Brak jakiejkolwiek stabilizacji

Witam.
Otóż mój problem jest taki : Nie potrafię się ustabilizować. Jestem tym, którego można zwać wiecznie dzikim i nieposkromionym mustangiem… Ale w 3 letnim związku. W przeszłości byłem otyłym, cichym grubaskiem, z którego wiecznie szydzono w szkole. Nie miałem znajomych ani dziewczyny, nie chodziłem na żadne imprezy. Zwyczajnie nie wyszalałem się za młodu. Wszystko zmieniło się po technikum, wyjechałem ze swojego pato środowiska do innego miasta. Zacząłem ostro nad sobą pracować. Nie tylko nad wyglądem fizycznym ale własną osobowością i charakterem. Schudłem 20 kg, stałem się dużo bardziej otwarty. Odkryłem w sobie dar rozbawiania innych. W sumie mogę powiedzieć, że stałem się królem imprez. Wtedy też poznałem obecną kobietę, za którą szalałem jak nikt inny. Minęły 3 lata, emocje opadły i w sumie brak mi tej iskierki, bodźca, kogoś kto ponownie da mi to szczęście i dreszczyk emocji. Kocham ją ale… Zauważyłem, że podobam się kobietom. Wśród mojej ekipy z pracy, jest tyle pięknych dziewczyn, na widok których moje życie na nowo nabiera sensu. Z jednej strony mam już tyle lat i na tyle wypracowany poziom związku, że teraz powinienem tylko czekać na dziecko i być już do końca życia dobrym mężem. Ale chyba nie potrafię. Mam 27 lat a przeżywam drugą młodość niczym napalony, osiemnastoletni ogier. Nie zrozumcie mnie źle, szanuję i dbam o swoją dziewczynę, nigdy jej nie zdradziłem jednak boję się, że uduszę się w harmonijnym, stałym związku. Ostatnio ta zaproponowała mi pomysł zaręczyn. Zlałem się potem i odebrało mi mowę. W tamtej chwili poczułem się jakby ktoś zarzucił mi kaganiec na pysk i smycz na szyję. Chyba nie taka powinna być reakcja dobrego, przyszłego męża i ojca na resztę życia. Wy też tak macie? To normalna reakcja mijająca z wiekiem czy może ze mną jest coś nie halo? Doradźcie

14
21

Rodzice psychopaci

Wyobraźcie sobie taką sytuację, dwoje niezbyt zamożnych ludzi postanawia wziąć się za życie od dupy strony, tzn zamiast poszukać dobrze płatnej pracy i załatwić sobie lokum, oni postanawiają, że zrobią sobie gromadkę dzieci, żeby było im weselej. Mieszkają u rodziców w małym 2 pokojowym mieszkanku, zarabiają minimalną i nic nie zwiastuje tego, że ich los odrobinę się polepszy w najbliższym czasie, co najlepiej w takiej sytuacji zrobić? Odpowiedź jest prosta, ruchać się bez zabezpieczenia na potęgę. Teraz zamiast mieszkać we czwórkę na 50 m2 mieszkają w dziewiątkę. Dzieciaki zaniedbane, chodzą ubrane jak bezdomni, w szkole dzień w dzień są upokarzane ze względu na wygląd i ubiór, nie mają gdzie się w spokoju uczyć, bo mają wspólne biurko a to oczywiście przyczynia się do złych ocen w szkole. Wychować ich nie ma kto bo starzy bez przerwy w robocie, start życiowy zjebany po całości i zapytacie kto jest winny temu nieszczęściu? Pracodawcy tych ludzi którzy płacą im za mało, żeby mogli godnie żyć z tą hałastrą? Politycy? Dziadkowie tych dzieci którzy nie mają jak wspomóc rodziców finansowo? Nie, te jebane skurwysyny, które ruchały się bez opamiętania są winne tej tragedii. Powiecie, że najważniejsza jest miłość i troska rodziców??? Niech sobie w pizdę wsadzą swoją miłość, nie ważne, że nie piją i nie biją swoich dzieci. Nie ważne, że mówią im, że je kochają, ich poczynania świadczą o tym, że srają na swoje dzieci, bo narazili je na życie w nędzy. Taki chujowy start ma wpływ na całe życie, brak warunków do nauki skutkuje słabymi ocenami a to z kolei skutkuje kiepskim wykształceniem i co za tym idzie gorszymi zarobkami. Ciągły stres od małego powoduje pogorszenie zdrowia i choroby psychiczne i nie raz potrzeba wielu lat terapii, żeby się z tym uporać. Tych dwoje ludzi to skurwiele jakich mało, mam nadzieję, że sam lucyfer rozprawi się z nimi za to jaki los zgotowali niewinnym dzieciom. Nie mam litości dla takich osób i powtarzam jeszcze raz, nie ma to znaczenia, że nie są alkoholikami i nie dotykają swoich dzieci pod kocem, dla mnie są zwykłymi psychopatami, bo lubią patrzeć na nieszczęścia innch osób, wy tym wypadku swoich własnych dzieci.

