MŚ w Katarze czyli jak kibice zapracowali na swoją chujnie

FIFA bardzo dobrze wie że kibice pojadą za swoją reprezentacją wszędzie,nawet na Antarktyde,Grenladie,odległą o miliardy lat świetlnych galaktyke i do czarnej dziury i oddadzą ostatni grosz,wydadzą całą swoją pensje i wypłate żeby tylko móc być blisko swojej drużyny,ją wspierać i podnosić na duchu i dlatego min. dali organizacje turnieju Katarowi bo gdyby kibice pierdolili to po całości i mieli na to wyjebane to FIFIE nie opłacałoby się organizować turnieju tej rangi w Katarze.

7
28
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "MŚ w Katarze czyli jak kibice zapracowali na swoją chujnie"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Trzeba być ostatnim idiotą żeby wydawać całą pensję na „wspieranie swojej drużyny” i „podtrzymywanie na duchu” bandy gości którzy jadą tam zarabiać furę szmalu liczoną sześcioma zerami. No nie wiem jak można się bardziej sfrajerzyć nic mi do głowy nie przychodzi.

    8

    0
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Są pewne granice. Nie chodzi wyłącznie o odległość, ale o szereg czynników spol-kult-cywilizacyjnych i Katar jest takową.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak ja.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A teraz odłóż butelkę i skończ te pijackie wywody bo jutro do pracy

    2

    0
    Odpowiedz
  8. 2018-06-05 23:22

    Kiedyś był to mój ulubiony owoc. Moment w którym wszedł na rynek był naprawdę dla mnie szczęśliwym okresem, pomimo że ciężko było go dostać. Zazwyczaj w jakichś drogich Almach czy Piotrach i Pawłach. Dla ludzi to było coś bardzo egzotycznego. A dziś? Producenci wszystkiego obrzydzili mi go totalnie. Gdzie nie spojrzeć to mango. Każdy sok już ma w składzie mango. Czekolada z mango, piwo z mango, dżem z mango, jogurt z mango, woda z mango, chipsy z mango, herbata z mango, kosmetyki z mango, prezerwatywa o zapachu mango, liquidy z mango, tabletki o smaku mango…mógłbym tak wymieniać przez najbliższe 2 dni. Ciekawe co jeszcze wymyślą producenci. Ubrania uszyte ze skórki mango? Dildo z mango? Eh. I tak jest ze wszystkim. Czarnuchy z zachodu podeślą jedną rzecz a my się nad nią spuszczamy do porzygu przez najbliższe 5 lat.

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Tu Jakub, służący Arktosa – władcy Lodolandii.
    Zastępuję Arktosa, bo Arktos przez długi czas będzie opracowywał plan podboju zielonej doliny, który i tak nie wypali, bo w ostatniej chwili zjawi się Tabaluga i mu go pokrzyżuje.
    A co do chujni to kibice nawet pojechaliby do Lodolandii, tylko że nie ma boiska.

    Chwała Lodolandii jak to mawia Arktos 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  10. w dupie mam fife i całę tę piłke kopanom bo to dla cfelów jest

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Prezes EURO mebel coś Ci, gamoniu powie. FIFA dostała i to niemałe pieniądze od władz Kataru. FIFA jest jedną z najbardziej skorumpowanych organizacji. Wcześniej już jeden szef wyleciał za przekręty. Poza tym to Katar organizuje tę imprezę. FIFA daje pozwolenie na organizację, po spełnienie odpowiednich warunków. A ile Katar na tym zyska, to już ich sprawa. Prezesowi przyszedł niedawno pomysł, żeby zrobić zespół piłkarski złożony ze swoich pracowników. W tygodniu nie ma czasu,a Prezes się zabawia, w związku z tym Roman z trzeciej piły w niedzielę zrobi casting i wybierze kandydatów na zawodników. Najlepsza jedenastka za dodatkowe atrakcje w postaci gry dla drużyny Prezesa będzie musiała uiścić opłatę w wysokości 500 zł za miesiąc od głowy. Dodatkowe nadgodziny wezmą i się odrobi.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    3

    1
    Odpowiedz
  13. Wal chuja z godnością

    4

    0
    Odpowiedz
  14. Mam straszliwie owłosiony odbyt. Normalnie rów bobrem zarośnięty jak stara cipa

    6

    0
    Odpowiedz
  15. Grzej kolbę

    2

    0
    Odpowiedz
  16. Zapuszczaj Zenona

    2

    0
    Odpowiedz
  17. Walcz 5 na 1

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Ugniataj maczugę

    2

    0
    Odpowiedz
  19. Mistrzostwa świata już dawno się skończyły, tak samo jak cały sport, teraz tylko forsa forsa forsa. Pamiętacie jak czekało się na Mundiale w latach 90-tych? Jakie to było święto? Teraz nie ma to już żadnego znaczenia. Ostatni dobry Mundial to Francja ’98, może jeszcze Korea i Japonia ’02, później wszystko to już chujnia była.

    2

    0
    Odpowiedz
  20. kibice to zwierzęta i podludzie

    1

    0
    Odpowiedz

Wielkomiejskość po polsku

Niemiłosiernie śmieszą mnie ludzie, którzy w polskich warunkach starają się kreować na światowców i udowadniać wszem i wobec, jakie to wielkomiejskie życie wiodą w kraju nad Wisłą. Szczególnie żałosną grupę ludzi stanowią ci, którzy potrafią kategoryzować innych na podstawie ich miejsca zamieszkania. Zjawisko to widoczne jest zwłaszcza w Warszawie, gdzie na samochodach można zauważyć naklejki z napisami „ja się tu urodziłem, a nie przyjechałem”.
Tymczasem prawda jest wyjątkowo niewygodna dla tych wszystkich stołecznych (i nie tylko) nuworyszy. Próba odrywania się od wiejskich korzeni jest w przypadku Polaków wybitnie żałosna. Otóż prawie wszyscy najwyżej dwa pokolenia temu ode-szli od pługa. Po drugie, kwestia tego, jak w polskich warunkach wygląda przestrzeń miejska – jeden wielki syf, chaos, a w najlepszym razie tylko kicz. Wśród tego wszystkiego rozsiane zaledwie malutkie enklawy miejskości, tj. pojedyncze uliczki, place, budynki, faktycznie odpowiadające zachodnim realiom. W Niemczech bardziej mieszczańskie – a nawet metropolitarne – wrażenie sprawia 50-tysięczne miasto niż w Polsce większość miast wojewódzkich. Prawda jest taka, że w Polsce żadnych wielkich miast nie ma. O tym, ilu mieszkańców ma dane miasto w ogromnej mierze decyduje to, gdzie nastawiano ile bloków z wielkiej płyty, które czy to w Łomży, czy w Kołobrzegu, czy w Warszawie wyglądają identycznie. Polska jest w dodatku wyjątkowo homogenicznym etnicznie na tle całej Europy państwem, a przekrzykiwanie się, czy bardziej wielkomiejskie życie prowadzi się w Krakowie czy we Wrocławiu jest niczym innym jak walką na maczugi i kamienie, bo niestety ale w porównaniu z tym prawdziwym mitycznym Zachodem cała Polska wciąż wy-pada jeszcze blado. A to kompensowanie swoich kompleksów nienawiścią do rodaków z innych polskich miast to jedna wielka chujnia i śrut.

81
13
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Wielkomiejskość po polsku"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Polacy będą się porównywać do mitycznego Zachodu (który notabene nie istnieje jako całość), gdzie jest lepiej, ładniej, porządniej itp. nawet jeśli tam nie byli. Pojedź np. do byłego NRD i zobacz te swoje wielkomiejskie miasta bez wielkiej płyty 😀 A jeśli chodzi o wywyższanie się to w Warszawie przodują w tym właśnie przyjezdni, bo mają kompleksy. Wydają wszystko na łachy i smartfony żeby tylko się pokazać, kupują rzeczy na które ich nie stać, zadłużają się pod kreskę itp. Ludzie tu urodzeni mają wyjebane co kto myśli.

    2

    1
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak ja.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. To nie moja wina że mój stary nie spuścił się w Warszawie

    10

    0
    Odpowiedz
  7. Naprawdę w Warszawie ludzie jeżdżą z takimi naklejkami? Nigdy nie widziałem. Zamiast snobistycznego pozowania na wielkomiejskiego bywalca zauważam raczej odwrotną tendencję; disco polo w radiu, disco polo puszczane w małych sklepach – jeszcze kilka lat temu tego nie było. Masakra

    5

    0
    Odpowiedz
  8. Masz całkowitą rację w Polsce jest straszny zaścianek brakuje u nas zdecydowanie w dużych miastach robaków zwanych emigrantami. Czuwaj

    1

    1
    Odpowiedz
  9. Przecież to całkiem normalne, że ludzie dążą do polepszenia swoich warunków materialnych. Lepiej być w dżakuzi i ferrari niż w chatce ze słomy i z gówna.

    2

    4
    Odpowiedz
    1. Tylko żeby tam ludziom w dżakuzi i Ferrari słoma z butów nie wychodziła?

      1

      0
      Odpowiedz
  10. Mam w chuju kto skąd jest.

    7

    0
    Odpowiedz
  11. i wiadomo żeś ze wsi

    0

    4
    Odpowiedz
  12. Kupię przekaźnik wentylatora do kraza kontakt tylko telefoniczny

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Aj bo tak w tym kraju jest,Polak Polakowi wilkiem. Pracuję w pewnej firmie i wśród nich są spoko ludziska i takie typowe zawistne kurwy. Jest taki pan A. Rozmawia z tobą,uśmiecha się a za plecami szczeka i pluje. Gość nie zdaje sobie sprawy z tego że kończy mi się umowa w grudniu i później rzucam prace co wiąże się z tym że mu dopierdolę garści. Ale wracając do tematu. Jest tak jak piszesz,przeszkadza im to że ktoś przyjechał ze wsi albo z małego miasteczka i zarabia więcej niż ,,tubylec” że niby zabiera pracę,kurwa jeżeli jesteś takim wielkim miastowym to powinieneś górować nad takim ,,wsiokiem” a tu taki ,,uj okazuje się że wiejski chłopak potrafi więcej niż rasowy wielki panisko z miasta(nie raz się o tym przekonałem). Ja osobiście mam głęboko w du… czy jesteś z Krakowa,Gdańska,Warszawy czy z Wąchocka. Pracujesz,nie fikasz,nie udajesz Bóg wie kogo i jesteś szczery to pracuj,jeszcze ci pomogę. Ale jeżeli jesteś fałszywy to skończysz marnie. Mam wrażenie ze takimi naklejkami owi jełopi leczą kompleksy. Pojedzie taki do Niemiec i bez względu na to czy urodził się w Warszawie czy matka wysrała go na trawniku pod pałacem kultury dla niemca będzie ,,polaczkiem,złodziejaszkiem” Rozmawiałem kiedyś z typem który pracuje w Niemczech. Opowiadał że gdy do pracy przychodzi Turek to jego rodacy którzy tam pracują traktują go jak brata. Ale gdy do pracy przychodzi nowy Polak,to reszta Polaków patrzy spod byka,przyszedł wróg…. zagrożenie…. za 5euro jeden zżarłby drugiego. Jebane cebularze,śmiecie bo jak inaczej można ich nazwać. Polaczki,zwykłe robaki. Albo kupi sobie taki cebulak passata i czuje się lepszy od drugiego bo ten chodzi pieszo albo jeździ ładą. W tym kraju nigdy nie będzie lepiej przez takich śmieci. C

    13

    1
    Odpowiedz
  14. Aj bo tak w tym kraju jest,Polak Polakowi wilkiem. Pracuję w pewnej firmie i wśród nich są spoko ludziska i takie typowe zawistne kurwy. Jest taki pan A. Rozmawia z tobą,uśmiecha się a za plecami szczeka i pluje. Gość nie zdaje sobie sprawy z tego że kończy mi się umowa w grudniu i później rzucam prace co wiąże się z tym że mu dopierdolę garści. Ale wracając do tematu. Jest tak jak piszesz,przeszkadza im to że ktoś przyjechał ze wsi albo z małego miasteczka i zarabia więcej niż ,,tubylec” że niby zabiera pracę,kurwa jeżeli jesteś takim wielkim miastowym to powinieneś górować nad takim ,,wsiokiem” a tu taki ,,uj okazuje się że wiejski chłopak potrafi więcej niż rasowy wielki panisko z miasta(nie raz się o tym przekonałem). Ja osobiście mam głęboko w du… czy jesteś z Krakowa,Gdańska,Warszawy czy z Wąchocka. Pracujesz,nie fikasz,nie udajesz Bóg wie kogo i jesteś szczery to pracuj,jeszcze ci pomogę. Ale jeżeli jesteś fałszywy to skończysz marnie. Mam wrażenie ze takimi naklejkami owi jełopi leczą kompleksy. Pojedzie taki do Niemiec i bez względu na to czy urodził się w Warszawie czy matka wysrała go na trawniku pod pałacem kultury dla niemca będzie ,,polaczkiem,złodziejaszkiem” Rozmawiałem kiedyś z typem który pracuje w Niemczech. Opowiadał że gdy do pracy przychodzi Turek to jego rodacy którzy tam pracują traktują go jak brata. Ale gdy do pracy przychodzi nowy Polak,to reszta Polaków patrzy spod byka,przyszedł wróg…. zagrożenie…. za 5euro jeden zżarłby drugiego. Jebane cebularze,śmiecie bo jak inaczej można ich nazwać. Polaczki,zwykłe robaki. Albo kupi sobie taki cebulak passata i czuje się lepszy od drugiego bo ten chodzi pieszo albo jeździ ładą. W tym kraju nigdy nie będzie lepiej przez takich śmieci. C

    4

    1
    Odpowiedz
  15. W warszawie międzywojennej srano w drewnianych wychodkach. Uuuuu ja tu srałem zanim tu przyjechałeś. 😀

    6

    0
    Odpowiedz
  16. Jestem ze wsi,tak ze WSI. Pracuję w Warszawie i miałem przyjemność pracować z typowym prawdziwym rodowitym Warszawiakiem. Oczywiście byłem od niego gorszy,ok. Bo byłem ze wsi.Ale okazałem się 100 razy mądrzejszy od ,,warWSZAwiaka” jeszcze jedno warWSZAwiaki,moja babcia walczyła o waszą 100licę,wieśniara…. no i wśród wykęltych było wielu ,,wsioków”

