Nieżyczliwa, rywalizująca, perfidna rodzinka

Zwykło się mawiać, że z rodziną wychodzi się dobrze jedynie na zdjęciu i w moim przypadku jest to w pełni prawdą. Rzygam już na myśl o dzisiejszym spotkaniu z familią, dla której każde z mych niepowodzeń to miód na ich serce. No, a obchodząc groby rodzinne będę do tego zmuszony. Moja ciotka i wujek ze swoją kochaną córeczką wprost pieją ze szczęścia, bo niedawno skończyłem studia i porzuciłem poprzednią pracę ze względu na to, że firma strasznie się zepsuła i pojawiało się coraz więcej nieetycznych zagrań. Obecnie aplikuję do mundurówek, gdzie czeka się długi czas na odzew. Każdy z tych dni to dzień chórów anielskich i fanfarów, grających we łbach mojej wścibskiej, nieżyczliwej rodzinki. Generalnie nienawiść wynika z tego, że przeważnie wszystko mi wychodziło, a to wywołało zazdrość i ból doopy, więc teraz, gdy pojawił się pierwszy w życiu gorszy okres to rzucili się jak rekiny na krwawe mięso. Przy wszystkich spotkaniach ta sama gadka, pytanie z udawaną troską gdzie pracuję i co robię, a każda odpowiedź, że jeszcze nie pracuję, bo trwają procedury natychmiast wywołuje uśmieszki satysfakcji na fałszywych ryjach tej zjebanej rodzinki, która rywalizuje o to kto ma złotówkę więcej. Najwięcej do powiedzenia ma ciotka, która przesiedziała na bezrobociu u męża 20 lat, dojąc z niego kasę. Niestety jestem zmuszony do tych spotkań przez pewne okoliczności, o których szkoda się rozpisywać. Mam już kochaną dziewczynę w innym mieście i jej życzliwą rodzinę, jak tylko się ustabilizuję to znajduję robotę w jej mieście przeprowadzam się i tyle mnie widzieli. I pamiętajcie. Rodzina to gówno. Nie w każdym przypadku, ale uważajcie na siebie, bo intencje ludzi nie są takie oczywiste.

99
5

Komentarze do "Nieżyczliwa, rywalizująca, perfidna rodzinka"

  1. Wiem o czym mówisz. Ja mam tak z moim bratem. Jak mi się w miarę powodzi to jest spokojnie i wszystko fajnie. Ostatnio jak miałem problemy, to wyszła z niego świnia. Zaczął się dopierdalać do każdej rzeczy, którą robiłem oraz nastawiać przeciwko mnie całą rodzinę. Wyzwiska i wyśmiewanie to była codzienność. Obecnie rozwiązałem większość problemów i brat dzięki temu się odczepił. Jednak ja mu tego nie zapomnę. Obecnie między nami panuje zgoda, ale staram się bardzo, żeby wyprowadzić się z rodzinnego domu. Gdy mi się to uda, to od razu zrywam z nim kontakt. Kij mu w dupę.

    40

    2
    Odpowiedz
  2. Kupuje w biedrince bo tanio a inni przepłacają ha ha ha

    2

    5
    Odpowiedz
  3. też was denerwuje jak ktoś pisze ‚doopy’, ‚koorwa’? mam wrażenie że większość ostatnich chujni należy do jednej osoby. jeśli to czytasz to skończ już z tym ‚oo’.

    11

    4
    Odpowiedz
    1. Mnie to nie denerwuje. Natomiast denerwuje mnie kiedy ktoś nie zaczyna zdania wielką/dużą literą oraz kiedy nie odróżnia apostrofu i przecinka od cudzysłowu. Ortograficznym matołom mówimy stanowcze NIE!
      #grammarnazi

      2

      2
      Odpowiedz
  4. Tak jest w każdej rodzinie. Jak masz szczęście to możesz liczyć na matkę, ojca, babcie dziadków i kobietę. Na tym koniec. Są to jedyne osoby, które ci dobrze życzą, cieszą się z twoich sukcesów i razem z tobą ubolewają nad porażkami- SZCZERZE.
    Cała reszta ludzi, gwarantuje ci to, cieszy się z twoich porażek, gorszego statusu. A jak masz najwięcej kasy to wiedz, że cała rodzina i znajomi obsrywa ci tyłek gdzie się tylko da, a spotykają się z tobą tylko dlatego, że muszą. Nic tak dzisiaj nie boli ludzi jak to, że komuś z otoczenia się lepiej powodzi. A jak doszedł do tego sam to już fala goryczy nie ma końca.

