Tak źle i tak niedobrze

Nie pracujesz, masz za dużo czasu wolnego, nudzisz się, czujesz się jak bezrobotne gówno i nie masz pieniędzy. Znajdziesz robotę – zapierdalasz po 14 godzin na dobę, może i zarobisz pare kafli na miesiąc, ale nie masz czasu na wydawanie pieniędzy, wolnego czasu, na zebranie własnych myśli, na zabawę i nie masz siły. Czy w tym kraju wszystko musi przechodzić ze skrajności w skrajność? Czarne, albo białe? Tak źle i tak niedobrze…

67
8
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Tak źle i tak niedobrze"

  1. A no kurwa tak to już jest w cebulandii że ciężko to jakoś wyśrodkować, jakoś wyregulować

    26

    1
    Odpowiedz
  2. Mam podobny kryzys. Kiedyś byłem długo bezrobotny, miałem za dużo wolnego czasu. Teraz pracuję 6 dni w tygodniu i nie wiem po co. Jak na standardy europejskie, zarabiam gówno, czyli jakieś 500euro. Czuje się jak robot. Nie dziwię się ludziom którzy wyjeżdżają żyć z socjalu. Gdyby miał trochę ciemniejszą skórę to chyba bym wyjechał udawać uchodźcę

    32

    0
    Odpowiedz
  3. Ja pracuje na produkcji, 3 zmiany, 1 2 i 3 zmiana. Pokolei. Czyli z życia też gówno a robota po 8h potem sie chce spać ze zmęczenia, trzeba po 1 zmianie 2h pospać bo sie wstaje o 4 rano by na 6 zacząć. Nocki od pon do pt na 22. Pół soboty w dupie bo trza odespać, zostaje zaś troche soboty dla siebie i niby cała niedziela, niedziela z presją bo o 4 trza wstawać bo na 6 do roboty. Pojebana ta zmianowość 1 2 3, powinno być 1 3 2

    28

    0
    Odpowiedz

Wyścig do nikąd

Ostatnio myślę nad sensem egzystencji i doszedłem do wniosku, że żyje w świecie, gdzie odbywa się wyścig. Ten wyścig jest do nikąd, gdyż czy ktoś osiągnie wysoki status społeczny, a na koncie wyświetla się okrągła sumka, czy klepie biede i codziennie walczy o przeżycie, to finał dla każdego będzie taki sam. Śmierć. Większość ludzi biegnie w tym wyścigu. Idzie do roboty, potem za zarobione pieniędze kupuje gadżety, jedzenie itp. I tak przez średnio 40 lat. Jak ktoś dożyje 70-80 to zazwyczaj cierpi na masę chorób i męczy się przez ostatnie lata swojego istnienia. Czy warto? Czy nie ma innej drogi, niż droga do nikąd? Myślę, że jest. Ta droga jest drogą spokoju ducha, robienia tego, na co ma się ochote. To po prostu wolność. Bardzo ciężko w dzisiejszym świecie o prawdziwą wolność, ale warto się zastanowić, czy droga do nikąd jest jedyną, słuszną drogą. Czy pieniędze, które pozwalają nam kupić wszystkie dobra materialne, są wstanie zapewnić nam spełnienie i radość. Osobiście doznaje, że wszystko co zostało kupione za pieniędze, z czasem się nudzi i traci dla mnie sens. I wtedy czuję, że wkraczam na droge do nikąd.

42
6
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Wyścig do nikąd"

  1. Może i prawda ale lepiej umierać w willi z basenem niż w chatce ze słomy i z gówna.

    21

    1
    Odpowiedz
  2. Zgadzam się. Taki dekadentyzm bis. Jednak ja mam takie same odczucia w tym wszystkim co ty. Bo jaki jest w tym sens? Jaka to wolność jest?
    Jak mieć na to wszystko wyjebane. Chuj z tym

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Ja za zarobione pieniądze w Norwegii (3 lata pracy w lesie) kupiłem działkę w lubuskim i wybudowałem dom. Mam blisko do jeziora, łowię ryby. Mam blisko do lasu, zbieram grzyby. Mam ogródek, hoduję warzywa, owoce oraz 6 kur i dwie kaczki.

    Od 4 lat nie robię nic innego, nie pracuję, mam wyjebane. Żyję z tego co mi da moja ziemia, las, jezioro i ogródek sąsiada. Za prąd nie płacę, mam solary. Za wodę też nie płacę, bo mam studnię głębinową. Polecam taki tryb życia. Mam bardzo niewiele zmartwień 😉

    36

    2
    Odpowiedz
  4. Mysle tak samo. Szkoda tylko ze nie kazdy to rozumie i przeszkadza ci w realizacji swoich planow i robieniu tego co chcesz i przez nich musisz pozniej ponosic konsekwencje ICH niezrozumienia.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. świat jest skomplikowany, żyjemy żeby sie bogacić tak było od zawsze (oprócz wyjątków jak mnisi tybetańscy, benedyktyni,kapucyni) ale przynajmniej teraz jest względny pokój bo ludzie boją się kolejnej wojny I,II to był pikuś przy tym co III może zniszczyć wszystko i nie będzie bogactwa, moim zdaniem dobrze że broń atomową ma tak wiele państw bo jakby nie mieli to mielibyśmy ciągle wojny a teraz elity chociaż się boją o własną dupe w końcu wszędzie dotrą chmury radioaktywne i nie będzie ucieczki

    10

    0
    Odpowiedz

Świat wg. HR’u

Straciłem nadzieję. Nie mam już ochoty. Nie chce mi się… Kurwa. Jestem po studiach, ludzie mówią, że dobry kierunek. Przyznam, że ciężko mi było ale jakoś doczołgałem się do końca… Zajęć miałem tyle, że nie miałem specjalnie czasu na praktyki. Mimo to aplikowałem ale wciąż odbijałem się od ściany. Albo żadnej odpowiedzi, albo rozmowa i „odezwiemy się”. Skończyłem studia, szukałem pracy. Zero odzewu. Postanowiłem, że pójdę do firmy X, w której zawsze chciałem pracować i podejmę zatrudnienie na najniższym szczeblu, czyli na produkcji… Pomyślałem, że skoro oficjalnym kanałem przebić się nie mogę, to zdzierżę pracę ze „śmietanką” inteligencką i spróbuję komuś odpowiedniemu wcisnąć swoje CV. Tak też uczyniłem i po mięsiącu pracy oraz znoszenia farmazonów współpracowników pomógł mi pewien Człowiek, który porozsyłał moje dokumenty po biurach w firmie. Bardzo temu Człowiekowi dziękuję. Odezwał się do mnie jeden Szef. Poszedłem na rozmowę. Udało mi się na nich zrobić wrażenie, docenili moją determinację i zaprosili na rozmowę, która odbyła się dzisiaj. Rozmowa standard – tysiąc pytań pomocniczo dołujących „a co by pan zrobił…”, „a co pana motywuje (najlepiej po angielsku), „a proszę podać przykład, że jest pan stanowczy”… No ja pierdole. Wiem, że nie mam doświadczenia, większość prac, które w życiu wykonywałem to prace fizyczne, ja jebie… Albo kucharz, albo kładłem tory, albo malowałem domy, albo wywoziłem gnój albo pracowałem na słuchawce – wszystko po to, żeby mieć trochę hajsu jako młody człowiek. To co ja mogę powiedzieć o stanowczości? Że Heńkowi na jabłkach powiedziałem żeby się odpierdolił ode mnie i pilnował swojej roboty? Momentami już brakowało mi pomysłów „a co pan woli, pracę schematyczną, czy kreatywną” no kurrrrwa! Te wszystkie gadki to ja nie wiem, jakby mnie w kosmos mieli wystrzelić razem z nimi i sprawdzają czy ich tam nie pozabijam z czasem. No nic… Jakoś przebrnąłem. Dali mi zadanie do zamodelowania w programie. Jak je zobaczyłem, to pomyślałem no kurwa, to ludziom którzy też byli na takich rozmowach dajecie jakieś chujowe blaszki do narysowania i kilka innych prostych zadań a mi dopierdalacie czymś takim? Ekstra. Zacząłem rzeźbić, komp nie mój, układ interfejsu też pozmieniany, myszka jakaś dziwna, z początku nic nie mogłem zrobić musiałem restartować program i z tego stresu prawie nic nie zrobiłem. Na koniec rozmowy oczywiście słodkie pierdzenie, nagroda pocieszenia w postaci „naprawdę zaimponował nam pan swoją determinacją i dążeniem do celu”… No dzięki, szkoda że za to nie płacą… Widocznie w tym świecie to i tak za mało. Zatrudniają ludzi beznamiętnych, spolegliwych… W pracy się opierdalają bo nie ma nic do roboty, albo rysują jakieś prymitywny szajs, a na rozmowie to wciskają kit jaka to nie jest odpowiedzialność kurwa chuj z nimi… Zdenerwowałem się. Straciłem wątek. A i wróciłem na chatę odpaliłem program i z zadaniem sobie poradziłem w 30 minut, także pięknie! Chujnia i śrut.

34
3
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Świat wg. HR’u"

  1. Aplikujesz do NASA i później dziwisz się ze nie przechodzisz rekrutacji?

    2

    7
    Odpowiedz
  2. No dobra, a skąd wiesz że cię nie wezmą? Co ty tak byś chciał Chop siup. Poczekaj. A jeśli nie, to chuj im w dupe.

    6

    0
    Odpowiedz
  3. Pewnie od początku chcieli cię olać. Te pytania są po to, żebyś nawalił i obwiniał siebie zamiast ich.

