Za każdym jebanym razem

I ja też dołączyłem do grona ludzi, którzy wyjechali za granicę w poszukiwaniu lepszego bytu. Niedługo 25-te urodziny i idzie mi nie najgorzej, od dwóch lat jestem na swoim utrzymaniu, ale każdy kto tak zaczynał wie, że jest ciężko na początku. Miałem trochę kłopotów, wypadek samochodowy, problemy ze zdrowiem, ale wyszedłem na prostąMusiałem jednak więc pożyczyć trochę kasy od rodzinki – i tak co miesiąc oddaje, zostały mi dwie spłaty i będę na czysto z wszystkimi, a miałem sporo kasy do oddania. Co mnie jednak wkurwia, to jebane oszukiwanie na opłatach. Gdzie się nie obejrzę, kasują mnie za wszystko więcej niż powinni. Możliwe, że gdybym tak nie biedował, to mógłbym się nie zorientować, ale cały czas ktoś próbuje mnie wyjebać: ostatnio miesięczną ratę za odszkodowanie za auto policzyli mi podwójnie, teraz za kartę w klubie ze sztukami walk prawie dwa razy więcej – oczywiście nikt słowa nie wspomniał, że przy zmianie planu są dodatkowe koszty, i znowu ręce mi opadły. Wcześniej miałem problem z dostawcą internetu. Wszędzie jakieś albo ukryte koszty, albo pomyłki osób odpowiedzialnych za księgowość. Dzwonię więc do takich chujków i kłócę się o swoje, potem wszystko przechodzi przez proces w banku i zazwyczaj odzyskuje swoje pieniądze jeśli to była ich pomyłka, ale przez ten czas zostaję bez środków do życia. Teraz to już się kurwa boję komukolwiek podawać swój numer karty przy kupowaniu czegoś bo nie wiem czy znowu mnie podwójnie nie skasują. Muszę sobię oszczędzić trochę kasy na wypadek gdyby znowu jakiś chuj policzył mi podwójnie, ale jak mam to zrobić, kiedy np. ostatnio mechanik się pomylił przy wymianie części w moim aucie i kosztowało mnie to ekstra kasę. Nie powiedziałem mu ani słowa i nie miałem do tego prawa bo robił mi z autem za darmo – jest moim ziomkiem, ale sęk w tym że znowu z nie swojej winy musiałem się wykosztować. Chujnia i śrut, ale jak to mawiał poeta – „hej hej hej, hej hej hej – inni mają jeszcze gorzej”. Pozdrawiam

35
9
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Za każdym jebanym razem"

  1. Czy aby na pewno ten mechanik się pomylił czy może raczej „pomylił”? W końcu za darmo ci to robił to mógł specjalnie się pomylić by właśnie mieć kasę za wykonaną robotę. Lepiej na niego uważaj.

    3
    0
    Odpowiedz
  2. Kup sprzęgło do Żuka. Okazja. Złomiarz płakał, gdy sprzedawał.

    5
    0
    Odpowiedz
  3. Sprzedam wejściówkę do Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Dwie stówki.

    5
    0
    Odpowiedz
  4. „bo robił mi z autem za darmo” polski language trudny language

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Robił mu zdjęcie z autem za darmo. 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  5. RESTYTUT FILMOWY ANDRZEJA WAJCHY PRZEDSTAWIA:
    „Dzień Jebania ponad siły”.

    Jeden człowiek, jedna taśma, trzysta polskich złotych, umowa cywilno-prawna.

    W kinach od stycznia.

    12
    0
    Odpowiedz
    1. Niezłe, patałachu, niezłe… Wpadnij pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, to nasza wytwórnia „Kazamat” cię zatrudni do robienia trailerów naszych pornosów moralnego niepokoju. /Mesio

      PS. Trzy stówki też cię obowiązują (i uważaj się za szczęśliwca -nie będziesz musiał kwitnąć cztery doby w kolejce z lumpenploretariatem dyszącym wyziewami mieszaniny niedofermentowanej księżycówki, przetrawionych odpadów z KFC i próchnicy).

      6
      0
      Odpowiedz
      1. „Wpadnij pod bramę…” – tak jakby nie było nic innego do roboty. Przecież wystarczy odrobina chęci oraz trzy, może cztery wieczory i zamiast tracić trzy stówki na nie-wiadomo-co można przysiąść i zmontować taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Mam już takie dwa (bo mi to zeszło trochę dłużej niż cztery wieczory) i jeden mogę odsprzedać za trzy dyszki jakiemuś frajerzynie.
        Meśku, dla ciebie promocja pt. „zniżka pięć zeta dla każdego fleta” więc sprzedam ci zegarek za dwie i pół dyszki.

        3
        1
        Odpowiedz
        1. Nie zawracaj dupy tym szajsem Pau twojemu, bo, zaprawdę, będziesz musiał stać we wspomnianej we wcześniejszym poście kolejce dwa razy. /Mesio

          PS. A jak wku… khem… nadużyjesz cierpliwości Pana twojego, to Pan twój każe „Muminkom” cię przywiązać do latarni, żeby żulernia z kolejki mogła cię brać na dwa baty…

          Aha, podświetlenie w latarni będzie różowe. Żeby ci patałachu do kiecki i mejkapu pasowało…

          0
          0
          Odpowiedz
    2. Nie rymuje się…
      Jeden człowiek, taśma jedna.
      trzysta złotych ci potrzeba.

      1
      0
      Odpowiedz
  6. Albo masz wyjątkowo skurwiałego pecha, albo giniesz w świecie bo nie umiesz walczyć o swoje. Zastanów się bo na szczęście z tym drugim da się coś jeszcze zrobić.

    5
    0
    Odpowiedz
  7. W UK to norma. Średnio 8/10 to oszustwo/przekręt/ukryte koszta/problemy z prawami kupującego.

    Przykładów są dziesiątki, ale ostatni z brzegu. Zwrot nowego laptopa (reklamowali jako wersje ze stylusem która de facto kosztuje 1300f, a nie 900f (ale to ich problem), nagle próbują pominąć system zwrotów via eBay (wysłać kuriera bez trackingu przez co byłbym na ich łasce (eBay gwarantuje zwrot 100% jeśli sprzedawca oszukał coś w opisie), do tego nagle po zakupie w momencie zwrotu wymyślili NIELEGALNĄ liste reguł (dodatkowe opłaty, możliwość odrzucenia czy policzenia 50f). Oczywiście Selling Act mówi jasno co mogą co nie, do tego jakiekolwiek zasady muszą jasno być opisane, a nie nagle w momencie zwrotu wysłane)).

    Inny przykład. Jakaś śmieszna firma nalicza sobie co miesiąc „abonament” mimo że dostali wypowiedzienie, dostałem potwierdzenie, a sama umowa była rolling contract (30 dniowa). Mimo skarg znowu zaczeli ciągnać abonament. Pomijam że karta dawno została zdeaktywowana.

    UK to dziki kraj, gdzie oszust i złodziej czają się za każdym krokiem. W PL na 4 lata handlu na Allegro 2 osoby trafiło przed sąd z racji oszustwa. W UK ? Musiałbym śmiało wysyłać 8/10 sprzedawców (oszustów). Policja ? Śmiech na sali, oni się tym nie zajmują (nawet jak było duże oszustwo, ponad 200 osób, wysłałem wszystkie dane, co otrzymałem ? Umorzenie bo nie mają dość informacji… Dla przykładu w Polsce wysłałem zawiadomienie ONLINE o podejrzeniu popełnienia przestępstwa… Na drugi dzień potwierdzenie przyjęcia, po tygodniu email z prokuratury i po 2mc wynik śledztwa (a była to sprawa oczerniania osoby publicznej, więc trudna do namierzenia vs PayPal/eBay))

    12
    0
    Odpowiedz
    1. No, to ciekawe, że niby mówi się, że Polska to cebulandia i kraj złodziei, a ja również z UK mam najbardziej pokurwiałe doświadczenia. Włam do mieszkania, włam do samochodu w biały dzień i to niby w dobrej dzielnicy. Z zakupami online mam podobne doświadczenia. Allegro działa całkiem spoko, a brytyjski eBay dobrze, że ma przyzwoitą ochronę kupującego, bo można księgę przekrętów napisać. Wszyscy sprzedawcy niby 99,99% pozytywych komentarzy, a co jeden to oszust. Spróbuj np. kupić oryginalną baterię do komórki albo lapa. Nie ma chuja. Kupisz komórkę, to zjebana. „Powystawowa” maszynka do golenia z kłakami w środku. Jakieś domowe AGD – lecą w chuja na miedzi, każdy sprzęt ma półmetrowy kabel i musisz dokupić przedłużacz. Najzabawniej ojebali mnie na zaparzaczu do herbaty. Co może być nie tak z zaparzaczem? Dokładnie taki jak na zdjęciu, ale w chuj malutki, z 1 cm średnicy. A jak otwierasz case na eBay to co jeden sprzedawca coś Ci tam pierdoli w mejlach, żeby cię zmylić, żeby minął termin rozwiązania sprawy. Co landlord to próbuje ojebać na kaucji, że niby brakuje widelca przy zdawaniu mieszkania, więc 50f się należy. Kiedyś na autotrader sprzedawałem jakieś gówniane auto za 1000f, to odezwał się do mnie książe nigeryjski, że chce kupić, wyśle czek, żebym tylko opłacił przelewem shiping do Afryki. A ile połączeń odebrałem od jakichś ciapasów – mialeś wypadek, damy ci kasę. Za dużo płacisz za prąd/gaz/tel/net – zrobimy Ci dobrze. Kiedyś nawet przyszedł mi list, że zmiana operatora gazu pomimo, że nic takiego nie zamawiałem. Gaz LPG na shellu ujebany jakimś czarnym syfem. Cała butla ujebana. Z resztą za shellu zajebali mi dane karty kredytowej pracownicy.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Przez 10 lat w sumie 8 razy jeden czy drugi samochód był albo rysowany albo coś innego. Najbardziej rysowali mi 4 letnie wtedy BMW F01 (po sklepami, chociaż raz mi ktoś na podjeździe)

        0
        0
        Odpowiedz
  8. Dziwna chujnia. I ty sie na to zgadzasz? Na jakim zadupiu mieszkasz? Polandia w englandii?

    2
    1
    Odpowiedz
  9. Zjebanie to wygląda… na kazdym kroku jakiś chuj czeka zeby z pieniędzy wydoić…
    Nie wiem czy Ci to pomoże ale kiedyś non stop myślałem, że nie starczy mi pieniędzy i faktycznie ich nie mialem ale kiedy zacząlem myśleć, że wyjebane i tak umrę a pieniądze muszą przyjść bo jakoś ktos kupuje bmw i mercedesy a życie trzeba przeżyć 😛 Więc uwierzyłem, że można ale na pierdoleniu się ni skończylo jak rezta moich „piwnych” znjomych. Zacząłem trochę więcej(kurwa z 3x hehe) się uczyć i wiecej pracować. Efekt? Nie słuchałem pierdolenia typu ” WIZUALIZUJ A STANIESZ SIĘ BOGATY” wizualizacja to jedno i pomaga ale praca to 99% sukcesu. Łep do góry zlap wkurwa nie poddawaj się i weź maczete i wytnij Sobię droge w życiu jak liście w dźungli. Jeszcze tu jesteś? działaj !!! 😀

    3
    0
    Odpowiedz

Chujnia ekologiczna, czyli jaskółki

A właściwie to łąka i jaskółki… Ale po kolei.

Niedaleko nory mojej jest, a właściwie był, kawałek ziemi. Niemal cztery hektary na samym wylocie miasta -łąka położona pomiędzy rzeczką z jednej strony a alejką wysadzaną wielkimi, kilkudziesięcioletnimi drzewami z drugiej. Łąkę dzierżawił (chyba) od miasta jakiś rolnik z pobliskiej wsi, bo sobie krowy wypasał i regularnie -gdy trawa podrosła do odpowiedniej wysokości, żeby było fajne siano- kosił. Efektem był raj na ziemi dla spacerów z moim psem. Bo było gdzie, bo praktycznie nie było ludzi, bo gość dbał o to, żeby nie zarosło to wszystko za bardzo. I tak sobie łaziliśmy okrągły rok przez kupę lat.

Za rzeką zaś był kolejny szmat ziemi (prawie 14 hektarów, obsadzonych drzewami różnych gatunków tak chaotycznie, że wspomniany rolnik z tego nie korzystał, bo ciągnikiem nie miał jak tego obkosić. Ale kosiło miasto, więc było OK. „Miałem” więc łącznie kilkanaście hektarów i do tego jeszcze kilka kroków do miejskiego zalewu. Wszystko pełne ptactwa (łabędzi, kaczek, rybitw, mew, perkozów, srok, gołębi, wróbli, kukułek… co chcecie), od czasu do czasu innych zwierząt. I było tego naprawdę dużo. I do tego święty spokój. No raj po prostu, 50 metrów od domu…

Raj był, raju ni ma.

Parę lat temu jakiś pajac, co podobno chciał zakombinować na dotacjach unijnych, kupił od miasta spory kawałek tej łąki pomiędzy wspomnianymi na początku starymi drzewami a rzeką. Kupił, ogrodził i miał stawiać hotel (potem plany zmienił na dom spokojnej starości). Pierwsze co zrobił, to wyciął w pizdu wszystkie drzewa, jakie rosły na tym, teraz jego, kawałku… Dobrze, że nie kupił całego, to na ziemi, która miastu została, jeszcze się cztery sztuki ostały. Też nie wiadomo jak długo.

I co? I dupa blada, jeśli chodzi o spacery.
Powiecie, że przecież została reszta. Niby tak, ale…

Po pierwsze, wraz ze sprzedażą tego kawałka na hotel, rolnik zabrał swoje krowy i się wyniósł. Na pozostałym skrawku już mu się nie opłacało gospodarzyć. Tym samym skończyło się wykaszanie i teraz latem rośnie tam nawet i 2-metrowe trawsko.

