Drogi i chodniki

Witam. Wkurwia mnie to, że wracając do domu musze chodzić po tych pierdolonych, zajebanych sniegiem chodnikach. Śniegu po kostki, ale oczywiście żaden chuj nie odśnieży bo po co, bo mu się nie chce. Jeszcze ten śnieg się topi i wszystko mokre, da sie wypieprzyć natychmiastowo na ten głupi ryj.
Wkurwiają mnie też te dziadki, święte krowy. Idzie taki o kulach, kogoś zauważył i rozstawia te swoje kije metr od siebie na szerokości całego chodnika, aż chce mu się zajebać. Albo inny dziadek ze składakiem na chodniku, też całośc zastawia chociaz nie wiem jakim cudem mu się to udaje.
Albo te nasze cudowne drogi-wczoraj jak jechałem po mojej ulicy to nie dość, że sniegu w luj to jeszcze ślisko bo lód został z dnia poprzedniego a drogowcy mają wyjebane! Jadąc 30km/h wpadłem 4 razy w poślizg na odcinku 200 metrów. Wkurwiło mnie też to, że zamiast użyć mózgu i wziąć jakieś buty ala glany to wziąłem jebane adasie.
Śrut.

11
51
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Drogi i chodniki"

  1. Tak,masz rację .Widząc kiedy nadciągasz ,taki dziadek z kulami powinien położyć się na chodniku abyś mógł przestąpić nad nim, pojebany kmiocie.

    24
    0
    Odpowiedz
    1. No tak, bo pierdolony dziad nie potrafi pomyślec i zrobić miejsce jak sie chce z kimś witać, tylko ma stać na całej szerokości jebanego chodnika uniemożliwiając przejście. Bo jest kurwa stara kaleką i wszystko mu mozna.

      0
      5
      Odpowiedz
  2. poślizg przy 30/h? i to 4 pod rząd??? haha, albo mieszkasz na jakimś zadupiu w polsce Z, albo nie umiesz jeździć
    ja pierdole ale żenada

    14
    0
    Odpowiedz
    1. Tu autor. Umiem jeździć ale jeżdżę na letnich kapciach, bo wkurwia mnie że trzeba zmieniać co sezon.

      2
      15
      Odpowiedz
      1. W takim razie jesteś idiotą, patałachu, który stwarza zagrożenie na drodze.

        Takich to się powinno utylizować. Tylko patrzeć jak, kurwa, ktoś przez ciebie, debilu, zginie albo kaleką zostanie, bo ci się, tępy ćwoku, raz na pół roku czterech oponek wymienić nie chce. /Mesio

        PS. Przybądź pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego (tylko nie tym twoim szrotem, żebyś komuś krzywdy nie zrobił), to utylizacją zajmiemy się natychmiast (Co wolisz: w puszki czy na kompost?).

        12
        1
        Odpowiedz
  3. Taka to szerokosc i dlugosc geograficzna . Polska pod wzgledem klimatu to chujowy kraj do egzystencji. Promieni slonecznych malo, chmur,wilgoci duzo. Taka to Polska chujenka z klimatem

    6
    5
    Odpowiedz
    1. Ale będzie lepiej. Bo przecież klimat się ociepla, buhahahahaha!

      4
      2
      Odpowiedz
  4. Bierz łopate i dymaj na mrozie

    11
    0
    Odpowiedz
  5. Polecam księżyc. Tam ludzi nie uświadczysz.

    11
    0
    Odpowiedz
    1. księżyc to hologram, sztuczny twór, czytaj: niebocentryzm. Geodezja i optyka są twardym dowodem na to.

      1
      3
      Odpowiedz
      1. Tak jak twój „buk”.

        0
        0
        Odpowiedz
  6. Przepraszam kolego, ale jesteś jakiś pierdolnięty.

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Nie umiesz jeździć autem patałachu to nie jeździj!!!! Jeszcze dziadkom by zajebal co mu drogę zastawiają. Koksowi jakiemuś zajeb bohaterze od smrodliwiej boleści!!!!

    5
    1
    Odpowiedz
  8. Jeżeli na odcinku 200 metrów przy 30 km/h wpadasz 4 razy w poślizg to albo jesteś drifterem i inaczej nie umiesz, albo masz opony od furmanki, albo twój samochód to jest czteroślad pospawany z trzech powypadkowych i sprzedany jako bezwypadkowy i Niemiec płakał jak sprzedawał, albo po prostu jesteś dupa a nie kierowca i dla dobra swojego i całego społeczeństwa jeździj komunikacją miejską.

    11
    0
    Odpowiedz
  9. Kiedyś jeden strażnik powiedział do niewolnika:”ale zajebiście zapierdalasz”(a zapierdalał już 24 godziny, mimo że normalny czas pracy trwa 18 godzin), i dwa dni po tych słowach zwierze zdechło a jego odwłok zasilił farmę glizd.

    4
    1
    Odpowiedz
    1. Są dumni jeszcze że mogą tak zapierdalać! I sie prześcigają żeby błysnąć przed swym panem.

      0
      0
      Odpowiedz
  10. A ja jechałem Pędolino ostatnio.Super pociong:)

    0
    0
    Odpowiedz

Uzależnienie od gry

Cześć. Chujnie tą piszę już po wyswobodzeniu się z nałogu, ale opiszę to co się działo kiedy byłem w trakcie.

Uważam, że człowiek może uzależnić się od wszystkiego. Słyszałem też wcześniej o uzależnieniu od gier i jakie jest to niebezpieczne. Wcześniej nie byłem uzależniony od żadnych używek, internetu, hazardu, telwizji i tak dalej. Gdy ziomek pożyczał mi grę (tytuł nieistotny) dodał w żartach ” tylko sie nie uzależnij”. Taa… teraz to tak gorzko brzmi. Miałem 19 lat, dziewczynę, studiowałem, miałem znajomych i zdrowe relacje nim to wszystko się zaczęło. Na początku nie było nic nadzwyczajnego, grałem po kilka godzin i wszystko było ok. Jednak z czasem zacząłem spędzać coraz więcej czasu w wirtualnym świecie i coraz mniej na uczelni. Rzadziej spotykałem się z kumplami. Później kładłem się spać. Nie widziałem w tym nic niepokojącego. Z upływem tygodni już tylko myślałem o grze. Kiedy spotykałem się z laską chciałem tylko jak najszybciej iść już do domu więc zbywałem ją zmyślonymi powodami typu sorki dziś nie mogę się spotkać, mam jutro ważne kolokwium i inne bzdety. Nie miałem ochoty gadać z nią nawet czy pisać przez telefon. Ciąvle tylko gra, gra i gra. Zaczęła to zauważać, martwić się i zwracała mi uwagę. Zaczęła mnie tym jeszcze bardzidj irytować. Gra zajmowała mi większą część dnia. Potrafiłem wstać o 6 rano i grać do 2 w nocy. Zaczęły się spięcia w domu, sprzeczki z rodzicami. Nie wychodziłem do kumpli wkręcałem im ścieme że nie spotkam się bo źle się czuje. Stracili cierpliwość. Przestali się odzywać… wiedziałem już, że mam problem ale nie mogłem z tego wyjść. A może nie chcialem? Podejmowałem próby ale dzień czy dwa i nie mogłem dłużej wytrzymać. Wkurwiałem się bez dawki moje narkotyku. W zasadzie nie uczyłem się już. Na kolosy szedłem z przekonaniem jakoś to będzie. Nie było. Kiedy zorientowałem się, że obleje rok otrzeźwiałem. Próbowałem ratować to co zniszczyłem w sferze towarzyskiej. Nie wszystko dało się uratować. Do kumpli udało się wrócić, ale dziewcze mnie zostawiło. Nie mam do niej żalu. Rodzice powiedzidli, że skoro wyjebali mnie z uczelni to mam wypierdalać albo do roboty albo z domu. Nie wybacze sobie tego ile przykrości zrobiłem matce i wstydu ojcu, że ma takiego syna. Oni mi wybaczyli. Sytuacja trwała od pazdziernika do czerwca. Jest grudzień. Nie gram już. Zerwałem z nałogiem. Trudno powiedzieć, że zrujnowało mi to życie, ale na pewno je troche zjebało. Schudłem przez to tak bardzo że większośc rzeczy na mnie nie pasowała. Nawet jak byłem głodny to nie chciało mi się oderwać od monitora. Jedynie co to jakąś zuoke chinska opierdolic na szybko. Spędziłem w wirtualnym więźniu ładnych pare miechów ale na szczęście się opamiętałem. Mogło być gorzej.

41
7
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Uzależnienie od gry"

  1. Mialem tak z waleniem konia az zdarlem sobie skore z kutasa, siedzialem wtedy w bagnie do pasa, z nalogu wyciagnela mnie dziewczyna, co na jej widok cieknie slina. Zajebac chcial mnie jej brat bo miala tylko 13 lat. Teraz zabawiam sie z kurwa nowa, oczyszczajac miasto z *smark* pusta glowa, koncze ten monolog pozegnalna mowa, to mowilem ja Ernie „The Polish Faggot”

    6
    11
    Odpowiedz
  2. ja ma taka depresje, ze mnie granie w gta 5 nie cieszy

    11
    0
    Odpowiedz
    1. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy z naprawde chujnii. ….

      3
      0
      Odpowiedz
    2. Ja mam taką depresję, że mnie ani gta 7, ani goła dupa lachona nie cieszy

      2
      0
      Odpowiedz
  3. I to jest chujnia.

    3
    0
    Odpowiedz
  4. No to jak, Lol czy Minecraft? A może Tibia?

    1
    0
    Odpowiedz
  5. co to za gra była

    1
    0
    Odpowiedz
  6. A co to była za gra? Spróbowałbym.

    2
    1
    Odpowiedz
  7. Brak najważniejszego – jaki tytuł gry ? Pograłbym sobie w coś.

