Niechęć do zmiany życia

Straszna mnie chujnia dopadła w życiu. A mianowicie stało się ono szare, nudne i monotonne. Nie mam towarzystwa, z którym mógłbym wychodzić. Znam sporo ludzi z liceum, ale oni się rozeszli w swoją stronę. A nowych znajomych nie potrafię szukać. Nie wiem, jak to się robi. Całe dnie spędzam sam, głównie przy komputerze. Wkurwiam się, gdy widzę zdjęcia znajomych na FB, jak dobrze się bawili w towarzystwie. Ja tak nie mam, a chciałbym. Ale kłopot w tym, że cholernie się boję obcych ludzi. I chyba to sprawia, że mi się nie chce do nich wychodzić. Czuję się bezpieczniej i luźniej, gdy przebywam sam. Obecność ludzi mnie krępuje. Wejście do obcego budynku to dla mnie nie lada wyzwanie, tak samo podejście do kogoś na ulicy i zapytanie o coś. Nawet kupowanie biletu miesięcznego na autobus mnie stresowało. I co ja mam zrobić? Boję się ludzi i nie chce mi się z nimi spotykać, ale jednocześnie czuję się strasznie chujowo i samotnie 🙁

78
6
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Niechęć do zmiany życia"

  1. Zrob sobie test 16 osobowosci Structogram czy cos takiego. Na pewno jestes introwertykiem. Wczytaj sie i zrozum co i jak.

    2
    0
    Odpowiedz
  2. Noś ze sobą taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Łagodne błękitne światło sprawi, że będziesz czuł się bezpieczniej i luźniej wszędzie i zawsze, bez wyjątku. Nawet cisnąc kloca na środku hipermarketu albo urzędu. Tylko kabel zasilający musisz mieć w chuj długi, bo to cholerstwo żre dużo prądu. Jestem fachowcem z ledwie dyplomem magistra, dlatego nie umiałem zaprojektować urządzenia z niskim poborem energii.

    6
    5
    Odpowiedz
  3. Kurwa, mam to samo..

    4
    0
    Odpowiedz
  4. Jak można bać się kupić bilet? A jak zakupy robisz?

    0
    14
    Odpowiedz
  5. Granie w gry komputerowe i piwniczenie to jest życie a nie jakies kurwy na bolcu

    14
    1
    Odpowiedz
  6. O mosz,jakbym czytala siebie sprzed kilku lat 🙂 bylam taka jak Ty balam sie odezwac,glos robil mi sie ciuchutki, jezyk mi sie plątał i nikt nie rozumiał o co mi chodzi 😀 ale to sie zmieniło kiedy poszłam do szkoły sredniej, miej wyjebane a bedzie ci dane dosłownie! potrafie teraz podejsc na ulicy i poprosic o poczestowanie papieroskiem, no bo przyznaj co człowiek Ci zrobi nic? przeciez nic Ci sie nie stanie jak sie o cos zapytasz kogos na ulicy czy cos,odpowiedza Ci normalnie ,ewentualnie wysmieja 🙂 tak samo w urzedach i innych instytucjach. Przyznam ze w niektorych sytuacjach sie stresuje i wraca do mnie ten strach np w rozmowach o prace,ale ostatnio im czesciej na nie chodze to poprostu smiac mi sie chce bo wiem ze i tak nic z tego nie wyjdzie 🙁 eh pozdrawiam bezrobotna always

    12
    0
    Odpowiedz
  7. Czym częściej i dłużej przebywasz w czterech ścianach przy tym jebanym komputerze, tym bardziej stajesz się aspołeczy i niepewny po wyjściu z domu i wykonywaniu podstawowych czynności, takich jak zakupy, prosty kontakt z drugim człowiekiem, nie wspominając już o poderwaniu jakieś gąski. Coś ci zasugeruję – zapisz się gdzieś – na pewno masz jakieś hobby a może nawet pasję – w takich miejscach poznaje się nowych ludzi i pierwsze lody zazwyczaj przełamywane są bezproblemowo, bo łączy was dana dziedzina. Możesz także jako dodatek zrobić jeszcze jeden krok – odświeżyć kilka dawnych znajomości. Skąd wiesz, może ciebie ktoś też wspomina i ucieszy się na kontakt z tobą. Głowa do góry, nie jest tak źle, tylko zacznij żyć, bo tracisz czas. Obyś nigdy nie musiał tego żałować… Powodzenia!

    11
    2
    Odpowiedz
  8. Masz jakieś lęki aspołeczne, jak ja czasem. Należałoby się wybrać do odpowiedniego DOBREGO psychiatry.

    1
    2
    Odpowiedz
  9. Nikt od ciebie nie wymaga zmiany, ba świat niczego od ciebie nie wymaga, możesz leżeć na dupie przed kompem 24/h, jeść, pić, itd. Ale pewnego dnia sam zaczniesz wymagać czegoś więcej od życia. Moja rada jest taka usuń fb, i inne tego typu portale, są po to aby jedni zazdrościli drugim moim zdaniem, zamiast grac w gierki na kompie czytaj, oglądaj dokumenty, ucz się tego co ci się może przydać, tego co cię interesuje, uprawiaj jakiś sport nie wiem obojętnie co, regularnie, jeśli skończyłeś szkołę, znajdź jakąkolwiek pracę, jeśli się uczysz to rób to jak najlepiej, najważniejsze – nie próbuj przypodobać się innym, grupie czy konkretnej osobie, ludzie to wyczuwają, musisz być sobą, jeśli jesteś samotnikiem to nim bądź zamiast na siłę udawać, tyle ode mnie. A i jeszcze jedno, idź na spacer do lasu gdzie nie ma ludzi, tam się najlepiej myśli o różnych sprawach.

    23
    2
    Odpowiedz
    1. Z tym lasem dobrze kombinujesz

      0
      0
      Odpowiedz
  10. Weź nie pierdol. Naprawdę to problemy pierwszego świata

    0
    3
    Odpowiedz
  11. Wiesz co? Mogą żona jest taka sama. Jak ma coś zrobić to od rana siedzi na kiblu i sra kilkanaście razy z nerwów że musi iść do urzędy coś załatwić. Już nie mowie że sama gdzieś zadzwoni, załatwi bo kurwa nigdy tego nie robi. Boi się kurwa wszystkiego. Na początku to może być urocze ale jak kurwa masz do ogarnięcia dom i dwoje dzieci plus niedojebana żona to cię kurwa może szlag trafić. Bo ta pizda nie potrafi nawet wyjść i zamknąć za dupą drzwi za sobą. Wczoraj zostawiła klucz w zamku i poszła. I mieszkanie otwarte z kluczem w drzwiach 3 godziny sobie stało. Cud że nic nie zajebali i że klucze jeszcze były. A dla ciebie mam radę: ogarnij się albo jebnij się z mostu do rzeki bo pożytek z ciebie kurwa będzie żaden cioto jebana.

    12
    24
    Odpowiedz
    1. Współczucie dla żony, mąż – debil hahah co ona w Tobie widzi? Chyba piniondz kurwa. To co zawsze powtarzałam : niektórzy faceci (skurwiele) nie zasługują na żadną kobietę i jesteś tego przykładem.

      7
      0
      Odpowiedz
    2. Chłopie, z kim ty się ohajtałeś? Dramat kurwa…

      4
      1
      Odpowiedz
  12. Mam to samo….w wieku 21lat ;/ ;(
    Nie jesteś sam….

    0
    0
    Odpowiedz
  13. Mam podobnie – wolę swoją samotność, książki i filmy dokumentalne w necie, niż spotykanie się z ludźmi. No ale wiem, że dobrze byłoby poznać kogoś nowego, tylko też nie mam na to koncepcji. Nie że boję się ludzi, tylko za bardzo polubiłem samotność.
    Jak autorze masz chęć to rzuć jakiś kontakt do siebie to może coś się uda rozwiązać w Twoim (i moim) problemie (mam już wiele technik przerobionych, część działa, część nie, więc mogę wskazać co i jak). Nie daj się i pozdrawiam.

    0
    0
    Odpowiedz
  14. Kiedys przechodzilem na 2 strone ulicy zeby sie z kims nie mijac, nie wiem skad to cholerstwo mi sie bralo ale jakos przeszlo, teraz nie mam czasu sie piedolic I zawsze chodze najszybsza droga

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Zapisz się na siłownię lub na tańce i przebywaj jak najwięcej z ludźmi. W końcu się otworzysz nawet jeśli to będzie trwało latami 🙂 Bo to jest PROCES, nic się nie dzieje od razu. Strach jest naturalną częścią życia i trzeba się z nim mierzyć na co dzień. Nie uciekaj, bo nie ma dokąd.

    0
    0
    Odpowiedz

Jebany złodziej!

Dziś spotkała mnie straszna chujnia. Wychodzę z zakupów na parking, patrze a tu włam do auta! Rozjebany zamek, w środku rozpierdol, z miejsca gdzie było radio wiszą sobie jebane kable! Co za chuj! Jebany skurwiel! Ma szczęście, że nie trafiłem na niego w momemcie jak to robił bo bym mu z dupy zrobił czapkę tatarską. Nic mi to nie dało ale chciałem po prostu podzielić się swoją chujnią i wylać żal do tego dupka co się do normalnej roboty nie weźmie tylko chujoza zwichnięty żeruje na cudzym. Żebyś się koński naplecie zachłysnął na cudzej stracie.

138
4
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Jebany złodziej!"

  1. mi tak kiedyś opierdalał złodziej auto służbowe, i z okna go wypatrzyłem( na imprezie) na gorącym uczynku . Z kumplem (kumpel w skarpetach bez butów) prawie gnoja złapaliśmy. Spierdalając gnój wszystko rzucił i spierdolił. Masz szczęście gnoju że zjebałeś bo słabo cie widzę. pozdro.

    7
    1
    Odpowiedz
  2. A wystarczyłoby, żebyśmy nigdy nie kupowali używanego radia samochodowego, na alle… czy na innej giełdzie. Chyba że z całym samochodem używanym. Takie proste i takie niewykonalne.

    4
    1
    Odpowiedz
  3. Mnie srajfona ukradli . Zdjecia przepadly . Skurwysynom zycze wielu chorob wenerycznych .

    6
    0
    Odpowiedz
    1. Choroby raczej im nie grożą jeśli będą walić tylko do twoich zdjęć zapisanych w srajfonie.

      3
      0
      Odpowiedz
    2. Google: namierzanie iphone. Teraz już pewnie po ptokach, ale na przyszłość będziesz wiedział jak się zabezpieczyć.

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Rozumiem ból. Podchodzę do samochodu, a tu 3 zamki rozjebane – w starym VW, gdzie zamek potrafi otworzyć pięciolatka spinką do włosów. Graja nie ma, wzmacniacza nie ma, CB wyrwane, nawet jebaniec jarzeniówkę z oprawą z sufitu wyrwał. I taką naklejkę (albo naszywkę) z liściem marychy też mi zajebał. Więcej strat narobił niż wynosiła wartość tego co zajebał. Może jednak Bóg nas chroni przed czymś poważniejszym, bo przecież obaj jakbyśmy złapali zasrańca na gorącym to w pierwszym wkurwie zatłuklibyśmy na śmierć. Zabijesz takie gówno, a odpowiadał będziesz jak za porządnego człowieka. Mój Ś.P. wujek w latach 80tych nakarmił złodziejem lisy na swojej fermie. Dał śmieciowi kołkiem w łeb, rozebrał, ciuchy spalił, powiesił na haku, zmielił w kościarce i podał lisom na śniadanie. I tak należałoby robić, to po kilku latach mógłbyś portfel wypchany Euro zostawić w otwartym samochodzie i nikt by nawet nie próbował po niego sięgnąć.

    11
    1
    Odpowiedz
    1. Ciekawe, o jakim Bogu mówisz bo jak mi wiadomo, Chrystus nauczał czegoś innego ludzi niż tłuczenia kogoś na śmierć.

      0
      0
      Odpowiedz
  5. O tak,nie wiesz jak dobrze cię rozumiem.Mi 4 miesiące temu ”złomiarze” zapierdolili bramę,którą miałem zastawić nowo wybudowane podwórko.Czasami myślę,że w PL przydałby się łatwiejszy dostęp do broni palnej i jakby istniały tu samosądy to złodzieje by się zastanowili kilka razy zanim by ruszyli swoje swędzące pierdolone paluszki po czyjąś własność.Dla złodziei więzienie to raj…dostają szamę,łóżko itp.Wziąć do kamieniołomów albo rozstrzelać na miejscu.

    4
    0
    Odpowiedz
    1. Broń? Spójrz sobie na Stany. Tam nie tylko ci, którzy się bronią mają klamki, ale również a może i częściej, ci, którzy napadają i wcale lepiej tam nie jest. Baa, jest chyba właśnie gorzej. To samo, spójrz na Rosję. Jeden do drugiej z bronią wyskakuje i kozaczy. Czy coś lepiej tam jest? Bo śmiem wątpić. A samosądy to głupota. Jakaś kobieta nazwie innego gwałcicielem to ludzie od razu się na niego rzucą i rozszarpią pomimo, że może być niewinny. Najlepiej by było takich złapać i oddać pod sąd tyle, że tutaj też są problemy z sądownictwem. I w sumie, i tak źle, i tak nie dobrze. Jedno sensowne co mi przychodzi do głowy to wynieść się stąd. I jeszcze jedno, ci, którzy wyzywają innych od złodziei, sami często są złodziejami, tyle, że jak oni coś ukradną to dla nich to fajna zabawa albo mają tysiące wymówek. Naród pełen hipokrytów.

      0
      0
      Odpowiedz
  6. Bierz nagranie z przemysłówki i dobierz się di gnoja.

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Do budowy najpotężniejszego kanału w azji biegiem marsz goje.i żeby śmiertelność nie wyniosła przy jego budowie nie wyniosła 2/3 bo pozostali pójdą do pieca.

    4
    1
    Odpowiedz
  8. też to przerabiałem jak mi golfika okradł. ebany wział nawet choineczke zapachową. podły kraj

    1
    0
    Odpowiedz
  9. Nie smuć się, jemu też ktoś kiedyś coś zapierdoli/ł 🙂

    1
    2
    Odpowiedz
  10. Ale jak masz pirackiego Windowsa czy zasysasz z torrentów muzykę to się moralnie niczym nie różnisz od tego złodzieja samochodów. Kradzież to kradzież.

    5
    3
    Odpowiedz
    1. Tak, jestem bogaty niczym Bill Gates i mogę sobie kupić np. pięćdziesiąt nowych samochodów a w każdym pięćdziesiąt radioodbiorników i przynajmniej trzy takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.
      Przy okazji, kradzież to kradzież, ale jest różnica miedzy wykroczeniem a przestępstwem i kryterium tutaj nie jest żadna zakichana ocena moralna.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Przykazanie Boga: nie kradnij. Nie znam ciebie, ale szczerze czasem widzę, że ludzie tak naprawdę pieniądze mają, żeby kupić to i tamto, jednak prędzej sobie kupią nowe auto albo telewizor niż oryginalne oprogramowanie czy muzykę. To takie przyzwolenie społeczne, że można ściągać i dokonywać piractwa, no bo przecież „za darmo” jest. Powiedz, czy chciałbyś być okradany z własnej pracy? Stworzyłbyś jakiś program za który chcesz by zapłacono, a ktoś ci to crackuje, wrzuca na torrenta i kradnie. Chciałbyś tak?