Po drugie. Po drugiej stronie rzeki, miasto doszło do wniosku, że koszenie za drogo kosztuje. Wiec zrobiło ścieżkę dookoła terenu, piachem (obecnie coraz większym błotem) wysypaną, i zostawiło teren samemu sobie, więc gąszcz jest zajebisty, latem nie idzie tam wejść (i zresztą jest niebezpieczne, bo węże; póki widzisz, to ominiesz i nic ci (i psu) nie zrobi, ale w takiej trawie nadepniesz…). Na dokładkę ze trzy lata temu jakiś pierdolony „geniusz” wpadł na pomysł, że po chuj to kosić po latach zaniedbania, trzeba skorzystać, że suche i podpalić… I poszedł ogień po jakichś czterech hektarach pięknie, przez 20 lat, zadrzewionego terenu, rozumiecie? To cud, że część z tego, solidnie poopalana, po tych kilku latach zaczyna z powrotem kwitnąć… Na szczęście, zobaczywszy efekty tego pożaru, chyba pajaca wypierdolili, ale nie koszą dalej, bo szkoda paru groszy z ponad 100-milionowego miejskiego budżetu. Za to co kilka lat, co urosną drzewa wzdłuż rzeki, tak, że można sobie spokojnie tam na tym brzegu usiąść w cieniu i mieć spokój od ludzi, bo nikt człowieka tam nawet nie widzi, to wycinają je w pień i, kurwa, miastu jakoś kasy nie szkoda… Tak więc, łazić nie ma gdzie, bo zarośnięte, „przyjazne” robactwo i ptactwo albo częściowo wyginęło w tym ogniu albo się wyniosło, a wraz z ciepłymi zimami pojawiła się dosłownie plaga kleszczy, które straciły naturalnych wrogów, i nie idzie syfu zwalczyć.

Po trzecie. Z zalewu lokalne cebulactwo w domkach mieszkające zrobiło wysypisko śmieci. Zamiast do śmietnika, to worek ze śmieciami do wody, bo woda przykryje problem. I jest syf nie z tej ziemi a na dnie worek obok worka i padlina (psy, koty) pomiędzy. Do tego rzeka do zalewu wpada, a potem z tego zalewu wychodzi. Tyle, że „geniusze” kilka lat temu zalew powiększyli i jednocześnie utrzymują ten sam poziom lustra wody, co wcześniej. To, w połączeniu z suszą przez ostatnie lata, spowodowało, że to co zasila w wodę zalew, nie wystarcza, a mało z tego zalewu wypływa dalej. Efektem jest to, że rzeka wypływająca z zalewu, to coś o konsystencji i kolorze smaru i roztopionego asfaltu, śmierdzące nie z tej ziemi. Nikt nie widzi problemu… Na dokładkę tej trucizny i gnojownika, cebulactwu zachciało się zaoszczędzić na cotygodniowym rosołku, bo to z ok. 40 łabędzi i ponad 100 kaczek, co się nie wyniosło albo nie zatruło tym ściekiem, to wyłapali i wpierdolili. Została dosłownie garstka. Gołębi, mew i wróbli nie dali rady, to jeszcze to się chociaż ostało (a i tak cebulactwo narzeka, „bo srajo…”). I tak oto gówno z „mojego” raju zostało. Ale to jeszcze nie wszystko.

W pobliżu mojej chałupy był osiedlowy sklep. Dość spory budynek, 30 na 50 m, jeszcze przez stacjonujących tu kiedyś Ruskich postawiony. Ruscy wykorzystywali cały, ale na sklep dla małego osiedla to za dużo, więc właściciel wykorzystywał tylko parter. Piętro leżało odłogiem. W budynku jest kupa okien. Przy tych oknach jaskółki porobiły sobie gniazda. I było ich kilkadziesiąt. Całymi dniami latały całymi eskadrami, a ja sobie wyłaziłem na balkon i miałem codzienny airshow. I do tego nie uświadczyłem żadnej muchy w domu. Tak było przez całe lata, dopóki handlowy interes gościowi nie podupadł i dwa lata temu facet sprzedał ten sklep. Nowy właściciel w zeszłym roku zrobił sobie wewnątrz remont. Też wykorzystuje tylko dół i też nie wiadomo jak długo mu z tego przyjdzie korzystać, nawet gruzu mu się po tym remoncie nie chce wywieźć. Zachciało mu się jednak powymieniać okna… Wszystkie. Nawet tam, gdzie nie korzysta i nie będzie korzystał. No i powymieniał, latem zeszłego roku, rozpieprzając przy okazji wszystkie gniazda. Jaskółki zwinęły się więc przed czasem. Przeczekałem zimę i dwa dni temu poszedłem pod ten sklep, żeby popatrzeć, czy ich tam czasem nie ma, bo przecież gniazdo da się odbudować, to może jednak… Taki wał. Nie ma ani jednej i pewnie nie będzie. Ergo: gówno z codziennego airshow. A muchy w chałupie już się pojawiły…

No i summa summarum: było zajebiście, bo było gdzie wyjść, połazić, koc rozłożyć i posiedzieć, pies się w wodzie mógł wykapać (a uwielbiał) z przyrodą poobcować… a jest chujnia i śrut jak po kataklizmie.

PS. Aha. A „najlepsze” jest to, że ten hotel/dom opieki nie powstał. Teren jest ogrodzony i od lat leży odłogiem, nikt tam nawet nie zagląda, tylko jakaś mała kanciapa z pustaków stoi.
Ale wyjść już nie ma gdzie. Teraz to już nie mogę się doczekać, aż się stąd będę mógł kiedyś wyprowadzić.
Gdzieś na wieś…

69
10
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Chujnia ekologiczna, czyli jaskółki"

  1. Aż przykro się czyta. Ale niech gdzieś na tej wsi, do której się wyprowadzasz sprzyja ci świeże powietrze i spokój od skurwysynów. Pozdrawiam cieplutko.

    28
    1
    Odpowiedz
  2. Wcale Ci się nie dziwię że jesteś wkurwiony.Jak czytałam Twoj opis typu jeziorko,drzewa,łąka pies i święty spokój to aż Ci zazdrościłam.Niestety takich miejsc już prawie nie ma a wkrótce pewnie zostanie sam beton.Ludzie to najgorszy gatunek jaki zyje,do tego tak tępy że nie rozumie,że sam robi sobie krzywde.Czy nie lepiej usiąść na chwilę,gdzieś w samotności nad strumykiem,pomyśleć i cieszyć się przyrodą?NIE!!! Lepiej wydawać w chuj kasy na psychologów,bo depresja,albo na spa no bo stres…ehhh brak slow.Co do jaskolek…Ludzie rozpierdalaja gniazda i z mlodymi w srodku bo srajo,zamiast je gdzies przeniesc i niech sobie zyja w spokoju,a potem lament bo robaki i muchi wpierdalajo szok.SORRY za brak pl znakow

    23
    2
    Odpowiedz
    1. Ty to chyba nigdy nie miałaś depresji, co? Tak jakby wyjście na dwór czy tam do strumyka miałoby wyleczyć czy zapobiec depresji… tiaaa. A tymczasem depresja się bierze m.in. od śmierci bliskich, od toksycznych współpracowników, znajomych czy rodziców co cisną człowieka psychicznie, od niezdrowego jedzenia i słodkości bo stany zapalne się tworzą (kiedyś żarcie takie nie było i słodkości było mało to i ludzie nie mieli tak często zepsutej psychiki), od gnębienia człowieka w gimnazjum i innych czynników. Mój znajomy często do lasu chodzi by odpocząć, nawet tam śpi w tym spokoju i co? Jego ex go zdradzała z różnymi i mu odwalała numery. Skutek tego taki, że ma nerwice. Do tego powalona jest często praca, szef wyzyskuje, mało płacą. Ludzie czasu nawet nie mają by wyjść i zadbać o siebie bo trzeba zasuwać na kilka etatów bo mało płacą. Rodziny często jedna przez drugą są patologiczne i dzieci potem mają zryty baniak na wiele lat lub resztę życia. Owszem, należy wyjść sobie nad morze, popływać w morzu, czy wyjść do lasu, ale to na pewno nie rozwiąże tych wszystkich problemów. Prawdą jest też, że psychologie jak i ogólnie lekarze są często niekompetentni a leki źle dobrane, ale nie można mówić by nigdy nie pomogli bo czasem jednak pomagają. I co jest złego w spa? Jak kogoś stać to niech sobie idzie.

      6
      4
      Odpowiedz
      1. Nigdzie nie napisałam że las itd leczy depresje!!!czytaj ze zrozumieniem…

        1
        2
        Odpowiedz
        1. Nie wymigaj się. Napisałaś to w takim kontekście, że głupotą jest wydawać kasę na psychologów, leki i terapie a tego by nie było jakby ludzie wychodzili do zieleni. A jak miałaś coś innego na myśli to się naucz zrozumiale pisać.

          2
          1
          Odpowiedz
    2. Nie licz na to, że autor possa Twoją łechtaczkę. Na chujni nie idzie wymienić się kontaktami, bo trole wszystko psują.

      3
      2
      Odpowiedz
      1. Żałosne…

        0
        2
        Odpowiedz
      2. To nie zawsze jest tak, że trolle wszystko psują. Czasem najzwyczajniej człowiek ma potrzebę się wyżalić a tu co poniektórzy biorą to za trollowanie. Mnie na przykład boli to, że haruję trzy albo nawet cztery wieczory, żeby zmontować taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem a potem i tak mało kto chce to kupić za cztery albo nawet i trzy dyszki.

        0
        1
        Odpowiedz
  3. Racja, uciekłem z miasta na wiochę i chuj, że trzeba dymać do pracy wozem ALE wracam zjebany do domu i co? cisza spokój ptaszki spiewają (no 3 x w dzień przejdzie pociąg osobowy) z domu wychodzę to widok na pięknego dęba mam co mnie niezmiernie cieszy, kleszczy, much i komarów w pytę jednak wolę ten owadzi syf niż blokowisko z ochujałymi dzieciakami i ich pierdolniętymi rodzicami, żulami, dresami, muzomaniakami nakurwiającymi technochujwieco, srającymi kundlami (tu sra tylko mój i wie gdzie ma srać), sąsiedzkimi remontami jak tylko temperatura skoczy do 10 stopni,moherami,światłem w nocy i rajdów golfami po blokowym parkingu, szczaniem po klatkach itp itd. Chłopie z całego serca Ci współczuję i wyprowadzaj się na wiochę bo to zagwarantuje Ci dobre samopoczucie psychiczne na długie lata.

    12
    0
    Odpowiedz
    1. Wiocha jest fajna. Tu rzeczywiście mniej gówna niż w blokowisku. Ale mniej nie oznacza, że w ogóle go nie ma, niestety. Wyprowadzisz się z miasta na wieś i tutaj będziesz miał od czynienia ze zjebami na motorach i quadach, z psami jebiącymi paszczą non-stop na każdy spadający liść, z bezdomnymi psami i kotami obsrywającymi i obszczywającymi wszystko w zasięgu cewki moczowej. Niemniej jednak to właśnie na wsi są korzystniejsze warunki do pracy twórczej, to właśnie na wsi można w spokoju konstruować i montować takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza po to, żeby potem sprzedać je przez internet za trzy, może cztery dyszki jakimś frajerzynom pokroju mesia.

      3
      1
      Odpowiedz
  4. Smutna ale prawdziwa chujnia. Mi jest na wiosne i lato ciezko, wszedzie chalas, dzieciarnia, samochody i gder. Czy zna ktos dobre ciche miejsce do mieszkania, gdzie nie slyszy sie autostrady?

    1
    1
    Odpowiedz
  5. Buraku chcesz spacerować z kundlem, to sobie kup ten teren i spaceruj, a jak nie to sam coś zrób z tym w czynie społecznym a nie stękaj pajacu. Ciekawe czy kupska sprzątasz po kundlu cebularzu.

    6
    8
    Odpowiedz
  6. Nie martw się.W nowej apokalipsie to ludzie będą wypierdalani wraz z młodymi ze swoich „gniazd i zostawiani samym sobie na 60 stopniowym mrozie.

    1
    4
    Odpowiedz
  7. Ja tylko napiszę, że niestety,ale nie masz wpływu na to,co dalej będzie się działo z tym terenem. Właściciel sprzedał,bo mu się widocznie opłacało, jest teraz inny i może robić co chce – zaorać,zasiać,coś wybudować – zależy od niego i jego kasy. Sama mam ziemię, grunty rolne. Możesz ewentualnie poszukać innej miejscówy na spacer lub zabierać psa autem nad jakieś jeziorko.

    1
    0
    Odpowiedz
  8. 10/10. Nikt mnie tak nie wkurwia, jak człowiek.

    14
    1
    Odpowiedz
    1. Mnie nic nie wkurwia poza ludźmi.

      2
      1
      Odpowiedz
  9. Mam zla wiadomosc dla tych co to chca uciec na wies. Mieszkam na wsi i powiem wam ze takich smieciarzy, byznesmenow, pojebow z magistratu i leniwych cwokow ktorzy placac za wywoz smieci nadal wypierdalaja je do lasu tez tu mamy. Najchetniej strzelal bym do nich ale prawo tego zakazuje. Wlasciwie strzelac mozna ale wiaze sie to z kara. Tak ze nie uciekniecie przed ta zaraza.

    5
    0
    Odpowiedz
  10. Chce ci się ciagle pisać wymyślone historie żeby podtrzymac życie tej strony czy komuś płacisz za pisanie?

    2
    2
    Odpowiedz
  11. A mnie te twoje jaskółki obsrywają codziennie okna,tak więc nie jestem fanem…

    0
    0
    Odpowiedz
  12. ” To cud, że część z tego, solidnie poopalana, po tych kilku latach zaczyna z powrotem kwitnąć.”— Jakbyś kurwa był prawdziwym rolasem, a nie jakimś chłopem bez ziemi, to byś wiedział, że wypalanie użyźnia glebę i jest stosowane w zdroworozsądkowych kulturach w celu zwiększenia plonów. Poza tym przykładowo.. wiesz skąd tyle kleszczy?! Z prostego powodu, zaprzestano wypalania nieużytków, rolasy wytępiły owady, które żarły kleszcze przez nakurwianie opryskami po hektarach jak tylko żuczka zobaczyły, a drobne ptactwo, które przetrwało wycinkę żywopłotów, opryski i większe ptaki, tak się rozleniwiło, że pierdoli robale i leci do śmietnika. Reszty nie komentuję, bo dotarłem do tego fragmentu i mnie wkurwiłeś.

    1
    1
    Odpowiedz

Koleżanka z pracy – pozory mylą

Jakiś rok temu mój pracodawca zatrudnił pewną kobietę. Była bardzo „uprzejma” i to było podejrzane.

Rozmawiałem na ten temat z innymi współpracownikami o jej uprzejmości i słyszałem tylko, jeżeli osoba jest zbyt uprzejma to coś z nią jest nie tak! To prawda!

Tuliła się do każdego faceta w pracy, przytulała się itp. Dzieliła się jedzeniem, robiła masaż! Przymykałem na to oko, była jednak jedna osoba, która przez zachowanie traktowała ją jak szmatę nie odzywała się itp. Ja byłem i jestem uprzejmy do końca. Jednak trzeba było przyjąć „niemiłą” postawę kolegi.

