Choroba psychiczna i pojebani krewni

Kurwa mać, gryzie mnie to i wkurwia od lat. Wytłumaczę sytuację szybko, nie chcę się z tym pierdolić za długo i zagłębiać w szczegóły.

Część mojej rodziny od strony ojca mieszka razem na wsi (wujek, kuzyn, kuzynka, ciotki itd. sratatata). Od razu zaznaczam, że nie jest to żadna wiejska patologia, normalni rolnicy. No ale właśnie…

Syn jednej z ciotek jest chory psychicznie. Chuj wie co mu dokładnie jest, ale koleś ma ok. 40-50 lat i choruje odkąd pamiętam. Nie jest to nic okropnego, nie jest agresywny, tylko nieco dziwny, wiecie, jakbyście go zobaczyli, to byście pomyśleli, że jest opóźniony w rozwoju, ot taki trochę syndrom Downa. Jednak on jest naprawdę spoko, kiedy odwiedzam wujostwo, to zawsze zapyta co u mnie, pogada chwilę. O ile nie ma jakiegoś gorszego dnia albo nie łyka piguł, to jest sympatyczny. Jednak moi spierdoleni krewni traktują go jak totalnego śmiecia. Ja pierdolę, jak byłem małym gówniakiem, to nie zwracałem na to szczególnej uwagi. Dzisiaj jednak rzygać mi się chcę, jak widzę tych skurwieli, alienujących go na każdym kroku.

Wszyscy na tej jebanej „farmie” mają go w dupie (nawet jego matka). Wysyłają go do najchujowszych prac, śmieją się z niego, całkowicie izolują i gardzą nim. Mój wujek uczył mojego kuzyna, rówieśnika, od urodzenia chamskiego stosunku do chorego psychicznie wuja. Bo dziwny, bo głupi, bo śmieszny, bo inny. Teraz ten mały kutas wyrósł na kolejnego skurwysyna w tej pojebanej rodzince.

Chujowo się to opisuje, bo to trzeba zobaczyć. Kurwa, XXI w., chorych umysłowo już nie napierdala się prądem, ale tam dalej panuje taki skurwiały ciemnogród. Czasem, jak już ich odwiedzimy, tak wspólnie, rodzinnie, to np. moim rodzicom jest aż głupio, gdy widzą jak oni pomiatają tym człowiekim. Ale dla nich to jest normalne, bo tam się to robi kurwa od pokoleń.

On ma lekarza, terapię, leki, ale gówno mu to da, jeśli od urodzenia żyje w środowisku tak negatywnie do niego nastawionym. Ja jeszcze zrozumiałbym, gdyby on faktycznie zagrażał swojemu lub czyjemuś życiu itp. Ale jak już pisałem – to zwykły człowiek. Ja jebie, to tak, jakby bić dziecko z Downem.

Ta więc, wy głupie chuje, pewnie tego nie czytacie, ale życzę wam jak najgorzej. Obyście szczezli i oby pozdychały wam ten pierdolone krowy. Gnoje.

179
4
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Choroba psychiczna i pojebani krewni"

  1. Łatwo ci mówić, to nie Ty spędzasz z nim codziennie czas, i nie dla Ciebie jest balastem

    9
    16
    Odpowiedz
  2. To story o samozwańcu Mesiu ?

    23
    2
    Odpowiedz
  3. Małpi świat. Atawizm. Nie mają z niego pożytku ani poczucia dumy, nie chcą się z nim identyfikować. Dlatego go szkalują. Ów chory ma wartość ok. 0,2/10. Małpi świat. Jeśli ktoś ciągle myśli że człowiek to coś więcej niż szympans to odpłynął.

    23
    3
    Odpowiedz
    1. To nie nasza wina, szympansem jest stwórca.

      1
      0
      Odpowiedz
    2. tu autor komcia, oczywiście to nie znaczy że powinni na niego naskakiwac, są prostakami tak czyniąc

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Jeśli chodzi o ostatnie zdania Twojego wpisu, to również uważam, że chwasty należy wyrywać.
    Natomiast co do choroby psychicznej mam jeden patent, brat stosuje go od 3 lat i widzę że nieźle żyje. Otóż tak… przychodzi do szpitala psychiatrycznego, mówi że ma myśli samobójcze i słyszy głosy, przyjmują go, siedzi tam udając wariata – żarcie, spanie łazienka, piżama za darmo, zero obowiązków, tylko na leki musi przychodzić. Ma telewizor, może wychodzić, mogę go odwiedzać i siedzi dopóki go nie wypiszą, a to trwa nawet 2 miesiące, wychodzi i idzie do ośrodka dla bezdomnych, siedzi tam dopóki nie ogarnie sobie znowu szpitala, ale stara się szybko ogarnąć bo w ośrodku dla bezdomnych trzeba pracować na rzecz ośrodka i nie można pić dlatego szybko się wymyka. I tak kurwa do końca życia można, chociaż są minusy – brat mówił że ci wariaci czasem są upierdliwi, ale jak krzykniesz to uciekają, generalnie ma za sobą już 7 dwumiesięcznych pobytów w takim szpitalu i jest podobno zajebiście. Zero obowiązków w życiu.

    13
    2
    Odpowiedz
    1. to niezły brat xD

      0
      0
      Odpowiedz
  5. Kto by pomyślał, że Bogdan Kamionek będzie zajadał się ananasem…

    1
    0
    Odpowiedz
  6. Krów w to nie mieszaj.

    13
    0
    Odpowiedz
  7. Czyli jednak jest to wiejska patologia…

    9
    1
    Odpowiedz
  8. „oby pozdychały wam ten pierdolone krowy.”

    A co ci te biedne krowy winne, patałachu… Toż to bardzo pożyteczne i poczciwe stworzenia.

    To już lepiej by było, gdyby krówki przypierdoliły racicami po przedstawicielach twojej zasranej familii powyżej opisanej (No sam powiedz… Nie byłby to piękny widok? 🙂 ). /Mesio

    PS. A swoją drogą to opisani w chujni to jeden z lepszych przykładów na kandydatów do tytułu „Kutasy Roku”*

    *Nie rozdawanych od czasów „Kutasów Roku 2007”, of koz, to jest od momentu, gdy Zarząd Łódzkiego Wydziału Fabrycznego otrzymał tę nagrodę (I statuetkę. 🙂 Byczywąs do dziś jej używa do straszenia nowo przyjętych wyrobnic…) za największe skurwysyństwo wobec roboli, po czym przestano te nagrody przyznawać, bo wszyscy doszli do zgodnego wniosku, że nikt nas, kurwa, nie pobije na tym polu.

    10
    5
    Odpowiedz
    1. Tamci to ciemni ludzie. Na wsi często myśli się innymi kategoriami.
      Ale ty – naczelny pajacu Chujni – zasługujesz na tę statuetkę jak mało kto.

      2
      0
      Odpowiedz
  9. Znam to, u mnie na wiosce jest podobnie. Wyśmiewanie, obrabianie dupy i dopierdalanie słabszym na każdym kroku. Ale tylko ludzie słabi i głęboko zakompleksieni wyzywaja się(czesto grupowo) na słabszych fizycznie czy psychicznie. W ten sposób się dowartosciowuja, dodają sobie zajebistosci, pewności siebie. Ale to tylko maska, bo pod spodem kryją się nieprzebrane pokłady gow… przepraszam, obornika. 😉

    14
    1
    Odpowiedz
  10. Krowy najmniej winne są w tej historii. A sytuacja istotnie chujowa…. Rodzina ach rodzina…..

    11
    0
    Odpowiedz
  11. Kciuk do góry, tą cała rodzinką też gardzę. Jak można być taką padliną bez uczuć.

    4
    1
    Odpowiedz

Zachwyty nad reprezentacją

To, co w ostatnim czasie dzieje się wokół reprezentacji Polski, wymknęło się chyba spod kontroli. Sam jestem wiernym kibicem, oglądam wszystkie mecze (część nawet na żywo) i oczywiście cieszy mnie to, jaki postęp drużyna narodowa zrobiła w ostatnich kilku latach, natomiast nie jestem w stanie zrozumieć fanatycznego ubóstwiania piłkarzy, które ociera się o jakiś chory kult jednostek. Wiadomo, że piłkarz taki jak np. Lewandowski to absolutny światowy top, dlatego podziwiam jego grę i życzę powodzenia w karierze zawodniczej, ale kompletnie nie wiem, dlaczego miałoby interesować mnie, jakim samochodem jeździ, gdzie spędza wakacje albo co lubi jeść na obiad. Poza boiskiem to jest człowiek taki jak każdy z nas. Jakie znaczenie ma to, że zarabia pieniądze, których większość z nas pewnie nigdy na oczy nie zobaczy? Nie pojmę też tego szału na zbieranie gadżetów z wizerunkami piłkarzy, robienie sobie z nimi zdjęć, proszenie o autografy. Co to za wyczyn sfotografować się z kimś, kto w swoim życiu pozuje do setek tysięcy takich zdjęć, nie znając się z tą osobą prywatnie i w gruncie rzeczy nic o niej nie wiedząc? Bardzo popularny stał się ostatnio kanał „Łączy nas piłka”. Ktoś może wyjaśnić, co fascynującego jest w oglądaniu, jak kilku młodych facetów siedzi przed telewizorem i gra w FIFĘ albo jak idą na strzelnicę? Przecież to się ociera o jakieś „metażycie” – oglądanie, jak żyją inni.

W swojej chujnia zmierzam do tego, że w opisanej sprawie występuje coś na zasadzie „błędu fałszywej analogii”. Sprowadza się to do myślenia, że jeśli ktoś jest genialnym piłkarzem, to na pewno jest też bardzo błyskotliwy, ma bogate wnętrze, stanowi materiał na idealnego partnera itd. To jest groźny absurd, który może prowadzić do tego, że przestaniemy dostrzegać, jak wartościowych i ciekawych ludzi mamy wokół siebie, a wszystko tylko dlatego, że nie są na pierwszych stronach gazet.

85
16
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Zachwyty nad reprezentacją"

  1. Popieram w 100%. Też kibicuję reprezentacji i lubię oglądać mecze o punkty, ale nie rozumiem tego szaleństwa. Niedługo ktoś pewnie wpadnie na pomysł by pytać piłkarzy o bieżące wydarzenia polityczne. Dodam jeszcze, że jakkolwiek poziom gry się poprawił, mamy Lewandowskiego i kilku innych piłkarzy grających w naprawdę niezłych klubach, to na dzień dzisiejszy niczego jeszcze Polska nie wygrała. Za ćwierćfinał Euro nikt medalu nie daje, a Mundial w Rosji dopiero za rok. Życzę kadrze jak najlepiej, ale na mówienie o szansach na medal naprawdę trochę za wcześnie.

    6
    0
    Odpowiedz
  2. Daje się ludziom zgniły chleb a oni go pożerają jak radosne pelikany i trują się od niego, zaczadzają się nim i w głowie pojawia się nowy obraz rzeczywistości.To jest właśnie jedna z istotnych kwestii która pomoże zbudować nową rzeczywistość.

    7
    0
    Odpowiedz
  3. meta life jest w punkt!

    4
    0
    Odpowiedz
  4. A kogo to obchodzi? Tym się interesują podludzie.
    Nie masz lepszych „problemów”, gimbusie?

    6
    8
    Odpowiedz
    1. he, he… minusujecie, barany… Zabolała prawda w oczy, patałachy?

      Spójrzcie na to w ten sposób. Podniecacie się oglądaniem 22 kolesi w przepoconych gatkach, turlających piłeczkę do bramki (żeby to jeszcze jakieś fajne foczki były, to chociaż przyjemnie by było popatrzeć dla walorów estetycznych, a tak to przy tych zachwytach to pedalstwem na kilometr jedzie, wy kryptogeje…), o czego wyniku nikt nie będzie pamiętał na drugi dzień. A w skrajnym przypadku gotowi jesteście na ustawkach, czy gdzieś na mieście, pozabijać się za to, komu kibicujecie. A szmaciarze robią na takich skończonych frajerach jak wy mega hajs… Dziś w jednych barwach klubu, za który byście się pocięli, a jutro w drugich, bo lepszy hajs dał, zlewając Legionistów, czy inną wiarę Lecha (i tak przecież wszyscy wiemy, że to Amica Wronki… 😛 ), z góry ciepłym moczem. A wy ze ślinotokiem mordy wgapiacie w ekran lub w murawę i forsę, zdrowie, czas a nawet i życie tracicie. Jak barany… Kurwa, gorzej nawet… Na dokładkę utrzymujecie kręcących lody „działaczy” PZPN-u (ile wynosi pensja prezia? 50 tysi miesięcznie? 100? I to bez względu na to, czy grają przyzwoicie czy total wpierdol im spuszcza Burkina Faso. To z takich głupków jak wy, moje głąby…) i FIFA oraz bandę pajaców tzw. reprezentacji narodowej, której od czasu do czasu uda się coś wygrać -co i tak jest gówno warte i nikt (poza kręcącymi lody na baranach) z tego nic miał nie będzie ani nie będzie pamiętał za kilka dni- za co gotowi jesteście po kolei im wszystkim obciągnąć z połykiem w spazmach radochy, bo piłeczka do brameczki wpadła…
      Dostrzegacie, ciule, jakie to żałosne?

      No ale plebs musi mieć jakąś rozrywkę… Im bardziej tępą, tym szerzej rozpowszechnioną. Coś, co wymaga myślenia, czy innego podejścia do życia, już was boli (zwłaszcza myślenie was boli). A tu bezmyślnie można mordę wgapiać w ekran przy szczynach z Biedry i fioletowym Mohito (dla normalnych ludzi: denaturat), ryja podrzeć i od czasu do czasu wyżyć się fizycznie na podobnym debilu. A potem jako tako dojść do siebie, żeby bladym świtem pójść zapierdalać gdzieś za minimalną z czego kopaczom gały odpalicie na kolejne Ferrari, modląc się, żeby nikt nie wyczuł od was resztek kaca podczas zapierdolu na szychcie, po kibicowaniu, bo wypierdolą na zbity pysk i na ratę za podgniłego Matiza nawet nie będzie…

      Weźcie lepiej podręcznik do elektroniki i klepcie te zegarki z niebieskim podświetlaniem za 30 dyszki, jak ten co ma na ich punkcie pierdolca (BTW, coś zamilkł ostatnio… Podobno stary go przyłapał, jak z tej radochy po meczu sobie trzonek od lutownicy przed plakatem reprezentacji wsadzał. I ma do odwołania szlaban na lutowanie…), lepiej na tym wyjdziecie. Albo lochę pod rękę i na spacer, zwoje dotlenić i niech locha trochę tłuszczu spali. /Mesio

      PS. A najśmieszniejsze pajace z was, to ci, którzy koniecznie kibicują Barcy albo Realowi. I tacy kibice, że ja pierdolę… I nie kibicują dlatego, że chcą, tylko dlatego, że to najwyższa półka chłopczyków w spodenkach, do których widoku przygłupy mogą się podjarać. Bo do Tampax Pcim Dolny, to by się było wstyd przyznać, co? 😛

      Ale jest ktoś jeszcze głupszy nawet od nich… Ta cała tłuszcza frajerni, która zapierdala pod każdy link w necie, w którym napisano, że dziś się Lewandowski zesrał, a Lewandowska łeb w muszlę zanurzyła i kawałek dupy jej było spod kiecki widać… Na tym koszą szmal wszyscy od wspomnianych począwszy, bo bydło mentalne ślinotoku dostaje na każdą „sensacyjną” wzmiankę, po której tydzień dochodzi do siebie.

      Naprawdę nie dostrzegacie, jakie to dno i metr mułu dla plebsu?

