Rodzinka

Jestem po trzydziestce, od dziesięciu lat mieszkam i utrzymuję się sam.
Opiszę mój dom rodzinny, w którym się wychowałem, czyli rodziców i moje dwie starsze siostry.
Materialnie powodziło nam się nieźle.
Ale poza tym… Od zawsze wszyscy byliśmy niezgodni, wszyscy nie znosili wszystkich. Przede wszystkim przez wiele lat nienawidzili się rodzice. W końcu rozwód, przez kolejne lata sprawy sądowe włącznie z wyciąganiem brudów. Z dzieciństwa pamiętam, jak moje siostry jako nastolatki nie lubiły się nawzajem, nieraz o jakieś bzdury się ze sobą przepychały, szarpały, to był przykry widok. Mama i tata, każdy na swój sposób, jeszcze poróżniali nas między sobą przez lepsze lub gorsze traktowanie.
Ogólnie nikt z nas nie trzymał kciuków za powodzenie innych, raczej panowała atmosfera satysfakcji, gdy komuś się nie powodzi.
W domu nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy zwyczajnie jak to w rodzinie, np. siedząc wszyscy razem przy stole. Był krąg wtajemniczonych, którego szefem była mama plus moja siostra plus czasem ja. Z kolei druga siostra i ojciec byli izolowani, jak obcy.
Kłamstwo między najbliższymi było na porządku dziennym. Trochę podobnie jak w „Misiu” Barei gdzie wszyscy oszukują wszystkich.
Nie było takiego normalnego zdrowego poczucia humoru. Za to wyśmiewało się kogoś, komu się gorzej powodzi albo za to, że jest szczery lub uczuciowy. Tak, to był powód do wyśmiania kogoś.
Panował chaos, problemy spadały jak grom z jasnego nieba.
Gdy jako dorosłe dzieci kolejno wyprowadzaliśmy się, dostawaliśmy od naszej mamy maksymalne przykrości. Moja siostra w dniu wyprowadzki usłyszała tak przykre słowa, że trudno sobie wyobrazić, że matka może zrobić słowami taką przykrość własnemu dziecku.
Nasi rodzice uważają, że dzieci nie mogą mieć lepiej w życiu niż oni, zazdroszczą lepszego samochodu itp.
Ja i moje siostry skończyliśmy dobre studia.
Wszystkim nam w życiu się nie układa, ani osobiście, ani zawodowo. Ja mam poważną nerwicę i depresję. Siostry podobnie. Od 15 lat rzadko lub w ogóle nie utrzymujemy kontaktu: ja z siostrami, siostry ze sobą, my z rodzicami i oczywiście rodzice ze sobą. Jeśli jakieś kontakty są, to krótkie i przykre.

61
6

Komentarze do "Rodzinka"

  1. Współczuje. Po takim tresowaniu, bo wychowaniem tego nazwać nie można, ciężko jest się pozbierać. Czasem trwa to całe życie i bywa, że gówno się osiągnie.

    17

    1
    Odpowiedz
    1. Takim nastawieniem sami siebie wpędzacie w depresję, tym rozpamiętywaniem przeszłości.

      5

      0
      Odpowiedz
  2. Miej żal do rodziców

    14

    1
    Odpowiedz
  3. Droga wybaczenia jest jedyną słuszną w Twoim przypadku. Wybacz przede wszystkim sobie. To prawidłowa kolejność. Kiedy już wybaczysz sobie, bo to nie twoja wina, że ten świat jest, jakim jest. Później wybaczysz najbliższym. Pracuj nad wybaczeniem, a depresja i nerwica z ciebie zejdą. Nienawiść niszczy człowieka od środka, dogłębnie. Zjadasz sam siebie, a można inaczej. Zostałeś zaprogramowany na nienawiść. To tylko program, jeden z wielu. Wymyśl sobie inny i odpuść poczucie winy. Życzę powodzenia.

    10

    5
    Odpowiedz
    1. Ale ze w sensie co ma sobie chlopina wybaczac?

      2

      1
      Odpowiedz
  4. nice shit, man !

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Ehhh rodzice to trudna posada. Życzę Wam, żebyście sie szcześliwie pozakochiwali, bo to jest możliwe i wtedy sie dużo uleczy. Ze tez kurwamprzeszlosc nie odpuszcza. Jestem z domu gdzie jedno z rodziców było i jest ostro jebniete i mnie nienawidzilo, matka. Za to drugie, tata jest i był bardzo dobrym i kochającym rodzicem. I to juz starczyło, nie wyszłam z domu okaleczona, za to nauczona uników. Niestety uniki sie przydają w dorosłym życiu, nie wpakowały mnie w żadne tarapaty. Od prawie 20 lat jestem w związku z człowiekiem z rodziny, w której sie sobie dosrywa, obgaduje, poniża itd. I mimo tego nasz związek jest b. udany, jak terapia plastrem miodu na poranione serce. Co więcej mamy dzieci a one maja ciepły dom, do którego ściagają chętnie ich znajomi. Mój maz, mimo obrzydliwej rodziny, która nienawidzi i mnie i dzieci naszych, jest bardzo dobrym i nienudnym, ciepłym ojcem. I to jest sukces. Nie bójcie sie i zakochajcie prawdziwie, bo po takim domu rodzinnym jesteście wyjątkowo nastawieni na dobra relacje, uda sie, nie bać sie. Tylko to Was odseparuje od przeszłości. Jako rodzeństwo zacznijcie dzwonić do siebie to tak bez powodu, to szybko wejdzie Wam w rutynę. Najgorsze juz za Wami. A rodziców rzadko, zdawkowo, łukiem, ich życie niech sie kisza jak nie umieją inaczej. Macie prawo żyć inaczej i umiecie przez zaprzeczenie. Miłości i spokoju.

