Moja największa życiowa chujnia

Moja zmora = relacje z ludźmi a właściwie ich brak. Nie potrafię się otworzyć nic nie pomaga alko nie działa wręcz odwrotnie. Zawodzę ludzi, umawiam się na spotkanie i nie przychodzę z czego później muszę się tłumaczyć wciskająć ludziom kity, których i tak nie łykają. Nie wiem jak to przezwyciężyć, powiedzieć prawdę, że nie umiem nawiązać relacji, jestem upośledzony społecznie i na co dzień w pracy itd udaję, że jest inaczej ?Piszę to wstawiony oczywiście piłem sam bo tak tylko lubię. Nie wiem jak przeprosić tych ludzi których zawiodłem w jakiś sposób. Nie chcę już wciskać kitu i udawać. Miałem przejebane od dzieciaka w domu ale to nie jest usprawiedliwienie dla mojego zjebanego charakteru. Nie pisałem tutaj chujni od dobrego roku ale jak widać 2020 zaczyna się u mnie zajebiście. Nie chcę niczego oprócz normalności.

32
8

Komentarze do "Moja największa życiowa chujnia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Normalność jest dla normików

    0

    0
    Odpowiedz
  3. musisz pojąć że to o czym piszesz jest problemem dopóki Ty sam uważasz to za problem, ja z perspektywy 36 latka mam wyjebane na ludzi, i Tobie też polecam, pzdr autorze

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Mozesz miec osobowosc schizoidalna. Ja to mam. Tyle ze ja za bardzo nie chce nawiazywac relacji z innymi ludzmi, nudza mnie. Dogaduje sie jedynie z podobnymi do mnie osobami, wycofanymi spolecznie lub posiadajacymi podobne hobby (elektronika), ale takich malo jest. Czuje samotnosc ale przecietni ludzie mnie tylko stresuja. Pociesz sie ze masz prace. Ja juz od dawna nie mam, nie umiem juz udawac towarzyskiego. Naduzywam od lat alkoholu by zabic smutek, teraz powoli z tego wychodze. Trzymaj sie i nie pij bo to poglebi Twoje problemy.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Przyjacielu młody. Tzw. świętego spokoju to nie ma nikt. Od chwili, kiedy po raz pierwszy ujrzał światło słoneczne (a i to nie wszyscy), aż do katafalku. W zasadzie to nie masz problemu z ludźmi tylko z sobą. Ludzie dali ci w życiu po dupie i to siedzi w tobie. A kontakty z innymi to zawsze ryzyko. Możesz znaleźć szczęście lub cierpienie. Jedno jest pewne, jeśli nie staniesz do wyścigu to go na 100% nie wygrasz ani nie ukończysz. Znajdź dobrego psychoterapeutę a jeśli wierzysz w Boga, to się dodatkowo módl. Masz szansę wyjść na prostą.

    1

    1
    Odpowiedz
  6. Myślę, że Twój problem leży w braku prawidłowej integracji ego. Masz niskie poczucie własnej wartości i poczucie niedostosowania społecznego z powodu prawdopodobnie wcześniejszych wspomnień, które ciągle Cię paraliżują. Zachęcam Cię, żebyś zrobił to co ja, to znaczy wziął udział w psychoterapii – myślę, że u Ciebie najlepsza będzie praca w nurcie psychodynamicznym, psychoterapia skoncentrowana na przyswajaniu umiejętności bycia „tu i teraz”, żebyś przerwał błędne koło nerwicowe, przestał się przejmować prozaicznymi sytuacjami (zawiedzeniem i tak dalej jak mówisz), to jest wykonalne. Integracja, budowanie nowej osobowości, zmiana zachowań jest możliwa, tylko trzeba tego bardzo chcieć. Przez „normalność” o jakiej piszesz, zakładam, że masz na myśli równowagę emocjonalną, prawidłowe odróżnianie emocji innych ludzi (złych i dobrych), żeby móc prawidłowo poruszać się w relacjach międzyludzkich, zniwelowanie nadmiernego myślenia i autoanalizy własnych przeżyć (za duża świadomość, zbytnie przejęcie światem wewnętrznym prowadzi do coraz większego zamykania się w sobie). Powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Nie wciskaj kitu typom. Powiedz, że masz ciekawsze rzeczy do zrobienia niż marnowanie czasu na zjebow.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ludzie to najgorsza zaraza jaka mogła się przytrafić tej planecie.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Słuchaj kurwa mać, nie przepraszaj żadnego chuja za to żebyś udawał kogoś innego kim nie jesteś, chuj im w pizdę, bądź sobą, a kiedyś docenisz samotność w dzisiejszym świecie to skarb bracie

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Przynajmniej wiadomo dlaczego pijesz. Zgłoś się na terapię uzależnień, tam się załatwia przyczyny nie tylko skutek. Zrozumiesz siebie i nauczysz się te problemy załatwiać inaczej niż tuszować piciem (co jak wiesz nic nie daje, a jeszcze dokłada kłopotów). Jeśli się zastanawiasz czy warto, to zadaj sobie pytanie; czy jakbyś nogę złamał, to też być siedział z tym sam i pijąc czekał aż się poskłada?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. To się nie umawiaj, albo umawiaj tylko przy tak ważnych sprawach, że wtedy na pewno przyjdziesz.

    0

    0
    Odpowiedz