Nie chodzę do kościoła w niedzielę

Cały problem polega na tym że, jestem już prawie pełnoletni i chcąc niechcąc jestem zmuszony mieszkać z dziadkami. Dzisiaj właśnie zauważył że nie poszedłem do kościoła. A moi dziadkowie są do przesady religijni i zmuszają i mnie do chodzenia do kościoła co kurwa niedzielę. A do tego dzisiaj opieprzył nazywając mnie jakimś jebanym komunistą. Ja się kurwa pytam co ma ideologia wspólnego z tym że nie poszedłem do kościoła?! Rozumiem że komuniści potępiali kościół i w ogóle ale, to że nie chodzę wcale nie znaczy że nie wierze, no kurwa…

18
21

Komentarze do "Nie chodzę do kościoła w niedzielę"

  1. Dziadkowie chcą pewnie abyś wyrósł na porządnego człowieka dlatego kierują cię do kościoła,na twoim miejscu zapoznałbym jakieś młode panny kościelne,sam kiedyś chodziłem z trzema przyjaciółkami do kościoła aż jedna zakonnica była zazdrosna i ciągneła mnie za uszy bo gadaliśmy na nią pingwin było to w szkole podstawowej. 😀

    2

    1
    Odpowiedz
    1. A to nie było porządnych komunistów?

      2

      0
      Odpowiedz
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. oczywiście gumowanie dla dziadków!

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Postaw sprawę jasno – nie chodzę do kościoła i chuj, bo w to nie wierzę, nie przemawia to do mnie i tyle. Jak cię wypierdolą z domu to idź do proboszcza, powiedz że to przez niego i niech płaci na twoje utrzymanie.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. nie potępiali tylko konkurowali bo komunizm i chrześcijaństwo to są ideologie naiwnie idealistyczne i podobne i nie ma takiej opcji aby dwa nie możliwe do zrealizowania utopie naraz współistniały. A boga nie ma wyluzuj jak wydaje ci się że w coś tam wierzysz to jesteś głupszy od komunistów i religijnych bo wiara o jakiej mówisz nie weryfikowalna nie podlegająca żadnej zewnętrznej kontroli weryfikacji ma inną nazwę zwie się pierdolec, shizy, i charakteryzuje słabych ludzi którzy wychowani w religii nie potrafią się od niej odciąć.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Na tym właśnie polega idea wierzenia, tłuku. Wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się pewność. 90% dziedzin naukowych z resztą opiera się na wierze. Dowodzenie tezy może być tylko mniej, lub bardziej bliskie prawdy i teza trzyma się dopóki, dopòty nie zostanie obalona, co z resztą jest warunkiem postępu nauki. Cała fizyka teoretyczna to bardziej wiara, niż nauka. Teoria „zarazkowa” choroby, to wiara. Mało tego, ostatnimi czasy, medycyna obaliła dotychczasową WIARĘ w etiologię zapalenia zatok. Stan wiedzy na dziś jest taki, że nie wiemy, co wywołuje przewlekłe zapalenie zatok! A więc wiara w Medycynę, naukę, to coś ekwiwalentnego wierze w Boga, i wcale nie jest bardziej rozsądne, ani „cool”. Co innego czysta fizyka, jakaś mechanika, inżynieria. To, że się nie mylą, albo mylą np. do czasu, widać po tym, że domy stoją,a samoloty latają. Ot, co.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Wal chuja świątecznie

    8

    0
    Odpowiedz
  6. Wyprowadz sie od dziadkow i po problemie powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A ja ani do kościoła nie chodzę, ani w boga nie wierzę, a tym bardziej nie jestem komunistą…
    Grzechów żadnych nie mam (mają je ci, którzy wierzą!), a rodzicom/dziadkom, gdy mnie zmuszali pójść do kościoła, powiedziałem, „OK, ale wieczorem wy idziecie ze mną na dyskotekę”…

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Dyskotekę? Ale mielizna intelektualna i moralna. Dno.

      1

      0
      Odpowiedz
  8. Nieładnie. Niehonorowo. Zobaczysz, beesz mioł przeyebane.

    0

    0
    Odpowiedz