Co się okazało, dziewczyna w ciąży. Człowieka, który codziennie ją odwoził i przywoził do pracy nazywała kolegą, a ma z nim dziecko. Nawet kolega z pracy zapytał czy to chłopak, powiedziała, że „to tylko kolega”.

Teraz nie wiem czy śmiać się czy płakać współczuję serdecznie człowiekowi, który służył jej jaką kierowca, a teraz będzie miał z nią dziecko – gorszej suki nie poznałem.

Wcześniej w życiu nie zawiodłem się tak na człowieku, oceniałem ją jako normalną osobę, a okazało się zwykłą zdzirą i prowokatorką. Na koniec dodam, że jest już rozwódką. Dziewczyną co ty masz w głowie! W ciąży i łasić się do innych facetów brak słów… Nie oceniajcie ludzie, po wyglądzie! Elegancka kobieta, nie zawsze jest miłą dziewczynką jak w tym przypadku. Poza wyglądem nie reprezentujesz NIC! Nawet podstawowa obsługa komputera była problemem, albo pretekstem do flirtowania z innymi!

Jutro w pracy będę widział cię ostatnio raz szmato uffffffff co za ulga. Nie napisałem, że zaczepiała, także żonatych facetów!

34
45
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Koleżanka z pracy – pozory mylą"

  1. W moim przypadku było prawie identycznie, ale zupełnie inaczej. Otóż mniej więcej rok temu spiknąłem się z pewnym człowiekiem, bardzo uprzejmym zresztą, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ten człowiek zlecił mi niewielką pracę, w sumie na jakieś trzy, góra cztery wieczory. Nic nie podejrzewając, jako sumienny inżynier, zabrałem się ochoczo za realizację zlecenia a tu okazało się, że ten frajerzyna zlecił to samo jeszcze kilku inżynierkom od siedmiu boleści. Niestety, kiedy się zorientowałem, było już za późno. Taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza – bo to było przedmiotem zlecenia – stał już gotowy, zmontowany i mrugał do mnie przyjaźnie diodami sekundnika.
    Cóż było robić… Zlecenie zrealizowane, liczyłem że zarobię przynajmniej trzy dyszki, a tu taki zonk! Współczuję innym inżynierkom którzy zostali zrobieni tak samo w bambuko. A gdybyśmy zebrali się razem, my inżynierkowie, takie nerdy wypierdziane, magistry świeżo po studiach, i obili mordę temu zleceniodawcy? To by była ulga, uffffff.

    18
    15
    Odpowiedz
    1. jebnij sie z tym zegarkiem ziomek xDD

      5
      1
      Odpowiedz
  2. A ty co zazdrosny jesteś? Chuj Ci do tego co dorośli robią ze swoim życiem. Ona go rozumiem zgwałciła?

    17
    8
    Odpowiedz
  3. nie rozumiem chronologii zdarzeń – była rozwódką, zaczęła się do wszystkich łasić, a „szofer” z pracy zrobił jej dziecko? czy rozwiodła się będąc w ciąży i wrobiła szofera w nie jego dziecko?

    19
    0
    Odpowiedz
  4. Chyba Ci się podoba 😉

    16
    3
    Odpowiedz
  5. No brawo, tylko trochę późno się obudziłeś człowieku.

    5
    1
    Odpowiedz
  6. Nic kurwa z tego nie rozumiem.

    36
    2
    Odpowiedz
  7. I co z tego że dziecko miała z jakimś tam szoferem? Widać zapylił ją przypadkowo i on lub ona,albo i oboje nie rokowali na bycie razem i chowanie bachora.I tu się objawia powód takiego skrajnie desperackiego łaszenia się i szukania na teraz utrzymanka,no i żeby ludzie nie gadali że bękart,a ona szmata dała gdzieś i nie wie komu i za ile,bo przecież w katolocebulandi to grzech śmiertelny.
    Aż się wierzyć nie chce,że dorosły facet jak ty może być tak durny aby nie było to dla niego oczywiste.
    Zresztą jak masz chęć to bierz te brzuchatą raszple na stan,tylko szukaj od razu drugiego etatu,łóżeczka na drugiego bachora(tym razem twojego,choć to nic pewnego ale przecież wychowasz jak swoje – chuj że ciapate) i psychiatry,bo bez tego długo nie pociągniesz tego „związku”

    36
    3
    Odpowiedz
    1. „Utrzymanek” to osoba utrzymywana finansowo a nie ta, która utrzymuje głupi cebulaku;)

      0
      0
      Odpowiedz
  8. Po chuj to piszesz? Pewnie do ciebie się nie łasiła ( to wynika z twojego tekstu) i dlatego masz jakieś żale? I żal dupe ściska buraku? Biedaczek 🙂

    13
    2
    Odpowiedz
  9. Drogi Bracie, podana przez Ciebie historia ma charakter pokrętny jak ślad wielbłąda nakarmionego pokrzykiem. Uprzejmość jest cnotą i w żaden sposób nie można jej utożsamiać z knowaniami, interesownością i dwulicowością. Amr ibn Al-Bananas przekazuje, że Prorok (pokój z Nim) witał nawet najgorszego przychlasta promiennym licem i łagodnymi słowy, zamiast od razu saifem i zasłużonymi epitetami, albowiem i tak co się odwlecze to nie uciecze, aż się usiecze. Ibn Pasqud przytacza także Jego następujące słowa: „Oto powiem Ci, kto nie musi się obawiać ognia piekielnego: ten kto jest przystępny, uprzejmy i łagodny.”
    Dlatego powinienieś wraz z kolegami zachować dobre maniery wobec ladacznicy, jednocześnie nakłaniając ją do poprawy przy pomocy celnie miotanych pustaków. W ten sposób jednocześnie ocalisz własną godność osobistą, wyplenisz grzech i uzyskasz kilkadziesiąt kilogramów wysokojakościowej karmy dla kotów, które w podzięce wstawią się za Tobą u Allaha w Dniu Sądu, o ile akurat nie będą zajęte lizaniem zadka.
    Z życzeniami udanego weekendowego męczeństwa pozdrawia emir Abu Janusz.

    20
    1
    Odpowiedz
  10. Wyczuwam ból dupy. Że jej nie zapiąłeś.

    15
    3
    Odpowiedz
  11. O co ci właściwie chodzi? Byłem tym jedynym ,do którego się nie lepiła? Co za melepeta…

    9
    2
    Odpowiedz
  12. Obserwowaleś wszystko przebrany za automat do kawy, a po pracy dogadzaleś sobie myśląc o niej i wyobrażając sobie siebie w roli twoich kolegów. Wiesz, też mam takiego szwagra, że w najdroższym klubie nocnym przesiedział 3 godziny i nie wydał ani złotówki. Do tego trzeba się urodzić samcem alfa.

    6
    3
    Odpowiedz
    1. Utożsamiasz „bycie alfą” z korzystaniem z dziwek? Cóż… nie będę obalał twojego światopoglądu, bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz…

      1
      0
      Odpowiedz
  13. Nie czaje większości wypowiedzi. Co z tego, że usiłuje zniszczyć innym ludziom dobry układ? Skasować psychikę cudzych dzieciaków żeby mieć sponsora? To takie normalne wg was? Jesteście spierdoleni.

    6
    3
    Odpowiedz
    1. Większość ludzi to patologia. Fura, skóra, komóra. Nie pogadasz.

      5
      0
      Odpowiedz
    2. o i chuj z tą blokadą

      0
      0
      Odpowiedz
  14. Widać miałeś na nią ochotę, a ona cię olała.. i słusznie, takiego mazgaja to nalezy do przedszkola odprowadzić, a nie na dupy.

    1
    3
    Odpowiedz

Nie wyszło za granicą

Miało być pięknie. Pójdę do pracy na magazyn, zrobię co mi każą zapieprzając i tyle. Świetna praca, kierownicy mówili że świetnie mi idzie. Też się fajnie czułem w tej pracy gdyż zapieprzałem aż miło. I co? 3 dni pracy na tydzień, a po 1,5 miesiąca wypad. Śmieszne było to jak szef powiedział że się widzimy w następnym tygodniu (miałem z nim dobry kontakt). I w następnym tygodniu byłem ale tylko zwrócić strój z powodu zwolnienia. Zastanawiam się czy wszystkim tak się udaje. Bo wszyscy chcą uciekać z PL myśląc że będzie super kolorowo ale ktoś raz zobaczy że wiążesz buta to już koniec. Albo może to ja tak trafiłem że chcieli mnie wywalić ale nie wiedzieli jak bo roboty było mniej. A byłem tymczasowym pracownikiem. Może w następnej pracy się uda. Jak się nie uda w następnej i kolejnej (ostatniej) zjeżdżam do PL i tyle mnie tu widzieli. A reszta osób którzy chcą wyjechać? No cóż, powodzenia. Być może nie odkryłem jeszcze patentu.

39
13
Pokaż komentarze (39)

Komentarze do "Nie wyszło za granicą"

  1. Chodzi o to ze potraktowali Cię jako pracownika sezonowego, a chciałes zostac na dłużej?

    10
    0
    Odpowiedz
    1. Nie. Miałem kontrakt na 1,5 roku, wszystko było w pracy ok. Gdybym nie zadzwonił do agencji to nie dowiedziałbym się że zostałem zwolniony. Nawet gadając z szefem powiedział do mnie na odchodne że się widzimy w następnym tygodniu. Niestety już się nie zobaczyliśmy.

      2
      0
      Odpowiedz
  2. Znajdziesz coś. Spróbuj w innym miejscu-mieście, bo tam, gdzie 2-3 zakłady i pełno sily roboczej to agencje przebierają i ludzi w konia robią. W Pl niby lepiej, ale… niby.

    11
    0
    Odpowiedz
    1. No znalazłem. Umowa na tydzień czasu i papa. Jak Ci ludzie żyją?

      0
      0
      Odpowiedz
  3. Gdzie jest Rafal super otaku? Jemu się chyba powiodło w Japonii

    8
    0
    Odpowiedz
    1. Czytam chujnię od dawna, ziomek ten zapowiadał że kończy szkołę policealną, jak skończył tak sie nie odzywał już.. Ciekawe bardzo to

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Widzisz, patałachu, kiedyś kiedy jeszcze nie byłem Mesiem też wybrałem się za granicę. Zostawiłem ciepły kurwidołek, udane życie seksualne, bezpieczeństwo. Kochanka moja podobno beczała za mną przez miesiąc i przestała dawać mleko. A ja… cóż na początku przeważnie dostawałem wpierdol tu i ówdzie ale to sprawiło, że stałem się prawdziwym mężczyzną. Teraz jestem doradcą samego prezydenta Trumpa i nawet daje mi pomacać guzik od głowic jądrowych. Zdradzę wam tajemnicę patałachy jebane. Donald trzyma ten guzik w rozporku. I to wcale nie jest guzik tylko coś w rodzaju ciepłego, miękkiego ogórka korniszonka. Ale co wy o tym możecie wiedzieć patałachy…

    14
    13
    Odpowiedz
    1. Byczywąs umrze z zazdrości, że mu pały nie opierdalasz.

      2
      0
      Odpowiedz
    2. I to się nazywa kariera… zazdroszczę 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  5. NAUCZ SIE języka to PODSTAWA. Bez tego czlowiek jeździ robic najgorsze gowno za najgorsze pieniadze, przez i do najgorszych krętaczy.

    15
    0
    Odpowiedz
    1. Problem w tym że znam język.

      0
      1
      Odpowiedz
  6. Próbuj dalej. Za granicą taki sam garb rośnie ale już za euro.

    8
    0
    Odpowiedz
  7. Sądząc po treści chujni, pojechałes do jakiejś Holandii czy innej dziury z agencji pracy. Moja rada: jeżeli jeszcze nie umiesz, to ucz się angielskiego jak najszybciej, odłóż trochę i jedź do Irlandii czy nawet UK. Wybierz dobre miasto i szukaj czegoś na miejscu. Chociaż ja generalnie wyjazd do UK jako niewykwalifikowany robol odradzam. Chyba że na określony czas, żeby odłożyć i inwestować / podróżować. Sam mieszkałem w tym śmietniku Europy prawie 4 lata. O przynajmniej rok za długo. Gdybym ja jadąc do UK wiedział to, co wiem teraz… 😉 Nie zmarnowałbym tyle czasu tam. Ty też nie marnuj.

    10
    0
    Odpowiedz
    1. Powiedz mi coś więcej o tym…

      0
      0
      Odpowiedz
  8. Trzy wyrazy, patałachu: Łódzki Wydział Fabryczny. /Mesio
    PS. Nie zapomnij trzech stówek wpisowego…

    5
    7
    Odpowiedz
    1. Strasznie się rozbuchałeś. Ja, zamiast trzech wyrazów, proponuję ci jeden wyraz: zegarek. A ściślej taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Bardzo przydatny jeśli trzeba rano wstać do tyrki i potrzebny jest budzik żeby nie zaspać. Uprzedzam, wersja z budzikiem jest o 3 zł brutto droższa, toteż szykuj mamonę, frajerzyno.

      5
      0
      Odpowiedz
      1. Pan twój, Mesio, nie potrzebuje jakiejś na niebiesko podświetlonej tandety, patałachu. Pan twój ma lepszy budzik. Tuż za oknami jego willi za dwie bańki na grzędzie siedzi patałach, u którego przy nazwisku na liście pojawiła się czerwona kropka. Do jaj patałacha przykręcone jest imadło podłączone do zegara. I o wyznaczonej godzinie imadło się zaciska… Pieje patałach aż miło. /Mesio

        PS. Właśnie Pan twój zastanawia się nad wyborem kolejnej takiej „kukułki”. Kto wie, może padnie na ciebie… A za jedyne trzy stówki, o wyznaczonej godzinie podświetli cię na tej grzędzie, podczas darcia ryja, niebieskie podświetlenie. Jakie chcesz patałachu? Stałe czy pulsujące?

        4
        1
        Odpowiedz
        1. ale POcisk…. Mesiu, płaczę ze śmiechu jprdl xDD

          1
          0
          Odpowiedz
  9. jakiego patentu??, po prostu zapotrzebowanie na niewolników w niektorych krajach europy zachodniej chwilowo ma przesyt, odczekaj chwile , zmien panstwo, sezon niedlugo tez sie zacznie, jeszcze zdázysz byc murzynem , nie poddawaj sie, a do polszy aka slaveland nie wracaj po co wpadac w regres , pamietaj na zachodzie moze i murzyn ale z perspektywa rozwoju i co tygodniawa pensja , stary imigrant dobrze ci radzi.

