Jebana samotność

Mam 31 lat i nie mam znajomych. Dosłownie nikt spoza mojej najbliższej rodziny mnie nie zna. Nie mam z kim porozmawiać. Zawsze byłam cicha i nieśmiała. Pochodzę z biednej rodziny i dlatego w szkole byłam wyśmiewanym popychadłem. Każda próba obrony własnego zdania kończyła się dla mnie źle bo nawet nauczyciele traktowali mnie jak dziecko gorszego sortu. Jako nastolatka w nowej szkole starałam się dopasować do innych ale i tak szybko zostałam sama, bo nie miałam fajnych ubrań, telefonu i nie chodziłam na imprezy. Często przychodziło mi do głowy, że powinnam ze sobą skończyć ale jakoś to przecierpiałam i żyję dalej. Tylko kurwa po co? Każda styczność z innymi ludźmi jest dla mnie koszmarem. Nie potrafię rozmawiać, zaprzyjaźnić się, zaufać, mieć własnego zdania, bronić się, bo życie mnie nauczyło, że mam siedzieć cicho, bać się wszystkich i przyznawać innym rację. Od 10 lat praktycznie nie wychodzę z domu chyba, że muszę coś ważnego załatwić albo zrobić zakupy. Nie byłam nigdy w związku, bo jako dziecko byłam molestowana i teraz jak ktoś próbuje się do mnie zbliżyć to odbieram to jako atak i wpadam w panikę. Odizolowałam się od społeczeństwa, gniję w swoim pokoju i robię pojebane rzeczy żeby tylko poczuć się mniej samotnie np. całymi godzinami wyobrażam sobie rozmowy i sytuacje w których ktoś jest mną zainteresowany albo przytulam poduszkę i udaję, że to moje dziecko, bo wiem, że nigdy nie będę mieć dzieci ale marzę żeby mieć. Wiem, że to nie jest normalne i chyba sobie wyhodowałam jakąś chorobę psychiczną ale nie wiem jak sobie poradzić inaczej. Zjada mnie samotność. Najgorsze jest to, że nawet jak ktoś pyta dlaczego siedzę w domu, dlaczego nie mam męża i dzieci, dlaczego nie wyjadę gdzieś do pracy, to nie mogę im tego wyjaśnić, bo dla nich wszystko jest proste i mają na wszystko odpowiedź i z dupy wzięte rady. Zawsze słyszę to samo:”trzeba się przełamać i wyjść do ludzi, bez ludzi sobie nie poradzisz. Kiedyś zostaniesz sama i co zrobisz? Kto ci pomoże?”. Nie wiem kurwa… Pewnie zdechnę sama w mękach, tak samo jak żyłam.

113
1

Komentarze do "Jebana samotność"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Z bydłem trzeba krótko

    5

    0
    Odpowiedz
  3. Trzy stówy w łapę, CV w zęby, bilet do Łodzi i pod bramę ŁWF.

    5

    1
    Odpowiedz
  4. Musisz zadać sobie jedno zajebiście ważne pytanie: „co lubię w życiu robić”? A potem zacznij to robić.

    12

    3
    Odpowiedz
    1. Nie. Zadaj sobie to pytanie i szukaj pół życia odpowiedzi.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Weź się w garść, może zmień otoczenie. Wyjedź za granicę albo nie wiem zapisz się na cokolwiek, dodaj ogłoszenie w sieci że jesteś samotna i szukasz kontaktu tylko do pisania póki co później może coś więcej. Co do molestowania to raczej tylko dobry psycholog pomoże nikt inny.

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Od ludzi to trzymaj się akurat z daleka, jak wyczuja że jesteś wątła, to jeszcze bardziej cię pogrąża. Tak jak zwierzęta. Słabszych się wyrzuca.

    31

    1
    Odpowiedz
    1. nie do końca tak jest…

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Poszukaj pomocy w poradni zdrowia psychicznego. Dodatkowo zacznij się modlić do Boga.

