Praca z debilami

Witajcie drodzy chujanie. Chcę Wam opowiedzieć o mojej chujni, jaką jest moje miejsce w pracy. Muszę współpracować z działem handlowym, w którym pracują ludzie pozbawieni resztki komórek mózgowych. Jeden przez 8 godzin ogląda jakieś pierdy w internecie i rozsyła do wszystkich, chociaż wszyscy srają już tym gównem pod siebie. Drugi nie potrafi sklecić zdania i przez 5 minut pisze jedną wiadomość, cedząc po słowie. Ten to jest totalna małpa umysłowa. Myśli, że po zalogowaniu się na stronie, trzeba się jeszcze zarejestrować, a pracuje w firmie związanej z IT. Co za baran go zatrudnił (znaczy… wiem co za baran, szefowie, ale z nimi to inna sprawa). Kolejny bohater mojej chujowej historii ma za sobą w CV wożenie zwłok i uszczelnianie rur zużytymi kondomami. Temu to odpierdoliło kompletnie. Nie zdziwię się, jak pewnego dnia wejdzie do biura z „uszczelką” na łbie. Ostatni z bohaterów to grubas, którego wiecznie nie ma w pracy, a mimo wszystko jakimś cudem jeszcze nie został wyrzucony stąd na ryj. Wpierdala cały czas hamburgery, wymyśla jakiś pomysł z dupy, zrzuca robotę na innych i znika dalej masturbować się tym hamburgerem, by pojawić się w pracy po tygodniu na godzinę. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że wynik działu handlowego często bywa 0 (!!!!!) umów miesięcznie. Czyja to wina według szefów? Oczywiście działu technicznego. Siedzę tu wśród tych ameb umysłowych i czekam tylko aż któryś wpadnie znowu pozawracać gitarę i pojarać się, jakich ma wspaniałych koleżków. Liczę na to, że jak najszybciej stąd wypierdolę. Życzcie mi powodzenia chujanie.

5
2

Zacząć od nowa

No właśnie. Jak? Przez kretyńskie działanie kogoś na górze – prawdopodobnie cofną mi kwalifikacje do wykonywania zawodu. Chodzi o szkole. Mimo 10 lat nauki (studia i przygotowania przed nimi) – prędzej czy później stracę prace i nigdzie mnie nie przyjmą bo „nie mam kwalifikacji” (mimo że ja czuje inaczej bo robię to 10 lat)…
Mam tego dość. Mam dosc poniżania. Chce zacząć od nowa. Tylko jak? Jak 30kilku letnia osoba która robiła coś przez 10 lat ma robić coś nowego? Znowu studia? Szkoła zawodowa? Co za syf :/

3
1

Prawiczkofobia

Witam Was. W tej chujni poruszę temat bycia prawiczkiem – a dokładnie tego, że wkurwiają mnie ludzie którzy faceta po 20 roku życia uważają za ciotę. Jestem facetem po 20 roku życia i jak na razie jestem prawiczkiem. Nigdy nawet się nie całowałem. Dla moich znajomych jest to dziwne, sami przynajmniej raz w życiu uprawiali seks. Denerwuje mnie te ciągłe ich wypytywanie czy rucham. A jak jestem z nimi gdzieś i przechodzą dziewczyny to oni do mnie: „zobacz jakie dupy”, „podsysaj gąski”, „bierz się za nie bo ci uciekną”. Co za głupi kraj, że trzeba ruchać i w ogóle mieć dziewczynę, żeby być spoko. Dodam jeszcze, że jestem w pełni hetero i jak widzę ładne dziewczyny to czuję podniecenie, ale niech nikt mi nie pierdoli w kółko o podrywaniu. Niech się każdy zajmie swoim życiem a nie wtyka nosa w nie swoje sprawy. To wszystko przez moją nieśmiałość, taki już jestem ale prawiczkofoby to osoby ze skrzywioną psychiką i nie ma co się dziwić, że nie potrafią być tolerancyjni do nieco odmiennych ludzi.

Pozdrawiam wszystkich, którzy są prawiczkami po dwudziestce.

