Edukacja a dojrzałość.

Nie byłem jakimś pilnym uczniem w szkole. Ba. W oczach moich rodziców przynosiłem im wstyd. Ale jedno miałem nienaganne. Obecność na lekcjach. Zawsze bliska stu procent. I oczywiście zdawalność. Wszystkie klasy przechodziłem bez żadnych problemów.

Fajnie. Tylko, że po latach kiedy próbuję sobie przypomnieć cokolwiek ze szkoły, to nic a nic nie mogę sobie przypomnieć. Dopiero pewnego dnia zobaczyłem mema, na którym było napisane coś mniej więcej: „I tak minął Ci kolejny dzień, w którym nie wykorzystałeś wzorów skróconego mnożenia.”. I wtedy myśl „Co to ku**a były wzory skróconego mnożenia? Bo coś mi się kojarzy.” Aż w końcu ogarnąłem, że uczyli nas na matematyce, że bez tych wzorów nie przeżyjemy w dorosłym. Aha… – odparłem do siebie.

Spędziłem w szkole 12 lat i nie wyniosłem z niej nic mimo, że chodziłem do niej i uczyłem się na sprawdziany,by potem nie mieć problemu ze zdaniem z klasy do klasy i co? Gówno. Nawet niemiecki, którego uczyłem się całe 9 lat życia od podstawówki aż do końca liceum i nie umiem nic powiedzieć w języku naszych zachodnich sąsiadów. Czytać i mniej więcej liczyć umiałem jeszcze przed podstawówką. Z opowiadań rodziców wynika, że mając 3 lata. Podstawy interpunkcji znam z czytania różnych artykułów. W sumie ze szkoły nie wyniosłem ABSOLUTNIE NIC. Czas został bezpowrotnie zmarnowany. Jak mnie pytają, co bym zmienił, gdybym cofnął czas, to mówię, że bym dużo wagarował. Ci się dziwią, a ja mówię, jak jest. Twierdzenia Talesa, Pitagorasa, Wielomiany, pojęcia i wzory z chemii, fizyki, biologii i inne pierdoły ze szkoły nie przydały mi się do dzisiaj i nie pamiętam z tego nic. Te trzy pierwsze nazwy aż musiałem sprawdzić w necie na potrzeby tej chujni, bo tych nawet już kompletnie nie kojarzę.

Mam papier, który świadczy o mojej dojrzałości. Zajebiście, tylko co mi z tego? Poza tym, co to za definicja dojrzałości? Chodzenie bezmyślnie do szkoły, bo rodzice każą i bezmózgie wykonywanie poleceń nauczycieli, by na końcu napisać z tego test? Moim zdaniem nie. Według naszego kochanego państwa, które tworzy program nauczania, które musimy obowiązkowo odbyć, marnując młodzieńcze lata na tych pierdołach – tak.

Prymusy, które w szkołach miały piątki i coś tam wynieśli z lekcji pewnie napiszą w komentarzu, że jestem po prostu głupi. Ale i WY, kochani usiądźcie i pomyślcie, a wielu z was wyciągnie wnioski, że jednak większość uleciała wraz z latami straconymi w zatłoczonej klasie na nauce tych pierdół.

Pozdrawiam wszystkich.

125
14

Komentarze do "Edukacja a dojrzałość."

  1. To gorsza sprawa … Jebane studia, które niszczą zdrowie, psychikę, wiarę w siebie… To jest dopiera hujnia gdzie po latach zrozumiałem , że studia dzisiaj to pic na wodę i mają nas przygotować tylko psychicznie do pracy niczego więcej… Powinno się zaorać ten cały system edukacji… Wszyscy my młodzi jesteśmy teoretycznie teoretykami… Więcej nauczyłem się przez rok w pracy wakacyjnej, która podejmowałem w trakcie wakacji niż przez całe 6+3+4+niecałe 5 lat… 18 lat nauki, a tak naprawdę człowiek nie potrafi nic i myśli , popada w co raz to większa depresję… Jedna rada od starego konia szkołę zaliczyć na minimum, a potem od razu do roboty i ewentualnie studia zaoczne połączone z robotą bo dzienne to strata tylko nerwów , czasu i pieniędzy… Wybaczcie za lakonicznie napisany twór , ale myślę mordeczki , że rozumiecie mój stan permanentnej erekcji wypocinowej. Pozdrawiam

