Taka sytuacja

Taka sytuacja. Jadę autem, przejeżdżam koło jakiejś podstawówki patrzę na chodniku leży chłopak, ma drgawki, piana idzie z ust. Hamuję, staję byle gdzie na trawniku, lecę do gnoja żeby mu pomóc dookoła kilkoro gnoi i dziewczyn w jego wieku spanikowanych. Łapę jakiś patyk żeby włożyć między zęby aby się nie udusił, padaczka jak nic, drugą ręką gorączkowo szukam telefonu by wezwać pogo. Za chwile gnój się zrywa, dookoła śmiech, okazuje się wziął do pyska jakąś tabletkę najpewniej wapno albo jakąś witaminę musującą. Ja wkurwiony ale co zrobić, dookoła zblatowane gnoje, które niewątpliwe zeznają, że go uderzyłem albo groziłem jak cokolwiek zrobię, czuję kłopoty jak nic choć się we mnie gotuje. Wściekły wsiadam do auta goni mnie śmiech i wyzywanie od frajera. Tak się bawi młodzież. Miało to miejsce jakiś czas temu ale do dziś się we mnie gotuje na wspomnienie.

27
3

Współlokatorka

Cześć. Wkurwia mnie niemiłosiernie moja współlokatorka. Jest ortodoksyjną katoliczką, chodzi na jakieś imprezy do swojego księdza, wszystkim zwraca uwagę, a sama odpierdala jakieś chore gówno. Innym zagląda do łóżka i mówi, że z seksem to trzeba czekać, a sama robiła gałę jakiemuś kolesiowi w aucie, który potem rozdziewiczył ją paluchem. Z obecnym chłopakiem jebie się tak głośno jak samica szympansa, a zużyte gumy bunkruje w swoim pokoju na biurku. W nocy słyszę tup tup do łazienki, jej koleś chyba pomywa penisa w zlewie i zostawia niespłukane fap chusteczki. Traktuje mieszkanie jak jakiś chlew albo rynsztok, nie sprzątnie po sobie garów, a jak sprzątnie to wystawi inne naczynia i zmyje tylko swoje. Jest straszną żyłą na kasę. Ostatnio do wyczyszczonej przeze mnie wanny wyjebała wodę od mycia podłogi. Gdzie tu kurwa logika. Obcinała paznokcie w kuchni obcinaczem i nie posprzątała tego po sobie. Lecące i odbijające się od podłogi paznokcie poruszały się jak w zwolnionym tempie. Każdą delikatną próbę zwrócenia jej uwagi traktuje jak atak i odpierdala jej na łeb. Ogólnie wyznaje zasadę, ze jest najlepsza i ona to musi mieć najlepiej, a innym to chuj w dupę. Nie wytrzymam, chyba wystawię jej rzeczy i każę jej wypierdalać w podskokach.

27
3

Piękna nasza Polska cała

W wolnych chwilach lubię sobie popatrzeć na zdjęcia europejskich stolic i siedzib władców. Patrzę: Carskie Sioło, Wersal, Zwinger, Hradczany, parlament brytyjski, węgierski. Po czym wracam do zamków z Warszawy, Krakowa. I co widzę? Cóż to kurde jest? Co to za biedactwo i nędza. Gdzież tu jest symetria, proporcje, gdzie tu sens? Ktoś tu teraz wtrąci: ale przecież Warszawa była zniszczona itp. I tu wyprzedzę pytanie: a czy przed zniszczeniem wyglądało to duże lepiej? (patrz zdjęcia z 1939 i obrazy Canaletta). Wcale nie. Było równie źle, słabo i tyle jak. Za granicą ważne budowle wyróżniają się tym, że są położone w odpowiednio dobranym miejscu, jest wokół nich przestrzeń, cieszą oko, mają ten smak i urok. Są monumentalne i od razu widać, że to miejsce, gdzie są podejmowane najważniejsze decyzje dla państwa. U nas to wygląda zgoła inaczej. Trójkolorowy kurnik wciśnięty na siłę pomiędzy Wisłę a średniowieczny gród, pięciobok nieforemny,
z wystającym skrzydłem w kierunku północnym. Ni przypiął ni przyłatał. Wieża grodzka przykryta daszkiem zamiast hełmu. O dziedzińcu to nawet szkoda gadać, bo to aż zbyt dołujące. Zza tego czegoś wyłania się modernistyczna katedra „zregotyzowana” na siłę, z wieżą niższą niż otaczające ją budowle. Przed tym czymś stoi jakiś murek odbudowany z braku cegieł tylko do połowy, na dodatek nie równo. Brak bramy krakowskiej, która by to to choćby trochę ratowała można jeszcze jakoś usprawiedliwić. A Wawel to lepszy? Nic z tych rzeczy. Sprawa najbardziej rzucająca się w oczy: austriacki szpital służący obecnie jako hotel
pracowniczy (coś jak barak ŁWP). Po co takie coś w ogóle stoi? Ma dokładnie taką samą wartość historyczną jak wiele zruinowanych zakładów i fabryk Łodzi. Przebudowany przez Niemców (tak Niemców, a nie nazistów) budynek kuchni i powozowni – straszna kicha służąca jedynie dyrekcji obiektu w celach wypoczynkowych, bryła wyglądająca tak przeciętnie,
że chyba bardziej już się nie da. Całość wygląda tak, że nikt tu raczej na trzeźwo filmu historycznego nie nakręci. Kaponiery, wstrętne a do tego zarośnięte jakimś brudem. Brama herbowa, której wygląd nawet nie przypomina bramy z XVI wieku. I jeszcze jak ten Kościuszko wlazł na bastion Władysława IV, który na prawdę bił ruskich i to srogo, a nie jak Kościuszko tylko się im stawiał z mizernym skutkiem.
Powiadam Wam narodzie zgromadzony tak licznie na chujni, że w nas w Polszczy bylejakość ma swoje baardzo długie tradycje i to jest chyba fatum, na które nic a nic nie możemy poradzić i to mnie właśnie boli. Chujnia i śrut.

12
19
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Piękna nasza Polska cała"

  1. Właśnie tacy jak ty siedzą w Anglii i dają się dupczyć rudym, grubym spedalonym flegmatykom. Potraficie tylko narzekać a jak coś nie pasi to dupa w troki i pa. A dlaczego wyjeżdżacie a nie budujecie naszego kraju żeby przyszłe pokolenia mogły być dumne?
    W Polsce jest szaro, smutno , żadnych perspektyw. A dlaczego tak jest? Bo gówno robicie. Uciekacie jak szczury i wysługujecie się takim zasranym angolom co mają was w dupie. Nie rozumiem ludzi, którzy tam siedzą i boją się, że zostaną wyrzuceni. Nie macie własnego kraju??? Nasi przodkowie przelewali krew o każdy skrawek tej ziemi a wy macie to w dupie. Nie podobają ci się polskie zamki? to dupa w troki i do zasyfionego Londynu a przedtem poczytaj trochę skąd się wzięły ich zarobaczone pałace.

    13
    3
    Odpowiedz
    1. Haha nic dodać nic ująć.

      0
      0
      Odpowiedz
  2. ME – a właść. Mesiowa erekcja,

    2
    1
    Odpowiedz
  3. Przesadzasz, patałachu, cudze chwalący. To wcale tak źle nie wygląda na tle innych. Owszem, są miejsca ładniejsze (choć to subiektywne, Panu twojemu Królewski w Warszawie się nawet podobał, jak go zwiedzał, czy jak teraz na zdjęciach widzi). Ale nie jest źle, a nie można mieć wszystkiego. Weź pod uwagę, że to, jak wyglądają pod względem architektonicznym wspomniane zamki, wynika z historii, jej zawirowań, oraz pomyślunku i wykonania ówczesnych projektantów i budowniczych. To jest zachowanie obiektu historycznego, a nie wyburzenie obiektu, pierdolnięcie sobie w super-lokalizacji cuda na kiju, żeby cały świat szczęki zbierał i nazwanie go „Wawel”. Tego nie da się zrobić i zresztą nie można z samego szacunku do historii i przodków. Zresztą, nie samym Zamkiem Królewskim i Wawelem Cebulandia stoi. Istnieje trochę innych obiektów, choćby Pałac Wilanowski, Pałac w Pławniowicach, Pałac w Bożkowie, albo choćby budynek główny Uniwerku Wrocławskiego. A jeszcze więcej jest w ruinie. Poza tym, to co jest w środku też ma znaczenie, a pomimo łupienia Cebulandii przez wieki, niejedno zostało. Śmiesz narzekać, patałachu zapyziały, a nie masz na co. Piramidy egipskie czy azteckie też nie są szczytem finezji, a jednak ludzie z rozdziawionymi gębami oglądają i chwalą. /Mesio PS. A jak chcesz coś super pod siebie i według własnego widzimisię, to coś takiego postaw, zamiast stękać. Broni ktoś? Zarób kasę i stawiaj. Przynajmniej coś po tobie by zostało, oprócz skrzynki spróchniałych, pleśnią pokrytych gnatów i źlamdania w internecie, bo Cebulak z mrówkowca, czy innej lepianki, ma to w genach -musi ponarzekać.

    6
    0
    Odpowiedz
    1. O mesiu! wszystko co wymieniłeś poza Wilanowem to niemieckie zamki na polskiej ziemi…. oj co za faux pas.

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Oj już skończ pierdolić.

