Gadżety bez śrutu!

Dedykowane tablice rejestracyjne

2016-05-31 19:30

Mnie wkurwiają dedykowane tablice rejestracyjne należące do zjebów. Tablica dedykowana wygląda fajnie jak ktoś napisze na przykład NO LIMIT albo NO NAME (Olsztyn) albo BO TAK (Białystok) albo GO THINK (gdańsk). Ale problem polega na tym, ze takie tablice w większości robią debile myślący, ze mają poczucie humoru - np. DO BUZI (Wrocław) albo WO LOMIN (Warszawa) albo PO SSIJ (Poznań). Przecież to kurwa nie jest ani śmieszne ani ciekawe. Jedziesz samochodem i myślisz co to kurwa za burak swoim prymitywnym poczuciem humoru próbuje mnie rozśmieszyć. Przecież to jak rozmowa z ograniczonym pojebem, który próbuje być mądrzejszy od ciebie. Kurwa zastanawiam się co kieruje takimi pojebami, że publicznie degradują swój intelekt w oczach społeczeństwa?

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
72/100 Liczba głosów: 26

Naklejki na samochodach na temat dzieci

2016-05-31 19:30

Mnie wkurwia temat banalny - naklejki na samochodach typu "dziecko w aucie", albo "martynka w aucie". Wkurwia mnie to dlatego, że nie wiem po co kurwa naklejać takie naklejki na samochód? Po chuj mi informacja, że samochód przede mną wiezie dziecko, albo martynkę, albo michałka albo chuj wie jakiego jeszcze imienia dziecko. Co mam z tym zrobić? Zwolnić? Przyspieszyć? Zatrzymać się? Przeprosić? A może pogratulować? Rozumiem, ze dzieci to najważniejsze osoby w życiu ich rodziców i rodzice chcą dla nich jak najlepiej. Ale po chuj chwalić się tym że się przewozi dziecko w samochodzie? Czy to jest jakiś uran albo pluton, który promieniuje i wszyscy maja spierdalać? Czy kurwa taki tatuś albo mamusia myśli że jak wiezie dziecko to wszyscy obok się zatrzymają i dadzą przejechać jak karetce pogotowia? Dzieci to normalny element życia. Zawsze były i zawsze będą. Czy to jest powód dla którego wszyscy mają wiedzieć że w samochodzie jedzie martynka?