        0
        1
        Odpowiedz
    2. Kradzież to cena tych pożal się Boże systemów.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. To nie cena jest winna tylko jak już, niskie płace w Polsce.

        0
        0
        Odpowiedz
    3. Pierdolisz, złodziej co niszczy ci pół auta żeby zajebać radio albo srajfona za którego dostanie 50 zł albo trochę zioła to bez porównania dużo gorszy huj niż ktoś kto ma pirackiego Windowsa, bo ten drugi tak na prawde nikomu nic nie kradnie. Większość ludzi którzy mają pirackie oprogramowanie, gdyby miała wybrać pomiędzy kupić a nie używać, wybrałaby to drugie, z prostej przyczyny której na imie cena. Pomyśl jak to możliwe, że jebany Bil Gates od Windowsa, jako „najbardziej okradany człowiek świata” stał się taki bogaty? Mcrosoft to jest złodziej, sprzedaje ci badziewiacki, niedokończony system z dziurami, testuje go na twoim kompie, kradnie z niego informacje, zamula ci kompa, tak, zebys po dwoch latach kupił nowego kompa z nową badziewiacką wersją niedokończonego badziewiackiego Windowsa. To jest kurwa prawdziwe złodziejstwo.

      2
      2
      Odpowiedz
  11. Jest łapka w dół, czyżby włamywacz? 😉

    3
    0
    Odpowiedz
  12. Zgłoś na policję, parkingi są często monitorowane, na pewno jest jakiś administrator, który dysponuje nagraniem. Zainteresuj się tym. Lokalne komendy często znają chujków złodziei. Chyba że jeździsz Matizem a to radio to było SAFARI 5 i ci wstyd zawracać komuś dupę. A jeżeli nie chce ci się po prostu podziałać to spadaj się żalić gdzie indziej.

    3
    0
    Odpowiedz
  13. He, he .te 3 kciuki w dòł pewnie dali złodzieje ktòrzy opierdalajà radia z samochodòw

    4
    0
    Odpowiedz
  14. Łączę się w bólu. Mi dopiero co podpierdolili nowy skuter elektryczny. 2 miesiące miał. Zostawiłem go pod bramą osiedla, kilkanaście metrów od tych bezużytecznych cieciow którzy tam siedzą. Wracam po 2 godzinach balamucenia Chinki w mieszkaniu, a skutera nie ma. Te kursy tylko stwierdziły że tu i tak nie wolno parkować. Jestem prawie pewien że oni w tym maczali palce. Ale co poradzisz? Trzeba było kupić nowy. Wziąłem jeszcze ładniejszy. Niech im żyłka pęknie. Na szczęście to nie jest takie drogie w Państwie Środka.

    1
    0
    Odpowiedz

Jak sobie radzić, jak wszyscy wkoło mają raka?

Jak w tytule. Ciężko jest, wręcz chujowo jest. Człowiek tylko czeka, aż padnie na niego – to raz. Druga sprawa, chuj wie jak się zachowywać, pocieszać – bez sensu. Pytać o zdrowie? – chuj wie, może już taki człowiek ma tego dość, bo to jakaś prywatność jest. Nie pytać wcale? Pomijam inne niezręczności typu prośby o modlitwy (jestem ateistką i wszyscy o tym wiedzą).

69
1
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Jak sobie radzić, jak wszyscy wkoło mają raka?"

  1. „pocieszać – bez sensu” a może nie potrafisz komuś szczerze życzyć powrotu do zdrowia? Wiesz, ja to rozumiem bo też nie zawsze tak potrafię i wtedy wolę unikać takich sytuacji by nie być nie szczerym kłamcą. Zamiast pytać o zdrowie, możesz się spytać o samopoczucie, możesz spróbować pogadać i wysłuchać tej osoby bo być może tego jej najbardziej brakuje w tych trudnych dla niej chwilach. Co do twojego ateizmu, poczytaj sobie listy Alberta Pike’a odnośnie III Wojen Światowych. Nie wiadomo czy taki list został napisany, ale wiadomo, że światem rządzą ludzie inni niż politycy, którzy są niczym innym jak marionetkami, gdzie polityka to nic innego jak teatrzyk dla mas. Pozdrawiam serdecznie.

    1
    1
    Odpowiedz
    1. W czym mnie mialy oswiecic te listy Alberta Pike? Nie wierze w boga, to nie wierze tez w szatana. Wierze, natomiast, ze wielu ludziom zylo by sie lepiej, gdyby zrozumieli, ze ich los jest w ich wlasnych rekach i im predzej wezma sie za robote zamiast wznosic rece do gory tym lepiej dla nich. Wyznaje ta zasade i generalnie niczego mi nie brakuje… co wiecej moglam juz kilka razy poratowac materialnie tych, co o poprawe losu prosili boga. Inna sprawa jest ironia losu, ze oni uznali, ze bog ich wysluchal i to on poprzez moje rece im pomogl… i ich bledne kolo sie zamyka.

      2
      1
      Odpowiedz
  2. teraz na pewno wszyscy wiedzą, że jesteś ateistką

    1
    0
    Odpowiedz
  3. Trafiłeś w punkt. Mam w pracy znajomą pod opieką paliatywną. Już jej nie leczą, a tylko utrzymują przy życiu. I jak ją zapytać jak się czuje? Jak się może czuć umierający, kurwa, liczący dni, człowiek? Bardzo chujowo się czuje. Ale jaka jest alternatywa dla tego debilnego pytania? Ignorowanie tematu? Gdy widać, że źle jej z chorobą i chciałaby z kimś pogadać, ale nie chce sie do tego przyznać? Każdy się boi odezwać, bo z jednej strony zżylismy sie i nam zależy, a z drugiej nie jesteśmy tak blisko by rozmawiać na tak intymne tematy. I w ten sposób uświadomiłem sobie, że śmierć jest chujnią ostateczną, przy której wszystkie problemy tracą znaczenie.

    23
    1
    Odpowiedz
  4. To może zacznij się modlić za nich?

    0
    4
    Odpowiedz
    1. Jako ateistka nie umiem tego robic, skad ten pomysl?

      3
      0
      Odpowiedz
  5. Mam kumpla z rakiem (na szczęście wyszedł z niego, przynajmniej tymczasowo), postanowiłem jebać konwenanse i pytałem wprost jak się czuje, co mówi lekarz, jakie rokowania itd. Najgorsze jest takie „wicie się” że ta osoba widzi że czujesz się niekomfortowo rozmawiając o tym. Ale jak nie rozmawiać jak ważył 40 kilo i był łysy. No sorry. Wystarczy zaznaczyć, ale pewnym głosem, że jak nie chce o tym gadać to niech powie.

    Co do drugiej części chujni to chyba każdy się boi dzisiaj tego kurestwa. Tylko coś mnie dłużej boli itd. i już mam jakieś pojebane myśli. Przejebane.

    3
    0
    Odpowiedz
  6. Jako autorka posta musze dodac male sprostowanie. Ja nie mam problemu z rozmowa z bliskimi chorymi na raka, wtedy sie czuje co robic, o co pytac, co powiedziec. Mi chodzilo o ludzi typu sasiad, znam go 15 lat, ale jest 20 lat starszy, nie jest dla mnie kolega, ale spotykam go co 3 dzien przy bramie i nie wiem czy go pytac o zdrowie, czy on sobie pomysli, ze chuj Ci do tego… ale znowu glupio nie pytac, podlewac roslinki w ogrodzie, demonstrowac swoje beztroskie zycie, jak on za plotem o to zycie walczy od kilku lat i ciagle ma nawroty… Nie chce by wygladalo, ze mam jego zycie w dupie, ale tez nie chce sie wpierdalac w jego sprawy z buciorami, a nie znam go na tyle by wyczuc, co jest ok. w jego przypadku…bo wiadomo kazdy przypadek jest inny… i niestety w tej chwili choruje kilka znanych mi, ale nie bardzo bliskich osob, ktore jednak regularnie spotykam.

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Mój facet miał ostrą białaczkę i jedyne co wiem,że pomogły mu częste wizyty rodziny a przede wszystkim matki (ojciec to był sukinsyn,co ich strasznie poniewierał i na szczęście zdechł jak pies,nawet nikt za nim nie zapłakał) musiał być silny, chcieć wyzdrowieć i wierzyć w to, nawet jeśli nie dawali mu szans na przeżycie (a nie dawali) a teraz chłopak jest zajebisty,uśmiechnięty,przystojny,szczupły i cieszy się życiem! Ja poznałam go po chorobie,ale jeździliśmy do Wrocławia do kliniki na kontrole wspólnie. Wiem,że na słowo szpital do dziś ma ciarki na plecach,ale to już przeszłość, teraz piszemy wspólną historię. Wiadomo,trzeba być przygotowanym na wszystko,ale NIGDY NIGDY się nie poddawać 🙂

    1
    0
    Odpowiedz

Szto dziełać ze swoim życiem!

Nie wiem po jaką kurwę piszę ten tekst, ale… no nie wiem, napiszę i chuj. Otóż moja sytuacja wygląda tak, że mam 24 lata kończę studia na jednej z krakowskich uczelni technicznych na kierunku związanym ze sprawami budowlano-prawno-geodezyjno-chuj wie jakimi, pracuję od dłuższego czasu w dużym zakładzie produkcyjnym na umowie zlecenie. Zarabiam na miesiąc różnie tak od 1900 do 2600. Wiadomo, że nie można tkwić w miejscu, poza tym jebanie jako robol taśmowy na produkcji przez całe życie to chyba jednak poniżej moich ambicji i zdolności. Śmieje się, kurwa, z Mesiowych wywodów, ale sam jestem w podobnej dupie jak przedstawiana w żartobliwych tekstach Mesia o Łódzkim Wydziale Fabrycznym. I gdzie chujnia, zapytacie. A no, kurwa, wszędzie! Nie mam pojęcia co dalej robić ze swoim życiem, mam w dużo poczucia zmarnowanego czasu, wkurwienie na siebie i wszystko dookoła narasta jak ciśnienie krwi w murzyńskim kutasie. Tak, to porównanie było słabe… Nie mogę się na nic zdecydować, zasadniczo opcji jest kilka, można zostać w Krakowie szukać normalnej pracy, można wyjechać do innego miasta może do stulicy z nadzieją, że tam będzie jakoś lepiej. Można spierdalać za granicę i powielać schemat innych osób, czytaj bawić się w Polaka-biedaka-murzyna Europy. Do rodzinnej miejscowości nie wrócę, bo z pracą i zarobkami to tam bieda straszna. Pewnie skończy się tak że powiem „yolo” i wybiorę byle który wariant. Czy naprawdę najrozsądniejszym wyjściem jest pojechanie za granice, jebanie jako murzyn Europy u Niemca w polu przez X lat po to żeby później w naszej Polszy kupić sobie jakąś kawalerkę znaleźć zwykłą pracę i starać się wieść spokojne życie? Na etacie w Polszy, bez kredytów siadających na psychikę to chuja kupię a nie lokum. Powiesz, „To bierz się za biznes” tę materię także w swojej głowie przerabiałem i też totalnie nie wiem co takiego mógłbym robić, zero sensownych pomysłów. Normalnie przez tą pracę w Krakowskim Wydziale Fabrycznym i studia to przeszedłem jakieś uwstecznienie. Powiecie młody, powiecie po studiach na wcale nie najgorszej uczelni, powiecie nic i nikt go nigdzie nie trzyma, wolny jak ptak robić może co chce. Właśnie chujnia w tym, że nie wiem co chce, nie wiem co jest najrozsądniejszym wyjściem, praktycznie wszędzie widzę potencjalne problemy, przeszkody i tą jebaną niepewność. Nic tylko, żeby mnie piorun pierdolnął albo wygrać w lotka i z głowy większość problemów. Chyba sam na własne życzenie się wpędziłem w polactwo-buractwo-cebulactwo. Z kobietami też mi jakoś wybitnie nie szło i nie idzie, bo w sumie to mam je w dupie i prędzej czy później cisnę olewką. Amen.

PS Nie wiem, czy temat trafi na główną, ale jeżeli tak to zachęcam w komentarzach do dyskusji szerszej i opierającej się na czymś więcej niż: doktoracie, Łódzkim Wydziale Fabrycznym i takich zegarkach z takim niebieskim podświetlaniem wyświetlacza.

70
10
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Szto dziełać ze swoim życiem!"

  1. Witam kurwa w podobnym życiu, tyle że na północy kraju i na niby pseudonaj uczelni… Mam te same dylematy co Ty. Jako już człowiek po jednych studiach z gówno wartym tytule inżyniera za rodziców kasę 3.5 roku przebiegło szybko i huj wie kiedy.. Tyle płaczu , męki i lęków i mam gówno warty papier , który przyda się może za 1000 lat.. Ludzie jeżeli idziecie na studia to tylko zaocznie! Pierdolcie temat dziennych studiów bo one gówno dają! Tylko praca, doświadczenie i język na dzisiejszym rynku są coś warte, papier to tylko huja warty stempel na dupie. Ciebie hujanowiczu pozdrawiam i tak, spierdalaj z tego kraju, bo za granicą chociaż wiesz za co będziesz tyrał!

    4
    1
    Odpowiedz
  2. Ja ci powiem, że te zmartwienia to i tak nic z tym, że żyjemy w Czasach Ostatnich. Na chujni co chwila przeczytasz o różnych złych uczynkach ludzi, o tym jacy źli potrafią być, co dobrze opisuje przepowiednia 2 Tm 3. Sam się nawet poniekąd wpisuję w tę przepowiednię np. nieposłuszeństwo wobec rodziców. Przyznaję się do takiego grzechu. Jak się zainteresujesz tematem Satanistów, Illuminatów, Masonów itd. to zauważysz, że w wielu teledyskach się przejawia ich symbolika. Świat filmów z Hollywoodu to chyba chce nas przygotować na wizytę gości z kosmosu, którzy według Biblii są niczym innym jak demonami i hybrydami. Ale ludziom się być może powie, że to kosmici i może nasi starsi bracia z innych planet i galaktyk i takie tam sranie w banie, byle ludzi zwieść. I potem być może będzie jak kiedyś z gigantami, demony się wymieszają z ludźmi by dać nową rasę. No czasy będą takie, zresztą już poniekąd są, jak za dni Noego. Ludzi powoli się przyzwyczaja do nowocześniejszej technologii identyfikacji. Któregoś dnia ludziom masowo się będzie wszczepiać chipy pod skórę. To będzie za żadne 100 czy tysiąc lat, ale wiele wskazuje, że jeszcze za życia wielu z nas. Takie rzeczy już od dawna się dzieją w niektórych miejscach na Ziemi. Brazylia, Meksyk, gdzie masowo się ludzi porywa, szwedzki biurowiec Epicenter, klub Baja Beach, w Ohio w Stanach ponoć przygotowują się do chipowania niemowlaków czy już tam ich chipują, gdzieś tam chyba w azjatyckich szpitalach chyba już tego dokonują itd. Pewnie to są takie testy by sprawdzić co ludzie na ten temat powiedzą, jaka będzie reakcja, ale jak widać, oporów wielkich nie ma więc się nie łudźcie, że to nie przejdzie, że ludzie masowo wyjdą na ulicę i będzie chaos. Nie będzie. Może gdzieniegdzie, ktoś tam coś tam, na pewno ci, którzy prawdziwie wierzą w Boga i Chrystusa tego nie przyjmą. Biblia jasno mówi, kto to przyjmie, ten ściągnie na siebie gniew samego Boga. Ehh, mógłbym ci więcej napisać, ale po co, jeśli jest w tobie jeszcze coś dobrego to zrozumiesz i się nawrócisz, jeśli nie to nie, to idziesz na własną zagładę i słusznie zostaniesz ukarany przez Boga. P.S. Plucie na mnie jadem nic wam nie da, jeśli któryś chce. Wyśmiewanie również. Ja swoje wiem, swoje widziałem i się tego trzymam. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Mam nadzieję, że niektórzy moje słowa wezmą sobie mocno do serca i coś dobrego z tym zrobią.