    8

    17
    Odpowiedz
    1. bóg to ściema

      15

      6
      Odpowiedz
    2. „Boże, który nas nie prowadzisz,
      Boże, który pozwalasz zabijać to co kruche i wywyższasz tępą nienawiść,
      Boże, który rozmnażasz okrucieństwo i pozwalasz ludziom pastwić się nad innymi,
      Boże, który wywyższasz najgorszych i dajesz im bicz do ręki.
      Boże niemiłosierny, nie miej nad nami litości….”

      3

      0
      Odpowiedz
  8. Mogłabyś dać się zapylic jakiemuś pijanemu kolesiowi na imprezie i dziecko by było ale szczerze mówiąc raczej nie nadajesz się na matkę.

    5

    5
    Odpowiedz
  9. Medytuj w chuj

    9

    1
    Odpowiedz
  10. Rozumiem Cię, chociaż jestem za stary żeby cokolwiek Ci pomóc. Własna rodzina etc… Ale możesz próbować, np woluntariatu (typu opieka nad zwierzętami – poczujesz się potrzebna, zwierzęta nie kalkulują). W kontaktach z facetami uważaj bo może przyssać się jakiś kleszcz. Nic za wszelka cenę! Ja zaglądam tu bo chujnia niejedno ma imię. Swojej raczej nie upublicznię. Pozdrawiam

    21

    0
    Odpowiedz
  11. Przeczytałem tylko połowę, a już jestem zainteresowany.

    1

    5
    Odpowiedz
  12. Coś czuję, że tak naprawdę jesteś spasionym stulejem w okularach podszywającym się pod kobietę. Kobiety nie są nigdy tak samotne, żeby w wieku 31 lat nigdy nie być w, związku. Nawet jak są grube, to i tak znajdzie się jakiś typek z tak napęczniałymi jajami, że chętnie się zleje nawet w takiego grubasa. Więc radośnie wal chuja incelu i nie wypisuj głupot na chujni.

    32

    4
    Odpowiedz
    1. Widzę, że mało wiesz o kobietach.

      3

      2
      Odpowiedz
    2. Mało jeszcze wiesz o życiu.

      3

      2
      Odpowiedz
  13. myślę, że wizyta u psychologa by Ci pomogła, być może sama tego nie udźwigniesz, szczególnie w aspekcie tego molestowania w dzieciństwie. Życzę Ci polepszenia Twojej sytuacji.

    12

    0
    Odpowiedz
  14. Jestem Damian i wiem więcej o wymiarach duchowych niż przeciętny Kowalski. Możesz mnie uznać za wariata, zignorować, wyśmiać, lub wziąć sobie do serca, to co tutaj napiszę. Do rzeczy. Oprócz tych wymiarów fizycznych, które widzisz, są obok jeszcze inne, duchowe. Tam w duchowych wymiarach też jest życie, ale często o złowrogim podejściu do ludzi. Masz do siebie przyczepione różne demony np. demony odrzucenia. Sprawdź sobie w necie, co to są za jedne. Temat znam, bo sam byłem nieraz wyśmiewany i odrzucany, a to jest często wynik działania tych demonów. W Polsce wielu ludzi ma z tym problem. Izolowanie się, to również wynik działania demonicznego. Za myślami samobójczymi stoi demon śmierci (wiem, śmieszna nazwa, ale poważny temat). Tego typu myśli w twojej głowie, to nie są twoje własne myśli. Demon, jak coś przemawia w świecie duchowym do ciebie, to twój umysł interpretuje jako myśli, które wydają się, być własnymi, ale nimi nie są. Fantazjowanie o fajnym życiu to również wynik m.in. odrzucenia i poniżenia. Chce ci powiedzieć, że nie musisz tak żyć i że wszystko może zostać u ciebie naprawione. Jak? Poprzez narodzenie się na nowo. Wiem, dziwna nazwa, ale tak to się nazywa. Co to jest i o co w tym chodzi? Narodzenie się na nowo, to zawołanie do niejakiego Jezusa Chrystusa i powiedzenie mu, że np. twoje żyje, jest w ruinie, że już masz wszystkiego dość i że jeśli jest realny, to niech przyjdzie i niech ciebie zmieni i naprawi, a od tego momentu oddajesz mu swoje życie. Jeśli będziesz w tym szczera, to się narodzisz na nowo, czyli tzw. Duch Święty wejdzie w ciebie i staniesz się jego miejscem zamieszkania tzw. świątynią Ducha Świętego. Bo w sumie, co innego niby możesz zrobić z resztą swojego życia? Możesz spróbować tego i zobaczyć co wyjdzie. Tylko pamiętaj, jak się narodzisz na nowo, to nie bądź sama. Nie popełniaj tego błędu, co ja kiedyś, bo będziesz miała sporo kłopotów. Poszukaj sobie odpowiedniego Kościoła, ale nie idź do Katolickiego, Baptystycznego, Jehowy. Szukaj takiego, gdzie się nakłada ręce na chorych, gdzie są świadectwa uzdrowień, gdzie się wypędza demony, gdzie nie ma kultu maryjnego, gdzie chrzci się ludzi świadomych tego, kim jest Jezus. Jeśli da radę, to szukaj także takiego Kościoła, gdzie nie wierzy się w piekło, jako miejsce wiecznych tortur, oraz w coś takiego jak utracalność zbawienia, bo zbawienia się nie da stracić, jeśli się jest już narodzonym na nowo. Jeśli chcesz coś więcej, to napisz tutaj komentarz.