    17

    0
    Odpowiedz

Festiwal niekompetencji

Zdarzyło się, iż w piątym roku swojego życia mój „stary” telewizor „był wziął i umar” – padło podświetlenie LED i naprawa jest średnio opłacalna. Jako że technologia idzie do przodu, postanowiłem z połowicą, że kupimy nowy, większy, lepszejszy. Spełniłem więc swój techniczny obowiązek: objechałem okoliczne sklepy typu „media”, zobaczyłem co mają, co jak gra, jak świeci, ile kosztuje, itp., poszperałem w internetach i wybrałem konkretny model jako spełniający wszystkie wymagania. Teraz pozostało pojechać do sklepu z Visą w zębach i przywieźć pokrakę do domu.
Prosta czynność, ale postanowiliśmy ją dodatkowo utrudnić, a mianowicie wykupić dodatkowe ubezpieczenie na okres 3 lat. Nie będziemy wnikać czy jest to fajne, czy daliśmy się wydymać na trzy stówki – nieistotne, zobaczymy jeśli ( odpukać ) przyjdzie skorzystać.
Pierwszy krok to zakup telewizora. Wziąć z półki, upchać w koszyku. Teoria. Praktyka? Pan z obsługi musi zrobić to za mnie, więc pięć minut szukał mojego modelu wśród kartonów – finalnie to był ten, o który się oparłem gdy nie pozwolił zapakować go samemu. Następnie rozpakował i upewnił się, że w środku jest telewizor, a nie pralka automatyczna. Jako, że chcę przedłużoną gwarancję, pan musi w kajeciku poszukać pozycji, żeby wbić na paragon dodatkową opłatę. Kolejne pięć minut ciągłego pytania mnie w kółko o to samo: jaką gwarancję, na ile i za ile, ewidentnie strasznie motał się z tym, chociaż instrukcja napisana jak dla debila. W końcu pokazałem mu palcem konkretną pozycję w jego kajeciku ze słowami: „tą chcę, taką”. Teraz, aby wypisać certyfikat, trzeba spisać model, EAN oraz numer seryjny telewizora. Masz wszystko na pudełku? Masz. Ale to by było zbyt proste. EAN należy zeskanować z pudełka skanerem, po czym przepisać go z ekranu skanera. Logiczne. Numer seryjny także jest na pudełku, ale trzeba spisać z telewizora, musimy więc wielkiego, nieporęcznego gnoja wypakować nad podłogą z płytek ceramicznych ( w sumie, jeszcze nie zapłaciłem, jakby coś ). „Czyli może się zdarzyć, że pudełko będzie od innego egzemplarza?” – pytam zaniepokojony. „Nie, to niemożliwe” – odpowiada pan.
„To w takim razie dlaczego S/N spisujemy z obudowy, a nie z opakowania?”. Cisza….. „Wie pan, ja tu jestem drugi dzień. Muszę się jeszcze dużo nauczyć.”
No tak. Nie mogę mieć do niego żalu w takim razie, ja też w swojej pracy byłem kiedyś „drugi dzień”.
Tylko, że w mojej pracy nikt nie puściłby mnie „na żywioł” do klientów bez podstawowej wiedzy, umiejętności, znajomości procedur. A ten gość ewidentnie nie miał za sobą żadnego szkolenia. Absolutnie nie wiedział gdzie jest, dlaczego i po co – oraz, o zgrozo – jak się to robi.
Coś, co miało trwać 25 minut trwało półtorej godziny. „Doradca klienta” bez elementarnej wiedzy. Bez umiejętności użycia skanera, z którym motał się jak przedszkolak, a którego – de facto – w ogóle nie potrzebował.
Czy duże firmy serio nie zdają sobie sprawy, że to najniższe ogniwo w łańcuchu pokarmowym to praktycznie 95% wizerunku firmy? Przecież ja przez najbliższy rok będę wszystkim mówił: „Nie idź na zakupy do X, tam pracują debile-analfabeci”.

37
15
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Festiwal niekompetencji"

  1. nawet jak będziesz mówił to i tak mają dochód.

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Ale mniejszy 🙂

      1

      0
      Odpowiedz
  2. To ja jestem tym doradcą klienta misiaczku. Przetrzymałem cię, bo mi się podobałeś i tylko szukałem okazji żeby ci się dobrać do kakaowego oczka. Pozdrawiam ciepło, czuły Roman.

    35

    2
    Odpowiedz
  3. Liczylem na bardziej spektakularny finał. Np ze się przewrocisz z tym tv i jeszcze kilka regalow poleci jak domino, może jakieś wybuchy, zwarcia elekt i pożar.

    32

    0
    Odpowiedz
  4. Odjeb sie od czlowieka . Moze pierwszy raz to robil . Kurwa staral sie a ty mu stoisz nade lbem i pewnie jeszcze sie mondrzysz i popisujesz przed swoja.

    7

    2
    Odpowiedz
  5. Oj tam oj tam koleś zielony bo nowy a ty spinasz dupsko i ziejesz ogniem, zjedz snikersa albo pij mniej kawy xD

    8

    0
    Odpowiedz
  6. Po pierwsze ten telewizor jest tak zrobiony, że zjebie ci się po 3-5 latach (niedługo po tej twojej wykupionej dodatkowej gwarancji). Już nie będziesz pewnie pamiętał swoich żalów do sklepu X i pobiegniesz tam ponownie na zakupy z Visą w zębach. A jeśli nawet będziesz pamiętał, to pobiegniesz do sklepu Y, gdzie cię wychujają jeszcze bardziej i za kolejne 3 lata jak ci się zjebie kolejny telewizor, to wrócisz do X. Reasumując – system jest tak skonstruowany, że obsługa klienta nie ma tu znaczenia, więc powinno być chujowo i tanio (tanio dla sklepu). A po drugie nie pierdol o szkoleniach przed sprzedażą jakiegoś telewizora. To nie jest statek kosmiczny albo usługa chirurgiczna, żeby trzeba było szkoleń. Poziom odpowiedzialności zerowy – byle menel może sprzedawać telewiory.

    8

    0
    Odpowiedz
  7. Mam bekę z posiadaczy telewizorów. Padają wam jak muchy i musicie wymieniać na lepsze, a za 2500zł. jest już dobry projektor większy niż największy tv.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. omg a co sie spodziewasz po firmie, która ma młody dynamiczny zespół czyt. w tej firmie jest tak chujowo że każdy dobry pracownik się zwalnia a chujowi jak po 3 miesiącach sie czegoś nauczy to się go zwalnia bo pewnie przyjdzie lepszy. A lepszy w dupie ma za najniższą krajową robic nie będzie więc znów przyjdzie sierota która nie umie trzymać skanera i tak w koło. Ale co tam towar schodzi bo ludzie to debile i jak widzą reklame to zaraz lecą do tego sklepu coś kupić. Więc nie ma co inwestować w specjalistów lepiej ta kase przeznaczyć na reklamę.

    5

    0
    Odpowiedz
  9. Co za menda z ciebie.

    3

    0
    Odpowiedz
  10. „Czy duże firmy serio nie zdają sobie sprawy, że…” – Zdajemy sobie sprawę, ale chuj nas to obchodzi. Nasze filie na Europę wschodnią zatrudniają ludzi zgodnie z zasadą maksymalizacji zysków (czyt. chuja im płacimy). W związku z tym nasz personel to ludzie z łapanki a rotacja jest większa niż na cyrkowej karuzeli. Kierownictwo to kapo rodem z karłagu, którzy tylko patrzą jak oszczędzić i wykazać się przed tymi wyżej. Pewnie chcesz zapytać, czy się nie przejmujemy tym, jak to wpływa na klienta – sramy na to. Po pierwsze, klient polski to dziad i nie ma się co z gołodupcami pieścić. Po drugie, i tak kupisz – jak nie w sklepie nie dla cymbałów, to w sklepie nie dla kretynów, albo innych nie frajerów. Wszędzie jest to samo, więc to nie żadna konkurencja. Ich zawiedziony klient przyjdzie do nas, a nasz do nich – ręka rękę myje. Po trzecie, choćby się działo nie wiem co, to i tak nie podniesiemy pensji, nie zaczniemy nagradzać kompetencji, a szkolenia i wdrażanie to niepotrzebny koszt – i tak kupisz, bo liczy się tylko cena.
    Ja ciebie też.
    Young Fist Fucking Manager Karol Kutasowicz

    8

    0
    Odpowiedz
  11. Niby chujnia z takim zdarzeniem ale określanie ziomka, który tam pracuje drugi dzień : ”debilem i analfabetom” jest tak kurwa polskie, że bardziej być nie może. Debile są jak sam zauważyłeś u góry, chociaż skoro gość jest 2. dzień w robocie to logiczne, że wszystkiego kurwa nie będzie ogarniał. No ale nie ja jestem Panem świata, Polakiem, który przyjechał na zakupy i jestem kurwa najważniejszy we wszechświecie bo mam do wydania 2 kafle na nowy chuja warte urządzenie zwane telewizorem.

    7

    1
    Odpowiedz
  12. Tak to jest jak z autorem tego posta. Kupi taki czereśniak tv za 1500zł i myśli że jest królem. Oczekuje czerwonego dywanu i fanfar. Słoma z butów wystaje . Żenujący osobnik pewnie jest w pracy zwykłym cieciem co dzień w dzień nalepia przez 8h nalepki na kartonie albo wywozi gruz z taczkami z budowy. Ale co tam! Uzbierałem na tv! Jestem gościem. Biegiem mi tu pakować ten telewizor. Pracownik pewnie miał jakieś obsuwy typu wpisał coś w złą rubryke. Ale czereśniak , popychadło to zauważyło i wow! Teraz ja wylecze swoje kompleksy. Gościu lepiej pocałuj swoją brzydką, grubą żone i idz spać bo jutro trzeba iść do pracy zarobić na Argusa z Lidla.
    Ps. Poczekaj aż śmieciarka opróżni kubły i dopiero wtedy połóż karton po tv tak by sąsiad zdążył zobaczyć że cie stać na telewizor!

    7

    0
    Odpowiedz

Medycyny mi się zachciało…

Od dziecka podobała mi się praca lekarza. Chodziłem do prestiżowych szkół przed uczelnią, pokonałem maturę. Zawsze jednak wolałem matematykę i fizykę od chemii i biologii, lecz nie podobały mi się perspektywy pracy po jakiś polibudach czy esgiehach. Udało mi się dostać na lekarski (w jednej z najlepszych uczelni w naszej cebulandii), lecz to co zastałem to jakieś nieporozumienie. Oczekiwałem na swoim wydziale ludzi inteligentnych, bystrych, niestety większość z nich to robociki które są w stanie wykuć na pamięć książkę telefoniczną, z przeciętną inteligencją, umiejętnością kojarzenia faktów i błyskotliwością bliską zeru… Bez wątpienia przyczynił się tu system rekrutacji – nie wymagano rozszerzeń z fizyki i matematyki na maturze, co dało wstęp niemal każdemu z ulicy, bo to żaden wyczyn nauczyć się kilku regułek do matury z biologii czy z chemii. Poszedłem na studia z postanowieniem samodoskonalenia siebie i rozwijania swoich umiejętności, a jedyne co tu robię to kuję jakieś guzki na kościach, których i tak większość lekarzy po zakończeniu studiów pamiętać nie musi… Mam ochotę spierdalać stąd na studia techniczne, lub cokolwiek gdzie jest trenowane logiczne myślenie i rozwiązywanie problemów. Może i zostanę zhejtowany bo powszechnie wiadomo że studia medyczne to głownie pamięciówka, rozumiem że w przyszłości prawdopodobnie ludzkie życie będzie w moich rękach, owszem czasem uczę się ważnych rzeczy, ale czy chcielibyście być leczeni przez tępaka który wykuł się na pamięć kilku(dziesięciu) podręczników? Nie lepiej byłoby wprowadzić fakultety z matematyki i chociaż trochę podnieść inteligencję przyszłych medyków zamiast kazać im szlajać się po bezużytecznych zajęciach jak na przykład etyka (bo jak ktoś jest zachłanny na kasę to i tak weźmie w łapę niezależnie od tego co mu powiedział jakiś profesor filozofii) czy nauka już dawno wymarłej łaciny? Jestem załamany patrząc na system kształcenia lekarzy. Pozdrawiam.