11
0

Niedzielne sprzątanie

Wku.. denerwują mnie ludzie co w tygodniu się opierdzielają a za sprzątanie biorą się w niedzielę. I lata taka słonica u góry z odkurzaczem, dywanu nie ma, panele źle położone i słyszysz tak, że zwariować idzie jak szura pół godziny.
To samo dotyczy ludzi co w niedziele robią pranie.
Czy nie może być choć jednego dnia w tygodniu, w którym człowiek może w spokoju wieczorem posiedzieć w domu?

2
1

Hejt w kierunku matek

Bardzo drażni mnie pewna kwestia – wyśmiewanie się z matek. Najczęściej robią to kobiety bezdzietne, karierowiczki, co to pozjadały wszystkie rozumy. Od tego typu osób słyszę „hehe, twoje jedyne osiągnięcie to zrobienie dziecka? HAHA! Ja mam tytuł magistra z informatyki i świetnie płatną pracę”. Kurwica mnie bierze, gdy takie coś słyszę. To raczej ja powinnam wyśmiać wasze studia i rzucać kwestie w stylu „Twoim jedynym osiągnięciem jest praca i jakiś gówno warty tytuł? HAHAHAH!”.

Nie mówię, że każda kobieta musi urodzić, ale kurde – kto to za was ma robić? Faceci? My zostałyśmy stworzone do rodzenia i podtrzymywania gatunku. Macie karierę i dyplomy? Fajnie! Tylko nie plujcie na kobiety, które postanowiły żyć zgodnie z naturą i urodzić.

Sytuacja z wczoraj: byłam z dziećmi (pięciorga) na mieście, by się wyszalały itd. Potem poszliśmy do restauracji, zamówiliśmy co każdy chciał. Obiad zjedzony, szykujemy się do wyjścia i nagle zaczepia nas kelner i zwraca nam uwagę, że zostawiliśmy bałagan. I CO?! Bo niby inni goście nie zostawiają syfu? Jeszcze bym zrozumiała, jakbyśmy rozsmarowali wszystko po podłodze, ale to były raptem 3 frytki oraz trochę sosu na podłodze i lekko ubrudzone poduszki (siedzieliśmy na kanapie). Pewnie – najlepiej dla restauratora, by klient sam po sobie posprzątał. Od czegoś chyba są kelnerzy i sprzątaczki. Po za tym, to jeszcze dzieci i nie powinny sprzątać. Powinny korzystać z dzieciństwa i bawić się, a nie pracować!

P.S.
Istnieją restauracje z zakazem wstępu dla dzieci! To skandal!! Jakim prawem restauracje zakazują przychodzić z dziećmi? Oni nigdy nimi nie byli czy co?! Jak dziecko ma dobrze dorastać wiedząc, że nie jest akceptowane?!

1
16

Alkoholowa balanga

Jestem wkurzony na maksa! Nie mogę zasnąć przez jebanych sąsiadów alkoholików, którzy mieszkają piętro niżej i bawią się do rana w najlepsze! Jakby tego było mało w ich zabawie uczestniczą też zaprzyjaźnieni policjanci! I weź tu kurwa walnij w kaloryfer to zaraz będzie mandat za zakłócanie spokoju albo tupnij nogą w podłogę! Gorszych sąsiadów już chyba nie da się mieć!

Chujnia i śrut

7
0

Debile na drodze

Jedzie sobie taki mondzioł 65km/h poza zabudowanym, no to se myślę: o nie kuźwa, nie będę się za tobą wlókł, pusta droga, na luzie dam radę, ale nie kuźwa, wtedy włącza się mu tryb rajdowca i gaz do dechy, bo jakby się dał wyprzedzić, to by mu kuźwa jaja odpadły, no to się wracam na swój pas. Tak, wiem, że po ch*j wyprzedzam, ale sory, jak ktoś jedzie w niezabudowanym na prostej poniżej 80km/h, to to już jest blokowanie drogi.

