Jestem emocjonalnym warzywem…

Nie wiem kiedy dokładnie tak bardzo wszystko mi się odmieniło. Ale kiedyś byłam zupełnie normalną dziewczyną, pozytywnie podchodzącą do życia, zależało mi na wielu rzeczach, ludziach. Teraz. Mam 21 lat, nie wiem w ogóle co robię w większym mieście i po co studiuję. Wszystko to robię z takiego pieprzonego musu. Wszystko to znaczy, nie tylko to. Moje życie to jeden wielki przymus. Zaraz pomyślicie sobie, że jestem po prostu leniem, ale tak nie jest. Chciałabym tylko ciągle spać, nie widzę sensu w tym, żeby wstać. Kiedy muszę już gdzieś iść, to czuję, że moje nogi wloką mnie do przodu i nawet poruszam się z przymusu. Jak taki automat, robot. Kiedyś zależało mi na tym, żeby spotkać się z tym, z tą, a tutaj iść na imprezę, a tutaj się w kimś zakochałam, wielka determinacja, żeby zwrócić na siebie uwagę. Teraz jest mi totalnie wszystko jedno. Mam gdzieś bliskich, przyjaciół, nawet nie mam ochoty być w związku. Jestem najszczęśliwsza kiedy jestem sama i nikt niczego ode mnie nie chce. Ponad to nachodzą mnie jakieś dziwne lęki, ciągle czuję „ucisk” na klatce piersiowej, jakby nerwy, nie wiem jak to wytłumaczyć. Kompletnie na niczym mi nie zależy. Żyję żeby przeżyć. Warto też dodać, że wszystko mnie denerwuje i irytuje. Zaraz uznacie, że jestem psycholką, ale raz np miałam taką sytuację, że czekałam na autobus. Było zimno, długo nie przyjeżdżał. Podjechał jakiś inny, który jechał kompletnie nie w stronę mojego mieszkania. Ale sobie do Niego wsiadłam, pojechałam w jedną stronę, potem w drugą i tak spędziłam bezsensownie 2 godziny, po prostu. Po co miałam wracać do mieszkania? Nie zależy mi na nauce na studia, nawet na frekwencji. I choć czasem chcę porządnie wstać i po ludzku przeżyć dzień, nie potrafię. Dzwoni budzik, otwieram oczy, po prostu nie i koniec, poddaję się i mam wszystko w dupie. Bo mam w dupie. Czasem tak bardzo nie widzę celu, że mam ochotę stanąć na środku drogi, nie wiem, położyć się i spędzić tak cały dzień. Jestem raczej świadoma tego, że mam jakieś zaburzenia, ale gdy opowiadam o tym bliskim, Oni uznają, że to po prostu lenistwo, nie to nie jest lenistwo. Z lenistwa nie potrafię i nie chce mi się nawet okazywać uczuć innym? Chujnia….

76
8

Komentarze do "Jestem emocjonalnym warzywem…"

  1. Moim zdaniem to depresja i nerwica. Poszukaj psychologa i będzie lepiej 🙂

    12

    2
    Odpowiedz
    1. W pełni się zgadzam, że to te dwa zaburzenia. Na depresje wskazuje brak energii, sensu spotkań z ludźmi, emocjonalne otępienie, obojętność, izolacja. Na nerwicę i stany lękowe wskazuje ucisk klatki piersiowej, utrudnienia w wykonywaniu zwyczajowych czynności(lęk) i zapewne inne psychosomatyczne dolegliwości, których nie napisałaś. Masz dwa wyjścia-pójdziesz na wizytę do psychologa lub spróbujesz sama sobie dać z tym radę. Jeśli samonaprawa nie będzie przynosić efektów do miesiąca czasu, to nie ma sensu tak egzystować i należy niezwłocznie udać się do lekarza po pomoc. Na pocieszenie powiem ci, że spotyka to coraz więcej osób, ale im się nawet nie chce pisać chujni. Głowa do góry i powodzenia.

      5

      0
      Odpowiedz
  2. Brzmi jak początki depresji. Idź się zbadać.

    8

    2
    Odpowiedz
  3. Może masz Acedie jak ja do niedawna? To jest jak rak.Chcerz coś ze sobą zrobić ale nie wiesz co.Jak zaczynasz coś robić to szybko się męczysz i wracasz do niewymagającej bezczynności. Często odczuwasz dyskomfort spowodowany tym niezadowolebiem z tego gdzie jesteś. Problem w tym że sama nie wiesz gdzie chcerz być i tak sobie jeździsz dwie godziny busikiem w poszukiwaniu sama nie wiesz czego. Co poradzić? Hmm jakiś sport? Pasje? Coś co sprawia przyjemność i pozwoli ci się rozwinąć. A te myśli egzystęcjalne to wyjeb do kosza. Coś ma sens bo ty chcerz by to miało sens i tyle.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. „chcerz” – na miłość boską, ja pierdole…