67
9
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Medycyny mi się zachciało…"

  1. Przed studiami miałeś tak zwany entuzjazm pierwszaka który zazwyczaj znika jeszcze przed końcem pierwszego semestru. Co prawda kierunek inny ale miałem dokładnie to samo. Moja rada: miej obok studiów życie bo inaczej się zajebiesz psychicznie. Pozdro

    24

    1
    Odpowiedz
  2. Wkuwanie tych wszystkich łacińskich nazw i ogólnie łacina to jest jakieś kurwa nieporozumienie. Na chuj to komu ja się pytam??? Co to kurwa średniowiecze??

    10

    2
    Odpowiedz
  3. To jest właśnie obraz typowego studenta. Wielkie ambicje a i tak skończy w McDonaldzie, co ambitniejszy w biedrze na kasie 🙂 Każdy na siłę chce studiować a tak naprawdę najbardziej rozwojowe są szkoły zawodowe, które to się w obecnych czasach potępia, że tam niby tylko sami najgorsi trafiają. I najgorsze jest, że wśród młodych, niedoświadczonych życiowo osób, propaguje się takie stwierdzenia. Później mamy wysyp absolwentów studiów, bez jakichkolwiek umiejętności i doświadczenia.

    21

    8
    Odpowiedz
    1. Taa dokładnie. Oni wszyscy myślą że to że sa po studiach to odrazu z miejsca wszyscy na dyrektorów pójdą. A tu zonk. Bo tak naprawde PRAKTYKA się liczy a nie to, że oni 5 lat łazili po wykładach gdzie sie produkował jakiś grecki filozof.

      11

      0
      Odpowiedz
    2. Och kurwa tèpole studenci . Po chuj dojicie biednych rodziców na utrzymanie , na studia itd. Na co wy liczcie w przyszłości ? Przecież 95 % z Was nie będzie robić tego o czym marzycie… skończycie w Biedrze lub w mcdonaldzie gdzieś w Anglii… no ale pomarzcie sobie ☺

      4

      5
      Odpowiedz
    3. To, że poziom studiów jest, jaki jest, nie znaczy, że każdy student w dzisiejszych czasach jest kretynem i bezmózgiem. Tym, którzy rzeczywiście chcą się uczyć i mają ku temu potencjał, powinna być udostępniona taka możliwość. Nie możemy jako remedium proponować, by teraz wszyscy szturmowali zawodówki, bo popadniemy w drugą skrajność.

      12

      3
      Odpowiedz
  4. Polska edukacja czyli typowe zakuj zdaj zapomnij po co uczyć ludzi logicznego myślenia skoro kiedy zaczną myśleć to będą się buntować przeciwko władzy, lepiej uczyć ich jak wykonywać polecenia bez szemrania i pierdolenia, bez pytania o sens i logike to wtedy będą posłuszni bo zostali wytresowani jak psy

    „Nauczyciele mieli za zadanie kształcić posłusznych państwu obywateli. Umiejących czytać i pisać urzędników oraz żołnierzy (to w XIX wieku zaroiło się od pamiętników pisanych na europejskich frontach). Obywateli wykształconych na tyle, ile trzeba, ale nie wolnomyślnych.”

    „Ken Robinson przyrównał ten system do programowania wielkiego żywego komputera. Władzy było potrzebne, aby przyszli pracownicy machiny biurokratycznej mieli podstawowe umiejętności kopiowania i przetwarzania urzędniczych danych. ”

    polecam prezentacje na yt” Dlaczego tak mało pamiętasz ze szkoły? | Radosław Kotarski

    23

    0
    Odpowiedz
  5. Wyżej srasz niż dupę masz…

    Wstęp na medycynę dla każdego ,poziom kształcenia niski ,zero wyzwań…
    Kisnę trochę z takiego panicza jak ty ,ale dam Ci radę.
    Nie rzucaj medycyny dla studiów technicznych – tam to dopiero jest żałość i patologia.

    A ogólnie mówiąc jakbyś powyższego nie zrozumiał, jesteś naiwniakiem który się spodziewał po studiach nie wiadomo czego. Życie Cię jeszcze zaskoczy idealisto ,zobaczymy ile razy weźmiesz w łapę jako lekarz 🙂

    15

    7
    Odpowiedz
  6. Matma może nie koniecznie im potrzebna ale myślę że praktyka i uczenie sie empatii dla pacjenta. A nie przyjdzie jakiś buc. A ty to jednak powinneś zmienić studia

    14

    0
    Odpowiedz
  7. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ja studiowałem na polibudzie i też byłem cholernie rozczarowany. Trzeba było zdać egzaminy z matematyki i fizyki, więc oceny na maturze nie miały znaczenia, ale to, czego uczyli na moich studiach to jakaś paranoja.
    Zaczęło się od tego, że na pierwszym roku dowalili jakąś popierdoloną matematykę w stylu całek powierzchniowych obrotowych i liczb zespolonych. Oczywiście wszystko ręcznie, za kalkulator naukowy wypad za drzwi. Po pierwszym semestrze wyleciało 70 z 300 przyjętych. Po drugim kolejne 50. Do końca studiów nigdy te rzeczy nie były już poruszane.
    Dalej wcale nie było lepiej. Zamiast uczyć nowoczesnych metod obliczeń inżynierskich maglowali nas ręcznym obliczaniem jakichś bzdetów. I ciągle jakieś posrane wyprowadzanie wzorów. Bo jak wiadomo, inżynier w praktyce zawodowej nie korzysta z nowoczesnych programów obliczeniowych, tylko wyprowadza sobie na karteluszce wzory z XVII wieku. A potem liczy ręcznie, najlepiej bez kalkulatora.
    Z myślenia to nauczyłem się jednego – na wszystko musi być dupokrytka. Czy to zapis w ustawie, czy rozporządzeniu, czy w normie lub chociażby jakiejś oficjalnej instrukcji albo zbiorze wytycznych. Bez tego masakra, nikt nie będzie wnikał jak coś zostało zrobione – jak nie ma podkładki z jakiegoś w/w dokumentu to jest do dupy.
    Także jeśli liczysz, że gdzie indziej jest lepiej, ludzie mądrzejsi, bardziej otwarci, a program nauczania stawia na kreatywne myślenie, to możesz się srogo rozczarować.

    28

    1
    Odpowiedz
    1. Popieram 🙂 również skończyłem polibudę i mam identyczne doświadczenia. Najlepiej, że u mnie dodatkowo jeszcze na magisterce wprowadzili matematykę dział- prawdopodobieństwo, zmienne losowe itp… To dopiero był kosmos, płaciło 50% roku chyba za to. Ponadto ta wiedza nie sprawi, że Twoje życie będzie lepsze…Przynajmniej ja mam takie zdanie. Teraz do Autora: Polibuda dzisiaj to takie więzienie gdzie 5 lat musisz odsiedzieć jeśli chcesz mieć jakieś uprawnienia (budowlane np.) i pracować na trochę wyższym stanowisku (pomijam IT- ta branża rządzi się trochę innymi prawami). Później zaczyna się życie i uczysz się sam, niemal od nowa tego co istotne. Nie pomogą ci 5 w indeksie, ponieważ ta wiedza jest zbędna w większości. Musisz sam odkryć to co ważne i sam się tego uczyć. Nie pomoże Ci nikt. Żaden profesor czy tam doktor z uczelni. A logicznego myślenia możesz się nawet nauczyć analizując historię i to jak działali najwięksi w dziejach stratedzy na wojnach i polach bitew. Dla mnie matematyka szczególnie ta wyższa to nic innego jak działania na ograniczonych zbiorach liczb gdzie panują z góry ustalone reguły. Robotyczne klepanie i powielanie z góry ustalonych schematów i zasad działań. To jest wszystko płytkie i nie rozwija wyobraźni, pomysłowości czy umiejętności rozwiązania jakiegoś problemu życiowego. Powodzenia w nauce-tej samodzielnej.

      11

      1
      Odpowiedz
    2. Dokładnie tak samo jest w technikum leśnym, jakieś pojebane wzory, których nikt w praktyce nie używa od 80 lat, pojebane metody obliczeń, rzeczy zupełnie nieprzydatne. A ksiązki sprzed 50 lat xD

      8

      1
      Odpowiedz
  8. „Pokonalem mature”… ahahahahahahaha. Totalnym tepakiem trzeba byc, zeby nie dac jej rady

    9

    13
    Odpowiedz
  9. Ja to chciałbym być tak ambitny

    6

    0
    Odpowiedz
  10. Potem człowiek chodzi po takich kurwach tu opisanych, którzy nie potrafią zdiagnozować choroby. Dopiero jak za którymś razem trafi się na ogarniętego medyka to jest w stanie określić co mi dolega. Jakby ktoś miał dajmy na to nowotwór, to dla takiego człowieka może być już za późno.

    32

    0
    Odpowiedz
    1. Z rakiem i tak medycyna sobie nie radzi. Po co więc diagnozować? Z resztą… i tak wszyscy umrzemy.

      1

      4
      Odpowiedz
  11. Ja jestem na 6 roku lekarskiego 😉 i muszę się z Tobą zgodzić ; )Wnioskuję ,ze jesteś na 1 roku . To fakt na początku sa same nudne i niekoniecznie potrzebne przedmioty. Pocieszę Cię , że na 3 roku jak wejdą przedmioty kliniczne bedzie wiecej miejsca dla logicznego myslenia i praktyki . Ale to studia nadal pamięciowe 😉

    11

    1
    Odpowiedz
  12. I ja takze zalamana jestem patrzac na caly system ksztalcenia lekarzy. Czesto wiedza akademicka nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Mam luszczyce od 10 lat i jedyne co mige zrobic to robic na sobie doswiadczenia metoda prob i bledow.. Bo zaden dermatolog, lekarz na wejsciu przepisuje mi sterydy na co dalam sie nabrac na samym poczatku choroby.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. Jedyne co możesz zrobić to nie czekać na rozwiązanie ze strony współczesnej medycyny, skoro do tej pory doczekać się go nie możesz. Idź do lekarza medycyny chińskiej albo ajurwedyjskiej (tylko porządnego, a nie jakiegoś samouka świra). W Krakowie jest klinika m.chińskiej na przykład. Tam szukają przyczyny, a nie tylko leczą skutki.

