Czuje się jak przegryw

Witam, mam 23 męczy mnie i wkurwia od jakiegoś czasu pare spraw w moim życiu. Po pierwsze jestem niski, i to nie tak że mam 170 cm wzrostu tylko 164. Mam przez to ogromne kompleksy zwłaszcza jeżeli chodzi o kobiety. Jednak nie jestem stulejarzem i prawiczkiem, byłem w związku 6 razy a przygodnych znajomosci nawet nie policzę w lipcu byłem nawet w związku friends with benefits mało tego zaliczyłem trójkołowca. Wkurwia mnie to że nie akceptuje siebie i swojego charakteru choć mam mnóstwo znajomych i jestem bardzo lubiany przez wszystkich. Od miesiaca Spotykam się teraz z dziewczyną poznaną rok temu na tinderze, dziewczyna anioł śliczna inteligenta urocza no same pozytywy i dołuje mnie to że jest strasznie bogata a ja zapierdalam w gówno pracy za 2 koła miesięcznie z czego chuja mi zostaje po odliczeniu kosztów życia i mieszkania. Mam w świadomości spierdolone przekonanie, że jak zaczynam się z kimś spotykać to to jest ta jedyna bo boje się że nikogo nie znajdę bo kto chciałby chodzić z krasnalem. Sam siebie sabotuje nie chce być zazdrosny ale często się wkurwiam o jakieś pierdoły pewnie wynikające z mojego niskiego poczucia wartości teraz jest na imprezie a mnie chuj chce strzelić bo dostałem snapa od niej z kolegą i boje się bardziej tego, że jeśli by do czegoś doszło to o niczym się nie dowiem i będę jak pizda żyć w nieświadomości że ktoś mi przyprawia rogi. Zmotywowało mnie to do znalezienia lepszej pracy, ale wymagania pracodawców są z chuja wzięte skąd po studiach mam mieć 20 letnie doświadczenie w pierdolonej analizie finansowej. Wkurwia mnie rodzina moja siostra jest starsza 3 lata ode mnie a zachowuje się jakby miała 15, stary chla a mama mnie tylko jebie o wszystko muszę ja błagać żeby mi pożyczyła samochód jak chce się spotkać z dziewczyną i przy tym jest pierdolenie że za mało ton gruzu przeniosłem z jednego pokoju do drugiego, generalnie to musiałbym leżeć w śpiączce w szpitalu po pierdolnieciu przez tira żeby się zainteresowała. Rozpierdala mnie od środka myśl że gdy zaczynam się z kimś spotykać to czuje się jakbym złapał Boga za nogi i boje się że coś nie wyjdzie (ile potencjalnych związków mi się przez to rozjebało). Wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale cierpię na fobie społeczna chodzę do psychiatry biorę leki które mi i tak nie pomagają, myśle ze psychoterapia by mi pomogła ale nie mam jebanego kwitu na to. Chciałbym zapisać się na kurs szwedzkiego i angielskiego ale nie mam pieniędzy. Wszystko się rozchodzi o hajs po prostu nie mogę znieść myśli ze niczego nie osiągnę w życiu tym bardziej że nie mam na nie pomysłu

21
14

Komentarze do "Czuje się jak przegryw"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wlezie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę – od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Nie jesteś przegrywem, po prostu jesteś popierdolony. Pozdrawiam.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Jak możesz mieć fobie społeczną skoro jesteś takim ruchuaczem?

    4

    0
    Odpowiedz
  5. 1) Chciałeś wojować chujem to płać, trzeba było mieć wyjebane na związki
    2) rodziny się nie wybiera, taka kolej rzeczy
    3) spróbuj roboty związanej z twoją pasją, większe prawdopodobieństwo że będziesz w jakiejś dziedzinie biegły

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Jakbyś stawiał przecinki gdzie trzeba, jeździł mesiem, miał 213 wzrostu, był Murzynem i grał w NBA, jak ja , to może dałoby się to przeczytać do końca. Kurduplu jeden..

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę – od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. współczuję wzrostu jeśli cokolwiek z tego co piszesz jest prawdą… bo jednak dziwne trochę to wszystko co piszesz i podejrzane bo niby masz dużo znajomych, związki, etc. i jednocześnie fobię społeczną (??????), sorry ale nie kupuję tej historii…

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Spoko ja mam 165cm i żonę i rodzinę i baaardzo wiele skoków w bok i różnych układów na boku. Jak masz coś w spodniach porządnego to dasz radę, ja tam dostałem w prezencie zamiast wzrostu fiuta i nie narzekam. Mam teraz już 45 lat i nie powiem skręcić dupę jest ciężej niż takiemu co ma 180 cm ale jak już się uda to kobitka jest przynajmniej zadowolona – pamiętaj że to najważniejsze. Też byłem w różnych wielokątach i ci powiem że jak masz 180 i małego fiuta to większa życiowa tragedia niż 165 cm i coś porządnego w portkach. Bzykaj co się da bo człowieku czas tak zapierdziela że nawet się nie obejrzysz i będziesz stary.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. A co jak masz średni wzrost i średniego fiuta?

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Hmm… niewiele Ci mogę napisać, bo widzę, że nie jest tak źle. Skoro jakieś tam związki masz, to widzisz, że niektórym kobietom to nie przeszkadza ile masz wzrostu. Pomyśl – jak niektórzy mężczyźni np. lubią puszyste, a fit laski ich nudzą, tak niektóre dziunie mogą woleć niższych, łysych itp.
    Jednak co Ci mogę poradzić i każdemu facetowi co czyta ten komentarz, to żeby nie stawiać kobiety (lub seksu/związku dla tych, których tak boli jego brak) na piedestale. Jeżeli taka jedna wyczuje to od Ciebie, wtedy jesteś skończony. Przeczytaj co napisałeś:
    „Rozpierdala mnie od środka myśl że gdy zaczynam się z kimś spotykać to czuje się jakbym złapał Boga za nogi i boje się że coś nie wyjdzie (ile potencjalnych związków mi się przez to rozjebało).”
    Recepta na porażkę, podsumowana bezbłędnie. I taki przykład. Poznałem ostatnio jedną kobietę i siłą rzeczy musimy spędzać trochę czasu razem. No i nie zachowuję się przy niej jak frajer/koleżanka, tylko po prostu po męsku, pokazując swoją atrakcyjność. Z drugiej strony nie chcę ładować się w żaden związek, mi tam dobrze jest być singlem i co jakiś czas poznawać różne kobiety, a że szanuję uczucia drugiej osoby i nie bawię się nimi, to staram się nie przesadzić i nie rozkochać jej w sobie. I zgadnijcie teraz co ? Tak jest – Im bardziej się dystansuję, tym bardziej się stara.
    PS. Jak przesadzi, to kupię jej kwiaty, czekoladki i zabiorę na romantyczną kolację – powinno SKUTECZNIE ostudzić jej zapał.
    POZDRO !

    0

    0
    Odpowiedz
  12. 1,64? W zwodzie, czy swobodnym zwisie? To rzeczywiście może problem…

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Do nauki jezyka za darmo sluzy aplikacja Duolingo. Polecam i powodzenia. Ewentualnie Busuu. Tez dobre level wyzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Kurdupel jebany ruchał więcej ode mnie i jeszcze się nad sobą użala. Wal chuja i się zabij.

    0

    0
    Odpowiedz