Rady starszych

Wiecie co? Denerwuje mnie to, że starsi ludzie z rodzinki są pierwsi do udzielania rad i paradoksalnie te rady skutkują potem zrujnowaniem życia młodego człowieka. Jest tak dlatego, że realia, w których żyli nasi rodzice i dziadkowie były różne od realiow współczesnych. To się nie sprawdza i ich rady nie mają zastosowania w obecnych realiach. Tak jak nasze rady być może nie będą dobre dla kolejnego pokolenia. Weźmy np. pójście na studia, które i ja niestety ukończyłem. Prawie wszyscy rodzice i dziadkowie namawiają swoje dzieci i wnuki do pójścia na studia. Powtarzają im, że jak masz ten papier to jesteś kimś i bez papierka ani rusz, a powtarzają to dlatego, że w czasach, gdy oni dorastali to studia to było coś. Obecnie jest to tylko strata czasu, który możnaby poświęcić na tysiące bardziej produktywnych zajęć. Ja sam uważam, że pięć lat zmarnowałem, a może gdybym przez te pięć lat podjął inne działania i zaczął już karierę i rozwój to teraz już byłbym tam, gdzie będę dopiero za kilka lat, bo wszystko się opóźniło przez studia. Poza tym one jedynie przeszkadzają, bo pracodawcom, czy ludziom w firmie którzy są wyżej nie po nosie jest, że ktoś jest lepiej wykształcony od nich i widzą potencjalne zagrożenie. Dochodzi jeszcze to, że przez te lata możnaby się nauczyć czegoś lepszego i praktyczniejszego no i te wszystkie komentarze prostaków, ktorzy nabijają się z „magistrów” i wcale nie mówię, że nie ma w tym krzty racji, bo studia nie uczą często niczego praktycznego (oczywiście nie dotyczy to wszystkich kierunkow) oni te komentarze rzucają, bo są zakompleksieni, niewykształceni i często mają ból dupy o brak tego papierka, bo normalny człowiek wie, że studia nie muszą iść w parze z wiedzą, inteligencją i umiejętnościami, ale nie będzie pierdolił takich tekstów i ubliżał innych. Często z tych magistrów śmieją się ludzie po odsiadkach, kuratorach, którzy jechali na samych palach i kiblowali w zawodowce bo nie daliby rady z dalsza droga edukacji. I tacy ludzie są jeszcze bardziej godni pogardy niż leworęczni magistrowie. Bo nic nie skończyli dlatego, że by to ich przerosło, a teraz z żalu się wyżywają na tych co mają papierek, którego brak nie dajew głębi serca spokoju tym ublizajacym. Inne rzeczy które mnie rozwalają to rady babci i dziadkow. Też mają najwięcej do powiedzenia i tutaj już nie przetłumaczysz, bo upór starczy jest nie do przebicia. I tak ja wysłuchiwałem szeregu rad odnosnie studiów od babci, która myśli, że studia doktoranckie to to samo co medycyna. Pomyslcie ile rodzin w ten sposób krzywdzi mlodsze pokolenia, swoje dzieci itd. udzielając im rad i ukierunkowując ich tak, jak opłacałoby się to zrobić prawie pół wieku temu. Nasluchają się jakichś plotek od Jadzi z klatki obok i złapią bakcyla na coś to potem się czepiają wnuków jak rzep psiego ogona i zatruwają zycie. Czesto rodzice o planach i marzeniach swoich dzieci nie chcą nic słyszec, bo oni lepiej wiedzą co dla niego dobre. To do nich potem powinni mieć pretensje ci młodsi za zmarnowanie kawału życia na mrzonki.

85
8

Komentarze do "Rady starszych"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Niektórzy ludzie mają coś takiego, że muszą się wymądrzać i myślą, że zawsze mają rację, nawet jeśli gówno się znają na jakimś temacie. Tak jest i ze starszymi i z młodszymi. A w naszym kraju panuje przekonanie, że studia są bardzo ważne. Niektórzy na prawdę myślą, że bez studiów nie można osiągnąć absolutnie nic w życiu. Moim zdaniem mogą być przydatne, ale nie muszą. Część pracodawców patrzy na ten papierek jak na wyrocznię, a część wie, że sam papierek to nie wszystko. Tak na prawdę przecież samo ukończenie studiów nie gwarantuje posiadania ani żadnej wiedzy ani umiejętności. Każdy, kto studiuje na pewno zna kogoś, kto zdał tylko dzięki ściąganiu. Niektórzy studenci nawet są z tego faktu dumni. Trzeba też przyjżeć się temu co jest na studiach nauczane. Wiele z tej wiedzy jest przestarzała lub do niczego nie potrzebna, ale mimo to jest na siłę wpychana, bo przecież te kilka lat czasu trzeba czymś zapełnić. Moim zdaniem jak ktoś jest w stanie sam się nauczyć swojego zawodu, zazwyczaj wyjdzie na tym o wiele lepiej niż studiując. Niestety niektórym ludziom tego nie przetłumaczysz.

    17

    1
    Odpowiedz
    1. To jest wszystko kwestia co studiujesz i czy to Cię cokolwiek interesuje. Studia na przyzwoitym kierunku i uczelni coś dają, ale studiowanie dla zabicia 3-5 lat kierunków typu pedagogika, europeistyka, socjologia, politologia, rolnictwo, zielarstwo itp itd na „uczelniach” typu PWSZ to zwyczajna strata czasu, życia i pieniędzy. Przez rzeczone 6-10 semestrów lepiej jechać w pizdu z tego chorego kraju i tutaj nie wracać albo stanąć na taśmie osławionego ŁWF – zawsze to parę groszy wpadnie, a po wspomnianych uczelniach i tak ma się do wyboru: taśma w jakimś jebanym kołchozie, wyjazd na zachód lub bezrobocie.

