Ataki paniki

W mojej firmie jest jeden wyrośnięty maminsyn, który regularnie miewa tzw. „ataki paniki”, co czyni go niezdolnym do czegokolwiek sensownego a w szczególności do pracy. Osobiście mnie to gila, bo szczęśliwie mój kawałek chodnika na korpo grubie nie ma wielu punktów styku z jego odcinkiem. Koleś pędzi luzacki żywot, który oprócz „pracy” wypełnia mu Netflix, drogie ciuchy oraz awokado (bez tego owocu millenialsi i hipsterzy zdechliby pewnie z głodu).
Atak paniki dopada go bez względu na miejsce i okoliczności. Np. podczas jazdy samochodem. Nieszczęśnika ratują przyjaciele, ryzykując życiem lub tylko mandatem, przedzierając się do niego przez pasy miejskiej ekspresówki. Atak paniki dopadł go z powodu spiętrzenia obowiązków biurowych, które tygodniami olewał, a czas spędzał na opowiadaniu o zawodnikach ligi NBA. Nie mógł wytrzymać kilkunastu minut w samochodzie ale polecieć kilka dni potem to Chicago już dał radę. Innym razem panika złapała go zaraz po porannej kawusi, w biurze, w poniedziałek. Złośliwi twierdzą, że to z powodu przemalowanego weekendu. Teraz z kolei ma atak paniki po przeprowadzce. Piętrzące kartony dobytku, wory z setką par butów i nieposkręcane meble z Ikea wywołały u chłopa niezdolność do pracy.
Kończę, bo mnie też panika zaatakuje 😉

57
37

Komentarze do "Ataki paniki"

    1. Że wal chuja

      1

      1
      Odpowiedz
  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    3

    2
    Odpowiedz
  2. Sam w poprzedniej robocie, w której było trochę stresu miewałem ataki paniki, w sumie wtedy dowiedziałem się, że w ogóle coś takiego jest. Ogólnie straszne gówno, spać nie mogłem przez pierwsze 5 dni pracy, a jak już zasnąłem to się budziłem po 30 minutach cały zalany potem, dosłownie język mi się plątał jak z kimś gadałem, nie miałem zielonego pojęcia co się ze mną odpierdala. Nikomu w sumie o tym nie mówiłem, starałem się być i wyglądać normalnie na tyle na ile to możliwe. Przyszedł weekend i wszystko ustało, nagle spałem jak dziecko, zero stresu a od poniedziałku znowu to samo. Chciałem się zwolnić ale żaden ze mnie bananowy dzieciak jak w chujni powyżej i potrzebowałem kasy. Koniec końców, przez około 3 tygodnie nie mogłem spać normalnie, chodziłem posrany ze strachu na dobrą sprawę bez powodu, ale udało mi się przetrwać i wszystko puściło i wróciło normy. Jakbym wtedy się zwolnił albo zaczął wszystkim wokół pierdolić o moich atakach, zamiast stawiać im czoła będąc totalnie posranym to pewnie dalej bym to miał i to jeszcze bardziej. Tak czy inaczej, te ataki paniki to mega przejebana sprawa.

    11

    3
    Odpowiedz
  3. Znaczy tak, z opisu widać, że chłop jest leniem, ale ataki paniki to nie jest taka śmieszna rzecz. Sama potrafię mieć jeden po prostu jedząc śniadanie z chłopakiem i ni uj nie wiem dlaczego.

    11

    1
    Odpowiedz
  4. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Co to za bełkot nikczemny śmieciu?

    6

    0
    Odpowiedz
  6. Chwała Narodowemu Odrodzeniu Polski.

    1

    11
    Odpowiedz
    1. Zdrajcy narodu minusują.

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Chwała wielkiej Polsce bracie

      0

      1
      Odpowiedz
    3. chuj ci w dupsko

      1

      0
      Odpowiedz
  7. Possij i wyliż mu kule, wsadź palec w dupę i wyssij spermę – tylko chapnij całego do ryja – to mu przejdzie.

    9

    3
    Odpowiedz
  8. I co chcesz powiedzieć, że ten człowiek symuluje? Bo takie choroby atakują człowieka bez względu na to, jak bogaty jest, lub nie jest, czy żyje w luksusie, czy w kartonie. Dobra, prawa jazdy nie powinien mieć, bo stanowi zagrożenie, jednak jeśli rzeczywiście on to ma, a ty się z niego naśmiewasz, to może powinieneś sam na coś takiego zachorować, by zrozumieć, jak to jest. Ja sam od lat żyję w depresji. Usłyszałem już słynne „ogarnij się”. Idź i powiedz komuś bez nóg, by zaczął biegać, a wyjdzie na to samo. Nie usłyszysz dobrego słowa, większość ludzi jest kompletnie ślepa na twoje cierpienie, a nawet jak je widzą, to jeszcze bardziej ciebie dobiją. Będzie pełno mądrali, co ci powiedzą, że za dobrze ci, że w ich czasach to tak nie było, a jak jesteś bogaty, to ci powiedzą, że od bogactwa nie można mieć depresji. Równie dobrze mogliby powiedzieć, że od bogactwa nie można mieć nowotworu. Tacy są właśnie ludzie. Głupi do kwadratu, bez empatii, więc jeśli ten chłopak ma podobnie jak ja, to choć nigdy nie chciałem nikomu źle życzyć, to logiczne by było, byś zachorował na to samo, byś wiedział na własnej skórze, jak to jest. Tyle.