33
12

Kanada

Cześć chujanie!
Jakiś rok temu pisałem tu o moim chujowym życiu i planach wyjazdu do Kanady.
I wiecie co? Udało mi się.
Mieszkam w środku lasu w prowincji Ontario. Do drogi gruntowej mam 2,5 mili, do najbliższej osady ludzkiej ponad 20. Poluję, wodę czerpię ze strumienia i jeziora, ktore znajdują się niedaleko mojej chaty. Energię zapewniają mi 2 panele kupione po okazyjnej cenie, potrzebne mi są jedynie do 2 żarówek energooszczędnych. W lecie uprawiam warzywa i owoce.
Jestem w pełni samowystarczalny.
Co jakieś 3-4 miesiące (trudno dokładnie to określić, nie mam kalendarza i czas się już dla mnie nie liczy) jadę na składaku do miasta zatelefonować do rodziny i dać znak życia.
Dzisiaj jednak postanowiłem też skorzystać z komputera (którego użyczyło mi miłe, polskie małżeństwo, które serdecznie pozdrawiam!) i napisać do was.
Dlaczego to piszę?
Dlatego, żeby dac wam promyk nadziei. Wielu z was wiedzie smutne życia i marzy o wolności, jednak są to tylko marzenia i nic z tym nie robicie, ciągle tkwiąc w tej chujni.

Wystarczy się zmobilizować. Zaprzeć się z całej siły i dać z siebie wszystko bo to wam się zwróci z gigantyczną nawiązką.
Do Kanady zabrałem 40 tysięcy zł. Ponad 5 tysięcy poszło na bilet, kilka na pilarkę(łącznie z paliwem i łańcuchami), podstawowe narzędzia, najtańszego pickupa jakiego udało mi się zdobyć (teraz z niego nie korzystam, stoi i gnije). Kilka tysięcy poszło na broń i solidny zapas amunicji, reszta na zapasy potrzebne do przeżycia, gdy całość czasu poświęciłem na budowę chaty z bali.
Chatka ma wymiary 5x8x3,5 i wystarcza mi w zupełności. Nawet udało mi się zaoszczędzić na bilet powrotny (gdybym nie dał rady), nie z niego nie skorzystałem 🙂

Wilków w mojej okolicy nie ma, są za to niedźwiedzie. Czasem podchodzą pod dom, ale jak wrzasnę przez okno to zaraz spierdalają.
Zimą w chacie mam 10-15 stopni, no ale w koncu na zewnątrz jest prawie cały czas -30 więc nie mogę narzekać.
Nigdy nie byłem szczęśliwszy. Jeśli mi, człowiekowi z głęboką depresją i fobią społeczną udało się tego dokonać to każdemu z was się uda.
Wyjechałem z myślą, że nawet jeśli miałbym zostać wjebany przez dzikie zwierzęta po tygodniu to i tak byłbym szczęśliwszy niż w Polsce.