    4

    0
    Odpowiedz
  17. Najbardziej wielkomiejski są ci przyjezdni z wioch i małych miasteczek:)

    3

    0
    Odpowiedz
  18. Przeczytałem chujnię Pana autorstwa i pierwsze skojarzenie o osobie, która mogła napisać taki tekst doskonale opisuje poniższy wiersz napisany przez Maleńczuka i Waglewskiego, zapraszam więc do lektury. 😉

    Od szczęk do pięty wiecznie chodził nadęty
    Jakby dręczyły go kosmiczne alimenty
    Czuł że nie schlebia swoim gustom na maxa
    Z tego powodu wylądował na saxach

    Czas wreszcie spoważnieć popracować uczciwie
    Gdzieś porobię i zarobię rozumował chciwie
    Do marki marka i zbierze się miarka
    Zamieszkam na squocie i dorobię na szrocie

    I tak rozpoczął swoje nowe życie
    Podjął pracę w zagranicznej fabryce
    Niestety nadal nie bywał tam gdzie gwarno
    Bo pensję miał marną gdyż pracował na czarno
    Ponadto z braku właściwej diety
    Nie miał niestety sylwetki atlety
    Więc chociaż zapraszany bywał na balangi
    Nie był w stanie udźwignąć sztangi

    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Taki był słaby że nie brał za schaby
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Tak gastarbeitera życie poniewiera

    Ten pobyt na saxach zaszkodził mu na maxa
    Praca w fabryce zamieszała mu w psychice
    Więc wygłodzony wyposzczony i zmęczony
    Zapragnął wrócić do ojczyzny i do żony
    Niestety żona była z nim już rozwiedziona
    I nie za bardzo wiedział czym ją ma przekonać
    Poza tym w czasie gdy przebywał on na saxach
    Ojczyzna jego zmieniła się na maxa
    Znów się w ojczyźnie poczuł tak jak na obczyźnie
    Tak to jest gdy się trochę świata liźnie
    Poza tym w czasie gdy przebywał na saxach
    Wyrobił sobie styl oraz gust na maxa
    „Tam to by było nie do pomyślenia”
    „Na świecie jest inaczej” rzucał niby od niechcenia
    Znał prawie wszystkie domy mody paryskiej
    Levis, wrangler, diesel -słowem wszystkie
    Z tego powodu chodził ciągle nadęty
    Jakby dręczyły go kosmiczne alimenty
    Czuł że nie schlebia swoim gustom na maxa
    Właśnie dlatego że pracował na saxach

    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Ciągle na minusie tracił czas w autobusie
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Miał kiedyś żonę ale rozwiedziony
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Tak gastarbeitera życie poniewiera
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Praca na saxach szkodzi na maxa!
    Jeśli życie chcesz zmarnować za granicę jedź pracować.

    1

    2
    Odpowiedz
  19. Ale pierdolisz. Chyba w Holandii nie byłeś czy w Belgii . Zachód ? To tylko w tych dwóch krajach : Amsterdam , Rotterdam, Antwerpia.
    Holenderska Haga to wieś w mieście. Wyobraź sobie jak mniejsze miasta wyglądają.
    Więc zanim się wypowiesz zapoznaj się z innymi zachodnimi w twoim mniemaniu „metropoliami”.

    0

    4
    Odpowiedz
  20. No tak.Co by nie chcieć powiedzieć-to TAK.

    2

    0
    Odpowiedz
  21. A weź spierdalaj

    3

    1
    Odpowiedz
  22. Z takimi problemami życiowymi zapraszam Cię do mojego, czyli Prezesa EURO mebel, zakładu. Tu Roman z trzeciej piły pokaże Ci…hehe…Pokaże Ci co to są prawdziwe problemy. Tępe zęby w pile czy nie strzelony karny w FIFIE. Ci ludzie,o których piszesz to typowe buractwo. Buraki cukrowe, którzy myślą, że zmienią swoje „pochodzenie”.Człowiek ze wsi wyjdzie, wieś z człowieka nigdy.

    1

    1
    Odpowiedz
  23. Kurwa napisałem komentarz i dostałem info ze ,,to już zostało napisane” ciekawe kurwa kiedy jeżeli pisałem to pierwszy raz w życiu. Jakieś cioty wypisują non stop te same komentarze i to ci uz nie przeszkadza parówo?

    8

    0
    Odpowiedz
  24. Madrze prawisz jednak od tej homogenicznosci to sie odpierdol bo to akurat dobrze. Zauwaz ze narody z jednolita struktura etniczna rozwijaja sie lepiej o ile sie im nie przeszkadza. Moze dlatego ta jebana UE ma z nami jakis problem bo wiedza ze jesli dac nam szanse to w efekcie ich zdominujemy. Bo wyciagneli wniosku z naszej historii i my tez powinnismy. Wiec nie sraj za bardzo do wlasnego gniazda.

    4

    1
    Odpowiedz
  25. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    5

    0
    Odpowiedz
  26. Też uważam że w Polsce mamy za mało murzynów. Polska nie powinna być tak homogeniczna etnicznie. W każdym gospodarstwie powinien być co najmniej jeden murzyn i to ustawowo!

    4

    0
    Odpowiedz
  27. Wal chuja w wielkim mieście

    2

    0
    Odpowiedz
  28. A najbardziej wielkomiejskich zgrywają ci z mieścin powiatowych takich do 40 tys. Wszystkich z ościennych miejscowości, wiosek itp za wieśniaków mają.

    6

    0
    Odpowiedz
  29. Swieta prawda!

    1

    0
    Odpowiedz
  30. Na dodatek ludzie w miastach to w większości chamy i prostaki. A może to jest wyznacznik „miejskości”. Niestety mentalnie staczamy się w stronę Rosji. Można podpatrzeć na YT gdzie to zmierza. Z drugiej strony amerykański mainstream to straszne głupole. Moglibyśmy wytyczyć własną drogę, ale stanowimy niestrawną mieszkankę dwóch powyższych. A Warszawa to degrengolada. Dlatego, że zgromadziła ludzi prących na kasę. Skupieni w jednym mieście stanowią toksyczne środowisko.

    1

    0
    Odpowiedz
  31. Masz całkowitą rację. Lubimy się zażynać sami, bez względu na skutki i efekt rykoszetu. Polak musi mieć wroga. A jeśli go nie ma, to znajdzie go na własnym podwórku.

    1

    0
    Odpowiedz

Beznadzieja, walka i agonia ziemskiego życia u podstaw

Ten padół, a szczególnie wszelkie zawarte w nim życie jest odgórnie stracone, od samego poczęcia zmierzające ku śmierci, zepsute i gnijące u samej podstawy ślepej replikacji DNA. Niewarte dalszej kontynuacji i prób znalezienia w nim głębszej celowości.
Co sekundę rodzi się czworo dzieci na świecie. Są wydzierani z wygodnej pustki nieistnienia do okrutnego świata. Bez własnej zgody i nie rzadko później żałujący swego zaistnienia wpadają na produkcyjną taśmę usianą indoktrynacją, kreującą kolejnych systemowych niewolników . Opuszczając matczyny inkubator przeżywają swój pierwszy szok – manifestują swój bunt przeciwko zimnej, głośnej i stresującej rzeczywistości przeraźliwym krzykiem. To ich pierwsza i słuszna opinia o miejscu w którym się znaleźli.
Zdrowo myślący rodzic zdaje sobie sprawę ze stopnia degeneracji rzeczywistości, dlatego też wychowywanie potomka w tymczasowym złudzeniu jest wręcz obowiązkowe. Kreskówki, bajki czy superbohaterzy wypełniają dziecięcy świat nie dopuszczając scen tortur, wojen, korupcji czy gwałtów. Będąc z upływem czasu powoli zanurzanym w dorosłość sielankowa przygoda stopniowo gaśnie, podczas gdy barbarzyńska rzeczywistość jawi się jako właściwa. Po raju utraconym ostają się jedynie miłe wspomnienia, w przypadku patologicznej rodziny również traumy dzieciństwa. Nastaje wieloletnia, nierówna walka z wiatrakami – absurdami i bezlitosnymi niedorzecznościami tego świata, wyścigiem szczurów, utratą swoich najbliższych, chorobami, emocjonalnymi i finansowymi perturbacjami oraz własną śmiercią.
Jesteśmy egoistycznymi i inteligentnymi dzikimi zwierzętami konkurującymi o żywność, schronienie, własny dobrostan i status społeczny. Walczymy z własnymi wiecznie nie zaspokojonymi egoistycznymi żądzami, pragnieniami i utopijnymi marzeniami częstokroć powodującymi cierpienie innych istot.
Dysonans między ilością cierpienia a przyjemnością na świecie jest ogromny. Do chronicznego bólu człowiek nie jest w stanie przywyknąć, natomiast z łatwością przyzwyczai się do odczuwania przyjemności która jest zdawkowa, krótkotrwała i stopniowo zanika rodząc kolejne niezaspokojenie i frustracje. Na poczucie szczęścia trzeba zapracować, zaś do odczuwania nieszczęścia wystarczy być biernym. Przyglądając się szczęściu czy przyjemności można odnieść wrażenie, że tak naprawdę nie istnieje – jest zwyczajnie brakiem cierpienia, jest zaczerpniętym przez przerębel oddechem spragnionej tlenu ryby uwięzionej pod skutą warstwą lodu.
Słabe, chorowite i mniej zaradne jednostki są na starcie skazane na upodlenie, ból, rozdzierające poczucie niesprawiedliwości i perspektywę marnego dogorywania zaszufladkowanego jako kolejny z rzędu mięsny odpad w sadystycznym eksperymencie stwórcy lub przypadkowej, nie ukierunkowanej ewolucji. Silniejsze osobniki mimo możliwości pozostania na powierzchni rozpadającej się tratwy nie zdobywają ostatecznie żadnej nagrody. Zadowalają się instynktownym przekazaniem swoich genów umożliwiających im kontynuowanie ślepego projektu i końcowego, iluzorycznego spełnienia misji po której giną i opadają na dno.
Sama ewolucja jak i dobór naturalny są bezlitosne, brutalne i bezwzględne – nie kierują się żadną moralnością, czy dobrem jednostki – na przestrzeni miliardów lat po trupach przepoczwarzają żyjące istoty generując ogromne i nieopisane cierpienie.
Koncepcja Boga – stwórcy wszechrzeczy przypomina demoniczno – sadystyczne dziecko u władzy upajające się nieustannym przypalaniem skupioną wiązką promieni słońca nieświadomych mrówek uwięzionych w terrarium. Tak zdegenerowany i rozbestwiony absolut po omacku i niesprawiedliwie rozdaje karty wydartym ze słodkiego niebytu istotom, które próbują za wszelką cenę nimi grać mimo braku jakiejkolwiek wygranej. Z maniakalną namiętnością obserwuje genetycznie upośledzone i kalekie istoty które jak porażone prądem i zrezygnowane bydło często nie oczekują niczego innego niż śmierć. „Miłosierny” stwórca nie daje o sobie znać, stoi za zasłoną szyderczo śmiejąc się na wszelkie błagania i modlitwy uśmierzenia ludzkich agonii na tej upadłej planecie. Nie reaguję na moralne zepsucie, głód, wojny, choroby i nieustannie przejawiające się męki istot nie omijając nawet najprostszych organizmów zjadanych żywcem. Opcjonalnie zdając sobie sprawę z odrażającego projektu, jakiego dopuścił się stworzyć i uruchomić popełnił samobójstwo, tudzież umarł pozostawiając swoje stworzenie ślepemu rozwojowi zdarzeń.
Każdy wariant naszego zaistnienia rodzi dla świadomej swego otoczenia istoty jednakowy strach oraz poczucie uczestniczenia w wadliwym, męczącym, bolesnym i niepotrzebnym projekcie. Człowiek nie dopuszczający do siebie powyższych argumentów i chcący temu wszystkiemu nadać pozytywną wartość zwykł karmić się pozbawionymi logicznej argumentacji pustymi frazesami jak nadzieja, wiara czy tymczasowa boska próba.
Gatunek ludzki funkcjonuje jeszcze tylko dlatego, iż człowiek uzbrojony został w mechanizmy obronne jak instynkt samozachowawczy, przetrwania, czy strach przed nieznanym które skutecznie pozwalają mu otępiać i oszukiwać zbyt rozwiniętą świadomość. Nauczyliśmy się wznosić wokół siebie mury obronne jak wiara w miłosiernego stwórcę, niebiańskie życie po śmierci fizycznej, praca nadająca nam poczucie kontrybucji społecznej, płodzenie i hodowla dzieci dająca myśl pozostawienia po sobie genetycznego śladu, uciekanie w konsumpcjonizm, uleganie społecznym trendom czy hobby działające jak marchewka dla osła, która odrywa od głębszych przemyśleń oraz pozwala dzień za dniem znosić swój kipiący bezsensownymi utarczkami los. Sen jako kolejny mechanizm obronny daje ukojenie. Poranne przebudzenie rodzi poczucie nowego startu. Błogi, senny niebyt wszak będący namiastką śmierci i następująca po nim pobudka pomagają znosić rutynę dzień za dniem – te bezcenne, regularne przerywniki koją codzienne trudy i przygotowują na kolejną syzyfową pracę.
Odzierając się z tych złudzeń, burząc wokół siebie wzniosłe mury obronne człowiek dociekający prawdy o sobie i jego położeniu we wszechświecie zapragnął by nie żyć lub nigdy nie zaistnieć. Mając dostęp do przycisku awaryjnego natychmiast i bezboleśnie wyłączającego jego biologiczne funkcje, nie zawahał by się go użyć.
Wszechświat się nami nie interesuję. Miliony lat mielimy tą samą materię nadając temu wyższy cel. Szczęśliwy ten, kto nie potrafi lub nie spogląda na szerszy kontekst istnienia. Ignorancja jawi się jako błogosławieństwo.
Przywołując na koniec legendę o Midasie pytającego się Sylena co jest najważniejsze i najlepsze dla człowieka, Sylen odrzekł na to: Ty nieszczęsna, efemeryczna istoto, lepiej dla ciebie żebyś nic nie wiedział, nie narodził się, nie był, a gdy już zaistniejesz, to najlepsze dla ciebie, byś jak najszybciej umarł.

