Praca w obsłudze klienta

Pewnie wielu z Was szuka pierwszej pracy, więc chętnie podzielę się swoim doświadczeniem. Pracuję w sklepie oferujacym szeroko pojęte artykuły złączne i różne akcesoria, takie jak taśmy, nożyce itp. Nie jest to market, gdzie siedzisz sobie na kasie i tylko wklepujesz pozycje do komputera (nie twierdzę wcale, że te panie mają łatwo). Samo nauczenie się asortymentu zajmuje około pół roku, jeśli jesteś kompletnym laikiem. No ale do rzeczy. Najgorsi są klienci. Pierwszą sytuacja: przychodzi taki i mówi, że chce np. śrubę M4x80. No to mówię mu, że ze średnicy 4 najdłuższa jest na 70. No ale i tak się musi zapytać: „ale na 80 nie ma”? No jak mówię, że na 70 to nie na 80 do ch*ja. Inna sprawa, że tych wszystkich rodzajów i rozmiarów wkrętów, śrubek, nakrętek i innych jest od zaje*ania, a klienci sami nie wiedzą czego chcą. Mówi gościu, że chce wkręty sześćdziesiątki. No to się pytam, a jaka średnica, to się dziwią, że wkręt może mieć różną grubość. A jeśli ktoś potrafi precyzyjnie określić czego chce, to się okazuje, że tego towaru nie ma i wtedy trzeba zaczynać negocjacje: „a może być dłuższa, a może krótsza, a może na imbus, może stożkowa… w ten sposób czasem na jednego klienta trzeba czasem po 10 razy zapier*alać na magazyn i z powrotem. Jeszcze mają pretensje, jak trzeba poczekać kilka dni na dostawę towaru, jakby zapomnieli, że za komuny czekało się po parę miesięcy. Kolejna strasznie wkur*iająca sprawa, to że musisz tłumaczyć się z cen, że czemu tak drogo i że to nie zależy od Ciebie, powtarzanie w kółko tych samych formułek, idiotyczne przepisy fiskalne, np. że jak nie wydasz paragonu to jesteś machlojem. Długo by to jeszcze opisywać. Oczywiście są też normalni klienci żeby nie było. Podsumowując, trzeba mieć stalowe jaja, żeby pracować w obsłudze klienta, wbrew pozorom jest to wyniszczająca psychicznie praca. Jeśli już zdecydujecie się na pracę w obsłudze klienta, to szanujcie się i nie dajcie sobie wmówić zasady, że klient nasz pan i może się zachowywać jak burak. Powodzenia życzę.

42
4

Komentarze do "Praca w obsłudze klienta"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wlezie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę – od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę – od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Sam kilka lat w takiej branży siedzę i dwie takie prace jebłem bo kierownictwo miało podejście ‚klient nasz pan’. Nawet jeśli klient jest wobec ciebie po prostu chamski i wulgarny to mieli do mnie pretensje, że wobec takich ludzi też byłem chamski i wulgarny. Jako, że wyniki miałem dobre to nagle jak rzuciłem papier to wielkie zdziwienie ale jak to, ale zostań.
    Na szczęście są też ludzie ze zdrowym podejściem, kiedyś taki totalny chamski podchmielony janusz przyszedł na zakupy i jak to janusz myśli, że jest panem świata bo przyszedł wydać 2 tysie na lapka więc może być chamskim chujem dla sprzedawcy bo przecież on jest panem. No i ten chłop tam ciśnie po moim kumplu, który próbował mu cośtam doradzić, aż ten mój znajomy zwrócił mu uwagę, żeby się grzeczniej wyrażał. Janusz na to mówi, że chce rozmawiać z kierownikiem. A kierownik (koleś 190cm+, dobrze zbudowany) akurat widział tę sytuację, podszedł do Janusza i powiedział mu, że ma stąd wypierdalać. Janusz zrobił oczy jak 5 złoty, bo chyba całkiem inaczej sobie wyobrażał zakończenie sprawy i grzecznie wyszedł. Niestety w większości firm to sprzedawca dostałby zjebe na oczach takiego dziada a taka menda jeszcze by jakąś zniżkę dostała.

    12

    0
    Odpowiedz