Praca ponad wszystko

Może to znak czasów ale nie mogę pojąć dlaczego ludzie są tak oddani pracy? Kosztem bycia z rodziną, czy innych przyjemności, życie mamy jedno i co mamy tylko harować? Wiem, pieniądze ale czy to jest tego warte?
Dwa przykłady znajomych. Jeden robi od poniedziałku do piątku, w soboty jest nieobowiązkowe, ale więcej płatne jak ktoś chce, no to ten wszystkie soboty przychodzi, mimo że dobrze zarabia.
Drugi też tyle że nienormowany czas pracy na tygodniu i jeszcze soboty, a jak trzeba to i w niedziele. Oczywiście coś tam lepiej płatne w weekend ale czy te pieniądze są tego warte? Przecież nie ma się dnia wolnego praktycznie na odpoczynek.
Obaj otyli widać że zmęczeni, ale nic nie dociera bo praca to sens życia, a właściwie pieniądze. Tylko co z tych pieniędzy? Do grobu się zabierze?
W takim tempie to wątpię żeby dożyli do emerytury.
Ja tego nie rozumiem i nie mogę pojąć.
Nie wiem co się z tymi ludźmi i tym światem dzieje. Dokąd to zmierza? Za czym Ci ludzie tak gonią?
Czasem mam ochotę po prostu zabrać kilka rzeczy, wyjść z mieszkania i pójść w nieznane, być wolnym od jakiś przymusów, pracy i całej tej gonitwy nie wiadomo za czym. Trochę się obawiam ale nie wiem czy nie spróbuje w najbliższym czasie, bo nie zamierzam jak większość tego szarego motłochu żyć tak jak wszyscy czyli gonić nie wiadomo za czym i po co.

78
4

Komentarze do "Praca ponad wszystko"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Zaiste powiadam wam,co robić należy. Ale robić sumiennie i z lubością.
    Walić konia, pić whiskey i ruchać.
    Kraść krokodyle, szczać do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym i nie tylko. Szczaj na podłogę wokół kibla, niech sprzątaczki jebią i czyszczą twoje odchody. Wkładaj zawsze zapałki kolegom z pracy w zamki szafki z ubraniami, i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę- będziesz miał na zastawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

    1

    12
    Odpowiedz
  3. Wal konia, masuj drąga i ruchaj dmuchane lale, kradnij krokodyle, obsrywaj kible, wycieraj gluty o lustro w windzie i o klamki, drap się po jajach i podawaj rękę, jeździj bez biletu, wkładaj ważne kwity do niszczarki jak nikt nie patrzy, podpierdalaj długopisy, zszywacze i taśmy klejące. I nie zapominaj o papierze do ksero i srajtaśmie. Jak postawią jakiś zapach czy odświeżacz w kiblu to też bierz. Niech cię sponsorują. Ja tak robię i stać mnie na mielonkę i litrowe mocne w PET.

    3

    9
    Odpowiedz
  4. Może chce się w krótkim czasie ustawić? Nie każdy planuje całe życie do śmierci zapierdalać, więc woli pocisnąć teraz a potem mieć spokój. Wielu ludzi w korpo tak robi, przychodzi 40-tka i emerytura albo są partnerami i tylko spijają śmietankę, przychodzą sobie do pracy 2-3 razy w tyg. na 3-4 godziny i tak do końca życia. Dla mnie to lepsze niż zasuwanie do śmierci

    10

    11
    Odpowiedz
    1. W „korpo” masz 40 i wywalają cie na zbity pysk. Tak do pracy sobie może przychodzić dyrektor a nie zwykły korpo-szczur zwykły lojtas:)

      8

      0
      Odpowiedz
      1. W korpo (takim prawdziwym, gdzie zarabia się wyraźnie lepiej od innych nawet na niskim stanowisku) nie trzymają lojtasów do 40 – albo awansujesz co roku lub co dwa lata albo wypierdalasz. Nie ma szans się utrzymać do tego czasu na niskim stanowisku musisz być minimum menago. I tacy w wieku 40 lat już nic nie muszą, mogą ich wyjebać. A misiek co nie zapierdalał bo miał inne priorytety w wieku 30-40 lat (kiedy jak wskazują badania, zarabia się największe pieniądze w zawodowym życiu) będzie zapierdalał do 70 w tej swojej pracy za 2-3k, z czego ostatnie 20 lat w biedronce na kasie lub na magazynie jak go wypierdolą i nic innego 50-latkowi nie dadzą

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Tu autor. Akurat te 2 opisane przypadki to nie żadne korpo bo tu Polska B, tu nie ma żadnych korpo.
      Właśnie o to chodzi że nie dorobią się niczego, tylko będą harować do śmierci. Pieniędzy coś tam odłożą ale to będzie za mało na dom czy lepsze życie, o jakichkolwiek inwestycjach też można zapomnieć.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. Nie wiem, może traktuje to jako etap przejściowy i w jego zawodzie tak trzeba. Są takie fuchy że na starcie zarabia się śmiecie i żniwa dopiero przychodzą za kilka lat bo trzeba mieć jakieś doświadczenie, nabrać know how, poznać branżę, ludzi. Może zbyt krótkowzrocznie na to patrzysz.

        0

        0
        Odpowiedz
  5. Wina żydów i niedojebanych POlaczko gojow ten stan rzeczy. Za chwile beda zapierdlac 24 na 7 za psi chuj to dalej beda harować jak ostatnie dałny.

    6

    3
    Odpowiedz
  6. może nie chcą żyć i się zaharować na śmierć, zwykłe przegrywy

    4

    2
    Odpowiedz
  7. Pytę jebię od niechcenia,
    Pełne jaja mam nasienia,
    Chętna(y) niech nadstawia dziób,
    Spuszczę mu się w ryja – siup!