3
0

Nie znasz życia

Wkurza mnie ostatnio gadanie ludzi o tym że nie zna się życia. Muszę dymac w niegodziwych warunkach żeby dla reguły było ciężko i nieznośnie, żeby się upodlic zarobić parę złoty więcej. To jest właśnie znanie się na życiu? Dla mnie to luzna praca bez spinania pośladków, zapominanie o niej w dni wolne. W ogóle jakieś dni wolne. Jak usłyszałem kiedy zaliczysz wpadkę a później druga i będziesz musiał zapierdalać, to zobaczysz. A może jednak nie jestem tak głupi jak ty i nie zaliczę wpadki, bo nie pcham swojego Zenka we wszystko co się rusza. Mieszkasz z rodzicami. No mieszkam mogę dzięki temu zaoszczędzić, nie żyć od 1do1 w jakiejś klitce za 1000 zł miesięcznie. Warszawa. Nie muszę nic udowadniać na siłę. Utrudnianie sobie życia na własne życzenie? To jest wielka tajemnica jego poznania? Pogoń za pieniędzmi ? W imię czego? Nowego srajfona i kredytu na 50 lat. Kurwa nauczyciele życia. Nie skorzystam

10
1

Ataki paniki

W mojej firmie jest jeden wyrośnięty maminsyn, który regularnie miewa tzw. „ataki paniki”, co czyni go niezdolnym do czegokolwiek sensownego a w szczególności do pracy. Osobiście mnie to gila, bo szczęśliwie mój kawałek chodnika na korpo grubie nie ma wielu punktów styku z jego odcinkiem. Koleś pędzi luzacki żywot, który oprócz „pracy” wypełnia mu Netflix, drogie ciuchy oraz awokado (bez tego owocu millenialsi i hipsterzy zdechliby pewnie z głodu).
Atak paniki dopada go bez względu na miejsce i okoliczności. Np. podczas jazdy samochodem. Nieszczęśnika ratują przyjaciele, ryzykując życiem lub tylko mandatem, przedzierając się do niego przez pasy miejskiej ekspresówki. Atak paniki dopadł go z powodu spiętrzenia obowiązków biurowych, które tygodniami olewał, a czas spędzał na opowiadaniu o zawodnikach ligi NBA. Nie mógł wytrzymać kilkunastu minut w samochodzie ale polecieć kilka dni potem to Chicago już dał radę. Innym razem panika złapała go zaraz po porannej kawusi, w biurze, w poniedziałek. Złośliwi twierdzą, że to z powodu przemalowanego weekendu. Teraz z kolei ma atak paniki po przeprowadzce. Piętrzące kartony dobytku, wory z setką par butów i nieposkręcane meble z Ikea wywołały u chłopa niezdolność do pracy.
Kończę, bo mnie też panika zaatakuje 😉

47
29
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Ataki paniki"

  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Sam w poprzedniej robocie, w której było trochę stresu miewałem ataki paniki, w sumie wtedy dowiedziałem się, że w ogóle coś takiego jest. Ogólnie straszne gówno, spać nie mogłem przez pierwsze 5 dni pracy, a jak już zasnąłem to się budziłem po 30 minutach cały zalany potem, dosłownie język mi się plątał jak z kimś gadałem, nie miałem zielonego pojęcia co się ze mną odpierdala. Nikomu w sumie o tym nie mówiłem, starałem się być i wyglądać normalnie na tyle na ile to możliwe. Przyszedł weekend i wszystko ustało, nagle spałem jak dziecko, zero stresu a od poniedziałku znowu to samo. Chciałem się zwolnić ale żaden ze mnie bananowy dzieciak jak w chujni powyżej i potrzebowałem kasy. Koniec końców, przez około 3 tygodnie nie mogłem spać normalnie, chodziłem posrany ze strachu na dobrą sprawę bez powodu, ale udało mi się przetrwać i wszystko puściło i wróciło normy. Jakbym wtedy się zwolnił albo zaczął wszystkim wokół pierdolić o moich atakach, zamiast stawiać im czoła będąc totalnie posranym to pewnie dalej bym to miał i to jeszcze bardziej. Tak czy inaczej, te ataki paniki to mega przejebana sprawa.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Znaczy tak, z opisu widać, że chłop jest leniem, ale ataki paniki to nie jest taka śmieszna rzecz. Sama potrafię mieć jeden po prostu jedząc śniadanie z chłopakiem i ni uj nie wiem dlaczego.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Co to za bełkot nikczemny śmieciu?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Chwała Narodowemu Odrodzeniu Polski.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Possij i wyliż mu kule, wsadź palec w dupę i wyssij spermę – tylko chapnij całego do ryja – to mu przejdzie.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. I co chcesz powiedzieć, że ten człowiek symuluje? Bo takie choroby atakują człowieka bez względu na to, jak bogaty jest, lub nie jest, czy żyje w luksusie, czy w kartonie. Dobra, prawa jazdy nie powinien mieć, bo stanowi zagrożenie, jednak jeśli rzeczywiście on to ma, a ty się z niego naśmiewasz, to może powinieneś sam na coś takiego zachorować, by zrozumieć, jak to jest. Ja sam od lat żyję w depresji. Usłyszałem już słynne „ogarnij się”. Idź i powiedz komuś bez nóg, by zaczął biegać, a wyjdzie na to samo. Nie usłyszysz dobrego słowa, większość ludzi jest kompletnie ślepa na twoje cierpienie, a nawet jak je widzą, to jeszcze bardziej ciebie dobiją. Będzie pełno mądrali, co ci powiedzą, że za dobrze ci, że w ich czasach to tak nie było, a jak jesteś bogaty, to ci powiedzą, że od bogactwa nie można mieć depresji. Równie dobrze mogliby powiedzieć, że od bogactwa nie można mieć nowotworu. Tacy są właśnie ludzie. Głupi do kwadratu, bez empatii, więc jeśli ten chłopak ma podobnie jak ja, to choć nigdy nie chciałem nikomu źle życzyć, to logiczne by było, byś zachorował na to samo, byś wiedział na własnej skórze, jak to jest. Tyle.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Oddam dupsko w dobre ręce. /byczek Andrzej

