Kochająca „rodzina”

Mieszkam za granicą. Zadzwoniła „rodzinka” z Polski, kuzyn, wujek albo czyjś brat bo na pewno nie mój… albo chuj wie kto jeszcze tak naprawdę, nie znam typa osobiście, słyszałem o nim jedynie od matki i jeśli mówiła prawdę (a sądzę że tak) to powinienem mijać go szerokim łukiem.

Tak czy inaczej gadam z typem i słyszę „ooo kopę lat mordo, co tam u ciebie, jak życie, jak leci, jak dzieci sraty taty”. Pytam „a z kim rozmawiam?”… cisza… „no jak to z kim? Tomek!”. Myślę sobie aha Tomek… jaki kurwa Tomek? Pewnie pomyłka.

Po chwilowej gadce w końcu dogadaliśmy się kto jest kto no i okazało się, że numer jednak dobry. Nie wiem skąd go miał ale w sumie to mam to w dupie. Pech chciał, że urodziłem się w rodzinie plotkarzy i plotkarek gdzie numeru telefonu nie mogę podać nawet własnej matce bo za 2 dni będzie do mnie wydzwaniał handlarz żywym towarem z Ugandy bądź innego zadupia. No ale trudno, jak będzie trzeba to zmienię i tyle. Mniejsza z tym.

Zadzwonił żeby życzyć mi i rodzinie wesołych świąt. No to ja żeby nie wyjść na chama ze wsi odpowiadam „Dzięki za życzenia, wzajemnie, pozdrów krewnych” itp. itd.

I tu jest haczyk…

Pamiętajcie, że gdy nagle z dupy dzwoni do was pra-kuzyn, którego bratem jest ojciec twojego stryja, który jest mężem Baśki, która na weselu Antka i Mariolki tańczyła ze Zbyszkiem, który jest teściem Włodka z Radomia, o którego istnieniu praktycznie nie wiedziałeś to wiedz, że coś się kurwa dzieje i nie zadzwonił do Ciebie tylko dla tego bo Cię lubi a już na pewno nie po to aby złożyć Ci życzenia świąteczne.

Przez dobre 20-30 minut słuchałem jak to go życie w dupę kopnęło, jak to on biedny musi w żabce zapierdalać żeby mieć kasę na cotygodniowy melanż, jakie to życie w Polsce jest niesprawiedliwe. I w tym momencie się zaczęło. „A bo słyszałem że ty teraz wyemigrowałeeeeeś heheee, to pewnie ci się tam dobrze powodzi, już pewnie bmką jeździsz i te sprawy co nie?”…. „weź sypnij groszem i wesprzyj najbliższych w potrzebie”.

W tym oto właśnie momencie wewnętrznie wybuchłem. Dzwoni do mnie jakiś nieznajomy ale niestety spokrewniony ze mną fajfus i żebra o kasę… super.

Mimo wszystko chciałem być grzeczny. Uprzejmie odmówiłem gościowi i tym samym uruchomiłem jego zapalnik. Pokrzyczał, pokrzyczał, „bo jaka z ciebie rodzina”, „bo tak nie wypada”, „a żeby ci te dorary w gardle stanęły” i się rozłączył.

A ja co? Siedzę, zainspirowany całą sytuacją, piszę te wypociny i zadaję sobie pytanie. Gdzie do chuja rosną takie buraki? Skąd biorą się cebule w obsranych sandałach ze skarpetami wypchanymi po brzegi słomą?! Wykopać i spalić!…”rodzina”…

Śrut…

158
5
Pokaż komentarze (45)

Komentarze do "Kochająca „rodzina”"

  1. „Gdzie do chuja rosną takie buraki?”

    W Cebulandii, patałachu, w Cebulandii. 99% ludności tego zapyziałego kraiku należałoby przeznaczyć na kompost w trybie natychmiastowym. /Mesio

    PS. Dlatego Pan twój, Mesio, od dawien dawna ma wyjebane na „rodzinę”. Całą, kurwa. Nawet najbliższą. I jest happy.

    14
    10
    Odpowiedz
    1. a masz dziewczyne czy spankadoo?

      8
      0
      Odpowiedz
      1. „a masz dziewczyne czy spankadoo?”

        Szparę do wyżycia się, wraz ze złośliwą naroślą wokół niej, to Pan twój, Mesio, może mieć na pstryknięcie palcem, bo to żadna filozofia, one wszystkie są takie same. Różnica tylko jest taka, że w przypadku Pana twojego ta złośliwa narośl go nie wkurwia, bo po użyciu grzecznie wypierdala. /Mesio
        PS. To jest chujowe, patałachu, ale co poradzić… Takie życie. Pan twój reguł nie wymyślił.

        2
        7
        Odpowiedz
        1. „po użyciu grzecznie wypierdala. /Mesio”.
          No, bo jak już zapłacisz to po co ma dłużej siedzieć czas tracić.
          Pędzi do następnego klienta.

          5
          0
          Odpowiedz
          1. „No, bo jak już zapłacisz to po co ma dłużej siedzieć czas tracić.
            Pędzi do następnego klienta.”

            I tu się mylisz, patałachu. 🙂 Pan twój z płatnymi się nie zadaje. /Mesio PS. PS-a Panu twojemu nie chce się pisać.

            0
            1
            Odpowiedz
    2. tak jak my w ciebie mesiu, tak jak my w ciebie… 😉

      6
      4
      Odpowiedz
      1. „tak jak my w ciebie mesiu, tak jak my w ciebie…”

        Z wzajemnością, patałachu, z wzajemnością… 😛 /Mesio
        PS. PS-a nie będzie. Pan twój wyjebane ma. 😉

        0
        1
        Odpowiedz
    3. Mesiu juz ci pisalem ze, sam jestes cebula.

      8
      3
      Odpowiedz
      1. Taka obrana cebula na smazenie w tanim oleju

        1
        0
        Odpowiedz
        1. …który po użyciu grzecznie wypierdala…

          1
          0
          Odpowiedz
          1. „Taka obrana cebula na smazenie w tanim oleju”
            „…który po użyciu grzecznie wypierdala…”

            He, he… Boli was, lochy, co? 😛
            I ma boleć.

            Stańcie, wyrachowane zarazy rządzone atawizmami i cierpiące na popierdolenie umysłowe, przed lustrem i zapytajcie siebie, kto jest temu winien. /Mesio

            PS. A Pan wasze, Mesio, niniejszym raczy zawiadomić, że tak jest Jemu dobrze i pierdoli Go, że was ze złości skręca. Jest też wybitnie odporny na „głodne kawałki”, zwykle głoszone przez lochy w takich okolicznościach. Wzbudzają w Nim najwyżej śmiech politowania. Zwłaszcza te oklepane.

            0
            0
            Odpowiedz
      2. Mocno podgniła cebula. Na kompost.

        2
        0
        Odpowiedz
    4. Mesiu mordo o cerze cebulastej! Nie ty masz wyjebane w rodzinę, tylko rodzina ma wyjebane w ciebie. No-life siedzący całymi dniami na necie, fantazjujący o pieniądzach, mercedesie, i krzcie inteligencji! Kto by chciał mieć takiego, choćby najdalszego, członka rodziny!

      13
      0
      Odpowiedz
      1. „Nie ty masz wyjebane w rodzinę, tylko rodzina ma wyjebane w ciebie. No-life siedzący całymi dniami na necie, fantazjujący o pieniądzach, mercedesie, i krzcie inteligencji!”

        Jako, że Pan twój, Mesio, tolerancyjnym jest, to Go naprawdę pierdoli, w co pokładasz wiarę, patałachu. 😛 Możesz wierzyć nawet w to, że twoim stwórcą jest sałatka owocowa czy inne latające spaghetti… Zaś jedyne, czego od ciebie Pan twój wymagał będzie, to gorliwe zapieprzanie na taśmie naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego (jak wpłacisz trzy stówki wpisowego i będziesz mieć szczęście przeciśnięcia się przez sito naszej wstępnej selekcji of koz). /Mesio

        PS. „Kto by chciał mieć takiego, choćby najdalszego, członka rodziny!” Daleko nie szukając, ty byś pewnie chciał, patałachu, ale widać nagrzeszyłeś w poprzednim wcieleniu i tyle szczęście cię nie spotkało. Cóz, życie okrutnym bywa…

        0
        4
        Odpowiedz
        1. „of koz” – mesiu, przestań jebać te kozy przynajmniej w święta…

          4
          0
          Odpowiedz
          1. „„of koz” – mesiu, przestań jebać te kozy przynajmniej w święta…”

            He, he, he… 😉 /Mesio

            PS. No dobra, patałachu, jeszcze tylko jedną raz przed końcem roku, a potem Pan twój podejmie „postanowienie noworoczne”. 😉

            1
            1
            Odpowiedz
  2. „numeru telefonu nie mogę podać nawet własnej matce bo za 2 dni będzie do mnie wydzwaniał handlarz żywym towarem z Ugandy”

    Rozwaliłeś mnie tym tekstem. Chujnia świetna, fajnie napisana i niestety prawdziwa. Taką rodzinę olej ciepłym moczem. Pozdro!

    36
    2
    Odpowiedz
  3. Co to za chujnia? Ot śmieszna anegdotka do opowiedzenia kolegom przy piwie.
    Acz trzeba przyznać, że faktycznie, z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.
    Jak jesteś na swoim, niezależny finansowo od rodziny, to wierz mi, jesteś szczęśliwy,chociaż może nie zdajesz sobie z tego sprawy.
    Jak już pisałem, w którymś temacie niżej, nie ma nic piękniejszego niż wrócić z rodzinnego zjazdu, do swojej własnej pustej chaty, nalać sobie whisky do szklanki i dziękować Bogu, że nie musisz wspolegzystowac z tymi ludźmi na codzień.

    8
    0
    Odpowiedz
  4. Piszesz taka kolektywna chujnie bo tak jest z rodzinam w Polsce. U mnie tez jakas Baska w rodzinie jest, nie wiem jak jest spokrewniona. Jest tez Heniek patol, jego zona to plotkarka ze wsi, jest tez jakis Benek, jakias karyna i moze tez Seba. Dlatego nie jezdzaj na weseliska i pogrzebiska bo spotkasz ich wszystakich.

    4
    1
    Odpowiedz
  5. ymigrant uuuuu

    2
    2
    Odpowiedz
  6. Az trudno uwierzyc ze to prawda. Jesli jednak tak, to tamten koles nie ma wstydu, probowac wyciagac kase od ciezko pracujacego, zamiast samemu wziac sie do roboty, czy to w Polsce czy wyjechac gdzie zarobi wiecej. Mimo wszystko, trudno uwierzyc w to co tu napisane.

    3
    0
    Odpowiedz
  7. Ja pierdole, ale faza. Chyba by mnie zatkalo jakbym dostal taki telefon, bo sam wyjechalem za dolarami. I chyba bym sie spalil ze wstydu jakbym mial taki telefon do kogos wykonac

    12
    0
    Odpowiedz
  8. W polszy to standard. Ostatnio mam w to wyjebane, niech się polska z węgrami połączy przeciw całemu światu. Ja i tak stąd spierdolę, bo mam dość cebulaków

    6
    6
    Odpowiedz
  9. „(…) numeru telefonu nie mogę podać nawet własnej matce bo za 2 dni będzie do mnie wydzwaniał handlarz żywym towarem z Ugandy bądź innego zadupia(…)”

    To jest hit roku.
    A co do samej chujni to czysta prawda, z rodziną najlepiej na obrazku i to pod warunkiem że za drzewem sie stoi.

    7
    3
    Odpowiedz
    1. Oj już się tak nie spuszczaj tekst jakich wiele, bez przesady z tym zachwytem.

      3
      2
      Odpowiedz
  10. hehehe, ale to żenada o pieniądze nieznajomych prosić. Trzeba było mu pojechać jeszcze bardziej.

    3
    0
    Odpowiedz
  11. No jasne bo każdy emigrant to sra kasą i w ogóle krezus!

    3
    0
    Odpowiedz
    1. było mu powiedzieć, że przecież emigranci to nieudacznicy i patałachy co se w polszy nie radzili…

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Jaka on twoja rodzina? Gdzie był te wszystkie lata? Ja ciebie nie znam i koniec. Do mnie zadzwonił kiedyś mój kuzynek z którym sie kiedyś bawiłem razem jak byłem u babci na wsi. Kiedyś jak byłem w tamtych stronach w odwiedzinach to on ze mną nie za bardzo chciał rozmawiać bo to typowa odmiana wiejskiego cwaniackiego dresa a ja to nie jego „klimaty”. Jak babcia zmarła to już tam nie jeździliśmy, oni nie przyjeżdżali, tylko jakieś kartki przysyłali ale po ok. 13 latach dzwoni do mnie…….on i coś tam że coś potrzebuje, żebym mu załatwił i jeszcze lepiej żebym mu zawiózł bo on „zarobiony”. To ja mu na to. Człowieku a gdzieś ty był tyle lat, kiedy mnie odwiedziłeś czy zapytałaś jak sie czuje i czy wogóle żyje I skończyłem rozmowe.Co do plotkarzy to książke mógł bym napisać Z rodziną teraz nawet do zdjęcia bym nie stanął.

    6
    0
    Odpowiedz
  13. Ale prowo. Gość sobie wmawia że siedzi za granicą a to pewnie on jest tym Cebulakiem kuzynkiem.

    2
    2
    Odpowiedz
    1. No tak, bo jestem zapyziałym, śmierdzącym biedakiem któremu jest aż tak źle, że musi uciekać się do takich rozwiązań. A potem jeszcze muszę dowartościowywać się, opisując historię całego zajścia w internecie, „lekko” ją podkolorowując. Nie powiem, to ma sens…

      „Gość sobie wmawia że siedzi za granicą” Mówisz to ta jakby wyjazd za granicę był czymś niezwykłym, czymś na co pozwolić mogą sobie tylko elity. Trochę prawdy w tym jest, dzisiaj za granicę mogą wyjechać tylko nieliczni. Są to ci, którzy mają trochę oleju w głowie i w miarę możliwości nie dają się wykorzystywać. Jednak w dalszym ciągu nie jest to coś nieosiągalnego. Trzeba mieć tylko jaja i łeb na karku i chęć na zmiany w życiu. A jak boisz się zmian, wolisz pierdzieć w stołek w cebulandii, narzekać na wszystko dookoła albo żebrać od rodziny jak mój kuzyn Tomuś to proszę Cię bardzo.

