Chujowi znajomi

Dobry wieczór chujanie. Moja chujnia jest chyba chujnią, która występuje totalnie wszędzie. Skończyłem niedawno studia magisterskie z bardzo dobrym wynikiem i czekam na rozpoczęcie stażu. Jeden kumpel ma problemy z promotorem, które stworzył sobie na własne życzenie. Po mojej obronie nawet nie zapytał się o to jak mi poszło, jak obrona. Temat ten w ogóle nie został przez niego skomentowany. Nie popierdoliło mi się w głowie i nie uważam, że życie to karuzela i wszystko kręci się wokół mnie, ale z racji naszego „kumpelstwa” wypadałoby chociaż pogratulować głupim smsem. Na studiach miałem stypendium naukowe i cały czas słyszałem z jego strony komentarze typu „ojej ciekawe czy za rok ci się tak poszczęści” albo „przecież masz stypendium to cie stać”. Wyczuwam ogólny ból dupy z jego strony i wiem, że wolałby gdyby coś mi się nie udało. Pewnie przyniosłoby mu to większą radość. Czekam również na rozpoczęcie stażu w fajnej firmie i on wie, że staż dostałem – żadnego komentarza. Trochę na ten staż czekałem. Usłyszałem od swojego innego kumpla 26 letniego Janusza, że „jestem wielkim panem magistrem, siedzącym u mamusi i nic nie robię, że od magistra w dupie mi się pojebało”. To nie moja wina, że mam z rodzicami dobre kontakty i nie każą mi wypierdalać do pracy w macku, chociaż gdybym musiał zrobiłbym to bez zastanowienia. Do czego zmierzam? Jak to jest możliwe, że wystarczy trochę wybić się przed szereg i ludzie (nawet dobrzy znajomi) gotowi są zmieszać Cie z błotem, aby samemu siebie dowartościować. Czy nie można się cieszyć z tego, że komuś coś się udało? Każdy sam jest odpowiedzialny za swoje życie. Jak coś wyjdzie komuś zawsze się cieszę i myślę sobie „zajebiście, też bym tak chciał, ciekawe jak tego dokonał, może coś mi doradzi i podzieli się doświadczeniem”. Zaczyna mnie to już wkurwiać. Aż nie chce się gadać z takimi wszystko lepiej wiedzącymi chujkami. Jednak wychodzi na to, że życiu jest się samotnym i lepiej skupić się na rozwoju duchowym, zawodowym niż inwestować energię w takich ludzi.

94
7

Komentarze do "Chujowi znajomi"

  1. Ja ogolnie delikatnie mowiac umiejetnie „wygasilem” 99% znajomosci bo ludzie mnie nudza i sa mega interesowni itp. I jest mi o niebo lepiej i lzej. Chuje wam w dupy mozgozjeby. Nie zaslugujecie na to by byc moimi znajomymi

    17
    0
    Odpowiedz
    1. Ja zrobiłem to samo, są jednak jeszcze na świecie ludzie myślący.

      5
      0
      Odpowiedz
      1. Ja zawsze tak robiłem. Bo zadawanie się z takimi jest gówno warte. I mało tego, z każdym pokoleniem ludzie są coraz głupsi, a z powodu tej głupoty coraz bezczelniejsi.

        Jedna taka z tzw. „pokolenia y” jakiś czas temu powiedziała mi, na temat utrzymywania naszej znajomości, „spierdalaj”, ale jednocześnie dodała: „nie palmy mostów”. Myślała, że to będzie na zasadzie: „mam cię w dupie, ale czasem możesz się przydać, więc utrzymujmy znajomość w tym celu, bo jak będziesz mi potrzebny, albo będę miała kaprys, to łaskawie na ciebie palcem skinę”. Pominąwszy wszystko inne, jaką idiotką trzeba być, żeby sądzić, że ktoś zgodzi się na coś takiego i takie traktowanie? A ona autentycznie szczerze uważała takie zachowanie za normę i nic dziwnego, bo z innymi ludźmi tak właśnie funkcjonują. I żeby nie było: laska jest bardzo inteligentna, wykształcona, oczytana, a mimo wszystko taki kretynizm z niej wyszedł. Anyway. Powstrzymując się od odpłacenia pięknym za nadobne powiedziałem, że nic z tego i że szkoda, że tak się zachowała i że ma takie podejście. I teraz to ja mam ją w dupie. Totalnie. I dobrze mi z tym. Mam dosłownie garstkę ludzi, których na palcach ręki mogę policzyć, z którymi się zadaję. Ale na tych ludziach mogę minimum w jakimś stopniu polegać. Ona to nawet próbowała wyśmiać, porównując to z tym, że ma cały tłum znajomych, a nie tylko kilka osób. Tylko, że z nimi funkcjonuje właśnie na zasadzie: „spierdalaj, ale nadal bądźmy znajomymi i udawajmy, że jest wszystko OK”. I nie rozumie różnicy, ani tego, że ilość nie przechodzi w jakość.

