Epidemia debilizmu

Dla ludzi inteligentnych nastały naprawdę trudne czasy. Już nawet nie chodzi o fakt, że zewsząd bombardowani jesteśmy reklamami z tańczącymi małpami albo śpiewającą kupą. W przeglądarce internetowej jest uBlock, a w pilocie od TV przycisk MUTE, więc to jeszcze da się przeżyć. Najgorszy jest fakt, że każdy smartfon, strona internetowa, film, gra komputerowa – słowem, wszystko co nas otacza, jest zawsze robione pod kątem istot „ludzkich” o inteligencji przeciętnego orangutana (nie obrażając tych małp). Co gorsza, dzieje się to nieprzypadkowo, bo liczba ćwierćmózgów rośnie w zastraszającym tempie. Widać to np. w internecie – jak jeszcze 10 lat temu wchodziliście na jakąkolwiek stronę (portal, sklep komputerowy czy cokolwiek), zazwyczaj dominował tam tekst. Dzisiaj zamiast istotnych informacji mamy krzykliwe slogany i pierdylion kolorowych obrazków podpisanych ogromną czcionką na oczojebnym tle. Tak samo jest z produktami wszelkiego rodzaju. Jak każdy czasem potrzebuję coś kupić – nowy telefon, buty, słuchawki i jak przeglądam fora internetowe w poszukiwaniu opinii, to mam ochotę walić łbem o ścianę. Dla 90% klientów najważniejsze jest, że telefon wygodnie leży w ręce, buty mają nowoczesny dizajn, a słuchawki na pałąku mają pierdylion ledów i świecą się jak choinka. Chuj, że bateria w smartfonie trzyma 1 dzień, buty rozpierdolą się po 3 miesiącach, a w słuchawkach jakakolwiek muzyka ambitniejsza niż „Poker Face” brzmi jak gówno.

Tak samo jak patrzę na współczesne kino, to poza kilkoma wyjątkami po prostu chce mi się wyć. Mam wrażenie, że niedługo gdy włączymy kryminał i zobaczymy faceta z siekierą w plecach leżącego w kałuży krwi na podłodze, to narrator będzie dopowiadał „John nie żyje”, bo oglądający debile nie będą się w stanie tego domyśleć.

Gram też w gry komputerowe. Popatrzcie co dzisiaj jest na topie. Jeszcze kilkanaście lat temu taki Fortnite zostałby uznany za grę dobrą dla dzieci z zespołem Downa (z całym szacunkiem dla nich), dzisiaj wszyscy spuszczają się nad tym gównem opakowanym w kolorowy, oczojebny papierek. W niektórych grach w przeciągu zaledwie kilku lat informacje liczbowe o szybkostrzelności broni czy przyspieszeniu pojazdu zastąpiły jakieś kolorowe paski. Nosz kurwa mać. Ludzie już tak zidiocieli, że nie umieją czytać cyfr!!! Niedługo na alkoholu zamiast procentów będziemy mieli informację „mocny”, „słaby”, a samochód zamiast przeciętnego spalania na 100 km będzie miał informację „oszczędny”.

116
11

Zabawa dziecka musi być głośna

Odnoszę wrażenie, że każda zabawka lub zabawa, którą się bawią dzieci w blokach, musi generować hałas u sąsiadów aby była atrakcyjna. I tak: zamiast dyskretnie komunikować się, bachory muszą drzeć się na całe gardło i wrzeszczeć tak jakby ich ze skóry obdzierali, gdyż to jest element zabawy. Buty muszą być na twardej podeszwie aby się świeciły a co najważniejsze zakłóciły spokój sąsiadów. Alternatywna opcja to bieganie na bosaka przy jednoczesnym rąbaniu kopytami w podłogę. Zwykłe ciche chodzenie nie jest przecież atrakcyjne.
Rzucanie metalowymi kulkami w podłogę lub ściany to świetna zabawa. Dywanu być nie może, aby dzieciaczek nie doznał uczulenia czy alergii. Zresztą, zabawa metalowymi kulkami na dywanie byłaby nudna. Nie dałoby się w ten sposób zdenerwować sąsiada.
Przed wyjściem do szkoły lub przedszkola trzeba obowiązkowo trzasnąć drzwiami do łazienki, poskakać po gołej podłodze i najlepiej poskutać w kaloryfery. To przecież elementy gimnastyki, nieprawdaż? I niech cały blok wie, że moje dziecko już się obudziło.
Kapcie to tylko drewniaki. W innych będzie się cicho chodziło, a więc będzie nudno.
Jeśli sąsiad zwróci uwagę, należy wzmocnić intensywność zabawy. W końcu dobro dziecka jest najważniejsze. W zadnym wypadku nie wolno dziecku zwracać uwagi aby nie wywołać u niego choroby psychiocznej. Wskazana jest również zemsta na sąsiedzie, który ośmielił się postawić swoje prawa ponad prawa dziecka.

59
12

Ludziom sie nudzi

Ludzie czy was do reszty pojebało ? Wszędzie artykuły o końcu świata, dopiero jakiś był, miał w nas pierdolnąć meteoryt natomiast teraz ma się zmienić kolor księżyca na czerwony co jest zwiastunem końca świata.
Japierdole tak chce wam się umierać (mówie to głównie do katoli) to po prostu się zabijcie. Zacofani w rozwoju idioci. Czasami się zastanawiam czy każdy przeszedł ewolucje.

28
31

Chylę czoła

Dzień dobry. Na początek kilka słów o mnie. Dzięki Bogu wychowałem się w dobrej rodzinie, na blokowisku, ale otoczony miłością. Miałem zawsze co jeść, czystą, ciepłą pościel i bezpieczny dach nad głową. Zrobiłem magistra, dostałem świetną pracę, założyłem rodzinę. Mam kochającą żonę i wspaniałe dzieciaki. Będąc małym pacholęciem, miałem okazję wyjechać na tydzień do Włoch. Wróciłem do mej cierpiącej Ojczyzny, która od wieków już ocieka krwią i blizną. To wspomnienie innego świata popchnęło mnie do emigracji, jakieś kilkanaście lat temu.

Od czasu do czasu wracam do Polski. Odwiedzić groby, ojca, popatrzeć, pogadać z ludźmi i… zacząć odliczać godziny do wyjazdu.

CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi rodakami, którzy żyjąc na prowincji za 2,5kzł jeszcze nie zwariowali ze zmartwienia, czy będzie za co kupić chleb, zapłacić elektrowni, czy kupić dziecku pampersa. CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi, którzy zachowali pogodę ducha i życzliwość dla bliźniego, pomimo agresywnej szczujni z prawa i lewa, dzielącej Polaków na swoich i obcych, na lepszych i gorszych. CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi, którzy potrafią jeszcze wyrzucać odpadki do koszów na śmieci, nie powiększając syfu zalegającego na brudnych ulicach. CHYLĘ CZOŁA przed kulturalnymi kierowcami, którzy nie traktują mnie jak wroga do zabicia, oraz przed pomocnymi urzędnikami. CHYLĘ CZOŁA przed mężczyznami, którzy nie traktują kobiet jedynie jako zbiór otworów, w które mogą zapchać swego członka, oraz przed kobietami, które potrafią docenić mężczyznę i zobaczyć w nim więcej, niż tylko wypchany banknotami portfel do wyczyszczenia. CHYLĘ CZOŁA przed wszystkimi, którzy się nie poddają, zmagając dzielnie ze swą codzienną chujnią potrafią jeszcze kochać, uśmiechać się i dawać innym nadzieję.

Trzymajcie się i nie utońcie w kisielu zwanym życiem!

117
7

Kryptowluty, biznes online

Biznes online, kryptowaluty

Nie będę rozpoczynać od monologu, dlaczego i jak mało my Polacy zarabiamy bo przecież to oczywiste. Przejdę od razu do sedna sprawy.
Obojętnie gdzie się nie znajdę, zawsze obok mnie znajdzie się jakiś na oko 25-30 letni koleś, co ma kasy jak lodu. Zajebisty garniak od Armaniego i Porsche. Oczywiście nie wchodzi on z plebsem takim jak ja, w jakąkolwiek interakcję. Cały czas opowiadam z perspektywy obserwatora. Okej fajnie. Scrolluje social media i widzę jak paru moich znajomych, co i rusz wstawia filmiki oraz foty jak wypłacają z bankomatu czy automatu Botcoina na oko 3 kafle. Potem z takim pliczkiem kasy robią sobie zdjęcia podpisane :
„A taką mam dniówkę a Ty? . Napisz do mnie a powiem Ci jak zarabiać.”
I tak codziennie. Co ciekawe typy zmieniają auta częściej niż ja skarpetki, wożą się po Tajlandiach, Miami i innych kurortach kilka razy do roku.
Okej łykam haczyk, bo mam dosyć tyrania za 2 tys brutto. Piszę do typa, aby mi pomógł. Coś tam mi farmazaonii o 8 etapach do przejścia, aby zarobić tysiaka bez jakiejkolwiek inwestycji. No spoko, etap 1 gówno kołczingowe filmiki, że jesteś kowalem swojego losu i strata tata. Etap 2 rejestracja. Dla mnie niestety nie do przejścia z racji tego iż wymagany jest do podania PESEL I NUMER DOWODU. Sory ale nie sprzedam się naciągaczom i firmom windykacyjnym, o nie. O ile mi dobrze wiadomo, dalszym etapem jest założenie 6 kont bankowych i obracanie na nich gotówką minimum 500zł. Serio? Żadnej inwestycji co? Co za pierdolenie.
Nie wiem może przesadzam i wyolbrzymiam a ktoś z Was, kto tak zarabia pewnie toczy ze mnie teraz bekę.
Denerwuje mnie to, że w internecie nie ma żadnych wiarygodnych źródeł informacji dotyczących takiego sposobu zarabiania. Każdy wytacza swoje gówno gadki, że jeśli chcesz to możesz wszystko i sranie w banie. Eh i jak tu się dorobić?