      PS2.
      Redaktor przeprowadza wywiad z pedałem. Pyta:
      – Jaki pan najbardziej lubi sport?
      – Piłkę nożną.
      – A dlaczego piłkę nożną?
      – No, bo biegniesz z piłką, podajesz, on ci odgrywa, mijasz obrońcę, potem bramkarza, jesteś sam na sam z bramką, nie trafiasz i 10 000 kibiców krzyczy: „Chuj ci w dupę!!!”, a ty wtedy leżysz na murawie i marzysz…

      Miłego oglądania meczyku, kryptogeje… 😛 Alleluja i od tyłu…
      I nie zapomnijcie sobie zwalić do plakatu z Robercikiem czy innym Błaszczykowskim.

      21
      131
      Odpowiedz
      1. „30 dyszki” ?

        1
        0
        Odpowiedz
      2. Kilka pierwszych akapitów i owszem, w samo sedno. Jednak dałem co nieco łapek w dół pod komentarzem, bo tekst o trzonku lutownicy jest najzwyczajniej kretyński.

        PS. Zegarki nie są po „30 dyszki”, lecz tylko po 3 dyszki niestety (ale byle gnojowi nawet za 30 dyszek nie sprzedam).

        4
        1
        Odpowiedz
        1. „Jednak dałem co nieco łapek w dół pod komentarzem, bo tekst o trzonku lutownicy jest najzwyczajniej kretyński.”

          Dobra, dobra, patałachu… Pan twój wie, że rozdrażniony jesteś tym, że ci tate dał szlaban na tę lutownicę i stąd masz ten ból dupy (nomen omen)… 😛

          Przyjdź do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, przynieś trzy stówki wpisowego, odźwiernemu się pokłoń i poproś o skierowanie do naszej wytwórni pornosów „Kazamat”, to sobie na prawdziwym bolcu poskaczesz i ci ulży. /Mesio

          PS. A gdybyś miał więcej dystansu, to by się fajniej z tobą, tłumoku, bawiło…

          0
          0
          Odpowiedz
      3. Tak misiu kolorowy można napisać o każdej dziedzinie życia i chuj z tego. Ważne, że ludzie mają od tego dobry humor i chwilę rozrywki. O każdym sposobie spedzania czasu można napisać że jest zjebany i podać na to milion uzasadnień. Jesteś jakiś mocno skrzywiony i rozczarowany światem, że nie jest taki jaki byś chciał. Niestety dla ciebie, gówno masz do gadania jak ma być i co kogo ma interesować i na czym ma się skupiać.
        PS. Ale cie widzę boli dupa od zarobków tych piłkarzy i działaczy. Zmykaj do lekarza po jakieś maści. Normalnego człowieka gówno to obchodzi ile zarabia piłkarz czy prezes PZPN, niech ma i milion dziennie, chuj ci do tego. Niech nawet ta Lewandowska za pokazywanie kawałka dupy ma milion dziennie, chuj ci do tego, patałachu. Ty też możesz przecież grać zawodowo albo dupę pokazywać i na tym zarabiać.
        Wypierdalaj, ty rozżalony na świat żałosny zawistny człowieku

        1
        3
        Odpowiedz
        1. Uuuu… zabolało…

          „Tak misiu kolorowy można napisać o każdej dziedzinie życia i chuj z tego. Ważne, że ludzie mają od tego dobry humor i chwilę rozrywki.”

          No nie do końca. Nie zastanawiałeś się, dlaczego tak jest, że to największe ludzkie bydło -margines społeczny jest najzagorzalszymi kibicami? Bo rozrywka, z której czerpie się radość, rozrywce nie jest równa. I kogoś na lepszym poziomie ta konkretna, o której mówimy nie jara. A co by nie mówić, to jest wiele dziedzin życia dużo lepszych od piłki. Przy czym sama piłka nie jest zła -może nie uwierzysz, ale Pan twój także lubił pokopać na jakimś meczyku z kolegami (dawne dzieje… ;)), kretynizmem jest to, do czego to zostało sprowadzone, a co masz w poprzednim komentarzu opisane.

          „Jesteś jakiś mocno skrzywiony i rozczarowany światem, że nie jest taki jaki byś chciał.”

          Wrong again. 🙂
          Choć w sumie gdyby świat był taki, jakim Pan twój, Mesio, by chciał, żeby był, to faktycznie byłby on lepszy.
          Ale rozczarowany nie jest. Przyjmuje go takim, jaki on jest.

          „Ale cie widzę boli dupa od zarobków tych piłkarzy i działaczy.”

          I tu także się mylisz, patałachu. To było tylko po to, by wam, motłochowi, pokazać, jak was w jajo na wasze własne życzenie robią, mając z tego dodatkowo furę szmalu i władzy na ogół za rozmaite machloje. Wot argumentacja po prostu. Pana twojego pierdoli, że ktoś tam ileś zarabia, bo Pan twój nie musi mieć na tym polu kompleksów -nie musi tyrać na taśmie za minimalną czy coś koło tego.

          Co najwyżej chujowe jest to, jak sobie pomyśli, na co wymuszane na nim podatki w swej części idą. Ale tu winni jesteście wy, szara maso, więc to do was Pan wasz ma pretensje, a nie do tych, którzy korzystają z tego.

          „Ty też możesz przecież grać zawodowo albo dupę pokazywać i na tym zarabiać.”

          Oczywiście, że tak (może poza graniem zawodowo -nie te lata i brak odpowiedniego treningu). Pozostaje jednak szacunek do siebie samego. A to jest znacznie więcej warte niż ta forsa, zwłaszcza jak też potrafi się dobrze zarabiać. Kwestia mentalna, patałachu, co dodatkowo udowadnia, kim są ci ludzie, którzy żyją z pokazywania dupy tabloidom. /Mesio

          PS. A tak poza tym, to znacznie przyjemniej oglądać na murawie np. Alex Morgan, niż podniecać się widokiem 22 chłoptasi w gatkach, moje wy kryptogeje. 😛

          3
          0
          Odpowiedz
          1. Nie masz pojęcia o środowisku kibicowskim, misiu kolorowy. Napatrzyłeś się na wiadomości w tvp, filmiki o rozróbach bandytów stadionowych, naczytałeś się pierdół w mediach i pierdolisz tylko tak jak prawiczek o ruchaniu. Mylisz kibiców z kibolką i tzw. Januszami. Pojęcia nie masz kto chodzi na mecze i jak tam jest, w dupie byłeś i gówno widziałeś w tym temacie.
            I tak, boli cie dupa od zarobków piłkarzy. Normalnego człowieka to nie interesuje i nie szkoda mu ani nie czuje się przez to robiony w wała bo nie ma to wpływu żadnego na jego życie czy taki piłkarz dostaje 100 zł czy 100 mln zł na m-c. Jedynie na życie zawistnika ma to wpływ i frustrata życiowego, który za bardzo nie wie co ze sobą zrobić, nic go nie jara, niczym się nie cieszy, szybko się nudzi czymkolwiek za co się nie weźmie. I dlatego przypierdala się do czyjegoś hobby i onanizuje się tym że on jest wielki pan bo woli się trzepać tym że jest w tym czasie w teatrze i mówi „ę, ą”. Jedyna twoja przyjemność, bo wszystko inne szybko ci się nudzi i powszednieje, nie masz nic co powoduje, że z podnieceniem na coś czekasz, tak jak kibic na weekend albo na start sezonu, czy na jakieś info w internecie. Nic na ciebie tak nie działa, nie wywołuje silnych emocji na stałe od kilkunastu-kilkudziesięciu lat i to praktycznie bez opadnięcia intensywności jarania się tym, a pewnie bardzo byś chciał żeby tak było. Niestety, mam dla ciebie przykrą wiadomość – niczego nie znajdziesz takiego. To się czuje po stylu twojego pisania, jesteś na to skazany.
            Swoją drogą ja się cieszę, że żyjemy w czasach, że dobrze zarobić może każdy niezależnie od tego jakie ma zdolności intelektualne, czy pracuje fizycznie czy umysłowo, czy w branży poważnej czy rozrywkowej, czy mu ojciec kupił trampki czy zrobił go prezesem w KGHM. Każdy ma szansę na niezłe życie, także i z kopania piłki i to jest piękne. Szkoda tylko że niektórych strasznie boli przez to dupa i czuje się tym poszkodowany zamiast po prostu cieszyć się życiem.

            2
            1
            Odpowiedz
      4. Napisał Mesio- „specjalista” od życia

        2
        1
        Odpowiedz
        1. „Napisał Mesio- „specjalista” od życia”

          W porównaniu z takim patałachem jak ty, to Pan twój jest wybitnym ekspertem. 😛 /Mesio

          PS. PS-a……………….. nie będzie.

          2
          1
          Odpowiedz
      5. Mesiu bardzo dobry komentarz 100% racji. Sport dawno temu już przestał być sportem, a stał się maszynką do pieniędzy. Ibrahimovic grając M. City zarabiał bodajże 100 tys złotych dziennie czy to jest k…a normalne.

        PS Jeszcze ciekawszą grupę „kibiców” stanowią ci grywający w zakłady bukmacherskie, na każdym jednym meczu aż roi się od reklam bet… – życzę powodzenia tym którzy zajmują się bukmacherką.

        2
        0
        Odpowiedz
  5. Ludzi się w ten sposób kontroluje. Jest wiele różnych form kontroli a danie ludziom idoli i sportu to tylko jedne z tych form. I nie zrozum mnie źle, dobrze jest sobie pójść popływać albo pograć w nogę z kolegami, ale te wszystkie igrzyska, mistrzostwa itp. niejako odciągają uwagę od tego kto jest realnie u władzy i do czego to wszystko zmierza. Ludzie są zajęci tym wszystkim niemalże jak zombie. Pamiętaj, jak któregoś dnia ktoś będzie chciał ci dać pewne „znamię” na ciele, to ty za nic w życiu się nie zgódź. Pozdrowienia dla kogoś kto jeszcze myśli samodzielnie.

    15
    1
    Odpowiedz
  6. Być mega Fanem polskiej reprezentacji ? Tak ale jak siè jest 8-latkiem. Mòj chrześniak jest mega Fanem wszystkiego co jest zwiàzane z piłkà nożnà . Wiecie Lewando, Lewando itd, ale to oczywiste. Jest dzieciakiem, I cieszè siè że ma już takie zainteresowania. W wieku 6 lat dostał siè do pzpn (2 razy w tygodniu na orliku, i 2 razy dodatkowo w tygodniu w lokalnym klubiku) Ma chłopak mega pasje za co mega szacun dla dzieciaka, I go rozumiem że jego młode życie to Piłka. Ale żeby stare dziady żyły tym np. w jakim kurorcie, i co Lewando zjadł na obiad to już przegiècie. A może też ich interesuje jakà kupè zrobił ?

    7
    0
    Odpowiedz
  7. Akurat to co je Lewandowski jest ciekawe, bo jego żona si na tym zna….dieta kontrowersyjna, ale daje wyniki.

    0
    7
    Odpowiedz
  8. Kurwa, nie znam gościa! Kto to jest ten Lewandoski?

    0
    0
    Odpowiedz
  9. Co je Lewandoski ? Ja tam nie wiem kto to ale musi jaki wazny figura .A co taki lewandoski je ?

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Lewandowski je piłkarzem

      0
      1
      Odpowiedz
  10. Niech za komentarz posłuży cytat Christiano Ronaldo: „I tak jesteśmy najlepsi.” – po remisie w meczu z Polską. Drugi cytat: „Kiedy słyszę, że nie gram dobrze z wielkimi drużynami, nie złości mnie to, bo wiem, że i tak jestem najlepszy.”

    1
    1
    Odpowiedz
  11. To jeszcze nic. Ostatnio do rangi wydarzeń o charakterze narodowym rosną mecze klubowe. Mówię tu o meczach między zachodnimi klubami w których grają nasi herosi. I tak np. słyszę w radio, że klub X piłkarza L. lub też klub Y kogoś innego gra mecz z klubem Z. Zamiast raczej klub X w którym gra L. czy też klub Y w którym gra ten czy tamten piłkarz. Takie sformułowania powodują, że powoli w świadomości społecznej polscy piłkarze stają się właścicielami połowy europejskich klubów piłkarskich. A szerzej o sporcie, im jestem starszy tym bardziej stawiam na sport czynny. To co się dzieje w sporcie zawodowym staje się powoli jakąś groteską. Afera dopingowa goni aferę co w dużej mierze nakręcają nieprawdopodobne zarobki zawodników. Na dobrą sprawę kibicując komuś w jakieś dyscyplinie nie wiadomo czy za chwilę nasze zainteresowanie czy pasja kibicowska nie runie jak domek z kart. Tematyka sportowa jest wszechobecna tak jakby ktoś z góry założył, że jest to dziedzina życia która muszą interesować się wszyscy bez wyjątku. Gazety puchną od dodatków sportowych gdzie można się dowiedzieć o wynikach drużyn 2 i 3ligowych w siatkówce, koszykówce itd. Kogo to obchodzi poza pasjonatami? Odkąd pamiętam w telewizji po Dzienniku czy dzisiaj Wiadomościach zawsze jest sport. A dlaczego nie wiadomości wędkarskie czy np. ze świata mody? Czy ktoś kiedyś badał ilu ludzi interesuje się sportem na tyle by narzucać wszystkim ten schemat tematyczny. Itd. Itd. Można długo pisać. Lepiej wstać od kompa i pójść na rower, na basen, siłkę i fajnie się poczuć. Pozdrawiam.

    1
    0
    Odpowiedz
  12. Jeszcze gorszy jest ten pierdolony Beckham z tym jebanym kucykiem i glupia nadenta zono . Ten chuj to nawet grac nie umie tylko gwiazdorzyc . I kutasa pelno bylo na kazdej stronie i on to jeden jedyny pilkarz . Chuj nadety . Nakopac mu w dupe – apel to naszych w anglii .

    0
    0
    Odpowiedz

Co z tego, że boli

Wkurwiają mnie osoby ciągle przeżywające tragedie które same sobie tworzą. Wypowiedź kieruję do wszystkich depresyjnych miernot które winę za swoje niepowodzenia zwalają na wszystkich poza sobą albo na swoją „zagmatwaną” psychikę.
Wiem co mówię bo sam nie miałem lekko w życiu. Wychowywałem się bez ojca, wszystkie problemy mojej mamy były przelewane bezpośrednio na mnie i brata – a ze swoimi problemami byliśmy sami. W domu przez bardzo długi czas się nie przelewało mimo to, siostrzyczka była rozpieszczana przez rodzinę za to ja byłem zwykłym pachołkiem. Uwikłałem się w uzależnienie najpierw od miękkich narkotyków, potem od dziewczynek a następnie od fajek często nadużywając alkoholu. W szkole dostawałem wpierdol, moja kobieta mnie zdradziła, a ja wpadłem w depresję i brałem leki psychotropowe do momentu w którym przestałem mieć zupełnie ochotę na seks (spadek testosteronu jako efekt uboczny). Potem dostałem się na słabe studia bez perspektyw – rzuciłem je, poprawiłem maturę, pojechałem za granicę zapracować na życie na studiach. Poszedłem na studia medyczne i co wakacje tyrałem jak wół za granicą by mieć za co żyć w trakcie roku akademickiego.
Teraz mam piękną narzeczoną, dobry zawód i perspektywy na przyszłość.
Mimo to tracę czucie w nogach i prawdopodobnie za kilka/kilkanaście lat będę niepełnosprawny.
– fart, że pracuję psychicznie.