    40

    2
    Odpowiedz
    1. Państwowe uczelnie uczą dziś bezkrytycznych, tępych, nie zadających pytań i nie mających żadnych wątpliwości, nisko opłacanych najemników-niewolników, potrafiących wykonywać jedynie proste prace i nic ponadto, a prywatne szkolą elity kompradorskie-biznesmenów-właścicieli niewolników. Tych ostatnich uczy się jak jebać tych pierwszych(niewolników), jebać państwo, klientów i innych biznesmenów.
      Zarówno najmita jak i biznesmen to tragedia tej ziemi.

      13

      2
      Odpowiedz
  2. Niby największą krzywdę wyrządził mi system edukacji ,ale i tak mam trochę bekę.
    U mnie były przez różne okresy korki z matmy i anglika. Z niemca to była walka o życie , suki w lo i gimnazjum ,gówno uczyły ,a lubiły udupiać. W liceum przepisałem się na francuski ,żeby zdać miałem 5 ,umiem bążur ,łiłi madam i to by było na tyle. Dla mnie nauczyciele są problemem ,nie ma standardów jeden dobrze uczy ,a drugi ogarnia rozpierdol w klasie,trzeci straszy ,że nie zdacie. To ,że Ci się te rzeczy nie przydają to co? Jesteś kolejnym gościem który pluje na układy równań i uważa ,że wiedza życiowa to jest to? Jak dla mnie szkoła ma nauczyć szybkiego działania i kojarzenia faktów oraz umiejętności społecznych .Jaki program by nie był to raczej będzie chujnią. Ale nie wiem co bym robił jakbym nie chodził do budy ,pewnie grał w gry i oglądał seriale…

    A ty co byś robił na tych wagarach ?

    22

    2
    Odpowiedz
    1. walił konia

      7

      2
      Odpowiedz
    2. Spędzał ten czas tak, jak mi się podoba. Na sto procent spałbym do jakiejś słusznej godziny. A wagary w późniejszych godzinach podobnie, jak Ty. Gry. W sumie z gier nauczyłem się więcej angielskiego niż ze szkoły, bo jak napisałem miałem 9 lat niemieckiego, którego nie ogarniam do dzisiaj, więc granie w gry jest w tym przypadku lepsza formą nauki niż szkoła, więc trafny substytut na ten czas.

      4

      0
      Odpowiedz
    3. Tłukłbym takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem.

      4

      1
      Odpowiedz
    4. jarał blanty

      4

      0
      Odpowiedz
    5. Wbrew pozorom, każdy coś z nas wyniósł ze szkoły poza kredą. Jestem w 100% pewien, że każdy zapamiętał i wykorzystuje w życiu nie wszystkie, ale może większość wiedzy i robi to nieświadomie. Jesteśmy w stanie korzystać z tej wiedzy w każdym aspekcie życia. Nie zawsze można np. policzyć coś na kalkulatorze lub nie ma do niego dostępu.

      Co by znaczyła ta cała „wiedza” bez odpowiedniego wytłumaczenia? Moim zdaniem to podświadomość człowieka młodego szykuje nas na przyszłość dzielnie segregując wiedzę pozyskiwaną przez lata. Genialny organizm potrafiący przewidzieć co będzie nam bardziej przydatne do „przeżycia”. Niczym nowym jest to, że postęp rozwoju naszej planety sprawił, że nie wszystko co, kiedyś było wiedzą potrzebną do przeżycia naszego gatunku- dziś jest nam zbędne lub nie jest to „wymóg”.
      dziękuję dobranoc 🙂

      1

      1
      Odpowiedz
  3. To że program nauczania jest zaje**ny wiadomo nie od dziś. Kiedyś czytałam o takim przykładzie. Że gdybyś cofną się w czasie tylko w ubraniach to co powiedział byś przeszłemu człowiekowi? Czy pomógł byś im jakoś? Nawet byś komputera nie zbudował, nie za wiele uczą też o rolnictwie żeby im jakoś pomóc, nie wiesz nawet gdzie szukać żelaza żeby je przerobić i wykuć coś, nawet nie wiesz jak zbudować piec. To oni by ciebie uczyli życia nie ty ich.