    1
    1
    Odpowiedz
  8. Gratulacje, że się wyrwałeś. Gry i pornografia to choroby dzisiejszych facetów. Napisałbym Ci wiele, bo Cię rozumiem, ale będę się streszczał. Mam kilka rad: Po pierwsze, jak nałóg będzie chciał wrócić, to spróbuj go sobie czymś zastąpić: zacznij biegać, chodzić na siłownię, zajmij się czymś, co daje endorfiny, a nie jest szkodliwe, po drugie podejrzewam, że masz też problem z prokrastynacją i polecam Ci książki dr Fiore o samodyscyplinie, po trzecie nabierz pozytywnego myślenia i puszczaj sobie jakieś filmiki motywacyjne, z hipnozą, czy coś, takie rzeczy pomagają też z nałogami. Pozdro!

    3
    5
    Odpowiedz
  9. Za kilkanaście lat będziesz to wspominał jako najlepszy okres z w swoim życiu gdy zestawisz go ze swoim aktualnym. Jakby to był długi, ciekawy urlop od nudy egzystencji, trywialnych problemów i wiecznych roszczeń innych względem Ciebie.

    11
    1
    Odpowiedz
    1. hehe, dokładnie!

      0
      0
      Odpowiedz
  10. Co to za gra była? (:

    1
    2
    Odpowiedz
    1. no właśnie, dlaczego autorzy chujni nie odpowiadają na najważniejsze? Już po raz kilkadziesiąty raz to sie dzieje….

      0
      0
      Odpowiedz
  11. Co za chujowa chujnia. Grałem 4 lata w grę i jeszcze innych wciągałem, jakoś życie się nie zawaliło ale faktycznie nie miałem co robić z życiem. Teraz mam pracę i nie gram, można? Można. Chętnie bym pograł ale robota… dobrze by było jakąś rentę złapać i grać :D. Mam takie marzenie grać całe życie. Może za kilka lat otworzę dom starców z komputerami gdy rocznik 85 wejdzie wiek 65-67 lat xd

    0
    0
    Odpowiedz

Wesele

Dzień dobry drodzy Chujowicze.
Jak to jest, że w dzisiejszych czasach, że rodziny są takie interesowne? Mieszkam od swojego kuzyna jak rzut beretem, jednak nie utrzymujemy ze sobą kontaktu od momentu gdy przestaliśmy bawić się w piaskownicy. Gdy się go spotka raz na ruski rok to gościu nie zatrzyma się nawet żeby pogadać, bo wiecznie „zabiegany”. Nie mam nawet numeru telefonu.
Więc jak to jest, że przez większość życia masz na kogoś wyjebane, ale zapraszasz go na swoje wesele? Coś w stylu mam cię w dupie, ale może rzucisz mi trochę hajsu z okazji MOJEGO DNIA. Nie życzę nikomu źle, niech im się układa, niech mają kible ze złota, ale niech się ode mnie teraz odpierdolą. Mam swoje życie, swoje cele oraz osoby, które nie są ze mną spokrewnione, ale łączą nas o wiele bliższe relacje niż z taką „rodziną”. Jeszcze pierdolenie starych, że „No coś ty, przecież nie wypada nie pójść”. Z tego co widzę to ludzie chyba dużo robią jedynie, bo „wypada”, a tak naprawdę wcale tego nie czują. Ostatnio serio nie mam ochoty na odpierdalanie jakiegoś gówna, na które mam totalnie wyjebane jaja.
Nie wiem czy słusznie mnie to tak wkurwiło, czy może jestem jebnięty, ale wyrzuciłem to z siebie. A i przepraszam za język, ale chociaż tutaj sobie poprzeklinałem.
Miłego wieczoru!

88
6
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Wesele"

  1. Nie rozumiem Twojego toku myślenia, spójrz na plusy tego przedsięwzięcia. Może i będziesz musiał wybulić na jakiś beznadziejny prezent, ale za to będziesz mógł się najebać wódką za darmo i to do oporu, być może nawet poznasz jakąś fajną loszkę i wcale nie będzie tak źle. Kup jakiś beznadziejny prezent żeby przy rozpakowywaniu go ”młodzi” pomyśleli o Tobie raz jeszcze i zrozumieli, że i tak mimo wszystko, masz ich w dupie. Jakby nie było pewnie zaprosili Cię tylko dlatego aby mieć jeszcze więcej korzyści, czyli tak jak napisałeś, to i tak tylko jeden talerz więcej i jedno miejsce przy stole o ile zbyt dużo nie ważysz. Mimo wszystko zacząłbym się na Twoim miejscu modlić i wierzyć, że poznasz bardziej wartościowych ludzi, bo jak nie? Może… ŁWF. AMEN AMEN ALLELUJA AMEN +++++++++++ AMEN +++ AMEN ALLELUJA + AMEN +++ ALLELUJA AMEN AMEN

    2
    14
    Odpowiedz
    1. Taniej wychodzi kupić sobie wódkę i upić się w samotności, a tak będzie musiał jeszcze wredne ryje oglądać, które obrobią mu dupę na i po weselu. Z rodziną dobrze tylko na zdjęciu (i to po warunkiem że się za drzewem stanie)

      13
      0
      Odpowiedz
    2. Co za tok myślenia, hahaha xD Dużo w tym racji Autorze ma ten ziom w tym poście. Ja bym tak postąpił, daj jakieś delicje zaczęte (jak to moja ciotka ania z gdańska zrobiła). Wóda, alko jest, możesz sie porządnie napić lub najeść, albo to i to, i chuj im na drogę. No a może jeszcze jakąś dziewczynę poznasz, to takie tam dobre strony z tej sytuacji, chyba że po prostu i tak powiesz nie, ale wiedz że są różne możliwości jeśli będziesz na tak/. Pozdro Rafall

      1
      0
      Odpowiedz
  2. Ech szkoda gadac na temat zasranej rodzinki. Mnie zaprosila kiedys ktos z „rodziny” na wesele bo kurwa „wypada”, choc mialem to ogolnie w dupie (od lat zero kontaktu, zero relacji), a gadki szmatki jak juz sie spotkalismy ze musimy trzymac kontakt i takie tam sztuczne pierdolenie. I co ? I gowno. I dobrze, bo jak nie ma miedzy rodzina klimatu i checi do spotkan to pierdolic to tak po prostu i tyle. Ale najwazniejsze zapewne ze kopertke dalem. No i chuj . No i czesc.

    14
    1
    Odpowiedz
  3. Idź, daj mu jakiś grosik nieduży i nawpierdalaj się do syta, może jeszcze wyrwiesz jakąś fajną laskę. Zapytaj tylko czy jest z rodziny. Ostatecznie zabajeruj panne młodą i przeleć ją w szopie w ramach prezentu ślubnego.

    9
    2
    Odpowiedz
  4. Pierdol to stary i nie idz, ja wyjechalem do USA bo moja rodzina mieszka 50/50 w Polsce i tam, i kurwa jakis „kuzyn” ktorego nigdy nie widzialem wyslal mi zaproszenie, adres zdobyla jego matka od mojego brata, jeszcze kurwa moje imie napisali zle i z bledem (Pszemek zamiast Przemyslaw, ja pierdole) i uznali moja dziewczyne za moja zone. Miej wyjebane na nich i zyj po swojemu, oni maja Cie w dupie, tylko chca troche ekstra hajsu. Idz na wesele bo nie wypada, idz do kosciola bo nie wypada, ozen sie za mlodu bo jak to kawaler, kurwa wiecznie powtarzalem moim rodzicom zeby z haslem „nie wypada” nawet do mnie nie podchodzili

    32
    2
    Odpowiedz
    1. Nie idz kolego chuj z nimi skoro kontaktu nie utrzymywali.Co chcą się pochwalić jak to duże wesele mieli,żeby się po rodzinie rozniosło.Niech do tv idą czubki.Olej to,poza tym i tak będziesz się czuł jak piąte koło u wozu po co Ci to…

      13
      0
      Odpowiedz
    2. Dobrze piszesz „Pszemku” 😀

      2
      0
      Odpowiedz
      1. A zapomnialem dodac jedna rzecz. Moj kuzyn z Polski sie zeni w lutym i nie dam rady sie pojawic, a jest to ziomek z ktorym spedzilem dobrych 10 lat z mojego zycia i chociaz obecnie mamy slaby kontakt, za malolata bym za nim w ogien skoczyl. Wiec jak przyjade nastepnym razem to pojde z nim na piwo i sprobuje mu wcisnac koperte z dolarami bo wiem ze on naprawdy chcialby mojej obecnosci na weselu, a nie pierdolonej kasy. To pisalem ja, pszemek – puh-schemick jak to mawiaja amerykanie

        2
        0
        Odpowiedz
    3. Nie wypada do ciebie podchodzic z haslem „nie wypada”

      0
      0
      Odpowiedz
  5. Pierdol to stary. Nigdy nie lubilem chodzić na śluby czy do kościoła, ale od małego rodzice mnie do tego zmuszali, bo tak wypada. Odkąd się uniezależniłem finansowo to mam to w dupie i nie wiedzę ŻADNYCH negatywnych konsekwencji. Olałem wszystkich kuzynów, mimo, że próbowali mnie przymuszać. Jak trzeba było załatwić mi albo bratu wyjazd zagraniczny na wakacje żeby nie dziadować w szkole / na studiach (rodzice dawali mi śmieszne 10-20 zł kieszonkowego) tam gdzie oni przez swoich znajomych regularnie wyjeżdżali, to mieli wyjebane, „nie dało się”. Wszystko musiałem sobie załatwiać zawsze sam i samemu ogarniać pośredników itd. – tyle „rodzinka” jest warta. Tylko na ślub brata pójdę i hojnie sypnę kasą, bo jest świetnym bratem. Reszta niech wypierdala, może się nigdy do mnie nie odzywać albo zapomnieć. Żaden z nich pożytek, a na zjazdach rodzinnych tylko się marzyło, żeby jak najszybciej się skończyły. Nawet perspektywa przyjścia na krzywy ryj, tj. np. wrzucenia pociętej gazety do koperty albo kilkudziesięciu złotych też mi nie odpowiada, bo nawet to żarcie i alkohol nie rekompensują mi konieczności nudzenia się w towarzystwie które mam w dupie i spędzania czasu w sposób który nie jest dla mnie interesujący

    17
    0
    Odpowiedz
  6. Kiedyś byłem w takiej sytuacji i po prostu nie poszedłem. Nie ma sesnu rozdmuchiwać sprawy do rangi chujni. Olać.

