Patyczak

Chcę się w miły, piątkowy dzień podzielić moją chujnią, a tu widzę, że poprzednik ma podobne problemy! 🙂 No ale po kolei.
Pracuję sobie w średniej korpo w dużym mieście od paru miesięcy i, nie licząc paru drobiazgów, jakoś żyję we względnej harmonii. No ale oczywiście musiało się spipiiii.
Odeszła jedna dziewczyna i na jej miejsce przyjęto nową, dużo młodszą. Do tego potwornie wysoką i chudą jak pajęczak. Na ogól nie zwracam uwagi na takie rzeczy, ale ponieważ ona stara się maksymalnie na siebie zwrócić uwagę, to zaczęło mi to odbierać apetyt.
Babsztydło jest maksymalnie nadęte i głupie do tego. Gada jakieś dyrdymały, które każdy z nas słyszał już pierdyliard razy przedtem, mając wyraz twarzy i ton głosu, jakby tłumaczyła coś niedorozwiniętym dzieciom, albo była wyrocznią delficką. Ledwo przyszła, a na spotkaniach peroruje jakby robiła tę robotę od 10 lat, a do tego plecie przeraźliwie. Aż żal zaciska zwieracz a łzy same napływają do wykończonych monitorami oczu. Każdy jakoś stara się to tolerować, ale do niej nie dociera, że pracują tu ludzie o doświadczeniu dziesięć razy większym od niej, zarówno jeśli chodzi o pracę, jak i życie w ogóle.
Wszyscy zaczynają mieć jej serdecznie dość i po dziurki w nosie. Ale to nie wszystko.
Ona, proszę Was, osadziła swoje kościste, pokraczne, i kompletnie nieapetyczne ,chude i koślawe na potęgę, przypaminające wywaloną na śmietnik starą suszarkę do bielizny zadnią część dokładnie naprzeciwko mnie! Vis-a-vis! Cały bobrzy dzień muszę unikać jej wzroku, jakiś idiotycznych, podwórkowo-gówniarkich gestów, na które kompletnie nie reaguję i nie zamierzam. A ona, w mądrości swojej nieskończonej, dochodzi do wniosku, że to na pewno dlatego, że ja nie rozumiem jej wysublimowanych i intelektualnie wyrobionych sygnałów, które do mnie puszcza.
Otóż droga koleżanko z pracy:
„W DUPIE MAM to, co myślisz o mnie, o innych, w ogóle co myślisz o czymkolwiek i co chcesz zakomunikować. LEJĘ W LETNI PARNY PORANEK na to, co robiłaś przedtem, gdzie pracowałaś, co jjesz i gdzie się ubierasz. NIE ZAMIERZAM wdawać się z Tobą w jakąkolwiek rozmowę ani żadną inną interakcję, bo przypominasz mi robactwo które kiedyś zalęgło mi się w szafie. Więc WIBIJ SOBIE do SWOJEGO TĘPAWEGO ŁBA, że pierdzę na potęgę i z mocą pacyficznego cyklonu w Twoim generalnym kierunku i zjeżdżaj mi z pola widzenia raz na zawsze, bez apelacji i zbędnego przedłużania.”
Mam jedynie nadzieję, że lampucera czytuje tę stronę i ruszy wreszcie głową we właściwym kierunku, czyli przeciwnym do mojego. Howhg!!!

36
5

Komentarze do "Patyczak"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. To było genialne

    1

    0
    Odpowiedz
  3. I nikt z was tam nie ma jaj by jej odpowiednio zwrócić uwagę.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Może gdyby ją PPRZĄDNIE zlatać to by co z niej było. Ale tak porządnie. Baba niezlatana jest pojebana.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. A może Ty rusz głową i jej to powiedz co tu napisałaś? Co? Ciężko powiedzieć to co myślisz? To wypierdalaj. Nikt nie chce słuchać twojego użalania się.

    3

    0
    Odpowiedz