Chujnia z bagietką

Na moim osiedlu w chuj lat był hipermarket „R”. Byłem w nim raz na ruski rok i podczas zakupów zawsze brałem sobie bagietkę z serem. Chuj, że gumowata, ser spieczony jak skurwysyn, ale lubiałem ją czasami zjeść. A jadłem ją od momentu kiedy otworzyli ten hipermarket. Coś tam się pozmieniało i po kilkunastu latach hipermatket „R” stał się hipermerketem „A”. Wybrałem się tam, bo od długiego czasu chodziła za mną ta jebana bagietka. Do tego maślanka. Wchodzę, zapierdalam od razu na dział bułek, rozglądam się – a tu chuj! Nie ma moich gumowatych bagietek ze spieczonym serem! ja pierdole! W regale jakieś pocięte w paski gówniane długie bułki z jakimś śmierdzącym tłustym zielonawm mazidłem. Ale nie ma moich bagietek! Wracałem zatroskany do domu, już nigdy nie zrobię tam zakupów. Jakiś chuj śmiał zabrać mi te moje gumowate bagietki ze spieczonym jak skurwysyn serem. Umarła część mnie, mojej historii, moje wspomnienia z dzieciństwa poszły się jebać na ryj. Komu przeszkadzała ta bagietka? Wciąż mam w pamięci jej smak i strukturę spieczonego sera. To nic, że można było ją zawiązać w supeł bez rozerwania jej i była świeża przez pół roku, ale ja je po prostu uwielbiałem. I koniec, skończyło się. Nie wróci już ten smak. Jak żyć…?

76
15

Komentarze do "Chujnia z bagietką"

  1. Ale masz, patałachu, problemy… Przyzwyczaj się do żarcia innego syfu i nie truj dupy Panu swojemu… Co? Koniecznie chcesz, żeby rak, na którego kiedyś się przekręcisz, był spowodowany jakąś jebaną bagietą z serem? A jak, kurwa, będzie to kaszanka z jogurtem, to co to zmieni? Lepiej ci będzie zdychać, czy co?

    Pan twój, Mesio, zaprawdę powiada ci: ty się ciesz, że jeszcze masz jakikolwiek wybór… Was, patałachy, w przyszłości (o ile zasrany kłamczyński nie zapewni wam głodu jak w Północnej Korei) karmić się będzie jak kurczaki na fermie: jednym rodzajem żarcia ze zmielonego robactwa i wypełniaczy ze śladowymi ilościami witamin i minerałów wymieszanymi z resztkami z rzeźni (to ostatnie zresztą jest i dziś już stosowane np. w parówkach; nie bez przyczyny mówi się o nich, że są boskie, bo tylko Bóg wie, co w nich jest). I będzie spokój. Nie będziecie wydziwiać. Każdy z was, podczas przerwy obiadowej, w biegu wpierdoli przewidzianą z góry dawkę kalorii w takiej właśnie postaci (możliwe, że podczas karmienia systemem taśmowym -siad płaski dupą na taśmie, podjazd z otwartym dziobem pod rurę, rura w gardło, spust karmy i kop w dupę na rozpęd, żeby zwolnić miejsce dla kolejnego głodnego robola (przy okazji w locie zdążysz se jeszcze, patałachu, beknąć)) i ani się obejrzy, jak w pocie czoła będzie zapieprzał do końca szychty, żeby, po przywleczeniu się do nory w mrówkowcu czy innego baraku, znów wpieprzyć na kolację kolejną porcję karmy, obejrzeć w TV jakieś gówno o konsystencji zbliżonej do papki, którą zeżarł wcześniej i o 22:05, po pięciu minutach leżenia na babie lub jej gumowym odpowiedniku, pójdzie grzecznie spać. Taka przyszłość czeka 99% (no… może 98% populacji). To, co dziś widzisz w postaci unifikacji wszystkiego, od żarcia począwszy, przez taśmę w robocie i program w TV, na stylu życia Cebulaka skończywszy, to dopiero przedsmak tego, co nastąpi. /Mesio

    PS. A jak chcesz zjeść coś przypieczonej gumy, to zapraszamy do naszej zakładowej stołówki (jak uiścisz obowiązujące trzy stówki wpisowego i nasza zakładowa komisja uzna cię za zdolnego do tyrania na naszej taśmie of koz).

    5
    11
    Odpowiedz
    1. Mesio jesteś chory, poniżej skrócony opis choroby, którą zdiagnozował kabaret ot.to.

      „O, przepraszam mam słowotok, znów mnie atak chwycił dziś
      Pewnie długo będzie męczył i mi nie pomoże nic
      Znowu cały dzień stracony – to przegrana sprawa
      Gdy mnie złapie to nie puszcza do białego rana.

      Bo słowotok , proszę pani, to jest taka podła bestia
      Jak pijawka wyssie wszystko: kto, z kim, kiedy, jak, gdzie mieszka
      Ile, komu, za co, po co, czy przypadkiem nie za mało
      Czy wystarczy i czy można, a właściwie co się stało?”

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Pisz skargi do kierownictwa.

    0
    0
    Odpowiedz
  3. Skoro tak lubiłeś te bagietki to dlaczego kupowałeś je „raz na ruski rok”?

    2
    0
    Odpowiedz
  4. Autorze gwarantuje ze bagietki sa dostepne. Mieszkam w stolicy wojewodztwa, mieście z koziolkiem w godle i autobusami czerwono-bialo-zielonymi i bulki z serem ze sklepu R to moje wspomnienia dziecinstwa. Ale spokojnie w sklepie A tez sa tylko ciezko trafic. Skad wiem? Wlasnie zajadam bulke z serem 🙂

    4
    0
    Odpowiedz
  5. Wspomnienia dzieciństwa z hipermarketu… pierdolone pokolenie ofiar reformy edukacji i kolonializmu, jebane gimby

    1
    0
    Odpowiedz
  6. Moje kondolencje stary.

    1
    0
    Odpowiedz
  7. Też lubiłem te bagietki ale nie na tyle żeby tak rozpaczać, ogarnij się

    1
    0
    Odpowiedz
  8. Kuźwa problem, kuźwa.

    0
    0
    Odpowiedz