I tutaj moje serdeczne pozdrowienie do tych wszystkich pizdeczek – założę się, że żadne z was nie przeżyło w swoim życiu chociaż 50% tego co ja musiałem przejść. Mimo, że zbłądziłem to sam z tego wyszedłem, sam zaplanowałem swoje życie, sam musiałem uwierzyć, że mi się uda.
Nikt mi nigdy niczego nie podał na tacy i nigdy nie byłem przez nikogo głaskany po główce ze słowami „ale tobie musi być ciężko”, „ale ty jesteś silny” itd.itp.
Mimo to przez wiele lat ciągle spotykam ludzi gadających o samobójstwie przez jakieś błahostki, ludzi narzekających na swoją pracę (mimo, że jest w porządku), płaczących bo zarysowali samochód, upijających się bo nie udał się kolejny związek ich życia (trwający z pół roku). A już najlepsze są koleżanki które niszczą swoje związki a potem mają pretensje do całego świata, że gość z którym są je zdradził (mimo, że one robiły to co weekend). Albo gogusie którzy po jednym nieudanym związku twierdzą, że wszystkie kobiety to szmaty. Uwielbiam też, bananowe dziewczyny które wpadają w depreche gdy okazuje się, że tatuś im wszystkiego nie zapewni.

I na koniec apel – weźcie depresyjne miernotki zawracajcie tyłki psychiatrom i psychologom bo oni to sobie przynajmniej na tym zarobią a przeciętnych normalnych ludzi zostawcie w spokoju.

57
92
Pokaż komentarze (44)

Komentarze do "Co z tego, że boli"

  1. No to nie poznałeś jeszcze bólu wyjących od biczowania pleców i wyprężonego ciała podczas 18-godzinnej zapierdolki w kamieniołomach.

    24
    0
    Odpowiedz
    1. Czytam te komentarze i myśle: problemy ludzi różne, a zawiść ta sama.

      3
      0
      Odpowiedz
  2. W końcu sensowny temat i treść! Pięknie ujęte! Normalnie polałbym Ci szklane jacka! Na pohybel bananowcom jebanym!

    10
    20
    Odpowiedz
  3. Czyli po pierwsze, być może miałeś lekką drepresję, po drugie, w twoim przypadku, jak rozumiem, leki ci pomogły tyle, że ze skutkiem ubocznym, no jak to leki, po trzecie, twój skutek uboczny to pikuś w porównaniu do tego w którym komuś myśli samobójcze się pogłębiają do takiego stopnia po wzięciu leku, że ten się rzeczywiście próbuje zabić. Miałem raz taki psychotrop, ale go nie wziąłem bo choć nie miałem takich myśli to miałem obawę, że się u mnie wygenerują. Poza tym miałem za mało tego leku na rozpoczęcie leczenia bo go od kogoś dostałem, częściowo zużyty. „założę się, że żadne z was nie przeżyło w swoim życiu chociaż 50% tego co ja musiałem przejść.” a ja się założę, że nie przeżyłeś psychicznie chociaż 50% tego co ja, bo ja to nawet miałem traumę. Wiesz w ogóle co to jest trauma? NIE, bo nie przeżyłeś. I w sumie też nikt prócz mnie (i Boga) nie wie ile musiałem przejść psychicznie i że sam sobie muszę odbudować wszystko, co zresztą lubię bo lubię działać sam, ale nie widzę tutaj powodu by jechać po ludziach chorych psychicznie. Zresztą, jak mi wiadomo, chory na depresję jak już to obwinia siebie za wszystko co przeczy temu co piszesz. Znam to uczucie bo sam tak miałem więc może ci się choroby pomyliły? I tu też rodzi się pytanie czy rzeczywiście miałeś depresję? Bo jak sam mówisz, na kimś trzeba przecież zarobić sprzedając psychotropy więc lekarz może ciebie wykiwał i ci wmówił tę chorobę albo pojechał taśmowo i przypisał byle co, byle by było 😉 Być może też zapomniałeś już jak to jest być na to chorym bo niestety wyleczeni często szybko o tym zapominają. I oczywiście masz w tym wpisie częściowo rację. Rzeczywiście niektórzy wydają się przeginać pałkę, rzeczywiście, jak się nie ruszą z miejsca to lipa z tego będzie, ale uważam że pojechałeś trochę za daleko i że to wcale nie jest takie proste. Tobie się udało to gratulacje, ale wykaż trochę więcej empatii bo idąc twoim tokiem myślenia, chory na raka nie jest normalnym człowiekiem. P.S. Mesiu pewnie ciebie poprze, ale i tak każe ci wypieprzać do siebie na taśmę w ŁWF 😉 P.S.2 Ten twój skutek uboczny to wcale taki zły nie jest patrząc na to jak ten cały seks jest przereklamowany i jak współczesne panny bywają głupie i nieraz prócz urody i tyłka nie wiele mają do zaoferowania 😉 Pozdrowienia.

    29
    1
    Odpowiedz
    1. ja mysle, ze uroda i ladny tylek to juz ogromnie duzo i niejeden z czytajacych te chujnie i te komentarze nie zazna takiej kobiety nigdy w swoim krotkim zyciu. a jak kobieta glupia, ale posiadajaca te wyzej wymienione zalety, to mozna ja troche poduczyc, przynajmniej na tyle, aby siebie i mezczyzne nie kompromitowala w towarzystwie.

      0
      1
      Odpowiedz
      1. Dla mnie to trochę za mało bo nie chciałbym ciągle kobiecie mówić co ma robić i ciągle jej przewodzić, niańczyć ją na każdym kroku jak duże niedorozwinięte dziecko, gdzie potem ona nazwie ciebie dzieckiem chociaż sama się tak zachowuje. Owszem, uroda i seksapil są istotne, ale co mi po takiej kobiecie na dłuższą metę jak z nią o niczym ciekawym nie porozmawiam, ale być może za dużo wymagam i powinienem przewartościować swój światopogląd. Pewnie jesteś człowiekiem starszym ode mnie (ja mam 28 lat) i masz więcej doświadczenia za sobą niż ja, bo to moje jest zresztą i tak nie wielkie. Bazuje głównie na różnych lekturach, obserwacji, analizie no i tego co słyszę nieraz od jakiegoś mężczyzny czy również właśnie samych kobiet, bo one to chyba mnie traktują jak dobrego przyjaciela przy którym można się otworzyć 🙂 Friendzone ma swoje zalety 🙂

        2
        0
        Odpowiedz
  4. Polecam zaczac grac w Tibia

    7
    1
    Odpowiedz
  5. Ty sobie dałeś rade, bo chciałeś żyć. JA codziennie od 20 lat pragnę umrzeć. Nie ma na to skutecznego sposobu, „Brzytwy bolą, rzeki moczą, kwas szpeci, leki dają skurcze, gaz śmierdzi, broń zabroniona, stryczek się rwie, już lepiej żyć!”, a życie to męka i kara za to, że się istnieje.

    19
    3
    Odpowiedz
    1. wódka + mróz + ławka = święty spokój

      4
      0
      Odpowiedz
      1. „wódka + mróz + ławka = święty spokój”

        A wiesz? Faktycznie… Bezboleśnie i ze znieczuleniem.
        No ewentualnie opakowanie tabletek i do spania… /Mesio

        PS.
        Tylko po kiego, patałachy? Jak się jest zdrowym i ma olej we łbie to żyć nie umierać…
        Przejdźcie się w ramach jakiegoś wolontariatu do hospicjum, to was wyprostuje. A potem poproście kogoś o kopa w dupę w kierunku choćby taśmy w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym (pamiętać o trzech stówkach wpisowego, bo jak nie to Murzyny z wielkimi pałami w naturze odbiorą…)

        1
        1
        Odpowiedz
    2. Ty od 20, a ja od 17. Ale że nie ma jak umrzeć to udaję że żyję. Pozdrawiam.

      Martwy w środku.

      0
      0
      Odpowiedz
  6. Jasne, jasne, bardzo legitna opowieść, wszyscy wierzymy 😀
    ps. You! Your story is a fake news!

    14
    0
    Odpowiedz
  7. Oho, zesrał się goły za rogiem stodoły.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Zesrał się goły na rogu stodoły i piscy 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
  8. 1. Każdy ma swoje problemy i dla każdego jegp problemy są „najgorsze”. Nikt normalny sie nie będzie pocieszał tym” że ktoś ma gorzej. 2. Ta strona służy do żalenia się, niezależnie czy to wieeeeelka czy mikro chujnia. Jak nie pasuje to proszę wyjść i zamknąć za sobą drzwi.

    20
    1
    Odpowiedz
  9. Kolejny podwórkowy pseudopsycholog z wiedzą na poziomie gówna. Zabij się robaku

    27
    1
    Odpowiedz
    1. No w sumie potępił takie zachowanie xD

      1
      3
      Odpowiedz
  10. DROGI AUTORZE CHUJNI-zgadzam się z Tobą całkowicie!!!Niepotrzebnie opisałeś historię swojego życia,większość dzieci bogatych rodziców i pustaków i tak nie zrozumie…

    8
    19
    Odpowiedz
  11. Ale najpierw sam musiał wylać jaki to zajebisty jest… Przygarnął kocioł garnkowi. A ja Ci powiem że po 10% moich przeżyć podcialbys sobie żyły i co? Jak tak Cię to wkurwia to sam tego nie rób bo chuja to ludzi obchodzi.

    22
    1
    Odpowiedz
  12. Nie wiesz co to jest depresja.

    14
    0
    Odpowiedz
  13. Bogdan to, Bogdan tamto, Bogdan kupił poloneza….

    13
    0
    Odpowiedz
    1. Bogdan zostal szefem ochrony w Tesko!

      3
      0
      Odpowiedz
  14. Chujnia jest wtedy, gdy ma sie wśród znajomych takich egoistycznych plastodupków jak autor posta.

    17
    0
    Odpowiedz
  15. Jesteś śmieszny a w zasadzie to co napisales jest tragikomiczne. Myslisz ze tyle wiesz o zyciu, ze tyle osiagnales bo wyszedles jak uwazasz na prosta. Tylko Ci sie wydaje, gdyby naprawde tak bylo to nie byloby u Ciebie tyle gniewu na innych ludzi, do tego jeszcze postanowiles wylewac swoja zlosc na ludzi z depresja? Wtf?? Podobno robisz studia medyczne a nie wiesz ze depresja to nie jest akt woli ? Niestety na poziomie mentalnym nic nie osiagnales. Jesli Twoim zdaniem wyznacznikiem sukcesu i szczescia jest piekna narzeczona i dobry zawod to jeszcze nic nie wiesz o zyciu.

    29
    0
    Odpowiedz
  16. podoba mi się
    ja też jestem w podobnej sytuacji i wiem że wszystko zależy ode mnie a nie od ludzi mnie otaczających

    3
    7
    Odpowiedz
  17. Popieram komentarz z 14:58 – nie wiesz durnowaty, plujący jadem autorze co to jest prawdziwa depresja. Stul pysk i zajmij się swoim dennym życiem zamiast oceniać problemy innych.

    11
    1
    Odpowiedz
    1. przecież to zwykła trollska opowieść, nie ma się czym denerwować, a jeżeli to nie fake tylko prawda to należy współczuć ludzkiej kurwie i mieć pretensje do matki Ziemii że takie zgniłe owoce, gówna wydaje na świat, tak czy inaczej autor tej chujni to jebana w dupe i w morde i w ucho kurwa nie warta splunięcia, pewnie przez przypadek trafił na chujnie i chciał Nas powkurwiać… jebać go ! może kiedyś zrozumie…

      6
      1
      Odpowiedz
  18. „pracuję psychicznie” Da fak?

    9
    0
    Odpowiedz
  19. Zapomniałeś jeszcze dodać, że przecież na wędkarstwie też się znasz 😉

    9
    0
    Odpowiedz
  20. nie karmić trolla !

    4
    0
    Odpowiedz
  21. Widać że jeszcze nie znalazłeś prawdziwego szczęścia skoro dalej masz o coś żal do innych ludzi i piszesz na chujni. Zajmij się sobą i nie trać energii na życie prywatne innych jak to nazwałeś miernot? Zrób to zanim zaczną się tutaj wyścigi kto ma gorzej 😉

    3
    0
    Odpowiedz
  22. Z trzech miesięcy wakacji po każdym roku akademickim, jeden zajmują obowiązkowe praktyki. Zostają w takim razie dwa miesiące tej niby pracy. Ciekawe ile zarabiałeś przez ten czas, żeby móc przez resztę roku się utrzymać i kupować drogie podręczniki na studia.

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Praktyki możesz zrobić w czerwcu pomiędzy egzaminami. Jedziesz do UK pracujesz za najniższą krajową – zostaje Ci ok 1000 funtów x 3 x 5.

      0
      0
      Odpowiedz
  23. Od dłuższego czasu męczy mnie jedno pytanie? Czy bóg istnieje? Niby jest ta cała organizacja zbijająca kasę na starych babach, które nie wiem czemu co niedzielę zapierdalają do kościoła, a z drugiej strony są ludzie inteligentni np. Einstein, którzy są ateistami. No ale, sam już nie wiem w co mam wierzyć. Zajebiście trudno jest mi przyjąć do wiadomości, że jak umrę to się zesram i nie będzie nic. Jak sobie myślę o końcu życia to świat staje się takim chujowym miejscem. Czemu dano mi zasmakować tego chujowego, bo chujowego ale dano, życia? Skoro ni nie ma, to kiedy się skończy me życie to się zesram i będzie chujowo. Więc nie wiem czy mam wierzyć czy nie. Drugą sprawą jest chujowość dzisiejszego społeczeństwa. No ludzie, uważam się za człowieka mądrzejszego do tych zjebanych debili buszujących po nk, nie oglądam TV bo tam to jest samo pierdolenie i odmóżdżanie ludzi, zlewam dodę i tym podobne mandaryny. Więc sam już nie wiem czy ja jestem pojebany czy większość naszego społeczeństwa, która jest tak głupia, że podnieca się DOdą, serialami i cała masą szitu, którą ten pierdolony komercyjny świat pakuje im do mordy. chuj w dupe dziadom pojebanym plci obojga.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. „Czy bóg istnieje?” istnieje chociaż wiem, że moje słowo jest mało przekonujące. „cała organizacja zbijająca kasę na starych babach” Kościół Katolicki ponoć jest przepowiedzianą Wielką Nierządnicą, która zostanie zniszczona, jak mnie pamięć nie myli, z natchnienia samego Boga. I w sumie, jakby nie patrzeć, Kościół ten jest niszczony. Ale PAMIĘTAJ, że mogę być w błędzie i może nie KK jest Wielką Nierządnicą. Dokładnie nie pamiętam tych interpretacji biblijnych przepowiedni a z tymi też różnie bywa. „ludzie inteligentni np. Einstein, którzy są ateistami” któryś z propagatorów ewolucji (nie twierdzę, że takowa nie istnieje, może coś w tym jest), zapomniałem jak miał na imię, ale znany człowiek, gdzieś tam ponoć powątpiewał i zakładał możliwość istnienia Boga czyli był agnostykiem. A to tylko jeden człowiek. Zresztą ludzi słuchaj, ale podchodź do ich zdania z dystansem. Ja po latach wiem, że nie ma nieomylnych ludzi, nawet wśród tzw. guru. A jeszcze co do Einsteina, on ponoć sporo bazował na naukach innych ludzi i wcale taki wielki nie był choć to nie jest raczej jego wina co bardziej ludzi, którzy zrobili z niego niemalże pół-boga. Jego wkładu w świat nauki jest jednak istotny. „Zajebiście trudno jest mi przyjąć do wiadomości, że jak umrę to się zesram i nie będzie nic.” jak mi wiadomo to będzie, ale Sąd Ostateczny a potem albo śmierć na zawsze albo życie wieczne. Taka wizja to w sumie jest również przerażająca, ale to dobrze, bo strach (przed Bogiem) wcale nie jest taki zły bo ten może stanowić dobry stymulant do zmian. Osobiście skłaniam się ku temu, że nie mamy żadnej duszy i że jak umieramy to nas po prostu nie ma (z prochu powstałeś i w proch się obrócisz), aż do właśnie Sądu Ostatecznego i ewentualnego życia wiecznego „Drugą sprawą jest chujowość dzisiejszego społeczeństwa.” przeczytaj sobie przepowiednie 2 Tm 3. Tam jest opisany człowiek Czasów Ostatnich. Zaiste, nie sposób nie pomyśleć sobie, że to o współczesnym człowieku, a to tylko jedna z przepowiedni biblijnych. „zlewam dodę” Doda Elektroda się ostatnio nieco zmieniła 😉 Dzisiaj można ją odebrać nieco inaczej niż kiedyś. Taka Agnieszka-Maja Frykowska o której wierzę, że słyszałeś, się nawet nawróciła. Możesz znaleźć o tym filmiki na YouTube. Mógłbym zresztą ci tutaj o wiele więcej pisać, choćby o satanizmie i tego jak ta agenda działa. Skrócę to tylko do tego, wiele wskazuje, że żyjemy w Czasach Ostatnich i to już od jakiegoś czasu, a co za tym idzie, Bóg już za niedługo przyjdzie na tą zrujnowana grzechem Ziemię by ją oczyścić z grzechu. Chociaż są też doniesienia, że to celowe działanie by dać ludziom najpierw fałszywego mesjasza tak by ich zwieść jeszcze bardziej i to również pamiętaj. Najlepiej to się oddać Bogu to on sam pokieruje życiem i wiem, że to może być problemem bo i dla mnie jest problemem jako, że jestem daleki od ideału bycia chrześcijaninem, ale może tobie się uda. Pozdrawiam i życzę tobie dużo zdrowia i mniej gniewu i poczucia bycia lepszym, bo te wady również mam i wiem, że to nie jest nic dobrego nie tylko dla innych, ale również dla mnie samego. Gniew wyniszcza człowieka wewnętrznie a patrzenie na innych z góry zaślepia.