42
6

Egocentryzm kobiet

Dlaczego kobiety (przynjmniej te które znam) są takie egocentryczne? Wydaje im się, że jak z nią rozmawiam i jestem miły i uprzejmy, to znaczy że chcę ją poderwać? Tymczasem mam dziewczynę i w ogóle mnie one nie interesują w tym sensie. Rozmawiam tylko na super neutralne tematy, a im się wydaje, że ja czegoś od nich chcę. Dlaczego nie można nawiązywać normalnych relacji międzyludzkich opartych na ogólnie przyjętych zachowaniach, tylko każda wielka dama uważa się za centrum wszechświata i trzeba się z nią obchodzić jak z jajkiem. Mogę próbować utrzymywać znajomość, ale jak przestanę, to na pewno wielka pani sama się nie odezwie, bo to by była ujma na jej honorze, że się odezwała sama do jakiegoś faceta i pewnie jeszcze by wyszło, że jest mną zainteresowana. Żałosne, zobaczymy jak będą dobiegać czterdziestki czy też będą tak gwiazdorzyć, czy też nagle się nie okaże, że są stare i nikt ich nie lubi. No ale próbowałem, bo chciałem żyć w normalnym społeczeństwie, ale widzę że się nie da. Zostają znajomi płci męskiej.

61
9

Nie dogaduję się z rodziną

Dzień dobry. Od jakiegoś czasu borykam się z pewnym problemem, który ostatnio nie daje mi spokoju. Mianowicie nie umiem się dogadywać z moją rodziną. Ja ich po prostu nie rozumiem. Nie toleruję ich niektórych zachowań. Przykładowo, nie podoba mi się sposób, w jaki się u nas dyskutuje. Sytuacja z wczoraj: Idę do kuchni zrobić sobie śniadanie. Nikomu nie przeszkadzam, nic nie mówię. Nagle zauważam, że mój brat mi się przygląda. Pytam, czy wszystko ok. Zaczyna mnie oskarżać o coś, czego nie zrobiłam. Próbuję się wytłumaczyć i podaję logiczne argumenty. Zadaję mu kilka pytań, a on odwraca kota ogonem. Gdy widać, że młody już naprawdę nie wie co powiedzieć, obiera inną taktykę – stara się mnie wyprowadzić z równowagi (doskonale wie jak to zrobić). Gdy kończy swój wywód i w końcu mam szansę mu odpowiedzieć, to mówi szybko: „Dobra, nie odzywaj się do mnie”. I tym tekstem kończy dyskusje. Siada do komputera i ostentacyjnie zakłada słuchawki. Gnój zostawia mnie z tym. Nie mogę się wybronić, czuję bezradność. Na moje nieszczęście rodzice uważają, że to jest świetny sposób na zakończenie kłótni. Już sobie wyobrażam jak mój kochany braciszek w przyszłości będzie dyskutował ze swoim szefem ;). Z resztą moja siostra kończy dyskusje w podobny sposób – najczęściej tekstem typu „Dobra zamknij się już. Nikt nie chce cię słuchać” (pomimo tego, że np. w domu nikogo poza nami nie ma (???)). Gdy starałam się przestawić rodzinie mój punkt widzenia i wyjaśnić, dlaczego uważam, że taki sposób rozwiązywania sporów jest słaby i, że w takiej sytuacji nie ma możliwości dojść do porozumienia, to wszyscy zaczęli się na mnie drzeć. Nie wiem już co mam robić. W naszym domu komunikacja jest na zerowym poziomie, nie mówiąc już o kulturze wypowiedzi. U nas po prostu nie da się rozmawiać. A rozmowa jest bardzo ważna jeśli chodzi o relacje międzyludzkie.

39
6

Cholerne geny

Witam. Mam 23 lata a zdrowie 60latka. Może zacząłem zbyt prosto ale w skrócie tak jest. Jednym z głównych powodów są geny jakie odziedziczyłem. Moi dziadkowie niestety nie należeli do ludzi spokojnych. Cierpieli na dużo chorób na tle nerwowym, niestety traf chciał że to na mnie przeszły te geny. Od dzieciaka irytuje mnie dosłownie wszystko. Potrafiłem się denerwować najmniejszą drobnostką. W szkole byłem cichy i z tego powodu gnębiony. Może też dlatego że nie miałem ojca i nie bali się że przyjdzie jakiś pan i nam pokaże. Wolał chlać i nas zostawił. Chuj mu w dupę. Tak oto dodając te wszystkie przyczynniki, które złożyły się na mój całokształt charakteru w tym jakże młodym wieku cierpię na masę chorób. Od jakiegoś miesiąca zacząłem nad sobą pracować bo nawał chorób trochę mnie przerósł. Nadciśnienie tętnicze z podejrzeniem arytmii. Nerwica lekowa, którą już olałem i nawet nie zwracam zbytnio na nią uwagi. Nie leczę tego na razie. Wrzody dwunastnicy i zwyrodnienia stawów. Jak na razie to tyle. Mam wizyty u kardiologia, neurologa, gastrologa, pewnie niedługo dojdzie jakiś psycholog i psychiatra. Mam dziewczynę, dobrą pracę i ogólnie nie narzekam, tylko zdrowie słabe. Szkoda że w tak wczesnym wieku. Staram sie to jakoś olewać , nie przejmować ale to trudne. Strach to jedne z najgorszych skutków ubocznych. Niestety ciężko mi go zwalczyć, ale walczę z tym i nie poddaje się. Moja pasją jest kolarstwo lecz zimą nie mogę jej rozwijać. Boje się że przez chorobę serca będę musiał ją porzucić. Próbuje być w dobrej myśli. Od miesiąca tylko raz się zdenerwowałem i z tego jestem dumny. Trzymajcie się chujanie. Wyjdziemy z tego gówna które trapi każdego. Do następnego

31
2

Nerwica

Od kilku lat borykam się z coraz bardziej postępującą nerwicą. Jestem wiecznym strzępem nerwów i smutku. Złość i lęk to jedyne uczucia, które przeplatają się we mnie nawzajem, każdego dnia i w każdej sekundzie, z wyjątkiem czasu, kiedy śpię i jestem po prostu nieświadoma. W żaden sposób nie potrafię sobie z tym poradzić i żyć normalnie. Bo żyję w bezustannym napięciu i ani na chwilę to nie ustępuje. A stresuję się i złoszczę dosłownie wszystkim. A już najbardziej pracą. Jestem jak popychadło, które daje sobą dyrygować, robi wszystko co mu każą i nie potrafi się nikomu sprzeciwić. Bo mam w sobie taką zjebaną wrażliwość i wszystkich chciałabym traktować dobrze. Zawsze chcę dogodzić innym ludziom w imię swojego dyskomfortu psychicznego i nieszczęścia. Nienawidzę się kłócić, nienawidzę złej atmosfery i sporów. Dlatego zawsze wszystkim ustępuję. Ale ludzie dla mnie to potwory. Wszyscy są zawistni, wszyscy są wyrachowanymi sukami, wszyscy są sarkastyczni i dopierdolą ci na każdym kroku. A ja taka nie jestem. I nie potrafię komuś odpyskować. Kiedy ktoś mi zwróci uwagę, ja wszystko przyjmuję sobie do serca i cały dzień po powrocie do domu potrafię o tym myśleć. Przez jeden komentarz w moją stronę potrafię czuć się najgorsza i beznadziejna i położyć się do łóżka jak warzywo, nie mając ochoty żyć. Czuję się po prostu jak odszczepieniec. Ważę wszystkie słowa, które wypowiadam w czyjąś stronę, myśląc sobie co może poczuć i jak zareagować. Wszystko chcę robić tak by nie urazić innych. Ale inni mogą mnie urażać i tłamsić i ja się bez przerwy temu poddaję. Jestem tak znerwicowana, że ciągle czuję ucisk w klatce piersiowej, nie mogę spać, moją głowę zawalają same najgorsze myśli o sobie. Cholernie boję się popełniać błędów, przed jakąkolwiek czynnością, szczególnie w pracy analizuję każdy krok i powtarzam bez przerwy, „tylko nic nie spierdol, tylko zrób to dobrze” bo boję się komentarzy innych pod swoim adresem, że jestem nieporadna, że nie potrafię tego zrobić, że jak mnie inni odbiorą, że będą o mnie mówić za plecami, że jestem beznadziejna. Ja nawet boję się i wstydzę witać z ludźmi w pracy bo wydaje mi się, że wszyscy są do mnie źle nastawieni, czuję, że oni są wszyscy zaradnymi ludźmi sukcesu a ja bezradnym, nic nie wartym pionkiem w ich środowisku. Moje przywitanie jest dla nich bezwartościowe i powinnam się natychmiast stamtąd usunąć. Czuję, że nikt nie traktuje mnie poważnie. Że wszyscy są podli i traktują mnie jak taką mimozę, która mimo swojej wrażliwości, dobrego serca i spokoju, jest gnojona do bólu. Nie potrafię tego zmienić, to mnie już rozpierdala. Ja urodziłam się z taką naturą i nigdy jej nie zmienię. Ja już po prostu nie wiem co ja mam ze sobą zrobić. Próbuję wszystkiego, rozmawiałam z wieloma osobami, próbowałam wytłumaczyć sobie wszystko na wiele sposobów, brałam tabletki uspokajające, próbowałam chodzić do kościoła i się modlić, próbowałam medytować, próbowałam się odezwać i puścić komuś wiązankę, nie, w momencie konfrontacji jedna wielka blokada i jedno wielkie popychadło. Czasami mam ochotę popełnić samobójstwo, bo nie mam już siły tak żyć.

