Sposób na bezstresowe wychowanie

Historia ta jest do teraz powtarzana na większych zgromadzeniach rodzinnych lub na urodzinach mojego brata.

Działo się to jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy mój starszy brat był w zerówce.

Zerówka była w szkole, a szkoła jak to szkoła, miała szatnię. W szatni były wieszaki. Taka deska z wbitymi gwoździami, zakończone niby nie ostro, ale jednak dało się o to skrzywdzić. Mój brat, mimo że teraz pokaźny z niego mężczyzna (201 cm wzrostu, 110 kilo wagi), wtedy jak na swój wiek był dość mały. W jego zerówkowej klasie był chłopak znacznie od niego większy, potrzebujący od czasu do czasu… rozładować emocje. Na moim bracie. On sam mamie nic nie mówił, toteż skąd kobita miała wiedzieć. Dopiero wszystko wyśpiewał, kiedy mama dostrzegła jego, dosłownie, rozorane plecy. Okazało się, że chłopak ów czekał na mojego brata po zakończeniu lekcji, przytrzymywał go pod drzwiami kiedy inne dzieci się przebierały, a gdy wszyscy już poszli, zaciągał go do środka i popychał na wieszaki.

Mama poszła do nauczycielki i zażądała rozmowy z matką chłopaka. Kobieta przyszła, rozwaliła się na krześle i wielce kulturalnie spytała „Ossso chodzi?”. Po krótkim wyjaśnieniu mamy, machnęła ręką i stwierdziła:
– A, tak, tak. On się musi wyładować, my go bezstresowo wychowujemy.
W mamie zawrzało, stwierdziła, że z jego matką nic nie zdziała, ale pierworodnego nie da sobie krzywdzić.

Pojechała do szkoły, kiedy tylko dzieciaki wyszły z klasy po ostatniej lekcji swojemu młodemu kazała wskazać „który to” i odesłała do auta. Weszła do szatni, prześladowcę przytrzymała za fraki i jak sama to określa… stłukła. Najzwyczajniej w świecie przełożyła przez kolano i zlała tyłek. Zostawiła dzieciaka zapłakanego w szatni i wraz z pierworodnym wrócili do domu. Naturalnie oburzona matka „skrzywdzonego” dziecka również natychmiast zażądała rozmowy. Mama weszła do klasy, zasiadła na krześle i wyniośle rzekła „Słucham?”. Podobno takiego wrzasku matki ta szkoła wcześniej nie słyszała. Krzyczała, jak to moja mama skrzywdziła jej dziecko, że ono będzie miało nieuleczalny uraz i w ogóle co z niej za bestia tak dziecko skatować. Na co mama ze stoickim spokojem odrzekła:
– A tak, tak. Musiałam się wyładować.

I wyszła.
Szach-mat 😀

I tak – wiem, że dobra guma i solidne gumowanie działa cuda i wszyscy musimy koniecznie poznać jej smak (najlepiej na milicji).

51
7

Komentarze do "Sposób na bezstresowe wychowanie"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wlezie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę – od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. „Pierworodnego”
    Jakże zacna staropolszczyzna!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kurwa mistrz, a tak na marginesie dodam że loda to mogłabyś zrobić suczko z osuszeniem pały, a jak się w nocy udoje to rano wyliżesz do czystości

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę – od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Pamiętaj, że oprócz smaku dobrej gumy każdy musi mieć zrobioną lewatywę gumową gruszką.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. 20 lat temu były jeszcze normalne czasy. Dzisiaj Twoja mama wylądowałby pewnie w więzieniu.

    0

    0
    Odpowiedz