    5
    2
    Odpowiedz
  3. Ja to montuje zegarki z takim niebieskim podświetleniem. Wychodzi mi z nich całkiem niezła kapusta.

    3
    2
    Odpowiedz
  4. Nowa Zelandia. Raz się zastanawiałem, teraz żałuję, że nie pojechałem. Kredytu na 30 lat też żałuję. I ten ciągły strach kiedy wszystko pierdolnie, czy i o ile w ogóle, a może uda się spłacić zanim dzieci dorosną i nie obciążać ich tym wszystkim. Ehhh kurwa…

    7
    0
    Odpowiedz
  5. Wyjedź za granicę, jeden taki gość pojechał do Grecji pracować w hotelu i stwierdził, że od razu wszyscy uśmięchnięci, mili i lepsze samopoczucie.

    1
    0
    Odpowiedz
  6. 1.Co wy macie z tymi kawalerkami i za granico to ja nie wiem.
    2.2600 a prace na produkcji ,na co ty narzekasz???
    3.Normalni ludzie po studiach idą do pracy, to jest właściwa droga.
    4.serio nie wiesz co robić po geo coś tam studiach.To na chuj Ci one były ?!

    Wynajmij tanio pokój na świecie i idź do robo zanim skończy Ci się status studenta ,taka rada.

    5
    1
    Odpowiedz
  7. Gdy piszę ten komentarz widzę cztery łapki w dół. Doktorant, Mesio, Zegarmistrz i..?

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Bo zegarmistrz z niego taki jak z koziej dupy trąbka.

      0
      1
      Odpowiedz
  8. Wszystko przez to, że nasz system edukacji jest upośledzony, źle zaprojektowany. Przez cały okres nauki od podstawówki po dyplom magistra uczą nas tylko wkuwania na pamięć, rozwiązywania zadań zgodnie z kluczem itd. Zrób to, zrób tamto, cały czas prowadzeni za rączkę. Nikt natomiast nie uczył nas jak być samodzielnym, nie pozwala nam poznać siebie samych, jakie mamy talenty, w czasie jesteśmy dobrzy. Jesteśmy produkowani jak na taśmie, wszyscy tacy sami, z tymi samymi problemami idący to tych samych gownianych prac za słabe pieniądze. Bardzo ciężko wyrwacć się z tego marazmu. Udaje się naprawdę nielicznym.

    12
    0
    Odpowiedz
    1. Jeżeli chodzi o studia, to rzeczywiście jest dość mało miejsca na kreatywność. Chociaż i tak nie jest u mnie najgorzej, bo było zadanie gdzie trzeba było zrobić arkanoida na androida i dałem jakieś bajery typu bonusy że każda kulka się podwajała (i dostałem 6 punktów a nie 3 za nie).

      0
      0
      Odpowiedz
  9. E tam, za 1900 PLN to bym robił w każdej pracy z szerokim uśmiechem na twarzy a za 2600 to bym… no sam nie wiem, „rządziłbym w mieście” . Choć przyznam że jak na Kraków to standardowo zarabiasz. Macie wyższe zarobki. Ja jestem z Tarnowa, pewnie wiesz gdzie to, wiele ludzi wyjechało właśnie do Krk za robotą. U mnie zarobki wahają się od 800(naprawdę!) do 1500 PLN lecz to taki max jak masz znajomości lub farta.

    3
    0
    Odpowiedz
  10. Duży błąd popełniasz pracując jako pracownik fizyczny. Ja też tak robiłem w czasie studiów, nóżka mi się powinęła, miałem rok przerwy w nauce więc poszedłem na produkcję. Po skończeniu studiów zacząłem szukać pracy, wysyłałem papiery na stanowisko inż. elektryka, zgodnie z wykształceniem, to oddzwaniali i proponowali stanowisko produkcyjne, bo takie miałem doświadczenie. W końcu fartem złapałem robotę jako elektryk, ale praca fizyczna, przynajmniej coś z zawodem. Teraz gdy wysyłam papiery na stanowisko inża, to jak oddzwaniają to proponują pracę jako elektromonter, elektromechanik… Nie pykło mi w życiu, wkrótce strzeli mi trzydziestka i już będzie za późno na jakieś zmiany. Coraz trudniej będzie wbić się na rynek pracy, bo młode wilki świeżo po studiach czekają w kolejce. Mogłem przez ten rok na studiach robić jakieś staże, praktyki, to może jakoś wybiłbym się…

    1
    0
    Odpowiedz
  11. W Krakowie jest tyle ofert pracy za rozsadne pieniadze ze na prawde nie ma po co jechac za granice. Wystarczy poszukac. Podrasowac cv i ganiac na rozmowy. Za ktoryms razem sie uda. Pozdrawiam. Sam bylem w podobej sytuacji jeszcze 1,5 roku temu. A teraz to inna bajka. Umowa na czas nieokreslony, 5 z przodu na umowie. A z branza nie mialem nic wspolnego wczesniej. Przekuj swoja zlosc na enwrgie do dzialania. Powodzenia.

    2
    0
    Odpowiedz
  12. Kurwar! Mam podobnie, tylko, że jestem rok po studiach. Fakt, że z innej branży, ale mam dokładnie takie same odczucia apropo co zrobić ze swoim życiem… Już leci trzeci miesiąc jak nie mogę znaleźć roboty… A pracodawcy, tylko umowa zlecenie lub na czarnucha. Nie dzięki. A własna działalność to jebane ryzyko, a „moja” branża jest już nasycona. Gówno.
    Pozdro!

    3
    0
    Odpowiedz
  13. Wiedz jedno że nie w pieniądzach tkwi szczęście

    1
    0
    Odpowiedz
  14. Pij,pij i jeszcze raz pij! Nie pomoże,ale będzie fajnie.

    6
    1
    Odpowiedz
  15. Ożeń się. Nie będziesz miał już dylematów. Żona zrobi z ciebie woła roboczego i postawi ci cel w życiu: wincy piniendzy, wincy, dej wincy, dej, dej, dej…

    6
    5
    Odpowiedz
  16. Bo studiowales chuj wie co. Studiuj np obliczenia wytrzymalosciowe i rob tylko jedno. I zacznij robote w bardziej wyspecjalizowanej firmie bo tak to sie uczysz chuj wie czego w tej robocie. Nastaw sie na nauczenie czegos zajebistego gdzie pozniej bedziesz mogl otworzyc swoj biznes.

    1
    2
    Odpowiedz
  17. Słuchaj, około 16 lat temu stałam przed podobnym dylematem. Moje życie potoczyło się dobrze, ale do dziś żałuję, że wtedy nie wyjechałam z Polski. Moja rada: wyjedź. Nie bądź murzynem Europy, tylko przyj na to, żeby zdobyć poza Polską robotę jako jakiś specjalista. Myślę, że to jest osiągalne. Nie masz rodziny, więc możesz poswięcić dużo czasu na karierę. Nie znam nikogo (moi znajomi są trochę po 40stce) kto tu osiągnał jakiś spokój, realny sukces, a mieszkam w miescie stołecznym gdzie w teorii jest najłatwiej.
    Sama przerobiłam różne opcje, 15 lat na etacie, kilka lat własnej firmy (czyli ciągła walka, żeby klienci popłacili faktury). Teraz pracuję online za granicą – to okazało się najlepszą opcją, bo u nas jest chujowa kultura pracy. W tym jesteśmy daleko za murzynami. Tam mi płacą zawsze na czas, zarabiam lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Właśnie z tego względu radzę Ci tu nie siedzieć.

    5
    1
    Odpowiedz
  18. Mam podobnie. Też kończę studia i chuja wiem co robić dalej. Język mam opanowany, bo też go studiowałam, więc mogę wyjechać z Polszy, ale jestem za bardzo zdygana na taki krok. Chyba najgorsza jest ta świadomość, że teraz się zacznie tyrka praktycznie do usranej śmierci. Zazdroszczę ludziom, którzy mają pomysł na siebie.

    13
    0
    Odpowiedz
    1. Zagranica nie gryzie! Śmiało dziewczyno 😀 Walcz o swoją przyszłość!

      0
      0
      Odpowiedz
  19. Nawet nie wiesz ile osób ma ten dylemat, co ma zrobić i w którą stronę się skierować… Tego nikt ci nie powie. Jednak co dwie głowy to nie jedna i spróbuję ci nieco pomóc. Żeby się dowiedzieć czego tak naprawdę chcesz, to musisz próbować nowych rzeczy. Nie ma innej drogi. Sprawdzaj swoje koncepcje w praktyce, bo samo myślenie gówno ci da, zresztą gdyby tak nie było, nie pierdoliłbyś tutaj teraz o tym, prawda? Jest tak wiele rzeczy, które w trakcie tego wszystkiego, co będziesz robił, może się zdarzyć, że może się okazać, że zrobisz jeszcze coś zupełnie innego, czego nawet nie brałeś pod uwagę. Określ priorytety i zdecyduj. Wszystko ma plusy i minusy a czekanie na „doskonałą” opcję, to mrzonka – lepiej szybko włóż to między bajki. Chcesz wyjechać? To jedź. Nikt ci nie każe tam zostać na zawsze – zarób na kawał mieszkania a może i na całe i wracaj. Nie chcesz? Zostań w Polsce, tyraj na taśmie i po pracy rób coś z pasją dla dodatkowych pieniędzy, odkładaj ile możesz, a dalej się zobaczy. Nie chcesz? To odłóż kapustę i inwestuj ją w siebie, w coś co kochasz robić i z czego będziesz miał pieniądze – dzięki temu za jakiś czas stać cię będzie na kredyt i spokojniejszą głowę będziesz miał na czas spłaty tych swoich „czterech kątów”. Podałem kilka przykładów. Staraj się łączyć pomysły, robić hybrydy a nie stawiać sprawę na ostrzu noża „wóz albo przewóz”. Trzeba się będzie wysilić, ale uwierz mi, mnóstwo osób ma podobne problemy. W każdym bądź razie, życzę ci powodzenia!

    3
    0
    Odpowiedz
  20. witam! właśnie skończyłem 60 lat i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że przejebałem życie w tym pięknym kraju gdzie każdy zrobi wszystko żeby cię wypierdolić, oszukać, podstępnie oskarżyć i zgnoić, nie ważne czy jest to urzędnik, pracodawca czy kolega. 30 lat temu miałem okazję zostać w Niemczech , miałem dobrą pracę, dobre wynagrodzenie i stabilną przyszłość ale zostawiłem to dla dobra rodziny / żona , syn/, która nie chciała się przenieść do innego kraju uważając , że tu się zmieni na lepsze. Niestety nic się nie zmieniło, jak byliśmy ubogim przedsionkiem „Europy ” tak pozostało, teraz obserwuję mojego syna jak się nagina w korporacji za chujowe pieniądze to mnie chuj strzela, oczywiście myśli on tak jak i ja przed 30 laty, że się coś zmieni, ale to co się obecnie dzieje w Najjaśniejszej woła o pomstę do nieba, nie zmieni się nic!!! Chcecie się zadłużyć do końca życia budując SWÓJ ukochany dom to zostańcie w tym przybytku luksusu, ale radzę Wam wypierdalajcie stąd jak najszybciej, bo za 30 lat obudzicie się tak jak ja z ręką w nocniku z przeświadczeniem, że spierdoliliście sobie życie, to mówię ja WKURWIONY 60-LATEK!!!! pozdrawiam niezdecydowanych:)

    12
    1
    Odpowiedz
  21. Ja w uk zarabiam na godzine wiecej niz wielu angoli I nikt tu za murzyna nie robi. Wiec daruj sobie jakies jebane wywody I obrazanie polakow na emigracji. Problem twoj to brak jaj, boisz sie poniesc porazke wiec w ogole nie startujesz w konkursie zwanym zycie tylko jestes wycofany. Ktos kiedys powiedzial ze kto boi sie porazki nigdy nie wygra. Ale czego mozna sie spodziewac po tobie. Wyjechales z malego misteczka lub tez innej wsi, kazdy klepal cie po plecach ze zajebiscie jedyny z plemienia na studia wyjebales a teraz ci wstyd ze chuja osiagasz. Przeczytalem twoje mierne wypociny i wyobrazam sobie ciebie moj rodaku, a wyobrazenie ciebie jest rownie zalosne jak ten tekst co zes go tu nam napisal. Slyszalem o takich co wyjechali do uk I sie zapozyczali zeby jakies prezenty kupic dla rodzinki zeby pokazac jak im sie powodzi. Zadluzeni w rzeczywistosci z tym ze oni poniesli ryzyko, a z ciebie zwykla pizda

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Nie rozumiem po co tak kogoś obrażasz? Jedyne co mi przychodzi na myśl, to że jakieś Twoje kompleksy się odezwały na hasło ‚murzyn Europy’. Co Cię tak boli, że ktoś stoi przed jakimś dylematem? Po tym co napisałeś moje wyobrażenie Ciebie jest żałosne, a autor posta wydaje mi się inteligentnym gościem. Może sam jesteś tak prosty, że nie przeżywasz żadnych dylematów?