    31

    1
    Odpowiedz
  4. Też do tego już dawno doszedłem. Dlatego jak będę miał w przyszłości dzieciaka, to będzie miał powiedziane mniej więcej tak: „Ucz się tego, co naprawdę cię interesuje, a z całej reszty tylko ogólniki, tak żeby zdać z klasy do klasy. Frekwencją też się nie przejmuj, jeśli masz jakieś ciekawsze pasje to coś się wymyśli”.

    32

    0
    Odpowiedz
    1. Za dwadzieścia lat bedziesz gonil dzieciaka do nauki, jak Ciebie rodzice gonili. Schemat się powtarza.

      4

      1
      Odpowiedz
  5. Prawda. Stres, nerwy i zmuszanie do czegoś czego się nie chce. Robienie czegoś tylko po to żeby juz dali mi spokój. Matematyka- koszmar. Dlaczego kazą mi umieć coś czego z natury mój mózg nie rozumie i wiem że nie zrozumie. Chcecie to liczcie sobie to i owo jezeli was to interesuje ale po co mi każecie to robić? Ja tego nie chcę i nie będę w życiu robić nic co ma z tym cokolwiek wspólnego. Jedynie tyle że znajomości w tej szkole i poprostu to było chodzenie żeby zobaczyć się tam ze znajomymi. Reszta to zło konieczne.

    16

    3
    Odpowiedz
  6. A czego chciałbyś się uczyć ????

    7

    0
    Odpowiedz
  7. Ja to prawie w ogóle się nie uczyłem, nie że nie byłem zdolny, tylko po prostu mi się nie chciało. Do życia mi wystarczy wykształcenie podstawowe.

    14

    2
    Odpowiedz
    1. Z tym to masz rację nic mi się nie przydało ze szkoły ;/ mam wykształcenie podstawowe a pracuje jak reszta po studiach w tych samych zakładach , przynajmniej czas dobrze wykorzystany 😉

      7

      2
      Odpowiedz
    2. W sumie jedynie na początku podstawówki były przydatne rzeczy, takie konkretne podstawy jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, geometria, kaligrafia, ortografia… a coraz dalej to coraz więcej nieprzydatnych rzeczy.

      8

      1
      Odpowiedz
  8. Ja zmarnowałem w szkołach 21 lat życia. Jedyne co z tego mam to wrzody żołądka.

    11

    0
    Odpowiedz
  9. Kiedyś to było nie to co teraz

    5

    0
    Odpowiedz
  10. Może i masz racje. Jednak szkoła jest głównie po to żeby nauczyć ludzi dyscypliny, funkcjonowania w społeczności i przede wszystkim żeby zrobić z każdego przyszłego pracownika. Reszta to taki dodatek czyt. nauka, sprawdziany itd. Ja osobiście w gimnazjum i technikum wagarowałem aż do momentu przekroczenia granic. Zdawałem na 2, 3. Wiadomo byli kumple koleżanki,piwko fajka. Teraz tego na prawdę żałuje. Bo gdybym zapierdalał i był tzw. „kujonem” chociaż rok w tym technikum to teraz nie męczył bym się na magazynie w biedronce z ruskimi i ukrajanami, od 8 do 17, sobota niedziela kurwa mać jego.Także dzieci uczcie się wtedy kiedy na prawdę trzeba, mama mówi dobrze bo później będziecie jak 90% ludzi zapierdalac jak trybik w fabryce czekolady. Nara bo jutro 5 30 Hejnał, sranie chlanie i do tyry sztucznie szczerzyć kły że niby mi kurwa wszystko pięknie pasi.

    15

    1
    Odpowiedz
  11. Autor, co robisz w życiu zawodowym ?

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Obecnie podejmuję próby studiów i kiedy się da, to dorabiam. Aczkolwiek studia też demotywują.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Ah, te studenty i nastolatkowie i ich problemy emocjonalne.

