Kurwa mać... że tak to ujmę. Mam dziewuszkę, jesteśmy razem 2 lata. Fajna z niej dziewczyna, ma świetny charakter, ale we mnie się wypaliło. Chciałbym ją pokochać, ale nie potrafię. Zostawię ją to będzie cierpieć, ale sobie jakoś tam w końcu poradzi, z tym, że nie chciałbym się rozstawać, bo wciąż mam nadzieję, że jednak się zakocham w niej na nowo :/ Bo i takie przypadki są. Gdybyśmy się rozstali, byłoby to pożegnanie na zawsze, a więc już nigdy nie mógłbym jej przytulić... Kurwa. Myślę, żeby zrobić sobie przerwę, tak może ze 2-3 tygodnie.. Podobno wtedy może się okazać, że jednak kochamy daną osobę nad życie. Dlaczego więc boje się przerwy? Bo się boje, że okaże się, że jednak to nie ta... Smutne to jest bo wiem, że gdybym ją pokochał, byłbym szczęśliwym facetem :( Do tego brak pracy od pół roku, pieprzenie o ACTA, i nie wiem co chce robić w życiu. Chociaż i tak gdyby pojawiła się w moim obecnym związku miłość, i mógłbym uszcześliwić tą dziewczynę, właśnie tą, słowami "Kocham Cię", których byłbym pewien na 100%, to wyjebane miałbym na internet, mógłbym robić w łopacie, itd itp.. Chuj!
Witam wszystkich chujowiczów i nie czekając na nic od razu przechodzę do tematu. Internet. Mój zbawca, moje cudo, mój dostęp do wszystkiego, wszystkich i wszędzie. Ogólnie rzecz ujmując - bóg XXI wieku. No. Do tego dokładamy mojego ślicznego laptopa VAIO, Neostradę i teoretyczne 10 mega. I niby wszystko cacy, ślicznie. No i jest tak, zaiste, dopóty mój ping pozostaje w granicach 10-80. No. Bo jak się rozkręci to... Więc przykładowo - odpalam sobie fafaśną gierkę, World od Tanks, loguję się, wybieram czołg i sruuu - w bitwę. Pojawiam się na mapie, a tu... JEB - nakurwia mi ping jakieś liczby z kosmosu, pędzi niepowstrzymanie jebany w górę. I więcej, i więcej, i dalej, i dalej. Niedościgniony, niepokonany - kończy w granicach 5700... A wtedy co moi drodzy, jak wiadomo, jest? Po przekroczeniu magicznej bariery 5000 pingu jeeeest... PONG! Ping pong, ping pong. No. Pozdrawiam wszystkich, których również wkurwia wyskakujący na tysięczniki ping. ~ Dziewczę, które sobie w WoT nie pogra.
Ja już kurwa nie mogę. W pracy podręcznikowy mobbing, facet o którym myślę non stop zaręczył się... i to bynajmniej nie ze mną. Jest mi zimno a lodówka pusta... tylko się pochlastać, i za co? Za cooooo???
2. mylisz pojęcia, przeczytaj co to jest mobbing :)
3. rusz dupę, nie narzekaj.
4. Dziwnie piszesz jak na kobietę zupełnie jakbyś była facetem w iście chujowym stylu chociaż może być też tak, że jesteś gejzerem. Zrób coś z sobą ten pochlast nie był by takim złym rozwiązaniem
5. Kup mąke, jajko, masło, mięso wołowe mielone, bazylię, bulion, śmietanę i coś jeszcze i zrób kułduny litewskie. Pamiętaj - bierz całe do buzi, żeby rosołek nie wycieknął.
6. za światło... .
7. wiem co to jest mobbing - nie rozwijałam tego wątku :) tam jest przecinek, i inny temat... a za chuda to i tak jestem.