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
78/100 Liczba głosów: 37

Chujnia do kwadratu

2016-05-31 19:30

W 1980 roku odbywałem służbę wojskową. W tej samej jednostce służył Jej brat. Tam się poznaliśmy. Były najpierw listy, później spotkania. I tak brnąłem w ten cudowny świat miłości, największej jaką znałem. Przed wojskiem przeżyłem kilkanaście miłostek,nie miałem problemu z nawiązywaniem kontaktów z dziewczynami, a nawet szło mi to zbyt łatwo. Pierwsza, druga najpóźniej trzecia randka i ......łóżko. Jesienią 1980 roku zakończyłem służbę i do ..cywila. Wtedy to była niesamowita radość. Nie trzeba żebrać o przepustkę, aby spotkać się z uwielbianą osobą. Dzieliło nas około 60 km, tyle, ile niektórzy ludzie dojeżdżają do pracy. Ona pracowała w szpitalu na oddziale noworodków, co bardzo lubiła. Ja absolwent Technikum Górniczego. Nie powróciłem już na Śląsk, pozostałem na Pomorzu i podjąłem pracę jako kierowca. Dobre zarobki dawały szansę na szybkie usamodzielnienie się. Byłem blisko mojej ukochanej i to było ważne. Czułem się jak idący w drobnym deszczu, nie widziałem jak pada, ale byłem coraz bardziej mokry. W sobotę gnałem do Niej autobusem lub pociągiem. Pamiętam jak umówiliśmy się ze pojedziemy na urodziny Jej młodszej siostry. Później wróciłem z trasy i pociąg mi odjechał. Obiecałem że przyjadę...pozostała mi tylko taksówka. W tamtych czasach 60 km taksówką to był nie mały koszt, ale dojechałem. Kochałem Ją jak nikogo przed, ani nikogo po.... Każda z Nią chwila była niepowtarzalna, piękna i rozstania były dla mnie bólem. Minęło kilka miesięcy, a nas łączyły pocałunki, drobne pieszczoty...bez seksu. Ja, który dotychczas wykorzystywałem każdą okazję, teraz żyłem w celibacie. Jak smarkaczowi wystarczało mi trzymanie się za rączki i długie rozmowy o wszystkim. W końcu nadszedł ten moment. Zaskoczenie ogromne, gdy wyszeptała...to mój pierwszy raz. Ja miałem wtedy 22 lata, Ona 21. Później często zasypialiśmy w swoich ramionach, gdy słońce było już na niebie, a ptaki głośno ćwierkały za oknem. Chciała mieć pierścionek zaręczynowy i trójkę dzieci... Pierścionek..zgoda, dzieci dwoje.....Pertraktacje trwały dłuuugo, i zawsze uzyskiwaliśmy kompromis. W czasach gdy dziewczyny wciskały się w spodnie, Ona nosiła sukienki...co mnie zwalało z nóg. Była w nich taka śliczna i kobieca................ Po półtora roku sielanki nastąpił CHICHOT LOSU. Miałem poważny wypadek, niezawiniony, ale tragiczny dla mnie, niszczący wszystko. Uderzyłem ciężarówką w wyjeżdżający z leśnej drogi ciągnik, którego nie widziałem, aż wysunął się na drogę. Próbowałem go ominąć, niestety nieskutecznie i uderzyłem w przednią jego część. Wtedy ciężarówka stanęła w poprzek i przekoziołkowała do rowu.Sam nie wiem co spowodowało że przeżyłem...... Połamany i nieprzytomny trafiłem do szpitala powiatowego, a później wojewódzkiego. Przytomność odzyskałem prawie po pół roku. Ale żadna to była dla mnie wtedy pociecha, wykonywałem tylko niezgrabne ruchy palcami rąk, i nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Kontakt z otoczeniem odzyskałem długo później. Ona nie wiedziała o tym. Sądziła pewnie że Ją zostawiłem, że nie chcę z Nią być, że znudziła się mi, albo coś podobnego. Nie wiem, ale zwykle tak dziewczyny myślą gdy chłopak się nie zjawia i nie odzywa. Byłem w psychicznym dole, 23 lata i żadnych perspektyw przed sobą. Mijały dni, tygodnie a ja tylko leżałem i patrzyłem w sufit. Ani jedna, ani druga noga nie chciały się poruszać. Ręce wykonywały ruchy, tylko że nie tak, jakbym tego chciał. Zbierałem się do napisania listu. Gdy przyjechała siostra, poprosiłem by to zrobiła. Poszła po papeterię, wróciła i poprosiła abym dyktował. I wtedy pustka w głowie. Bo cóż miałem Jej napisać ? Po co Jej, ładnej, zgrabnej i radosnej dziewczynie chłopak, którego trzeba wozić na wózku inwalidzkim ? Ostatecznie listu nie było, zakończyło się na chęciach... Z czasem los zaczął być łaskawy. Rehabilitacja przynosiła dobre skutki, i w 1983 roku zaciskając zęby, zacząłem się sam poruszać. Zaświeciła nadzieja, nadzieja tylko dotycząca mnie osobiście, już nie Nas. Powtarzaliśmy sobie że nasz związek to nie trąbka którą odstawia się, gdy nie ma się ochoty grać. Teraz ta trąbka stała na półce, a ja chociaż miałem ochotę grać, nie pamiętałem nut........... Kontakt się zerwał, minęło sporo czasu. Pewnie już ułożyła sobie życie po nowemu, nie mogłem pchać się w nie ze swoimi butami. To chyba był błąd, ale w tym czasie sam mogłem dojść jedynie do łazienki. Ćwiczyłem więcej niż powinienem, i to dawało efekty. Poruszałem się sam coraz dalej, coraz pewniej. Koledzy namawiali mnie był pojechał do Niej, chcieli mnie zawieść... Ale po co, cóż mógłbym powiedzieć, gdyby akurat wracała do miejsca zamieszkania pod rękę z innym chłopakiem. Mnie już nic by nie pomogło, Jej skomplikowałbym życie. Wycofałem się, wracałem do punktu wyjścia zdając sobie sprawę, że dla mnie nie ma już tej drogi, muszę szukać innej, zapomnieć. Ale popełniłem wtedy kolejny błąd. Zacząłem poszukiwać kobiety która byłaby podobna do Halinki. Znalazłem i pobraliśmy się w 1988 roku jesienią. Z początku było dobrze, urodził się nam syn. Ale to trwało krótko. To był ktoś inny, serca nie dało się oszukać jak oczu. Zakończyło się rozwodem i zamieszkałem sam w kawalerce.... Ileż ja tam czasu poświęciłem na wspomnienia, tylko Ten w niebie wie. Gdyby nie przypadek, pewnie oszalałbym. Była żona ułożyła sobie życie po swojemu. Po rozwodzie, jako że miała korzenie niemieckie, wyjechała do Kolonii. Bez urazy, mam z Nią kontakt do dziś. Jest szczęśliwa jako obywatelka Niemiec. Z synem mam bardzo dobry kontakt, pozostał w Polsce,założył już rodzinę. Nastała era Naszej Klasy, i zacząłem poszukiwać Jej. Chciałem tylko wiedzieć, jak Jej potoczył się los, nic więcej. Dotarłem do Jej najlepszej koleżanki i trochę informacji otrzymałem, ale powiedziała że nie powie mi wszystkiego. Jak chcę, to mam podać numer telefonu, Ona przekaże go Halince, i gdy będzie miała ochotę to zadzwoni. Zrobiłem tak. Minął tydzień i nic..... Ale w drugim tygodniu zadzwoniła. Nie wiedziałem co mam powiedzieć, zaniemówiłem. W końcu zapytałem czy istnieje możliwość spotkania się. Długo milczała, zanim powiedziała...tak. 300 km jazdy by Ją zobaczyć i porozmawiać, było pestką dla mnie. Mieliśmy już wtedy po czterdziestce, a Ona była tak śliczna, jak w dniu gdy ostatni raz Ją widziałem. Opowiedziałem Jej całą historię, a Ona odparła że cały czas czekała na mnie, wierzyła że któregoś dnia się pojawię. Nie miało to dla Niej znaczenia w jakim stanie, bo związek dwojga ludzi to nie trąbka....podkreśliła. Nie wyszła za mąż, kilka lat żyła w konkubinacie i nie było to życie usłane różami,więc została sama. Rok od tego spotkania wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy razem. Ale chichot losu przypomniał sobie o nas. W 2006 roku Halinka zachorowała na raka, a w rok później już Jej nie było. Tylko pięć lat los nam darował, ale to było najpiękniejszych pięć lat w moim życiu, i w Jej też... bo powiedziała mi o tym gdy już czuła że koniec jest bliski. Teraz żałuję bardzo że wtedy byłem taki uparty i nie pojechałem do Niej, że nie wierzyłem w to że zaakceptuje mój stan w jakim byłem. Być może bylibyśmy ze sobą więcej niż pięć lat.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
90/100 Liczba głosów: 52