    8
    0
    Odpowiedz
  5. Faktycznym stanem polskiej piłki są te oto mecze:
    Slavia Sofia (Bul) 1-0 Zaglebie (Pol)
    Shkendija (Mac) 2-0 Cracovia (Pol)
    I to jest prawdziwy wykładnik polskiej piłki,czyli kompromitacje z totalnymi amatorami mimo o wiele potężniejszego potencjału i możliwości
    I niech nikogo nie zmyli ćwierćfinał polski w euro,bo to tylko zaciemnia prawdziwy obraz polskiej piłki która jest na dnie,bo trafiły się jakimś cudem pojedyncze jednostki które mimo archaicznego i nieudolnego szkolenia potrafiły się wybić,ale zrobiła to też radwańska i kowalczyk mimo że w tenisie i narciarstwie klasycznym polska jest dnem,a jednak potrafiły na tym zakalcu i oceanie beznadziei wyrosnąć,ale to są jedynie wyjątki potwierdzające reguły,zresztą podobno białoruś stoi na znacznie gorszym poziomie gospodarczym i sportowym niż polska,ale miala swojego pilkarza w barcelonie a klub z jej kraju grał wielokrotnie w lm, a azerenkę wyniosła na światowe szczyty,w estoni również była wybitna narciarki która dominowała na świecie w tej dyscyplinie chociaz estonia jest mniejsza niż każdego polskie województwo,islandia jest być może jeszcze mniejsza i uwaga posiada tylko 2000 zawodowych piłkarzy a jednak potrafiła znalezć 11 kopaczy którzy mają szansę na półfinał euro,więc nie kierujmy się pojedynczym wybrykiem kilku jednostek bo one nie mają większego wpływu na rozwój bądz upadek danej dyscypliny w danym kraju,kierujmy się tym jak wygląda całość,bo ona się w tym wszystkim liczy

    2
    4
    Odpowiedz
  6. Patriotyzm to także umiejętnośc trzezwego myślenia i trafnej analizy obecnego położenia geopolitycznego danego kraju i wysnuwanie z tego wniosków które przekładają się na odpowiednie i rozważne działania,i taką postawę przejawiano po klęsce powstań w zaborze rosyjskim które zakończyły się ogromną hekatombą krwi i zwiększeniu represji przez zaborce,które były wynikiem ślepego,cepellicznego romantycznego patriotyzmu w którym logiczne myślenie było ostro tępione,i dlatego postawiono na tępione w okresie romantyzmu szkiełko i oko które stało w opozycji do emocjonalnego i bezmyślnego parcia na pewną rzez i było zdecydowanie tępione przez wiodącą postać romantyzmu czyli mickiewicza,i po wyczekiwano na odpowiedni moment do walki o niepodległość do którego przygotowano polaków odpowiednią edukacją,i oczywiście ten moment nadszedł,kiedy rosja i niemcy zniszczone i skatowane w czasie I wojny były tak słabe że nie były w stanie zahamować polskiego żywiołu który dał polsce upragnioną niepodległość

    2
    3
    Odpowiedz
    1. Qrva co za styl pisania. Nic nie rozumiem co napisales. Napisz od nowa, ale po polsku.

      3
      2
      Odpowiedz
    2. Nie byłoby żadnej edukacji, gdyby nie powstania patałachu. Do książek poczytać o znaczeniu powstań w historii Polski.

      0
      0
      Odpowiedz
  7. No i się patałachy sfrajerzyli marnując największą szansę awansu do strefu medalowej od 82 roku,ale taka już mentalność polaczka przez którą dalej tkwi w marazmie i w głębokiej dupie,czyli tendencja do spierdolenia czegoś co się tak ciężko i z mozołem budowało,tak było z III rzeczpospolitą i tak jest teraz,z tą różnicą że w czasach rzeczpospolitej obojga narodów polska naprawdę coś znaczyła i była potęgą militalarną i polityczną z którą wszyscy się liczyli,no ale polaczkowata mentalność wszystko puściła w niwecz i doprowadziła do ruiny,i doskonale o tym wiedzą żydzi którzy wykorzystując tą wade i mankament polaczka-goja zarzucili mu dyby na łeb i jebią go ostro i bez wytchnienia po dziś dzień

    0
    4
    Odpowiedz
  8. Kolego, jak tak samo uwazam. Chyba polakom brakuje zbiorowo zmyslu estetyki bo kraj jest zabudowany chaotycznie, nasrane domkami, chlewami i straganami.
    Ale pociesze Cie, wybierz sie w wakacje do Nieborowo kolo Warszawy i zwiedz palac w Nieborowie i park Arkadia. Szczegolnie ten park jest najpiekniejszy na swiecie.

    1
    1
    Odpowiedz
  9. Co ty pierdolisz zakompleksiony fagasie bez artystycznego smaku? Jak się nie podoba to wypad. Będzie o jednego przygłupa „od Polszczy” mniej. A powiedzieć chociaż jedno złe słowo na tak wspaniałego patriotę jak Tadeusz Kościuszko, zapewne oznacza, że jesteś przeciętnym bolszewikiem.

    0
    2
    Odpowiedz

Niemarkety

Często słyszę propagandę namawiająca w imię lokalnego patriotyzmu do robienia zakupów w małych sklepach nazwijmy je lokalnych bądź też osiedlowych, często rodzinnych, krótko mówiąc pierdolmy wielkie sieciówki, jebane markety, które bez pardonu jebią nasz narodowy budżet, oszukują w chuj, sprzedają rzeczy stare, przeterminowane, oszukują nas na rzekomych promocjach i w ogóle są źródłem zła wszelakiego łącznie z wykorzystywaniem biednych pań, które na kasie siedzą w pampersach bo nie mają czasu się wysikać a na magazynie dźwigają więcej niż mistrz świata w trójboju siłowym.
A ja powiem tak: może i niektóre z tych twierdzeń są prawdą ale moje doświadczenia w kupowaniu w małych sklepach są jak najbardziej chujowe. Można w nich kupić co najwyżej paczkę fajek albo gazetę i do tego bułkę. Wybór produktów jest dramatycznie mały, ceny generalnie wyższe i wali mnie to jakie kto musi odprowadzać podatki i jakie ma koszty. Cenię sobie niskie ceny za stosunkowo niezłą jakość, możliwość dużego wyboru i zaznaczam, że nie kupuję w najtańszych z sieciówek. Obsługa w małych sklepach jest często beznadziejna, wkurwiają mnie panie sąsiadeczki, które stoją i pierdolą ze sprzedawczynią o dupie maryni bo przecież znają się na co dzień i musza poplotkować a człowiek stoi i czeka a przestaną pieprzyć. Jak w sklepie jest alkohol to oczywiście wchodząc trzeba się dodatkowo otrzeć o jednego lub drugiego jebanego lumpa co zbiera po 10 groszy na piwo i śmierdzi na odległość. Warzywa są często zwiędłe i pomarszczone jak stara dupa, wędliny i mięso stłoczone w jednej ladzie chłodniczej są stłamszone i też nie wyglądają świeżo. I na takiej ladzie często wystawione słodkie bułki, co to kurwa jest? Trochę jeżdżę po kraju ale do tego typu sklepików we wioskach czy małych miastach nauczyłem się już w ogóle nie wchodzić – groch z kapustą, syf i bida.

36
6
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Niemarkety"

  1. Niestety to jest wszystko prawda. Osiedlowy sklepik = drogo i chujowo. Co więcej, szef niejednokrotnie kupuje towar w hiperze i sprzedaje go w swoim sklepie głośno wołając, żeby popierać polski kapitał (czyli kupować u niego). Jak tylko mogę to unikam.

    11
    0
    Odpowiedz
  2. Cenisz sobie niskie ceny? Haha masło maślane Kolego.

    0
    5
    Odpowiedz
    1. Gdzie tu błąd?

      0
      0
      Odpowiedz
  3. Miałam nieprzyjemność pracować dorywczo w takim sklepiku. Były wakacje, ja młoda i chciałam dorobić. Nie wymagali książeczki sanepidowskiej, chociaż na wstępie powiedziałam, że jej nie mam. Mięso było myte. Tak, myte! Zapadła mi w pamięć szynka o nazwie necówka, leżała tam około miesiąca, dziwię się, że sama z tej lady nie wyszła. Co zrobiła szefowa? Zapakowała ją próżniowo, że niby świeże itd. W lodówce z mrożonkami zdechłe muchy. Kiszona kapusta umierała w powolnej i cuchnącej agonii. Stare produkty były odwracane datą do tyłu. Stare warzywa używane do pobliskiego fast foodu tych samych właścicieli. Jednym słowem- groza.

    13
    0
    Odpowiedz
    1. Nic się nie może zmarnować. To jest po prostu ekologia!

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Kocham cię i marzę by się z Tobą ożenić dać Ci szczęście na resztę życia.

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Pracowałam przez kilka tygodni w takim sklepie, bo był w bloku w którym wtedy mieszkałam,więc do pracy miałam dosłownie dwie minuty. Jak było? Dokładnie tak jak piszesz!!! Omijam te miejsca szerokim łukiem!

    0
    0
    Odpowiedz
  5. A mnie wkurwia, jak chcę kupić „u chłopa” albo „od baby” marchewki na rynku, bądź inne warzywka, w liczbie sztuk kilku (3-4) i od razu jest foch, bo powinnam kupić kurwa dwa wory 10 kilowe. A czy ja mam się tłumaczyć, że nie zjem tyle i się zepsuje, bo nie mam kilkuosobowej rodziny, tylko jestem sama? Dla mnie bardzo ważna jest obsługa i nawet jeśli wiem, że zapłacę drożej, ale będzie miło i przyjemnie, to i tak tam pójdę. Tam gdzie mnie wkurwiają to i za darmo nic od nich nie chcę – taka już jestem honorowa 😉

    0
    0
    Odpowiedz
  6. O ja… nie wiem w jakich sklepach robiłeś zakupy, ale powiem Ci, że mieszkam w centrum Kielc i te sklepiki wyglądają dokładnie tak samo jak opisujesz. A w szczególności te słodkie bułki i żule na każdym kroku. Tekst jak najbardziej prawdziwy.