      3
      1
      Odpowiedz
      1. Kuzynowi Tomusiowi piła łańcuchowa w dupę i pozrowienia.

        2
        0
        Odpowiedz
  14. Myślałam, że zadzwonił żebyś pomógł mu w znalezieniu pracy na „emigraaaacji”. A tu gość pojechał po najniższej lini oporu. Aż nie chce się wierzyć, że tacy istnieją. Ja wolałabym zdechnąć pod płotem niż wykonać taki żebrający telefon.

    6
    0
    Odpowiedz
    1. Mówi się „po linii najmniejszego oporu” 🙂

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Być może, mądralo. P

        0
        0
        Odpowiedz
      2. po najniższym oporze linii

        1
        0
        Odpowiedz
        1. A nie bo „po najmniejszej linii oporu” 😛

          0
          0
          Odpowiedz
          1. A nie po opoże najmniejsego linniału? Kyzyn Tomek.

            0
            0
            Odpowiedz
  15. Jezusicku to samo mam…i tylko „prace załatwić” tia tyle ze bez znajomości jezakaz to nie ma szans…przypomnieli sobie o rodzinie gdy coś im trzeba

    1
    1
    Odpowiedz
  16. „pra-kuzyn, którego bratem jest ojciec twojego stryja”.Chłopie ,ojciec twojego stryja to nikt inny ,jak twój dziadek.A ten ,to brat twojego dziadka,a nie żaden „pra-kuzyn”.I jego nie chcesz wspomóc paroma dolarami na Święta? Co z ciebie za chrześcijanin?

    3
    1
    Odpowiedz
  17. Otóż to. Jak niespodziewanie ciebie odwiedza X lat nie widziana rodzinka to wiedz że mają do ciebie jakiś interes. Po prostu jesteś im potrzebny i sobie ciebie przypomnieli.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. w tam, może tylko na stypę przyjechali;)

      0
      0
      Odpowiedz
  18. Jak nie znasz gościa, to może nie Twoja rodzina? A słyszałeś o metodzie „na wnuczka”?

    1
    0
    Odpowiedz
  19. Ha,mam to samo.Z tym ze jako dzieciak jeszcze się cieszyłem świętami,wiadomo-prezenty,ubieranie choinki.Później w wieku nastoletnim w świętach widzialem tylko zapracowaną matkę,kłótnie między rodziną.Teraz jako dorosły jest to dla mnie duży obowiązek.Gdyby nie inni to również olałbym te dni.Symbolicznie jakąś małą choinkę na biurko,dobry film przy browarku obejrzał,do nikogo nie wychodził by nie słuchać cały czas fałszywego „wesołych świąt” od ludzi.Ale święta minęły.Hurra!

    1
    0
    Odpowiedz
  20. No cóż… To zdaje się Twoja buraczana rodzina. A bardziej buraczana niestety Twoja matka, która papla jęzorem…

    0
    2
    Odpowiedz

Choroba telefoniczna

Mam tak, że boję się rozmawiać przez telefon, to chyba nawet jakaś choroba jest. Po prostu boję się i już, jak mam coś załatwić to wolę iść i osobiście niż dzwonić. Przejebane jest, nawet do rodziców i dziewczyny jak dzwonię to wali serce i plączę się. Muszę sobie wcześniej rozpisać całą rozmowę, co powiem, bo inaczej zaczynam bełkotać coś bez sensu. Jak żyć?

114
7
Pokaż komentarze (35)

Komentarze do "Choroba telefoniczna"

  1. Nie przejmuj się, mam tak samo.

    8
    1
    Odpowiedz
    1. No może ale co z tym zrobić? Bardzo ciężko mi z tym funkcjonować

      2
      1
      Odpowiedz
      1. Zatrudnij się w call-center

        6
        2
        Odpowiedz
      2. Zgłoś się do lekarza specjalisty. Ja zostałem zdiagnozowany, opis fobii telefonicznej trafił do komisji lekarskiej w Brukseli i po wielu bataliach przyznano mi status chrobowy kwalifikujący mnie do pobierania 1145 euro netto zasiłku chorobowego na miesiąc. Walcz, te pieniądze ci się należą, jesteś chory.

        1
        0
        Odpowiedz
      3. Wejdź na net w lokalne ogłoszenia.Cokolwiek interesującego Ciebie(np.motoryzacja).Podzwoń po sprzedających i popytaj o jakieś szczegóły, ot taka luźna gadka.O dupie Maryni(a jaki przebieg, a czy serwidowane, a w jakim stanie tapicerka?)Po 10tym telefonie zauważysz zmianę i poczujesz małą ulgę.A to dopiero początek.Nie stresuj się.I tak po drugiej stronie telefonu nikt Cię nie zna , więc pełna wyjebka.Pozdro

        1
        0
        Odpowiedz
  2. Nietypowy problem, powiedziałbym ze ludzie mają problem z komunikacją twarzą w twarz, wolą załatwiać sprawy dzwoniąc/sms-ając, Ty masz odwrotnie, myślę ze to jest do wyćwiczenia, rozmawiaj z najbliższymi przez telefon, z czasem problem minie 🙂

    3
    3
    Odpowiedz
    1. Niekoniecznie. Też na to cierpię. Nikt mi nie wierzy, że serio nienawidzę i boję się rozmów telefonicznych z nieznajomym (z bliskimi tak nie działa), bo zdaję się być osobą bardzo pewną siebie. I nawet fakt, że przez 1,5 roku pracowałam w call center mi nie pomógł. No ale tam był skrypt ankiety, więc rozmowa była rozpisana.

      1
      1
      Odpowiedz
  3. Nerwica, typowe, pewnie masz osobowość lękową na dodatek. Albo sam zaczniej dzialać cos na to, albo specjalista.

    14
    1
    Odpowiedz
  4. a dziewczyne to jakoś znalazłeś farciarzu. To jak się z nią umówiłeś jak się jąkasz przez telefon?

    6
    5
    Odpowiedz
    1. a to taki problem mieć dziewczynę? Byle niedojda jak chce to jakąś tam ma

      2
      1
      Odpowiedz
  5. mam tak samo, dlatego też nie odbieram telefonów ;d

    12
    3
    Odpowiedz
    1. Wyobrażam sobie wkurwienie ludzi, którzy do Ciebie dzwonią

      5
      2
      Odpowiedz
      1. To niech pisza eski 😉

        2
        0
        Odpowiedz
  6. rozmowa tel to bardzo sztuczna forma komunikacji, czlowiek nie wyewoluowal tego

    3
    1
    Odpowiedz
  7. Mam tak samo. Jak widzę ludzi gadających godzinami przez telefon to się dziwię. Dla mnie to męka.

    6
    1
    Odpowiedz
  8. Też tak mam więc polecam smsy. Ja się nawet po pizze boję zadzwonić.

    9
    1
    Odpowiedz
  9. Dodam jeszcze ze stresuje mnie gdy mam wlaczony dzwiek w telefonie bo wtedy gdyby zadzwonil niejako wywarl by na mnie presje odebrania go a gdyby to bylo w miejscu publicznym to irracjonalnie wydaje mi sie ze inni oczekiwali by zebym odebrala haha. Dlatego w tel tylko wibracje albo wyciszony. Nie jestem autorem posta, dopisuje to do komenta ze mam tak samo i nie odbieram. Najsmieszniej ze z wyksztalcenia jestem psychologiem;D pozdro dla wszystkich.

    11
    1
    Odpowiedz
    1. Szewc bez butów… :>

      0
      0
      Odpowiedz
  10. To nie jest dziwne ,miałem podobnie tyle ,że to poprostu przechodzi. Po pierwsze tele nie gryzie i masz być pewny siebie ,ten po drugiej stronie nie gryzie najwyżej się rozłączy.Po drugie jak prowadzisz rozmowe tele z kimś kto nie jest Ci specjalnie bliski to nie daj sobie wejść na głowe ,zadawaj pytania i się nie jąkaj.

    2
    1
    Odpowiedz
  11. Pierdolnij tym telefonem…Pisz listy…

    2
    0
    Odpowiedz
  12. A ja nie to,że się boję tylko nie znoszę rozmawiać z obcymi;różnymi urzędasami ,biurami obsługi itp.Wydaje mi się ,że jak mnie nie widzą,to mają mnie w dupie ,wykrzywiają swoje wredne ryje i tylko czekają ,żebym skończył.No i ja też lubię widzieć kogo opierdalam…

    1
    0
    Odpowiedz
  13. Tez nienawidzę wręcz rozmawiać przez telefon. Najgorzej gdy dzwoni zastrzeżony albo nieznajomy numer wtedy serce wali jak oszalałe, mimo że nie ma powodów. Również wole coś załatwić osobiście niż przez telefon, bo przy rozmowie telefoniczej często mam wrażenie ze się zblaźniam. Albi gdy składałam cv. Wiadomo że pierwsza formą komunikacji jest rozmowa telefoniczna i to było mega tragiczne uczucie. Po prostu boje się. Jest to choroba lękowa i trzeba z tym walczyć.

    2
    0
    Odpowiedz
  14. Ja nie to, że się boję, ale rzeczywiście nie przepadam za rozmowami przez telefon, zwłaszcza jak sprawa jest trudna. Jak pracowałem w korpo, to przeważnie nie dzwoniłem, tylko robiłem sobie spacerek do innego działu, żeby porozmawiać twarzą w twarz. Przez telefon ludziom częściej nerwy puszczają, gdyż nie widzą twarzy rozmówcy i jego intencji. Jeszcze bardziej tak jest z Internetem. Bluzga się czasem tak mocno, że normalnie by się nie powiedziało. Istotny jest również przekaz niewerbalny.

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Też tak mam, i uważam że operatorzy telefoniczni powinni się zrzucić na leczenie takich jak my 🙂

    1
    0
    Odpowiedz
    1. masz rację. Jestem operatorem tel, i chętnie podzielę się pieniędzmi bo wiem jak cierpicie. Proszę podać numer konta, deklaruję wpłatę minimum 1000 pln lub równowartość w euro. Daniel.

      0
      0
      Odpowiedz
  16. Ja mam tak, ze boje sie odbierac telefon gdy ktos dzwoni. Nawet dobry znajomy, tak jak bym sie bal co moze mi powiedziec…to tez lipa

    3
    0
    Odpowiedz
    1. Mam tak samo. Przez co czasami wychodzę na dziwaka – ludzie tego nie kumają.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Ja sram do umywalki a myję się w muszli. Ludzie tego też nie kumają…

        2
        2
        Odpowiedz
        1. „Ja sram do umywalki a myję się w muszli. Ludzie tego też nie kumają…”

          Bo to jest nienormalne. Z muszli się je.

          2
          0
          Odpowiedz
  17. Mniej pij. Mi pomogło, choć na krótko, no bo ile można nie pić.

    0
    0
    Odpowiedz
  18. Ja boję się rejestrować na portalach, zapraszać do znajomych na pejsie, pisać do ludzi, z którymi nie rozmawiałem dość długo. Przez to moje życie nie jest takie, jakie bym chciał… -_-

    0
    0
    Odpowiedz
  19. Chujaj im smsami

    0
    0
    Odpowiedz
  20. Mam to samo.Ale założyłem kolczyka w sutku i mi przeszło.Pewność siebie mi wzrosła.Widzę pożądliwy wzrok kobiet gdy nago paraduję po swoim polu

    0
    1
    Odpowiedz
  21. Pierdoliłbym taką robotę. Bo jak już co niektórzy tu pisali, albo trzeba takiemu przypierdolić, albo krakać jak oni. I tak źle i tak niedobrze. Jedyne wyjście to zmiana pracy. Zdrowie psychiczne jest ważniejsze.

    0
    0
    Odpowiedz

Współpracownik

Nie mam już siły na typa. Pracuję w firmie produkującej różne urządzenia elektroniczne. Jestem na stanowiku montera. No i mam problem z pewnym niedojebem bo inaczej tego czegoś opisać się nie da. Ogólnie pracujemy we trzech w jednym pomieszczeniu. Ale on.. Jest „wiecznie mądry”. Wszystko wie najlepiej. Sztucznie pewny siebie. Ciągle sypie jakimiś sucharami.. no żałosne. A najlepsze jest to że to typowy wsiun. Mieszka w budzie bo domem to tego nie nazwę. Poza tym.. ma jakąś chorą obsesję na punkcie kobiet. Każdą by zwyzywał, zeszmacił, zrównał z ziemią. Wydaje mi się że to dlatego że jest po nieudanym związku i mieszka teraz sam. Codziennie słuchamy radia ZET. No i oczywiście on tak wszystko krytykuje z szok. Do każej piosenki ma komentarz. Wszedzie to tylko niedojeby i downy. Ma prawie 40 lat.. a zachowuje się jak jebany gówniarz. Ciągle Facebook, Kwejk, Jebzdzidy itp.. ręce opadają. Ja mam 21 lat i taki nie jestem. Jest jeszcze jeden pracownik. Rok starszy ode mnie. Taki przydupas tego co opisywałem. Ze wszystkim się zgadza z nim. Śmieje się z jego pojebanych żartów. Ciagle tematy o ruchaniu i robieniu gały. Kurwa.. mi się to w głowie nie mieści jak można być takim jebanym desperatem. Mówi mu ze jest najlepszy, że wszystko robi zajebiście. Boi się po prostu mu sprzeciwić. I teraz do sedna.. Obgaduje mnie za plecami. Nie podoba mu się np. że pracuję w słuchawkach na uszach czasami. Tak. Mam swoje stanowisko przy którym majstruję i wolę słuchać mojej ulubionej muzyki przez te 8h pracy niż słuchać ich pierdolenia na temat nowych stron porno i nowych filmikach na nich.. Czasem jak ich słucham to mi rzygać się chce.. takie oblechy jebane że szkoda gadać. Od razu mowię że słuchawki zacząłem nosić od jakiegoś czasu bo to już stawało się nie do zniesienia. Ciągle wszystkich obgadują. Innych współpracowników. A gdy mnie przy nich nie ma to również i mnie. Nie dałem im żadnego powodu by mnie nie lubili. Po prostu mam zupełnie inny charakter. Kilka razy im się sprzeciwiłem bo gadali totalną nie prawdę. Od razu zostałem skrytykowany. Pomyślałem sobie „chuj z wami”. Nie będę strzępił ryja na debili bo szkoda zdrowia ale teraz martwię się bo obgadują mnie za plecami i twierdzą że nie umiem robić tego co robię. I to wkurwia mnie najbardziej bo moim zdaniem wszystko robię w porządku. Jeśli było już coś do poprawy to mówił mi o tym szef i wszystko starałem się poprawić. Szef teraz nic do mnie nie mówi ale jeśli zaczną mu pierdolić (a zwłaszcza ten czterdziestolatek ) to szef może zmienić o mnie zdanie a tego bym nie chciał. Najchętniej bym zajebał w pysk im obu ale w tym przypadku przemoc by mnie tylko zgubiła.