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Jakbyś zarabiał 2 miliony euro netto miesięcznie i jeździł Koenigseggiem Agerą R tak jak ja, to nie miałbyś takich problemów, tylko piękną chatę za 2 bańki pod miastem. O porządek dbałby twój osobisty służący. Płaciłbyś mu 17 tysi zł netto miesięcznie i pożyczał swojego starego mesia. Mój pracownik ryzykuje jednak ogromny (i dosłowny) ból dupy,jeśli znajdę chociażby najmniejszą drobinkę kurzu w moich włościach.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. W mojej firmie jest jeden wyrośnięty maminsyn, który regularnie miewa tzw. „ataki paniki”, co czyni go niezdolnym do czegokolwiek sensownego a w szczególności do pracy. Osobiście mnie to gila, bo szczęśliwie mój kawałek chodnika na korpo grubie nie ma wielu punktów styku z jego odcinkiem. Koleś pędzi luzacki żywot, który oprócz „pracy” wypełnia mu Netflix, drogie ciuchy oraz awokado (bez tego owocu millenialsi i hipsterzy zdechliby pewnie z głodu).
    Atak paniki dopada go bez względu na miejsce i okoliczności. Np. podczas jazdy samochodem. Nieszczęśnika ratują przyjaciele, ryzykując życiem lub tylko mandatem, przedzierając się do niego przez pasy miejskiej ekspresówki. Atak paniki dopadł go z powodu spiętrzenia obowiązków biurowych, które tygodniami olewał, a czas spędzał na opowiadaniu o zawodnikach ligi NBA. Nie mógł wytrzymać kilkunastu minut w samochodzie ale polecieć kilka dni potem to Chicago już dał radę. Innym razem panika złapała go zaraz po porannej kawusi, w biurze, w poniedziałek. Złośliwi twierdzą, że to z powodu przemalowanego weekendu. Teraz z kolei ma atak paniki po przeprowadzce. Piętrzące kartony dobytku, wory z setką par butów i nieposkręcane meble z Ikea wywołały u chłopa niezdolność do pracy.
    Kończę, bo mnie też panika zaatakuje

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Wal chuja bolszewiku

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Przecież awokado to bardzo kiepski owocek

