Pary

Nie mam pojęcia dlaczego, ale od zawsze mnie wkurzały pary (wielce zakochanych w sobie ludzi), które okazują sobie czułość w miejscach publicznych. Historia z życia wzięta. Stoję podkurwiony w kolejce w Stonce, gdy jakaś Grażyna kuci się z kasjerką o nalepki na jakieś pluszowe gówna, a para przede mną postanawia się pomiziać. Noż kurw… to jest sklep spożywczy, miejsce publiczne, nie mam zamiaru patrzeć, jak ktoś się liże, bo taka ochota przyszła. Naprawdę nie każdy ma chce na to patrzeć. Szczególnie, że niektórzy zabawiają się nawzajem w naprawdę obrzydliwy sposób. Mało tego. Nie rozumiem pewnego fenomenu. Otóż miałem do czynienia z wieloma parami (impreza czy współdzielenie mieszkania) i niemal w 90% sytuacja ta sama. Typek małomówny, stara się omijać sytuacje, które wymagają jakieś interakcji z kimkolwiek ale w gruncie rzeczy zamienisz parę słówek, ale z laską sprawa taka, że dostaje jakiegoś typu pierdolca. Nie można się do niej odezwać, bo za chwile będzie próbowała zabić Cię wzrokiem, albo da Ci do zrozumienia, że „Kim ty kurw* jesteś aby się do mnie odzywać?”. Ewentualnie będzie wszystkie postronne osoby traktować jak powietrze. Sprawa ma się natomiast inaczej, gdy taka para jest rozdzielona. Typek już w 100% normalny, towarzyski, a z babką możesz nawet chwilę pogadać. Ktoś mi powie, o co tu chodzi?

41
10
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Pary"

  1. Chuj ci w dupie chodzi.

    10

    1
    Odpowiedz
  2. Te psy kpią sobie z uczciwych ludzi. Te ich obślinione wargi to jest ich majestat! Ich kurwa godność!

    3

    3
    Odpowiedz
  3. Idzie sobie przez ogródek zadupcony krasnoludek Zapierdala do Marysi by ogóra jej zakisić Idzie drogą, ciemnym lasem podpierając się kutasem To poczciwe jest smerfisko wypierdoli jej piździsko

    15

    0
    Odpowiedz
  4. Masz ,bol dupy

    5

    2
    Odpowiedz

Przybijająca rzeczywistość

Nic mnie od dłuższego czasu szczerze nie cieszy, nie pasjonuje, nie inspiruje, nie daje kopa by dalej chcieć żyć. Znów tworzę kolejną po „moja osobista beznadzieja”, i „gniję za życia w swojej rutynie” mniej wulgarnym językiem napisaną chujnię. Rok za rokiem wypalam się z resztek pozytywnego nastawienia do rzeczywistości w jakiej przyszło mi rywalizować o swój byt. Nie pamiętam kiedy bez wymuszenia, jak dawniej z dziecinną i niewinną szczerością z czegoś się śmiałem. Większość aspektów dorosłego życia w społeczeństwie zdają mi się miałkie, bezcelowe i w dłuższej perspektywie czasu nie warte wysiłku łącznie z zarabianiem pieniędzy, zatracaniem się w konsumpcjonizmie, kontynuacją swojego hobby czy szukaniem drugiej połówki i zakładaniem rodziny. Wszelkie cele na tym kawałku gleby na jakie mnie stać i do jakich mógłbym dążyć uważam za typowe „zapchaj dziurę” w swoim umyśle, za próby przechytrzenia i ominięcia najistotniejszych egzystencjalnych pytań lub za zwyczajne odraczanie w czasie nieuniknionego dla każdego z nas wyroku. Uważam, iż dobre rzeczy w moim życiu które jeszcze trzymają mnie w pionie i dają pocieszenie nie kompensują tych bolesnych, przykrych, rutynowych i znudzonych.
Zwykły „rachunek zysków i strat”, zwykła kalkulacja na plus i minus mojej nędznej egzystencji daje mi spory wynik ujemny. W zasadzie od poniedziałku do piątku nie odczuwam większej przyjemności z życia niż sen, kąpiel czy dobry posiłek. Gdy zaś nadchodzi weekend jedynie sobotnie popołudnie i wieczór pozwalają mi odciąć się od przykrych myśli i codziennych obowiązków. Niedziela jest już dniem ponurej zadumy nad kroczącą z godziny na godzinę perspektywą kolejnego poniedziałkowego odgrywania swojego teatrzyku życia – marnej tragikomedii. Codziennie nachodzą mnie myśli czy życie takie jakie wiodłem, wiodę i perspektywy z nim związane jest warte kontynuacji. Sporą częścią mojego pesymistycznego usposobienia jest obraz otaczających mnie ludzi na których patrzę z politowaniem i smutkiem. Często pracowici i usilnie szukający swojego miejsca na ziemi – swojej oazy szczęścia, lecz zewsząd podzieleni i skłóceni – od polityki po religie skonfliktowani i naszczuci przeciwko sobie. Zindoktrynowani, wrzuceni od samych narodzin w utarte, powielające się co pokolenia schematy „poprawnego społecznie” życia, z kultem pieniądza i swojego dobrostanu na czele.
Żuki gnojarze codziennie na świecie toczą swoje gówniane kulki pod górę z ziemi czy piasku. I analogicznie do ludzi kilku ją wtoczy i znajdzie swoją przystań szczęścia – odniesie sukces w życiu czy to rodzinnym czy zawodowym i będą spełnieni. Sporo osób z tą kulką łajna się sturla – straci majątek, partnera w związku, zdrowie. Część ugrzęźnie i nie ruszy dalej – popadnie w marazm, wypalenie, nałóg lub utknie w nie satysfakcjonującej pracy. Jeszcze inni nie będą w stanie znaleźć budulca by ową kulkę w ogóle ulepić – czyli apatia lub samobójstwo związana z niemożnością odnalezienia życiowych celów i pragnień. Tak w dużym skrócie i uproszczeniu widzę ludzkie życie – jako niesprawiedliwą batalie o szczęście w której często decydującymi czynnikami powodzenia jest miejsce urodzenia czy niezależnie od nas nabyte od urodzenia predyspozycje warunkujące odnalezienie się w tym życiowym kotle. Determinanty niezależne od jednostek które w dużej mierze niesprawiedliwie i po omacku rozdają karty w brutalnej grze zwanej życiem.
Kwitując to cytatem; „życie to takie czary-mary, rzadziej czary, częściej mary”.
Niestety, ale tak odbieram otaczającą mnie rzeczywistość. Tracąc dziecinną naiwność i będąc wrzuconym w dorosłe życie, ściągnięto mnie do parteru. Połamano różowe okulary przez które widziałem siebie czerpiącego szczęście garściami . Zrozumienie rzeczywistości nabywane wraz z czasem utrwaliło mi bezwzględny obraz opisany powyżej. Nie mam złudzeń – lepiej już nie będzie, co najwyżej tak samo. Cwaniactwo, manipulacja, krętactwo, dwulicowość, chamstwo, arogancja, nepotyzm, wyzysk, cierpienie, bieda, głód, choroby, znieczulica, fałsz, przemoc, płacz, czy śmierć to składowe egzystencji z którymi wielu ludzi zdołało się pogodzić i traktować za oczywisty obraz rzeczywistości. Dla mnie jest to rzeczywistość nie do zaakceptowania którą jestem zmuszony akceptować choć nie mam pojęcia z jakich powodów zostałem do niej wrzucony. Dlatego kończąc swój lament utożsamiam się z cytatem; „Szanuję dezerterów i solidaryzuję się z przymusowo zrekrutowanymi”.

