Szukam pracy, czyli jak się zdołować

2013-01-21 18:51

Mam 23 lata, licencjat, kontynuuję studia wywalając na to kupę kasy (nie wiem po co), znam biegle angielski i mam też pracę- infolinia, odbieram telefony w 95% od półmózgów, którzy chyba nie potrafią czytać i sami nie wiedzą co i po co kupują. Szczerze nienawidze mojej pracy, czasem mam wrażenie, że odbiorę jeszcze jeden telefon i eksploduję. Zgodnie z postanowieniem noworocznym postanowiłam znaleźć pracę, niech mi mniej płacą, mogę mieć gorszy dojazd, gorsze godziny pracy ale niech tylko to będzie praca, która nie będzie mnie tak frustrować, a pozwoli poczuć że choć trochę się rozwijam i robię coś co lubię. No i tu się zaczynają schody. Stanowisko sekretarki, a raczej asystenki biura lub jeszcze lepiej office menagera wymaga znajomość min 2 jezyków, najlepiej być studentem (ale w pełni dyspozycyjnym) no i przede wszystkim DOŚWIADCZENIE, min. 2 lata. JA SIĘ PYTAM KIEDY I JAK ZDOBYĆ?! reszta ogłoszeń to samo: KILKANAŚCIE podpunktów wymagań: kilkuletnie doświadczenie, student, 3 języki obce, pełna dyspozycyjność do pracy w dzień i nocy, znajomość pakietu Office na poziomie nie mniejszym niż ludzi, którzy te programy napisali, gotowość do pracy za marne pieniądze z pełnym zaangażowaniem i usmiechem na ustach nie licząc na możliwość awansu czy podwyżki i wiele, wiele innych... natomiast co firma w swoim ogłoszeniu obiecuje Tobie? 3 PODPUNKTY : -PRZYJAZNA ATOMSFERA -MŁODY ZESPÓŁ -UMOWA O DZIEŁO/ZLECENIE... Mam ochotę walić głową w klawiaturę, dlaczego musimy żyć w kraju i czasach gdzie słowo KRYZYS jest wymówką aby zmusić nas do porzucenie marzeń, ambicji i pracy za gówniane pieniądze i życia a raczej bytowania od pierwszego do pierwszego. Chujnia do kwadratu!

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
73/100 Liczba głosów: 157

W kolejce

2013-01-21 18:51

Witam. Moja chujnia ma miejsce co miesiąc gdy żona wysyła mnie na taki targ żywności. Są stragany i pełno ludzi. Przychodzę wcześniej, staję w kolejce na przykład jako drugi i potem nagle jestem dziesiąty. Chujnia to te baby wpierdalające się bez kolejki. Mają taki system - jadzia stoi i wpuszcza przed siebie trzy inne - "ta pani stała przede mną". No chuj mnie strzela. Psychicznie mnie to wykańcza. Na dodatek pierdolą głupoty i oglądają pół godziny towar. Nie w moim typie jest kłótnia z przekupami o miejsce w kolejce, bo kojarzy mi się to z PRLem. Chujnia do kwadratu.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
67/100 Liczba głosów: 120

Łysieje

2013-01-21 18:51

Mam 20 lat i chyba zaczynam łysieć. Jak obetnę włosy(mam długie włosy, nie jakaś tam pedalska grzywka i rurki tylko długie baty) to pokażą się wielkie zakola. Spodziewałem się różnych rzeczy, ale tego że zacznę łysieć praktycznie na początku swojego dorosłego życia to za chuja się nie spodziewałem...