    0
    0
    Odpowiedz

Depresja vs. rodzina

Chujnia z depresją jest taka, że jeśli ktoś przez to piekło nie przeszedł to nie jest w stanie w pełni zrozumieć drugiego cierpiącego człowieka. I nie mówię tu o wydumanym emosmutku, który mija po tygodniu tylko o prawdziwej chorobie, w której osoba jest zamknięta w więzieniu własnego umysłu. Depresja polega na tym, że chory nie potrafi się starać, a nawet kiedy się stara to nie potrafi. To uczucie jakbyś tonął patrząc na wszystkich wokół unoszących się na wodzie. Jednocześnie jest się przygnębionym jak i pozbawionym emocji. To świat, w którym wszystko jedno, to wieczne zmęczenie, mętlik w głowie i uczucie totalnej bezradności. Walka ciała, które chce przeżyć z umysłem, który chce umrzeć. Walka z myślami, od których nie ma gdzie i jak uciec, jak tylko w sen („chcę spać wiecznie”, słyszeliście to?). Bez znaczenia jest poziom i jakość życia – jeśli cierpisz na depresję, to powoli zmierzasz ku autodestrukcji, i żadne argumenty od tego nie odwiodą, żadne argumenty nie przekonają, że będzie lepiej, a krzyczenie i wkurwianie się na taką osobę wywołuje jedynie poczucie bycia ciężarem, odpadem ludzkim i chęć jeszcze szybszego skończenie ze sobą. Ciężko to lepiej opisać, podobnie jak ciężko jest opisem wytłumaczyć drugiej osobie czym jest miłość i sprawić, żeby ona też to poczuła. Tak się nie da, to po prostu jest w głowie i w sercu. Dlatego nie mam za złe, że ludzie nie rozumieją tej choroby i ją lekceważą, tym bardziej, że objawy wyglądają podobnie do lenistwa skrzyżowanego z niestarannością i zimną, chamską osobowością. Problemem jest kiedy pojawia się ignorancja, w której ktoś jest na tyle zaślepiony, że nie potrafi przyjąć do wiadomości, że może jednak coś jest nie tak, że to nie jest zwykłe lenistwo czy niechęć, a rzeczywista realna choroba. I ja mam taką właśnie rodzinę. Powiedziałem im o tym, co się ze mną dzieje, a oni mnie wyśmiali. Ojciec mną gardzi, że nie jestem zaradnym twardzielem (wcale mu się nie dziwię, kto chce mieć syna pizdę, mnie to wykańcza jeszcze bardziej, że nie mogę się ogarnąć, chociaż naprawdę bardzo próbuję), matka i siostra obrażają się na mnie „bo ich nie kocham – nie okazuję im uczuć, nie rozmawiam zbyt często, nie odwiedzam” itp. A ja już ledwo ciągnę. Całym wysiłkiem woli wstaję rano, żeby iść do roboty, zarobić na kolejną dawkę leków, wrócić do domu i pójść spać. Na więcej po prostu nie mam siły. Żyję jak podczłowiek, w brudzie i biedzie, ale robię wszystko, żebym nie był dla nikogo ciężarem. Jedyny powód dla którego się nie zabiłem to fakt, że nie chce żeby moja śmierć odcisnęła piętno na innych, bo wiem ile osób by to głęboko zraniło. Ale oni nawet nie potrafią tego dostrzec, nie potrafią docenić czy zrozumieć. Ciągle tylko słyszę pretensje, że robię za mało, że jestem gorszy od siostry. Ciągle widzę w ich oczach rozczarowanie. Nie mam już siły ciągle udawać, że sobie daję radę. Nie mam siły zmuszać się do miłych rozmów w pracy, do spotykania się ze znajomymi i słuchania o ich sukcesach i planach. Chcę tylko leżeć w jednym miejscu i żeby wszyscy mi dali święty spokój, bez pytań, co u mnie, jakie mam pomysły, kiedy jakiś związek itd. Żeby zrozumieli, że żywcem się rozkładam i nic nie mogę zrobić. Leki coś nie działają więc tkwię w jakiejś próżni oczekiwania na niewiadomo co. Ani umrzeć, ani żyć. A udawanie, że nie jest źle, kiedy jest tragicznie, jest jeszcze bardziej wyczerpujące. Tylko coming out nie działa, jeszcze bardziej cię odpychają i zostawiają samego… Po przeczytaniu tego tekstu co czujecie? Prawdopodobnie pogardę albo żal, albo sądzicie, że mam nierówno we łbie. I właśnie dlatego w realu nie można się przyznawać, kto chce żeby ludzie tak na niego patrzyli… Dziękuję za przeczytanie – napisałem to dla was i dla waszych bliskich. Może ktoś z waszych znajomych tak cierpi jak ja, a wy go oceniacie pochopnie jako lenia i nieogara czy inną sierotę. Okażcie trochę zrozumienia innym, proszę. Tylko tyle może wystarczyć, żeby ktoś się podniósł z kolan, żeby ocalić mu życie. Nie możecie mu pomóc, ale on przy waszym wsparciu może pomóc sobie sam. Ja świetnie zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji, wystarczająco często sam sobie powtarzam jakim śmieciem jestem, że inni mogą sobie darować. A plan wymyśliłem sobie taki, że po porostu ucieknę gdzieś daleko, odcinając się od wszystkich i mieszkając na odludziu z jakimś psem. Poczują się urażeni, ale lepiej tak, żeby myśleli, że ich zostawiłem, niż żeby czuli się winni, że „nie dostrzegaliśmy jak mu się w głowie miesza, wyglądał normalnie” po tym jak się odstrzelę albo żebym tu siedział i męczył się z ich narzekaniem i pretensjami.

52
5
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Depresja vs. rodzina"

  1. Na depresję najlepszy jest ciężki zapierdol. przetestowane.

    5
    1
    Odpowiedz
  2. Jakbym to sam napisał…

    0
    1
    Odpowiedz
  3. Mam dla Ciebie jedną radę: idź na grupową terapię behawioralną. Widać, że jesteś człowiekiem myślącym, więc zrozumiesz tam pewne sprawy. Przestaniesz się „biczować”. Zobaczysz, że to nie tak, że ty jesteś śmieciem, a dookoła sami herosi sukcesu. Sprawę z rodziną też zrozumiesz. Ludzie, którzy zawiedli wychowawczo, z braku wiedzy, ignorancji itp. nie są w stanie dać Ci tego, czego potrzebujesz.

    6
    0
    Odpowiedz
  4. Spoko koleś jesteś. O depresji nie mam zielonego pojęcia, ale zaproponuję ci pewną rozrywkę- słyszałeś o LD?

    1
    1
    Odpowiedz
  5. No cóż, zostaje wódka i Joy Division, jak zawsze…

    1
    2
    Odpowiedz
  6. Ja rozumiem, walczę z depresją od dluższego czasu, bez leków, nikt nie zrozumie, kto nie przeżył, krytyka nawet najmniejsza powoduje,że człowiek się czuje jak smieć, jak cos gorszego, i poczucie winy – za wszystko, ja wiem jaka to udręka, pozdrawiam

    6
    0
    Odpowiedz
  7. Szwadron Śmierci to naprawdę pozytywna i pożyteczna inicjatywa.Dzięki niej wielu ludzi zostałoby uratowanych od cierpieć,wyzysku,niedoli i zepsutego powietrza.I gdyby ją wcielić w życie to wcale nie musiałaby zajezdzać Don Kiszoterią ani snem wariata.Potrzebny byłby tylko jedynie ktoś kto byłby w stanie tą machinę uruchomić i wpuścić ją między odpady ludzkie.I ten ktoś byłby na tyle odważny,pewny siebie,bezwględny a jego umysł przepełniałyby szlachetne idee by móc ten projekt zainicjować,stworzyć,uruchomić,aktywować, i doprowadzić do końca.Gdyby tak udało się unicestwić choćby mały procent odpadów ludzkich to już byłoby coś,coś co mogłoby urochomić mechanizm naprawczy całych narodów,cośby w tym temacie drgnęło.

    0
    0
    Odpowiedz
  8. Rozumiem Cię. Rozumiem głównie dlatego, że sama cierpię. Chłopak, który niby rozstał się z żoną i prowadzi podwójne życie. Chłopak, któremu w tym drugim świecie urodziło się właśnie dziecko, który oszukuje mnie, żonę i jeszcze jedną, któremu dałam wszystko co miałam do zaoferowania. Zabiło mnie to. Powoli, skutecznie. Zabiło, a jednak piszę. Skurcze pośmiertne? Wieczny sen, nie zasługuje na to. Wieczne potępienie owszem. Przyjęłabym śmierć mego ciała, tego cholernego więzienia z otwartymi ramionami. Śmierć duszy nie wystarcza. Słodkie wytchnienie nie chce nadejść. Nie mogę zabić się sama. Nie potrafię. Czekam na słodką agonię, która wypełni me wnętrze. Rozumiem każde Twe słowo.

    4
    5
    Odpowiedz
    1. sraty taty…bo jeden chuj na świecie…pchacie się sucze do wyr żonatych facetów, rozbijacie rodziny, zaświniacie swoimi cipami życie innym kobietom, żonom, przez was dzieci nie mają ojców , nie mają pełnej rodziny….a później płacz.
      Może i faceci to świnie ale kim wy jesteście??? Kim TY jesteś??? Depresję cipy masz, do następnego razu jak się następny żonaty nawinie, bo mało jest wolnych facetów.

      3
      1
      Odpowiedz
    2. Twoja wina, że się w to wplątałaś, więc możesz mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.

      2
      0
      Odpowiedz
  9. „chcę spać wiecznie” – ja bym dodała jeszcze „i nigdy się nie obudzić”. Nie wiem czy zauważyłeś, ale jest mnóstwo ludzi, chociażby tutaj na chujni, którzy cierpią z powodu depresji. Niestety nikt Cię nie zrozumie i to jest najgorsze w tej chorobie, że jest się tak naprawdę samotnym. Nawet gdybyś miał kochających rodziców, wspaniałą żonę, czy dzieci, którzy wspieraliby Cię całym sercem i robili tak jak powinni to i tak by to robili z miłości, ale bez tak naprawdę zrozumienia, bo jesteśmy jak wsypy – nie myślimy cudzych myśli, nie potrafimy czuć cudzego bólu. Dla mnie to jest chyba najbardziej dołujące, ale po wielu latach człowiek poznaje sam siebie, dostrzega więcej, a to czy uświadamianie sobie pewnych mechanizmów coś pomaga? Trudno powiedzieć, może podświadomie. Dodatkowo, weź pod uwagę, że ludzie chcą znać przyczyny, szukają odpowiedzi, realnych powodów, a w tej chorobie często nie ma czegoś takiego. Nie odpowiesz dlaczego tak się czujesz, co jest powodem, żeby można była go wyeliminować i żebyś poczuł się lepiej. Są depresje wynikające z jakiegoś zawodu, ale często to stan, który uderza w człowieka kiedy teoretycznie ma same sukcesy za sobą. Gdzieś tam oczywiście są przyczyny, do których można w końcu dotrzeć i coś próbować z tym robić. W lekach bym jednak nie upatrywała zbawienia, chyba, że chcesz je brać całe życie i znowu zastanawiać się czy to Ty i Twoja osobowość, czy to wygenerowana osobowość przez leki. A myślę, że każdy ma po jakimś czasie takie myśli. W ogóle uważam, że ta choroba dotyka ludzi myślących, inteligentnych, wrażliwych, mających jedynie problem z tym aby dobro swoje przedkładać nad dobro innych. Generalnie chujnia i tyle 😉

    2
    1
    Odpowiedz

Cioty za kierownicą

Wkurwiają mnie cioty za kierownicą. Od razu zastrzegam, że nie chodzi mi o kierowców jeżdżących wolno, tylko o tych, co wyrabiają w sobie odruchy małp. Ostatnio sprzedawałem samochód. Przyjechał chłop 27 lat i mówi, że chce się przejechać żeby zobaczyć co to za samochód. No i jedziemy. Wyjechaliśmy na drogę szybkiego ruchu a ta ciota trzyma kierownicę jedną ręką napierdalając 130 km/h. Na dodatek na prostej drodze nie potrafi utrzymać kierunku jazdy bo szarpie za kierownicę w prawo i w lewo. Nie może się ciota skupić na jeździe samochodem na wprost! To jest nawyk małpy wyrobiony z nudów albo głupoty. Kupił ten samochód, ale wg mnie to za długo nie pojeździ bo w coś wyjebie. Miałem w pracy kolegę. Ten też stosował małpią technikę jazdy. Jechał samochodem po mieście na czwórce a potem wyrzucał na luz i bawił się lewarkiem zmiany biegów podczas jazdy. Kurwa! Po co bawić się lewarkiem?! Po chuj jedziesz cioto na luzie! Jak nie potrafisz się skupić to idź na badania, może masz coś z deklem? Albo przed ruszeniem ze świateł wyłączał klimę i mówił, ze klima zużywa dużo paliwa podczas ruszania. Wkurwiają mnie też cioty, które podjeżdżając na parking jedną ręką kręcą kierownicą. Myślą, że są zajebiście wyluzowani i że w ogóle wygodnie im się jeździ. A wystarczy że dzieciak im wyskoczy i jest chujnia bo nie potrafi taka ciota odbić kierownicą w drugą stronę. Widuję też cioty, które trzymają kierownice nie za wieniec, jak należy, tylko kładą ręce na ramionach kierownicy. Jak oni kurwa chcą skręcić w momencie nagłej potrzeby? Chujem sobie dopomogą? No i na koniec cioty jeżdżące automatami. Cofa taka ciota automatem z parkingu. Samochód jeszcze się toczy do tyłu a on wpierdala drive (jazda do przodu) i dodaje gazu. Pojeździ taka ciota automatem parę tysięcy kilometrów i automat do wymiany. A potem „automaty to gówno bo się psują”. Jak jesteś niedouczoną ciotą, która nie wie, że nawet z manualną skrzynią po wycofaniu trzeba zatrzymać auto i dopiero wkładać bieg do przodu i ruszać to się nie dziw, że wszystko ci się psuje.