80
7
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Przybijająca rzeczywistość"

  1. Trochę długie nie czytalem nawet jednej czwartej ,ale jest plus bo widać, że jesteś w temacie. Zjaraj bata to będziesz się śmiać jak chuj o ile nie dostaniesz schizy, ale pamietaj, że to tymczasowe. Bat przestanie działać i znowu pograzysz się w swojej chujni.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Tu Arktos. Chętnie bym się bawił, ale u mnie w moim lodowym pałacu nie ma prądu. Masz może jakąś niezależną od prądu konsolkę?

      1

      1
      Odpowiedz
  2. Idą dwa penisy przez drogę.
    – Ale mi gorąco – mówi jeden
    – No to podwiń se golfik – odpowiada drugi

    2

    3
    Odpowiedz
  3. Ja właśnie siedzę i patrzę w okno i się zastanawiam, czy coś jeszcze sprawia mi przyjemność? Nawet pracy nie mam. wyzywają mnie od leni, ale prawda jest taka, że się boję ludzi. Jestem introwertykiem, rozmowy kwalifikacyjne to dla mnie prawdziwy koszmar. nie wiem, co mówić, jak się zachować, gdzie patrzeć i robię z siebie durnia. Tyle rzeczy chciałem osiągnąć, poznać kogoś, a tu dupa. I to moja własna. Pozdrawiam i idę, bo serial się zaczyna…!

    10

    2
    Odpowiedz
  4. Matko powinienes/as zostać pisarzem. Opisałeś to, co po cichu każdy z nas wie, ale odgrywa różne żałosne maski, a za zamkniętymi drzwiami wyje w poduszke. Napisałeś tak jakbyś czytał w moich myślach. Osobiście należę do 3-ciej grupy gnojarka, jak narazie nie posiadam budulca na ulepienie czegokolwiek. Brak sensu, nędzna rutyna, ciągle wykonywanie tych samych idiotyzmow, a wszystko po to żeby pójść do piachu. Stres co zżera cię od srodka, wstyd co zabija resztki godności, gniew co niszczy iskrę radości, strach co niepozwoli ci na krok do przodu itd. Wszystko to chujnia nad chujniami. Ps. Ile masz lat jeśli można wiedzieć? wydajesz się dojrzałą osoba z bagażem doświadczeń. Chętnie tu poklikam jeśli chcesz, bo tak samo myślę o życiu na tym padole. Pozdrawiam!

    15

    0
    Odpowiedz
  5. Tu Arktos, władca lodowego królestwa. Mój lodowy podmuch jest tak mocny, że w sekundę byś był zamrożony w kostkę lodu.

    1

    5
    Odpowiedz
  6. Dałeś sie wyruchać systemowi baranie. Weź przykład z mądrzejszych od siebie, niech banda baranów pracuje na twój sukces, rób jak np. Admin

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Piękna i ujmująca hujnia, jakiej nie było tu od dobrego roku. Niby wszystko wiemy, ale dalej się ludzimy po czym mając 30,40,50 i więcej lat robiąc rachunek zysków i strat dochodzimy do strasznych wniosków… Chociażby w kwestii tego jebanego i prymitywnego sexu. Gdyby człowiek wykorzystał wszystkie okazje jakie miał na wyjebanie tych wszystkich dup, a z ilu skorzystał.. Ile miał szans i które z nich wykorzystał również w innych dziedzinach i aspektach życia… Smutne i swoją drogą tragiczne wnioski można wyciągnąć.

    1

    4
    Odpowiedz
  8. Masz depreche!!!!!

    3

    1
    Odpowiedz
  9. Do tego od kradnięcia krokodyli – zmień natychmiast płytę.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. zrób sobie test na osobowość pewnie jesteś INTP, INTJ, INFP albo INFP. Każdy z nich to góra 3% ludzi. To myśliciele i wrażliwcy większość ludzi to ekstrawertycy którzy szukają atencji i mają niski iloraz inteligencji. Takim jest najlepiej.