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Ale „ataki paniki” to Ty respektuj. Właśnie rozmyslajac nad naszym zywotem nedznym wpadłam tu, żeby wylać żale nad mym marnym losem, związanym właśnie z m. In. „atakami paniki”. Skąd wiesz, że koleś nie cierpi na guza chromochłonnego nadnerczy, co podejrzewa się u mnie, albo kolorowe zaburzenia rytmu i ataki czestoskurczu? ( również mam przyjemność posiadać je w asortymencie). Masz blade pojęcie o tym, jak wygląda życie osoby dotkniętej tak przesranymi przypadlosciami? I owszem, można raz się lekac jazdy samochodem a innego dnia być w stanie lecieć do Chicago. Wszystko zależy od aktualnego kaprysu tego szalonego, trzepoczacego ptaka w klacie. Na zaburzenia rytmu można nawet zejść, gdy doprowadzaja w końcu do kardiomiopatii tachyarytmicznej ( Tak, aktualny stan wiedzy medycznej jest taki, że młoda osoba, że strukturalnie zdrowym sercem, może mieć zejście śmiertelne, z powodu burzy elektrycznej w sercu [zaburzenia przewodzenia i dodatkowe, patologiczne szlaki]). I co ma do tego, u licha, stan jego posiadania? Im osoba bardziej majetna, Ty bardziej symuluje, czy jak? Bo nie czaję..

    0

    0
    Odpowiedz
  15. fajna panika

    0

    0
    Odpowiedz

Egzystencjalna pustka

Witajcie. Od długiego czasu zżera mnie ból istnienia. Przypadek, jakich wiele, ale nie mam z kim o tym pogadać. Ale od początku.
Mam prawie 30 lat i czuję, że w każdej dziedzinie życia jestem spalony. Zdrowotnie – tragedia. Poza chorobami kilku narządów leczę się od kilkunastu lat u psychiatry (mam swoje „rytuały”) i mimo tak długiej terapii u wielu lekarzy nie ma dobrych rezultatów. Wkur**a mnie, gdy ludzie mówią, że wystarczy, że sam sobie to przetłumaczę i wyzdrowieję – no to tak nie działa, a ja już pogodziłem się, że do końca życia będę się z tym męczył.
Mimo zbliżającej się 30-tki dalej mieszkam z rodzicami. Kochają mnie bardzo i nie przeszkadza im to, ale ja czuję się z tym naprawdę podle. Pomagam im pieniędzmi z mojej renty – nie jest ich dużo, ale zawsze coś.
Zanim dostałem rentę, pracowałem w dwóch miejscach po kilka miesięcy (m.in. magazyn) i tak bardzo znienawidziłem tych zajęć, że wyczekiwałem końca krótkiej umowy jak na zbawienie. Dziś nie widzę się w żadnym zawodzie, wszystko mnie przeraża i od lat podziwiam tych ludzi, którzy chodzą do pracy, której nie lubią, nie przepadają za kolegami z roboty, mają chu**wego szefa itd. Niby zarabiasz (a i zwykle nie jest tego dużo), ale kosztem nadszarpniętej psychiki… ale to tak na marginesie.
Do tego brakuje mi kontaktu z drugim człowiekiem. Moi przyjaciele powyjeżdżali z miasta, pracują tam i uczą się, mają rodziny, a spotykamy się raz lub dwa w miesiącu, gdy np. wracają na weekend.
Często marzę, ale bardzo naiwnie o dziewczynie. Byłem w dwóch krótkich relacjach, które sam zakończyłem, bo szybko się męczyłem przy nich, gdy moment pierwszego zauroczenia mijał. Pierwsza kompletnie przestała mi się podobać, a nie mogłem przetrawić tego, żeby być z kimś, kto nie jest dla mnie atrakcyjny z wyglądu. U drugiej przeważyła kwestia charakteru… O rany… wiem, że to wszystko brzmi mega dziecinnie, ale taki po prostu jestem, niedojrzały i niedorozwinięty…
Wiecie, czego jeszcze się wstydzę? Małego penisa, wymiarów mocno poniżej średniej europejskiej. Słyszałem, że rozmiar się nie liczy itd. ale to powiedzenie funkcjonuje tylko do pewnego stopnia. A ja jestem bardzo mały dosłownie i w przenośni.
Nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem. Swoją przyszłość widzę w czarnych barwach…
Spodziewam się minusów za moją chujnię, ale przynajmniej co nieco z siebie wyrzuciłem. Pozdro dla wszystkich.