No chuj ulżyło. Pozdrawiam.

30
6
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Cioty za kierownicą"

  1. Twoje? Nie. To chuj ci do tego.

    1
    4
    Odpowiedz
  2. Odkryłes Ameryke

    0
    3
    Odpowiedz
  3. Panem et circenses
    Im mniej chleba, im bardziej on spleśniały – tym więcej igrzysk.

    0
    2
    Odpowiedz
  4. A co ci sie nie podoba w jezdzie na luzie? Przynajmniej noga moze sobie odpoczac osle.

    1
    0
    Odpowiedz
  5. W odpowiedzi na ten jakże interesujący tekst napiszę, iż również nie czuję się zbyt komfortowo na drodze przy ludziach nadpobudliwych. Wyobraźcie sobie proszę kochani, że człowiek jedzie sobie drogą swobodnego ruchu – znaczy się taka bez świateł (np autostrada czy inna szybkiego ruchu), przyśnie sobie (no bo czasami trudno jest sobie nie przysnąć jak się wraca rano z całonocno zakrapianego melanżu) i tu nagle jakiś debil go budzi klaksonem…małpy! No przeca troszke kultury

    2
    3
    Odpowiedz

Roszczeniowe kobiety

Powiedzcie mi kobiety, jak to z wami jest, że ciągle pierdolicie o równouprawnieniu, że równowaga, że wspólne decyzje i tak dalej, a jednocześnie macie postawię roszczeniową. Podam przykład osobisty, mojej żony, i nie chodzi nawet o to że mnie ona wkurwia swoim podejściem. Rozmawiam z braćmi, kolegami i większość z nich dostrzega to samo u swoich kobiet.

Otóż wracając do przykładu mojej małżonki: ma właściwie wszystko co do życia potrzeba: mieszkanie (sama wybrała które), samochód (średniej klasy), dzieci, zdrowie, solidne wakacje co roku (bez szału Bałtyk lub Chorwacja/Grecja). Na codzień jakoś szczególnie nie musimy oszczędzać, jemy dobrze, jest kasa na drobną rozrywkę typu kino, restauracja czy aquapark. I co? NO I JEST CHUJOWO! Bo inni mają więcej! Bo koleżanka X właśnie wybudowała dom 200 m2 i ma działkę do tego dużą, bo koleżanka Y nie jeździ nad Bałtyk czy do Chorwacji ale na Dominikanę albo Kubę, a znajomi Z mają 2 auta które łącznie kosztują ze 400 tysięcy złotych. I moja małżonka chodzi strapiona, smutna, zdołowana. Pytam co jej jest, a ona że jest załamana bo zapierdalamy i NIC (!) z tego nie mamy, że takie marne życie prowadzimy. I łzy jak grochy jej lecą. No a u mnie ciśnienie 200/150 bo kurwa mać myślisz sobie że jakoś sobie w tym życiu dajesz radę, może nie rewelacyjnie, grasz kartami jakie dostałeś od życia (jestem z ubogiej rodziny) ale jakoś dość przyzwoicie żyjesz. A tu nagle ci połowica ryczy jak to jest chujowo! Szlag człowiek zalewa, bo czujesz że pije do Ciebie, że nie dajesz rady jako provider, że masz coś zrobić. I chuj z tym że zarabiam i tak ponad 2x więcej od niej. Ona się nie poczuwa że ona ma coś zrobić skoro chce więcej, że może ma zmienić pracę na lepiej płatną czy coś. W domyśle takiego płaczu jest że ja mam sobie żyły wypruć, że mam kurwa nie wiem drugi etat wziąć czy wyjechać do Dublina czy Londynu, żeby kurwa dorównać standardem do tych bogatszych od nas znajomych. Na marginesie prowadzę kilka przedsięwzięć które mają nam podnieść status materialny, ale na ich efekty potrzeba czasu, nawet lat (żebyście mi nie zarzucili braku ambicji bo jak każdy facet ją mam, ale nie w tym rzecz).

I takie to babskie postrzeganie tego ich wyzwolenia które w ostatnich 100 latach dostały. Jest wolna i równa, ale jak chce coś to przyjdzie i będzie ci ryczeć że masz coś zrobić żeby dostała to co chce. A człowieka w środku rozsadza złość i wkurwienie, czuje się jak śmieć. Ja oczywiście dałem duże zjeby, powiedziałem że jak jej nie pasuje to albo niech zarobi więcej, albo niech sobie znajdzie nowego męża który będzie w stanie zaspokoić jej potrzeby materialne. Gdzie się podziały te kobiety jak nasze matki, które pomimo 10x trudniejszych warunków nigdy nie narzekały, tylko zajmowały się domem i dziećmi, temu się poświęcały i były SZCZĘŚLIWE, bo wiedziały co jest najważniejsze. Eeeeh kurwa z babami, ja jebie, wcale się nie dziwię że żyjemy krócej od nich.

52
4
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Roszczeniowe kobiety"

  1. Hahahahahahhahaa co racja to racja

    6
    1
    Odpowiedz
  2. Ale po chuj nam, patałachu, to mówisz? My to wiemy. Jej to powiedz. /Mesio

    PS. Weź stówkę w łapę. Spakuj lochę swoją i bachory. I zamelduj się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Odźwiernemu powiesz, żeś się zgłosił na „pobór wakacyjny”. To robota tymczasowa od 1 lipca do 1 września. Tradycyjnie: szychta 12 godzin dziennie, 800 zeta do łapy na miesiąc. Z tego odpadnie jeszcze kasa za barak, ale lochę i gówniarzy zagonisz do roboty, to jakoś styknie. Po dwóch miesiącach locha twoja będzie tak szczęśliwa z powrotu do nory w mrówkowcu i poziomu życia patałacha takiego jak ty, że z wdzięczności na kolanach na pielgrzymkę dziękczynną pójdzie, loda robiąc ci co przystanek.

    PS2. A jak nie, to pierdolnij tym wszystkim i składaj podanie o możliwość podpisania kontraktu na pracę w naszym zakładzie (wpisowe trzy stówki).

    PS3. 1:0 jest. 😉 Byczywąs kasę na Portugalię stawiał…

    2
    5
    Odpowiedz
    1. Mesio, ile masz lat? 7?

      1
      0
      Odpowiedz
  3. Po pierwsze -nie wrzucaj wszystkich kobiet do jednego worka tylko dlatego, że masz gównianą babę. Widziały gały co brały. Ja mam w dupie Bałtyki i Chorwację a inne „ciepłe kraje” olewam ciepłym moczem. Pracuję za granicą, kasę wysyłam do domu, czasem kupię sobie jakiś kosmetyk czy ciuch na przecenie. Wszystkie moje koleżanki „po fachu” robią tak samo. Utrzymujemy rodziny w tym mężów, którzy nie mają możliwości wyjazdu i nie ciosamy im kołków na głowie z tego powodu. Co do waszych świętych matek, które były „szczęśliwe” w domu przy garach i zasmarkanych bachorach w podartych gaciach to naprawdę ogarnia mnie śmiech pusty i trwoga. Były „szczęśliwe” jak udało im się kupić rolkę papieru toaletowego i stary nie przepił całej wypłaty…w jakim wy świecie żyjecie ? PO drugie i ostatnie-wziąłeś sobie jakiegoś lachona, który ma takie same psiapsiółki i masz pretensje do całego świata, kto niby ma ci pomóc? Miś Uszatek czy Dziadek Mróz?

    8
    9
    Odpowiedz
    1. Nie podejmuje się z dyskusji z człowiekiem, który na cudzy wywód na temat spostrzeżeń dotyczących GRUPY ludzi a nie WSZYSTKICH ludzi, wygarnia zaraz hasło „Ale ty generalizujesz”.

      2
      0
      Odpowiedz
    2. Ta wysyłasz mężusiowi kasę z zagranicy. A on taki biedny, że aż nie zaradny (sorry nie ma możliwości wyjazdu)? Ty zapierdalasz a on Cię pewni wali po rogach haha. Później Ty „zjeżdżasz” i udajecie super rodzinkę dla oka rodziny i sąsiadów (obowiązkowo parę foteczek na fejsie itd., spotkania przy wódzie i głośne opowiadanie co kto „ma”) I tak wam się układa ”zajebiście” haha związek na odległość plus Twoje zarobki z zapewne niskiego stanowiska w UK/DE czy gdziekolwiek tam siedzisz.

      0
      2
      Odpowiedz
      1. Po pierwsze nie mam konta na fejsie i co za tym idzie nie wstawiam fotek. Nie może wyjechać bo jest chory. Czy mnie wali po rogach, tego nie wiem ale gdyby miał to robić to robiłby czy bym tam była czy nie. Nie urządzamy spotkań przy wódzie ponieważ oboje nie pijemy. Rodzina mieszka daleko od nas więc nie przechwalamy się kto co ma a oni radzą sobie doskonale, więc nową kuchenką ich nie zaskoczę. To samo z sąsiadami. Nie mieszkam między starymi ruderami tylko między nowymi domami. Nie opadnie żadnemu szczęka jak zrobię większe zakupy w Tesco 🙂 Nie muszę nikomu udowadniać jak mi jest „zajebiście” ponieważ mam w dupie to co o mnie ktoś myśli. Z „niskiego” stanowiska utrzymuję rodzinę i radzimy sobie nieźle.
        Więc wsadź sobie głęboko w dupę swoje ” jasnowidzenie” bo nie masz żadnego trafionego punktu.

