„Czcij ojca swego i matkę swoją”

Do napisania tej chujni zaispirowała mnie pewna historia, którą przeczytałem na jednej z tych stron, gdzie można wypisać swoje „wyznania” (anonimowe czy jaka inna strona).

W ogromnym skrócie była to historia człowieka, który miał naprawdę źle z rodzicami- wyzwiska, przemoc psychiczna i fizyczna.

Ten człowiek spotkał dziewczynę, która to zrozumiała i nie naciskała na niego „pogódź się z rodzicami” czy coś.

To teraz ja opiszę swoją historię i co mnie właściwie wkurwia.

Długo mi zajęło to, zeby to wszystko zebrać w sobie, dusiłem to wiele czasu.

Otóż- moi rodzice byli warci siebie, niestety w negatywnym znaczeniu tego słowa. Pamiętam alkoholizm ojca, kiedy mnie dusił, tak samo pamietam jak matka powiedziała do mnie „zabieraj pieniądze i wypierdalaj”. Tak samo dobrze pamietam jak nie lubiłem jeść zupy z buraków. Wtedy ojciec wziął nóż przyłożył mi do gardła, a matka wtórowała mu z siostrami „jedz jedz jedz”.

Całe zajście widział Ś.P. dziadek bo przyjechał chwilę po tym, a matka do niego co? „My sobie tak żartujemy” NO JA PIERDOLE!!

Lata później się rozwiedli, szczerze już wolę nie wnikać o co tak naprawdę poszło- jedno pijackie akcje ojca, drugie to zdrada przez matkę.

Rozwód nie dobiegł końca, gdyż wtedy ojciec miał wypadek i zmarł.

Jeżeli ktoś mi powie, że „rozwódka przekłada wszystkie negatywne emocje do byłego męża na syna”- zgodzę sie. Wtedy też zaczęły się wyzwiska w moim kierunku, nie raz buty leciały w moim kierunku, raz nawet nie wiem jak to nazwać- „psychoza” to kopała mnie.

W porę znalazłem pracę przy roznoszeniu ulotek. To było jak miałem może z 16 lat. Oczywiście zaraz matka, że „dom jak hotel traktuję”- przepraszam bardzo- jaki dom?! Kobieto, jaki to dom gdzie mnie się wyzywa i okłada nogami?!

Z czasem rzecz jasna przemoc fizyczna ustała, bo praca przy roznoszeniu ulotek, chodzenie po całym mieście swoje zrobiło i nawet nie byłaby w stanie mnie zaatakować.

Technikum spędziłem na jak najkrótszym przebywaniu w domu, odrabianiu lekcji w pociągu, pracy przy ulotkach.

Po skończeniu szkoły, kiedy już miałem inną, lepiej płatną pracę to każdy mój powrót do domu był taki sam – robienie awantur, bo „ona się pieniędzy domaga” (kiedy na jej konto wpływała renta po ojcu. No i w końcu „zabieraj pieniądze i wypierdalaj”.

Jeszcze zanim przejdziemy do punktu programu: niby w papierach mam wpisany autyzm. WAIT?! CO KURWA?!
Funkcjonuję normalnie, a w papierach mam, że „chorowałem na autyzm”, gdzie niezależnie od psychologa słyszałem „autyzm jest nieuleczalny, a Pan ma tylko problemy z samooceną, a nie autyzmem”.

Z tego co się dowiedziałem namieszano mi w papierach tylko dlatego, aby matka mogła na to dodatki z mopsu dostawać.

Burdel w papierach, gnębienie w szkole z powodu „domniemanego autyzmu” (bo ona oczywiście musiała iść do szkoły i przed całą moją pierdoloną klasą opowiedzieć, że „cierpię na autyzm”- dobrze, że w technikum tego nie zrobiła, ale lata gnębienia i przełożyły się tu) i szkody jakie mi to wyrządziło było dla niej warte jebane 150zł/msc (czy ile tam mops daje). JEBANE 150zł/MSC!