      0
      0
      Odpowiedz
  24. daj im spokój.. co cię oni obchodzą ?

    0
    0
    Odpowiedz
  25. W sumie smiesznie i ironicznie by bylo gdyby ta twoja piekna nazeczona cie w dupe popchnela po tym jak juz cie sparalizuje, a na dodatek gdyby paraliz objal tez gorna czesc ciala co bys nawet lekarzem nie byl w stanie byc i sam bys sie chcial zajebac xD. Ot moje czarne poczucie humoru 😉 A pracuje to sie umyslowo, psychicznie to ty mozesz byc zjebany.

    4
    0
    Odpowiedz
  26. Przestań jęczeć tylko daj namiary na „ładną narzeczoną” bo niedługo zacznie poszukiwania sprawnego bolca.

    3
    0
    Odpowiedz
  27. A na bol dupy to co bierzesz ? Tabletke z krzyzykiem ? Pierdolisz glupoty i sie wycwaniasz .Dobrze ze ci te kopyta odejmie . Bedziesz glosil swe ” nauki” z inwalidzkiego wozka. Tak powinno byc .

    1
    0
    Odpowiedz
  28. Ta kurwa psychologom, dostan sie tam to prawie jak by w totka wygrac. Uwazasz sie ze duzo przeszedles ? prosze cie, dla niektorych to nawet polowa nie bywa. A w ogole to nie liczac tych ktorze faktycznie przesadzaja, bo wiadomo sa i tacy, to to ze ty bys sobie z niewiadomo jakim najwiekszym gownem dobrze poradzil to nie znaczy ze kazdy sobie poradzi, bo jakbys inteligencie popatrzyl to kazdy jest troche inny. To tak samo jak z graniem w kosza na przyklad. Wysocy czesto radza sobie w tym o wiele lepiej od niskich. To samo dotyczy psychiki, jednego wykoncza psychicznie przymusowym wpierdalaniem cebuli kazdego dnia bo jej tak nie cierpi, a inny wpierdoli gowno i bedzie sie z tym dobrze czul. No i juz tak jest ze dla jednego cos przejebanego bedzie nie do przejscia a dla drugiego bedzie nieduzym problemem.

    0
    0
    Odpowiedz
  29. „I na koniec apel – weźcie depresyjne miernotki zawracajcie tyłki psychiatrom i psychologom bo oni to sobie przynajmniej na tym zarobią a przeciętnych normalnych ludzi zostawcie w spokoju.”

    Masz takie samo prawo do swojego apelu, drogi autorze, jak osoby, którymi gardzisz mają prawo pisać o swoich problemach publicznie. Ponadto uważam, że od „apelów” takich, jak ten świat nie stanie się lepszy. Napisałbym, że lepiej, abyś spróbować poznać się, wysłuchać i pomóc chociaż jednej z takich osób, ale oczywistym jest, że nie masz ku temu wrażliwości. Może jednak przeczytają to jeszcze inne osoby. Skoro więc nie możesz nikomu pomóc, szanowny autorze, pozostaje Ci siedzieć z założonymi rękami, bólem dupy i pisać odezwy takie jak ta.

    Życzę sukcesów,
    Depresyjna miernotka

    0
    0
    Odpowiedz
  30. Zazdroszczę Ci, masz wspaniałe normalne życie. Miałeś dostęp do dziewczyn i seksu, i było to dla Ciebie proste i łatwe. Zazdroszczę Ci życia, nawet nie rozumiesz jak nornalne i fajne życie masz. A jakie dno zamiast życia można mieć.
    Dla was wszystkich dostęp do seksu jest taki łatwy, że musicie się hamować, żeby się uzależnić.
    Ja w sumie też jestem uzależniony od seksu… ostatnio trafił mi się w 2015 roku, a wcześniej na poczatku 2013 i nadal bardzo mi się chce…

    0
    0
    Odpowiedz

Mam dość

Dla was to może być błahostka, ale mnie wkurwia niemiłosiernie. Chodzi o chrząkanie. Nie pamiętam nawet kiedy się to u mnie zaczęło, w pewnym momencie wszyscy w domu zaczęli mi zwracać uwagę, mówili żebym przestał. Mam takie uczucie jakby w gardle była jakaś gęsta wydzielina, która nie chce iść ani w górę, ani w dół. Teraz co chwila ktoś z rodziny mi to wypomina, próbowałem przestać, ale po krótkim czasie mam wrażenie że się uduszę. Czuję się bezsilny bo nie potrafię nic z tym zrobić. Byłem już u lekarza to babka przepisała mi jakieś chujowe tabletki i syrop. Skończyły się a ja chrząkam nadal. Jak silnik starego traktora. Mam dość. Chujnia i śrut.

39
7
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Mam dość"

  1. Dośc do dopiero będziesz miał po 18 godzinach zapierdolki przy budowie najpotężniejszego kanału w azji w warunkach nowej apokalipsy.

    10
    1
    Odpowiedz
    1. In the midnight hour, he cried more more more

      1
      0
      Odpowiedz
  2. Ta wydzielina to sperma ktorej nie zdolales polknac . Z teczowym caluskiem – giej Gieniek .

    14
    1
    Odpowiedz
  3. Przestań żreć gluten i „produkty spożywcze” z chemią, to ci przejdzie.

    1
    1
    Odpowiedz
    1. A Ty? Co dziś zrobiłeś dla optymalizacji kosztów własnych?

      3
      0
      Odpowiedz
  4. mogą to być objawy nerwicy

    3
    0
    Odpowiedz
      1. Albo nerwicy i kiły łącznie

        1
        0
        Odpowiedz
  5. Rzuć fajki.

    15
    0
    Odpowiedz
  6. Zatoki. Mam to samo. Niestety leczylam sie kupe czasu i dupa blada. Juz tak sie drugi rok męczę. Tak więc współczuję. Może znajdziesz dobrego lekarza ktoremu uda Ci sie pomóc.

    4
    0
    Odpowiedz
  7. Idź lepszego lekarza, najlepiej prywatnego.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Ajwaj, doskonale. Rabbi Joseph? To Ty?

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Nie, to moje alter ego, drogi kolego. Kupiłeś już tą chanukiję?

        0
        1
        Odpowiedz
  8. Prawdopodobnie cierpisz na przewlekłe zapalenie zatok. Też tak chrząkałem i to męczyło mnie kurwa 2 lata, byłem u lekarzy ale nikt nic nie wie, ale mówili, że udaję. Jak się dowiedziałem wkońcu, o tych zatokach jebałem się z wymyślnymi antybiotykami chodziłem do laryngologa ale zawsze to wracało. Wyleczyłem to wodą utlenioną z solą fizjologiczną. Wpisz w youtube: „nie truj się antybiotykami” taki kolo Jerzy Zięba się tam wypowiada i to dzięki niemu już mnie to nie męczy.

    5
    1
    Odpowiedz
  9. Zapewne na tle nerwowym, odkąd wyprowadziłem się z domu i mieszkam w wynajętym pokoju i żyje jak śmieć mam to samo. Gastroskopia nic nie wykazała, brałem antybiotyki, inhalacje nic nie pomaga. Jedynie, gdy wracam do domu to mi przechodzi. Pewnie masz jeszcze starte przednie zęby od zgrzytania zębami w nocy tak zwany bruksizm.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Ja? Radomskie…
      Ale jak chcesz, to Franz ma Camele…

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Ta… a spytaj Franza Kafkę czy ma jeszcze po nich czkawkę.

        0
        0
        Odpowiedz
  10. Też tak kiedyś miałem, przeszło samo qlbo

    0
    0
    Odpowiedz
    1. chyba kurwica albo chujwico?

      0
      0
      Odpowiedz
  11. Wymień olej na syntetyk.

    2
    0
    Odpowiedz
  12. W chlewie zamieszkaj i będzie git.

    5
    0
    Odpowiedz
  13. Zamieszkaj w Chinach. Tutaj każdy chrzaka co minutę lub częściej a potem wypływa wszystko pod siebie. Będziesz się czuł swobodnie.

    1
    0
    Odpowiedz
  14. Przyczyną może być problem z żołądkiem (nadkwaśność, refluks itp) lub tarczycą ( wole guzkowe). Zbadaj się od tym kątem.

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Ty mnie tu minusuf nie dawaj . Jak cie zlapie to ci dam lapke w dol ale w odbytnicy . Z powazaniem -giej Gieniek

    0
    0
    Odpowiedz
  16. Ja wiem od czego to. Kolego! Długo żeś nie ruchał i sperma pod ciśnieniem nakurwia w górę. Spuść z krzyża, to Ci przejdzie. Pozdrowiam serdecznie, Klaudia.

    0
    0
    Odpowiedz

Brak perspektyw

Dopiero co skończyłem liceum i widzę kompletny brak perspektyw na przyszłość. Zero znajomych, zero przyjaciół, kompletny brak kontaktu z płcią przeciwną.W tym temacie nic się nie zmieni- w wakacje będe siedział w domu jak w celi, a w przerwach będę pracował na kompletnym odludziu, gdzie nie ma żadnych ludzi w moim wieku. Idę na studia zaoczne, bo poszedłem na zły kierunek w liceum i się nie przykładałem do nauki- kierunek ścisły wiec, na bank nikogo nie poznam (dodatkowo zaoczne, proszę kto kogo tam kojarzy). Ludzie na ulicy od kąt pamiętam patrzą się na mnie wrogo. Kompletnie tego nie rozumiem wyglądam stosunkowo normalnie, a większość osób ciągle się na mnie gapi coś mówią do osoby obok patrząc się na mnie, albo nawet czasami mają bezpośredni problem w moim kierunku, pojebane. Gdziekolwiek idę jestem traktowany albo niepoważnie albo jestem zwyczajnie ignorowany. Ludzie umawiają się na jakiś wypad albo coś planują- nigdy nie jestem o tym informowany ani nikt nie chce ze mną nic robić, jak wychodzę z inicjatywą to raz dosłownie usłyszałem „mam co robić , serio nie mam aż tak czasu wolnego”, jasno sugerując, że nie jestem warty by gdziekolwiek mnie brać. To nie jest mój wymysł- tak naprawdę jest. Już ma tego powoli dość, każdy plan jaki chce wykonać pierdoli się po drodze bez mojego wpływu. Chciałem pójść do wojska- chuj nie pójdę, nagle wyszła rzadka wada wzroku (obecnie bez soczewek nie jestem w stanie przeczytać nic na jedno oko), a z czasem ma być coraz gorzej. Dodatkowo ciągle widzę jakieś błyszczące punkty- zajebiście. Chciałem „wyjść do ludzi” (co cokolwiek to znaczy, bo nienawidzę tego frazesu), kompletnie nie rozumiem co to znaczy, mam gadać z obcymi ludźmi? Zaczepiać losowe osoby? Pogadać ze starymi znajomymi?- Nie mam ŻADNYCH i to dosłownie. W moim miejscu zamieszkania nie ma nic ciekawego dla młodych ludzi, a wszyscy trzymają się w zamkniętych grupach w których mam „zajebistą” reputację. Dodatkowo byłem ciągłym obiektem żartów. Powoli mam tego wszystkiego dość, a dobija mnie perspektywa braku jakiejkolwiek zmiany- będzie tak jak w każdym z tych przypadków, zostanę (jeśli już nie jestem) przerywem z barakiem perspektyw na zmianę i wrakiem człowieka. Nawet jak pozytywnie się na to patrzy to nie ma żadnych szans na zmianę, a tekst „młody jesteś wszystko się zmieni” jest jak dla mnie pierdoleniem- nic się kompletnie nie zmieni jestem skazany na porażkę. Po wakacjach będę już kosmicznie wyalienowany, a potem będzie jak w szambie- im głębiej wejdziesz tym większe gówno zobaczysz. Czasami mam serio mam dosyć takiego życia.

89
10
Pokaż komentarze (57)

Komentarze do "Brak perspektyw"

  1. Kucharze wszystkich kuchni, gotujcie się!

    2
    2
    Odpowiedz
  2. Niech wrze przyjaźń między kuchniami w naszych blokach!

    1
    2
    Odpowiedz
  3. Chochla przewodnią siłą kotła!

    1
    1
    Odpowiedz
  4. Jedyne wyjście dla ciebie, solidna nauka użytecznych rzeczy czyli, j. ang C1, next korpo w big city. Inaczej zdechniesz w swojej wsi. zazdro wieku.

    2
    2
    Odpowiedz
  5. Wrakiem czlowieka to dopiero możesz zostać i nawet jeśli myślisz ze jest źle, to gwarantuje ci, ze zawsze może być jeszcze gorzej. Jaki z tego wniosek? Ciesz się tym co masz, bo większość nie potrafi 😉 pozdrawiam wyalienowanych

    15
    0
    Odpowiedz
  6. Widać że się nie przykładałeś do nauki w szkole.. Masz 2 opcje. Pierwsza, możesz iść się huśtać a druga to zrobić od razu doktorat.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Doktora od razu to akurat trafna diagnoza dla Szczypiora (myślę że autor to Szczypior durny fiut, który jest lokalnym pośmiewiskiem )

      1
      1
      Odpowiedz
  7. POZNAJ jakąś dupeczke na tinderze , póki jesteś młody to się baw , studia dzisiaj to syf i dobrze robisz idąc na zaoczne! Wszyscy wszystkim wilkiem i trzeba walczyć!

    1
    4
    Odpowiedz
  8. Weszłam na chujnię pierwszy raz od kilku miesięcy z zamiarem napisania posta o tym jak to chujowo się czuje po skończeniu liceum, że brak mi przyjaciół, że na studia to nie wiem nawet jakie pójdę, że moje życie jest nudne i nie ma sensu, że nic mnie ciekawego w życiu nie czeka, że nie umiem żyć z ludźmi, bo każdy jak na mnie patrzy to widzi ofiarę losu i przegrywa… już nie muszę, przeczytałam to u ciebie i jakoś mi tak lepiej się zrobiło, że ktoś ma równie chujowo i że nie jestem sama.
    Trzymaj się jakoś. Mentalnie jestem z tobą i wiem co czujesz.