85
21
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Beznadzieja, walka i agonia ziemskiego życia u podstaw"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Śmieszki minusują dobrą, antynatalistyczną chujnię. Bóg jest zwykłą nieistniejącą kurwą, życie ssie chuja, dlatego nigdy nie będę miał dzieci bo ten pierdolony w dupe jebany świat to nieporozumienie. Moje największe marzenie to zdechnąć na raka w męczarniach, pozdro 600.

    9

    4
    Odpowiedz
  4. Też mam często wrażenie, że stan radości nie istnieje, a jeśli się pojawia to ulatnia bardzo szybko. Jedyne co istnieje i nasila się z każdym rokiem to rozpacz, strach i niezaprzeczalna bezcelowosc ludzkiej męki.

    9

    1
    Odpowiedz
  5. Którą butelkę już kończysz?

    6

    2
    Odpowiedz
  6. Gdzie zatem mamy szukać wybawienia?

    5

    0
    Odpowiedz
  7. Nudne to i mocno chujowe.

    1

    7
    Odpowiedz
  8. „jest zaczerpniętym przez przerębel oddechem spragnionej tlenu ryby uwięzionej pod skutą warstwą lodu.” To jest mocne i mówi wszystko sense tego tekstu

    7

    2
    Odpowiedz
  9. Cześć. Niedawno dałam trochę podobny wpis: http://www.chujnia.pl/po-prostu-zycie-niby-oczywiste-oczywistosci/
    I mam pape pytań, a mianowicie czy też masz tak, że czujesz się sam ze swoimi poglądami, a jak przed kimś się otwierasz to cie do psychiatry chcą wysyłać? I bardzo ci ciężko znaleźć kogoś myślącego podobnie?
    W przypływie poczucia braku sensu rzuciłam studia i od tygodnia tylko pije piwo słuchając muzyki i czekając aż zapije się na śmierć. Pierdole ta egzystencje. Gołym okiem widać, że życie jest złe choćby taki łańcuch naturalny. Nie wierzę nawet aktualnie w nic ale nachodzi mnie myśl, że w teoretycznym piekle chociaż cierpisz biernie a tutaj musisz pracować by przetrwać i czuć ten usrany ból istnienia.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Ciężko znaleźć kogoś, kto w szczery sposób chciałby rozmawiać na tak pesymistyczne (dla mnie realistycznie) tematy. Ogół zwykł nosić sztuczne maski pozwalające wtapiać się w narzucony schemat „poprawnego społecznie myślenia”, za którymi często kryją się niemniej przykre refleksje. I bardzo dobrze takich ludzi rozumiem. Sam muszę siebie oszukiwać, trzymać się mechanizmów obronnych by nie wyjść poza schemat; utrzymywać zdrowe relacje w pracy, w rodzinie, znosić codzienną rutynę. Z takimi poglądami jakie opisałem, całkowicie negującymi wartość życia, bez oszukiwania siebie nie pisał bym takiej chujni – po prostu by mnie już tu nie było. Nie zwykłem samemu rozpoczynać takich rozmów oprócz internetowych dyskusji skupiających min. ludzi zainteresowanych filozofią egzystencjalną, etyką negatywną, antynatalizmem czy anglojęzycznym efilizmem ponieważ jak słusznie zauważyłaś dla człowieka bezrefleksyjnego poruszanie takich tematów jest równoznaczne z zaburzeniami psychicznymi, depresją, nadmiarem wolnego czasu. W internetowych rozmowach anonimowość rozmówcy pozwala na tego typu rozmowy – nie do pomyślenia w realnych świecie będąc trzeźwym. Jeżeli ktoś wyjdzie z inicjatywą i chce usłyszeć moje zdanie odnośnie np. czy wolałbym się nie urodzić to wtedy mogę szczerze powiedzieć co o tym myślę.
      Ja również wyzbyłem się jakiejkolwiek wiary w cokolwiek (jestem ateistą agnostykiem) i paradoksalnie poczułem się lepiej – zrywając łańcuchy ślepych wierzeń w miłosierne bóstwo, prawo karmy czy reinkarnacje, dając temu jakiś niewielki procent prawdopodobieństwa uznałem że tylko ja stanowię o sposobie swojego życia i momencie jego zakończenia. Jak pisał Emil Cioran myślenie o samobójstwie paradoksalnie od niego odciąga, i gdyby nie ta myśl już dawno bym się zabił. Kontemplacja myśli że w każdej chwili mogę skończyć ten przykry epizod dodaje otuchy, obojętności, ujmuje stresu związanego z codziennymi utarczkami ponieważ z takim sposobem myślenia wszystko jest bez znaczenia.
      Autor

      1

      0
      Odpowiedz
  10. To wykop se grób i się w nim zakop, ileż cię męki ominie, zamiast tutaj żółć wylewać.

    3

    4
    Odpowiedz
    1. Przecież ta strona jest właśnie po to żeby „wylewać żółć”

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Nawet niechce mi się czytać tego gówna

    3

    3
    Odpowiedz
  12. smutne i prawdziwe ..

    6

    1
    Odpowiedz
  13. dobre na pastę. I love u

    3

    1
    Odpowiedz
  14. Ładne to,ale efekt wypowiedzi niszczy niewłaściwe użycie ODMIANÓW I KOŃCÓWKÓW . Nie pisze i nie mówi się że ktoś się nami nie”INTERESUJĘ”. Wkurwia mnie to z lekka osobiście bo zakłóca zrozumienie ciekawej skądinąd(dziwne słowo) aczkolwiek nie nowatorskiej wypowiedzi.Więc proponuję abyś wypierdalał(a-bo kobietki też umio pisać)do szkoły która cię wysrała żeby mieć spokój dupki i nie zajmować się patologią.

    1

    1
    Odpowiedz
  15. Tak, oczywiście wszechświat złożył się sam, coś z niczego (!) wybuchło i jest, to tak jakby powiedzieć, że samochody, laptopy i smartfony powstały randomowo po wybuchu bomby. Stoi za tym programista, ale nie zrozumiesz go tak samo jak ryba w akwarium nie pojmuje świata zewnętrznego. Ten świat mógłby być rajem a jest syfem bo ludzkość dostała boski przymiot możliwości tworzenia, z którego nie umie mądrze korzystać. Przyczyną tego stanu rzeczy jest coś takiego jak „grzech”, z którego wszyscy się śmieją, a sięgnął on do najgłębszych pokładów osobowości i jest uznawany za „normę”. Wszystkiego mamy na tej planecie wystarczająco, jesteśmy jednym organizmem i współpracując moglibyśmy stworzyć coś diametralnie innego. Niestety pierwotna jedność została zatracona przez pychę, chciwość i głupotę.

    10

    6
    Odpowiedz
    1. dobrze prawisz ale nie ma takiego systemu u ludzi rozwoj natury jest inny jak u zwierzant i nie bedzie natura reinkarnacji

      0

      0
      Odpowiedz
  16. Masz trochę racji, o wielu rzeczach, które przytaczasz, Prezes już pisał.To jest upadła planeta, niemniej jednak Prezes ma wrażenie, że czytasz dużo fantasy. Ewentualnie filmy. Jednak z sytuacji,w której to wszystko jest, o czym pisałeś, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy. Grupa ludzi nie chce sobie zdawać sprawy. Prezes jest zdania, że każdy ma swój rozum. Nie wszyscy używają, ale ma każdy. W związku z tym każdy postępuje, jak uważa. Ale życie mamy jedno i trzeba je przeżyć należycie. Żyj, pracuj, zbieraj grzyby, kochaj ,szanuj. A jak Ci się nadal nudzi, przyjdź do mojego zakładu.Na hasło „nudzi mi się” rzucone stróżowi, zostaniesz przydzielony Leonowi z piątej piły. Musisz wiedzieć, że Leon jest bardzo ekspresowy w swojej pracy. Wielu już zajechał…Zrezygnowani odeszli z pracy w zapomnieniu…Twoim zadaniem będzie podawanie Leonowi elementów do pocięcia. Leon zasuwa, ale ma to wynagradzane. Worek ruskiego tytoniu co miesiąc dostaje. Za takie zasuwanie, on jedyny może palić w pracy. No, oczywiście poza Prezesem, ale Prezes nie pali bo nie chce.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Chyba podszyw, bo lepsze, ale za bardzo z Łódzkiego Wydziału Fabrycznego ściągnięte

      0

      0
      Odpowiedz
  17. Są to wnioski do których dojdzie w końcu każdy trzeźwo myślący umysł, a negacja ich to nic więcej jak tylko wbudowany mechanizm obronny. Ktoś kiedyś napisał (niestety nie mogę sobie przypomnieć kto), że; „Jedynym istotnym pytaniem na które powinna odpowiedzieć filozofia, jest to, czy powinno się popełnić samobójstwo, czy nie.” Może i przesada, ale coś w tym jest. Sam używam argumentu o bezbolesnej dezintegracji przez wciśnięcie guzika. Wciskasz i jesteś, powiedzmy, rozbijany na atomy, tak że w jednej chwili ślad po tobie ginie. Jestem przekonany, że gdyby to było możliwe i ogólnie dostępne, to ludzka populacja zmniejszyłaby się drastycznie.
    Moim zdaniem piętnowanie samobójstwa czy eutanazji, nie wynika wcale z jakichś szlachetnych pobudek i troski o innych. Wręcz przeciwnie, nikogo ci ludzie nie obchodzą. To wynika z czysto egoistycznej przesłanki, żeby czyjś wybór nie rzutował na moją własną wolę życia, a ta wola życia stoi faktycznie na chwiejnych nóżkach samooszukiwania i pędzenia za marchewką na sznurku. Na takie spojrzenie na rzeczywistość, jakie prezentujesz w swoim wpisie, ludzie najczęściej reagują-delikatnie mówiąc- niechęcią. Takie coś torpeduje złudzenia, w których wytworzenie rozpaczliwie inwestuje się ostatki energii. Gdyby z decyzji o samobójstwie zdjąć wstyd wobec bliskich, społeczne napiętnowanie, problemy natury prawnej i technicznej, to wielu zrzuciłoby maski obrońców życia i nie oglądałoby się nawet minutę.
    Bezgraniczna obojętność otaczającego nas świata/wszechświata jest praktycznie nie do zniesienia. Więc wymyśliliśmy sobie bogów, żeby nie czuć się w tym wszystkim osamotnieni. Niestety, albo rozum, albo bóg. I znów człowiek ląduje w pustce. Tak naprawdę to wszystko jest żałosne, czasem już nawet nie umiem patrzeć na ludzi zadowolonych z życia inaczej, niż jak na tych, którzy wypierają prawdę i zwyczajnie kłamią, albo są zbyt głupi, żeby w ogóle móc ją dostrzec. Żeby jednak być w tych rozważaniach uczciwym, trzeba sobie zadać pytanie o relację swojego własnego niezadowolenia z życia do jego ogólnej bezcelowości i marności. Zmierzam do tego, że gdybym był młody, piękny i bogaty, to najprawdopodobniej lżej by mi było znosić bezcelowość życia….może bym o tym nawet nie myślał. Tak, znowu błogosławiona ignorancja – możliwe, że to nieodzowny (choć żałosny) składnik szczęścia. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć tobie i sobie takiej ilości przyjemnych bodźców, żeby ból istnienia został zagłuszony, albo ostatecznego pozbycia się złudzeń i nadziei…no może jeszcze cytacik z McCarth’ego na koniec: ”Gdyby tylko ludzie zobaczyli świat taki, jaki jest naprawdę. Zobaczyli swoje życie takie, jakie jest naprawdę. Bez marzeń i złudzeń. Nie wierzę, że znaleźliby choćby najmniejszy powód, by nie wybrać śmierci, i to jak najszybciej.”

    7

    1
    Odpowiedz
  18. Zupełnie nie rozumiem twoich przydługich bredni. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    7

    4
    Odpowiedz
  19. A tam, nie pierdol tyle. Wal dobrze chuja, systematycznie, przeciągle, z długim plateau i wytryskiem do sufitu.

    6

    1
    Odpowiedz
  20. Gdybyś zarabiał 90 tysi euro netto miesięcznie i jeździł Lamborghini Aventador tak jak JA, recepty na weltschmerz szukałbyś na swoim ranczu w gangbangu zakończonym bukkake, przy muzyce ze sprzętu Accuphase, popijając niebieskiego Johnego i odpalając stuzłotówkami cygara Cohiby. To byłoby twoje Zwycięstwo, twój najlepszy lwi kąsek antylopy upolowanej przez samice twojego lwiego haremu. W ludzkim świecie walkę o mięso i panowanie w stadzie zastępuje wrąca taśma w Łódzkim Wydziale Fabrycznym, którego jestem Panem i Władcą. To jest mój genetyczny sukces. A na prawdziwe lwy jeżdżę polować do Tanzanii i Kenii. Tylko pieniądze, tylko władza, tylko siła, tylko zemsta, mmm ale się podjarałem… Ach, jutro od rana łapię nahajkę. Tylko najpierw mesio, patałach, zrobi mi z połykiem. W końcu za coś mu płacę te 36 tysi netto na W213 i willę za dwie bańki /Byczywąs.

    11

    0
    Odpowiedz
  21. Nikt nie ująłby tego lepiej. Smutna prawda. Trzymaj się Stalkerze.

    0

    1
    Odpowiedz
  22. Niestety tak został stworzony świat. Przez dekonstrukcję wszystkiego co wartościowe, wynaturzone elity stworzyły dla siebie niby raj, a dla nas piekło na ziemi. Naszym zadaniem jest powrócić do prawdziwych wartości (miłość, empatia, altruizm, samostanowienie i samoograniczenie), choć w zalewie tego bagna wydaje się to prawie niemożliwe.

