Gniję za życia w swojej rutynie

Jutro znów ta sama, utarta, zohydzona do porzygu zjebana i bezcelowa rutyna. Pobudka 4.30, ciemno w pizdu – tak ciemno jak moja wizja tego że się kiedyś wyrwę z tego skurwiałego schematu. Przecieram zaropiałe oczy – znów żałuję że się w ogóle obudziłem. Idę się wypróżnić i widzę pająka albo muchę – w myślach zazdroszczę każdemu stworzeniu nie będącemu świadome bezsensu swoich wysiłków. Mają wyjebane na ludzkie schematy i kierują się tylko własnymi instynktami. Włączam radio – tematy: korki, objazdy, smog, wypadki, wybory, nowe ustawy, przymrozki, deszcz, promocje na mięsa wieprzowe, minęła właśnie 5 w radiu zjeb, spór o trybunał. W trakcie zjem byle co – wszak wpierdalanie na siłę myśląc jedynie o powrocie do łóżka lub o skończonej robocie nie dodaje apetytu.
Wywlekam swoje zwłoki do kołchozu, odwalam automatycznie ustaloną mi normę starając się w tym czasie wyłączać myślenie. Wracam z produkcji zjebany jak knur po 10-tym z rzędu kryciu – zaschnięte smarki, przepocone skarpety i sine stopy, przyklejony tshirt do pleców i pył we włosach. Dylemat jeść, spać, umyć się? Wybieram ostatecznie wszystko z nadzieją że w końcu jutro będę bardziej rześki albo odwalę kitę i w ogóle nie będzie jutra. Powtarzam to sobie od kilku lat. Do niedawna karmiłem się naiwnie coucho – motywacyjnym pierdoleniem ludzi sukcesu i jakoś ciągnąłem swój pług po tym ugorze. Lub kilka lat temu odurzałem się katolickimi banialukami o wartości cierpienia w drodze do zbawienia i wiecznym popierdywaniu z drinkiem w chmurkach. Dziś ostałem się bez jakiejkolwiek motywacji. Mój poziom pesymizmu bije mnie po łbie. Jestem jednym wielkim minusem – gdybym stanął obok Dalajlamy to pierdolnąłby mnie prąd. Nie liczę już na cuda. Tyle mojego że wyskrobie swoje 3 grosze na jakimś forum czy chujni, poczuję się trochę lepiej i ktoś to zaplusuje albo zminusuje. Tymczasem włączam Johna Lennona – working class hero i pozdrawiam tych którzy czują tą piosenkę.

76
2

Komentarze do "Gniję za życia w swojej rutynie"

  1. Wg mnie powinieneś zastanowić się nad sobą. Co robisz, czego oczekujesz czego byś chciał od życia. Z tego co piszesz to niefajna sytuacja raczej jest u ciebie. Pewnie ta robota jest na tyle chujowa że odbiera chęci do życia. Jeśli nie jesteś czymś uwiazany czy jakiś specjalnie tępy to zmień ta pracę. A to już zajebiscie duży krok w kierunku poprawy. Piona i powodzenia!

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Ta, zastanowić się nad sobą, radzi jakiś pewnie zmotywowany kołczem za pieniądze tatusia grzybek. Stary, masz świetny talent do pisania. Niestety zmarnowany w Polsce, tak jak mój. Lata podcinania skrzydeł i kotwica w plecy zrobiły swoje. Wydziel w tym chujostwie maleńką przestrzeń dla siebie i się nią ciesz. Co nam innego pozostało… pozdrawiam

      3

      0
      Odpowiedz
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    0

    2
    Odpowiedz
  3. Nie wiem czy masz wielu znajomych czy nie, nie wiem też czy masz dobre relacje z rodziną czy nie, i nie wiem czy masz jakąś kobietę czy nie, ale jeśli odpowiedz przynajmniej dwa razy brzmi nie, to spróbuj odłożyć trochę kasy i wyjedź za granicę. Ja mam 21 lat, k wyjechałem, nie trzyma mnie nic w Polsce, kontakty z rodziną słabe, znajomych brak o kobiecie nie wspominając. Mimo średniego stopnia mojego języka dogaduje się dość dobrze, mam spokojna prace, stałe godziny pracy i nie narzekam, jest okej. Spróbuj zmian, zrób coś co da temu życiu coś nowego, nie żałuj i się nie bój, masz jedno życie, co Ci szkodzi spróbować? Pozdro i powodzenia, trzymaj się gościu

    1

    0
    Odpowiedz