    15
    1
    Odpowiedz
    1. Liczysz na to, że autor wycałuje twoją muszelkę? Nic z tego. To że jest złamasem nie oznacza, że ma ochotę na złamasa. Chciałby wspaniałą, towarzyską cipeczkę.

      8
      0
      Odpowiedz
    2. Dobrze koleżanko, że nas odwiedziłaś. Jednak muszę ci zwrócić uwagę, że pocieszanie się na cudzym nieszczęściu jest bardzo niewłaściwe. Można stwierdzić, że twoje szczęście jest uzależnione od nieszczęścia innych. Idąc taka drogą daleko nie zajdziesz, w końcu się stoczysz patrząc na innych zamiast siebie samą. Bardzo dużo ludzi ma takie podejście. Dobrze ci radzę to zmienić.

      8
      0
      Odpowiedz
  9. Perspektywy to dopiero są przed tobą goju.

    13
    0
    Odpowiedz
  10. Nikt nie ma w życiu łatwo. Jestem kobietą, tak jak i Ty właśnie skończyłam liceum. Mam prawie 19 lat i w całym moim życiu zdarzyło się może z 5 razy, że jakiś mężczyzna do mnie zagadał z zamiarem flirtu. Jestem trochę nieśmiała, ale potrafię podtrzymać rozmowę i mam wiele różnych tematów, które poruszam. Kobiety które same inicjują rozmowę z mężczyznami są uznawane za łatwe, więc cały czas czekam. Jestem ładna, nie niewiarygodne piękna, ale zwyczajnie ładna i przez konwenanse społeczne mam problemy, żeby kogokolwiek sobie znaleźć. Brakuje mi bliskości, mam wiele koleżanek, ale one nie są w stanie wypełnić tej pustki. Wszyscy mamy problemy z nawiązywaniem relacji, często wynika to z braku odwagi, w moim przypadku to raczej brak chęci do bycia uznaną za dziewczynę na jeden raz. No cóż, może kiedyś się to zmieni.

    5
    11
    Odpowiedz
    1. Chciała bys popisac?

      0
      0
      Odpowiedz
  11. Jesteś ze śwonoujscia ?! mam tak samo, wkoncu znalazlem prace ale grozi tu to ze nie ma zbytnio kilentow i ponoc szef moze zmknac sklep…. obym odlozyl ile sie da przez ten czas….

    3
    1
    Odpowiedz
  12. Prawda jest taka, ze to zycie jest tylko Twoje i nikt go za Ciebie nie zmieni… Zrozum, ze tak samo jak innych nie obchodzi Twoj los tak samo nie musi cie obchodzic los/opinia innych. Pomysl nad tym co chcesz robic… i to po prostu rob. Nikt Ci drogi nie wskaze i nie pokaze co i jak. Albo bedziesz walczyl, albo zginiesz i nikt o Tobie nawet nie bedzie pamietal. Dlatego rob wszystko, co chcesz i nie patrz na innych. Nie chca z Toba gadac to ich pierdol… Ich tez nikt nie bedzie pamietal za iles tam lat… Badz egoista i mysl o sobie.

    29
    0
    Odpowiedz
  13. Czytałeś Pachnidło? Przestań używać środków pod prysznic, myjka i gorąca woda. Pod pachy i w pachwiny delikatnie olej z drzewa sandałowego, ma działanie antybakteryjne, więc będzie czuć tylko feromony z potu plus fajny zapach, codziennie suplement cynku. Miesiąc spotkań z kobietą zauroczoną w innym i nie było problemu podczas jej dni płodnych, odwiedzić alternatywną lokację po zwiedzeniu jej groty rozkoszy oraz peryferiów.

    2
    1
    Odpowiedz
  14. Prawdopodobnie chodzi o to, że jesteś za słaby psychicznie / za spokojny i bezkonfliktowy, czyli nudny, ludzie wolą jak się coś odpierdala niż jest spokojnie.

    21
    0
    Odpowiedz
  15. Przyjdź pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, pokłoń się, trzy stówki przynieś i po badaniu sanatoryjnym w konserwy trafisz, bo do roboty to pewnie też się nie nadajesz. /Mesio

    PS. Może to niewiele, ale przynajmniej ci się wszystkie problemy rozwiążą. Zwłaszcza ten największy -z samym sobą.

    2
    2
    Odpowiedz
  16. Nie przejmuj sie nie jestes sam 🙁 jestem zjebana i nic sie tego nie zmieni,gdzie bym nie poszla zawsze beda mnie traktowac jak gowno dziwnie smierdzace,od podstawowki gnojona i tak juz do tej pory. W jakim towarzystwie bym nie była to i tak czuje sie beznadziejnie,bo to jest moja wina.Kiedys myslalam ze to ludzie sa zjebani ale teraz wiem ze to Ja i tylko ja,i ja sie nie zmienie bo nie potrafie 🙁

    2
    4
    Odpowiedz
    1. Masę już masz, więc zostaje ci zrobić rzeźbę.

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Im szybciej zaczniesz odpowiednie treningi np z poczucia wlasnej wartosci,asertywnosci,i innych (niewazne) tym szybciej zaczniesz zmiany w swym zyciu. Nie sadze,abys dysponowala niemalymi kwotami na prywatne zajecia,a wiec proponuje zaczac od psychiatry,ktory skieruje Cie do psychologa,a ten pomoze wybrac wlasciwe warsztaty. Spotkania raz,dwa w tygodniu i jesli trzeba wciagnij rodzicow w teraoie rodzinna. Zobaczysz jak wiele sie zmieni.Niesmialosc to w gruncie rzeczy gwozdzie do zyciowej trumny,prawda? Do dziela.

      0
      0
      Odpowiedz
  17. Witam,
    Czy ktoś to opublikuje, przeczyta i pomoże chociaż dobrym słowem lub poradą takim osobom jak ja??? 🙁

    Mam identyczną sytuację (pozdrawiam autora i ludzi z podobnymi problemami, pozostałych również), w tym dochodzi jeszcze brak zaufania do ludzi w ogóle, samotność i wiele cierpień w życiu:(. Z tą wrogością to też to znam, ludzie chcą mnie zdominować spojrzeniem na ulicy, jak kogoś słabszego – myślę, że wyczuwają to instynktownie plus chodzi o wygląd. Ubiorę się ładniej (podoba mi się moda i styl – to zaraz ludzie patrzą wrogo, złośliwie, zaczepnie na ulicy, to typowe w Polsce, wiem w innych krajach być też są jednostkowe przypadki, ale w Polsce to niestety nagminne).

    Jestem bardzo wrażliwa, niestety, wiem że w dzisiejszych czasach trzeba być chamem, żeby być lubianym i przynajmniej na pozór szanowanym. Ludzie lansują się, żeby się dowartościować, żeby było łatwiej i żeby się inni ich bali 🙁 Gdzie tu prawdziwe przyjaźnie, miłość? Chyba nie ma, ja przynajmniej nie spotkałam się z tym, wszystko co widziałam – było oparte na interesowności, udawaniu, kasie, zakłamaniu, przygodnym seksie, konsumpcyjnym trybie życia jako tym jedynym, powszechnym i normalnym. Niestety jestem po części idealistką, ale też realistką, wiem jak jest i już się nie łudzę.

    Wyglądam dużo młodziej mam dość niewinną, dziecinną twarz, drobną filigranową sylwetkę – i stąd moje problemy, brak szacunku, chęć zdominowania, wywyższenia się moim kosztem. Gdzie to odczuwam i odczuwałam? Wszędzie, na ulicach, w szkołach, w pracach (jak jeszcze kiedyś pracowałam). Zwłaszcza inne kobiety w tej wrogości i manipulacji przodują. Wszechobecny wyścig szczurów, rywalizacja, nienawiść, szydzenie, donoszenie, gdzieniegdzie mobbing, kłamstwa, oszustwa, kradzieże.

    Co do znajomych i braku zainteresowania moją osobą to po części moja wina ( bo nic, albo niewiele z tym zrobiłam, żeby to naprawić?), a po części ludzi, którzy stanęli na mojej drodze i wywołali traumy…..

    W dzieciństwie często byłam zamykana w śmietniku – w zsypie na śmieci, przez pseudo koleżankę i przez jej bardziej lubianą koleżankę. Tak możecie się śmiać, jeśli wam to ulży i się dowartościujecie. Wiem do czego są zdolni ludzie, do samych najgorszych rzeczy, niestety. Siedziałam tam cicho, płacząc i nie wierząc w to wszystko co się dzieje jako dziecko, przez kilka godzin i tak parę razy w miesiącu. Zero pomocy znikąd, oprawczynie dopiero wypuszczały mnie jak im się znudziła przednia zabawa i jeszcze słyszałam wyzwiska co było normą plus rękoczyny. Do tego pseudo koleżanka podduszała mnie poduszką jak oglądałyśmy wspólnie film. Dlaczego? Tak dla jej zabawy. Nie była zainteresowaną moim towarzystwem i tym, że zostałam pod jej opieką, tylko tym, żeby upokorzyć. Masakra, jak sobie to przypomnę po latach, czuję lęk, strach, nienawiść do ludzi. Nie żaliłam się nikomu na ten temat, aż do momentu wizyty jednorazowej u psycholog – po tym jak to powiedziałam raz psycholog (długo po czasie od tych incydentów) usłyszałam- „po co tam chodziłaś?!” Zabrzmiało to jako zrobienie ze mnie winnej jeszcze tego typu sytuacji. Bo byłam DDA już wtedy, ale jako dziecko tego nie wiedziałam, bo było to na wspólnym podwórku i chciałam mieć znajomych, a oprawcą – degeneratem okazała się córka koleżanki mojej matki, która miała się mną zajmować okazjonalnie jak byłam młodsza. Niestety taka byłam głupia i ufna do ludzi jako dziecko, że myślałam, że to się zmieni i w sumie od tego momentu (plus sytuacja DDD w domu) zaczęłam bać się ludzi i ich nie lubić, podejrzewać o najgorsze intencje. Co jak się domyślacie (o ile to ktoś w ogóle przeczyta), że to wpływało na moje kontakty z innymi i zniszczenie psychiki i niską samoocenę, co trwa niestety do dziś….

    Jestem z rodziny DDD, a siebie mogę mianować DDA, myślę też że mam zaawansowaną fobię społeczną, nerwicę lękowa i depresję. Być może coś jeszcze? Codziennie towarzyszy mi strach i myśli samobójcze. O braku perspektyw nie wspomnę, panicznie boję się ludzi… do tego stopnia, że nie odzywam się, mam blokadę i bardzo bardzo niską samooceną. Przechodzę na druga stronę ulicy jak widzę grupki młodych, bo się boję zwyczajnie. A wiem, że jak mnie zaczepią ( a zaczepiają często spojrzeniami, lub komentują (faceci najczęściej pozytywnie, kobiety negatywnie) – to nikt mi nie pomoże). Nie patrzę na ludzi, boję się dużych skupisk ludzi, kolejek, gdzie trzeba się przepychać i być ordynarnym. Nie bronię swoich interesów, zawieszam się w „swoim świecie”. Jakby mi wylali kubeł gówna na głowę, z powodu swoich lęków i bierności, nie broniłabym się, dopiero w ostateczności, z tej niemocy, stałabym się opryskliwa, agresywna, popłakałabym się i by zawinęli mnie do czubków albo do paki 🙁

    Jak wstaję rano, nie wiem po co żyć? Robię wszystko mechanicznie, zero radości we mnie, boje się wyjść z domu, odezwać do kogoś. Mieszkam nadal w środowisku DDD….Jak zobaczę jakiś sąsiadów to uciekam szybko, żeby mnie nie zobaczyli :(:(:( Chore to, ale jak uciekam to czuję się pozornie bezpieczniej- to taki paradoks fobii społecznej.

    Nie jestem sobą przy obcych ludziach, co jednocześnie potęguje mój problem, nie czuje się swobodnie przy ludziach. Jestem wrakiem człowieka, nikomu niepotrzebnym, bez żadnych znajomych, rodziny- szczerze to bez szans?. Płakać mi się chcę jak widzę, jak to wszystko wygląda, a nie ma zmian i raczej już nie będzie. Paradoks jest taki, że posiadam wysokie wykształcenie (zdobyte wcześniej, co kosztowało mnie bardzo dużo nerwów z moimi problemami, które były „leczone” od wielkiego dzwonu) i duże ambicje (tak czekam na hejty z tego powodu, to takie typowe w Polsce i to takie ludzkie niestety, żeby komuś dowalić jak się wybije z szeregu lub przynajmniej podejmuje próby :/) i nie mogę tego już wykazać, bo jestem zablokowanym człowiekiem.

    Duże ambicje, bo lubiłam się uczyć, zdobywać, a że zawsze byłam poniżana, to chciałam zdobyć więcej, żeby innym pokazać moją lepszą stronę, zwłaszcza różnym plotkarom plus innym oprawcom z dzieciństwa. Nawet nie wiem jak udało mi się to przejść, ale to już było kilka lat temu, a ten temat i uczucia towarzyszą mi od zawsze. Kolejna ironia losu, że pomimo wykształcenia i doświadczenia kilkuletniego z przerwami, nie wiem co tak na prawdę chce robić w życiu, do czego się nadaje (robiłam testy psychologiczne, kompetencyjne, zawodowe, ale nic z tego nie wynika dla rozwiania wątpliwości).

    Oczywiście wszystko zaczęło się w domu rodzinnym, gdzie nie można było energicznie i swobodnie rozmawiać, cieszyć się z byle czego, szczerze? To w ogóle się nie odzywało, był tylko alkohol ojca, przemoc ze strony ojca, bierność matki i moja. Rodzina nas nie odwiedzała (byliśmy wykluczeni, wstydzili się nas), mieliśmy bardzo bardzo wąskie grono znajomych ( w zasadzie moja matka, plus ja kilka koleżanek niestety później czas pokazał, że nielojalnych), które nas odwiedzało od wielkiego dzwonu. Zero pomocy znikąd, bieda, ludzie plotkowali na nasz temat (mieszkam w małej miejscowości). Nie mam już wiary i nadziei, wszystko wydaje mi się bez sensu od wielu lat. Po co ja żyję, skoro mi nic nie wychodzi? Mam tylko wykształcenie i to wszystko 🙁

    Najgorsze jest to, że człowiek i tak nie dozna zrozumienia i empatii takiej szczerej, bo wydaje mi się, że ludzie mają gdzieś drugą osobą i tylko udają jak mają jakiś interes, to zmienia się ich nastawienie w zależności od kontekstu i tego mogą ugrać. Wydaje mi się, że każdy w życiu zakłada maskę- szczerze ubolewam nad tym, ale jednocześnie wiem, że nie mam na to wpływu. I to nie moja schiza, tylko wynika to z moich obserwacji, doświadczeń życiowych. Ludzie jednoczą się w grupie, żeby dowalić i zniszczyć jednostkę. Niestety byłam wielokrotnie kozłem ofiarnym, bo jestem idealnym celem jak już znajdę się w wśród ludzi, a ludzie szybko wyczuwają słabości i atakują zawsze w grupie :/ Pojebane to wszystko jest.

