Niewykorzystana szansa

Od dziecka byłem bardzo muzykalny, świetnie śpiewałem itp. Problem w tym, że nigdy nie poszedłem do żadnej szkoły muzycznej, jedynie sam uczyłem się grać na gitarze, i ewentualnie grałem i śpiewałem przy jakichś kościelnych zespołach. Oczywiście to o wiele za mało… dopiero w wieku 20 lat zacząłem poważniej interesować się muzyką, zacząłem śpiewać w pół-profesjonalnym chórze i grać na fortepianie, no i tutaj dochodzimy do tego, na czym polega ta chujnia – 20 lat to już o wiele za późno. Rozpoznaję w sobie ogromny talent, który nie został obudzony we właściwym czasie. Powiecie mi pewnie, że „nigdy nie jest za późno”. Ale w przypadku muzyki to jest raczej gówno prawda. Teraz mam 25 lat, żadne szkoły muzyczne, wokalne i inne tego typu nie przyjmują kandydatów w takim wieku. Żeby cokolwiek osiągnąć, trzeba poświęcać ogromną ilość czasu na ćwiczenia – czasu, którego oczywiście normalna 20-kilku letnia osoba nie ma, bo wpada się już coraz bardziej w życiowe obowiązki. Właśnie dzisiaj jakoś naszło mnie na przemyślenia w tym względzie i jest mi strasznie żal, bo uwielbiam muzykę, a wiem, że nic konkretnego w tej dziedzinie raczej już nie osiągnę. Aż mi się płakać chce…

9
1

Rozpierdalacze drzwi

Wkurwiają mnie kierowcy, które otwierając drzwi pieprzną w samochód obok. Czy to tak ciężko kurwa otworzyć powoli te drzwi, albo przytrzymać łapą za rant, żeby nie walić jak tłumok? Jak jest mało miejsca to nie parkuj jak kurwa nie umiesz otworzyć normalnie drzwi. A jak jedziesz ze starszą osobą to rusz tłuste dupsko i przytrzymaj te drzwi babci/dziadkowi łapami, żeby nie zajebał(a) w lakier. Co za tępe psie syny nieszanujące cudzej własności.

Jeszcze wkurwiają mnie osoby (głównie kobiety), które nie potrafią wyjechać samochodem dłuższym niż maluch. No kurwa ma tyle miejsca że ja bym dostawczakiem wyjechał a ta ma problem, żeby wyjechać takim Audi a8. Kto ci dał prawo jazdy do chuja? Takiej to przydałoby się min 5m miejsca po każdej stronie samochodu + 50 m z tyłu, żeby sobie wyjechała samochodem.
I taka przestroga dla osób tak czyniących: nie umiesz parkować lub wyjeżdżać? To kup sobie malucha albo jedź autobusem a nie bierzesz furę mężusia!

CHUJ!

17
2

Zmiana, zmiana, ciągle ZMIANA

Tak dzisiaj naszła mnie refleksja, że w sumie wszystko ciągle się zmienia. A potem pojąłem, że mnie to ogromnie w*urwia i jest w sumie jedną z większych chujni w moim życiu, z którą nie mogę nic zrobić. Z którą NIKT nie może nic zrobić, bo tak ktoś kiedyś nakręcił świat, a wskazówka zdaje się tylko przyspieszać. To trochę głębsza chujnia ale mam nadzieję, że zostanę zrozumiany.

I tak żyjąc sobie próbuję odnaleźć jakąś stałość, jak najwięcej elementów którymi się otoczę, które będą dobrze na mnie działać i trzymać mnie jeśli nie w dobrostanie, to chociaż w jakiejś równowadze psychicznej. Wiecie, spokojne, stabilne, miłe, coś, do czego jestem przyzwyczajony. Na przykład miejsce zamieszkania. Jego okolica, sklepy, parki. Ulubiony samochód, ulubiony telefon, ukochana kobieta i tak dalej. Marzy mi się w sumie coś trochę jak z obrazka z USA z lat 50 – wiecie, jeden zawód, stabilna praca, własny dom z ogrodem, ukochana, wierna żona, jakieś hobby, wierny pies, może jakieś dzieciaki.

Niestety są to tylko marzenia. W prawdziwym, obecnym świecie nic nie jest stałe, i nawet Twoja przeszłość, wspomnienia i marzenia zostaną zdeptane jak robal, który zabłądził i wlazł na lewy pas autostrady. I zupełnie niechcący, przez Bogu ducha winnego człowieka gdzieś tam, który też jak ja pracuje na chleb.