Wkurwia mnie ten palant jak nie wiem co. Chodzi ciągle i narzeka jak to nie ma kasy, jak to się firma chujowo kręci, już nawet posunął się do takiego poniżenia, że koledze z pracy powiedział, że nie ma na żarcie. Oczywiście to wszystko gówno prawda, bo przecież sam nakręcam klientów, ustalam ceny i tak dalej. Jestem w tym szambie już 5 lat i wiem co i jak. Narzeka prewencyjnie, żeby czasem ktoś po podwyżki nie podbił, co za kutas jebany. Oczywiście synkowi kupił mieszkanie, żona nic nie robi bo przecież stać ich i z dwójką dzieci siedzi sobie w domu. 2x do roku na wypoczynek muszą pojechać. A to morze a to góry a to wypad kilkudniowy, a to Mazury. Spa nie spa i tak dalej. Ja temu kurwa jebanemu Rumcajsowi nie żałuję, ale na chuj mi przychodzi i ględzi? O wszystkim kurwa, ostatnio nawet przylazł do firmy i zaczął nam (jest nas w firmie oprócz niego 4 osoby) narzekać, że musi kupić nową zmywarkę i jest przejebane i musimy przykręcić śrubę. Jeszcze gada kutas że on nam zazdrości, bo wychodzimy o 17 i mamy wszystko w dupie a on taki zapracowany jest i biedny, że jak on by chciał tak jak my. Tylko kurwa że on wpada na godzinkę, dwie do firmy i leci do domu, ale niby że wiecie, w tym domu to cały czas pracuje. Wredny zgred daje 2 koła na rękę, na umowie oczywiście najniższa, to mi starcza na rachunki. Jakby nie żona to by nie było co żreć. Ale jakbym mu zaczął narzekać to by nie chciał nawet słuchać, bo raz zacząłem specjalnie to zaczął o sobie napierdalać znowu jaki biedny jest. Już tego nie wytrzymuję, chyba muszę się zwolnić bo jak nie to mu w końcu pierdolnę temu piździelcowi bananowemu tak że się mu zęby dupa wylecą. Zwolnię się i wypierdalam chyba do Reichu robić na szwabów, nawet jak się trafi szwab kutas to przynajmniej zarobić da.
2. Drogi Chujowiczu znam dokładnie takie przypadki ...gość napieprzał jaka to bieda, a na następny dzień pokazuje mi laptopa za 5000tyś zł i pyta się czy dobry prezent na urodziny dla córki:P z takimi capami trzeba stanowczo bo na nich się świat nie kończy ...wnioskuje że znasz się na danym fachu więc możesz uwolnić się od tego ubecanego matoła i zacząć pracować na własną rękę ...początki zawsze są trudne ale “Kropla drąży skałę”... powodzenia
3. racja pieprzyć polskich buraków biznesmenów. myślą że w jednym pokoleniu fortunę zarobią kosztem innych naiwnych.
4. Ale wiesz ze życie w PL nie jest obowiązkowe. Za mało Ci płacą? Poszukaj lepiej płatnej pracy. Nie chcesz pracować do 67 roku życia? - biznes jest dla ludzi. Załóż firmę, zostań szefem, zarób kilka baniek i żyj z pracy innych. /rg
5. Trzeba przyznać że zjebany pracodawca... Wal tę robotę i idź do kogoś, kto Cię doceni! Jaka branża?
6. Pamiętaj ze inni mają gorzej. Koleś 2 tematy nizej chciałby tak pracowac jak Ty, do tego masz zone a on jest samotny. Inni szefowie jeszcze barziej wykorzystują i dymają wiec mysle ze u Ciebie jeszcze nie jest tak tragicznie.
7. Żona męża nic nie robi? O ty! Nie zasługujesz na żonę, bo nie szanowałbyś jej zawodu "housewife".
8. Nie prowadziłeś nigdy firmy, to chuja wiesz, co gadasz.
Koleżanka jedzie za granice z chłopakiem na 2 tyg., o czym ja marzę, ale nie mam nawet na bilet. No i nie mam faceta, ale mam do kogo tam pojechać. To chujnia pierwsza. Dwa - koleś dostaje pracę tam gdzie ja miałam dostać. No ale nie mam takich znajomości i zastąpią mnie jakimś flegmatykiem, bez studiów. Chujnia, najgorsze, że nie mam na to wpływu. Nie mam pracy = nie ma kasy na podróż (tak, szukam pracy. Ile wysłałam CV jeszcze nikt nawet nie zadzwonił). A dodam, że podróż pozwoliłaby mi na utrzymanie pewnej fajnej relacji, a tak to wiadomo nikt nie czeka wiecznie. To tylko z grubsza, nie chcę wdawać się w szczegóły obu tych chujni.