129
9
Pokaż komentarze (81)

Komentarze do "Nerwica"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. idz na sztuki walki nie do kosciola, sport buduje psychike i chec do rywalizacji. wiem o czym mowisz tez bylem popychadlem i boidudkiem po tym jak poszedlem na sztuki walki swiat sie otworzyl docinki nie bola a i potrafie sie postawic. pamietaj nikt ci nic nie zrobi jesli powiesz mu swoje zdanie albo powiesz ze nie masz czasu bo masz swoje sprawy. Twoje zycie jest wazniejsze od zycia innych

    1

    1
    Odpowiedz
  3. polecam podcast Rafała Mazura o Davidzie Gogginsie. o tym jak byc kurwa silnym, przesluchaj ze zrozumieniem, jak ogarniesz o co chodzi to naprawisz swoje problemy.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. To ma głębsze, psychologiczne podłoże. Pewnie byłaś (z)krzywdzona w dzieciństwie i część twojej głowy wierzy jeszcze, że tak jest normalnie, kiedy ta druga połowa krzyczy „dość”. Postaw na tę mądrzejszą część.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Poczucie własnej wartości – level -1000

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Czy masz szeroką klabzdrę?

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Administratorze, dziękuję. Dziękuję za to że Chujnia.pl znowu (Tak jak kiedyś) jest na wysokim poziomie 🙂 Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Mnie też większość czasu towarzyszy uczucie gniewu i strach. Jakaś tragedia. To jak czekanie na bombę co ci zaraz spadnie na łeb. Kiedyś tak nie było. Co gorsza nie można nad tym zapanować, nie można wykrzesac z siebie trochę radości, to jak nieznane uczucie. To nawet jest trudne do opisania. Normalne to nie jest. Co do ludzi to zgadza się. Większość to zawistne, fałszywe pustaki, dla których jedyną, nadrzędną wartością jest kasa. Duuuużo kasy. Zatem dobrze cię rozumiem i jest takich ludzi znacznie więcej. Wiele osób zakłada maski, żeby dopasować się do otoczenia. Udają kogoś kim nie są. Tak jak wśród zwierząt. Odmienne osobniki zostają odrzucone. Ale te odmienne, są właśnie coś warte, bo są wrazliwsze, empatyczne, przychylne i za to dostają po łbie. Prawo dżungli.

    6

    0
    Odpowiedz
  9. Chyba Cię kurwa pojebało do reszty, zacznij chlać tak na umor wtedy będzie Ci wszystko zwisać w chuj

    1

    3
    Odpowiedz
  10. Masz wygoloną? Bo przy tej nerwicy mogłaś zapomnieć

    2

    7
    Odpowiedz
  11. „Moje przywitanie jest dla nich bezwartościowe i powinnam się natychmiast stamtąd usunąć. Czuję, że nikt nie traktuje mnie poważnie”. I tak masz bardzo dobrze. W Łódzkim Wydziale Fabrycznym jakbyś poszła się przywitać z Prezesem to mogłabyś wyłapać plaskacza na mordę. Tam nie potrzeba twojego dzień dobry. Tam potrzeba ostro zapierdalać na taśmie – pręt w dupie podłączony do prądu uczy opornych synchronizacji ruchów z taśmą.

    8

    2
    Odpowiedz
  12. Nie poddawaj się,mam podobną sytuacje pozdrawia facet 35 lat…

    4

    0
    Odpowiedz
  13. Jakbym czytał o sobie, znam to aż za dobrze. Sam uważam na to żeby nikogo nie urazić bo znam ten ból aż za dobrze. Jedyna różnica między tobą, a mną jest taka, że ja nigdy nie mam ochoty popełnić samobójstwa bo po prostu się boję śmierci i boję tego, że potem nie ma już nic. Żadnego nieba, reinkarnacji, przemiany w istotę energetyczną, bycia duchem czy cholera wie czego. Nie chcę tak po prostu zniknąć po tych wszystkich latach jakie by one nie były dlatego dalej żyję i chcę żyć w tym piekiełku pełnym potworów udających ludzi.

    6

    0
    Odpowiedz
  14. A próbowałaś kiedykolwiek terapii? Tabletki uspokajające są dobre do stłumienia problemu, a nie do jego rozwiązania. Polecam również odnaleźć w sobie zdrową egoistkę 😉

    3

    0
    Odpowiedz
  15. Szkoda się tak męczyć mała, wiem że Ci ciężko i potrafię Cię zrozumieć, dlatego musisz to zmienić dla siebie.
    Nie patrz na dobro innych, kiedy oni nie patrzą na twoje – inaczej przegrasz. Mnie też jest źle z wieloma prawami rządzącymi tym światem, ale dociera do mnie że nie jestem w stanie ich zmienić. Dlatego dostosuj się do świata w którym żyjemy i zrób coś dla siebie aby to Tobie bylo dobrze. Niedopuszczalne jest bycie zbyt dobrym, bo ludzie cyniczni wykorzystają to dla własnej korzyści i zawsze będziesz w tyle za nimi. Nie sugeruj się rzekomą sprawiedliwością po śmierci, może jakaś jest, ale to my ludzie tutaj na ziemi możemy stanowić o sprawiedliwosci już teraz. Dlatego jeśli ktoś jest zły/cyniczny dla ciebie, odplac mu tym samym. I broń boże nie przejmuj się że dla kogoś nie byłaś dobra. Im mniej o tym myślisz, tym lepiej dla ciebie. Zacznij od małych rzeczy, a później będzie już tylko łatwiej.

    2

    0
    Odpowiedz
  16. To do lekarza idź dziewczyno i to pręciutko, żeby przepisał leki
    na usprawnienie przepływu dopaminy i serotoniny do mózgu, bo najwyraźniej coś jest nie tak, skoro cały czas jesteś zła i smutna. No chyba że masz ku temu jakieś solidne powody.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Miej na wszystko w…….. A będzie ci dane, tak jak ludzie cię olewają, tak ty ich olewaj i tyle

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Jakbym czytała o sobie… ;( Czyli jednak nie jestem jedyna..

    0

    0
    Odpowiedz
  19. wydrukuj to co tu napisałas i zapierdalaj na terapie psychologiczną innego wyjścia nie ma, to sa ludzie ktorzy po to studiowali psychikę ludzką żeby teraz w takich sytuacjach pomagać i nie słuchaj ze to nic nie da itd, trafiaja się konowały jak u lekarzy od ciała ale trzeba poszukac dobrego

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Kościuł modlić się?? XD Medytacja? XDXDCDXDXDXXDXDXD

    2

    3
    Odpowiedz
  21. Pomyśl cokolwiek o sobie i stań się dla siebie najważniejsza,olej ludzi bo w większości są niewarci uwagi.Nikt nie każe Ci być akceptowaną częścią jakiejś tam grupy,ważne jest to,co Ty myślisz o sobie.

    1

    0
    Odpowiedz
  22. Nie masz odwagi komuś powiedzieć spierdalaj a masz odwagę popełnić samobójstwo? No lasunia ja cię proszę… No fakt, jesteś nieźle popierdolona ale to nie powód, żeby inni żyli a ty nie. Na początek wybij sobie tą kretyńską myśl z głowy. Potem pamiętaj, że nikt ci nie robi żadnej łaski. Później maczaj prawicę w siuśkach i witaj się z ziomkami do bólu – niech wiedzą, że twój uścisk dłoni nie jest bez znaczenia i ma ukryty przekaz. A dalej żyj im na złość. I doceń to, że żyjesz do chuja wafla! Na cholerę ci przyjaciele, koledzy koleżanki? Jedna nic nie znacząca banda… pozdrawiam.