    7

    18
    Odpowiedz
    1. Jaki to kościół, dlaczego nie mówisz wprost jakie wyznanie jej proponujesz, najprościej dotrzeć do Jezusa przez Maryję, w kościele katolickim jak najbardziej są uzdrowienia.
      Co do rzeczywistości demonicznej są to sporadyczne przypadki, raczej bym się tu nie doszukiwał opętania, po prostu braku miłości, zrozumienia przez innych, może ucieczka przed poranieniami ze strony innych ludzi. Trzeba to przepracować, Bóg ma w tym jakiś plan, a On potrafi z najgorszych sytuacji wyciągnąć dobro, jest zresztą mnóstwo świadectw, wystarczy poszukać.

      7

      5
      Odpowiedz
      1. 1. Jakie wyznanie? Każda religia jest od diabła i służy do kontrolowania mas. Wyznaje się Jezusa bez ludzkich pośredników, kiedy jest się narodzonym na nowo i tyle. Szuka się zboru możliwie najbliższego prawdy od Boga. Katolicyzm nie jest najbliżej Prawdy, bo to fałszywa fuzja świata pogańskiego Imperium Rzymskiego z chrześcijaństwem pierwszych wieków dokonana za czasów Konstantyna I, tak Protestantyzm z kolei bazuje na fałszywym Sola Scriptura a u np. protestanckich Baptystów nie ma prawie w ogóle mocy Boga. Jehowy zalatują sekciarstwem i manipulacjami, więc też odradzam.
        2. Do Jezusa się dociera bezpośrednio a nie przez kult „Królowej Niebios” nazywany także maryjny, bo to jest bałwochwalstwo i to opisane w samej Biblii. Było o tym już tak dużo w necie, że nie wiem, czy jest sens ci to w ogóle tłumaczyć. Zresztą Jezus mnie tak kierował, że spaliłem wszystkie obrazy maryjne a różańce i inne rzeczy, są zakopane w bezpiecznym miejscu w lesie i to wszystko zostało przeklęte w autorytecie mocy Jezusa. Oczywiście możesz powiedzieć, że jestem zwiedzony, że to nie Jezus a diabeł mnie kierował…
        3. Oczywiście, że i u was są uzdrowienia, bo u was też są szczerze narodzeni na nowo, ale pytanie, czy wszystko, co tam macie jest rzeczywiście od Boga.
        4. Ja nie mówię koniecznie o opętaniu. Demony mogą stać obok ciebie i ci szkodzić. Mówię o tym, bo przerabiałem i nadal przerabiam temat na własnej skórze i to nie tylko ja. Ten brak miłości, zrozumienia u innych itd., o których napisałeś, powodują zranienia, które z kolei są furtką do ataków demonicznych. Ja mam np. teraz jakieś zranienie z przeszłości (jeszcze nie wiem jakie, bo nie gadałem o tym z Bogiem), które powoduje, ze pół-ludzki demon mnie atakuje poniżeniami ze strony ludzi, a to tylko jeden przykład z mojego życia.
        5. Jeśli pod „Bóg ma w tym jakiś plan” masz na myśli cierpienie i wynikającego z tego jakieś nauki, to jesteś w błędzie. Bóg nie chce by Jego dzieci cierpiały. On ma dobre myśli o ludziach ogólnie, nie tylko o swoich ludziach. Sam Jezus przecież powiedział, że przyszedł do owiec by miały życie w obfitości. Gdzie w obfitości jest miejsce na cierpienie?