      6

      1
      Odpowiedz
  13. A do czego się przyda lekarzowi matematyka? Chyba tylko do liczenia kasy pod biurkiem 😉

    18

    0
    Odpowiedz
    1. I do liczenia trupów w kostnicy…

      12

      0
      Odpowiedz
  14. Jesteś wrednym chujem.Ale masz racje

    7

    1
    Odpowiedz
  15. Drogi Bracie, Twoje pragnienie zostania medykiem jest nadzwyczaj godne pochwały, i mówi Ci to przedstawiciel wyznania składającego się głównie z inżynierów i lekarzy! Nie lekceważ jednak nauki zapamiętywania, która jest bardzo ceniona przez Religię Pokoju. Prorok, salla Allahu alaihi wa salam, tymi słowami zachęcał do wytężonej pamięciówki:
    „Allah powie temu, kto nauczył się na pamięć Koranu: „Recytuj Księgę i podnoś swój level w Raju. Recytuj ją, tak, jak to robiłeś za życia, bo osiągniesz poziom o tym samym numerze, co ostatni wypowiedziany werset.”
    Powiadają, że uczony imam Al-Zayob, rahimahullah, osiągnął dzięki temu nieprawdopodobny 11 level w dżannah, doświadczając licznych bonusów i perków w towarzystwie dziewic o skromnym wejrzeniu.
    Aby cię dodatkowo zachęcić, podamy kilka znanych przykładów fenomenalnej pamięci towarzyszy Proroka (s.a.A.w.s.)
    Abu Huraira, niech Allah będzie z niego zadowolony, zdołał zapamiętać 5374 hadisy, zaś należący do niego kot dalsze 483, głównie dotyczące kulinariów.
    Syn kalifa Umara, Abdullah – 2600 – jakaż to ładna, okrągła i łatwa do zapamiętania liczba!
    Anus ibn Malik – 2286, za co Allah nagrodził go wyciągnięciem sandałów w wieku aż 103 lat.
    Umm al-Muminin Aisza, radi Allahu ahna – aż 2210 – ostro jak na nastolatkę!
    Kuzyn Proroka (s.a.A.w.s.), Abdallah ibn Abbas – 1,660. Zrobił on doktorat i ośmioro dzieci, a im więcej się uczył, tym stawał się przystojniejszy, co potwierdza grafika Google.
    Dlatego pilnie się ucz, ćwicz pamięć i poleruj profesorom laskę Eskulapa, a wtedy, inshaAllah, czeka Cię bajeczna rezydentura, etat POZ oraz konferencje na Sumatrze. Pozdrawia emir Abu Janusz.

    11

    1
    Odpowiedz
    1. Ja pierdole już myślałem że te debile co piszą takie grafomańskie historyjki to wyginęły a tu zonk!

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Nie przy jedzeniu, oplułem monitor… 😀

      0

      0
      Odpowiedz
  16. 6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum, kolejne liceum i potem i tak nie wiesz człowieku co to jest np. PIT a co dopiero jak go wypełnić. I tak mija kolejny dzień, kiedy nie zastosowałeś wzorów skróconego mnożenia.

    11

    0
    Odpowiedz
  17. Kończyłem w 2000 informatykę na polibudzie. Całe 5 lat. Pierwszy rok algebra analiza matematyczna, logika i teoria mnogości. … i wiele innych przedmiotów, które wykładano tylko by dać zatrudnienie starym chujom lub wypełnić czymś program studiów. Prawdziwa praca ukierunkowana pod specjalizacje to ostatnie 3 lata. A i tu zdarzaly się wypełniacze. Połowa tych studiów to marnowanie czasu i pieniędzy. Swoim dzieciom bym zalecił studia na prywatnej uczelni o ile tam nie robią też takiej chujni. Lub iść na najgorszą najłatwiejsza by papier mieć a się nie zmęczyć

    7

    1
    Odpowiedz
    1. Kurwa, a ja jestem na jednej z lepszych czyli gorszych uczelni i na trudnym kierunku wiec chyba bede mial przepierdolone bo bede sie meczyl.

      0

      1
      Odpowiedz
  18. Uświadom sobie, że współczesna medycyna to ciągłe łatanie przebitej opony podczas jazdy po drodze pełnej kolców. Współczesna medycyna nie jest zainteresowana zmianą kierunku jazdy. Nie szuka takiego rozwiązania. Dlaczego? Można podejrzewać, że chodzi o interesy firm farmaceutycznych, ale nie wiem, po prostu tak jest. To medycyna objawowa (myli pojęcia przyczyny ze skutkiem), źle definiuje źródła problemów i jej koncepcje opierają się na wyciąganiu problemu z kontekstu i traktowaniu rzeczy odrębnie. Taka medycyna może jedynie zabiegać o lekarzy wykształconych w systemie odtwórczym, narzucając procedury, tłumiąc wszelką kreatywną i niezależną myśl, która obnażyłaby jej słabości i błędne koncepcje.
    Dobrą stroną tej medycyny jest możliwość szybkiej i skutecznej reakcji w przypadkach nagłych (wypadki, zawały itp) oraz ratowanie życia osobom, które wcześniej leczyła przez wiele lat swoimi metodami i które doprowadziła do stanu krytycznego (oczywiście przy współudziale tychże osób, nieświadomych i ignorantów). Dopóki nie zmieni się koncepcja przyczyny w tej medycynie, dopóty praca lekarza będzie coraz bardziej przypominać działanie robota. Ku zmartwieniu nas wszystkich. Zdrowia życzę.
    Poczytaj o chińskiej medycynie, żeby uświadomić sobie czym jest prawdziwa przyczyna i jak daleko medycyna od jej określania odeszła.

    11

    0
    Odpowiedz
  19. Szanowni Komentatorzy. Czytam Wasze całkiem inteligentne wypowiedzi i dlatego postanowiłem też napisać tutaj parę słów. a słowa te zapożyczam z małej książeczki prof.
    Tadeusza Kotarbińskiego (już niestety nieżyjącego od wielu lat) pod tytułem „Żyć zacnie” wydanej przez Naszą Księgarnię w roku 1989. Chodzi o to, że człowiek pragnąłby żyć , istnieć wiecznie. Dotyczy to np. próby pocieszenie się tym, że się będzie nadal żyło po zgonie. Ale tak nie jest, jeśli nawet ten i ów tak mówi. A teraz następuje cytat z wyżej wymienionej pozycji T. Kotarbińskiego: „Nie jest tak, ponieważ podobna chęć musiałaby mieć za warunek intuicyjne zrozumienie pojęcia wieczności. Że go nam jednak zupełnie brak, o tym świadczy chociażby sens następującej hinduskiej przypowieści. Na szczyt góry diamentowej wyższej niż Himalaje przylatuje co rok mały ptaszek i czyści sobie swój miękki dziobek o diament. Otóż, gdy ów ptaszek malutki w ten sposób zetrze całą górę, wówczas mini edopiero pierwsza sekunda wieczności. Nie ma w streszczonej przypowiastce ani słowa przesady. Ogrom wieczności przekracza wszelkie granice intuicji, nie może więc być przedmiotem uświadomionego pragnienia. Nie o to chodzi ludzkiemu sercu. Pragnie ono żyć nie wiecznie, lecz tak dlugo, jak mu będzie się chciało żyć. Nie sama bowiem skończoność życia zasmuca, lecz jego krótkotrwałość mierzona stosunkiem do pożądanej długotrwałości. „

    2

    2
    Odpowiedz
  20. Studia w Polsce są realizowane delikatnie mówiąc starodawnie – to prawda. Ale jako osoba z medyka napiszę po co to całe gówno na pierwszym roku. Właśnie po to by odsiać osoby które nie są w stanie nauczyć się encyklopedii na pamięć. Bo powiedz mi jak chcesz na klinikach rozwiązywać problemy bez wkucia na blachę dawek leków, farmakologii, farmakokinetyki, patofizjologii, fizjologii, patomorfologii itd. itp. Jeżeli spodziewałeś się, że studia wyglądają jak szkoła magii w Harrym Potterze to nic dziwnego, że jesteś rozczarowany. I chyba jednak nie jesteś tak inteligentny i błyskotliwy jak ci się wydaje – sądząc po wpisie.

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Nie studiuj medycyny jeśli nie sprawia Ci to przyjemności.
    Jeśli lubisz przedmioty techniczne, zostań programistą.

    1

    0
    Odpowiedz

Kupiłem czopakul

Tak jak w temacie, kupiłem na allegro czopakul. Takie urządzenie z obrotowymi ostrzami do siekania cebuli, reklamowali dawno temu w telezakupach mango. Niestety, średnio sieka cebulę, za to wspaniale pęka plastikowa obudowa przy pierwszym użyciu. Co do samych ostrzy- cebula klinuje się między nimi, więc obrót nic nie daje, gdyż na dnie urządzenia nie ma nic. Wszysko zostaje pomiędzy ostrzami i przesuwa się wokół osi razem z nimi. Nie polecam tego produktu. Eh, wyjebałem 12 zł (z przesyłką!) w błoto, chujnia i srut.

14
25
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Kupiłem czopakul"

  1. jaka kurwa chujnia równowartość 6 piw w dupie i 0 profitu, na twoim miejscu pociąłbym się liniką albo połknął mydło że się tak dałem zfrajerować

    9

    1
    Odpowiedz
  2. 12zł… hahaha

    6

    0
    Odpowiedz
  3. A miał byś za to ze dwa porządne bulbulatory

    12

    0
    Odpowiedz
  4. Takie rzeczy się zdarzają w Cebullandii.

    5

    3
    Odpowiedz
  5. Nawet śmiechłem XD luźna chujnia

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Rozumiem twoj wkurw . Mam doswiadczenie . Z gadgetami tak niestety bywa … Niektore dzialaja , niekore o kant chuja stluc . Zabawna nazwa ” czopakul”. Moze tylko jajka albo jarzyny na salatke z majonezem tym ciapac ?