      9

      0
      Odpowiedz
  4. Depresja. Doskonały obraz kliniczny

    5

    1
    Odpowiedz
  5. Najprawdopodobniej depresja, możliwe, że coś jeszcze. Ale spokojnie, to nie wyrok. Idź na terapię behawioralno poznawczą. Rozmowy z bliskimi sobie daruj, przeciętny człowiek (często mam wrażenie, że w tym kraju w szczególności) nie ma kompletnie żadnej wiedzy psychologicznej, nie wie nic na temat emocji i kompletnie sobie z takimi rzeczami nie radzi. Równie dobrze mogłabyś pójść do swoich bliskich z dziurą w zębie, lub ze złamaną ręką – od tego są specjaliści. Druga sprawa, to to, że twoje otoczenie często znajduje się wśród przyczyn twojego stanu. Nie trać czasu na szukanie pomocy w necie, bo tu nie ma drogi na skróty. Powodzenia

    8

    0
    Odpowiedz
  6. umówisz się ze mną na kawę ???

    10

    0
    Odpowiedz
  7. Jak dzieciaczku będziesz musiała na siebie zarobić aby mieć papu i dach nad głową to szybko się zbierzesz z ciepłego łóżeczka, już niedługo.

    8

    15
    Odpowiedz
    1. Myślę, że to Ty jesteś dzieciaczkiem, który nic nie wie o życiu.

      4

      0
      Odpowiedz
  8. Cześć. Poszukaj fachowej pomocy(psycholog i psychiatra).Nie piszę tego złośliwe tylko niepokoi mnie troche Twoje samopoczucie.Pozdrawiam. Powodzenia!

    8

    0
    Odpowiedz
  9. Też tak mam, proszę powiedzcie co z tym zrobić

    0

    0
    Odpowiedz
    1. A cxego nie zrozumiales ze zdania „idz do specjalisty”?

      3

      1
      Odpowiedz
  10. Czy zadajesz sobie pytanie jak mogę sobie pomóc czy ten stan jest dla ciebie do zaakceptowania? Wyglada na depresję… Może czas poszukać fachowej pomocy.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Zbadaj tarczycę

    6

    0
    Odpowiedz
  12. Depresja endogenna jak nic. Świadomość że się na nią cierpi i dobry psychiatra uratuje Ci życie. Też to przerabiałem teraz jest dobrze. Poszukaj kogoś z podobnymi problemami.Pomaga wysiłek fizyczny taki aż do bólu antydepresanty w ostateczności. Pozdrawiam. PS.Nie wiem jak ale chciałbym utrzymać z Tobą kontakt.

    6

    0
    Odpowiedz
  13. Idz do psychologa jak masz problem ze soba. To zaden wstyd, oni od tego sa. Choroby badz schorzenia psychiczne to normalna sprawa tak samo jak bole glowy czy innych czesci ciala. Poza tym zawsze lepiej isc do specjalisty niz do ksiedza… Pozdrawiam

    1

    2
    Odpowiedz
  14. Jakbym czytała o sobie

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Mam bardzo podobnie… Nie widzę sensu już w niczym… Ciekawe kiedy to się wszystko skończy… Szkoda że nie zostawiłaś jakiegoś namiaru do siebie, porozmawialibyśmy sobie o tych dziwnych zjawiskach życiowych. No ni, trzymaj się i wiedz że nie jesteś sama.

    5

    0
    Odpowiedz
  16. Przypuszczam, że masz depresję, polecam wizytę u specjalisty. To powaźżna sprawa, nie wolno jej lekceważyć.Sam się wybieram. Nie poradzę ci, żeby wziąć się w garść i być optymistką, bo to jakby powiedzieć do sparaliżowanego „Wstań i idź”. Masz problem, im szybciej zaczniesz go leczyć, tym lepiej. Nie przejmuj się hejtem, kóry się tu zapewne wyleje. Pamiętaj, są sadyści, których cieszy ludzkie cierpienie. Mam taką teorię, że depresje, nerwice i podobne zaburzenia biorą się z nadmiernej wrażliwości. Niektórzy rodzą się bez filtra, który pozwala większości ludzi znosić trudy istnienia. To czym ludzie się zazwyczaj nie przejmują, osoby nadwrażliwe rani, krąży w umyśle i powraca jako trauma. Jesteś bardziej wrażliwa niż większość i to przeszkadza ci w funkcjonowaniu. Pamiętaj, że masz prawo być smutna, nieszczęśliwa i sfrustrowana, o czym zapominają ci „normalni”. To nie oznacza choroby psychicznej, tylko większą czułość receptorów. Psycholog lub psychiatra pomoże te receptory wyregulować. Nie jesteś sama, nie załamuj się. Trzymam za ciebie kciuki i polecam przeczytać”Wilka Stepowego” H. Hessego.