    3

    2
    Odpowiedz
  23. Leming L72, francuskie krople homeopatyczne. Rewelacja. Polecam.

    0

    2
    Odpowiedz
  24. Mam identyczne problemy. Co do slowa. Może podasz do siebie jakiś kontakt, bo widzę, że wreszcie znalazła się jedna osoba, która będzie to w stanie zrozumieć. Możesz odpisać na ten komentarz, podać fikcyjnego maila czy coś. Na pewno zajrzę za jakiś czas i odpowiem

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Spierdalaj stąd

    2

    2
    Odpowiedz
  26. Masz wygoloną?

    1

    4
    Odpowiedz
  27. Dziewczyno, miałem to samo. Z nerwów piłem – tak zapijałem frustracje. Zacząłem w końcu pyskować i teraz zamiast za asertywnego uchodzę za konfliktowego, ale wolę to niż bycie takim popychadłem. Zacznij w końcu pierdolić innych. Wtedy zobaczysz, że niektórzy ludzie są spoko. Ale jest ich zdecydowana mniejszość. Tych co są spoko i OK w stosunku do Ciebie zawsze szanuj i bądź lojalna (ale nigdy nikomu nie ufaj na 100%). Resztę pierdol.

    7

    0
    Odpowiedz
  28. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    5

    0
    Odpowiedz
  29. Ehhh skąd ja to znam

    2

    0
    Odpowiedz
  30. Może twój mózg zalewa kortyzol (powoduje niepokój, lęki) gdy jest go za dużo. Poczytaj o tym, to się dowiesz. Polecam pójście do lekarza.

    3

    0
    Odpowiedz
  31. Gdybyś jeździła alfa romeo 8c i zarabiała 4 tys euro miesięcznie, tak jak Ja, to wiedziałabyś, że prawdziwy interes zaczyna się tam, gdzie konkretne działanie, a nie ujadanie. A tak możesz sobie dalej tyrać za te swoje 3 tys pln miesięcznie i być popychadłem do końca życia.

    1

    3
    Odpowiedz
  32. Cześć,
    Mam bardzo podobnie, ale nie aż w takim stopniu. No i ściska mnie nie w klatce tylko w żołądku;) jak chcesz pogadać to napisz:
    psychastenic@gmail.com

    1

    0
    Odpowiedz
  33. Łatwo mi zrozumieć Twoją sytuację, bo kiedyś też leczyłam się na ciężką nerwicę. Teraz jest trochę lepiej, co nie zmienia faktu, że nadal jestem mniej odporna na stres od przeciętnego Kowalskiego z przerośniętym ego. Doceniaj swoje zalety, ćwicz asertywność i naucz się sarkastycznie odcinać ludziom i zlewać dziecinne komentarze przystojące gimnazjalistom, a nie dorosłym ludziom. Pamiętaj, że życie masz tylko jedno, a praca i środowisko w nim panujące jest tylko dodatkiem do niego. No i pamiętaj: co byś nie robiła dobrze to zawsze znajdzie się złośliwiec, który wytknie Ci, że nie podoba mu się jak stoisz:) Cytując klasyka jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził. Głowa do góry i do przodu!

    2

    0
    Odpowiedz
  34. Smutne to wszystko. Proszę, oto kilka faktów, które mogą ci się przydać; Jakkolwiek beznadziejny może ci się wydać twój obecny stan, absolutnie nie jest on permanentny. Może być nie tylko normalny, ale nawet lepszy niż był kiedykolwiek, a wszystkie gnębiące cię problemy mogą stać się nieaktualne. Może pomóc ci terapia grupowa. Dlaczego grupowa? – Ponieważ, zobaczysz na niej, że ci wszyscy ludzie sukcesu na których tle czujesz się tak źle, mają masę problemów, życie leje ich na oślep tak jak ciebie, są tak samo zagubieni, niepewni, tęsknią za tym samym, wstydzą się, boją. Są tylko ludźmi jak ty. Myślisz pewnie, że ludzie sukcesu nie chodzą na terapie, ale się mylisz. Tak naprawdę chyba każdy człowiek jakiego w życiu poznałem potrzebowałby terapii, bo taką mamy kulturę, że o umysł się nie dba. I wszyscy mają problemy. Jeśli to zobaczysz, to zrozumiesz, że inni nie są żadnymi twoimi wrogami, nawet jeśli nie potrafią przełamać dzielącego was dystansu (a nie potrafią, bo boją się tak samo jak ty, nie są dość świadomi), nawet jeśli czasem zachowują się nie fair, albo myślą tylko o własnej dupie, to jednak nie mają intencji szkodzenia tobie. Bardzo możliwe, że twoja sytuacja tak cię w końcu zmęczy, że choć trochę sobie odpuścisz, a wtedy zobaczysz, że ciśnienie schodzi. Daj sobie prawo do bycia tym kim jesteś, nawet jeśli siebie nie lubisz, przestań kopać samą siebie. Pamiętaj, że dla innych nie jesteś wcale żadnym śmieciem, ani popychadłem, ja na przykład widzę w tobie sympatycznego człowieka. Nie jesteś też pępkiem świata, ludzie myślą o tysiącu rzeczy i naprawdę nawet twój największy błąd i nie wiadomo jakie potknięcie jest dla nich tylko chwilowym błyskiem, który po chwili gaśnie i w perspektywie czasu nic nie znaczy. Codziennie miliony ludzi odwalają takie numery, że to się w głowie nie mieści, spektakularnie coś pieprzą, ośmieszają się…i żyją dalej, a świat dalej się kręci. Bądź obiektywna, tłumacz sobie wszystko racjonalnie, to wielce użyteczne. Jeśli w obecnej pracy nie umiesz się już przestawić na inne tory myślenia, a masz taką ekonomiczną możliwość to zmień pracę, zdejmij z siebie odpowiedzialność, porób coś prostego poniżej możliwości, a twoja odporność poprawi się małymi kroczkami. Masz problem z tłumionymi w sobie pretensjami, prawda? – Nie musisz nikomu wygarniać czegoś w twarz w postaci wiązanki. Spróbuj powiedzieć spokojnie, chciałabym tego, albo nie chcę tamtego. Efekt może cię zadziwić. Nikt nie wie co się w tobie gotuje, nikt nie spodziewa się eksplozji. Mówiąc spokojnie czego ci trzeba sprawisz, że frustracja zacznie spadać i co najlepsze bez względu na efekt. Jeśli powiesz np. „chcę zarabiać więcej” – i ci odmówią, to i tak będziesz z siebie zadowolona, a ciśnienie spadnie. A mogą nie odmówić;) – to tylko przykład. Nie prosiłaś się na świat, nie wybierałaś sobie kształtujących cię genów, warunków środowiskowych, ekonomicznych, wyglądu, czy dziesiątek innych rzeczy. Masz prawo byś dokładnie taka jak jesteś. Możesz być na to zła, ale masz prawo. Masz też mocne strony, jak każdy. Jeszcze raz bardzo polecam ci terapię, która naprowadzi cie na zdrową perspektywę myślenia. Nie wahaj się. To nie znaczy, że jesteś gorsza, ze złamaną ręką poszłabyś od razu do specjalisty…nie do kościoła;) Uwierz mi, może być zupełnie normalnie i dobrze. Dokładnie wiem co piszę – zgadnij dlaczego. Powodzenia

    9

    0
    Odpowiedz
  35. Spróbuj jeszcze psychiatry. Masz manie typu ” jestem taka wrażliwą duszą, a cała reszta to suki i psy”. Tak nie mówi wrażliwy człowiek, tylko PRZEwrazliwiony, czyli wykazujący patologiczny odchył. Skąd wiesz, że cała reszta tych ludzi robi to celowo? Może nawet nie wiedzą,że Cię „gnoją”, może dla nich jest to zwykła debata/ dyskusja na temat Twojej pracy? Skąd wiesz, że oni w domu też nie padają jak warzywo? Bo na takich nie wyglądają? Ty też pewnie na taką dla nich nie wyglądasz. Idź do psychiatry.