        1

        4
        Odpowiedz
    2. Demony owszem działają, ale wytłumacz w jaki sposób zdiagnozowałeś u niej nawiedzenie demoniczne? U niej z tego co pisze, wygląda to na osamotnienie. Posłuchaj co ma na ten temat do powiedzenie Zbigniew Jan Popko, to wtedy dopiero dowiesz się jak to wszystko funkcjonuje.

      0

      2
      Odpowiedz
      1. Tak jak napisałem, że np. za myślami demonicznymi stoi tzw. demon śmierci. Skąd taki wniosek? Bo sam go miałem kiedyś a znam też innych ludzi, co też go mieli. Izolowanie się to również wynik działania demonicznego. Widziałem raz uwalnianie człowieka, u którego zmuszony demon się przyznał do tego, że niszczył życie tej osoby, jak dobrze pamiętam depresją, ale także właśnie izolowaniem się od innych. To molestowanie seksualne, jakie ona przeżyła, to jest pewna jedna furtka. Demony żerują na ludzkich zranieniach i traumach. Wiem, o czym mówię, bo sam mam teraz do przerobienia jakieś zranienie, w wyniku którego pół-ludzki demon mnie atakuje poniżeniami ze strony innych ludzi. Będę musiał pogadać z Bogiem na ten temat, by zaleczyć zranienie a demonowi dopierniczyć.

        Za polecenie Pana Zbigniewa dziękuje, ale słuchać jednak nie będę, bo widzę, że to bioenergoteraupeta. Już jeden taki był w Kościele Katolickim, niejaki Clive Harris. Sobie poszukaj o nim i o tym, jak to powiedział, że uzdrawia mocą demonów. Musisz uważać, bo pełno jest kłamstw dzisiaj. Nie wiem, kim jesteś, ale życzę ci, żebyś tak jak ja, był kiedyś dotknięty przez Boga, by Prawda, jaką jest Jezus, weszła w ciebie. Wtedy zrozumiesz to, co i ja kiedyś, bo widzisz, ja nie zawsze byłem takim narodzonym na nowo chrześcijaninem. Kiedyś chciałem spalić/wyrzucić Biblię, uczyłem się okultyzmu, wierzyłem w kosmitów, reinkarnację w takiej lepszej wersji, Boga jako Absoluta i różne inne. Z czasem to wszystko zaprowadziło mnie do tego, że miałem u siebie w sypialni demony. Przeżyłem paraliż senny, telepatię demoniczną, widziałem jakąś dziwną czarną plamę na suficie, miałem masę zmór nocnych, słyszałem głos demona mówiącego do mnie w nieznanym języku, ale potem jakoś Jezus mnie odnalazł i wyciągnął z tego syfu, bym dzisiaj mógł ci i innym składać takie świadectwa i innych wyciągać z tego zwiedzenia. Możesz oczywiście powiedzieć, że to ja jestem nawiedzony, zwiedzony, świrnięty, czy co tam by jeszcze, by za plakietki nie dodać do mnie, ale mam taką nadzieję, że rozważysz to, co piszę.