    13
    1
    Odpowiedz
  10. Właśnie chcę wyjechać na 2-3 miesiące za granicę, do Holandii, Niemiec. Czy ktoś zna jakieś biuro, które nie ma w dupie pracowników i jest sprawdzone?

    1
    8
    Odpowiedz
    1. Żadne, ale sam bym pojechał na wakacje tyrać

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Takiego biura nie ma.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Tempo team jest w sumie dobrze ufne.

        0
        0
        Odpowiedz
        1. tempotim? ale bełkot.. Ufnie dobre chyba…

          0
          0
          Odpowiedz
    3. Spróbuj w Łodzi, sam wiesz gdzie….

      2
      0
      Odpowiedz
    4. Politbiuro NKWD.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Pieprzysz od rzeczy. Politbiuro było w KPZR, zresztą codziennie w ichnich wieczornych wiadomościach „Wriemia” był obowiązkowy rozdział pt. „w palitbjuro kape-eses”. I przeterminowany jesteś.

        0
        0
        Odpowiedz
    5. Pogrzebowe chyba 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
  11. Hej , byłam w Holandii kilka razy i też tak miałam,że pracowałam po 3dni i przerzut do innej roboty… Musisz wykazać się cierpliwością, na pewno dadzą Ci robotę, bo nie przyjechałeś tam siedzieć na walizce przecież… Teraz nie ważne czy NL CZY DE, wszędzie jest wielkie gówno (a to przeż Polusów-patolusów,bo pokazali jak potrafią zapierdalać na akord i donosić)… Chociaż ja trafiłam nawet ok… Mała firma,fajni ludzie,byłam w Eindhoven 🙂 Miło wspominam, aczkolwiek dobiła mnie samotność (facet został w PL) i wróciłam do kraju.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. Czy ja wiem czy przez to że zapieprzają i że donoszą… ogólnie zatrudnianie na krótki czas dla firm się opłaca bo omijają podobno podatek i tak sobie szukają bezrobotnych murzynów których mają sporo po czym zmieniają na następnych…

      0
      0
      Odpowiedz
  12. „Złote góry.” Plus za odwagę wyjazdu i na tym się kończy pozytyw. „Szybki strzał” zrozumiały – zastrzyk gotówki każdemu w PL się przyda. Niestety migracja nie jest taka piękna jak większość laików myśl. Szybkie podsumowanie wyjazdów: 100%, 0% albo WEGETACJA! nie ŻYCIE.

    3
    0
    Odpowiedz
  13. Ale wyjdzie w nowej apokalipsie bo jesteś dobrym materiałem na niewolnika.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Już ci się nie chce tak walić w klawiaturę bo nikt tego gówna o apokalipsie nie czyta? Jaka szkoda… czy manager cie przyłapał i zjebał za opierdalanie się w robocie?

      0
      0
      Odpowiedz
  14. Czyżbyś pracował w bakker logistiek?

    0
    0
    Odpowiedz
    1. w baker street, w gabinecie figur woskowych. Chwilowo zastepuję figurę Michaela Jacksona łapiąc się co chwila za jaja

      0
      0
      Odpowiedz
  15. Szwecja? Norwegia? Umiesz coś, czy tylko za murzyna robisz?

    0
    0
    Odpowiedz

Konserwa

Nie przepadam za mięsem w niektórych jego formach (Np. obgryzanie kurzych udek to nie dla mnie. Kaszankę, jako dzieciak, jeszcze za PRL-u, prawdziwą, wiejską, wywaloną z flaczka na patelnię i usmażoną z cebulką… 🙂 uwielbiałem. Dopóki nie dowiedziałem się, z czego jest robiona… Od tej pory smak za mną chodzi i mnie dosłownie prześladuje, ale się nie złapię, nie przełamię i nie ma siły.). No i w efekcie jem tego mięsa niewiele.

Człowiek jednak mięsa potrzebuje. Kiedyś wystarczała wędlina, bo była 100%. Teraz sami wiecie. Ostatnio np. kupiłem boczek do zupy. Pech, że akurat w sklepie nie było surowego, wędzony miał za dużo słoniny, na zupę się nie nadaje, tylko ten od Dudy mi został. A tam „zawartość boczku w boczku” 90% (jeśli wierzyć etykiecie) i chemia z konserwantami na czele… Niestety, nim przeczytałem etykietę, to zupa już się gotowała… Cóż, raz przeżyję, więcej go nie kupię. I z wędlinami jest to samo, więc jem tego jak najmniej.

No i odżywiam się w sumie zdrowo, lubię takie żarcie, organizm zaopatrzony jest praktycznie we wszystko i to nawet w nadmiarze, a do tego nie grozi mi cała lista schorzeń wynikłych z diety opartej na mięsie, zwłaszcza tłustym… Ale doszedłem niedawno do wniosku, że niby jest zdrowo, ale idealnie też nie jest, bo jednak czegoś brak. I tak łaziło to gdzieś podświadomie za mną jakiś czas, ale po zastanowieniu się, wychodziło mi, że nic mi nie brakuje, bardzo dobrze się czuję, najedzony chodzę… tyle, że nie dawało mi to spokoju.

Poczytałem więc sobie trochę w internecie o odpowiednim odżywianiu się i porównałem z tym, co jem, i jaką to ma wartość odżywczą. I wychodzi, że organizm ma wszystko poza odpowiednią ilością białka. I tu zaczął się problem.

Ważę 90 kilo. Czyli licząc, że powinienem dziennie spożyć 0,8-1 g białka na kg wagi, to wychodzi 70-90 gramów. I dupa blada, bez mięsa się nie da. Wśród innych produktów najwięcej białka mają jajka, ale przecież nie będę wpierdzielał 13 jajek dzień w dzień (alternatywą jest 5 kilo kartofli ;)). Jak bym nie kombinował, obecna dieta, choć doskonała pod każdym innym względem, nie zapewni mi więcej niż połowę dziennego zapotrzebowania na białko. Wędliny odpadają bo chemia, a że zawartość mięsa śladowa, to ile by trzeba było tego zjeść… Jakieś odżywki, batony itp. to to samo…

No i kombinuję, kombinuję i w końcu znalazłem rozwiązanie idealne dla mnie: konserwa mięsna. To przełknę, to lubiłem, gdy jako dzieciak jadałem dość często, to ma odpowiednią ilość białka i jest smaczne. Zjem jedną dziennie i sprawa załatwiona.

Ta załatwiona… A taki wał. To nie te czasy, kiedy konserwy były faktycznie zajebiste.

Po pierwsze, niektóre konserwy dziś są już na pierwszy rzut oka nie do zjedzenia. To jest jak parówka -chuj wie z czego i przez kogo robione. A po drugie, te, które są jadalne, mają w sobie dwie dyskwalifikujące je rzeczy: 1. nadmiar soli (zjadłem jedną naraz -400 gram, to myślałem, że mi żołądek wyżre, a kiedyś można było taką wpierdzielić i człowiek wiedział, że pojadł) i 2. pierdolone konserwanty…

No i, kurwa jego mać, jak żyć, premierze? Powiedzcie mi: skoro konserwa jest pakowana próżniowo i do szczelnego metalowego pojemnika, to po chuj tyle soli a na dokładkę ten jebany konserwant (żeby było śmieszniej, producent każe zeżreć w 24 godziny po otwarciu; potem w sumie nie bardzo da się to jeść)? Przecież to nie musi stać gdzieś w piwnicy w pizdu lat, tylko miesiąc w magazynie i kilka dni u mnie w lodówie. To tak jakbym weki konserwantem doprawiał… Przecież nie potrzeba i lata będzie to zdatne do jedzenia i do tego smaczne. Ale nie, chuj w fabryce się uparł i wpierdala worek syfu do mięsa…

No i znów nie mam co jeść. I nie mam jak tego białka w odpowiedniej ilości organizmowi dostarczyć. A potrzebuję „na wczoraj”.

33
31
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Konserwa"

  1. Serki wiejskie 11g białka w 100g
    Płatki owsiane,ryż,makarony,kasza,ogólnie rośliny strączkowe. To wszystko ma całkiem sporo białka,bez mięsa jest ciężko,ale dla osoby,która nie musi jeść 2-3g białka na każdy kilogram ciała jest to jak najbardziej do wykonania 🙂

    2
    0
    Odpowiedz
    1. „Serki wiejskie 11g białka w 100g”

      To teraz sobie zjedz kilogram serka dziennie… 😉
      Po tygodniu byś rzygał na samą myśl. A mało co -poza mięsem- ma tyle białka.

      0
      1
      Odpowiedz
  2. Sa jeszcze kasze, twaróg itd I bez przesady z tą chemią, nie wszystko zaczynające się na E jest szkodliwe. Trzeba czytać etykiety i nie kupować najtanszego g..

    2
    1
    Odpowiedz
  3. Gdybyś zarabiał 17 tysi netto, wiedziałbyś patałachu, że tylko psia karma to dobre zdrowe żarcie. Wpierdalam ją od dwudziestu lat i popatrz na jakiego jebakę wyrosłem. Kiedy wystawiam swego olbrzymiego kanara przez okno mojej will aby oddać mocz zawsze, ale to zawsze stoi pod nim kilka dziewic gotowych obrobić moją twardą pałę. Kiedy natomiast wypinam się aby się za okno wypróżnić, oj… wtedy się dzieje… Ale ja to nawet lubię patałachy…

    5
    4
    Odpowiedz
  4. Wszędzie masz teraz chemię chłopie, nawet i w wodzie mineralnej, aby tylko dłużej na półce w sklepie stało.

    2
    0
    Odpowiedz
  5. Zapewne czytając etykiety pomyliłeś „należy spożyć przed” z „najlepiej spożyć przed”. To częsty błąd przy rozkminianiu daty przydatności. A propos… jeśli mamy do czynienia z datami to potrzebny jest kalendarz, a kalendarz bywa wbudowany do zegarka. Do takiego zegarka z takim niebieskim podświetleniem. Żeby zaprojektować i zmontować taki zegarek, to muszę ze cztery dni poświęcić a coś przez ten czas trzeba jeść. Po sprzedaniu zegarka frajerowi mogę nabyć w drodze kupna trzy kilo podłych parówek, bo na więcej mnie nie stać.

    8
    4
    Odpowiedz
  6. Oto skutki obalenia tak znienawidzonej przez was komuny. Wtedy to mięsa, wędliny, pieczywo to była pierwsza klasa. Prawie każdy miał zapewnioną pracę i mieszkanie. Wyjazdy nad Bałtyk, Tatry, mazury. Służba zdrowia działała znacznie sprawniej niż dzisiaj.

    8
    4
    Odpowiedz
    1. No dokładnie. A janusze i kuce myśleli że będą parówki sprzedawać i dorobią sie willi i mercedesa… A tu muszą w tym kapytalulyzmie zapierdalać za 1500 netto w prywatnej fabryce dla niemca…

      2
      1
      Odpowiedz
    2. Chyba jesteś rocznik >2000
      Mięsa i wędliny były za komuny na kartki a i tak trzeba było spędzić co najmniej kilka godzin w kolejce. Przed świętami ludzie chodzili stać całą noc przed sklepem. To była dopiero chujnia.

      2
      1
      Odpowiedz
  7. Codzienne dylematy spaślaków XXI wieku: co by tu dzisiaj zeżreć?

    4
    1
    Odpowiedz
  8. Wiesz co, ojciec z roboty dostawał zimą dodatki żywnościowe w formie m.in konserw. Wpierdzielałem je jeszcze 3 lata po upływie terminu i żyję, nawet smak się nie zmienił. Oczywiście,to były konserwy z pułki po 4-5zł/300g, więc nienajgorszej, o zawartosci mięska min. 80%. Są też gorsze, wiadomo, ale zakładam że i tu puszki nie będą puchnąć tydzień po terminie. Z tym „Spożyciem 24 godziny po otwarciu” masz na prawie każdym produkcie – producent się zabezpiecza, na wypadek jakby jeden na 10 000 klientów dostał sraczki bo zjadł 25h po otwarciu. Coca-cola wyżera rdzę, a miałoby jej zaszkodzić stanie w lodówce? Bez kitu. Nie wierz we wszystko, co czytasz, zdrowy rozsądek jest ważniejszy niż etykietki.

    8
    1
    Odpowiedz
  9. Kupuj mięcho zagrodowe. Ja mam kaczki od babeczki, która ma swoje podwórko. Świetne mięso.

    3
    1
    Odpowiedz
  10. Zapamiętaj. Prawdziwy maczo żywi się tylko mięsem swoich wrogów. Jeśli ich nie ma, znajduje ich sobie: zapitoli kogoś na ulicy za to, że mu nie dał szluga, albo się krzywo spojrzał, a czasem też przez pomyłkę. Potem robi z niego pikle, a na koniec zjada. Razem ze słoikami. Po jakimś zaś czasie trafia do VIP-klubu dla maczo, gdzie o jego zdrowy wikt nie musi się już martwić do końca życia, bo doskonale dbają o niego starannie wyselekcjonowani pracownicy służby więziennej z pionu gastronomii.

    3
    1
    Odpowiedz
  11. Ja pierdolę człowieku…. Chciałabym mieć takie problemy!
    Ty normalnie jesteś a’la „dzień świra”

    10
    2
    Odpowiedz
  12. Chłopie, ty nie masz zielone, bladego, ani nawet zjebanego pojęcia o odżywianiu. Poczytaj książki Toma Venuto. Na razie po prostu bredzisz.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. Tu Tom Venuto: tylko kocia karma…

      0
      0
      Odpowiedz
  13. Polecam tuńczyk w puszce, sporo białka. Tylko niech nie będzie to jedyne źródło białka, bo zawiera sporo rtęci. Zresztą jak cię to zainteresuje to sobie sprawdzisz w internecie jaka jest dopuszczalna dawka rtęci i tuńczyka. Ja wpierdalam go głównie na pizzy bo nie wiem czy samego bym przelknal.

    1
    0
    Odpowiedz
  14. Kunserwa Panie to jest, no siem Panie cos wpadlo do kadzi i patrz Pan sie zmielilo na rowno i to my to mondrze nazywamy ‚konserwa wysokowydajna’. Panie poco to konserwowac siem wyparzy, wygotuje i dwa lata postoi na sloneczku to tylko aromata nabierze jak dobre wino.