        0

        1
        Odpowiedz
  12. Teraz powiem coś od siebie. Śmiejcie się ze mnie, ale jestem facetem 30+ i właśnie m.in. przez tą pierdoloną matematykę nigdy w życiu nie ukończyłem szkoły średniej. Dla mnie jest to wpajanie zbytecznej, zupełnie niepotrzebnej wiedzy, a głupi młodzi ludzie myślą że tak musi być, bo tak im gada profesor na zajęciach. Niby matematyka ma skłaniać do logicznego myślenia, tylko w jaki kurwa sposób?! W bawienie się w to, żeby znaleźć jaką liczbą jest x, wiedząc że y jest wielokrotnością liczby yz podniesionej do kurwa entej potęgi liczby wz. Po chuj to kurwa komu ja się pytam?! Logicznego myślenia można nauczyć się na wiele innych sposobów. W pracy. W praktyce. Na przykładach życia codziennego. Nawet nauczyciele nie potrafią odpowiedzieć logicznie na pytanie młodych ludzi „do czego mi to w życiu potrzebne?” Potrzebne do testu gimnazjalnego, potrzebne w szkole średniej, potrzebne na maturze, na studiach i dalszych szczeblach edukacji, ale gdzie do kurwy nędzy ma to zastosowanie w normalnym życiu u dobrych 3/4 społeczeństwa ja się pytam? Ja się tylko cieszę, że mimo tego zjebanego systemu nauczania i wielkich, bezsensownych wymagań pracodawców, mimo braku wykształcenia, udało mi znaleźć stabilną, przyjemną robotę, za w miarę przyzwoite pieniądze. Edukować mogę się we własnym zakresie z dziedzin czy rzeczy, które wiem, że naprawdę mi się w życiu przydadzą lub po prostu mnie interesują.

    16

    5
    Odpowiedz
    1. Wykształcenie średnie z maturą jest dla tych co chcą iść na studia. Jak nie potrafisz ogarnąć podstawowej matematyki na 30% to musisz być mocno upośledzony bo to żaden wyczyn. Tacy się na studia nie nadają.

      4

      4
      Odpowiedz
    2. Śmieje się z Ciebie. Tak samo z resztą z każdego kto tak ujada na matme ,no żeby szkoły nie kończyć bo nie można się wziąć do roboty i nauczyć kilku wzorów?! Zawsze jest to zasłanianie się : A po co to? A przyda się w życiu? no kurwa XD nie wiem jak to skomentować… Jak będziesz siedzącym na tyłku przegrywem to Ci się nie przyda ,a jeśli nie to możliwe ,że tak ,ale nie koniecznie. I co z tego? Kogo to obchodzi? Ja powiem tak tylko nieudacznicy to robią ,najpierw pytają czy im się matma w życiu przyda ,a potem jako dorośli pierdolą że podatki to 70% ,złe to złe tamto.

      5

      9
      Odpowiedz
      1. Akurat przegrywem nie jestem w przeciwieństwie do większości studenciaków, którzy nie mogą zaakceptować faktu, że ich dyplom ukończenia uczelni może im posłużyć jako papier toaletowy. A te Twoje „XD” daje ewidentnie do zrozumienia, że jesteś jeszcze bachorem ze spranym mózgiem, bo żaden poważny człowiek nie używa takich „znaków”. Ja jestem ofiarą tego posranego systemu edukacji, bo w gimnazjum, kiedy gówno wiedziałem o życiu, wybrałem złą szkołę, którą później zawaliłem. Niemniej jednak nie wyszedłem na tym źle, bo we własnym zakresie porobiłem sobie kursy podnoszące kwalifikację i mam stabilne zatrudnienie i płynność finansową w przeciwieństwie do studencików, którzy pokończyli flilologię, socjologię czy inne śmieciowe stosunki międzynarodowe i tyrają w fast foodach za najniższą krajową. Albo wracają do mamusi, bo są bezużyteczni na rynku pracy 😉

        6

        0
        Odpowiedz
        1. Studenciaki na wymienionych przez ciebie kierunkach studiują właśnie bo matmy nie ogarniali. Nikt normalny na to nie idzie.