1. Chcesz pojechać za granicę do jakiegoś zasyfiałego turasa lub spoconego makaroniarza by się z nim puścić ? Tacy Cie jeszcze bardziej "wydymają" nie tylko w dosłownym znaczeniu. Jesli to prawda to masz hujowy plan.
2. do 1. a czy ja napisałam, że do jakiegoś araba czy coś tam ???
Witam! Już od bardzo dawna przesiaduje na stronie jaką jest chujnia.pl czytając wasze wypowiedzi, ale dopiero dzisiaj i Ja postanowiłem wylać swoje smutki. Zapewne was nie zaskoczę jeśli napisze, że moja chujnia polega na tym iż pawie rok temu skończyłem szkołę i od tamtej pory nie mogę znaleźć stałego zatrudnienia. Od tego czasu zaczęły się problemy. Skończyła Mi się kasa, nawet nie mam za co się najebać. Ale nie to jest najgorsze. Przez monotonie dnia codziennego chyba popadam w depresję, nie mam na nic ochoty. Kładę się spać o 4-5 budzę o 14, włączam kompa i znowu jest 5. Kiedyś to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Kumple? Ech, sami krętacze. Myślałem, że z tego wszystkiego jest w stanie wyciągnąć mnie jakaś dziewczyna, zakocham się i będzie pięknie. Zabrzmi to nieskromnie ale na zainteresowanie płci przeciwnej nigdy nie narzekałem. Co z tego? Skoro gdy ma dojść do pierwszego spotkania Ja wymiękam, po prostu jestem jebanym tchórzem. W dodatku starzy płacą 80 zł abonamentu za telewizję cyfrową, a Ja nie mogłem znaleźć kanału na którym byłoby transmitowane el clasico. Uff, trochę Mi lepiej. Zrobiło się późno, pozdrawiam wszystkich chujowiczów i chujowiczki którzy jakimś cudem przeczytali te wypociny, dobranoc. :)
1. Ah to zatrudnienie-bolączka co drugiego Polaka;/
2. kurwa chyba jesteś moim klonem. ale el classico było na sportklubie :DD
3. Witaj Chujowiczu. Pamiętaj że najważniejsze jest by się nie poddać,miałem podobnie jak Ty i wiem ze bez pracy jest przejebane.Moja rada zacznij się najpierw kłaść wcześniej spać i wstawaj nie później niż o 9 postaw sobie jakiś cel i zacznij do niego dożyć,np ucz się jakiegoś obcego języka ... wiem że żyjemy w pojebanym kraju ale nie możemy się poddać ...Powodzenia Cześ
4. Skromny to Ty gościu nie jesteś. "Ja, Mi" z dużej litery!
5. No coż stary. Szukaj pracy ew. wyjedz za granicę na rok... lub wiecej lub mniej. Powodzenia :)
Witam was chujniowicze. Otóż właśnie oglądałem telewizję i widzę reklamę pewnych kropli na katar z tekstem "nieleczony katar trwa 7 dni, a leczony tydzień". Zaraz, czy oni myślą że jesteśmy młotkami, które mają poziom inteligencji zardzewiałego zderzaka? Oni myślą, że tak nas popierdoliło, iż w euforii i podnieceniu wywołanym przez krople na katar nie odróżnimy tygodnia od 7 dni? Albo jestem stuknięty, albo nie zrozumiałem ich "żartu". Tyle.
1. nie zrozumiałeś ich żartu, że ejsteśmy idiotami.