    7
    0
    Odpowiedz
  7. Podejdz do tego tak ze jak by cie nie zaprosil to bys rozmyslal dlaczego, a ze chuje bo nie zaprosili. Zawsze mozesz nie pojsc, tylko powiedz im ze cibie nie bedzie bo oni za kazde miejsce placa. Jak ty sie bedziesz zenil to sam zobaczysz ze oni nie przyjda. Tak to wyglada, kto pierwszy ten zaprasza bo nie wie czy sam zaprosisz kiedys w przyszlosci. N.A.C.

    6
    0
    Odpowiedz
  8. a może on też cię zaprasza tylko dla tego, że ktoś mu powiedział, że nie wypada cię nie zaprosic? świat nie kręci się wokół ciebie i twoich wydumanych zasobów finansowych (którymi miałbyś się dzielić na jego weselu)

    3
    1
    Odpowiedz
  9. Jak ten kuzyn uważa że wypada mu nie utrzymywać żadnego z tobą kontaktu, tak tobie wypada zignorować jego zaproszenie. Nic nie będziesz z tego miał, bo po weselu też nie będzie z tobą gadał. Nic więc się nie stanie jeśli nie pójdziesz bo tak czy inaczej on cie będzie ignorował.

    0
    0
    Odpowiedz

Zdychają mi cielaki

Jestem hodowcą bydła i ostatnia chujnia jaka dzieje się u mnie na stadzie to bardzo duża śmiertelność cieląt. Robimy wszystko co każą mądre głowy, weterynarze i znawcy wszelkiej maści. Czystość, higiena, odpajanie ciepłą siarą, wiaderka ze smoczkami, indywidualne boksy, nagrzanie po urodzeniu, szczepienia, dodatki do mleka jakie tylko się da i nic nie pomaga. Na ostatnie pięć wycieleń wszystkie cielęta padły, szósty chyba też idzie w ślady poprzedników. Doktorek mówi że to rotawirus, trzeba szczepić krowiny 2 miechy przed wycieleniem aby siara była lepsza. Innej opcji nie ma. Wymyłem porodówkę myjką ciśnieniową, zdezynfekowałem jakimś kwasem biobójczym, zobaczymy co będzie dalej.

55
3
Pokaż komentarze (36)

Komentarze do "Zdychają mi cielaki"

  1. dalej będzie koniec świata.

    0
    2
    Odpowiedz
  2. Był u ciebie ktoś w oborze co ci zauroczył krowy i tyle.Znany problem od prawieków i to nie jest wcale zabobon jak się wam wydaje.Pluj przez lewe ramię to może się to skończy.

    10
    1
    Odpowiedz
    1. Hej gosciu, ojciec mi kiedys na serio historie opowiadal jak to na wsi byla zla baba co uroki na zwierzeta rzucala. Powiedziala np. „Ale ladna krowe macie…” na drugi dzien zwierze bylo chore i zmarlo. Moj ojciec dalej to zadnych zabobonow nie uznawal, ale to to byla prawda

      4
      0
      Odpowiedz
      1. Bo to jest prawda, patałachu. Pan twój, Mesio, ma takich ludzi po rodzinie i nie jeden raz widział takie rzeczy na własne oczy. Też kiedyś w to nie wierzył… /Mesio
        PS. PS-a… nie będzie.

        0
        1
        Odpowiedz
      2. Wiem o tym bo matce też zdechło cielę jak go nie sprzedała temu co go chciał tanio kupić.

        0
        1
        Odpowiedz
  3. Przezuc sie na konie albo bizony.

    2
    0
    Odpowiedz
  4. Oż kurwa, jaki wieśniak… Nie sądziłem, że jeszcze są tacy ludzie. Żyjesz w cywilizacji, pracujesz w biurze na kompie. Po robocie jedziesz autobusem do kawiarni i do kina 4D. Po drodze śledzisz miejskie informacje na smartfonie. A tu nagle pojawia się typ w gumiakach, który coś pierdoli o krowach i gnojówce.

    8
    71
    Odpowiedz
    1. Te krowy dają mleko które możesz sobie pić na śniadanie,
      a na gnoju rośnie zboże z którego później jest chleb..
      Trochę szacunku dla tych osób.

      46
      2
      Odpowiedz
      1. Racja na wsi trzeba ciężko zapierdalać żeby mieć coś z tego.Sama jestem z miasta ale szanuję takich ludzi,my pracujemy,ale mamy weekendy święta itd wolne.Na wsi trzeba pracować cały rok,świnia czy krowa chce jeść nie ważne że weekend…Wbijcie sobie do łba że gdyby nie tzw rolnik my w mieście zdechlibyśmy z głodu PROSTE

        14
        0
        Odpowiedz
    2. Tacy ludzie istnieją dlatego,żebyś mógł wpierdalać krowie zwłoki w MacDonald’s. Nie pomyślałeś o tym?

      29
      1
      Odpowiedz
    3. Zapomniałeś dodać, że jest zapewne bogatszy od Ciebie.

      24
      0
      Odpowiedz
    4. Gdyby nie te wtypy w gumiakach od gnojówki i krów to już dawno zdechłbyś z głodu.
      Chyba że jesteś jednym z tych co wpieprzają chwasty a niedługo i kamienie jak się okaże że liście mają uczucia, rodziny

      26
      0
      Odpowiedz
      1. Kamienie maja uczucia i rodziny.

        5
        0
        Odpowiedz
        1. A ja jestem złym człowiekiem i właśnie dlatego je zjadam!

          0
          1
          Odpowiedz
    5. tak jest jeszcze rolnictwo kretynie

      16
      0
      Odpowiedz
    6. Jesteś znacznie większym wiesniakiem umysłowym facet. Bez pozdrowien

      16
      1
      Odpowiedz
    7. Nie lada wieśniakiem trzeba być, żeby nie pojąć ironii całego komentarza.
      „…autobusem do kawiarni i do kina 4D.” buhahahahaha!

      0
      0
      Odpowiedz
    8. Alescie sie dali podpuscic wszyscy, lykacie jak mlode pelikany. A osobiscie widze w tym trollu nawet nieco autoironii i refleksji…

      3
      0
      Odpowiedz
    9. A ty myślisz że mięso w sklepach skąd się bierze? Z nieba?

      1
      1
      Odpowiedz
      1. Szynka akurat to się bierze z dupy.

        2
        0
        Odpowiedz
    10. Ten „wieśniak” to przy tobie Wielki Pan frajerze, bo nie mieszka w norze w mrówkowcu na kilkudziesięciu metrach tak jak Ty, tylko w dużym piętrowym jednorodzinnym domu z dużym ogrodem, ozdobnym ogrodzeniem i wybrukowaną drogą dojazdową, budynkami gospodarczymi i maszynami droższymi od starego importowanego złomu którym jezdzisz po zakorkowanym, zasmogowanym i pachnącym szczynami okolicznych meneli mieście. Zajada też prawdziwe jedzenie z prawdziwej mąki, jajka i udka z biegającej po łące kurki, 100% polędwiczki, szynki i boczki a nie jakieś przetworzone gówno z Biedronki. W gumofilcach to chodzi tylko kilka godzin dziennie a potem robi co mu się podoba bo nie musi tak jak ty zapierdalać po 10-12 godzin dziennie w korpo i lizać dupe swojemu szefowi żeby go nie wyjebali i nie dołączył na drugi dzień do panów pachnących szczynami

      15
      0
      Odpowiedz
    11. Ty cywilozawany? Bo worda lub ekcela uzywasz a on gnoj przewala? Wez sie facet w leb puknij. Twoje latte pochodzi od niego! Idz na dziwki sie cywilizowac.

      3
      0
      Odpowiedz
  5. Bo właśnie tą higieną i odkażaniem generujecie coraz słabsze nieodporne genetycznie osobniki. Kiedyś krowa była ujebana po uszy w gównie i żyła.

    23
    1
    Odpowiedz
    1. A gówno prawda. Moje zwierzaki domowe nie wychodzą z domu to i nie chorują bo nie mają styczności z innymi ze swojej rasy, a choroby ludzi na nich się nie przenoszą. Tak więc jedyne na co mogą paść to jakieś wady genetyczne. Autor musiał dołączyć do stada jakąś krowę czy byka która była nosicielem tego. Może warto zbadać ostatnio dodaną krowę

      0
      2
      Odpowiedz
      1. jak masz kota czy psa co wiecznie w domu siedzi, w bloku to nie zachoruje. Ale bydło te większe to inna sprawa.

        0
        0
        Odpowiedz
      2. Muchy roznoszą choroby, a na nie nie ma metody.

        0
        0
        Odpowiedz
    2. Mój sąsiad jest ujebany w gównie po uszy codziennie i chuj żyje zdrowo…

      0
      0
      Odpowiedz
  6. Sposobcie się do roli bycia krową ujebaną w gnoju, bo taki los was czeka zwierzęta pociągowe w ludzkiej skórze.

    1
    0
    Odpowiedz
  7. Szczep więcej, to będzie tylko gorzej. Doedukuj się w internecie na temat szkodliwości szczepionek.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. tak samo jak autyzm z tych szczepionek u dzieci, i inne gówna. Im wieksze lemingi tym wieksze niedojeby, a żydy sie nie szczepią, ciekawe nie?

      0
      0
      Odpowiedz
  8. gościu od jazdy tramwajem, gdzie twoja zajebista bryka, bo gościu od gnojówki popierdala traktorem za milon!