      0
      0
      Odpowiedz

Stawianie przed niewykonalnymi zadaniami

Wyprowadza mnie z równowagi i męczy pewien fakt, o którym mowa w tytule. Odkąd pamiętam zawsze ludzie, którym trzeba było się w jakiś sposób podporządkować wyciskali z drugiego człowieka przysłowiowe „siódme soki”, jak to kiedyś mawiała moja polonistka z liceum. Jeszcze głupsza jest reakcja ludzi, którzy te zadania stawiają, kiedy spotykają się z dezaprobatą z tego powodu: oburzenie i pogarda. W szkole dla nikogo nie miało ani jednego złamanego chuja znaczenia, że wracasz do domu zmęczony po całym dniu użerania się z nauczycielami i słuchaniu rzeczy, które za cholere nie przydadzą się praktycznie w dorosłym życiu, gdzie trzeba przede wszystkim kombinować, tylko musisz przeczytać sto tysięcy lektur, przygotować się na następny dzień z 9 przedmiotów, bo wcześniej oczywiście nie miało się czasu przez korepetycje za które się zabuliło i inne zajęcia domowe (nie ma tu mowy o przesiadywaniu przed komputerem i leżeniu do góry dupą), tylko jaka była odpowiedź? Zapamiętane cytaty od nauczycieli z LO, których nazwisk oczywiście nie wymienię (pierwszy od matematyki): „To nie jest żadne wytłumaczenie, my kiedyś siedzieliśmy po nocach i się uczyliśmy” – aha. Siedzieliście po nocach. A czy słyszał ktoś o czymś takim jak SEN?! Bo chyba trzeba znowu rano wstać, co nie? 3 godzinki to trochę za mało, coś tam słyszałem, że 9 godzin drzemki to minimum. To chyba trzeba być idiotą, psychopatą, robotem albo jakimś innym odchyleńcem czy masochistą, bo już nawet w Auschwitz dawali ludziom pospać i coś zeżreć, żeby minimalnie uzupełnić te siły witalne i odświeżyć mózg. Tymczasem na studiach jest tak, że przesiaduje się po nocach przy hektolitrach kawy i wpierdala się te zupki chińskie za wypłatę, która rozpływa się szybciej niż pierdnięcie, po czym kiedy przychodzi już co do czego na sesji przechodzi garstka przez kaprysy pana wielce jaśnie profesora-doktora habilitowanego od czegoś tam, bo ktoś zastanawia się nad odpowiedzią dłużej niż minutkę. Czemu taki studenciak jest winien? Nie rozumiesz stary głupcze, że on tylko chce zaliczyć i to jest dla niego jak na razie jedyna planowana możliwość? Po co mu podcinać skrzydła? Drugi cytat nauczycielki od geografii – reakcja na wytłumaczenie ucznia, że nie miał czasu się przygotować, bo kuł do matmy: „Przestań tak mówić bo to jest szczeniackie”. Tego głupiego tekstu nawet nie sposób skomentować. Pominę też upajanie się polonistki: „ciekawe, kto odpadnie następny”, jakby to było coś fajnego, wręcz rekomendowanego, mimo, że szkoła z założenia miała kogoś wykształcić – państwu polskiemu chyba zależy na posiadaniu obywateli ze zdolnością czytania i pisania – a tu się nagle okazuje, że tak naprawdę jej celem jest kogoś ujebać i utrudnić życie najlepiej jak się da. To są przykłady zachowania, które jest powtarzalne w każdym etapie i dziedzinie życia. Jak najbardziej zrozumiałe jest przeze mnie to, że bez pracy nie ma kołaczy – tylko po co w takim razie robić to kompletnie irracjonalnie i na przekór fundamentalnym potrzebom? Ok, masz pracownika, więc zależy ci, żeby jego praca generowała ci dochody. Zatrudnienie go leży w twoim interesie więc pilnuj go, żeby się nie opierdalał. Tylko jeżeli już to robisz to weź pod uwagę, że nie może się sklonować i w jednym miejscu zajmować się bachorem, w drugim zaś pracować na twój stołek. Jeżeli masz już taką możliwość, żeby ustalić z nim elastyczny grafik, masz kim go zastąpić danego dnia – skorzystaj więc łaskawie z tej sposobności, bo taka praca wcale nie przyniesie ci dochodu. Postarałem się streścić mój ból dupy najlepiej jak potrafiłem, żeby nie przynudzać – w tym miejscu pojawia się moje pytanie. To jest jakaś socjopatia? O co chodzi w tym nakładaniu podatków, których nie można spłacić bo na to nie stać i rekomendowaniu studiów jako możliwości awansu społecznego, gdzie tak naprawdę w Holandii i Niemczech przy zbieraniu truskawek i zmywaniu naczyń pieniądze są czasem nieporównywalne w przeciwieństwie do „elitarnych” kierunków jak prawo czy administracja? Dlaczego tyle pierdolenia o patriotyzmie i wyższym dobru, jakim jest rodzima ojczyzna, podczas gdy ludzie wolą nie wracać bo się nie opłaca? To chyba celowe i świadome robienie z ludzi idiotów, bo można zmienić nazwę z „demokracji” na „ustrój niewolniczy” i będzie cacy. Podczas gdy wszędzie podczepia się górnolotne hasełka i ładne reklamy – tymczasem nie wiadomo po co ktoś ma sam srać do swojego gniazda tym oszukiwaniem pracowników, uczniów, studentów, podwładnych. Przecież to nielogiczne.

63
34
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Stawianie przed niewykonalnymi zadaniami"

  1. Masz racje. Przeszlam przez podstawowke w latach 80/90tych. Przed egzaminami robili nam wode z mozgow o tym jak niemozliwe jest dostanie sie do liceum. Korepetycji, i dodatkowych ksiazek mielismy wiecej niz cygany gownien na koczowisku.
    Pozniej liceum: stracone lata na wkuwaniu, stresie, ogromnym stresie podczas lekcji podczas odpytywania (tylko nie ja, tylko nie ja). Czytanie w napieciu niezrozumialych lektur, wkuwanie wzorow chemicznych, wkuwanie nie wiadomowo jakich chorych szczegolow. Polska edukacja jest niezrownowazona. Uczenie jest sztuka dla sztuki, a powinno byc by przygotowac nas do zycia doroslego. Szkoly polskie zabijaja wlasne myslenie i samodzielne podejmowanie decyzji. Gdzie na zachodzie nauczyciel dogaduje, obraza i maniupuje uczniami? Nigdzie. Teraz w wieku doroslym cale generacje dawnych uczniow musza nadrabiac te straty psychiczne. I ironia losu: takie cisnienie w szkolach, brak snu i zdrowia by co osiagnac? Mieszkanie rodzicami w nedznym bloku i praca na kasie. Sorry, ale takie sa realia po polskiej edukacji. Jeszcze nie wspomne ze nauka jezykow w szkole nie ma nic z rzeczywistoscia. Jeszcze nikogo nie spotkalam co miwi za granica: ‚How do you do” Czy jeszcze tego ucza w szkolach??

    16
    1
    Odpowiedz
  2. Dobrze piszesz, niestety ludzie tego nie widzą. Ten świat się nie zmieni, bo od urodzenia piorą ci mózg, nieliczne jednostki potrafią się uwolnić z tego umysłowego więzienia. śrut.

    4
    0
    Odpowiedz
  3. Tak to jest wlasnie ten problem, o czym piszesz autorze.to mnie własnie wkurwia
    i jeszcze ta głupota ludzka
    laski i ich szmacenie sie
    i mój jebany w dupe komputer którem dzisiaj zachciało sie kurwa RAMU ZEPSUĆ !!!!!!!!!!!Boze, jak mnie to wszystko wkurwia. Kiedy to sie wreszcie skonczy?
    i kurwa mam ochote wsadzić bratu grabie w dupe, bo nie kupie sobie butów, tylko będe musiał wydać zasrane plny na jeszcze bardziej zasrany ram.
    do tego kolega upomina sie o swoją kierownice którą rozjebalem mu pół roku temu i od tamtej pory leży w mojej szafie, i to tez mnie wkurwia bo będę musiał wydać kolejne plny zeby mu oddać co zniszczyłem

    czasami jescze wkurwia mnie moja matka która dre jape o to, że krzywo noge postawie.

    brat mój wkurwia mnie nieziemsko, ponieważ staje się mroczny i już posiada w swojej garderobie glany, czarne bojówki, satanistyczną koszulke, satanistyczną bluze i tzw pieszczocha. Na dodatek postanowił zapuścić włosy. Czekam na moment w którym stwierdzi że będzie sobie malował czarną kredką swoje brzydkie oczy.

    ogólnie dzisiaj wkurwiający dzień który chciałbym już zakończyć, dlatego udam się do łóżka

    życie jest zjebane
    ja jestem emo i ide do kąta

    2
    5
    Odpowiedz
    1. Chuja wiesz o życiu kolego. Komputer mu się spierdolił. Mama jeszcze karmi?

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Udając się do łóżka nie zapomnij dobrze zwalić. Mesio

      1
      0
      Odpowiedz
  4. Kolego, zapnij pasy, bo będzie szczerze i bez ogródek. Pomijając zwykłego farta oraz Twoją startową pozycję społeczno-materialną, Twoje przyszłe życie będzie zdeterminowane przez dwie zmienne: Twój potencjał intelektualny, oraz Twoją zdolność do ciężkiej, żmudnej oraz pełnej poświęceń pracy. Możesz narzekać, że gdzieś jest lepiej, gdzieś jest gorzej, ale w każdym systemie, od Korei północnej po USA statystycznie to zdolni, ciężko pracujący ludzie odnoszą sukces.

    Szkoła oraz studia mają trzy funkcje. Pierwsza, najmniej istotna, to dać Ci jakiś ogląd na to, jak działa świat. Jest to funkcja dość banalna, gdyż większości i tak zapomnisz. Druga funkcja to nauczenie Cię samej pracy. Zmuszenie Cię do wysiłku mentalnego, emocjonalnego i fizycznego, żebyś był przygotowany do pracy przez resztę swojego życia. Trzecia funkcja, to odsiew ludzi zdolnych i ciężko pracujących od przeciętnych i leniwych po to, by uczelnie i przyszli pracodawcy mieli jakieś pojęcie o tym, kogo przyjmują na studia a później do pracy.

    Żeby spełnić swoje funkcje, szkoła nie może być łatwa. Musi być ciężka i nieprzyjemna, bo inaczej byłaby marnotrawstwem naszych podatków. Musisz natomiast pamiętać, że cały ten mechanizm jest skalibrowany pod przeciętnych uczniów. Wymaga naprawdę przeciętnej inteligencji i odrobiny pracy. Spójrz na ludzi, którzy jadą na świadectwach z paskami i jeszcze do tego trzaskają olimpiady, które pokrywają program quasi-akademicki. Albo spójrz na matury sprzed 40 lat (kiedy system liceów był skalibrowany pod uczniów bardziej zdolnych, bo o wiele większa cześć populacji szła do zawodówek/techników), kiedy materiał maturalny obejmował cześć tego, co teraz pojawia się na pierwszym roku studiów z danej dziedziny.

    Jeśli więc cierpisz(łeś) pod jarzmem licealnego programu nauczania, to są dwie możliwości. Albo łżesz i tak naprawdę nie pracujesz tak ciężko jak twierdzi, albo jesteś zwyczajnie i brutalnie mówiąc przeciętnie inteligentny i w rezultacie program wymaga od Ciebie wiecej, niż jesteś w stanie dać.

    Nie martw się jednak – Twój ból nie pójdzie na marne, bo i tak pod koniec tego procesu będziesz bardziej kompetentny niż byłbyś bez niego. Tyle, śrut.

    22
    4
    Odpowiedz
    1. Jestem elektrykiem. W swoim życiu zawodowym projektuję i czasem też wykonuję od podstaw (no, może poza wierceniem dziur pod kołki) instalacje w zakładach pracy, domach jednorodzinnych, a także rozwiązuję problemy jakiejś pani Leokadii rok produkcji 1928, której „błysło, trzasło i zgasło”. To wszystko to, co wiem i co mi było potrzebne teoretycznie do pracy, jest do opanowania w mniej więcej pół roku dla średnio kumatego wiejskiego żłoba. Cała reszta to doświadczenie zawodowe, czyli obycie z przypadkami typu „kto to panu tak spierdolił?” i intuicja. Po jakimś czasie już się wie jak robiono instalacje w czasach kiedy dziadziuś był piękny, młody i na huju mógł unieść pełne wiadro wody i właśnie za takie coś ludzie płacą. Wykształcenie formalne mam niepełne średnie. W dupie miałem egzaminy, zdałem przypadkiem, w dupie miałem zaliczenia, klasówki. Dziś zarabiam tyle, że chłopaczyna, który napisał tę chujnię zaliczyłby zejście śmiertelne w wyniku szoku. Tak jest gamonie, zwolennicy ciężkiej pracy, kuźni charakterów i innych gówien. Twardy fach się liczy, a nie tytuły „naukowe”. A najlepsze jest to, że mogę dziś iść w tango na dwa tygodnie, a klient poczeka, bo i tak nie ma innego wyjście. Nie to że bym w tango chodził, ale jak mi się nie chce danego dnia wstać o 8, to wstaję o 11.45 i huj z tym. I tak zarobię i tak zarobię.

      5
      0
      Odpowiedz
    2. Naucz się arabskiego, opal się trochę, zapuść brodę i udawaj ciapatego, to Niemcy ci zapłacą za sam fakt że raczyłeś się u nich pojawić. Wtedy możesz całe życie leżeć fają do góry i kosić za to kasę, a jak ktoś miauknie że pasożytujesz, to podniesiesz raban że rasizm, dyskryminacja, ksenofobia, homofobia, sodoma, gomora, ruja i porubstwo i zaraz cię przeproszą. A jak ci się znudzi leżenie fają do góry, to poczytasz sobie o dżihadzie i już znajdziesz zajęcie. Żyć nie umierać.

      3
      0
      Odpowiedz
  5. Współczesny system korporacyjny nie potrzebuje myślących obywateli tylko bezrozumnych roboli zdolnych do wykonywania prostych czynności potrzebnych ich panom. A to jak się żyje robolom w tym systemie i czy się im to podoba nie ma najmniejszego znaczenia, mają posłusznie przyginac karku, bo jak nie to będą mieszkać na ulicy zamiast w baraku na kredyt na 5000 tysiecy lat.

    8
    1
    Odpowiedz
  6. Ale popłynąłeś,
    Tak myślę ,że jesteś leniwy i nie trzymasz tempa. W pracy po pewnym czasie się przyzwyczaisz się ,ale gadka że wiedza szkolna to nie życiowa to argument leniwych idotów, zbyt słabych żeby rozwiązać równanie czy zapamiętać 2 zdaniową definicję.Wiedza życiowa to umiejętności społeczne. Szkoła ich nie uczy? Po maturze i tak jesteś łatwy do zmanipulowania ,więc morda w kubeł i do książek.

    5
    6
    Odpowiedz
  7. coś się popsuło i nie było mnie słychać

    5
    1
    Odpowiedz
  8. aż was kukle będą swędziały

    3
    1
    Odpowiedz
  9. Szkoły takie są uczą aby być cwanym, robić wszystko na odpierdol się bo i tak tacy co nic nie robią zdadzą za ładne oczka i lizaniu dupy nauczycielowi. Szkoła zabija kreatywność w uczniach i odbiera im chęć samodoskonalenia się taka jest prawda. Komu by się chciało po 7-8 godzinach zajęć gdzie mózg się gotuje po powrocie do domu zajrzeć do internetu lub książki i poczytać na jakiś temat inny niż tego co uczy się w szkole?
    Nauczycieli nie ma co winić bo znajdą się tacy co mają talent ale znajdą się i tacy co mają problemy emocjonalne i będą się wyżywać na uczniach.
    To wina tej jebanej podstawy programowej bo nauczyciele muszą tylko tłuc zajęcia aby cyferki się zgadzały to samo uczniowie walczą o stopnie, które jakby nie patrzeć mało co dają bo ktoś cwany odda gotowca, ściągnie i też może mieć 5.
    Ja odkąd skończyłem szkołę zacząłem sam się uczyć chociażby języka angielskiego bo nie ma tej presji i tego, że ktoś mi grozi śmieszną jedynką na koniec roku.

    14
    0
    Odpowiedz
  10. W nowej apokalipsie zadania niewykonalne staną się wykonalne, a że podczas ich wykonania 2/3 więźniów zginie w wyniku chorób i wycieńczenia to już mało istotna kweistia.

    6
    0
    Odpowiedz
  11. Do roboty pójdziesz gówniarzu to dopiero zobaczysz co to życie..

    7
    6
    Odpowiedz
  12. Już widze hejty jebanych śmieci (czyt. „Samcuf alfa”) pod wpisem. Pies wam morde lizał.

    7
    2
    Odpowiedz
    1. Pies liże tylko samcuf alfa dupę!