Kleszcze

2016-05-31 19:30

Pierdolone kleszcze. W ciągu trzech ostatnich tygodni wyciągnąłem psu cztery, jednego sobie i jednego zdążyłem złapać, jak zapierdalał mi po nogawce spodni, gdy tylko na spacerze usiadłem na pierwszym z brzegu kamieniu. Tyle jest tego dziadostwa, że nie idzie pójść gdzieś na porządny spacer z psem, bo zaraz się france na żer zlecą. Człowiek już nic, kurwa, nie ma z tego życia... Pół roku czekałem na wiosnę, lato i pogodę. A teraz, jak to w końcu jest, to siedzę na dupie w domu, latając z psem na 10-minutówki wokół bloku, zamiast pójść te kilkaset metrów dalej i odetchnąć, jak człowiek, świeżym powietrzem i ciszą na łonie przyrody, bo co się wybiorę gdzieś dalej, to zaraz oblezą małe skurwysyny, na które rady nie ma. Obroże przeciwko kleszczom nie skutkują. Pryskanie psa jakimiś środkami odstraszającymi też nie, bo pies tylko pobliską wodę zobaczy, to pierdolca dostaje, a wtedy po tym środku zostaje wspomnienie. I chuj. Zanosi się na to, że wyjść spokojnie będzie można dopiero na jesień... jak już nie bardzo będzie jak. Skąd się tego syfu tyle nazbierało, to nie wiem. Dawniej też były, ale aż nie tyle, dało się żyć.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
71/100 Liczba głosów: 16