    7

    2
    Odpowiedz
  8. No dokładnie, zawsze myślałam tak samo. Gdybym miała do wyboru dzień wolny a nawet 200zł to wybieram dzień wolny. Czas to pieniądz, waluta wyższa od PLN. Dla mnie praca jaka by nie była to raczej zło konieczne, iść, odbębnić swoje i wrócić tam gdzie mogę być sobą i robić to na co mam ochotę. Żadne pieniądze tego nie zastąpią.

    23

    4
    Odpowiedz
  9. Wyobraź sobie że niektórzy lubią swoją pracę. Wyobraź sobie że za dużo czasu spędza się w pracy żeby jej nie lubić. Wyobraź sobie że lepiej sobie pracować 10-12h + weekendy kupić sobie samochód lub mieszkanie zamiast zaciągać kredyt na dekadę do 3. Wyobraź sobie że leżenie do góry brzuchem, spędzanie czasu z rodziną lub zwiedzanie świata jest dla niektórych nudne jak flaki z olejem ,a praca jest ciekawa. W tym dla mnie. Pozdrawiam.

    9

    13
    Odpowiedz
    1. Dobrze gadasz, pozdrawiam, autor komentarza poniżej 🙂 P.S leżeniem brzucem do góry to się brzydzę, jak i wszelkimi obibokami i ludżmi żyjącymi z socjalu

      1

      2
      Odpowiedz
    2. Tu autor. Nie znam nikogo dla kogo praca to przyjemność, a nie obowiązek wynikający z tego że do gara trzeba coś włożyć.
      Ludzie mogą mówić że lubią swoją pracę i robią coś z przyjemności, a nie z obowiązku ale to jest i tak nie prawda.
      Tak są tacy co nie mają innego życia poza pracą, zgadzam się, dla takich nie ma ratunku. Praca, dom, praca, dom, a potem wieku 60 lat kupi sobie samochód z salonu, szczyt marzeń. Ale ok, niech żyją jak chcą.

      10

      1
      Odpowiedz
  10. Ja przekładam pracę i zarabianie ponad wszystko. Wiesz czemu? Bo jestem zupełnie sam na świecie. Nigdy nie miałem rodziny, tak się złożyło że rodzice rozwiedzeni, od strony ojca wszyscy są żulami więc kontaktów zero. Od strony matki nie było nikogo, cała „seria” jedynaków i ja sam jestem jedynakiem. Zawsze mi było żal gdy ktoś opowiadał choćby o swoim bracie/siostrze że coś tam pomógł mu w czymś czy odwiedził. Zazdrościłem jak im łatwiej w życiu jak i zwykłego kontaktu ludziekigo. Jestem starym kawalerem, prawiczkiem gdyż mam poważną wadę fizyczną oraz jestem bardzo introwertyczny. I wiesz co? Kiedyś chlałem na umór, 4 lata ciągu, a teraz zapierdalam na kilka etatów, nic innego nie robię. Cieszy mnie że mam kasę. Wiesz co mi daje? Poczucie bezpieczeństwa. Tego że gdy widzę jak ludzie biedę klepią, zadłużają się, zastanawiają czy kupić chleb czy kiełbasę, nie mają pewnego jutra a ja czuję się bezpiecznie i w sumie mogę mieć wiele doczesnych rzeczy materialnych. Ot taki substytut miłosci i wypełnienie pustki. Tak że ciekawi mnie czy ktoś też tak ma…

    25

    8
    Odpowiedz
    1. Teraz modny jest survival

      0

      0
      Odpowiedz
    2. mądrze piszesz

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Co Cie to obchodzi , Ty pracuj jak tam sobie chcesz. Dostałeś w prezencie życie to rób z nim co chcesz , nie.rozumiem po chuj się komuś wpierdalasz.

    5

    10
    Odpowiedz
  12. Bardzo dobra chujnia. Też mam takie same przemyślenia. Po co to wszystko ? Ludzie stają się przez swoją głupotę/ pazerstwo niewolnikami i jeszsze się tym chelpią.

    4

    0
    Odpowiedz
  13. Zostań bezrobotnym tak jak ja. Teraz mam czas na wszystko a robienie za 1500zeta mnie nie kręci. Pozdro dla kumatych.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. No widzisz a niektórzy tak pozapieprzają kilka lat i stawiają sobie domek na działce po czym zwalniają tempo. I to właśnie przykład z mojej rodziny. Rodzina dobrze sytuowana, szczęśliwa co niedzielę spędzają razem z dzieciakami w ciekawym miejscu a nie na podwórku z tanim piwem jak to zwykle wygląda spędzanie niedzieli u ludzi którzy całe życie pracują na 3/4 etatu bo się nie chcą przemęczać.

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Autorze.. Ile Ty masz lat? 16? Pewnie u mamusi na utrzymaniu i robótka u tatusia w biurze załatwiona. Zrozum,że niektórzy po prostu chcą się zabezpieczyć materialnie (już nie mówię o wydawaniu na wyżywienie, szkołę, leki czy czynsz mieszkaniowy).
    Nikt nie pracuje dla przyjemności. Ale każdy chce mieć jakieś dobra materialne, każdy chce by jego rodzinie żyło się jak najlepiej, każdy chce mieć jedzenie. Poza tym co to znaczy „On i tak zarabia dużo”. Może dla Ciebie załóżmy 2500 to dużo a dla niego to granica biedy i ubóstwa. No przepraszam ale uważam że zaglądanie komuś do portfela i ocenianie jego życia jest co najmniej niestosowne.

    1

    1
    Odpowiedz