Strata pracy na nowy rok

Pięknie mnie szef wychujał, 2 stycznia miała być rozmowa o podwyżce, zresztą obiecanej wcześniej. Przychodzi, jebnął jakimś plikiem papierów i mówi że firma chujowo stoi i podwyżki nie będzie. Mało tego, proponuje mi żebym obniżył sobie pensję z 3000 na rękę do 2000 na rękę i przeszedł z pełnego etatu na 1/8 etatu (a oczywiście dalej zapierdalał na pełny) i ratował z nim firmę. Aha no i wszelkie premie za skończone projekty itd. też w dupę. A jak firma stanie na nogi to mi odpłaci z nawiązką (srutututu). No żebyście mieli pełny obraz to firma jest mała, na miejscu jestem ja, szef i jego żona. Kilka osób pracuje zdalnie na umowy o dzieło. Smiech na sali. Ja mam sobie upierdolić wszystko, a on oczywiście nic, i mam z nim ratować jego firmę.

Najwiekszą chujnię jaką zrobił to taką, że w ten dzień mieliśmy rozmawiać o podwyżce, cieszyłem się że przy nowym roku będzie lepsza kasa. A tu taki strzał w pysk. Teraz nie wiem co robić bo jestem z małej dziury i kurwa ciężko tu o pracę za 3000 pln na łapę. Do dużego miasta za daleko nie opłaca się wyjeżdżać. Mam żonę i dziecko w szkole. Za granice więc jak coś to sam wypierdolę, ale żona i dziecko już teraz mi płaczą żebym ich nie zostawiał. No nie bardzo chcę, ale wiecie, rozumiecie, jak trzeba będzie to to zrobię. No w każdym razie rok się zaczął zajebiście.

84
7

Komentarze do "Strata pracy na nowy rok"

  1. Poszukaj roboty w większym mieście a później ściągniesz żonę i dziecko, pierdol tego złamasa, kiedyś dymałem podobnie zawsze było mało i źle, zgodziliśmy się jako pracownicy na obniżenie pensji, jakież było nasze zdziwienie jak odkryłem przez przypadek że ten chuj tzn szef buduje dom z krytym basenem i salą treningową, dowiedziałem się przez przypadek bo kolega pracował w firmie która mu budowała tą chatę, myślałem że mnie rozjebie. Gdy powiedziałem o tym załodze prawie wszyscy się zwolnili, zostały tylko jebane przydupasy. Tak to jest w tym kraju, Polak Polaka w dupe harata. Amen

    25
    0
    Odpowiedz
  2. Ja bym pakował rodzinę. Nore sprzedał i wypieprzał do dużego miasta. Tam gdzie lepsze perspektywy, więcej możliwości. Nie wiem jak ludzie mogą żyć w takich pipidówach i klepać biedę całe życie. W ogóle jak można dziecko sobie zrobić mając pracę u jakiegoś Janusza biznesu za 2-3 kafle. Jak wy ludzie potraficie tak funkcjonować to ja nie wiem. Mieszkam sam. Zarabiam między 4000 a 4500 netto + od rodziców do łapy ok 1000/mies „kieszonkowego” i ledwo wiąże koniec z końcem. Samych rachunków, rat, paliwa do auta, czesne za studia, mam na ok 3000zl. Zostaje 2000 na jedzenie, kosmetyki, chemię, ubrania, lekarzy, prezenty, wyjścia z dziewczyną, czyli tyle co nic.

    6
    31
    Odpowiedz
    1. Nie wierzę! Co za maminsynek! 4 tys. i jeszcze pasożytuje od rodziców. Ja kiedyś zapi*łem za gówniane pieniądze a mimo to nie brałem kasy od rodziców. No ale nie miałem rat czy samochodu. Teraz zarabiam 2x tego co podajesz.

      12
      6
      Odpowiedz
      1. Powiesz takiemu prawde to ciebie buraczek wyzwie od maminsynków. Pewnie seba jakiś co uważa posiadanie „paseraty” na gaz i 2 dzieci za sukces. Do roboty ciemniaki! Ale już!

        3
        3
        Odpowiedz
    2. O jestes debilem co rozpierdala kase bez mozgu

      6
      0
      Odpowiedz
    3. Tatunio ci daje kieszonkowe. Prace pewnie też załatwił, pewnie jest też januszem byzmesu bo go stać żeby syneczkowi dać 1000 „kieszonkowego” a „prolom” płaci po 1400 plnów.

      2
      0
      Odpowiedz
    4. Nie wierzę własnym oczom, to już jest szczyt.

      1
      0
      Odpowiedz
  3. Dobra rada – jebnij mu tymi papierami w twarz. Powiedz, ze nie przyjmujesz nowych warunków, niech ci odprawę wypłaca i niech se sam dalej radzi. Nie daj się ruchać, bo to bedzie dopiero początek. i nie zgadzaj sie za nic na 1/8 etatu, bo jak sie umowisz na gębę na 2000 a na papierze bedzie 1/8 to dostaniesz 250 zeta. I oczywiście o emeryturze zapomnij z takich niskich składek.

    14
    0
    Odpowiedz
    1. Jaką odprawę, człowieku? Gdzie Ty żyjesz? W hameryce?

      1
      1
      Odpowiedz
  4. I to jest prawdziwa chujnia… Współczuję…

    0
    0
    Odpowiedz
  5. Żona tylko udaje że nie chce żebyś wyjeżdżał za granicę, powiadam ci ledwo zamkną się za tobą drzwi a ona na kolanach z chujem kolegi twego w pysku Kleczec będzie, następnie na twoim łóżku zostanie wzięta od tyłu w kakao mimo że tobie tam nie daje

    39
    3
    Odpowiedz
    1. Hahahahaha (y)

      1
      0
      Odpowiedz
  6. Powiedz mu, że jak będziesz współwłaścicielem, to wtedy tak. „Kto się daje dymać, tego ktoś wydyma”.