    20

    0
    Odpowiedz
  5. znajdz sobie rodzine w niemczech albo angli bedzie ci naprawde lepiej,

    2

    4
    Odpowiedz
  6. Pamiętaj, życzliwa rodzina kochanej dziewczyny w momencie kiedy zalegalizujesz związek, stanie się Twoją familią. I z sielanki kicha, znowu będziesz pisał o bólu doopy. C’est la vie.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. Możesz sie wżenić w rodzine cebulaków takich samych i będzie dopiero przejebane bo to dla ciebie obcy.

      3

      0
      Odpowiedz
    2. Rodzina niejednej kochanej dziewczyny bywa niezwykle życzliwa, kiedy trzeba córunię wydać, żeby nie została starą panną. Jak jest już cyrograf podpisany to bywa różnie. A czasem sytuacja się odwraca i jest jeszcze gorzej niż własną rodziną.

      7

      1
      Odpowiedz
      1. Swoim życiem mogę to potwierdzić w 100%. Jak się oświadczałem mojej wtedy przyszłej żonie to nic Teściom nie przeszkadzało. teraz ciągłe przytyki o status majątkowy, o stanowisko w pracy, ciągłe odwiedziny niby przy okazji, a tak naprawdę kontrole, sugestie do postępowania w róznych sprawach, doradztwo w sprawie wychowania dziecka. Autorze uważaj żebys nie wpadł z deszczu pod rynnę…

        8

        0
        Odpowiedz
  7. Gówno i to największe jakie może być. Mnie kochana rodzina rozpieprzyła pół życia. Napisali mi scenariusz (chujowy zawód, chujowe studia do których mnie przymusili itd) później dzięki ich wspaniałym planom i złotym radom siedziałem lata na bezrobociu, jeszcze do mnie gnoje pretensje o to mieli. I to ciągłe zachwycanie się córeczką pierdolniętej ciotki (której największym życiowym osiągnięciem było wskoczenie na chuja pierwszego lepszego bogacza), albo bratem (który jedyne co potrafił to naklepać dzieci w wieku 19-tu lat) – bo oni tacy wspaniali, myślący, przewidujący, ustawieni i w ogóle. Te ciągłe niedzielne obiadki i kurewskie fałszywe uśmieszki i szpanowanie, że tamten ma to, tamta co innego, a ja jak byłem bezmyślnym pasożytem tak nim jestem. Chuj im wszystkim w dupy, pokonałem wszelkie problemy i jakoś żyję. Ty zaś drogi autorze trzymaj się, niejeden kiepski dzień jeszcze przed Tobą, za chwilę tzw „święta” zatem spotkania przy stole, szpanowanie kto więcej osiągnął i wspomniana już przez Ciebie fałszywa troska, podczas gdy w rzeczywistości chóry anielskie w ich mózgach grać będą. Z rodziną najlepiej na zdjęciu i to pod warunkiem, że za drzewem się stoi.

    31

    0
    Odpowiedz
    1. Miałem to samo, wieczne scenariusze na życie, złote rady itp Pamiętam jak znalazłem sobie robotę za granicą, to kochana rodzinka zrobiła wszystko żebym czasem nie pojechał, nie zapomnę tych ich „zmartwionych” min, bo jak ty sobie poradzisz, lepiej coś tutaj znaleźć, niech jakiś kolega ci załatwi byle tą najniższą dali i jakąś umowę i już jest dobrze… Co za bagno ja pierdolę.

      3

      0
      Odpowiedz
  8. Nie tylko ty tak masz. Nie zapytają sie qrwy jak sie czujesz, nie pogadają normalnie tylko patrzą sie jak świnia na rzeźnika no i to słynne pytanie „pracujesz?”, „gdzie pracujesz”? Bo PSZemciu kosi trawniki a Zbysiu w Tesco. Tępa hołota z roboty nawet byle gdzie,byle jak gdzie traktowani są jak woły za minimum zrobiła jakąś cnote, zaszczyt. Jakiś medal z ziemniaka bym im dał i niech wyp……..Nie ma sensu z takimi dyskutować.

    19

    0
    Odpowiedz
  9. Wszyscy Polacy to jedna rodzina hehehheehee. Tu każdy sobie wrogiem w tym katolandzie że by ciebie zostawił w samych spodniach na w lesie, okradł ze wszystkiego co masz,spalił dom, poderżnął gardło………codziennie widze ten jad, te nieprzyjazne mordy na ulicy, robienie dobrych min do złej gry w rodzinie no normalka, udawanie przyjaźni to też normalka.

    17

    0
    Odpowiedz
    1. Drogi Komentatorze. Wiem, nie jest dobrze, a kiedy tak naprawdę dobrze było. Jedne jest pewne: Jak ciapaci tu przyjdą, to będzie sto procent gorzej, wtedy ze łzami w oczach tę naszą Polskę Kochaną wspominać będziemy. Wtedy może znowu przypomnimy sobie nasze dawne cnoty, solidarność, jedność, braterską pomoc, bezinteresowność, trzymanie się razem itd. wtedy znowu będziemy jedną wielką rodziną.