I tak to wygląda. Nie poddawajcie się, nie rezygnujcie z marzeń! Życzę wam jak najlepiej.

35
12

Odskocznie od… życia w Polsce

Siema wszystkim. Ostatnio naszła mnie taka refleksja po całym życiu spędzonym w tym europejskim zaścianku, mianowicie : Odskocznie od tej rzeczywistości zawsze były lepsze, ciekawsze, bardziej wartościowe. Czy to nowy film Marvela, czy to ambitna książka, czy to muzyka, którą mocno się ekscytujesz, jarasz, podniecasz się, czy to gierka przy której całkowicie zapominasz o tym co za oknem. Także to tyle na dziś. Pozdrówki.

11
6

Potrzebuję zmian, ale boję się ich

Niedługo skończę 22 lata i mam dość swojego chujowego życia. Nie mam żadnego życia towarzyskiego, przyjaciela też nie, ludzie mają mnie w dupie, a nowo poznane osoby po krótkim czasie mnie olewają. Podobno to przez to, że za dużo narzekam, skupiam się na sobie i negatywnie oceniam innych. Ale ja nie potrafię przestać narzekać! Źle mi i koniec. Dziewczyny nigdy nie miałem i nie mam szans, bo nie potrafię podejść i zagadać. Powiecie, że co w tym trudnego, kobieta też człowiek.. ja i tak nie podejdę. Nie dam rady i już. I tak czuję się negatywnie oceniany nawet przez obce dziewczyny. Do kompletu jestem chory, bo codziennie mam lęk, nieraz bardzo silny, dziwne wahania nastroju – jednego dnia potrafię jednocześnie być w super humorze, a za kilka godzin znowu mam doła. I jeszcze dopada mnie kurewska niechęć do życia. Mam dość takiego życia, ale najgorsze, że nie dokonuję żadnych zmian. Zamiast wyjść z domu i przełamywać się, wolę siedzieć w pokoju przed kompem. Nie mam odwagi zadzwonić i umówić się na wizytę do psychiatry, żeby mi wypisał leki na te cholerne lęki i wahania nastroju. Nigdzie się nie zapisuję, nie chodzę w żadne miejsca, gdzie mogę kogoś poznać. Po prostu boję się zmieniać życie – jakby jakaś pieprzona strefa komfortu, która nie pozwala mi wyjść. Chujnia i śrut normalnie. Chyba się przez resztę życia tak będę męczył.

9
7

Stop dzidziom na stoku!!!

Jestem narciarzem. Wkurza mnie, że zwariowani rodzice wysyłają do szkółek narciarskich maluśkie dzieci, które mają po 2-3 latka i ledwo kumają o co chodzi. Jeździ to biedne zasmarkane towarzystwo, becząc co chwilę za mamą, uwieszone nogi instruktora jak mały kangur i zdecydowanie nie ma z tego żadnej radości. Nawet jak taki 3 latek pozna podstawy zjazdu pługiem, to czy nauczy się myśleć na stoku np. rozglądać czy ktoś na ciebie nie najedzie, dostosować prędkość do śniegu i warunków? A wszystko dlatego, że ambitni tatuś i mamusia, zapisują małą dzidzię do przedszkola (a powinno być żłobka) narciarskiego i są święcie przekonani, że robią dobrze. Nie, bardzo często nie robicie dobrze. A dzieci męczą się przez wasze głupie pomysły. Dlatego mówię: Stop dzidziom na stoku!!!:-)

18
5

Hashtagi

Nie wiem jak Was, ale mnie wkurwiają te jebane hashtagi. Wszędzie to gówno wpierdalają. Nie dość że czytać się tej sieczki nie da, to jeszcze okaleczają język polski. No co to ma być za tekst „Dziś w #BarUZdzicha w #Warszawa robimy imprezę powitalną #JozefWyryp który wrócił z #Norwegia bo się hajta z #MariannaSlawojka #impreza #weekend #chlejemy #SzczamyPodMurem #ZygamyNaTrotuara” Przecież to zęby bolą jak się widzi taką srakę. Jebać te wszystkie tweetery, instagramy i inne fejsbuki. A wszystkim hashtagowcom huj w dupę stalowy.

