Obowiązek małżeństwa

Kurna, dla czego według większości ludzi każdy musi być ożeniony a każda musi wyjść za mąż? Chuj was to obchodzi, jeśli nie chce mieć tzw. baby (w moim przypadku) to nie będę miał bo to moje życie. Tak się składa że powiodło mi się w życiu, mam pracę która lubię i o której mógłbym opowiadać godzinami, do tego dobrze płatną. Samochód z salonu i dom który kończę spłacać ale dla rodziny jestem przegrywem bo sam jestem, bo baby nie mam itd. Cała reszta nie ma znaczenia. To mnie wkurwia…

95
11
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Obowiązek małżeństwa"

  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy samotnik musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    8

    13
    Odpowiedz
  2. Masz juz wszystko. Ale poszukaj se baby. Mnie zas wkurwia ta wymuszona moda na samotność. Placzecie i sracie pod siebie to sobie zmiencie nastawienie i sobie kogos znajdzcie a nie ze bedziecie promogac gowno warte singielstwo

    11

    33
    Odpowiedz
  3. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    3

    13
    Odpowiedz

Wąsy

Witam wszystkich Chujan i Chujanki. Chciałbym zaznaczyć, że mój wpis nie będzie miał takiej wagi jak większość opisanych tutaj sytuacji jednak muszę to z siebie wyrzucić.
Strasznie denerwuje mnie w dzisiejszych czasach awersja do ludzi posiadających wąsy.
Możesz mieć brodę elegancką, brodę jak żul spod sklepu, totalny brak zarostu… ale spróbuj tylko mieć same wąsy!
Zaraz Janusz wąsacz, idiota, w jakich latach on żyje, pedofil (?) itd.
Smutne to jest, bo lubię mieć wąsy – eleganckie i zadbane. Niestety w dzisiejszych czasach taka osoba jest skreślona z życia społecznego.
Sądzę, że jakbym miał same bokobrody to zdobyłbym większą akceptację społeczną aniżeli posiadając same wąsy.
Jakby tak spojrzeć w przeszłość to właśnie taki zarost dominował w Europie wśród dżentelmenów. Była to kwintesencja dbałości o zarost jeśli jakikolwiek wchodził w rachubę.
Były również różnego rodzaju brody, czy bródki ale to wszystko było umiejętnie przycięte i uformowane.
Dziś w grę wchodzi przede wszystkim zarost „na drwala” co uważam za totalne barbarzyństwo.
Może dożyję jeszcze czasów kiedy to znów wróci moda na elegancki wąs, ewentualnie jak już będę po 40ce to przetransformuję się w „chodzącego Janusza”, bo z wiekiem można słyszeć już mniej uwag na swój temat. Śrut by to strzelił.

31
5
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Wąsy"

  1. Mój zarost to właśnie głównie „januszowe wąsy” i sama bródka ( reszty nie ma jestem spaczony). I teraz tak – całkowity brak – Boże jak ty wyglądasz? A wąsy i bródka eheheheh trynky winky. A, że niby co mam z tym zrobić, jak geny zwalone?

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Zapraszam do mojego lodowego pałacu. Chętnie pogram na tej konsolce.

      Tu Arktos, władca lodowego imperium.

      3

      3
      Odpowiedz
  2. A sraj na to i na czyjeś opinie ! Jestem kobietą i tak samo jest z trwałą na włosach. Że tylko dla starych babć, niemodne, baran na głowie itp itd a tak się składa że wyglądam w tym zajebiście i czuje się zajebiście więc to robię już od lat!!! Przynajmniej wyróżniam się na tle tych wylizanych, wyszczurzonych lasek z trzema mysimi wlosami na krzyż, one to dopiero mają poniszczone od tego codziennego palenia prostownicami ! Miej to w dupie, tylko w Polsce jest takie buractwo, na całym świecie nigdzie byś z tym nie miał problemu. U latynosów np. jest to bardzo częsty zarost i to u młodych chłopaków i też wyglądają zajebiście.

    11

    3
    Odpowiedz
  3. Ten wąs nie jedną pizdą trząsł.

    32

    1
    Odpowiedz

Pojebany pęd ku dorosłości

Co jakiś czas pojawiają się tutaj chujnie pisane pewnie przez młodszych użytkowników, odnośnie nieodnajdywania się w społeczeństwie, bo np. koledzy w szkole piją, ciągle gadają o alko, dupach albo innych zjebanych tematach. Ja na podstawie własnych przemyśleń mam tutaj wyjaśnienie tego chujowego stanu rzeczy, a jest nim niepojętny dla mnie pęd ludzi w młodym wieku, żeby jak najszybciej być dorosłym.

Wyobraźcie sobie 6 letnie dziecko. Co robi, jak wygląda, jak spędza czas. Większość z was pewnie pomyśli, że bawi się zabawkami, ogląda kaczora Donalda czy inne kreskówki i generalnie jest takie słodkie aż do porzgu. Błąd, tak to ja się owszem zachowywałam w wieku 6 lat i miałam przejebane. Zawsze wydawało mi się, że rozwijam się normalnie, wszystko w moim życiu przychodzi w swoim czasie ale jak się tak głębiej zastanowię to zaczynam mieć wątpliwości. W wieku 6 lat moi rówieśnicy umawiali się na randki, pojawiały się pierwsze pocałunki, wyjścia na dyskoteki (oczywiście takie dla dzieci), jak ktoś przyniósł do szkoły lalkę to był wstyd i wiocha. Przypominam, u 6 letnich dzieci, a mi dzieciństwo przypadło na okres lat 90.
Potem było jeszcze gorzej. W gimnazjum pojawił się alkohol, papierosy, seks. Kurwa jak człowiek był wrażliwszy i np. oglądał w tym wieku bajki to tylko tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział, bo można było mieć naprawdę przejebane.
W liceum niektórzy już dzieci mieli, a krótko po skończeniu szkoły bum na bachory i śluby niesamowity.

I tu się pojawia moje pytanie- gdzie wy się tak kurwa spieszycie? Czy ta dorosłość, którą tak lansujecie jest naprawdę aż tak zajebista? Bo ja w tym gównie siedzę już parę lat i powiem wam, że gdybym mogla się cofnąć i całe życie być tym dzieciakiem z podstawówki to nie wahałabym się. Kurwa, dorosłość poza pewną wolnością (chociaż i tak złudną) nie ma praktycznie żadnych zalet:
-brak czasu dla siebie bo zapierdalasz w robocie stale,

-ludzie stają się nudni i jedyne o czym rozmawiają to kurwa kupki, zupki, praca, praca, pogoda, praca, dzieci itp.

-następuje rozluźnienie więzi. Wasze relacje z kumplami już nigdy nie będą takie same bo każdy z wiekiem ma siebie zwyczajnie w dupie, bo pojawiają się nowe osoby. Już nigdy nie przeżyjecie takich przyjaźni jak za czasów dzieciństwa. Trzepak, piaskownica, pachty (czy tam szaber, wszędzie jest inaczej), braterstwa krwi, różnego rodzaju organizacje w stylu harcerstwo, tego już nie ma. I kurwa nawet wasze wypady z ziomkami staną się nudne jak flaki z olejem. Nie będzie już spontanicznych wyjść tylko umawianie się miesiąc przed, bo ten ma prace, tamten dziecko, a ty jeszcze co innego. Rozrywka też chujowa, za dzieciaka chociaż na spotkanie wymyślało się zabawy z własnej wyobraźni, a dorośli wybierają to co podane na tacy. I tak większość skończy na spotkaniach w jakiś kawiarniach, pubach, klubach czyli wybudowanych przez kogoś miejscach, w których jedyne co możesz robić to to, co wszyscy czyli z reguły tańczyć, najebać się i drzeć ryja, albo coś wpierdalać.

To i tak tylko kilka przykładów ale serio mnie to zastanawia. Dlaczego ludziom już w młodym wieku tak zależy, żeby być starszymi niż są?

Kurwa dzisiaj to już nawet nastoletnie matki wstydu nie mają, czują wręcz dumę, zakładają instagramy, vlogi, bo przecież zajebiście mieć w wieku 15 lat dzieciaka i żyć jak baba 30 letnia. Ale wiecie, prestiż bo ona „ogarnia życie” i jest „taka dojrzała”, a tak naprawdę tylko bawi się w dom. Oczywiście pospólstwo nie pojmie tego nigdy, bo dla pospólstwa jeśli masz w wieku 18 lat samochód, jakąś tam pracę, żonę, dzieciaka jak go zrobisz i jak ćpasz, chelejsz i palisz to jesteś ziom, bo ludziom się chyba wydaje, że przez takie atrybuty ktoś automatycznie jest dojrzalszy.