          2

          1
          Odpowiedz
      2. Ja pierdole jakie combo- szkoła ok i podatki ok Sądząc po twoim komentarzu w szkole wiedze wchłaniałeś jak gąbka i co z tego ?a no chuj z tego cytuje: ,,a potem jako dorośli pierdolą że podatki to 70% ,złe to złe tamto”. Nie wcale nie podatki to 20% i wszystko trafia na użytek społeczny a nie do kieszeni złodziei z wiejskiej drogi są całe bez dziur i nie ma kolejek do lekarza co nie frajerze? Właśnie widać jak cie w szkole nauczyli matematyką logicznego myślenia. Drogi cymbale czy potrafisz policzyć że życie za średnio 1500 przy kosztach żywności i paliwa że już o reszcie nie wspomnę to surwiwal (ropa 1,50 przed opodatkowaniem po prawie 5zł- ładnie co? I tak jest ze wszystkim co w polsce jest za pieniądze). Ja wiem że ja może chujowo i nie składnie pisze a na ortografie to już w ogóle sram ( która do złudzenia konsekwencją przypomina polskie prawo) ale ludzie kurwa!!! niewolnicy !!! Zacznijcie w końcu samodzielnie myśleć a nie za pomocą szkoły i telewizji piorącej mózgi na zlecenie partii rządzącej która by to nie była bo wszystkie to złodzieje i złodziejami mogą być w najlepsze bo dlaczego nie skoro cała polska takim frajerem stoi jak autor komentarza który twierdzi że podatki nie są za wysokie- BRAWO KURWA!!! ty patałachu. Siej lemingoze dalej cwelu. ZOBACZCIE ILE TYM CHUJOM ODDAJECIE I JAK ŻYJECIE.

        1

        0
        Odpowiedz
  13. Na niemiecki tylko chodziłes, a nie uczyłeś się go. Nawet największy głąb coś by zapamiętał.

    4

    6
    Odpowiedz
    1. Uczylem sie niemieckiego 9 lat, mature ustna zdalem na 90 proc. Wyjechalem do niemiec i okazalo sie ze tak na prawde to potrafie sie przedstawic w lamanym jezyku. Liczby mowia Od tylu, ze stresu i szybkosci nowienia nawet tego nie ogarnialem. Poszedlem do sklepu, nie wiedzialem jak normalnie poprosic o bulke. Raz wydukalwm, ze chce 200g szynki, zapytala jakiej? I tu Dialog sie skonczyl, bo w szkole ucza tylko Der Schinken, w sklepie takiego czegos nie kupicie, jest Bierschinken, Kochschinken itp itd, kur.a z czym do ludzi. Dobrze ze nauczylem sie na wlasna reke.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Było powiedzieć dize szinka majne frau i pokazać paluchem. Nie wierze ze można być takim tępakiem, żeby się tylko umieć przedstawić po kilku latach nauki. Weź się kurwa nie przyznawaj lepiej…

        1

        0
        Odpowiedz
  14. Mam podobne odczucia odnośnie podstawówki i liceum. Studia to inna bajka, bo można wybrać, czego się chcesz nauczyć, czego Ci potrzeba. Jak chcesz być np. chirurgiem, to trudno będzie Ci to ogarnąć bez studiów. Ale podstawówka i liceum to gówno, fabryka bezmyślnych niewolników. Dziś powadzę firmę, gówno pamiętam z tej edukacji i na gówno się to mi przydało. Pismo techniczne na ZPT, no kurwa. Albo podział serca żaby. Ja pierdolę. Nie pierdolcie o tym, że to ogólna edukacja, że jest potrzebna. Jest potrzebna, ale taka, której ni chuja nie uświadczysz w szkole – jak radzić sobie w społeczeństwie, w relacjach. Jak szukać celu i szczęścia w życiu. Jak szukać informacji. Jak nie dać się wychujać przez ludzi i system. Jak odróżniać prawdę od manipulacji. Jakiś rys o różnych sposobach na życie w różnych kulturach, grupach społecznych i czasach. A jak ktoś chce się uczyć o żabach, to kurwa na studiach biologicznych, bo zwykły człowiek nie ma na to czasu i na gówno mu to potrzebne.