Przykłady? Zacznę od tego, który natchnął mnie do napisania tutaj; otóż kiedyś się zakochałem. Jak to zwykle bywa, wszystko dawno temu się skończyło. Ale zachowałem cudowne wspomnienia. A najlepszym był pierwszy pocałunek, pierwsze motyle w brzuchu na ławce w pewnym parku. Dziś tam byłem poprawić sobie humor po słabym dniu w pracy. I co? Jakiś cholerny developer-sroper wszystko zagrodził, wyciął drzewa i będzie stawiać kolejne betonowe gówno które nazwie „apartamenty” i sprzeda w kredytach na pniu. Ch*j z parkiem, z drzewami. Jakiś typ nie wiadomo skąd przyszedł i rozwalił coś, co w jakiś sposób należało do mojego życia! Kurna!

Co dalej? A, marzenia. No to miałem pewien plan na siebie związany z pewnym zawodem. Ale czytam coraz częściej, że ta branża zostanie zautomatyzowana w dekadę. Super. Robić teraz kilka lat studiów, żeby potem popracować kilka lat i znowu nowe studia/szkolenia, znowu nowa fucha i tak dalej. Nie zostaniesz już w spokoju nikim, bo wszystko ma być zautomatyzowane i będą tylko cięcia etatów. Nie ma żadnej przyszłościowej branży poza IT, gdzie w końcu też powstanie program który wywali tych wszystkich programistów na bruk. I dam głowę, że ktoś właśnie nad czymś takim pracuje.

A tak na co dzień? Wszystko. Ulubiona droga do pracy/szkoły/gdziekolwiek? Remoncik, przebudowa i wszystko inaczej, tak co 6-8 lat, żeby przypadkiem nikt się nie przyzwyczaił do trasy. Pokochałeś jakiś samochód? Ch*j, za 10 lat będzie złomem i nigdzie go już nie naprawisz. Telefon? 4 lata i kupuj nowy, bo stary padnie na amen. Ulubiony sklep, fajny i miły sprzedawca, dobry asortyment? Spokojnie, już gdzieś ktoś myśli jak ci to spie*dolić, zmienić adres, wymienić pracowników i pozmieniać asortyment. Fajna kobieta i uczucie między wami, relacja? Za kilka miesięcy wszystko pójdzie w cholerę. I tak ze wszystkim.

Wiem, że tego nie zatrzymam, i nikogo za to nie winię. Ale coś dzieje się niedobrego, i to tylko przyspiesza. Czuję cholerny niepokój. I zagubienie. Może tak po prostu jest, a może chce się zrobić z nas niewolników, którzy tak naprawdę nic nie mają swojego? Nie wiem. Myślę, czy w ogóle da się od tego uwolnić. Bo jak na razie nie widzę sensu w robieniu czegokolwiek. W końcu to i tak przeminie, i nie zrobi tego czas, a jakiś drugi człowiek którego jeszcze nawet nie znasz, i być może nigdy nie poznasz. Człowiek który tak pracuje, i zarabia, też dążąc do czegoś trwałego i stałego.

A teraz idę spać. Dobrze, że chociaż obudzę się w tym samym łóżku, chociaż niedługo i tego nie będziemy pewni.

36
3

Jestem skazany na samotność

Normalnie nie raz nie wychodzę z domu przez tygodnie z powodu tego, że każdy ma „drugą połówkę” ja mając już 26 lat nie udało mi się nawiązać żadnej bliższej relacji (jestem brzydki), a nawet jak bym był przystojny (a nie jestem) taka jedyna szansa na bycie z kimś to sytuacja gdzie dziewczyna do mnie podchodzi i to ona stara się zagadać rozmowa nawet ze znaną mi dziewczyną jest dla mnie niemożliwa zaczyna mnie ogarniać strach i zakłopotanie (czytałem wpis innego użytkownika i zgodzę się z nim, że na moim przykładzie, jak i jego powinno opisać nową fobie -fobię przed nawiązaniem kontaktów z dziewczynami) najgorsze jest to, że z dnia na dzień boli to coraz bardziej ten strach i zakłopotanie są tak silne do tego stopnia, że czuje się, jak ktoś by mi kazał przebić się przez beton gołymi rękoma czytałem poradniki, że nieśmiali stają się podrywaczami z wielkim rozczarowaniem muszę napisać że mi to nie pomogło, bo trzeba się przełamać i wydusić coś z siebie i wracam do punktu wyjścia rozczarowany uciekam do domu gdzie pije i słucham muzyki i aż puki nie zasnę nawet brzydsi niż ja mają kogoś (tu wniosek, że jestem skazany na samotność) Na mnie żadna uwagi nie zwróci, a nawet jak zwróci, to ja będę tak onieśmielony, że wszystko schrzanię. tera zostawiam waszej kreatywności w wyzwiskach, jaka to ze mnie ofiara losu (bo to prawda), że powinienem się przełamać (też wiem, tyle że to niemożliwe), że nic nie stracę jak do jakiejś podejdę (też wiem, tyle że to dla mnie niemożliwe, jak ktoś jest chorobliwie nieśmiały, to może zrozumie), że mogę się upić, żeby się przełamać (w moim wypadku to nic nie daje). Pozostaje mi jedynie wyżalić się wam, drodzy chujowicze, bo nie mam nawet prawdziwego przyjaciela, któremu mógłbym o tym powiedzieć…