    5

    0
    Odpowiedz

Intelektualne podróże autobusami międzymiastowymi

Witam serdecznie wszystkich czytających i mam nadzieję, z również tych chujów i cipy o których będę pisać. Otóż, często podróżuje autobusami, trasa z południa do Warszawy (studia zaoczne).
Wszystko elegancko, woda w gratisie gniazdko, staram się wybierać takie kursy kiedy nie ma dużo osób więc jest luz ale zawsze kurwa coś. Jestem tolerancyjny i nie wymagam zbyt dużo od ludzi no ale kurwa mać! Wpierdoli się taki z kebabem jakimś albo innym głównem i zasmrodzi cały autobus i jebie potem pół drogi. Albo jakaś tępa pizda pierdoli przez telefon ze Warszawie była i co to kurwa nie robiła w tej stolicy – cuda na kiju, a jak już wreszcie słychać, że już kończy rozmowę, a w sercu czuć ulgę z zakończenia meczarni to kurwa z nienacka dzwoni jeszcze do pięciu innych osób i pierdoli to samo do usrania. Następna wkurwiajaca grupa są ludzie co kurwa jak widzą, że jest kibel w autobusie to muszą kurwa z niego skorzystać – i to kilka razy! Ja rozumiem że są awaryjne sytuacje i do tego ten klop służy, do tego są postoje żeby można było się załatwić ale nie. Na początku spokój ale jak jeden dzban ruszy do srania to potem lawina, kurwa na zmianę biegają aż sracz zatkają co się serio zdarza.
Ostatnią grupą która mnie wkurwia podczas podróży autokarem to jebane kurwy debile ograniczone plebsy niedorozwoje co sobie filmy oglądają jakieś gówniane na głos, zresztą jaka to różnica jakie albo muzę słuchają – najczęściej disco polo. Właśnie mam taką sytuację, typ sobie odpalił yt i ogląda kabarety. No kurwa mać co z tymi ludźmi. Jest jeszcze w chuj rzeczy co mnie tu wkurwiają ale narazie wystarczy.

38
6
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Intelektualne podróże autobusami międzymiastowymi"

  1. wlasnie nie o tako polskie walczylyem

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Z południa na Warszawę….
    Mówisz o Radomiu? 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zainwestuj w słuchawki, albo lepiej – rozdawaj słuchawki wszystkim puszczającym muzykę na głos czy oglądającym kabarety. Najtańsze słuchawki kosztują 1 zł na alegro, więc może to dobra inwestycja?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Mam dla Ciebie dobrą radę, zostań w Warszawie, a do tej Psiejdupy Dolnej, z której dojeżdżasz wróć tylko po swoje rzeczy, bo z takim wieśniactwem jakie opisałeś spotkałem się może kilka razy w życiu, a dojeżdżałem pięć lat z mniejszego miasta do większego niemal codziennie, nie mówiąc już o trasach typu Warszawa-Wiedeń, Kraków-Budapeszt, których też mam sporo na koncie.

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Też mnie wkurwiają cebulaki w busach.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Do tego od kradnięcia krokodyli – zmień natychmiast płytę.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Raz jak jechałem PKS-em to gościu ze swoją panną wpierdalali wędzoną makrelę, łapami, i jeszcze przy 30 stopniowym upale. Ale to jebało :/

    4

    0
    Odpowiedz
  8. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    0
    Odpowiedz

Ekstrawertyczne śmieci ludzkie

Od małego spokojni ludzie i introwertycy są traktowani jakby mieli jakiś defekt osobowościowy. Najgorzej pod tym względem jest w USA, ale w Polsce za sprawą korporacji zaczyna być podobnie. Wszystko robi się w grupach, trzeba z każdym gadać non stop o pierdołach. Większość dręczycieli to ekstrawertycy którzy szukają atencji, w 90% wypadków to ekstrawertycy dręczą introwertyków. Spójrzmy polityka, banki, sprzedaż – gówno zdominowane przez ekstrawertyczne śmieci. Ciągłe kłótnie, wojny, lizanie dupy wszystkim. Technologia, wynalazki, muzyka, literatura – te branże są zdominowane przez introwertyków. Rozwój, nie ma chorej rywalizacji, chęci lizania odbytów i poniżania innych. Jak się zastanowić to spokojnie ponad 95% ludzi którzy mnie wkurwiali mocno to ekstrawertycy. Mam prawo nienawidzić ich. Jakby 95% żółtych wkurwiało białych, biali mieliby prawo ich nienawidzić. Ale gdy chodzi o osobowość to oczywiście można dręczyć introwertyków, interesujące. Załóżmy jakichś ruch i niszczmy skurwieli którzy wytworzyli to gówno i ten zjebany system.

72
8
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Ekstrawertyczne śmieci ludzkie"

    1. Masz może tostera w kształcie bałwaniej głowy? Bo ja, Arktos chciałbym taki mieć. Mój służący pingwin Jakub na mój rozkaz by mi robił tosty bałwano.

      Ku chwale lodolandii 😀

      5

      3
      Odpowiedz
  1. Żydów zniszczyć trzeba!! Ci sa winni temu na co właśnie narzekasz.

    6

    0
    Odpowiedz
  2. Nie zesraj się przypadkiem.

    1

    6
    Odpowiedz
  3. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    3
    Odpowiedz
  4. Jeżeli chcemy by było lepiej to nie popierajmy PiSu i PO.

    4

    0
    Odpowiedz
  5. jedzie pociag z daleka nabnikogo nieczeka konduktoze laskawy ruchaj az do warszawy

    2

    2
    Odpowiedz
  6. Polecam znaleźć sobie pasję tudzież oddanie się temu, co lubisz. Ja mam wysokofunkcjonujący autyzm, iq 150 i po pracy odpływam w swoim świecie w rytmie dobrej muzyki, w otoczeniu dzieł sztuki i ciekawych książek. Nie zamieniłbym swojego świata na żadne ekstrawertyczne disco polo.

