Prochy, fochy i genitalia

Kolejne prochy przestały działać i spędzam kolejny wieczór, miesiąc, rok przy kolejnych browarach z tępym wyrazem na ryju. Dzień jak co dzień. Rano wstanę i wezmę się za coś, spędzę parę godzin nad nikomu niepotrzebną robotą, wszystko tylko po to, żeby jutro wieczór czuć dokładnie to samo. Jedyna frajda – widzieć, że reszta wszechświata ma w dupie, że sensu nie ma. A jedyna duma – że ludzkość nie skuma, że coś jest z tobą nie halo. Depresja to straszna sucz, a każdy dzień niezła chujnia.

33
2

Komentarze do "Prochy, fochy i genitalia"

  1. twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Twoim celem powinien być chuj w dupie.

      3

      0
      Odpowiedz
  2. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    3
    Odpowiedz