        0

        0
        Odpowiedz
  15. hej jestem taki sam jak Ty ~ rocznik ’84 chciałbym się z Tobą spotkać ale za chiny ludowe nie wiem jak to zrobić aby się z Tobą skontaktować (obawiam się podszywaczy podając tu swój e-mail lub nr. tel…) masz może jakiś pomysł? od razu uprzedzam że jestem prawiczkiem i mam małego/krótkiego… też nigdy nie byłem w związku, w sumie sam niewiem czemu to wszystko piszę bo w sumie na codzień nie doskwiera mi jakoś specjalnie brak towarzystwa (mam siebie – jestem strasznym samotnikiem) ale czytając Twoją „chujnię” poczułem niewiem jakto nazwać: chęć bliskości? jestem szczery chłopak, od zawsze nieśmiały, etc. Czytając Twoją „chujnie” wiem niemal na 100% żebyśmy znaleźli wspólny język, szkoda tylko że to marzenie… żegnaj nigdy niespotkana nieznajoma bliska memu sercu…
    p.s niezły desperat ze mnie, co…
    p.s 2 jestem z Krakowa jak coś (szkoda że szansa na spotkanie z Tobą jest pewnie mniejsza niż wygrana 6-ki w lotto…)

    6

    6
    Odpowiedz
    1. Jesteś prawiczkiem i to bardzo nietaktownym, bo dziewczyna przeżyła molestowanie seksualne, ma z tego powodu traumę, a ty jej piszesz o krótkim penisie… No weź, ty się zastanów, na drugi raz, zanim coś napiszesz. Dwa, jej potrzeba uwolnienia demonicznego, zaleczenia traum i ran, Jezusa (tobie też) itd. Związek z tobą tego nie rozwiąże i nie zrozum mnie źle, bo rozumiem, że szukasz podobnego do siebie, że chcesz być z kobietą swojego życia, ale dodawanie dwóch osób o podobnych problemach ma niewielkie szanse, na porządne rozwiązanie problemów, któregokolwiek z was. Musiałbyś też popracować nad swoim podrywem, bo pisanie o sobie jako np. desperacie, pogrąży cię w oczach nie jednej kobiety i nie odbierz tego jako, poniżenie z mojej strony wobec ciebie, tylko dobrą radę.

      2

      0
      Odpowiedz
  16. hej to jeszcze raz ja (ten z rocznika ’84 Kraków) czytam kolejny raz Twoją „chujnię” i niewiem co zrobić abyś nie uznała mnie za jakiegoś szajbusa (pewnie już uznałaś) ale jak coś to mam kanał na youtube: Człowiek Ulicy – taki z chomikiem w avatarze, mam tam kilka filmów, jak coś to napisz mi tam komentarz pod którymś z filmików np. Unforgiven 2 Metalliki który tam zamieściłem… też bym chciał pogadać, interesuje się ogólnie życiem, psychologią, filozofią i wieloma innymi tematami…

    3

    7
    Odpowiedz
  17. Samotna locha dziewica? Mam oczy jak ten lekarz od ciśnienia na głównej.

    5

    2
    Odpowiedz
  18. Bzdura. Jak umiesz kasę zarobić to sobie poradzisz. Lepiej żyć samotnie w spokoju ducha, niż pośród gniazda skorpionow, co będą cię kąsąc aż wykończą .

    11

    0
    Odpowiedz
    1. dokładnie, lepiej samotnie zdechnąć niż z kurwami żyć

      4

      0
      Odpowiedz
  19. Dziewczyno masz depresję i bardzo ciężko będzie to zrozumieć osobą postronnym, powiedzą Ci właśnie dlaczego czegoś nie zrobisz bo nie czują tego co Ty. Dobra wiadomość jest taka choć będzie Ci ciężko w nią uwierzyć na tym etapie, ale da się z tego wyjść. Pamiętaj że choć Ci się wydaje że nikogo nie obchodzisz, wiedz że nie jesteś sama i mimo że Cię nie znam to mnie obchodzisz. Jeżeli czujesz się na siłach to zwróć się o pomoc nawet przez internet, telefon do jakiegoś lekarza. Poproś Boga o pomoc, on wyciąga narkomanów, przestępców, alkoholików to dlaczego Tobie miałby nie pomóc. Ja mogę się pomodlić za Ciebie, zerknij na kanał na youtubie LangustaNaPalmie, wpisz sobie też świadectwa ludzi nawróconych jeśli mi nie wierzysz. Odwagi będzie dobrze 🙂