    2

    0
    Odpowiedz
  17. To depresja musisz z tym się zgłoś do psychologa lub psychiatry

    2

    0
    Odpowiedz
    1. albo znależć ogromnego bolca i jak rączego dzikiego rumaka okiełznać i ujeździć.

      5

      2
      Odpowiedz
  18. Niestety wszystko co opisałaś wpisuje się dokładnie w obraz depresji. Wpisz w google takie pojęcie „anhedonia” i zobaczysz, że będzie to coś, co znasz aż za dobrze. Moja rada jest taka, żebyś tego nie lekceważyła i jak najszybciej poszukała pomocy u psychologa lub psychiatry. Idąc na studiach dopadło mnie to samo, niestety wmówiłem sobie, że „w końcu będzie lepiej”. Minęło kilka lat (zmarnowanych), a jest gorzej niż było. Depresja sama nie mija, ktoś musi nas uratować, przyjaciel, członek rodziny czy psycholog, ale kogoś o pomoc trzeba poprosić, nasz własny umysł oszukuje nas tak bardzo, że człowiek nie jest w stanie sam siebie uratować. Jeżeli chcesz z kimś o Twoim problemie pogadać to napisz do mnie : prokop.maj@gmail.com, poznałem temat z każdej możliwej strony. Jeżeli wolisz dowiedzieć się o depresji więcej na własną rękę to polecam przede wszystkim strony w języku angielskim (jeśli znasz) – googluj kombinacje słów ‚depression’, ’emotional numbness’, ‚derealisation’ itp. A na koniec kilka cytatów, które być może wydadzą Ci się znajome : „Depression is the constant feeling of being numb. Being numb to emotions, being numb to lie. You wake up in the moring just to go back to bed again. Days aren’t really days; they are just annoying obstacles that need to be faced. And how do you face them? Through medication, through drinking, smoking, drugs, cutting… When you are depressed, you grasp on anything that can get through the day. That’s what depression is, not sadness or tears, it’s the overwhelming sense of numbness and the desire for anything that can help you make it from one day to the next.” // „It feels like pain, pain every day. Your brain knows you are nothing and this causes pain. The pain grows in every cell of your body, like a disease that eats you from the inside out. Soon you’re only a shell, because there’s nothing left on the inside. (…) Just a skin that walks around all day hurting.”// „Yes, we are tired, but it’s not all from lack of sleep. We are tired of waking up with nothing to look forward to, tired of going to bed exhausted after doing a million things we find no enjoyment in doing. We’re tired of this void, this emptiness that looms over us even though our days are packed. We are tired of the loneliness that presses down on us even though we’re surrounded by dozens of people.” // „It’s like drowning. Except you can see everyone around you breathing.” // „Depression is such a cruel punishment. There are no fevers, no rashes, no blood tests to send people scurrying in concern, just the slow erosion of self, as insidous cancer. And like cancer, it is essentially a solitary experience; a room in hell wih only your name on the door.”

    2

    0
    Odpowiedz
  19. Zapierdalaj do lekarza! Mozesz byc mocno chora.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Jestem rok starszy i mniej więcej od roku mam podobnie. Wszystkie objawy takie jak piszesz, nawet to bezsensowne tułanie się busem. Ujebałem od tego czasu semestr na studiach, straciłem kontakt z wieloma osobami i tak ogólnie toczyłem się w dół nic nie mogąc z tym zrobić. Ale jak już byłem bardzo bliski dna to nagle zniknęła ta obojętność, czułem, że musze coś zrobić, albo się zajebać albo zacząć żyć. Na szczęście w miarę udaje mi się to drugie (przynajmniej na razie). Poszedłem do pracy, wróciłem na studia i chwile po tym jakoś odżyłem. Teraz, parę miesięcy od tego mojego ‚zmarwychwstania’ trochę znowu to wraca, w mniejszym stopniu ale jednak. Próbuję z tym walczyć ale jest ciężko, chociaż w porównaniu do tego co przeżywałem jeszcze parę miesięcy temu to nie ma źle:P. Chętnie bym z Toba o tym pogadał bo w sumie nigdy sam nikomu o tym nigdy nie mówiłem, tzn wiadomo rodzina, znajomi widzieli, że coś ze mną jest nie tak ale albo udawali, że tego nie widzą albo mieli to w dupie. Trzymaj się bo wiem jak chujowe jest to uczucie i mam nadzieję, że jakoś uda nam się porozmawiać.

    2

    0
    Odpowiedz
  21. Mam tak samo z relacjami kiedyś czułem co innego teraz mam wszystkich gdzies jedyne na czym mi zależy to nauka na studiach (chociaż tyle) nie czuję współczucia miłości chęci przyjaźni ignoruję każdego kto znajdzie się blisko mnie to samo z rodziną nie znają mnie nie umiem z nimi rozmawiać jesteśmy dla siebie jak obcy. Mimo iż wielu rzeczy mi się nie chce to zawsze kiedy myślę o studiach w głowie pojawia się muszę być najlepszy nawet nad duperelowatym temacie potrafię spędzić cały dzień bo nic innego mi się nie chcę….

    1

    0
    Odpowiedz
  22. masz depresje, ogarnij sie albo za 20 lat wystąpisz w programie „damy i wiesniaczki” będąc tą druga

    0

    3
    Odpowiedz
  23. Wiele chorób może dawać takie objawy. Jeżeli chodzi o mnie była to mononukleoza (albo np. cytomegalia). Możesz się przebadać. To nie musi być od razu mózg.

    1

    1
    Odpowiedz
  24. Zbadaj sobie tsh na niedoczynność tarczycy

    0

    0
    Odpowiedz