    6

    2
    Odpowiedz
  23. Lebanon Hanover – Chimerical
    Hymn nowego pokolenia antynatalistow

    0

    0
    Odpowiedz

Zbieractwo czyli choroba komunistyczna

Witam Was drodzy chujowicze. Na początek chciałbym podziękować Wam za to, że jesteście i stanowicie audytorium dla moich i innych wypocin. Cieszę się, że istnieje takie miejsce w sieci, gdzie dość anonimowo można napisać o swoich bolączkach. Stanowi to dobry punkt na intelektualne oraz swego rodzaju artystyczne wyżycie się, a także opisanie problemów dnia codziennego, wyrzyganie wszystkich urazów i wydalenie wszelkich innych wkurwień. To dla mnie w chuj ważne. Ale do rzeczy.
Jestem 29-letnim facetem i mieszkam niedaleko miejsca, gdzie niejaki Drzymała zamieszkał w kempingu, tym samym doprowadzając szwabskiego okupanta do białej gorączki. Moja familia pochodzi stąd od pokoleń, a mieszkańcy tych stron mają we krwi zaradność, kreatywność i kombinowanie. Nie inaczej jest u mnie w rodzinie.
Nasi rodzice i dziadkowie dorastali w rzeczywistości zgoła odmiennej od naszej – oficjalnym ustrojem w czasach ich młodości był totalitaryzm. Co za tym idzie, większość produktów i dóbr które dziś możemy nabyć w relatywnie niskiej cenie, dla nich była towarem luksusowym, a zakup nawet paczki gwoździ był nie lada wyczynem. Taki niedostatek podstawowych artykułów powodował u tych ludzi obsesyjną wręcz chęć gromadzenia wszystkiego, co mogło być w przyszłości w jakikolwiek sposób wykorzystane. Rozumiecie? W niemal każdym domu znajduje się specjalna szuflada, wypełniona śrubokrętami, osełkami do noży, starymi kluczami, bezpiecznikami, zapasowymi żarówkami, sznurówkami nie do pary oraz całą gamą różnych dyngsów, tegesów i pierdolników. Wszyscy mają szufladę – mam i ja. Tylko że kurwa w ilości pomnożonej jakieś tysiąc dwieście razy. Tym sposobem mam całą piwnicę, strych, garaż i podwórko zapierdolone w całości dobytkiem gromadzonym przez kilka pokoleń. Mieszkam w domu z rodzicami, dziadkowie i pradziadkowie już jakiś czas temu wynieśli się do Św. Piotra, a na moje kościste barki skierowali specjalne zadanie, polegające na utylizacji ton śmieci. Jaki w tym problem, zapytacie? Wystarczy zamówić kontener na śmieci, powiadomić okolicznych złomiarzy i kosztem kilku stówek pozbyć się problemu raz na zawsze? Niedoczekanie! Tytułowa choroba komunistyczna, której objawem jest uporczywe i natrętna gromadzenie wszystkiego, jest przewlekła i nieuleczalna. Wiem co piszę. Prowadzę nad nią badania odkąd pamiętam. Wynika z tego, że moi kochani rodzice dostają palpitacji serca i zimnych potów gdy tylko próbuję się pozbyć czegoś, co w ich mniemaniu jest bardzo przydatne. Dlatego od dłuższego czasu prowadzę jednoosobową działalność partyzancko – sprzątającą. Gdy tylko ich nie ma, biorę jedną parę babcinych pantofli, kłębek drutu lub plik starych gazet i pod pozorem spaceru z psem wywalam na śmietnik. Nie mogę usunać od razu większej ilości, bo zauważą że ubywa. Co prawda wśród sterty starych klamotów znalazłem kilka ciekawych artefaktów – jak np. Zdjęcie pradziadków lub przedwojenny rachunek z żydowskiego sklepu, ale nie zmienia to faktu że przede mną jeszcze długa walka z bałaganem, który miał być zapasem i magazynem, a jest stertą gówna. Jest tam wszystko. Folia budowlana i pędzle z remontu 20 lat temu. drewniane skrzynki po owocach. Stare flanelowe koszule które nie nadają się nawet na szmaty do podłogi, bo źle zbierają. Napoczęte puszki z wyschniętą farbą (w każdym garażu są takie). śruby, wtyczki, połamane parasole. Wypierdalam to wszystko sukcesywnie. Staram się segregować śmieci. Mam misję aby to posprzątać. Będę szczęśliwym i spełnionym człowiekiem kiedy tylko zrobię tam porządek. Chciałbym pozdrowić prababcię. Wiem że patrzysz na moje poczynania gdzieś tam z góry. Mam nadzieję ze jesteś ze mnie dumna.

79
7
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Zbieractwo czyli choroba komunistyczna"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. O w morde, kibicuje Ci z calego serca! Moi rodziciele rowniez na strychu trzymaja cale pudla gazet z roku panskiego 1984, a na wiesc ze ide je przeznaczyc w jedynym i slusznym celu – na rozpalke, ojciec wstaje i niczym obudzony z 10 letniej spiaczki krzyczy, ze ona tam jeszcze sobie cos poczyta! To nie zart, ani nic wymyslonego specjalnie na potrzeby komentarza. Niestety tacy ludzie istnieja:(

    4

    0
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  4. To ja twoja prababcia, ździwiony że piszę na chujni co? Rusz jeszcze raz cokolwiek tumanie, cokolwiek!!! To zareczam Ci skurwysynu że długo nie pomieszkasz w tym domu

    6

    1
    Odpowiedz
  5. Widocznie nie zaznales biedy i glodu. uwierz że mimo że też nie pamiętam komuny(mam 30 lat) to nie każdy jest zdrowy i bogaty i ma zapewnione spokojne jutro. Tak, nie każdy posiadal od dziecka walkmana a teraz iPhonea.
    To teraz tak sie zmienilo bo wszyscy wyjechali do Anglii i innych krajów. Wiec gromadz lepiej rzeczy bo Brexit nadchodzi i jak wrócą setki tysięcy „patriotów” to bezrobocie wzrośnie pewnie do 70% a zamieszki i bicie sie o paczke gwozdzi bedzie na porządku dziennym. Bo w tej chwili brak rąk do pracy zastąpili Ukraińcy którzy sie zadomowili i często sa sumienniejszymi pracownikami od tej „elity” co w Anglii siedzą

    1

    5
    Odpowiedz
  6. Nie wypierdalaj tego. Dokup jakieś żarcie długoterminowe, maski gazowe, broń i będziesz gotowy na apokalipsę.

    5

    0
    Odpowiedz
  7. Mirek, ja tam u Ciebie przypadkiem w tym bajzlu nie zostawiłem wentylatora chłodnicy do Lanosa?

    2

    1
    Odpowiedz
  8. Drutu i parasolek nie wyrzucaj, ani puszek po farbie, koszule tez sie przydadza, starymi gazetami mozna cos nakryc w czasie remontu …

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Prababcia ma być z Ciebie dumna bo wypierdalasz po części też jej rzeczy, co to to nie ;). Mnie też wkurwiało magazynowanie rodzinne ” bo to się jeszcze przyda” i zrobiłem kluczowy ruch, który spowodował „obniżenie wskaźnika wkurwienia powyższym faktem”, a mianowicie, zdupcyłem z miejsca, które wskaźnik ten generowało. Zdupcam tak już od 6 lat. Chce mieszkać na morzem, to wybieram nad którym, chce góry to jadę w góry, najzwyklej w świecie spierdalam ekspresowo przed pojawiającymi się problemami, a że praca jest wszędzie to nie czuję żadnego dyskomfortu. Mówią na mnie „Cipa rakieta”.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. To jest choroba, z której są wyleczeni dzisiejsi trzydziesto-czterdziestolatkowie. Nie wiem,czy zdajesz sobie sprawę z kalibru misji, z którą się mierzysz. Prezes wie ,co mówi. Sam się kiedyś takiej misji podjął. Niestety, przyjdzie moment, że rodzice się zorientują, że „dobytek” znika. Może być solidna awantura. Ale da się przez to przejść. Jak ze wszystkim ,trzeba czasu.Dzisiaj krótko,Prezes w końcu się doczekał nowego basenu w swej posiadłości. Partnerka Prezesa obiecała,że będzie nagroda…..

    2

    1
    Odpowiedz
  11. Przyjdź do zakrystii, jutro posłużysz do Mszy, to Ci te durnoty ze łba wywietrzeją. Ks. B.Hemot.

    1

    2
    Odpowiedz
  12. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    3

    4
    Odpowiedz
  13. Jebać komunizm i komuchów.

    3

    0
    Odpowiedz
  14. Tu prababcia. Patrze na ciebie z dołu ale chuj tam, dobrze robisz.

    3

    0
    Odpowiedz
  15. No ta stronka jest super, wszyscy mamy podobne problemy, tylko tutaj każdy wylewa szczerze co mu leży na wątrobie i w sercu, a w realu większosc osób przybiera wesołe maski i koloryzuje swoje marne życie do potęgi entej.

    14

    0
    Odpowiedz
  16. Wal chuja oszczędnie

    4

    0
    Odpowiedz
  17. Wal chuja na zapas

    4

    1
    Odpowiedz
  18. Życzę Tobie powodzenia. Mi udało się wyrzucić wszystkie „przydasie”.

    2

    0
    Odpowiedz
  19. A ja myślałem że chodzi o grzyby i jagody. Jak byłem gówniarzem w komunistycznych czasach to ciągle musiałem chodzić do lasu tak jak cała jebana wieś żeby zbierać i być wysysanym przez pierdolone małe krwiopijce.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Podpisuję się obiema rękami i nogami. U mnie w rodzinie podobnie. Można rzec – z dziada pradziada. Wszyscy coś gromadzili. Po piwnicach, strychach, komórkach, zakamarkach. Stare krany, zużyte uszczelki, niedziałające odkurzacze, nawet stara deska od kibla. Ale ostatnio widzę nawet ruch w dobrym kierunku. Podczas remontu mieszkania rodziców udało się opróżnić małą piwnicę. Sam nie wierzyłem, że ta ilość badziewia która z tej piwnicy wylądowała w śmietniku mogła się w tej piwnicy zmieścić…

    1

    0
    Odpowiedz

Przyjaciele

A raczej ich brak…
Wrocław, miasto, gdzie młodych ludzi nie brakuje i stosunkowo łatwo znaleźć okazję, zeby nawiązać nowe znajomości. Ale ja nie potrafię. Wyrosłam z tego czy co? Jak mieszkałam w pipidówie to miałam znajomych. Przyszły czasy studiów i nie ma z kim wyjść do kina, na kawę czy kręgle.
To strasznie dołuje.

41
5
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Przyjaciele"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. no to się zgadajmy 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Dobry pomysł!

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Nie przejmuj się,nie Jesteś z tym sama :). Głowa do góry,grunt to pozytywnie myśleć i się nie zamykać,a z pewnością ktoś wartościowy się pojawi.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ludzie to kurwy na co ci znajomi. Samotność jest najlepsza pod słońcem!

    7

    0
    Odpowiedz
  7. To znak, że wyścig ruszył. Jednocześnie skończyło się zaufanie do ludzi, bo każdego da się kupić. Oddaj się pasji tak jak ja, a spotkasz na swojej drodze ludzi podobnie myślących i o podobnych wartościach, jednak nigdy nie trać czujności. Proponuje album Proletaryat – Prawda.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Przede wszystkim potrzebujesz porządnego chuja takiego 20 centymetrów, wtedy przyjaciele nie będą Ci potrzebni.

    22

    0
    Odpowiedz
    1. Może nie ma 20 cm, ale jest

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Weź nie pierdol, weź się przytul, razem ze mną strzep mi chuj

    41

    1
    Odpowiedz
  10. Masz wygoloną?

    30

    0
    Odpowiedz
  11. Napił bym się piwa, ale w dupie wszywka, biorę z półki kurwa lemon oranżejd nie spuszczając wzroku z alkoholem stoiska

    17

    1
    Odpowiedz
  12. Pojedz do Tarnowa. Poznasz dużo znajomych ale hmm w wieku emerytalnym. Tu dopiero jest.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Plus za chujnie, bo na temat i NIE DLUGA!!!

    2

    1
    Odpowiedz
  14. Chętnie Cię wydupcze, byle by nie na sucho
    Wiesław Pindol

    12

    0
    Odpowiedz
  15. Dasz pomiziać cipeczkę?

    9

    0
    Odpowiedz
  16. Dawaj do Warszawy,będziemy bujać się po kinach,knajpach,parkach i klubach.Za wszystko płace i nie chcę żebyś mi dawała dupy i nie interere mnie czy masz wygoloną. Mam własne mieszkanie w centrum. Nie chcę za czynsz i żebyś się dokładała. Mam to w dupie. Jeden warunek,musisz być normalna. NOR MA LNA!!!!!!! Nic więcej. Nie musisz być Miss 2019,masz być normalna,nie jakaś pizda która uważa się za królową życia,nie. Szukam kogoś normalnego,kogoś kto ma jakieś pasje,hobby,kogoś z kim będzie można pogadać. Pośmiać się lub milczeć. Jeżeli jesteś wymalowaną amatorką BMW to daruj sobie mam już was serdecznie dosyć kurwa!!! Tych wszystkich pustych lasek,pustaków które działały mi na nerwy! Dziewuch które chciały się tylko pokazać i czuły się lepsze od innych. Masz problem z tym że będę czytać książki to pal gumę…

    8

    0
    Odpowiedz
    1. Do Warszawy mam kawałek, więc raczej nie skorzystam z propozycji. I wielki szacunek za czytanie książek!