    1
    1
    Odpowiedz
  15. po co go minusujecie, takie świadectwa to są ostatnie dowody na to, że kiedyś jedzenie było zdrowsze o lepszym smaku, a nasze pokolenie już żre chłam, jesteśmy jak ta podgotowywana żaba

    2
    1
    Odpowiedz
  16. Pierdolisz jak baba

    1
    0
    Odpowiedz
  17. Kurwa gościu przeżywasz …. Kiedyś kurwa jadło się to co było, a nierzadko się pewnie nie dojadało. Ludzie żyli i było spoko. Konserwantów też tak nie przeżywajcie, bo to troche jak robienie z igły widły. Coś tam szkodzą,ale nie żeby to był decydujący czynnik pokroju bedziesz zdrowy albo zdechniesz. Murzyni chętnie by wpierdalali to tanie jedzenie napompowane konserwantami. A jak wam już tak odjebało że tego nie ścierpicie to kupujcie zdrową żywność w cenie nawet 2 razy tyle co normalnie. Tylko że pewnie tu jest płacz, że na zdrowe was nie stać a tanie niedobre. Wiecznie wam kurwa źle. Nie żryjcie w ogóle albo schowajcie se w dupe tego typu żale bo żałośni jesteście

    6
    0
    Odpowiedz
  18. Nie wiem skąd posiadasz informacje o ilości białka w produktach, ale źródło polecam chłopie zmienić. Bo mięso, twarogi i jajka mają go o wiele mniej od zwykłej fasoli. Masz jeszcze sery, orzechy, otręby i cały wachlarz rzeczy do wyboru. Przestań pieprzyć głupoty i poczytaj trochę, a najlepiej to idź do dietetyka. To jest dopiero chujnia i śrut.

    0
    0
    Odpowiedz

Higiena osobista

Ludzie, myjcie te zęby! Albo przynajmniej używajcie miętówek, hallsów, gum do żucia, nici dentystycznych w trakcie codziennych czynności i interakcji z otoczeniem. Myślicie, że nie współżyjecie społecznie z innymi ludźmi w miejscach publicznych? Kiedy rozmawiam z kimś na ulicy albo w innym miejscu to jeszcze pół biedy, ale przykładowo, z ostatniej chwili: zawsze kiedy chodzę do fryzjera i siedzę na fotelu, baby które mnie strzygą muszą na mnie chuchać kiedy łażą dookoła mnie. Jakie to denerwujące. Mam oddychać z rozdziawioną japą zamiast w normalny sposób, żeby nie zaciągać się tymi zatęchłymi oparami chuj wie właściwie z czego: jakiegoś kurwa soku porzeczkowego, kawy czy czegoś innego? Temat zahacza o ogólną estetykę i samokrytykę jeśli chodzi o życie grupowe. Są ludzie, którym z trudem przychodzi używanie antyperspirantów – rozumiem, nie miałeś czasu na poranny prysznic albo ogolenie się pod pachami, to do jasnej ciasnej weź psiknij się ze dwa razy tym dezodorantem. Czy twoja stara pierze w rzece że cię nie stać na taki luksus? Mamy XXI w.!!! To samo z ludźmi którzy w czasie pracy biurowej zdejmują sobie buty i wali ich skarpetami, bo przyszli z jęzorem na wierzchu z zatłoczonej, wielkomiejskiej dżungli w słoneczny dzień. Pamiętam jak jeden z moich instruktorów nauki jazdy (gbur, jak znaczna część z nich) w samochodzie zdjął sobie buty. Haha – na wakacje przyszedł! Zamiast pilnować, żeby świerzak nikogo nie pozabijał (abstrahując od umiejętności, ale chociażby ze względu na odór, który wpływa na ogólne skupienie) on myśli, że równie dobrze mógłby sobie leżakować jak gdyby nigdy nic zamiast skupić się na instruowaniu i pewnym zachowaniu wymaganej pokory jeśli chodzi o wykonywany zawód. Ludzie, szanujmy się!

36
20
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Higiena osobista"

  1. No kurwa. Ja w ogóle do pracy bym nie poszedł bez prysznica a tak w użyciu dezo, czasem perfum i jakieś hallsy itp. Nie należy oczywiście przesadzać by nie pachnieć różnymi zapachami. Wstyd mi by był jakbym śmierdział między ludźmi. Trzeba się dobrze prezentować i tyle.

    3
    2
    Odpowiedz
  2. Niektórzy ludzie nie wiedzą nawet jak wygląda mydło to co się dziwisz że zębów nie myją.Szok!Kto w smrodzie żyje,smrodu nie czuje.Tylko dlaczego my musimy się z tymi flejami męczyć???!!!

    6
    2
    Odpowiedz
  3. I tak najgorszy typ w komunikacji miejskiej to kopciuch. Stoi taka menda zjebana na przystanku, kopci pomimo zakazu, widzi że nadjeżdża autobus, to zamiast zgasić peta, to pali łapczywie, mało nie połknie, ostatnie dwa buchy łapie już w otwartych drzwiach, kiepa ciska ludziom pod nogi, a cały dym wdmuchuje do autobusu i dyszy tym smrodem przez całą drogę. Kopciuchowi niewiele ustępuje niedomyta małolata, która rozwaliła się obok mnie jak wracałem dziś z pracy. Włosy przetłuszczone, ciuchy widać że nie pierwszej czystości, podobnie jak ich właścicielka. Chyba miała 2 godziny ostrego WFu bo capiła potem

    11
    2
    Odpowiedz
  4. Przy myciu zębów ważna jest nie tylko technika ale również czas który na mycie poświęcamy. Specjaliści twierdzą, że mycie powinno trwać przynajmniej 2-3 minuty. Ponieważ nie każdy ma wbudowany w mózgu minutnik, ja jako zdolny inżynier od siedmiu boleści wbudowałem minutnik do takiego zegarka z takim niebieskim podświetleniem. Taki zegarek po wbudowaniu minutnika jest droższy o niecałe 3 złote i jeśli jakiś frajer z brudnymi zębami chce kupić to mu sprzedam.

    5
    1
    Odpowiedz
  5. Nowoczesne mamuśki wyhodowały pod kloszami
    pokolenie tak delikutaśnych i wrażliwych chłopczyków, że na wymioty zbiera. Co wy chłoptasie zrobicie, kiedy na Europę spadnie jakieś nieszczęście typu II Wojna Światowa. Gdzie się pochowacie przed smrodem, hukiem i ogniem?

    12
    7
    Odpowiedz
    1. Kolejny matołowaty bohater w dresie co myśli że jest superżołnierzem? Na wymioty sie zbiera jak sie wącha smród z gęby tobiepodobnych.Smrodem niejeden z was powali najsilniejszego. Może kozie syny śmierdzą bardziej. Nas Panbóg ocali bo mamy Jezusa królem.

      5
      4
      Odpowiedz
    2. Znowu II? Chyba mamy problemy z matematyką. Zresztą widać, że sam nie uczestniczyłeś a prawisz…

      1
      2
      Odpowiedz
    3. ino racjaa! prowde goda polać jej/mu wódki!!!

      0
      0
      Odpowiedz
  6. Zapamiętaj! Prawdziwy maczo nie myje zębów, a z jego ust czuć zawsze kubańskie cygara i tequillę, od których muheres mdleją i poddają mu się, jak Francuzi Niemcom. Zawsze.

    9
    1
    Odpowiedz
  7. Gdybyś zarabiał 17 tysi netto, patałachu i bujał się po mieście Mesiem tak, jak, ja wiedziałbyś, że prawdziwy Meś albo jego wierny naśladowca nie musi się myć aby trzymać respekt i podziw. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem tez brałem prysznic, żelowałem włosy, goliłem jajka i dupę codziennie. Ale teraz… teraz nie muszę już robić tych wszystkich głupich rzeczy i tracić swego cennego czasu. W naszym zakładzie co miesiąc jest plebiscyt na śmierdziela miesiąca i jakoś zawsze wygrywam nagrodę główną – gotowaną onucę, którą potem zjadam ze smakiem a moje beknięcie słychać na dwie mile. Zwieńczeniem uroczystości są spontaniczne oklaski i rzucanie kwiatów lub płatków róży…
    PS/ czy ktoś z was, patałachy wie jak wyjąć żarówkę z pyska? Nie wierzyłem, że można wsadzić no i się, kurwa męczę już dwie godziny…

    5
    4
    Odpowiedz
  8. Facet ma śmierdzieć wódą, koniem i tytoniem! Reszta to cioty.

    6
    0
    Odpowiedz
  9. Mycie zębów codziennie – tak. Ale nic tak nie smakuje jak trzydniowa cipka nastolatki. Nektar Bogów, a pała twarda jak stal.

    5
    1
    Odpowiedz
  10. Ha ha ha, fryzjer to nic, spróbuj wsiąść do zatłoczonego autobusu i przejedź się kilka przystanków, to jest dopiero odlot 😉

    Olka

    0
    0
    Odpowiedz

Szybcy i jebnięci

Wkurwiają mnie goryle, które jeżdżą 100 km/h w zabudowanym. Gazuje cebulak w starym golfie albo bmce powodując rozpierdol dookoła. Hałas jakby Boeing lądował, cała chata wibruje, bo jedzie prymityw w czapeczce. A najlepiej w godzinach nocnych obudzić całą ulicę, bo wszyscy muszą widzieć jakiego potężnego szrota ma za 2 kafle. To samo tyczy się motocyklistów. A potem zdziwienie, że ubezpieczenia dla młodych kierowców są kosmiczne przez takich kretynów. Mam nadzieję, że kiedyś rozpierdolisz się tym złomem i będą cię z jezdni zdrapywać.

101
10
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Szybcy i jebnięci"

  1. Szanuję chujnię. Niestety, prosty plebs, hołota, swołocz, prostolinijne zwierzęta mają potrzebę hałaśliwego szpanu. Kiedyś cham robił na pana i ryja nie podniósł, bo był bat. Teraz jest „równość” – no to mamy równość – byle śmieć terroryzuje ludzi na poziomie. Świat ludzki jest całkowitym zaprzeczeniem prawideł i hierarchii naturalnej.

    21
    0
    Odpowiedz
    1. Precz z komunOM! Teraz taki Seba jak te buraki jest dobrym materiałem na pańskiego żołdaka. Dostanie taki „barwe” czyli mundur, pałke, może nawet pieniądze czyli żołd i będzie gonił takich jak ty do roboty za miske zupy i to ty dostaniesz batem na zapęd. ZOMO to pikuś będzie przy Sebach Wyklętych. Elyte już mamy a Antuś Macierewicz postara sie o „gwardie”.Zresztą Seby mają przodków wśród huzarów podobno. Ja bym ważył słowa.

      1
      0
      Odpowiedz
  2. Nie przejmuj sie na głupote nie ma rady.Zrobiło się ciepło i ludziom odpierdala.Trochę cierpliwości a będą szybcy i…martwi

    8
    1
    Odpowiedz
    1. Problem w tym, ze inni tez beda martwi przez ich glupote. Dlatego nalezy nie tylko sie nimi przejmowac, ale ich tepic.

      4
      0
      Odpowiedz
  3. Już widzę komentarze dżesik „nigdy nie czułeś tej adrenalyny” xD krulowie rzycia

    17
    0
    Odpowiedz
    1. Bo robić nie umisz jak my i na tyrem sie nie nadajesz.Bo ciem nie stać na beemem albo golwa czfurem ty lamósie.

      0
      0
      Odpowiedz
  4. 100 po mieście to tak dużo? I jaki samochód ryczy przy takiej prędkości? Chyba maluszek, żyłowany na trójce…

    2
    13
    Odpowiedz
    1. 100 to już 4 siedzi, nawet w Maluchu!

      2
      0
      Odpowiedz
  5. U mnie gościu z sąsiedniej wsi kupił starą astre i wsadził jakąś tubę samoróbke i jeździ dudni całe dnie i noce. Dostał po ryju od kogoś i juz nie ma grania.

    30
    0
    Odpowiedz
  6. Kazdy byl kiedys mlody i glupi.

    2
    3
    Odpowiedz
    1. Kazdy byl mlody, ale nie kazdy byl glupi.

      5
      1
      Odpowiedz
  7. TEATRZYK ZIELONA CEBULA PRZEDSTAWIA:

    – Jak zrobić sałatkę z buraka?
    – Wrzucić granat do mercedesa W212.

    12
    1
    Odpowiedz
    1. Gówno i wentylator, patałachu. /Mesio
      PS. Ale bóldupisz… 😛

      5
      0
      Odpowiedz
      1. Muaaahhh… Podobało ci się! Ale do rzeczy: kiedy kupisz wreszcie ode mnie taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza? Czeka na ciebie specjalnie przygotowany egzemplarz, „dumb edition”, za jedyne dwie dyszki.

        3
        0
        Odpowiedz
      2. Uuuuuu, nerwusik.

        0
        0
        Odpowiedz
    2. Forced joke widzę…

      0
      0
      Odpowiedz
  8. pierdol się 🙂

    1
    20
    Odpowiedz
    1. Haha wszyscy się pierdolcie chuje muhahaha i tak wszyscy umrzecie będąc nikim jedyne co możecie to przyszpaniwać autem na kredyt na zadupiu. Życie! wszyscy jesteśmy nikim. Prawdziwe przywileje są dla 1%ludności. Im wszystko wolno. Wam wolno jedynie wypłakać się na chujni. Czy jest tu ktoś kto ma tego świadomość?

      2
      2
      Odpowiedz
  9. „Szybcy i jebnięci”

    No patrz, patałachu, to zupełnie jak robole i wyrobnice doginające ze zdublowaną mocą na taśmie naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego… Jebnięte toto zdrowo, bo kto normalny by tyrał za te grosze i mordkę jeszcze cieszył, ale jak szybko zapierdala… /Mesio

    PS. A gdybyś nie był patałachem, to byś w szczurowisku z patologią nie musiał mieszkać.

    5
    6
    Odpowiedz
    1. Ja jestem normalny i projektuję za marne grosze takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem. „Cieszę mordkę” jak to ująłeś, co oznacza że bardzo lubię moją pracę. Nie wiem jak ty, ale ja jestem magistrem inżynierem i skończyłem studia dlatego należy mi się przynajmniej z trzy dyszki za taki zegarek. Nadmienię, że na wykonanie zegarka potrzeba co najmniej trzy, cztery dni i jak chcesz to mogę ci sprzedać taki zegarek.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Za trzy/cztery dni roboty liczysz sobie trzy dyszki?

        0
        0
        Odpowiedz
      2. Jak za trzy dyszki to biorę ten zegarek.Co prawda wolałbym z podświetleniem seledynowym,ale jak się nie ma ,co się lubi…Daj wiadomość na priva.