    3

    1
    Odpowiedz
  7. Zacznij zdrowo myśleć a nie kupujesz pierdoły od Mango.

    5

    0
    Odpowiedz
  8. 12 zł może zabić miłość w człowieku.

    4

    0
    Odpowiedz
  9. Cebulaki nie czuja fejku

    0

    1
    Odpowiedz

Tatuaże i inne

Moje koleżanki generalnie są w wieku 18 lat albo niedługo będą w tym wieku. Zauważyłem głupią modę, a mianowicie robienie sobie bezsensownych tatuaży. No bo jak mam inaczej nazwać jakieś róże, gwiazdki, „geometryczne” zwierzątka albo jakieś abstrakcyjne chuj wie co. Przecież to tylko głupia chwilowa moda, a takie coś zostaje na całe życie. Nie wiem, jak można tego nie rozumieć. Co gorsze tatuaże robią sobie te dziewczyny, które uważałem kiedyś za rozsądne. Bo ona chce róże na żebrach. Tym głupim sukom powinno się zakazać robienia czegokolwiek ze swoim ciałem do momentu aż dorosną. Kolejne głupie suki to nauczycielki wychowania do życia w rodzinie czy inne panie psycholog, które uważają, że rzekomo dziewczyny dojrzewają szybciej niż chłopaki. Nie wiem kurwa pod jakim względem. Chłopaki w tym wieku są przedsiębiorczy, chodzą do pracy i zarabiają swoje pieniądze. W tym czasie te „dojrzałe” dziewczyny zajmują się takimi pierdołami. Wkurwia mnie takie zachowanie i gadanie. Jeszcze chciałem wspomnieć o dwóch rzeczach, bo są za krótkie na kolejną chujnię. Loginy i hasła. Teraz żeby zrobić cokolwiek np. kupić coś, zagrać w grę, używać programów musisz zakładać konto. Dla bezpieczeństwa powinno się mieć różne hasła. Właśnie w ten sposób nie pamiętam połowy swoich haseł. Kurwa, niedługo jak ta technologia pójdzie do przodu, to będę musiał przed wejściem do kibla podać login, hasło i udowodnić, że nie jestem robotem. Druga sprawa to funkcja „Mój Dzień” na Facebooku. Nie wiem po chuj oni to wprowadzili, skoro wszyscy korzystają z jego pierwowzoru, czyli Snapchata. Kiedyś aplikacje Facebooka i Messengera były całkiem przejrzyste, a teraz jest napierdolone tyle tych bezużytecznych opcji, że aż wkurwić się idzie. Czasami aż mam ochotę wyjebać swojego smartfona i zastąpić go normalnym telefonem sprzed 12 lat tym bardziej, że smartfon zabiera mi tylko czas. Tyle miałem na dzisiaj do powiedzenia, trochę mi ulżyło. Dziękuję.

44
18
Pokaż komentarze (36)

Komentarze do "Tatuaże i inne"

  1. One dojrzewają szybciej… do używania specyficznych i wbudowanych w ich psychikę metod manipulacji facetami. One nie muszą pracować i być przedsiębiorcze, one sobie to zapewnią owijacac koło paluszka jakiegoś janusza biznesu.
    A co do tatuaży, babie można wmówić wszystko…

    25

    3
    Odpowiedz
  2. Masz w ogóle kolegów, czy tylko koleżanki, maminsynku?

    3

    6
    Odpowiedz
    1. Tak, mam kolegów, mniej więcej po równo z koleżankami.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Raczej normalny chłopak ma więcej kolegów niż koleżanek. Ale zawsze się zdarzy ktoś dziwny.

        1

        0
        Odpowiedz
  3. 90% kobiet tak naprawdę nigdy nie dorasta. Mają ponad 20 czy 30 lat z hakiem i nadal te same emocjonalne reakcje na każde gówno i problemy z dupy. Kiedyś tak nie było bo były inne czasy i życie było jeszcze cięższe niż teraz i nie było miejsca na fochy i zbędne pierdolenie tylko było trzeba zapierdalać fizycznie. Chłop generalnie lubi czasem coś odjebać jak wypije ale potrafi się ogarnąć kiedy trzeba. Nie bez powodu ukształtował się tradycyjny model rodziny w którym to facet jest głową i głównym przewodnikiem życiowym dla dzieci i trzyma wszystko za jaja bo od tego jest. Teraz sie laskom w dupach przewraca. Normalne umysłowo kobiety to już gatunek na wymarciu. Są takie ale trafić na taką to jak trafić piątke w totka.

    13

    9
    Odpowiedz
    1. 90% kobiet tak naprawdę …..Amen Bracie

      4

      0
      Odpowiedz
  4. Dla mnie tatuaże też są bez sensu, ale jak słyszę takiego gimbusa co ubliża od głupich suk, bo któraś dziewczyna chce tatuaż to myślę, co mu do tego? Zajmij się swoim ciałem, a szczególnie głową bo coś z nią chyba nie tak, skoro nie wpadłeś na pomysł, że hasła można zapisywać w przeznaczonym do tego notesie albo nie logować się gdzie popadnie.

    7

    4
    Odpowiedz
    1. Bardzo ciekawe jak określasz wiek przez internet.

      2

      1
      Odpowiedz
  5. Paczcie! Taki młody, a już z Janka stał się Januszem!
    Masz swoje 24 godziny każdego dnia, swój kawałek dupy, na którym możesz wytatuować sobie motylka lub pozostawić go czystym tak, jak go Pan Bóg stworzył i jeszcze Ci mało?
    Z tego co wiem, „chwilowa moda” na tatuaże trwa nieprzerwanie od lat osiemdziesiątych, kiedy to naćpana gwiazda rocka wyszła na scenę prezentując swojego tygrysa, żubra czy motylka właśnie, na zapoconych jajach.
    Jeśli ktoś wydziara sobie genitalia na czole-fakt, głupia sprawa, ale jest w niej coś pocieszającego. Coś, z czego możesz nie zdawać sobie sprawy, ale w końcu do Ciebie dotrze, oby nie za późno -to nie Twoje czoło.
    Pozdrawiam!

    7

    4
    Odpowiedz
    1. Z tymi 24 godzinami to pojebało Ci się trochę. 8h spania, 8h szkoły, a potem jest już ciemno i piździ, więc i tak nie zrobię nic konkretnego. Co do mody fakt, źle się wyraziłem. Miałem na myśli chwilowe pragnienie.

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Jeżeli w ogóle mi się cokolwiek pojebało, to na pewno nie w takim stopniu 😉
        Osiem godzin śpisz, bo tyle akurat chcesz spać; przy odrobinie wysiłku można wykroić z nich dodatkowe trzy.
        Tym sposobem masz całe jedenaście godzin, – gdy wykroisz z nich dwie-trzy na obiadki i pierdoły, zostaje Ci okrągłe osiem, choćby na ćwiczenie się w sztuce tatuowania motylków na dupie, gdyż zła pogoda w niczym tutaj nie przeszkadza.
        Przykro patrzeć, gdy młody gość wyznaje tego rodzaju poglądy, robisz sobie tym więcej krzywdy niż myślisz.
        Jeśli są tu jakieś stare trepy, które popierają Twoje zdanie, to tylko i wyłącznie z żalu i wkurwienia na to, że sami nie żyli tak, jak chcieli, a „głupie suki”, czy ktokolwiek inny, mają czelność! Januszem się człowiek nie rodzi, ale jak raz nim zostanie, to ciężko z tej drogi zawrócić. Trzymaj się gościu i zajmuj się wyłącznie sobą, wiem z doświadczenia, że o niebo lepiej na tym wyjedziesz.
        Pozdrawiam łan mor tajm
        Eks-Janusz

        1

        0
        Odpowiedz
      2. Boshe,dziecko. Jeszcze zatęsknisz za 8 godzinami w szkole, wspomnisz moje słowo. 8 h spania, to prawie jak niemowlak, i tobie jest źle w życiu?

        0

        0
        Odpowiedz
  6. Kobiety zwykle nie mają żadnych ambicji poza wyjściem za mąż i urodzeniem gówniaka lub kilku. Wraz z dojrzewaniem płciowym przychodzi im to do bani i wtedy się uważają za wielce dorosłe i poważnie myślące o życiu. A facet chce się uczyć, rozwijać, robić karierę i nie w głowie mu rozmnażanie się – dla nich to oznacza, że jeszcze nie dojrzał.

    12

    8
    Odpowiedz
  7. Na chuj Cię interesuje co mają na żebrach, dupe czy udzie? Ich ciało ich sprawa. Żalisz się jakimiś gównami których nikogo nie interesują

    7

    5
    Odpowiedz
    1. To nie czytaj. Wypierdalaj.

      2

      6
      Odpowiedz
  8. Uważaj, bo jak kibel będzie na login i hasło , to można w tym okropnym momencie zapomnieć hasła i się zesrać w gacie.

    10

    0
    Odpowiedz
  9. Po pierwsze to gówno cie powinno obchodzic co kto robi z WŁASNYM ciałem. Masz swoje więc dbaj o swoje, nie chcesz nie rób tatuazy, nie wiąż sie z dziewczyną ktora je ma, przeciez takich jest miliony. Zboczony jakis jesteś czy co? Moze mi też np nie podoba się że masz krótkie wlosy a nie długie i golisz twarz zamiast zapuscic brode do klaty ale mam to w dupie bo jak dla mnie to mozesz nawet z workiem na głowie chodzić. To twoja prywatna sprawa i wybór i nikomu nic do tego tak jak i tobie do czyichś tatuaży które robili sobie juz starozytni Egipcjanie. Kolejna rzecz – dziewczyny dojrzewaja szybciej niz chłopcy i zostało to udowodnione naukowo dawno, dawno temu oczywiście ze są wyjatki jak we wszystkim ale ogólnie tak jest i to czy ci sie to podba czy nie nic tu nie zmieni, takie są fakty. Co do loginów- zgodzę się ale tak juz niestety jest Internet to w ogóle jedna wielka inwigilacja a te wszystkie aktualizacje to nic innego jak ściąganie danych.

    10

    5
    Odpowiedz
    1. Uaa, jesteś dziewczyną, masz tatuaż i poczułaś się urażona. Widziałem jak zachowują się koleżanki dziewczyny, która zrobiła sobie tatuaż. Wychwalają, mówią że piękny i gratulują odwagi. Skoro mają prawo wypowiadać się o tym pozytywnie, to ja mam prawo wypowiedzieć się negatywnie.

      5

      6
      Odpowiedz
      1. Ty jesteś gejem i nie lubisz kobiet. To typowe dla takich którzy mają silne i zaborcze matki. Twój ojciec w domu nie ma nic do powiedzenia a matka rządzi. Wielu jest takich jak ty. Niestety.