2. coś im się pojebało pewnie;p
3. chłopie kurwa... brak słów żeby wszyscy mieli takie chujnie... chociaż nie, może lepiej że nie jestem debilem
4. trzeba było oglądać ją do końca
5. Jest takie powiedzenie-katar leczony trwa tydzień, a nie leczony 7 dni. To oznacza, że nie warto go leczyć, bo sam przejdzie, nawet jeśli darujemy sobie leki. W reklamie nawiązują do tego;)
6. Jebać reklamy farmaceutyków, tylko stare baby kupują te ścierwa. Jak mnie napierdala brzuch albo głowa to nigdy nie biorę Apapu czy innego ścierwa, może jestem jakiś zjebany ale nie zarobią na mnie jebane koncerny.
7. olaboga.
jest takie powiedzienie ze "katar nieleczony trwa siedem dni, a leczony tydzień". chodzi o to, że kataru się nie leczy, to zbyt błacha dolegliwość która i tak pzrechodzi z czasem- bez względu na to czy ją leczysz. ale reklamodawcy posiadają magiczne krople, które sprwią, że katar minie po 3 dniach. "katar nieleczony trwa siedem dni, a leczony tydzień- ale w cale nie musi tak być, nasze krople uzdrowią Cię w 3 dni".
8. jest takie przysłowie idioto.
9. Jeśli nie jesteś zwykłym trollem (bo mam takie przeczucie) to informuję Cię, że to właśnie jest żart. Tylko nie kumam dlaczego ktoś miałby go wstawiać do reklamy kropli na katar, bo to jest równoznaczne z faktem, że te krople można o kant dupy rozbić.
10. Nie zakumałeś... :)
To takie przyslowie, że bez względu na to czy się leczysz czy nie katar i tak trwa tydzień/7dni:P
11. Też to oglądałam. xD
12. Tak, jesteś jebnięty. Każdy wie, że jest właśnie takie powiedzenie" nieleczony katar trwa 7 dni, a leczony tydzień". A reklama jest zapewne o kroplach, które mają na ten czas łagodzić objawy.
13. Tak właśnie myślą i mają rację bo 90% społeczeństwa to tępy plebs. Nie zrozumiałeś żartu, ten tekst jest stary jak świat.
14. Istnieje powiedzenie, że nieleczony katar trwa 7 dni, a leczony tydzień. Czy tak jest naprawdę? Czasem objawy mogą nie ustępować przez wiele tygodni. Co wtedy robić i jak się leczyć? :D
Przeraża mnie to. Co? Wszystko. Brak wpływu na wiele rzeczy, które się rozgrywają. Wojny, głód, śmierć, itd... Brak dobrej roboty i pieniędzy, bez większych perspektyw na zmianę. Ciągłe niezdecydowanie co chcę w życiu robić. Zaangażowałem się w stały związek, jestem już w nim prawie 3 lata. Dziewczę bardzo w porządku. Nie wyobrażam sobie jednak, jakby miało wyglądać nasze przyszłe życie... bez własnego mieszkania/domu, klepanie biedy. Nie widzę w ogóle opcji, że będzie lepiej. Czasem zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem, wiążąc się bardziej na stałe, bo nie powiem - brak mi starych czasów - kobiet, wina, muzyki, psychodeli i poezji. Zerwałem z dawnym towarzystwem, bo nie powiem - miało nasrane we łbie, a mieć kobietę i utrzymywać z tymi ludźmi dalsze kontakty - to raczej nie wchodziło w grę. I tak zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem, bo szczerze, za wielu znajomych teraz nie mam, a z narastającej bezradności mam chęć wrócić do dawnych szaleństw. Do tego zmarł ojciec mojej dobrej kumpeli, ale co ja mogę jej powiedzieć, przekazać? Nic. Po prostu bezradność. Bezradność i brak chęci do życia, mimo dwudziestu paru lat. Na temat naszego kraju się nie chcę nawet wypowiadać, jestem zmęczony tym co się dzieje... jest po prostu bardzo źle. Boje się, że przesram życie... Co robić? Rzucić wszystko i uciec, szukając szczęścia na obczyźnie? Zacząć chlać jeszcze więcej niż teraz i mieć wyjebane? Pierdolnąć się w łeb i zacząć aktywnie działać? Czy może trwać dalej w tym miernym polskim bycie, z długami, nerwami, zazdrością, kłamstwem, robieniem się w chuja nawzajem i nie robić nic by było lepiej?