45
1

Produkcja w ŁWF

Kończą się patałachu czasy, gdy płacisz i w tym momencie sprzedawca zaczyna sprowadzać towar dla ciebie. Łódzki Wydział Fabryczny wyznacza nowe standardy handlu, równostronnie sprawiedliwe dla klienta i Sprzedającego. U Nas angażujemy jakiekolwiek inwestycje w produkcję dopiero, gdy uzbierają się i są bezpieczne pełne środki na partię produktu. Gdybyś kupił u Nas, to musiałbyś zaczekać na innych kupujących aż powpłacają kasę. W następnym etapie wymagamy od ciebie pisemnego potwierdzenia otrzymania towaru i zrzeczenia się praw do reklamacji. Dalej odczekujemy 14 dni, by upłynęło prawo zwrotu towaru zakupionego wysyłkowo. No i ostatecznie rozpoczynamy proces otwierania linii produkcyjnych, zamawiania materiałów, rekrutacji pracowników oraz produkcji. Po produkcji towar jest składowany na podwórku przez 1 dzień. W tym czasie musisz przyjechać i go sobie odebrać. Dobrze radzimy zatem, byś codziennie próbował się dodzwonić do zakładu na płatną linię 0700 i wypytywać o etap produkcji, byś nie przegapił tego jednego dnia. Po upływie tego dnia opychamy go gdzieś dalej, bo nie ma powodu, żebyśmy bezpłatnie magazynowali twoją rzecz. No i lepiej przyjechać zaraz po wystawieniu towaru, bo jeśli to np. elektronika, to ci może zalać deszcz na tym podwórku.

7
11

Wkurwia mnie to, że nikt mnie nie rozumie.

Wkurwia mnie to, że jak coś mówię to nikt mnie nie rozumie. Nie chodzi o to, że mówię nie wyraźnie (chociaż czasami też mi się tak zdarza, ale to pewnie każdemu), ale po prostu ludzie nie rozumieją moich wypowiedzi. Kurwa bo mam czasami takie wrażenie, że ludzie którzy mnie otaczają potrzebują stu stronnicowej instrukcji obsługi do tego co im przed chwilą przekazałem, jakiś problem ze skojarzeniem faktów, które im właśnie przekazałem. Nie wiem czy problem jest tkwi we mnie czy w nich. W przypadku kiedy ktoś mówi do mnie to znam zakończenie jego wypowiedzi zanim jeszcze skończy i troche mnie denerwuje, że dalej o tym pierdoli. Nie lubię strzępić ryja na darmo i zawsze mówię zwięźlę i na temat, ale przez to że tak jest to jestem obgadywany przez idiotów, którzy myślą, że te tego nie słyszę i to mnie wkurwia najbardziej. Wkurwia mnie też to, że mam za miękkie serce, żeby im pocisnąć i zrównać z ziemią te świerwo. Jak raz dojebałem jednemu frajerowi z pracy to aż potem sam tego żałowałem. Nie wiem co robić i to wszystko mnie wkurwia.