Nie wiem, w moim życiu wszystko przyszło w swoim czasie. W związki zaczęłam się bawić po 20, wtedy kiedy byłam gotowa. Nie mówię, że każdy tak ma robić ale jak widzę wysyp ślubów, gdy oboje ledwo szkoły skończyli to se myślę, serio? Wyszliście z jednej rodziny i już pakujecie się w kolejną? Przecież wy nawet nie macie pojęcia jak to jest żyć samemu ze sobą, co jest de facto przykre, bo w związkach jest większość ludzkiej populacji, a samemu żyć nie każdy potrafi. Czyżby nazywanie partnera swoim „chłopakiem” było aż tak wstydliwe w wieku 20 lat, że musi to być koniecznie mąż?

Najlepiej to się w trumnach połóżcie jak tak wam spieszno do dorosłości.

Czemu mnie to wkurwia? Ano wkurwia mnie jak widzę w jaki sposób traktuje się ludzi normalnie rozwijających się. Szlag mnie trafia jak człowiek, który nie robi pewnych rzeczy bo po prosotu to nie ten wiek jest odrzucany przez otoczenie. Kurwa jak nie masz w gimbazie chłopaka to jesteś nikim taka prawda. Miałam kiedyś taką znajomą, szara mysz, nikt na nią uwagi nie zwracał, ale kiedy znalazła sobie chłopaka przez neta to od razu +100 do respektu.

Taka rada dla młodych, nie dajcie sobie wmówić, że jesteście pojebani bo nie pijecie czy nie ruchacie na prawo i lewo. Jesteście jak najbardziej normalni, a na te rzeczy przyjdzie czas. To dzieciaki, które w wieku 15 lat zachowują się jakby miały z 30 albo chcą takich udawać są kurwa nienormalni, bo z reguły tzw. duzi malutcy dziecinnieją na starość.

142
9
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Pojebany pęd ku dorosłości"

  1. 2018-02-28 19:24

    „Denerwują mnie te wszystkie dałny komentujące każdy post na tej stronie. Wchodzę w komentarze myśląc, że znajdę tu kogoś ogarniętego, z kim można inteligentnie pokonwersować, a tu sami debile udający jakiegoś Mesia, prezesa od Mebli, Byczywąsa i inne gówno. Po kiego wacka pytam się? A już kompletnie nie rozumiem palanta, który pod każdym postem pisze o piciu siku kozy albo jakimś żulu z gołą dupą. Jesteście darmozjadami i siejecie nowotwór na stronce, która ma potencjał. Poza tym o co wam chodzi z tym Wyszogrodem? Co tam jest takiego wyjątkowego, że co drugi komentator o tym wypizdowiu wspomina?
    Sram również na tych co się wiecznie spuszczają nad gówno-kołczem Kotońskim i namawiają do czytania jego wypocin. Płacą wam za reklamę tego szajstwa? Weźcie się za ambitne lektury albo robotę nieroby, zamiast czytać książki gównianych pseudo-kołczów.”

    Odp.: A mi się podobają Ci „debile”. Szkoda, że już ich nie ma.

    16

    2
    Odpowiedz
    1. zostań adminem

      durniejszy niż młotek i non-stop pierdoli o konsolce

      13

      0
      Odpowiedz
  2. Jam mam niedługo 22 i ogladam bajki, których nie oglądałem kiedyś bo nie miałem tego programu i mam wyjebane.

    17

    0
    Odpowiedz
    1. A „Tabalugę” oglądasz?

      Jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      5

      0
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    5

    5
    Odpowiedz
    1. I ty też poznaj

      2

      0
      Odpowiedz
  4. Dobra chujnia. Pamiętam jak miałem 16 lat wszyscy dookoła biadolili jak by to chcieli już mieć te 18, a ja marzyłem żeby znowu mieć 12 lat. Teraz mając 30+ marzę aby znowu mieć choć te 20 lat ale niestety cudów nie ma. Też nie rozumiem takich ludzi, dorosłość to 100 metrów mułu złożonego z wiecznej orki po 8-12h, braku czasu, braku znajomych, ciągłego braku kasy i permanentnego zmęczenia. Co ja bym dał żeby cofnąć się w czasie i znowu być dzieckiem.

    14

    0
    Odpowiedz
  5. Wal konia do grubasek. Stres minie i chęci do życia wrócą, a samoocena wzrośnie.

    0

    4
    Odpowiedz
  6. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Takie jak ty traktowane są przez starszych facetów jak pizdy na dwóch nogach. Cała ty jesteś tylko średnio potrzebnym dodatkiem do otworu w który pan wkłada huja swego i się spuszcza. Bekająca, pierdząca, niedomyta i średnio inteligentna nastolatka będzie traktowana jak kandydatka na żonę, a takie rozrywkowe niunie tylko jako zabaweczki na jedną noc. Po prostu wyrwać w jakiejś śmierdzącej plastikowej tancbudzie, zaciągnąć do klopa, albo do mieszkania, spuścić się parę razy i wypad maleńka. Tak chcesz być traktowana?

    1

    8
    Odpowiedz
  8. Wszystko zależy od miejsca i społeczności. Jestem człowiekiem który wychował się po 2000 w podstawówce gdzie nie było żadnej wymienionych akcji. Po skończeniu szkoly podstawowej przeprowadziliśmy się i dołączyłem do gimnazjum w mieście gdzie taka patola(o ile z definicji można to tak nazwać bo z tego co widać to „normalność”) była normalnym zjawiskiem. Czułem się wyalienowany. Wszystko zależy od bogactwa miasta i od spoleczenstwa

    8

    1
    Odpowiedz
  9. Dorosłość jest beznadziejna. Ma tylko kilka zalet, a tak to lipa po całości. Oddałbym wszystko za powrót do dzieciństwa… Ehh… Tak więc popieram autora.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. Wszystko fajnie i spoko … Bo rozwijasz sie jak najbardziej normalnie. Ja mam 27 lat a z zazdrością patrzę na podboje 17 latków bo oni nabierają doświadczeń a ja o dziewczynie mogłem i nadal mogę jedynie pomarzyć. Ciężko nie czuć sie gorszym i odrzucanym przez otoczenie jak to nazwalas. Dzisiaj juz wiem ze niestety nie na każdego przychodzi czas …

    5

    1
    Odpowiedz
  11. No ale dzieci od wieelu już dekad są pod wpływem Zachodnich zajawek, a nie POLSKICH. Więc sorry – dorosłośc lepsza. BO POLSKA.

    3

    1
    Odpowiedz
  12. W gimnazjum/liceum jak się nie napierdolisz jak szpadel i nie spizgasz jak świnia to jesteś nudziarz. Przykre to jest.

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Koleżanko mam 33 lata, jeśli tylko czas pozwoli dalej oglądam bajki, czytam komiksy czy gram w gry (te na konsolce też). Kupuję sobie zestawy lego które wcześniej mogłem tylko sobie pomarzyć. Wiadomo człowiek nie pozostanie w 100% dzieckiem: wraz z dorosłością dochodzi odpowiedzialność i tak trzeba ogarnąć temat domu, rachunków i pracy. Jednak w pozostałych kwestiach mam na wszystko wyjebane i żyję swoim życiem.
    Najgorsza jest presja otoczenia na ślub i dziecko. Ślub jest mi na chuj potrzebny, bo to wydawanie pierdylionu złotych na Januszy i Grażyny, którzy po imprezie i tak powiedzą za twoimi plecami, że było chujowo. Natomiast w mojej i mojej kobiety relacji nic nie zmieni, bo kawałek papierku i obcy ludzie nie będą decydować czy jesteśmy razem czy już nie.
    Do dzieci także się nie garnę, bo moje dzieciństwo skończyło się w wieku 8 lat gdy musiałem zacząć niańczyć nowo narodzone dzieci sióstr i kuzynek.
    Później pierwsze prace na czarno w sadzie w wieku 12 lat i tak dzieciństwo zleciało, które dzieciństwem średnio niestety było. Samo dziecko to ciężki i nieraz niewdzięczny temat, do bycia ojcem/matką trzeba mieć podejście czy też powołanie. Ja przez te wszystkie lata doświadczyłem wystarczająco dużo, żeby powiedzieć że to nie mój świat. Pozdrawiam autorkę i resztę chujan.

    23

    0
    Odpowiedz
  14. „Dlaczego ludziom już w młodym wieku tak zależy, żeby być starszymi niż są?” – Bo chcą się poczuć i pokazać, że są kimś lepszym, większym, że są już „dorośli”, bo dziecka nie traktuje się poważnie tak, jak osoby dorosłej. Dzieci rejestrują takie rzeczy z otoczenia i chcą być traktowane poważnie (czyli z poszanowaniem ich osoby, czego nie dostają od własnych rodziców), a nie jak ktoś, kogo się nie zauważa, kogo się nie słyszy i komu na każdym kroku jest odbierane prawo do własnych wyborów przez stałe nakazy i zakazy rodziców, którzy myślą, że dziecko jest ich własnością, i że ma robić tylko to, co oni chcą.