1. Dobrze zrobiłeś, że wybrałeś to niż wcześniejsze życie. Tak czy siak musiało to się kiedyś skończyć. Jeśli odnajdziesz spokój w sobie to znajdziesz drogę. Czasami życie daje nam znaki ale nie umiemy ich czytać. Ja kiedyś miałem podobnie, w końcu jakoś się ułożyło, nie jest to raj, ale żałuje ,że za późno pewne rzeczy zrozumiałem.
2. Wiesz że tez tak myślę i to codziennie-i narazie dalej tkwię w tym wszystkim bo co robić gdzie spierdolę nie mam gdzie.Z drugiej strony żal mi tego zostawiać wszystkiego, tych ludzi. Jedno jest pewne na pewno się nie rozpije bo to mnie pogrąży w chuj niema to sensu.Picie niczego nie załatwi, tylko przekonasz ludzi i siebie że jesteś słaby.pozdro.
3. i to są poważne pytania ??? jak żyć? Panie Premierze? jak żyć?
4. hej, wiesz co ja czuję podobnie, mam z dychę więcej pewnie lat i jestem w małżeństwie z miłośći obustronnej dzięki Bogu, mam fajne dziecko i powiem tak, jak zaczynałam związek tez czułam że się nam wywali bo nie mieliśmy nic słowem nic, ja kończyłam studia on miał super robote ale po 15 godzin dziennie. Powiem Ci tak, ja czuje bezradnosc teraz mimo, że życie mi sie dobrze ulozylo, bo tak bedzie i u Ciebie, w koncu dorobisz sie i domu/mieszkania i jak czlowiek cos materialnie swojego ma to latwiej mu myslec o nowych celach i je osiaga, a co dopiero facet. Mysle ze ten kraj to jest masakra, zadupie zacofane z mega iloscia staruszek i staruszkow ktorzy sieja mega nienawisc wkolo i tymi chorymi wredotami. Ale jak sie odetniesz i dasz sobie czas, troche zarobisz i cos sie zacznie ukladac to pojdzie za tym efekt domina. Ja czekalam 7 lat w wegetacji, tzn. my z mezem obecnym. Ale wegetacje minela. i tak bedzie i u Ciebie, tylko nie poddawac sie. A jesli uciekac to do Australii, ten kraj polecic moge z racji doswiadczen rodzinnych. Tylko chwilowo tam mega drozyzna nastala.
Ja pierdolę, mam 26 lat po prostu tego nie ogarniam. Idę sobie kulturalnie do sklepu obok po żarcie i siedzą na murku tacy trzej dziesięcio-jedenastolatkowie w kapturach, ze swoimi wypasionymi w chuj telefonikami (obowiązkowy dotykowy, Bóg wie ile megapikseli) i słuchają namiętnie tego "hip-hopu". I nie mówię tu o hip-hopie normalnym tylko słuchają pseudo-hiphopowców, których główną domeną jest słowo "kurwa" w piosence. a ich głównym sukcesem jest puszczenie tego gówna na portalu i osiągnięcie 2000 wyświetleń w rok. I zapewne do tego nic nie rozumieją z tej piosenki. Przecież muszą być fajni, bo zobaczyli 17-latka z taką muzyką grającą w telefonie i dresami o rozmiarze dla słonia. Chujnia. I siedzą tak, i słuchają, i tylko robią to dla szpanu. Albo przed szkołami siedzą i to samo. W piosence będzie "kurwa" i już fajne. Po prostu chujnia i śrut.
1. kto normalny zwraca na nich uwagę? ja sobie tylko myślę "co za patologia" i swobodnie przechodzę jak najdalej...
2. "To nie są twoje klimaty - zostaw, nie zrozumiesz nigdy naszych postaw". Ale z jednym się zgodzę - telefonowi dje z gimbazy są rzeczywiście chujowi i śmieszni.