      0
      0
      Odpowiedz
  13. Szkoła od podstawówki, przez liceum po (niebylejakie) studia, a teraz praca zabiła we mnie wszelkie ambicje. Rozjechała wszystko. Coś tam się jeszcze tli, ale bardziej „zapałka nad zapalnikiem bomby” niż wola walki o cokolwiek.

    2
    0
    Odpowiedz
  14. Polecam wysluchac johna gatto m.In. ‚mysle wiec odchodze’ jest na yt. Refleksje nauczyciela ze sporymi osiagnieciami.

    1
    0
    Odpowiedz

Zaibatsu, czyli moje trzy chujnie składające się w jedną

Odkąd się nauczyłem czytać i pisać -a będzie już kawał ponad 30 lat, masa rzeczy mnie interesuje. ścisła czołówka z tego, to ekonomia, polityka i wszystko co z tym związane, nawet jeśli wydawałoby się odległe od tych dziedzin.

Anyway, w związku z tymi zainteresowaniami, wykształciły mi się pewna swoista mentalność, sposób pojmowania różnych spraw, umiejętność wiązania tego w pęczek, dokonywania prognoz na przyszłość (całkiem trafnych zresztą… 😉 ) oraz fascynacja tym wszystkim, co związane z tymi zainteresowaniami (a tego jest dużo…), przejawiająca się chęcią spożytkowania tego wszystkiego w praktyce.

I tu dochodzimy do sedna. Wiecie co to są (a raczej były) zaibatsu?

Jeśli nie, to Google waszym przyjacielem, tekst i tak będzie długi. Tu tylko wspomnę o tym, że do końca II wojny światowej były to olbrzymie japońskie koncerny, które, z racji tego czym były, miały kolosalny wpływ gospodarczy, polityczny, społeczny i naukowy nie tylko na Japonię ale i na całą resztę świata. Dziś ich miejsce zastąpiły keiretsu, zaś ich odpowiednikami w Korei Południowej są czebole.

I od dzieciaka marzy mi się coś takiego stworzyć u nas. Problem w tym, że z różnych osobistych powodów (oraz z powodu tego, że nie do końca jestem przekonany co do tego, czy warto spędzić całe życie przy tworzeniu tego (a czasochłonnej roboty będzie w cholerę i ona się nigdy nie skończy), zamiast w kilka lat zarobić na tyle, by sobie spokojnie żyć, odcinając z tego kupony (na zasadzie rentierstwa)), nie zrobiłem tego do dziś, choć mogłem zacząć już 20 lat temu. Generalnie odwiesiłem te plany na kołku, dochodząc do wniosku, że „święty spokój nie ma ceny”.

Niestety… Po pierwsze, nie dane mi było, przez te 20 lat, zaznać tego świętego spokoju. Życie mi się pokręciło i po tych latach stanąłem w punkcie wyjścia.

Po drugie, to kusi. W dodatku jak sobie pomyślę jak potencjał w tym kraju jest marnowany, jak naród jest cebulacki i coraz bardziej się mentalnie stacza, bo nie ma kto tu zrobić porządku, dać odpowiednich wzorców i mieć wpływ na kształtowanie mentalności jednostki, to mnie szlag trafia.

Zabrzmi jak zabrzmi i wiem, że mi nie uwierzycie, oskarżając o megalomanię, 😉 ale to moja wina (no i takich jak ja, bo może paru by się znalazło…), że żyjecie w tym kraju, tak jak żyjecie i macie tą coraz bardziej cebulacką mentalność a jebany Kaczyński siedzi u koryta, niszcząc wszystko co osiągnięto i dążąc do dyktatury.

Bo widzicie, ja mam pewną przemyślaną wizję tego, co można by było zrobić, a co nigdy tu nie zostało zrobione (wizję w sensie tego, że mam pomysł-koncepcję, a nie tego, że się naćpałem grzybków-halucynków, czy że mam jakąś chorobę psychiczną 😉 ). I wiem, jak ją wprowadzić w życie.

Tak czy inaczej, przez samolubstwo i wygodnictwo oraz implikacje wynikające z tego, popełniłem tzw. grzech zaniechania i przez to dziś jest u nas jak jest. Oczywiście nie wszystko byłoby inaczej, ale różnice byłyby znaczne. I jeśli mi nie wierzycie, popatrzcie na to z tej strony. Samsung, zatrudniający blisko pół miliona osób, jest wart tyle co 1/5 południowokoreańskiego PKB. A PKB tego kraju to 1,5 biliona USD.
Dla porównania skali, KGHM -jedna z największych firm w Polsce i jedna z największych w tej branży na świecie- jest warty wg obecnej wyceny giełdowej 21,3 mld zł, czyli ok. 5,7 mld USD. Wyobraźcie więc sobie skalę i to, na ile rzeczy wpływa taki koncern… Od wpływu na te 500 tys zatrudnionych i ich rodziny, przez wpływ na rozwój technologiczny i społeczny wynikający z tego rozwoju, po wpływ na politykę i zapewnienie bezpieczeństwa i dobrobytu państwa poprzez faktyczną potęgę rządzącą światem -ekonomiczną.

Gdzie w tym chujnia, zapytacie?

Ano chujnia jest potrójna.

1. Straciłem olbrzymią ilość czasu i masę okazji na zrobienie czegoś, co dziś byłoby już widać i mogło się dalej rozwijać na solidnych fundamentach. Niestety, zbudowanie takiego zaibatsu to nie jest robota na rok czy piec lat. Mam do emerytury już tylko 30 lat a nie 50, które miałbym, gdybym zaczął 20 lat temu. I choćbym na głowie stanął, to tych brakujących 20 lat nie odzyskam. Zawsze będzie mnie dobijać, że ten czas zmarnowałem, a to osłabia chęci na robienie czegokolwiek.

2. Nie zanosi się na to, że będę żył wiecznie. Tym samym nadal nie wiem, czy jest sens poświęcać na to cały czas zamiast po prostu korzystać z tzw. uroków życia. Przecież i tak będę musiał zostawić to w cholerę niedokończone, bo nigdy się nie skończy -takie firmy mają setki lat. Tym niemniej, rzecz mnie za bardzo kusi.

Tylko czy warto dla samej satysfakcji, nie mając nic innego z życia? No właśnie… To też osłabia wolę. I koło się zamykało do tej pory.

3. Trzecia chujnia jest zaś następująca.

Po pierwsze, nie mam w nikim bliskim oparcia. Z różnych powodów jestem sam. Całkowicie. Nie mam nikogo na świecie. A to jest niezbędne choćby dla potrzeb emocjonalnych, dzięki czemu człowiek ma pewnego rodzaju poczucie sensu w tym wszystkim co robi (temat długi, nie ma sensu tu go rozwijać).

Po drugie, nie będę miał -skoro żyć się wiecznie nie da (a przynajmniej póki co)- komu tego zostawić, żeby rzecz była kontynuowana. Tym samym odechciewa mi się tego, bo nie zrealizuję wytyczonych celów. To nie jest po to, żeby mieć Ferrari, pięć super-willi itd. (no, MiG-a -29 OVT bym sobie kupił i poszalał trochę…). Mi wystarcza dom z ogrodem na wsi i z dwie-trzy średnie krajowe miesięcznie, z tych odcinanych kuponów, żeby mieć utrzymanie na pewnym poziomie komfortu i święty spokój. Wszystko ponad ten poziom finansowy, to dla mnie tylko środki do powyższych celów i celów z nimi związanych. Bo przecież tego w większej ilości nie przeżrę, a kumulowanie forsy dla samej forsy to debilizm.

Za to ile można za nią zrobić… Nowe technologie, rozwój medycyny… Wpływ na społeczeństwo i kształtowanie jego świadomości… Bezpieczeństwo państwa, praca dla tysięcy a w konsekwencjach działań praktycznie los milionów (Np. ostatnio przyszedł mi do głowy skuteczny sposób na zlikwidowanie globalnego ocieplenia, i zrobienia z krajów regionu Sahary państw dobrze rozwijających się -w miejsce tamtejszej biedy- i mających zyski z przekształcenia pustyni w żyzne tereny. To nie jest trudne, tylko kosztowne. I jest wykonalne, choć projekt trwałby dekady. Pomyślcie o konsekwencjach… 🙂 I zanim pomyślicie, że zwariowałem, to weźcie pod uwagę, że -w przeciwieństwie do wielu-motywacją moją nie jest zysk materialny dla mnie i że mam ponad 30 lat rozległych zainteresowań oraz praktyki i doświadczeń z nimi związanych. 😛 ). Nawet działalność charytatywna (Wspomniany wcześniej przykładowo Samsung miał 39,5 mld USD zysku za 2016 rok (EBITDA), dywidendę wynoszącą 6,17 USD na akcję… Weźcie sobie porównajcie, powiedzmy jeden procent z tego zysku czy z samej choćby dywidendy, z tym, co Owsiak zbiera na WOŚP -chłopina dostałby spazmów z radości, gdyby taka firma dorzuciła mu do zbiorki choć 1-procentowy ułamek z tego zysku. A popatrzcie na efekty tych zbiorek WOŚP-u…).

Był ktoś taki, kto by był idealny do tego bym ten problem -tę trzecią z chujni- miał z głowy. Macie to opisane w „Nie możesz bez niej żyć. Ożeń sie z nią.”. Więcej nikogo nie będzie. I to jest duży dla mnie problem, obciążający moje plany i zabierający sporo motywacji do ich wykonania. Ale nie jestem w stanie nic na to poradzić.

Tak więc, od jutra -mimo wszystko- zaczynam.
To, co miało być zaczęte 20 lat temu… Może nie od razu, ale będzie się działo.
Tylko, że chyba będę żałował. Ale tym razem nie odpuszczę. Za bardzo mnie ciśnie.

„Firma jest podmiotem społecznym. Jej misją jest wniesienie wkładu do społeczeństwa.” -Konosuke Matsushita.

PS. Jest jeszcze czwarta chujnia, która jest natury moralnej i dotyczącej bezpieczeństwa.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, narażam się (i to zarówno zagranicy jak i rodzimym potencjalnym przeciwnikom rozmaitego sortu), tym samym może mi się to źle skończyć. A nie mam za sobą zaplecza w stylu putinowskiego KGB. I choć dałoby się takie coś stworzyć, to to nie byłaby usankcjonowana prawnie instytucja. Tym samym nie mam się czym bronić przed różnego rodzaju zagrożeniami.

Zaś co do „problemów moralnych”… Tu nie ma przeproś i jeśli się chce coś takiego zbudować i być skutecznym w tym budowaniu, to trzeba się liczyć z tym, że trzeba iść po trupach do celu. I to rozumianych dosłownie a nie przysłowiowo. I to też jest pewien problem (nie tylko moralny). To także miało wpływ na to, że nie zacząłem 20 lat temu choć do dziś żałuję.

A czasami żałuję, że żeśmy zleźli z drzewa… Człowiek nie miałby zmartwień i wynikłych z nich chujni..

23
73
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Zaibatsu, czyli moje trzy chujnie składające się w jedną"

  1. no ten…powodzenia 😀 swoją drogą mam podobne podejscie do piniądza

    0
    0
    Odpowiedz
  2. Zausz zaibatsu

    3
    0
    Odpowiedz
    1. zaibatsu najlepiej smakuje z kiełbasą ślunską

      1
      0
      Odpowiedz
  3. Kupie tyne lampy do syreny bosto i taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem..

    2
    0
    Odpowiedz
  4. Pierdolisz jakies farmazony . W dupie byles gowno wiesz i popisujesz sie swoja erudycja. Kurwa magnat i przedsiebiorca jebany .

    16
    3
    Odpowiedz
  5. „Tak więc, od jutra -mimo wszystko- zaczynam.”

    Zaczynaj, chłopie, zaczynaj. Mam nadzieję że nawał zajęć podniesie poziom wpisów i komentarzy na Chujni, bo nie będziesz się tutaj tak często udzielał.
    Anyway, mógłbyś być konsekwentny i podpisywać się pod swoimi tekstami za każdym razem. Pomyśl tylko, ile dzięki temu moglibyśmy my, czytelnicy Chujni, zaoszczędzić czasu.

    8
    1
    Odpowiedz
  6. Właśnie leci kabarecik. Naczelny pajac Chujni bierze się za naprawianie świata.
    Nie mogę się zdecydować: bardziej śmieszne to czy smutne?

    8
    0
    Odpowiedz
  7. Naucz się pisania o chujni własnej, bo szczeźniesz.

    2
    0
    Odpowiedz
  8. Podziwiam i gratuluję. Sam mam firmę i też tworzę takie Zaibatsu. Docelowo 1200 osób zatrudnionych. Na razie jest mega ciężko, ale ja wiem, dokąd idę. Kraj nie jest winien jego położenia. Winni są ludzie, bo go do tego doprowadzili. Jedni celowo, inni nieświadomie. A co do dylematu – ja jestem po 30-stce, też nie mam nikogo i dopiero teraz, kiedy mam firmę, to widzę pewną „misyjność” tego wszystkiego. Może muszę zmarnować moje życie osobiste (w sensie: rodzina, dzieci, itp), by móc pomóc innym, pokazać jakąś wyższą ideę? Skoro jara mnie mój pomysł, znam się na tym, spełniam się w tym, to po co mam iść tam, gdzie całe tabuny osób, które i tak nic nie osiągają? Nigdy nie idę za tłumem, bo tłum nie zaprowadzi mnie nigdzie. Z kolei temu tłumowi trzeba jakoś pomóc. Ja robię to dla Polski. Ty też rób. / Pozdrawiam, doktor Wiesław.

    5
    1
    Odpowiedz
    1. 1200 osób to ja zatrudniam na śniadanie. 12 tysięcy albo lepiej 12 tysi… to jest cel, patałachu…

      0
      3
      Odpowiedz
      1. Mesiu, z całym szacunkiem, ale weź ty się odpierdol. Ja te Twoje 12 tysi to w dzień robię, nie mając jeszcze Zaibatsu. Patałachu. / Pozdrawiam, doktor Wiesław.

        1
        0
        Odpowiedz
    2. sroktor pierdysław się znalazł. Nie używaj tytułów naukowych jak ich nie posjadasz. Ilość zatrudnionych to nie cel, a środek. Biznes podlega prawom biznesu i cele tego typu są dziecinne.

      4
      1
      Odpowiedz
      1. No proszę, kolejny mały polaczek, co nawet licencjata nie zrobił. Posłuchaj, matole. Dla mnie osobiście celem jest natworzyć właśnie miejsc pracy, czy to Ci się podoba czy nie. By wielu osobom dać szansę na lepsze jutro. Jak na tym zarobię, to moja rzecz. Chcę doprowadzić do sytuacji, by personel sprzątający zarabiał u mnie 3 tysiące na rękę – możesz nie wierzyć, ale jest to możliwe. Bo nigdy wcześniej nie było w tym kraju takich możliwości, które są teraz. Prawa biznesu mam w dupie. Dlaczego? Bo właśnie przez „prawa biznesu” popowstawały takie „janusze biznesu”, dla których będziesz jebał aż zdechniesz, za minimalną krajową. / Pozdrawiam, doktor Wiesław.

        2
        1
        Odpowiedz
        1. Tu pani Wiesia – personel sprzątający. Ukontentowało by mnie 4 tysie (na łapę) bo dewaluacja jebie po kieszeni okrutnie…

          1
          0
          Odpowiedz
        2. Dobra, skończ opowiadać brednie, bo nie mówimy o prawach biznesu w Twoim prostackim mniemaniu. Firma musi zarabiać i musi być rentowna.

