O popełnianiu błędów i ludziach nieomylnych

Witam.

Myślałem, że nigdy nie napiszę więcej, niż komentarza pod czyjąś chujnią. Jednak zacząłem się zastanawiać nad pewną sprawą, i chciałbym się tym z wami podzielić przemyśleniami.

Ostatnio bardzo często spotykam się z opinią, że jeśli ktoś popełni błąd, to nie nadaje się już o do niczego i jest zbędnym elementem społeczeństwa. Niestety, nawet mimo tego, że osoba która zbłądziła chce się poprawić. hmm… Chodzi mi raczej o złe uczynki, których można się wstydzić np. zauważasz że komuś wypada portfel i zamiast mu go oddać zatrzymujesz go. Tak. Uważam to za haniebne zachowanie. Lecz świat i życie nie jest tylko czarno-białe i ma swoje odcienie szarości. Osoba może miała jakiś powód by to zrobić. Może powodem był brak pieniędzy (choć to raczej rzadkie), albo po prostu chęć zgarnięcia kasy była większa, niż przyzwoitość. Bez względu na powód osoba może czuć się z tym źle. I nie oznacza to, że ta osoba jest złym człowiekiem. Taka osoba może w końcu zmądrzeć i nie zrobić tego ponownie. Niestety, niektórzy uważają, że taka osoba powinna dostać z miejsca kulkę w łeb.
Oczywiście jest to tylko przykład, i mógłbym ich napisać jeszcze kilka, ale nie uważam, by było to konieczne.
Być może moje myślenie jest naiwne, lecz i ono ma swoje granice, a za tą granicę uważam zdrowy rozsądek. A ten nakazuje mi dać szansę na poprawę, bo sam też popełniam błędy. Oczywiście jeśli coś się powtarza, to nie może to być przypadek i trzeba zareagować.
Niestety, wiele osób uważa się za nieomylnych i „tego samego” wymagają od innych. I to właśnie te osoby mnie denerwują i przez nich tracę wiarę w ludzi.

Wyszło trochę jak kazanie w kościele, ale temat jest taki, że musiało tak wyjść.

Pozdrawiam

PS Pewnie znajdzie się osoba która napisze coś w stylu: „Gdyby żałował to by nie wziął”. I od razu chcę odpisać na taki komentarz. Żal i wyrzuty sumienia przychodzą po fakcie, a nie przed.

28
7

Komentarze do "O popełnianiu błędów i ludziach nieomylnych"

  1. Widzisz, z niektorymi sprawami to jest tak, ze nie da sie ich cofnąć. Dziewictwo można tylko raz stracić i podobnie bywa z zaufaniem. Jak odpierdolisz jakiś gruby przypał, to będzie się to za Tobą ciągnąć do końca życia i pretensje możesz mieć tylko do siebie. Jak raz ukradniesz to złodziejem będziesz już na zawsze. Takich przykładów można podać bez liku. A takie wybielanie się,że niby każdy popełnia błędy itp. to jest po prostu żałosne.

    9
    1
    Odpowiedz
  2. Drogi autorze tej chujni. Niechętnie to piszę, ale nie mogę się z Tobą zgodzić w tej sprawie. Z twojej chujni wynika, że jak coś człowiek złego zrobi Ty np. podałeś zabranie portfela i żałuję to jest dobrym człowiekiem, ale jakby ktoś np. zabił kogoś z twojej rodziny to raczej, nawet jakby żałował, nie uważał byś go za dobrą osobę. Zabił, żałuję, ale jednak zabił i to nie zwalnia go od winy, że nie pomyślał czy czegoś potrzebował. Mógł pierw pomyśleć zanim zrobić coś głupiego. Pozdrawiam

    7
    0
    Odpowiedz
    1. Wiesz jest różnica między zabił a zamordował. Zabić można w samoobronie, w wyniku nieszczęśliwego wypadku itd. Sorry ale autor pisze też o zdrowym rozsądku, no chyba nikt nie jest pojebany żeby morderstwo wybaczać i machnąć ręką. Natomiast to że ktoś kogoś zabił niezamierzenie niekoniecznie oznacza że jest chujem najgorszym. Jak ktoś wpadł w poślizg na drodze całej z lodu i auto wyrzuciło na chodnik i zabił kogoś tam to co?

      2
      1
      Odpowiedz
      1. Co do przykładu to są tylko przypuszczenia. Nikt mu nie kazał jechać oblodzoną drogę. Ale wytłumacz mi czym się różni śmierć w wyniku zabójstwa od tej w wyniku wypadku? Nic tamtej osobie nie przywróci życia, ktoś ją zabił i to nie ma znaczenia w jakich okolicznościach. . Zabicie kogoś w wyniku samoobrony- no to chyba nie trzeba tłumaczyć. A co do zdrowego rozsądku. Ja w swoim komentarzu podałem akurat taki przykład, a autor chujni posłużył się przykładem kradzieży portfela. I też wątpię żeby ktoś machnął ręką na ukradziony portfel gdzie są ważne dokumenty. Tylko mi chodziło czy osoba o zdrowym rozsądku wybaczyłaby komuś zabicie członka rodziny. Raczej nie. Pisanie tak po prostu, a bycie w takiej sytuacji się „trochę” różni. Więc zadaj sobie pytanie: czy ty byś komuś wybaczył zabicie twojego członka rodziny (mowa o ludziach, nie zwierzętach).