60
20
Pokaż komentarze (41)

Komentarze do "Egzystencjalna pustka"

  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Trzymaj się! Też mam trochę podobnych problemów, ale jedno co zawsze mnie trzyma przy życiu to to, że wszystko może się zmienić w przeciągu kilku dni dosłownie. Pamiętam jak 2 lata temu miałem strasznie przejebany okres. Uwaliłem studia, nie mogłem znaleźć pracy, rzadko spotykałem się ze znajomymi, którzy to poznajdowali laski i nie mieli dla mnie czasu, co jeszcze bardziej mnie bolało bo oczywiście ja dziewczyny nie miałem. Do tego doszły też problemy zdrowotne, koniec końców zacząłem mieć bardzo złe myśli w głowie, chciałem nawet ze sobą skończyć. No ale raz, zamiast tego mocnego przygnębienia i smutku poczułem coś innego, bynajmniej nie szczęście. Poczułem złość, a wręcz wkurwienie cała tą sytuacją. Zacząłem zapierdalać w kierunku wyjścia z tego syfu. Po kilku tygodniach znalazłem nowa prace, która była całkiem przyjemna i związana z moimi zainteresowaniami, poznałem kilku nowych znajomych, nagle starzy znajomi zaczęli do mnie pisać, żeby się spotkać (nie te ciule co im oczy pizdą zarosły). I co najważniejsze byłem po prostu szczęśliwy, a jakoś 1,5 miecha wcześniej byłem o krok od samobójstwa. Później oczywiście znowu się trochę posypało ale wiedziałem, że jak znowu przycisnę to będzie okej i było. Teraz różnie bywa, ale staram się nie poddawać.
    Tak więc życzę Ci żebyś się wkurwił, tak naprawdę i spróbował wziąć się za życie, bo dosłownie z dnia na dzień wszystko może się zmienić.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. znajdź se prostą robotę typu sprzątanie albo ochrona i staraj się mieć wyjebane ogólnie rzecz ujmując, nie próbuj wchodzić w rolę drugiego chrystusa i zbawiać świat, lej na złych ludzi…

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. W świecie musi być równowaga. Jeden rodzi się zdrowy i atrakcyjny, ludzie są dla niego uprzejmi i wszystko mu wychodzi, a drugi jest taki jak Ty. Bez urazy. Pomyśl tak: za ileś lat i tak Cię już tu nie będzie więc wykorzystaj ten czas najlepiej jak umiesz.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Zakładam, że prawdą jest wszystko co mówisz, a nie piszesz np. z nudów. Widzę tu jedną wspólną rzecz. Chłoniesz jak gąbka hmm… nazwijmy to „wytyczne co do standardów społecznych” i NIE KWESTIONUJESZ.
    Wg wytycznych, które np. określają reklamy TV, powinieneś być brunetem z brodą, mieć śliczną fit żonę, dwójkę dzieci w konfiguracji starsza córcia, młodszy syn (zawsze jest parka),psa,dom,auto, pracować w korpo w młodym i dynamicznym zespole, a praca polegałaby na prezentowaniu prezentacji prezentujących ZYSK, załatwiać wszystko mobilnie, płacić telefonem lub smartwatchem, a po pracy spotykać się na siłowni a potem w barze/klubie, razem z PRZYJACIÓŁMI z pracy w atmosferze pełnej uśmiechu i wyluzowania.
    Tak, długie to było zdanie. Teraz krócej. BAJECZKA. I Ty to łykasz ?

    Ci którzy śmieją się z ludzi mieszkających z rodzicami często dzielą się na takie grupy:
    1. ludzie, którym starzy kupili mieszkanie, za gotówkę lub na kredyt.
    2. laski, które po prostu wprowadziły się do swego mena i śmieją się z innych
    3. ludzie, którzy sami wzięli kredyt i teraz przez X lat mają nóż na gardle.
    4. ludzie, którzy zamienili życie z rodzicami na życie z kilkoma współlokatorami, nadal nie mieszkają sami, ale za to z ludźmi, którym nie można ufać.
    5. oczywiście są też ludzie, którzy ciężko pracują i zasłużenie dorobili się tego.
    Mieszkając z rodziną możesz oszczędzić pieniądze, zamiast ładować się w kredyty. Dlaczego jest Ci wstyd, przecież nie jesteś darmozjadem, dokładasz się, choćby skromnie.