    0
    0
    Odpowiedz
  9. Użyj naparu z kory dębu. Wyleczyliśmy tym wirusową biegunkę całego stada. 5 paczek po 50g na 10 litrow goracej wody. Zaparzasz. Później sondą do żwacza

    0
    0
    Odpowiedz
  10. Napar z kory dębu. Poczytaj i podaj

    0
    0
    Odpowiedz
  11. Też bym wolał pierdolnąć w kalendarz, jakbym wiedział, że opierdolą mnie w postaci antrykotu.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. ciebie opierdolą na surowo…

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Zmień źródło dochodu, nie wykorzystuj zwierząt.

    0
    0
    Odpowiedz

Pojebani właściciele psów

Jak mnie wkurwiają beztroscy i bezrefleksyjni właściciele psów. Chodzi mi o tych debili, co puszczają swoje pitbule, wilczury i inne kundle luzem, na publicznych osiedlach i w parkach. Leci taki z pianą w pysku w moim kierunku, a właściciela stać jedynie na uspokajające: – -Pan się nie boi, on nie gryzie. To jest kurwa zwierzę i to że nikogo jeszcze nie zagryzł nie znaczy, że kiedyś nie zacznie.
Zresztą nie musi gryźć, wystarczy że wąchając mnie (czego sobie nie życzę) wytrze pianę z pyska w moje spodnie i je pobrudzi. Ale tego pan lub pani właściciel nie rozumie. To, że on pozwala psu lizać się po ustach zaraz po tym, jak umył sobie dupę nie oznacza, że wszyscy dookoła mają ochotę na taki kontakt. Jak opierdolisz takiego to co najwyżej głupio się uśmiechnie. Oni naprawdę nie rozumieją, że nie każdy lubi być obwąchiwany przez zwierzę, które ma warunki do tego, aby w kilka sekund poważnie mnie zranić. A już najgorzej, jak taki jeden z drugim cieszą się, gdy ich ulubieniec budzi popłoch wśród dzieci czy przechodniów. To już normalnie jakaś choroba psychiczna. Małe fiuty mają, to się dowartościowują wielkimi psami.

79
11
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Pojebani właściciele psów"

  1. Ja przez to chodze z nozem w torebce, z psami nie ma zartow

    13
    1
    Odpowiedz
    1. hahaha idiota

      4
      8
      Odpowiedz
  2. Rok temu jak wracałem przez wieczorem do domu znikąd od tyłu ujebał mnie owczarek w noge, a paniusia wyjebane rozmawia sobie przez telefon.

    5
    1
    Odpowiedz
  3. „A już najgorzej, jak taki jeden z drugim cieszą się, gdy ich ulubieniec budzi popłoch wśród dzieci czy przechodniów.” A może źle to odbierasz i się sam nakręcasz? Może ten właściciel się uśmiecha, żeby zminimalizować Twój strach, bo właśnie wie, że pies nic nie zrobi, lub po prostu brak mu sił by to każdemu tłumaczyć? W każdym razie chcę tylko napisać, że trochę za bardzo demonizujesz psy. Nie każdy marzy o tym by kogoś ugryźć, a wręcz przeciwnie, rzadko się to zdarza. Oczywiście rozumiem, że jak ktoś się boi to i pekińczyka będzie widział jako zagrożenie.

    8
    12
    Odpowiedz
    1. Pekińczyki akurat, jak większość psów ze wschodnich ras
      to trudne do wychowania i charakterne pieski. Nie radzę wyciągać ręki. A ugryźć może każdy, niezależnie od rasy. Nie wydaje mi się, żeby autor Chujni demonizował psy. Mnie też denerwuje niefrasobliwość właścicieli, chociaż sama mam już drugiego wilczura niemieckiego. Mój poprzedni pies – sunia – była z nami kilkanaście lat. Nigdy nikogo nie ugryzła. Któregoś razu przepuściła spokojnie do domu kilkanaście osób, a w pewnym momencie chciała się rzucić na jednego człowieka. Dobrze, że stała przy mnie to ją przytrzymałam. Okazało się, że jego suka właśnie miała cieczkę. I ten zapach tak wkurzył moją. Innym razem, idę (kolejny raz) na spacer z psem sąsiadki – ogar polski, rasa nie należy do groźnych – a ten nagle rzuca się wściekle w stronę stojącego nieopodal 3-4 letniego dziecka. Dobrze, że był na krótkiej smyczy. Co mu odbiło? Nie wiadomo. Takich historii jest mnóstwo, dlatego niech mi nikt nie opowiada, że piesek „niegroźny”, „nikogo nie ugryzł” bo mnie to nie uspokaja, ale wkurza (głupota i krótkowzroczność właściciela). Ja nie zaczepiam cudzych psów i mam prawo spokojnie przejść nie niepokojona przez nie. Jak ktoś chce mieć psa to powinien znać i respektować zasady: sprzątanie kupy, kaganiec lub smycz na spacerze w parku. Bo „rzadko się to zdarza”, ale się zdarza. „Przepraszam, nie wiem co mu się stało…” właściciela nie zrekompensuje bólu i nerwów pogryzionego człowieka.

      12
      3
      Odpowiedz
  4. Trzeba było obwąchać właściciela to by może zrozumiał. 😉

    9
    0
    Odpowiedz
    1. W kroku obwachac

      1
      0
      Odpowiedz
  5. Pitbulle, wilczury itp na smycz i w kaganiec, a labradory, yorki itp. niech sobie chodza luzem

    2
    5
    Odpowiedz
    1. Labrador, o czym mało kto pamięta, to pies myśliwski. Jak załapie fazę, to jest nie do zatrzymania, bo przy swojej wielkości jest ze dwa razy silniejszy od normalnego człowieka.

      3
      0
      Odpowiedz
  6. pozycja żółwia – uniwersalna metoda na obronę przed wściekłym psem.

    1
    4
    Odpowiedz
    1. Pod warunkiem, że nie trafisz na psa ze skrzywioną przez człowieka psychiką. Polecam książkę „Reguła przetrwania”. Tam m.in. autor opisuje jak kiedyś, wśród dzikich psów eliminowane były patologie w stadzie.

      1
      1
      Odpowiedz
    2. Chyba lepiej wymusić na psach noszenie kagańców (jestem za), niż na przechodniach pełzanie na czworaka, bo jakiemuś pieskowi może się włączyć zew natury?

      9
      3
      Odpowiedz
  7. Słyszałem że kiedyś w sąsiedniej wiosce koleś dawaj chuja do japy cielakowi a ten mu ssał myśląc że to cycek krowy. Widziałem też w internecie zdjęcie jak krowa liże dupę nazywało się to texas toilet.

    5
    1
    Odpowiedz
  8. Ja jak kiedyś odezwałem się w parku do starszej kobity aby wzięła na smycz swojego psa, który podbiegł do wózka z moim dzieciakiem to ruszyło na mnie ni stąd ni zowąd kurwa pół parku. Rozwrzeszczane babiszony i stare, jebane dziadygi dla których psy i koty są ważniejsze od wszystkiego. Musiałem się zamknąć i odejść bo gdybym wezwał np. straż miejską to cała ta banda chorych psychicznie ludzi stanęłaby murem przeciwko mnie. Moim zdaniem problem tkwi w braku stanowczości straży miejskiej, która olewa wezwania do latających bez smyczy lub srających psów. 2-3 mandaty dla tych oszołomów w wysokości 1/20 ich emerytury i byłby spokój.

    8
    2
    Odpowiedz
  9. Ludzie przestańcie pierdolić skoro pies biega luzem to znaczy że jest łagodny.Żaden właściciel nie ryzykowałby użerania się z policją czy sądem.To Wy macie jakiś problem umysłowy chociaż przyznaje że rasy tzw grozne powinny mieć obowiązkowo kaganiec chociażby dlatego że może podbiec do dziecka a z tym już bywa różnie zależy jak jest wychowany pies

    5
    20
    Odpowiedz
    1. pierdolisz jak potłuczony „behawiorysta-specjalista”. Pierwsze dwa zdania to plus, reszta to bełkot telewizyjnego leminga.

      5
      5
      Odpowiedz
    2. Mylisz sie. Widzialam na wlasne
      oczy jak z pozoru lagodny pies spacerujacy ze starszym panem po parku (bez smyczy,bo przeciez nie ma potrzeby-pies spokojny, ulozony)zaatakowal drugiego psa prowadzonego na smyczy. Wlasciciel agresora chcial go odciagnac i wiesz co sie stalo? Zostal pogryziony przez wlasnego psa.

      1
      2
      Odpowiedz
  10. Dodam do tego puszczanie psa luzem w lesie miejskim / parku gdzie jest nakaz trzymania psy na smyczy, gdzie mnóstwo ludzi spaceruje i biega. Biegając trzeba się całkowicie zatrzymać, by nie sprowokować psa do ataku i wybić się z rytmu. Ale to nic w porównaniu z irytującymi gównami na chodniku lub na trawnikach, gdzie na trawę nie ma co wchodzić pobawić się z dzieckiem bo się pobrudzi psimi gównami.
    Jak widzę takie sytuacje, to najchętniej obciążyłbym właścicieli psów w mieście tak wysokim podatkiem, że wielu z nich odechciałoby się mieć psy.
    [prawicowiec]

    11
    4
    Odpowiedz
    1. A na wsi to nie?!

      0
      0
      Odpowiedz
    2. W 100% racja. Mieszkam na osiedlu i trawniki to istne pole minowe, a i psy wielkości cielaka po nich latają. Bezmyslnosść ludzka jest bezgraniczna.

      0
      0
      Odpowiedz
  11. A swinki chinskie tez musza byc na smyczy ?