19
3

Fenyloetyloamina

Usiądźcie kochani wygodnie i posłuchajcie, co ciotka ma wam ważnego do przekazania.
Wszystko to, co nazywacie miłością, szczęściem, motylkami w brzuchu….nie istnieje. Fizycznie nie ma czegoś takiego jak bycie zakochanym. Wszystkie te nazewnictwa, zostały wymyślone na potrzeby manipulacji mediów, romansideł, słodkich opowiastek do poduszki czy głupich telenoweli. Fenyloetyloamina. To ona jest wszystkim tym co opisane wyżej.
Pamiętasz ten przyspieszony puls na jej widok lata temu? Kiedy po Twoim ciele spływał pot, a sam czułeś się jakbyś był na haju? Nie czułeś wtedy ani bólu, ani zmęczenia, nie widziałeś w niej ani jednej wady, zrobiłbyś dosłownie wszystko dla niej o każdej porze dnia i nocy. Dziś najchętniej przyłożyłbyś jej szpadlem i zakopał w pobliskim rowie prawda? Na jej widok chce Ci się wymiotować. Wspólne wypady nie sprawiają już żadnej radości a seks czy bliskość wręcz Cię odrzucają. Czujesz że czegoś Ci brak ale nie wiesz czego. Fenyloetyloaminy. Już tłumaczę od początku co i jak. Kiedy poznajesz nową osobę, Twoje zmysły wysyłają informację do mózgu dotyczące jej zapachu, wyglądu, dotyku a następnie czekają na informację zwrotną. Jeśli owa jest pozytywna, w organizmie wydziela się substancja zwana fenyloetyloaminą. Jej działanie jest bliźniaczopodobne, do działania amfetaminy. Dlatego czujesz się taki szczęśliwy kiedy ona jest obok i dosłownie będąc „na haju” nie dostrzegasz jej wad. Poziom owego związku jest wtedy wysoki i czujesz że możesz przenosić góry. Okej, jednak pamiętajmy, że „miłość” to tylko chemia. Nic więcej. Poziom fenyloetyloaminy utrzymuje się w organizmie od 1,5 do 4 lat. Dlatego się mówi,że zazwyczaj miłość po takim czasie gaśnie. I będzie gasnęła! Bo jest to całkowicie normalne. Jako, że również należymy do grupy ssaków, mamy instynkt. Instynkt rozmnażania się, kopulacji. Jeśli mamy zaniżony poziom fenyloetyloaminy, robimy usilnie wszystko by ją odzyskać. Jedni jedzą czekoladę, bo ona też go zawiera w niewielkich ilościach a drudzy zdradzają. Zastanawiałeś się, dlaczego mimo tego,że obiecałeś żonie wierność, zaczęła Cię podniecać koleżanka z pracy, przy której czujesz się tak jak przy swojej żonie lata temu? Ano dlatego, że znalazłeś dawczynię fenyloetyloaminy, na którą Twój mózg zadziałał pozytywnie. Człowiek nie jest stworzony do monogamii. To ściema. Aby być szczęśliwymi, musimy dostarczać naszemu organizmowi co i rusz to nowe bodźce. Jeśli jednak usilnie pozostaniemy w związku z tym samym partnerem/ partnerką, nasz organizm wydziela hormon zwany oksytocyną, która zaburza działanie fenyloetyloaminy. Sprawia on,że stajemy się obojętni na bodźce wysyłane przez naszą „bratnią duszę”, nie czujemy już tego co kiedyś, po prostu tu rodzi się już przyzwyczajenie. Aczkolwiek są związki, w których nawet i po 15 latach są cukiereczki i fajerwerki. Jednak zależy to tylko od tego, czy zarówno Ty jak i partnerka macie duży przyrost i zdolność do produkcji powyższego związku. A wszyscy Ci, którzy zmieniają partnerów jak rękawiczki, mają zwyczajnie zjawisko patologii w swym organizmie, które powoduje bardzo szybki spadek fenyloetyloaminy. Pamiętaj, to czy się urodzisz ponurym smutnym dzieckiem, czy małym rozbestwionym gadułą, zależy tylko od tego w jakim stopniu i co będzie produkował Twój organizm. Wszystko jest kur* zależne od paru istotnych hormonów i substancji. Myślicie,że tabletki od psychiatry na depresję są z cukru pudru? W nich zawarte są spore ilości substancji odpowiedzialnych za przyrost hormonów szczęścia takich jak serotonina czy endorfina. Więc przestańcie pieprzyć o rycerzach na koniach i miłości aż do grobowej deski bo taka zwyczajnie nie istnieje.
Fenyloetyloamina> Jej spadek> Przyrost oksytocyny> Przyzwyczajenie.
Tyle w temacie.