          Zarób nieudaczniku choćby na dom za gotówke, to wtedy pogadamy co jest prawem biznesu, a co nie.

          1
          1
          Odpowiedz
  9. Najciekawsze co tutaj przeczytałem.
    W sumie chyba będę musiał coś poczytać o japońskich korporacjach. Z własnym KGB to poleciałeś grubo ,ale styl pisania to ja szanuje ,treść również ,to nie kolejna chujnia zdradzonego koniobijcy lub człowieka który ma awersje do jedzenia owoców.
    Właściwie to nie obraziłbym się jakbyś rozwinął temat jak stworzyć takie zaibatsu. Pierwszy raz słyszę człowieka ,który od początku ma cel ,żeby stworzyć coś tak wielkiego/skomplikowanego/itd.

    3
    5
    Odpowiedz
    1. Co drugi człowiek myśli że biznes to splunąć. A widać ilu milionerów jest na tysiąc niewolników.

      2
      0
      Odpowiedz
  10. Powiem tak: albo napisz w końcu konkretnie o co chodzi, albo nie pisz w ogóle. Jak na razie to wygląda tak: „o matko, ja jestem taki wyjątkowy i mam taki genialny plan, który nie ma szans się nie udać – mogę mieć miliony na pstryknięcie palcami, ale mi się nie chce”. Ale już pewnie sam zdążyłeś się tego domyślić.

    10
    0
    Odpowiedz
    1. Plan każdy ma. On nic nie znaczy bo liczy się jego egzekucja.

      3
      0
      Odpowiedz
  11. Co Za De Bil. Skonczylem czytac jak zjechales Panocku na niszczenie Polski przez dyktatora na K. Odstaw tvn i lisweeka ekonomisto 😉

    6
    5
    Odpowiedz
    1. Prawda jest taka ze niszczy wiec dobrze prawi. Wygral bo mial rozdawac 500 zl za darmo. Teraz dazy do dyktatury. Niszczy wszystko co sie da i ciagle tylko smoleńsk smoleńsk…

      1
      3
      Odpowiedz
  12. Naprawde ktoś czyta te długie chujnie?

    2
    1
    Odpowiedz
    1. Autor czyta. Po napisaniu upaja się ich widokiem. A potem komentuje własną chujnię (np. 2017-06-19 12:30). Ten megaloman kiedyś przyznał się na Chujni, że pod swoimi tekstami podpisuje się raz tak a raz siak.

      5
      0
      Odpowiedz
  13. Cierpienia niemłodego przegrywa. Takich dyzio marzycieli na pęczki.

    12
    0
    Odpowiedz
  14. Zajebatsu to ci gej Zenon urzadzi . Korporacja -Dupokracja . Skoncentruj sie na lewatywie ” przed” zeby Zenek na poslizgu nie wylecial. A potem cwicz skoki z wiezowca . W Japonii tak lubio .

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Eh dziecko drogie, gdybyś kiedykolwiek myślał na poważnie o zarabianiu czegoś więcej niż niewolniczej pensji, to byś wyjechał do US/UK żeby zrobić MBA.

    Wtedy byś wiedział że pomysł de facto nic nie znaczy, natomiast realizacja jest wszystkim.

    Co Ty myślisz że tak łatwo stworzyć korporacje ? Myślisz że w Polsce nie ma dużych korporacji dlatego bo nikt na to nie wpadł ???

    Rozkręciłeś w życiu choćby JEDEN biznes do poziomu choćby 5-10 mln zł zysku ???

    Zatrudniałeś choćby 20 ludzi ???

    Ty lepiej sprawdź co to SME, następnie co to korporacje i ilość zatrudnionych, obroty, itp.

    Później pomyśl jak duża korporacja musi powstać z wielu SBU żeby stworzyć to co byś chciał.

    A Ty przecież nawet nie masz MBA, nie wiesz co to analiza VRIO czy choćby 5Ps Portera.

    Ale marzyć dalej można.

    4
    2
    Odpowiedz
  16. znowu jakis weteran kociporad

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem, nie zarabiałem 17 tysi netto, nie miałem willi za dwie bańki z mercedesem i miejscem dla kuca też tworzyłem zaibatsu, zatrudniałem setki ludzi, kreowałem korporacje, tworzyłem prawo, to ja decydowałem kto bedzie ministrem a kto szefem rządu… To były czasy… Czasy siewu. A teraz sa czasy zbioru, patałachy. Siedzę w swojej willi, sram do specjalnie zaprojektowanego kubełka a pewiem miły starszy pan wyjaśnia mi to i owo. Np, że skarpety w kolorze ecru nie pasują do białej apaszki albo, że pończochy tzw fishnet noszą tylko niegrzeczni chłopcy… Ech, duzo by pisać. Twórz kolego to swoje zajebatsu i bądź prężnym, silnym mężczyzną o twardym ogolonym torsie, jędrnych pośladkach i wydepilowanych nogach… Pozdrawiam, / Meś

      0
      0
      Odpowiedz

Złodziejstwo wśród znajomych. 1 na 50 ?

Ciekawi mnie ilu z Was ma znajomych, którzy udawali dobrych znajomych tylko dla Waszej kasy ?
Ilu z nich okazało się skurwysyńskimi złodziejami, którzy nie oddają latami x tysięcy, ale na jaranie marihuany to mają.
Ja w sumie spotkałem jednego takiego śmiecia (zapewne co wieczór bezdomni obijają mu maskę, po to żeby dostał te kilka złotych na maryche, a żona daje dupy na prawo i lewo żeby było za co kupić stary chleb).
Śmieć udawał wielkiego kolege przez dłuższy czas (grubo ponad 2 lata) po to żeby pożyczyć kaskę, a następnie płakać i przepraszać że nie ma jak oddać (ale na maryche miał). Skończyłem znajomość, ale kasy już nie odzyskam.
W sumie mam to w dupie bo może dla niego to więcej niż zarobi ze swoimi “umiejętnościami” przez miesiąc (śmieć tylko sprzątać potrafi), a w sumie dla mnie to tyle co nasrać. Jednakże miałem jakis okres pomiędzy biznesami, gdzie ta kasa by mi się bardzo przydała, ale ten złamany śmieć jakoś nie pomyślał żeby oddać co nie jego.
Skąd takie barachła pierdolone wyskakują? Co ciekawe to pierwszy tego typu “znajomy”, nie miałem sytuacji żeby ktoś pożyczył i nie oddał. W sumie więc na kilkadziesiąt znajomych, z czego kilku pewnie pożyczyło kase, to znalazł się jeden ćpun w dupe jebany przez bezdomnych na dworcu.
Właśnie dlatego brzydze się ćpunków, nic nie potrafi jeden z drugim (zbyt leniwy żeby się czegoś uczył, nawet jak wepchnies mu tą grubą morde w książke to i tak słowa nie przeczyta), ale ćpać to potrafią pierwsi.

43
10
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Złodziejstwo wśród znajomych. 1 na 50 ?"

  1. Mam taką znajomą. Wisi mi prawie 3 tys, za każdym razem jak się upomnę to płacze że nie ma i wszystkie nieszczęścia świata na nią spadły, ale na coraz to nowsze ciuchy i na wpierdalanie chipsów, czekoladek itp jej nie brakuje. Chuj z takimi przyjaciółmi.

    8
    0
    Odpowiedz
    1. To weź ja ruchaj chociaż. W tej cenie to powinna cały miesiąc ssać ci pałe i dać się zapinać w dupe bez gumy. Rznij bez skrupułów

      3
      1
      Odpowiedz
  2. Miej zwyczaj – nie pozyczaj 🙂

    2
    0
    Odpowiedz
  3. W Polsce jest pełno takich ludzi. Jeden mi od 6-ściu lat wisi 150 zł. Kwota niby nie wielka, ale co moje to moje. Ja mu tego nie dałem, ja mu to pożyczyłem. Oczywiście zawsze ma jakieś wymówki i zawsze mówi, że odda. Rzeczywiście czasem mu się życie sypało, ale ile razy było tak, że mógł oddać. Zresztą kto by w to uwierzył, że człowiek przez 6 lat by nie dał rady oddać 150 zł. To kurwa nie jest jeden milion złotych. Gdybym to ja komuś tyle czasu wisiał kasę to nie dosyć, że oddałbym to co należne to jeszcze bym dorzucił co najmniej drugie tyle w ramach przeprosin. Ładnie bym wytłumaczył wszystko i ładnie bym przeprosił z podkulonym ogonem bo wiedziałbym, że to moja wina i moja sprawa by to naprawić. W pracy też, pożyczysz kilka złotych to musisz przypominać o tym by oddali. Oni to tak traktują jakby to było nic no bo przecież to kilka złotych, ale KURWA, ja to POŻYCZYŁEM a nie DAŁEM. Nie jestem milionerem, że mógłbym mieć to gdzieś a nawet gdyby to jest wyraźna różnica kiedy mówię, pożyczam, a kiedy mówię, masz, bierz i miej. Łażą potem tacy i nieraz zazdroszczą jak ktoś ma więcej i gadają, że przecież jego stać, to on może dać, a co im do tego ile on ma?! To jest pieniądze i jego sprawa co on z tym robi, pod warunkiem oczywiście, że zarobił je uczciwie a nie na zasadzie, po trupach do celu. Takie chamskie podejście chamów. Pozdrawiam

    6
    1
    Odpowiedz
  4. Po stylu pisania i epitetach (m.in. O dawaniu dupy) wnioskuję, że autor nie ukończył jeszcze 19 roku życia. Zresztą trzeba być cofniętym, aby pożyczać po „grubo dwóch latach” duże sumy. Tak przynajmniej wnioskuję ze złości, jaką nam prezentujesz. Jakie były te biznesy? Czy aby przypadkiem nie nielegalny przemyt alkoholu lub wódki? Na co innego wydajesz się zbyt głupi.

    3
    6
    Odpowiedz
    1. hahaha byś zdziwił dziecinko (skoro innych oceniasz po tekscie pisanym to widać kto tu jeszcze na naście lat).
      To jest chujnia.pl nie wiersz.pl więc spierdalaj na drzewo pajacu lewacki.

      4
      0
      Odpowiedz
  5. To nic, jakies 2 dni temu pozyczylem znajomemu w internacie 40zl. Mowi ze ma 10 na koncie a kasa za 2 tyg. Mysle pozycze zeby sie chlopak nie meczyl, wiedzialem ze pali i zdawalem sobie sprawe z tego ze na pety tez czesc wyda, nic do tego nie mialem. Wczoraj na slotowce siedzi naprzeciwko mnie, widzisz ze patrze i daje typowi 20zl, ten daje mu 0.5g Marychy. Mysle no kurwa za grosz godnosci ale nic nie po wiedzialem, wpierdalalem dalej i lekcje wyciagnolem. Sory za brak polskich znakow i za bledy, jestem jebanym debilem dlatego te bledy.

    Pozdrawiam

    3
    0
    Odpowiedz
  6. Rozwiązanie jest proste, po prostu nie pożyczaj
    Oczywiście zdarzają się sytuację że ktoś od ciebie pożyczy albo ty od kogoś stówkę czy dwie ale to się natychmiast oddaje, a nawet najlepszemu kumplowi więcej niż parę stów

    0
    0
    Odpowiedz

Że-branie!

Saluto kurwującej społeczności!

Jakże permanentnie wkurwiają mnie m.in. poniżej wymienieni ludzie. Czy to ulica nie zależnie od jej nazwy czy internet nie zależnie od adresu wszędzie te skurwysyny prowadzą „zbiórki” „wolontariaty” „loterie” kurwa i inne imprezy z serii „przepierdol na nas siano”. Wszędzie pełno żuli, sępów, nierobów i pierdolonych uchodźców, którzy nigdy w życiu nie zrobili NIC i nie skalali swoich dłoni pracą, uczciwą czy też nie. Wynik jebanej tolerancji i braku nacjonalizmu z prawdziwego zdarzenia, jebać obecny ustrój!

72
16
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Że-branie!"

  1. Zdaje się że bardzo polubisz nową apokalipse.

    3
    0
    Odpowiedz
  2. Nie wrzucaj do jednego worka ludzi naprawdę potrzebujących z tymi chujkami bez wstydu. Tak swoją drogą, o jakie loterie chodzi?

    3
    4
    Odpowiedz
  3. zgadzam się. niech sami sobie zapracują band jebanych ciot, a nie żebrają o pomoc a ty kurwa zapierdalaj na nich. Tak samo zbiórki na bidne dzieci czy inne chujostwa. Kurwa nie stać cie na bachora to sobie go nie rób, a nie takie pasożyty namnożą się a potem ratujcie bo nie mam na żarcie dla gówniaka. Jebać ich! Żyję sama dla siebie i zarabiam na siebie a nie dla śmieci – nierobów co wszystko muszą mieć podane na tacy. Spierdalać!

    15
    7
    Odpowiedz
    1. „zgadzam się” Kasę to może ty i masz, ale żal mi cię bo po za tym – bidulka.
      Nie było chętnego na ciebie czy mordowałaś od razu?
      A nie przyszło do głowy, że niektórych było „stać na bachora”, ale nie przewidzieli i urodził się chory albo na skutek wypadku potrzebuje kosztownych leków czy terapii? Problem polega na tym, że nie można liczyć na pomoc państwa czy innych instytucji, które powinny pomagać w takich sytuacjach. No i nieraz trudno samemu sprawdzić czy autentycznie pomagają czy tylko naciągają. Żyjesz sama dla siebie to sobie żyj, tylko czemu tak kipisz złymi emocjami? Czy aby na pewno dobre to życie? Bo jeśli nie, to nie jest niczyja wina. A już na pewno nie tych co potrzebują pomocy.

      1
      3
      Odpowiedz
      1. wszystko w rękach Boga, On Wam pomoże, nie lękajcie się , życie na Ziemi to tylko przejściówka, a wszelka żebranina to granie na Waszych uczuciach i wyciąganie kasy!!

        0
        0
        Odpowiedz
    2. Uważaj, bo jak kiedyś przypadkiem pojawi się bachor w twoim życiu(być może ktoś zaleje ci forme „niechcacy”) a popadniesz z bliżej nie sprecyzowanych powodów w biedę, co każdemu może się zdarzyć to sama będziesz zebrac o kasę i żarcie dla gowniaka. Tak więc uważają co piszesz bo karty mogą się odwrócić.

      3
      2
      Odpowiedz
    3. 2 Tm 3: „A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. 2 Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, 3 bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, 4 zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. 5 Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy.” zupełnie jakbym czytał o tobie. Nie powiem, sam bez grzechu nie jestem, choćby nie jestem posłuszny rodzicom, ale czas się ogarnąć. Aaa, no i nie jeden raz czytam od doświadczonych ludzi, że życie dla siebie nie daje szczęścia. Pozdrawiam P.S. Przestań przesiadywać tyle na wykopie bo to miejsce dobrze nie wpływa na psychikę.