    8

    0
    Odpowiedz

Przymus rejestracji kart

Od początku zeszłego roku obowiązuje tzw. ustawa „antyterrorystyczna”, która niby ma dbać o „bezpieczeństwo” i w związku z tym nowo kupione karty SIM trzeba zarejestrować, bo inaczej nie będą działały. Nie wierzcie w to, że to dla bezpieczeństwa. Wystarczy komuś ukraść już zarejestrowaną kartę SIM, albo zarejestrować na dowód osobisty z nieswoimi danymi (jedynie ze zdjęciem swoim) i po problemie – terrorysta czy inny bandyta robi co chce. To jest kolejny krok do kontroli nad społeczeństwem. Co będzie następne dla „bezpieczeństwa”?
Wszyscy politycy którzy dążą do pełnej kontroli społeczeństwa, powinni zostać surowo ukarani.

43
4
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Przymus rejestracji kart"

    1. Tu Arktos. A ty zostań moim służącym.

      0

      0
      Odpowiedz
  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Tu Arktos, władca lodowego imperium. U mnie w Lodolandii nie ma telefonów na kartę. A z resztą po co mi telefon. Jestem jedynym bałwanem, który nie rozpuszcza się w dodatniej temperaturze. Jak przychodzę do zielonej doliny, by odwiedzić i zastraszyć przygłupiego Tabalugę, to nic mi się nie dzieje. Na dodatek moje mroźne dmuchnięcie dosłownie w sekundę człowieka zamieni w kostkę lodu.

    Ku chwale lodolandii 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  3. To już obowiązuje od półtora roku geniuszu

    3

    0
    Odpowiedz
  4. Tylko jak chcesz wyrobic dowód ze swoim zdjeciem ale innymi danymi skoro przy wyrabianiu trzeba podac pesel/ przedstawic inny dokument jak np paszport i to wszystko jest sprawdzane w komputerach?

    0

    0
    Odpowiedz

Praca kontra szkoła

Ostatnio śniło mi się, że znowu chodzę do szkoły i serio obudziłem się zlany potem, a potem poszedłem spokojnie spać z myślą, że za jakiś czas wstaje do pracy. Kurwa, szkoły, jebiacych się 14-latków, jarajacych szlugi 10- latków i kurwa tego szpanu, że jestem większym kutasem albo patologią. Ja pierdole jak ja kocham dorosłe życie, niby odpowiedzialność, praca i kredyty, ale to jest banalne w porównaniu ze szkołą, bo tu jestem sobą a jak mi jakąś kurwa nie pasuje to uświadamiam ją, że jest kurwą i idę dalej.

50
4
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Praca kontra szkoła"

  1. Jebać dzisiejszych gimbusów

    4

    0
    Odpowiedz

Lenistwo i nieporadność rodziców

Nie zauważyliście, że w dzisiejszych czasach ludzie wychowują swoje dzieciaki w sposób zupełnie nieporadny? Nie żebym się tutaj jakoś mądrzyła, bo własnego dziecka nie mam ale jak widzę/ słyszę historię o dzieciakach, które są kompletnie opóźnione w rozwoju przez głupich/ nieporadnych rodziców to jestem załamana tym, jakie słabe pokolenie nam rośnie. I nie, nie chodzi mi tutaj o dzieci, które dra jape w markecie, bo pewnych kwestii rozwojowych nie da się uniknąć. Dzieci drą japę, darły i drzeć będą, normalne zachowanie w pewnym wieku. Ja mam tutaj na myśli dzieci, które z lenistwa i nieporadności rodziców mają problemy z podstawowymi czynnościami takimi jak: mówienie, chodzenie, wypróżnianie się, jedzenie.

Ja sama pracuję w sklepie, w dużym markecie i codziennie widuje matki z wózkami. Co ciekawe, wcale nierzadko można spotkać rodziców z wózkiem, w którym siedzi sobie 3-5 letne dziecko, a nawet starsze. Z ciekawości kiedyś poszperałam w internecie na ten temat, dlaczego niektóre matki w ten sposób się zachowują, to poza racjonalnymi argumentami w stylu choroby dziecka, co można zrozumieć, pojawiało się dużo wpisów świadczących o wygodzie takowych matek, np. że nie chce im się biegać za dzieckiem, albo, że dziecko np. 4 letnie męczy się podczas spacerów. To jasne, że się męczy, jak głupia ruro kładziesz przedszkolaka do wózka jak tylko ci zapiszczy i nawet nie wyrabiasz mu w naturalny sposób odpowiedniej kondycji. Kompletna patologia moim zdaniem.

Dalej, masa dzieci dzisiaj nie mówi. Serio. Moja matka (lat 55) wychowała 4 dzieci, ostatnio poszła sobie dorabiać jako pomoc w przedszkolu i sama stwierdziła, że jest przerażona. Ma w swojej grupie KILKORO dzieci, które nie mówią. Dzieci w wieku 4-5 lat. Ma też dzieci, które chodzą jeszcze w pieluchach albo piją z butelki. Ja rozumiem, że zdarzają się losowe choroby, jakies problemy ale nikt mi nie wmówi, że wszystkie te bachory są chore. Wgl co do chorób to kolejna zjebana rzecz. Dzisiaj na wszystko znajduje się choroby. Autyzmy, ADHD, alergie, jakieś problemy psychiczne. Ile w tym prawdy to nie wiem ale sądząc po ilości dzieci z ADHD to zaburzenie powinno przestać isnieć w klasyfikacji chorób, a stać się zwykłym typem osobowości, bo coś kurwa wierzyć mi się nie chce, że w jednej klasie kilkoro dzieci ma ADHD. Rozkład w grupie tego zaburzenia stosunku do dzieci „zdrowych” często jes większy niż stosunek introwertyków do ekstrawertyków, co już samo z siebie wydaje się dziwne. Zresztą, jak dawno słyszeliście, żeby dziecko źle zachowująe się zostało tak właśnie nazwane, a nie obarczane jakimiś chorobami? Serio, ja rozumiem jak jest bachor co ma kompletne jazdy i nie może się uspokoić albo taki, co już w wieku 10 lat w poprawczaku za recydywę siedzi, to nawet logiczne, że ma coś tam z garem ale zaburzenia psychiczne dzisiaj diagnozuje się u niemal każdego dziecka, które odstaje. Siedzisz cicho i się wstydzisz rówieśników? Na pewno masz depresję albo lęk separacyjny. Mówisz za dużo albo wszędzie ciebie pełno? To na pewno ADHD. Masz specyficzne zainteresowania i wolisz to niż spędzać czas z rówieśnikami? Masz Aspergera. No ludzie, czy dzisiejsi ludzie nie mogą po prosotu się od siebie różnić tylko wszędzie narzuca się jakieś choroby/ zaburzenia?