    Teraz mam 30 lat i myślę nad swoimi błędami z przeszłościami, a jest ich wiele 🙁 Przez lękliwość, bierność i brak cwaniactwa (na pewno wiecie o co mi chodzi) dużo straciłam i nadal tracę. Mam słomiany zapał – raz chcę, na drugi dzień już nie chcę – mówię tu o podejmowaniu pracy, czy nawet przebywaniu z ludźmi i szukaniu, podtrzymywaniu znajomości. I tak jest za wszystkim, potrafię rozpłakać się na „środku miasta” jak już wyjdę z domu po bardzo długich rozmyśleniach i przełamywaniu na siłę lęków. Zanim wyjdę z tego domu, mija sporo czasu, często towarzyszy mi myśl, że nie mam po co wyjść i do kogo? I że bardzo boję się spojrzeń i ludzkiego komentowania. Jak domyślacie się obecnie nie mam stałej pracy, bo nawet sobie nie wyobrażam że mogłabym mieć pracę z ludźmi. Zawsze mnie źle traktowali, byłam cicha, spokojna, nieśmiała, nie opowiadałam głupot tak pożądanych jako „small talk”- pamiętam, że jeszcze w dzieciństwie byłam po części ekstrawertykiem, ale rodzina i brak znajomych, którzy by nie szydzili ze mnie „zrobiła swoje”, brak normalnych zachowań społecznych w dzieciństwie, młodości (np. spotkania w grupie, spontaniczne wypady do kina, na wycieczkę za miasto, odwiedziny rodziny, znajomych, babskie plotki, normalne koleżanki z którymi można porozmawiać i pójść na kawę itd.) i mam traumę, stałam się introwertykiem, być może ambiwertykiem – czyli potrzebuję ludzi jak każdy człowiek, który jest pieprzoną istotą społeczną, ale się boję, że ktoś odrzuci, poniży, wyszydzi, zmanipuluje. Przepraszam, za to określenie, ale zbyt wiele razy przejechałam się na ludziach, niestety:(

    Jest mi już na prawdę bardzo źle i smutno, co mam zrobić? Mam zaufać i iść do psychologa? Byłam już tam kilka razy ale u innych psychologów, tak właśnie mam przez fobię, nie potrafię nawet chodzić do jednego psychologa….

    Nikomu nie wierzę w nic niestety, chciałabym to zmienić, ale z drugiej strony nie chcę, to taki kolejny paradoks. Psycholog nie pomógł mi, psychiatra stwierdził, że nie wyglądam na wariatkę i mam iść do psychologa. Ironia losu, bo matka zawsze mnie wyzywa od chorych psychicznie….

    Co jeszcze mogę dodać? Jeśli chodzi o związki, to mam ich kilka krótkich za sobą. Niestety były nieudane, zapewne to też moja wina była (z tym, że przyciągam ten sam typ ludzi wokół mnie plus moja bierność i brak kontaktowości spontanicznej pozwala innym na pewne zachowania), ale nie do końca. Trafiłam na 4 osoby, które oszukały mnie tak po prostu lub/i na kasę (prowadziliśmy wspólnie biznes). Każdy zadał mi wiele cierpienia i obniżył moją samoocenę plus zatraciłam wiarę w ludzi…

    Problemem jest także moja matka, która jak się domyślacie przejęła w pewnym sensie rolę ojca- oprawcy. Z tym, że w przeciwieństwie do niego, stosuje wobec mnie przemoc psychiczną 🙁 Bardzo mnie to boli, jak własna matka może oczerniać swoje dziecko jedyne przed innymi, sąsiadami, dalszą rodziną, jej znajomymi (nie mam rodzeństwa, mój brat umarł 3 dni po narodzinach). Moja matka zapewne po latach traumy ze strony ojca, od czasu do czasu lubi się nade mną znęcać psychicznie – wyśmiewa mnie przy innych z taką satysfakcją i uśmiechem, komentuje głupio, że nie nadaję się do niczego, że przytyłam, że jestem głupia, brzydka. Robi ze mnie wariatkę przed innymi. Jak zmuszę się do wyjścia na dwór i powalczenia o pieniądze na przeżycie w tym naszym kraju, to ona przeszukuje w ataku nerwicowym mój pokój i szuka??? Czego??? to ja nie wiem, bo tam nic nie ma ciekawego, oprócz babskich bibelotów i książek. Kiedy wracam to widzę, że rzeczy są przeszukane, zmieniły swoją pozycję, albo czegoś brakuje! Kiedy jej o tym mówię, udaje że robiła niby porządek, albo że jej tam nie było wcale i to moja wkrętka i robi ze mnie wariatkę :(:(. Dlatego nauczyłam się nagrywać stan mojego pokoju przed wyjściem i po wyjściu, żeby mieć dowody. Bo to jest jakaś paranoja!!! Kiedy przydarzy mi się coś złego, to ona szybko i ochoczo przy plotkach telefonicznych lub na żywo opowiada to innym śmiejąc się ze mnie, szydząc. Czy tak robi normalna matka? Czy raczej chora, nienawistna osoba? Kiedyś mi powiedziała, że w ogóle nie chciała miec dzieci i jej zniszczyłam życie swoim pojawieniem się na świecie i że zawsze stwarzam problemy i ile to nie wydała na moją edukację i firmę…. Od razu zaznaczę, że jak pracowałam na etacie wszystko jej oddałam…. Na koniec ona stwierdzała, że i tak jej ciągle wiszę jakieś pieniądze.Moja matka nie pije, ale za to jestem manipulantką bez alkoholu, która robi z siebie ofiarę przy ludziach obcych, znajomych, rodzinie. Zawsze pomaga wszystkim, tylko mnie oczernia…. Ech 🙁 Mój ojciec oprawca już nie żyje, a matka spotyka się z innym mężczyzną, który nie jest do mnie pozytywnie nastawiony i również mąci jak się zamykają u niej w pokoju. Myśle, że chodzi mu o nasze mieszkanie, po prostu on chce je przejąć…..?!
    U nas w domu, zawsze trzeba być cicho i udawać….:(:( Nie można swobodnie rozmawiać, zachowywać się. Moja matka nawet surowym spojrzeniem zakazuje mi gotowania, czy prania. Kiedy to robię to później karci mnie surowymi spojrzeniami, nie odzywa się, a na koniec i tak twierdzi, że jestem do niczego, ona to zrobi lepiej i obgaduje przed znajomymi, rodziną. Co jest chore jak dla mnie i nie mam siły z tym walczyć, chciałabym się wyprowadzić, ale nie mam dokąd. Podejrzewam zresztą, że nie byłoby mnie stać na samodzielny wynajem z zarobków polskich, a z innymi nie chcę mieszkać…. boję się, że mnie ktoś oszuka, poniży itd. nie ufam nikomu :(:( Bo jak pamiętacie też boje się ludzi i chciałabym po tych wszystkich traumach, po części mieszkać samodzielnie, chociaż druga część mnie chciałaby wyjść do ludzi :(:(:(

    Nie czuję od niej (pani matki) wsparcia, nigdy nie czułam od nikogo, ze wszystkim musiałam sobie radzić sama i to dosłownie, bo nikomu nie ufam, nie żalę się i jestem zdziczała. Także dużo by czasu musiało upłynąć, żebym coś opowiedziała szczerze komuś o mojej sytuacji. Mówię szczerze, jestem wyalienowana, taka zaszczuta i zupełnie jakbym się cofała w rozwoju 🙁 przez moją sytuację (kiedyś przy ludziach – tak działa fobia społeczna, teraz też w domu). W każde święta siedzę samotnie, z resztą aktualnie w weekendy również, tak samo jak i w inne dni tygodnia. Czuję się strasznie, zupełnie jakbym nie była z tego świata, jakbym tu nie pasowała, nie miała celu. Jestem bardzo dzika, tak przez wiele siedzenia w domu w ogóle, zdziczałam….Nawet już nie chcę mi się dbać o sobie, robię to ale mechanicznie, ale bez radości żadnej…. Jak sobie coś kupię to nie potrafię się z tego cieszyć, nawet jak się ubiorę ładnie….. Nie mam stałej pracy, utrzymuje się z dorywczej (i to po ciężkich trudach, wiecie jak żyje się w Polsce)….Nie słyszę od nikogo żadnych pozytywnych komentarzy, tylko same negatywne…. żyć mi się nie chcę…..Boję się otworzyć na drugiego człowieka, w życiu dostaję ciągle po dupie, ja wiem że nie tylko ja. Ale dla zdrowego funkcjonowania, niezbędna jest sinusoida, a nie ciągle kopanie, bez wsparcia i miłego słowa….

    Bardzo często płaczę nad sobą za dnia i wieczorem, jestem nikim, jestem wrakiem, który nie ma prawa żyć….Zawsze chciałam mieć normalną, dużą rodzinę, z którymi mogłabym siedzieć, rozmawiać, przebywać, śmiać, wspólnie coś robić, ale wszystko poszło w złą stronę…. Chciałam, mieć znajomych, ale to też poszło w złą stronę, tak samo jak i związki…. Wszystko jest źle…..Chciałabym, też mieć mieć stała pracę, a nie mogę…..nie ogarnę tego, jestem nikim….

    Czuję, że już nie nadrobię zaległości w kontaktach społecznych, ani chyba już się nic nie zmieni na lepsze. Czuję, że jestem w pułapce bez wyjścia. Chciałabym bardzo wyjechać stąd i zacząć nowe życie, ale strach mi na to nie pozwala :(:( Boję się terrorystów za granicą i tego całego multi- kulti, tej dezintegracji i nienawiści w imię religii i każdego innego aspektu, jestem przerażona często tym, jak świat wygląda i jaki potrafi być parszywy. Najlepsze są zwierzęta, ładna słoneczna pogoda i to wszystko, co mogłabym na siłę wykrzesać pozytywnego :(:(

    Przepraszam, za chaotyczny post, wiem, że pewnie nikt tego nie opublikuje ani nie przeczyta, ale chciałam po prostu się wypowiedzieć chociaż w taki sposób. Żeby inni ludzie wiedzieli, że nie są osamotnieni w swoich problemach, że każdy ma jakiś. Niestety u mnie jest to ciąg porażek i dziwnych zbiegów okoliczności, przez które nie mam chęci do życia. Po prostu może ktoś zauważy, jakie są motywacje potencjalnych samobójców :(:( zamiast dywagować na tym kiedyś i śmiać się, że frajer i słabeusz. Próbowałam już odebrać sobie życie wcześniej, ale niestety mi nie wyszło, nie umiem, ani żyć, ani porządnie się zabić, żeby się udało……Tak jestem nieudacznikiem na wielu obszarach i poziomach….
    Szukam pomocy już chyba ostatni raz….nawet nie wiem czy to coś zmieni…Pewnie wyleje się na mniej fala hejtu, wyzwiska, wiem że tu nie lubi się kobiet. Trudno przyjmę to na klatę, jestem już taka zmęczona…..
    pozdrawiam.

    29
    3
    Odpowiedz
    1. Przeczytałem całe. Doświadczyłaś w życiu wielu cierpień i upokorzeń, ale widać że jesteś bardzo inteligentną i wartościową osobą, masz dobre serce. Strach i lęki Cię wykańczają, brakuje Ci pewności siebie. Nie pozbędziesz się strachu i lęków od tak, możliwe że nigdy Cię nie opuszczą, ale możesz nauczyć się z nimi żyć, opanować je, przejąć kontrolę, wypracować w sobie pewne mechanizmy, które Ci umożliwią radzenie sobie z nimi. Brakuje Ci pewności siebie, którą musisz kroczek po kroczku odbudować. Pod tą skorupą, za którą się chowasz w codziennym życiu jesteś na prawdę fajną, świadomą wielu rzeczy dziewczyną z dużą wrażliwością i wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej, nie jesteś jeszcze stracona. Nie możesz oczekiwać zbyt wiele od ludzi, być naiwną, skoro już wiesz czym się kieruje przeciętny człowiek w dzisiejszym skomercjalizowanym nastawionym na szybki zysk świecie, to postaraj się to wykorzystać jako Twoją przewagę nad innymi. Wiem, że to nie łatwe, ale spróbuj wychodząc na zewnątrz skupić się na sobie, myśleć pozytywnie w kategoriach tego, że robisz maleńki kroczek w kierunku zmiany na lepsze, a nie na tym co sobie myślą o Tobie inni, nawet jak się na Ciebie gapią, podejrzewam, że wyolbrzymiasz troszkę z tymi spojrzeniami itp., wszystko siedzi w Twojej głowie, co lubisz robić? Zacznij to robić, skup się na tym. Nie wiem co jeszcze mogę Ci doradzić, nie jestem psychologiem, w każdym razie walcz o siebie, nie poddawaj się, jesteś piękna w środku i na pewno jeszcze możesz zmienić swoje życie na lepsze, tylko powolutku wszystko, baby steps 🙂

      PS. Co do matki, to myślę, że sama ma gigantyczne problemy ze sobą i nie potrafi sobie z nimi poradzić, zdaje sobie sprawę pewnie, że jesteś lepsza od niej i się w chory sposób dowartościowuje na Tobie, ale może Cię kocha, tylko nie potrafi tego okazać, nie wiem, na pewno sama potrzebuje pomocy, coś jest z nią nie tak, wyładowuje swoją frustrację na Tobie, jest bardzo nie szczęśliwa.

      No cóż powodzenia, głowa do góry, bardzo ładnie piszesz, dobrze się Ciebie czyta, może zacznij przelewać swoje myśli na papier? Może spróbuj też wyjechać do większego miasta w Polsce, niekoniecznie za granicę? Powolutku, wszystko się kiedyś ułoży jeszcze, zobaczysz 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki 🙂 Pozdrawiam.

      6
      2
      Odpowiedz
    2. Mam tyle samo lat, miałem w większości podobnie. Mogę i chcę Ci pomóc. Napisz do mnie: liberator836 @ gmail.com To nie jest żart.

      0
      0
      Odpowiedz
    3. Za dużo pierdolisz. Zamiast pisać takie elaboraty lepiej weź się za siebie.

      4
      4
      Odpowiedz
    4. Cześć!

      Nigdy niczego nie komentuje na jakichkolwiek portalach internetowych, ale tu postanowiłem zrobić wyjątek. Przeczytałem całość i mógłbym się z większością tekstu utożsamić (z tą różnicą, że jestem facetem i u mnie matka piła i pije nadal; nie było przemocy fizycznej, tylko psychiczna, która po 23. latach życia po części zmusiła mnie do wyjazdu do Anglii, skąd niedawno wróciłem po czterech latach), a wręcz czytając go, myślałem, że ktoś opisuje moją biografię.

      Poczułem do Ciebie sympatię po przeczytaniu tego wszystkiego. Potrafisz się poprawnie pisemnie wypowiedzieć (choć za dużo tych wielokropków wg mnie ;)), widać, że jesteś inteligentną dziewczyną, a co najważniejsze świadomą swojej sytuacji i realiów życia w XXI-wiecznej Polsce. Potrafisz nazwać swoje problemy, a także znasz źródło ich pochodzenia i nie zamiatasz ich wszystkich pod dywan. Duży plus!

      Co bym Ci poradził? Nie oczekuj pomocy od kogokolwiek z zewnątrz (psychologowie, psychiatrzy itp.) jedyną osobą, która jest w stanie Ci pomóc, jesteś Ty sama. Czeka Cię sporo naprawdę ciężkiej, codziennej pracy nad sobą, ale jesteś młoda i naprawdę możesz jeszcze mieć fajne życie. Przede wszystkim musisz „wybaczyć” swojej przeszłości (wiele złego Cie spotkało, ale wyobraź sobie, że to książka, którą skończyłaś czytać i już ją zamknęłaś, nie czytaj jej za każdym razem od nowa) i opuścić toksyczne środowisko, w którym żyjesz, bez żadnych sentymentów. To pomoże Ci oczyścić umysł, odkryć samą siebie na nowo i odpoczniesz od tego syfu. Spojrzysz na to wszystko z dystansu.