      0

      0
      Odpowiedz
  17. Siedz w domu, poco sie bedziesz szwedala

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Inicjatywa. Cecha, której wykazuje kurewska(spora) część nowoczesnego społeczeństwa. Ja też wykazywałem jej braki, ale stałem się „propozycjonalistą” i to zawsze ode mnie wychodził pomysł i nawet głupie „cześć, Piotrek jestem, pomógłbyś/aś mi? Mam siódemkę Grants’a w domu, a sam nie dam rady” ;). Przesadzałem chyba z takim zachowaniem bo teraz w czw/pt/sb muszę wyłączać telefon. Jestem sportowcem, a „jedno piwko i wracamy” nie idą w parze ze sportowym życiem. Co dajesz to do Ciebie wraca, nie czekaj na propozyszyn i bądź nachalna w granicach rozsądku, pozdro! 😉

    1

    1
    Odpowiedz
  19. Prezes EURO mebel chce Ci powiedzieć, że nie wyrosłaś z nawiązywania znajomości, gdyż człowiek jest istotą stadną. Nie chce się Prezesowi wierzyć, że na studiach nie spotykasz się ze studentami, jest zapewne jakaś grupa. Nie nawiązywanie znajomości w takiej grupie jest trudne, jeżeli nie Ty, to zawsze ktoś zaczepi, zagada. No chyba, że dzisiejsze studia, a w zasadzie normy społeczne na studiach znacząco się różnią od tych za czasów Prezesa. Jeżeli jest jednak inaczej niż myślę ja, czyli Prezes EURO mebel, zapraszam Cię do mojego zakładu,np. podczas wakacji studenckich. Tam pobędziesz z różnymi ludźmi, w ramach treningu nawiązywania znajomości. Przy okazji zarobisz na studia (3000 zł/500 godzin/miesiąc).Co prawda kina czy kręgli tu nie ma, ale zyskasz jakże cenne doświadczenie, którego szukasz.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Hej ja mieszkam pod poznaniem. I jestem singlem chętnie poz am A. T.

    0

    2
    Odpowiedz
  21. A po co mi przyjaciele. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    1

    1
    Odpowiedz
  22. Załóż tinder i będziesz mieć tylu frajerów ilu zdołasz przerobić

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Akurat nie zależy mi na spotykaniu się z ” frajerami”

      0

      0
      Odpowiedz
  23. Strzelaj z palca

    2

    0
    Odpowiedz
  24. Wyciskaj brzoskwinkę do wielkiego squirtu

    3

    0
    Odpowiedz
  25. Kup se maszynę bolcującą

    2

    0
    Odpowiedz
  26. Boże chroń mnie od przyjaciół, przed wrogami sam się obronię.

    5

    0
    Odpowiedz
  27. Niektóre komentarze mnie przerażają…
    I chyba zaczynam doceniać, że nie mam przyjaciół, bo mogłabym trafić na takich, którzy przejawiają taki sam (zerowy) poziom inteligencji jak niektórzy komentujący..

    0

    0
    Odpowiedz

Marzę o życiu kiełbasianego łba

Jestem za mądry na ten „zepsuty” świat. Doskwiera mi uczucie samotności i niedopasowania. Jestem bardzo spokojny, nieśmiały, bywam nadwrażliwy, zbyt wyrozumiały… ale jestem mimo wszystko silny, nie daję się tak łatwo.
Zbyt wszechstronny umysł, kurwa go mać! Interesuje mnie bardzo wiele rzeczy (wszystko po troszeczku): nauki ścisłe, wojsko, sport, motoryzacja, muzyka pop, electro, techno i trochę sztuki – fortepian. W dzieciństwie bardzo ładnie rysowałem, interesowałem się astronomią i samochodami ale po chuj to wszystko.
Chcę życie jak chłop ze wsi, a nie to… wolałbym napierdalać z kolegami w gry komputerowe albo w piłę za blokiem niż siedzieć z głową w tych wszystkich magazynach o samochodach i sporcie, czy jakichś wiadomościach ze świata, książkach o matematyce…

33
21
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Marzę o życiu kiełbasianego łba"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Jesteś taką wyjątkową śnieżynką że zaraz się zesram ze wzruszenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego chuju

    16

    0
    Odpowiedz
  6. A ja marzę o kiełbasie, takiej 20 centymetrów, najlepiej biała

    9

    0
    Odpowiedz
    1. A nie wolisz czarnej grubej kaszany?

      0

      0
      Odpowiedz
  7. A teraz odłóż butelkę i idź na balkon się przewietrzyć, bo zaczynasz pierdolić od rzeczy

    11

    0
    Odpowiedz
  8. Muzyka techno? Ty kurwa jesteś jakimś zjebem albo nerdem

    4

    0
    Odpowiedz
  9. Kup sobie wykrywacz metali,poważka. Idź w weekend gdzieś w lasy,pola…. nawet kurwa nie wiesz jakie to relaksujące. Stary jesteśmy do siebie podobni. W dzieciństwie ładnie rysowałem i to mi zostało…też interesuje się wieloma rzeczami i mam taki sam charakter. Też wkurwia mnie ten świat. Ale moje hobby mi pomaga,nawet nie wiesz jak…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Gdybyś był mądry, to byś takich durnot nie pisał.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. COO?!!♤♡◇♧

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ja też myślałem, że jestem wszechstronny, mądry, a jednocześnie silny, dopóki nie siadła na mnie taka Martyna spod szóstki. Wszystkie moje wyobrażenia o sobie prysnęły (dosłownie i w przenośni) w jakieś 40 sekund. Zrób listę rzeczy, które interesują Cię najbardziej, wybierz maks 3 (w tym jedną, która może przynieść piniądz) i oprócz spania, dobrego jedzenia i dobrych relacji społecznych przeznacz resztę swojego życia/czasu na nie (7h sen + 5h rzecz mogąca dać piniądz + 3h inna zajawka + 3h inna zajawka = 18h, zostaje jeszcze 6h na przyjemności, relacje i chuj wie co jeszcze. Model stworzyłem oczywiście przy założeniu, że nie mieszkasz w lesie i masz wszystkie niezbędne przyrządy to rozwoju swoich zajawek w promieniu 5km. Warto mieć plan. Proste jak chuj, tzn. mój jest trochę wykrzywiony na wschód, ale sens wypowiedzi zrozumiałeś. 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Ja też myślałem, że jestem wszechstronny, mądry, a jednocześnie silny, dopóki nie siadła na mnie taka Martyna spod szóstki. Wszystkie moje wyobrażenia o sobie prysnęły (dosłownie i w przenośni) w jakieś 40 sekund. Zrób listę rzeczy, które interesują Cię najbardziej, wybierz maks 3 (w tym jedną, która może przynieść piniądz) i oprócz spania, dobrego jedzenia i dobrych relacji społecznych przeznacz resztę swojego życia/czasu na nie (7h sen + 5h rzecz mogąca dać piniądz + 3h inna zajawka + 3h inna zajawka = 18h, zostaje jeszcze 6h na przyjemności, relacje i chuj wie co jeszcze. Model stworzyłem oczywiście przy założeniu, że nie mieszkasz w lesie i masz wszystkie niezbędne przyrządy to rozwoju swoich zajawek w promieniu 5km. Warto mieć plan. Proste jak chuj, tzn. mój jest trochę wykrzywiony na wschód, ale sens wypowiedzi zrozumiałeś. 😉

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Znaczy się,że pedał jesteś?Nie łam się,ostatnio sporo tego „kwiatu”…he he

    1

    1
    Odpowiedz
  15. Pytasz gamoniu, po co to wszystko…Prezes EURO mebel Ci odpowie. Po to, żeby nie pływać w tym gównie. Po to, żeby się nie utożsamiać z tymi debilami przesiąkniętymi papką z TV. Niby inteligentny, a takie głupoty piszesz. Takie są czasy, że człowiek im bardziej się czymś interesuje,ma jakieś pasje, tym bardziej odstaje od reszty. A nie daj Boże inteligentny….Tacy ludzie będą mieli coraz trudniej wśród społeczeństwa. Nie ma co się dziwić, że są introwertycy odcinający się od świata. Zawsze też można przyjść pod bramę mojego zakładu, powiedzieć stróżowi, że jest się inteligentem szukającym odseparowania. Stróż nie odbierze telefonu, a może się nawet trafi zajęcie wymagające myślenia. Kto wie….

    0

    1
    Odpowiedz
  16. A może po prostu chcesz podobnego towarzystwa?

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Załóż wielodzietmą rodzinę. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    1

    2
    Odpowiedz
  18. „ale jestem mimo wszystko silny, nie daję się tak łatwo (…) Chcę życie jak chłop ze wsi”
    Świetnie się składa. Trzy stówy do łapy, CV w zęby i chyba wiesz, gdzie masz się zgłosić? W Łódzkim Wydziale Fabrycznym przyda ci się tężyzna fizyczna. Wrąca taśma to coś, co z pewnością oczyści twój zbyt wszechstronny umysł. Już nie będziesz myśleć o fortepianie, rysunku i astronomii. Jedyne, o czym będziesz marzyć, to żeby po tyrze wreszcie pierdolnąć się w kojo i zasnąć snem sprawiedliwego.

    4

    0
    Odpowiedz

Śniadanie i rewolucja

Zjadłem dziś na śniadanie 2 miseczki zupy pomidorowej, jak nakładałem chochlą to omijałem te czarne małe kulki bo nie lubię tego gówno przegryzać i ogólnie mam pruchnicę więc szkoda zębów. Posiedziałem ok 30 minut i tak mnie sraka zadusiła że ledwo do kibla zdąrzyłem, bąki, chaotyczna sraka, cały kibel koncertowo osrany. Po wszystkim podmyłem dupsko bo bym nie wyrobił z myślą brudnego rowa. Teraz pytanie, sraka wystąpiła bo zjadłem gorącą zupę na puste kiszki czy mama mnie podtruwa i chce mnie się pozbyć no i tutaj muszę zaznaczyć że w zeszłym tygodniu pożyczyłem od niej 9zł to może się mści że nie oddałem? Ale skąd mam wziąć jak nie mam? Wysrać mam?

39
16
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Śniadanie i rewolucja"

  1. gimbaza nie pamięta konsoli
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Eat Snickers

    5

    0
    Odpowiedz
  5. To ja matka, już nie wiesz gdzie na mnie napierdalać bucu, pracy lepiej poszukaj, a nie chujnia Ci w głowie obsrańcuchu

    16

    0
    Odpowiedz
  6. Tak, masz je wysrać!

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Ja to bym dla pewności zjadł więcej.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Za 5 lat będziesz rasowym żulem i sranie pod siebie nie zrobi Ci różnicy

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Kto kurwa do chuja pana je zupę na śniadanie?

    4

    0
    Odpowiedz
  10. Masz kurwa zespół jelita chujowego

    3

    0
    Odpowiedz
  11. To początek końca

    2

    0
    Odpowiedz
  12. Srać a niesrać to jest to samo, niesrać znaczy chcieć niesrać, wiecie kto to napisał

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Za dużo anala

    2

    0
    Odpowiedz
  14. Twoja mama ma wygoloną?

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Miałem to samo. Dziwne biegunki,napady sraczki z zaskoczenia. Istny armagedon z dupy. Kiedyś tzw. wodna sraka dopadła mnie w pracy,waliłem kloca wydając z siebie odgłosy ryczącego niepełnosprawnego lwa gwałconego przez mamuta. To wszystko w pozycji na małysza. Odrzut niesamowity,deska, cała porcelana zbombardowana…to nie wszystko… nie było papieru… musiałem zdjąć skarpetki i się podetrzeć. Wrzuciłem je do środka i spuściłem wodę..ha najlepsze jest to ze się przytkało przegórowało i zalało podłogę. Ale to i tak nie zmieniło tego jak wygląda wc w mojej pracy,uwierz mi wolałbyś narobić w spodnie. Na ścianach mozaika po palcach wycieranych o drzwi i ścianki,pety,butelki…ech…ale nie o to chodzi. Miałem ten sam problem,w plecaku miałem zapasy stoperanów i innych specyfików. To zdarzało się o sporadycznie,również podejrzewałem matkę bo nie raz zemściła że któregoś dnia mnie otruje za to że wszystkie moje skarpety były sztywne od nasienia a ona musiała je prac ręcznie bo pralka nie działała po tym jak stary schował tam złom a matka odpaliła ją z myślą że jest tam pranie. Co się wtedy działo to epickie sceny. Pralka tańcowała wydając z siebie odgłosy bombardowanej Warszawy,matka biegała i bluzgała krzycząc że zaraz wybuchnie. Ojciec pijany słysząc co się odpier. zerwał się z łóżka i z rozpędu przyp…olił w futrynę tak że poszła farba. Ja w tym momencie jadłem chleb ze smalcem po czym dopadła mnie sraczka,oczywiście zeszli sie sąsiedzi,pogotowie a ja w wc ryczałem przez kloakę wylewając z siebie chlebek ze smalcem. Jednego dnia zaparcie drugiego sraczka. Wg porad z internetu gdzie sprawdziłem objawy powinienem nie żyć od dwóch miesięcy. Niestety Bóg nie jest tak litościwy. Coś było nie tak,postanowiłem sam robić zakupy i sam robić sobie szamę….było tak samo. Ale dokładnie miesiąc temu odkryłem co się dzieje,jak zwykle położyłem się spać,zdjąłem skarpety po czym jedną schowałem pod kołdrą. Po zakończeniu rytuału poszedłem spać. Gdy wchodziłem w fazę snu rem mój pokój napełnił się światłem,spałem ale byłem świadomy tego co się odpie..ala. Słyszałem czyjeś śmieszki i sapanie. Myślałem że to mój stary zapłonął od wydzielających się z niego oparów najtańszych alkoholi i wpadł z wizytą. Ale nie,to nie to…nagle ktoś przyłożył mi szmatkę do nosa i ust (prawdopodobnie nasączoną chloroformem) wstrzymałem oddech i odczekałem. Gdy ją zabierał zerwałem się i krzyknałem co tu się ku… odpie..ala!!! Z

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Zarobić.Zarobić i mało tego. Ja, czyli Prezes EURO mebel, powiem Ci jak to zrobić. Przyjdź pod bramę mojego zakładu i powiedz stróżowi, że jesteś bezrobotnym gamoniem. Stróż uprzednio poprosi Cię o oddanie mu Twojego telefonu. Jest to swoiste odcięcie, żebyś nie siedział w telefonie w godzinach pracy. Twój telefon zostanie następnie sprzedany, pod koniec umowy zostanie zwrócona Ci gotówka za telefon, w postaci premii . Zrobisz 18 zł w dzień ( jesteś niedoświadczony w fachu),oddasz mamie. 9 zł to co wisisz plus 9zł odsetki. Resztę wypłaty dostanie mama, na poczet przyszłego pożyczania od niej pieniędzy. Po kilku latach nazbiera się na jakiegoś gruza w LPG, może się córka szwaczki Kateriny Tobą zainteresuje…

    0

    1
    Odpowiedz
  17. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Uwielbiam w brudny rów. Gej Roman

    6

    0
    Odpowiedz

Zaczniecie żyć na starość

Co tam Polaczki? Zachciało się SZYBKO dorobić w życiu. Buahahahahaha…Nie ma takiej możliwości, swoim własnym kątem i oszczędnościami będziecie mogli się nacieszyć na emeryturze, czyli wtedy, gdy już chuj z tym. Jak nie jesteście jakimiś cwaniakami od „zarabiaj w internecie” albo karkami od sprowadzania bitych i kręcojych aut z Niemiec to będziecie sie dorabiać powoli, długim trudem i mozołem tyrki u wyzyskiwacza. I tak, czekam już na mówców od gadki „jesteś kowalem własnego losu”. Tak, jesteś jeśli jesteś Szwajcarem, Niemcem, Francuzem etc. ale nie Polakiem. Jednak pensja 2500 euro zmienia perspektywe i możliwości.