Kurwa, robienie z tych ludzi słabe, rozmemłane istoty to jakiś koszmar. Dziecko dzisiaj tego nie dotknie bo brudne, tego nie bo szczypie, na dziecko nie można nakrzyczeć, dziecko ma dostać to co chce bo traumy jeszcze się nabawi. Ja dokładnie pamiętam swoje dzieciństwo i wiem, że dzieciaki takie głupie nie są. Nie trzeba traktować ich jak upośledzonych debili, którymi z pewnością się staną, kiedy dorosną jeśli podejście rodziców się nie zmieni.

45
6
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Lenistwo i nieporadność rodziców"

    1. A ty lepiej załatw mi kilka marchewek od króliczki Milunii z zielonej doliny. Bo ja, Arktos potrzebuję ładniejszego nosa.

      Ku chwale lodolandii.

      0

      1
      Odpowiedz
  1. Mój 11-letni uczeń nie potrafi wiązać butów, uczniowe 15-letni nie znają tabliczki mnożenia i nie potrafią odczytać godziny z zegara z tarczą.

    1

    0
    Odpowiedz
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każda baba musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    2

    1
    Odpowiedz
  3. Tu Arktos, władca potężnego imperium lodowego, zwanego lodolandią. Ja jestem leniwy i nic nie muszę robić. Mój służący, pingwin Jakub mnie we wszystkim wyręcza np. robi mi lody, myje lodową podłogę w moim pałacu, która po umyciu dosłownie błyszczy.

    Chwała lodolandii.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Do tego od kradnięcia krokodyli – zmień jak najszybciej płytę.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jestem w ciąży, lada dzień rodzę i każdego dnia obiecuje sobie że nigdy nie dopuszczę do takich debilizmów. Na szczęście moje dziecko nie będzie 100% polakiem i jego ojciec pochodzi z „prymitywnych” rejonów gdzie o aspergerach, ADHD, uczuleniu na laktoze i gluten i innych gównach nikt nawet nigdy nie słyszał. I wiecie co? To oni są normalni a wy popierdoleni, nie na odwrót. A dowodem tego jest że tamtejsze dzieci wyglądem, zdrowiem, siłą i odpornością biją wasze alergiczne, wychuchane cherlaki na łeb na szyję i zostawiają kilometr z tyłu. Także zobaczymy kto się kiedyś obudzi z ręką w nocniku wy czy oni, bo ja daje obciąć sobie ręce, nogi i głowę że WY i dlatego nie zamierzam brać udziału w tym popierdolonym czymś co tacy popierdoleni rodzice tu odwalają.

    3

    3
    Odpowiedz
  6. Racja! Znam kilka przypadkow szukania choroby u ekstrawertyka. Taki jest po prostu. O! I przedszkolanka stwierdzila ze chyba cos jest nie tak w rodzinie bo moj syn woli sie bawic sam. Pytam go dlaczego bawi sie sam. A on ze dzieci sa nudne i maja glupie zabawy. Ot co

    2

    0
    Odpowiedz
  7. 100% szanuję i popieram.

    0

    0
    Odpowiedz

Smarkata córcia współlokatorki

Wynajmuję pokój, mam dobry dojazd na uczelnię i tanio. Było wszystko fajnie dopóki właściciel nie poderwał sobie kobiety z dziewięcioletnią córką. Ten mały troll tak uprzykrza życie że chuj mnie strzela. Chcę się pouczyć, a ta smarkula puszcza jakieś umpa-umpa. Żre jakieś syfy i pierdzi śmierdząco po całym mieszkaniu. Wszędzie zostawia papierki, ogryzki, kruszy czipsami, nalewa picie to pozalewa szafkę, podłogę, wszystko się lepi. Wczoraj wparowała mi do łazienki jak się kąpałem, bo ona musi się wysikać już, teraz, natychmiast. No żesz kurwa mać, to nie dwulatka która nie wytrzyma. Niech sobie pampersa założy jak ma problem a nie zachowuje się jakby była najważniejsza i najmądrzejsza a nie panuje nawet nad własną fizjologią. Wiecznie się kłóci z matką, a tego starego capa właściciela mieszkania sobie owinęła wkoło palca i kretyn jeden ładuje się do kuchni jak sobie coś robię jeść, wpycha się jak wieprz do koryta, bo on musi księżniczce kanapeczki zrobić i podać do wanny, bo księżniczka ma kaprys zjeść kolację w wannie i oglądać jakieś bzdety na tablecie. Łazienka po jej wizycie wygląda jak pobojowisko, pozalewane wszystko, ręcznik zdeptany na podłodze, oczywiście nie posprząta. Kibel też zostawi osrany, oszczany, woda nie zawsze spuszczona, wszędzie zostawia brudne ciuchy, buty porozwalane w przedpokoju. Człowiek chce się wyspać, bo mam na 11stą to do 10 mogę spać, to troll wstanie rano, trzaska drzwiami, drze pizdę i koniec spania. Raz się nawet porzygała w przedpokoju i chuj – nie posprząta, bo nie. Przyjechał właściciel i dopiero to ogarnął, a ja przez kilka godzin miałem smród żygowin pod drzwiami. Włazi mi do pokoju i grzebie w moich rzeczach a jak powiedziałem właścicielowi to się nadął jak ryba fugu i powiedział żebym wstawił zamek, ale na swój koszt. Myślę przez to o wyprowadzce, ale nie chcę, bo mam dojazd dobry i mało płacę. Ale nawet kurwa nie mogę zjeść, bo mi jedzenie obrzydza, bo beka jak świnia i w pokoju to słyszę. Oczywiście żre też jak świnia, jak ją widzę przy jedzeniu to tracę apetyt bo mlaszcze, siorbie, ciamka, odpluwa na dywan dłubie w nosie i to zjada i nawet jak się wysmarcze w chusteczkę to rozłoży i ogląda co tam naprodukowała a smarcze non stop bo ma alergię na jakieś pyłki, kurz czy chuj wie na co. A jak kicha to zapluwa wszystko co ma przed sobą bo nawet mordy nie potrafi zakryć. Rozmawiałem z właścicielem, to mnie olał i powiedział że to ja mam problem ze sobą, bo to przecież dziecko. Kurwa mać, ta gówniara nie ma żadnej kultury i żadnej ogłady, zero manier, taki żłób prosto z dżungli. Przyjechali do mnie kumple, zamówiliśmy pizzę, to wparowała nam do pokoju i zaczęła wyżerać. Kolega zwrócił jej uwagę że może wypadałoby zapytać czy można, to patrzyła na niego jak na ufo, po czym wzięła następny kawałek (wpierdalając poprzedni) i wyszła, a temu capowi powiedziała że ją wyrzuciliśmy, to wlazł i zaczął coś sapać że jak tak bardzo żałujemy młodej pizzy, to mamy iść i zjeść w pizzerii, bo on się na żadne spędy znajomych nie godził. Wyszliśmy bo kłótnia nie ma sensu, a ta szczylówa stała z wrednym uśmieszkiem. A dziś rano słyszałem jak rozmawiała z tym kretynem i on jej pytał czy chce mieć swój pokój. Na razie nie chciała bo jej dobrze z nimi w jednym, ale jakby chciała to by mi kutas jeden wymówił, bo królewna ma taki kaprys. Nie mogę mieć w lodówce ani napojów ani słodyczy bo mi wszystko wyżre. Zwrócić jej uwagi nie mogę bo zaraz albo pyszczy albo strzela focha i idzie się poskarżyć. Matka to nie powiem – ustawia ją, ale ona idzie do tego capa a on zawsze przyzna rację swojej księżniczce, choćby wlazła mu na stół i nasrała w talerz. Mam nadzieję że od tego syfiastego żarcia urośnie jej wielkie tłuste dupsko i obwisły brzuch i żaden koleś nie będzie chciał jej nawet ojszczać.