    Teraz o kobietach – ci, którzy są w związkach często z kolei piszą chujnie jak to im źle, że są w nich. Gdybyś miał dziewczynę, to wcale nie musiałoby być lepiej. Popatrz na statystyki ile małżeństw się rozpada. A potem są batalie w sądzie na czym cierpią dzieci. Znam inteligencików, lekarzy, którzy takie piekło zgotowali dzieciom. Albo pracowników korpo, którzy stresy z pracy wyładowują na żonie. Dobrze piszesz, że „zarabiają, ale często odbywa się to jakimś kosztem.” Chcesz się z nimi zamienić na życie ?

    A już pisanie o tym, że ma się małego, to naprawdę zindoktrynowanie. Kobietę można rozgrzać i bez zdejmowania z niej ubrań, bez udziału jej i twoich miejsc intymnych. Mierzenie się na fiuty to kolejne gówno, które ładują nam do głowy.

    Ty i, jak zapewne się domyślasz, ja mamy nieco inny system wartości – nic za wszelką cenę, czasem lepiej wybrać skromnie, ale spokojnie. Różnica polega na tym, że Ty jeszcze niepotrzebnie w ogóle patrzysz na to jaki wg społeczeństwa masz być. Masz być sobą. Na śmiechy i docinki reaguj – to mój wybór, nie chcę kredytu na mieszkanie, albo żony której nie jestem absolutnie pewien. Nie myśl co powie dziewczyna w łóżku, tylko co jej zrobisz. Nie patrz na innych, może w ogóle przestań śledzić fejsbuki, czy oglądać programy tv marnych stacji.
    Jak masz żyć ? Zacznij cenić siebie takiego jaki jesteś, znajdź sobie jakieś pasje, hobby i nie nastawiaj na nie wiadomo co, nie każdy musi być genialnym wynalazcą czy aktorem, z resztą oni też nie są wolni od problemów.
    Wiem, że długo napisałem, ale jednym pomaga pisanie chujni, innym odpowiadanie na nie.

    3

    0
    Odpowiedz
  7. to co piszesz to STANDARD 🙂
    dalej nie będzie wesoło…
    bo kiedyś wejdziesz na lewel hard kwa! zemrze ci matka, może wywalą z chałupy bo z renty nie opłacisz, choć ciesz się że alimentów nie masz, na leki nie starczy też bo przewlekł choroby się tylko rozwijają a nie zaleczają, a że po łbie prawdziwie nie dostałeś nigdy wcześniej więc z braku odporności na zwyczajne życie się z tym zesrasz i trafisz do zakładu zamkniętego.
    No albo będzie zupełnie inaczej i spoko bo debilem jakimś od dołowania ludzi nie jestem i monopolu na to też nie mam, ot pisze jak sam +/- mam i wkurwia mnie dziś że kiedyś jak ty narzekałem i kwa „smutny chodziłem” zamiast cieszyć się życiem! całe szczęście choć za dużo psychiatrów sobie nie wymyślałem po drodze.
    Ale i tak taki młody statystyczny kretyn tego nie zrozumie…

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Kurwa, następny z wielkimi życiowymi problemami – do Mesia na taśmę, jak nie masz co ze sobą zrobić!

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Może potraktuj to co się dzieje jak sportowy falstart. Usiądź z czystą kartką papieru i zaprojektuj swoje życie na nowo, mając ten bagaż doświadczeń że sobą.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Nie martw się, też mam małego penisa zaledwie 15 cm ale pamiętaj o kalekach, którzy mają jeszcze mniej. Dr Gójdź ma normalnego 21 cm też bym tyle chciał. Głowa do góry!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Co ty chłopie pleciesz?