On 50- : 20 lat po ślubie

2016-05-30 19:41

Niedawno przeczytałem chujnie pod tytułem )n_50+ : 20 lat po ślubie. Autor chwaląc się kawalerskim udanym pożyciem seksualnym, ubolewał jak to ożenił się z brzydulą, która okazała się eufemistycznie mówiąc nie najlepszym wyborem. I co ciekawe największy hejt czytelników pojechał na to udane pozycie. A przecież nie tego dotyczyła chujnia, a właśnie związku małżeńskiego. Osobiscie uważam, że rozumowanie autora było właściwe. Co poruchał ładne, młode to jego, a za żonę wziął sobie brzydulę, ale jak sobie dopowiadam że chyba z dobrym charakterem. Gratuluje pomyślunku, to nie było głupie, a że nie wyszło, cóż... teraz po ptokach. Opowiem teraz swoja wersję. Ja nie miałem takiego udanego ruchanka za sobą biorąc na siebie to jarzmo zwane małżeństwem. Nawet miałem do wyboru brzydulę i ładną. I którą wybrałem? Ot cholerna biologia ewolucyjna. Mężczyzna zawsze wybierze młodszą i ładniejszą, bo tak został zaprogramowany przez naturę. Ładniejsza, znaczy ma zdrowy genom = zdrowe, udane potomstwo. tak już jest. Te cholerne hormony szczęścia buzujące przez około dwa lata. Tyle daje natura na wejście w ślub, spłodzenie dziecka, może nawet inwestycje (kredycik). A wybranka też prowadzi swoją politykę, obiecuje wszysrko co chcesz usłyszeć, tylko żebyś podpisał cyrograf. Jesteś młody, niedoświadczony, masz różowe okulary, będziemy zawsze piękni,młodzi, zakochani. Wchodzisz w to. W dobrej wierze. Myślisz, że teraz sobie pobzykasz ile wlezie, będziesz miec kumpla na wyjazdy i rozmowy. Nie dostrzegasz, że druga strona chce mieć tylko parawan, tak zwanego męża. Potem płodzisz dziecko i nagle dostrzegasz, że to ono jest najważniejsze i kasa misiu kasa, bo ja i moje dziecko potrzebujemy. Ty sie nie liczysz, tyraj misiu, bo inni męzowie tak robią. A te sprawy już ją tak nie ruszają, a każde współżycie to strach przed niechcianą ciążą, bo przecież nie weźmie pigułki, bo od tego się tyje. I jak każda żona tylko w pretensjach,z mordą wykrzywioną, bo za kogóż to ona mogła wyjść, a wyszła za nieudacznika. Nowy garnitur do pracy, a po cp? Jak będziesz nędznie ubrany, to ci dadzą podwyżkę, teraz dziecko potrzebuje dziesiątego jednorożca i obozu młodzieżowego na Mauritiusie. Ty też chciałbyś pojechać? Zarabiaj! Wprawdzie przed ślubem obiecywałam złote góry, podróże, bycie tylko dla ciebie. To było tak dawno. Już zapomniałam. Podpisałeś papier, dałeś się podejść, zwąchałeś kiełbasę wyborczą. Zapierdalaj i nie próbuj uciekać, bo będziesz płacić alimenty także na mnie, bo zmarnowałeś mi zdrowie, a ja przywykłam do lepszego życia, mi się po prostu należy! Tak więc drogi On_50+, to nie kwestia brzydka czy ładna, a to, że małżeństwo jest korzystne wyłącznie dla kobiet. Dla mężczyzny to uwiązanie i minimum zwrotu za maksimum środków. Też jestem 20 lat po ślubie i żałuję tylko, że nie dane mi będzie wyciągnąć wniosków z tego co wiem teraz. Ale może ktoś przeczyta, ktoś te 20 lat młodszy i przemyśli. Współczesne kobiety są tak roszczeniowe, że nie nadają się na to by być z nimi w stałym związku. Dostaną papier i nie masz już bata, dałeś się zwieść marchewką koniu to haruj i czekaj na śmierć-wyzwolicielkę. I nie piszcie gimbusy, że wystarczy się rozwieść. To tak nie działa w świecie dorosłych. Pozdrawiam kolegę 50+, bo ja go autentycznie rozumiem i zazdroszczę tych lat przedmałżeńskich. Teraz też bym tak postępował. Niestety kiedyś miałem zasady i ideały. Wszystkie one odeszły w siną dal.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
82/100 Liczba głosów: 67