      Mówisz, że podoba Ci się moda i styl? W takim razie ubieraj się najlepiej jak tylko potrafisz i nie daj się komukolwiek zastraszyć. Nie pozwól innym, aby tłamsili Twoje wyrażanie samej siebie poprzez ubiór, makijaż, cokolwiek. Jesteś takim samym człowiekiem, jak wszyscy inni; nie robisz nikomu krzywdy, więc chyba, do kurwy nędzy, masz święte prawo i możesz ubrać się tak, żeby czuć się z sama sobą zajebiście? 🙂 A że jakimś patusom się to nie podoba i krzywo patrzą? Cóż, oni mają problem ze sobą, a nie z Tobą, ponieważ brak im odwagi, nie potrafią się tak fajnie ubrać, są mniej atrakcyjni od Ciebie. Hejter nienawidzi zawsze samego siebie. Wiem, że łatwo się mówi, ale musisz pierdolić zawistne spojrzenia. Poza tym może wpadniesz w oko jakiemuś fajnemu facetowi, który nie będzie chciał Cie tylko wyruchać, ale założyć tę rodzinę, o której wspomniałaś?

      Wszystko w życiu sprowadza się do samooceny. Musisz nad nią codziennie pracować. Ja widzę w Tobie duży potencjał, mimo że przeczytałem tylko kilka zdań o Tobie, a uwierz, że potrafię odróżnić ziarno od plew.

      Stań przed lustrem i zacznij mówić do samej siebie pozytywne rzeczy w stylu: „kocham Cie, XYZ” (wstaw zamiast „XYZ” swoje imię), „jestem wartościową kobietą”, „jestem inteligentną kobietą”, „jestem atrakcyjną kobietą”, „mam piękne oczy”, „mam zajebiste piersi/tyłek/cokolwiek”, „jestem dobrą osobą”, „zasługuję na szczęście” i wszystko inne pozytywne, co przyjdzie Ci do głowy na temat Twojej osoby. Wiem, że na początku możesz się dziwnie czuć, stojąc przed lustrem, gadając do siebie samej, ale po czasie powinnaś poczuć takie ciepłe uczucie w okolicach serca/brzucha. Powtarzaj to jak najczęściej. Musisz pokochać samą siebie, bo na pewno masz za co.

      Co do pracy, skoro masz fobię społeczną, którą na pewno uda Ci się zwalczyć wraz ze wzrostem samooceny, to może pomyśl o przekwalifikowaniu się do zawodu, który pozwala pracować zdalnie? Np. copywriterka (fajnie piszesz, może byś się sprawdziła w takiej pracy), web developerka (aktualnie sam się tego uczę; po opanowaniu HTML5, CSS3, JavaScrip bez problemu znajdziesz pracę jako juniorka, plus tworzenie czegoś od zera to fajna sprawa, każdy się może tego nauczyć, kto ma trochę oleju w głowie, a Ty na pewno masz, więc wystarczy, że obudzisz w sobie tę ambicję, o której pisałaś), wracając do mody; może jakieś własne projektowanie ciuchów, szycie, jest trochę tych możliwości, cokolwiek.

      Nic z tego, co Cię spotkało, nie jest Twoją winą. Nie jesteś żadnym frajerem czy słabeuszem. Jesteś feniksem, który przez 30 lat płonął i spalał się tylko po to, żeby móc się teraz odrodzić.

      To Twoje życie i musisz o nie walczyć. Jeśli będzie trzeba, to nawet z całym światem.

      Walcz, kurwa jego mać!!! 🙂

      Trzymam kciuki, Adam.

      14
      1
      Odpowiedz
    5. Matka jest pierdolnieta, denerwuje ją Twoje zachowanie i nie widzi i nie chce przyznać, że to po części jej wina. Więc atakuje Ciebie. A poza tym dorośnij. W życiu są tylko byznesy. Przyjaźnie, miłości to byznesy.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Rabbi Joseph ? To Ty?

        0
        0
        Odpowiedz
    6. Wchodzę na chujnie i zawsze czytam komentarze z niedosytem, twój komentarz jest wyjątkowy. Mogę po przeczytaniu wyjść z chujni i wrócić później 🙂

      W sumie mam tak samo tylko, że wynajmuję pokój z którego po pracy prawie nie wychodzę. Wydaję na niego 1/4 pensji (750 zł). Za jeden pokój tyle kasy ehh. Też mam ojca alkoholika, który jeszcze żyje.Przynajmniej pracę mam w zawodzę. Różnica polega na tym, że jestem facetem i mam 25 lat. Marzę o tym, żeby wrócić do domu zamknąć się w pokoju i mieć spokój. Dodatkowo oczy mi łzawią, kiedy jestem na dworcu w większych grupach ludzi, kiedyś dodatkowo miałem uczucie ściśnięcia mózgu, ale to przeszło. Od czasu do czasu tiki nerwowe.

      Mój cel to wolność finansowa i powrót do domu. Wystarczy mi 1000 zł na życie. Wolę żyć skromnie w samotności to jest moje największe marzenie. Uwielbiał spędzać czas przy komputerze i tworzyć projekty własnych stron internetowych. W sumie codziennie spędzam przy komputerze 16 godzin.

      Ojciec postawił dom jednorodzinny zanim został alkoholikiem. W zakładzie karnym miał udar. Odsiadywał wyrok za znęcanie się nad rodziną i alimenty. Po udarze nie jest już agresywny, nadal pije, ale już się nie awanturuje.

      Pozdro i trzymaj się.

      4
      0
      Odpowiedz
    7. Ja Ciebie lubię 😉 Jeśli chciała byś z kimś po prostu porozmawiać, to zostaw do siebie jakiś kontakt.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. I tak nie poruchasz.

        2
        0
        Odpowiedz
    8. ja pierdole…dorosła kobieta, a użala się nad sobą jak dziecko. weź się może za robotę co?

      0
      4
      Odpowiedz
    9. Ja wiem, że rodziny sie nie wybiera ale DZIEWCZYNO UCIEKAJ OD NIEJ I BADZ SOBĄ (mowiac ze jestes nikim, stajesz sie nikim)

      1
      0
      Odpowiedz
  18. Mam to samo ba nawet jestem w identycznej sytuacji co ty z tym,że ja chodziłem do technikum.Dużo czasu spędzam przed kompem ojciec już próbuje coś z tym zrobić tylko przez ten jebany komputer jestem w stanie w miarę funkcjonować bo mogę pisać z jedynym moim przyjacielem który teraz studiuje przez co nie jestem aż tak przygnębiony i osamotniony.
    Wiem jak to kurwa jest jak idziesz sobie a 2 dupy za tobą i nawet nie chcesz tego słyszeć ale słyszysz jak się nabijają z cb.Ja robię kiepskie wrażenie na rówieśnikach i jakoś odpycham ich od siebie nawet nie wiedząc czemu mimo to,że jestem schludny itd dlatego dobrze rozmawia mi się ze starszymi osobami.

    3
    0
    Odpowiedz
  19. Jakbym czytał o sobie 4 lata temu – teraz powoli się usamodzielniam, mam pracę, atrakcyjny kierunek, multum znajomych i dziewczynę.
    Nic się samo nie zrobi. Musisz sam się wziąć za siebie bo nikt inny ci w tym nie pomoże i to jest jedyny sposób. Zacznij nad sobą pracować a za jakiś czas będziesz w lepszym miejscu. Na początek proponuję zmienić otoczenie jeżeli nie widzisz dla siebie przyszłości w swoich rodzinnych stronach a reszta pójdzie z górki, ale nie bez potknięć 😉 To że dziecko się przewraca kiedy uczy się jeździć na rowerze to nie znaczy żeby lepiej nigdy nie wsiadać na rower. Tylko i aż tyle. Pozdro.

    10
    0
    Odpowiedz
  20. Jesteś przegryw i cóż z tego? Większość ludzi to przegrywy nie zdające sobie z tego sprawy.

    5
    3
    Odpowiedz
  21. no to chyba autoeutanazja? i wpis do księgi Darwina!

    0
    5
    Odpowiedz
  22. Powiem Ci chłopaku tak: pewnie jesteś rocznik 1998-99-2000, a to już jest, sorry, zjebane pokolenie. Pokolenie snobów, buców, androidów z kineskopami zamiast mózgu. Dlatego Cię odtrącają, ale gardź tym. A co do niepowodzeń i rozczarowań – ucz się – życie takie właśnie jest, że większość rzeczy wychodzi odwrotnie, niż byśmy tego chcieli. Hartuj się i przyzwyczajaj, bo z roku na rok rozczarowań coraz więcej.

    9
    1
    Odpowiedz
    1. Ogólnie popieram, ale należy wprowadzić korektę odnośnie roczników, mianowicie niedojebanie mózgowe zauważono u pierwszych roczników gimnazjalnych, czyli jakoś 85/86. Ci z ’90 to już w ogóle dżender.

      0
      1
      Odpowiedz
      1. Jestem rocznik 90 więc mam 27 lat. Bardzo dużo pracuję co przeklada się na duże zyski. Umiem oszczędzać, jestem zaradny, samodzielny. Tak samo jak większość moich rówieśników. Nie słucham rapu ani techno, nie używam anglicyzmów ani gimnazjalnej mowy i musiałem sprawdzić co to jest „dżender”. Ty za to pewnie jesteś podstarzałym 50latkiem co myśli iż za jego czasów trawa była zieleńsza itp. Bo mu żal dupę ściska że nie może już być młodszy, żona już nie taka piękna i gdera a dzieci mają w dupie ojca…

        1
        1
        Odpowiedz
  23. Czytając twoją chujnię mam wrażenie, jakby to był opis samego mnie sprzed 10 laty, gdy świeżo po maturze borykałem się dokładnie z tym samym tematem. Ale wyjechałem do Wrocławia na studia dzienne i z czasem udało mi się poznać ciekawych ludzi. Po dziś, mimo że każdy pochodził z różnych stron, mam kontakt, w większości telefoniczny, ale czasami się spotykamy – zapraszają mnie na wesela, czy to parapetówkę, dwa lata temu zorganizowaliśmy wspólnego sylwka, byliśmy wspólnie pod namiotami. Niestety coraz trudniej się spotkać… To praca, żona, dom, i w większości przypadków jednak dzieci… Ale raz na tydzień wystarczy do jednego z qmpli zadzwonić, jakieś pierdoły popchnać i gitara gra. Także… hmmm… Moja rada? Nie pierdol – hartuj! Rób swoje bo i tak wszystko wyjdzie tak, jak ma wyjść. A naszym zadaniem jest po prostu to akceptować. Bierz się w garść bo będzie dobrze. Ah… I jeszcze jedna sprawa. U mnie na prowincji też nie miałem i nie mam uważania do dziś, ale gdy się wyrwałem z domu, dużo się zmieniło. Pomyśl o tym. I druga sprawa – troszkę dystansu do siebie. Śmieją się z ciebie? Śmiej się z nimi.
    U mnie to zadziało. Trzymaj się.

    5
    0
    Odpowiedz
  24. Takie realia, ja mam 28 lat, nigdy nie miałem dziewczyny, ba żadna nawet się mną nie zainteresuje ( Wygląd i nieśmiałość robi swoje), pracuje dorywczo więc ciężko mi się usamodzielnić…Może i jestem wyalienowany ale już się z tym pogodziłem i mam na to wyjeban*. Będzie co będzie.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Też mam 28 lat i identyczną sytuację. Również pracuję dorywczo lecz wkładam w to całe swoje zaangażowanie, praca pozwala mi zapomnieć o samotności…Gdyby mozna było to pracowałbym 7 dni w tygodniu i w święta(których nienawidzę) A i polecam oszczędzać kasę, nawet 5-10zł dziennie. Ja tak robię i może koło 40stki uzbieram na jakąś klitkę…

      2
      0
      Odpowiedz
  25. Jesteś młody, zdrowy, całe życie przed tobą, o czym ty w ogóle biadolisz dzieciaku?
    Pakuj graty, wyprowadz się do stolicy, idź do pracy, studia zaoczne, do tego jakieś treningi sztuk walki. Zarobisz kase, zyskasz pewność siebie, zrobisz formę, zdobędziesz milion piencet nowych znajomości.
    Najgorsze co możesz zrobić to zostać na zadupiu gdzie już, z tego co mówisz, jesteś społecznie spalony.
    Skąd to wszystko wiem? Byłem w identycznym położeniu jak ty i zrobiłem dokładnie to co rozpisałem tobie.
    Nawet nie wiesz jaką czuję satysfakcję, jak przyjeżdżam ze stolicy do swojego rodzinnego pierdziszewa nową audi, w ciuchach za 2 koła na sobie, w wieku 25 lat i widzę te wszystkie laski, które mnie wyśmiewały w okresie gim-lic.
    Te same laski, które dawały mi kosza, teraz dawno już porobione dzieci, patologiczne rodziny, biedne, brzuchate, obdarte, bez wykształcenia, mężowie drobne pijaczki pracujący w 90% w tamtejszym, okolicznym skupisku firm produkcyjnych. Tak wygląda ich rzeczywistość. Role się odwróciły. Bierz się za siebie, a kiedys będziesz pluł na tych, którzy teraz cie lekceważą.

    23
    0
    Odpowiedz
  26. „Zaczepiać losowe osoby?” tzn. np. zapisać się do organizacji charytatywnej albo wstąpić do klubu sportowego, i tam, zupełnie swobodnie poznajesz sobie ludzi. Ale na razie to pomiń bo wpierw powinieneś odbudować siebie. Jak odbudujesz siebie, swoją samoocenę, pewność siebie itd. to wtedy dopiero idź przed ludzi. Inaczej wyczują w tobie słabość i niektórzy zaczną to wykorzystywać. Zresztą spróbuj pójść do DOBREGO psychiatry. Pamiętaj, DOBREGO, bo wśród lekarzy też są hieny. Pozdrawiam i życzę Tobie tego czego chcesz. P.S. Albo idź i się nawróć bo wygląda na to, że Czasy mamy Ostatnie. Przepowiednia 2 Tm 3 obecnie dobrze się sprawdza a to tylko jedna z tych przepowiedni. Natomiast symbolika Satanistów jest obecna oficjalnie na całym świecie. W muzyce, filmach, książkach… no w wielu miejscach. Ale o tym może kiedy indziej napiszę coś więcej.

    3
    0
    Odpowiedz
  27. Brak perspektyw to dopiero będziesz miał kiedy dowiesz się, że reszte swojego życia będziesz napierdalał 18 godzin dziennie w kamienie kilofem.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. ew musiał napierdalać welonem żony o kamienie w rzece co weekend bo używać go będą do podcierania dupy

      1
      0
      Odpowiedz
  28. Nie przejmuj się, ludzie to kurwy, są jedynym i głównym czynnikiem większości problemów (oprócz zdrowotnych). Jeżeli mają na Ciebie wyjebane, to ty tez miej na nich. Znajdź jakieś zainteresowanie, pasje a zobaczysz że przejdzie Ci próbowanie kontaktów z tymi którzy cię nie chcą. Nie ma człowieka, nie ma problemu jak to powiedział pewien wujcio Józek

    5
    0
    Odpowiedz
  29. Znajdź prace weź kredyt albo na siłownię i zrob masę i na plażę.

    1
    0
    Odpowiedz
  30. Chłopak do wzięcia…

    0
    1
    Odpowiedz
  31. Tak jest chujowo autorze, a bedzie jeszcze gorzej, to jest przeciez pewne.