    Dla mnie najgorsze w dzieciństwie było to, że na każdym kroku rodzice zabierali mi prawo do podejmowania własnych wyborów, że zabierano przejawy mojej indywidualności, nawet odnośnie jakichś bzdetów, wszystko musiało być tak, jak oni chcieli, a jak chciałem być sobą, to nakazy, zakazy, krzyki, normalnie jakaś paranoja. I podejrzewam, że nie tylko ja tak miałem w dzieciństwie.

    Pozdrawiam

    7

    0
    Odpowiedz

Studia temat rzeka

Jak w temacie. Jebane jebaniutkie jebanniutenieczkie studia. Gówno jebane obesrane. Tylko stres i nic więcej. Uczę się zaocznie na technicznym kierunku. Jestem można powiedzieć w połowie. Pewnie nie ja pierwszy i nie ostatni tak mam że jest dylemat w stylu czy to jest to. Poszedłem chyba tylko żeby podnieść kwalifikacje które chuj wie czy się przydadzą i kiedy. Robię bo robię. Ale mam dosyć. Przez jebaną nerwicę która ciągnie się za mną a raczej rozwijała się już od lat najmłodszych do teraz. Zazwyczaj wchodzę na te stronkę żeby raczej poczytać niż dodawać wpis ale musiałem. Taka moja chujnia. Brak pracy, studia przez które tracę resztę siły i ochotę na cokolwiek, wymagania otoczenia i moje własne wobec siebie… Ech najlepsze jest to a raczej najgorsze ze nie umiem wyluzowac. Nie palę, nie piję lub rzadko z ruchaniem średnio. Masakra. Czasem wolałbym być tępym sebą ale szczęśliwym i mającym tzw wyjebane i żyć sobie z dnia na dzień. W każdym razie dzięki jeśli ktoś to przeczyta. Trzymajcie się

49
6
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Studia temat rzeka"

  1. wszystko dlatego ze masz zly toster. kup sobie
    diablo:

    3

    3
    Odpowiedz
  2. Sam przez te jebane studia się nabawiłem jakiś nerwic chyba, no ale koniec końców skończyłem na pare dni temu. Raz semestr ujebałem, raz musiałem się wznowić. O tym ile hajsu i nerwów w to wjebałem to aż szkoda gadać. Jarałem się tym, że udało mi się to skończyć przez całe 4 dni, teraz jest to wszystko jedno. Mam nadzieję, że chociaż kiedyś jakąś ciekawą prace uda mi się przez to wyhaczyć bo jak to japierdole. Tak czy inaczej, dobrze ze to już koniec bo studia w tym kraju to może być serio traumatyczne przeżycie. Pozdro

    11

    1
    Odpowiedz
    1. Dopóki nie nauczysz się, że pisze się jakichś nerwic (nie jakiś) to pracy nie znajdziesz.

      4

      6
      Odpowiedz
  3. Te sesje sa pojebane. Przez pol roku nic nie ma, a potem kurwa nagle kolosy ze wszystkiego na raz. Powinno to być jakoś rozłożone do chuja.

    17

    0
    Odpowiedz
  4. wszystko dlatego ze masz zly toster. kup sobie
    diablo:

    1

    7
    Odpowiedz
    1. Jak ja cię chłopie rozumiem…

      2

      0
      Odpowiedz
  5. Po 5 latach bedziesz juz rozstrojony nerwowo. Dodatkowo dojdzie może brak spełninonych oczekiwań przez srodowisko wywołane brakiem pracy. Czeka Cie zderzenie z niemila polska rzeczywistoscią jeśli nie zluzujesz i nie spuścisz troche ciśnienia z odbytnicy to tylko zepsujesz sobie zdrowie i gowno z tego bedzie.

    12

    0
    Odpowiedz
  6. Witam w klubie ,25 lat z czego 5 zmarnowane na huja warte mgr inż. po których wiem, że nic nie wiem prócz odporności psychicznej na wszystkie przeciwności losu i kłody pod nogi… Na początku zachacz się byle gdzie aby leciało doświadczenie bo bez tego huja zdziałasz! Powodzenia my

    16

    0
    Odpowiedz
    1. A ty myślałeś, że kurwa prezesem zostaniesz bo studia skończyłeś?

      2

      1
      Odpowiedz
  7. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    2

    7
    Odpowiedz
  8. O mapie zapomniałeś zjebie

    9

    0
    Odpowiedz
  9. a po chuj chcesz byc wyluzowany, badz soba, badz wkurwiony, pyskuj, pluj , klnij , badz soba… teraz jest tyle luzakow ze az sie rzygac chce … przynajmniej jestes oryginalny

    5

    0
    Odpowiedz
  10. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Pamiętam, że na pierwszym semestrze (infa polibuba hir) było spokojnie, jedynie pod koniec semestru wykuć się jakichś całek i wzorków, przypomnieć z liceum i kolosa/egzamin zdać, a tak poza tym to granie w agar.io, slither.io, jedzenie rurek z kremem waniliowym, granie w wormsy, spoglądanie na studentki w spódniczkach.

    Potem na drugim semestrze zaczęła się fizyka, w której trzeba wykładowca kazał pisać trzy eseje, każdy na 5000 znaków. W sumie to nie było najgorsze, bo zaliczenie było za samo oddanie eseju, ale mieliśmy ćwiczeniowca, który był jednym z pierwszych absolwentów naszego wydziału (~1965 rok) i w ogóle nie słuchał wykładowcy, jeżeli chodzi o to, co ma być przerabiane. Kazał każdemu założyć portfolio, które cały czas sprawdzał, były minusy, jakieś plusy, cieszę się, że zdałem na 3,5…

    Potem było już tylko gorzej, trzeci semestr. Mnóstwo przedmiotów informatycznych mnóstwo materiału, zaledwie pół roku. Czwarty semestr podobnie, piąty był już kulminacją (jakiś konkurs kompilatorów, mnożenie macierzy 50000×50000).

    Dopiero na szóstym semestrze mogłem trochę odetchnąć, ale trzeba było już szukać praktyk, na szukanie których już nie miałem siły. Miałem 3 rozmowy kwalifikacyjne, ale te kurwy pracodawcy chcieli na pełen etat i całe szczęście, że jeden szef mniejszej firmy pozwolił mi na miesięczne praktyki. W ogóle zazdroszczę koledze, że dostał się do Coszmarchu bez żadnej rozmowy kwalifikacyjnej, bo ja jestem niestety zbyt szczery i nie mam zdolności komunikacyjnych (sprawiam wrażenie nieogarniętego), przez co te kurwy menedżerowie nie traktują mnie poważnie, mimo że prawie każdy nerd po przeszkoleniu nadaje się do pracy którą się wykonuje we większości firm…

    7

    0
    Odpowiedz
  12. Trzymaj się mordo

    0

    0
    Odpowiedz

Narzekanie na bycie prawiczkiem

Jak komuś może być przykro, że tego nie robił? Jestem po niedawnej utracie dziewictwa. W sumie to był test bo podobno facet się stara póki nie dasz dupy ojjj jaka to prawda… Dlatego nasz związek zaczęłam od seksu. Teraz ma mnie w dupie oczywiście ale ciągnę eksperyment na naturze ludzkiej tj utwierdzam się w przekonaniu, że moja decyzja o antynatalizmie i życiu w pojedynkę była słuszna. BEZNADZIEJA aż się zastanawiam czy nie jestem aseksualna. Z chłopakiem planuje zerwać. Po 1: jak to wgl wygląda? obleśnie. Po 2: ale to wszystko śmierdzi mimo, że po prysznicu tj oddechy i wydzieliny itp, a jeszcze to daje okazje bliższego przyjrzenia się „ukochanemu” wszystkie pryszcze, włoski i inne dziadostwo. 0 orgazmów, a robiliśmy to już kopę razy; a jak bolało! Wiadomo, że telewizja kłamie ale pornosy to już zupełnie. Ehh nigdy już nie chce tego robić i nie chce być z nikim tylko po prostu mieć przyjaciół. Związki są przereklamowane w chuj. Aha i nie ma miłości są tylko hormony, a teraz faceci nie mają testosteronu tylko same pedałki na ulicach.
Smutne to życie… jedyne co kocham to iluzje i marzenia, a przecież to nie istnieje tak na prawdę. Jesteśmy tylko marionetkami na sznurkach instynktów i DNA. Przeznaczenie mamy wypisane w genach. Urodziłeś się z predyspozycjami do bycia żulem to nim będziesz. A jak się buntujesz przeciw DNA to chorujesz. O ile Bóg istnieje to święte dziewice wygrały życie bo mają VIP miejsce w niebie, a nie musiały tego dziadostwa robić i rodzić dzieci. Żałuję, że to zrobiłam ale ciekawość poniosła. Poza tym można dziewictwo sprzedać za gruby hajs na necie, a skoro miłości i boga nie ma to to nie było by może takie głupie zamiast z jakimś zwykłym chłopakiem być. Jestem potwornie nieszczęśliwą osobą; nie wierzę w nic i nie mam wartości. Miałam kiedyś zasady i wartości ale trochę przeżyłam i teraz jedyne co robię to pluje życiu w twarz autodestrukcją: piję codziennie, spie z chłopakami po krzakach, niszczę innych ludzi. A idę się najebać jestem szmatą na dnie… Pewnie niedługo umrę mimo młodego wieku, bo za bardzo się truje ale jedyne co czuję to „no future”. Rozpadła się moja rodzina cały sens i wszystkie świętości są zrujnowane.
Dobra koniec mojego pierdolenia, dobranoc. I tak wiem, że wszyscy jak zawsze mają to w dupie no cóż… Jakie to zabawne, że własna matka nie wie o twoim alkoholizmie mimo że pijesz od 10 lat… Ojciec zamieni tylko z tobą 2 słowa na miesiąc. Ignorancja wszędzie. W sumie lubię obserwować ludzi i widzieć jak patrzą ale nie widzą. A prawie nikt nie widzi.