        0
        0
        Odpowiedz
  10. Do tego trzeba dodać że z wnętrza takiego badziewia często słychać jakieś joł joł albo umcy ymcy, czasami darcie ryjów jakichś blachar bo oni chcą być tacy jak te słitaśne nastolatki z hameryki. U mnie było też pełno takich buraków a jeden wyjątkowo chamski,który basami tak dudnił całymi godzinami że nie szło wytrzymać. Tatunio mu kupił na 18 merca, później mu dał swojego lepszego a synek jeździł tylko z głośnikami na full gdzie słychać było jakieś „kaaaaanikuuuuły”, „bania u cygana” i jakieś hip hopowe ścierwo. Buractwo takie było jest i będzie a im bardziej będziesz im zwracał uwage to bardziej będą robić na złość.

    3
    0
    Odpowiedz
  11. Nie wiem co nie którzy mają pod maską, ale ostatnio miałem zabawną sytuację.
    Stoję na przystanku i byłem odwrócony tyłem do jezdni. Nagle słyszę, jak gdyby ktoś zapierdalał ze 140 km/h. Mimowolnie się odwróciłem i co zobaczyłem? Gość jechał może 45 km/h. Wiecie, dźwięk jak w sportowym samochodzie przy dużych prędkościach, a tu taki ZONK. Aż parsknąłem śmiechem.

    0
    0
    Odpowiedz

Chujnia dot. zwierząt

Nie. Chujnia nie dotyczy tego, że denerwują mnie zwierzęta, kocham je i boli mnie ich krzywda. Zwierzęta, nieważne czy małe czy duże mają taki sam interes by unikać bólu i zagrożenia jak ludzie, logiczne prawda? Powinno, niestety niektórzy ludzie chyba nieogarnianą tego, że to żywe istoty a nie eksponaty muzealne/zabawki. I tak wkurwia mnie jak widzę zwierzę wykorzystywane w reklamie czy filmie – długie sesje na których zwierze się stresuje, nie rozumie czego od niego chce, po prostu chce stamtąd spierdolić, zmusza się je do grania jakiejś debilnej roli zmuszając do tego, krzycząc i karząc za nieposłuszeństwo. Gdybym miał jakakolwiek władze decyzyjną w tym zakresie, zabroniłbym angażowania zwierząt do gry w reklamach i filmach. Dalej – cyrk. No tu jeszcze gorzej. Płakać mi się chce jak widzę te biedne cyrkowe zwierzęta – żonglujące słonie, albo niedźwiedzie tańczące na piłce tylko ku uciesze zasranych bachorów. W sumie to nie powinienem czepiać się bachorów, one nie są winne, to dorośli ludzie do tego dopuszczają. Kiedyś cyrkowiec opowiadał jak traktuje się zwierzęta na próbach – bicie, głodzenie, grożenie batem itd. Cieszę się, że są miasta, które nie pozwalają na występ cyrkowcom jeżeli w swoim repertuarze mają występy zwierząt. Dalej, zwierzęta domowe, pomijam trzymanie w domu kota, tudzież psa, bo te generalnie dobrze się czują udomowione – kot ma co jeść i jest mu ciepło a pies kocha człowieka i pasuje mu mieszkanie w chałupie, ale kurwa trzymanie świnek morskich/myszy w akwarium, albo gorzej ptaków w klatkach… Kurwa, nic innego jak wyrafinowana forma sadyzmu. W ryj strzelę każdemu kto trzyma w klatce ptaka – symbol wolność, który nie może nawet rozprostować skrzydeł, tylko po to żeby jakiś palant mógł na niego popatrzeć. Co to ma kurwa być za ozdoba? Kwiatka sobie kup. I jeszcze ci zjebani rodzice co kupują te gryzonie swoim gówniakom. Rodzice mają wyjebane a dzieciak nie zajmuje się nim, więc śmierć głodowa to kwestia czasu. Jak każde dziecko zresztą sprawia im to radość stresowanie takiego gryzonia. Pukanie w szybę, szturchanie itp. Futra ze zwierząt. Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę w jak drastyczny sposób są mordowane norki czy lisy żeby jakaś pizda mogła paradować w ich futrze? Pewnie nie. Mordowanie nosorożców dla ich rogów, zabijanie słoni dla ich kości… Zajebać takiego człowieka to za mało. No i sprawa najgorsza czyli ZOO. Trzymanie w klatkach 10×10 metrów zwierząt. Jak można iść do zoo i patrzeć na to jak męczą się w niewoli? Boli mnie to. I znów kwestia niedorozwiniętych (z winy rodziców) bachorów, wrzeszczących, rzucających śmieciami na te biedne zwierzęta. Takie małpy nie mają chwili spokoju. Cóż to za radocha kiedy mogę drzeć japę na małpę a później pierdolnąć przez kraty w nią puszką po coli. Pukanie w szyby gadom i płazom. Nosz ja pierdolę, pozbawianie ich jakiejkolwiek swobody, tłumienie instynktów, wystawianie na ciągły stres. Niektóre zwierzaki rodzą się w niewoli i całe życie spędzają w ZOO. W dobie programów typu animal planet ZOO powinno zostać wypierdolone, jedyne co moim zdaniem powinno być tolerowane to rezerwaty, gdzie w naturalnym środowisku zwierzęta byłyby pod ochroną. No i na koniec wykorzystanie zwierząt w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Przejażdżka na ośle nad brzegiem Adriatyku w Chorwacji. No super zabawa dziwko. Najgorsza chujnia to chyba nasze konie znad morskiego oka. Bite 5 miesięcy dzień w dzień w upale zapierdalają pod górkę bo jakieś ciule nie mogą 2 godziny się przejść. W takim razie po co w ogóle jeżdżą tacy ludzie w góry? Jesteś niedołężny to kurwa wjedź sobie kolejką na kasprowy czy gubałówkę albo wypad nad morze/jezioro.

83
34
Pokaż komentarze (31)

Komentarze do "Chujnia dot. zwierząt"

  1. W pełni popieram wszystko co napisałeś. No ale czy to coś zmienia? Ehhh…

    20
    5
    Odpowiedz
  2. Niestety ale to tylko częściowo prawda, radzę troche bardziej zagłębić się w temat, co do koni nad morskim okiem: zgadzam się w pełni.
    A jeszcze zasadnicze pytanie: jesz mięso? bo jeśli jesteś kolejną osobą typu: ojej nigdy nie skrzywdziłbym żadnego zwierzątka, ale kebsik smaczny, to niestety, ale jesteś nie więcej niż fałszywcem

    9
    17
    Odpowiedz
  3. Kto normalny chodzi do cyrku oglądać tresowane zwierzęta? Kto normalny nosi ubrania ze skór naturalnych wiedząc, że dla niego mordowano zwierzęta? Kto normalny jeździ na wielbłądzie na wakacjach? A kto normalny rozjeżdża na szosach jeże, psy i koty? No ja się, kurwa, pytam, kto?
    Normalni zdrowi psychicznie ludzie zajmują się wytwarzaniem takich zegarków z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. W celu wykonania, a już nie daj boże zaprojektowania, takiego zegarka nie trzeba pozbawiać życia niewinnych zwierząt. Nawet liche pieniądze które otrzyma ten inżynierek konstruktorek za trzy dni żmudnej pracy nad tym zegarkiem wystarczą ledwo na miskę ryżu a nie wystarczą na kotleta, więc tu niebezpieczeństwa dla zwierząt również nie ma.

    11
    9
    Odpowiedz
  4. Banda jebanych hipokrytów. Jak kogoś biją na przystanku to się każdy dupą odwraca a płacz nad zdeptaną żabką. Co do rzekomego okrucieństwa wobec koni to organizatorzy manifestacji przeciw „katowaniu koni przez lokalnych katów” są grubo opłacani przez zagranicznych przewoźników żeby usunąć lokalnych przewoźników i wprowadzić niemieckich aby chińskimi cudeńkami na baterie wozili turystów i trzepali na tym ciężki hajs.
    Jednym z najbardziej zasyfiałych kłamstw jest globalne ocieplenie jako produkt spalin.
    Polecam krótki wywiad z Patrickiem Moore, założycielem Greenpeace, który tłumaczy jak to wszystko działa
    https://www.youtube.com/watch?v=Q9IJP_Jrtiw
    Rzygać się chce po prostu.
    Jacyś kolesie biją człowieka to nikt nie dzwoni na policję bo „nie jestem kurwa konfidentem” a potem człowiek ląduje w trumnie.
    Ktoś bije dziecko na ulicy to „a co mnie to obchodzi”
    Jakiś gimbus wyzywa starszą kobietę i pluje na nią „a pewnie sobie moher zasłużył”
    A spróbuj psu przypadkiem na łapę nadepnąć na ulicy to zaraz się banda zjebanych łbów zbiegnie i policją będą straszyć a jak ich więcej będzie to im się „misja ratunkowa” we łbach uruchomi.
    Weź się pojebańcu jeden z drugim do roboty a nie na kasie tatusia latasz pojebańcu po mieście i wielkiego obrońcę zwierząt zgrywasz bo to teraz takie kurwa modne. Na FB przygarnij pieska, kotka i chuj wie co jeszcze.
    Na taśmę do Łódzkiego Wydziału Fabrycznego wypierdalać zwierzolubna hołoto. Tam was nauczą pokory i tego co jest w życiu ważne.

    33
    17
    Odpowiedz
    1. Zajrzyj do mnie. Potrzebujemy takiej małpy, żeby wyplenić z niej wszelkie uczucia. Po tym przestają pierdolić i biorą się do roboty przy kupażu.

      5
      11
      Odpowiedz
    2. Kolego , cudownie to ująłeś!

      9
      1
      Odpowiedz
    3. Chuju głupi a nie zastanowiłeś się może dlaczego tak jest?????!!!! A no dlatego że LUDZIE SĄ CHUJA WARCI. I wcale bym się nie zdziwił jakby życie takiego kulawego psa okazało się więcej warte niż niejednego ludzkiego śmiecia!!!!!!!!!!!!

      25
      7
      Odpowiedz
      1. No to jak ciebie napadną na ulicy to też powiemy, że jesteś chuja wart. Poniżej napisałem przykład o obłudnej piździe z miejsca w którym pracowałem. Tacy wy właśnie kurwa często jesteście choć nie wszyscy bo znam też taką jedną co reaguje emocjonalnie i na krzywdę zwierząt i na krzywdę ludzką.

        3
        9
        Odpowiedz
      2. Pewnie ze życie jak to napisałeś kulawego psa jest wiecej warte od niektorych ludzi.Jest przynajmniej wierny i lojalny,nie czeka jak by tu Ci dojebać,i wbić nóż w plecy.No ale cóż…Ludzie to bestie zabijaja dla zysku lub zabawy smutne,ale prawdziwe

        13
        1
        Odpowiedz
    4. Nie każdy zachowuje się tak jak Ty to opisałeś wiec nie mierz wszystkich swoją miarą

      24
      2
      Odpowiedz
    5. Nie wiem w jakim ty świecie żyjesz gdzie ludzie ignorują bijatyki na ulicy.

      16
      2
      Odpowiedz
    6. Dokładnie tak. To samo myślę. Kiedyś jak pracowałem w urzędzie miasta to też taka jedna siedziała w tym samym wydziale co ja i jak był temat, że gdzieś tam w deep webie na żywo zabijają bezdomnych dla organów to ona to skomentowała tak, że ma to gdzieś, że ludzie to niech się zabijają nawzajem, ale jakby już powiedzieć, że zabijają zwierzęta, choćby dla futra, to już byłby bulwers. I na fejsa wrzucała info. o adoptowaniu zwierząt. Pierdoleni obłudnicy, kurwa.

      13
      10
      Odpowiedz
      1. bezdomni poszli na recycling, bo trza splacic swoj dlug dla spolecznestwa.
        ty placisz swoja krwia/praca za banki, rzad itd. Wykrwawiasz sie cale zycie. Bezdomni poszli na raz dwa trzy, poki narzady dobrze dzialaja. Biznes jest biznes.
        Wiec wypierdalaj do Oazy skarzyc sie na smutki w swiecie.

        1
        6
        Odpowiedz
    7. Sam jesteś hołotą i to taką że brak słów.Pewnie w dzieciństwie lubiłeś się poznęcać nad kotkiem.No cóż skoro krzywda zwierząt cie nie rusza to wątpię żebyś pomógł jakiemukolwiek człowiekowi,typowy objaw psychopatii….

      11
      2
      Odpowiedz
    8. Hmmmm jak widać po wpisach ludzie maja w dupie zwierzęta.Niestety z debilami się nie wygra…mają przewagę liczebną

      9
      2
      Odpowiedz
      1. Naucz się czytać ze zrozumieniem, cymbale jeden.

        1
        7
        Odpowiedz
  5. Nie popłacz się 😡

    7
    14
    Odpowiedz
  6. 100% racji, mam identyczne zdanie. W domu mam kota, przygarniętego ze schroniska, i ciarki mnie przechodzą na mysl, że w domu moglabym miec jakies ptaki w klatce czy złotą rybke w szklanej kuli z wodą (to chyba najgorsze ścierwo)

    8
    4
    Odpowiedz
  7. Kiedyś to zwierzyna będzie narzekać, że ludzi się tak bestialsko traktuje w obozach pracy przymusowej.

    13
    0
    Odpowiedz
  8. Odkąd pamiętam nie znoszę cyrku. Od dziecka nienawidzę cyrku, właśnie ze względu na męczone zwierzęta.

    8
    0
    Odpowiedz
    1. A ja, od kiedy zarabiam 17 tysi netto i jeżdżę Mesiem lubię popatrzeć na tresurę zwierząt. Podsuwa mi to pomysły na sobotni wieczór, kiedy przebieram sie w damskie ciuszki, zakładam obrożę i ujadam jak rasowy, tresowany pies. hau…

      0
      2
      Odpowiedz
  9. Myslal indor o niedzieli a w sobote leb ucieli
    Pozdrawiam Żarów aka indor

    1
    0
    Odpowiedz
  10. Mam idealne rozwiazanie. Lekarstwo na takie problemy. Wspolnym mianownikiem jest czlowiek bedacy negatywnym katalizatorem takich zjawisk. Pozbadzmy sie z ziemii ludzi to przyroda juz da sobie rade. Ludzie to zakala tego swiata.