112
4
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Współpracownik"

  1. Typowe osobniki w męskim srodowisku. Nic z tym nie zrobisz. Albo się dopasujesz, albo cię zniszczą. Wiem, bo przechodziłem przez to samo, nawet zakładałem o tym chujnia.
    Jesteś zbyt inteligenty + wrażliwy żeby pracować w stricte męskim robolskim gronie. Wszędzie będziesz sie męczył, czy to budowa, jakas produkcja, magazyny, mundurowka itd itd. Tam gdzie lwiat część grona to prości Faceci tam będzie od chuja takich wynalazków.
    Moja rada? Przekwalifikować się w stronę jakichś bardziej cywilizowanych profesji i kształcić się/rozwijać w tym kierunku.
    Inaczej całe życie będziesz sie meczyl z takimi betonami bez ambicji, dla których jedynym celem w życiu jest najebac się po robocie byle gownen, pooglądać śmieci w internecie, powtzywac kobiety z kolezkami itp.
    Twój wybór. Ja wybrałem inną drogę na szczęście i temat już mnie nie dotyczy. Uff

    46
    3
    Odpowiedz
    1. Myślisz że w biurach nie obgadują? Niby ludzie po studiach, a i tak będą Cię obgadywać bo im się nie spodobałeś. Fakt że może z ludźmi z biura znalazł by może wspólny temat ale nie jest to regułą dlatego wiele ludzi siedzi na gorszej robocie jeżeli odpowiada mu klimat i współpracownicy

      3
      0
      Odpowiedz
  2. Typowi prostacy – 70% polskich facetow to tacy burole – lepiej sie przezwyczaj do obcowania z kimś takim, bo niejednego takiego jeszcze spotkasz.

    33
    1
    Odpowiedz
  3. jak dasz rady to jebnij im ciekawe co będzie

    5
    9
    Odpowiedz
  4. Nie spinaj dupki.

    1
    18
    Odpowiedz
  5. Własnie opisałeś statystycznego użytkownika chujni i demotów, i ogółem internetu

    21
    1
    Odpowiedz
  6. Nie ma na to ratunku. Jak pracowałem na produkcji to ciągle użerałem się z takimi prymitywami. Skończyłem studia, teraz pracuję z ludźmi wykształconymi i jest tak samo.

    19
    2
    Odpowiedz
    1. No to SE poprawiłeś… 😀

      3
      0
      Odpowiedz
  7. Miałem takiego w pokoju. Na początku słuchałem muzy. Później doszło do tego, że kazałem mu się odpierdolić, bo inaczej mu przyjebie. Nie gadał ze mną dwa tygodnie, później tylko zdawkowo cześć-cześć i problem się rozwiązał.

    20
    1
    Odpowiedz
  8. Szczerze? Wolę pracować w korpo/banku za biurkiem za 3000zl z ludźmi po studiach niż z takimi troglodytami na budowie za 5000zl. Szkoda nerwów i życia na człapanie po dnie z takimi zerami

    12
    3
    Odpowiedz
    1. A jaki robociuch na budowie zarobi 5000? 2000-3000 to max i to za 12 godzin pracy. To takie chojraki mocne w gębach a pan szef władca firmy robi z nimi co chce.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. taki 1- osobowa działałnosć gospodarcza, np. hydraulik, murarz, tynkarz, płytkarz, elektryk itd

        0
        0
        Odpowiedz
  9. Wiem o co chodzi i współczuję. Mialem tez takiego w pracy ale wyjechał do Norwegii. Moze poproś o przeniesienie do innego dzialu? Jak szefu jest człowiekiem to może zrozumie. Wyjasnij sytuacje jak jest i zobaczysz. Pozdro

    6
    1
    Odpowiedz
    1. A jak nie będzie szef człowiekiem, to wieść szybciutko się rozniesie po zakładzie, że gość chciał się przenieść, bo mu „towarzystwo nie odpowiada”. Jak się to buractwo o tym dowie, to dopiero zaczną po nim jeździć (w ten sposób wyczują, że jest słabszy i sobie nie radzi z nimi).

      8
      -1
      Odpowiedz
      1. To zaden wstyd ze ktos jest „slabszy” psychicznie. Slabszy czyli wrażliwszy troche, myślący w innych kategoriach niż prostaki i posiadający wyższy poziom kultury osobistej. No ale w sumie racja tez co piszesz z drugiej strony.

        2
        2
        Odpowiedz
        1. Oczywiście, że żaden wstyd – sam rozumiem takich ludzi i osobiście staram się im pomagać w środowisku pracy, czy rodziny. Ale dla buraków, roboli wrażliwiec to świetna pożywka, żeby sobie poujeżdzać.

          3
          0
          Odpowiedz
  10. Olej ich. Na nic innego nie zasługują.

    1
    0
    Odpowiedz
  11. Trzy stówy do łapy i złóż CV w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym. Jeśli dostaniesz tę jebę, to gwarantujemy, że u nas tak nie ma. Tyra jest ostra i nie ma czasu na gadanie. A maszyny tak napierdalają, że ryją słuch i mózg. Nikt nie gada, bo jest za głośno, a wszyscy głusi. Poza tym w zimie piździ tam jak chuj. Lepiej poskakać trochę w miejscu niż gadać.

    2
    2
    Odpowiedz
  12. Niedługo stracisz pracę. Nastawią szefa do ciebie tak negatywnie, że nawet najwyższa wydajność i jakość go nie przekona. To Ty będziesz tym złym i zostaniesz wyrzucony, dostaniesz jeszcze dyscyplinarkę i sprawę w sądzie.

    1
    1
    Odpowiedz
  13. Kiedys na budowie taki jeden chujek, nic ciekawego zresztą, zaczął coś startować do jednego murarza że mało robi czy coś. Jak gość wparował do kanciapy, jak go zjebał i zasugerował ingerencję w plastykę jego twarzy , cytuję: ty kurwo jak ci zapierdolę w ryj to kurwa zaraz w te bańki wpadniesz!! – kierownik świadkkem. Przy czym mowa jego ciała potwierdzała gotowość wykurwienia tu i teraz. Gostek pobladł, skulił się i nastała cisza… może potrzeba takiej terapii? Chociaż wątpię. .

    1
    1
    Odpowiedz
  14. Dzięki wszystkim za rady 🙂 Rozmawiałem już potajemnie z szefem na jego temat. Szefu oczywiście spoko ziom. Mówił że juz on taki jest. W życiu mu się nie powiodło i teraz wyżywa się na całym świecie. Wielokrotnie zwracał mu uwagę na jego zachowanie a wiecie co on na to? OBRAŻAŁ SIĘ! Kurwa.. chłop prawie 40 lat i się obraża. Jak to usłyszałem to aż się zaśmiałem.. 🙂 Niestety szef powiedział że nie może go wywalić bo jaki on jest to taki ale swoją pracę wykonuje dobrze. Nie ma nikogo zaufanego na jego miejsce. Ale to oznacza że jeśli ktoś taki się pojawi to prawdopodobnie wyleci. A co do przemocy to było by mi zapewne ciężko.. na oko ten kaban ma ze 130kg :/ Ja zaledwie 80 😛 Ale coś do mnie dotarło. Mam normalną rodzinę. Zostałem dobrze wychowany przez swoich rodziców. Mam swoją pasję, dziewczynę którą bardzo kocham i która mnie wspiera a on?.. on nie ma nic oprócz swojego domu. Ani znajomych.. ani dziewczyny (właściwie to już w takim wieku powinien mieć żonę i gromadkę dzieci 🙂 ).. i do tego jest takim wieśniakiem. Nie będę się nim przejmować. Życie szykuje mi na pewno większe problemy niż jakiś desperat w pracy.. na to muszę się psychicznie przygotować 🙂

    9
    1
    Odpowiedz
    1. Jak się facet obraża to w sumie super, odpyskuj mu raz i drugi, po prostu sie postaw, będziesz miał spokój, nawet jeśli będziesz sie bał. Jak pokażesz, że moze po Tobie jeździć to będzie jeździł, jak pokazesz, że nie może to sie uspokoi.

      0
      0
      Odpowiedz
  15. Niech zgadne. Ma facet bezdennie tępą gębe, fryzurke na żel i jest typowym cwaniaczkiem z brudem za paznokciami oraz „paseraty”na gaz czy innym Seatem. MOże to jakiś Sebuś z fryzurcią na żel, wygolonymi skroniami albo łysą glacą. Tacy to najcwańsi, najlepsi, najbystrzejsi……takie donżułany powiatowe na których „lecom” Marjole i Kachy ale 5/6 opowieści to bujna fantazja.

    1
    0
    Odpowiedz
  16. Ja mam niewielkie mieszkanie, pracuję ciężko i uczciwie. Patrzę na życie dojrzale i pragmatycznie. Popieram rząd we wszystkim, bo taki wybraliśmy w demokratycznych wyborach i on chce naszego dobra. Dostałem już nawet coś na dziecko, ale nie będę się chwalił 🙂 . Pierwszy rząd, który robi coś dla biednych. W tyrce zawsze oram ostro i przytakuję mądrym. Dzięki temu siedzę bezpiecznie w koncie i nikt mnie nie rusza. Na awans nie ma szans, bo wszędzie tylko kurwy jak mawiał Piłsudzki, ale też mnie nie wyjebią, bo nikomu nie fikam. Najbardziej przejebane jest tylko jak jestem wystawiony na działanie 2 mocnych i przeciwstawnych sił i nie wiadomo komu lepiej przytaknąć, ale to się da jakoś przelawirować i w końcu wyłoni się ten silniejszy i do niego się przykleić. Z góry nadmieniam, że nie zamierzam rządowi stwarzać żadnych problemów i zgadzam się na pewne ustępstwa w imię bezpieczeństwa.

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Warto mieć jednak czasem trochę własnego zdania.

      0
      0
      Odpowiedz

Sąsiedzi-skurwiele

Od jakiegoś czasu do mieszkania obok mieszkania mojego brata wprowadza się młode małżeństwo z dzieckiem. Mieszkanie remontują i fakt faktem, robią trochę hałasu, ale w normalnych godzinach. Mimo wszystko wykazali się normalnością i wywieszali kartki, w których przepraszali za hałasy i podawali godziny, kiedy będą wiercić itd. Niedawno nawet wyrzucili sąsiadom do skrzynek na listy czekolady z dołączoną karteczkę z podziękowaniami za cierpliwość. Jednak ludzkie skurwysyństwo i egoizm przechodzi czasem granice. I tak, jakiś anonimowy kutas zrywał namiętnie ich kartki, sąsiadka alkoholiczka napierdalała nogą w drzwi ich mieszkania, a ktoś inny jeszcze wzywał policję i pisał skargi do zarządu. Ja pierdolę, jakim fiutem trzeba być, żeby nie zrozumieć czyjejś sytuacji, tym bardziej, że Ci ludzie naprawdę starali się nie naprzykrzać. Najebanej sąsiadce życzę raka jelita grubego, a wszystkim pozostałym wielkiego chuja w dupę. Jebcie się.

105
8
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Sąsiedzi-skurwiele"

  1. Wiem wszystko.To ty jesteś tym wiercącym lokatorem.Chciałeś być grzeczny,wieszałeś kartki,kupowałeś czekolady..To nie w tym kraju,koleś!

    7
    7
    Odpowiedz
  2. Taa, pode mną też się od miesięcy remontują, tyle że bez czekoladek. I powiem ci jedno: remont remontem, kiedyś trzeba, ale nie zmienia to faktu, że potrafi to i tak wkurwić, zwłaszcza jak ci ktoś od siódmej rano skrobie po ścianach pod tobą. Oczywiście cholerny robol musi sobie przy tym słuchać muzyczki, a ja słuchać siłą rzeczy muszę, bo ściany w moim bloku są chyba z papieru toaletowego. Cały czas jak nie wiercenie i skrobanie, to jakieś wokalne wycie, jak nie wycie, to basy. Rozumieć można wszystko, nie na wszystko trzeba się potulnie zgadzać, bo są jakieś granice. Nawet w blokach.

    3
    0
    Odpowiedz
    1. Załóż słuchawki na uszy, zatyczki, włącz radio, wyjdź na zewnątrz pobiegać czy spotkać się ze znajomymi – są tysiące sposobów by rozwiązać ten problem. Wystarczy od czasu do czasu włączyć myślenie.

      1
      2
      Odpowiedz
    2. Racja. Jak ktoś chce sobie remontować bez końca, to niech wybuduje dom na odludziu. Wtedy może napierdalać wiertarką i młotkiem od rana do nocy. Moim zdaniem w bloku powinno być legalne zrobienie hałaśliwego kompletnego remontu – wykończenia tylko raz, bezpośrednio po ukończeniu budynku. Później już tylko opcja ewentualnego cichego odmalowania (bez żadnego zdzierania, rozpierdalania, szpachlowania) albo szybkiej wymiany jakiegoś zepsutego elementu – na przykład jak ci kibel pęknie. I tak standard mieszkania w bloku jest niski, więc nie ma co łudzić się, że jakieś nowe ścianki działowe, czy nowa kuchnia coś pomoże. Mieszkaj tak, jak jest, byle czysto, a pieniądze zaoszczędzone na remoncie zbieraj na wolno stojący dom. I niech przynajmniej inni mają cicho. Przy obecnej samowolce jak mieszkasz w dużym bloku, to nie ma dnia, żeby ktoś gdzieś nie napierdalał ci nad uchem. Nie mogę się doczekać stosownych ustaw.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. A co jeśli blok został zbudowany za komuny i wymaga remontu. Wtedy nie było deweloperów i mieszkań pod klucz. Nie rozumiem jak komuś może przeszkadzać remont u sąsiada.

        0
        0
        Odpowiedz
    3. To w takim razie stań się cholernym robolem i zabierz się do cholernej roboty od 7 rano, jak przystało na normalnego człowieka i wtedy ty będziesz sobie wiercił stukał i słuchał ulubionej muzyki.

      0
      0
      Odpowiedz
  3. Powiedz im ze doceniasz ich starania i git.