Nie utrzymuję z nią kontaktu od 3 lat, a mam 24 (no, w kwietniu 25).

To teraz wracamy do początku.
Opisałem historię człowieka, który miał dość podobną patologię w domu, znalazł dziewczynę, z czasem jej opowiedział, ona zrozumiała.

Moja sytuacja: poznaję jakąś dziewczynę, otwieram się, z czasem mogę uchylić rąbek tajemnicy, a co ona?! „Powinieneś pogodzić się z mamą, bo mamę ma się jedną”. I tyle co pannę widziałem.

Nie rozumiem w tej kwestii kobiet- niby nie chcą mieć teściów, bo „teściowie to zło wcielone” a jak mają taką możliwość to jeszcze „pogódź się z mamą”, „mamę ma się tylko jedną”, „ale to rodzice”.

I nie rozumiem takiego głupiego pierdolenia „to jest mama, nieważne jaka ale mama”- kurwa mać!

Po pierwsze (i niech niektóre tępe baby się nauczą tego)- rodzic to w pierwszej kolejności człowiek moim zdaniem, a człowiek jak wiadomo potrafi zawieść. Skoro obcego człowieka za przemoc psychiczną potraficie kopnąć w dupę, to czemu nie rodziców?! To są też ludzie, a określenia „rodzic” nabierają jak umieją wychować, a nie zachowywać się wobec dziecka jak jebana patologia.

Znalezienie sobie drugiej połowy to będzie dla mnie bardzo ciężka robota patrząc na mentalność 3/4 kobiet. „Pogódź się z mamą, mamę ma się tylko jedną”.

Chwilami mam ochotę wypierdolić z Polski, załatwić sobie nową toższamość, a jak któraś się zapyta co z rodzicami powiedzieć, że „nie żyją”, albo „porzucili mnie”.

I teraz ironiczna puenta: „Czcij ojca swego i matkę swoją”

68
3

Komentarze do "„Czcij ojca swego i matkę swoją”"

  1. Ale żeś napierdolił tych odstępów. Chujni nie będę krytykował bo nie czytałem.

    0
    13
    Odpowiedz
  2. W twoim przypadku „Czcij ojca swego i matkę swoją” może brzmieć ironicznie, ale i w tym przypadku chodzi o to by mieć szacunek do rodziców, by ich dobrze traktować, by ich nie traktować źle.
    Po pierwsze jako tych którzy dali ci życie i bez których ciebie by nie było.
    Po drugie tych którzy wychowali, przekazali wartości, ukształtowali, dawali poczucie bezpieczeństwa, ciepło rodzinne itd.
    Po trzecie, tych którzy utrzymywali.

    W twoim przypadku niestety możesz mieć do nich słuszne pretensje o punkt drugi i nie masz im tu za bardzo za co dziękować. Jednak mimo wszystko choć odrobina szacunku, jakiejś życzliwości należy się za danie życia. Pewnie z różnych powodów nie potrafili być lepsi, spróbuj ty być. Nie musisz kajać się przed matką czy coś w tym stylu, po prostu nie ziej do niej nienawiścią, bądź ponad to, bądź lepszy… Życie w nienawiści do matki nie jest dobre i nie dziwię się laskom, że zwiewają od ciebie. Myślę że sam też będziesz się lepiej czuł, gdy jej jakoś przebaczysz, może niekoniecznie miał z nią częste kontakty, ale gdy już się z nią spotkasz, to nie odpowiadaj agresją na jej agresję, bądź neutralny, w ostateczności zakończ rozmowę i dyplomatycznie wyjdź. Taka postawa powinna być raczej oznaką siły niż słabości – umiejętne radzenie sobie w relacjach…

    Po prostu wznieść się ponad pogardę czy nienawiść – myślę że będzie to z pożytkiem dla twych własnych relacji z kimś kiedyś.
    [prawicowiec]

    4
    6
    Odpowiedz
    1. Spierdalaj z takimi radami do gimnazjum gówniarzu, nie masz zielonego pojęcia o czym on pisze i wyskakujesz z tym infantylnym bełkotem.