    18

    0
    Odpowiedz
  6. Twoi rodzice to psychopaci, a konkretnie osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowośći. Wiem co mówię. Google co to jest i jak się z tym zmierzyć i odciąć. Przede wszystkim musisz zerwać kompletnie jakikolwiek kontakt z tymi trującymi narcyzami bo inaczej zniszczą cię kompletnie. Narcystyczny rodzic uwielbia zadawać ból swoim dzieciom za wyjątkiem jednego tzw. „Złotego Dziecka” które jest pokazówką dla kółeczka znajomych. Reszta dzieci to „Czarne Owce” które Narcyz głębi całe życie i do końca życia ponieważ to mu daje jej/go chorą satysfakcję. Na koniec jedno fundamentalne ostrzeżenie: narcyz nigdy się nie zmienia na lepsze a jedynie na gorsze i nigdy nie przestaje być Narcyzem. Nigdy.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Zgadzam się w pełni, mnie to samo spotkało i od kiedy zerwałem kontakt z rodzicami poczułem jakbym zrzucił ogromny głaz z pleców, nagle życie stało się 3x lżejsze.

      4

      0
      Odpowiedz
  7. Musisz poprawić relacje z rodzeństwem. Spróbuj wytłumaczyć im że to winna rodziców. Myślę że twoje siostry również czują samotność i chciałby by zgody.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. ”Ogólnie nikt z nas nie trzymał kciuków za powodzenie innych, raczej panowała atmosfera satysfakcji, gdy komuś się nie powodzi”
    Myślę, że to nie jest nic nadzwyczajnego, w 80% polskich rodzin jest to samo i jeszcze obrabianie dupy innym. Taki kraj.

    7

    1
    Odpowiedz
    1. Nic tak nie cieszy jak cudza porażka, nic tak nie martwi jak cudzy sukces, ot cała prawda o tym kraju. Tak było jest i będzie. Sporo pokoleń musi jeszcze przeminąć zanim coś tutaj się zmieni.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. A w jakim kurwa kraju jest lepiej . Tak , sa w Polsce chuje . A gdzie chuj nie wystepuje ???Znasz-li ten kraj gdzie chujoza nie dojrzewa ?????Chuje ????Whattafuckawrong wifu mothafuka????Przestancie Kraj (Polske ) winic za chujostwo . Jak jest chujowo to przez takich jak TY ( TAK TY , chuju bosy ) co zadyme robisz i honoru nie masz , gwacu zajebany !!! Tak , winic wszystko i wszystkich a tylko TY wspanialy(a) i uczony w pismie i mowie . FYI -a lepszy chuj hinduski , chinski , wietnamski , amerykanski ? Nie . Nie lepszy .Moze gorszy . A ty chuju nic nie wiesz bo masz leb w dupie .Amen .

        0

        2
        Odpowiedz
  9. zrób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Idźcie na jakąś terapię grupową

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Pochodzę z podobnego domu. Obiecałem sobie nigdy nie mieć dzieci. Żeby nie przechodziły przez to co ja.

    2

    0
    Odpowiedz
  12. Jakby się chwilę zastanowić, to u mnie było podobnie. Tylko siostrę mam jedną, więc nie mogłem obserwować, jak się żre z kimś innym z rodzeństwa. Nie utrzymuję z nią kontaktów – jak dla mnie to głupia i wrzaskliwa histeryczka, zazdrosna o wszystko i wszystkich. Na cholerę mi ktoś taki w moim życiu? Z ojcem nie gadałem już ze 20 lat i nie widzę potrzeby. Przemądrzały nieudacznik, który nigdy w niczym mi nie pomógł, nic w życiu nie osiągnął i tylko ciągle zadzierał nosa, co to nie on, a ja to jestem przy nim śmieciem. Na cholerę mi ktoś taki w moim życiu? Rodzice rozwiedli się gdy byłem już dorosły. Mało tego, byłem już wtedy rozwiedziony. Z matką widuję się co jakiś czas, ale w sumie to kilkanaście razy w roku.
    Nie kumam tego gadania, że rodzina to jakaś niby wartość i takie tam. Dla mnie kluczowe jest tu powiedzenie: przyjaciół się wybiera, a brat może być skurwysyn. Na cholerę mam się męczyć z ludźmi, których nie lubię i którzy źle mi życzą?
    Typie, przestań myśleć o swojej rodzinie, zamknij te temat, żyj swoim życiem, dbaj o siebie, o swoich przyjaciół. Rozwijaj w sobie poczucie szczęścia. Bo szczęście jest w Tobie. Szczęścia nie da Ci nikt z zewnątrz – ani rodzina, ani żona/dziewczyna/kochanka, ani przyjaciele. Ciesz się z każdego gówna, dostrzegaj pozytywy, bądź szczęśliwy.