    10

    3
    Odpowiedz
    1. Niech lepiej zawoła do Jezusa, że chce się narodzić na nowo. Możliwe, że wtedy demon depresji od niej odejdzie a jeśli nie, to się go wygoni w mocy imienia Jezus. Zaraz potem trzeba pytać Jezusa o to co dalej, jak zaleczyć te traumy i rany, inaczej demon może być uparty by powrócić i to nawet w większej grupie. Z całym szacunkiem dla LangustaNaPalmie, ale to Katolik a katolicyzm sam w sobie jest zwiedziony i jest o tym nie jedno w necie.

      0

      2
      Odpowiedz
      1. Tylko niech dziesiony nie placi, bo nie dosc problemow beda ja zerowac jeszcze zieloni tacy jak Ty. Bog zawsze odpowiada. To wszystko.

        0

        0
        Odpowiedz
  20. Możemy pomailować jak chcesz

    2

    0
    Odpowiedz
  21. A masz siłownik wywrotu do Multicara M25?

    2

    0
    Odpowiedz
  22. hej laska żyjesz ????…

    1

    0
    Odpowiedz
  23. Tak jak się spodziewałem, kilka osób chciałoby tu z Tobą popisać. Podbijam i ja.
    Tu nie chodzi o to, że jesteś dziewczyną a desperaci się na Ciebie rzucą. Ja np. wchodzę na to forum, żeby poczytać historie ludzi i odpisuję im w komentarzach, pomaga mi to nie użalać się nad sobą. Ty potrzebujesz więcej rozmów niż jeden komentarz. Moja serdeczna rada jest taka : załóż teraz jakiś mail, tylko na ten cel i podaj go tu. Kilka osób się do Ciebie odezwie, jeśli to będą trolle to ich odrzucisz, a z resztą wymienisz 1, 2, 5, 10 maili i będzie to dla obu stron korzystna sytuacja. Nie musisz im ani wysyłać zdjęć, ani nawet mówić jak masz na imię. Będziesz miała pierwszych znajomych i to nie byle jakich tylko z Chujni.pl !

    10

    0
    Odpowiedz
  24. Hejo.

    Chciałem Ci tylko napisać, że przykro mi, że jesteś w takiej sytuacji, nie zasłużyłaś sobie na to.

    Z tego co myślę: najważniejsze, że masz świadomość problemu, to 1. krok do zmiany. Powiem Ci, że ja mam 23-lata i np. – też bardzo mi brakuje bliskości, też mam często tak, że leżę sobie i przytulam się do poduszki, rozmawiam z nią. Wyobrażam sobie jak się czujesz.

    Tak z własnego doświadczenia – polecam terapię (ja korzystam z terapii schematu, działa IMO b. dobrze, nastawiona mocno na pracę poza gabinetem jest). Widzę, że daje efekty. Wszystko da się zmienić, ale trzeba dużo i czasu. Tak jak pisałem – najważniejsze, że masz świadomość problemu. To już 50% sukcesu.

    Trzymam kciuki, pozdrawiam.

    4

    0
    Odpowiedz
  25. Człowiek żeby mieć poczucie własnej wartości musi mieć pracę. Jeżeli nie jesteś w stanie pracować, to idź do dobrego psychologa – spróbuj w ośrodkach interwencyjnych, a jeżeli po spotkaniu nie poczujesz się lepiej to szukaj innego. Nie każda osoba posiadająca wykształcenie jest skuteczna w danym zawodzie. Szukaj, aż znajdziesz kogoś, po spotkaniu z kim będziesz się czuć lepiej. Przykro mi, że spotkało Cię dużo zła w dzieciństwie, ale jeżeli to jakakolwiek pociecha, to wielu ludzi nosi w sobie rany psychiczne. Jest tylko jeden sposób, aby te rany zaleczyć – drugi człowiek, który zmieni Twój sposób myślenia i da Ci nadzieję.