    2
    2
    Odpowiedz
    1. Zapewne tak i małe dzieci…pies zostawi śline na ubraniu a dziecko brudne rączki

      4
      1
      Odpowiedz
    2. Ja chyba napisze chujnie na temat „kult psa w Polsce” no bo powiedzcie mi krwa skąd się wziął?Każdy latający luzem pies z ras agresywnych powinien być odstrzeliwany,z własnego karabinu,ale nie bo teraz byś dostał dyche za psa.pojbany system,więcej za psa niż za człowieka niekiedy.I kupują pitbulle gangsterzy bo myślą że są twardzi,jakich czasów dożyłem,chyba czasów końca…

      4
      4
      Odpowiedz
  12. Przebierz sie za chinczyka to zaden pies do ciebie nie podejdzie

    2
    0
    Odpowiedz
  13. Jak to policeman przeszukuje mnie?

    1
    0
    Odpowiedz
  14. Nie gryzie tylko taki pies,który nie ma zębów…

    1
    3
    Odpowiedz
    1. to mu wybij i bedzie git

      0
      0
      Odpowiedz
  15. Zapamiętaj. Prawdziwy maczo nie boi się psów. To psy boją się jego.

    3
    0
    Odpowiedz

O chuj mi chodzi?

Rozstałem się ze wspaniałą dziewczyną, bo odpierdala mi coraz gorzej i nie jestem w stanie zdecydować się, co chcę w życiu robić. Poczuję się dwa dni super samodzielny, pokłócę się, a później poczuję się samotnie i będę znowu błagał ją jak pies o powrót. Zerwałem po raz kolejny, tym razem na zawsze. Nie chcę, by musiała kolejny raz słuchać pierdolenia o tym, jak mi na studiach trudno i źle. Niech też ma coś od życia. No i byłoby wszystko super, ale teraz leżę w łóżku, palę szluga za szlugiem i kurwa nie mogę przestać się martwić, czy wszystko z nią w porządku. Chujnia i śrut, bo wiem, że nie dam rady w związku i znowu mi coś odjebie, jeśli będę próbował wrócić. Pewnie jutro pójdę po flaszkę i znowu się zachleję na wieczór, by spokojnie zasnąć. Nie wiążcie się, nie warto próbować słodkiego życia, by później go tylko brakowało.

14
37
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "O chuj mi chodzi?"

  1. Buszujący w zbożu

    6
    0
    Odpowiedz
  2. No okej ja nigdy nikogo nie miałem i nawet nie umiem sobie już wyobrazić tego słodkiego

    8
    0
    Odpowiedz
    1. A kto Ci dał prawo decydowania za dziewczynę co będzie dla niej lepsze? Ja myślę, że gorszą chujnią od słuchania jak Ci źle na studiach są te Twoje rozstania i powroty. Musi Cię naprawdę kochać, że to znosi. Nie zdziw się jednak jak za którymś razem powie – dość, dość traktowania jak krzesło, które pan i władca w zależności od nastroju wystawia na strych lub zabiera. A jeśli i tym razem zgodzi się na powrót to znaczy, że za każdym razem jak masz doła czy też silniejszy atak decidofobii to ona ma się pakować?

      3
      0
      Odpowiedz
  3. Co to za studia? Dziennikarstwo?

    3
    0
    Odpowiedz
    1. Technikum jajczarstwa i drobiarstwa

      3
      0
      Odpowiedz
  4. Ale pierdololo… Ogarnij się życiowa łajzo. Jak masz zaburzenia, odpierdala Ci, to do psychiatry. Lekarz jak każdy inny a pomoże. Jak nie, to przestań się mazać, odzyskaj laskę i zacznij sie zachowywać jak mężczyzna a nie życiowa pizda. Na studiach Ci trudno? Człowieku, jak Ty sobie zamierzasz poradzić w świecie jeżeli studia to dla Ciebie taki problem?

    21
    3
    Odpowiedz
    1. No dokladnie aż dziw że któraś chciała takiego życiowego nieudacznika żal

      2
      0
      Odpowiedz
  5. Kolejny się wódą ratuje. Żenada

    3
    0
    Odpowiedz
  6. Trochę pierdolisz , ale Twoje zachowanie przypomina chorobę CHAD.

    0
    0
    Odpowiedz
  7. Dojrzej w końcu chłopaku. Poza tym gdyby ona zerwała ni chuj by się nie martwiła.

    0
    1
    Odpowiedz
  8. True bracie. Posłuchajcie sobie kawałek SLU reprezentuję biedę.

    0
    0
    Odpowiedz
  9. Witaj chłopie powiem Ci że 3/4 moich kobiet miało podobnie, z tym że je nakrywałem z innymi a tu chociaż jakoś to załagodziła. Dlatego nigdy ale to przenigdy nie będę brał żadnych ślubów, to nie okres na to a kurestwo promują właśnie media i społeczności. Na wp był poradnik ‚jak zdradzać’ no kurwa.

    0
    0
    Odpowiedz
  10. Okno otwórz! Bo jebie szlugami.

    2
    0
    Odpowiedz
  11. A może właśnie „o chuj” Ci chodzi, może gdzieś w głębi serca tak naprawdę lubisz penisy.

    4
    0
    Odpowiedz
  12. Ostatnio znowu przybyły mi kalorie – nie jedzcie bo nie warto próbować.

    1
    0
    Odpowiedz
  13. Chuj jej w dupę.
    Chociaż … pewnie by chciała.

    0
    2
    Odpowiedz
    1. spoko, już ją obraca inny bysio, słyszałem, że w dupala jednak nie chce, woli klasyczne berło…

      0
      0
      Odpowiedz
  14. bieganie silka i krecenie smigla, wszystko duzo i czesto odechce ci sie pisac,
    przetrwasz tydzien potem 2 i tak dalej,

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Kup se pół litra,zachlaj się i idź spać,nazajutrz weź królika i wyjedź do USA

    1
    0
    Odpowiedz
  16. O chuj mi chodzi? Chodzi mi o to, ze jestes pozerem. Jestes pozerem, a nie gangsterem!

    0
    0
    Odpowiedz

Peeling maszynką do golenia – MASAKRA

Witam. Jestem mężczyzną. Mam problem ze złuszczającym się naskórkiem na nosie. Dotychczas usuwałem go maszynką do golenia… Ale dziś przesuwając maszynką energicznie po nosie byłem świadkiem, jak ta odcina – jak po maśle – niewielki kawałek skóry, na oko grubość 1mm. Krwawiło przez kilkanaście minut. Potem ranę delikatnie zdezynfekowałem i… skleiłem klejem cyjanoakrylowym. To chyba ostatni peeling maszynką do golenia. Jak chujowo się czuję…

8
39
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Peeling maszynką do golenia – MASAKRA"

  1. pe co? Goliłeś nos?

    5
    1
    Odpowiedz
    1. Zeby zrobić piling

      0
      1
      Odpowiedz
    2. szok brak słów

      2
      0
      Odpowiedz
  2. Bleee człowieku oszczedź szczegółów

    2
    0
    Odpowiedz
  3. Szybkie pytanko, masz mózg?

    5
    1
    Odpowiedz
  4. Klej cyjanoakrylowy? Bez sensu. Trzeba było zakleić żywicą epoksydową plus wypełniacz z miodu który – jak wiadomo – jest mieszaniną kurzu i pszczelich rzygowin. Następnie utrwalić termicznie opalarką nastawioną na temperaturę ok. 300 stopni. Po stwardnieniu żywicy nadmiar miodu usunąć benzyną ekstrakcyjną zmieszaną z domestosem a wystające resztki żywicy przeszlifować szlifierką kątową, najlepiej z tarczą fi 115 mm bo tak wygodniej.

    12
    0
    Odpowiedz
    1. A najlepiej to już w ogóle zastąp maszynkę siekierą, albo piłą mechaniczną 😀

      1
      0
      Odpowiedz
  5. Przypomniało mi to odcinek z HTF, jak Niezdarek podjął się golenia… Chujnia do dupy.

    0
    0
    Odpowiedz
  6. „Dupę sobie ogól”.

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Zapamiętaj. Prawdziwy maczo goli nos piłą łańcuchową.

    14
    0
    Odpowiedz
    1. Jesteście okropni 🙂

      2
      2
      Odpowiedz
    2. Prawdziwy macho nie goli nosa. Mujeres odziane w bikini robią to za niego, kiedy on nieśpiesznie popijając tequille i paląc kubańskie cygaro, delektuje się zachodem słońca w Acapulco… Czasem tylko od nie chcenia jego ostre jak brzytwa spojrzenie spocznie na ciele jednej z nich, po czym ta mdleje z wrażenia i opada w jego ramiona muskając długimi włosami jego klatkę piersiową twardą jak stal z Donbasu. Reszta wie wtedy, że może już odejść.

      3
      0
      Odpowiedz
      1. Prawdziwy macho nie ma nosa.

        1
        0
        Odpowiedz
    3. Prawdziwy nos goli maczo piłą łańcuchową

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Prawdziwa piła łańcuchowa nosi gol maczem.

        1
        0
        Odpowiedz

Najgorszy dzień jaki kiedykolwiek miałem..