    1
    1
    Odpowiedz
  4. Rozumiem stary. Pięknie napisane. Dołączam się do życzeń raka i wielkiego chuja w dupie. Wesołych Świąt!

    3
    1
    Odpowiedz
  5. Też bym się wkurwił. Ale jak widać po co niektórych komentarzach pod twoim wpisem, ludzie jeszcze nie dorośli do zrozumienia bliźniego.

    0
    0
    Odpowiedz

Burze polityczne

Piszą w mediach o tych problemach z dziennikarzami i blokowaniu parlamentu, o jakichś szarpaninach na Wawelu, o Trybunale itp. ale kogo to interesuje? Mnie na pewno nie i myślę że ok. 80% społeczeństwa też nie jest zainteresowane, bo gdyby na prawdę było to nie byłoby 1000 ludzi na ulicach Warszawy ale 1000 000! Tak na prawdę te rzeczy, o które się oni kłócą mają bardzo mały wpływ na większość ludzi – to czy dziennikarze będą mogli wpychać kamery na ryj politykom czy też stać gdzieś na poboczu albo jakieś pierdoły z trybunałem, przecież wiadomo, że faszystowska dyktatura nie pojawi się w Pl, a bardziej radykalne partie prawicowe niż PiS rządzą lub rządziły krajami jak Dania, Hiszpania, Austria czy Włochy!

40
29
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Burze polityczne"

  1. Bo to cyrk jest dla idiotów i tylko idioci biorą te polityczne zapasy na serio.

    8
    4
    Odpowiedz
  2. PIS nie popieram, ale rację miał prezes mówiąc że gorszy sort tj. ubeckie potomstwo/dziedzictwo okrągłostołowe czuje się zagrożone i dlatego się uaktywniło. Jednak z dwojga złego lepsze jest PIS niż PO – banda aferzystów o postkomuszych powiązaniach i do tego na usługach niemieckiego kapitału którzy doprowadzili Polaków do nędzy i emigracji. Mam nadzieję że PIS oderwie ich od koryta aż zdechną z głodu i wezmą się za normalną pracę, posmakują życia normalnego, przeciętnego Polaka. To samo powinno spotkać mafię watykańską.

    27
    10
    Odpowiedz
    1. Wszyscy juz zapomnieli co PO odjebala na aferach tasmowych, teraz to konstytucja jest zagrozona. Anty Polskie sprzedawczyki.

      11
      6
      Odpowiedz
    2. taki jasne pis ok bo daje 500plus he he ciekawe co powiecie jak to się skończy… żadna partia nie jest dobra bo każdy dba tylko o swoja dupę więc co za różnica jaka świnia siedzi przy korycie…

      12
      4
      Odpowiedz
    3. Z dwojga złego nie ma nic dobrego.

      4
      0
      Odpowiedz
  3. „1000 000” – tysiac tysiecy? To sie nazywa milion po prostu

    3
    6
    Odpowiedz
  4. No i racja. Chuj to mnie, czy ciebie obchodzi. Ja niewiele mam, więc nie mam się czego obawiac. Grunt, żeby micha była pełna, ciepły kącik, od czasu do czasu meczyk w TV i flaszeczka. To mi zapewnijcie i mogę ostro jebac. Możecie mi do dupy na lotnisku zagląda i kamerę w domu zainstalowac, jeśli będzie bezpieczniej od tego.

    1
    17
    Odpowiedz
  5. Ok kolego ale raka to raczej nie rzycz nikomu bo to straszna choroba jest…

    4
    0
    Odpowiedz
  6. To ja Wasz komentator sportowy Andrzej Gówno-Burza. Oto zapraszamy na wieeeeelką emocjonującą walkę na merytoryczne argumenty: W lewym narożniku: Kibicująca Legii, absolwentka skróconego kursu radiowego ekonomii prowadzonego przez ojca Tadeusza, z piętnaściorgiem wnuków, kochająca chrześcijańską miłością wszystkich oprócz komuchów, Żydów, Arabów i tych pedałów z Polonii, zwolenniczka 500+, wyborca PiS i miłośniczka storczyków, prywatnie fanka Kuchcińskiego babciaaaaa Grażynkaaaa, w prawym narożniku zaś wnuk byłego komendanta MO w Otwocku, obrońca demokracji i wolnych mediów(chyba, że pociąg nie dojedzie do Warszawy), pracujący w znanej amerykańskiej firmie gastronomicznej, choć na codzień raczący się raczej humusem i ciecierzycą, zaoczny student kulturoznawstwa i europeistyki z Wyższej Szkoły Kształcenia Bezrobotnych, odziany w modne rurki i zaajebistą czapeczkę z logiem Apple, członek GreenPeace i zwolennik PO i Michała Szczerbyyyyy, Daaaaaaawid z Józefoooowa. Zapowiada się fascynująca walka na argumenty! FIGHT!

    12
    2
    Odpowiedz
    1. Pozwol ze se to skopiuję… Bo po bandzie debili trzeba jechac i wyszydzać z nich.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. OK, tylko nie zapomnij o ZAiKSie.

        0
        0
        Odpowiedz
  7. Pis to nie jest prawicowa partia, no bo jak socjalistą może być na prawo?

    4
    0
    Odpowiedz
    1. W tych czasach można…

      2
      0
      Odpowiedz
  8. Głupi jesteś i tyle w temacie

    0
    0
    Odpowiedz
  9. niech wreszcie zaczną wychodzić na ulice, bo ludzie własnie tacy jak ty, którzy mają to gdzieś przyczyniają się do niszczenia tego kraju i wszystkiego co wywalczyliśmy. PiS chce zniszczyć to co mamy, naszą ojczyznę. Socjalizm to nic dobrego, rzecz która nie powinna mieć racji bytu. Wypalić powinni wszystkich co to popierają, a nasze władze natychmiastowo powinny zostać odwołane bo to jest szczyt jak Jarosław rujnuje wszystko, chory psychicznie człowiek nie zaznał w życiu nic dobrego, nie może rządzić w tym kraju i odbierać wszystkim pod złudzeniem dawania! BUDŹCIE SIĘ RODACY PÓKI CZAS!

    0
    1
    Odpowiedz
  10. Bez Trybunału PiS komuna może wprowadzić 90 % podatek dochodowy dla tych co nie całują prezesa w dupę, obozy koncentracyjne dla palących zioło, wywłaszczenie leworękich, albo likwidację wolnego internetu. Naprawdę potrzebujesz pisowskiego chuja w dupie żeby zrozumieć, że bez niezawisłych sądów kurdupel i jego sitwa zrobią z nas kurwistan?

    0
    2
    Odpowiedz

Wyprzedzanie na pasach

To jest coś nieprawdopodobnego. Jak można jechać samochodem i kompletnie być w innym kurwa świecie. Wrodzona czy też wyniesiona z domu kultura powoduje, że zazwyczaj zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych aby ich przepuścić, zresztą takie są przepisy. Problem tylko w tym, że już wielokrotnie taki pieszy zostałby potrącony przez pojazdy, które po prostu nie zwracają uwagi na pasy i mijają mnie nie zważąjąc na tych ludzi. Bywa, że w bardziej ruchliwym miejscu mija mnie kurwa tabun pojazdów zanim któryś się zatrzyma. W ogóle, to pierwszą rzeczą jaką trzeba uczyć dzieci to bezwzględnie nie wchodzenie na jezdnię przed pojazdem, który zatrzymał się aby przepuścić bo tam gdzie droga jest np. dwu, trzypasmowa jest 99% pewności, że inne pojazdy się nie zatrzymają, ludzie po prostu nie myślą jak jadą, to nawet nie jest złośliwość z ich strony. Zresztą o tym, że kierowcy nie zwracają uwagi na znaki drogowe świadczy np. zwalnianie do 40-50 km/h przed stacjonarnym fotoradarem podczas gdy ograniczenie jest np. do 70 km/h. Oczywiście do tego lewy pas bo jakże inaczej. Ludzie jadą drogą i są kurwa wyłączeni. Nie wiedzą jaka jest dozwolona prędkość, nie wiedzą, że za kilkanaście metrów jest przejście dla pieszych, przed którym stoi samochód, nic nie wiedzą. Ale w samochodzie oczywiście, komórka przy uchu, nawigacje i tysiąc innych kurestw odwracających uwagę.
Kupię chyba kamerę i po prostu zacznę nagrywać tych wszystkich potencjalnych zabójców drogowych, innej rady nie ma.

90
11
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Wyprzedzanie na pasach"

  1. pieszy od dwóch lat nie ma już pierwszeństwa.
    poza tym chyba częściej widzę głupotę pieszych i rowerzystów, niż kierowców. wbiegnie sobie taki na jezdnię (jeszcze pół biedy jak po pasach przebiegnie, bo człowiek myśli o tym, że pasy są i coś może się na nich pojawić), nie rozgląda się i NIE POMYŚLI, że to on oberwie najbardziej na zderzeniu z samochodem. kierowcy nic się nie stanie fizycznie, a pieszemu/ rowerzyście owszem. ostatnio w moim mieście zginął 9 letni chłopak, z własnej winy (monitoring w miescie jest). wracał ze szkoły, chciał przejechać przez jezdnię (po pasach) to dawaj przyspieszył i wpadł pod samochód, który jechał przepisowo (nie wiecej niz 50 km/h), bo nawet sie nie rozejrzał, a miał sluchawki na uszach. no ale i tak wszystkie moherowe babcie obgadały kierowcę, BO PRZECIEZ MÓGŁ UWAZAĆ I CHYBA WIDZIAŁ TEGO CHŁOPAKA?!

    4
    10
    Odpowiedz
    1. Co ty pierdolisz? Pieszy zawsze ma pierwszeństwo (ale nie zawsze żyje heh).

      13
      3
      Odpowiedz
  2. Daruj sobie lepiej to przepuszczanie, żebyś czasem nie wyświadczył komuś niedźwiedziej przysługi. Kiedy idę pieszo i chcę przejść przez ulicę, to czekam na okienko, na dogodny moment. Po pierwsze, nie lubię zatrzymywać po kilka samochodów: „bo ja chcę przejść właśnie teraz”, a po drugie, na nic mi przepisy kiedy przypierdoli we mnie np. tona rozpędzonego żelastwa. Kiedy jadę to puszczam pieszych zależnie od sytuacji, czyli wtedy, kiedy uznam to za bezpieczne dla wszystkich. Jeśli pieszy przejdzie kilka sekund później to się od tego nie posra. Więcej luzu.

    15
    4
    Odpowiedz
  3. Nam na kursie podsumowali to krótko: bandytyzm.

    2
    2
    Odpowiedz
  4. Nie, nie takie są przepisy. Nie masz obowiązku zatrzymania się na pasach puki pieszy nie wtargnie na jezdnie albo widzisz że zmierza pewnym krokiem i nie ma zamiaru się zatrzymać. Dwa to chyba lepiej jakbyś się nie zatrzymywał, niż zatrzymał i widział śmierć pieszego

    2
    0
    Odpowiedz
  5. Zadzwoń na stłaz miejską

    0
    1
    Odpowiedz
  6. Większosc polskich kierowców to panszczyźniane chamy, co dorobiły sie czterech kółek – ale mentalnosc z czworaków została. To prostacy z manią ego i małego pytonga – on najszybszy, najsilniejszy, największy – kiedyś była chłosta – teraz ma się ich za idoli. Ale widzę, że Ty jesteś normalny i za to szacunek. Trzymaj się i kameruj buraczków

    12
    3
    Odpowiedz
    1. sam jesteś burak, to pieszy może pomyśleć a nie kierowca za kierownicą, który prowadzi samochód, nie zatrzyma Ci się nagle, bo jakiemuś tam pieszemu się spieszy i nawet nie zerknie na drogę

      0
      1
      Odpowiedz
  7. Pełna zgoda. Ile razy ja to już widziałem i sam znalazłem się w takiej sytuacji jako pieszy… To jedna z najniebezpieczniejszych sytuacji dla osoby ptzechodzącej przez ulicę. Dlatego zawsze patrzę przechodząc na pasach na drugi pas, czy przypadkiem zaraz nie śmignie mi jakiś skurwysyn bez wyobraźni, który prawo jazdy wygrał na wiejskiej loterii. Pieszy nie ma żadnych szans w takiej sytuacji. Wystarczy obejrzeć kilka filmików z fruwającymi ciałami i latającymi butami po zderzeniu. Zapamiętajcie, że „pieszym jest się najczęściej, kierowcą tylko okazjonalnie”.

    8
    1
    Odpowiedz
  8. To teraz poczytaj sobie baranie, przez takich właśnie debili którzy myślą że takie są przepisy są wypadki, zatrzymujesz się przed przejściem bo stoi jeden frajer który chce przejść i dzięki twojej inteligencji zatrzymuje się 10 pojazdów żeby przepuścić jednego frajer, blokujesz, tamujesz ruch, niech frajer poczeka przesada samochody to sobie bezpiecznie przejdzie, najgorsze są barany takie jak ty które się ciągną po mieście swoją Skoda 49km/h i zatrzymują się przed przejściem gwałtownie na lewym pasie, drugi Baran wchodzi w tym czasie na przejście a samochód jadący z prawej wali go prosto w durny łeb, niby jest pożytek bo jednego debila mniej, ale winny jesteś ty, blokers lewego pasa, który zatrzymuje 10 aut żeby przepuścić jednego frajer, czyli 40 ludzi stoi jak pizdy żeby przeszedł jeden nic nie znaczący frajer bez samochodu gratuluję Ci skodziarzu twojego myślenia, nie ma nic gorszego niż pieszy wpierdalajacy się na pasy, który wystarczyłoby że by poczekal 15 sekund bo za mną np nic nie jedzie i by sobie przeszedł spokojnie, ale nie kurwa on musi się wjebac już na pasy bo on ma PIERWSZENSTWO, i wyobrażenie na temat pierwszeństwa przez takich jebanych skodziarzu jak ty którzy się zatrzymują na każdych pasach nie zwracając na nic innego uwagi ani na sytuację dookoła, nie patrząc w lusterka wsteczne, wkurwiles mnie tak skodziarzu że jak cie kiedyś spotkam to ci dojebie

    7
    37
    Odpowiedz
    1. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz (albo chociaż twoje dzieci), że przepuszcza się ludzi na pasach nie po to, żeby było szybciej, tylko po to, żeby okazać zwyczajną ludzkość życzliwość i w pewien sposób okazać pewną kurtuazję wobec innych uczestników ruchu. Jeśli uważasz, że najważniejsze w przemieszczaniu się samochodem po mieście jest to, żebyś to właśnie ty jak najszybciej dotarł do celu, to życzę powodzenia w dalszym smutnym życiu skupionym na nieustannym, nerwowym wyścigu wszystkich ze wszystkimi – do kasy w mięsnym, do najlepszego miejsca w pociągu czy do okienka na poczcie.