        0

        2
        Odpowiedz
  10. Cóż, każdy ma prawo do robienia sobie ze swoim ciałem co chce, oczywiście w miarę rozsądku. To nie nazistowskie Niemcy,że każdy miał mieć blond włosy…

    6

    1
    Odpowiedz
  11. Popieram w 100%, bo też nie mogę nadziwić się fenomenowi popularności tatuaży. Nie wiem, o co chodzi zwłaszcza młodym dziewczynom, ale to jest już prawdziwa plaga naszych czasów. Gdzie nie spotkam jakiejś laski w podobnym wieku (20-25) – czy to na uczelni, czy w pracy, czy gdzieś na mieście – każda musi mieć jakiś gówniany tatuaż. Mam wrażenie, że tatuowanie się dzisiejsze nastolatki traktują jako coś w rodzaju dawnych postrzyżyn, czyli symbolicznego wejścia w dorosłość. Dziwię się też, że tatuaże są coraz częściej powszechnie akceptowane. Jak można przeczytać w znanym podręczniku do anatomii patologicznej, „tatuaż potwierdza defekt intelektu”. Trudno się tym nie zgodzić. Nie wiem, jak można na własne życzenie wstrzykiwać sobie tusze (zawierające nierzadko metale ciężkie), które nie dość, że z biegiem czasu blakną, to jeszcze krążą po organizmie, zakłócając m. in. pracę nerek. Inna rzecz to aspekt estetyczny. Raz, że często tatuaże są po prostu tandetne wizualnie (jakieś tam piórka czy ptaszki), dwa, że niezrozumiałe jest, jak dziewczyna, która dwa razy nie założy tej samej sukienki czy nie będzie nosić dwa sezony tej samej torebki, może sobie wytatuować rękę od ramienia po nadgarstek.

    Zgadzam się też z Twoją uwagą odnośnie do kwestii wcześniejszego dojrzewania przez kobiety. W wielu przypadkach to dojrzewanie sprowadza się do stosowania mocniejszego niż dotychczas makijażu, który sprawia, że 18-latki wyglądają na grubo ponad 30 lat i potencjalnie mogłyby być matkami swoich kolegów z klasy. Do tego dochodzi kilka innych trendów wykreowanych przez social media – jak sapioseksualizm, „problem glasses” czy choćby wspomniane tatuaże. Ot, „dojrzała” kobieta. A w głowie sieczka.

    PS. Żeby nie wyjść na mizogina dodam, że niesamowicie szanuję i podziwiam dziewczyny, które potrafią się oprzeć całej tej dziwacznej nowomodzie i również dostrzegają groteskowość swoich „dojrzałych” koleżanek.

    8

    5
    Odpowiedz
    1. Co to jest problem glasses ? 😉

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Ty masz poważny defekt intelektu.

      0

      1
      Odpowiedz
  12. No i co, że ma tatuaż. I tak będziesz za nią latał jak głupi z jęzorem na wierzchu i twardym przyrodzeniem. Laski głupie nie są, grają często dupą i owijają sobie frajerów wokół palca. To my jesteśmy beznadziejni, że lecimy na coś takiego i nie wymagamy od lasek niczego ponad poziom podstawówki.

    9

    3
    Odpowiedz
    1. Nie mierz innych swoją miarą.

      3

      1
      Odpowiedz
  13. Dorastają szybciej fizycznie, psychicznie zatrzymują się w rozwoju na 12 roku życia.

    7

    0
    Odpowiedz
    1. To faceci dojrzewają do 12 roku życia. Później już tylko rosną.

      1

      1
      Odpowiedz
  14. A ja toleruję wybryki debilnych nastolatek. I już zacieram ręce z radości na fakt, że za parę lat jedna z drugą będą lamentować i powtarzać starą regułkę: ale ja byłam głupia. Nie jest mi szkoda nastoletnich kretynek. Jeżeli gówniara nie potrafi myśleć, to jaka tu mowa o dojrzałości? Pies na nie szczał i ich tatuaże, a już najbardziej na niewyparzone mordy. Przydałaby się jakaś wojna. Co poniektórym lekcja życia dobrze by zrobiła.

    8

    2
    Odpowiedz
  15. Nie nakleja sie naklejki na mercedesa – tylko na uno, tico itp. Dziewcze robi tatuaz – jest jak tico z naklejka na masce. Bieda bieda bieda

    0

    1
    Odpowiedz
  16. co do haseł to polecam program KeePass

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Nie doczytałem do końca, bo jak sobie zacząłem wyobrażać te osiemnastki, pokazujące wytatuowane motylki na jędrnych cycuszkach i wygolonych mokrych cipkach, to aż musiałem zjechać na ręcznym. Łapka w górę. Popieram wpis – więcej roznegliżowanych, wytatuowanych laseczek.

    2

    1
    Odpowiedz
  18. Ja wytatuuje sobie napis na klacie: Uwaga! Nie reanimować!

    0

    0
    Odpowiedz
  19. tatuaże to domena patologii i tyle w temacie

    1

    1
    Odpowiedz
  20. Jestes bardzo dojrzaly . A puby na jajach tez juz masz ?

    0

    0
    Odpowiedz

Pożyczka na dowód osobisty

Wkurzyłem się dzisiaj niemożliwie, bo myślałem ze gubiłem dowód osobisty. Po prostu nigdzie nie mogłem go znaleźć. I przez głowę przeszła mi myśl, chyba ktoś może wziaźć na mnie pożyczkę, muszę to sprawdzić. Czytam w necie o jakimś chłopaku co zgubił dowód i na niego ktoś wziął 8000zł chwilówki. W jakim kraju my żyjemy, że jeśli zgubisz dowód ktoś może Cię zadłużyć? To jest chore.  Na szczęście znalazłem w końcu ten dowód.

82
4
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Pożyczka na dowód osobisty"

  1. To jeszcze nic takiego. Gorsze są wały z którymi nic nie można zrobić. Chyba najgorszy jest komornik który może Ci coś zabrać, nawet jak się pomyli to chuj z tym. To twój problem że on się pomylił i zabrał nie temu cotrzeba

    24

    0
    Odpowiedz
  2. Bo żadnego procesu weryfikacji nie ma wystarczy że masz dokument. Banki muszą zarabiać, a nie być uczciwe, a jeśli masz z tym problem to jesteś antysemitom, wrogiem USraela, hitlerowcem i chuj, narobiłeś długów to płać nie ważne że zgubiłeś dowód ich to nie obchodzi chociaż że nawet tego nie sprawdzili a policja może powiedzieć że pożyczyłeś i wymyśliłeś to sobie. Po chuj marnować więcej czasu na jakieś sprawdzanie, skoro czas to pieniądz i następny klient czeka a przy okazji można trochę zarobić ?? Witaj w Żydo-komunistycznym państwie gdzie każdy Cie rucha ile może i próbuje Ci wyciągnąć z kieszeni jak najwięcej np. taki pierdolony WORD, resztę sam sobie podoklejaj.

    23

    0
    Odpowiedz
    1. żydo komuna i żydo kapitalizm, za PRLu żydostwo miało stopy w cemencie, Gomułka robił czystki w 68′, przydałby sie dziś taki Gomułka albo Moczar… Ten Kraj by powstał na nogi.

      5

      1
      Odpowiedz
    2. prawka nie zdałeś znowu paranoiku antysemito?

      0

      4
      Odpowiedz
  3. Do pierdla tego, kto na ciebie zaciągnął. Natychmiast!

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Najważniejsze to zgłosić utratę dokumentu na policję,bo wtedy masz dowód, że to nie ty zawierales umowę. To raczej jest tylko ochrona przed postępowaniem sądowym bo jak takiemu Boci..owi albo Provid..towi powiesz, że zgubiłeś dowód to pewienie sie okaże, że pracownik pożyczkodawcy cię pamięta. Może inni mają jakieś doświadczenia ku przestrodze. Chujnia taka sobie ale co stres to stres.

    13

    0
    Odpowiedz
    1. Jeżeli chcesz zminimalizować ryzyko problemów związanych z utratą dokumentu tożsamości, to :
      [1] zastrzeż w systemie bankowym utratę dokumentu osobistego [w placówce lub za pośrednictwem platformy internetowej];
      [2] zgłoś policji zagubienie / kradzież dokumentu osobistego – warto zażądać potwierdzenia zgłoszenia na piśmie;
      [3] zgłoś organowi administracji (prezydent miasta, burmistrz, wójt) zagubienie / kradzież dokumentu osobistego – warto zażądać potwierdzenia zgłoszenia na piśmie;

      1

      0
      Odpowiedz
  5. Co ty za pierdy opowiadasz?Co wy mu tu pierdolicie? Przeciez zeby wziac chwilowke trzeba miec to samo konto bankowe tzn z tym samym imieniem i nazwiskiem co na dowodzie. Do tego jeszcze czasami dzwonią i zadają wyrywkowe pytania typu podaj swój e-mail, nr dowodu, nazwisko panienskie matki. I mówie wam to ja- mistrz swiata w braniu chwilówek brałem juz ze wszystkich możliwych stron vivus, filarum, wonga itp itd nawet z najbardziej niszowych stron o ktorych nikt nie ma bladego pojęcia. Więc wiem co mówie.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Ty to ten koleś od chujni z hazardem?

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Jak to jaki kraj? Mongolski, a przyświeca temu postkomunisytczny rodowód.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. no tak może to zgłosić na policje ale załóżmy że po tygodniu się skapnął dopiero że zgubił i co ? powiedzą że pożyczył a dowód specjalnie wyrzucił, dlatego ja zawsze kiedy podejrzewam że mogłem zgubić swoje ID odrazu przetrzepuje wszystko żeby wrazie czego być na policji przed potencjalnym miłośnikiem chwilówek, na szczęscie ani razu nie zgubiłem

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Hahaha . W KAZDYM kraju sa oszusci i zlodzieje . Zaraz tu na Polske wjedziecie . Na emigracji Polak Polaka tez okradnie . Wstyd . Ale Polska nie ma licencji na zlodziei . Okazja czyni zlodzieja .

    0

    0
    Odpowiedz
  9. I o to chodzi. Te jebane finansistowskie zydki realizuja swoj plan. Musza nas wpierdolic w fikcyjne dlugi aby przejac nasz kraj i zdobyc swoje Polin. O to w tym chodzi. Ciekawe co to za kurwy daly lapki w dol?