W piątek przeżyłem chyba swój najgorszy dzień jaki dotąd miałem w swoim życiu. Od początku. Wstaje rano , wiadomo na 6 do pracy. Więc ogarnąłem się wsiadam do samochodu, a tu taki chuj odpalić nie chcę. Myślę, potem się tym zajmę lecę na autobus. Uciekł, nie zdążyłem. Czekam na następny oczywiście jak na złość spóźniony. Kurwa wysiadam na miejscu patrze 5.47. Ni chuja nie zdążę(jeszcze kilometr pieszo) więc biegnę z językiem na brodzie przez miasto. Pech chciał że zza rogu ulicy wyszedł patrol pieszy jak to że potrzebnej w naszym chorym kraju Straży Miejskiej. Wpadłem z impetem na nich. Powaliłem jednego. Wstałem, przeprosiłem i mówię że do pracy i się spieszę.. Aha ni chuja, dowód osobisty. Nosz kurwa tłumaczę, że praca i mnie wywalą jak się spóźnie. Jak grochem o ścianę. W końcu mnie puścili. Wpadam do firmy 6.12. Oby kierowniczki nie było. Ta kurwa jak na złość była na firmie.. no niech to chuj strzeli, opierdol zbiore (tak było). Dobra popierdoliła głupoty, biorę się za robotę. W przerwie ta suka przynosi mi jakąś kartkę że upomnienie i będę musiał w święta i sylwestra dymać za karę. Wkurwiłem się ostro. Wszystkie plany poszły się jebać. No zgodziłem się ,bo co innego zostało. Wychodzę z roboty, pale papierosa i idę na autobus. Wpadam na ten sam patrol mijeskich oszołomów. Jeden z uśmieszkiem na twarzy się pyta czy do roboty zdążyłem. Poszło ironiczne „Taa”. Oj jaka mnie chęć naszła zajebać mu w ten pusty łeb. Jeszcze mandat za palenie wpadł „bo pyskówki” porwałem go na miejscu. Piątek autobus opóźniony, wymarzłem się jak chuj na mrozie. Wróciłem do domu. Patrzę list w drzwiach ,OC przyszło. Ile to mi kurwa podniosły. Haha 370 zł. Dobra idę do samochodu, myślę akumulator padł. O nie nie nic tych rzeczy. Cewka pierdolneła. Wracam do domu, kładę się na łóżku i niech ten dzień się już kończy. Telefon dzwoni, patrzę szwagier. „Wypylibymy co”. Mówię chuj taki dzień napić się trzeba. Poszedłem ,wypiliśmy trochę. Resztę dnia spędziłem na SORze ( szkoda o tym ryja strzępić). Wiem, ze chujnia taka sobie, ale musiałem to z siebie wyrzucić. Po tym dniu moja psychika doznała trwałego uszczerbku. Dziękuję za uwagę.

66
10
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Najgorszy dzień jaki kiedykolwiek miałem.."

  1. Ja to wspolczuje jak czytam wypociny chujan na temat pracy, przez pol roku przychodzilem spozniony 10-15 minut i jedyne co to ze mnie beke krecili w pracy, raz sie szef skrzywil jak 3 dni pod rzad spoznilem sie pol godziny. Ale uprzedzam: nie pracuje w Polsce

    5
    1
    Odpowiedz
    1. ja pracuje w pl i nikt sie nigdy nie czepnal ze spoxniony 15 min. w lalce to mam. sorry za brak interpunkcji bo jem kanapke druga reka. autor chujni to najzwyklejszy desperat albo kretyn polaczek-cebulsyn co jedzie na prowidencie

      5
      1
      Odpowiedz
  2. To co się stało, że sor był potrzebny?

    0
    0
    Odpowiedz
  3. To był twój najgorszy dzień w życiu? Pozazdrościć.

    10
    1
    Odpowiedz
    1. To nie musiał być najgorszy, tylko taki, po którym chcesz się położyć i trochę popłakać ze zmęczenia i wkurwu.

      3
      0
      Odpowiedz
      1. Przeczytales moze tytul tych wypocin, cymbale?

        4
        0
        Odpowiedz
  4. Tradycyjnie: trzy stówki w łapę, CV w zęby i dymaj pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Z naszych baraków będziesz miał dwa kroki do roboty i żadnych patroli psiej patologii. /Mesio

    PS. Ale jak się spóźnisz, patałachu…

    5
    22
    Odpowiedz
  5. Gdzie twoja godność osobista człowieku? Zapierdalasz w wieku 30, może 40 lat z wywieszonym jęzorem przez miasto po to żeby jakieś krówsko się nie dojebało że przyjdziesz do roboty 10 minut po szóstej? Chuj z samochodem, chuj ze strażą miejską, to się zawsze zdarzyć może. Ale dlaczego zachowujesz się jak jakiś sraluch? Ja też mam kierownika. Też robił aferę o parę minut spóźnienia. Już nie robi. Wiesz dlaczego? Bo było na samym początku starcie na klaty, choć wcale ja tego nie chciałem i wolałbym żeby to się nigdy nie stało. Ale on zobaczył że ja nie robię w gacie przed nim i że i tak przychodzę do roboty jak mi wypadnie. Może to być parę minut wcześniej, później, nieważne. Ale robota będzie zrobiona. Nauczył się z tym żyć. Wie że na mnie może polegać że jak powiem że będzie zrobione to będzie. Ale wie też że ja mam te pierdolone 40 lat i nie będę zapierdalał jak mały samochodzik. Mam swoje tempo pracy, tempo życia i go nie zmienię. Umie chłopak liczyć, więc liczy moją wydajność i wie jak planować robotę z uwzględnieniem mojego tempa. Bo wie że ja nie przyspieszę, bo nie. Można sobie ustawić pracę? Można. Tylko musisz się chłopie pozbyć kompleksu niższości. Jak będziesz sam siebie traktował jak gówno, to inni będą cię traktować tak samo.

    11
    1
    Odpowiedz
    1. Że niby ty dyktujesz warunki? To dlaczego jeszcze nie jesteś szefem swojego szefa? Pierdolisz.

      3
      0
      Odpowiedz
      1. Szef jest tylko jeden. Są jeszcze kierownicy i są pracownicy. Żeby kierownik mógł się wykazać i wypiąć pierś do orderu, musi mieć pracowników, którzy są ogarnięci i nie dadzą dupy w najprostszych tematach. Oczywiście taki pracownik mógłby zostać kierownikiem gdyby chciał. Ale nie chce, bo ma swoje powody. Skoro więc nie awansują pracownika, tylko zatrudniają jakiegoś z zewnątrz, to ten zatrudniony kierownik musi wiedzieć że nie znalazł się w firmie przez przypadek, ani też nie dlatego że blaskiem swojej doskonałości przyćmił wszystkich i wszystko, ale dlatego że nikt z firmy nie chciał być na jego miejscu i pierdzieć w jego stołek. Gdyby pracownicy chcieli to po 2-3 tygodniach wyleciałby na zbity pysk. Ale nie chcą. Chcą żeby było dobrze. A kierownik idiotą nie jest i nie będzie się pluł o jakieś spóźnienie jak wie że może na człowieka liczyć. Ja mogę dziś, teraz, zaraz iść do monopolowego, najebać się i powiedzieć że w piątek nie będzie mnie w robocie. I co? I gówno. Nie muszę się tłumaczyć jak jakiś uczniak. Jak powiem że robota będzie zrobiona to będzie. Lata 90te są już dawno za nami. Już nie ma pierdolenia że za bramą czeka setka chętnych na twoje miejsce za mniejszą stawkę. Ludzie zaczynają się szanować i nie chcą robić za damski huj i być traktowani jak gówno.

        0
        0
        Odpowiedz
  6. Zdążyłeś do pracy następnego dnia ?

    1
    0
    Odpowiedz
  7. Ludzie, gdzie wy do chuja pracujecie? Szefostwo nie ma za grosz empatii? Ja pierdole, nie wiedzą, co to wypadek losowy? Jebnij tę robotę, bo takich jest kurwa na pęczki.

    7
    0
    Odpowiedz
  8. Niezły z ciebie twardziel naprawdę wiele przeżyłeś.
    Szacun, ja to bym się powiesił, za duże obciążenie psychiczne hahahahahahahahah

    2
    0
    Odpowiedz
    1. O kurczaczki….
      Ale już wszystko dobrze? Musiałeś na koniec dnia nieźle narozrabiać.

      1
      0
      Odpowiedz
  9. A ja pracuje ze swoja dziewczyna, od 1.5 roku no i ze 5 albo 10 razy sie nie spoznilem, poza tym regularnie prawie ostatni przyjezdzamy. Jak wchodze to i tak mi mowia ze dobrze ze przyszedlem bo jestem jedynym ktory w ogole cos tam robi. Po pracy dzisiaj mi kazali nie zostawac tyle ile sie spoznilem bo niby za mnie jakis ktos inny odrobil te 10 minut. Jutro mamy postanowienie sie nie spoznic, tak jak i lipcu 2015 mielismy, jak myslicie czy sie uda ??? Dodam ze do pracy mam w miare blisko, jade przez wies prawie bez korkow, wlasciwie bez swiatel. Ide spac zeby sie nie spoznic.

    5
    0
    Odpowiedz

Nieroby czy złote dzieci

Do napisania tego zainspirowała mnie chujnia o pracy ochroniarza :
Ja też pracowałem gdzie się dało, od tak naprawdę 13 roku życia, bo rodzice mi nic nie dawali. Malowałem jakieś jebane płoty, grabiłem sąsiadom ogródki i inne gówno. Za 5 zł, czasem za mniej i co? Potem jak podrosłem to załapałem się do układania kostki brukowej, różnie płacili, czasem przycinali, czasem nie. Jakoś trzeba było starać się żyć. Nauczyłem się tego trochę, zarabiałem więcej, zmieniłem jedną firmę, potem drugą. Teraz jest całkiem nieźle. Dlatego kurwa ludzie, którzy śmieją się z kogoś kto musi tyrać za 3,40 na godzinę to chuje, co albo patologia i zasiłki, albo jebane złote dzieci na utrzymaniu rodziców. Zrozumcie, że nie każdy tak ma i czasem trzeba zaczynać dajmy na to od zbierania gówna. Koleś pisze, że rowerem jeździ, może go kurwa nie stać i nie ma z nikąd pomocy to poszedł do takiej pracy i trafił na podobnych chujków, jak ci co z niego się śmieją w komentarzach.

67
8
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Nieroby czy złote dzieci"

  1. racja, nie każdemu mamusia gotuje do 40stki i wyciera gilki, gdzie i kiedy się rodzimy to ie nasz wybór. Ja w ogóle polecam wszystkim, którzy się śmieją z innych, z ich wyglądu, pensji, rodzaju pracy, żony, dzieci, męża, samochodu itp. żeby zaczęli czytać bo najwidoczniej czas mają. A czytanie może uratować świat, nasz i te cały nasz też. Ile złego może się nie stać przez czytanie!