      14
      3
      Odpowiedz
    2. Uważaj bo ci jeszcze żyłka pęknie

      3
      1
      Odpowiedz
    3. Heh, rozumiem Twój ból 🙂 . Sam jeźdżę dostawczakiem po mieście i piesi wkurwiają mnie na maxa. Ale znalazłem na to sposób. Otóż jeśli jest pusto, to nie przepuszczę takiego stojącego na pasach chuja. Niech stoi i moknie. Ale jak jadę dwu albo trzypasmówką i widzę przed zebrą, że sąsiednim pasem gdzieś z tyłu napierdala wyładowany tir, to wtedy daję po hamulcach, staję przed zebrą, uśmiecham się do pieszego i szerokim gestem zapraszam go na jezdnię. Chuj nic nie widzi zza dostawczaka i uśpiony moją uprzejmością napierdala dalej wprost pod rozpędzonego tira 🙂 . Na razie nie udało się jeszcze zgrac czasowo takiego tira z pieszym, ale było kilka emocjonujących sytuacji 🙂

      1
      7
      Odpowiedz
      1. No widzisz, jaki inteligentny jesteś….

        1
        0
        Odpowiedz
  9. Jeździsz na pewno Skoda

    0
    4
    Odpowiedz
  10. Mentalność chłopa pańsczyznianego zakorzeniona w polakach od setek lat nie ma nic wspólnego z komuną.To nie komuna ukształtowała taki a nie inny obraz polaka, tylko niewola pod butem pana szlachciana i plebana zapoczątkowana akurat wtedy jak do polski wszedł buldużer jachwizmu.

    3
    2
    Odpowiedz
  11. Najgorsi są frajerzy, którzy niby zwalniają, a jak wychodzisz na pasy to przyspieszają i trąbią. Takich skurwysynów to tylko za jaja i na latarnie.

    15
    1
    Odpowiedz
  12. Problem tkwi w zajebistych egzaminach i wordach czytaj mafia zbierająca hajs.Szczerze to najbardziej z tych 2 egzaminów przydaje się teoretyczny bo to na nim musisz myśleć co w danej sytuacji zrobić a praktyczny to tak naprawdę w większości nauka trasy na pamięć i nie daj Boże coś niespodziewanego wyskoczy i nie dość,że zagrożenie na drodze to oblanie egzaminu.Wg mnie po 30 godzinach jazdy z instruktorem i zdanej teorii powinno się otrzymać prawo jazdy i jeździć z ograniczeniami oraz dobre by było wprowadzenie pojemności jak w przypadku motocykli a nie gówniarz dopiero po prawku zapierdalający swoją bmka 150 w mieście…

    3
    3
    Odpowiedz
  13. Ja nie mogę zrozumieć jednego. Życie ludzkie jest podobno bezcenne, dlaczego w takich miejscach, niebezpiecznych o dużym natężeniu ruchu nie można kurwa zrobić przejść podziemnych, tylko maluję się kurwa pare paseczków instaluje kamerki i nagrywa się fruwające zwłoki, ktoś ma ubaw potem pytam oglądając i analizujac czyja wina?

    8
    1
    Odpowiedz
  14. Niestety jest i druga strona medalu. Piesi potrafią wtargnąć na jezdnię, pomimo, że widzą nadjeżdżający samochód. No i chuj. A ty zahamuj w miejscu. Za tej paskudnej komuny uczono nas i to od pierwszej klasy szkoły podstawowej, że przed wejściem na pasy trzeba się ROZEJRZEĆ, czy nie nadjeżdża samochód. Dzisiaj wielu pieszych ma to w chuju, zwłaszcza tych z słuchawkami w uszach. Wchodzi na pasy i nawet kurwa nie SPOJRZY w prawo. Albo wchodzi na pasy i idzie jakby miał gluta w majtach, z prędkością staruszki poruszającej się o balkoniku. Nie rozgrzeszam kierowców ani rowerzystów, bo pojeby są wśród nas, ale kurwa, elementarny INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY nie powinien zanikać. Wchodzę na pasy i patrzę, czy na pewno ten nadjeżdżający kierowca a – jest w stanie b – chce się zatrzymać. Zawsze można trafić na pojeba, który jedzie i chuj, nawet nie ma zamiaru hamować.

    4
    2
    Odpowiedz
  15. Też mnie wkurwiają piesi i mam na to radę, którą tu już opisałem. Jak widzę takiego, że stoi i czeka, a nic dookoła nie jedzie, to go mijam. Ale staram się wyhaczac takie sytuacje, że jadę powiedzmy prawym pasem dwu albo trzypasmówki i gdzieś za mną z tyłu, sąsiednim pasem napierdala wyładowany tir, a przede mną są pasy i czeka pieszy. Wtedy daję po hamulcach, zatrzymuję się przed pasami, uśmiecham się i szerokim gestem zapraszam pajaca na przejście. Jeżdżę dostawczakiem, więc za mną nic nie widac. Jest więc szansa, że pieszy mnie minie i wpierdoli się wprostpod rozpędzonego tira, który nie zdąży wyhamowac. I masz wtedy jednego buca mniej. Najlepiej to robic z emerytami albo dzieciakami, bo najłatwiej takiego „zakręcic”, a poza tym są to grupy społeczne, które najbardziej ciągną kasę z budżetu. Emeryt bierzę emeryturę i nikt nic z tego nie ma, a dzieciak korzysta ze szkolnictwa, a i tak później wyjedzie na zmywak i będzie miał w dupie podatki w kraju. Próbujcie.

    1
    7
    Odpowiedz

Samotny Wilk vs normy

Jestem człowiekiem samotnym ale najwidoczniej to przeszkadza niektórym, no bo przecież to nie jest hurr norma społeczeństwa durr, szczęście to drugi człowiek rodzina dzieci i inne pierdolenie którego mam dosyć u rodziny znajomych itd. A ja jakoś jestem szczęśliwy i co? Naprawdę są ludzie którzy kurwa muszą udowadniac ze jeśli się wyjdzie z poza schematu to trzeba być nieszczęśliwym? prawda jest taka że to oni mi kurwa zazdroszczą bo inaczej siedzieli by w swoich związkach cicho i nie obchodziloby ich nic innego. Zazdroszczą mi bo sami sa kurwa słabi i nie mogą żyć bez drugiej osoby a ja mam na to wyjebane i nie potrzebuje kurwa nikogo kto mi mąci w mózgu i sprawia ze przestaje myśleć logicznie. Nie obchodzą mnie ludzie, ich problemy, sukcesy, interakcje. Ja nigdy nie pytam co tam u kogoś bo zwyczajnie mam to w dupie. Nie jestem jebanym atencjuszem jak wiekszosc ludzi i nie udaje nikogo żeby wzbucic ich zainteresowanie. Tak samo to ze żyje Apatycznie lub ze mam wyjebane na miłość bo to i tak dla mnie jedynie popęd seksualny, nie jest podobno normalnym poglądem i chuj z tym. Wkurwiaja mnie ludzie i chciałbym żeby każdy z nich o mnie zapomniał. Mogę mieć nawet 800minusów bo to nawet dobrze poskladane nie jest, ale musiałem gdzieś to z siebie wyrzucic

144
25
Pokaż komentarze (73)

Komentarze do "Samotny Wilk vs normy"

  1. Normalnie jakbym sam to pisał.

    23
    1
    Odpowiedz
    1. Ja ostatnio mam to samo co ty a reszta to gowno prawda

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Brawo, mam podobne spojrzenie na tą tematykę – jestem sam, ale zadowolony, a niektórym to przeszkadza. Kij im w ryj. Nie daj się i rób swoje. Pozdrawiam!

    16
    2
    Odpowiedz
  3. chyba wcale nie jesteś taki szczęśliwy skoro tak ci to leży na wątrobie 🙂

    6
    10
    Odpowiedz
    1. Czytaj ze zrozumieniem. Chujowicza nie wkurwia to, że jest sam tylko wszędobylskie wypominania ludzi tak jakby to była ich zasrana sprawa czy jest w związku czy nie. Tak się składa, że ja też jestem singlem odpowiada mi taki stan rzeczy, mogę robić to co chcę, mam więcej hasju na MOJE przyjemności i nikt mi nie mówi co mogę a czego nie mogę. Nie chcę się żenić, nie chcę mieć dziewczyny. Chce mieć tylko kurwa święty spokój bez pierdolenia „Masz już dziewczynę?”, „Kiedy masz zamiar się ożenić”, „Chyba nie chcesz skończyć jako stary kawaler”, „Jak chcesz mieć dzieci to się lepiej pospiesz i znajdź kogoś bo zegar tyka” wkurw mnie bierze jak ktoś się wpierdala z buciorami w mój styl życia.

      18
      2
      Odpowiedz
      1. A masz zamiar w życiu coś zakutasić?

        3
        6
        Odpowiedz
        1. A co to za problem, w tych czasach nawet na dziwki do burdelu nie musisz chodzić. Idziesz na akademiki wyciągasz 500-1000 zeta i jakaś zgrabna 20ka obrabia ci lachę i co tam jeszcze chcesz, albo do klubu stawiasz parę drinków i na pewno jakaś laska po kilku szotach da ci dupy. Popęd seksualny zaspokojony, użerać się z babsztylem nie musisz a i sumienie spokojniejsze bo byle dziwce z burdelu nie zapłaciłeś.

          2
          0
          Odpowiedz
          1. Tylko trzeba umieć podrywać, umieć zagadywać, umieć bajerować, umieć mówić to, co trzeba mówić, żeby ona chciała. I żeby zaspokoić swój popęd w taki sposób, trzeba umieć skutecznie podrywać, zagadywać, bajerować i zapraszać na drinka codziennie.

            0
            2
            Odpowiedz
  4. Tak, tak, nikogo nie potrzebujesz, wszystkich masz dupie i jesteś szczęśliwy. Samotny wilk, człowiek ponad normami i schematami. Świetnie, tylko, że to nieprawda. Czemu się musisz dzielić tymi rewelacjami, czemu tak cię ciśnie (i co to jest), że je musisz z siebie wyrzucać? Wnioski są oczywiste. Tu nie chodzi o słabość, ani o żebranie o uwagę, tylko naturalną potrzebę obcowania z drugim człowiekiem. A ty sobie z tym nie radzisz, nie ty jedyny zresztą. W procesie twojej socjalizacji coś poszło nie tak, zepsute wychowanie, złe wzorce – mniejsza o to, dość, że sobie nie radzisz z emocjami, z relacjami międzyludzkimi. Więc wykształciłeś sobie obronne mechanizmy:” ja to pierdolę”, „ja nie potrzebuję”, „ja jestem ponad to”, „ja jestem samotny wilk”. Naiwnie myślisz, że póki się do niczego nie przyznasz, to nic nie będzie widać i prawda nie wyjdzie na jaw. Choćbyś nawet i wszystkich dookoła oszukał o swoim szczęściu, to siebie nie oszukasz. No dobra, kończę, bo zaraz się tu zleci całe stado samotnych wilków, żeby się utwierdzać na swojej złej drodze. Może kiedyś zrozumiesz o czym pisałem.

    29
    15
    Odpowiedz
    1. Przecież inni też się dzielą swoimi całuskami i specjalnie zatrzymują przede mną na chodniku i obejmują, czemu przede mną? sam se odpowiedz. Ta strona pokazuje na co ją stać i ta. Co zazdrościsz mu? Nie pisz że to głupoty, bo tak jest. Kogo tu cieśnie ? 😉 tylko ciebie widzę . Powodzenia w związku . Szczerze. Ja na razie samotny wilk , kiedyś może w parze. Serio powodzenia, I nie pisz o ciśnieniu jak tu każdy spokojny 😉

      1
      3
      Odpowiedz
    2. Obcowanie z drugim człowiekiem, a bycie w związku to są dwie różne sprawy.

      1
      1
      Odpowiedz
  5. Czyżbyś autorze chujni mieszkał na ścianie wschodniej, a może w powiecie sandomierskim, bo tam ludzie szczególnie interesują się osobami odbiegającymi od utartych „standardów”. Nie przejmuj się i żyj po swojemu, a im to śrut w dupę

    13
    1
    Odpowiedz
  6. A jednak potrzebujesz ludzi bo napisałeś ten tekst. (:

    9
    12
    Odpowiedz
    1. Napisał w nadziei, że się „troszczący” o niego odpieprzą w końcu.

      2
      2
      Odpowiedz
  7. Spoleczenstwu bardziej przeszkadza samotna kobieta. Samotnym facetom daje spokoj.

    21
    1
    Odpowiedz
  8. Jak cię tak ludzie wkurwiają to idź do klasztoru. Człowiek jest istotą społeczną i interakcje między ludźmi są czymś naturalnym tak jak jedzenie, spanie czy sranie. Wmawianie sobie, że jest inaczej nie zmieni faktu, że jesteś osobą kompletnie aspołeczną. Ale nie wiń innych za to, że są normalni.

    10
    15
    Odpowiedz
    1. są normalni bo się wpierdalają gościowi w życie?

      17
      5
      Odpowiedz
  9. Zaraz Ci napiszą, że jak się zakochasz to zmienisz zdanie 😉

    5
    3
    Odpowiedz
  10. Pierdolisz jakbyś miał 20 lat, ważne jest mieć chociaż jedną lub dwie osoby. Prawdziwe, jak ich nie ma to trudno. Ale to co piszesz to niby Twoje wypociny i nerwy, ale dużo ludzi jest co będzie ciebie naśladować, i propagagujesz gówno. Dlaczego żyd lub muslim nie mają takich problemów? BO nie są zjebanymi gojami jak katole i ateiści którzy sie gryzą między sobą i nienawidzą. Stonoga już was podsumował.