    2

    1
    Odpowiedz
  26. To co piszesz jasno wskazuje że źródłem Twoich problemów są różne wydarzenia i sytuacje z dzieciństwa i wieku nastoletniego. Z jednej strony masz świadomość, że uciekło Ci życie nastolatki i tego nie da się tak po prostu nadrobić będąc dorosłym. Z drugiej jednak strony czy imprezy i kontakty z ludźmi pustymi jak afrykański bęben były czymś, czego warto żałować? Czy znajomości, do których kluczem są pieniądze, dobry telefon, markowe ciuchy, są cokolwiek warte? Czy głośna impreza jest odpowiednim miejscem dla osoby cichej i nieśmiałej? Czy nie jest to tak, że po prostu brakowało Ci i brakuje nastoletnich przyjaźni i miłości? Spotykałaś na swojej drodze ludzi, którzy nie koniecznie byli mili i fajni. Czy naprawdę chcesz z ich powodu niszczyć sobie życie? Musisz walczyć. Walcz, bo warto, a pierwszym etapem tej walki niech będzie wizyta u psychoterapeuty w celu przepracowania traumy molestowania w dzieciństwie. Nie bój się stawić temu czoła. To co się wtedy w dzieciństwie wydarzyło i tak w Tobie tkwi i rzutuje na życie, więc cały czas to przeżywasz. Czas wreszcie zostawić to za sobą. Ludzie owszem, będą Ci dawać rady typu wyjdź do ludzi. Oni nie chcą źle, tylko po prostu nie rozumieją że Ty nie wiesz jak masz to zrobić. Nie rozumieją że nie wejdziesz w bliższą relację z żadnym facetem bo w którymś momencie dojdzie do zbliżenia i spanikujesz i Ty o tym dobrze wiesz, więc blokujesz się już zawczasu. Oni nie wiedzą, nie rozumieją. Gdy tego nie zrobisz, wpędzisz się w lata i szczęśliwa na pewno nie będziesz. Jeszcze nie wszystko stracone – masz jeszcze marzenia, choćby o urodzeniu dzieci, zainteresowaniu innych osób. Jesteś jeszcze młoda, będzie łatwiej. Walcz o spełnienie tych marzeń. Zapisz się na wizytę do psychoterapeuty, nie odkładaj tego na później i chciej z tego wyjść, a on Ci w tym pomoże. Pozdrawiam i trzymak kciuki za Ciebie 🙂

    6

    0
    Odpowiedz
  27. Hej, jestem kobietą, twoja rowiesniczka i czulam się dokładnie tak samo, ale będąc nastolatką. Da się z tego wyjsc, (chociaż całkowitego wyleczenia duszy nie ma) . Jeśli interesuje Cię jak – zostaw namiary do siebie. Co ci szkodzi. Pozdrawiam

    2

    0
    Odpowiedz
  28. Bycie samotnikiem to piękna rzecz, za nim bym tego stanu nie zmienił.

    1

    0
    Odpowiedz
  29. Mordo, skończ jęczeć bo sama widzisz, że to nigdzie nie prowadzi. Sama stwierdziłaś, że sobie coś wyhodowałaś i oględnie mówiąc się nie pomyliłaś. Ponato, jak również sama zauważyłaś nikt Ci z tym kurwa nie pomoże. Idź do szrinka, poopowiadaj mu o tym. Ja wiem, że to trudno, że zmobilizowanie się na takie spotkanie to katusze, podobnie jak same wizyty, zwłaszcza te pierwsze. Z drugiej strony brzmisz jakbyś poza katuszami nie zaznała w życiu nic więcej. Dasz radę. Dowiesz się czegoś o sobie. A znane przestaje być aż tak straszne.
    A jak już to przepracujesz to zacznij coś robić. Kursy, siłownia, kółko literackie, cokolwiek co możesz robić z innym człowiekiem. Jak coś z kim działasz to i pretekst żeby ryj otworzyć się znajdzie. Z takiej perspektywy życie robi się lepsze. Do roboty!
    Powodzenia!