17
7
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Jestem skazany na samotność"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. Chłopie, ja miałem 26 kiedy poznałem swoją żonę. Ot tak po prostu przy piwie, wcześniej będąc chorym z nieśmiałości do kobiet. Serio z osiem lat wcześniej miałem prze kilka tygodni dziewczynę co oczywiście skończyło się płakaniem w poduszkę. Nie będę Ci sprzedawał wielkich rad, ale na pewno nie idź w alkohol i nie zamykaj się w domu. Po prostu obcuj z ludźmi, bez szukania kobiety, a w końcu po prostu kogoś poznasz. Powodzenia!

    12

    1
    Odpowiedz

Moja największa życiowa chujnia

Moja zmora = relacje z ludźmi a właściwie ich brak. Nie potrafię się otworzyć nic nie pomaga alko nie działa wręcz odwrotnie. Zawodzę ludzi, umawiam się na spotkanie i nie przychodzę z czego później muszę się tłumaczyć wciskająć ludziom kity, których i tak nie łykają. Nie wiem jak to przezwyciężyć, powiedzieć prawdę, że nie umiem nawiązać relacji, jestem upośledzony społecznie i na co dzień w pracy itd udaję, że jest inaczej ?Piszę to wstawiony oczywiście piłem sam bo tak tylko lubię. Nie wiem jak przeprosić tych ludzi których zawiodłem w jakiś sposób. Nie chcę już wciskać kitu i udawać. Miałem przejebane od dzieciaka w domu ale to nie jest usprawiedliwienie dla mojego zjebanego charakteru. Nie pisałem tutaj chujni od dobrego roku ale jak widać 2020 zaczyna się u mnie zajebiście. Nie chcę niczego oprócz normalności.

12
4

W tym kraju ni chuja niczego nie załatwisz

Gdy przypominam sobie o czymś ważnym, najczęściej jest piątek wieczorem. W sobotę prawie żadne firmy i instytucje w tym zjebanym kraju nie pracują. Myślę: chuj, trzeba poczekać do poniedziałku. A taki chuj, bo w poniedziałek wypada święto pracy. Później jakieś jebane święto religijne, 2 dni pracujące i znowu jebany weekend. Następnie co drugi dzień to zielone świątki, matki boskiej spierdolonej i chuj wie co jeszcze. W tym spierdolonym kraju na 365 dni przypada może 100 pracujących, a jeszcze dojebali niedziele niehandlowe i założę się, że na przestrzeni lat wymyślą kolejnych 10 niepotrzebnych, utrudniających ludziom życie świąt. Wypierdolę jeszcze dzisiaj. Już bilet kupiony, z Polski.

13
26
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "W tym kraju ni chuja niczego nie załatwisz"

  1. A to wypierdalaj…
    Jakim trzeba być zjebem, żeby narzekać na nadmiar wolnych dni.
    Serio, jedz do Niemca gdzie większość sklepów w niedziele jest nieczynnych, a świąt mają więcej niż my. Albo najlepiej do Włocha albo Hiszpana zastanawiać się czy już jest siesta czy nie. No debil.

    10

    1
    Odpowiedz

Kierunkowskazy

Nie rozumiem dlaczego niektórzy nie używają kierunkowskazów. W związku z tym zwracam się do tych osobników dlaczego tak robią. Czy dlatego, że:

1. mam wszystkich w dupie
2. jestem za głupi i nie wiem jak to się obsługuje
3. mam niesprawny samochód

Możliwe są odpowiedzi 3 na raz

24
1

Wkurwiają mnie motocykliści

Tak jak w tytule. Dlaczego się zapytacie?

