Wakacje zapowiadały się zajebiście. Wróciłam sobie z zagranicy. Dobrze zarobiłam. Odpicowałam się na glancuś. Poznałam fajnego chłopaka. Życie jakoś się kręciło... A teraz ? Teraz jest chujnia...I to taka masakryczna. Men się ulotnił, tzn. ja zerwałam. NiBY chciałam wrócić, ale on ma mnie już w dupie. Budzę się i żyć mi się nie chce. Nie mam nawet siły, żeby się ogarnać i iść za jakąś pracą, bo hajs też mi się już skończył. Czuję się jak taka kaleka życiowa. I nie wiem co dalej ze sobą począć. Moje życie nie ma sensu. Tkwie w tym bagnie i nie umiem nic zmienić. Chciałabym, żeby on do mnie wrócił. Ogarnęłabym jakąś robote i jakoś to by było. A tak to jestem sama ze swoim problemami. I nie umiem sobie z nimi poradzić. Jedna wielka chujnia:( heh
Komentarze:1. Na chuj zrywałaś? głupia jesteś to teraz cierp, a on jest mądry facet, że nie leci na każdy kaprys z wywieszonym ozorem. Musisz się nauczyć w życiu odpowiedzialności za własne decyzje, może to Ci pomoże.
2. a rodzina? jakieś wsparcie? kup sobie nalewkę z dziurawca
3. słabo w chuj, weź się lecz dziewczyno lub porządnie walnij głową w ścianę, może Ci się coś odmieni, bo nadziei to ja nie widzę :|
4. Trzeba myśleć, sama zerwałaś to się nie dziw że nie wróci, to nie pies !
5. tak jak wyżej napisali: pierdolnij się w łeb i na przyszłość działaj konsekwentnie
Ukryj komentarze