„Pożyczanie”

Nie przedłużając zbytnio – strasznie wkurwia mnie coraz częstsze pożyczanie. A raczej „pożyczanie”. Gadasz z kimś kogo znasz długo o ciekawej ksiązce. Nie jest droga 25zł, ale ok, mozesz pozyczyć, w koncu cie poprosił. I nic, trzyma i trzyma i trzyma. Kilka miesięcy. Musisz sie upomnieć, a jak odda okazuje się że jest zniszczona.
Robisz z kimś w pracy, kumplujesz się nawet, po robocie pyta czy nie masz kilku złotych na piwka, akurat nie masz, ale pyta cie znowu w nastepnym dniu (kurwa, nie mozna tego przewidzieć jak sie lubi pić, i wziac do roboty kilka złociszy?), akurat masz to pozyczasz, gość cie jeszcze zapewnia ze pojutrze odda bo bedziemy sie widziec. I nic, zero tematu pojutrze. Popojutrze również, w kolejne dni także. To nie chodzi o te pare złotych ale o zasade. A ty masz taki zjebany charakter że wstyd ci sie upomnieć o te pare groszy, bo nie wypada. Ehh… Czemu ludzie kiedy coś pożyczają uznają że dostają to na własność? Takich przykładów mam multum, i wstyd mi za ludzi. Chyba trzeba sie zaczac trzymac zasady „dobry zwyczaj nie pozyczaj”. Kurwa

76
2

Komentarze do "„Pożyczanie”"

  1. Ja tam wale prosto z mostu tym co pożyczam z grzeczności a oni udają , że nie pamiętają. Jeden taki to się nawet obraził , że mu przypominam po miesiącu , drugi miał pretensje ,że mówię o zwrocie przy innych.

    2

    0
    Odpowiedz
  2. Szkoda że co poniektórzy chuja nie pożyczą

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Trafiłeś bezbłędnie.
    Ja z takimi ludźmi zrywam kontakty. Skoro nie umieją poszanować cudzej własności to nie są godni zaufania. A nie potrzebuję znajomych na których nie mogę polegać.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Niepotrzebnie się przejmujesz. Ja tam nie pożyczam rzeczy, o czym mówię bez skrępowania. Lubię je mieć w dobrym stanie, trochę ze mnie kolekcjoner, trochę pedant – taka moja natura, moi znajomi o tym wiedzą i akceptują to, trochę czasem z tego pożartujemy, ale nie ma problemu. Sami wiedzą, że nie dadzą rady moich norm utrzymać i wcale mnie nie molestują o pożyczanie. Oczywiście nie wszystkich rzeczy to dotyczy, ale są takie, co do których nie ma dyskusji. Co do pieniędzy, to też nie widzę problemu. Pożyczam tylko ludziom, którzy mają podejście takie jak ja (i jak widzę ty), to ten kto wziął ma pamiętać o oddaniu i nie powinien dopuścić do sytuacji, kiedy go trzeba upominać. Na szczęście już mnie taka dziecinada nie dotyczy, ale jest na to prosty sposób: pożyczasz takiemu osobnikowi nie więcej niż 5zł i spisujesz je na straty. Nie upominasz się wcale. W końcu znowu będzie chciał pożyczyć, a wtedy mówisz: „Przykro mi kolego, nie oddałeś poprzednich” – i chuj cię to obchodzi, że zapomniał, że to tylko 5 zł (bo racja, że o zasadę chodzi). Może się unieść honorem i ci oddać, wtedy jesteś na czysto i masz go z głowy, bo kiedy znowu przyjdzie to mówisz:”Przykro mi kolego, ale ty zapominasz oddać, oddajesz nie wiadomo po jakim czasie, mi to nie pasuje”. A jak wcale nie odda i już nie przyjdzie po nowe, to masz go z głowy z 5zł – tanio. Co cię obchodzi jakaś łajza, co 5zł nie potrafi oddać.

    20

    0
    Odpowiedz
  5. Żony, samochodu, grzebienia i książek się nie pożycza!

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Ja tam pierdolę, żony nie mam a całą resztę pożyczam. Nie jestem małostkowym Januszem co będzie się martwił o rysę na drzwiach albo zagiętą stronę. Rzeczy to chuj, ważne są relacje. Jeśli osoba której pożyczę auto przyzna się że cos jest nie tak to jest ok. Ludzie miejcie w dupie przedmioty.

      2

      4
      Odpowiedz
  6. Bo to jest kurwa jebana hołota. To z toba jest problem, że nie widzisz/nie chcesz widzieć świata taki jaki jest. Wyłącz neurony lustrzane co błędnie podpowiadają ci, że inni myślą tak jak ty i czują jak ty. Nie myślą tak ani nie czują patałachu.

    6

    0
    Odpowiedz
  7. Ja nie pożyczam, zawsze mówię że „sam mam sporo długów, może pożyczył byś mi ….” i po temacie

    2

    0
    Odpowiedz
  8. O jakże prawdziwa chujnia!
    Do tego zasada – „chcesz stracić przyjaciela – pożycz mu pieniądze”…

    7

    0
    Odpowiedz
  9. Masz patent: nie odbieraj pozyczonej kasy, niech ma. Za jakiś czas na bank będzie chciał znów pożyczyć a ty mu wtedy: sp….! Jeszcze mi tamtej kasy nie dodałeś. Szach i mat! 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  10. ja tam w pracy zawsze mówię że nie mam, albo że już pożyczyłem i nie mam z tym problemu, jest taka jedna złota zasada – nikomu nic nie porzyczaj!!!

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Nie porzyczaj rzony, gżebjenia i ksionrzek.

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Kiedyś bardzo dobry kumpel chciał pożyczyć 3tys PLN pytam się go ile tak na prawdę mu potrzeba on mówi że 5tys. Pożyczyłem mu te 5tys on oddawał po parę stuwek co miesiąc ale do czasu. Wszystkiego nie oddał zostało jakieś 1tys, przykro mi było że urwał kontakt. Pal licho te pieniądze on był dla mnie ważniejszy (wyprowadził się do innego miasta, zmienił numer tel.). Nie minęło dużo czasu inny przyjaciel wciągnik mnie w pewien interes gdzie co miesiąc na czysto wyciągam dokładnie 5tys. Ludzi którym pożyczałem kilka stówek i nie oddali było sporo. I tak jeśli ktoś będzie w potrzebie to pożyczę bo zawsze podkreślam zawsze ta kasa inna droga wraca do nas i to z nawiązką ważni są ludzie

    1

    5
    Odpowiedz
    1. No tak…Jak się handluje dragami,to pewnie tak jest.

      1

      0
      Odpowiedz
  12. Dobry zwyczaj – nie pożyczaj,
    Jeszcze lepszy – nie oddawaj.

    0

    0
    Odpowiedz