        Takie czasy i tacy ludzie. Nie ma się co z takimi zadawać. I naprawdę jest o wiele lepiej. Człowiek się nie oszukuje, wie, że na tych, których zna może polegać, może z nimi spędzać czas i bawić się nawet lepiej niż z kimś obojętnym, a cała reszta zwisa i powiewa, więc nie trzeba się nimi przejmować.

        15
        0
        Odpowiedz
        1. Ludzie tacy są, „może mi się jeszcze do czegoś przydasz, więc tylko ograniczę z Tobą kontakt”. Żal.

          1
          0
          Odpowiedz
    2. Jak przebiegło to wygaszenie? Wyjaśniłeś komuś, że jest toksyczny i że dziękujesz za znajomość życzysz wszystkiego dobrego, ale nie chcesz utrzymywać kontaktu czy zacząłeś ignorować bez wyjaśnienia? Osobiście wydaje mi się, że pierwsza opcja jest bardziej odpowiednia.

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Masz 26 lat i idziesz na staż, pewnie darmowy. Aha.

    5
    1
    Odpowiedz
    1. robolu, nie tak latwo z robotą na etat od razu, czasami warto zacząć od kikumiesięcznego stażu

      3
      2
      Odpowiedz
      1. Nie wiem, mi byłoby głupio siedzieć na garnuszku rodziców w wieku 26 lat, mimo że jesteśmy w świetnych stosunkach. Co kto lubi.

        0
        0
        Odpowiedz
      2. Pracowałem od 6 lat, ale teraz dostałem staż w zawodzie.

        0
        0
        Odpowiedz
        1. W takim razie zwracam honor, zbyt pochopnie oceniłam 🙂

          0
          2
          Odpowiedz
  3. Mam wrażenie, że w całej tej chujni nie przeszło Ci nawet przez myśl, że wspomniani „kumple” mogą mieć w dupie twoje sukcesy, bo nie wpłyną one w żaden sposób na ich życie.
    Prawda jest taka, że współczesny człowiek to egoista i pamięta tylko o tych osobach, które może do czegoś wykorzystać. Jeżeli nie znajdujesz się na tej liście, to zapewne Twoja użyteczność spadła do zera i możesz już szukać nowych „znajomych”.

    10
    3
    Odpowiedz
  4. Znajomych nie zmienisz, zmień znajomych:-)

    13
    0
    Odpowiedz
  5. Ojej, znajomi nie chcą cię chwalić. Naprawdę straszne, ale oni chujowi.

    2
    5
    Odpowiedz
  6. Jebaj ich. Gowno juz od nich wypłyneło jak dostałes stependium. Inwestowac to mozna lekko w tych ktorzy zasluguja wg ciebie. Jak sie odplacają tym samym i bez łaskito widac ze jest ok. Chuj im oko bo w dupe to za dobrze

    4
    2
    Odpowiedz
    1. Ale z cb pizda.

      2
      3
      Odpowiedz
  7. Ja staram się takich chujasińskich omijać szerokim łukiem. Jak zaczynam słyszeć komentarze typu: powinieneś, ja bym na twoim miejscu, ty masz łatwiej a ja to w ogóle…. to wiem , że koleżka jest niedowartościowanym członasem więc mówię nara i idę swoją drogą. A taki „kumpel” co czeka na Twoje nieszczęście to jest chuj a nie kumpel. Pozdrawiam.