      5

      1
      Odpowiedz
  3. Dlatego po technikum poszedlem do policealnej, i mam wyjebane. Teraz zarabiam 2300 na łape na 3 zmiane i wyjebane mam. Wiedze mam wiec samozatrudnienie zrobie kiedy bedzie mi sie chciało. Btw Jebqc studia i magistrow, w kieracie u mnie to studenty na zleceniu za 1800 na. Łape na 3 zmiany robią, po chuj robota i nauka jednocześnie? Potem narzekają na życie.

    3

    4
    Odpowiedz
    1. Ty natomiast masz znacznie więcej niż 1800 na lape bo aż zawrotna sume 2300 na lape. Ziom to są grosze.

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Ty to król życia jesteś 🙂 Ja zaraz po studiach (ten jebany magister) idę ciężko zapierdalać 8h od pon do pt za te żałosne 3500 na rękę.

      1

      1
      Odpowiedz
    3. Ja niestery tylko 6 tys. z hakiem…

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Ciekawe gdzie 🙂

        1

        0
        Odpowiedz
  4. Wiesz dla czego masz taki zły humor ? Bo arktos chce zamrozic ta strone! Nie pozwulmy mu!!!

    6

    1
    Odpowiedz
  5. Ty kurwa niby wykształcony a pierdolisz jak buc z bólem dupy bez wykształcenia i z kompleksami.

    1

    2
    Odpowiedz
  6. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    3
    Odpowiedz
  7. Studia…eh… Prawda jest taka, że jak nie skończysz medycyny, informatyki, ewentualnie budowy maszyn itp, to jeśli nie masz znajomości po studiach wylądujesz na taśmie w jakimś jebanym łagrze za minimalną wypłatę lub będziesz jeździł na zachód do robót których nikt nie chce robić. Studia w tej chwili to tylko marnowanie czasu, życia i pieniędzy.

    13

    0
    Odpowiedz
  8. To wszystko przez zbyt dużą przepaść wiekową.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Po pierwsze, będziesz rodzicem to to zrozumiesz.
    Po drugie, gadasz o poradach życiowych, a poruszasz tylko temat studiów. Wierz mi życie się nie kończy na studiach. Żałujesz? To nie myśl o tym. Zostaw to za sobą, ja też mam zrobione 2 kierunki i chuj z tego jest. Dopiero podyplomówka coś mi dała.
    Pamiętaj, że rady to tylko podpowiedzi. Masz swój rozum. To nie jest tak, że wszystkie są złe. Spróbuj iść własną ścieżka, a zobaczysz, że i te decyzję, które samemu się podejmuje przekornie do rad też nie zawsze są dobre.
    Witamy w dorosłym życiu…

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Ale przynajmniej za samodzielnie podjęte decyzje można winić tylko siebie i tylko do siebie mieć pretensje. Za życie do cudzego scenariusza nawet nie wiadomo kogo winić. Najgorsze to płacić za cudze błędy na własne życie.

      2

      0
      Odpowiedz
  10. Problem w tym, że masa „uczelni” to teraz kombinaty do zgarniania hajsu i drukowania dyplomów, których wartość przez to spada. W tym chorym układzie nikogo nie wywalą. Nie wpadnie po 5000 od łebka za nastepne semestry więc i nie wymagają za bardzo, gówno sie ludzie uczą tam więc i szkoda czasu. Co semestr etyka w tym, etyka w tamtym itd. Faktycznie, starzy mogą sobie z tego sprawy nie zdawać, bo czegoś takiego nie widzieli.
    Co do medycyny, informatyki itp. Nie każdy da rade.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Ja jestem zły na studia (informatyka btw), że nie dość, że mam trudności z wbiciem się na rynek, bo te studia mnie nic nie nauczyły (prawie xD) i muszę się samemu uczyć pajtonów i siszarpów, to jeszcze dramat jeżeli chodzi o dupeczki, bo nie dość że polibuda: w akademiku stosunek kutasów jest jakieś 3:1, to stuleja mentalna, przeciętny wzrost i jeszcze 1,5 roku temu przestałem mieć ładną mordę. Na kierunku jeszcze gorzej, tu nawet rozmawiać nie możesz, o ile nie jesteś chadem. I jeszcze wszyscy namawiają do chlania, nie wiem co dzicz studencka widzi w tej truciźnie…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Słuchaj i ruchaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Jestem ananasem, u nas nie ma starych, wszyscy żyjemy trzy lata, po czym jesteśmy wypierdalani w przepaść.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Cóż… czym ktoś jest starszy, tym posiada większe doświadczenie życiowe… Owo doświadczenie zdobył wspinając się mozolnie po szczeblach życiowej kariery – by ostatecznie osiągnąć swą aktualną pozycję społeczną, status materialny itp. . Jeśli będziesz słuchać jego rad, powinieneś zajść tam gdzie on zaszedł… Dlatego traktuj przekazywaną Ci wiedzę selektywnie – uważnie słuchaj tych osób, które są tam, gdzie Ty chciałbyś być za parę, paręnaście lat.
    PS. Używajcie polskie znaki … zrobić komuś łaskę, to nie to samo co – laskę.

    0

    0
    Odpowiedz