    18

    0
    Odpowiedz
    1. Piwo dla tego pana! 🙂

      1

      0
      Odpowiedz
  13. Boże… Opisałeś dosłownie moją rodzinę ! Nawet skład rodzeństwa się zgadza- jeden chłopak i dwie siostry. Gdyby nie to że piszesz że jesteście po studiach to bym myslała że to mój brat napisał. Choć to on właśnie jest dla mnie obecnie najgorszym chujem a to ja jestem tak jakby Tobą i mam takie refleksje (bo jego by na to nie było stać jak sądzę).
    Masakra. I jeszcze ubrałeś to wszystko w słowa dosłownie ideolo. Jestem w szoku i jednocześnie bardzo mi przykro, że ktoś też coś takiego ma :/ Trzymaj się !

    5

    0
    Odpowiedz
  14. Ale chujnia
    3maj sie brachu

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Ja nie zyje juz 29 lat .30 bendzie . Przez takie traktowanie . Jak cie rodzina nie kocha i zastemczej nie znajdziesz to . Moja rodzina mnie nie chciala i wyzywala . A jak inna rodzina mnie chciala na wychowanie -to moi nie dali . Zawsze mysle o tym dniu . Moi mnie nie chcieli ale innym mnie nie dali .Czemu ? Potem wyjebali , bo po co tam ja . Moja Mama teraz zaluje . Ale ja mowie -to nic , tak trzeba . Chociaz brakuje mi wszystkiego -nie chce nic .

    2

    0
    Odpowiedz
    1. W jakim województwie mieszkasz?

      0

      0
      Odpowiedz
  16. Miałem tak bardzo podobnie… Echh, nie chce mi się nawet pisać, bo już tylu osobom w życiu się żaliłem jakie to ma nieodwracalne konsewkencje dla mojego życia, z których sprawę zdaje się o wiele za późno. Życie przelatuje zmarnowane, zepsute. I dopiero wtedy rozumiesz, że jako dziecko nie wiedziałeś co i dlaczego się dzieje i co z tego wyniknie. Nie mogłeś zapobiec, a nikt się nie zainteresował. Ech 🙁 Takie jest życie, że niektórzy mają dobrze, niektórzy mają źle. Przecież to oczywiste, prawda? Rzecz w tym, że ciężko zaakceptować, że to AKURAT JA jestem tym, który dostał to źle…

    7

    0
    Odpowiedz
    1. Jeśli chcesz być kiedykolwiek szczęśliwy to takie toksyczne osoby musisz z siebie wyrzucić, nie tylko urwać kontakt, ale przede wszystkim wyrzucić ich ze swojej duszy, najpierw trza wejrzeć w siebie i całe to gówno z przeszłości przerobić by potem móc je wydalić. Chyba że już to zrobiłeś to ok.

      1

      0
      Odpowiedz
  17. Ty i ja . Szkoda ze tak dlugo to trwa . Za wszystko sie placi . Nawet za shit that happened when u wasn’t even around . Rodzina jest wspaniala. Ja caly czas mysle o tych paru chwilach kiedy bylismy rodzina . Ale to bylo tak dawno , ze nikt nie uwierzy . Ja tez nie mam dzieci . Tak lepiej . Boli ale , tylko mnie .

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Wpisz na yt toksyczni rodzice i odpal nawet pierwszy filmik i zrozumiesz wszystko jak to dziala. Izoluj sie od starych ile mozesz bo z kazda chwila ciagna cie w dol!!srut

    2

    0
    Odpowiedz
  19. Idź do psychoterapeuty. Moze ci pomóc.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. ładne te twoje siostry?
    wezmę je do łóżka, żeby nie było im smutno z powodu takiej przeszłości

    1

    0
    Odpowiedz
  21. Wal ich, nie przejmuj się nimi. Nie ty jeden unikasz kontaktów z toksyczną rodziną. Mam tak samo od 10 lat i odkąd nie mam z tymi ludźmi nic wspólnego – lepiej mi. Znajdź sobie kogoś bliskiego i to z nim buduj normalną rodzinę.

    1

    0
    Odpowiedz
  22. Zastanawiam się, czy tego typu zjawiska występują również w innych krajach, czy jednak tylko w Polsce.

    0

    0
    Odpowiedz