    4
    0
    Odpowiedz
  11. Do autora.Widzisz po komentarzach,ze ludzie dbaja tylko o swoją dupę tak było jest i będzie.A to że zwierzeta cierpią nic ich nie obchodzi.Robi się eksperymenty na zwierzętach ale to jest ok.A co im one zrobiły kurwa…Moim zdaniem eksperymenty powinny byc robione na mordercach,pedofilach itd ale nie bo to człowiek…czy aby napewno…

    14
    0
    Odpowiedz
  12. Kolokwialnie się wyrażę jebie od ciebie populizmem i obłudą , przestań pierdolić konwenanse w stylu „generacji youtube, facebook i inne badziewie ” zagniewani młodociani traktujący wikipedie jako niepodwazalne żródło wszelakiej wiedzy, tak więc spieprzaj na przemarsz feministek czy innych demonstracji w stylu ” najwiecej dzieci rodzi się z związkach homoseksualnych” jesteś kolejnym efektem walki ideologicznej pomiedzy kretynami a kretynami, kolejny homosovietikus,zostałeś zoperowany i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy(błogosławieństwem było urodzić sie długo przed powstaniem internetu)

    3
    2
    Odpowiedz
  13. Zgadzam sie w pelni. Jak moze cos takiego jak cyrk (lata wiktorianskie) jeszcze istniec.
    Ile chomikow zostalo zmiazdzonych w tych malych spoconych lapach malych gowniakach?
    Kazde zwierze musi byc na liscie chronionej.
    I jeszcze wspomne o tych wszystkich biednych glodzonych wiejskich psach na lancuchach, bez budy, na mrozie, w dzeszczu, w upale.

    10
    0
    Odpowiedz
  14. Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo Ostatnia rzeka zostanie zatruta Zginie ostatnia ryba,odkryjemy… ŻE NIE MOŻNA JEŚĆ PIENIĘDZY !!!!(przysłowie indiańskie)

    12
    0
    Odpowiedz
  15. Miałam świneczkę morską przypałętaną do mnie dzięki współlokatorce i Bóg mi świadkiem, ze się starałam żeby miała jak najwięcej wolności – kończyło się wydłubywaniem Florcia z pokrzyw. Ale inaczej dzikie koty by go zeżarły. Nie jego i nie moja wina że mu przodków z Ameryki Łacińskiej sprowadzili. Ale zadziorek taki łobuziak kochany był, tęsknię za nim, to dobra świnia była. Teraz jest szpakiem, przyśnił mi się 🙂

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Dobra świnia to taka, która ma duże cyce i często daje.
      A teraz poważnie… Franklin mówił, że zawsze wolność jest kosztem bezpieczeństwa. Zwierzęta domowe, tudzież udomowione peruwiańskie potomki, należy więc trzymać w klatkach dla ich własnego bezpieczeństwa. Często można tą samą zasadę zaobserwować zastosowaną w relacjach między przedstawicielami homo sapiens.

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Ujęłaś mnie lasunia tym wpisem. Widać jeszcze nie wszyscy sa zjebani w tym kraju. masz u mnie lizanie cipuszki..

      0
      1
      Odpowiedz

Rozmowa kwalifikacyjna przez telefon

Wkurza mnie moja praca, więc od jakiegoś czasu szukam nowej. To nie pierwszy raz jak szukam roboty, ale wciąż nie jestem w stanie zrozumieć po co rekruterzy prowadzą rozmowę przez telefon przed rozmową właściwą. Mam w CV napisane, że aktualnie pracuję, czego oni oczekują dzwoniąc w godzinach pracy i wypytując o takie rzeczy? Na pewno świetnie mi pójdzie z myślą, że szef kręcąc się po biurze może mnie zastać z telefonem w łapie opowiadającą jakim to świetnym kandydatem nie jestem. Rozumiem, że oni też chcą zrobić swoje w godzinach swojej pracy, ale cholera, zadzwoń, zaproś na rozmowę i do widzenia. A najbardziej rozbraja mnie pytanie „czy pamięta pani na jakie stanowisko aplikowała/co pani wie o naszej firmie?” Nie wiem, nie pamiętam, oglądam dziesiątki ogłoszeń dziennie, odpowiadam raptem na część, ale nie będę się przecież tego uczyć, bo jest jakaś tam szansa, że zadzwonią. Najlepsza była kiedyś jedna babka, która pytała, jak sobie wyobrażam pracę w ich firmie 😀 Nawet jedną nogą tam nie byłam, ale mam powiedzieć jak by wyglądał mój dzień. Oni chyba są oderwani od rzeczywistości. Rozumiem, że czas to pieniądz, że taka rozmowa może kogoś wykluczyć, ale jak tu dobrze wypaść na rozmowie z zaskoczenia?

81
11
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Rozmowa kwalifikacyjna przez telefon"

  1. Zapamiętaj. Prawdziwy ma… a nie, sorry.

    3
    0
    Odpowiedz
    1. Prawdziwy maczo nie szuka pracy. Prawdziwy maczo sam sobie znajduje pracę, a na szczycie hierarchii zajęć jest konstruowanie takich zegarków z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. I chuj komu do tego, że trzy wieczory zapierdalania w pocie czoła… itd. Maczo nie potrzebuje pieniędzy….

      3
      4
      Odpowiedz
  2. I po co się, patałachu, tak męczysz? Stanąłbyś, jak na rasowego mieszkańca Cebulandii przystało, z CV w zębach, pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, pokłonił się odźwiernemu, uiścił trzy stówki wpisowego i miałbyś problem z głowy, a jedynymi, którzy by do ciebie wydzwaniali, byliby sprzedawcy cudownych garnków, oferenci korzystnych polis ubezpieczeniowych na życie oraz handlarze używanych latających dywanów mudżtahida Muhammada z kalifatu sieradzkiego, dorzucający, w promocji, tygodniową gwarancję rozruchową lub zgrzewkę Mecca-Coli. Czym oczywiście nie byłbyś zainteresowany, albowiem: 1. twoim odwłokiem zajmiemy się gratis, gdy przyjdzie pora, umieszczając go w naszych konserwach, 2. na gary po 5 tysi za komplet to u nas nie zarobisz choćbyś się zaorał, 3. z przyzakładowych baraków do roboty na na naszej taśmie luzikiem z buta dojdziesz, a jak cię Litzmannstadt Produktionsabteilung Einsatzkommando z puszką Mecca-Coli złapie, to będziesz się modlił o twe szybkie kompostowanie. /Mesio

    PS. Behold, patałachy… Oto przyszłość:
    www. youtube. com/watch?v=yCyPv0j4bPw

    Pan wasz uważa, że ci cali freeganie przeginają z tym żarciem ze śmietników, ale uważa też, że to się u nas rozpowszechni wraz z bankructwem ZUS-u.

    A przy okazji tematu ZUS-u… Pan wasz ostatnio, a nawet w miniony czwartek, spotkał w lokalnym oddziale tej znienawidzonej powszechnie instytucji rzadki okaz urzędnika (a właściwie urzędniczki; i to całkiem szwarna loszka była… 😉 blond, długie włosy, szczupła, jakieś 1,7 metra, inteligentna, w okolicach 35 lat (niestety…)), który jest człowiekiem… Tak, tak, „Panamesiowe” patałachy posrane… Cuda się zdarzają…

    2
    6
    Odpowiedz
    1. „[…] w okolicach 35 lat (niestety…) […]”
      Po tym wnioskuje, że wśród twoich obowiązków goszczą nadal: odrabianie lekcji i marszczenie Freda przy niskobudżetowej kinematografii niemieckiej. 😀 😉
      Ucz się patałachu, bo skończysz przy swojej własnej taśmie, jak ci inni nieszczęśnicy 😀

      3
      0
      Odpowiedz
      1. O, którąś lochę znów zabolało… 😛 /Mesio

        PS. Co Pan twój ci poradzi na to, że laski w takim wieku to już właściwie obiekty muzealne? Nie do Niego pretensje, On świata nie stworzył. A że cię boli… Takie są fakty, dziunia (i żadne próby -w dodatku żałosne i przewidywalne- „dosrania” Panu twojemu tego nie zmienią). Deal with it.

        2
        3
        Odpowiedz
        1. Muszę cię zmartwić. Locha i dziunia do której piszesz jest facetem 😀 Przykro mi.

          2
          0
          Odpowiedz
  3. To nie jest chujnia tylko sposób na odsianie chujowych kandydatów. Takich co nie pamiętają, do jakiej firmy aplikowali, czym się tą firma zajmuje i co się robi na stanowisku, na które aplikowali. To jest normą, a tacy ludzie jak ty to jest właśnie chujnia rekruterów.

    9
    11
    Odpowiedz
    1. Gówno prawda. Trochę żyję na tym świecie i wiem, że motywacją do pracy są przede wszystkim pieniądze. Może gdzieś za granicą człowiek czuje, że się spełnia i że otrzymuje wynagrodzenie adekwatne do swej pracy. W Polsce jednak jest przewaga januszów biznesu, a co to oznacza, chyba nie trzeba tłumaczyć. Dlatego tak wiele osób pracuje w chujowych robotach tylko dla hajsu (a niektórzy nie mają wyboru, bo muszą z czegoś żyć), jak chcą spełniać swoje ambicje i rozwijać zainteresowania to zostawiają to na hobby. Dlatego te pytania typu „Dlaczego pragnie pan z całego serca pracować w naszej zajebistej firmie?” można w dupę wsadzić. A to gówno consultingowe, np. z pytaniami jakie zwierzę najbardziej ciebie przypomina, tylko pokazuje jak z ludzi robią debili jeszcze zanim u nich pracują.

      22
      4
      Odpowiedz
      1. Nie wiem w jakim swiecie zyjesz, bo ja jesli aplikuje do jakiejs firmy na okreslone stanowisko to dlatego, ze lubie to robic i umiem. Umiem, bo lubie. Lubie, bo umiem. Gdybym nie umial albo nie lubil, to szukalbym innego zajecia. Oczywiscie kasa jest wazna i to sie negocjuje dalej, gdy juz z grubsza wiem, ze w ogole moglbym w danej firmie pracowac.

        0
        5
        Odpowiedz
    2. Bo chujowych firm nikt nie będzie pamiętał, które za magazyniera wymagają wyższego wykształcenia czy chuj wie czego, bo nawet z wykształceniem średnim nie można sie załapać na nic…

      4
      0
      Odpowiedz
  4. Właśnie po to do ciebie dzwonią, żeby ustalić, czy jest sens tracić czas na umawianie się na miejscu. Pytanie o to, jak sobie wyobrażasz pracę w ich firmie uważasz za bez sensu? W tyrze spędzasz 1/3 życia i nie masz jakichś celów, wyobrażenia, co i jak chciałbyś tam robić? Nie chciałbyś ustalić z pracodawcą, czy macie zbieżne cele w tym zakresie? Czy miałbyś pracować raczej zdalnie, czy w siedzibie firmy? W jakim gronie? Czy wolisz pracować sam, czy w grupie? Kurwa, nie pamiętasz, gdzie aplikowałeś? Czy na pilota do Ryanaira, czy na kardiologa do szpitala? Jeśli nie pamiętasz, gdzie aplikowałeś, to można się spodziewać, że nie jesteś ani specjalnie zainteresowany tym, co miałbyś robić, ani nie znasz się na rzeczy. Masz pretensje, że dzwonią w godzinach pracy? Skąd mają wiedzieć, że właśnie jesteś zajęty? Mają zadzwonić o 3 w nocy, bo wtedy prawie nikt nie pracuje? Co za problem odpowiedzieć – „Przepraszam, nie mogę teraz rozmawiać, będę wolny o 14:00, czy mogę wtedy oddzwonić.”. No chyba, że aplikujesz do mesia na taśmę, to rzeczywiście opcja jest tylko jedna, a przez telefon tylko pytanie, czy przygotowałeś trzy stówy na wpisowe.

    15
    7
    Odpowiedz
    1. Chyba przesadziłeś z tym kardiologiem osoba o konkretnym profilu będzie szukać pracy w konkretnej branży, więc jak się odpowiedziało na 10 podobnych ogłoszeń to nietrudno pomieszać.

      2
      1
      Odpowiedz
      1. Właśnie o to chodzi rekruterom, żeby odfiltrować tych, którzy ogarniają, co potrafią, czego szukają i co jest oferowane, od tych, którzy napierdalają aplikacje, gdzie popadnie, licząc tylko na to, że się gdzieś załapią i będzie kasa, nie dając w zamian zaangażowania.

        2
        2
        Odpowiedz
  5. Ja miałem trochę inny przypadek. Znalazłem ogłoszenie od międzynarodowej korporacji. Branża dość specyficzna, wymagając znajomości polskich warunków. Warunki spełniałem za wyjątkiem jednego, tzn. angielski mam opanowany w stopniu amatorskim a nie profesjonalnym. Poza tym inne wymagania spełniałem. W CV wyraźnie zaznaczyłem, że angielski tylko w stopniu podstawowym. Dość szybko dostałem telefon, że zapraszają do Warszawy na rozmowę na jutro na godz. 12. No myślę OK, 400km w zimie jakoś dojadę jak wstanę o 4. Przyjeżdżam pod śliczny biurowiec. Na miejscu kawka, herbatka i każą czekać. Po godzinie czekania zapraszają na rozmowę. Wchodzę i widzę laptopa z włączonym skypem. A w okienku Hiszpan mówiący po angielsku nie lepiej ode mnie. No i tak pogadaliśmy sobie przez pół przez godziny o różnych banałach na poziomie szkolnym. Po czym wróciłem do domu. Roboty oczywiście nie dostałem a 300zł na paliwo poszło z dymem.

    21
    0
    Odpowiedz
    1. Rozumiem jak ciebie potraktowali, ale na pierwszym miejscu pytanie dlaczego w ogóle pojechałeś do tak oddalonego pracodawcy? Mieszkasz w jakieś małej miejscowości? Co to za branża?

      3
      0
      Odpowiedz
  6. My, Pan wasz, Mesio, z łaski Jego Ekscelencji, Wiecznego Prezesa Byczywąsa zarządzający Łódzkim Wydziałem Fabrycznym, w łaskawości niezmierzonej swojej raczymy ogłosić, że z dniem dzisiejszym w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym nie będzie pobierane wpisowe w wysokości sławetnych trzech stówek. /Mesio

    PS. Prima Aprilis, patałachy. 😛

    9
    2
    Odpowiedz
    1. Byczywąs już wyszedł ze szpitala po ostatnim laniu ? Widać za słabo oberwał:) Na kolana patałachu !