    0

    1
    Odpowiedz
  36. Hej dziewczyno. To nie tak , że jest to Twój charakter albo coś przypisanego na stałe. Takie zaburzenia powstają najczęściej poprzez brak opieki ze strony rodziców , czy też innych osób. Jeśli od małego dawali Ci do zrozumienia , że jesteś nic nie warta, to wyrosłaś w takim przeświadczeniu. Nic dziwnego , że nosisz w sobie pełno nienawiści. To normalna reakcja na patologiczną sytuację. Musisz iść do psychologa na terapię. Tabletki nie rozwiążą tego problemu. Na pewno możesz być jeszcze szczęśliwa i tego Ci życzę:)

    1

    0
    Odpowiedz
  37. Jesteś osobą wrażliwą=bardzo inteligentną emocjonalnie. I to nie z tobą jest coś nie tak tylko z ludźmi. Ile bym dała by znać taką osobę jak ty pośród tych emocjonalnych ameb… Też nienawidzę się kłócić, to prostackie. Wg mnie albo byś była świetnym muzykiem albo właśnie w grupie ludzi tacy jak ty są potrzebni bo wyczuwają spiny i umieją je łagodzić. To jest z jednej strony dar a z drugiej wieeeeelka udręka. Czasem jak gadam w grupie ludzi i czuję te wszystkie emocje to mam dość.. niektórzy są tak niekumaci… Jak można np powiedzieć komuś tekst „co ty taki nieśmiały” każda osoba z jakimś wyższym IQ wie, że tego się nie gada do introwertyków albo jak można nie wyczuć, że klimat się psuje i pora iść itp… Mało jest ludzi w wysokim EQ niestety…

    9

    0
    Odpowiedz
  38. Mógłby ktoś podać link do najgorzej ocenionej chujni?

    0

    0
    Odpowiedz
  39. 2018-04-22 14:06

    Odkąd pamiętam mój stary był fanatykiem leczo. Odkąd kurwa pamiętam tylko to gotował. Zaczęło się niewinnie, jakoś za komuny jak pojechali z matką i starszym bratem na Węgry. Tak mu kurwa posmakowało, że zajebał cały garnek miejscowemu Makłowiczowi i wpierdolił razem z matką i bratem do malucha, po czym zaczął spierdalać. Do dziś matka opowiada jak w bananem na ryju wpierdalał chochla za chochlą aż sraki dostał. Kurwa, komuna jak chuj, stacji nie ma i co kawałek zatrzymywał się w krzakach i srał na pomarańczowo. Ale wpierdalał bez opamiętania aż się skończyło. Wyjebał ten garnek i mówi: „Grażyna, jutro robimy leczo na obiad!” Stara panika w oczach, brat zaczął płakać. Po powrocie do domu polazł na rynek w poszukiwaniu papryki. Chuj nakupował ze 30 kilo, przytargał kocioł do weków i wstawił na gazówkę. Jaki był wkurwiony, bo akurat remont instalacji w bloku mieliśmy! Pobiegł do monterów i zaczął ich napierdalać chochlą, aż go milicja na 24 zamknęła. Teraz kurwa wszem i wobec opowiada jak on to za komuny nie siedział za wolność kraju. Chuja prawda. Siedział za leczo. Jebany teraz potrafi stać nad garem cztery godziny i wysyłać mnie dwa razy dziennie po paprykę do sklepu, bo sam za zakaz wstępu. Ekspedientka na mój widok wypierdala z magazynu bez słowa worek z papryką. Tachaj to kurwa na trzecie piętro bez windy. Raz chciałem się wykąpać to kurwa „Nie teraz kurwa, bo się papryka moczy!”. Noszkurwa, żeby we własnym domu nie można się było umyć! Jebany potrafi stać nad garem i do siebie gadać „Ale bym sobie leczo zjadł!”. Potrafi zajebać cały zamrażalnik tym gównem. Za dzieciaka na wielkanoc kazał nam iść szukać prezentów od zajączka pod blokiem i kurwa co znalazłem pod krzakiem? Słoik leczo kurwa! Super kurwa prezent. Pomijam fakt, że słoik był ciepły, a stary mi go zajebał i wpierdolił na śniadanie. Z resztą on nic innego nie wpierdala. Kiedyś chciałem sobie lody zeżreć. Stary oczywiście maczał w tym palce i zrobił lody z leczo! Kurwa, wyobraźcie sobie leczo na patyku! Raz przejebał z solą i pieprzem, bo mu opakowanie do gara wpadło. I tak to kurwa zeżarł. 15 litrów w dwa dni, czaicie?! Żarł i srał leczo. Brat mu powiedział, żeby sobie rurę z dupy do mordy zamontował, bo się wkurwił na niego. Ojciec okładał go workiem z papryką, a potem lamentował że 20 kilo do wyjebania przez niego! Wigilia, święta, stypy tylko kurwa leczo na obiad! Goście już do nas nie przychodzą, bo kto to kurwa będzie wódkę leczo zagryzał. Raz w Krakowie na wycieczce ze starymi chciałem iść do makdonalda, to on „gdzie te kurwa chemje będziesz żarł, tatuś nagotował dobre jedzonko” i zdejmuje termos wojskowy z pleców na środku Rynku. Matka w torbie na szczęście dwa bochenki chleba miała przygotowane na tę okazję. Siara przed kolegami, bo jak mnie w podbazie na wycieczkę do Biskupina wysyłali, to stary przytargał przyczepkę z beczka od kapusty kiszonej pełnej oczywiście kurwa leczo! „Zjedz sobie, bo cały dzień będziecie chodzili!” Potrafi całego świniaka wjebać zamiast kiełbasy do tego chujstwa. Bo niby taniej. A właśnie, kupił sobie kocioł elektryczny na 500 litrów i wstawił do suszarni w bloku. Administracja już olewa sąsiadów, że ma go stamtąd wyjebać. Poddali się po 70 wezwaniu. Teraz zamawia paprykę z gospodarstwa. Hurtowo. Matka płacze, że przez to jego leczo nie ma na nic innego kasy. Więc wymyślił, że zrobi bar w którym będzie leczo tylko. Na gęsto, na rzadko, na srako i owako!
    Ojciec jak tylko mógł kombinował kasę na nowy interes. Po wizycie w kilku bankach, w których z resztą stwierdzili, że jest niedojebany mózgowo siedział przez tydzień wkurwiony i kminił. Tak kurwa kminił, że w sobotę o 4 nad ranem wyjebał z zaanektowanej suszarni krzycząc coś o Węgrach. A właśnie, w suszarni odcięli mu prąd po pół roku, więc tylko teraz przesiadywał tam i przytulał kocioł. Znowu gotował w domu nakurwiając rachunek za gaz. Strasznie bóldupił jak te z administracji nic nie rozumiejo i tylko żerujo na czynszach. W sumie kurwy mogły mu ten prąd zostawić, bo znowu cała chałupa jebie. Wrócił do domu z furią w oczach, że kurwy nie chciały mu biletu sprzedać na polskiego busa z bagażem w postaci kotła 500 litrów! W końcu u wujka, który w budowlance robi wyżebrał busa, którym to na Węgry pojedzie. Napierdalał o swojej wizji interesu cały kurwa dzień napierdalając nożem papryki w łazience naprzemian stojąc w kuchni przy garze. Machał w nim jak kurwa na speedzie! Aż mu się oczy świeciły. Następnego dnia podjechał wujas, a ten mu kurwa kazał wpierdolić ten kocioł na pakę. Strasznie się pożarli, bo chciał jeszcze od niego na paliwo wyżebrać. Cebula mocno. Zaczęli się napierdalać w tej suszarni, aż matka musiała ich rozdzielić. Stary z limem pod okiem zwiesił pizde i lamentował. Wujas zabrał busa i tyle go widzieliśmy. Skłócony jest strasznie z ojcem. W sumie mu się nie dziwie. Stary wjebał na uspokojenie cały gar, oczywiście nie przemieszanego leczo, które od spodu się zdążyło przypalić. Darł przy tym pizdę na nas, że nie pilnowaliśmy. Jebie mnie to. Tym razem uderzył do jakiegoś kolegi z pracy, ale ten tylko miał osobówkę. Kurwił ojciec, ale chuj, załadował gar 15 litrów do bagażnika i pojechali. Było pięć dni spokoju w domu. Wrócił zajeżdżając pod dom jakąś ciężarówką z jakimś sprzętem i krzyczał „Grażyna, zwalniam się z roboty! Znalazłem kurwa inwestora na Węgrzech!”. Kurwa, tego już było za wiele. Z ciężarówki wysiadł jakiś koleś w wieku ojca i zaczął napierdalać jakieś byszy ryszy kysze leczo eżgdar. Za chuja nie wiedziałem o co mu chodzi. Stary też nie, ale cieszył się jak dziecko. Podobno na wyjeździe molestował jakiegos tłumacza, który mając go dość zgodził się na tłumaczenie rozmowy o interesie. Po tygodniu ponownego gotowania i wpierdalania leczo kupili przy wylotówce z miasta jakąś ruderę do remontu. Stary podniecony na maksa spuszczał się nad wizją zarobienia kokosów na leczo. Chuj, niech mu się wiedzie. Ja miałem tego dość i podjąłem decyzję o wyprowadzce. Matka wkurwiona na mnie, stary jeszcze bardziej, bo kto mu kurwa będzie pomagał. Kazałem mu spierdalać i zatrudnić kogoś. Po remoncie ruszyli. Na początku napierdalał od rana do nocy przy tym swoim kotle 500 litrów i sprzedawał, ale nie wyrabiał. Jaki wkurwiony był, że musiał zatrudnić osobę do pomocy. Biedny człowiek, nie wiedział na co się pisze. Co rusz kurwa zjebe od starego dostawał, że źle gotujo to leczo, że on inaczej, że chuj go jasny strzeli. W międzyczasie zdążyłem się wyprowadzić 50km od domu. Ale to niestety nie koniec przygody.Minęło kilka tygodni odkąd mnie nie ma w domu. Dzwonię co dzień do matki, ta w sumie już nie taka wkurwiona, bo starego w domu całe dnie nie ma, interes nawet idzie. Coś mi gada, ze stary ochujał, bo te ludzie leczo żro jak pojebane i będzie jakąś fabrykę stawiać z tym Węgrem. Chuj, dobrze, że w tym się stary odnalazł. Może to i lepiej. Nie, nie było lepiej. Staremu odkurwiło do tego stopnia, że postanowił pierdolnąc sobie gar największy kurwa na świecie. Przekurwawyjebisty. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać. Ten co na początku robił nawet dostał jakąś wyżej posadę. Stary mimo, że jest prezes to sam zapierdala przy tych kotłach, bo co chwilę chujoza go łapie jak widzi jak uni jego leczo beszczeszczo. Matka dzwoni i mówi, że stary o jakieś fundusze się stara, dofinansowanie. Jak się okazało chuja w zęby dostał. Ponoć sam marszałek starego chce pozwać, bo taką manianę odpierdolił przy wniosku. Jebany chciał dotacje na innowacyjność, to go wyśmieli, że leczo to nie innowacyjność i ma spierdalać. Tak w skrócie. Kurwica go ponoć nieziemska wzięła, że pinionc obok nosa przeszedł. Ale, nie ma tego złego, bo stary dostał kontrakt na leczo do Stonki. Teraz oprócz tego przekurwistego gara będzie miał całą linię chłodniczą. Węgier jak to usłyszał to konia walił przez tydzień na zmianę z sekretarką. Znaczy ona mu waliła, nie on jej. Stwierdziłem, chuj pojadę zobaczyć co tam się dzieje u ojca. Jadę se kurwa pekaesem, a tu z 10 kilometrów widać wykurwistą jakąś fabrykę. Myślę sobie „o ty chuju stary, żeś odpierdolił ładnie”. Wyobraźcie sobie kurwa jakiś ciśnieniowy gar wielkości pałacu kultury. I na tym jebitny kurwa neon LECZO! O skurwysyn. Stary zamawia paprykę, pomidory już na wagony. Zatrudnia jakieś 500 ludzi, ale oni „nic nie wiedzu o leczo, sam musze pilnować” jak to mówi. Zajeżdżam pod tą starego fabrykę, on do mnie wychodzi i mówi „pacz kurwa synek, trzeba było tu zostać i mnie pomagać, byś dyrektoram został”. Wchodzimy do odjebanego gabinetu, a tu kurwa oczom nie wierzę. Basen z leczo! Kurwa, olimpijski basen pełen leczo! Stary rozbiera się do gołego pindola i wpierdala się do tego basenu z leczo. Kurwa, co tu się odjebuje?! Wychodzę, nie zdzierżę. Potykam się o jakiegoś przestraszonego technika, który się drze „panie prezes, zawór ciśnieniowy się zaciął zaraz to wszystko wykurwi w powietrze!”. Odwracam się i widzę starego z fiutem na wierzchu jak w przerażeniu patrzy na pojawiające się pęknięcie w przekurwistym garze z leczo. „KUUUUUUUUURWAAAAA!”. Nie dokończył, gdy całe leczo zaczęło spierdalać jakby łysy z brejzers trysnął przez tę szczelinę zalewając miasto. Nawet na tefałenie o tym mówili. Miasto zalane przez leczo! Stary taką traumę wyłapał, że mi czasem go było żal. Odgrzewał tylko to leczo co było w zamrażarce i wpierdalał, do nikogo się nie odzywał. Wpierdalał i milczał. Milczał i wpierdalał. A nie, jeszcze sraki dostał, ale nawet na kiblu srając przepuszczał przez siebie leczo. Tylko przez sen kurwował na jakiegoś Zenka co mu sabotaż fabryki z zazdrości zrobił. Aż nadszedł ten dzień. O ja głupi, miałem nadzieję, że nie nadejdzie. Stary obudził się z okrzykiem „WIEM!”.
    „WIEM KURWA, WIEM!”. W tym momencie optymizm prysnął jak dobrze wyrośnięty pryszcz. Po chuj znów się do domu przeprowadzałem? Stary ubrał się i o dziwo nie zeżarł leczo na śniadanie, tylko wyjebał z domu jeszcze szybciej niż wtedy jak na Węgry jechał. Myślę sobie, po kiego grzyba, co on znowu kurwa wymyślił? Toć kasę za odszkodowanie ma, to niech siedzi na piździe w domu i się nie rusza. No ale nie mój stary. Wrócił po południu. Czerwony jak sam skurwysyn na ryju i dyszący jakby ataku astmy dostał. Spodziewałem się kolejnych worków z papryką, ale tym razem się na nieszczęście myliłem. Przytargał jakąś torbę ważącą z 50 kilo, jakieś siaty z ubraniami. Nie zgadniecie co ten stary pojeb wymyślił. Za chuja nie zgadniecie. Też bym nie zgadł. Aż mnie na moje nieszczęście oświecił. „Anon, pamiętasz to sąsiadke, co ona tam po tych szamanach jeździła? Spod trójki, nie?”. O chuj mu chodzi pomyślałem. „No pamiętam tate, a co z nią?”. Jak ja żałuję, że kurwa zapytałem… „Bo oni tam LECZO raka! I jo wyleczyli!”. Kurwa, no nie. W tym momencie rzuca otwartą torbę i siatę na szklany stół, z której wysypują się instrumenta lekarskie. Torba ciężka jak sam skurwysyn, blat pęka, matka drze mordę na ojca, on na nią, że nic się nie stało i kupi nowy, jakiś pies w korytarzu (od kiedy mamy psa?!) chce iść się wysrać, bo go stary leczo karmi i wali taką srakę jak ociec po tym żarciu. Cyrk kurwa na gąsienicach. Tak, zgadliście. Stary chce leczyć raka przy pomocy LECZO! Ręce opadli. Twice. Dzwoni do wujasa, tego od budowlanki, ale jak się tylko połączył, to usłyszałem ze słuchawki stek urywanych przekleństw najwyższych lotów pod adresem starego. „Chuj mu w dupę”. Stary nie był dłużny. Poleciał na pocztę dać ogłoszenie do gazety. Później w kilka dni ogarnął nową miejscówkę z równiej jebitnym neonem (tak, to ten co z fabryki został) – Tutaj LECZO raka. Nawet nagrał komórką reklamę, co ją wysłał do naszej kablówki : kobita idzie ulicą i pyta przechodnia „Gdzie tu LECZO raka?”, w tym momencie wyskakuje mój stary w kitlu i drze japę „TU LECZO!” i adres. Żenua lvl 9999 albo i lepiej. Siara się na mieście pokazać. Pacjenty walą drzwiami i oknami. Jak się łatwo domyśleć wcale kurwa nie leczo. Po pół roku do starego przyjebała się izba lekarska, że nie ma prawa wykonywania zawodu. I chuj bombki strzelił. Staremu dowalili wyrok w zawiasach, na szczęście odszkodowania z kasy po fabryce popłacił. Teraz kurwi i chuji w domu, że nie pozwalajo na nic w tym kraju. Miałeś stary capie zajebisty pomysł. Taki był wkurwiony, że znów żarł i srał leczem. Aż pewnego dnia przyniósł z kiosku po egzemplarzu Wędkarza Polskiego, Świata Wędkarza i Super Karpia. No i się zaczęło…

