Odwieczny pech

Mówi się, że jesteśmy kowalami własnego losu. Po części rzeczywiście namy wpływ na swoje życie, ale ogromną, rzekłbym przeważającą część stanowią nieprzewidziane zbiegi okoliczności, loteria i zwykły przypadek. I to jest właśnie mój kolec w dupie. Wszystko co do tej pory osiągnąłem, a jest tego niewiele zawdzięczam tylko i wyłącznie swoim uczciwym działaniom. Nigdy nie było tak, żeby ten jebany los się do mnie uśmiechnął i dał mi coś w gratisie. Jestem po prostu typem wiecznego pechowca. Tam gdzie możną stracić lub zyskać w zależności od szczęścia to ja tam zawszw tylko stracę. Gdybym miał chociaż jeden mały gratis od losu, który by mi ulżył. Jakieś parę stówek na konto…raz, jeden raz żeby zasilić budżet, ale nie…każdy normalny człowiek przynajmniej kilka razy w życiu ma szczęście. Tu coś wygra, tu ktoś go stuknie na mieście i odszkodowanie dostanie, tu jakiś spadek, tutaj trochę kasy babcia sypnie. U mnie takie coś to abstrakcja i krew mnie zalewa już od tego, żeby przez tyle lat, ani razu los nie przestawił zwrotnicy na moją korzyść. Powoli zaczynam wierzyć, że ciąży na mnie jakieś fatum. Pewnie zaraz zaczną się gadki, że podświadomie działam i wpływam tak na wydarzenia swoim działaniem. Tak tak i pewnie mam też wpływ na to, że jak gram z kimś w karty to on dostaje zawsze trzy asy a ja jednego. Jakoś niedawno brałem udział w zawodach sportowych, gdzie oprócz nagród za wyniki były też nagrody losowe. Czyli w ogóle nie miało znaczenia jakie miałeś wyniki, ale brali twój numer, losowali i dostawałeś coś fajnego. Sponsor się szarpnął i chyba więcej osób coś wygrało niż nie. Oczywiście mojego nazwiska nie wylosowano jako jednego z nielicznych. Właściwie to już od urodzenia towarzyszy mi niefart, bo urodziłem się 30 km od granicy niemieckiej po stronie polskiej. Dlaczego nie mogłem do cholery urodzić się te 31 km na zachód? Jeśli usłyszycie kiedyś o tym, że komuś spadł z nieba meteoryt na łeb to na pewno będę ja. Dlaczego do cholery chociaż raz nie mogę czegoś dostać fartem i lekkim chujem? Jeden mały uśmiech losu.

61
17

Komentarze do "Odwieczny pech"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Z tym stukaniem na mieście, to coś jest na rzeczy. 2 wypadki z obrażeniami ciała ( nie śmiertelnymi) za granicą i jesteś ustawiony. Mój przypadek.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. „Mówi się, że jesteśmy kowalami własnego losu.” dopóki upadły duch nie zacznie rządzić w twoim życiu. Zainteresuj się tzw. przekleństwami pokoleniowymi. Jest pewna możliwość, choć raczej nie wielka, że się pod takowym znajdujesz i dlatego nic ci nie wychodzi. Zainteresuj się również prawem przyciągania, po pierwsze dlatego, że siebie nieświadomie przeklinasz, myśląc o sobie jak o pechowcu, po drugie, by przyciągnąć to, czego chcesz, ale bez przesady, bo ma to też swoje ograniczenia, tak jak każde inne prawo. Na dobry początek polecam wrzucić w YouTube hasło Eddie Coronado Law of Attraction.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Nie wierz w zabobony.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Nie wierz swoim fizycznym zmysłom.

        0

        0
        Odpowiedz
  4. W obozie przymusowej pracy, w którym będziecie jebać do końca życia będzie miał farta jeśli twoja stara dostanie batem wpierdol od strażnika, a nie ty.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Chłopie! Ogar, bo tego czytać nie można!!! W każdym zdaniu czuć niezadowolenie, brak motywacji do życia, wszystko jest be, świat jest be, Jezu wyluzuj!!!
    Mój drogi, do życia każdy się musi przystosować! Rozumiesz?! PRZYSTOSOWAĆ! Pozdro

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Kup szmelcvagena i jedź te 31 kilosów do roboty, jaki problem?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Po prostu karma.

    0

    2
    Odpowiedz
  8. Ziom witam w klubie nie jesteś sam mam identycznie i pewnie ten meteor spadł by na nas dwuch, bo na bank akurat byli bysmi dziwnym zbiegiem okoliczności o tej samej porze w tym samym miejscu, nie powinienem tego mówić, ale obyśmy się nie spotkali

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Meteoryt na pewno Ci nie spadnie na głowę bo drogo chodzą. Więc jeszcze byś się na tym wzbogacił.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Tak to właśnie wygląda mój drogi. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’a co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Od czasu do czasu wyruchasz może intensywnie jakąś zdrową Laskę. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!
    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    2

    1
    Odpowiedz
    1. No, kurcze…, tak sensownych dywagacji na temat bytu już dawno nie czytałem…
      – PEŁNY PODZIW !!!
      Szkoda tylko, że oddzielają nas ledowe ekrany, niewiadomo, jaka odległość i przypuszczam, że… ogromna różnica wieku…
      – ja już jestem „na wylocie” tego bezsensu, jako 60-latkowi nie pozostało mi już wiele…
      Tobie jednak współczuję….

      Serdecznie pozdrawiam

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Dostaniesz. Hemoroidy.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Kowal powinien Ci walnąć młotem w pałę.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Fart to tez teoretycznie twoje nastawienie do swiata. Moze ktos ci zle zyczy, albo brakuje ci szacunky do samego siebie. Polecam przeegzaminowac swoje zycie przy akompaniamencie psychodelikow, polecam dmt, grzyby lub ayahuasce. O lsd nie mam zdania. Ale dowiesz sie o swoich podstawowych przekonaniach bardzo duzo. I poczytaj o prawie przyciagania i zaleznosci miedzy swiatem materialnym a podswiadomoscia. Wszystko masz na dysku. To twoje zycie. Pozdro

    0

    2
    Odpowiedz
  14. No bo takie jest już to życie… pamiętaj, nic nie jest stałe. Będzie ok, będzie źle, będzie ok.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Żyjesz śmierdzielu.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Mam mówiąc szczerze podobnie

    0

    0
    Odpowiedz
  17. O czym ty chuju mówisz kurwa do mnie?

    0

    0
    Odpowiedz
    1. O tym że jesteś przygłupem.

      0

      0
      Odpowiedz