        1
        0
        Odpowiedz
  3. kurdę jaka nudna chujnia, właściwie to o co Ci chodzi? Jakiego kalibru błąd popełniłeś?

    5
    2
    Odpowiedz
  4. za kare można iść do wyimaginowanego piekła…. LOL

    1
    2
    Odpowiedz
  5. Wszystko zależy, uważam, od sprawy. Inne jest podejście do wymienionych wyżej czynów z kategorii zabronionych i inne będzie do sytuacji z życia codziennego. Na myśl najprędzej przychodzą mi przypadki dotyczące zachowania tzw. „dobrego tonu” czy minimalnego savoir-vivru. Nie wiem w jakim środowisku się obrażasz, ale rozumny człowiek da wtedy drugą szansę, powody postępowania mogły być różne. Jeśli jednak pacjent nie widzi w tym nic zdrożnego, nie ma żadnych wyrzutów i nawet po uświadomieniu błędu uważa że zachował się prawidłowo to niech spierdala, byle daleko, bo to objaw niedojebania mózgowego.

    3
    0
    Odpowiedz
  6. Ja myślę podobnie, jak Ty, autorze. Nie wszystko (a już szczególnie sam człowiek) jest białe albo czarne. Nie każdy, kto raz ukradnie jest złodziejem, nie każdy, kto raz zdradzi jest kurwą itp. Myślę, że w człowieku jest wiele dobra i zła
    i zdarzyć się może taki moment, kiedy zaskoczymy samych siebie. Ważne jest to co później z tym robimy, jak się z tym czujemy. Jeśli paskudnie to pewnie już tego błędu nie popełnimy. I nie chodzi o wybielanie się tylko uznanie własnej niedoskonałości i pracę nad sobą.
    Nie lubię ludzi, którzy uważają się za kryształowo czystych co to nie zbłądzili nigdy, ani w czynach, ani w mowie, ani
    w myśli. Są jacyś tacy mało ludzcy. I bardzo chętni do osądzania innych. Nie wypowiadam się na temat morderców. Mam nadzieję, że ten temat nigdy nie będzie mnie dotyczył. Papież wybaczył. Czy ja bym umiała? Chyba nie. Jak widzisz, ludzie maja różne zdania. No i dobrze.
    Ty wypracuj sobie swoje i tego się trzymaj.

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Życie ma odcienie szarości – prawda, trzeba być wyrozumiałym. Ludzką sprawą jest błądzić ale i koniecznością wyciągać wnioski. Nie można rozgrzeszać się argumentami typu „a ja jestem biedy to mogę”, to nie zwalnia Cię od ponoszenia konsekwencji. Na tym cały widz polega, że mimo pokusy wiesz, że czyn jest zły i co by się nie działo, to nie możesz tego zrobić. Że najpierw musisz pomyśleć a dopiero potem działać, bo w przeciwnym wypadku będzie tak, jak mówisz: żal i wyrzuty będą zawsze przychodzić po czynie, a „powinny” przyjść przed. To dlatego bieda jest tak ciężka, nie tylko dlatego, że nie masz hajsu ale dlatego, że duchowo musisz być silny; kradzież jest najprostszym wyborem, a tu chodzi o to, żeby przebyć ciężką ale duchowo wartościową drogę, czyli np. oddać portfel i ewentualnie zapytać o parę groszy – taki czyn wymaga wysiłku. To kuje nasz charakter. I analogicznie do wszystkich sytuacji w życiu, nie tylko do kradzieży. Jeśli chodzi o osądzanie „że taka osoba powinna z miejsca dostać kulkę w łeb” jest mocno przesadzone i nieprzemyślane… ktoś kiedyś powiedział „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. To świetne, że zastanawiasz się nad takim rzeczami, masz dobre serce.

    4
    0
    Odpowiedz
  8. Masz rację, świat czarno-biały to świat totalitarny. Sam o mało nie popełniłem wielkiego błędu, o mało nie zdradziłem żony. Naprawdę brakowało niewiele. I jak o tym myślę wstecz to jestem w totalnym szoku że dosłownie kilkadziesiąt czynników zbiegło się w jednym miejscu i czasie, że mogło się to stać. Nie będę sytuacji opisywał, szkoda prądu. Nigdy nie rozważałem zdrady, kocham żonę, jest mi z nią dobrze na każdej płaszczyźnie, a tu kurwa kosmos ze mnie zadrwił. Jednakże w końcu także mały przypadek sprawił że nie zdradziłem i na drugi dzień chciałem iść na kolanach do Częstochowy. Miałbym wyrzuty do końca życia. Super że się tak nie stało. Ale na tym przykładzie widziałem jak nawet człowiek który nigdy nie rozważał zdrady może takową popełnić. Może zabrzmi to śmiesznie i powiecie że jestem frajer, ale na serio po moim przeżyciu jakbym się dowiedział że żona miała jednorazowy skok w bok to bym uważnie najpierw wysłuchał jak to się stało, a nie od razu robił rozpierdol. Moja historia to też tylko przykład, ale zgadzam się z autorem.

    2
    0
    Odpowiedz