Moda na szerzenie poglądów

Jak byłem młody, to pamiętam, że jak wpadł mi jakiś film, czy to polski, czy zagraniczny, to jak był dobry, to automatycznie miałem szacunek do wszystkich, co w takowym zagrali. Aż do czasów obecnych, gdy aktorzy napastliwie zaczęli szerzyć swoje poglądy. W przeciągu zaledwie kilku lat poznałem bardzo przykre poglądy bardzo wielu aktorów, których szanowałem za mistrzowskie umiejętności aktorskie. Myślałem, że skoro grają takie wspaniałe postacie jak Krystyna Janda prawniczkę z filmu „Tato”, albo Daniel Olbrychski jako Andrzej Kmicic z Potopu, Marek Kondrat jako Adaś z Dnia Świra. Wspaniałe role, genialni aktorzy. Fajnie, jakby starali się tego nie zepsuć. Ale nie. Musieli. Nadeszła niezrozumiała kompletnie moda na wygłaszanie swoich poglądów politycznych, nieważne jakich. Tak więc w przeciągu kilku lat poznałem naprawdę nie chcąc tego, poznałem poglądy wielu osób z szoł biznesu. Kondrat i Olbrychski POpierają KOD, Zelt uważa, ze polscy bohaterowie wojenni to bandyci, Janda jest feministką, Kociniak jest niemal zakochany w Platformie Obywatelskiej i tak dalej. Te i wiele innych skrajnych opinii poznałem w przeciągu zaledwie kilku lat. Przez całe moje życie żaden z aktorów nie szukał wrogów, ani nie chciał chełpić się poglądami, a tu bach! Nagle wszyscy aktorzy zaczęli się dzielić ze wszystkimi, tym co sądzą o tym lub tamtym w polityce! Po chuj się pytam? Po cholerę oni nagle zechcieli psuć sobie reputację i pozytywną opinię, wśród fanów, którzy mają inne poglądy? Po cholerę oni to robią?

63
24

Komentarze do "Moda na szerzenie poglądów"

  1. Hmm wydaje mi się, że lejesz na sytuację polityczną i zamykasz się w szczelnym bąblu, gdzie nie dochodzą kolejne ustawy. Ale dlaczego masz za złe polskim aktorom, że im ten kraj nie zwisa? Zagadkowy z ciebie człowiek

    2
    8
    Odpowiedz
  2. Nie wiem skąd info o Kociniaku, bo zszedł był niedawno, niestety.
    Fajny był. I się nie afiszował.

    0
    1
    Odpowiedz
  3. „Po cholerę oni nagle zechcieli psuć sobie reputację i pozytywną opinię, wśród fanów, którzy mają inne poglądy? Po cholerę oni to robią?”

    Bo są inteligentni, mają swoje lata, pamiętają wiele, i widzą, co się dzieje, wiedząc, jak źle się może skończyć (i nie pierdol Panu twojemu za uszami o „utracie przez nich reputacji”, bo jest wręcz przeciwnie, a sądząc po twoich poglądach nędznego pis-iaka (albo podobnego syfu umysłowego), ty im możesz najwyżej buty czyścić). A ty, patałachu, jak będziesz miał tyle rozumu i tzw. doświadczenia życiowego co oni, to wtedy też będziesz wiedział dlaczego. A na razie morda w kubeł i do książek, dziękując im, i im podobnym, za to, co właśnie robią, bo to m. in. dla twojego zasmarkanego dobra. /Mesio
    PS. PS-a się Panu twojemu nie chce pisać.

    8
    40
    Odpowiedz
    1. Tym razem niezawodnie i w sedno.