    8
    1
    Odpowiedz
  7. U mnie w mieście jest tylko robota na hucie szkła za 800zł/miesiąc.Jakbyś tu przyjechał i zarabiał te 3 tys zł.to byś był panem i mógł mieć nawet kilka żon i służących.

    16
    0
    Odpowiedz
    1. W Gorzówku Wlkp. prace bez układów i znajomości można dostać tylko w TPV u Chińczyków. O takie POlskie walczyłem!

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Czyżbyś w Krośnie mieszkał?

      1
      0
      Odpowiedz
  8. a może popracuj trochę za te 2 koła i w tym czasie załóż firmę konkurencyjną? potem powiedz szefowi że może u ciebie pracować za te 2 koła :-), widokiem jego gęby bedzie się napawał sie długi czas, on Ci zajebał w pysk? upierdol mu głowę

    15
    1
    Odpowiedz
  9. rodzina ważniejsza od kasy

    2
    2
    Odpowiedz
    1. Rodzina zdradzi a pieniądze nigdy.Stary aczkolwiek bogaty kawaler/prawiczek.

      15
      6
      Odpowiedz
      1. Zainwestuje w akcje:)

        0
        0
        Odpowiedz
  10. Nie wyjeżdżaj. Szukaj czegoś nawet kawałek dalej, ale nie zostawiaj rodziny.

    5
    5
    Odpowiedz
  11. Skoro jesteś w takiej sytuacji rodzinno-zawodowej, to musisz obniżyć nieco standard życia na jakiś czas i rozglądać się za czymś innym. Nie ma idealnych rozwiązań w tym wypadku-coś za coś, normalna życiowa sytuacja. Swoją drogą nie napalaj się więcej na rzeczy, które dopiero „mają być”, bo najczęściej gówno z tego wychodzi.

    10
    0
    Odpowiedz
  12. Nie zazdroszczę CI.Tak to jest z tymi szefami tylko ich kasa się liczy,może poczekaj zobacz jak się sprawy potoczą.Sam piszesz że jesteś z małej miejscowości i o pracę ciężko,a masz rodzinę na utrzymaniu.Szukaj czegoś innego ale z tej pracy nie rezygnuj bo wiesz lepszy rydz niż nic,w ostateczności możecie przecież razem wyjechać za granicę.Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.Pozdrawiam

    5
    3
    Odpowiedz
  13. No to chujnia, ja też zaraz po świętach dostałem wypowiedzenie

    4
    0
    Odpowiedz
  14. Ojejku do miasta za daleko, ale za granicę to już będzie trzeba, biedna żona i dzieciak…

    2
    1
    Odpowiedz
  15. Jeśli wyjeżdżać za granicę, to tylko razem, nie wyjeżdżaj sam, to bez sensu. Po to sobie żonę brałeś i zakładałeś rodzinę by z nimi żyć na odległość?
    Nie rozumiem też wielu ludzi, którzy widzą tylko alternatywę „jego mała dziura” lub zagranica. Nie możecie się razem do dużego miasta w Polsce przenieść? Poznań, Warszawa, Wrocław i inne duże – tam pracy przecież nie brakuje.

    13
    1
    Odpowiedz
  16. Tu autor. Z tym że się mi nie opłaca do dużego miasta chodzi mi o to, że dojazdy się nie opłacają. Życie na 2 domy też się nie opłaca, a przynajmniej kilka miesięcy musiałbym tak funkcjonować zanim rodzinę bym ściągnął, poukladal sprawy. Przeliczyłem to to musiałbym zarabiać 4500-5000 netto żeby to jakoś ogarnąć. A to prawie nierealne. Mam mase znajomych we Wrocku i Poznaniu pracujących w korpo i w mniejszych firmach. I nie pierdolcie że taki miód że szeregowy pracownik od razu ma 5 koła na łapę. W dobrej firmie 2500-3000 na dzień dobry dają. O 5 tyś można pomarzyć. A za granicą spokojnie 2000-2500 euro od razu dostanę. Byłem kilka lat w Irlandii to wiem. Za połowę spokojnie sie utrzymam a drugą połowę do domu wyślę. A potem się będziemy zastanawiać co dalej, ale przynajmniej płynność finansową zachowamy. Przynajmniej taka teoria, jeszcze decyzji nie podjąłem co dalej. Wiadomo że rozłąka to nie łatwa sprawa, ale czasem trzeba spiąć poślady i zrobić co konieczne. Nikt nie mówił że będzie łatwo. P.s. – komentarz o jebaniu żony w kakao mnie rozbawił, dałem łapkę w górę 🙂 Osobiście jednak pierdolę taki układ że mam czegoś nie robić albo wszystko z żoną bo jak nie to się zaraz puści. Raz że jej ufam, a dwa jakby było tak jak autor pisze, i by tak zrobiła, to chuj z nią wtedy.

    6
    1
    Odpowiedz
    1. Zdrowe podejście. Jedź za granicę i tych pizd nie słuchaj, oni sami tu siedzą w gównie po uszy i jak ci poradzą, to będziesz siedział razem z nimi.

      4
      1
      Odpowiedz
    2. Czyli juz o wszystkim właściwie zdecydowales.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Dobra. Stary, kurwa mać. Jak masz ratować firmę szefa i nie bardzo chcesz to może niech zrobi cię wspólnikiem. Wtedy myśle że i chęci nabierzesz, a jakby co to na odchodne też lepiej bo zawsze klientów możesz podebrać. To tak z grubsza bo sytuacji aż tak dobrze nie znam.

        1
        0
        Odpowiedz