    20

    1
    Odpowiedz
    1. Mam podobne zdanie ale nie przeceniałbym roli studiów. Po pierwsze znaczna część tych profesorków i doktorków uczy tam dosłownie za karę, bo muszą tam jakieś godziny wyrobić jako wykładowcy/ ćwiczeniowcy. Z resztą widać to po tym jak prowadzą zajęcia. Po drugie na jakich studiach byś nie był to zawsze wrzucą Ci kilka tzw ‚gówno-przedmiotów’. Na moich studiach, ekonomiczno-informatycznych co semestr były przynajmniej ze dwie jakieś socjologie czy inne dziwne rzeczy nie mające nic do głównego kierunku, znajomi z polibudy mieli dokładnie tak samo. Według mnie studia w tym kraju są równie pojebane jak wcześniejsza edukacja.

      7

      0
      Odpowiedz
      1. Jasne, studia mogę być chujowe. Nieraz jest tak, że bez studiów efektywniej jest wyuczyć się i osiągnąć to, co w założeniu powinno być na studiach. Ale w niektórych przypadkach nie da się osiągnąć celu bez studiów z przyczyn formalnych, albo z takich, że na studiach oferowany jest niezbędny materiał, który jest niedostępny w inny sposób.

        1

        0
        Odpowiedz
  15. Dlatego w Finlandii, która jest wzorem programów nauczania, odeszli od uczenia „przedmiotów i regułek” na rzecz uczenia jak wykorzystać to, czego uczą, w życiu i jak to się ma do świata i historii, przyrody itp. Mądre społeczeństwo z 50% Rosjan.

    7

    0
    Odpowiedz
  16. Ehhhh mam podobne zdanie na temat szkoly ale powiedzmy przykladowo pojdziesz jebac na kase do biedry i nie umiesz szybko przeliczyc ile masz wydac na wypadek gdyby stare babsko ci dalo ekstra 5 groszy to jestes w dupie i ci ludzie ci tak uprzykrza zycie ze ci sie odechce wszystkiego

    2

    5
    Odpowiedz
    1. Kasjerki mają w komputerze ile muszą wydać. Ja skończyłem 12 klas i dalej nie umiem liczyć i chuj

      5

      0
      Odpowiedz
  17. Cały system edukacji powstał po to żeby ogłupiać i zarabiać. Zacząłem zaocznie studiować elektrotechnikę i zastanawia się czy nie przestać. Wiekszość rzeczy nie przyda mi się do niczego, ale papierek będzie. Nie chce mi sie jednoczesnie pracować i studiować. Nie chce mi się w chuj. Jest to męczące psychicznie. Może jestem leniwy, a może mam depresję, ale poważnie się zastanawiam czy warto męczyć się kilka lat (o ile zdam) i wyjebać na studia w kurwe siana czy moze lepiej chwile popracować i wyjebać za granicę.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. Też się zastanawiałam czy nie rzucić. Policzyłam że to dobry biznes mieć taką uczelnię. Np. Jak masz 200 studentów i każdy rocznie płaci około 3000tyś to masz 600 000 zł rocznie nic tylko brać nauczycieli magistrów za 2500 zł miesięcznie, normalnie złoty interes

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Może i złoty, ale na pewno trzeba umieć liczyć i posługiwać się zerami i tysiącami. Ty się nie nadajesz.

        1

        0
        Odpowiedz
    2. Elektrotechnike warto, po tym zawsze robota będzie! Tylko współczuję obwodów 3fazowych… Tyle ile nerwów mi ten przedmiot napsuł, a dalej z niego gówno wiem, jak z całych studiów… Doświadczenie to słowo klucz przy każdym telefonie potencjalnego pracodawcy jakie usłyszałem…nikt nie pytał o uczelnie , a tym bardziej o kierunek..

      4

      0
      Odpowiedz
  18. Powinniśmy mieć podstawówkę wyłącznie z przydatną ogólną wiedzą i potem od razu zawodówka, w której byłaby jedynie teoria i praktyka zawodu. Ja poszłam do szkoły poligraficznej, czyli wytwarzanie druków – na co mi była tam potrzebna fizyka, religia czy WF?

    15

    0
    Odpowiedz
  19. Już kiedyś to pisałem – jeśli młody człowiek nie odróżnia magnezu od magnesu to jest po prostu matołem. Od tego są podstawy matematyki, podstawy fizyki i podstawy chemii żeby po zakończeniu edukacji nie być tępym przymułem którego interesują tylko seriale w tv.

    O co chodzi z tą wyłączoną możliwością komentowania? Co to kurwa ma być, cenzura?