33
4
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Smarkata córcia współlokatorki"

  1. Masakra wkurwiłam się nawet czytając to a co dopiero być na Twoim miejscu. Weź właściciela na rozmowę i powiedz mu, że skoro zdecydował się na wynajem to musi zapewnić jakieś warunki to znaczy prywatność, cisze, spokój,zasady i czystość. Jesteś studentem więc to chyba logiczne że potrzebujesz się czasem pouczyć a do tego trzeba ciszy. Za coś chyba mu płacisz co nie? I chyba nie za brak prywatności nawet w łazience, za kradnięcie twojego jedzenia itd? Dajmy na to, że nie masz pieniędzy i kupiłeś za ostatnie grosze coś i ona Ci to wyżarła z lodówki i co teraz? On Ci to odkupi czy masz chodzić głodny? Zamek w drzwiach musisz zainstalowac obowiązkowo. Do gówniarza musisz zastosowac stanowcze NIE! NIE, NIE wejdziesz teraz do łazienki. NIE, nie możesz wchodzić do mojego pokoju. NIE, nie dam ci tego i tego bo coś tam coś tam. I sraj na jej fochy itd bo to nie jest Twoje dziecko i nie ma prawa mieć żadnych roszczeń co do Ciebie. Ma swoją matkę to niech jej kupi, niech ją zabawia, niech jej pozwala na przeszkadzanie w rozmowie ze znajomym a nie Tobie czaisz? Ty sobie na to NIE POZWALASZ i to Ty patrzysz jak na kosmitów gdy oni tego nie rozumieją, kapujesz?!! Bo to nie z Tobą tylko z nimi jest coś nie tak. Jeżeli nie podziała to niestety ale szukaj innego pokoju jak najbliżej okolicy choćbyś miał dopłacać stówę czy dwie ale za tę stówe czy dwie kupisz sobie święty spokój a to chyba bezcenne przy tym co teraz masz.

    7

    0
    Odpowiedz
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Najlepiej się przeprowadź do innego lokum, po co masz się użerać z nimi.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Wypierdol jej bułe

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Jest tylko jedna opcja – wyprowadzka.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Pograj w grę pt. Spore i powiedz o czym ona jest. A co do chujni to się z Tobą zgadzam w 100%

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Typowy polaczek, chciałby pójść do nieba ale umrzeć już nie, zjeść ciastko i mieć ciastko. Jak chcesz mieć tanio to znoś ten stan, w przeciwnym razie zapłać więcej i mieszkaj godnie.