    10
    0
    Odpowiedz
  8. WOW ale dosadny wpis. Ładnie, zgadzam się :*

    1
    0
    Odpowiedz
  9. Lepiej miec takich znajomych czy nie miec ich w ogóle?

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Lepiej nie mieć w ogóle.

      6
      0
      Odpowiedz
  10. Sprawa jest prosta, zmień grono znajomych. Rozumiem, że może ci zależeć na tej znajomości, ale jak widzisz, do niczego dobrego to nie prowadzi i należy to przerwać, z twojej inicjatywy.

    5
    0
    Odpowiedz
  11. I bardzo dobrze ze magister ja magistrów szanuje kurna jego olek

    0
    0
    Odpowiedz
  12. Magister hehe nie no luz ale trochę jednak człowieka pusty śmiech ogarnia jak slucha o tych magistrach

    2
    0
    Odpowiedz
  13. Wyjedź do yrlandiiiii, tam so same biznesmeny polnisze szweine.

    0
    0
    Odpowiedz
  14. No cóż, zacznij się przyzwyczajać… Tak to już jest w życiu (czyt. „po studiach”). Na 100 spotkanych ludzi, 99 to będą chuje (z różnych powodów).

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Mamy podobne charaktery. Mało nas…

    0
    0
    Odpowiedz
  16. A na chuj Ci jacyś znajomi. Nie fajniej ponapierdalać w gierki, poczytać książki, pooglądać filmy czy jakiś meczyk, posłuchać jakichś wywiadów, reportaży czy wykładów na youtube, popisać na forach tematycznych? Wszystko w ciepłym łóżeczku albo wannie, zagryzając pizze i popijając zimną colą? Nie mów że jakieś tam pierdolenie o niczym z jakimś kolesiem czy jakąś laską w jakimś tam barze czy chuj wie gdzie to lepsze i ciekawsze niż to co opisałem…

    0
    0
    Odpowiedz
    1. „A na chuj Ci jacyś znajomi. Nie fajniej ponapierdalać w gierki, poczytać książki, pooglądać filmy czy jakiś meczyk, posłuchać jakichś wywiadów, reportaży czy wykładów na youtube, popisać na forach tematycznych?”

      Wyjaśnię ci to słowami mojego kumpla, z którym byłem raz na jednej cyklicznej imprezie masowej, na której m. in. spora grupa ludzi przez niemal cała imprezę tłukła w gry komputerowe.

      No i widząc ich, przylepionych do ekranów, tak sobie wtedy głośno pomyślałem, że nie rozumiem tych ludzi:tłuką się przez połowę kraju na imprezę, na której jest masa innych atrakcji i kupa fajnego luda do poznania, a spędzają całość tak, jak u siebie w domu -czyli, siedząc przed monitorem i tłukąc w jakąś grę. Gdzie sens i logika?
      A na to mój kumpel odpowiedział mi w te słowa: „ale widzisz, gdzie indziej mógłbyś się wydrzeć do (lub na) kumpla w trakcie gry?”. 🙂

      I o to chodzi. Owszem, rzeczy, które wymieniłeś są fajne, ale daleko fajniej jest jak się ma z kim tym dzielić.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Nie potrzeba do tego żadnych znajomych. Chodzę regularnie na mecze, gdzie ze wszystkimi siedzącymi obok jestem na ty, na bieżąco komentujemy co się dzieje, padamy sobie w objęcia, przytulamy się po golu. W pracy też dużo gadam o pierdołach, dajemy sobie porady prywatne, celebrujemy swoje sukcesy i awanse. I z nikim nie utrzymuję innego kontaktu poza tymi wydarzeniami / sytuacjami, nie dążę do tego, zapobiegam temu i nie chcę niczego więcej, bo głębsze relacje mnie męczą. Nie trzeba mieć zatem żadnych znajomych ani utrzymywać żadnych głębszych relacji, żeby takie coś przeżywać o czym napisałeś i dzielić z kimś silne emocje.

        0
        0
        Odpowiedz