        1
        0
        Odpowiedz
    3. To fake!!! Żadna kobieta nigdy by nie pracowała na swojego męża. Może, że ty autorko nazywasz się Halina Kiepska.

      1
      0
      Odpowiedz
  4. Kolega ma 4 mieszkania, które wynajmuje, 5-te w którym mieszka, a żona go męczy teraz żeby kupić duży dom… To się nigdy nie kończy, one są zawsze niezadowolone. Mógłbyś mieć 100 miliardów dolarów i być najbogatszym człowiekiem na świecie, a ona i tak byłaby niezadowolona. Pozdrawiam, stary kawaler :).

    9
    2
    Odpowiedz
  5. Twoja zona to typowa kurwa-leming. Ona juz mysli i kombinuje. boo jeej jeest zleee. A jej sie nalezy. Pusci cie z torbami i da dupy na boku. Moja rada : wez ja kopnij w dupe niech spierdala na drzewo.

    10
    4
    Odpowiedz
    1. Mało tego. Pewnie będzie kłamać w żywe oczy i zrobi z niego chuja i kurwiarza co to maltretuje ją, przecież taką bidulkę, i dzieci bije. Takie kurwiska się niestety zdarzają. Nie tak dawno temu nawet tutaj na chujni była taka historia.

      3
      0
      Odpowiedz
  6. To Ty sobie wybrałeś bezrobotną kobietę, która woli żyć na utrzymaniu męża, więc nie dziw się że jest roszczeniowa. Gdybyś wziął kobietę z zawodem i razem byście pracowali, to by nie pierdoliła że macie mało. To wy faceci sobie utrudniacie życie, taka prawda. Widziały gały co brały

    2
    12
    Odpowiedz
    1. Czytanie ze zrozumieniem się kłania posiadaczko dziury między nogami 😀 (sorry za obrazanie się, ale rozbawił mnie ten pomysł)

      6
      1
      Odpowiedz
    2. Kolejna, która emocjonalnie zareagowała, jak typowa baba a nawet nie przeczytała dokładnie chujni.

      1
      0
      Odpowiedz
  7. Na prawdę wierzysz że nasze babcie były szczęśliwe? One po prostu nie miały innego wyjścia

    6
    2
    Odpowiedz
    1. i chuj, było lepiej, baby były wytrzymalsze i miały większe mózgi i bardziej użyteczne były, dzisiaj to taki pisuar dla spermy

      1
      0
      Odpowiedz
  8. nie lubię ludzi, którzy wymagają od innych, bo każdy powinien przede wszystkim wymagać od siebie! Lipne zachowanie żony. Jako kobieta nie wyobrażam sobie zasypywać męża/faceta takimi tekstami. Przecież one są dołujące???

    7
    1
    Odpowiedz
    1. I pewnie masz nie więcej jak 20 lat.

      1
      0
      Odpowiedz
  9. To ja Ci dam inny przykład. Sąsiedzi moich rodziców. Ona – z gołą dupą, od jakiegoś czasu pracuje za niewielki ułamek tego co mąż (i to na państwowym po znajomości bo prywatnie nikt nigdy jej nie chciał zatrudnić; mąż pracuje w prywatnej giełdowej firmie). Chata jest za kasę męża, auta tak samo. Właściwie kobieta nie dorasta mu w niczym do pięt, także w wykształceniu (on ma wyższe techniczne a ona jest po socjologii), bez niego byłaby wegetującym wrakiem mieszkającym w jakiejś wynajętej norze (rodzice bez kasy). A mimo to potrafiła do mnie i to przy nim szydzić z niego i dawać do zrozumienia że jest nieudacznikiem, bo jego koledzy zarabiają jeszcze więcej. Najlepsze jest to że nawet nie jest specjalnie fajna w obyciu ani atrakcyjna, zero ciepła czy wdzięku, dzieci nie lubi (ale zrobiła sobie jednak, żeby się teściowie odwalili). A na tyle sobie pozwala bez konsekwencji. Morał z tego taki – żyj dla siebie a nie żeby spełniać czyjeś oczekiwania, bo jak trafisz na zjeba to i tak nie będzie Ci wdzięczny i jeszcze przy obcych ludziach potraktuje Cię jak gówno, mimo że sam nie ma do Ciebie startu.

    10
    2
    Odpowiedz
    1. jak „zrobiła sobie dziecko”??? was facetów naprawdę posrało. Już nawet potraficie sobie wmówić, że my same sobie dzieci robimy.
      Gdyby tak było to wiele z nas by miało was całkowicie w dupie bo w większości nadajecie się tylko do tego. Wszyscy tak się staracie, tak dobrze zarabiacie, waszym kobietom niczego nie brakuje ….no czuję się jakbym mieszkała w innym kraju.
      Jak jesteście tacy wspaniali to dlaczego nie macie „brania” w krajach ościennych. Jakoś nie doszły mnie słuchy aby kobiety z innych krajów biły się o was. Wprost przeciwnie, macie opinię pijaków, nierobów, brudasów, chamów.
      Polskie kobiety postrzegane są jako dobre kandydatki na żony ponieważ są rodzinne, czyste, zadbane, ładne, kochają dzieci. Jakoś statystyki i obserwacje mają się nijak do tego co czytam na tej chujni.

      1
      14
      Odpowiedz
    2. No kurwa, nie pojmuję dlaczego on ją wziął. Ona udawała kogoś kim nie jest i dopiero po ślubie wyszło szydło z worka czy on był zaślepiony myśleniem chujem?

      1
      0
      Odpowiedz
  10. Bogatym nie jest ten kto posiada, lecz ten kto daje. Po co Ci te dobra materialne? Naprawdę dają Ci szczęście? Myślę, że nie tędy droga. Odkąd sięgam pamięcią śmieszą mnie bogaci ludzie. Niby wszystko maja, a jak wyląduja w szpitalu to nikt ich nie odwiedzi procz najbliższej rodziny. Nie dąz do bogactwa, bo bedziesz nieszczesliwy. Twoja żona juz jest nieszczęśliwa bo ma nieprawidlowe cele i biegnie w niewłaściwym kierunku.

    5
    3
    Odpowiedz
    1. „Bogatym nie jest ten kto posiada…”
      chciało ci się pisać takie pierdolety? A biednych kto odwiedza w szpitalu? Bieda nie była i nie jest modna. Brak pieniędzy na podstawowe rzeczy jest czymś okropnym, na lekarza, na chleb, na czynsz itp. Wiedzą to ci, którym choćby raz w życiu zabrakło pieniędzy.
      Smieszą cię bogaci ludzie? Niech zgadnę…jedynak albo jedynaczka , nigdy niczego nie brakowało, każda niedziela do kościółka , po kościółku obiadek a po obiadku jakiś serial familijny….prawda?

      2
      1
      Odpowiedz
    2. Za to jak nie jesteś bogaty to w szpitalu masz wianuszek odwiedzających. A brak kasy daje im szczęście i spełnienie w życiu, dlatego oni cię nie śmieszą 🙂

      1
      1
      Odpowiedz
  11. To się nazywa wyścig szczurów. Jak ktoś ma coś więcej lub lepiej to trzeba go przeskoczyć albo zrównać się poziomem. Osobiście nie lubię takiego stylu życia bo to po prostu jest głupie ustawiać swoje życie pod dyktando stanu posiadania innych osób. Powiem więcej ten rodzaj mentalności to jest zaraza, która się przejawia nie tylko u dziewczyn, faceci też to mają. W mojej byłej pracy był koleś co miał problem jak ktoś coś sobie kupił, jakiś ciuch czy lapka. Zaraz robił zamieszanie i szum, a za parę dni też przychodził z nowymi rzeczami i paradował jakby kurwa nie wiem co zrobił. Bo chciał pokazać, że nie jest gorszy. Głupie to jak stado baranów albo i więcej. Jebać szczury, lemmingi, niewolników i mentalnych zjebów.

    7
    0
    Odpowiedz
  12. Rozumiem Cię. Nie mam aż tak jak Ty, bo moja żona mnie docenia, ale wkurza mnie ta chęć posiadania coraz większej ilości rzeczy i kupowanie pierdół za kupę kasy. Ja sam jestem minimalistą i raczej skupiam się na tym, co mogę zrobić, a nie na tym, co mieć, a moja żona tylko myśli jak wydać kasę i jak wziąć kredyt na większe mieszkanie, bo nasza dwójka dzieciaków w jednym pokoju i my w drugim to za mało miejsca. Ale musisz zrozumieć, że kobiety w większości inaczej funkcjonują – są po części poprostu samicami, które myślą o gnieździe i tym, żeby ich potomstwo miało dobre warunki, tak jak my podobno myślimy tylko o seksie. Dlatego nigdy im nie będzie dość i nigdy nie będą szczęśliwe. Olej to i pozwól jej narzekać, wyluzuj i rób swoje – i nie bierz drugiego etatu, tylko zajmij się bardziej rodziną. Przynieś żonie kwiaty bez powodu, dzieciaki weź do kina, to też u niej zaplusujesz.

    0
    0
    Odpowiedz
  13. Wszyscy macie trochę racji. Co do szczęścia naszych mam/babek to oglądam fotografie z lat mojego dzieciństwa i moje babki wyglądają jak stare styrane kobiety chociaż są na nich w moim wieku. Ale zazdrosne były tak samo zaręczam. Generalnie zgadzam się z tym, że nie można wziąć sobie kobiety gołodupca i to bez roboty i na odwrót, zawsze skończy się to dramatycznie bo każdy w związku musi coś z siebie dać tylko wtedy coś co ludzie nazywają miłością jest możliwe. Ale pamiętajcie Panowie, to my jesteśmy mężczyznami i zarabiać musimy, oczywiście na własną miarę, umiejętności i tyle aby zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. Pozdrawiam Panią pracującą za granicą-świetny wpis.

    4
    1
    Odpowiedz
  14. „Powiedzcie mi kobiety, jak to z wami jest, że ciągle pierdolicie o równouprawnieniu, że równowaga, że wspólne decyzje i tak dalej, a jednocześnie macie postawię roszczeniową.” tj. kłamstwo. Baby to urodzone manipulantki i chodzi im o maksimum przywilejów przy jednoczesnym zachowaniu jak najmniejszej ilości obowiązków. Zapraszam na forum samczeruno.pl

    2
    0
    Odpowiedz

Prawo jazdy

Jest mi smutno bo uczę się na prawko i właśnie mam 23 godziny jazdy. Wszystko mi idzie naprawdę dobrze, oprócz jednego – ruszam jak gówno. Jak jeździłem w nowiutkiej Yarisce to jeszcze mi jakoś wychodziło bo sprzęgło jak nowe, ale jak się przesiadłem do troszkę starszych, to mi na 10 ruszeń tylko ze 2 razy nie zgasło.
Wszyscy mówią – ‚to trzeba wyczuć’.
A ja gówno czuję, co tu robić, pomocyyyyy, nawet moja mama rusza jak należy XD.