Dlatego, że zapierdalają ponad 200 na godzinę przez miasto i jak rozbiją się o samochód, to mają tłumaczenie „Nieuwaga kierowcy samochodu”.
No pewnie, bo jaśnie debil łaskawie jedzie, więc samochody z drogi i jeszcze czerwony dywan rozłożyć, co nie!?
Kierowco patrz w lusterka, no tak, bo to kierowca musi non-stop uważać i się rozglądać, żeby jebany rajdowiec na swoim pierdolocie mógł swobodnie pruć jak wariat! Bo on nie musi na nic uważać, ani zwracać uwagi! A jeszcze bardziej podoba mi się inny ich argument – „Kierowcy też zapierdalają”. Aha, bo zobaczycie kierowcę, który zapierdala samochodem, to automatycznie daje wam prawo, żeby też zapierdalać, tak!? Jesteście już usprawiedliwieni?! Jeśli tak, to oznacza, że nie macie mózgów, tylko jesteście tak samo stuknięci jak ten dres co zapierdala samochodem.
Poza tym, miejskich rajdowców w samochodach widzę raz na jakiś czas, a motocyklisty, który by jechał z mózgiem nie widziałem ANI RAZU!! Wszyscy motocykliści zapierdalali zawsze jaki ich widziałem! No może poza Harleyowcami, bo oni jednak mają mózgi a jazda jest dla nich przyjemnością.
Ścigacze natomiast zawsze ponad 2 stówy na liczniku i jeszcze oczekiwanie, że wszyscy będą na nich uważać, a oni są zwolnieni z wszelkiego rozsądku! Bo jak się z czymś zderzy to wina każdego, tylko nie jego. Myślenie typowego Janusza…

20
9

Wkurwiona dzieciarnia

Ta chujnia dotyczy podstawówkowych i licealnych gówniarzach zasyfiających tę stronę wpisami typu „Wkurwia mnie szkoła”, „Nie lubię matmy”, „Chujnia, bo nie lubię się uczuć”.
Co wy niedojebane szczyle możecie wiedzieć o problemach, jeśli dla Was największym problemem są jakieś spiny z nauczycielami. Wiadomo, ogarnięci nauczyciele/nauczycielki to może ułamek procenta, bo większość to niedowartościowane pseudointeligentne głupie śmieci, nieraz również z wybujałym mniemaniem o sobie. Zgadza się, że takie chwasty czerpią nieraz satysfakcję z poczucia władzy, ale takich ludzi się eliminuje, wysyłając np. nagranie do kuratorium. A Wy żałosne niedojrzałe cioty, zamiast coś zrobić w tym kierunku, wylewacie na potęgę żale na Chujnię. Beka z Was tłumoki!
Pójdziecie na studia, zaczniecie klepać biedę, dziewczyna zacznie Was zdradzać na boku, pracodawca będzie Was gnoił, rodzice zaczną chorować, to zrozumiecie co to znaczy mieć problemy wy głupie bachory.

Poza tym, jak możecie kurwa na lekcjach matematyki, fizyki czy chemii stwierdzać, że „Po co mi to! Przecież nigdy mi się to nie przyda!” Co za paranoja, naprawdę uważacie, że ta wiedza jest bezużyteczna? Nawet jeśli nie będziesz projektował elektrowni jądrowych, luksusowych samochodów czy statków kosmicznych, to może warto się uczyć Z CZYSTEJ LUDZKIEJ CIEKAWOŚCI ŚWIATA?!
Ale idiocie faktycznie wiedza się nie przyda…

Najlepiej siedzieć na Facebooku, z którego zrobiliście sobie przestrzeń do wzajemnego lizania sobie dupy i rywalizacji o to kto ma więcej lajków i jest większą gwiazdą, co nie? Zamiast się uczyć i poszerzać horyzonty, budować intelekt.

Wypierdalajcie ze swoim spamem, bo poziom tej strony spada z dnia na dzień.

34
13

Bezmózgi i LoL

Mimo, że mamy 2020 rok, to cały czas są osoby (często młode) grające nocki w grę dla 30-letnich piwniczaków, znaną jako League of Legends. Serio – jak można grać w to bezmyślne gówno, gdzie tylko biegasz po mapie jak debil, walisz 1 strzała na wroga i uciekasz, aż się za tobą kurzy.
Nie muszę nadmieniać, że niemalże cała społeczność „ligi” to toksyczne gówna, plujące jadem na wszystko i wszystkich.
Warto też dodać, że większość skinów do LoLa to pay-to-win (płać, by wygrać) i ze zwykłymi, startowymi przedmiotami to chuja zdziałasz…

Szczerze już wolałbym grać w Fortnite, który też dla mnie jest gniotem – ja lubię grać w przygodowe gry (takie jak Assassin’s Creed), bo przynajmniej jest tam o wiele ciekawiej + jak ktoś cię wkurwia to możesz go wyciszyć, a w lolu to na czacie widzisz delikwenta cały czas. Grafika oczojebna, ale idzie wytrzymać niż te piski niektórych postaci z lola.

TFU!

18
12
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Bezmózgi i LoL"

  1. To chyba nie o tej samej grze myslimy. Mam 35 lat, gram w LoLa i zaden z Twoich zarzutow nie jest prawdziwy.

    1

    4
    Odpowiedz