    20

    7
    Odpowiedz
    1. Może i ktoś będzie matołem i tępym przymułem którego interesują tylko seriale w TV, ale to jest wyłącznie jego sprawa a nie Twoja. Daj żyć innym a nie ze dla zasady bo tak mają mieć wszyscy i tyle.

      3

      1
      Odpowiedz
  20. Drogi kolego, nie chce mi sie wykladac tobie zawilosci metodyki nauczania, jednak w skrócie ci powiem: wyobraz sobie jaki ciasny leb mialbys dzis gdybys nie uczyl sie tych wszystkich bzdur, jak to ujmujesz. To, ze mozesz sensownie sie wyslowic na chuji zawdzieczasz tym mozolnym, niby bezsensownym latom spedzonym w szkole. Po prostu leb powiekszyl ci sie na tyle, ze dajesz sobie rade w doroslym zyciu. Zastanow sie na drugi raz kiedy bedziesz plul na edukacje. Albo rozejrzyj wokolo jak wielu sebów i karyn zrodzilo w ostatnich dekadach takie pseudo madre myslenie. pozdrawiam.

    12

    12
    Odpowiedz
  21. Ja byłam jedna z lepszych uczennic. Niemalże damę piątki a wnioski po szkole mam takie same. Tez żałuję że nie wagarowalam więcej. Teraz mam tylko dyplomy i słowniki ortograficzne jako nagrody. Nikt tego nie używa. Tylko stoi lub leży i mnie wkurwia przypominając stracone lata. Wszystko śmieci.

    18

    0
    Odpowiedz
    1. Wszystko chuj

      4

      0
      Odpowiedz
  22. W szkolach panowal strach i nie mila atmosfera. Cale dni w dusznych lokalach bez tlenu, ze zlym oswietleniem i wkuwanie teoretycznej wiedzy. Im wiecej pamieciowki tym bardziej renomowana szkola. Tak. Taki prymitywny poziom edukacji w polsce.

    3

    0
    Odpowiedz
  23. All in all it’s just another brick in the wall…

    3

    0
    Odpowiedz
  24. ja 1976 nie byłem w szkole zbyt dobrym uczniem, polski, historia geografia to był dla mnie zawsze dramat a wychowawca polonista…. mimo to oceny miałem nie najgorsze ale daleko mi było do dziobasów. Mam 41 lat ale te rzeczy o których piszesz tz. wzory itd. pamiętam bez problemu do dziś, mam syna w 6 klasie i jak się o coś pyta to zawsze mu pomogę, może nie ma się czym chwalić ale po szkole i studiach ( gdzie uczyłem się dla siebie ) mogę liczyć na 25000 miesięcznie za 8 h koncepcyjno organizacyjnej pracy na dzień, w bardzo miłej atmosferze – przy opodatkowaniu ok 20%- jestem skromnym człowiekiem da się za to żyć polecam się jednak uczyć.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Może nie wiesz, ale powyżej 80 tysięcy podatek już jest większy niż 20%. 🙂 . Ale szanuję cię za to, że nie plujesz na edukację jak większość polaczków… pozdrawiam.

      1

      0
      Odpowiedz
  25. Drogi kolego – niestety, ale gówno prawda. Mam dla Ciebie trzy argumenty, wedle których to, co napisałeś to bzdura i babskie jęczenie.

    Po pierwsze – wiesz, czego nauczyła Cię szkoła? Pracy. Nauczyła Cię tego, że masz przez 8h dziennie siedzieć i pracować umysłowo. Nauczyła Cię podstawowych mechanizmów przyswajania wiedzy, które będą w Tobie siedzieć do końca życia. Nawet jeśli nie pamiętasz wzorów skróconego mnożenia, to i tak nauczyłeś się ‚uczenia się’, i to jest niesamowicie cenne. To będzie różnica między Tobą, a kimś, kto po gimnazjum poszedł do zawodówki i od 16-go roku życia układał cegły (skądinąd pożyteczna umiejętność).