      2
      2
      Odpowiedz
      1. „Na kolana” to do ciebie mówi gej Roman, gdy mu masz possać, patałachu. 😛 /Mesio

        PS. A co do „lania” to śnij dalej. W końcu co taki robak jak ty ma z życia…

        4
        1
        Odpowiedz
  7. W Himalajach, w Himalajach słoń powiesił się na jajach…

    2
    0
    Odpowiedz
  8. Polonia K! Polonia S!
    Polonia Napleton the best!
    W środku tabeli drugiej ligi!
    Teraz śpiewamy to na migi…

    2
    1
    Odpowiedz
    1. Pałę ssij, bo wyrżnę ci w ryj. Kto nie jest od Mesia, ten niech zastrzeli tego kolesia. Chuj w dupę.

      0
      1
      Odpowiedz
  9. Do mnie jak dzwonią to nawet nie mówią z jakiej firmy, muszę pytać. Pewnie myślą, że cały czas czekam tylko na telefon od nich. A ja 100 CV wysłałem.

    15
    1
    Odpowiedz
  10. Dobra chujnia, kiedyś też przez to przechodziłem. Dziwię się ludziom, którzy usprawiedliwiają tego typu praktyki. Oczywiście to prawo każdej firmy, ale normalne to nie jest. Często stanowiska wymagające podobnej wiedzy nazywane są inaczej, w jednej firmie specjalista od konsultingu, w innej doradca, itp. Wydaje mi się, że normalne jest, że jeśli analizuje się oferty i wysyła np. kilka dziennie, drugiego dnia jeszcze inne, to potem mało się pamięta. Gdybym miał spamiętać, że w firmie A nazwa stanowisko jest taka, a w firmie B taka, to musiałbym zapisywać wszystko i mieć te notatki zawsze ze sobą. To w tym czasie wolę przypomnieć sobie wiedzę z danej dziedziny, czy np. podszlifować język, jeśli jest wymagany. Ale oczywiście każdy Byczywąs myśli, że zapamięta się akurat ofertę jego firmy. Jak prezes chce rozmowy kwalifikacyjnej przez telefon, to niech uprzedzi o tym w ogłoszeniu. To, że coś jest legalne, nie oznacza że jest normalne.

    6
    0
    Odpowiedz
  11. A mnie właśnie wkurwia jak mi nic nie chcą powiedzieć tylko tekst w stylu „szczegóły na rozmowie” i elo. Potem kurwa tracę czas na tej jebanej rozmowie, na którą musiałam wstać rano i/lub wziąć wolne w pracy i na tej jebanej rozmowie mi pierdolą kompletnie co innego niż było w ogłoszeniu i jak tu się nie wkurwić? Normalnie aż pięść mi się sama zaciska, żeby wykurwić takiej rekruterce w ryj. Raz aplikowałam do jakiejś pracy, w której było napisane coś w stylu „Jesteś studentem i chcesz sobie dorobić? A może szukasz pracy w pełnym wymiarze godzin? U nas możesz dostosować czas pracy dla siebie”. Dzwoni do mnie na drugi dzień jebnięta rekruterka i pierdoli, że rozmowa, że na jutro itp. i już chciała się rozłączyć i dzwonić dalej, ale powiedziałam jej, żeby mi mniej więcej podała warunki pracy… no to ta mi mówi, że praca 10h tygodniowo XD no kurwa no to ja jej mówię, że w takim razie dziękuje bo szukam pracy na pełen etat itp. a ta kurwa zamiast powiedzieć ok i elo to jeszcze zaczęła się wykłócać, że przecież w ogłoszeniu tak było, że 10h tygodniowo itp. no i na huj jej to było? Myśli chyba, że ktoś przyjdzie na takie spotkanie i powie no huj jak już jestem to zostanę? Ja pierdole.

    2
    0
    Odpowiedz

Noszenie dresów

Jak w temacie – lubię dresowe spodnie. Nie jestem żadnym dresiarzem – nie kradnę nikomu komórek, nie pytam się ,,masz jakiś problem”, nie okradam staruszek ani w ogóle nikogo. Po prostu lubię nosić dresy, bo są wygodne, i w nich czuję się sobą. Nosiłem kiedyś jeansy, ale były zimne, sztywne i szorstkie, czułem się w nich chujowo i ostatecznie się ich pozbyłem. Mam w szafie inne spodnie, eleganckie, ale luźne i zakładam je, kiedy zajdzie potrzeba. Ale na co dzień to ja noszę swoje ukochane dresy. Mówią, że bądź sobą, chodź w czym lubisz… ale ja jednak się obawiam, bo laski nie zwracają uwagi na takich kolesi 🙁 A ja nie chcę zmieniać dla kogoś swojego stylu ubioru. I jeszcze się obawiam, że inni będą mnie obgadywali, że jestem wiochmenem… Ale trudno. Muszę kupić chyba rurki, bo to modne teraz…

41
56
Pokaż komentarze (40)

Komentarze do "Noszenie dresów"

  1. A co cię laski obchodzą?

    3
    0
    Odpowiedz
    1. Nie ma jak męskie umięśnione pośladki!

      1
      1
      Odpowiedz
  2. Pan twój całe życie w jeansach łazi i nigdy nie były sztywne i za szorstkie (taką masz delikatną dupę, dziewczynko?). Najwyraźniej ci się, patałachu, nudzi i za dobrze masz, to wymyślasz. Gdybyś nie miał co do gara włożyć, to miałbyś prawdziwy problem -jak podrzuconą do góry kromkę chleba zeżreć w powietrzu, by zdążyć przed konkurencją. Śrubę wam, panienki, trzeba przycisnąć, albo wypierdolić do jakiegoś kalifatu, by ciapaci mieli co zamiast kóz posuwać.

    Ech, patałachy… Trzy stówki w łapę, CV w zęby i pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. U nas nie będziesz miał takich „problemów” (bo ci się ). Dostaniesz spodnie robocze, sztuk: jedna, (które mają ci wystarczyć dwa lata i Pana twojego gówno to obchodzi, jak to osiągniesz) i już po pierwszym dniu zapierdolu ze zdublowaną mocą będą tak nasączone potem, że będą miękkie jak gówno, to ci się „problem” rozwiąże.
    Zresztą kup sobie, niemoto, jakieś dobre sztruksy i skończ pierdolić. Spodnie ma za szorstkie, kurwa… Skąd wy się bierzecie… /Mesio

    PS. www. pudelek. pl/artykul/105549/znany_wrozbita_aresztowany_za_pedofilie_molestowal_az_piec_dziewczynek/

    Widzicie, patałachy? Nie przewidział… 😀
    I tak oto suchar: „-Towarzyszu Stalin przyszedł jasnowidz. Mówi że zna przyszłość… -Do łagru. Jakby znał przyszłość to by nie przychodził…”, praktycznie stał się rzeczywistością… 😉

    8
    4
    Odpowiedz
    1. Gdzie się podział prawdziwy mesiu?

      2
      0
      Odpowiedz
      1. „Gdzie się podział prawdziwy mesiu?”

        Pan twój jest prawdziwym Mesiem, patałasza wywłoko. I masz w to wierzyć jak w regularność miesiączek kurdupla na drabince, co 10. /Mesio

        PS. A PS-a nie będzie. Pan ma książkę do przeczytania w ten piękny ranek…

        0
        1
        Odpowiedz
        1. Instrukcję obsługi nowego spankadoo?

          0
          0
          Odpowiedz
          1. A co? Nie wiesz jak używać i liczysz, że jak zaczepisz, to może się ktoś z tobą tą wiedzą podzieli? 😛 Nic z tego. Męcz się. /Mesio

            PS. Pan twój nie musi z gumowej cipki korzystać. 🙂 Wystarczy, że pstryknie palcami i już jakaś loszka przybiegnie w podskokach. Ale co ty możesz o tym wiedzieć, patałachu…

            0
            1
            Odpowiedz
          2. Ja zawsze dołączam wydrukowaną instrukcję obsługi do każdego sprzedawanego egzemplarza takiego zegarka z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Każdemu frajerowi, jeśli tylko pstryknie palcami, mogę sprzedać taki zegarek (z takim niebieskim…) za jedyne 20 złotych. Żeby miał do poczytania rano, albo wieczorem. Kto nie kupi, niech żałuje – nie będzie miał pasjonującej lektury.

            0
            1
            Odpowiedz
    2. tak bardzo starasz się być fajny, że efekt jest odwrotny

      2
      0
      Odpowiedz
    3. Następnym razem poproś na noclegowni o nową parę jeansów, to zobaczysz jakie są sztywne po praniu. Nie ma dziwne, że twoje przypominają już miękkością ręcznik papierowy, skoro jak piszesz łazisz w nich przez całe życie (ze strachu przed bykiem Andrzejem zapewne, i słusznie, nie znasz dnia ani godziny).

      0
      1
      Odpowiedz
  3. Pietrzyć modę.
    Ja lubię bojówki i nie zakładam praktycznie nic innego. W jeansach i dresach czuje się jak pinda.
    Jeśli lubisz to noś.
    Takie jest moje zdanie.

    3
    1
    Odpowiedz
  4. TEATRZYK ZIELONA CEBULA PRZEDSTAWIA:

    … I wziął Pan dres ortalionowy, napełnił go nieczystościami przeokropnymi i w postać człowieczą uformował. Czapeczkę palantową na nim zatknął, po czym spojrzał na dzieło swoje, usiadł i zapłakał, bo nie było doskonałe. Rzekł jednak do stworzenia owego: „w Warszawie mieszkał będziesz. Blok z betonu ci przyszykowałem. Furę ze spojlerami… A kij bejsbolowy w bagażniku znajdziesz”.

    13
    1
    Odpowiedz
  5. Zapamiętaj. Prawdziwy maczo chodzi nago. Zawsze.

    6
    0
    Odpowiedz
  6. Co sie tak spinasz nos sie jak chcesz

    3
    0
    Odpowiedz
    1. Nos? A czy ucho też? Albo oko?

      1
      3
      Odpowiedz
  7. Ja sie ubieram jak Mężczyzna z Polski Ludowej, ewentualnie jak Jankes z czasów Zimnej Wojny, i mam w dupie zdanie kobiet. POzdro Rafał S

    8
    0
    Odpowiedz
  8. Mamo, tato, jestem szmatą.

    0
    3
    Odpowiedz
  9. Andrzeju, czekam na ciebie. /Trybunał Stanu

    5
    5
    Odpowiedz
    1. A ty się nie boisz takich haseł wypisywać takich haseł ? Podobno od listopada 2015 demokracja w Polsce leży. Wszędzie inwigilacja, w necie i w toalecie. Już pewnie pukają do twoich drzwi jak to za Komora bywało, śmieszny, zakodowany lemingu.

      4
      4
      Odpowiedz
  10. Gdybyś, tuptusiu, wyemigrował do Kalifatu Berlińskiego i był ubogacany kulturowo na dwa baty przez Ahmeda i Abdula, tak jak ja, to nie miałbyś takich problemów… Na co dzień bowiem pląsałbyś radośnie w szpileczkach koloru oczojebnego różu, a dupcię twą opinałaby kusa mini, zapewniając odpowiedni przewiew (i dostęp ;)) w miejscach strategicznych. I byłbyś happy. Papatki. /Tosia Transetka (dawniej Antoni)

    4
    2
    Odpowiedz
    1. jprdl co za typ xDDD

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Nie chcę cię tu, rosyjski propagandysto…

      0
      2
      Odpowiedz
  11. Jak bedziesz rownie wyrozumialy dla kobiet chodzacych w dresachdla wygody, to nie ma problemu. Gorzej jak szukasz elegnackiej panny na szpilkach.

    2
    2
    Odpowiedz
  12. Miałem kiedyś sąsiada. Chodził w dresach. Złoty chłop, cichy, bez imprez. Po nim nie trafił się nikt lepszy. Olej co myślą inni. „Stylówy” też nie zmieniaj dla nikogo. 3m się.

    2
    0
    Odpowiedz
  13. Chodz bez spodni i wszystkie laski oszaleją ha ha

    10
    0
    Odpowiedz
    1. Albo i nie… 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  14. Czym sie przejmujesz. Znajdz po prostu dziewczyne dresiare

    2
    0
    Odpowiedz
  15. Laski, które patrzą na spodnie, to nie laski. Prawdziwa miłość nie zna granic i na pewno trafisz na swoją dresiarkę.

    2
    1
    Odpowiedz
  16. Ferdek? A ja lubię chodzić w piżamie, bo jest wygodna, ale z szacunku do innych nie chodzę tak po ulicy 😉

    3
    1
    Odpowiedz
  17. Leci mi cos malego

    0
    0
    Odpowiedz
  18. Czemu przejmujesz sie zdaniem innych? Niska samoocena? Brak wyraźnego celu w zyciu ze zwracasz uwage na blachostki? PIERDOL TO DRESOWY BRACIE

    2
    1
    Odpowiedz
  19. Co ma ubiór do miłości? Chodź jak Ci wygodnie i nie przejmuj się innymi. Jak widać jesteś dobrze wychowany więc nie zwracaj uwagi na tych co Cię”obgadują” miłość sama się znajdzie i broń boże nie kupuj rurek nawet jeśli to miał być żart. Bo naprawdę laska, która leci na rurki to chyba szuka sobie pantoflarza. Lubisz dres to super.

    2
    2
    Odpowiedz
  20. Noszenie dresów jest zbyt mainstreamowe… W zamian polecam zapuścić naturalne włoski i popleść z nich warkoczyki imitujące spodnie. Jedyne w swym rodzaju, a i niewątpliwie najwygodniejsze i ekonomiczne. W przypływie fantazji spodnie można skroić z czegokolwiek tj. pajęczej sieci, opakowań po czipsach, rybich łusek itp. Jednak zszycie kołdry z poduszką i prześcieradłem to najwygodniejszy ubiór.
    Jest tyyyyle opcji… Po co iść oklepaną drogą?!

    4
    0
    Odpowiedz
  21. Ja tam zapierdalam w dresach i jakoś nie mam żadnego problemu i nie kupuj jajogniotów bo szkoda warsztatu.

    4
    1
    Odpowiedz
  22. Będą obgadywali,że jesteś wiochmenem? Przecież nim jesteś,to co się przejmujesz?

    6
    0
    Odpowiedz
  23. Dresy są teraz modne tylko bawełniane a nie ortalionowe.. Jest dużo fajnych fasonów nie trzeba nosić wiesniackich dresow

    1
    0
    Odpowiedz
  24. Ja też jestem wieśniakiem i doskonale Cię rozumiem. Dresy górą!

    2
    1
    Odpowiedz
  25. Dresy są w porządku. ….. legginsy u bab tragedia bez tuniki czy spódnicy legginsy to rajstopy bez stóp czyli gola d……. żenada

    0
    0
    Odpowiedz
  26. Chyba się w Tobie zakochałam hehe 😛

    0
    0
    Odpowiedz