    2
    16
    Odpowiedz
  11. łapka w górę z automatu!
    Jakbym czytał o sobie z tą różnicą, że mam swoją kobietkę i… na tym koniec. Cały świat może dla mnie nie istnieć. Wyjebane na jej rodzinę, na swoją rodzinę. Chuj mnie obchodzi co u mojego kuzyna, kuzynki, siostry. Gdyby nie rodzice to pewnie z nikim nie miał bym kontaktu. A tak chcąc nie chcąc odwiedzając rodziców czy to w święta, czy w jakąś niedzielę natrafiam na resztę tych zjebów. Ze wszystkich stron słyszę, że powinienem się integrować z rodziną, napierdolić dzieciaków i nakurwiać z ciotkami o pieluchach i kolorach sraczki dzieciaka. Tfu kurwa! Czuję wręcz nieopisaną ulgę, jakąś taką lekkość, gdy wracam z takich rodzinnych spędów do swojego pięknego, PUSTEGO, sterylnego domu, gdzie mogę się rozjebać przed 60calową plazmą w salonie, w samych majtkach, ze szklaneczką whisky, padem w ręku i kartonem pizzy.
    Spokój, cisza, wiem, że nikt mi nie przyjdzie na chatę niezapowiedziany, a jak ktoś by spróbował to nawet bym nie otworzył bramy. Tak powinna wyglądać dorosłość. Wolny zawód, bez trującego dupy szefa i nadętych współpracowników, z którymi trzeba się integrować, bez popierdolonej rodziny, która mówi ci jak masz żyć i zasmarkanego kluska, któremu trzeba wymieniać obsrane pieluchy 20 x na dobę. Kobieta cały dzień może sobie chodzić w pończoszkach po domu.
    Namiastka wolności w tym chorym świecie.
    A jeszcze najlepiej widać ile warta jest rodzina w momencie jak umiera babka/rodzice i zaczyna się wojna w sądach o spadek. Komedia. Ludzie, którzy dzielili się opłatkiem 2 miesiące wcześniej i polewali sobie wódę pod śledzika teraz obrzucają się inwektywami żeby wydrzeć jeden drugiemu o pare tysiączków więcej.
    Smarzowski powinien film nakręcić o takiej typowej polskiej patolce, która bije się o spadek po babce

    24
    5
    Odpowiedz
    1. To uważaj, żeby ci tej dziewczyny nie zabrakło, bo zostaniesz sam jak pies z ręką w nocniku życiowy cwaniaczku.

      5
      10
      Odpowiedz
      1. Ty jesteś człowiek-schemat. Takie frazesy to już na nikogo nie działają. Kobiet w Polsce jest miliony, wolne, rozwódki, do wyboru do koloru.

        2
        3
        Odpowiedz
      2. ahahaha jak zabraknie to inna będzie chodziła po domu w pończoszkach. Gość który stał się niezależny i dobrze mu się wiedzie jest życiowym cwaniaczkiem? Co za pojebany pojeb -_-

        5
        3
        Odpowiedz
      3. Albo się dorobi i w domu spokojnej starości młoda cycata pielęgniarka będzie mu codziennie podawać leki i o niego dbać. A ty będziesz się użerać ze starą jędzą.

        2
        0
        Odpowiedz
    2. potwierdzam to, co napisał przedmówca. wcale nie jest powiedziane, że będziesz z tą dziewczyną wiecznie

      2
      0
      Odpowiedz
  12. Uuuu… klękajcie narody… „Mundrości” 20-letniego leszcza.
    Poczekaj trochę, zobaczysz, jak to jeszcze przeklinał będziesz.

    10
    19
    Odpowiedz
  13. Mam tak samo najlepsze jest to,że w tych czasach ludzie utworzyli sobie grupki,które wg nich są spoko a reszta wykracza poza tą normalność i albo jest przez to gnębiona,prześladowana albo wyśmiewana i obgadywana na każdym kroku.
    Mnie wkurwia to,że w dzisiejszych czasach ludzie którzy nie pija,nie biorą narkotyków,ćwiczą lub nie ale się tym nie chwalą,nie mają zjebanych snapchatów,mają pasję inna niż te co podałem wcześniej są przez społeczeństwo wypierani.Jebać tych pajaców i tyle!

    28
    4
    Odpowiedz
    1. Dobrze mówisz. Zgadzam się.

      10
      2
      Odpowiedz
  14. Mam to samo.Czuję się świetnie sam,realizuje swoje hobby które przynosi mi dochody.W wolnym czasie lubie obejrzeć film,posłuchać muzyki.Ludzie mnie nudza,męczą,wkurzają.NIe lubię jałowych rozmów.

    21
    3
    Odpowiedz
    1. Do czasu. Módl się, by ci się nie odmieniło.

      4
      7
      Odpowiedz
    2. Rasa ludzka. Najwieksza zguba naszego swiata. Uwazam ze okolo 90% populacji to idioci i psychopaci.

      15
      1
      Odpowiedz
  15. Tak generalnie masz rację, ludzie którzy się do ciebie przypierdalają zasługują co najwyżej na poobiedniego pierda w ich stronę.

    Jednakże powiem ci, że jak słyszę, że ktoś kto żyje samotnie wychodzi poza schemat, to się mi śmiać chce. Mam prawie 40 lat i obecnie całkiem spora liczba moich znajomych (tak na oko z 30%) żyje samotnie. Wśród facetów ten odsetek bedzie ze 40%, wśród kobiet ze 20%. Obecnie to nic niezwykłego, żadne wielkie halo. Życie samemu, hedonizm, skupienie się na sobie, to w dzisiejszym społeczeństwie schemat B, zaraz po schemacie A czyli życiu w parze.

    15
    2
    Odpowiedz
    1. Mezczyxni 40 a kobiety 20? To z kim te kobiety sa? Liczyc ty umiesz?

      0
      4
      Odpowiedz
      1. A Ty czytać? WŚRÓD JEGO ZNAJOMYCH.

        3
        1
        Odpowiedz
  16. jesteś introwertykiem wrażliwcem 😉 nie zamartwiaj się tak bo tracisz cenną energie ! szkoda zdrowia tego psychicznego jak i fizycznego bo niestety jest to powiązane 🙂 Musisz się wyluzować.

    8
    4
    Odpowiedz
  17. no i chuj ci w dupe

    4
    7
    Odpowiedz
  18. Ejjj lubie cię mam tak samo pozdro

    4
    1
    Odpowiedz
  19. Jeśli tak zajebiście odpowiada Ci bycie samemu i nie obchodza Cię inni ludzie, to czemu na chujni o tym piszesz?

    7
    6
    Odpowiedz
    1. bo on chce wam jakoś przekazać żębyście sie odjebali od niego 😀

      2
      2
      Odpowiedz
  20. Mam dokładnie tak samo stary, więc wiem co to znaczy.

    2
    1
    Odpowiedz
  21. Przestań walić konia na miesiąc. Samotność znacznie Ci dziwnie przeszkadzac. Powodzenia!

    8
    6
    Odpowiedz
  22. a czym sie rózni Twoje podejście od ich? Oni uważają,że „jak to samemu”, a ty że „jak to z kimś”. Ty masz swój schemat oni swój. Jakby Ci nic nie przeszkadzało, to byś tych pytań nie zauważył.

    4
    5
    Odpowiedz
  23. Mam podobne odczucia. Szkoda gadac o tych podlych ludziach interesujących się nie swoimi sprawami, szkoda strzepic ryja 🙂

    3
    1
    Odpowiedz
  24. Zostaniesz moim mężem? Jakbym czytała o sobie. Dokładnie to samo! Ja też nie znoszę życia według obrzyganych, szarych schematów! Nie każdy w życiu chce zakładać rodzinę i nie każdy ma aspiracje, by zostać lekarzem i wybudować dom z basenem pod wiciokrzewem. Ale nie… Taka kolej rzeczy. Szkoła, studia, praca, dom, rodzina i tak do usranej śmierci. Nie przejmuj się tymi baranami, to Oni właśnie są zbyt ograniczeni by żyć tak, żeby być szczęśliwym, robią co reszta. Szanuję Cię za to, że masz swoje zdanie, bądź sobą!

    16
    6
    Odpowiedz
    1. Przeczytaj swój komentarz ponownie. Jesteś tak samo tępa jak oni. Niby widzisz sęk, a wtaczasz się w ich społeczeństwo.

      6
      11
      Odpowiedz
    2. Brawo za takie podejście, chętnie bym Cię poznał jako bratnia dusza, bo mam to samo zdanie w tym temacie. 🙂

      2
      1
      Odpowiedz
  25. 100/100 bracie

    6
    2
    Odpowiedz
  26. Jesteś w porządku, bo wyszedłeś z matrixa, w którym żyje 90% ludzi. Zyj po swojemu, ale nie wchodź w interakcje z ludźmi z matrixa, bo zawsze będziesz odrzucany, jako dziwoląg. Rób swoje, oni robią swoje, zobaczymy, kto lepiej na tym wyjdzie.

    21
    2
    Odpowiedz
    1. Osoba ktora szuflatkune ludzi to zwykle scierwo.

      4
      1
      Odpowiedz
  27. Kozak. Lubie cię chociaż wiem, że masz to w dupie „D

    7
    2
    Odpowiedz
  28. Kurna stary, postawilbym Ci Jacka albo Johnego za Twoją postawę 🙂 tak trzymać

    8
    5
    Odpowiedz
  29. Rozumiem bo też tak mam

    3
    1
    Odpowiedz
  30. Też jestem typem samotnika i większość ludzi mnie wqrwia, ale wiem, że bycie samotnym na dłuższą metę nie jest dobre. Chodzi mi w tym miejscu o potrzebę posiadania tej jednej osoby na której by tobie zależało i odwrotnie. Człowiek bez ukochanej osoby staje się zgorzkniały. Widzę to po sobie.

    17
    2
    Odpowiedz
    1. Też prawda, ale kobiety nie można blisko do siebie dopuszczać – gdy odkryje Twoje wady to zacznie Tobą gardzić i wymieni na jakiegoś bad boya.

      3
      1
      Odpowiedz
  31. To, że masz miłość głęboko w dupie to jedno. Ale, że gówno cię interesują problemy i sukcesy innych, znajomych, oznacza, że jesteś zwykłym palantem, kręcącym się wokół własnego obsranego ogona, na którego zwyczajnie szkoda czasu. Dziwne jest tylko, że ty się w ogóle z kimś spotykasz

    10
    12
    Odpowiedz
    1. jak ktoś jest szczery to nie znaczy że jest palantem

      8
      2
      Odpowiedz
      1. Nie za szczerość został nazwany palantem, palancie

        5
        4
        Odpowiedz
        1. Ale cieszenie się z sukcesów innych nie jest szczere. Czyiś sukces to Twoja porażka.

          0
          4
          Odpowiedz
  32. lepiej jest posiadac siebie niz kogos, wystarczy w siebie uwierzyc i pokochac siebie

    6
    2
    Odpowiedz
  33. Jestem żona i matka i nie uważam, ze to jest jedyny sposób na życie. Mój teść jecie mojego samotnego szwagra 40+ ze nie ma rodziny. Co święta gadka do wyrzucania, zawsze mowię, ze to nie jest jedyny scenariusz na życie, to, ze jest nadal najpopularniejszy nie znaczy, ze taki najlepszy i porządny. I kurwa nie wiem czemu, mówiąc szczerze, a przy okazji w obronie szwagra, on mnie nienawidzi. Nawet to mnie ciekawiło kiedyś:) singlem być jest ok, mieć wywalone tez. Różnorodność jest ok, bez napinki, sraj na uwagi życzliwych.

    5
    1
    Odpowiedz
  34. Spójrz na komentarze ile jest takich ludzi. Większość Cię popiera lub ma tak jak ty. Dalej uważasz że to nie schemat?

    3
    2
    Odpowiedz
    1. Ale to tylko internet, chujnia. Nasi znajomi w 90% ładują się w związki i tylko gdy się sparzą to chcą być sami. Ale potem i tak znowu lecą jak ćmy do światła. 🙂

      3
      1
      Odpowiedz
      1. Trafiłeś w sedno. I przez ten krótki często czas w samotności kreują się na singli z wyboru , że jacy to oni są silni będąc samemu. Nie mając pojęcia co to znaczy być urodzonym, prawdziwym introwertykiem. Śmiać mi się chcę z takich słabych upozorowanych ludzi.

        3
        2
        Odpowiedz
  35. Ja na przykład marzę o dziewczynie i chciałbym mieć, a nigdy nie byłem w związku, mam już trzydzieści lat i ostatnie dziesięć dosłownie przeciekły mi przez palce. Myślę jednak, że uporałem się i uporządkowałem kilka spraw w sobie. Boję się jednak tego, że na znalezienie kogoś dla siebie nie starczy mi czasu w życiu.

    5
    1
    Odpowiedz
    1. Zanim się władujesz w związek musisz zrozumieć jak kobieta działa. Wejdź na stronę braciasamcy i czytaj, a nie zniechęcaj się.

      5
      3
      Odpowiedz
  36. Mógłbym napisać bardzo dużo ponieważ doskonale rozumiem sens tej chujni. Ale po prostu mi się nie chcę. Krótko, prawdziwy ekstrawertyk nigdy nie zrozumie prawdziwego introwertyka z naciskiem na prawdziwy. Wbrew pozorom introwertycy to bardzo silni ludzie, mimo wielu słabości. Paradoks ale gdyby zamienić miejscami dwoje w ten sposób skrajnych ludzi, ekstrawertyk szybko by wykorkował. Życie introwertyka „samotnego wilka” to ogromne wyzwanie, nie każdy jemu podoła. Wiem co piszę. Pzdr

    2
    1
    Odpowiedz
    1. Nic mi do tego czy żyjesz sam czy z kimś. Znam ludzi żyjących samotnie z różnych powodów, ale nikt z nich nie wyraża się w taki sposób o ludziach tworzących rodziny jak ty. „Zazdroszczą mi bo sami sa kurwa słabi i nie mogą żyć bez drugiej osoby …” Słabi? Kurwa! Słabi. Przez całe życie miałam okazję poznać tylko jednego faceta, który co chwilę się żenił „bo bez kobiety to on żyć nie potrafi”. On był słaby. I beznadziejny. Co ty możesz wiedzieć o życiu w związku? Różnie można mówić, ale stały związek, dzieci – to dopiero jest wyzwanie. To ty jesteś słaby. Co ty wiesz o tym jak trudno nieraz przechodzić różne sytuacje w związku bo „na dobre i na złe”? Co ty wiesz o lęku o dziecko, kiedy w środku nocy okazuje się, że ma 40 stopni gorączki? O nieprzespanych nocach? A kiedy podrośnie, jest godzina 12 w nocy nie odbiera komórki i umierasz z lęku czy się coś nie stało. A kiedy dorośnie i wraca nieszczęśliwe, poranione przez życie, a ty nie możesz nic zrobić, tylko bezsilnie patrzeć bo to nie twoje życie i już nie możesz się wtrącać. Musi samo doświadczać konsekwencji swoich działań i wyborów. To nie jest życie dla ludzi słabych. Gówno wiesz o życiu, a osądzasz innych. Piszesz, że jesteś szczęśliwy. Puste słowa. Człowiek szczęśliwy nie pluje tak na innych, nawet jeśli zadają niewygodne pytania.