    8

    6
    Odpowiedz
  9. Oddam dupsko w dobre ręce. /byczek Andrzej

    8

    1
    Odpowiedz
    1. Uderzaj do mnie, zaopiekuję się twoim rowem byczku xxx

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Jakbyś zarabiał 2 miliony euro netto miesięcznie i jeździł Koenigseggiem Agerą R tak jak ja, to nie miałbyś takich problemów, tylko piękną chatę za 2 bańki pod miastem. O porządek dbałby twój osobisty służący. Płaciłbyś mu 17 tysi zł netto miesięcznie i pożyczał swojego starego mesia. Mój pracownik ryzykuje jednak ogromny (i dosłowny) ból dupy,jeśli znajdę chociażby najmniejszą drobinkę kurzu w moich włościach.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. hahah za 2 bańki to śmieciu masz normalny dom. Tyle kosztuje ledwo co ładny kawał ziemii. Chuja masz i chuja wiesz kurwo rżnięta przez bezdomne śmiecie na dworcu centralnym.

      1

      0
      Odpowiedz
  11. W mojej firmie jest jeden wyrośnięty maminsyn, który regularnie miewa tzw. „ataki paniki”, co czyni go niezdolnym do czegokolwiek sensownego a w szczególności do pracy. Osobiście mnie to gila, bo szczęśliwie mój kawałek chodnika na korpo grubie nie ma wielu punktów styku z jego odcinkiem. Koleś pędzi luzacki żywot, który oprócz „pracy” wypełnia mu Netflix, drogie ciuchy oraz awokado (bez tego owocu millenialsi i hipsterzy zdechliby pewnie z głodu).
    Atak paniki dopada go bez względu na miejsce i okoliczności. Np. podczas jazdy samochodem. Nieszczęśnika ratują przyjaciele, ryzykując życiem lub tylko mandatem, przedzierając się do niego przez pasy miejskiej ekspresówki. Atak paniki dopadł go z powodu spiętrzenia obowiązków biurowych, które tygodniami olewał, a czas spędzał na opowiadaniu o zawodnikach ligi NBA. Nie mógł wytrzymać kilkunastu minut w samochodzie ale polecieć kilka dni potem to Chicago już dał radę. Innym razem panika złapała go zaraz po porannej kawusi, w biurze, w poniedziałek. Złośliwi twierdzą, że to z powodu przemalowanego weekendu. Teraz z kolei ma atak paniki po przeprowadzce. Piętrzące kartony dobytku, wory z setką par butów i nieposkręcane meble z Ikea wywołały u chłopa niezdolność do pracy.
    Kończę, bo mnie też panika zaatakuje

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Wal chuja bolszewiku

    4

    1
    Odpowiedz
  13. Przecież awokado to bardzo kiepski owocek

    3

    0
    Odpowiedz
  14. Ale „ataki paniki” to Ty respektuj. Właśnie rozmyslajac nad naszym zywotem nedznym wpadłam tu, żeby wylać żale nad mym marnym losem, związanym właśnie z m. In. „atakami paniki”. Skąd wiesz, że koleś nie cierpi na guza chromochłonnego nadnerczy, co podejrzewa się u mnie, albo kolorowe zaburzenia rytmu i ataki czestoskurczu? ( również mam przyjemność posiadać je w asortymencie). Masz blade pojęcie o tym, jak wygląda życie osoby dotkniętej tak przesranymi przypadlosciami? I owszem, można raz się lekac jazdy samochodem a innego dnia być w stanie lecieć do Chicago. Wszystko zależy od aktualnego kaprysu tego szalonego, trzepoczacego ptaka w klacie. Na zaburzenia rytmu można nawet zejść, gdy doprowadzaja w końcu do kardiomiopatii tachyarytmicznej ( Tak, aktualny stan wiedzy medycznej jest taki, że młoda osoba, że strukturalnie zdrowym sercem, może mieć zejście śmiertelne, z powodu burzy elektrycznej w sercu [zaburzenia przewodzenia i dodatkowe, patologiczne szlaki]). I co ma do tego, u licha, stan jego posiadania? Im osoba bardziej majetna, Ty bardziej symuluje, czy jak? Bo nie czaję..

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Hej. Mam wiele współczucia dla osób na prawdę chorych. Mnie życie także przeczołgało w temacie zdrowia. Zaburzenia psychiczne to poważna sprawa. Jednak zwracam uwagę na koincydencję występowania rzekomych napadów paniki z zawaloną robotą, syndromem przebalowania, lub zbliżającą się podróżą lub robotą w domu (ekstra wolne).

      Autor

      3

      0
      Odpowiedz
  15. fajna panika

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Widzę, że te napady paniki to dla ciebie jakaś czarna magia. Nie zdajesz sobie sprawy, jakie to poważne, to ciężkie zaburzenia które leczy się specjalnymi lekami. Napad paniki to uczucie najwyższego lęku, wręcz nadciągania końca świata jakby…
    Co za debile na tym świecie, minimalnej wiedzy o zaburzeniach psychicznych brak, a potem się wszyscy dziwią, że stres, że depresja, że płacz… i boją się wyjść z domu, bo ktoś ich zabije… Poczytaj sobie o napadach paniki, zobaczysz co to jest! Szary człowieczku

    1

    2
    Odpowiedz