37
40
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Narzekanie na bycie prawiczkiem"

  1. Witam
    Eh przejebane… Ale czy to naprawdę to

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Mam to w dupie i wypierdalaj

    16

    2
    Odpowiedz
  3. Trochę edycji i niezły rap 😀

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Jeśli zyskasz kontrole i władze nad swoim życiem, osiągniesz najśmielsze sny. Trzymaj się laska

    2

    4
    Odpowiedz
  5. Puściłaś się. Jesteś szmatą i na tym zakończymy.

    14

    8
    Odpowiedz
    1. A chuj ci do tego stulejarzu xD

      2

      2
      Odpowiedz
  6. Ty na pewno też wielokrotnie patrzysz ale nie widzisz. Każdy codziennie zmaga się ze swoim bagażem problemów, więc dlaczego niby miałby próbować dostrzec twój skoro często brak mu czasu i sił na walkę ze swoim?

    7

    0
    Odpowiedz
  7. Bo do tego trza dojrzeć. A to ze zatrzymałaś sie w rozwoju na poziomie niedokurwionej 17latki to juz nie nasza wina. Związek to rzecz wspaniała. Tylko trzeba miec kogos odpowiedniego a nie wybieracie jakichs debili czy debilki.

    15

    1
    Odpowiedz
  8. NIe istnieje żaden „panbUG” bo niby dlaczego miałby istnieć? Na świecie wymyślono ok 5000 różnych bóstw po to aby garstka „wybrańców”mogła trzymać ludzi w posłuszeństwie. Jednakże coś co zwiemy losem, przeznaczeniem jest nadal nieodgadnione i niewyjaśnione. Jak to jest że jedni mają życie piękne, góry szmalu,high life a drudzy zmagają sie ciągle z przeciwnościami losu i mają z życia gówno, są jeszcze tacy po środku ale o tym długo by pisać trzeba. Czym jest „los” i czy on jest zaplanowany, nieodwracalny, każdy jest tzw. „kowalem losu” i jego życie zależy od osobistych decyzji czy jakaś siła wyższa, gwiazdy, czas w którym sie rodzimy i pod jakim znakiem zodiaku „ustala” jakie będzie nasze życie, które pewnie zależy też od charakteru. Czym jest jednak charakter? Od czego to zależy że jeden jest przebojowy, odważny a drugi jest ofermą i „pizdą” nieśmiałą. Jest jeszcze tzw. „szczęście”. Co to jest? Jednemu los sprzyja a drugiemu nie. Od czego to zależy. Jeden jest bogaczem a drugi staje sie żulem. Osobiste decyzje, los, szczęście czy „bóg”? Jeśli jest ten „bóg” to napewno nie jest dobrym, sprawiedliwym kochającym „ojcem” bo życie jest cholernie nierówne i cholernie niesprawiedliwe.

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Student filozofii?

      2

      0
      Odpowiedz
  9. Psychoterapia i to, kurwa, natychmiast!

    13

    1
    Odpowiedz
  10. Gdybym ja cię wyrachał byłoby inaczej. Żeby mi się odwdzięczyć za zajebiste wyruchanie to z własnej inicjatywy ojebałabyś mi drąga razem z kulami.

    13

    4
    Odpowiedz
  11. Czy myslala Pani o zdawaniu do lodzkiej Filmowki?

    8

    0
    Odpowiedz
  12. Widzisz różnica jest taka, że dziewczynie stracić dziewictwo jest tak łatwo jak dla wspomnianego żula splunąć na chodnik. Facet żeby stracić dziewictwo musi się narobić. Najpierw przełamać się i zagadać do dziewczyny, potem wałkować i przechodzić jej powalone psychologiczne shit-testy, potem męczyć się z jej zasranym stanikiem zapinanym chyba na szyfr i ultra ciasnymi spodniami w które chyba wchodziła smarując się masłem. Potem jeszcze podołać i zrobić jej i sobie dobrze, to jest ciężka praca i fizyczna i umysłowa. Dziewczyna w tym czasie musi jedynie powiedzieć tak i leżeć na łóżku (niestety większość tylko leży jak ta kłoda, ma wyjebane i myśli, że facet wszystko za nią zrobi, a same gówno od siebie dają i potem pretensje mają). Dlatego nie dziwię się, że tyle facetów narzeka na bycie prawiczkiem. Nie wspomnę już o wymaganiach polskich kobiet względem mężczyzn, które już od paru lat wyjebały poza wszelkie normy zdrowego rozsądku.

    Skoro cię boli i nie masz orgazmu to zmień faceta widać ten nie jest dla ciebie bo nie potrafi ci sprawić przyjemności, a dobry seks jest równie ważny w związku co charakter partnera/ki.

    4

    2
    Odpowiedz
  13. Wal konia do grubasek. Stres minie i chęci do życia wrócą, a samoocena wzrośnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Jeśli ruchasz się po krzakach z pryszczatymi małolatami co im wali z ryja i nie potrafią dać dziewczynie przyjemności, to ja nie mam więcej pytań 🙂

    7

    0
    Odpowiedz
  16. Kiedyś też miałem wartości, aż zacząłem wchodzić na polskie czany. Też mnie poniosła ciekawość, ale mój obraz świata jest spaczony… ;_;

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Co za Szmelc!

    3

    0
    Odpowiedz

Pustka i samotność

Cześć.

Chciałbym się z wami podzielić moją chujnią. Wiem, że dla niektórych to może być śmiech na sali, i mam też świadomość tego iż na świecie są znacznie większe problemy jak głód w krajach trzeciego świata lub wojny i konflikty, ale chciałbym wyrzucić z siebie to co mnie męczy od dłuższego czasu.

W zasadzie nie wiem za bardzo od czego zacząć, ale skoro już zabrałem się za pisanie niech wygląda to tak. Mam 21 lat, zawsze byłem przeciwieństwem moich znajomych i rówieśników. Różnice o których mówię objawiają się na tle towarzyskim, otóż nie lubię towarzystwa, nie lubię imprez, nie lubię spotkań, można nawet powiedzieć, że jestem osobą introwertyczną. Rok temu wyprowadziłem się z domu, z domu w którym zawsze ktoś był, w którym bardzo często byli goście, dla mnie to było męczące, nie lubiłem wizyt rodziny, lubiłem siedzieć w swoich 4 kątach i spędzać czas jak lubię. Nienawidziłem spędzać wolnych dni z kolegami, których jedynym celem było dobrze się napić, tak by następnego dnia umierać cały dzień na łóżku czując się okropnie. To samo tyczy się relacji z płcią przeciwną, podczas gdy moi rówieśnicy w głowie mieli tylko jeden cel, zaruchać laskę ,ja pragnąłem mieć przy sobie osobę z którą mógłbym spędzać czas, którą mógłbym przytulać i całować oraz wspierać zawsze kiedy to potrzebne, która by mnie rozumiała i której mógłbym oddać część siebie samego, tak to było moje pragnienie. Nie byłem jednak odważny w stosunku do kobiet, lecz przez swoje 21-letnie życie udało mi się poznać jedną wyjątkową osobę dla której czułem że zrobię wszystko. Poznałem ją oczywiście drogą internetową, ze względu na to że zwyczajnie wstyd mi zagadywać do dziewczyn, może to też z powodu mojej aparycji, niezbyt atrakcyjnej. Wracając jednak do rzeczy, poznałem wspaniałą osobę z którą pisałem dzień w dzień. Czułem, że jest wyjątkowa, nie wiedziałem nawet jak wygląda a mimo to chciałem ją mieć przy sobie na zawsze. Zanim wyznałem jej że ją kocham minęło ponad 2 lata, tak, 2 lata pisania przez internet, przez ten czas byłem świadkiem jak zrywa z chłopakiem, poznaje innego, ja ciągle byłem tym „przyjacielem” który wspiera ją kiedy jest smutna i który zawsze chętnie porozmawia. Przeskoczę trochę do przodu, bo nie ma sensu opowiadać jak było cudownie, przecież strona na której się znajdujemy to chujnia 😛

Minęło trochę czasu i udało nam się spotkać na żywo, gdy postanowiłem się przeprowadzić do miasta w którym mieszkała moja jedyna, najwspanialsza kobieta. Aż do momentu pierwszego spotkania w rzeczywistości nie wiedziałem jak wygląda, nigdy nie śmiałem poprosić jej o zdjęcie, po prostu wiedziałem, że ją kocham bo zawsze świetnie się z nią dogadywałem. Potem było już tylko lepiej, aż do niedawna.