      1
      6
      Odpowiedz
  4. Oni sa aktorami, mlocie, aktorami. Udaja kogos innego – robia to bardzo dobrze, gdyz to ich zawod. Kiedy ogladasz film, masz odstawic na bok cokolwiek o nich wiesz i wsiaknac grane przez nich postacie. Poza filmen graja samych siebie – ludzi, ktorzy, tak jak wszyscy inni, maja swoje poglady i maja prawo do ich wyglaszania. Ja rowniez jestem zawiedziony, gdy dowiaduje sie o pogladzach szanowanego przeze mnie aktora, ktore sa sprzeczne z moimi. Lecz wtedy przypominam sobie, jak swietnie zagrali w danym filmie. Uswiadamiam sobie, ze nie mogliby zagrac tak dobrze danej postaci, gdyby nie mieli pelnego zrozumienia jej psychiki i swiata, ktory ja otacza (a wiec i naszego, rzeczywistego, w wiekszosci przypadkow -np. ten w przytoczonym przez ciebie Dniu Swira). Wtedy rozumiem, ze poglady inne od moich moze nie sa w pelni niesluszne.

    4
    1
    Odpowiedz
  5. Bo mają poczucie odpowiedzialności wynikającej z miejsca jakie mają w polskiej kulturze. Aktorzy i inni artyści taką postawą przyczynili się do obalenia komunizmu wiec nie ma tu nic nowego. Swoją drogą to nie zastanawia cię, ze nie ma żadnego wybitnego aktora czy aktorki popierającego ten burdel, który fundują nam rządzący?

    4
    8
    Odpowiedz
    1. A co ma wspolnego wybitnosc aktora do pogladow politycznych? Ze to niby jakis autorytet?

      4
      0
      Odpowiedz
  6. Sam kiedyś chciałem o tym napisać. Najgorsze co może zrobić aktor/muzyk/artysta – publicznie poprzeć którąś z opcji politycznych. Po jaki chuj to robią? To społeczeństwo już jest wystarczająco podzielone, nie trzeba dokładać. Tylko że oni kurwa myślą że jednoczą polaków przeciw tym złym… tylko nie widzą że obie strony są złe. Polityka to szambo.

    14
    3
    Odpowiedz
    1. Polityka nie musi być zła jeśli nie angażują się w to idioci. Problem w tym kraju polega na tym że każdy pierdoli że trzeba coś zmienić, a na wyborach wszyscy głosują na tych „jednych i drugich” czyli 2 te same partie, jakby tu był system dwupartyjny i nikt poza nimi nie startował… Partie skompromitowane są skończone, szkoda że to nie dotyczy Polski. No i zobaczycie jak motłoch znowu zawierzy temu co wskaże telewizja…

      0
      0
      Odpowiedz
  7. To jeszcze chuj, posłuchaj sobie jak De Niro wyzywa i miesza z błotem Trumpa. Ja za Trumpem akurat nigdy nie byłem, ale jak usłyszałem co jeden z moich ulubionych amerykańskich aktorów mówi o nim (i jak mówi) to mi szczęka opadła. Byłem po prostu zszokowany skalą chamstwa i prostactwa Roberta De Niro, a miałem go wcześniej za człowieka z wielką klasą. Strasznie stracił w moich oczach, już nigdy nie będzie u mnie miał takiego szacunku jako człowiek.

    11
    1
    Odpowiedz
  8. Zelt powiedział, że część z nich była bandytami, i miał racje.

    4
    4
    Odpowiedz
  9. Rano piję siedem łyków wody po czwartym oblizując wargi.

    1
    1
    Odpowiedz
  10. pierdolisz. po prostu teraz mają środek przekazu- tv, internet. sam pomyśl, że jeszcze 10 lat temu mało kto miał kompa i neta, więc ten przekaz był ograniczony. a teraz? wszystko na wyciągnięcie ręki. poza tym co cię obchodzą ich upodobania polityczne? aktor ma grać, a co se gada prywatnie, to jego sprawa

    1
    1
    Odpowiedz
    1. No nie przesadzaj 10 lat temu praktycznie każdy miał już neta i kompa. Przynajmniej w miastach.

      0
      1
      Odpowiedz
  11. Jak to po co? Bo płyną z tego obustronne korzyści. A to jakaś dotacja wpadnie a to nagle ktoś do filmu weźmie, szepnie dobre słowo gdzie trzeba. Za to matoły które widzą w aktorach i gwiazdeczkach swoich guru od razu polecą głosować na tego kogo wskaże ich ulubiony aktor czy inny cep.

    6
    1
    Odpowiedz
  12. Cytat z klasyka: Pierdolisz, pierdolisz moją kobietę.