112
27
Pokaż komentarze (35)

Komentarze do "Fenyloetyloamina"

  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  2. Wow jakie to mądre. Zdradził mnie chłopak ale wikipedia uświadomiła mi jak działa miłośc, i to ze nigdy nie bede szczęśliwa nie jest skutkiem mojego chujowego pseudointeligentnego charakteru, tylko matki natury. Ale jestem teraz lepsza od tych wszystkich głupich, zakochanych ludzi, matka natura ty kurwo jebana

    3

    1
    Odpowiedz
  3. Kutasodupan kurwa 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A żeś temat zapodała ho ho ho, ale się niektórzy idealiści wkurwią 🙂
    Niemniejsza, iż to czymś coś jest wywołane, jak my to nazywamy a czy istnieje to są 3 różne kwestie.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. No wreszcie coś sensownego. Nie nazwałbym może oksy hormonem przyzwyczajenia, ile „bliskości”, wszak wydziela się też przy orgazmie. Takie spoiwo, które ma połączyć ludzików, żeby odchowali dzieci, które razem spłodzą. A że wychowanie gówniaków to zabawa na 20-25 lat, podczas których poziomy hormonów spadają, to już inna bajka…

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Hmmm… Były też dzieciaki, które od małego miały wdrukowane, że św. Mikołaja nie ma. A co komu przeszkadzało wierzyć? Cieszyć się tym, marzyć, czuć tą baśniową atmosferę? Dlaczego ktoś im to zrobił i postanowił ich uświadomić? Tak zupełnie za darmo. Z dobrej woli? Dlaczego? Może dlatego, że ich rodzice też nigdy tego nie zaznali? Może dlatego, że to kosztuje nieco więcej wysiłku? Może tak samo jest z miłością? Może i hormony i cała reszta mądrych słów, które tu prztaczasz to prawda. Ale może miłość to nie coś, co po prostu „jest” albo się „wydziela”, tylko coś co jest wypadkową pracy dwojga ludzi? Może mylnie definiujesz miłość? Może nie masz pojęcia czym to jest naprawdę? Może stan upojenia drugim człowiekiem to tylko pierwszy etap miłości? Może kolejne są inne, jak barwy, jak smaki, po prostu inne ale równie intensywne? Może potem rodzi się coś, co jest Twoim fundamentem? Więzią, dojrzałą relacją, szacunkiem, wsparciem, empatią… Rzeczami, których w obecnym świecie ludziom bardzo brakuje. Szukają tego po omacku ale nawet nie znają tego kształtu. Stąd zagubienie, brak wiary, a w konsekwencji zepsucie. Nie spłycaj proszę tak ważnej rzeczy jaką jest miłość do hormonu.

    3

    2
    Odpowiedz
  7. Wszystko fajnie, tylko autor zapomniał o ważnym czynniku jakim jest umysł ludzki, dzięki któremu człowiek buduje cywilizacje jakich nie dokonało inne stworzenie na tej planecie. Hormony to nie wszystko, chociaż jak czasem patrzę na nkektórych ludzi to aż się ciśnie na usta słowo „idiokracja”.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. Naucz sie kultury

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Nie pamiętam tego, bo to się nigdy nie wydarzyło. Szach mat!

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Tak. Czekałem na ten wywód. Wreszcie ktoś napisał.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Może to i prawda, ale z takim podejściem do życia zdechniecie zgorzkniali w swoim przeintelektualizowanym świecie.