Nie jestem w stanie zrozumieć tego zjawiska, ale po paru latach znajomości czy też związku dzieje się coś złego, coś co powoduje, że twoja druga połówka nagle dostrzega w Tobie twoje wady. Niektóre cechy jakie posiadamy ciężko nawet nazwać wadami, to zwyczajnie nasze cechy osobowości, tacy jesteśmy i tego nie da się zmienić, jeśli to robisz, jeśli zaczynasz zmieniać swoją osobowość zaczynasz udawać osobę którą nie jesteś. To właśnie mój ból, od niedawna dziewczyna z która wiązałem swoją przyszłość zbyt mocno chce tego, bym zmienił się tak jak ona tego chce. Zanim opiszę dalszy ciąg wydarzeń dodam tylko, że jestem osobą bardzo spokojną, mało mówię i kiedy dochodzi do kłótni również nie wybucham, tylko spokojnie zwracam się o rozmowę. Pewnie większość z was zgodzi się ze mną, że rozmowa w związku to jedyna recepta na wzajemne zrozumienie. Wracając jednak do zmian, rozumiem ją, każda kobieta marzy o ideale mężczyzny. Musi być to osoba wrażliwa, zawsze pomocna ale jednocześnie ma to być muskularny spartanin gotów stanąć do walki o swoją wybrankę. Mam swoje wady, jestem tego świadomy, być może jestem zbyt nudny, bo wolę spacer od imprezy, jestem też mało odważny, blokuje mnie to jak wyglądam, wiem że nie mam dużych szans w pojedynkach na pięści z przypadkowym dresem. Swoją drogą to temat na osobną chujnię ale nie chce mi się o tym pisać, zwyczajnie boję się ulicznych potyczek, to minus który dla kobiety ma ogromne znaczenie, bo nie poczuje się bezpieczna przy facecie który boi się potyczek. Eh, znów odbiegłem od tematu, wybaczcie mi, dzieje się tak ponieważ w życiu jest dużo takich rzeczy, dużo chujni na które chętnie bym ponarzekał i zwierzył się komuś, lecz nie mam takiej osoby. Wrócę jeszcze raz do tych zmian. Dziewczyna chciała bym się zmienił. Ze względu na to że czuję jak ważną osobą dla mnie jest postanowiłem wziąć się za siebie. Zacząłem czytać, szukać tego kim jestem i jak się poprawić, szukałem czynników które mnie blokują, zacząłem ćwiczyć na siłowni by zmienić swoją posturę, by wyglądać groźniej i jednocześnie by ona czuła się bardziej bezpieczna. Jednak to wciąż było za mało. Zaczęliśmy się kłócić, bo są we mnie rzeczy które ją tak denerwują, to smutne bo zawsze mówiła, że mnie kocha, że czuję się ze mną dobrze i że lubi spędzać ze mną czas, cieszyłem się tym, było cudnie. Teraz jednak uczucia które goszczą w moim sercu są antonimami tego co odczuwałem do momentu gdy się nie kłóciliśmy. Sednem mojej chujni jest to, że nie wiem jak bardzo bym się starał i robił co mogę, zawsze robię coś źle, jestem takim życiowym przegrywem, trochę takim jak na tych memach ze smutną żabą. Na dzień dzisiejszy jestem sam, straciłem kobietę z którą pragnąłem wspólnej szczęśliwej przyszłości. Ona nie chce ze mną rozmawiać, nie da się dojść do porozumienia bez rozmowy. Zastanawiam się teraz co się stało, czy te wszystkie lata to było kłamstwo, czy może znienacka pojawiło się rozczarowanie. Dawałem jej to czego potrzebowała, pomagałem w czym umiałem, robiłem co mogłem by czuła wsparcie, może się mną znudziła. Nie powiem o niej nigdy złego słowa, jest najwspanialsza i dla mnie zawsze taka będzie. Życzę jej jak najlepiej, zawszę. Pewnie zapomni o mnie szybko, to przykre. Największą chujnią świata jest jednak ta pustka, ta luka którą wypełniała ta wspaniała osoba, czuję jak bardzo mi jej brak. To może trochę dziwne, bo mówi to introwertyk który unika ludzi, ona jednak była częścią mojego świata, tą osoba którą akceptowałem. Tego czegoś nie zastąpi nikt inny, nie pomoże znalezienie nowej dziewczyny, nawet tego nie chcę, nie chce lalki do ruchania, to nie prawda że faceci chcą tylko seksu, każdy ma uczucia. Nie wiem co mam teraz zrobić, ehh, czeka mnie samotne życie w smutku i ciszy. Samotna codzienność będzie trwała do końca moich nędznych dni dopóty ten kto rządzi tym światem nie zabierze mnie do siebie.

Drodzy użytkownicy, nie życzę nikomu poczucia takiej pustki, nikomu nie życzę utraty najbliższych, trzeba się starać o te osoby, ale trzeba się też wzajemnie akceptować, bo pewnie rzeczy nie są do zmiany, to po prostu sposób bycia, i tego kim jesteśmy. Chyba nie mam już nic do dodania, wygadałem się trochę. Można doszukiwać się jeszcze innych problemów w tej chujni, ale nie ma to chyba sensu, pewnie też nie każdy będzie w stanie utożsamić się z tym co czuję, ale to nic wielkiego, rozumiem to nawet, bo chyba jestem gorszy od reszty społeczeństwa, przez to może ciężej mnie zrozumieć. To wszystko, dziękuję jeśli ktoś przeczytał. Trzymajcie się

47
9
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Pustka i samotność"

  1. twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy

    1

    1
    Odpowiedz
  2. no właśnie pokazałeś swoją uległość a kobiety tego nie lubią, testowała cie a ty dałeś sie wkręcić w jej gierki, księżniczce coś nie pasowało a ty jak posłuszny piesek od razu się z nią zgadzałeś bez żadnych kompromisów
    przykro mi ale spierdoliłeś to sam aczkolwiek nieświadomie

    16

    1
    Odpowiedz
  3. Cześć. Miałem i mam to samo, tyle że jestem koło 30stki. Również całe życie skrajnie odmienny, samotnik, męczący się ludźmi, ich paplaniną o pierdołach. Jednocześnie marzący o tej jednej ukochanej osóbce płci przeciwnej. Też byłem zakochany przez Internet z tym że ja pisałem z nią 6 lat. Nigdy nie doszło do spotkania, ona była z drugiego końca Polski, znalazła kogoś blisko siebie. Wiem że tacy jak my mamy przesrane. Pewnie jesteś introwertykiem ale poczytaj również sobie o osobowości schizoidalnej i zespole Aspergera, może coś znajdziesz podobnego bo ja w sobie widzę wiele podobieństw. A i sory nie pocieszę Cię, z takim charakterem ciężko o przyjaźń a tymbardziej o dziewczynę. Skup się na pasjach i może zarabiaj kasę, mnie to pomaga.

    5

    2
    Odpowiedz
    1. To właśnie nie takie łatwe zapomnieć i skupić się na pasjach czy robocie, wracam z pracy i jestem sam, a kiedyś to ona wypełniała tą przestrzeń i to był coś czego potrzebuje, Aspergera chyba nie mam, ale nie lubię ludzi, nienawidzę z nimi gadać i spędzać czasu, tylko do niej tak wiele czułem, to trudne, nie mam przyjaciół. Ktoś wyżej napisał że ukazałem swą uległość, nie wiem, no to jak miałem ją traktować, po prostu była dla mnie najważniejsza i chciałem żeby czuła się przy mnie dobrze, może faktycznie laski takie są, nudzą się facetami i szukają innych, ale ona, ona właśnie taka nigdy nie była, była wyjątkowa i nie zastąpienie jej nigdy nikim i niczym, ani kasa ani inna kobieta, czuję że chciałem tylko jej. Ciężko się teraz pozbierać, w pracy mówią idź poznaj kogoś albo gadają o ruchaniu, ale mi frajda, poznawać osoby na chwilę, nie potrzebuje tego, to nie w moim stylu.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Robiłem jakiś test na AQ, wyszło mi 34/50 pkt, ale ludzie piszą że to nie świadczy jeszcze o niczym, to jedynie mogą być zadaki

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Wuruchałeś ją chociaż ?

    2

    4
    Odpowiedz
  5. zalosny ciul

    3

    4
    Odpowiedz
    1. Czemu żałosny? Wszyscy faceci z roboty i ogółem Ci którzy poniekąd stanowią moje otoczenie mówią tylko o ruchaniu, że to w życiu najważniejsze, no kurwa a nie lepiej mieć tą jedną jedyną osobę i z nią spędzac czas i być z nią szczęśliwym? Nic nie czaję z tego jebanego życia..

