Sąsiedzi-skurwiele

Od jakiegoś czasu do mieszkania obok mieszkania mojego brata wprowadza się młode małżeństwo z dzieckiem. Mieszkanie remontują i fakt faktem, robią trochę hałasu, ale w normalnych godzinach. Mimo wszystko wykazali się normalnością i wywieszali kartki, w których przepraszali za hałasy i podawali godziny, kiedy będą wiercić itd. Niedawno nawet wyrzucili sąsiadom do skrzynek na listy czekolady z dołączoną karteczkę z podziękowaniami za cierpliwość. Jednak ludzkie skurwysyństwo i egoizm przechodzi czasem granice. I tak, jakiś anonimowy kutas zrywał namiętnie ich kartki, sąsiadka alkoholiczka napierdalała nogą w drzwi ich mieszkania, a ktoś inny jeszcze wzywał policję i pisał skargi do zarządu. Ja pierdolę, jakim fiutem trzeba być, żeby nie zrozumieć czyjejś sytuacji, tym bardziej, że Ci ludzie naprawdę starali się nie naprzykrzać. Najebanej sąsiadce życzę raka jelita grubego, a wszystkim pozostałym wielkiego chuja w dupę. Jebcie się.

116
8

Komentarze do "Sąsiedzi-skurwiele"

  1. Wiem wszystko.To ty jesteś tym wiercącym lokatorem.Chciałeś być grzeczny,wieszałeś kartki,kupowałeś czekolady..To nie w tym kraju,koleś!

    8

    11
    Odpowiedz
  2. Taa, pode mną też się od miesięcy remontują, tyle że bez czekoladek. I powiem ci jedno: remont remontem, kiedyś trzeba, ale nie zmienia to faktu, że potrafi to i tak wkurwić, zwłaszcza jak ci ktoś od siódmej rano skrobie po ścianach pod tobą. Oczywiście cholerny robol musi sobie przy tym słuchać muzyczki, a ja słuchać siłą rzeczy muszę, bo ściany w moim bloku są chyba z papieru toaletowego. Cały czas jak nie wiercenie i skrobanie, to jakieś wokalne wycie, jak nie wycie, to basy. Rozumieć można wszystko, nie na wszystko trzeba się potulnie zgadzać, bo są jakieś granice. Nawet w blokach.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Załóż słuchawki na uszy, zatyczki, włącz radio, wyjdź na zewnątrz pobiegać czy spotkać się ze znajomymi – są tysiące sposobów by rozwiązać ten problem. Wystarczy od czasu do czasu włączyć myślenie.

      1

      4
      Odpowiedz
    2. Racja. Jak ktoś chce sobie remontować bez końca, to niech wybuduje dom na odludziu. Wtedy może napierdalać wiertarką i młotkiem od rana do nocy. Moim zdaniem w bloku powinno być legalne zrobienie hałaśliwego kompletnego remontu – wykończenia tylko raz, bezpośrednio po ukończeniu budynku. Później już tylko opcja ewentualnego cichego odmalowania (bez żadnego zdzierania, rozpierdalania, szpachlowania) albo szybkiej wymiany jakiegoś zepsutego elementu – na przykład jak ci kibel pęknie. I tak standard mieszkania w bloku jest niski, więc nie ma co łudzić się, że jakieś nowe ścianki działowe, czy nowa kuchnia coś pomoże. Mieszkaj tak, jak jest, byle czysto, a pieniądze zaoszczędzone na remoncie zbieraj na wolno stojący dom. I niech przynajmniej inni mają cicho. Przy obecnej samowolce jak mieszkasz w dużym bloku, to nie ma dnia, żeby ktoś gdzieś nie napierdalał ci nad uchem. Nie mogę się doczekać stosownych ustaw.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. A co jeśli blok został zbudowany za komuny i wymaga remontu. Wtedy nie było deweloperów i mieszkań pod klucz. Nie rozumiem jak komuś może przeszkadzać remont u sąsiada.

        0

        0
        Odpowiedz
    3. To w takim razie stań się cholernym robolem i zabierz się do cholernej roboty od 7 rano, jak przystało na normalnego człowieka i wtedy ty będziesz sobie wiercił stukał i słuchał ulubionej muzyki.

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Powiedz im ze doceniasz ich starania i git.

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Rozumiem stary. Pięknie napisane. Dołączam się do życzeń raka i wielkiego chuja w dupie. Wesołych Świąt!

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Też bym się wkurwił. Ale jak widać po co niektórych komentarzach pod twoim wpisem, ludzie jeszcze nie dorośli do zrozumienia bliźniego.

    0

    0
    Odpowiedz