    Po drugie, nawet jeśli Ty się niczego nie nauczyłeś, to Twoi koledzy już tak. Ilu z Twoich kolegów zostało (zostanie?) informatykami, inżynierami, księgowymi, architektami, wszelkiego rodzaju technikami, finansistami, sprzedawcami, etc. etc.? Wielu. Pomijając prace manualne, większość lepiej płatnych zawodów wymaga przynajmniej podstawowej matematyki – a wiele wymaga nawet zaawansowanej. Ja, na przykład, nienawidziłem matmy w liceum (prawie 10 lat temu). Później poszedłem na ekonomię i teraz śmigam optymalizacje w bankowości. Czy myślałem, że wzory skróconego mnożenia mi się przydadzą? Nie. Czy używam ich teraz? Tak, codziennie. I mentalnie dziękuję Bogu za belfra, który mi je wypalił w głowie spawarką. Gdyby nie system, który zmusił mnie do nauki matematyki, sam pewnie poszedłbym po najmniejszej linii oporu i odstawił nauki ścisłe po gimbazjum. W rezultacie byłbym skazany na studia humanistyczne i pracę referenta w jakimś urzędzie gminnym.

    I po trzecie, w końcu, Twoje subiektywne uczucie tego, że się nic nie nauczyłeś jest mylne. Używasz procentów? Przeliczasz w głowie domowy budżet? Obliczasz, ile Ci z pensji (jeśli pracujesz) wychodzi na rękę? Jeśli tak, to używasz matematyki. Może nie licealnej, ale zawsze matematyki. Gdybyś zakończył swoją edukację na podstawówce, to nigdy nie osiągnąłbyś poziomu, który umożliwiłby Ci stosowanie podstawowych matematycznych konceptów bez zastanowienia.

    Na koniec – to możliwe, że sam nie masz głowy do nauki i powinieneś był pójść ścieżką bardziej ‚zawodową’. I tak szczerze – nie ma w tym nic złego. Lepiej być dobrym cieślą, murarzem czy hydraulikiem niż przeciętnym ‚ogólnie wykształconym’ po LO. Natomiast wciąż, nie powinieneś podważać tego, co się nauczyłeś. Powodzenia w życiu.

    7

    9
    Odpowiedz
    1. – Ja nie uczyłam się, więc nie nauczyłam się uczyć.
      – …
      – Kalkulator.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Nie jestem pewny, czy umiejętność uczenia się faktycznie wymaga 12 lat przymusowo spędzonych w szkole państwowej. To że ktoś zapamiętał jakieś 0,5% CAŁEJ „wiedzy” przekazywanej w szkole, to nadal nie jest argument przekonujący, że szkoła to nie jest marnowanie czasu. Napisałeś o ludziach, którzy zostali informatykami technikami itd. Czy ktoś, kto został np. właśnie informatykiem, technikiem, czy sprzedawcą będzie pamiętał ze szkoły i będzie używał „wiedzy” z chemii, biologii, plastyki, geografii i tak dalej? No chyba nie. A czas spędzony na tych głupotach mogliby spędzić albo na uczeniu się tych rzeczy, które mogłyby im umożliwić bycie jeszcze lepszymi informatykami, technikami itd., albo na odpoczynku. Dopóki odbycie programu państwowego w szkole jest nadal obowiązkowe, to temat będzie cały czas aktualny. Również pozdrawiam w życiu.

      0

      0
      Odpowiedz
  26. Tfuj Pierwszy Elementarz ..Powiedz czy ? Jeszcze cos pamietasz z tamtych dni ? Kiedy byles mlody i piekny byl swiat , dzisiaj jakby troche zbrzydl i zbladl . A ja kurwa jestem wdzieczna moim matmy nauczycielkom , srogie byly . Ale ja jestem z matmy Strong B i wiem co to Fibonaci numbrs etc . Matma jest PiEknA . A Astronomia jest Zajebista . A ty chuju spierdalaj ze szkoly bo wpierdalasz krede i zabierasz miejsce . Tak , tobie nauka nielzia .:(

    1

    9
    Odpowiedz
  27. ble ble ble ble ble

    1

    2
    Odpowiedz
  28. Masz być specjalistą w swojej dziedzinie. Najlepszym! I jest zupełnie obojętne czy liczysz całki jako inżynier konstruktor czy wywozisz gówno taczkami na budowie. Dla przeciętniaków nie ma miejsca bo takich są miliony, jasne?

    1

    0
    Odpowiedz

Możliwość komentowania jest wyłączona.