Depresja to jebane gówno że czym wcześniej tym lepiej to wypierdolić

2016-05-30 19:41

Czy wiedzieliście że jak macie depresje to pogłębicie ją czytając ksiażki wystarczy że zauważysz piękno tego świata i potem sobie uświadomisz że to tylko bujanie w obłokach pisarza. Ja miałem tak z Harrym Potterem przeczytałem kilka książek i nie potrafię kontynuować serii a to nie największe zmartwienie oglądając trylogie zacząłem kojarzyć Emma Watson jako bohaterkę tego niezwykłego świata przywiązałem się do niej (Serio kurwa przez jebana ksiazke przywiazujesz sie do bohaterów) tak bardzo że straciłem sens mojego istnienia aktorka piękna bogata i nigdy się z nią nie spotkam więc jak macie czytać książki to najpierw spójrzcie na bohaterow trylogii czy któryś z nich może ci się spodobać to źle przywiąrzesz sie do niej i potem załamiesz sie bo wiesz że takiej osoby nie spotkasz... a nawet zalecam nie czytać książek w depresji. Możecie myśleć że nie mam życia troche co mi po kumplach staram się znaleźć narazie jakaś przyjaciółkę i tak średnio większość kobiet lubi być wykorzystywana przez frajerów i robić im loda więc to jest naprawdę ciężkie to mi też sprawia ból Ale idę do przodu nie poddaje się bo poddanie się nic nie da wyszukuje sobie zainteresowania żeby się nie załamać grania na kompie programowanie mechanizacja elektronika btw mam 17lat jeżeli ktoś by chciał pozamieniać słowa dodawajcie na steamie PRO x troller

