Patologiczny hazard

Witam, moim problemem jest nałogowy hazard, objawia się on ciągłym przebywaniem w różnego rodzaju salonach gier. Zaczęło się zupełnie niewinnie, od zwykłych partyjek w karty z kumplami przy piwku. Stawki też były zupełnie niskie, średnio graliśmy o 10-20 zł. Ciągle jednak mi było mało, za moją namową zwiększaliśmy stawki nawet do 1-2 tys. Skończyło się to wracaniem do domu nad ranem bez wypłaty i gaci na dupie. Na jednej przegranej pensji mój nałogowy hazard zaczął przybierać na sile, gdyż za wszelką cenę chciałem się odegrać i powetować swoje straty. Zacząłem być częstym gościem lokalnego salonu gier, kilka wygranych spotęgowało moje uzależnienie od hazardu. Podczas urlopu, praktycznie nie opuszczałem owego salonu, zaniedbałem dziewczynę, która w końcu mnie rzuciła. Pogrążony w rozpaczy, zacząłem coraz więcej przegrywać, kuszony jednak chęcią odegrania się trwałem w tym martwym ciągu przez długi okres czasu, aż zacząłem wynosić z domu rzeczy rtv i agd do lombardu. Codziennie rankiem, liczyłem drobniaki, jak żul z trzęsącymi rękami, żeby kupić choć jedną zdrapkę. To był chyba już szczyt mojego uzależnienia, wziąłem potem jeszcze kredyt i postawiłem wszystko na jedną kartę. Albo w końcu się odegram albo zostanę totalnym dnem. I znowu chuj wielki, zostałem na lodzie, nie spłacałem kredytu, na pensję wszedł mi komornik. Pozostała mi teraz jedynie marna wegetacja, jestem zadłużony po uszy w bankach, mam na głowie wierzycieli. Przyznaję się jestem pierdolonym hazardzistą, nawet teraz kiedy przechodzę koło salonu gier, trzęsą mi się ręce i odczuwam to samo dziwne podniecenie. Nie wchodzę jednak bo nie mam nawet złamanego grosza, aby zagrać na czymkolwiek. Wierzę, że jeszcze kurwa kiedyś się odegram…

44
48

Komentarze do "Patologiczny hazard"

  1. Brawo USSrahellu za wyprodukowanie na taśmie kolejnej seri wybrakowanych i bublowatych egzemplarzy których jednak nie wyrzuciłeś do kosza tylko podrzuciłeś biednym i normalnym ludziom którzy nie dali się tobie wyruchać wielokrotnie w dupe

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Właśnie na takich frajerach robi się największą kase

    0

    0
    Odpowiedz
  3. 5/5. Wiele trwoniłem na zakładach bukmacherskich i po paru tysiakach już kończę. Potrafię powiedzieć sobie dość i straciłem tylko kilka % swoich oszczędności, ale kac moralny jest niesamowity. Co do maszynek i zdrapek się nie wypowiadam, bo nigdy mnie to nie kręciło. W zakładach sportowych jakiś tam wgląd masz w to, co się dzieje na ekranie itp. a w twoim przypadku to zawsze krupier wygra, zdrapka oszuka, itd ;-). Ale trzymaj się i podnieś się z kolan. Do pracy zasuwaj, sam myślę, czy nie dorzucić sobie obowiązków, żeby nie myśleć o innych pierdołąch, w tym m.in hazardzie.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Hazard nie jest zły o ile się wie w co grać, jak grać, gdzie grać i kiedy odpuścić sobie. A teraz zostaje Ci chyba tylko klub anonimowych hazardzistów. Masz naprawdę poważny problem facet, jak narkoman i jeśli sam tego nie opanujesz to może być ciężko. Niektórym pewnie też pomoże nawrócenie się na chrześcijaństwo. Mi pomogło kiedyś opanować szaleńczą masturbację.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Chciałem dać 5 gwiazdek, ale ostatnie zdanie mnie do tego zniechęciło – chcesz się jeszcze odegrać? Niczego się nie nauczyłeś? Obudź się kurwa, zanim trafisz do paki

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Przechodziłem przez to samo… Na szczęście w porę się opamiętałem (w zasadzie to ktoś pomógł mi się opamiętać). Trzymaj się jakoś (choć wiem jak ciężko jest)….

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Boże ludzie jesteście żałośni,nigdy nie uczycie się na błędach – wiecie że macie skłonność do uzależnień,ale i tak kurwa w to brniecie,no bo a nóż się uda.Sam nie jestem doskonały,w wolny dzień potrafie przesiedzieć 15godzin przed kompem ale do cholery zawsze wiem kiedy przestać.Fiksum Dyrdum Kurwa Mać.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. nie poddawaj się!przejebane to dopiero będziesz miał jak trafisz do anonimowych hazardzistów!

    0

    0
    Odpowiedz