      1
      4
      Odpowiedz
  37. Żyj po swojemu tak jak żyjesz i przestań dawać jebanie o innych, albo lej po mordach, albo wal cięte riposty. Człowiek który widzi jak ten cały syf wyglądy i jest świadomy tego że zakładanie rodziny teraz, ze względu na kurewstwo kobiet się po prostu nie opłaca, bo gwarancji że to wypali nie ma nawet minimalnej, a jest prawie pewne że coś się spierdoli. Polaki robaki uwiązane w swoich gównozwiązkach, z tępymi bachorami i roztyłymi lochami za żony, w swoich gównopracach z których nie starcza im na godne życie tylko na gównianą wegetację i poza upijaniem się nie mają co ze sobą zrobić, to cię będą szkalować
    To jest taka mentalność podludzi, po prostu sami weszli w gówno i mają do ciebie pretensje że buty masz czyste

    2
    1
    Odpowiedz
    1. Nie karmić trolli. Nie karmić …
      Nie, kurwa, nie wytrzymam. Ty trollu widzisz to co chcesz, a może muchy ci okulary zasrały. Twoja sprawa. Ale to, że tak wrednie piszesz o kobietach i związkach to już też moja sprawa. Otóż w swojej ograniczonej mózgownicy nie jesteś w stanie zrozumieć, że kurestwo mężczyzn również nie daje gwarancji, że będzie dobrze w związku. A Polakiem to ty już nie jesteś, że tak w nas gównem rzucasz? No to bardzo dobrze bo takich chorych pojebańców tu nie potrzeba. Siedź sobie, gdzie tam siedzisz, licz sobie te swoje dolary czy co tam masz (może przed sześćdziesiątką starczy żeby kupić sobie na żonę jakąś młodą filipinkę) i nie wracaj tu na stare lata, żeby moje dzieci nie musiały pracować na zasiłek dla takiego palanta.

      0
      1
      Odpowiedz

Właściciele psów cz.2

Zainspirował mnie wpis „jebani właściciele psów”.
Jestem Ratownikiem Medycznym.
Ile razy już miałem wyjazdy gdzie zajeżdżamy do domu a tam wybiega pies.
– Proszę zabrać psa
-[z tym jebanym uśmieszkiem jakby to było kurwa oczywiste że 1,5 metrowy kurwa wilk biegnie szczekając] Paaanie spokojnie on nikogo wżyciu nie ugryzł.

I to kurwa oburzenie kiedy w końcu stawia się ultimatum, że nie wyjdziemy z karetki puki pies nie zniknie. No ja pierdole, kurwa mać jak to ciężko wytłumaczyć. I to jeszcze kurwa muszę dyskutować… Chuj, że przez radio przypadek brzmi poważnie i chuj wie, może każda minuta się liczy, ale nie, szarik kurwa ważniejszy….
Jak powiedział pewien słynny Polski polityk : „Szkoda strzępić ryja…”

Ale to jeszcze nic. Akcja w domu, my zajęci pacjentem, wbiega pies kurwa. Przyczajony zawczasu, albo ktoś go wypuścił, chuj, nie ważne…

– Proszę zabrać psa
– odpowiedź ta sama + panie nie bądź taki zestresowany, tym kurwa wkurwiającym mnie tonem jakbym to ja jakiś wrażliwy był i się czepiał.

Ludzie posiadający psy jeśli to czytacie:

Pomijając 4312 zapachy jakie mam na sobie od perfum po zapach jakiejś meliny, to do chuja Pana czasem musimy pacjenta szarpnąć, potrząsnąć, krzyknąć, żeby ocenić świadomość. Czasem musimy wbić igłę, albo kurwa porazić prądem. Czy wasz pies kurwa jest w stanie wyłapać kontekst, że to pomoc, a nie kurwa atak na jego właściciela?! Wątpię. Niektórzy ludzie nie potrafią.

Poza tym- bo przecież szarik najważniejszy- czasem, gdy się śpieszymy do położymy złamaną ampułkę/ igłę na podłodze. Co kurwa robi pies jak widzi coś nowego? Bierze kurwa wącha, a czasem jeszcze poliże, więc…
Zamykać psa w kiblu i zamknąć mordę debile!

Gdy pracowałem na SORze to nigdy, NIGDY, N I G D Y, nie było przypadku pogryzienia przez psa, który gryzie.

143
6
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Właściciele psów cz.2"

  1. No i masz chłopie rację.

    14
    1
    Odpowiedz
  2. Większość „psiarzy” nie zrozumie ostatniego zdania co – być może – zobaczymy w komentarzach. Zresztą, kiedy już się tutaj odezwą, będzie podobnie jak pod chujnią o religii w szkole.

    4
    1
    Odpowiedz
  3. Dobrze gadasz, tylko że sprawa nie dotyczy jedynie właścicieli psów. Po prostu ludzie są tępi. Zobacz, że jak pyta przeprowadzała ankietę na ulicy ‚co by pan/pani zrobił(a), gdyby się dowiedział(a), że pana/pani syn jest homo sapiens?’, to połowa respondentów odpowiedziała, że wywaliła by z domu. No kurwa, czego się spodziewać po takich tłukach?

    20
    2
    Odpowiedz
  4. Masz racje, chociaz poprzedniego wpisu nie czytalem, a to ciekawe. Ja sam zostalem pare razy pogryziony przez psy jak bylem maly i teraz mam cos w rodzaju psiej fobii. Nienawidze tych zwierzat a one chyba to czuja, bo zawsze na mnie szczekaja. Jedyne psy ktore lubie, to male yorki albo inne male psiaki, ktore wiem ze nie moga mi zrobic krzywdy. Mimo to, dwa razy mi sie zdarzylo, ze zostalem pogryziony przez takiego psa-miniaturke, np. kiedys jak u kumpla na grillu wypakowywalismy rzeczy z auta, taka mala kurwa podbiegla (chiuaua) i ugryzla mnie sciegno achillesa. Wychowalem sie na wsi i u nas bardzo czesto ludzie wypuszczali psy luzem. Jak juz bylem na studiach i przyjezdzalem do domu na weekend, za kazdym razem dzwonilem na pizdy jak tylko widzialem, ze pies lata spuszczony kolo domu. Nie wiem jak wyglada ta sprawa od strony prawnej, ale moja mama pracuje w urzedzie gminy, i jej znajomi czesto jezdza z jakas pomoca czy kontrola do patologicznych rodzin, maja tez kontakty z policja, i mowili, ze ciezko jest wyegzekwowac jakakolwiek kare za cos takiego. Poza tym, przyklad idzie z samej gory, bo koles ktory mieszkal 500m od mojego rodzinnego domu i byl policjantem, tez wypuszczal swojego psa, ktory oczywiscie nie gryzie. Co za pierdolona patologia, mial dom przy glownej drodze, i ta wlochata kurwa przypierdala sie do kazdego dzieciaka ktory szedl do szkoly… Kiedys szlismy na deski na gorke w naszej okolicy i kumpel przykurwil temu psu z narty w pysk jak sie do niego rzucil. Odlecial z piskiem a zona tego policjanta nas potem straszyla policja i sadem – ona sama byla dyrektorem pobliskiej szkoly (sic!). Co za popierdoleni ludzie.

    22
    4
    Odpowiedz
    1. Co to znaczy: „ciężko wyegzekwować karę”? Owszem, wiem, jakie są u nas przepisy, ale do chuja pana, można zrobić krok dalej: wystawić mandat -> opcja 1: przyjmuje, płaci, opcja 2: nie przyjmuje, do sądu -> ściągalność należności -> nie uda się, to do rejestru dłużników i windykacja -> kara + odsetki + odsetki od odsetek + haracz dla windyków -> repeat until chuj głupi zmądrzeje. To takie proste! Przecież, do chuja, nie można nic nie robić tylko dlatego, że ktoś mówi „nie”. To on jest wykroczeniowcem, do ciężkiej kurwy Babilonu!

      1
      0
      Odpowiedz
  5. Sto procent racji. Polacy to naród wsiowych debili

    12
    6
    Odpowiedz
    1. Zmień narodowość. Będzie jednego mniej.

      4
      3
      Odpowiedz
  6. Chuj z psami i tak wstrzykujecie pacjentom Pavulon……bo mamy kapitalizm.

    6
    12
    Odpowiedz
    1. W baicie chodzi o to, żeby był delkatny. Z kapitalizmem to już robi się oczywiste. Nie opanowales podstaw. Żal.

      2
      4
      Odpowiedz
      1. Jeszcze raz, tylko po polsku.

        6
        1
        Odpowiedz
  7. Święta racja. Podpisuję się pod tym tekstem (Chujni). Głupota ludzka nie zna granic.

    7
    1
    Odpowiedz
  8. Nie wiedzialem, ze istnieje taka nienawisc pomiedzy sluzbami ratowniczymi a policja. Czy to przez rywalizacje o przyjmowanie zgloszen?

    12
    0
    Odpowiedz
  9. Mam hodowle psow I zgadzam sie z autorem w 100% ma chlop racje w kazdym zdaniu…

    7
    1
    Odpowiedz
  10. Ten tekst powinien być odczytywany codziennie w tv !

    2
    0
    Odpowiedz

Szacunek do cudzej pracy

Tak się składa, że znam się trochę na elektronice, więc czasami wpada mi jakaś drobna robota. Raz miałem taką sytuację, znajomy z pracy przyniósł mi do naprawy radio, nie grają głośniki. Szybka diagnoza, padła tzw. końcówka mocy i spuchł kondensator. Musiałem iść do sklepu kupić te części, okazały się śmiesznie tanie, dałem za nie 2,3zł. Wymieniłem, zadziałało. Przychodzi znajomy po radio, już się z nim zwija, a ja mówię, że za robotę chcę 5zł. Tak kurwa, 5zł, bo chciwy nie jestem, znajomego zdzierać nie będę. A części się zwrócą i na browara będzie. A ten oczy takie zrobił i zatkało go do reszty, że on w ogóle musi mi coś płacić. „Myślałem, że masz te części” mówi do mnie. Rozjebało mnie to. Specjalnie dymałem do sklepu, poświęciłem mój czas na naprawę i zażądałem żałosnego wynagrodzenia, a ten jeszcze ma jakieś ale. W ostateczności mnie „spłacił”. Trwał to 3 miesiące. Co jakiś czas po pracy, na przystanku (jeździmy tą samą linią), podchodził do mnie i od nie chcenia rzucał mi drobniaki wygrzebane z brudem z dna kieszeni, po 40, 50 gr. Skąd się tacy ludzie biorą?

138
7
Pokaż komentarze (39)

Komentarze do "Szacunek do cudzej pracy"

  1. Skąd się biorą ? Z cebulandii.

    10
    1
    Odpowiedz
  2. Sam też jesteś jakiś dziwny. Chcesz od kogoś kasę, to mu mówisz przed robotą ile. Jeśli to traktujesz w kategoriach zarobkowych, to dajesz zależnie od znajomości rabat mały średni, duży, ale generalnie bierzesz jakieś normalne pieniądze. Jak chcesz na piwo, to mówisz, żeby ci postawił i będziecie kwita. Ale jak wystrzeliłeś, że chcesz 5zł, to nie wiadomo czy to jakiś żart, czy kurwa co…..

    4
    10
    Odpowiedz
    1. To idź naprawić samochód tak, żeby na koniec nie usłyszeć tekstu „a to będzie 200zł więcej bo coś tam”. Poznaj realia trochę

      1
      1
      Odpowiedz
    2. Tak, bo 5 zł to taka kwota, na która trzeba brać kredyt, albo spłacić ją na raty 🙂

      4
      0
      Odpowiedz
  3. Po pierwsze patałachu (ukłon w stronę mesia), po diagnozie nie uprzedziłeś znajomego o ewentualnych kosztach, więc nie powinieneś oczekiwać zapłaty za tą pracę.
    Po drugie, jeśli nie wykonałeś punktu pierwszego, to nie powinieneś także pierdolić o „moim czasie” bo nie musiałeś się zajmować tym radiem.
    Nie jesteś chciwy? Może i nie, ale na pewno, nie jesteś do końca uczciwy.
    Jakie to szczęście, że cię nie znam.

    4
    31
    Odpowiedz
  4. Może trzeba było powiedzieć że za robotę chcesz czteropaka i wypijecie to razem? Ale ty chyba jednak nie lubisz tego swojego znajomego.
    Odpowiadam na pytanie na końcu: biorą się z reakcji parówek z cebulą w obecności wilgoci. Tak zwany parówczan cebuli.

    4
    1
    Odpowiedz
  5. Ci elektronicy to w ogóle najgorsze kmioty. Ledwo taki umie cokolwiek zlutować, mówi jakieś niezrozumiałe „kodensator” a chciałby za byle pierdnięcie łoić kasę.

    2
    13
    Odpowiedz
    1. Rzeczywiście , złoił kasę….

      2
      0
      Odpowiedz
  6. Trzeba było zawołać minimum 50 zł od razu by nabrał szacunku do twojej pracy

    16
    0
    Odpowiedz
    1. I wlasnie o to chodzi ☺

      1
      0
      Odpowiedz
  7. Obśmiałem się jak norka. Po wnikliwym śledztwie stwierdzam, że pacujecie fizycznie na hali lub magazynie w markecie, także nie wymagaj poziomu akademickiego w większości sytuacji.

    2
    2
    Odpowiedz
  8. Ha,człowieku,to jak bym o sobie czytał.Też jestem elektronikiem hobbystą.Naprawiam znajomym rzeczy.Często robię to za darmo,mam dużo części z „wylutu” z innych sprzętów więc kosztów nie ponoszę często.Miałem nieraz sytuacje że umówiłem się że dana osoba przyjdzie po naprawiony sprzęt a tu nic,nie ma jej.I to ja muszę dzwonić za nią.Nieraz niektórzy „to przyjdź ty”.I ja chuj,dymałem na piechotę.Albo raz umówiłem się z jednym znajomym a że on miał czas tylko rano o 6 to wstaję specjalnie a tu…nie ma go!Reasumując,robiłem to bo uwielbiam naprawiać sprzęty,ludzie to wykorzystywali a ja jak ostatnia cipa.Teraz pierdole,nie robię nic nikomu za darmo ani nie dymam do kogoś ze sprzetem.Odbiór tylko w domu moim i pieniążki do ręki.80% ludzi już mi nie daje rzeczy do naprawy bo skończyło się „po znajomości” naprawianie.Ale przynajmniej zachowałem godność.