    5

    0
    Odpowiedz
  10. To odwieczny zydowski plan aby uzaleznic finansowo polakow i przejac nasz kraj. Kazdy kto wspiera aktywnie lub przez zaniedbanie kwestie ekonomicznej lub militarnej niezaleznosci Polski jest jebanym zdrajca narodu

    4

    0
    Odpowiedz

Udolny system edukacji-czyli hodowla pracującego bydła

Dlaczego szkoły nie uczą tego jak stworzyć komputer, dom jak budować różne rzeczy, jak wytwarzać żywność, gdzie pozyskiwać minerały i materiały do budowy ? Uczyć matematyki i fizyki, biologii od najmłodszych lat a nie ortografii(ortografia nic nie wnosi, język polski powinien być uproszczony), religii albo odpytywać z nudnej lektury wartą podtarcia tyłka po sraniu oraz kodować informacje które są w większości nieprzydatne oprócz liczenia,czytania i pisania. Nie wiecie ? Bo burżują nie chodzi o to żeby człowiek się usamodzielnił tylko żeby pracował, płacił daninę, przykładał cegiełkę do własnego zniewolenia utrzymując wojsko i nie miał własnego zdania a w zamian dostaje trochę niewolniczej zadłużonej w innych krajach waluty niemającej pokrycia w niczym i spaczony obraz szczęścia w tv. Jeśli to się nie zmieni i następne pokolenia nie będą wolne od tego prania mózgu to zacznę porywać polityków dla okupu albo napadać na banki ! Co mi szkodzi…
Ale to dopiero prolog gorzkiej prawdy

Niewolnictwo nie zdało egzaminu bo niewolnicy buntowali się, trzeba było, zapewnić im dach nad głową i żywność. Teraz dajesz niewolnikom trochę kasy i sami muszą sobie to zapewnić we własnym zakresie… Może nawet trochę zostanie na jakieś hobby żeby niewolnik nie popadł w depresje,nie stracił sensu życia i jak chomik dalej zapierdalał w kole napędzając industrialną machine która przysłania widok na to co jest naprawdę wartościowe i potrzebne dla człowieka. Kiedy widzę reklamy w tv to myślę czy naprawdę ktoś jest takim debilem żeby to oglądać a jak nie to czemu jeszcze nie roztrzelali tych ludzi gotujących nam ten zbrodniczy obraz, za spisek przeciwko ludowi i zniewagę gatunku ludzkiego, to jest zbrodnia gorsza aniżeli zamordowanie kogoś z premedytacją !

89
17
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Udolny system edukacji-czyli hodowla pracującego bydła"

  1. Nie chciało się nosić teczki to trzeba nosić woreczki 🙂 A tak na poważnie to szkoła (każda)ma za zadanie kształcić pracowników, a jak ty te wiedzę wykorzystasz to twoja sprawa. Powtóre inną sprawą jest okoliczność , że osoby uczące np elektroniki nigdy w zawodzie nie pracowały bo od zawsze uczyli. Ja na przykład pamietam że nauczyciel matematy w liceum na pytanie o zastosowanie całek w pracy zawodowej odpowiadał ze ma ja one zastosowanie zawsze i wszędzie ale o konkretny przykład już było trudniej. Pozatym pytanie czy się uczysz bo kochasz wiedzę czyli z ciekawości czy poprostu dzięki dyplomom chcesz trzepać kapuche. Bo akurat to drugie możesz robić bez ukończenia jakiejkolwiek formalnej szkoły. I ostatecznie ten cały rygor szkolny przygotowuje cię do tego, że w robocie tez masz conajmniej 8 h zadań, skupienia oraz osiągania konkretnego rezultatu. Bo $ bierze się z rezultatów pracy a nie z jej wykonywania dla wykonywania.

    4

    2
    Odpowiedz
  2. Od ortografii to ty się odpierdol

    7

    3
    Odpowiedz
  3. To wsyzstko wina żydów, poczytaj o tym. Jedyna nacja która jest znienawidzona przez każdy naród na świecie, murzyni, muzułanie, azjaci, europejczycy, każdy nienawidzi żydostwa. Tylko to jest jak rak, nie idzie sie tego pozbyć.

    11

    0
    Odpowiedz
  4. „Bo burżują”….i właśnie dlatego nie masz racji

    8

    3
    Odpowiedz
  5. Ostatnio podczas nudnego filmu gadaliśmy o różnych rzeczach i w pewnym momencie padło pytanie „z czego zrobione jest szkło?”. No i kto bez guglowania wie? 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Z piachu. Bez googlowania. Wielka mi filozofia.

      3

      0
      Odpowiedz
  6. jakby uczyli kognitywistyki i neurologii to byś być może nie pierdolił takich głupot

    4

    2
    Odpowiedz
  7. Siema, jestem z illuminati. Tak to prawda, ale z tą ortografijom to hyba zjebałeś. Secundo to ciesz się, bo gdyby nawet 50% tego społecznego plebsu miał takie możliwości jak 1% to społeczeństwo by upadło i była by komuna bo nie byłoby komu sprz

    0

    5
    Odpowiedz
  8. Po co uczyć jak budować skoro i tak nie możesz nic postawić bez zezwoleń, bez architekta i bez kierownika budowy itd. Co najwyżej szopkę możesz postawić ale i to trzeba zgłosić. No patrz a kiedyś ludzie budowali sami sobie domki. Gdyby teraz tak było to koszt budowy poleciał by na łeb na szyję. I kto by wtedy kupował klatkę 50m2 w bloku za 300tyś?

    7

    0
    Odpowiedz
  9. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to byłbyś zachwycony współczesnym systemem edukacji. W dawnych czasach niewolnikowi trzeba było zapewniać dach nad głową i wyżywienie. Oprócz tego trzeba było wyłożyć niemałą sumę na jego zakup i pilnowanie. Niewolnik nie był też zbytnio zmotywowany do pracy i trzeba było opłacać poganiaczy. Dzisiejsza edukacja, system bankowy i podatkowy dokonały natomiast cudu. Pod bramę Łódzkiego Wydziału Fabrycznego ściągają niewolnicy z własnej woli. Są gotowi zapłacić trzy stówy wpisowego za rozpatrzenie CV, aby zostać niewolnikami. Doprawdy trudno mi sobie coś takiego wyobrazić w starożytności, czy średniowieczu. Ci wybrani jebią ostro za 800 zł brutto. To wręcz poniżej kosztów utrzymania dawnego niewolnika, bo nie starcza nawet na żarcie i mieszkanie. Musi się taki robol nagłowić i nawysilać, żeby zawiązać sobie dożywotnią pętlę na szyi w postaci kredytu mieszkaniowego. Jebie taki przez 40 lat na tę napompowaną bańkę nieruchomościową, rok w rok spłacając odsetki. Zabawne, że setki lat temu, gdy nie było maszyn, koparek, tej całej automatyzacji redukującej wysiłek i koszty, mogłeś robaku postawić sobie własnymi siłami dom w miesiąc, a dziś jebiesz z uśmiechem na mordzie przez całe życie na jakąś norę, która przy ówczesnej technice to tylko kilka pierdnięć dźwigu budowlanego.

    13

    1
    Odpowiedz
    1. Puścili cie znowu z psychiatryka i znowu masz dostęp do internetu?

      2

      1
      Odpowiedz
    2. Fake. Zbyt aksamitnie, nie ma mesiowego stacatta.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Powinieneś jeszcze temu koleżce pałę possać żeby potwierdzić po smaku że to na pewno nie mesiowa

        1

        0
        Odpowiedz
  10. Nie szukaj spisku tam gdzie go nie ma. To tylko glupota ludzka nic wiecej.

    5

    5
    Odpowiedz
  11. Ciebie to chyba ortografii nie uczyli. „Burżują” to typowy błąd młodego pokolenia. Poprawnie powinno się pisać: „burżujom”.
    Ja tv w ogóle nie oglądam od x lat, więc nie wiem co się tam dzieje.

    7

    0
    Odpowiedz
  12. Co za kurwy to minusuja. Janusze czy stare komuchy? Ich potomstwo czy trole? Trole ruskie, niemieckie czy zydowskie?

    9

    3
    Odpowiedz
  13. Z ch i h da się zrobić jedną litere tak samo jak z u i ó , rz,ż itd. skoro tak samo brzmią. Więc po chuj marnować czas na uczenie się tych bezużytecznych, niemodernistycznych cech językowych, utrudniających komunikacje, spowalniające tępo rozwoju Polski i marnujące pieniądze oraz zapał młodych ludzi do nauki. Można się skupić na bardziej pożytecznych naukach. Druga sprawa Polskiego na świecie i tak prawie nikt nie zna a prawie wszyscy znają angielski, więc pewnie Polski nie przyda wam się poza polską a raczej angielski. Język angielski króluje bo jest bardzo prosty i przejrzysty nie utrudnia porozumiewania się i mało czasu trzeba poświęcić na jego nauke, proste.

    7

    4
    Odpowiedz
    1. Bo normalnemu człowiekowi mieści się to w głowie bez terapii i problemów.

      0

      0
      Odpowiedz
  14. No zajebiście i w ogóle, miałem jakiś czas temu podobne przemyślenia. Tylko że system jest jaki jest i nic z tym nie zrobisz. To że ty dostrzegasz jego wady to jedno, ale nie dasz rady przekonać innych do swojej racji. Po prostu zbyt głęboko siedzimy już w tym wszystkim, polska mentalność nie pozwala na wyjście poza ten schemat. I co teraz zrobisz? Wyjdziesz na ulicę i zaczniesz głosić ludziom swoją prawdę? Uznają Cię za wariata. Wywołasz rewolucję? Też nie. Pomyśl chwilę i zadaj sobie pytanie, czy jesteś w stanie stworzyć system, gdzie dla każdego będzie dobrze? Tu nie chodzi o założenia, bo tak może wymieniać każdy, tylko o to jak byś te założenia realizował. Pozdrawiam.

    4

    0
    Odpowiedz
  15. Jesteś takim samym Januszem systemu edukacji, jak Janusze aktualnie go tworzący, o ile nie większym.
    System jest źle skonstruowany nie dlatego, że uczy ludzi ortografii(swoją drogą, przydałoby Ci się małe przeszkolenie), lecz dlatego, że traktuje uczniów jak jednolitą, szarą masę, nie uwzględniając słabych i mocnych stron każdego z osobna.
    Wyobraź sobie, o ile w Twoim słowniku istnieje takie słowo, że nie każdy patrzy na świat zerojedynkowo i w każdej klasie może trafić się nie tylko potencjalny fizyk, ale i pisarz.
    Jeśli Twoim zdaniem polski język, jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie nam zostały, powinien zostać uproszczony, to jesteś umysłem tak ścisłym, że w tym zakutym łbie mózg dostaje klaustrofobii.
    Idąc Twoim tokiem myślenia: pozbądźmy się muzyki, teatru i filmu, gdyż „nic nie wnoszą”, uczmy się hodować buraki, składać komputery po to, by przetrwać i w całym tym pragmatyzmie stracić rozeznanie, czy jeszcze różnimy się od komputerów, które składamy.
    To, co teraz wysmarowałeś jest tym, czym w rzeczywistości jest godne pogardy „lewactwo”, a za zdanie z uproszczeniem języka Mickiewicz czy inny Kochanowski lutnęliby Ci w pysk, bardzo słusznie z resztą.
    Czekam na Twój wpis vol.2, o tym, że hołdowanie tradycji jest niepraktyczne. Pozdrów ode mnie Czarliego Marksa!