12
28
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Prawo jazdy"

  1. Powiem Ci tak, głaszcz sprzęgło jak tylko się da. Sprzęgło potrzebuje, aby być dla niego delikatnym. W Toyocie Corolli 2002 jest tak, że oprócz sprzęgła trzeba też, według mnie, głaskać gaz. To trochę jak z uprawianiem miłości. Niby proste, rachu ciachu i do piachu, ale żeby było naprawdę miło obojgu partnerom, trzeba mieć takie wyczucie – niezależnie czy wackiem, czy jęzorem, czy paluszkami… trochę takie wyczucie, jak w tych nożycach na linii sprzęgło-gaz. Leciuchno gaz, potem letko sprzęgło, potem jeszcze lekko gaz, zaczyna się półłapanie, można lekko zluzować sprzęgło, dać gazu dla kompensacji, znów lekko zasprzęglić… i auto gładko rusza na 1000 obrotów. No, dobra, ale co tu gadać. Każdy musi to wyczuć po swojemu. To kwestia odruchu, jak jazda na rowerze, chodzenie, gra na instrumencie. Nie myślisz o tym. PS. Ja po zdaniu prawka (1 podejście) nie umiałem! Nie umiałem dobrze ruszać. Dopiero po trzech latach przerwy wsiadłem w Toyotę i… umiałem! Oczywiście nie na perfect, ale tydzień codziennych przejazdów po 10 km i już właściwie było ok przy większości ruszeń. Powzwodzenia! PS2. Tak, dostałem samochód po tacie. Wówczas już dwunastoletni, ale dostałem, więc nie myślcie, że jestem taki przekozak, bo mam „swoje” auto ojca. 😉 Jak dla mnie to auto mogłoby jeździć do końca moich dni, nie potrzebuję niczego więcej. Tylko tarczki trzeba będzie wreszcie zrobić z przodu.

    2
    0
    Odpowiedz
  2. Rób doktorat.

    1
    1
    Odpowiedz
  3. Nie pierdol. Na egzamin dostaniesz nową Yariskę i będzie dobrze. 1.0 + klima, jak to zapierdalaaaaaaa

    0
    0
    Odpowiedz
  4. Bo samochody to jedne z najbardziej prymitywnych urządzeń. Zasada działania ciągle ta sama od 100 lat. Od 100 lat! Elektronika idzie do przodu, ciągle nowe rozwiązania technologiczne, a samochody cięgle działają na tej samej zasadzie. Spalanie paliwa w celu mechanicznego, siłowego wprawienia kół w ruch marnując przy tym 70% energii. Tak, 70% energii się marnuje w tych wspaniałych urządzeniach. Poza tym, jak ktoś nie jest specjalnie inteligentny to zostaje między innymi mechanikiem samochodowym (a powiedzmy sobie szczerze – nie jest to elitarny zawód). Co robią Janusze jak im się nudzi a akurat nie ma meczu? Grzebią przy aucie, bo zasada działania tego cudu technologii w porównaniu choćby do telefonu jest śmiesznie prosta. Ot, jeden element mechanicznie wprawia w ruch drugi. Ręczne zmienianie biegów i konieczność trzymania przy tym wciśniętego sprzęgła (wiem, że są też automaty)… szkoda słów.

    1
    5
    Odpowiedz
  5. Myśl POdczas wykonywania czynności pało, w Japonii to nikt niema problemu, bo myślą, tutaj w POlsce każdy ma wyprany mózg przez propagandę usraela i każdy łeb wypełniony fluorem i cholerem. Pozdro Rafał SUPER OTAKU niezależny wojownik i programista od nastawiania umysłów.

    0
    2
    Odpowiedz
  6. Jak nie umiesz ruszyć autem to daj sobie spokój z prawem jazdy i nie stwarzaj później zagrożenia na drodze.

    1
    2
    Odpowiedz
  7. Kurwa, mam tak samo

    3
    0
    Odpowiedz
  8. Puszczaj sprzeglo i lekko dodawaj gazu.

    1
    0
    Odpowiedz
  9. Żyły ciąć, depresja. Co robić na serio? Ćwiczyć.

    2
    0
    Odpowiedz
  10. Gaz na maxa i powoli puszczaj sprzegło a napewno nie zgasnie najwyzej polecisz na 2 kolach 🙂 Mysle ze pomoglem.

    4
    1
    Odpowiedz
  11. Po prostu nie wszyscy nadają się do jazdy autem. Mówię poważnie i bez złośliwości. Dlaczego każdy musi zdać egzamin? Gdyby tak było to egzaminy byłyby zbędne. Moim zdaniem fakt, że można zdawać w nieskończoność aż za którymś razem się uda to nieporozumienie. Natomiast z całą pewnością powinien być system zapisujący w najdrobniejszych szczegółach przebieg takiego egzaminu aby unikać pokusy korupcji. Sam zdawałem dawno więc nie wiem jak to teraz wygląda. Jak kurwa można nie nauczyć się ruszać samochodem mając za sobą 23 godziny jazdy? Daj sobie spokój z samochodami.

    3
    3
    Odpowiedz
    1. Dokładnie! Nie każdy musi i nawet nie każdy powinien mieć prawo jazdy.

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Ja wiem, że już są wakacje, ale może choć spróbuj pouczyć się do egzaminu gimnazjalnego, co?

    0
    3
    Odpowiedz
  13. Bo pewnie źle te sprzęgło puszczasz, tak samo miałem na kilku początkowych
    jazdach jak dobrze pamiętam, ale gościu który mnie uczył dobrze tłumaczył.
    Dodaj gazu (nie za dużo, z wyczuciem, żeby było słychać silnik, ale nie patrz na obroty),
    teraz zacznij puszczać sprzęgło ! ALE ! do momentu w którym auto zacznie ruszać.
    Jak czujesz, że auto zaczyna się toczyć to przestań dalej to sprzęgło puszczać i trzymaj
    je chwilę w tej pozycji aż auto zacznie już lekko jechać i dopiero jak się ciut rozpędzi
    to puść je już całkiem. Poproś najlepiej też tego nauczyciela jazdy od siedmiu
    boleści by zabrał Cię gdzieś w boczne dróżki byś mógł/mogła sobie poćwiczyć
    to ruszanie jeśli najzwyczajniej Ci nie wychodzi.
    Mam nadzieję, że pomogłem, daj znać jak poszło 😀

    6
    0
    Odpowiedz
  14. Może i banalne , ale piętę na podłodze spieraj. Bo jak puszczasz sprzęgło bez kontaktu stopy z podłogą, to ciężej masz wyczuć wtedy.

    6
    0
    Odpowiedz
  15. W pizde mocniej daj a nie sie cackasz

    0
    0
    Odpowiedz
  16. Więc trzeba zmienić majty, brudasie.

    0
    0
    Odpowiedz

Wkurwia mnie mój zleceniodawca, który:

przed rokiem był normalny itd. a teraz:

– zdziera ze mnie jak z łysej kobyły, żal mu nawet 50 złoty więcej dopłacić, a furą jeździ wypasioną, na biedę widać nie płacze,
– za zlecenie tj grafika do gry plus projekt strony www, strony mobilnej do telefonu, logo, materiały promocyjne – cały kurwa full wypas pakiet, woła sobie 500 zł i życzy sobie aby zapierdalać w 3 miesiące,
– każe mi podawać wycenę tylko telefonicznie lub w 4 oczy, a nie na firmowego maila jakby to była chuj wie jak wielka tajemnica,
– mówi mi ostatnio, że moja praca jest mało warta choć zapieprzało się po nocach, używało swojego sprzętu i prądu, a programista miał na gotowe wszystko,
– każe wycenić zlecenie,podpisać umowę, a potem nagle pokazuje główny brief „no przecież ci pokazałem brief w uproszczeniu”,
– ma brata cwaniaka, figo fago (managera znanej firmy xxx) który jest od rozmów ze mną,
– zmienia warunki umowy po wykonaniu zlecenia, i w ogóle kombinuje z umowami, no kurwa kto tak robi…
– zamiast zatrudnienia proponuje założenie własnej działalności gospodarczej oczywiście przy zleceniach za grosze i jednocześnie żeby być na jego wyłączność,
– dzwoni do mnie o której mu się podoba,
– ukrywa tajemniczego sponsora,
– zabrania kontaktów z programistą i innymi spółpracownikami, chuj wie dla czego, przez co jest więcej roboty bo nie potrafi się z nimi dobrze dogadać żeby mi przekazać proste jak cep wiadomości,
– wytknął mi, że nie znam DTP i że każdy grafik musi znać DTP, gówno prawda!!!!
… Ręce opadają. Pierdolony Janusz biznesu. Wyzyskiwacz, cwaniak cebulowy, dno, muł i wodorosty!!! Przepraszam, trzeba mi było sobie jakoś ulżyć. Pozdrawiam Drodzy Chujanie

24
7
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Wkurwia mnie mój zleceniodawca, który:"

  1. Prosta rada: też znajdź sobie ukrytego sponsora i lej na Janusza. Gdyby nie sponsor, to pewnie Twój pracodawca nie byłby w stanie pokryć kosztów zatrudnienia, nie mówiąc o Twojej pensji. Tak, tak! Poza kwotą brutto do wypłaty, z NFZ i ZUS itp. itp., są jeszcze koszta zatrudnienia!

    0
    0
    Odpowiedz
  2. „każe mi podawać wycenę tylko telefonicznie lub w 4 oczy, a nie na firmowego maila jakby to była chuj wie jak wielka tajemnica” – sprawa jasna, dyma na kase Ciebie i kogoś nad sobą, pewnie dorzuca sobie 400% prowizji i gościowi co jest nad nim i ostatecznie płaci, to jeszcze płacze, jaki to drogi ostatnio jesteś. A ciebie dusi maksymalnie w dół, by jeszcze więcej zarobić.Najlepiej olać takich. Narobisz się jak głupi i gówno zarobisz, albo na końcu w ogóle Ci nie zapłaci.

    2
    0
    Odpowiedz
  3. Hej kolego po fachu,
    rozumiem Twoj bol. Ludzie beda hejtowac i pisac bzdury by cie dolowac, ale spojrz na to inaczej. Ja tez pracowalem przez 3 lata dla takiego chuja co mnie wyzyskiwal. Niby proste zlecenia, ale korekcja tu, potem tam i 3 lata sie pracowalo. Nie odbieraj jego telefonow poza godzinami pracy. Zacznij wlasna dzialalnosc, wysylaj oferty i fakturuj na czas. Bron sie.