95
30
Pokaż komentarze (58)

Komentarze do "Zaczniecie żyć na starość"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Ale polaczki to lubią dawać sie dymać w tym roku biegiem do urn znów zagłosują na swoich oprawców a ci będą ich poniżali i okradali

    17

    0
    Odpowiedz
    1. 100% racji. Zamiast dać szansę komuś nowemu, to ogłupione społeczeństwo w kółko popiera te same gęby.

      2

      0
      Odpowiedz
  3. Misiu kolorowy, głupoty waść wypisujesz, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Taki Frycek z Monachium może i zarobi te 2.500 euro na łape (i jest to tam dobra pensja, bo większość Niemców nawet tych 2.000 euro nie zarabia) ale za jednopokojowe mieszkanie musi dać 250.000 euro czyli tak samo do śmierci musi na to zapierdalać jak i Polak w Warszawie przy pensji 2.500 zł. Różnica między nim a Polakiem jest tylko taka że jemu dziadek, babka i mama z tatą coś po sobie zostawią (tam, w przeciwieństwie do naszego kraju, pokolenia pogromadziły majątki) i dlatego mu lżej bo wiele rzeczy co taki polski gołodupiec dzięki temu nie musi i co zarobi może sobie przeznaczać na rozrywki, ale dorobić się samemu od zera jest tak samo trudno (jak nie trudniej, bo on sobie na saksy jak Polak nie wyjedzie).

    9

    6
    Odpowiedz
  4. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    7

    2
    Odpowiedz
  5. Chuja prawda, no i fajnie mieszkam w DE i co i chuj pracuje w firmie informatycznej ( nie kurwa akruat nie na budowie jak 94% polaczkow ktorzy przyjechali pracowac a nie mieszkac) no i dostana takie 2100 na budowie fajnie zyja w gownie wysylaja kase do swojej karyny i sie nagle bierze gadka typu „o kurwa jak tam za granica dobrze tyle zarabiajo” no fajnie to popracuj sobie jak ja 2500 w reke dostane no fajnie ale mieszkanie oplac wszystkie skladki jebane oplaty za radio i telewizje ( obowiazkowe nawet jak radia nie masz) dodajmy sobie jeszcze zjebane podatki i zalezy na jakiej klasie podatkowej jestes bo jak nie jestes na 3-ce to jestes dymany z kasy. (jest 5 klas podatkowych) wiec nie pierdol mi tu synku ze zycie za granica jest takie kolorowe.

    9

    3
    Odpowiedz
    1. A chuj z niemcami, kto tam emigruje?
      Zassij coś po torrencie to zaraz Cię dojadą. Totalnie zjebany kraj, już wolę wpierdalać smażone obierki po cebuli na moim bagnie w Polsce.

      2

      1
      Odpowiedz
  6. Czasami wydaje mi się, że powinniśmy wszyscy spakować się i spierdolić stąd. Niech te kurwy sejmowe i janusze biznesu sami wpierdalają swój ogon.

    51

    0
    Odpowiedz
  7. Sram na konsolę i mapę

    10

    1
    Odpowiedz
  8. Jakbym siebie czytała! Swiete slowa, w tym kraju to tylko tyłozgięcia kręgosłupa można dostać!

    4

    1
    Odpowiedz
  9. Powiem ci tak mam dla ciebie propozycję zarobku w internecie, żadnych piramid, wchodzisz?

    4

    1
    Odpowiedz
    1. W nic nie wchodzę, bo znowu prokuratora dostanę :/

      1

      0
      Odpowiedz
  10. A chuj tam, jebać to. I tak do piachu. Jestem abnegatem i wystarczy mi że mam co zjeść i co nadziać na chuja. Przecież kraju urodzenia se nie wybierałem. A życie zleci w pizdu szybko i jakie to ma znaczenie jak kto żył? Po śmierci twoja świadomość zniknie. A ci co wierzą niebo też powinni mieć wyjebane, bo tam w końcu ma być lepsze życie i wieczne.

    19

    0
    Odpowiedz
  11. Powiedziała pizda dupie – nie będziemy żyć już w kupie,
    Bo ty śmierdzisz, popiardujesz, no i mi opinię psujesz.
    Na to dupa obrażona:
    – o ty pizdo pierdolona! Ciebie jebią, tobie płacą, a mnie kopią – nie wiem za co!!!

    19

    0
    Odpowiedz
    1. Chuj i pizda – jedno ciało;
      Chuj do pizdy wchodzi śmiało
      A gdy z pizdy krew się leje
      Chuj ucieka; i się śmieje.

      2

      0
      Odpowiedz
  12. Zostaniesz pewnie zjechany w komentarzach ale prawda jest taka, że jesteśmy szmatami Europy. Żartujemy z Francuzów, że głupsi, że tchórze, biała flaga itp a niedawno była wojna na ulicach bo rząd o parę centów podniósł ceny benzyny (i tak za zwykłą wypłatę Francuz kupi 3-4 razy więcej paliwa od Polaka). A u nas? Kurwy wyprzedają, grabią, robią co chcą i jeszcze tępy motłoch na nich głosuje. Jakby Anglik miał przy swoich zarobkach miał za wszystko płacić 5 razy tyle to po angielskim parlamencie zostałaby dymiąca dziura. Polaczek frajer jeszcze podziękuje. Wspomniałeś coś o emeryturach? Przecież żaden z nas nic nie dostanie, już teraz ludzie po 40 latach pracy dostają marne grosze. A mamy niż demograficzny i kilkumilionową emigrację. Za 30 lat telewizje z obcych krajów będą tu kręcić reportaże o biedzie i głodzie w centrum Europy, bo przy takich warunkach tysiące ludzi będzie konać z głodu na ulicach i to nie jest żadna przesada. W grajdole nic sie nigdy nie zmieni. Chyba sam się stąd wyniosę bo mam już dosyć.

    28

    0
    Odpowiedz
    1. Zgodzę się z tobą a najgorsze jest to że Polaczki Cebulaczki zamiast coś zrobić z tymi Januszami Biznesu to robią jak te osły za 1500 a potem ryczą że mało dostają i Janusz im każe ssać pałe,przykre to ale prawdziwe

      2

      0
      Odpowiedz
  13. Mieszkam w Szwajcarii i pieprzysz bzdury – spójrz sobie ile % ludzi w dużych miastach, czyli tych; którzy zarabiają najwiecej, ma swoje mieszkanie. Ponad 75% ludzi w Zurychu wynajmuje mieszkanie, bez względu na wiek. A wynajem mieszkania z jedna sypialnią kosztuje 1.7-3k Franków. Do tego dołóż super drogie jedzenie, byle jaki Burger w knajpie kosztuje 25 Fr – 100zł, wizyta u internisty kosztuje 150Fr – 570zł, ostatnio hydraulik przetkal nam zlew – 200Fr czyli 760zł. I moj hit – przedszkole dla dziecka, typowe bez szału – 1900Fr miesiecznie, czyli 7200zł. Co z tego, ze minimalna jest wysoka. Zyc normalnie, zjeść czasem na miescie, kupić mieszkanie, wyslac dziecko do przedszkola jest cholernie ciężko. W Polsce wystarczy zarobić w domu po 4k, czyli totalnie osiągalny zarobek początkującego specjalisty, żeby moc kupić mieszkanie w dużym miescie, podróżować czasem, mieć dzieci. Po zachodniej stronie jest lepiej tylko osobom niewykształconym i którzy w niczym się nie specjalizują, bo minimalne wynagrodzenia są dużo wyższe, ale dalej to nie jest życie na poziomie, tylko ciułanie kasy mieszkając ze współlokatorami. Dobry programista/ finansista zarobi w Polsce ponad 12k netto, czyli ile minimalnych? 8? A w Szwajcarii taki programista zarobi trochę ponad 7k Franków, czyli dwie minimalne. My jesteśmy krajem w którym życie się super specjalistom bo są niskie koszty życia, ale zupełnie nie doceniamy ludzi pracujących w usługach, gastronomii, nauczycieli etc, bo nie chcemy placic normalnych pieniędzy za te usługi, chcecie jeździć uberami za 10zł i wpieprzac syfiaste jedzenie sprowadzone z konca świata, oby tanie, to macie później pensje.

    9

    8
    Odpowiedz
    1. „W Polsce wystarczy zarobić w domu po 4k” – pomarzyć dobra rzecz.

      1

      0
      Odpowiedz
  14. Kolejny nieudacznik. Zamiast pisać swoje żale na forum publicznym już teraz byś szukał pracy albo próbował się przekwalifikować. Każdy by chciał żyć godnie i na wysokim poziomie, ale mieć głowy to nie ma komu. Skoro zarabiasz mało, to problem leży w Tobie. Rynek weryfikuje kto się nadaje a kto nie.

    2

    17
    Odpowiedz
    1. Biedacki tłumoku żadne „przekwalifikowanie” nic nie pomoże. Usłyszysz od buracka wąsatego że „ni mosz kurwa dośFiaTYcznija” i chuja zrobisz. Kupe pod siebie.Tu tylko układy, znajomości, koligacje i nic więcej. Nawet na robola tzw. fachowca praca jest tylko po kolesiowskich, ziomalskich, rodzinnych układach. Wszędzie trzeba mieć dziś tzw. „doświadczenie”, to jest takie sprytne ukrycie bezrobocia pod mnogością ogłoszeń a w rzeczywistości prace dostaje ziomal albo synek kolegi. Jak ciebie nie pociągnie wujek, tatuś, kolega to chuj masz a nie dobrą prace. I to nawet w typowo robolskich zawodach.

      12

      0
      Odpowiedz
    2. No właśnie! I nie zapomnij:WEŹ KREDYT!

      0

      0
      Odpowiedz
  15. Żebym to ja jeszcze dożył tej emerytury. Niestety nie jestem leniwym dzieciorobem, który całe życie przesiedział przed tv na mopsach, moprach, caritasach i dopłatach za mieszkanie.

    9

    2
    Odpowiedz
  16. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak ja.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. A co to jest 2500 euro w eurolandzie ? Całe nic …

    4

    0
    Odpowiedz
  18. 2500euro, pff BIEDAKU

    3

    0
    Odpowiedz
  19. Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

    Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów.”

    „Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz ‚krzyczał szeptem’, żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

    KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

    CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze

    Tak go za tego suma znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.

    Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!

    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

    -Janusze krzyczą, że ma oddawać

    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Szczepan54

    Liczba postów: 1

    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!

    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD

    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!

    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

    8

    3
    Odpowiedz
    1. Nnnoo…tak,chyba tak,a po ile włocięż dziś u Was?

      0

      1
      Odpowiedz
  20. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Przyjdź jutro do zakrystii, posłużysz do Mszy, to Ci te durnoty ze łba wywietrzeją. Ks. B. Hemot

    1

    2
    Odpowiedz
  22. Jakiego wyzyskiwacza?! A kto Ci każe u niego pracować? Teraz jest wiele możliwości. Z takich możliwości lata temu skorzystałem ja,czyli Prezes EURO mebel. zatrudniam wielu ludzi, którzy za uczciwe 3 tysiące pracują 500 godzin w miesiącu. Można oczywiście zrobić mniej godzin, ale to już mniejsza kasa. Żadnych bitych aut z zachodu. Nasz rynek jest pełen matizów,żuków czy lanosów. Powiesz gamoniu, że Prezes jeździ A8 L…No, ale ja jestem Prezesem….

    1

    5
    Odpowiedz
  23. W związku z dynamicznym rozwojem zatrudnimy specjalistów do spraw jebania na taśmie. Łódzki Wydział Fabryczny przygotował specjalną ofertę. Zapraszamy wszelkiej maści dłużników, w szczególności alimentacyjnych, z niezapłaconymi mandatami drogowymi i karami za jazdę bez biletu. Oferujemy pracę bez wynagrodzenia, ale za to z atrakcyjnymi benefitami takimi jak zakwaterowanie w przyzakładowych barakach, wyżywienie (przykładowe menu: śniadanie – zupa ze szczawiu i mirabelek, obiad – makaron z konserwą turystyczną produkcji własnej (30% surowców wieprzowych!), kolacja – pasztet produkcji własnej o zawartości 15% surowców drobiowych, chleb, brukiew), prywatna opieka medyczna (czyli szczepionka wg Delbeta w dniu przyjęcia), ekwiwalent karty sportowej w postaci codziennego jebania na taśmie. Umowa na 10 lat z wekslem in blanco i możliwością jednostronnego wypowiedzenia ze strony Pracodawcy, system 12/5 i coś ekstra. W każdy piątek dla każdego 0,7 litra 40% alkoholu. Nie możemy zagwarantować konkretnej marki alkoholu, gdyż zależy to od tego, czym w danym momencie dysponuje zakład. Może to raz być jakaś tania wódka, a innym razem roztrzepaniec ze spirytusu technicznego lub rolniczego. Ważne, że procenty zawsze się zgadzają, bo nasz dział techniczny pod tym względem jest bardzo rygorystyczny. A zwykle raz w miesiącu na ranczu Byczywąsa jest organizowany gang bang i zdarza się też, że komuś trafią się… TAK, zlewki niebieskiego Johnego z kieliszków po imprezie! Jak widać, oferta nie do pogardzenia, a spokój od komorników i urzędników bezcenny. Oni nie mają absolutnie wstępu na teren ŁWF. Tu panuje niepodzielnie Jego Ekscelencja Wieczny Prezes Jan Byczywąs. Zresztą urzędy i ZUS nic nie wiedzą o waszym zatrudnieniu w ŁWF, ponieważ jest to oferta bez ZUSu. Oferta ograniczona czasowo. Czekamy na zgłoszenia. Wpisowe standardowo 300 zł, prosimy składać CV z wyraźnym dopiskiem „Program Dłużnik”.

