Tak, wkurwiają mnie tzw. "motylki" w brzuchu. Ale zacznijmy od początku. Jestem strasznym romantykiem i niewolnikiem własnych uczuć. Mija właśnie rok, odkąd zakochałem się na zabój w pewnej dziewczynie. Tak już mam, jeb! i myślę tylko o tej jednej. Oczywiście nic z tego nie wyszło, minął rok, prawie mi przeszło. I co? Tak, zgadliście :) Poznałem nową "miłość życia". I tak oto przeszliśmy do wspomnianych wyżej motylków. Nie mam apetytu, a wręcz lekko mi niedobrze cały dzień. Budzę się w nocy 100 razy i nie mogę zasnąć z powodu świdrowania w brzuchu. Tak, jest to fajntastyczne uczucie... ale nie w przypadku nieszczęśliwej miłości. A wszystko wskazuje na to, że i tym razem nic z tego nie będzie. Śrut!
Podziel się wpisem:
Ustaw opis GG
Dodaj do wykop.pl
Komentarze:1. Czy jestem jedynym czlowiekiem na Ziemi, który tych przysłowiowych "motylków" nie mial? ;/ Dodam tylko, że mam 22 lata i jestem w związku od 3 lat. I musze powiedzieć, że jestem zakochana. Tak po za tym, to nie pieniaj!
2. Mnie to czasem tak napierdala w brzuchu, że chyba się już nigdy nie zakocham, bo serio - mam wtedy poważne problemy żołądkowe!
3. powiedz jej wprost co czujesz, weź to zrób bo się będziesz tak męczyć.
4. Już wole ślimaczki w dupci niż motylki w brzuchu.
5. Komentarz 4 zaliczamy do EPIC komentów. xD
Ukryj komentarze