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
50/100 Liczba głosów: 33

Spierdolenie od dziecka

2016-05-30 19:41

Mam problem ze sobą. Otóż już od dziecka w dupie miałem rzeczy, które potencjalnie powinny mnie rozwijać i są potrzebne. W szkole nie miałem wielkich problemów, bo na lekcjach kumałem dużo rzeczy natomiast już od 1 klasy nauka w domu to był dla mnie dramat. Kiedy trzeba było do czegoś przysiąść, (jakaś pamięciówka w stylu stolice państw itp) matka zamykała mnie w pokoju, bo nie chciałem się uczyć,a ja siedziałem kilka godzin nie robiąc nic. Od samego początku tylko wymyślałem wykręty, żeby się nie uczyć, odkładając wszystko na potem. Co do sportu chciałem to robić i być w tym dobry, ale już we wczesnych klasach na zajęciach, czy na podwórku musiałem stawać na bramie, bo zawsze byłem najsłabszy wśród kolegów pomimo, że dawałem z siebie wszystko. Jakiś czas chodziłem na basen, po paru miesiącach zaczęliśmy pływać na dłuższe dystanse i po identycznym czasie treningu mój kolega śmigał tam i z powrotem, a ja dalej nie wyrabiałem po połowie długości, mimo, że często aktywnie spędzałem czas i starałem się na treningach. Często grałem z kuzynem w piłkę, ale nigdy żadnych postępów, ogólnie to mnie do tego zmuszał, bo cała moja męska część rodziny parała się sportem i tu mały sfrustrowany ja siedzący obok nich, słuchający tylko jak wszyscy przy stole na rodzinnym spotkaniu, nawet moi rówieśnicy, gadają o tamtym meczu, a ja tylko siedzę i nie potrafię się z nimi dogadać. Mój ojciec codziennie siedział i oglądał mecze. Przez to znienawidziłem sporty, naprawdę denerwowało mnie jak wszyscy moi koledzy nagle woleli iść na orlika, podczas gdy ja nie szedłem tam z poczuciem, że i tak bym im tylko zawadzał i stał się pośmiewiskiem, bo nawet piłki nie umiem kopnąć normalnie, tylko z "bodziola" wale. W międzyczasie w tym wszystkim pojawił się komputer, kiedy mając może 8 lat zobaczyłem u kuzyna jak grał w jakąś platformówkę niesamowicie się zajarałem. Od razu i zostało mi to na długo, gdybym mógł to bym siedział i grał, na szczęście mama mocno mi to ograniczała. Wychodziłem na podwórze po kolegów, ale zdarzało się, że kiedy widziałem ich grających bawiących się razem zmywałem się. Zaczynałem się odcinać, na początku byłem takim śmieszkiem klasowym, by zostać szkolnym nołnejmem. Tak to szło, coraz więcej czasu spędzałem przed komputerem, wyniki w szkole nagle zamieniały się z 5 na 4 i 3,aż do gimnazjum, gdzie straciłem kontakt ze starymi kumplami, którzy w sumie zawsze przy mnie byli. Po przeprowadzce poszedłem do gimbazy. I tu się zaczął syf. Z braku znajomych zacząłem siedzieć w domu non stop, okazało się nagle, że tutaj na serio trzeba się coś poduczyć i moje oceny nagle zaczęły spadać na poziom naprawdę niski, zaczęły się robić zaległości, a ja dalej siedząc przy zeszycie kilka godzin pisałem sms-y (jak jeszcze miałem z kim), grałem, albo myślałem nie wiadomo o czym, byleby tylko się nie uczyć. Wiadomo, że gimnazjum to okres podczas, którego zaczynają buzować hormony itd. Byłem jak na swój wiek zawsze jakby zacofany z wyglądu, chudszy, drobniejszy itd, zaczęły sie u mnie pojawiać kompleksy. Koledzy byli wysportowani ja byłem zerem, suchoklates forever i jak tu podobać się dziewczyną itd. Jeszcze w gimnazjum się zakochałem, po 4 miesiącach z dnia na dzień dziewczyna mnie rzuciła i poszła siedzieć na kolanach innemu, tak po prostu. Zacząłem nienawidzić siebie, mówiłem sobie cały czas,że jestem nikim, nic w życiu nie osiągnę. Kontakty ze znajomymi zaczęły się psuć, zamykałem się w sobie, przez co moje umiejętności rozmowy i poznawania ludźmi zaczęły spadać, zacząłem się bać każdej nowej osoby itd. Przez co jeszcze bardziej się odcinałem i dłużej siedziałem sam, szukając sobie jakieś rozrywki w necie. W okolicy 1 gimnazjum zacząłem walić konia i oglądać porno, coraz częściej i coraz częściej. Doprowadziło mnie to do punktu, kiedy się uzależniłem i jest to naprawdę chu*owe. Zabiera energię i czas, dalsze konsekwencje pewnie poznam kiedy chuj będzie naprawdę potrzebny. Co do ojca to nigdy nie miałem z nim zbyt dobrego kontaktu, ot takie cześć, tu masz zupe,ucz się,bo będziesz pracował nocki jak ja ,dobranoc. Nie zauważałem potrzeby kontaktu z nim, zacząłem się niepokoić o nasze relacje kiedy zachorował. Jednak to nas tylko oddaliło, on leżał w sypialni, ja siedziałem w pokoju. Bałem się tam iść, bo nigdy nie umiałem z nim gadać itd. W momencie kiedy umarł niby było mi przykro, ale.. Chyba naprawdę z tego powodu, że zrozumiałem, że coś ze mną nie tak. Otóż nawet nie płakałem po tym, nawet na pogrzebie. Po prostu sobie żyłem dalej, jedyne co mnie martwiło to czym mama da sobie radę utrzymać mnie i rodzeństwo, chociaż nie, fajnie się siedzi na necie i się opierdala jebać to.. Kurwa, ciągle o tym myślę, jak ja mogę taki być? Wszystko mam w dupie, ponoszę konsekwencje swoich działań na bieżąco niszcząc samego siebie i wiem, że pewnie czeka mnie jeszcze coś gorszego, ale kurwa bez przesady, jak bardzo można być spierdolonym? I to nie tak,że mam serce z kamienia, bo jestem bardzo wrażliwy, tylko, że tylko i wyłączenie na swoim punkcie. Przejmuję się wszystkim, chodzę smutny, jestem drażliwy, ciężko ze mną pogadać (mimo, że mózgu wciąż powtarzam, że to nie potrzebne i tylko psuje humor mnie i ludziom wokół). Kontakt z dziewczynami popsuł mi się z czasem, ciężko mi powiedzieć cześć to znajomych na mieście, pogadać, czy poznać jakąś nową dziewczynę to już wgl dramat. poszedłem na kierunek, który wydawał mi się fajny i skończyłem na tym, że zastanawiam się co ja tu ku*wa robię i co ja będę robił jak już wgl skończę tę szkołę. Albo załapię się na jakąś normalną robotę dla Kowalskiego, albo mi się uda wbić na rynek "mojego" zawodu, ale biorąc pod uwagę moje zdolności i zapał myślę, że to impossible. Byleby tylko nie skończyć na utrzymaniu matki, bo gdybym wiedział teraz,że tak skończę to chyba już tera bym się kurwa zabił. Wszystko zniosę, ale bycie dla kogoś ciężarem jest najgorszym na świecie uczuciem,spierdoleniem i gównem w jakim się można znaleźć. Także siedzę tutaj pisząc tą chujnie lvl 18,aspołeczny przegryw ,stuleja, suchoklates z nadzieją, że kiedyś ruszę dupe i będę potrafił zrobić cokolwiek, z czego będę potrafił być szczerze dumny, bez wymówek, uciekania i z czystym sumieniem.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
73/100 Liczba głosów: 39