    3

    0
    Odpowiedz

Samoocena

Witam. Od dzieciństwa borykam się z brakiem pewności siebie, a tak do rzeczy to uważam, że jestem pierdołą. Od zawsze miałem jakieś problemy. Dużo zdrowotnych. To skręcona stopa potem kolano potem znowu stopa. Problemy żołądkowo -jelitowe , które lecze od niedawna. Wypadek w pracy. Wsadziłem paluchy w piłe stołową. Na szczęście żadnego nie straciłem. Od zawsze coś się dzieje. Nie jeden by powiedział pech. No właśnie nie … Teraz mam prawie 25 lat. Pracowałem w dwóch firmach i w każdej coś się mi się stało teraz pracuje w trzeciej i tylko czekam aż coś mi się stanie albo coś odpierdole i zrobię straty. Czasami czegoś nie potrafię pojąć i trzeba mi wytłumaczyć i pokazać. Wiem że człowiek nie na wszystkim się zna. Brak mi stanowczości i pod presją kogoś lub czegoś czasem popadam w panikę i potrzebuje chwilkę aby się pozbierać. Boję się zrobić coś sam. Gdy ktoś to za mnie zrobi po prostu patrzę i myślę „no przecież to takie proste”. Nie mam jakiś leków przed ludźmi. Nie jestem aspołeczny, wręcz przeciwnie. Lubię kontakt z ludźmi i szybko się zapoznaje oraz dostosowuję do otoczenia. Po prostu brak mi pewności i to mnie bardzo wkurza, a gdy tylko się przełamie bo wkoncu to następuje to przez jakiś czas moja pewność wzrasta by potem napotkać kolejny problem i spaść na samo dno. Boje się coś robić bo zaraz mam w głowie setki myśli że gdy to spierdole, ludzie będą uważać mnie za nieudacznika. Ostatnio w pracy zrobiłem mały błąd. Ktoś go musiał za mnie naprawić. Niby mówili żeby się nie przejmować bo nic się takiego nie stało, przecież jestem nowy, ale w mojej głowie koduje się to odczucie że nic nie potrafię zrobić dobrze. Denerwuje się i czuję na sobie setki spojrzeń ludzi, którzy myślą o mnie źle,a tak nie jest. Ma ktoś coś podobnego, czy tylko ja taki jestem?. Może trochę chaotycznie to napisałem ale musiałem to z siebie wywalić. Chyba mam niezły burdel w głowie

21
5
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Samoocena"

  1. A ja mam niezły burdel u siebie w lodolandii, bo Tabaluga rozpuścił mi 1/3 mojego terytorium. Co zrobić?

    Tu Arktos, władca lodolandii. Chwała.

    0

    1
    Odpowiedz
  2. twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy

    0

    0
    Odpowiedz
    1. A twoim celem powinno być zamieszkanie w Wyszogrodzie i robienie zakupów w tamtejszej Biedronce przy ulicy Mickiewicza 16. Bo warto. 🙂

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Cześć, widzę że problem jest mi trochę znany, więc napiszę pokrótce jak trochę to zwalczyłem. Miałem to samo, jakies takie poczucie nieudacznictwa, że nie potrafię nic zrobić, strach przed wykonaniem czegoś sam, że coś popsuje i do tego przede wszystkim stres, to był ten czynnik który mnie paraliżował. Gdy miałem robić coś na oczach innych, dosłownie czułem się jak skamielina, nie potrafiłem się skupić i przestać myśleć że wszyscy na mnie patrzą, że muszę coś zrobić perfekcyjnie, w efekcie przez takie spinanie się wychodzilo na odwrót. Teraz minęło trochę czasu a ja jestem trochę inna osoba, postanowiłem że z tym powalczę i może to głupia droga, ale pierwsze co zrobiłem to zająłem się sportem. Tak, zacząłem trenować piłkę nożną i ćwiczyć trochę na siłowni. Siłownia sama w sobie zwiększyła może trochę pewność siebie, ale dla mnie kluczową była ta piłka, pierwsze występy w pierwszym składzie były okropne, presja ze strony kolegów, naciskajacych na Ciebie tak byś zagrał idealnie za każdym razem, i do tego spojrzenia ludzi którzy przyszli obejrzec mecz, niby to niewielka miejscowość, ale na trybunach była na pewno ponad setka osób, dla amatora to dość pokaźne grono kibiców. Czuję ich spojrzenia spinasz się, ale uwierz ze nie warto. Tak jak mówiłem, wyjdziesz wtedy jeszcze gorzej. Ja z czasem przywykłem do grania w piłkę przed patrzącymi ludźmi, uspokoiłem się i w efekcie grałem też lepiej. Ktoś może powiedzieć że piłka nożna dla pedałów czy coś, nie dbam o to, to tylko przykład bo takie niby proste coś a jak pomogło mi na każdej płaszczyźnie życia, teraz nie boje się brać odpowiedzialności na siebie ( jak w piłce samotne rajdy) nie spinam się przed wykonaniem czegoś, jesteśmy tylko ludźmi, zdarzaja się błędy, to normalne, jeśli się da, błąd przeobraź w żart, coś śmiesznego, to pomaga. No to tyle, uważam że powinieneś spróbować się przełamać robić coś przed ludźmi, uwierz nawet jeśli skrytykują to co, miej to głęboko gdzieś, sami nie osiągnęli tyle co Ty, trzymaj się i znajdź to coś, może jakaś dyscyplina, może nie wiem, jakieś publiczne wystąpienia, coś co zniweluje ten stres robienia czegoś przed innymi, przełam się. Pozdrawiam

    0

    2
    Odpowiedz
  5. Tak, masz niezły burdel w głowie, jak nawet prostych słów nie umiesz poprawnie napisać. Nie „lecze” tylko „leczę”. Słownik ortograficzny nie gryzie.
    #grammarnazi

    1

    3
    Odpowiedz
  6. Rok starszy jestem i powiem Ci ze sam nie jesteś. To może być zaburzenie lękowe, potocznie nerwica. Ja sam to mam z tym że u mnie się rozwinęło do tego stopnia ze przez ludzi boję się iść do pracy. Także głowa do góry. Pomyśl nad rozwojem osobistym i psychoterapią. Nic się z niczego nie bierze

    0

    2
    Odpowiedz
  7. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr.

    0

    0
    Odpowiedz

Lista kilku wyżaleń

No a więc tak:
· jestem zwykłe dziecko
· ale muszę to tu napisać

1. Nikt nie przyszedł na moje urodziny które organizowałam, po raz pierwszy się pomalowałam. Później zamknęłam się w łazience i prawie się rozpłakałam, ale nie mogłam tego zrobić.

2. Do mojej klasy chodzi kilka dziewczyn. Ostatnio dowiedziałam się, że przez 5 lat obgadywały mnie, prawie wszystkie.

3. Nie mogę powiedzieć nikomu, że jestem smutna, tylko uśmiechnąć się i udawać że wszystko super.

To bardzo błahe powody, ale dla mnie ważne.