      1
      0
      Odpowiedz

Zakochałem się chorej psychicznie pannie

Kiedyś na pewnym forum poznałem laskę, gdzie dałem swojego posta, ona napisała w komentarzu „priv”, więc pomyślałem, że do niej napiszę. Zaczęliśmy ze sobą pisać, zaiskrzyło między nami bardzo szybko, była chemia, rozmawialiśmy przez skype’a godzinami, z czasem nawet zaczęliśmy pokazywać sobie różne części ciała na kamerce… Po jakimś czasie ona mi mówi, że ma zaburzenia osobowości, mówię pogodzę się z tym jakoś, zwłaszcza że z żadną kobietą nigdy nie miałem takiego porozumienia i super nam się rozmawiało. No może właśnie nie zawsze było tak super… Raz miała wyrzuty sumienia ze to się dzieje za szybko, bo zostawiła dla mnie chłopaka i że ma rozdwojenie bo chce jego i mnie… Mimo że jej mówiłem że nie chcę się mieszać między nich, ale ona i tak zakochała się we mnie po 2 dniach znajomości, bo stwierdziła że ją bardzo pociągam co jednocześnie mi się bardzo spodobało i wzbudziło moje pierwsze podejrzenia… Ona mi cały czas słodziła, cały czas chciała ze mną rozmawiać, nigdy nie mogła się mną znudzić (zupełnie inaczej jak normalna laska) kiedy jej pokazywałem uczucie i zainteresowanie to nakręcała się jeszcze bardziej. I tak sielanka trwała do pewnego momentu, aż napisała tekst piosenki do swojego byłego, a ja wkurwiony powiedziałem jej na to „Chciałbym, żeby byłe pisały mi takie teksty” A ona też się wkurwiła i zerwała ze mną… To jest jakieś chore… Z jednej strony żałuję, że pozwoliłem, żeby sprawy potoczyły się tak szybko, z drugiej szkoda mi tej relacji, bo miałem z nią naprawdę super kontakt, ona nie była jakaś niedorozwinięta, jest naprawdę inteligentną dziewczyną, tylko te całe zaburzenia… Mimo, że wiem, iż nie mogę być z tą dziewczyną, niestety już zdążyła zawrócić mi w głowie… Teraz mam wrażenie, że straciłem nadzieję na to, że poznam kogoś wartościowego. Zresztą z tą laską wszystko działo się za szybko i zbyt dobrze. I z mojej strony przestroga, uważajcie na to w kim się zakochujecie i na wszelkie internetowe znajomości, bo można naprawdę chujowo trafić…

19
68
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Zakochałem się chorej psychicznie pannie"

  1. Aleś Ty naiwny drogi autorze

    3
    0
    Odpowiedz
  2. Chujowo możesz trafić i w realnym życiu.

    1
    1
    Odpowiedz
  3. Wbrew pozorom takich lasek pełno w necie. Zaburzenia powodują, że niektóre każą na siebie mówić „panwaszmesio” a inne „prezeseuromebel”. Normalne laski na co dzień zajmują się montażem takich zegarków z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.

    17
    4
    Odpowiedz
  4. Było to już powtarzane wiele razy, ale widzę, że nie dociera. Nie może być zbyt dobrze, zbyt szybko. Ważne są emocje, czyli balans pomiędzy pozytywnymi i negatywnymi. Jeśli są tylko dobre emocje, to można powiedzieć, że wcale ich nie ma. Wtedy baba (lub chłop taki jak ja) szybko się nudzi, no bo ile można slodzic i slodzic? Zapamiętajcie to stuleje.

    6
    4
    Odpowiedz
  5. „Teraz mam wrażenie, że straciłem nadzieję na to, że poznam kogoś wartościowego.” marne to wrażenie bo z nie jedną osobą można tak mieć. Druga sprawa, ty się raczej zauroczyłeś niż zakochałeś.

    6
    1
    Odpowiedz
  6. Co ty pierdolisz? Jebnij się w łeb, stulejarzu, nawet jej nie puknąłeś, a o zakochaniu bredzisz? Olej temat ciepłym moczem. One wszystkie tak mają, że na początku znajomości włączają tryb kameleona i tobie się wydaje, że nadajecie na tych samych falach itp. Gówno prawda. W dodatku ty byłeś dla niej do zabijania czasu, a ruchała się z tamtym. Nie, no, chłopaku, masakra jakaś, głupszy jesteś niż ustawa przewiduje. Słów na ciebie brakuje, takiego frajerstwo to nie widziałem od czasów jak przybyli ułani pod okienko. Jesteś kpiną z męskości, ogarnij się, bo wstyd samcom przynosisz. Nawet cipeuszem nie jesteś, bo do tego poziomu musiałbyś sporo awansować.

    23
    3
    Odpowiedz
  7. „Ona mi cały czas słodziła, cały czas chciała ze mną rozmawiać, nigdy nie mogła się mną znudzić (zupełnie inaczej jak normalna laska) kiedy jej pokazywałem uczucie i zainteresowanie to nakręcała się jeszcze bardziej.”

    Zarzuciła Cię tzw. love bomb. Masz bardzo niskie poczucie własnej wartości i małe doświadczenie z kobietami, skoro się dałeś na to nabrać.

    6
    2
    Odpowiedz
  8. I jaki z tego morał? Że chore psychiczne mają też wyjebane dekle, mniej niż od „normalnych” ale zawsze… POzdro Rafal S

    1
    1
    Odpowiedz
  9. Zacznij chodzić na dziwki, Ukrainki polecam, za 100 zł da się wydymać, dołożysz 50 zł i w dupe przyjmie

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Znawca tematu

      0
      0
      Odpowiedz
  10. W pannie? Dopuściła Cię do pizdy? Sprawdzałeś czy błona nienaruszona? Nie? To nie pisz, że panna

    7
    4
    Odpowiedz
    1. Panna, a dziewica to dwa różne slowa

      4
      0
      Odpowiedz
  11. Wyglada na to ze do siebie pasujecie .Ty tez jestes zdrowo jebniety . Pewnie dlatego tak sie szybko „zakochales” . Ale co tam -jestescie 2 polowki ulepione z tej samej gliny .Razem to wyjdzie jako jedna wielka katastrofa .

    3
    0
    Odpowiedz
  12. Trudno mi zrozumieć o co Ci właściwie chodzi: dobrze się dogadywaliście, zaintrygowałeś ją, może nawet się zakochała (zakochać się można i w parę minut), skoro chciała z Tobą często rozmawiać, zerwała z chłopakiem czyli chciała być uczciwa skoro się zakochała i skoro pokazywaliście sobie różne części ciała (powiedziałbyś, że z Tobą flirtuje, a tamtego okłamuje), „nigdy nie mogła się mną znudzić (zupełnie inaczej jak normalna laska)”-to chyba też dobrze. „Normalna laska” jak jest kimś zafascynowana czy zakochana to chyba normalne, że ją ten ktoś nie nudzi. Wręcz przeciwnie. Myślę, że poczułeś się zazdrosny przez to, w jaki sposób z nim zerwała. Dokuczyłeś jej i teraz kombinujesz, że to wszystko jej wina.
    Nie jest już normalne, że ludzie jak się w sobie zakochują to starają się okazywać sobie dobre emocje? To teraz zaczynacie od kłótni i fochów?

    2
    1
    Odpowiedz
  13. Każdy taką przerobił. Norma.

    2
    1
    Odpowiedz
  14. Trzepnij sobie, raz dwa zapomnisz, przynajmniej na kilka godzin 🙂 Dziewczyny śa zwykle mega tępe a portale randkowe, gumtree i inne sracze to po prostu szambo, do którego trafiają takie właśnie pojebane egzemplarze.

    4
    1
    Odpowiedz
  15. Ja zerwałem dziś, bo rodzice i dziadkowie mojej byłej mają pojebane w głowię… xD

    1
    1
    Odpowiedz
  16. pierdolisz tam, jakie zakochanie, ruchać ją chciałeś tylko

    1
    0
    Odpowiedz
  17. Daj na tacę, bo Bóg czy jakiś inny Budda Cię strzegł.

    1
    0
    Odpowiedz

Jebane śmierdziele

Byłem w ten weekend nad polskim morzem. Jeden dzień, żeby odetchnąć od tygodniowego zapierdolu. Wszystko fajnie, czysta plaża, świeże powietrze, ładna pogoda, molo, promenada, alejki, chodniczki. W tym wszystkim oczywiście musiało się znaleźć jedno „ale”, a były nim całe stada żuli snujących się po okolicy. Domyślam się, że bezdomni, żule, narkomani, podstarzali hipisi i inni degeneraci świadomie wybierają nadmorskie miejscowości, bo można się przekimać na plaży, dostać resztki szamki ze smażalni w zamian za jakieś drobne przysługi. Przede wszystkim jednak można cały dzień sępić od turystów, którzy zwykle przyjeżdżają nad morze z pełnymi portfelami. Ogólnie nie mam nic przeciwko nikomu, żulom również, niech sobie siedzą i śmierdzą, niech udają między sobą, że jest fajnie i że życie to żart. Problem zaczyna się wtedy kiedy te żule zaczynają być wrzodem na dupie normalnych obywateli i kiedy człowiek nie może się opędzić od bezdomnych degeneratów chcących wyżebrać zeta czy dwa. Rzygać mi się chce kiedy widzę dorosłego faceta, który z udawanym luzem mającym zamaskować permanentną delirę i nieumiejętność wzięcia się w garść próbuje mi wmówić, że jestem jego „bratem”, „ziomkiem”, „kumplem” i że to będzie tak fajnie kiedy ja mu dam 2 zł, a wtedy on wypije moje zdrowie, bo wszyscy jesteśmy jedną jebaną rodziną. I że niby on mnie rozumie, a ja jego i że mamy ze sobą coś wspólnego. Że kurwa „piwo to moje paliwo” albo „człowiek nie wielbłąd, pić musi, hehe”. I że niby to takie śmieszne, że nie bądź sztywniak, poratuj. I cała ta otoczka, to zaczynanie rozmowy zawsze naokoło, od dupy strony, że co tam u mnie, „jak tam leci kierowniku?”, to udawanie, że to wcale nie chodzi o hajs na alko, tylko tak o sobie tu gawędzimy przy ławeczce, bo ja przecież kurwa nie mam nic innego do roboty na jednodniowych wczasach nad morzem. Ta próba odwrócenia mojej uwagi od faktu, że to co się tu właśnie odpierdala, to fakt, że obcy mi człowiek, dorosły mężczyzna chce najzwyczajniej w świecie, żebym dał mu swoje pieniądze, za które on kupi sobie browara, a to dlatego tylko, że ja mam, a on nie. I ta chujnia nie jest wcale o niedołężnych starcach przetrzepanych przez życie, tylko o w miarę zdrowych chłopach, którzy wyglądają tak, jakby bycie żulem i śmierdzielem było związaną z jakąś wyznawaną przez nich ideologią.
Prym w tym całym tałatajstwie wiodą tradycyjnie hipisi i pancury, którzy wmawiają sobie, że chodzenie w obsranych gaciach i żarcie resztek ze śmietnika to część ich wyzwolonego od opresyjnego społeczeństwa ja. Są też oczywiście zwykłe lenie i skurwiałe obiboki, którzy nie potrafią ogarnąć swojego życia i którzy wmawiają sobie, że przesiadywanie całych dni na ławce w parku sępiąc faje i waląc jabole to wielka życiowa przygoda. Uważam, że żebractwo powinno być prawnie zakazane i tacy delikwenci powinni być z miejsca zawijani. Pozdrawiam porządnych obywateli.

146
8
Pokaż komentarze (36)

Komentarze do "Jebane śmierdziele"

  1. Wprowadźcie standard życie, to wtedy nie będzie takiego czegoś. Za komuny nie było żuli ani innych co po śmietnikach grzebali. Każdy miał pracę i zarobek na siebie, każdy miał życie i nie było takiej patologii jak dziś w „wolnej polsce”… Nie chcieliście nie podobał wam sie PRL to macie to co macie. Nie POzrawiam Rafal S

    16
    11
    Odpowiedz
    1. Ile masz lat?

      2
      5
      Odpowiedz
      1. Dokładnie chłopcze, ile masz lat? jakbyś miał odpowiednio duzo aby coś móc o PRL powiedzieć pamiętałbys (patałachu), że to nie my chcieliśmy tylko za kartki juz nic do żarcia nie można było kupić i cały system wziął i jebnął… zastanów się czasem co pierdolisz…

        3
        1
        Odpowiedz
        1. Centralnie sterowana gospodarka nie ma szans powodzenia.

          Poczytaj o Toerii Chaosu w biznesie i jak wpłynał na branże finansową w modelowaniu scenariuszu po krachu w 2008.

          To właśnie dobry przykład dlaczego statyczne modele i założenia mogą doprowadzić do rozpadu czy to PRL czy giełdy w 2008.

          1
          0
          Odpowiedz
      2. myśle że rafał down co to nie pozdrawia urodzny był na początku lat 80. Musi pamiętać koniec komuny bo inaczej ten zgnilec moralny by inaczej śpiewał. Kolejna nieudolna łajza która gówno osiągnęła i osiągnie. Rafale S. ? Spierdalaj śmieciu do MOPsu po zapomoge. Nieudolna świnia.
        Dawid Z.

        2
        1
        Odpowiedz
    2. Nie pozdrawiasz ? To kij Ci w oko ! Autor ma w 100% racje, pewnie jesteś właśnie takim śmieciem jakich autor opisał.

      Nic nie robisz, nie rozwijasz się, nic nie zarabiasz (ta Twoja pensyjka to nie starczy nawet na jeden posiłek dla mojego psa), ale pewnie jarasz zielsko dzień i noc, wmawiając sobie jaki to super jesteś.
      Gówno a nie super, jesteś zwykłym, tępym, głupim, bez wykształcenia ZEREM i ĆPUNEM.

      I nie wmawiaj sobie że jest inaczej, bo :
      – nie kupiłeś domu za gotówke (o ile w ogóle masz dom, bo zapewne siedziesz w ćpuniarskiej norze która dostałeś od MOPSu bo już mieli dość widoku Twojej mordy jak śliniłeś się pod delikatesami)
      – nie kupiłeś nowego Mercedesa za gotówke
      – nie stać Cię na normalne wakacje 5* w Europie/US/Azji (allahowe kraje to chujnia a nie wakacje w porównaniu do cywilizowanego miejsca).

      A jak mówisz że jest inaczej, to powiedz dlaczego ?

      4
      3
      Odpowiedz
    3. I tu się właśnie mylisz. Gdyby nie komuna, to by tych żuli nie było! Bo komuna wpoiła wszystkim do łba, że się należy, że każdemu po równo. Komuna nie nauczyła radzenia sobie na wolnym rynku, bo nie było wolnego rynku. Pracę dostawało się za paletę jajek i mydełko Fa. Nie było rozmów kwalifikacyjnych (albo były okrojone, bo i tak państwo płaci, praca jest, a co państwowe, to niczyje). Nie było starania się o pracę, ale przede wszystkim nie było SAMOROZWOJU, bo każda wzniosła idea była niszczona przez aparat władzy (vide: Syrena Sport i prototyp laptopa). Do dzisiaj pewni ludzie nie rozumieją, że w tym systemie państwo nie będzie Ci prało gaci. To w Twoim interesie jest włożyć sobie do michy. I efekty tego będziemy jeszcze widzieć przez jakieś 10 lat, może dłużej. A z drugiej strony, kto się stara, kto dba – ten ma. A kto nie – ten jęczy i żebrze do czasu, aż dostanie w ryj albo zrozumie. Raczej to pierwsze. Komuna nauczyła ludzi bierności, życia z dnia na dzień. A bierność to właśnie brak życia. Dzisiaj, kiedy trzeba coś zrobić ważnego, to patrzą jeden na drugiego. Wymieniać dalej? Także autor ma 100% rację. Red Is Bad, pamiętajcie. / Pozdrawiam, doktor Wiesław.