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
65/100 Liczba głosów: 114

Dzieci

2013-01-20 16:52

Od paru lat pracuję w sklepie, właściwie w sklepach. Nie chcę tu wyrzygiwać całej chujni związaną z tą pracą, a jedynie pożalić się na dzisiejsze dzieci, a może należałoby powiedzieć, niestety, bachory. Za czasów mojego dzieciństwa podstawą dobrego wychowania było uczenie szacunku i zwykłej kultury w stosunku do innych, zwłaszcza starszych. Siedzę na kasie, podchodzi najpierw kilkuletni dzieciak, za nim matka. Jak zwykle witam się uprzejmym "dzień dobry". Zero reakcji - bo po co, ani matka, ani dzieciak nie odpowiedzą. Z resztą, dziennie kasuję zakupy około dwudziestu dzieci bądź wczesnych nastolatków - jeśli jeden z nich użyje słów "dzień dobry", "dziękuję" czy "do widzenia", to rzadkość. Pomijam lekceważenia, łażenie po wąskich alejkach jak święte krowy. Najgorsze są opętańcze krzyki tych gówniarzy. Dziś na przykład młoda mamusia z trzyletnim syneczkiem, standardowo - zero przywitania, podziękowania, a ten skurwiały pomiot biega dookoła i drze się wniebogłosy, a pinda ani myśli go uciszyć, ZERO REAKCJI. Jak pomyślę, co by się działo, gdybym się tak zachowywała, a moi rodzice nie należeli do super surowych, to chyba przez rok by mnie nigdzie nie zabrali, a na pewno miałabym niezłą reprymendę i to wcale nie w domu, lecz przy wszystkich w sklepie. Ja pierdole, ale mnie wkurwiają te małe pojebańce i ich pierdolnięci rodzice.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
78/100 Liczba głosów: 192

Para leniwców czy świń?

2013-01-20 16:52

Co to kurwa jest? Niecały rok temu ożeniłem się z dziewczyną z którą byłem ponad 6 lat. Nalegała trochę na ślub, ale trudno to uznać za powód. Z natury (jak większość) nie jestem super czyścioszkiem ani nic: nie lubię robót domowych, ale mimo tego staram się utrzymywać mieszkanie w czystości, od tak by się go nie wstydzić gdy przyjdą goście i żeby się kurz nie zamieniał w kłaczki (bo nie mamy kota) ani w biegacze pustynne (bo to kurwa nie Teksas). No i wspólne mieszkanko już od 5 miesięcy i co? I pstro. Żona tylko łóżko i "nie chce mi się". Do pracy jej się też nie chce zbytnio. Coś tam kilka godzin na zlecenie zrobi ale mało. Studia skończyć też nie może. Kurwa... kupiliśmy zmywarkę by nie musiała się aż tak fatygować ze sprzątaniem (mamy podział obowiązków ze sprzątaniem i mamy robić po równo żeby nie było) i gówno... Syf dookoła, non-stop tylko muszę prosić i przypominać i to oczywiście prowadzi do kłótni non-stop. Jakiś kurczę seksik się zbiera i idziemy do łóżka, żona w seksi bieliźnie no i oczywiście muszę wdepnąć na widelec który zostawiła na podłodze, czy poślizgnąć się na jakiejś paczce po czipsach. No kurwa mać! Ile można??? Pracuję od 8 rano do 19 prawie codziennie i jest to najlepszy czas dnia bo mnie kurwa w domu nie ma...

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
72/100 Liczba głosów: 163

Problemas con las mujeres! O tej

2013-01-20 16:52

Witam! Nie chcę bawić się w "psychologa za dychę" i rozkładać mojej psychiki na czynniki pierwsze; wyżalać się jak to fakt osiągniętej ataraksji mógł negatywnie wpłynąć na kwestię tych cholernych związków. Nie będę zaczynał łzawej historyjki od początku... i proszę tych wszystkich; nie piszcie komentarzy w stylu: zapomnisz, będzie lepiej. Mianowicie, trafiłem do nowego towarzystwa, studia itd. co prawda w między czasie zdążyłem zmienić kierunek; głównym wątkiem była i niestety jest relacja z moją przyjaciółką; był okres, że byliśmy naprawdę blisko - o krok od przejścia na "wyższy poziom" jak to sama kiedyś ujęła. Niestety ja to spieprzyłem; ok, do tej pory mnie to męczy, do tej pory jestem w stosunku do niej niesamowicie silnie uwiązany emocjonalnie - mogę stwierdzić, że nawet jestem uzależniony emocjonalnie. Widujemy się okazyjnie; ale każda wizyta jest dla mnie promykiem. Pomimo, że ma chłopaka wciąż na coś liczę... Mam czasem wrażenie, że ona głęboko w podświadomości też delikatnie się waha... Część druga - ten okres naszego prawie związku miał miejsce prawie 2 lata temu, od tamtej pory natrafiłem na 3 kobiety, z którymi nieco bardziej się związałem - z pierwszą "spotykałem" się ok.2 miesiące - to był teatrzyk, w tym okresie nie wiem z iloma chłopakami się przespała oprócz mnie. Następnie dziewczyna która nie była jakimś ideałem ale całkiem przyjemną osóbką, dziwnym trafem mój przyjaciel się nią "zajął" - świetnie. Teraz cudowny scenariusz się powtarza - wydawało mi się, że nowy kierunek daje pewne szanse, że może trafię na kogoś kto będzie stanie się "moją nimfą" i pozwoli mi zapomnieć o mojej przyjaciółce. Wszystko pięknie tak mi się wydawało, ALE! oczywiście znowu jakieś ALE. Ale byłem u niej na herbatce, potem na drinku, przyjemnie się rozmawiało nawet. ALE kurwa, kolega pisze "wiesz, byłem z tą i tą w barze"... kurwa mać myślałem, że mnie krew zaleje. Pierwsza myśl - miałem wrażenie i to dość wyraźnie, że dziewczyna też oczekuje czegoś więcej; potem widzę, że ma następnego kolegę, z którym również lubi się widywać... Kurwa mać! Najgorsze, że chyba się już na nią zafiksowałem... i znowu mnie to będzie męczyć i nie da mi spokoju aż do wiosny. Nie wiem, może to tylko koeldzy. Umówiłem się z nią "za jakiś czas" potwiedziła, że też spotkania mi "nie odpuści" i nie wiem teraz czy mam robić jakiś "krok do przodu", czy przyjść wypić grzecznie drinka i zapomnieć o niej. Byle do wiosny... wtedy odkurzę motocykl i nie będzie już tego typu zmartwień.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
63/100 Liczba głosów: 92