    10
    3
    Odpowiedz
  2. Zgoda, że tylko debil śmieje się z ludzi mało zarabiających, aczkolwiek student ma wiele możliwości dorobienia paru groszy i naprawdę trzeba już być przyjebanym na umyśle, żeby iść do tych skurwysynów od ochrony, bo to najgorszy wyzysk i dno. Natomiast ja nie lubię tej pogardliwej gadki o złotych dzieciach, bo to nie jest ich wina i żaden dla nich powód do wstydu, że ich rodzice nie byli jakimiś tępymi wołami roboczymi albo patusami, którzy swoim dzieciom nie zapewnili niczego, tym samym skazując ich na wieczną jebaninę białego murzyna.

    17
    4
    Odpowiedz
    1. Pogardliwa gadka o kimkolwiek jest bez sensu, bo człowiek nie wybiera środowiska, z którego wyrasta, a jego zmiana wymaga trochę czasu i pracy. Jestem takim złotym dzieckiem, które nie dostało się na studia państwowe i tylko kasa rodziny mnie uratowała przed wojskiem. Czasem sobie myślę, że lepiej byłoby, gdybym w nim wylądował. Zawsze się tego wstydziłem i blokowało mnie to uzależnienie od rodziny. Skończyłem prywatne studia w bólach, choć nie musiałem pracować. Teraz jestem żonaty, mam niezłą pracę i możliwości i staram się zerwać do końca pępowinę z rodzicami, ale nie śmieję się z nikogo, kto pracuje w kijowej robocie, tak samo jak z nikogo, kto nie musi w ogóle pracować i przepuszcza pieniądze dzianych rodziców na nowe ajfony i rozbija samochody kupione za ich kasę. Dla mnie to wszystko jest raczej smutne i jedno i drugie to chora sytuacja. Człowiek musi stać samodzielny, a jak wyjdzie na prostą, to pomagać tym, którym nie idzie, żeby się ogarnęli. Mam znajomych, którzy mają dwa mieszkania od rodziców i jeszcze jedno spłacają z wynajmu, a chcą kupić kolejne. Nie muszą za dużo pracować i czasami w ogóle się z nimi nie rozumiem, bo ich problemy finansowe zdają mi się wyimaginowane. Ale najbardziej mnie wkurwiają znajomi, którym wyszło, którzy w kraju gryźli szczaw i cebulę razem z rodzicami, a wyjechali na Saksy, dorobili się i teraz z pogardą patrzą na biedę, patrzą z góry na swoich dawnych ziomków, teraz są wielcy bogacze i co to nie oni.

      9
      0
      Odpowiedz
      1. Co prawda to prawda najgorsza wsza co się wygryzie i wyżej sra niż dupę ma.

        4
        0
        Odpowiedz
  3. Ja tam napisalem komentarz, chodzilo mi o to, ze z jednej strony szanuje faceta za checi do pracy i ma u mnie respekt, ale z drugiej – jak mozna kurwa isc do pracy za 3,4 zl? U mnie w domu tez bylo ciezko, rodzice zagwarantowali mi tylko jedzenie i ubrania, czasem jakas wycieczke i to wszystko, jak poszedlem na studia to bylem wielokrotnie upokarzany, bo studiowaly ze mna same dzieci bogatych rodzicow. Ale do kurwy nedzy, w wieku 18-19 lat pracowalem w wakacje na budowach i juz mialem te 12 zl za godzine albo i wiecej (13 i 14 u innych majstrow), a zawsze pod koniec wakacji mowili mi, ze jak mi sie na studiach nie widzi to moge u nich zostac… Potem jakies zbiory owocow za zachodzie Europy czy cos, tam w przeliczeniu 20-25zl na godzine… a potem juz praca w wyuczonym zawodzie. Mam szacunek do ciezkiej pracy ale mam tez swoja godnosc (dlatego tez nie poszedlem na bezplatny staz jak 90% moich znajomych), jak mozna kurwa tyrac za takie grosze? Pozdrawiam

    18
    1
    Odpowiedz
  4. Mnie najbardziej wkurwia „trzeba było się uczyć”. A no naglę się wszyscy zaczęli uczyć, dlatego magistrzy robią w maku, bo teraz tym tytułem można się podetrzeć.

    7
    1
    Odpowiedz
    1. Trzeba się uczyć ,nie z dupy dyplom tylko konkretne umiejętności dla danego zawodu :p

      2
      0
      Odpowiedz
    2. Jak studiuje zarzadzanie czy żąglowanie ryżem na wyższej szkole to potem magistry pracuja w restauracji pod zlotym łukiem

      2
      0
      Odpowiedz
    3. I dlatego po gównianym wyniku matury próbnej, wcale nie podchodziłem do prawdziwej matury. Po technikum kończącym w kwietni 4 miesace wakacji, potem dwa lata policealnej tez za informatyka. I teraz co? I chuj, siedzę na bezrobociu od zakończenia policealnej, czyli końca czerwca aż do teraz. Popracowałem w piekarni za 3zeta za godzine, 4 czy 3 dni przerobiłem, w sumie 40zł za te jebane nocki 15h za 40 zł, odstatnie następne 6h za darmo przepracowałem. Jebać tego czesława w ucho. Naszczęście miałem tak blisko do roboty że piechotą prawie 10min mi drogi zajęło.

      0
      1
      Odpowiedz
      1. Żeby być informatykiem to trzeba coś umieć a nie „szkole dla dorosłych” skończyć

        0
        0
        Odpowiedz
      2. Jak kurwa po czterech latach techinkum nie podszedles do matury to wcale sie nie dziwie ze nie mozesz znalezc pracy

        0
        0
        Odpowiedz
  5. „Dlatego kurwa ludzie, którzy śmieją się z kogoś kto musi tyrać za 3,40 na godzinę to chuje, co albo patologia i zasiłki, albo jebane złote dzieci na utrzymaniu rodziców. Zrozumcie, że nie każdy tak ma i czasem trzeba zaczynać dajmy na to od zbierania gówna.”

    Ale cię, patałachu, boli, że nie każdy jest takim debilem jak ty… 😛

    Czego. do cholery. nie możesz zrozumieć, że:

    1. To, że ty zapierdalasz w klapkach na oczach nie znaczy, ze inni też muszą.

    2. To że ty zapierdalasz w klapkach na oczach, NIE ZNACZY, że dobrze robisz (z wielu powodów o których długo by trzeba było, szkoda mi czasu na to). Stąd ludzie, mający cokolwiek we łbie, tylko mogą ci się popukać w głowę, albo wyśmiać idiotę. Nie ma się im co dziwić. Dlaczego? BO MAJĄ, KURWA, RACJĘ. Istnieje gigant różnica pomiędzy pracą, a czymś, co w tej chujni opisałeś w swoim wykonaniu.

    3. Automatyczne założenie, że ci co nie tyrają tak bezmyślnie jak ty, siedzą ku mamusi pod spódnicą jest założeniem błędnym. I dodatkowo założeniem, którym twoja psychika próbuje bronić głupoty, jaką popełniasz i robi to poprzez zdewaluowanie (tylko w twoich, i tobie podobnych, oczach) innych, którzy nie są tak głupi jak ty i ci to wytykają. I mądrze robią zarówno dla siebie, nie idąc za twoim przykładem, jak i czynią ci przysługę. A ty, zamiast ich postawę próbować nieudolnie dewaluować, POWINIENEŚ BYĆ IM ZA TO WDZIĘCZNY. I powinieneś ruszyć resztką szarych komórek, przyjrzeć się, jak żyją i co robią, i zacząć ich naśladować. Lepiej by ci się żyło, przejrzałbyś na oczy i nie musiałbyś już więcej tak zapierdalać.
    A tak to będziesz tak zapierdalał, jak zapierdalasz od dziecka i, pomimo tej tyry, zawsze będziesz miał pod górkę. Bo jesteś za głupi, żeby to wszystko, co powyżej napisane, załapać.

    Pan twój, Mesio, poda ci przykład, z dnia dzisiejszego zresztą (słowo), wzięty.

    Otóż rankiem dzisiejszym Pan twój wyjrzał przez okno. Po niedalekiej ulicy zapieprzali kolarze z jakiegoś lokalnego klubiku sportowego. Nic szczególnego, patałachu, nie? A widzisz… A gówno prawda.

    Patrz. Jakiś Sebix -którego szczytem aspiracji jest zapierdalanie na akord na śmieciówce w Amazonie, czy w innym Colgate, żeby mieć na potańcówkę w remizie i browara z kumplami z dzielni na ławeczce pod blokiem- wstaje rano, zapierdalać do roboty. Ma on podejście takie, jakie ty reprezentujesz. Tymczasem, łebki, które miały więcej rozumu, zainteresowań, chęci itd. Poszły po rozum do głowy i np. zapisały się do klubu kolarskiego. Jeśli byli przyzwoitej kondycji, to tego samego ranka, w którym robol taki jak ty wstał, oni przekręcali się na drugi bok. Gdy robol już zapieprzał na taśmie ze zdublowaną mocą, oni zjedli śniadanko i wybrali się na trening, który jest pewnym wysiłkiem, ale też i daje pewną frajdę/satysfakcję. I za to oni dostają kasę z ministerstwa sportu, albo od sponsorów, do tego darmowe suplementy diety oraz wyjazdy na treningi, a ty w tym czasie masz śmieciówkę i szefa traktującego cię jak gówno. Potem oni wrócą do domu i czymś fajnym się zajmą, a ty się dowleczesz do chaty i nie będziesz miał siły i ochoty nawet pierdnąć. A jak z któregoś będzie druga Włoszczowska czy Małysz (w skokach), to, patałachu, takiej kasiory jaką zarobili i zarabiają, nigdy w życiu nie zobaczysz. I nikt nie mówi o nich tak, jak ty w tej chujni się o ludziach mówiących ci, żeś debil, się nie wyrazi. Nawet ty będziesz może kibicował. Popatrz na Lewandowskiego z Bayernu. Gdyby był takim głąbem jak ty, albo nie daj Borg miał takiego starego, to zachlewałby pałę po gównianej robocie za minimum socjalne. Ale nie był idiotą i dziś ma kontrakt na astronomiczną forsę, jest zadowolony z życia i w luksusowych warunkach posuwa dziunię do której zdjęcia najwyżej możesz sobie zwalić. A takie pajace -„prawdziwi mężczyźni” (buahahahahha…) jak ty mu jeszcze kibicują…