    0
    2
    Odpowiedz
  13. „szoł” a może show? A teraz taka moja mała prawda dla Ciebie. Nie oni wcale nie muszą lubić np. PO ale mają z tego profity albo po prostu robią „show”. Bo nie ważne jak mówią (czy dobrze czy źle) ważne ŻE mówią. Spójrz na taką Kim Kardashian nikt o niej nie mówił nikt jej nie znał dopóki nie zrobiła „show”
    Może poszukaj autorytetów gdzie indziej

    4
    1
    Odpowiedz
  14. Mi imponuje Wladimir Wladimirowicz Putin bo On nie pije alkoholu i jest twardym facetem.Nie jak większość że jaja rosną wraz z ilością promili w organizmie.Panimajetie?

    5
    2
    Odpowiedz
  15. Też to rozkminiałem, ale od drugiej strony. Dlaczego politycy podpierają się autorytetem aktorów? Jak zepsuje Ci się samochód, słuchasz się mechanika, jak zegarek zegarmistrza, jak komputer, informatyka. Dlaczego do bulwy nędzy, jak lud idzie na wybory, słucha się aktora, czy piosenkarki? Jest to z pozoru idiotyczne, bo przeciętny znany aktor, czy piosenkarka nie mają żadnego sensownego wykształcenia – nie skończyli ani politologii, ani prawa, ani ekonomii, ani nawet nie znają historii na tyle, żeby być jakimkolwiek autorytetem politycznym – powiem więcej: często poza tym, że są świetnymi artystami, na niczym innym się nie znają. No więc co? Powiem Ci co. Większość ludzi nie podchodzi do polityki, czy ekonomii logicznie, bo jej nie rozumie, tylko emocjonalnie identyfikuje się trochę bardziej z jakąś tam frakcją, albo innej nie lubi. Poza tym nie ufamy politykom, prawda? A aktorzy mają coś, czego często nie mają politycy. Mają dwie cechy: jedna to charyzma i umiejętność przemawiania, budzenia emocji, a druga to łatwość odgrywania roli według scenariusza. Scenariusz piszą szefowie partii, a niestabilni emocjonalnie artyści dają się zmanipulować pustymi, ale pięknymi hasłami i cośtam popierają – a później często żałują. Zaczynają wchodzić w swoją rolę, wierzyć w nią całym sercem, grać według scenariusza i swoją grą ciągną za sobą tłumy. Motłoch idzie za tymi ludźmi, tak jakby oglądał film, słuchał piosenki, nie myśli, tylko czuje emocje i przynależność do grupy, bo widzi aktorów i piosenkarki i już Ci politycy kojarzący mu się normalnie z kłamstwami, manipulacją i złodziejstwem nagle wydają się nie tak źli, a przynajmniej lepsi od tych drugich. Tak więc politycy ze specami od PR piszą scenariusz, urządzają wiece i montują sobie komitety poparcia złożone z takich naiwnych sławnych pięknoduchów i robią przedstawienie dla ludu, a lud dostaje orgazmu, bo widzi, że ich idol popiera to, czy tamto. Prawda jest taka, że ich idol żyje w swoim matriksie dostatniego życia i wie na temat polityki, tyle, co oni sami, a może i mniej. Na tym polega demokracja, żeby zmanipulować i oszukać jak największą liczbę ludzi, a nikt nie zrobi tego lepiej, niż artysta, który uwierzy w jakieś brednie.

    16
    1
    Odpowiedz
    1. Pięknie powiedziane, szkoda, że mało kto to przeczyta.

      1
      1
      Odpowiedz
      1. Ja żem przeczytal panie pisz pan wincyj!

        3
        0
        Odpowiedz
      2. losowo spojrzałam gdzieś w środek tekstu „manipulacja i złodzieje”, hm, nie przeczytam, dzięki.

        0
        2
        Odpowiedz
  16. Ludzie nie wierzą w siebie dlatego są im potrzebni liderzy/autorytety. Muszą się kogoś trzymać bo sami boją się decydować o swoim życiu.

    1
    0
    Odpowiedz
  17. Rób doktorat

    0
    0
    Odpowiedz