    2
    1
    Odpowiedz
  4. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to znałbyś prawa ekonomii i wiedziałbyś, że płacić należy tak mało, jak to tylko możliwe. Chodzi tu nie tylko koszty działania firmy (na najniższym poziomie), ale też o kwestię inflacji (wzrost płac powoduje inflację) i kwestię zatrzymania solidnych pracowników przy sobie (nie stać cię nawet na bilet na Ikarusa, żeby pojechać do Urzędu Pracy, poszukać innej jeby). A teraz – za pyskowanie zostajesz na 3 miesiące zdegradowany do taśmy za 800 zł brutto. Dobrze tyrasz jako programista, ale język masz za długi. Jeśli przez te 3 miechy będziesz napierdalał ze zdublowaną energią natej taśmie, to przywrócę cię na programistę na poprzednich warunkach.

    1
    5
    Odpowiedz
  5. Ja jebię, no to jak się znasz na tym, to nie pracuj u jakiegoś naciągacza, tylko poszukaj pracy gdzie indziej

    1
    0
    Odpowiedz
  6. To go wymień na lepszy model albo wyjedź w ogóle w pizdu za granicę.

    1
    0
    Odpowiedz
  7. To po co się męczysz? Jak możesz to umowę zerwij bo 500 zł to gówno nie pieniądze. Weź wystaw portofolio w necie poszukaj innych ofert parcy dla grafika i pierdol takiego Janusza biznesu. Jak się będziesz dawał ruchać w dupę to nigdy nie wyjdziesz na swoje. Taki cwaniak za walnięcie nowego logo dla instagramu z gradientu w 5 minut zgarnia tysiące dolarów, a ty dymasz jak biały murzyn za 500 cebulionów.

    1
    0
    Odpowiedz
  8. to na chuj z nim robisz njewolniku?

    2
    0
    Odpowiedz
  9. Mam podobnie tylko pracuje jako programista. Strona kilka naście tysięcy, a ty zarabiasz gówno! Słoma wam z butów wychodzi Janusze! Mój szefunio dostał dotację kilkaset tysięcy, a nawet nie potrafi prostych rzeczy przy stronach zrobić, debil.

    1
    0
    Odpowiedz
  10. Ta parówa rucha cię w dupę. Jebany śmieć bierze grubą forsę za zlecenie, a tobie daje ochłapy. Dlatego nie możesz się normalnie kontaktować z innymi i pisać na firmowego maila. To co napisałeś (te 500zł) jest tak chore, że nawet mi cię nie szkoda. Upadłeś na łeb? Ten Janusz to gówno, ale ty jesteś obrzydliwym niewolnikiem. Chyba są jakieś granice skurwienia, czy może nie? Jeszcze mu obciągnij, a potem przyjdź tu ponarzekać.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. „Jeszcze mu obciągnij, a potem przyjdź tu ponarzekać.” heheh. I potem przez takich niewolników coraz mniej i mniej płacą pracodawcy bo widzą, że można, że zawsze się znajdzie głupie mięcho do pracy.

      3
      0
      Odpowiedz
  11. Interesowałem się tematem zrobienia sobie strony www i wyszło mi, że żeby projektant wstał z wyra i kiwnął palcem, to trzeba mu dać minimum 700 zł za przyzwoitej jakości stronę i w tym wypadku grafiki robię do niej sam. Cena za całość, czyli stawianie strony razem z zaprojektowaniem grafik to ok. 1500 zł. To, że Twój szef daje pińcet złotych za więcej roboty niż opisałem powyżej to jedno zjawisko. Druga sprawa to tacy „frajerzy” jak Ty, którzy pozwalają się cyckać i psują rynek, bo wykonują wartościowe prace za półdarmo. Powiem więcej: spotkała mnie kiedyś skrajna sytuacja, gdzie odpłatnie zaprojektowałem grafikę wielkoformatową z logiem firmy X. Chciałem ją również zrealizować za pieniądze (jako drugie zlecenie), ponieważ projekt był wykonany stricte pod określoną metodę. Oczywiście puenta jest taka, że znalazło się paru frajerów, którzy zrobili to za mnie, bo nie chcieli za to ani grosza, w dodatku nie znając metody, dosłownie spier*olili efekt końcowy. Podsumowując, życzę Ci żebyś brał za zlecenia więcej, bo im mniej takich sytuacji tym większa szansa, że minimalne stawki za maksimum roboty przestaną być zjawiskiem powszechnym w naszym kraju.

    3
    0
    Odpowiedz

Przejebana reprezentacja.

Wkurwia mnie to jak zjebane Polaczki się cieszą, że wygraliśmy ze Szwajcarią. Wszyscy srają w majty, że Polacy najlepsi i niech drże Portugalia, bo idzie taka mocna drużyna. Tak kurwa, taka mocna, że wygrała dopiero w rzutach karnych. I później te dmuchanie balona, że jakiś tam Milik skręcił kostkę, a Lewandowskiego boli głowa. Kogo to obchodzi? I tak na boisku chujowo grają. Nie wiem czy ktoś pamięta tego upośledzonego loba, którego próbował zrobić dla Sommera, Lewandowski. Albo jak Milik w meczu z Niemcami spierdolił dwie 100% akcje. No kurwa, wielkie gwiazdy się znalazły. Pana Nawałkę to chyba mocno popierdoliło, nie zdejmie tych dwóch pajaców, bo oni muszą być i koniec. A niech spierdalają do domu. I tak przejebią. Pzdr.

34
50
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Przejebana reprezentacja."

  1. Milik to piz*a zamiast niego powinien wejsc Błaszczykowski. Lewego kryje 2 zawodnikow wiec niema szans sie pokazac a jak tylko ma szanse to jest faulowany. Niekrytykuj graczy polski bo daleko zaszli i to bez przekupionych meczów tak jak „mistrzowie” niemcy. Pozdro 🙂

    9
    3
    Odpowiedz
    1. Jak to kurwa? Zmienią Błaszczykowskiego? Będzie gówno… No zgadzam sie, wygraliśmy na styk

      0
      1
      Odpowiedz
    2. No i przejebali.

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Portugalia też ostatnio ledwo wygrała, nie wiem, może kristiano za dużo w solarium siedział poprzedniego dnia xD

    3
    0
    Odpowiedz
  3. Ja jakiejś zbyt wielkiej euforii nie przejawiam, ale nie mam nic do tych co się cieszą. Przez prawie 40 lat śpiewano „nic się nie stało” więc gardziłem tym co reprezentowała Polska reprezentacja piłki nożnej. Podczas meczu ze Szwajcarią, na nowo zacząłem odkrywać w sobie kibica bo w końcu widzę wolę walki i zwycięstwa.
    Mnie wkurwiało „Polacy nic się nie stało”, a obecne wydarzenia są ok (po tylu latach porażek).

    5
    0
    Odpowiedz
  4. Racja, teraz wszyscy wielcy patrioci, co chwilę nowy mem w internecie gloryfikujący polską drużynę. A jak przegramy , baaa nawet jak ktoś po naszym golu strzela za chwilę nam, to już hejt w internecie ,,polacy są słabi,, oraz epitety od najgorszych. Tylko chwila zachwiania i już polaczki pokazują swoje prawdziwe oblicze

    1
    0
    Odpowiedz
  5. O proszę, następny wielki znawca i fan tej znakomitej i wciągającej rozrywki dla gawiedzi. W dodatku następny, który nadużywa słowa „my”. Kolega rozumiem biegał tam razem z nimi na boisku, że mówi „wygraliśmy”? Poza tym kto to w ogóle jest ten Milik czy Sommera? Pisałem to już kiedyś, ale napiszę znowu – was to naprawdę cieszy? Oglądanie jak jacyś obcy faceci biegają po trawniku i kopią nadmuchaną piłkę? Naprawdę nie szkoda wam na to czasu?

    6
    6
    Odpowiedz
    1. Ty to chyba jesteś mentalną kobietą bo kobiety się lubią tak czepiać tej nogi, ale na szczęście nie wszystkie. Sam nie oglądam nogi, ale co ci do tego kto na co traci czas i życie? Chcesz to sobie graj w gry komputerowe, biegaj, skacz na spadochronie, czy czytaj książki i nic nikomu do tego, tak samo tobie.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Oczywiście, że nic mi do tego. Niech sobie oglądają co chcą i tracą czas na co chcą. Tylko niech się z tym nie afiszują wszędzie, gdzie się tylko da. Jeśli by to faktycznie tak wyglądało, że sobie oglądają a potem spokój – to fajnie, nie mam nic do tego, niech robią co chcą. Ale na litość, włączam TV – piłka, w wiadomościach pokazują jakąś grupę wymalowanych, drących się facetów, potem reklamy – maszynka do golenia, woda, tabletki na sraczkę – wszystko oczywiście musi prezentować jakiś piłkarz. Idźmy dalej – przeglądam internet – na co drugiej stronie wyskakuje wielki napis mówiący kto z kim ile wygrał, okraszony zdjęciem jakiegoś faceta w nienaturalnej pozycji i z miną, jakby właśnie strzelił klocka. Nawet na chujni się to przewija, bo to oczywiście największy problem autora kto z kim wygrał i kto jak kopał piłkę. Nawet za oknem słyszę rozmowy o tym, no ile można. Gdy przeczytam jakąś książkę, to raczej nie chodzę i nie rozpowiadam dookoła, że główny bohater na końcu zginął a w wiadomościach nie będą pokazywać grupy fanów przebranych za bohaterów tejże właśnie książki. Dlaczego w takim razie muszę być ze wszystkich stron atakowany piłką, choć mnie ona gówno interesuje? Jest jakiś przymus bycia fanem, muszę to lubić, to jest jakieś lepsze od innych rozrywek? Tak jak mówię – gdyby to faktycznie tak wyglądało, że ktoś sobie ogląda, a potem spokój to proszę bardzo – nie ma problemu. Ale niedługo z lodówki zacznie mi wyskakiwać Lewandowski proponując jogurt zamiast kiełbasy…

        0
        0
        Odpowiedz
  6. To zagraj lepiej niedojebany kurwiu. Polska Gola Polska Gola !