    Widzisz, frajerze? Tracisz zdrowie, życie, czas, przedwcześnie z przepracowania się przekręcisz, ryzykujesz, w przypadku niektórych takich prac za grosze, wypadkiem, po którym dostaniesz kopa za bramy zakładu i co masz z tego? Parę groszy, wiecznie pod górkę, może cyrki niezadowolonej baby w domu i zawiść do lepszych od ciebie. Czemu nie robisz tak jak oni? Bo nigdy o tym nawet nie pomyślałeś, mając taką mentalność, jaką masz. A nawet jeśli, to brakowało kasy, czasu, a czasami nawet jaj. Do tego z każdym rokiem robi się coraz bardziej za późno. Widzisz? I ty będziesz innych pouczał…

    Pracować trzeba. Ale pracować trzeba, patałachu, umieć. I mówi to Pan twój, który w wieku lat 9 (słownie: dziewięciu) nosił na budowie 50 kg worki z cementem, wiaderka z betonem i robił wiele innych rzeczy na akord pomiędzy tym wszystkim. Ale Pan twój miał rozum i umiał z niego korzystać. I dlatego odróżniał chwilową konieczność od takiego debilowatego jebania w klapkach na oczach jak Murzyn na plantacji. I robił wszystko, by to była jak najkrótsza chwila konieczności. /Mesio

    PS. Pan twój miał kiedyś w dzieciństwie w blokowisku sąsiadów. Przynajmniej 70% z tych, którzy zapieprzali ciężko, czasem ponad siły, w byle robocie gryzło ziemię na dobre 10 lat przed emeryturą. A wśród tych sąsiadów był ktoś, kto miał inne podejście do życia. Interesował się kolarstwem, więc składał rowerki na sprzedaż, jeździł też rekreacyjnie półamatorsko, zaś w weekendy zarabiał, grając na perkusji na potańcówkach i weselach. I dziś ma pod 70-tkę. Zdrowia i kondycji mogą mu pozazdrościć 30-latki. I całe życie żył sobie spokojnie, bez stresów i dostatnio (mieszkanie, samochód, wakacje, odchowane dzieci). Dla ciebie to pewnie abstrakcja i jakiś „chuj, co albo patologia i zasiłki, albo jebane złote dzieci na utrzymaniu rodziców”, co? 😛 A tymczasem co? Gość cię bije na głowę pod każdym względem i daleko mu do tego, co Pan twój z ciebie zacytował. I można, patałachu? Pewnie że można.
    Jak się nie jest debilem.

    9
    25
    Odpowiedz
    1. sam jesteś frajer i to taki że aż żal ale tego nie widzisz bo żyjesz w swoim wyimaginowanym swiecie i tam możesz być kim chcesz a tak naprawdę to w dupie byłes gówno widziałeś i chuja wiesz ot co.PS nie wysilaj sie na odpowiedz bo mi to lata koło…ucha

      4
      5
      Odpowiedz
    2. Mesiu. Masz racje. Zostałeś zminusowany. A do roboty robole a te 4 zł nieraz jest na wyrost dla was:)

      3
      2
      Odpowiedz
      1. Koles od mesia to musi miec kurwa smutne zycie haha, nieraz tak sie opisze i same minusy zbiera albo ludzie to olewaja

        2
        4
        Odpowiedz
      2. Zapomnialem ze bezbek jak chuj

        1
        0
        Odpowiedz
      3. Tak zostałem zminusowany przez te osoby które Tobie dały plusa.Jak widać z idiotami się nie wygra…MAJĄ PRZEWAGĘ LICZEBNĄ.Ot i tyle w tym temacie.

        3
        0
        Odpowiedz
  6. Jest recepta na Twoje gorzkie żale, zacznij się modlić. I przyznam Ci rację, dlatego w pierwszej kolejności zacznij modlić się za tych wszystkich ludzi, którzy robią krzywdę innym śmieszkując sobie z innych, biedniejszych, słabszych itp.

    Pamiętaj, Bóg nasz jest odpowiedzią i drogą do lepszego życia AMEN, AMEN ALLELUJA AMEN ++++ AMEN ++++++++ ALLELUJA ALLELUJA AMEN ++ AMEN ++++

    2
    18
    Odpowiedz
  7. Ale nie ma żadnych bogów.

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Ty tez jestes bogiem

      0
      2
      Odpowiedz
  8. Bo ja jestem bogiem uświadom to sobie Ty też jesteś bogiem tylko wyobraź to sobie.

    0
    0
    Odpowiedz

Zapalenie oskrzeli – flegma i smarki

W zapaleniu oskrzeli najbardziej przejebane jest to charanie i smarkanie. Człowiek budzi się w nocy, zaklejony tym glutem, z bolącym gardłem i zatokami. Otwiera kolejną paczkę chusteczek, wysmarkuje śpika z krwią – chyba już mózg się wysmarkuje. Nos obtarty, czerwony na maxa, piecze. Góra usmuranych chusteczek. Drapie w gardle, biegnie do łazienki. Wdech i głęboko zbiera charę aż spod aorty, szyby drżą w całym mieszkaniu. TFU! Wypluta zielona meduza, odpływ zatkany. Czy nie można zrobić takiej maszyny, że się kładziesz, wkładasz jakieś rurki głęboko do nosa, drugi zestaw do płuc, włączasz ssanie i masz wyjebane na wszystko? Chigienicznie, estetycznie, cicho, bezboleśnie. Sen spokojny. Rano się budzisz i tylko wylewasz słoik z zawartością do kibla – ewentualnie wspłółlokatorowi do zupy, jeśli masz nastrój na dowcipy 🙂

29
6
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Zapalenie oskrzeli – flegma i smarki"

  1. „Czy nie można zrobić takiej maszyny, że się kładziesz, wkładasz jakieś rurki głęboko do nosa, drugi zestaw do płuc, włączasz ssanie i masz wyjebane na wszystko?”

    No widzisz, patałachu, wpadłeś na pomysł. Teraz go dopracuj, opatentuj i z „robienia w smarkach” jesteś ustawiony do usra… wróć… zasmarkanej śmierci. /Mesio

    PS. „Potrzeba matką wynalazków. Zysk jej ojcem” -137 zasada Zaboru 😉

    2
    2
    Odpowiedz
    1. Jakbyś zarabiał 800 zł brutto i jeździł matizem tak, jak ja, to wiedziałbyś Prezesie, że robak taki, jak ja, nie jest stworzony do robienia Wielkich Interesów i Zarabiania, ale do jebania na taśmie, picia taniej wódy z biedry z „kolegami” przy meczyku i posuwania starej grubej lochy w klicie w mrówkowcu na obrzeżach miasta, w kredycie na 40 lat. Do przejęcia pomysłu i obrócenia go w Pieniądz nadaje się wyłącznie Prezes. Ja mogę najwyżej łączyć rurki odsysacza na taśmie przez najbliższe 10 lat, do końca umowy o pracę. I teraz robię mordę w kubeł, mordę do podłogi, uśmiech na mordę i pędzę do taśmy jebać pokornie ze zdublowaną energią.

      2
      6
      Odpowiedz
      1. Twój wybór, patałachu. 🙂 /Mesio
        PS. Wybór -to właśnie różni patałacha od samca alfa, który zostaje np. prezesem.

        3
        1
        Odpowiedz
    2. Za tą zasadę masz plusa. Widać uszy do interesu:)

      1
      0
      Odpowiedz
  2. Elektryczny aspirator do nosa w wersji nieco rozbudowanej. Tu już nie za bardzo jest co patentować.

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Tak sądzisz, patałachu? 🙂 Dzisiaj patent to wszystko. /Mesio

      PS. Taki przykładzik. Jedna firma w Stanach opracowała prosty w sumie pomysł na odprowadzenie odpadków organicznych z domów bez konieczności wyrzucania ich na śmietnik. W skrócie polega to na tym, że pod zlew podłączane jest urządzenie, które jest skrzyżowaniem miksera z sieczkarnią. Wrzucasz resztki do zlewu, puszczasz wodę, pod jej strumieniem uruchamiają się noże, które mielą to na drobne, by razem z tą wodą poszło to rurą do oczyszczalni ścieków, skąd całość tych zmielonych odpadków może zostać hurtem zebrana i przerobiona na nawóz. Pomysł prosty jak konstrukcja cepa. I takież samo proste urządzenie. Ale opatentowane… Tym samym jakiś czas temu ta firma chwaliła się bodaj 75% udziałem na rynku, sprzedając w USA łącznie (do tamtego czasu) 50 milionów tego typu urządzeń. Takie urządzonko kosztuje od 250 USD do ok. 1 tys USD. Jeśli na każdym mają choć dwadzieścia dolców na czysto, to zarobili miliard w zielonych…

      Dalej, patałachu, uważasz, że nie warto, bo to tylko elektryczny aspirator do nosa? 😛

      3
      0
      Odpowiedz
  3. „Rano się budzisz i tylko wylewasz słoik z zawartością do kibla – ewentualnie wspłółlokatorowi do zupy, jeśli masz nastrój na dowcipy ” – zajebiście dowcipne. Może wrzuć mu psie gówno do zupy. Będzie zabawniej – chociaż chyba nie, bo więcej chorobotwórczych bakterii będzie w tej flegmie…

    1
    0
    Odpowiedz
  4. To ja poproszę też coś takiego do dupy… bo nie lubię mieć problemów ze sraniem.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Już wymyślono. Nazywa się lewatywa. 😛

      0
      0
      Odpowiedz
  5. Trza było nosić czapkę, a nie latać z gołą głową. Pewnie z pędzlem paradujesz.

    0
    0
    Odpowiedz