Chwila przemyślenia

Co jakiś czas nachodzi mnie chwila takiego przemyślenia. Jakaś artystyczno-filozoficzna część mnie, którą zatarłem gdzieś po drodze zwanej życiem. Zazwyczaj nie umiem zapisać dokładnie tego co czuję, bo ta chwila szybko mija, znikając gdzieś za codziennymi obowiązkami, zmartwieniami, przykryta płaszczem szarej codzienności.
Co jednak piękne w takiej chwili, to poczucie bezkresu, pierdolonego bezkresu tego wszechświata i mojej niewiedzy. Wyobrażam sobie co ja właściwie robię, jako zlepek atomów zdolnych do tworzenia własnych myśli, do abstrakcyjnego myslenia, wolnej woli. Jak niewiele w tych chwilach znaczą dla mnie codzienne problemy, których patrząc z boku mam bardzo mało, jednak i tak nie umiem docenić tego co posiadam, co przeżyłem. Ciągle więcej i więcej, prowadzony przez ludzkie hormony, przyzwyczajenia i pragnienia. To wszystko, żeby na końcu powiedzieć sobie: hej durniu, po co tak biegłeś przez całe życie, po co ci to wszystko było.

Kiedyś twierdziłem, że ludzie którzy nie zwiedzali świata, nie zdobyli fortuny, pięknych kobiet nie mogą być spełnieni. Zresztą tak przedstawiani są ludzie sukcesu, prezes banku, polityk, piłkarz, biznesmen. Może jednak się mylę, a to mityczne szczęście leży w spokoju ducha i cieszeniu się chwilą, zupełnie jak dziecko. A może jak Kochanowski stwierdzę, że wszystko to jebać, bo straciłem coś, czego już nigdy nie odzyskam.
Zabawnym też jest to, że większość ludzi nawet się nad tym nie zastanawia, pracują by mieć, żeby się pokazać i jebią tak aż do usranej śmierci, inni stają się niewolnikami nałogów, które na samym końcu zjadają ich samych.
Wszystko to jest dla mnie piękne i tragiczne jednocześnie. Piękno możliwości i bezkresu życia walczy z tragedią ludzkich ograniczeń i ułomności.
Świadomość człowieka to dar i przekleństwo.

42
2

Komentarze do "Chwila przemyślenia"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Szczęście, kolego, zależy od poziomu w Twojej krwi trzech hormonów: adrenaliny, endorfiny i serotoniny. Jest czysto genetyczne – niektórzy ludzie są „naturalnie” bardziej szczęśliwi od innych.

    Sam przeszedłem w życiu wiele. Normalne dzieciństwo w małym mieście, później wielkie szczęście ze stypendium na studia za granicą. Kariera, zabawy, alkohol, później stypendium na najlepszy MBA w Europie… To, czego doświadczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ale wiesz co? Nie jestem ani bardziej ani mniej szczęśliwy teraz, niż byłem 10 lat temu. Każdy sukces/fart/powodzenie uszczęśliwia człowieka na około dwa tygodnie – później wszystko wraca do normy.

    Prawda jest smutna – masz geny melancholika, to melancholikiem zostaniesz. Nie ma co łudzić się „cieszeniem się momentem jak dziecko”.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Einstein z Ciebie 🙂

    Znalazł prostą receptę na szczęście i zarabia 17 tysi netto i jeździ mesiem jak ja…
    …chujowicze go nienawidzą…
    …ZOBACZ JAK

    4

    0
    Odpowiedz
  4. Zaiste powiadam wam,co robić należy. Ale robić sumiennie i z lubością.
    Walić konia, pić whiskey i ruchać.
    Kraść krokodyle, szczać do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym i nie tylko. Szczaj na podłogę wokół kibla, niech sprzątaczki jebią i czyszczą twoje odchody. Wkładaj zawsze zapałki kolegom z pracy w zamki szafki z ubraniami, i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę- będziesz miał na zastawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Proszę, jaka zacna chujnia. Nie to co te gównowpisy jakiegoś durnego chuja, który teraz już nie podpisuje się „Mesio” lecz wstawia „ODP:”, skrót od „ODPierdoliło mi na maksa”.

    4

    1
    Odpowiedz
  6. „Pomnażając wiedzę, pomnażasz ból” – Księga Koheleta. Przykre.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. No a może jest tak, a może srak. Może coś z tego wszystkiego wynika, a może (raczej) nic. Życie to śmierdzący balas powleczony warstwą lukru. Enjoy.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi – ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład buduję maszyny, a jutro… kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić… znaczy… marchew.

    1

    1
    Odpowiedz
  9. Pewnie masz mało serotoniny i endorfin w mózgu. Do tego naturę melancholika, dlatego jesteś smutas i skłonny do refleksji. Trudno będzie to zmienić.

    0

    0
    Odpowiedz