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Idź do specjalisty, żeby Ci dobrał długość i grubość sznura.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Ale mało tzn ile? 10-12? Kutas jednak musi mieć te minimum 15 cm, a optymalnie 17-18. Inaczej locha nic nie poczuje i będziesz musiał palcować łechtaczkę żeby jej było dobrze. Nie ma mowy o orgazmie pochwowym. Kutas musi rozpierać, wypełniać, trzeć, nie ma lepszego uczucia dla kobiety niż to seksualne mrowienie w miednicy i orgazm pochwowy. Kobiety czują go 10 razy silniej niż mężczyźni. Po co jej taki facet co ma małą glizdę? A jeśli nie masz nawet 10 cm to już w ogóle nie ma wtedy mowy o stosunku.
    Więc lepiej radośnie WAL CHUJA – z jękiem i chodzeniem łóżka. A jak jest mały to zmieści się między żeberka kaloryfera albo rurki c.o. – wsadzaj go tam i piłuj.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. nie rozmiar lecz technika zrobi z Cb zawodnika !

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Powinienes isc na fitness albo silownie to chociażby jedną droga aby nie być samotnym i lepiej sie czuc pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Moj ma 5 cali, mam chorobe psychiczna i zero perspektyw na porzadna prace tak samo jak ty. A jednak znalazlem sobie przyjaciol i kochanke. Jest spoko, aktualnie czekam na kursy ktore ma zorganizowac mi osrodek pomocy osobom niepelnosprawnym i czekam na nowa prace. Mam prawie 30 lat i nadal mieszkam z matka aczkolwiek mam przed soba pewne perspektywy. Uzbieraj na kursy, wyedukuj sie i znajdz se fajna prace. Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  17. zycze ci zebys sie nie dawal takim myslom sam na sam widac ze ciezkie chwile w zyciu cie spotkaly ale sie nie ma co zalamywac, malymi krokami trzeba sobie jakos pomoc zeby sie nie zalamywac ciagle i nie tracic zycia bo jest tez na pewno cos co moze ci nadac jakis cel ze nie bd o tym co chujowe musial ciagle sie skupiac, pozdrowionka

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Jak nie masz vhuja ponizej 10cm to jeszcze cos ugrasz

    1

    0
    Odpowiedz
  19. No i co my biedni, maluczcy mamy poradzić na twoją stuleję z przerzutami?

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Chuj Ci w dupę i poczujesz się lepiej

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Kupię podłużnicę kabiny lewą od żuka

    1

    0
    Odpowiedz
  22. Mam tak jak Ty w pewnym stopniu. W wieku 15 lat poprzestawiałem sobie kręgi lędźwiowe, w wieku 26 lat wyjebałem na motorze łamiąc prawe biodro, kolano i udo. Wiem co to ból i wiem jak trudno wytłumaczyć to innym. Są dni kiedy leżąc w łóżku wszystko, dosłownie każdy jeden mięsień napierdala mnie tak że nie mam siły przewrócić się na drugi bok żeby sięgnąć po tabletki przeciwbólowe. Ale to nie jest powód do załamywania się, po to się upada aby móc się podnieść. Po wypadku przez 1,5 roku byłem na zwolnieniu chorobowym. Do pracy w której pracowałem 5 lat wróciłem tylko po to żeby podpisać wypowiedzenie. Przez kolejny rok próbowałem wszystkiego, aż w końcu zdałem sobie sprawę że nie nadaję się do niczego. I wtedy nastąpiło olśnienie; po chuj dawać się ganiać kierownikowi idiocie w pracy której nie znosisz, skoro możesz być szefem sam dla Siebie. Wziąłem dofinansowanie z UE, założyłem działalność, robię to co lubię, nikt mnie nie wkurwia, jakoś żyję.
    Odnośnie małego penisa; Ty myślisz że ja albo 90% polaków ma takiego jak w murzyńskich pornosach?:). Bzdura! Jak panna Ci mówi że masz małego to odpowiedz że; „kiedy pizda rozjebana jak wiadro, to każdy za mały!:)” Głowa i faja do góry, nigdy nie jest tak żeby nie mogło być gorzej:D!

    1

    0
    Odpowiedz
  23. Ostrz rapier

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Hartuj miecz

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Poleruj grot

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Stawiaj halabardę

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Poleruj buzdygan

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Ostrz nadziak

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Gotuj berdysz

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Wyciągaj harpun

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Machaj pałaszem

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Chwytaj jelec

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Podejmuj schavionę

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Zapodaj runkę

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Poleruj korsekę

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Szlifuj pikę

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Stawiaj partyzanę

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Prezentuj szponton

    0

    0
    Odpowiedz