    1

    4
    Odpowiedz
  12. Ja słyszałem ,ze oksytocyna to hormon miłości a o Fenyloetyloaminie pierwsze słyszę. Ale tak zgadzam się w 90% co do artykulu

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Zakochanie a miłość to różne sprawy, choć czasem doskonale harmonizują.
    Z twojej wypowiedzi można wnioskować, że uważasz człowieka za rodzaj zwierzęcia. Mieści się to w bardzo powszechnym ostatnio i mocno propagowanym trendzie.
    Zmartwię Cię pewnie bo, choć twoje wywody są od strony technicznej poprawne, to jest jeszcze sporo osób, które nie czują się zwierzeciem i nie żyją jedynie na poziomie biologicznym. Niektórzy odczuwają głębszy sens życia, choćby i nawet na zasadzie przeczucia. Niektórzy też – wyobraź sobie – wierzą w istnienie Stwórcy, co jeszcze bardziej odwodzi ich od powielanych przez Ciebie defetystycznych treści nihilistycznej propagandy. Ta propaganda jest bardzo ale to bardzo powszechna i wdziera się wszelkimi możliwymi sposobami do naszego życia. Pozdrawiam wszystkich, którym takie poczucie bycia zwierzeciem jest mniej lub bardziej obce.

    6

    4
    Odpowiedz
  14. Noi chuj noi cześć

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Czyli tak samo jak ze szkołą. Po 2 miesiącach jest ci brak tego ścierwa a po powrocie chcesz jak najszybciej popełnić samobójstwo.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Wydaje Ci się, że jesteś mądra, ale w rzeczywistości chuja wiesz. Pozdro.

    2

    3
    Odpowiedz
  17. Chłop cię zostawił i pierdolisz głupoty 😀

    3

    2
    Odpowiedz
  18. szacunek, dobry wywód

    2

    0
    Odpowiedz
  19. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak ja.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. nie czytałem ale współczuję ci. Więcej takich bredni i społeczeństwo będzie głupie.

    0

    2
    Odpowiedz
  21. Powiedz ciotka jak taka jesteś mądra jak nazywa się ten związek chemiczny, dzięki któremu siedzisz całą noc przy chorym dziecku i dałbyś sobie wytoczyć tę całą fetylo coś tam aby mu tylko spadła gorączka. I w dupie masz w tym momencie wszystkie laski na widok, których zmieniał ci się zawsze skład chemiczny krwi.
    A jak się się nazywa związek chemiczny dzięki któremu czujesz się szczęśliwy bo umiesz zapewnić byt swojej rodzinie i widzisz, że wszystko gra a dzieciaki mają dobry start w życiu? Fenylo jak?
    A jak ci w dorosłym życiu zajrzy prawdziwy strach do dupy i czujesz że możesz liczyć tylko na tę poznaną 20 lat temu przy której normalnie rośnie ci tylko oxytacyna to co się jeszcze oprócz niej wydziela.
    Może życie to rzeczywiście tylko chemia ale tych związków ciocia jest o wiele więcej.
    A zatwardziałym chemiczkom ( i chemikom) którzy są tak zapatrzeni tylko w jeden zawsze po czasie zostaje jeszcze C2H5OH sączony w samotności.

    8

    2
    Odpowiedz
  22. Do tego od kradnięcia krokodyli – zmień płytę czyli pisz o czym innym.

    1

    0
    Odpowiedz
  23. „Dziś najchętniej przyłożyłbyś jej szpadlem i zakopał w pobliskim rowie(…)” – hit tygodnia

    1

    0
    Odpowiedz
  24. Miłość istnieje, tylko jej nie rozumiesz… Oczywiście, że po kilku latach uczucie zgaśnie. Ale miłość to nie uczucie, tylko DECYZJA, żeby być z kimś POMIMO jego wad, monotonii, chorób itd. I to jest w związkach i rodzinie najpiękniejsze – nawet jak macie kosę, nie rozmawiacie itd to wciąż jesteście rodziną/parą i się wzajemnie kochacie (decyzja, a nie uczucie!). A Twoje podejście do sprawy to czysty hedonizm – porzucanie ludzi, kiedy przestają być dla Ciebie atrakcyjni. Uważaj, bo Ty kiedyś też się zestarzejesz/ popadniesz w długi lub depresję albo coś, przestaniesz sprawiać komuś przyjemność i zostaniesz porzucona, właśnie wtedy, kiedy najbardziej będziesz potrzebować drugiej osoby.