Zmęczenie umysłu

2013-01-20 16:52

Czuję, że nie pasuję do tego świata. Jestem jak zepsuty zegarek z uszkodzonym trybikiem, nie pozwalającym na dojrzenie w dzisiejszych czasach większego sensu, w których ludzkie uczucia i myśli często ograniczają się tylko do nienawiści i chęci niszczenia innego człowieka i jego umysłu swoją podłością. Tutaj indywidualizm jest tępiony i każda próba bycia innym od reszty jest piętnowana i pleniona niczym robactwo. Pogarda dla "inności", która przekłada się na pójście w odstawkę. Dopasowywanie się do społeczeństwa sprawia umysłowy ból, sprawia że chce się krzyczeć na głos. Jednak tego nie robię, bojąc się co pomyślą ludzie, którzy i tak zapomną o mnie przy najbliższej okazji, i których zdanie tak naprawdę mnie nie obchodzi. Uciekam czasem od tej rzeczywistości pogrążając się w marzeniach o lepszych światach będących wytworem mojej imaginacji. Jednak co rano zakładam maskę człowieka będącego obojętnym na chory świat do którego przynależę i szczęśliwego moim stanem egzystencji. Żył będę jednak na tym świecie będąc nieszczęśliwym, choć mam nadzieję że z czasem odnajdę własną drogę do szczęścia i umysłu wolnego od skomercjalizowanego sposobu myślenia narzuconemu mi przez ten świat, wyglądający dla mnie jak zgniły owoc, powoli rozkładający się w świetle chciwości jego mieszkańców. Czasem mam ochotę się odizolować będąc niezauważonym paradoksalnie do chęci zaistnienia i bycia zauważonym. Właśnie ta rozbieżność nie pozwala mi dowiedzieć się kim naprawdę jestem. Czuję że zapadam się w głąb siebie nie mogąc rozwinąć skrzydeł, a prawdziwe myśli i odczucia zachować dla siebie. Natłok myśli często nie daje mi spać. Więcej marzę niż wspominam. Chcę zmienić swoje życie, ale nie potrafię. Jestem jeszcze na początku swojej życiowej podróży i będę ją kontynuował, choć gęsto jest usiana przeszkodami. Obserwują świat żałuję że jestem zdolny do uczuć wyższych. Będąc z nich obdartym kroczyłbym przez życie byłbym obojętny da degradację świata. Mimo wszystko nienawiść wypala we mnie dziurę, której nic nie potrafi zasklepić. Wstydzę się tego. Nie mam na to wpływu, tak samo jak rybak nie ma wpływu na sztorm. Żyję z dnia na dzień marząc o tym aby kolejny dzień był inny. Tekst jest wynikiem moich przemyśleń, będzie mógł się wam on wydawać trochę poetycki ale tylko w ten sposób mogłem wyrazić swoje odczucia.