      3

      1
      Odpowiedz
  6. Kolejny wrażliwy romantyk, uczuciowy i…nudny, trochę nieśmiały, ale dobry człowiek, złożony na ołtarzu miłości. r.i.p. 🙂

    17

    0
    Odpowiedz
    1. Tak, mam przejebane ze swoimi poglądami na świat i charakterem, ale nie chce tego zmienić bo czy to aż tak źle cechy? Człowiek stara się być dobry, a wychodzi zawsze na odwrót..

      3

      1
      Odpowiedz
  7. Tylko czasem do niej nie pisz…

    7

    0
    Odpowiedz
  8. Wal konia do grubasek. Stres minie i chęci do życia wrócą, a samoocena wzrośnie.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Zjebałeś na własne zyczenie.

    0

    2
    Odpowiedz
  10. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    2

    1
    Odpowiedz
  11. A nie myślałeś, żeby na przykład rzucić się pod pociąg ( byle nie pociąg stojący na stacji) albo się obwiesić?

    0

    3
    Odpowiedz
  12. TLTR. Dramat. Yebnij się o betonowy kant sosny.

    2

    1
    Odpowiedz
  13. Tego kwiatu jest póĺ świata a 3/4 chuja warte… wyluzuj,złap dystans,znajdź zajęcia którym się skupisz np.siłownia,kurs językowy, jakiś sport,hobby…
    nie rozpamietuj,nie zadreczaj się.jeste młodym szczytem,w dupie byłeś i gówno widzialeś.
    Życie jeszcze nie raz Ci dokopie, więc nie rób z chwilowych przeciwności wielkich dramatów. .. traktuj problemu jak wyzwanie któremu musisz sprostać, to Cię uksztaltuje a panny lubią zaradnych kolesi. Trzymaj się i zacznij ogarniać swoją egzystencje.

    8

    0
    Odpowiedz

Moje trzy grosze

Żałuję że niczego nie trenowałem jak byłem dzieckiem. Moi rówieśnicy w tej chwili już są w czymś dobrzy, a ja czegokolwiek bym nie wybrał to i tak zostaję w tyle. Ostatni rok szkoły średniej, mam klasę idiotów, zawód dawno mi się znudził. Nie miałem nigdy dziewczyny i nie zapowiada się żeby to się w najbliższym czasie zmieniło. W moim małym mieście jest nudno i nic się nie dzieje. Mija mi w ten sposób tydzień po tygodniu i mógłbym śmiało wyjebać zegar i kalendarz, bo wszystkie dni wyglądają tak samo.

41
2
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Moje trzy grosze"

  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  2. Czytałem o mężczyznie który zaczął trenować bieganie długodystansowe w wieku 40 lat i jako 50-letni mężczyzna ustanowił rekord świata na dystansie 10 km w swojej kategorii wiekowej, później go jeszcze poprawjając, robiąc przy tym niezły szmal na licznych imprezach biegowych. Także nie mów mi, że na coś jest za późno, że zostajesz w tyle, bo ciężkim treningiem możesz każdego dogonić a nawet wyprzedzić, zwłaszcza, że jesteś jeszce bardzo młody i masz mnóstwo czasu na rozpoczęcie kariery w niemal każdej dziedzinie sportu. Nawet jeśli myślisz, że nie masz już szans na udział w olimpiadzie lub ktoś Ci to wmawia, to nie słuchaj i rób swoje ciężko pracując a zajdziesz wysoko.

    8

    0
    Odpowiedz
  3. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Nie zesraj się.

    1

    0
    Odpowiedz

Nie marnujcie swoich ambicji

Witam, mam 20 lat. I jestem MEGA szczęśliwy. Zadajecie sobie pytanie: Po jakiego chuja nam o tym piszesz na takiej stronie? Otóż opowiem wam jak uniknąłem totalnej chujni. Napewno niektórzy z was mają swoje ambicje i plany. Niestety jest wiele rzeczy które mogą je dosłownie zniszczyć. W moim przypadku była to rodzina i Ja sam. Kiedy miałem 15 lat, chciałem zostać programistą, bardzo interesowałem się komputerami i naprawdę pragnąłem tego. Zatem chciałem iść do Technikum Informatycznego, jednak tu był problem… Byłem potwornie słabym uczniem, miałem dwójki z góry do dołu. Więc zacząłem się w miarę nieźle uczyć jak na początek, lecz miałem mało czasu gdy się obudziłem z tym w trzeciej gimnazjum. Teraz powiem o rzeczach od których macie się trzymać jak najdalej.
1. Negatywne Myśli
Wiem że każdy tak mówi, ale myślenie typu „Nie wyjdzie mi! Nie uda mi się!” w ogóle nie pomaga. Po chuj tracisz czas na takie wymysły? Czy uda ci się czy nie, nie ma sensu tak myśleć, po prostu trzymaj się na granicy „Jestem do dupy” a „Wszystko mi się uda życie jest łatwe”.
2. Rodzina
Wiem że to brzmi źle, ale taka jest prawda. Rodzice często mi mówili że oni chcą mi tylko pomóc, jedyne co od nich otrzymałem to demotywację i depresję, rodzina jest dosłownie w stanie rozpierdolić ci wszystkie plany i ambicje.
Powiem jeszcze o mojej świętej zasadzie: Zrób tak, aby po prostu tobie było dobrze.
Na chuj masz tracić czas i mówić nauczycielom „Aaah, jaki ten system jest zjebany!” „To mi się nie przyda w życiu!” I tak kurwa nie zmienisz systemu nauczania więc weź się w garść działaj zgodnie z zasadami! Nie robisz przecież tego dla szkoły tylko dla siebie. Kolejną rzeczą która mi bardzo pomogła było ograniczenie życia socjalnego, tak jest. Miałem mało przyjaciół, mało spędzałem czasu z nimi, i większość czasu spędzałem kąpiąc się w swoich marzeniach. I przede wszystkim: NIE TRAĆ ENTUZJAZMU! Jeżeli naprawdę o czymś marzysz, to po prostu dąż do tego! Bo naprawdę jest wiele rzeczy która mogą wygasić ten bezcenny płomyk. Babcia raz się mnie spytała: „Do jakiej szkoły chcesz iść?”
No to ja jej mówię o szkole do której chcę iść. Ona odpowiada „A to nie, nie… Przecież to wysoki poziom tam.” Co to kurwa znaczy nie?! To jest najgorsza zbrodnia jaką może popełnić rodzic lub ktoś inny z rodziny – BRAK WIARY. I wiesz co Babciu? Wkurwiłem się wtedy ostro na Ciebie, naprawdę. Nie wziąłem tego do siebie bo ogółem nie pozwalałem sobie niszczyć moich ambicji ale to jak sobie pomyślałem o osobach które już polegają bardziej na rodzinie i miały podobnie, to mi się aż smutno zrobiło. Podsumowując:
Trzymaj się zdala od rodziny
Nie przestawaj robić i dążyć do tego co lubisz
I nie obijaj się, odpoczywać sobie będziesz kiedy już osiągniesz to co chciałeś osiągnąć. Idź teraz zrobić to co masz do zrobienia, i pamiętaj że masz tylko jedną szansę.

58
10
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Nie marnujcie swoich ambicji"

  1. Stara przykra prawda: rodzina wychodzi najlepiej na zdjęciu…

    2

    0
    Odpowiedz
  2. Synek , narazie to masz mleko pod nosem, dorosniesz to zmadrzejesz

    2

    6
    Odpowiedz
    1. Wypierdalaj stary pryq

      4

      0
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. No fajnie a mi się np. nic nie udało i co? I gówno. Żyje z dnia na dzień bo już mi się nie chcę starać po tylu porażkach. Śrut z chujnia

    7

    0
    Odpowiedz
  5. Między wysłuchaniem a posłuchaniem jest ogromna różnica. Ja stosuje zasadę w swoim życiu i dobrze na tym wychodzę „Ludzi wysłuchuj, a słuchaj siebie”. Od każdego można się czegoś nauczyć.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. A moja babcia zawsze mi mówi żebym się kierował swoim umysłem i nie słuchał matki itd. kiedy zwątpiłem w mój własny wybór to tylko mnie zachęcała żebym nie zrezygnował co jest k0z4cki3. Pozdro dla babć