43
1
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Lista kilku wyżaleń"

  1. pewnie chodzisz do podstawuwki sluchaj olej te krowy zainwestuj w siebie nie popadnij w zadne uzaleznienie jak papierosy itd zapisz sie na sport ogladaj anime
    trzymaj sie gnojku

    8

    1
    Odpowiedz
  2. i niezwraxaj uwagi na atole tez

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Nie przejmuj się i nie poddawaj, wkrótce wszystko dobrze się poukłada 🙂

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Widzę że wszystko, co Cię męczy jest spowodowane przez postępowanie innych ludzi. Przejęli nad Tobą kontrolę do tego stopnia, że swoje szczęście zaczynasz uzależniać od nich. Nikt nie przyszedł na Twoje urodziny, dziewczyny Cię obgadują, nie możesz płakać i pokazać że jesteś smutna. To bardzo niepokojące jest. W życiu jest tak jak w grze w szachy – im więcej pola oddasz przeciwnikowi, tym jego przewaga będzie większa.

    Ja jako dziecko byłem outsiderem, czyli taką osobą na uboczu, nie angażowałem się w jakieś bieżące awantury, konflikty, układy towarzyskie. Nie zabiegałem o akceptację ani o to, żeby mnie lubili. Tobie też radzę, byś była outsiderką. W ten sposób nie uczestniczysz w piekiełku, które ludzie sami sobie tworzą i sami się w nim męczą. Jako outsiderka nie będziesz miała dużo znajomych, ale ci, których będziesz miała na pewno przyjdą na Twoje urodziny. Na tym świecie są tysiące, miliony, być może dziesiątki milionów ludzi, którzy chcieliby się z Tobą zaprzyjaźnić i być z Tobą w dniu urodzin. Gdy zamknęłaś się w tej łazience i chciało Ci się płakać, trzeba było to zrobić. Płacz to nic innego jak uwolnienie emocji. Nie można tych wszystkich żali, smutków, złości w sobie dusić, bo w ten sposób tworzysz w sobie emocjonalne szambo, które Cię niszczy od środka.

    Czemu nie możesz powiedzieć nikomu że jesteś smutna? Ty masz prawo do swoich uczuć i tylko Ty decydujesz czy chcesz je ukrywać z jakiegoś powodu czy nie. Nie musisz się uśmiechać i udawać że jest OK, jak nie jest OK. Udajesz że jest Ci dobrze, bo ktoś od Ciebie oczekuje że ma być Ci dobrze? Masz się uśmiechać choćby przez łzy, bo ktoś od Ciebie tego oczekuje? A gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Ciebie? Nadszedł dla Ciebie czas walki – walki o siebie, o swoją niezależność, o prawo do bycia sobą. Walcz dziewczyno, odcinaj się od toksycznych ludzi jak tylko możesz, nie bój się wyrażać swojego zdania. Mów to co myślisz, a nie to, co inni chcieliby usłyszeć (no chyba że planujesz karierę polityczną).
    Podpowiem Ci jedną rzecz, którą zaobserwowałem – są osoby „popularne”, są osoby, które koniecznie chcą być popularne, więc się tym popularnym podlizują, co tamte najczęściej wykorzystują wplątując je w swoje gierki i to całe piekiełko i są też osoby, które wiedzą, że nigdy nie będą „popularne”, bo są nieśmiali, bo są biedni i nie stać ich na fajne ciuchy, bo mają nadwagę, bo nie są ładne – powodów może być mnóstwo. I właśnie w tej ostatniej grupie są najfajniejsi ludzie.

    Życzę Ci powodzenia w walce o siebie. No i przyjmij ode mnie spóżnione, ale szczere życzenia urodzinowe. Niech Twoje następne urodziny będą tak udane, że będziesz płakać – ale tym razem ze szczęścia i tego właśnie Tobie życzę 🙂

    Dariusz

    11

    1
    Odpowiedz
  5. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    7
    Odpowiedz
  6. 2018-05-11 20:19

    Pewnie zaraz nałapię minusów ale chuj mnie to obchodzi. Kurwa jak mnie irytują takie zjeby genetyczne co to mają wszystkich, którzy nie słuchają rocka lub metalu za śmieci i ludzi niewartych nawet splunięcia. Nowa robota, nowa szkoła czy też poprostu nowe towarzystwo… prędzej czy później pada pytanie „a jakiej muzyki słuchasz?”. Zazwyczaj mówię, że tego co wpada w ucho, staram się nie ograniczać do konkretnych gatunków muzycznych aczkolwiek są gatunki za którymi poprostu nie przepadam (między innymi zaliczam do nich wyżej wymienione gatunki). I teraz słyszę „Ej no weeeeeź, to rocka nie słuchasz? Przecie rock je najlepszy, weeeeź nie znasz się, masz słaby gust. A to tak w ogóle można rocka nie słuchać?” Tak kurwo jedna z drugą, MOŻNA! I te spojrzenia jakbym był niepełnosprawnym, trędowatym odrzutkiem społecznym bo nie słucham jak jebiący wódą narkoman z tłustym makaronem na łbie wypluwa płuca do mikrofonu. Nie słucham i już, koniec, arrivederci kurwa! Nie mam zamiaru się tu dłużej produkować na ten temat. Ile ludzi na świecie tyle różnych upodobań a o gustach się nie dyskutuje! I śrut w dupę tym, którzy mają z tym problem! Niepozdrawiam!

    PS.
    A komentarze i docinki w stylu „o pewnie dupastepu słucha, gimbus jeden” możecie sobie wsadzić tam gdzie światło nie dochodzi!

    1

    7
    Odpowiedz
  7. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Teraz przynajmniej wiesz, z kim masz do czynienia. Głowa do góry! W każdej sytuacji można znaleźć jakieś plusy:)

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Przynajmniej wiesz, że nie masz kolegów.
    Zlej ich, szukaj nowych; jak nie to skup się na jakiejś pasji i rozwiń biznes, potem twoi znajomi będą na Ciebie pracować a ty będziesz mógł traktować ich jak psów.
    Dwie pieczenie na jednym ogniu.

    2

    0
    Odpowiedz