Relacje międzyludzkie

W pełni świadomie zrezygnowałam z posiadania przyjaciół i znajomych. Niesamowicie męczą mnie bliższe kontakty międzyludzkie. Po części wynika to z nastoletniej traumy, również wygody i zdrowego rozsądku. Nastoletni, mega ekstrawertyczni znajomi, ja wtedy introwertyczka = porażka. Na dłuższą metę zmęczyło mnie to i się odcięłam, pomimo iż byłam lubiana. Dorosła ekstrawertyczna ja + ekstrawertyczna przyjaciółka z narcystycznym zaburzeniem osobowości = mieszanka wybuchowa i zakończenie relacji z hukiem. Z tymi wszystkimi ludźmi po drodze nie było aż tak źle ale doszłam do wniosku, że to jednak nie dla mnie. Życie, doświadczenie mnie tego nauczyło, że nie do końca chcę poświęcać, oddawać siebie innym. Spotykać się, rozmawiać, wspierać, być dyspozycyjną, dostępną. Szczególnie relacja z narcyzka mnie psychicznie i energetycznie wykończyła. Mam faceta, dużo zainteresowań, własne problemy i coraz mniej czasu na wszystko. Nie mam najmniejszego problemu z nawiązaniem relacji z drugim człowiekiem ale już z tej umiejętności nie korzystam. Piszę, bo widzę ilu młodych ludzi martwi brak znajomych i przyjaciół, dla mnie to błogosławieństwo. Widzę, że stanowi to dla was spory problem ale możliwe, że z wiekiem i doświadczeniem zmienicie nieco zdanie, odkrywając tą ciemną stronę człowieczeństwa. Dla mnie, po latach, jedyny głębszy sens widzę w posiadaniu hobby, stabilnym związku, dbaniu o zdrowie i pracy w której mamy się dobrze czuć a reszta to chujnia i śrut. Wiadomo, co kto lubi ale nie starajcie się szukać przyjaciół czy partnerów na siłę, nic na siłę…

66
5

Komentarze do "Relacje międzyludzkie"

  1. gimbaza nie pamięta konsoli
  2. I tak wszystko pójdzie w piach, więc nie ma żadnego znaczenia kto co robił, albo nie robił za nędznego żywota. Ktoś ci bliższy po tobie pochlipie przez rok, dwa i tyle. Nic mu to nie pomoże. A wspomnienia nawet te lepsze też czas zatrze. Ktoś może się teraz oburzyc i powiedzieć jak to, wspomnienia to przecież wszystko! No tylko co komu po tym, co było kiedyś i nie istnieje? Polecam film Nieodwracalne (2002), o niszczącej sile czasu, ale tylko dla odpornych widzów.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Nic nie ma żadnego sensu. Z otchłani nicości przybywamy i w ciemną nicość odejdziemy. Amen.

    0

    2
    Odpowiedz
  4. To jak ci tak dobrze bez znajomych i wgl to po chuj masz faceta tempa pizdo, chuj na takich hipokrytow…..chujnia napisana bez polotu, od razu widac, ze to fake…ehh

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Brzmi jak NPC.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Kiedyś mnie ktoś narodzony na nowo uwalniał od czegoś takiego jak tożsamość samotnika. Ty masz to samo teraz. Zanim coś takiego się we mnie urodziło, to miałem znajomych, a nawet przyjaciół. Doświadczyłem różnych przykrych sytuacji w życiu i z czasem demony (upadłe duchy) drążyły we mnie temat na tyle długo, że stałem się mroczny w myślach, z depresją i nerwicami, a także miałem w planach olać wszystkich, w tym także rodzinę, obłowić się kasą i wyprowadzić się daleko od wszystkich, prawie całkowicie zrywając kontakty. Potrzeba ci zrozumieć, że jeśli doświadczyłaś traumy, to prawdopodobnie masz do siebie przyczepione upadłe duchy np. duchy odrzucenia. One ci powoli niszczą życie. To tyle. Jeśli nie zaciekawiło cię to, co tutaj napisałem, to nie ma raczej sensu próbować ci tłumaczyć, jak w istocie działa ten wszechświat. Ludzie z tego świata, są często głupi na nawet fizyczne sprawy, a co dopiero duchowe.

    1

    1
    Odpowiedz
  7. Ty kurwo gdybym nic nie robił to siłę to nigdy bym nie zbudował swoje potężnego imperium.

    0

    2
    Odpowiedz