    4

    0
    Odpowiedz
  30. Czesc dzis czytalem ze polska agencja wywiadowcza poszukuje kandydatow na agentow. Mysle ze ty bedziesz dobrym materialem na takie stanowisko patrzac po twoim opisie. Oni szukaja wlasnie takich ludzi z pogranicza spoleczenstwa. Ktorzy w zasadzie nic nie maja do stracenia. Pensja jak pisza 4.5 tys na reke. Sprobuj co ci zaszkodzi!!!

    2

    1
    Odpowiedz
  31. Słuchaj, ja to zawsze byłam przegryw. Introwertyczna, gruba, trądzik i różowe zabarwienie mordy od 5 kl szkoły podstawowej, co nadawało mi wygląd świni. Nosiłam różowe dresy z muppetami, zawsze podpieralam ściany, przemykalam cichcem korytarzami w szatni i tam samotnie spedzalam przerwy. Opluwanie, ciąganie za warkocze, niewybredne rymowanki były na porządku dziennym. Także teksty takie jak ” masz dupe jak sto kilo słoni”, „ale Ty jesteś brzydka, ciekawe kto cię będzie chciał”, „wyglądasz jak jakiś mutant na tym zdjęciu”, itp. Szkoła podstawowa, liceum były dla mnie niewyslowionym koszmarem, istnym horrorem. Do tego, paradoksalnie byłam również molestowana przez 3 lata starszego gnoja z wyższej klasy, do tego kopana przez jednego patologicznego typa z mojej szkoły. Teoretycznie, przez te wszystkie przeżycia dawno powinnam już gnic 2 metry pod ziemią, bo mało kto jest na tyle silny psychicznie, żeby przetrzymać takie poniewieranie.
    Jednak jestem tu, zyje nadal, po liceum nadeszły studia, nowi, dojrzali ludzie, pierwsza praca i pieniądze, które pozwoliły mi doprowadzić twarz i figurę do zupełnego porządku (nagle okazało się, że mam zupełnie piękna twarz, kiedy po lekach stała się czysta, gładka, o kolorze porcelany i fakturze pergaminu.) Przefarbowalam włosy na heban, zaczęłam się malować i pielęgnować drogimi kosmetykami, modnie ubierać i nagle nie mogłam opedzic się od natarczywych adoratorow, przylgnela do mnie latka „snow white”, co dodało mi niesamowitej pewności siebie, a kochanków miałam na peczki. Dziś mam 35 lat, jestem w szczęśliwym malżenstwie z wspaniałym facetem ze starego, inteligenckiego rodu, mam cudowne dziecko i wierzę w to, że nawet największy przegryw i stulejarz ma swój los w swoich rękach. Szczęściu trzeba umieć dopomóc.

    4

    1
    Odpowiedz
  32. Doskonale Cię rozumiem. Mam podobnie. Tez zamierzam się zabić, bo mam dosyć chujni jaką zgotowali mi inni. Pierdolić ich, a najgorzej jak rodzina, marka brat Cię ranią. Serce się wtedy kraje.

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Rozumiem autorkę aż za dobrze – mnie gnębili potwornie w szkole i tak mi zryli beret że zachowuję się zupełnie jak ona i to nie jest żart. Nie idzie sobie z tym poradzić przez całe życie, szans na poprawę nie ma, im jesteś starszy tym gorzej, obecności innych ludzi po prostu nie idzie znieść do tego stopnia że osobom postronnym wydajesz się osobą nienormalną. Tak to jest – to nam fundują inni ludzie, tempe nic niewarte kurwy które muszą zgnoić innych aby poczuć się lepiej, a najlepiej w grupie kiedy jest ich wielu a ty jesteś sam

    1

    0
    Odpowiedz
  34. Zostaw jakiś namiar koleżanko, pomogę. Anka

    0

    0
    Odpowiedz