    20

    0
    Odpowiedz
  24. Haha szkoda mi cię. Możesz jako Polak mieszkać w ciepłych krajach, zarabiać te 8k spokojnie i żyć jak paczek w maśle. Wystarczy ruszyć głową. Te swoje 2500 euro sobie wsadz bo za samo mieszkanie zapłacisz pewnie z 1000. Więc tłumacz sobie dalej że nic nie można, bo to, bo tamto. Jakoś ja mogłem. Jako Polak. Bez znajomości, bez pomocy na początku.

    4

    3
    Odpowiedz
  25. Chciałeś się dorobić zasmakować piniondza a tu chuj bombki strzelił jebiesz na taśmie u mesia za 1200 netto.

    4

    0
    Odpowiedz
  26. Kolejny pajac, który wierzy w to, że jako Polak jest predestynowany do porażki życiowej. Polew mam straszny z tych, którzy szorują kible u Niemca albo czyszczą baseny u Francuza za 2500 Euro miesięcznie, a jednocześnie myślą, że wykiwali system i że „lepiej się nie da”, jednocześnie szpanując na wszystkie strony w trakcie tych kilku dni wolnych od jebaczki, na urlopie w rodzinnej wiosze. Nie mam natomiast nic do tych, którzy tak samo ostro tyrają bo muszą, ale nie zgrywają przy tym dżola, że nie wiadomo jak się powodzi, tylko są świadomi tego, że coś po drodze popsuli, a teraz zbierają siły i resource’y pieniężne, przed kolejnym atakiem na szczyt. Bo są AMBITNI, i chwała im za to. A między takimi jak Ty a oni jest tak wielka przepaść mentalnościowa, że tego nigdy nie ogarniesz. Widzisz, jełopku smutny, sam mam 4000 Euro pensji w Polsce, uczciwie pracując i nieustannie się rozwijając od kiedy tylko rozpocząłem pracę. W 10 lat z 1600 na rękę zrobiło się 16000, a Ty mi wmawiasz, że jako Polak nie mogę być kowalem swojego losu? Szoruj dalej te kible i podmieniaj baseny w hospicjum, wierząc że to nie Twoja wina i że to przez czynniki od Ciebie niezależne jesteś jebanym parobem szargającym naszą, ludzi ambitnych, opinię na zachodzie. Niech gorący chuj regularnie nawiedza Wasze leniwe dupy, przegrywy.

    9

    14
    Odpowiedz
    1. Jebaj się,kurwiu 🙂

      1

      2
      Odpowiedz
    2. O żesz ty w morde kopane, patałachu. Niby 4 tys euro netto tylko co robisz na chujni zamiast w czasie wolnym posuwać loszkę albo siedzieć w jakimś spa? Przyznaj się, że jebiesz u mesia, tylko po co obrażasz uczciwych ludzi?

      0

      0
      Odpowiedz
  27. Chrzanisz człowiek. Pensja 2500Eur w DE to chuj mały. 6k to jest coś. No chyba że żyjesz na parkingu, śpisz w twoim passerati, żresz konserwy i ścibolisz każdego eurusia. Wtedy możesz zajechać na twoją wiochę i przed kumplami spod kiosku z piwem udawać bogacza z reichu.

    7

    1
    Odpowiedz
  28. Hahaha zarobić 2500 euro za granicą to tak jak u nas 2500zł. W dupie byłeś i gówno widziałeś.

    3

    3
    Odpowiedz
  29. Wyjebac Ci kurwo ? Rozjebac Ci ryj razem z ryjem Twojej tepej kurwy ? Wpierdol kurwa ? Smieciu pierdolony w dupe przez ukrow !!!

    1

    5
    Odpowiedz
    1. widać, że rasowy wyznawca jedynie słusznej partii. Ale czekaj, partyjna prokuratura weźmie ci się do dupy, bo obraziłeś Ukraińców i ja to zgłaszam.

      1

      0
      Odpowiedz
  30. Tjaa ciula tam zmienia pensja w euro… Domy kosztujące po 500tys euro, usługi droższe 4x niż w Polsce, taka sama chujnia jak w pl, jedyne to możesz nakupic więcej pierdolek I mieć nowszy telefon..

    3

    1
    Odpowiedz
  31. Hm… polaczku drogi, choćbyś zarabial i 10 tysięcy twoje polactwo wychodzi ci z butów jak słoma… Pozdrawiam – emigrant.

    4

    1
    Odpowiedz
  32. A tak to o co Tobie chodzi ?

    1

    1
    Odpowiedz
  33. Nie łyknęła Ci tu o żesz kurwa wasza mać, jak to się mogło stać, bo nie chciała srać, anala chciałem jej zrobić raz, a ona powiedziała stać, ja na to wystaw dupę na czas, tylko leciała na hajs.

    2

    0
    Odpowiedz
  34. Kup Lanosa, tańszy niż kobieta i nie narzeka

    3

    0
    Odpowiedz
  35. Piszesz o nas „Polaczki”, a ty niby kim jesteś?

    3

    2
    Odpowiedz
  36. Tak ci się wydaje że gdzie indziej mają taki luksus? W jakim świecie żyjesz.

    1

    2
    Odpowiedz
  37. zarobiłem ostatnio 270 tys w ciągu miesiąca. i to nie zmieniło mi perspektyw palancie

    1

    2
    Odpowiedz
  38. Ja pierdole ale się niektórym nudzi. Z nudów to srają po wszystkim i po wszystkich.
    Jebać oszczędności, żyje się tu i teraz . A ten pierdziel zapodaje jakieś swoje refleksje o starości. W Polsce jest super i dziękuj Bocianowi, że Cię z kołyski nie wyjebał nad Gangesem
    bo zbyt dobrze posługujesz się językiem a stolcujesz we własne gniazdo.

    2

    4
    Odpowiedz
  39. Taaa?Ale i tak jesteś polackim gównem.

    1

    3
    Odpowiedz
  40. Ziew. Naucz się angielskiego i przeczytaj książkę „Hand to Mouth: Living in Bootstrap America”.

    0

    0
    Odpowiedz
  41. A ja Wam powiem, że taki magazynier realnie zarobi ~1800, ale połowę z tej wypłaty wyda na utrzymanie, a w dodatku żyje odizolowany od społeczeństwa i od rodziny, z daleka od domu, dookoła brudasy, lewactwo, śmieci na ulicach, smród szczochów, brak wartości, podwójne standardy więzi międzyludzkich, inna mentalność, inna kultura…Nie wiem czy te parę groszy zaoszczędzone jest tego warte. Wyzwanie tylko dla nieugiętych.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. SWIETNIE TO UJĄŁEŚ. |Tak to właśnie wygląda. Trzeba być twardym, żeby tę emigrację wytrzymać. Jeżeli się człowiekowi jako tako wiedzie w Polsce, to powinien dać sobie spokój z tą emigracją. Ja Wytrzymałem 10 lat (3 lata w Austrii, 7 w Niemczech) poza Polską. Nieraz było cholernie ciężko. Jestem znowu u siebie miedalego Nowego Targu, na swoich śmieciach. Robię wszystko, aby moje 2 córki tu znalazły swoje miejsce i nie miały takich doświadczeń jak ja. Nie warto.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Idz kurwa w pizdu ze swoimi wartościami

      0

      0
      Odpowiedz
  42. Mi jest dobrze. Ja mam niewielkie mieszkanie na kredyt, zarabiam mało, ale mam dwójkę dzieci i dostałem na nie dodatek finansowy. Micha pełna. To pierwszy rząd, który naprawdę robi coś dla biednych. I cudowny prezydent. Brawo Panie Andrzeju – pokazał Pan klasę. Jestem wdzięczny. Z góry oświadczam, że wszystko co robię, robię legalnie i nie zamierzam sprawiać żadnych problemów. Co złego, to nie ja. A jak nie dostanę paragonu w sklepie, to doniosę do skarbówki, żeby był porządek i wszystko zgodnie z prawem. Nie mogę się doczekać chipów pod skórą i likwidacji gotówki. Wtedy wszystko będzie ewidencjonowane i nikt się nie będzie migał.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Masz jeden zwój mózgowy jak kura, to srasz takim kretyńskim tekstem

      0

      0
      Odpowiedz

Zboczone żarty w pracy

Krótko i konkretnie. Nie tylko ja bo w sumie każdy z moich znajomych żali się poziomem rozmów w pracy. Ciągle tylko hehe niby śmieszne suchary o ruchaniu. Ok wiem, są to prace typu w restauracji albo na magazynie, a nie w kancelarii ale bez przesady czy ludzie nie myślą o niczym innym? Czy nie możemy wspólnie ponarzekać na jakość życia albo pogadać o swoich pasjach? Nie, nie możemy, bo najśmieszniejsze jest jak brzmią pierogi w omaście… No kurwa to ściąga intelektualnie w dół… chce czegoś ambitniejszegoooooo by się rozwijać! A najlepsze, że każdy normalny, a nie jeden z tych „niewyżytych seksualnie” nawet nie zaczyna takich tematów bo na chuj kogo to obchodzi.

58
3
Pokaż komentarze (30)

Komentarze do "Zboczone żarty w pracy"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Gdy przyjdzie wonny maj i ujrzysz kwiecia białość,
    Poczujesz dziwne skurcze jaj i chuja ociężałość,
    Twój kutas pręży się i gnie i biały lagier chlupie,
    Chciałbyś zajebać się na śmierć i umrzeć z chujem w dupie!

    11

    3
    Odpowiedz
  3. Jej wielkie czarne krocze,
    Śni sie czarne krocze,
    Lecz nie umoczę,
    Wiem, że nie…

    10

    1
    Odpowiedz
  4. Krakowianka jedna,
    Miała chuja z drewna,
    Wepchła za głęboko,
    Pękła jej otrzewna!

    11

    1
    Odpowiedz
  5. Pinokio spostrzegł, że jest drewniany, gdy mu zapłonął kutas trzepany!

    15

    1
    Odpowiedz
  6. Z doświadczenia wiem, że najwięcej o ruchaniu mówią ci co tego nie robią, albo bardzo rzadko i baaaaaaaaaaaaaaaardzo im tego brakuje (a trzepanie im nie wystarcza). Także głodnemu chleb na myśli

    12

    0
    Odpowiedz
  7. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    5

    1
    Odpowiedz
  8. Tu Jakub, służący Arktosa – władcy Lodolandii.
    Nawet jak ja jestem w pracy to muszę słuchać zboczonych tekstów, szczególnie: „Jakubie, zrób mi loda”. Arktos jest facetem i do mnie takie teksty rzuca. I nie wiem czy chce bym mu zrobił loda do jedzenia czy ssał penisa, którego nie ma.
    Chwała Lodolandii jak to mawia Arktos.

    Ps. Arktos opracowuje plan podboju zielonej doliny, który i tak nie wypali, bo w ostatniej chwili zjawi się Tabaluga i mu go pokrzyżuje.

    2

    4
    Odpowiedz
  9. Lepiej się rządzi prymitywami i jaskiniowcami niż inteligentymi ludźmi na poziomie i system i matrix doskonale o tym wie.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. Przestań pierdolić, najlepsze żarty to są zawsze związane z erotyką hehehe
    Wiesław Pindol

    6

    3
    Odpowiedz
  11. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak ja.

    0

    2
    Odpowiedz
  12. „Czy nie możemy wspólnie ponarzekać na jakość życia albo pogadać o swoich pasjach?”
    najpierw je trzeba mieć.

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Doświadczenie pokazuje ze w pracy najlepiej o dupie Maryni , inaczej się wykończysz z ludźmi

    12

    0
    Odpowiedz
  14. Im nizsze kwalifikacje potrzebne tym gorsze towarzystwo w pracy. Zawsze tak bylo.

    13

    1
    Odpowiedz
  15. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    4
    Odpowiedz
  16. Polecam Ci Romana z trzeciej piły, ten to takie kawały opowiada, że wszyscy na około padają ze śmiechu. Ale żebyś na okrągło mogła go słuchać, musiałabyś się zatrudnić w moim, czyli Prezesa EURO mebel, zakładzie. No i najważniejsza idea. Zatrudniając się u mnie, przyczynisz się do budowy nowego basenu w mojej posiadłości.A jak się sprawdzisz, zostaniesz zastępcą stróża w mojej nowo otwartej myjni dla pracowników EURO mebel.Dla niektórych wyżyny ambicji.

    0

    4
    Odpowiedz
  17. Przyjdź do zakrystii, posłużysz jutro do Mszy, to Ci te durnoty ze łba wywietrzeją. Ks. B. Hemot.

    1

    1
    Odpowiedz
  18. Jesteś taka spoko, wsadzę Ci chuja w czoko, mam jedno oko i wypierdole Cię na wyspach Maroko, takie są fakty, że mój chuj jest obtarty, kocham twoją dupę i twoje żarty, spierdalaj na narty, jesteś taka że, walić mi się konia chce, smutno mi i jestem zły bo drąg mi drży, nie ma drugiej takiej cipy jak ty, no i co głupio Ci wypierdalaj tam są drzwi

    1

    4
    Odpowiedz
  19. Jak się nie podoba to wypierdalaj

    1

    2
    Odpowiedz
  20. Seks & Wóda & Dolar amerykański, to dla większości trójca święta. Też tak kiedyś sobie dorabiałem jako kelner, wyjazdy na inwentaryzacje, jakieś magazyny na nocki. Po prostu strzelał mnie chuj w jednym miejscu, a z takich dorywczaków zarabiałem tyle ile z normalnej pracy(i dalej mnie strzela) ale to, jakie jednostki spotykałem w tych miejscach zdecydowało, że skończyłem z tym. Byleby wychujać szefostwo, odjebać robotę i czmychnąć do domu, wybłagać ruchanko u konkubiny/sąsiadki, gadać ile to się nie wychlało w ostatni weekend i wiele innych. Towarzystwo męczy bardziej niż robota. „Samozatrudniłem się” i teraz muszę znosić tylko swoje towarzystwo 😉

    13

    0
    Odpowiedz
  21. na chuj ci ambicja w tym kraju?

    11

    0
    Odpowiedz
  22. Jak chcesz czegoś ambitniejszego by się rozwijać to nie możesz pracować jako magazynier. Trzeba było się uczyć i iść jako prawnik do kancelarii albo założyć swoją…
    Suchary są lepsze niż narzekanie na jakość życia.