    7
    1
    Odpowiedz
  7. Najwięksi ucztują jak na panów przystało a biedna zarobaczona hołota zbiera ohoczo resztki z pańskiego stołu które panowie ich raczyli im ze swej łaskawości rzucić,dlatego pozwala się od czasu do czasu wybranym spośród robaków melepetom(np.polsce i islandi)zbliżyć się pod stół gdzie ucztuje elita i dać się im się im nacieszyć chwilą bliskości i obcowania z lepszymi od siebie,aby poczuli chociaż przez chwilą złudne poczucie równości a nawet i wyższości i złudzenie zatarcia się różnic między panami a swołoczą,która to po pewnym czasie zatrze się tak że nie poznasz który to biedak a który pan bo wszyscy będą równi wobec siebie i znikną wszelkie podziały i różnice,ale niech nikogo to nie zmyli i nie spuści z tropu bo to jest tylko zwykła i zaranżowana szopka po to aby robaki nie zbuntowały się przeciw władzy ich panów i suwerenów i nie myślały o tym aby im na ręce patrzeć,bo biedota sobie pomyśli że skoro siedzi pod stołem swych panów to znaczy że idzie ku lepszemu i wszystko zmierza w dobrym kierunku,i niedługim czasem ona sama zasiądzie jak równy z równym przy jednym stole z ich dotychczasowymi panami popijając drogie wina i szampany,lecz szybko złudzenie to minie kiedy na drugi dzień po raz kolejny bicz na karku zapchlonego robaka załopocze.

    2
    0
    Odpowiedz
  8. Fakt faktem, Lewy jest beznadziejny! Milik też do dupy. Te dwie zakały nic nigdy nie strzelą.

    3
    6
    Odpowiedz
  9. Moim zdaniem pierdolisz. Po raz pierwszy od kilkunastu lat w końcu gramy fajnie w piłkę. I tym się trzeba cieszyć – że nasi doszli do ćwierćfinałów a może zajdą dalej. W piłce ważna jest strategia. Było już kilku mistrzów, którzy nie grali widowiskowo, tylko mądrze. I zostali mistrzami. A Lewy i Milik – to zajebiści piłkarze, którzy odwalają czarna robotę na każdym meczu w pełnym pocie czoła. Nawet jeśli Lewy nie strzeli gola na EURO, to i tak będzie wielki. Bo robi robotę, której na pierwszy rzut oka nie widać. Nawałka zmontował super drużynę, która gra drużynowo i drużynowo odpowiada za swoje błędy. I o to chodzi!

    10
    1
    Odpowiedz
  10. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to nie podniecałbyś się bandą gladiatorów, kopiących skórzaną kulkę. Postawiłbyś w swej dobroci wielką plazmę na głównej hali ŁWF i zrobił robolom płatną przerwę na oglądanie meczu (50 zł za każdą godzinę oglądania potrącone z pensji). Sam siedziałbyś w swoim luksusowym, klimatyzowanym, podwyższonym biurze i też oglądał. Ale nie mecz. Oglądałbyś przez lustro weneckie mordy patałachów, patrzących w telewizor. Analizowałbyś ich stopień otępienia i oderwania od spraw ważnych. W tym czasie wraz ze ś.p. Jasiem Kulczykiem, Prezesem NBP i predydentem, popijając złotego Johny Walkera, sprzedajemy wasze patałasze życia Rosji, Niemcom, USA i chinom, zgarniając za to słoną prowizję. A tak – jesteś patałachem, to kup tanie piwo z biedry, zasuwaj swoim matizem w gazie do klity w mrówkowcu w kredycie na 40 lat na obrzeżach miasta, i wraz z innymi robakami jaraj się tym, że jakiś piłkarzyk pasuje do zestawu, albo nie pasuje. Przyjaźń polsko-węgierska, Wołyń, Polska górą, Szwajcaria coś tam wylała piwo, palec w dupie niemieckiego trenera, i chuj wie, co tam jeszcze było.

    5
    4
    Odpowiedz
  11. Co więcej, jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to wiedziałbyś, że wam patałachy ta transakcja i tak bez różnicy patałachy, niczym mopowi, który z kibla w supermarkecie został sprzedany do kibla w multikinie. I tak będziecie jebać na taśmie za 800 brutto (złotych, jenów, czy tam SDRów – bez różnicy) i pić tanią wódę z biedry na kleszczowiskach, czekając na meczyk na osłodę. Bedziecie się tylko w rzadkich prześwitach świadomości (gdy nie ma nic w TV) dziwić, jak to możliwe, że Rockefeller z Rothschildem, w drodze z wylegiwania się na plaży, tankują swoje Bugatti za tyle, ile wart jest wasz cały matiz z pełną butlą gazu. Jedni z was patałachy pomyślą, że ci panowie są źli – ubrali kiedyś kominiarki i ojebali bank, a inni z was dojdą do wniosku, że to dobrzy panowie i uzbierali, jebiąc kiedyś nadgodziny w Łódzkim Wydziale Fabrycznym, jednocześnie korzystając z zakwaterowania w pakiecie Basic 6/24. Wszystkie „przemyślenia” prysną, gdy tylko zacznie się meczyk, a niemiecki trener podrapie się po jajach, i pojawią się nowe memy w tym temacie. To jest na miarę waszych umysłów.

    5
    3
    Odpowiedz
  12. Wielki to jest messi i ronaldo bo potrafią dzięki swojemu geniuszowi roztrzygnąc losy meczu jedną szarżą,jedną kiwką,jednym podaniem nawet kiedy drużynie nie idzie i gra piach,i to ich odróżnia od lewego który jest hojrak kiedy ma do dyspozycji wystawiaczy wyśmienitych patelni,którzy odwalają dla niego całą robotę żeby mógł spijać szampany po kolejnym strzelonym do pustej bramku golu ale kiedy musi wziąć sam los meczu we własne ręce kiedy drużyna gra piach to go nie ma,kompletnie nie istnieje,jest bezradny jak dziecko we mgle,ale wy tego nigdy nie dostrzeżecie bo ślepy i cepelliczny patriotyzm który jest wam wtłaczany do głów przez media i masa kompleksów w tym niższości a także katolicyzm i fanatyczny kult lewego(właśnie,fanatyczny)wam to uniemożliwiają,a co do fanatycznego kultu lewego to zrozumiałym jest że go tak psychofani bronią,wymyślając kolejny absurdalny powód mający oczyścić go z winy,bo tak to już jest z fanatykami

    3
    1
    Odpowiedz
  13. Czym jest dzisiaj patriotyzm pytacie?Patriotyzm jest dzisiaj tym co wam pan wasz robaki powie i wskaże przy pomocy jego narzędzi w postaci mediów masowego przekazu i jego marionetek i pomniejszych sługusów typu celebryci,a nie tym co macie w sercu i co rozum wasz wam wskaże,bo patriotyzm to także rozum a nie tylko tępa,bezrefleksyjna celebracja patriotyzmu która wynika z tego jaką drogę postępowania pan wasz wam wskaże,a nie z własnego rozumu,własnego i niezależnego światopoglądu,przemyśleń i rozważań
    A do czego taki patriotyzm doprowadzi?Do upadku a nie do zwycięstwa i chwały

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Czym jest dzisiaj patriotyzm pytasz? Pozostałością po przywiązaniu do stada w celu przetrwania, instynktem stadnym. „Patriotyzm to także rozum”… Te dwa określenia się wykluczają, ale nie wymagam, żebyś to zrozumiał – 99% populacji tego nie pojmuje i nigdy się nad tym nawet przez chwilę nie zastanowi. Może ludzkość kiedyś z tego wyrośnie… Ale to szkoda nawet tłumaczyć – „patrioci” wychowani na trybiki w maszynie i tak będą wiedzieli swoje. Kto ma rozum, niech pomyśli…

      0
      0
      Odpowiedz
  14. tania rozrwyka dla gawiedzi. jebał was pies i jebał pies tą piłke nożną

    2
    1
    Odpowiedz
  15. Tym razem niestety nasi dostaną lanie…. PROST

    1
    2
    Odpowiedz
  16. Popatrzmy prawdzie w oczy,gdyby nie system rozgrywek stworzony przez mafie z uefa w celu zarobienia jeszcze większej kasy na totalnych zadupiach typu węgry i inna albania to by tej reprezentacji nie było w żadnym ćwierćfinale,zresztą islandi też,więc chwalić się też nie ma czym i podniecać,tym bardziej że w ćwierćfinałach mistrzostw świata i jewropy grały kraje z ludnością i powierzchnią,kilka razy mniejszymi niż polska,więc raczej polaczki powinny mieć powody do wstydu bo mimo wielkiego potencjału ludzkiego i terytorialnego polska nie potrafiła przez dziesiąciolecia sklecić 22 kopaczy na poziomie(a od 38r.kiedy pierwszy raz zagrali na dużej imprezie to ledwie kilka razy potrafili sklecić drużyne na wysokim poziomie),a potrafiły tego dokonać takie kraje jak kostaryka czy islandia którzy mają ludnośc na poziomie jakiegoś małego województwa w polsce,także wyjście z grupy jewro nie jest wielką sztuką,sztuką i wyższą matematyką to jest dopiero wejście do półfinału,i to tylko pod warunkiem że nie będzie to tylko jednarazowy wybryk,bo takich było wiele,lecz w przytłaczającej większości przypadków skończyły się jak się skończyły,i polska raczej też jest takim jednorazowym wybrykiem,bez szans na wskoczenie na stałe do czołówki lub solidnych średniaków typu anglia,a to dlatego że ona nie jest ani bogata ani specjalnie biedna,bo jak pokazuje historia to najczęściej mistrzami świata i jewropy zostawały biedne albo bogate kraje,nie było żadnych pośrednich,pozatym na bycie kimś więcej niż chłopiec do bicia z tendencją do rzadkich wybryków pokroju obecnego ćwierćfinału nie pozwala polsce mentalność ludzi tam mieszkających,po prostu ten kraj sobie nie na zasłużył na takich obywateli,i piłsudski miał pod tym względem absolutną rację,pozatym polska jako zadupie jest wasalem zachodu,który ma być dla niego rezerwuarem taniej siły roboczej,nic pozatym,i zachód nie pozwoli aby wybiła się ponad ten stan,i to się odbija też na sporcie,a jak tak dalej pójdzie to polska może nawet i stracić niepodległośc min.dlatego że młode pokolenia przejmują obcą mentalność w wyniku wszechobecnej amerykanizacji i kultu zachodu przy jednoczesnym obrzydzaniu im polskości.

    1
    1
    Odpowiedz
  17. Autor to typowy przykład polaczka marudy zazdrośnika i tyle, co śmieszniejsze sam wyzywa od Polaczków.

    7
    2
    Odpowiedz
  18. Wiecie komu ja kibicuję? Islandii. Dlaczego? Bo to chyba jedyna drużyna w pełni narodowa, a poza tym zuch chłopaki! Czy kibicuję Polandii? W sumie również, choć grają słabo. Liczę, że Islandia i Polska zagrają w półfinale! Ale byłaby heca. PS. Ciekawe, czy Standard & Poor podniesie rating Polski, gdy repka wejdzie do półfinału, ha ha. Świat spekulacji, piramida i hemoglobina!

    1
    0
    Odpowiedz