      2

      3
      Odpowiedz
      1. Nie pierdol farmazonów. Za komuny wrogiem były „kacapy” i „szwaby”. Za solidarnościowej demokracji najczęściej „żydy” a teraz motłoch ma nowego wroga czyli „ciapatych” I jak ty wogóle możesz powiedzieć „ciapaty” jak ty sam jesteś nikim. Jeśli oni to „ciapaci” to ty kim jesteś? WhiteNigger? Pollack? Wy ciągle macie łzy w oczach jak możecie uskuteczniać męczeńskie rocznice waszych porażek, modlić sie, jęczeć. To tylko fałsz i obłuda bo po modłach wszyscy siebie mają gdzieś, jeden drugiego w łyżce wody by utopił. Już widze jak ta „rodzina” sie zjednoczy. Te janusze wyrywające sobie badziewie w Tesco na promocji, Buractwo pomiatające sie w robocie, chamstwo wyśmiewające sie nawzajem, robiące sobie na złość, te fałszywe gęby,ci rywale o każde gówno, łyse łby co są gotowi pobić za 10 zł. Ja mam dość, mnie już nuży ta martyrologia, ten fałsz i wielu innych też, w bozie coraz więcej osób nie wierzy już czego tu bronić i o co walczyć? Żaden „ciapaty” tu nie przyjdzie bo nie ma po co. Daj spokój. Większość chce odpocząć od tych bogołojczyźnianych farmazonów bo nikt nikomu nie pomaga w czasie pokoju a co dopiero w czasie wojny.

        5

        1
        Odpowiedz
        1. Trafnie powiedziane, te wszystkie pomniki, cmentarze, rocznice. Wiecznie zawodzenie do nieistniejącego boga. I przypominanie jakimi to bohaterami byli ci czy tamci, bo dali się zarżnąć w bezsensownym, niepotrzebnym i beznadziejnie zorganizowanym powstaniu takim czy innym. Za chwile tzw „święta” – zatem kolejne pierdolenie nad stołem, mamrotanie fałszywych życzeń podczas gdy w rzeczywistości jedno drugiemu zazdrości wszystkiego i wszystkiego co najgorsze życzy, obrabianie dupy innym i obowiązkowe szpanowanie puszenie się kto ma więcej, lepiej . I tak w kółko od stycznia do grudnia, rok za rokiem, dekada za dekadą, tutaj nie zmieni się nic i nigdy.

          2

          0
          Odpowiedz
  10. Mam trochę podobną sytuację, z tym, że dodatkowo mieszkam na wsi i oprócz wyśmiewania, wyszydzania i poczucia wyższości nade mną ze strony bliskiej (nie najbliższej) rodziny dochodzi to samo ze strony sąsiadów, bo tu każdy każdego zna. Mam nadzieję, że uda mi się stąd szybko uciec, bo się wykończę psychicznie jak tak dalej będzie. Kiedy uda mi się w końcu usamodzielnić, wszystko jedno gdzie, choćby nawet za kołem podbiegunowym, to mam ochotę wygarnąć tym skurwysynom, ale nie będę się zniżał do tego poziomu. Po prostu ich oleję ciepłym moczem. Ich egzystencja będzie dla mnie tak obojętna jak egzystencja bakterii w oborniku.

    16

    0
    Odpowiedz
  11. To sciemniaj im ze pracy nie masz ale odezwal sie kumpel ze studiow i zaproponowal wspolne przedsiewziecie wiec kasy masz w chuj. To dziala na na takich ludzi. Ich miny bezcenne. Ps. Co to wogole za obyczaje w tum naszym kraju ze nawet kuedy rozmawia sie przelotnie z obca osoba to zawsze te same pytania. Z kad jestes? Gdzie robisz? Ile zarabiasz? To juz kurwa niema innych tematow? Ja na pierwsze nie odpowiadam, a na dwa pozostale sciemniam tak zeby chujowi w piety poszlo. Chcial sie dowartosciowac? No to sie kurwa nie udalo ha, ha,ha.

    19

    0
    Odpowiedz
    1. Od dziś robię to samo haha, pozdro!

      4

      0
      Odpowiedz
  12. Znam ten ból. Mam rodzinę za granicą. W Polsce gówno widzieli, gówno mieli teraz kolejny samochód kupują i mają dom. Chuj, że wszystko na kredyt a robota po znajomości, ale w trakcie spotkań rodzinnych trzeba się pochwalić!

    5

    0
    Odpowiedz