    3

    3
    Odpowiedz
  25. Slynna fenyloetyloamina i uklad limbiczny w mózgu.Kolezanka napisala to, o czym cale stada kolesi nawet nie zdaje sobie sprawy.obudźcie sie placzypity! huj bombki strzelil!jednorożce pozdychaly a ptaszki już tak slodko nie zawodzą. I cale qwa szczęście! Bo po rozstaniu teskniac za byłą, nasz mózg tez robi nas w huja. Nie tesknimy za osobą ktorą idealuzujemy w podświadomości, tylko tesknimy za tym jak sie czulismy z tą osobą. Tesknimy za stanem gdy bylismy szczesliwi bo ktos nas kochal i czuliśmy sie zajebiscie. Czulismy sie akceptowani i szczesliwi. Byly emocje, dreszcze i fajerwerki.i za tym tesknimy! Za odczuciami jakich wtedy doświadczaliśmy. Teraz juz wiemy ze byla panna to tępa dzida, ale wtedy byla siódmym cudem swiata. Jak dalej ją kochasz (haha), to przypomnij sobie to co cie w niej irytowalo, co ci sie nie podobalo. Jezeli nie miala takich cech w sobie, to nie ona jest idealem, tylko ty jestes zjebem. I teraz trzeba przestać kwiczeć i pierdolic o tęsknocie, tylko sie ogarnac i prxestac byc pizdeuszem! Liczy sie tylko dziś! Życie jest brutalne a milosc przereklamowana.amen.

    3

    0
    Odpowiedz
  26. Jak 2+2=4! Wiadomo o tym od dawna, tylko to niepopularne jest…

    1

    0
    Odpowiedz
  27. Ło ja żesz!… No co ty?! Jak to tak: „szpadel i do rowu”? Nie spodziewałem się tego po tobie! Z nami koniec.

    0

    0
    Odpowiedz
  28. dobrze, że twoje DNA to projekt istoty pozbawionej testosteronu i niezdolnej do rozmnażania

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Niewien nkeczytałem całego ale…
    Masz dupę ostrą jak kosa,
    wary ci wiszą jak śpik u nosa,
    Czerwona jak u pawiana,
    dupa pryszczata i obesrana

    1

    0
    Odpowiedz
  30. Wal chuja incelu

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Bzdury gadasz ja i moja wymyślona dziewczyna jesteśmy szczęśliwi już 10lat

    3

    1
    Odpowiedz
  32. To w chuj przykre, ale to prawda. Organizmom żywym chodzi tylko o seks i tylko to się liczy we wszechświecie. To jest jedyny główny cel, zaruchać, zapłodnić, umrzeć. Głupie, co nie? Ale to jedyny znany nam cel. Dać życie kolejnemu ssakowi, który będzie o tym myślał.

    4

    0
    Odpowiedz
  33. Piękna opowieść. Jasna cholera…. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Bla bla bla bla bla bla, nuda, oklepane jak schabowy w niedzielę.
    Ktoś Cię kopnął w tyłek? Narzeczona/narzeczony zdradził? Nikt Cię nie chce? Takie pierdolamento o chemii to zaczyna się zawsze jak druga połówka rzuci dla innego/innej, albo gdy już ostro wejdzie frustracja z powodu samotności. Możesz sobie tłumaczyć i racjonalizować, ale jak Cię dopadnie to i tak, cała ta bolesna prawda, Twoje wielkie objawienie, etc. etc.
    Wszystko to pójdzie w pizdu, mój Ty najbardziej wyjątkowy płatku śniegu ze wszystkich.

    0

    2
    Odpowiedz
  35. admin rucha psa jak sra

    1

    0
    Odpowiedz