    21
    0
    Odpowiedz
  9. Tu autor posta „Mówienie ludziom nie”. Jakoś mnie to nie zdziwiło, totalny brak szacunku i jeszcze te rzucanie wygrzebanych monet przez 3 miesiące – porażka. Teraz wiesz, aby następnym razem nie wchodzić w takie układy. Pozdrawiam.

    19
    0
    Odpowiedz
  10. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to nie żebrałbyś o 5 zł na gaz do matiza w gazie. Miałbyś gest. Zarabia się w Interesach, a z przyjaciółmi się pieniądze wydaje. Myślisz, że Prezes i Prawdziwy Mężczyzna liczy 50 zeta prezesowi NBP za każdą szklaneczkę niebieskiego Johny Walkera? Wręcz przeciwnie – jak w polu widzenia pojawi się sługus Prezesta, który dostaje 1200 zł brutto, to Prezes pozwala prezesowi NBP wypuścić z ręki na podłogę całą butelkę trunku. Celów jest kilka – żeby sługus był w ruchu – jak się będzie nudził, to głupie pomysły pojawią się w głowie. Żeby sługus wiedział, kto jest Panem i jakie ma możliwości (jak bez mrugnięcia okiem może rozjebać butlę o wartości tygodniówki sługusa, to znaczy, ze stać go na znacznie więcej). Żeby poniżyć sługusa – poniżony, bardziej niepewny siebie – bardziej służalczy i tani. W dobie niskich stóp procentowych i taniego kredytu wielu bierze ogromne pożyczki na klity, matizy i stare iphony. Później na to chuchają i dmuchają, bo kolejnych nie będzie. Zapamiętaj jednak robaku – miarą Prawdziwego Bogactwa jest to, ile możesz wyjebać do śmietnika bez mrugnięcia powieki.

    3
    30
    Odpowiedz
    1. Ty Mesio, powiedz mi jak to kurwa jest że zarabiamy podobnie, a ja jeżdżę tylko cytryną C2 z instalacją LPG? Nie kumam tego… zapierdalam pół roku w roku, mam swoich sługusów co mi nawet torta pieką na urodziny i jak trzeba to by nawet gałę opierdolili. Może nie w takich ilościach jak u ciebie w obozie pracy ale zawsze paru pod ręką…
      ….a co do łychy to też tankujemy gdzie indziej. Ja bym tych popłuczyn Jasia Wędrowniczka nie wziął do ust, bo to smakuje jakby jakiś Szkot ze śmierdzącą dupą wpadł do beczki, zdechł i zjebał cały smak, a później to rozcieńczyli bimbrem dla niepoznaki. Trochę szlachetniejszą łychę pijam…

      -Janusz Kiełbasa

      4
      1
      Odpowiedz
      1. Pod postem jest dwóch mesi

        0
        1
        Odpowiedz
  11. Trzeba było powiedziec że doliczasz robocizne 50 dyszek i byś pozbył „znajomego” frajera na zawsze.

    2
    0
    Odpowiedz
  12. NApisał tu ktoś że elektronicy to myślą o sobie niewiadomo co i to racja jest bo normalnie w sklepie taki na przykład zegarek z termometrem kosztuje 40 zeta a jak spytałem elektronika (dobry znajomy od wielu lat) żeby mi zrobił taki zegarek ale żeby jeszcze miał taki niebieski wyświetlacz to mi powiedział że wziąłby za to ponad 500 zeta. Normalnie w dupach się poprzewracało inżynierkom od siedmiu boleści.

    1
    25
    Odpowiedz
    1. Piszesz na serio czy to prowokacja?.Po pierwsze elektronik nie jest od robienia zegarków,tak samo jak mechanik od robienia rowerów.Taki zegarek kosztuje w sklepie 40zł bo ktoś wcześniej go zaprojektował i wyprodukował w tanich Chinach w setkach tysięcy sztuk.A Ty myślisz że ktoś Ci zaprojektuje od podstaw zegarek i to w jednej sztuce tylko.

      8
      1
      Odpowiedz
      1. NIc nie musi projektować od jakiśtam podstaw. Są gotowe scalaki do zegarków tylko trzeba mieć łeb i być fachowcem i wiedzieć jak to połączyć. Jesteś taki sam kiepściutki inżynierek który tylko potrafi krzyczeć co to nie on zamiast brać się do uczciwej roboty. Krowa kiedy głośno ryczy mało mleka daje.

        2
        7
        Odpowiedz
        1. To czemu sobie sam nie zrobisz? Tylko pierdolisz smutki tutaj.

          1
          0
          Odpowiedz
  13. Patałachu, Pana twojego, Mesia, dziwi, że cię to w ogóle dziwi. Żyjesz przecież w Cebulandii -krainie w 99% składającej się z zawistnego, zaściankowego, pazernego i wrednego motłochu… /Mesio

    PS. Panu waszemu śniło się dziś w nocy, że na działce ogrodniczej, którą drzewiej rodzina jego posiadała, został napadnięty przez Smolenia i jakiegoś niezidentyfikowanego osobnika. W obronie koniecznej Smoleń dostał od Pana waszego, Mesia, solidny wpierdol, w wyniku którego tak sobie leżał na ziemi na tej działce.

    No a po obudzeniu się, Pan wasz odpalił kompa i na Onecie przeczytał o śmierci Smolenia… 🙁

    Kurwa, niedługo strach będzie Panu waszemu pójść spać, bo to nie jest pierwszy raz, kiedy Pan wasz styka się z niewytłumaczalnym.

    Anyway, RIP, Boguś. Byłeś zajebistym kabareciarzem i artystą, a teksty Mesio pamięta do dziś i do usranej śmierci pamiętał będzie. I ma nadzieję, że „w piekielnej kadzi nie będziesz miał dreszczy” 😉
    (https://www.youtube.com/watch?v=KB8ob8hskNs)

    6
    19
    Odpowiedz
    1. Mesiu sam jestes cebula.

      2
      1
      Odpowiedz
  14. TO nie może być prawda, idź do spowiedzi gimbusie

    0
    1
    Odpowiedz
  15. Jego strata. Nie będziesz miał czasu jak mu znowu coś nawali i już. Ja mam znajomego informatyka. Nawet jak się broni to wciskam mu kaskę bo lubię go i chcę mieć „czyste” relacje.

    19
    0
    Odpowiedz
  16. Następnym razem przed przystąpieniem do naprawy podajesz koszt części + koszt swojej pracy. Jeśli klient to akceptuje i płaci przystępujesz do działania. Póki nie masz pieniędzy w dłoni, ani myślisz o jakimkolwiek działaniu. Jesli juz naprawiłeś i czekasz na zapłatę, to nie wydajesz urządzenia póki nie dostaniesz pieniędzy. Tutaj nie chodzi o to czy to jest 5,10 czy 100zl. Chodzi o podejscie kolegi do Twojej osoby, potraktował Cie jak darmowego serwisanta, skoro chce serwisanta to niech zapłaci tak jakby płacił za serwis, a nie 5zl.

    3
    1
    Odpowiedz
  17. Ja pierdole, ja wszystko rozumiem, ale zeby 5zl skapic na naprawe jak polowe z tego kosztowaly czesci, kurwa ja chociaz bylem biednym studentem to za takie przyslugi stawialem znajomym ktorzy mi pomogli 4-pak piwa albo flache, czyli 15-20zl – nie raz sie nie mialem okazji sie zobaczyc to po prostu robilem przelew bankowy. A ten chuj taki skapy

    9
    0
    Odpowiedz
  18. 5zl? Najpierw Ty zacznij miec szacunek do swojej, zeby inni zaczeli miec do Twojej.

    2
    2
    Odpowiedz
  19. To na pewno nie było na zachodzie Polski, takie rzeczy to tylko za linią Wisły maja miejsce.

    4
    3
    Odpowiedz
  20. Zniszcz go. Tacy podludzie nadaja sie tylko do utylizacji. Jak przyniesie jeszcze raz do naprawy to podlacz samsunga galaxy s7 do obwodu w radiu. Jak wlaczy to mu sie spali dom. Pozostaj ci tylko miec nadzieje ze cierpial przez dlugi czas.

    2
    1
    Odpowiedz
  21. Dlatego przestałem naprawiać sprzęty ludziom dookoła i odwalać tzw. fuchy.

    5
    0
    Odpowiedz
  22. „mówię, że za robotę chcę 5zł.”W ostateczności mnie „spłacił”.
    Gratuluję. Na szczęście ci się udało. Strach pomyśleć co by było gdyby cię nie spłacił. Na przyszłość skorzystaj z firmy windykacyjnej.

    1
    7
    Odpowiedz
  23. „Skąd się tacy ludzie biorą?”Ze wsi!

    0
    4
    Odpowiedz
    1. Ludzie ze wsi są niekiedy bardziej w porządku od tych z wielkich miast, choć jak wszędzie zdarzają sie wyjątki.

      3
      1
      Odpowiedz
    2. Można powiedzieć, że już nie raz to przerabiałem. Jeżeli ktoś coś chce to zawsze będzie, ale kiedy my potrzebujemy, to nie ma nikogo.

      0
      1
      Odpowiedz
  24. „Skąd się tacy ludzie biorą”? Ty nam powiedz, to twój znajomy:)

    0
    0
    Odpowiedz
  25. Pojebany kolo ze nie da pięciu złotych za naprawę przecież to jest śmieszna kwota

    2
    0
    Odpowiedz
  26. No i masz za swoje autorze jedną ważną lekcję, a mianowicie
    >nigdy nie rób jakiejkolwiek roboty za darmo
    To jest twoja wiedza, twój czas bo przecież sama ci ta wiedza magicznie do łba nie wpadła, i za to ci powinni zapłacić
    A jak nie chcesz od kogoś brać pieniędzy bo znajomy czy coś, to na zasadzie przysługa za przysługę
    A cebulakom pluj w mordę

    1
    0
    Odpowiedz
  27. Jak wyżej. 1/ NIGDY NIE RÓB ZA DARMO. chcesz żeby Cię szanowali, szanuj się sam ! 2/ Cenę ustalaj przed naprawą

    0
    0
    Odpowiedz

Ryby

Wkurwia mnie to, że ja chcąc połowić ryby nie mogę tego zrobić, bo jakiś skurwysyn zabiją je prądem i w dodatku wszystko legalnie. Dla niewtajemniczonych łowienie na prąd polega na puszczenie prądu w wodę który oglusza ryby które wypływają wtedy na powierzchnię. Drugą sprawą są skurwysyny lapiace na siatki założy taki siatkę do której wpłynie ryba która już nie wyplynie w czasie gdy ją dla frajdy chce polowic przez tych idiotów nie moge

46
3
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Ryby"

  1. Jak legalnie? Nie rozumiem.Przecież to kłusownictwo.Od tego jest straż wędkarska i policja.No chyba,że coś się zmieniło w przepisach albo to prywatny zbiornik.

    1
    0
    Odpowiedz
  2. Krótkie spięcie #Johnny 5

    1
    0
    Odpowiedz
  3. A morał z tego taki że w Polsce tylko ryby nie biorą.:-)

    0
    0
    Odpowiedz
  4. No a co robi z tym problemem PZW?Chyba sami chodzą na siaty,jak złapią kogoś z karpikiem 34,5 cm to wielkie halo sprawy w sądzie i grzywny,ale jak buroki ze wsi chodzą na siaty i z agregatami to wtedy ich jakoś nie ma…

    3
    0
    Odpowiedz
  5. Ty łowisz dla przyjemności, a inni łowią bo są bezrobotni i muszą mieć jakieś źródło dochodu. Ryby mogą sprzedać, a część zjeść. Chyba nie wierzysz, że pasjonat wędkarstwa używa siatki lub prądu? Ty chcesz złowić, ale podejrzewam, że jak się nie uda, to chwilę ponarzekasz i wrócisz do domu. A jak Mirek czy inny Sławek nie złowi, to może to oznaczać brak pieniędzy dla niego, a często i dla rodziny. Tak wygląda sytuacja w Polsce.

    2
    1
    Odpowiedz
  6. Jak ci nie pasuje zabijanie ryb prądem, to zabijaj je napięciem. Przypomnij sobie ze szkoły prawo Ohma, w którym R to skrót od Ryba.

    6
    1
    Odpowiedz
  7. Łowienie ryb -taki sam barbarzyński debilizm jak polowania. Spieprzaj, dziadu.

    6
    9
    Odpowiedz
    1. Pewnie kolejny frajer co to poluje na bezglutenowe pierożki.

      7
      3
      Odpowiedz
      1. śmiechłem xD

        1
        1
        Odpowiedz
      2. „bezglutenowe pierożki” dobre, porządnie się uśmiałem 😀

        0
        0
        Odpowiedz
      3. „Pewnie kolejny frajer co to poluje na bezglutenowe pierożki.”

        Nie, pajacyku-napinaczu internetowy. W uzasadnionych przypadkach bez skrupułów i problemów upierdoliłbym ci łeb (i to na więcej sposobów, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić). Natomiast nie widzę powodu, by zadawać cierpienie zwierzętom tylko dlatego, że w tym gównie, które nazywasz mózgiem, upierdoliło ci się, że polowania i wędkowanie to takie „dobre i męskie hobby”.

        To właśnie nas różni, zasrany gieroju o mentalności debila.

        4
        3
        Odpowiedz
        1. Oho, jaki to kulturalny i odważny tekst! Zaiste jesteś zbawieniem od chamstwa na chujni! Wszyscy są przestraszeni twoją groźbą (karalną)…

          …jebnij się w łeb.

          0
          0
          Odpowiedz
  8. Skoro legalnie, to dlaczego masz do rybakow zal? Jest im dane to biora – taka ludzka natura. Miej zal do tych, ktorzy tworza prawo.

    2
    1
    Odpowiedz
  9. Takie samo skurwysyństwo jak opłaty do PZW, a w wodach wielki chuj jest. I nie mówię tu o siatce z 10 kg leszcza, ale np. sandaczyka raz w sezonie złowionego chętnie bym zjadł.

    0
    0
    Odpowiedz