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
66/100 Liczba głosów: 123

Dziewczyny strzeżcie się takiego bubla genetycznego!!

2013-01-20 16:52

Mój były: -zerwał ze mną nie mając tyle odwagi, żeby mi o tym powiedzieć. Po prostu przestał się odzywać i zaczął mnie ignorować -nigdy nie płacił za siebie w kinie, pubie nigdzie. Zawsze płaciłam ja, pomimo że on zapraszał! -był impotentem, nie dość że miał bardzo małego, to jeszcze mu nie stawał. A gdy jakiś cudem mu stawał to "dwa ruchy i wór suchy" -to łysiejący, grubas wyglądający jak wypierd -wyrywał laseczki w centrach handlowych będąc jeszcze ze mną -był pierdołą kochającą tylko swój dziadowski samochód -nudziarz, gbur, półgłówek

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
48/100 Liczba głosów: 142

Pojebany system wartości

2013-01-19 18:12

Witam chujowiczów. Dziś kolejna opowieść z serii "Zbieram na bombę atomową, żeby ten cały pierdolnik wysadzić". Więc, ogólnym moim problemem jest pojebany system wartości jak można wywnioskować po tytule. Nie lubię przygód na jeden raz, co dzisiaj dla nikogo nie jest dziwne, bo co to przecież, tylko daje dupy albo rucha jak jakieś zwierze, nie traktuję seksu jak przygody i przy tym kobiet jak dziwek. No oczywiście też pomagam innym jak mogę, za co dostaję po tyłku tak, że gdyby to były uderzenia pasem to w życiu bym już nie usiadł. To chyba oznacza, że w dzisiejszym świecie, trzeba być jebaką, skurwielem czy innym wymysłem współczesności. O miłości nawet nie wspominam, bo każdy wie jak to się kończy dla miłych facetów. Jak to powiedział Woody Allen, że żeby wykastrować faceta kobieta musi powiedzieć tylko żebyśmy zostali przyjaciółmi. To działa! Tak nas to podbudowuje, że nadajemy się na przyjaciół, bo się jakaś czuje przy nas dobrze, może pogadać, pośmiać się czy powygłupiać i ma w nas bratnią duszę, to fakt tylko możemy być przyjacielem, bo facetem będzie jakiś pojeb z osobowością ameby. Czasami człowiek ma chęć po prostu wyjebać gdzieś na drugi koniec świata, żeby być z dala od tego kurestwa na około. Tak więc panowie, nie bądźmy mili, miejmy wszystko w dupie, zachowujmy się jak półgłówki z metanabolem zamiast mózgu, a każda będzie nasza. Teraz zwrot do chujowiczek, które na mnie najadą, tak drogie panie, tak dokładnie jest i nie zaprzeczycie temu, może istnieją wyjątki nie zaprzeczę, ale jest ich tyle ile dziewic w liceum. Tyle ode mnie, bo nie wystarczyłoby mi życia, żeby opisać co mnie wkurwia. Śrut w chuj. Pozdrawiam wszystkich!