      17
      2
      Odpowiedz
      1. „spierdalaj”, „gówniarzu”, „infantylnym bełkotem”… W tym cudownym kraju nad Wisłą jeszcze długo niewiele się zmieni, jeśli jedyną odpowiedzią na apel odnoszący się do wartości absolutnych będzie język nienawiści, hejtu.
        Smuci mnie ilość „lajków” pod tym nienawistnym komentarzem.

        3
        3
        Odpowiedz
    2. Wdg. mnie jest wiele racji w tym, co piszesz, ale to nie jest takie proste w takich przypadkach. Gość miał naprawdę zryty dom. Moim zdaniem powinien uderzyć na terapię, bo bez tego ma spore szanse się wpakować w podobne kłopoty i bez tego będzie mu ciężko przebaczyć. Moim zdaniem nie trzeba szanować takich rodziców, ale trzeba im wybaczyć, bo bez emocjonalnego zamknięcia tematu, nie da się zbudować swojego życia.

      0
      1
      Odpowiedz
    3. A to się dopiero natyrali „dając życie” …hahahahahahahahahaha! Szacun dla nich.Pierdolnij się w łeb!

      2
      1
      Odpowiedz
  3. Jeśli to prawda co tu napisałeś, to miales naprawdę ciężkie zycie, stary. Współczuje, ja miałem ojca alkoholika, ale to nic w porównaniu do tego, co Ty przeżyłeś. Niemniej zwykłem powtarzać to samo, że nigdy nie darze nikogo szacunkiem z góry. Na to trzeba sobie zapracować. Wygląda na to że Twoi rodzice to zwykle kurwy. Odetnij się od tej matki i zacznij nowe życie, a jeśli kiedyś dziewczyna Cie poprosi żebyś pogodzil się z matką, nie traktuj jej agresywnie, tylko wytłumacz – ludzie którzy mieli normalne rodziny nigdy nie zrozumieją co to znaczy wychowywać się w patologii

    14
    0
    Odpowiedz
  4. Chłopie i po co to piszesz tutaj? Do tych debili mesiów i innej gimbazy? nie ten portal i sensu wiekszego nie ma. zawsze bedziesz słyszał „a może, mimo wszystko, moze to moze kurwa tamto…” szkoda sałaty. Trauma na całe życie i wcale łatwiej nie będzie za to… Wyjedź i zapomnij…

    4
    2
    Odpowiedz
  5. Witaj! Heh świat jest mały i chu##y… Niestety wiem co czujesz ja kontakt mam 2 razy w roku! Na święta oczywiście dzwonie ja… Zero zainteresowania mną wnukami( jedynymi!) co za żal… Szkoda mi dzieci tylko… Ci moi „rodzice” liczą an moja kasę ale się przelicza podłośc ludzka nie zna granic a najgorsze jest to ze to najbliższa rodzina heh życzę siły wytrwałości łatwo nie będzie… Daj swoim dzieciom /żonie normalny ciepły dom a będzie ok pozdrawiam

    2
    0
    Odpowiedz
  6. Nikomu nie należy się szacunek z urzędu. Na szacunek trzeba zapracować. Nikomu nie musisz być wdzięczny za życie (jak twierdzi ten prawacki niedojebaniec wyżej), szczególnie jeśli zamienił ci je w piekło. Być ojcem to nie tylko dopasować bolec do otworu, a być matką to coś więcej niż bezmyślnie rozłożyć nogi. Jeśli się ktoś z patologią nie zetknął, to nie pojmie o czym mowa i może ci zaserwować tekst typu: „pogódź się z mamą”. Są dziewczyny, które to zrozumieją, tylko to wymaga pewnego poziomu, albo podobnej przeszłości. Ogólnie nie rób sobie wyrzutów ( i innym na to nie pozwól), bo masz rację, relacja z takim człowiekiem jak twoja matka może cię zniszczyć. Z daleka i jeszcze raz z daleka, nawet jeśli uda skruchę.