Bo już nie kocha

2016-05-30 19:41

Wywaliłem z domu (niedługo już byłą) swoją żonkę, a z powodu gdyż ponieważ dowiedziałem się, że w naszym łóżku jest 3 osoba (niestety inny facet, a nie jej koleżanka jakaś). Zrobiłem jej awanturę, bo miała co chciała, jak sobie życzyła jakich łach to dostawała, robić nic nie musiała (mam własną działalność i zarabiam, że starczy na 2 rodziny takie jak nasza) i pytam tylko, dlaczego kurwa !? a ona no bo wiesz, zakochałam się w innym. Niezłe kurestwo co? Chuj, że 17 lat życia razem i 4 dzieci. Ale dziwka nic nie dostanie przynajmniej dzieci są ze mną, już ich nie zobaczy, a dom jest na mojej ziemi więc też tylko mój. A tego typa znajdę i policzę się z nim. Chuj trochę zeszło ciśnienie.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
83/100 Liczba głosów: 60

Wulgarne dziewczyny

2016-05-30 19:41

Jak wyżej, nie wiem do czego zmierza ten świat, ale chyba do niczego dobrego. Dziewczyny mamy w Polsce piękne, idąc ulicą można się zakochać i to kilka razy dziennie, ale z roku na rok stają się coraz bardziej wulgarne. Rozumiem można od czasu do czasu sobie przekląć, nawet dodaje to nieco pikanterii i nie przeszkadza, ale jak młoda panna, 20-25 lat w kilku minutowej rozmowie ze znajomymi co chwile rzuca kurwami, chujami itd. to chyba coś jest nie tak. I nie to że bóldupie bo gdzieś na ulicy przysłuchałem się jak jedna dziewczyna tak się zachowuję, o nie. Byłem wczoraj w 3 różnych miejscach i w każdym spotkałem ten sam tym świń- jak to teraz barwnie mówią młodzi na panny:) Wszędzie wulgarne, głośne gówniary zachowujące się jak by były pępkiem świata. Kurwa, może trafiłem w złe miejsca, ale w każdym z nich stężenie takich pacjentek było porażające. Nic kobiecego w takim zachowaniu nie ma, chyba że chcą zaimponować młodym dresiarzom, to wtedy może jest to metoda. Nie chce tu kreować się na jakiegoś obrońce kultury wśród młodzieży, bo sam nieraz klnę jak pojebany, ale jak jestem w miejscu publicznym w którym jest masa ludzi, to staram się okazywać jakikolwiek poziom.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
88/100 Liczba głosów: 46

10 rzeczy przez, przez które moje życie jest chujowe.

2016-05-29 0:03

Na szybkości.Moje życie jest chujowe, bo: 1. Jestem od 7 lat chora na wulwodynię. To znaczy mam tak wrażliwe okolice intymne, że każdy dotyk sprawia mi ból. Nikt nie wie czemu, lekarze odesłałi do psychologa, po roku terapii nic się nie zmieniło. 2.wszystkie koleżanki w koło zachodzą w ciążę, a ja nawet nie mogę o tym pomarzyć, bo nie ma mowy o żadnym stosunku z powodu bólu. 3. Mój chłopak upija się do nieprzytomności i mówi, że to między innymi dlatego, że nie możemy się kochać. 4.Bylam juz chyba u wszystkich z prośbą o pomoc, nawet u jasnowidza i bioenergoterapeutki. Nic się nie polepszyło. 5. Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem jak się ukierunkować, bo wszystko jest podporządkowane szukaniu nowych alternatyw leczenia. Wydaje na to mnóstwo kasy, ledwo mi starcza do 1 a teraz jeszcze ślub siostry, dodatkowe wydatki i wkurwia mnie to, że jestem taka biedna! 6. Wkurza mnie też to, że mój chłopak nie potrafi oszczędzić tak, żeby starczyło mu do następnej wypłaty i potem ja musze go potem ratować. 7. Nie wspomnę o tym, że mam 30 lat, żadnych oszczędności i szansy na swój kawałek podłogi. Zawsze kontem u kogoś . Nigdy na swoim. 8. Kuźwa chce normalnego życia, chce normalnie, z radością uprawiać sex, mieć dzieci i zwykle nudne życie, no kurwa 9. Nie potrafię pozbyć się nadwagi. Jak się patrze na ubrania sprzed roku to chce mi się płakać bo już w nie nie wejdę. 10. I ten pierdolony radar dzisiaj!