3. Myślałem, że będzie coś o butach...
4. A ja myślałam, że napiszesz, że ci się psują buty od soli na drogach.
Jestem chory na chorobę układu nerwowego, w większości dyskwalifikującą u pracodawców. Mieszkam w drewnianym domu, przez co nigdy nie zapraszałem do siebie kolegów, co poskutkowało tym, że teraz nawet nie mam do kogo pójść - nie mam komu się wygadać, a jak już to zrobię, to za plecami słyszę naśmiewanie się ze mnie. Moich starych nie stać na utrzymanie mnie więc zapierdalam na budowie - jest ciężko, już nie chodzi tutaj o aspekt fizyczny, bardziej o psychologiczny. Ludzie patrzą na Ciebie z pogardą. Tak, zarabiam na siebie - studiuję, kupiłem sobie auto, utrzymuję je. Kupuję sobie ciuchy... ale brakuje mi wsparcia, jakiegoś bodźca. Marzę o tym, żeby kupić sobie motocykl i pojechać w chuj na miesiąc. Oderwać się od tej pierdolonej rzeczywistości.
2. Drogi Chujowiczu z tego co piszesz to mimo ciężkiej sytuacji w kraju Ty jakoś ogarniasz to życie, masz własny samochód ,studiujesz,utrzymujesz się sam wielki szacunek dla Ciebie jedziemy na jednym wózku, nie poddaj się ...pozdrawiam:)
3. mam dokladnie tak samo... tyle, ze jestem troche mlodszy
napisz sesek@op.pl, chetnie porozmawiam z kims ciekawym
4. Wyjdź gdzieś wieczorem na miasto,nie możesz zamykać się w domu bo zamkniesz się w sobie, popadniesz w depresje chuj wie co.I bardzo dobrze masz parę groszy to kupuj rzeczy które Cię cieszą np.auto, ciuchy. myśl że żyjesz ponad stan to pomaga.poznasz kogoś na pewno.powodzenia!Tylko nie zamykaj się w domu!Do ludzi!
5. zabierz mnie ze sobą.
6. Człowieku - praca, studia, auto, ciuchy i śmiesz narzekać? wystarczy że weźmiesz brykę i pojedź w jakieś kulturalne zrzeszenie, zapoznaj bratnią duszę -a przede wszystkim uwierz w siebie i doceń to co masz!
7. Mój człowiek. Jestem z Tobą. Ja jestem zdrowy, skończyłem studia, mam normalnie w domu. Też nie mam roboty i kładę się spać sam.
8. Komentarz miazga. Trzymaj się. Życie bez problemowe też jest do dupy. Nie po to dostalismy szanse zeby zyc, by sobie w nim pospac czy cos. Nie daj się. Poradzisz sobie.
9. masz auto , wiec po co ci motor. autem też możesz pojechać w chuj.
10. Najważniejsze to nie słuchać debili, którzy komentują Ciebie albo Twoje życie. Wiem, ze łatwo powiedzieć, ale kiedyś pewna Angielka powiedziała mi "fuck them" (miałam ten sam problem z ludźmi, co ty). I zaczęłam ich po prostu ignorować. Kiedy zobaczyli, że nic nie wskurają-odpuścili. Nie wolno pokazać, ze Cię bolą ich słowa. Pozdrooooo
11. "...zapierdalam na budowie - jest ciężko, już nie chodzi tutaj o aspekt fizyczny, bardziej o psychologiczny. Ludzie patrzą na Ciebie z pogardą." że niby co ? patrzą z pogardą, bo pracujesz na budowie? otóż powiem ci, że ja też pracuję na budowie i wolę to od roboty choćby w jakimś zapyziałym sklepie. i zarobki są o niebo lepsze choć muszę przyznać, że przeważnie chodzę w chuj umorusany. jeszcze nie zdarzyło mi się żeby ktoś mnie wyśmiał czy coś. dodatkowy plus jest taki, że zawsze się czegoś nauczysz, a potem to wykorzystasz. pewnie patrzysz na tych wszystkich magistrów itp po studiach i czujesz się gorszy? nie wiem dlaczego w tym kraju wszyscy mają takie parcie na studia. chujowej sytuacji na rynku pracy nie poprawią nawet jakby co drugi miał tytuł mgr inż.