Nie marnujcie swoich ambicji

Witam, mam 20 lat. I jestem MEGA szczęśliwy. Zadajecie sobie pytanie: Po jakiego chuja nam o tym piszesz na takiej stronie? Otóż opowiem wam jak uniknąłem totalnej chujni. Napewno niektórzy z was mają swoje ambicje i plany. Niestety jest wiele rzeczy które mogą je dosłownie zniszczyć. W moim przypadku była to rodzina i Ja sam. Kiedy miałem 15 lat, chciałem zostać programistą, bardzo interesowałem się komputerami i naprawdę pragnąłem tego. Zatem chciałem iść do Technikum Informatycznego, jednak tu był problem… Byłem potwornie słabym uczniem, miałem dwójki z góry do dołu. Więc zacząłem się w miarę nieźle uczyć jak na początek, lecz miałem mało czasu gdy się obudziłem z tym w trzeciej gimnazjum. Teraz powiem o rzeczach od których macie się trzymać jak najdalej.
1. Negatywne Myśli
Wiem że każdy tak mówi, ale myślenie typu „Nie wyjdzie mi! Nie uda mi się!” w ogóle nie pomaga. Po chuj tracisz czas na takie wymysły? Czy uda ci się czy nie, nie ma sensu tak myśleć, po prostu trzymaj się na granicy „Jestem do dupy” a „Wszystko mi się uda życie jest łatwe”.
2. Rodzina
Wiem że to brzmi źle, ale taka jest prawda. Rodzice często mi mówili że oni chcą mi tylko pomóc, jedyne co od nich otrzymałem to demotywację i depresję, rodzina jest dosłownie w stanie rozpierdolić ci wszystkie plany i ambicje.
Powiem jeszcze o mojej świętej zasadzie: Zrób tak, aby po prostu tobie było dobrze.
Na chuj masz tracić czas i mówić nauczycielom „Aaah, jaki ten system jest zjebany!” „To mi się nie przyda w życiu!” I tak kurwa nie zmienisz systemu nauczania więc weź się w garść działaj zgodnie z zasadami! Nie robisz przecież tego dla szkoły tylko dla siebie. Kolejną rzeczą która mi bardzo pomogła było ograniczenie życia socjalnego, tak jest. Miałem mało przyjaciół, mało spędzałem czasu z nimi, i większość czasu spędzałem kąpiąc się w swoich marzeniach. I przede wszystkim: NIE TRAĆ ENTUZJAZMU! Jeżeli naprawdę o czymś marzysz, to po prostu dąż do tego! Bo naprawdę jest wiele rzeczy która mogą wygasić ten bezcenny płomyk. Babcia raz się mnie spytała: „Do jakiej szkoły chcesz iść?”
No to ja jej mówię o szkole do której chcę iść. Ona odpowiada „A to nie, nie… Przecież to wysoki poziom tam.” Co to kurwa znaczy nie?! To jest najgorsza zbrodnia jaką może popełnić rodzic lub ktoś inny z rodziny – BRAK WIARY. I wiesz co Babciu? Wkurwiłem się wtedy ostro na Ciebie, naprawdę. Nie wziąłem tego do siebie bo ogółem nie pozwalałem sobie niszczyć moich ambicji ale to jak sobie pomyślałem o osobach które już polegają bardziej na rodzinie i miały podobnie, to mi się aż smutno zrobiło. Podsumowując:
Trzymaj się zdala od rodziny
Nie przestawaj robić i dążyć do tego co lubisz
I nie obijaj się, odpoczywać sobie będziesz kiedy już osiągniesz to co chciałeś osiągnąć. Idź teraz zrobić to co masz do zrobienia, i pamiętaj że masz tylko jedną szansę.

64
11

Komentarze do "Nie marnujcie swoich ambicji"

  1. Stara przykra prawda: rodzina wychodzi najlepiej na zdjęciu…

    2

    0
    Odpowiedz
  2. Synek , narazie to masz mleko pod nosem, dorosniesz to zmadrzejesz

    2

    6
    Odpowiedz
    1. Wypierdalaj stary pryq

      5

      0
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. No fajnie a mi się np. nic nie udało i co? I gówno. Żyje z dnia na dzień bo już mi się nie chcę starać po tylu porażkach. Śrut z chujnia

    7

    0
    Odpowiedz
  5. Między wysłuchaniem a posłuchaniem jest ogromna różnica. Ja stosuje zasadę w swoim życiu i dobrze na tym wychodzę „Ludzi wysłuchuj, a słuchaj siebie”. Od każdego można się czegoś nauczyć.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. A moja babcia zawsze mi mówi żebym się kierował swoim umysłem i nie słuchał matki itd. kiedy zwątpiłem w mój własny wybór to tylko mnie zachęcała żebym nie zrezygnował co jest k0z4cki3. Pozdro dla babć

    3

    0
    Odpowiedz