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
74/100 Liczba głosów: 143

Związek na odległość

2013-01-18 21:23

Co za chujnia! Jestem z facetem od czerwca. Jest fantastyczny, uwielbiam go! Nigdy nie wierzyłam w zakochanie od pierwszego wejrzenia, dopóki go nie poznałam. Zastanawialiśmy się, czy zdecydować się na bycie razem, ponieważ ja miałam wyjechać na miesiąc do Francji (przeżyliśmy), a póżniej miałam zamieszkać i zacząć magisterkę w październiku w Warszawie, co było największym marzeniem mojego życia. Poszło, ale niestety, mój man został wrócił do rodzinnej wiochy i utknął. Widujemy się 1,5-2 dni raz na 3 tygodnie, (tylko i wyłącznie u mnie, nie dałabym psychicznie rady u niego). Chuj. W takim 'trybie' ani nie porucham, ani się nie poprzytulam, nawet nie mam okazji, nie mam kiedy go poznać! Jak tylko uda nam się spotkać to nie wychodzimy z łóżka, jesteśmy wyruchani w dupę pracą, nawet zakupy robię wcześniej, żeby tylko nie marnować czasu na pierdoły i jak najwięcej odpocząć. On mnie cały czas szantażuje, że powinnam zamieszkać z nim u niego na wiosce(no kurwa, człowiek się w końcu wyrywa z mniejszego miasta, przeprowadza, zaczyna jeszcze raz nowe życie ale nie! mam się przeprowadzić na wieś! nigdy w życiu!) Mówi, że nie płacilibyśmy za mieszkanie (miałabym w wieku 23 lat zamieszkać z teściem!?), on znalazłby mi pracę (jako kelnerka zapewne, bo na wsi nie ma innych perspektyw, pffff), odpoczęłabym od stresów w stolicy (wdychając krowie odchody, jaasne!). To ja wyprówałam flaki, znam 4 języki obce, jestem wykształconą, ogarniętą, ładną dziewczyną, a on chce mi zrobić krzywdę, myśląc, że po przeprowadzce do niego moje życie byłoby znacznie łatwiejsze (wtf?! rzuciłabym się pod kombajn z rozpaczy po tygodniu!). Cały czas się kłócimy. Rozmawiamy przez telefon 2 razy dziennie, jesli oczywiście się nam poszczęści: o 10:30, przed jego pracą i jeśli ja nie pracuję i o 23:00, kiedy on kończy pracę, a ja jestem nieprzytomnie zmęczona po swojej. Dostaję szału, kiedy faceci moich znajomych przyjeżdżają po dziewczyny do pracy, kiedy słucham "a byliśmy tu", "a robiliśmy to", i wszędzie wszyscy się liżą, a ja czym mam się pochwalić? Że udało mi się rano pogadać z własnym facetem przez pół godziny? Że udało nam się cudem spotkać raz na 2 tygodnie? WSZYSCY radzą mi, że mam pierdolić ten "związek" (???), że powinnam znaleźć sobie kogoś w Warszawie, spokojnie żyć, że nikt nie ma prawa odbierać mi marzeń (magisterka w Warszawie) i że obraża mnie (!) namawiając mnie do mieszkania z nim na wsi, przy takim życiowym ogarnięciu, jakie mam. WSZYSCY moi znajomi dziwią się z drugiej strony, że mój facet jeszcze nie zdecydował się na przeprowadzkę do Warszawy. Zarabiałby na pewno 2x więcej niż na wsi, bo jest fantastycznym, kreatywnym profesjonalistą i miałby mnie blisko siebie, lepsze mieszkanie i komfortowe życie. Co na to mój boski? ... że on się boi, że nie jest gotowy, że nigdy nie chciał mieszkać w dużym mieście, ze nie jest przyzwyczajony, bla bla bla. Jak cipka! Czuję się bardzo manipulowana. Milczę mu do telefonu w szoku, jakie tylko potrafi znaleźć argumenty, żebym się przerowadziła. Nawet Mama i Siostra tłumaczą mi, zebym dała sobie spokój. A ja tkwię w tym "związku"(???) i boję się, że jeszcze trochę, troszeczkę ("męczymy się" już od października) i się pożegnamy, bo naprawdę nie mam już siły. Nie ma dnia, żebyśmy się nie kłócili i oczywiście tłumaczę sobie, ze to normalne, że to dlatego, że się nie widujemy, że obydwoje jesteśmy sfrustrowani, zmęczeni bla bla bla. Mówi, ze zrobiłby dla mnie wszystko. A ja chyba zrobię mu kuku, spakuję go i wywiozę, wydrukuję jego CV i w tajemnicy porozsyłam. Kiedy zadzwonią do niego i zaproponują x tysięcy, bo naprawdę jest absolutnym geniuszem w tym, co robi, to przeprowadzi się do mnie w ciągu jednego dnia, pieszo. No kurwa mać! Chcę mieć faceta, a nie go miewać, chcę z nim być, a nie bywać! Jeśli wkurwi mnie jeszcze jeden raz i jeśli tylko rozłączy się w połowie rozmowy, rzuci fochem (co za chuj!) to obiecuję, że postawie mu warunek: albo się przeprowadza, albo się rozstajemy, bo nie da się tak żyć. Mieliśmy spędzić razem weekend, ale "jego kolega z pracy ma imieniny, robi imprezę i musi wziąć za niego zmianę". Dokładnie to samo było w MOJE URODZINY! Albo wiocha i beznadziejna pracy kompletnie nieadekwatna do jego ambicji albo ja! I ruchanie. I spokój. Chujnia!