    3

    0
    Odpowiedz

Współczesność w technologii

Witam. Wkurwia mnie współczesność technologiczna, komputery i auta, wszystko, wszystko co produkują, to tylko po to by sie to zjebało po czasie, najprostrze rzeczy jak pralki i inne automaty i lodówki, auta które są drogie i gówniane. Widząc takie coś to śmiem powiedzieć otwarcie, że kapitalizm polega na tworzeniu gówna bo jak to kuce spuszczają sie nad tekstem „tak działa wolny rynek”, a socjalizm z PRL czy ZSRR był taki że produkt miał działać do usranej śmierci dopóty sie go nie rozwaliło na części pierwsze, choć taki Mirek pasjonata w garażu mógł to i tak poskładać do kupy by działało, ale to już inny temat, wiec opowiem fakty bierzące jakie są a nie będę filozofował o historii i polityce wielce… Tak więc.. Procesory i karty graficzne i ogólnie laptopy. W 2010 roku jak kupiło sie laptopa za 2800-3200 zeta to ciągnął on wszystkie gry na najwyższych ustawieniach i wysokiej rozdzielczości natywnej jaką miał ekran w laptopie. Dzisiaj na takiego laptopa trzeba wydać przynajmniej minimum 5000 zeta. Druga sprawa, auta, najnowsze modele samochodów nie mają wariantów ze stabilnym silnikiem o pojemności 1.6 102 konie, MPI to sie nazywa ten cudowny silnik jakby ktos nie wiedział. Teraz to FSI CDI i inne gówna beznzynowe co 1.2 litra i 130 koni co to i tak szlag strzeli i sie psuje, na autostradach jak są awarie to tylko te nowe złomy sie psują a nie widziałem ani jednego starego auta które na poboczu ma awarię… Dalej, taki Mechanik nie każdy naprawi też takie auto, chcą nas uzależniać od autoryzowanego serwisu, bo marian czy janusz „somsiad” już tego nie naprawi bo nie ma specjalnych narzędzi. Mało tego to jeszcze cenzura internetu i srania o tzw „prawa autorskie”, tylko zaciśnianie pasa i stryczka, prawa jakie istnieją to istnieją i są ok, oni jeszcze tylko chcą nas zaciskać i zaciskać aż nic nie zrobimy, nawet nic samodzielnie nie naprawisz, nawet forów majsterkowiczów jakoś nie potrafię znaleźć jak sobie samemu cokolwiek ogarnąć, wszędzie tylko kupować nowe i nowe, jakby już nic nie można było zrobić… TO jest prawdziwa apokalipsa i czasy ostateczne, a nie jakiś meteor z kosmosu…

89
8
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Współczesność w technologii"

  1. Auta produkowane po 2010 roku to badziew.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Zdajesz sobie sprawę że to samo mówiono w 2010 o autach produkowanych po roku 2000?

      1

      2
      Odpowiedz
      1. To tylko moja opinia. Dla mnie auta po 2010 roku są badziewne. Dla innych to nie wiem.

        2

        0
        Odpowiedz
  2. wszystko dlatego ze masz zly toster. kup sobie
    diablo:

    2

    6
    Odpowiedz
    1. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.
      Lepiej kraść krokodyle jak robić tosty.

      1

      4
      Odpowiedz
    2. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.
      Lepiej kraść krokodyle jak robić tosty…

      0

      4
      Odpowiedz
    3. Chujowy toster kiedy były lepsze

      1

      0
      Odpowiedz
  3. A ja się zastanawiam po co wam wszystkim ta pogoń za techniką. Najnowsze smartfony, auta. Jestem młody, przed 30stką, z zawodu informatyk a hobbsytycznie elektronik i wystarcza mi prosty telefon i laptop z 2008 roku. Nie z biedy, szanuję starsze wszelkie sprzęty i uważam że są trwalsze. Nie mam też potrzeby stale siedzieć w necie gdyż obowiązki zajmują mi większą część życia. Mina ludzi którym naprawiam sprzęty gdy widzą że sam mam telefon z klawiaturą i stare rzeczy bezcenna. Ale jak to mówią „Szewc bez butów chodzi”.

    30

    1
    Odpowiedz
    1. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      1

      1
      Odpowiedz
    2. Mówi się, szewc w dziurawych butach chodzi

      0

      1
      Odpowiedz
    3. Chodzi o nakręcanie konsumpcji. Proste. Jak myślisz ile lat będzie egzystować firma wytwarzająca żarówki ze 100letnią gwarancją? A kto będzie kupować nowy samochód, skoro „stary” po 10 latach jest w świetnej kondycji? Chcesz coś trwalszego to musisz zapłacić jak za kilka słabszych rzeczy, które byś zniszczył przez ten czas. A np. długopisy – jednorazówki? A buty, w których nie może Cię deszcz złapać bo się rozlecą. Nie ma reklamacji. Powinieneś nosić ze sobą kalosze. Niedługo będziemy chodzić w jednorazowych ubraniach. A, że góry śmieci rosną, mało kogo obchodzi. Byleby kaska płynęła do producentów. Ludzie często bezmyślnie dają się ponieść na fali konsumpcji, ale też są na nią skazani. Niestety, coraz mniej rzeczy nadaje się do naprawy. Jesteśmy tak uzależnieni od pieniędzy i gotowych, kupowanych rzeczy, że strach pomyśleć co to by było gdyby nagle coś zaszwankowało na drodze między producentem, a konsumentem.

      3

      0
      Odpowiedz
    4. To siedź tam na zamulajacym lapku i zapierdalaj tak całe życie skoro czasu nie masz nawet xD

      0

      1
      Odpowiedz
  4. Dlatego jeżdże peugeocikiem z 2002 1.6 16 v. w benzynie Bezawaryjnym. Blacha zdrowiutka

    2

    0
    Odpowiedz
  5. kurwa nie wierze : DDDDDD admin ożył!!!

    4

    0
    Odpowiedz
  6. A ja mam wyjebane, zwykle miałem stary telefon z klawiaturą aż do jego trwałego zepsucia, teraz mam smartfona bo dostałem z pracy i nic nie płacę, za kompa więcej jak 1500-1800 nie dam, najnowszą gierkę mam z 2009 roku, wgrywam aktualizację albo nie i mi to wystarcza, pierdole to wszystko, mnie żadnych chujów mujów nie trzeba. Może nie jestem taki modny i cool jak inni ale za to mam górę kasy na koncie a oni gówno i ja za 10 lat będę miał wszystko w dupie a oni będą zapierdalać kolejne 30 lat do roboty żeby mieć na te śmiecie.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Góra kasy xD pewnie trzy kawałki góra dziesięć na koncie i się poczuł Polack xD

      0

      4
      Odpowiedz
  7. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Głupoty pierdolisz. Żaden lapek nigdy nie ciągnął gier na maksa w natywnej (chyba ze 1366 jakieś 5 letnie gówna). Dopiero od 10xx w lapkach są jako takie bliskie mobilne gpu do stacjonarnych.
    Każdy lapek poniżej 8000 zł to złom choćby dlatego że samo gpu do niego to min 1000zł.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Zauważ, że elektronikę robią firmy z usa a dawniej kurs dolara był niższy więc i sprzęt tańszy

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Dokładnie olej nowe wynalazki a zobaczysz jaki świat jest piękny, kiedy masz np auto z 99 roku i spokojnie śmigniesz nim dookoła kule ziemską po równiku i jeszcze będzie śmigało dalej, a komplet amorków do niego kosztuje tyle co jedna opona do nowego.
    A forum majsterowiczów i naprawiaczy to elektroda.pl

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Idioto socjalizm to jest teraz. Nie ma żadnego wolnego rynku. Jak jest wolny rynek to jest konkurencja i wtedy każdy dba o to żeby wszystko było jak najlepsze żeby mieć klientów.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Wolny rynek jest tylko przejściowym okresem zanim więksi zeżrą mniejszych albo się połączą i zostajemy z monopolami.

      2

      0
      Odpowiedz
  12. Tak to teraz jest. Ostatnio kupiłem okazyjnie pralkę Polara mało używaną chociaż mój stary whirlpool który ma już 18 lat bez awarii i działa nadal i jest używany na bieżąco. Myślę a niech tam będzie, zawsze to nowszy sprzęt, starą pralkę dałem do piwnicy (na szczęście jej nie wyrzuciłem), a z tej „nowej” korzystam.
    Zacząłem czytać na forach i się złapałem za głowę. Teraz pralki robią tak żeby po 2 latach gwarancji coś się popsuło. Niezależnie czy kupisz drogą czy tanią pralkę, i niezależnie jakiego producenta, wszyscy robią podobnie. Koszt naprawy przewyższy wartość pralki. Robią specjalnie niewymienne i do tego plastikowe bębny, często i łożyska niewymienne, do tego kupa elektroniki w środku w urządzeniu gdzie jest narażone na wilgoć. Wifi w pralkach robią. Rozumiecie to? Sama pralka jest tak zrobiona że wytrzyma 2 lata, ale za to ma wifi:)
    Konkluzja jest taka że pewnie ten Polar się niedługo zepsuje, a ja choćbym miał włożyć z 500zł to w starym Whirlpoorze wymienię to co będzie zużyte i będę znów pralkę z 10 lat używał bez żadnej awarii.
    Pytam się skoro ten sprzęt wytrzymuje około 2 lata to gdzie są ekolodzy, dlaczego nie ma protestów?
    Gadają i wymyślają dziwne przepisy żeby było ekologicznie, jakieś eko jazdy na kursach prawa jazdy itd, a przy takim postępowaniu producentów nie reagują?