    10
    0
    Odpowiedz
  7. Odpowiedź już sam napisałeś: Chwilami mam ochotę wypierdolić z Polski, załatwić sobie nową tożsamość, a jak któraś się zapyta co z rodzicami powiedzieć, że „nie żyją”, albo „porzucili mnie”. Po poście wnioskuję, że debilem nie jesteś 🙂 Dasz sobie radę.

    1
    0
    Odpowiedz
  8. Nie musisz szanować swoich rodziców, ale przebacz im – tak będzie lepiej dla Ciebie. Przebaczenie, to nie jakaś szalona miłość do rodziców, czy brak złości – bo tę masz prawo czuć, tylko wyzbycie się ciężkiej nienawiści, zamknięcie tematu. Jak nie potrafisz, to mogę Ci tylko powiedzieć, że jest wysoce prawdopodobne, że Twoi rodzice sami w mniejszym, lub większym stopniu, prawdpodobnie mieli coś nie tak w swoim domu – i tak jak Ty, nie mieli dzieciństwa. Na tym polega patologia. Przenosi się z pokolenia na pokolenie. Powiem, Ci coś bardziej przerażającego – jest wysoce prawdopodobne, że jeśli nie zamkniesz tematu i do końca życia będziesz karmił się nienawiścią, to Ty sam wejdziesz w chory związek i zbudujesz rozchwiany, choć może nie aż tak straszny, dom dla swoich dzieci, choć bardzo nie będziesz chciał. Dlatego właśnie uważaj na siebie, unikaj alkoholu, narkotyków i innych uzależnień, ucieczek od rzeczywistości i uważaj na kobiety, bo podświadomie możesz szukać kogoś podobnego do Twojej matki. Wielu ludziom – znam takich – w poukładaniu życia pomaga terapia DDA/DDD. W niektórych miastach jest za darmo. Pójdź, spróbuj, nie będziesz wtedy sam z problemem, a jeśli się wstydzisz, to po prostu chociaż poczytaj trochę na ten temat (jak działa patologia w rodzinie alkoholików, itd). np tu:
    http://agnieszkaszromanow.natemat.pl/116127,uwiezieni-w-dziecinstwie-syndrom-ddd

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    2
    1
    Odpowiedz
  9. Moze to trochę źle zabrzmi ale lżej mi się na sercu zrobiło że nie tylko ja mam taką sytuację patologiczna.

    0
    0
    Odpowiedz
  10. To byłaby desperacja z twojej strony, ukrywać to. Ciężko żyć z kimś z takimi tajemnicami, a lepiej chyba od razu wiedzieć, czy trafiłeś na taką, która nie uważa więzów genetycznych za świętość. [deficyt}

    0
    0
    Odpowiedz
  11. Autorze, miałem bardzo, bardzo podobnie. Masz to szczęście, że jesteś jeszcze młody i być może nie zmarnowałeś jakiejś towarzyskiej, damsko-męskiej części życia w młodości. Ja zmarnowałem, do 25 roku życia byłem prawiczkiem. Potem kogoś miałem, ale to już było za późno, nie byłem już i nie będę szczęśliwy, zmarnowałem cały najlepszy czas życia. Tylko, że ja w odróżnieniu od Ciebie zamiast wychodzić z domu, zamykałem się w swoim pokoju z nosem w książkach lub komputerze. Piszę Ci to ku przestrodze, korzystaj z życia. Polecam film „Buntownik z wyboru”: to nie Twoja wina. To nie Twoja wina.

    A co do biologicznych rodziców, najlepszy komentarz, który ktoś napisał powyżej: Nikomu nie należy się szacunek z urzędu. Na szacunek trzeba zapracować.

    0
    0
    Odpowiedz