    2

    7
    Odpowiedz
  40. Nawet nie pisz, ani nie mysl o żadnym samobójstwie. Widać po komentarzu, że jesteś wrażliwa i bardzo wartościowa.. Raz na jakiś czas wejdę sobie na chujnie i coś poczytam, ale nigdy nie komentuje. Czytając twoja, zrobiło mi się cholernie Ciebie żal.

    4

    0
    Odpowiedz
  41. twój problem to nie jest kurwa problem… ludzie zdychają z głodu, marzną, mają długi, są niepełnosprawni albo mają choroby takie że się żyć odechciewa… to czego ci brakuje to po pierwsze drugiej połowy… możesz sobie wmawiać że tka nie jest ale jeśli znajdziesz kogoś kto będzie cie traktował na poważnie zaczniesz mieć wyjebane w innych ludzi bo zdecydowana większość ma w ciebie wyjebane tak czy siak… jeśli masz taki charakter jaki masz to trudno pewnych fundamentalnych cech nie da się tak po prostu zmienić… nadwrażliwość może być prawdziwym przekleństwem ale są jej plusy na których powinnaś się skupić… nikt nie mówi że życie jest łatwe… rodziny zmienić nie możesz ale prace i ludzi z którym współpracujesz to już możesz sobie wybrać o ile nie jesteś totalnym bankrutem… póki żyjesz zawsze możesz sobie polepszyć… powodzenia@!