      5
      0
      Odpowiedz
  2. Żebractwo to skutek przemian w 89 roku.
    Kto kumaty zajarzy.

    15
    3
    Odpowiedz
  3. Dobra chujnia bracie.

    3
    2
    Odpowiedz
  4. bez serca jesteś

    1
    6
    Odpowiedz
  5. Cze, jestem Zyga, pije od 20 lat. Pszyszłem tuta, bo podobno rozwiązujecie problemy z alkocholem.

    Brakuje mi 10 zeta do flaszki…

    Nr kąta: 74 1140 1241 1068 0000 1216 1990

    PS. Przyjme spżęgło od Żuka i hłodnicę od Trabanta. Może być też wydeh od Tavria. Byle nie lusterka od Kama3.
    PS2 nie miałem.
    PS3 sprzedałem.
    Na PS4 mie nie stać.

    6
    4
    Odpowiedz
    1. Dorośnij synku. Może twoich kolegów 13-sto letnich to bawi, ale tutaj na chujni siedzi sporo starszych od ciebie osób. A tacy o jakich piszesz nie mają kont bankowych, SYNKU.

      1
      1
      Odpowiedz
  6. Nigdy nie rozumiałem żebractwa. Ludzi, którzy mają dom/mieszkanie i pracę też nikt nigdy nie pyta o zdanie i równie dobrze mogliby zacząć żebrać bo na pewno byłoby to łatwiejsze, a tacy ludzie też mają swoje problemy, a mimo to idą i robią bo nie ma nic za darmo, jakby akurat nie mieli nic innego na głowie tylko poświęcać swoje ciężko zarobione pieniądze komuś innemu, kto nawet nie potrafi ładnie poprosić, śmierdzi, jest brudny, zapijaczony. Zastanawiałem się nad tym, dlaczego pewna część społeczeństwa woli nieudolnie żerować na drugiej (normalnej), nie zachowuje się godnie. Przecież każdy ma instynkt samozachowawczy, który każe poprawić warunki życia. Mi się wydaje, że ci ludzie po prostu nie funkcjonują normalnie. Taki odpad ewolucyjny, efekt uboczny.

    23
    6
    Odpowiedz
  7. Pewnie autor bałby się powiedzieć to panu żulowi. :>

    5
    0
    Odpowiedz
  8. Gdybyś nie był patałachem, patałachu, zarabiał 17 tysi netto miesięcznie, jeździł mesiem (W212) i mieszkał w ekskluzywnej willi za dwie bańki, to wiedziałbyś, że i tacy są potrzebni (a czasami nawet okazują się przydatni, o ile umie się z nimi rozmawiać i postępować). Choćby już tylko jako przestroga i motywator dla innych, by nie skończyli podobnie.

    A dawać kasy nie musisz (choć Pan twój przyzna się bez łaskotek, że ma czasem słabość do takich i dorzuci im na tę flaszkę), więc co się tak żołądkujesz?

    Poza tym ciesz się, że grzecznie proszą, zamiast ci wpierdolić. 😉

    PS.
    BTW. Nie oceniaj też generalizacjami, patałachu.

    Popatrz np. na to i posłuchaj, co laska ma do powiedzenia:
    www. youtube. com/watch?v=H4s4pZNMq3Q

    I co? Dziewczyna jest pornogwiazdką, czyli raczej nie może powiedzieć, że należy do respektowanej części społeczeństwa. W rzeczy samej branża ta to rynsztok.

    A jednak Pan twój, Mesio (podobnie jak wielu komentujących to jej wystąpienie w komentach pod nim -vide: „I can’t watch Mercedes’ porn videos. I respect her too much now.”), wysłuchawszy, nabrał do niej szacunku i dopiero po czymś takim widać, że to nie jest jakaś tępa patologiczna dzida, która tylko nogi rozkładać umie. W rzeczy samej jest inteligentniejsza od 90% populacji. Mało tego, Pan twój, zaciekawiony, poszperał w sieci i okazało się, że laska skończyła studia techniczne -jest inżynierem, który pracował m.in. dla amerykańskiego sektora lotniczo-kosmicznego i telekomunikacyjnego, Pan twój idzie o zakład, że intelektualnie i zawodowo (a być może także i pod innymi względami) do pięt jej nie dorastasz… A jednak zrezygnowała z tego na rzecz „pracy w rynsztoku”.

    I, o ile Pan twój się zdążył zorientować, takich w tej branży jest więcej, ona nie jest wyjątkiem. Amarna Miller, Dana DeArmond, Alexandra Snow, Kelle Martina… Na te przykłady Pan twój natrafił, zaintrygowany fenomenem, i nie ma pojęcia, co takimi ludźmi kieruje przy takim wyborze zawodowym, podobnie jak nie ma pojęcia, co kierowało jedną laską -także z USA- o której lata temu słyszał, że była geniuszem z przedmiotów ścisłych, o wybitnej inteligencji, a wolała zostać prostytutką (i to wcale nie jakąś ekskluzywną, tylko czymś w rodzaju „naszych” tirówek), ale wynika z tego, że to się zdarza częściej niż na ogół myślimy. A dodawszy cała rzeszę ludzi pomiędzy nimi a takim „stereotypowym rynsztokiem”, to zmienia postać rzeczy, jeśli chodzi o patrzenie na statystycznego żula i jemu podobnych.

    6
    7
    Odpowiedz
    1. Pokaż Nam ta swoja wille. Niech nam żal dupe ścisnie / Czekam

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Po prostu lubią się ruchać, a że są chętni za to jeszcze płacić to czemu nie. Inteligentni ludzie mają wyjebane na opinię innych. Wszystko się zgadza.

      0
      0
      Odpowiedz
    3. A jednak przy tym całym swoim intelekcje i pokończonych studiach robią druta na wizji i nadstawiają dupę do penetracji. Jeśli ci to kolego tak bardzo imponuje to może wiesz….zgłoś się na jakiś casting. Powiedz, że masz wyższe wykształcenie, że w ogóle jesteś taki fajny i w sumie nie masz nic przeciw żeby rżnęli cię żule spod sklepu bo na pewno ich wzruszająca historia życia zmusiła ich do bycia żulem ale tobie to nic a nic nie przeszkadza.

      0
      0
      Odpowiedz
    4. A miejsce dla kuca? Zapomniałeś patałachu?

      0
      0
      Odpowiedz
  9. Ja tam od lat kąpię się wyłącznie w Wielki Czwartek. Robię to z prawdziwym wstrętem i bez żadnego mydła. Skórę mam gładką i zdrową, bo żadna bakteria się na niej nie uchowa. Do tego mam zawsze siedzące miejsce w każdym autobusie oraz wolne sąsiednie krzesełko, na którym kładę reklamówkę z kanapką i browarkiem. /Polak 1 sortu

    4
    3
    Odpowiedz
  10. Normalny obywatel- za jakiego raczysz się uważać- nie wylewa swojego gorzkiego żalu na portalach dla sfrustrowanych gimbusów. Raczej jesteś ćwierćnormalny.

    7
    5
    Odpowiedz
  11. Żebractwo jest zakazane. Reguluje to art. 58 Kodeksu Wykroczeń

    3
    0
    Odpowiedz
  12. Te żule to zwykłe leniuchy, ale to oni tak na prawdę wiedzą co to wolność. Prawdziwa wolność, bo ich życie, ciało, dusza nie jest zniewolona przez wszechobecny materializm. Nie muszą zarabiać coraz więcej i więcej żeby mieć piękny dom, samochód, jacht, śmigłowiec, ranczo nad jeziorem, najlepsze ciuchy i 100 par butów. Nie muszą mieć służby żeby to wszystko ogarnąć, bo czasu brakuje. Oni po prostu NIC NIE MUSZĄ. Jedyne co muszą to coś zjeść, czasem umyć się i gdzieś przekimać. Szkoda tylko, że często muszą pić alkohol, bo tkwią w szponach nałogu.
    Kto jest bardziej szczęśliwy? Ty, autorze tej chujni, który raz na jakiś czas możesz pozwolić sobie na jednodniowy wyjazd nad morze, bo większość czasu niewolniczo służysz materializmowi czy ten radosny żul, który spędza nad morzem pół życia? Pomorzanka

    11
    4
    Odpowiedz
    1. Tu sie z tobą nie zgodze dlatego ze taki zul nie ma okreslonych celów w zyciu i sie po prostu podał jesli pracujesz i zarabiasz to znaczy ze juz jestes zwyciezcą poprzez pieniodze spełniasz marzenia poprzez pieniodze jestes kim mozesz nie miec kobiety ale mozesz miec co sobote prostytutke i znią sie dobrze bawic może cie tez motywować wszystko zalezy od tego ile zarabiasz pozdrawiam

      0
      2
      Odpowiedz
    2. wolność to jest wtedy jak nie trzeba żebrać 😀

      1
      1
      Odpowiedz
  13. Taki system, że lepiej kraść, kombinować, sepic i żyć na cudzy koszt niż pracować uczciwie. Za komuny milicja leczyla takich skutecznie, jak nie miał wbite do dowodu, że pracuje, to zwijali na miejscu delikwenta do najbliższego zakładu i nie było pomiluj, bo inaczej pałą po ryju.

    7
    2
    Odpowiedz
  14. A następnym razem zwróć uwagę ilu porządnych ludzi sika do morza po wyżłopanym piwie.

    7
    0
    Odpowiedz
  15. Zawsze menelom odpowiadam, że kasy nie dam, bo sam nie dostaję, tylko muszę zarobić.

    9
    0
    Odpowiedz
  16. Podpisuję się pod tym

    1
    2
    Odpowiedz
  17. Drogi Bracie, Allah mówi: „Nie odpychaj tego, kto prosi Cię o pomoc” (Ad-Duha 93.10). Nie powinno się kierować estetyką przy rozdawaniu jałmużny albowiem nonkorfomistyczny wygląd nie musi oznaczać żula. Przykładowo, tylko fakt że w Jemenie nie ma hipisów, ratował Abu Hurairę (niech Allah będzie z niego zadowolony) przed przyklejeniem mu takiej łatki. Ten znany towarzysz Proroka z doczesnego majątku posiadał bowiem jedynie dziurawy płaszcz i kota, stołował się po cudzych domach, mył piachem i sypiał na ławce w meczecie.
    Nie robił tego jednak z lenistwa – po prostu studia nad Religią Pokoju nie zostawiały mu czasu na ogarnięcie jakiejś normalnej roboty. Tak czy owak – mimo skromnych początków – został szanowanym nauczycielem i gubernatorem Bahrajnu i Medyny, dzięki Allahowi dożywając prawie osiemdziesiątki z wątrobą nastolatka.
    Nie znaczy to jednak, że trzeba marnować ciężko zarobione dinary na
    na zawodowych żebraków, mniejszość romską czy bezbożnych pankowców. Prorok ( Pokój z Nim ) powiedział o nich: „Ten kto żebrze chociaż nie potrzebuje, wyprasza sobie ogień piekielny” (Abu Daud 9, 1625)
    Dawać należy zatem prawdziwie potrzebującemu, przykładowo: temu kto ma horom curke, zbiera na nowy Koran, trzyma w mieszkaniu czterdzieści kotów itp. Oczywiście, zwykle nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim tak jakbyśmy chcieli bez ryzyka bankructwa i wylądowania p0od mostem, rzadko kto jest bogaczem jak Gates, Soros czy Bin Laden.
    Zasadniczo, jeśli potrzebujący prosi cię osobiście w imię Allaha, to powinieneś mu dać cokolwiek masz bez uszczerbku dla własnej rodziny -nie musi to być wielka suma, ale choćby miedziak na ryż albo papierek po cukierku, z którego bedzie on mógł złożyć samolocik, jako zabawkę dla swych głodnych dzieci.
    Jeżeli jednak żebrak nie zwraca się do do Ciebie konkretnie, to możesz mu dać, ale nie musisz, zależnie od tego, czy chcesz spełnić dobry uczynek.
    W tym miejscu udzielimy Ci praktycznej rady. Wiadomo, że określony wyraz twarzy, ubiór czy akcesoria mogą zachęcać albo zniechęcać ludzi do nawiązywania rozmowy z odznaczającą się nimi osobą.
    Przykładowo, łagodny imam Al-Zayob z zasady nie był nagabywany przez wydrwigroszy. Jeden rzut oka na jego szlachetną brodę, łaskawy wyraz twarzy i maczetę przypominał większosci żebrakow, że akurat mają coś do załatwienia po drugiej stronie ulicy – w innym mieście, na drugim kontynencie. W ten sposób znana hojność imama Czesława rzadko kiedy była wystawiana na próbę, chyba że trafił się autentycznie niewidomy albo sparaliżowany jałmużnik. Takiemu dobroduszny imam natychmiast udzielał pomocy, fī sabīli llāhi. Naśladując imama oszczedzisz sobie wielu nerwów i bezowocnych konwersacji.
    Napominając do dobroczynności wobec potrzebujących kotów pozdrawia emir Abu Janusz.

    17
    3
    Odpowiedz
  18. Uważaj, gamoniu, ja -gdy byłem Prezesem EUROMEBEL- kiedyś też tak mówiłem. Ale, gamoniu, widzisz, złote czasy zbierania PRL-owskich meblościanek z wystawek pod śmietnikami się skończyły i komornik nie tylko zajebał mi moje Audi A8 (prawie nówka) ale nawet i zapasowe skarpety. I teraz zostaje żulić na dworcu w Łodzi na „znieczulenie miejscowe”…

    PS. To mówisz, że żule wynoszą się na Wybrzeże, bo interes lepiej się kręci? Może, kurka, uzbieram na ten bilet to przynajmniej nie będę musiał, jak w Łodzi, wysłuchiwać ciągle o Mesiu…
    Ciągle tylko Mesiu to, Mesiu tamto, Mesiu kupił mercedesa…

    3
    1
    Odpowiedz
    1. Dobrze, że ci chociaż laptopa czy telefon zostawili bo byś nie miał dostępu do neta a wtedy to już można się tylko zabić.

      0
      0
      Odpowiedz
  19. Mam czasami podobne odczucia, ale wiedz, że będąc „menedżerem w korpo”, z dnia na dzień możesz stać się podobnym śmierdzielem. Wystarczy,że przestaniesz podobać się szefowi,zabraknie ci szmalu na zioło i zaczniesz ,w zamian, piwkować codziennie od rana…

    7
    1
    Odpowiedz
  20. A zeby cie chuju z roboty wyjebali -to wtedy poznasz prawdziwy smak ” wolnosci ” bezrobotnych . Witajcie w ” kapitalizme ” ! Drugie us(r)a w Polsce ! Komuna byla jedna kurwa ,ale ta co po niej to jeszcze lepsza .Congrats !!!

    1
    3
    Odpowiedz
  21. Tu Heniek z Bazaru . Polecamy zestaw sprejuf i perfum po atrakcyjnych cenach prosto z Chin czy Tajwanu . Nasze produkty spelniaja role odswierzaczy podczas wymiany zdan z powyzszym zulem umilajac czynnosci charytatywne.

    2
    0
    Odpowiedz
  22. Masz problem koleś… Poprostu nie dawaj kasy i tyle. Tak się rozpisałeś nad tym ze chyba im zazdrościsz tego luzu i bycia poza systemem tego kieratu.

    0
    0
    Odpowiedz