Podziel się wpisem: Ustaw opis GG Ustaw opis GG

Ocena:
48/100 Liczba głosów: 132




Archiwa (100 kolejnych wpisów):
Jakie imię dla dziecka? | Jeżdżacy kościół | Studia | Pisanie magisterki | Fura | Coraz bardziej mam dość... | Nie tylko moja chujnia | Nagroda w pracy | Dziewczyna i jej waga... | Portale społecznościowe | Boję się, bo bardzo mi zależy | Rekordowy chyba remont | Obojętność | Mamuśkowa chujnia do kwadratu | Kobieca | Kumple... | Co mnie irytuje | Znowu te kobiety | Fundusze Unijne | Koszulka i rysunek | Praca | Jestem za chuda | Johann Sebastian Bach | Za duży biust... | Manager | Pierdolenie bez sensu | Klątwa alkoholowa | Ucho za ucho | Zraniony jak chuj, ogarnięta wersja. | Turyści w górach | Hipsterzy | Łuk - chujnia niemożebna | Te sny... | Muzyka | Natarczywa rodzinka | Wielki syf na ryju | Chujnia w święto Trzech Króli | Chujowa akcja | Chujnia, a nie studia | Zraniony jak chuj | Chujnie z imprezami | Coś na zębach | Kino | Dentysta zniszczył mi bluzę | Chujowa miłość | Kurwa jaki kac | Chujnia jakich mało | Najgorszy Sylwek ever... | Polskie portale internetowe | Kolejki | Posiadanie broni | Popierdolce z petardami | Sylwester | Sport | Zazdroszczenie innym | Ksiądz po kolędzie | Są świece, nastruj i winko, a loda brak | Wigilijna Ch#!nia | Ludzie w średnim wieku | Alkomat | Emocjonalny związek z maszyną (moją kochanką na dwóch kołach)! | Liżące się pary | Ekipa gimbusów na fb | Chujnia w kiblu... | Jebany bebzol | I w Pizdu | Czuję się przegrany, nic nie osiągnąłem | NIEŚMIAŁOŚĆ | Święta z schizofrenią | Miesiączka i 'tajny' szyfr ciecia. | Fryzjerki | Komisje orzekające o niepełnosprawności | Chujnia u dentysty | Podwyżka | Kocham Polskę | NFZ | Nadwrażliwość na dźwięki nocą | Darmozjady na studiach | Zima... ;/ | Jebane święta, obłudni fałszywi ludzie, jebane reklamy, nieszczere życzenia | TRZY SPRAWY | Humanistyczne Jebusy | Polskie syfiarstwo | Chory kot | Problem z dziewczyną na tle religijnym i kwestia tolerancji | Baba za kółkiem | Tolerancja | Mizantrop Altruista | Ogólnie przejebane;/ | Brak szans na wygraną | Niżej wobec innych - i tak przez całe życie | Banda nierobów | Małe miasto | It's real live bro - true story | Nagonka na WOŚP | Rozkmina | WOŚP kontra nauczyciele | Chujnia brytyjska | Współuzależnienie | Chujnia reklamowa |

 

Napisz co Cię boli:

Temat:


Treść:
Regulamin - PRZECZYTAJ!:
1) treść musi mieć minimum 50 znaków
2) nie piszemy całej notki WIELKIMI LITERAMI!
3) ogarniamy się z przekleństwami... maksymalnie 1 na trzy linijki!
4) używamy polskich znaków! <<<
5) dodając wpis oświadczasz, że jesteś jego autorem!



Przepisz słowo: śrut


Ostatnio skomentowałeś(-aś):


W ciągu ostatnich 10 dni nie skomentowałeś(-aś) żadnego wpisu lub żaden z komentarzy nie został (jeszcze) zaakceptowany.

Masz własną stronę www?

Dodaj link do Chujnia.pl!

1) Krótki link
Kod:
<a href="http://www.chujnia.pl">Chujnia.pl</a>
Wygląd:
Chujnia.pl

2) Link z opisem
Kod:
<a href="http://www.chujnia.pl">Chujnia.pl - napisz co Cię boli...</a>
Wygląd:
Chujnia.pl - napisz co Cię boli...

Oczywiście możesz stworzyć swój własny link!


Dokumenty:
12 poziomów chujni [PDF]


Chujnia.pl na facebook'u:

No i chujnia.pl
Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczonych przez użytkowników wpisów i komentarzy