    1

    7
    Odpowiedz
  42. Ten swiat idzie do piekla na wiecznosc, B-g rozliczy kazdego, to zycie jest tylko ulamkiem wiecznosci

    3

    0
    Odpowiedz
  43. Tu Jakub, służący Arktosa, władcy Lodolandii,
    Niestety, Arktos jest ostatnio bardzo zajęty, mówił mi, że opracowuje poważny plan, mający na celu zniszczyć zieloną dolinę. Jednak na pewno mu nie wypali, bo w ostatniej chwili zjawi się Tabaluga i mu pokrzyżuje cały plan. Tak już było kiedyś.
    Jak to mawia wasza mroźność: Chwała Lodolandii 😀

    0

    3
    Odpowiedz
  44. Ja,czyli Prezes EURO mebel coś Ci powie.Nie wiem,jak długo pracujesz tam,gdzie pracujesz,ale Prezes radzi Ci zmienić pracę.Jest spora szansa,że ludzie z pracy zdążyli się już przyzwyczaić do tego,że można Cię bez konsekwencji, za przeproszeniem, zjebać (tak gamonie, Prezes nie lubi wulgaryzmów, ale czasem trzeba).Jest jednak inny aspekt, dotyczący Ciebie, Twojego ducha. Bardzo duża ilość pracy nad sobą i czasu.I nie mów Prezesowi,że się nie da, bo Prezes wie, że się da. Należy powiedzieć ,że Prezes zna osobiście osoby,które wyszły z podobnych sytuacji, jak nie gorszych.A Prezes, EURO mebel,rzecz jasna, na ludziach się zna!!Zmienić musisz nastawienie do ludzi,nalepszym poligonem będą Twoi najbliżsi,przyjaciele.Takie przeprogramowanie jest niezbędne. Pamiętaj, że to wymaga czasu i jeszcze więcej cierpliwości.Nauczyć się powiedzieć NIE!! NIE, kurwa!!! A się Prezes zagotował…Poprawa stanu swojej samooceny. Żeby Ci to wszystko nakreślić,Prezes musiałby pisać do rana…Dlatego nie zaszkodzi wizyta u DOBREGO terapeuty.Pomoże ,poprowadzi. Prezes ,EURO mebel rzecz jasna,a ludziach się zna,ale psychologiem nie jest.Coż, wszystkiego mieć nie można,jak się okazuje…

    1

    2
    Odpowiedz
  45. Wyjedź z Bolandy do kraju gdzie nie ma tego cwaniactwa, chamstwa, bydła……….

    2

    0
    Odpowiedz
  46. Mam to samo, pocierpmy razem.

    0

    0
    Odpowiedz
  47. Nie przejmuj się, o ile to możliwe zmień pracę, bo w obecnym środowisku bardzo cieżko będzie ci zmienić nastawienie ludzi do siebie. Pewnie juz jesteś czarną owcą i nic nie poradzisz. Pozdro 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  48. chujnia i srut

    0

    0
    Odpowiedz
  49. Tylko do specjslisty. Też tak miałam, trzeba być cierpliwym już minęło 🙂 leki i psychoterapia pomogła, przede wszystkim zmiana myślenia

    1

    0
    Odpowiedz
  50. he he mam podobnie autorko tyle że jestem płci męskiej… chętnie bym Cię poznał bliżej 😉

    2

    0
    Odpowiedz
  51. polecam piosenkę yaro: olewka

    1

    0
    Odpowiedz
  52. Uprzejmie proszę o usunięcie danych osobowych znajdujących się w tajnej poczekalni.

    0

    1
    Odpowiedz
  53. Kiedyś jak ktoś mnie wkurwił to od razu waliłem go na pizdę, ale coś się zmieniło i teraz moja sytuacja jest podobna do twojej.

    3

    0
    Odpowiedz
  54. chuj ci w dupę

    1

    1
    Odpowiedz
  55. Musisz pójść na terapię. Nie ma innego wyjścia. Nie szukaj żadnych wymówek.

    1

    0
    Odpowiedz
  56. wszyscy sa manipulowani

    1

    0
    Odpowiedz
  57. idź do psychiatry ja byłem i mi pomógł

    0

    1
    Odpowiedz
  58. Wszystko o czym piszesz to po prostu niskie poczucie własnej wartości. Wiesz, nikt się taki nie rodzi. To akurat w bardzo dużej mierze jest wina rodziców. Jeśli oni nie pokazywali ci jak panować nad emocjami, radzić sobie z nimi, byli nadopiekuńczy, nie karali to nie dawali oswajać się z trudnymi emocjami. Koniecznie zrób coś z tym, póki możesz, idź na terapię, rozwiąż te nierozwiazane problemy jakie zafundowali ci rodzice i inni ludzie. Poza tym widzę też, że masz bardzo słabe mechanizmy obronne i tłumisz w sobie emocje, bo nie umiesz np. „odpyskować”. To już jest bardzo źle.
    Ale nie łam się, popracuj nad tym i wszystko się poukłada. Wierz mi, jak odkryjesz swoją wartość będziesz dużo silniejsza. Trzym się!

    2

    0
    Odpowiedz
  59. Dobrze by było pójść do psychoterapeuty o tym porozmawiać masz mocne zaburzenia poznawcze moze fobia społeczna. Terapia CBT powinna pomóc

    1

    0
    Odpowiedz
  60. Mam bardzo podobne doświadczenia i tylko jedno solidne lekarstwo. Doszłaś do etapu kiedy żadna samo-terapia ci nie pomoże. Potrzebujesz solidnych tabletek antydepresyjnych. Odwiedź lekarza i zacznij żyć na nowo.

    1

    0
    Odpowiedz
  61. Spokojnie. Z czasem to się zmieni, nie o 180 stopni ale różne rzeczy wyrównoważysz. Doświadczenie zrobi swoje. Pracę trzeba będzie rzucić, te same mordy będą blokować zmianę. Nie będziesz potrafić wśród nich być inna. Pracę jebnąć, zrobić sobie wakacje. Trochę nad sobą popracować i wprowadzać zmiany w nowym środowisku. Nic na siłę, rób to na co masz ochotę. Na koniec jeszcze jedno: NIGDY SAMOBÓJSTWO, TO NIE ROZWIĄZANIE, KURWA, TRZEBA ŻYĆ

    0

    1
    Odpowiedz
  62. Autorko. żadnych cudów tu nie idzie poradzić. Miej tych ludzi za gowno bo oni sa gownem. Ja mialem ten sam problem ale juz go nie mam, bo uznałem ze jestem lepszy od innych, bo rzeczywiście jestem i bylem lepszy, ty tez mozesz, oni sie niczym nie różnią od ciebie, jak komus przypierdolisz to krew tez mają czerwoną a nie niebieską.

    2

    0
    Odpowiedz
  63. Tylko terapia. Moze nie mam tak jak Ty. Ale mam zdiagnozowane zaburzenia lekowe. Kilka miesiecy temu mialem zjazd. Przez miesiac wracalem do siebie. Przeszedlem przez psychotropy w tym czasie bo kurwa balem sie sam wysikac. Obecnie w miare funkcjonuje. Pracuje. Szkoda Twojego zdrowia. Terapia jest dosc skuteczna w nerwicach.zycze wszystkiego dobrego

    1

    0
    Odpowiedz
  64. Wyluzuj kobieto

    0

    1
    Odpowiedz
  65. Machaj dzyndzołem

    0

    1
    Odpowiedz
  66. Wejdź w babę.

    0

    1
    Odpowiedz
  67. Nie dasz sobie rady bez pomocy specjalistów. Psycholog i psychiatra. Pozdrawiam

    1

    0
    Odpowiedz
  68. Przestałem czytać po pierwszych kilku zdaniach. Jesteś sfrustrowana, negatywna osoba. Po co mi taka dawka złych emocji? Od takich ludzi jak ty należy się odciąć.

    1

    2
    Odpowiedz
  69. Admin śmieciu weź się w garść ćpuno śmieciu jebany w dupe przez bezdomych na centralnym

    0

    1
    Odpowiedz
  70. Uciekaj z tej toksycznej rzeczywistości! Odszukaj księstwo wichrowych mórz w alpach, to jest miejsce gdzie Polacy uciekli z tego obozu koncentracyjnego.

    1

    0
    Odpowiedz
  71. wyjedź na misje

    0

    1
    Odpowiedz
  72. Myślę, że pasowalibysmy do siebie.

    1

    0
    Odpowiedz
  73. No to masz przerąbane. Raz się postawisz i wszyscy Cię znienawidzą. Ale nie przejmuj się. Wtedy odzyskasz szacunek do samej siebie. Nie przejmuj się, że kogoś zranisz walcząc o swoją godnosc, zaraz zrani go ktoś inny i ten ktoś będzie jego wrogiem nr 1, wszystko się rozmywa.