    5

    4
    Odpowiedz
    1. Ja myślę, szanowny Komentatorze, że nadszedł czas, aby po znojnym tygodniu pracy zaszyć się w jakimś spokojnym kącie i wziąć się za lekturę najlepszych postapokaliptycznych pozycji, bo jest ich ładnych parę. Pomogą one skupić, skoncentrować się na rzeczach egzystencjalnie ważnych i istotnych w tym zajebiście krótkim życiu, a także skierować tory Waszego myślenia na właściwą drogę. Gościu z Krakowa.

      2

      1
      Odpowiedz
  16. Jak zbierać mineraly hahah

    2

    3
    Odpowiedz
  17. BurżujoM! I nie będzie żadnego upraszczania języka polskiego.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. W jaskini bardzo ci sie przyda zbieranie mineralow . Ale kurwa jestes prosty … Faaaaaak 🙁 . Wierze w jedno -tak dla takich jak ty szkola to strata czasu .Tuman .

    3

    4
    Odpowiedz
  19. Chyba nieudolny? I to nie wina Polski tylko lewackiej unii.

    0

    0
    Odpowiedz

Inny

Wkurwiają mnie ludzie z mojego otoczenia, znajomi, koledzy, koleżanki. To jakimi są obłudnikami, to że wszyscy noszą maski. Ludzie boją się pokazać kim są naprawdę, większość których znam sprawiają dla mnie wrażenie jakby byli wyprodukowani w jednej fabryce, na jednej linii montażowej. Ja też taki byłem, klasowy śmieszek, klaun. Zawsze uważałem się za osobę lubianą, duszę towarzystwa. Imprezy z takimi samymi ludźmi, których jedynym celem w życiu jest ruchanie, chlanie i pieniądze. Życie podyktowane koleżkom i wspólnemu upijaniu się. Jednak zmieniłem się, jakieś 2 lata temu. Zrozumiałem, że tak naprawdę żyję w fałszu, że wewnątrz nie jestem tą samą osobą, co na zewnątrz. Dostrzegłem to kiedy powoli zacząłem tracić znajomych, ludzi których nazywałem przyjaciółmi. Przestałem być dla nich osobą atrakcyjną towarzysko. Stałem się inny. Zacząłem żyć dla siebie, tak jak ja chcę, a nie tak żeby dopasować się do towarzystwa. I nie zostałem przy tym ascetą, po prostu zmieniło się moje podejście. Chyba stałem się egoistą, zacząłem bardziej lubić, szanować i kochać siebie niż otoczenie. I tu pojawia się paradoks; z jednej strony jestem szczęśliwy, a z drugiej strony czuję się przez to coraz bardziej samotny. Przeżywam wewnętrzny konflikt, nie wiem czy lepiej jest teraz, czy tak jak było kiedyś. Czuję się jakbym żył w jakiejś próżni, jedynymi emocjami jakie odczuwam jest na zmianę radość i złość. Pieprzona sinusoida. Czuję się wyalienowany, nienormalny. I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy ze światem w którym żyję? Jeśli dotarliście do tego momentu, to jestem wdzięczny, bo jest to pierwszy raz kiedy się tym z kimś dzielę.

73
5
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Inny"

  1. Ja też jestem jednym z nas. Odmieńcem.

    9

    0
    Odpowiedz
  2. Może to nie wszystko jest spierdolone tylko Ja

    2

    2
    Odpowiedz
  3. Po prostu zerwałeś z przyziemnymi zainteresowaniami tych grupek owieczek, które żyją od weekendu do weekendu: impreza, kac, impreza, kac.
    To normalne, że tacy jak ty i ja są wypierani przez społeczeństwo, ponieważ myślimy inaczej, mamy inne zainteresowania, ambicję, plany, które nie skończą się na 500+ i odwyku.
    Pozdro.

    29

    1
    Odpowiedz
  4. Mam dokładnie to samo. Jestem samotny, ale czuję się lepiej niż udając super towarzyską i błaznowatą osobę. Czytam sb książki i oglądam tv to mi wystarcza.

    12

    1
    Odpowiedz
    1. nie oglądaj tv

      7

      1
      Odpowiedz
  5. Miałem tak jak byłem w liceum, też chciałem być razem z resztą klasy, chciałem jakoś przystać do nich. Potem przepisałem się do technikum i teraz mam tych ludzi w dupie. Zacząłem być sobą. Dobrze zrobiłeś.

    24

    0
    Odpowiedz
  6. Nie jesteś z Warszawy przypadkiem? Bym sobie z Tobą browarka wypiła 😀 choć w sumie jakoś specjalnie towarzyska nie jestem. Ale to wszystko jest głupie…

    0

    6
    Odpowiedz
    1. Kolejne tępe kurwisko w szponach alkoholizmu, w dodatku z warszawki.

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Albo znajdziesz szczęście w SOBIE albo będziesz nieszczęśliwy, ale chyba jesteś na dobrej drodze, każdy jest egoistą

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Brakuje Ci znajomych, którzy robią coś poza ruchaniem, chlaniem i zarabianiem.

    7

    0
    Odpowiedz
  9. To świat jest popierdolony, skarbie

    1

    1
    Odpowiedz
  10. Ja od zawsze idę swoim torem. Od samego początku kontaktów z innymi ludźmi czyli od zerówki byłem tym innym na którym takie klasowe „śmieszki” jakim byłeś psy wieszali. Dlatego w połowie piona a w połowie chuj ci w dupę. Dobrze że się nawróciłeś i witamy pod jasnej stronie mocy.

    8

    0
    Odpowiedz
  11. Po pierwsze gościu to ludzi zostaw w spokoju, nagle się obudziłeś z letargu i masz się za kogoś lepszego. Chcesz tak myśleć ale tak nie jest… Każdy żyje sobie jak chce. Tyle w temacie „ludzi”.

    A co treści to wiem co przechodzisz ,od początku 2017 wziąłem się za robotę i edukację żeby coś mieć to koleżki bliższe, koleżki dalsze przestały się odzywać do dzisiaj cisza na telefonie ,mam kontakt tylko z 1 kumplem z liceum, reszta chuj tam. Jak już zrobię swoje „super kumple” zaraz się pojawią. Tobie radzę robić swoje i nie mieć czasu na takie rozterki ,u mnie pomogło. Po pół roku stwierdziłem że jebią mnie te zerwane relacje i pustka w moim życiu towarzyskim już tak nie boli. Wyciągnij z tego coś dla siebie. Pozdro.

    3

    2
    Odpowiedz
  12. Mam to samo ale w stosunku do rodziny.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. ja też byłem klasowym klaunem kiedy przestałem sobie robić jaja ze słabszych i robić z siebie pajaca ku uciesze gawiedzi, ludzie stwierdzili że jestem dziwny i w ogóle kiedyś byłem „normalny” ,walić to trzeba iść własną scieżką a nie tylko próbować na siłę być takim jakim ludzie chcą żebyś był, albo cie lubią albo nie i chuj im w dupe nie potrzebuje kumpli na siłe

    10

    0
    Odpowiedz
  14. Masz do wyboru – dostosowywać się jak kameleon, żyć powierzchownie, często w masce, nie wychylać się z szeregu i mieć zawsze takie samo zdanie jak inni lub większość w danym gronie – masz wtedy spokój, akceptację większości i pogardę dla siebie za tchórzostwo albo możesz wybrać inny sposób na życie – żyć w zgodzie ze sobą, z własnymi przekonaniami, nie obawiać się mieć własne zdanie i bronić go w razie potrzeby (ja np. szanuję i lubię Wojewódzkiego), milczeć, kiedy inni pieją jak ładnie dziś pan dyrektor wygląda, ale … Bycie prawdziwym (samo dążenie do bycia prawdziwym – nie mylić z chamszczakiem, który swoje chamskie zachowanie tłumaczy „jestem sobom”) powoduje często poczucie osamotnienia, a niejednokrotnie przysparza wrogów (nie lubią mnie np. ci co nie lubią Wojewódzkiego bo oczywiście, ja też mam na niego pluć). Masz wtedy np. 5 przyjaciół, a nie 55, ale jaką jakość ma ta przyjaźń… Często jesteś sam, ale za to masz w sobie mocnego sojusznika. Bywa ciężko, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. A szacunek do siebie samego to rzecz bezcenna. Twoje życie, Ty wybieraj.

    10

    0
    Odpowiedz
  15. Kup sprzęgło od żuka koleś. To rozwiąże Twoje problemy egzystencjalne.

    2

    3
    Odpowiedz
  16. Dobrze zrobiłeś najważniejsze to żyć tak jak się chce żyć. Nie jest to łatwe. Ale warto próbować. Odkąd przestałem chodzić na imprezy i pić w ogóle alkohol, lepiej się czuje. Znajomi do imprez i wódki to nie znajomi. A właściwie to tylko znajomi nic więcej.
    Trzymaj się i życzę Powodzenia w akceptowaniu siebie. Nie daj sobie wmówić czegoś kim nie jesteś.

    4

    0
    Odpowiedz
  17. Bardzo dobra, soczysta hujnia. Drogi Autorze, sam odnoszę takie wrażenie, że otaczające mnie szare masy są tylko zaprogramowane jak te pierdolone robociki w simsach. Ich głównym celem jest chodzenie na imprezy, melanże, upajanie się alkoholem do nieprzytomności. Każdy taki sim ma podobne zainteresowania, z każdą osobą są te same tematy rozmów (mowa głów). Tak naprawdę te osoby boją się samotności i bycia sam na sam ze sobą i swoimi myślami. Niewiedzą kim są, czego chcą od życia i jakie wartości są dla nich dewizą w życiu. W mojej klasie a i nawet szkole (jestem uczniem 4 klasy technikum) niema osób z którymi można porozmawiać o życiu lub pomilczeć w milczeniu. Nie wiem czy zauważyliście taki fakt, że dziś nawet niema z kim pomilczeć ?!. Jak się nie odzywasz jesteś kurwa dziwakiem. Według mnie jeżeli nie mamy o czym rozmawiać to lepiej w ogóle nie prowadzić konwersacji. Kończąc swój komentarz chciałbym ci powiedzieć że tak naprawdę Ty Autorze tej chujni wybrałeś tą czerwoną pigułkę, przebudziłeś się i wiesz co jest grane w tym wszystkim. Niestety tak jak w filmie Matrix, są negatywne tego konsekwencje …
    Pozdrawiam wszystkich myślących inaczej 🙂

    3

    0
    Odpowiedz