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
63/100 Liczba głosów: 52




Archiwa (100 kolejnych wpisów):
Szkoła | Ogłoszenia o prace | Komentarze | Porządki | Typowe Sebastiany i Mateusze z charakterystycznym fryzem | Egoizm & Złoty środek | Jestem androidem | Geneza chujni z kobietami | Zęby | Zakochałem się | On_50+: 20 lat po ślubie. | Mało Czasu | Dziwka z wyrzutami sumienia | Wkurwiający ludzie, którzy gonią do ślubu | Włosy | Motorowa wiocha | Nachalne reklamy na onecie | Brak emocji | Światem rządzą kobiety | Zmieniłem się chyba na gorsze | Wkurwiające sąsiadki | Przejebane wzdęcia | O kobietach: naga prawda | Robota Sezonowa | Spierdolony krajobraz Warszawy | Gnije od środka... | Beznadziejne bachory | Mentalność Polaków | Pierdolona patologia wśród młodzieży | To mnie boli | The Walking Dead i reszta | Ona nie chce lub nie może | Udostępnianie niesprawdzonych wiadomości | Dorosłość p2 | This is the end | Trzecia płeć | Życie to kpina | Chujnia na eurowizji a szczególnie z jurorami | Praca | Do tej pory... | Chujnia na STS-ach | Darmowa pomoc | Psia chujnia | Dupy nie mają wstydu | Pracowa chujnia | Depresja | Drogi rowerowe i chodniki | Wdzięczność kobiety | Wkurzająca babcia | Wkurwiający sąsiedzi | Jestem Gównem pod każdym kątem | Za chlebem | Pieprzona biologia | Jebać miłość... | Popierdolone dzieci | Gruba świnia - ku przestrodze | Bogaci synalkowie | W sumie smutna chujnia | Wielki dramat miłosny | Spóźniony zapłon | Chujnia z Chin | Poprawność interpunkcyjna | BMW wszędzie...... | Znajomi, wymówki, pieniądze i brak czasu. | Ludzie coraz głupsi | Każdy jest FIT i INSTRUKTOREM | Wiejskie Hipsterstwo | Przypałowi kumple z pracy i nie tylko... | Pierdolona siatkówka | Przegryw | Liga mistrzów i TVP | Didżeje w komunikacji | Ceny w polsce | Golenie | Nie mogę przytyć | Pierdolone kontuzje | Zarobki, a ceny | Mała oszustka z autobusa | Roboty | Wkurwiający obrażalski | Jebane dzieciaczki z FB | Palaczka w ciąży | Jebane choroby | Chamstwo= powszechność w PL | Gdzie te thrillery? | Czy one wszystkie to kurwy? część 2 | Bezsenność | Hałaśliwy sąsiad | Sterydy, viagra, misoprostol | Kabanos na klatce | Pierdolone zatoki | Jebana patologia robi kolejną patologię | Jestem smrodem? Jestem tylko sobą! | Portale sprzedażowe | Czy one wszystkie to kurwy? | Wpierdalanie się w rozmowy | Kiedyś bylo lepiej | Nerwica | Negatywni | Tekturki po papierze toaletowym |

 

Napisz co Cię boli:

Temat:


Treść:
Regulamin - PRZECZYTAJ!:
1) treść musi mieć minimum 50 znaków
2) nie piszemy całej notki WIELKIMI LITERAMI!
3) ogarniamy się z przekleństwami... maksymalnie 1 na trzy linijki!
4) używamy polskich znaków! <<<
5) dodając wpis oświadczasz, że jesteś jego autorem!



Przepisz słowo: śrut


Ostatnio skomentowałeś(-aś):


W ciągu ostatnich 10 dni nie skomentowałeś(-aś) żadnego wpisu lub żaden z komentarzy nie został (jeszcze) zaakceptowany.

Masz własną stronę www?

Dodaj link do Chujnia.pl!

1) Krótki link
Kod:
<a href="http://www.chujnia.pl">Chujnia.pl</a>
Wygląd:
Chujnia.pl

2) Link z opisem
Kod:
<a href="http://www.chujnia.pl">Chujnia.pl - napisz co Cię boli...</a>
Wygląd:
Chujnia.pl - napisz co Cię boli...

Oczywiście możesz stworzyć swój własny link!


Dokumenty:
12 poziomów chujni [PDF]


Chujnia.pl na facebook'u:

Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczonych przez użytkowników wpisów i komentarzy