    2

    0
    Odpowiedz
  74. Lecz się i weź się za siebie.

    1

    0
    Odpowiedz
  75. Spierdalaj ty stara wydro!!!!!!!

    1

    2
    Odpowiedz
  76. Mam to samo tyle że jestem facetem więc chyba już całkiem przewalone bo to od płci męskiej wymaga sięniby bycia twardym skurwysynem. Rozumiem Twój ból. Najgorsze jest chyba to myślenie jak ktoś Ci powie coś niemiłego. U mnie wystarczy że ktoś mnie opierdoli czy to w robocie czy w kolejce w sklepie i już myślę o tym dniami. Inni mówią „idź do domu i to co się stało na zewnątrz zostaw za progiem”. Ja tak nie umiem. Nie wiem jakie miałaś warunki rodzinne, relacje z rodzicami bo to może mieć duży wpływ. Ode mnie rodzice wymagali perfekcji idealnej, nie wolno było mi popłenić żadnego błędu, za każde przewinienie byłem karany, obrażany. Zupełnie inaczej niż rówieśnicy którzy mieli luz i wyrośli na twardych ludzi. Alkohol pomaga jedynie ale nie warto popełniać tego błędu. Jak wytrzeźwiejesz będziesz jeszcze bardziej przeżywać – ta wrodzona wrażliwość wraca jak bumerang ze zdwojoną siłą.

    3

    0
    Odpowiedz
  77. Kupię tylne lampy, do syreny bosto.

    2

    1
    Odpowiedz
  78. Też kiedyś taka trochę byłam ale postanowiłam mieć wywalone na wszystko i wszystkich i jest zupełnie dobrze. Jak sama się nie podbudujesz to nikt tego za Ciebie nie zrobi. Życie to chujnia generalnie więc należy przez nie przejść lekko i przyjemnie. Denerwowaniem się i nakręcaniem sama sobie robisz krzywdę.

    2

    0
    Odpowiedz
  79. Nerwica to mnie bierze jak chujnie i nowe komenty nie dochodzą tydzień.

    1

    1
    Odpowiedz

Odnowa życia towarzyskiego

Mam zaledwie 20 lat, mieszkam z mamą i brat studenciak raz na jakiś czas przyjeżdża do domu, ale generalnie prowadzę nudne życie w małym mieście, w którym kompletnie nic nie ma, albo przynajmniej ja mam takie zdanie… Zacznę od początku. Gdy kończyłem podstawówkę, przeprowadziłem się z zadupia na kompletne zadupie. Chociaż przynajmniej na moim zadupiu miałem wielkie grono kumpli, z którymi mieliśmy plany trzymać kontakt na zawsze. Jednak nagła zmiana miejsca zamieszkania mi to oczywiście uniemożliwiła. Trudno się asymilowałem z nowym otoczeniem, co dziś zwalam na wychowanie całe życie bez ojca i ostrą patolę za dzieciaka. Ale postanowiłem się chociaż wziąć za siebie na gruncie edukacji i przyznaję, że w przeciwieństwie do młodszych klas szło mi całkiem dobrze, a nawet dziś już bardzo, choć niektórych rzeczy wciąż mi trudno doścignąć przez zaległości. Ale do rzeczy. Mam wrażenie, dziś, że przez skupienie na nauce zmarnowałem w sobie tak wiele energii i chęci do poznawania nowych ludzi, że teraz jestem totalną pizdą na tym gruncie. Chciałem to wszystko naprawić, ale nie mam pojęcia nawet jak. Nie mam praktycznie dziś już nikogo z kim mógłbym wyjść. Nawet z nikim nie piszę na portalach społecznościowych. Poznałem paru spoko typów w internecie, ale co to za znajomość? Nawet zresztą z nimi mój kontakt się powoli urywa.
Żeby nie wyjść na jakiegoś wannabe psychola wytłumaczę, że nigdy nie traktuję ludzi w kategoriach – lubię/nie lubię. Dla mnie są po prostu ludzie spoko, albo tacy z którymi po prostu nie mam tematów/ nie pasujemy do siebie w relacjach towarzyskich. Więc z jednej strony nie czuję zbytnich emocji do ludzi i nie przywiązuję się o nich, a z drugiej czuję pustkę, że nawet nie mam bliskiej osoby, z którą mogę pogadać/wyżalić czy zrobić coś fajnego. Tym bardziej w bardzo trudnym okresie mojego życia, który przeżywam od ponad roku. Trudna sytuacja rodzinna i chyba kompletnie inne rozumowanie od moich własnych krewnych. Zresztą rodzina to nie to co kumpel, przy którym możesz czuć się swobodnie.
Nie jestem jakiś aspołeczny, gadam z ludźmi np. w szkole czy gdziekolwiek żartujemy itd., ale nigdy nie podtrzymujemy kontaktu poza tymi miejscami. Może to ja powinienem podjąć jakieś kroki? Ale chyba boję się odrzucenia, za co znowu jak pajac obwiniam brak ojca.
Teraz nie mając praktycznie nikogo chciałbym gdzieś się wyrwać i poznać ludzi, ale nie mam nawet pomysłu, gdzie to zrobić, skoro w każde takie miejsca ludzie udają się grupami znajomych. Jestem zniechęcony i zdezorientowany w życiu jak chuj…

41
5
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Odnowa życia towarzyskiego"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. Zrównoważony rozwój jest potrzebny zawsze i każdemu. Nauka ale i poznawanie ludzi, kobiet. Jakiś czas temu ktoś tu pisał o 40 letnim znajomym, który ponoć do 40 tki właśnie, mieszkał z rodzicami, odkładał sobie pieniążki, „doszkalał się” ( uśmiałem się dziko) a potem mając owe 40 czy 45 lat lat wystartował z rodzinnego gniazda jak rakieta i w ogóle śmieje się z wszystkich dookoła, jest królem życia (którego nie zdążył poznać bo się „doszkalał i odkładał pieniążki”) itd. Mój drogi, młodszy zapewne kolego, pragnę cię powiadomić o jednej rzeczy która zapewne Tobą wstrząśnie. MASZ 20 LAT WIĘC JESTEŚ DOROSŁY! Co to znaczy „mam zaledwie 20 lat”? Przyjacielu nie jesteś już dzieckiem. Owszem jesteś młodym facetem ale nie dzieckiem, kapewu? Co, chcesz dołączyć do grona tych wszystkich 30-35 letnich prawiczków, żyjących u mamusi ? Z tym ojcem i patolą współczuję ale to nie powód by się nad sobą rozczulać a wręcz przeciwnie nie dopuścić do tego aby historia powtórzyła się w twojej rodzinie którą kiedyś założysz. Usprawiedliwianie się tym ojcem jest irytujące nie rób tego więcej.Jeżeli to co napisałeś odpowiada prawdzie to masz ty i inni tobie podobni problem typowy dla dzisiejszych młodych ludzi, brak umiejętności nawiązywania relacji wynikający z różnych przyczyn – temat na inny wpis.
    Z opisu twojego życia wynika że się nie przelewa pewnie. Warto coś zarobić, obok nauki i poznać jakąś pannę. Nie słuchaj tych wszystkich nieudaczników co sami nie potrafią żadnej zapoznać więc plują na panny w necie a w domu jadą na ręcznym hamulcu. Zycie od razu wygląda inaczej jak masz panią. Koledzy kolegami ale najważniejsza jest dziewczyna. Nikt nie napisze życia za ciebie. I też nie ma sensu siedzenie i roztrząsanie, analizowanie, zastanawianie się kurwa nad wszystkim przez cały czas. Bo w życiu i tak wyjdzie wszystko inaczej zawsze tak jest. Po prostu tak jest. Przestańcie się młodzi wszystkiego bać bo strach to najbardziej destrukcyjne uczucie zabiera wszystko – wiarę, siły, chęci, łamie ducha i zabiera w końcu szacun do samego siebie. 20 lat. Gdybym ja miał tyle…

    5

    2
    Odpowiedz
  3. Ja pierdole XD mam identyczna sytuacje, wszystko się zgadza oprócz jednej rzeczy, jak się wyprowadzałem to na druga stronę miasta. Wszystko kurwa co napisałeś zgadza się z moim życiem XD jestem pod wrażeniem ze ktoś również może mieć tak zjebane zycie społeczne jak ja. Identyczna sytuacja ze starym jak u ciebie wszystko jak z mojego zycia wyjęte może my powinnismy się poznać

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Kobiety ci brakuje nie kumpli.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Spierdalaj chuju jebany

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Wal chuja w niebogłosy.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Wal dużo chuja dużo i ostro

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Yo skąd jestes?

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Może na siłowni czy basenie poznasz kogoś.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Wal chuja incelu

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Masuj prącie

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Śpiesz się bo to ostatni dzwonek. Mam 30 lat i choć nie mieszkam na zadupiu a w średnim mieście na blokowisku to właśnie przy okazji Sylwestra skapnąłem się że nie ma się z kim napić. Z kilkudziesięciu nas, rówieśników, znajomych ostatni pozostały właśnie wyjechał teraz za granicę. Inni też wyemigrowali, niektórzy rodziny pozakładali.

    0

    2
    Odpowiedz