    6

    0
    Odpowiedz

Idę do psychiatryka

Na sobotę mam skierowanie na oddział. Nie po raz pierwszy zresztą… A wiecie co jest najbardziej przerażające? Że ja tam chce iść bo w normalnej rzeczywistości nie potrafię funkcjonować. Budzę się z przerażeniem, dzień mija na uczuciu gniewu, rozpaczy i pustki a żeby zasnąć musi chodzić telewizor bo głucha cisza doprowadza mnie do chęci samobójstwa. Lubię tylko spać. Ostatnio przysnila mi się moja pierwsza dziewczyna i jak budzik zadzwonił to rozjebalem telefon i zamiast iść do pracy to poszedłem spać dalej, tak mi było w tym śnie zajebiscie.

98
8
Pokaż komentarze (30)

Komentarze do "Idę do psychiatryka"

  1. Ziomek kobieta jest tylko po to aby Ci umilić życie, jeśli szkodzi to niech wypierdala. Zaakceptuj siebie rób co lubisz i miej wyjebane na innych. Szczęście musisz znaleźć w sobie, ono wypełni tę pustkę. I nie, nie będziesz szczęśliwszy za pół roku, jak będziesz miał hajs czy osiągniesz jakiś status. Szczęśliwy masz być sam z sobą od teraz, nie od pewnej kwoty na koncie.

    25

    3
    Odpowiedz
    1. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej lodowej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      2

      1
      Odpowiedz
    2. Tak tylko ciężko być szczęśliwym jak mieszkasz gdzieś na wynajmie i tylko łożysz kase, albo masz kredyt na 837363 lat, ciężko mieć swobode nie mając pieniędzy lub własnego majątku. Do pewnego poziomu wszystko się sprowadza do powiedzonka pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to chuj.

      3

      0
      Odpowiedz
  2. Jestem ananasem, przenieś się do naszej krainy, tu jest dopiero pięknie…

    5

    4
    Odpowiedz
    1. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      0

      1
      Odpowiedz
  3. wszystko dlatego ze masz zly toster. kup sobie
    diablo:

    5

    13
    Odpowiedz
    1. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

      6

      14
      Odpowiedz
      1. Zmień płytę

        3

        0
        Odpowiedz
    2. WYPIERDALAJ ŁACHU ZE SWOIM TOSTEREM!

      26

      1
      Odpowiedz
  4. Zapewne minusy dają Ci którzy uważają się za normalnych…

    6

    2
    Odpowiedz
  5. ta chujnia mi przypomniała film lot nad kukułczym gniazdem, coś w tym jest, w psychiatryku przynajmniej nie musisz nikogo udawać, pod tym względem to plus, ale masz coś stwierdzone że tam idziesz? Jak o głupi sen nie poszedłeś do robo to troche słabo, pozdrawiam tak czy siak.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      0

      2
      Odpowiedz
  6. janusz wstawaj zesrales sie xdsddxd

    7

    1
    Odpowiedz
  7. Ja byłem 6 razy w psychiatryku, ale ostatnim razem dobrali mi leki tak ze moge normalnie funkcjonowac. Studia skonczylem i pracuje. W sumie milo wspominam pobyty, caly dzien mija na opierdalaniu, spacerek, obiad, kolacja i spac. Ogolnie jestem niezle pojebany, jeden dzien nie wezme lekow i juz kurwica sie wlacza, stwierdzili mi schizofrenie paranoidalna ale to bledna diagnoza, po prostu mam obsesje na punkcie rozkminiania Boga i odmiennych stanow swiadomosci. Leki obnizaja moje iq ktore jest na poziomie mensy i dzieki nim nie mysle o tych sprawach tylko skupiam sie na codziennosci.

    27

    2
    Odpowiedz
    1. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Zabierz no się za robotę, a nie za moją kasę do psychuszki idziesz jak pensjonariuszbi śnisz o dziewczynach, pozwalając sobie na niszczenie telefonów!

    2

    6
    Odpowiedz
    1. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

      Ku chwale lodolandii 😀

      0

      0
      Odpowiedz
  9. sama prawda. Postarzanie produktów to norma dzisiaj i pęd na konsumpcję. Oczywiście filozofia kapitalizmu mówiła, że raczej będzie się tworzyć produkty lepsze a nie gorsze. rzeczywistość okazała się inna

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Trzymaj się. Coraz więcej osób fiksuje ekonomiczny-wojownik.pl/psychologia/schizofrenia-choroby-psychiczne

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Przede wszystkim, porządnie sobie zwal tak z 4-8 razy dziennie, to zawsze pomaga.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. A ja jestem Arktos, władca lodowego królestwa. Tak czy siak zapraszam do mojej Lodolandii. Poczęstuję cię lodami, które robi mój służący pingwin Jakub, pogramy w szachy. Jak bardzo chcesz to możesz zostań trzecim moim służącym. Będziesz na mój rozkaz wykradał króliczce Milunii marchewki, które przydadzą mi się, aby z nich zrobić sobie nos. Ta króliczka to bliska przyjaciółka przygłupiego smoka Tabalugi. Tylko wejdź w czystych butach, ja Arktos, wszechpotężny bałwan, nienawidzę na mojej lśniącej podłodze brudu.

    Ku chwale lodolandii 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  14. ha, najlepszy wpis

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Gdybyś patałachu zarabiał 17 tysi netto… Ja, Meś Panwasz bywam w psychiatryku regularnie. Stać mnie na domowe wizyty najlepszych lekarzy i najładniejszych pielęgniarek. Lekarz prowadzi ze mną wywiady co tydzień, mizia mi przy tym jajka i zabiera ekskluzywną karetką na elektrowstrząsy. Po terapii, która nie raz przeradza się w dziką orgię, na której tańczę nago na operacyjnym stole przywdziewając pończochy i barwne drogie kapelusze, odwożą mnie najnowszym modelem karetki do mojej willi za dwie bańki, gdzie dochodzę do siebie po sesji. Zawsze wystawiam tyłek za okno i sram na przylegającą uliczkę a przechodnie robią zdjęcia na fejsbuka. Potem, w ramach terapii staję na parapecie i oddaję na przechodniów mocz. Oklaski, kwiaty rzucane mi pod nogi, czasem cegła… Ale to nie dla was, patałachy…

    4

    1
    Odpowiedz
  16. Spierdalaj ty chuju od tostera, weź ze sobą tego zjeba od walenia konia, a jak się napatoczy ten od konsolki to zabierzcie go ze sobą, bo jest jebnięty tak samo jak reszta. Na dowodzenia murzyński człon wam w oko.

    4

    0
    Odpowiedz
  17. Psychiatryk też dla ludzi . Jeszcze tam nie byłem, jako pacjent, chociaż pracowałem na oddziale dla narkomanów. Chujnia. Narkomani legalnie mieli metadon a jak zabrakło to dopierdalali czymś po cichu. Pijusy na pierszym piętrze ciągali na sznurku wódę przynoszoną przez ziomali. Ciepło mieli, żarcie całkiem git, bezsens tego co robiłem przerażał. Teraz chlam za dużo, jestem deko za mundry na ten świat, którego nie mogę znieść i muszę się otumaniać aby nie robić za dobrego wrażenia swoim ryjem. Nie piszcie żebym się zajebał, chociaż i takie myśli miewam parę razy tygodniowo, jak wpadam w deprechy poalkoholowe. Społeczeństwo na mnie nie łoży, utrzymuję się sam, podatki płacę i kupuję sprzęty co to się jebią po paru latach. Wkurwiają mnie politycy, biedne i chore dzieci doprowadzają do kolejnych depresji, tak sobie myślę po co to na co to i po jaki chuj , rzygać mi się chce jak patrze co wypisują durnie na fejsbogu, GG etc, wszedzie pierdolnięci, mobbing, wszyscy jadą sobie po dupie, zajebaliby się po kolei gdyby to było dozwolone. Prezydenci trzepią się na widok kolejnych ładnych bombek, miliony trupków marzą się tym chujom, psychopaci przy czerwonych guzikach w każdej chwili mogą nam zrobić genialne kuku. A może i dobrze, ważne aby w razie co być w epicentrum i nie zdychać tygodniami. Wszystkiego dobrego życzę wam i tak, w zadzie życzliwy jestem, tylko nie mogę ze sobą dojść do ładu, pewnie dlatego pierdolę tak trzy po trzy.

    7

    0
    Odpowiedz
  18. Wal konia do grubasek. Stres minie i chęci do życia wrócą, a samoocena wzrośnie.

    2

    0
    Odpowiedz
  19. Zajeb się proszę smieciowa jednostko

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Dobrze że cię tam posłali do choroszczy bożej

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Dobrze, że idziesz do psychiatryka. Oby ci tam ucięło wora.

    1

    1
    Odpowiedz