    1

    4
    Odpowiedz
  23. MORDA KURWO ! Jak Ci wyjebie TO zeby bedziesz zbieral z tapety skurwielu jebany !

    0

    6
    Odpowiedz
  24. My po pracy się odurzaliśmy ,a potem dzida do burdelu.

    1

    3
    Odpowiedz
  25. czochraj bobra

    3

    0
    Odpowiedz
  26. czochraj bobra

    4

    0
    Odpowiedz
  27. czochraj bobra

    3

    0
    Odpowiedz
  28. Chuj w kancelarii . O co ci biega , mecenas ?

    1

    1
    Odpowiedz
  29. Jeśli w nocy swędzi dupa
    To rano śmierdzi palec

    Hareszt Makanbana

    5

    0
    Odpowiedz
  30. Co ma sens w naszym życiu? Sądzę, że zupełnie nic. Przychodzimy na ziemie jako pasożyty, które jedynie burzą ład natury by się nachapać i odejść, przetworzyć się w materię organiczną i użyźnić roślinki. Można więc stwierdzić, że wszystko co jest na Ziemi, co jest w naszym posiadaniu nie ma większej wartości: czyli może nam poprawić jakość życia, lecz w chwili śmierci nie ma żadnego znaczenia. Pozostaje jeszcze coś takiego jak wiara [ i to już jest indywidualną kwestią, nie będę się w to zagłębiał ]. Dla wielu ludzi najważniejsze jest świadczenie dobra. W rzeczywistości wielu robi to dla sławy, by pokazać swoją szczodrobliwość, a Ci, którzy czynią to z dobrego serca i tak nie mają nic z tego po śmierci. Po co zdobywać medale mistrzostw świata, po co odkrywać lekarstwo na HIV’a, skoro w chwili śmierci cała sława ląduje razem z nami pod ziemią? Jedyny cel tego, to jakaś olbrzymia empatia: poprawienie jakości życia innym, lub umożliwienie im egzystencji. Cała cywilizacja pracuje nad tym, aby podnieść jakość życia pokoleń przyszłych. Może za kilka wieków ktoś odkryje lekarstwo na nieśmiertelność, wstrzymane zostanie rozmnażanie i ludzie zaczną czerpać z planety ile dusza zapragnie. Tak czy siak: nasze życie jest nicością, krótką akcją: przyjść, popracować nad rozwojem [ by przyszłe pokolenia latały, zamiast jeździć ] i zginąć, jako użyźniacz do gleby. Szczytny cel,. pozbawiony sensu. Jedynym sensem człowieka jako pasożyta jest ssanie z życia przyjemności [ niejako: jak pijawka, która wysysa krew z żywiciela ]. Naszym żywicielem jest Ziemia.
    Nasze życie, na planecie wielkości ziarnka grochu, wśród miliardów nie okiełznanych wzrokiem galaktyk jest absolutną nicością samą w sobie. Jesteśmy chodzącymi mrówko-robotami, i raczej kwestią czasu jest samozagłada. Ja osobiście nie wierzę w to, aby możliwe było osiągnięcie nieśmiertelności przed zagładą [ czy to przez samych siebie, czy też niefortunnym zderzeniem z meteorem, kometą, albo inwazją obcych. ]
    Co do jednego nie można mieć wątpliwości: świat, w którym żyjemy jest bardzo fascynujący a w pełni udzielenie pytań na wszystkie pytania nie jest możliwe. Nasze życie jest tajemnicą, przez co jest niezwykle ciekawe, a my pomimo swej schematyczności jesteśmy pośrednimi kreatorami swojej nicości.

    1

    0
    Odpowiedz

Mój ból dupy, zgorzkniałość i niespełnienie, czyli jak spierdolić swoje marzenia i spaść z hukiem na ziemię

Postanowiłem zrobić sobie podsumowanie ostatnich trzech lat i bilans wychodzi bardziej na minus niż na plus. Szczerze mówiąc nie za bardzo interesuje mnie, czy ktoś ma zamiar mnie zjechać, chcę się gdzieś wypłakać, co mi leży na wątrobie. Mówią, że nie od razu Rzym zbudowano, ale zupełnie nie tak wyobrażałem sobie wyjazd do dużego miasta. Jako (jakimś cudem) absolwent znienawidzonego liceum, którego rówieśnicy zlali ciepłym moczem, natknąłem się na coś takiego jak „rozwój osobisty” i szprycując się tym postanowiłem „zmienić swoje życie”. Raczej nie jestem głupi, bo pod presją czasu i na wkurwie udało mi się w końcu zdać tą wymarzoną maturę również z jeszcze bardziej znienawidzonej matmy przyprawiającej mnie niemalże o depresję, aby utorować sobie drogę na studia i w końcu ruszyć na łowy: nowych znajomych, dziewczyny, wykształcenia, pracy, pieniędzy, perspektyw, ale skończyło się na tym, że na studiach odleciałem po pierwszym semestrze i od tamtej pory szlajam się po pracach biurowych i call center wszelkiej maści, kończąc na studium zaocznym (kierunek atrakcyjny i zadowalający, ale mimo to pozostaje niedosyt i uraz, że miały być studia). Poznałem dziewczynę a w pracy miałem sporawą ekipę na melanże. To wszystko jednak okazało się iluzoryczne i przekonałem się, że wszystko: od studiów, znajomość, poprzez pracę na związkach kończąc opiera się głównie na grze pozorów, a „sukcesy” są tylko udawane i na pokaz. Jakoś tak życie się potoczyło, że stara praca poszła się jebać. Wydawało mi się, że zawojowałem świat, a w efekcie tylko znowu się przejechałem na ludziach i nie mam stałych znajomych tylko jakieś tam niedobitki na facebooku, z którymi prywatnie nie utrzymuję żadnych kontaktów albo przelotne znajomości, w nowej pracy znowu tylko na „cześć” i na fajeczkę a dziewczyna mnie rzuciła. Krótko mówiąc: skończyłem jak gołodupiec, wszyscy się gdzieś rozeszli i cały misterny plan w pizdu, cytując pewną filmową kwestię. Gdzie są ci wszyscy ludzie, z którymi można było kraść konie? Gdzie się podziały wszystkie dziewczyny i kumple do piwa? Zero. W sylwestra ani razu też się nie ruszyłem z miejsca. Tymczasem widzę, że rówieśnicy w rodzinie z pojedynczymi wyjątkami są po zaręczynach albo tuż tuż, mieszkają razem, mają samochody, jeżdżą gdzieś na wycieczki za granicę o czym w ogóle dowiaduję się dużo później (skąd biorą pieniądze i kto im to organizuje? Pojęcia też nie mam…) i wybierają imiona dla dzieci (mimo, że na gówniaki się jeszcze nawet nie zanosi). Oczywiście, oni też kończą studia i może nie przesadnie zawrotnie, ale jakieś tam kariery robią, ja nie. Najbardziej mnie gryzie pewna kwestia: na większość tych rzeczy nie mam wpływu mimo, że naprawdę się starałem i robiłem tyle, ile było w mojej mocy, ale wszystko musiały jakoś pokrzyżować zewnętrzne okoliczności, niezależne ode mnie. Czuję się, jakby to było jakieś jebane Truman Show gdzie wszyscy się zmówili i wypinają w moją stronę cztery litery, albo ciążyła na mnie klątwa, którą ktoś rzucił i teraz muszę tak kombinować jak koń pod górę. Ja z kolei nie mogę tego zmienić. Nie jest dla mnie komfortowa sytuacja, w której mam być wiecznym studentem latającym z jęzorem na wierzchu od jednego niedokończonego przedsięwzięcia do następnego albo wyrywającym coraz to kolejne dziewczyny z nadzieją, że mniej lub bardziej „coś” z tego będzie. Chcę mieć wreszcie ugruntowane życie: dom, rodzinę, stałą pracę, wykształcenie, odłożone oszczędności na przyszłość. Jest tylko jeden problem, który został ujęty przez jednego z mężów stanu: „Naród piękny. Tylko ludzie kurwy”. Wtedy dopiero wszystkie moje bóle dupy przeminą.

42
10
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Mój ból dupy, zgorzkniałość i niespełnienie, czyli jak spierdolić swoje marzenia i spaść z hukiem na ziemię"

  1. gimbaza nie pamięta konsoli
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    3
    Odpowiedz
  3. Wszystko jest złudne. Takie myślenie wpędza w stan gówna, z którym i o którym też ciągle myślę.. Młodość tak szybko przemija…. A my ja tracimy bezpowrotnie na rozmyślaniu o gownie albo jakichś huja wartych znajomościach. Pewien Dj powiedział ,, wspomnienia to najważniejsze co nam pozostaje” i jednak coś w tym jest, gdy wszyscy i wszystko się na Ciebie wypina. I pamiętaj, że życie to największe studia, jakie masz do zaliczenia!

    3

    0
    Odpowiedz
  4. Ten cytat został wymyślony przez internetowych pajaców a nie przez żyda komunistę Piłsudskiego, czy może raczej Pilschutzkyego

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Spokojnie, spokojnie, chwytaj chuja i będzie lepiej.

    9

    1
    Odpowiedz
  6. Kochani w związku z tym że Lanos nie przeszedł badań technicznych, zbieramy głosy by mógł nadal jeździć po polskich drogach, każdy podpis się liczy, przyłóż rękę by wyjechał na drogi i nie trafił na złom, to jeszcze takie dobre auto

    8

    0
    Odpowiedz
    1. To kurwa twoja mać czemu nie dbasz o lanosa. Naprawiaj i woskuj żeby się błyszczał jak psu jaja.

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Czekaj cierpliwie. Nic nie trwa wiecznie. Tamtych dobra passa opuści, to przyjdzie kolej na chwilowo przegranych. Karta może się odwróci i ty będziesz górą.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Penery jadą na kredytach zaciągniętych u pejsatych i szpanują instaknury, ale do czasu…

      1

      0
      Odpowiedz
  8. Grzej kolbę

    5

    1
    Odpowiedz
  9. Uciekajcie z tego kraju pierwszym samolotem, póki jeszcze granice są otwarte! Ten teren między odrą a bugiem przewidziany jest na obóz koncentracyjny do zgrillowania 5G, a kto przeżyje na mięso armatnie na pozorowaną agresję Rosji! Zobaczcie, każdy kto miał odrobinę mózgu spierdolił z tego kraju już dawno temu, cynik do Szwajcarii, mądrzy inwestorzy, specjaliści, co atrakcyjniejsze kobiety, kto umiał języki, nawet ten, co księstwo założył, jak mu tam było nawet nie wiem, wichrowych mórz, czy jakoś tak, przenieśli się gdzieś w Alpy w bezpieczne miejsce… Trzeba być ślepym, zeby nie dostrzec w dobie yt co się w tych biedaszybach dla naiwnych odpierdala.

    9

    1
    Odpowiedz
    1. Nie spierdalajcie za granicę, tylko walczcie o lepszą Polskę. Jebać tych co popierają złodziei.

      1

      1
      Odpowiedz
  10. Wal studia mieszkaj ze starymi idz do jakiegos magazynu robic czy huj wie gdzie uzbieraj se na mieszkanie idz w kulturystyke ogladaj anime i graj na konsolce
    pozdrawiam

    2

    3
    Odpowiedz
  11. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    4
    Odpowiedz
  12. Mój zakład, tzn. Prezesa EURO mebel, jest idealnym miejscem dla Ciebie. Zostaniesz pomocnikiem Romana z trzeciej piły bądź Leona z piątej (obaj single).Jeżeli z jakiejś przyczyny wolisz dziewczyny, znajdzie się jakaś Katerina. Tutaj nikt nie będzie patrzył na Twoje braki w wykształceniu, brak kumpli czy narzekanie. Tu pracują ludzie, którzy chcą pracować ku chwale swojego Prezesa i zarobić ( 3000 zł/500 godzin w miesiącu). Magazynier Tadeusz to ostatnio kupił nawet matiza w LPG, wystarczy wymienić progi i tylną ćwiartkę i będzie hulał. Jeżeli szukasz mieszkania, znajdzie się jakieś lokum za 1500 z opłatami, spokojni sąsiedzi ( właścicielem lokali jest Prezes, więc jest spokój).Nie trzeba będzie kombinować, żadna klątwa nie będzie Cię tykać.

    3

    4
    Odpowiedz
  13. Przyjdź do zakrystii, jutro posłużysz do Mszy, to Ci te durnoty ze łba wywietrzeją. Ks. B.Hemot.

    0

    5
    Odpowiedz
  14. Kupię kierownicę do tuk tuka

    2

    2
    Odpowiedz
  15. Ha. Zgadzam się w Pełni z autorem . Życiorys troche podobny, no może bez tych dziewczyn, jakbyś chciał wymienić spostrzeżenia pisz na marten90@tlen.pl

    0

    0
    Odpowiedz
  16. To ,że zdales maturę z matmy nie znaczy że nie jesteś głupi. Wystarczy 30 procent więc każdy debil powinien to zdać.

    3

    4
    Odpowiedz
  17. Nie chce mi sie tego kurwa czytac ! Wiec kurwa morda smieciu jebany zanim Ci nie wypierdole tak ze gownoz z Ciebei zostanie !

    0

    8
    Odpowiedz
  18. No to kurwa skończ być chujem wobec innych to oni przestaną byc tacy.Jebany kretynie.

    20

    -15
    Odpowiedz