    Od dłuższego czasu męczy mnie jedno pytanie? Czy bóg istnieje? Niby jest ta cała organizacja zbijająca kasę na starych babach, które nie wiem czemu co niedzielę zapierdalają do kościoła, a z drugiej strony są ludzie inteligentni np. Einstein, którzy są ateistami. No ale, sam już nie wiem w co mam wierzyć. Zajebiście trudno jest mi przyjąć do wiadomości, że jak umrę to się zesram i nie będzie nic. Jak sobie myślę o końcu życia to świat staje się takim chujowym miejscem. Czemu dano mi zasmakować tego chujowego, bo chujowego ale dano, życia? Skoro ni nie ma, to kiedy się skończy me życie to się zesram i będzie chujowo. Więc nie wiem czy mam wierzyć czy nie. Drugą sprawą jest chujowość dzisiejszego społeczeństwa. No ludzie, uważam się za człowieka mądrzejszego do tych zjebanych debili buszujących po nk, nie oglądam TV bo tam to jest samo pierdolenie i odmóżdżanie ludzi, zlewam dodę i tym podobne mandaryny. Więc sam już nie wiem czy ja jestem pojebany czy większość naszego społeczeństwa, która jest tak głupia, że podnieca się DOdą, serialami i cała masą szitu, którą ten pierdolony komercyjny świat pakuje im do mordy.

    1
    0
    Odpowiedz
  32. Mnie tez wkurwia to ,, mlody jestes wszystko sie zmieni” gadalem juz z kilkoma osobami co im sie nie zmienilo i chuj. Im tez tak pierdolili bo im sie akurat inaczej ulozylo. Chuj im w dupe z tymi madrosciami

    1
    1
    Odpowiedz
  33. Mam tak samo…

    0
    0
    Odpowiedz
  34. Witam….
    Może się poznamy? 😉

    0
    0
    Odpowiedz

Jebani rowerzyści

Kurwa, co za baran wymyślił ścieżki rowerowe w miejscach, które pasują jak kula u psiej dupy. Zwykle jest to takie ulokowanie, że dla pieszego dużo wygodniej byłoby iść po chodniku w tym miejscu, ale nie, jakiś baran musiał robić je w solidarności z innymi kretynami na kółkach, lub z czystej złośliwości. I nie mam nic przeciw rowerzystom. Ale większość to jebane buraki. Wejdź na chwilę na jebany czerwony bruk i zaraz polecą jakieś uwagi spod nosa przejeżdżającego chujka. Nie raz byłem świadkiem, jak taki kurwi syn szturcha przechodnia. I jeden chuj czy chodził rozpierdolony po całej ścieżce, czy nie. Jest coś takiego jak nietykalność cielesna, barany jebane. Dlatego czasem robię prowokację i na złość chodzę po ścieżkach, niech mnie jakiś cwel dotknie, długiej reakcji nie będzie musiał się spodziewać.

Generalnie rozumiem ideę ścieżek rowerowych i nie powiem, że powinno wymazać się je wszystkie. W parkach są jak najbardziej na miejscu, tak samo w centrum. Ale kiedy kurwa na chodniku mieści się jeden przechodzeń a ścieżka jest rozjebana jak dla czołgu, w dodatku mało kto nią jeździ, to krew zalewa. Wtedy nasuwa się pytanie, wejść i chodzić swobodnie (w parze chociażby), narażając się na nerwy czy omijać czerwony skurwiały bruk. Niemiłosiernie potraficie wkurwić człowieka swoim rowerkiem. Wszędzie macie pierwszeństwo, jak jedziecie chodnikiem nikt na was niczego nie wymusza, każdy ustępuje, spierdala, byleby nie było kolizji. Ale w drugą stronę to już ogień. Polecam wam ogarniać swój autyzm, bo pewnego razu traficie na mnie bądź osobę mnie podobną, która często chadza sobie z czymś ciężkim i umie szybko biegać. Pozdrawiam wszystkich normalnych rowerzystów.

47
47
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Jebani rowerzyści"

  1. Rob doktorat.

    3
    0
    Odpowiedz
  2. Pytanie zasadnicze GDZIE widziałeś jak rowerzyści szturchają przechodniów, akurat w tym miejscu, gdzie ścieżka jest za szeroka względem chodnika?

    5
    4
    Odpowiedz
  3. Następny idiota pierdoli jak potłuczony 457 chujnię o ścieżkach rowerowych, tak więc Pan wasz, Mesio, daruje sobie komentarz na ten posrany temat jakiegoś patałacha zasmarkanego, co lepszych problemów nie ma.

    Za to korzystając z okazji, w swej łaskawości wielkiej, poświeci wam, smrody wy moje, kagankiem oświaty, wskazując na ciekawe zagadnienia do rozważenia na dziś, jakimi są: 1. tzw. chichot historii i 2. jak trudno jednoznacznie ocenić dokonania człowieka. I żeby było ciekawiej, wszystko to na przykładzie jednej osoby. A mianowicie…

    Był sobie taki gościu, który się nazywał Fritz Haber. Był chemikiem z zawodu. Wybitnym. Był też niemieckim nacjonalistą żydowskiego pochodzenia.

    Haberowi patałachy zawdzięczacie to, że żyjecie, i że wy i przodkowie wasi, nie wyzdychaliście z głodu. A jednocześnie Haberowi miliony zawdzięczają śmierć. Jakim cudem, zapytacie? Ano Pan wasz rad jest, że pytacie…

    Fritz Haber żył na przełomie XIX i XX wieku. W czasach jego młodości nie było jednej ważnej rzeczy: nawozów sztucznych. Pola uprawne, od dekad, nawożono najczęściej sprowadzanym z Ameryki Południowej guanem (co zresztą ściągnęło do Europy niektóre choroby roślin uprawnych oraz ich szkodniki, co z kolei skutkowało m. in. wielkim głodem w Irlandii (połowa XIX wieku)). Chemicy stawali na głowie, żeby stworzyć nawozy sztuczne, nie udawało się, ponieważ nie udawała się sztuczna synteza amoniaku, a światu groziła kolejna fala głodu nie do zatrzymania, bo nawozu naturalnego zaczynało brakować i do tego był drogi.

    Haber w swoim laboratorium kombinował także. I jemu jako jedynemu się udało. Dzięki temu pojawiły się nawozy sztuczne (z których korzystamy do dziś i do dziś dzięki tej metodzie syntezy, którą wynalazł), a o Haberze mówiło się, że jest facetem, który „zrobił chleb z powietrza”. Dobrodziej ludzkości, nicht wahr? 🙂
    Za to zresztą dostał zasłużonego Nobla (Choć przyznano mu go w momencie, w którym wszyscy krytykowali, że w ogóle tę nagrodę otrzymał. Dlaczego? O tym będzie dalej.).
    I to było gdzieś w 1910 roku…

    Parę lat później wybuchła I wojna światowa. Fritz, jako gorliwy nacjonalista, robił wszystko dla zwycięstwa Rzeszy. I nie cofał się przed żadnym pomysłem -„Nauka w czasie pokoju należy do całego świata, a w czasie wojny musi służyć państwu.”. W końcu wpadł na pomysł, który miał zapewnić Niemcom zwycięstwo. Zajął się tworzeniem i produkcją gazów bojowych. To jego robotą jest użycie chloru i później iperytu przeciwko wojskom Ententy (łamiąc tym samym wszystkie konwencje). Iperyt jeszcze potem był używany przez Hiszpanię przeciwko powstańcom marokańskim i Haber też w tym maczał palce.

    Anyway, wojna się skończyła. Niemcy przegrały i jeszcze odszkodowania przyszło płacić. Haber chcąc ulżyć swojej niemieckiej ojczyźnie, gorliwie zapierdalał, próbując uzyskać złoto z wody morskiej. Nie udało mu się. To znaczy właściwie to się udało, bo w niej są śladowe ilości złota, ale tak małe, że nie opłaca się jego ekstrakcja. Trzeba było się zająć czymś innym. Fritz miał już znaczne doświadczenia w truciu, więc wynalazł środek przeciwko wszom, pchłom, szczurom itp. I ten środek pewnie znacie… Nazywał się Cyklon B…

    W 1933 roku naziści doszli do władzy. Haber, jako gorliwy (i zasłużony) niemiecki nacjonalista od zawsze, gorąco ich popierał (to tak dodatkowo, ku przestrodze dla pajaców popierających PiS, Kukiza, ONR i tym podobny syf pierdolony…), tak więc po dojściu Hitlera do władzy, zaoferował swojemu ukochanemu wodzowi swe skromne usługi, przy okazji gorliwie publicznie potępiając Alberta Einsteina za to, że ten odmówił powrotu z USA i oskarżał nazistów o łamanie praw człowieka.
    I tu czekało go niemiłe zaskoczenie…

    Nowa władza oznajmiła mu, że „Niemcy nie potrzebują pomocy ze strony podludzi, jakimi są Żydzi”, w tym i „naszego” Fritzka, i kazała, póki co, spierdalać w podskokach (łapę kładąc oczywiście na wszystkich patentach, po wypieprzeniu Habera ze wszystkich stanowisk, jakie gdziekolwiek zajmował). I Haber posłusznie spierdolił w podskokach (befehl ist befehl… ;)), najpierw do domciu, a potem za granicę, póki jeszcze nie zgarnęli go do obozu koncentracyjnego.

    No i niedługo później się przekręcił na zawał, nie mogąc przeboleć, jak to Vaterland go wyrolował.

    Cyklon B, jak pewnie wiecie, posłużył zaś do wymordowania milionów.
    W tym milionów Żydów.
    W tym także części rodziny Habera. /Mesio

    PS. To jeszcze jednak nie jest cała historia. Albowiem Fritz Haber miał żonę… Jedną z najwspanialszych kobiet jakie łaziły po świecie, patałachy… Pan wasz, Mesio, wam to mówi.

    Clara Immerwahr -podobnie jak Haber- pochodziła z Dolnego Śląska (i także była Niemką żydowskiego pochodzenia). I była wielka. Była bardzo inteligentna, była naukowcem, jak Haber -chemikiem, i była pierwszą kobietą ever, która uzyskała doktorat na Uniwersytecie Wrocławskim (i to jeszcze z dodatkowym wyróżnieniem). I była chyba jedną z pierwszych kobiet z doktoratem w całych Niemczech w ogóle. A w tamtych czasach, gdy baba nosa poza kuchnię na ogół nie wychylała, to było naprawdę coś… Ale to nie wszystko, patałachy.

    Gdy Haber zaczął prace nad gazami bojowymi, publicznie go potępiała (i te prace nad bronią chemiczną), jako „perwersję nauki”. Ale to jeszcze mało…

    22 kwietnia 1915, Haber puścił gazy pod Ypres. Zginęło ok. 6 000 żołnierzy, a ilu odniosło ciężkie poparzenia, z których wielu się nie pozbierało nigdy, to chyba nikt nie policzył. Kobiecina nie mogła psychicznie znieść tego, że to robota Habera i „perwersji nauki”. I się zastrzeliła. 2 maja 1915 roku.

    A Haber? Tak się przejął, że 3 maja z samego rana już popierdalał na wschodni front (który wtedy przebiegał gdzieś pod Łodzią, nadzorować puszczanie gazów. Tym razem zagazowanych zostało 11 tys Rosjan.

    Na budynku Uniwersytetu Wrocławskiego jest tablica upamiętniająca Clarę Immerwahr. Sama Immerwahr pochowana jest jednak nie tak jak jej rodzina na Cmentarzu Żydowskim we Wrocławiu, tylko w Bazylei. A szkoda, bo Pan wasz by się wybrał.

    PS2. A jeszcze co do chichotów historii…

    1. Pomnik holokaustu w Berlinie pokryty jest farbą przeciw graffiti. Farbę produkuje ta sama firma, która produkowała Cyklon B i wykorzystywała więźniów Auschwitz do niewolniczej pracy.

    2. Do upadku III Rzeszy niemiecka nauka przodowała na świecie. M. in. przyniosło to korzyści lotnictwu, bo Niemcy jako pierwsi zaczęli na masową skalę stosować napęd odrzutowy i rakietowy (a konstrukcje lotnicze bezpośrednio zerżnięte z niemieckich cały świat powszechnie używał jeszcze dobre 20 lat po wojnie (a czasami używa i do dziś)). Jednym z cudów ówczesnej techniki na tym polu był sinik odrzutowy BMW 003.

    Tuż po zakończeniu wojny, jeden z inżynierów z BMW -Hermann Östrich- spieprzył do Szwajcarii razem z przynajmniej jakąś częścią planów tego silnika. I tam otworzył firmę projektującą i produkującą silniki lotnicze na bazie właśnie BMW 003. Te silniki z kolei postawiły na nogi francuskie lotnictwo -były montowane m. in. w samolotach Mirage III. A gdzie w tym chichot historii?

    Mirage III został dostarczony tworzącemu się państwu izraelskiemu, który dzięki niemu pokonał Arabów. Innymi słowy, wynalazek III Rzeszy, która postawiła sobie za cel „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”, pozwolił Izraelowi w ogóle przetrwać.

    6
    6
    Odpowiedz
    1. Mesiu, po raz kolejny już streszczasz nam coś, co można obejrzeć w przeciętnym telewizyjnym programie popularnonaukowym. Bądź bardziej kreatywny. To, że jesteś kretynem to nie znaczy, że my wszyscy tutaj też jesteśmy.

      2
      4
      Odpowiedz
      1. „Mesiu, po raz kolejny już streszczasz nam coś, co można obejrzeć w przeciętnym telewizyjnym programie popularnonaukowym. Bądź bardziej kreatywny.”

        Nie będziesz Panu swojemu, patałachu, mówił, co ma pisać. 😛 /Mesio

        PS.
        „To, że jesteś kretynem to nie znaczy, że my wszyscy tutaj też jesteśmy.”

        Oczywiście, że nie jesteście kretynami, wy nieszczęsne skutki przeciekającego kondoma… Żeby być kretynem, trzeba przecież mieć choć śladowe ilości inteligencji.

        3
        3
        Odpowiedz
    2. 500 stron . Nie czytam.

      2
      1
      Odpowiedz
      1. Nie tylko przeczytasz (na klęczkach, w lateksowej masce i z dildo w pysku), ale jeszcze pokłonisz się z wdzięcznością i na blaszkę zapamiętasz. /Mesio

        PS. Litościwie, bo masz kłopoty z czytaniem, PS-a nie chce się Panu twojemu pisać…

        3
        1
        Odpowiedz
        1. tak. Mam kłopoty z czytaniem debilnych gadek szmatek. / twoj Patałach

          1
          0
          Odpowiedz
          1. „tak. Mam kłopoty z czytaniem debilnych gadek szmatek. / twoj Patałach”

            Na szczęście nie musisz. 🙂 Taśma ci wystarczy. /Mesio

            PS. A, i poluzuj gumkę w gaciach, bo widać krew do zwojów nie dochodzi. 😉

            0
            1
            Odpowiedz
          2. Oczywiscie. Dzièkujè za porade Gumka w gaciach już poluzowana Poczułem wielkà ulgè ! Dzièki ! / twoj Patałach

            0
            0
            Odpowiedz
    3. Z tego co widzę, jest to pierwsza chujnia o ścieżkach rowerowych (poza jedną, w której chujowicz pisze o wysokich krawężnikach) więc nie wiem, skąd wyciągnąłeś te 457 chujni, chyba z odmętów pizdy swojej matki.

      1
      0
      Odpowiedz
  4. Racja. Większość ścieżek rowerowych jakie widziałem, zrobiono kosztem chodników, np. pieszy pieszego nie wyminie bo za wąsko, a rowerzyści mogą jechać we trzech ramię w ramię.
    Skąd takie zjebanie? Bo „rowerzyści” to już taka sama pseudointeligencka sekta jak inne funkcjonujące w tym kraju, piszczące o prawa i przywileje.

    4
    6
    Odpowiedz
    1. Rowerzysta = Terorysta !

      0
      2
      Odpowiedz
      1. Pełen wkurw.

        0
        0
        Odpowiedz
  5. Ja jeżdżę na rowerze ładnych parę lat i uważam że ścieżka powinna być odgrodzona od chodnika barierą lub jakimś pasem zieleni wtedy można uniknąć takich konfliktów.
    Zwykli ludzie na ścieżce to najmniejszy problem, zwykłe „przepraszam” wystarczy. Gorzej jak się trafi na spierdolonych bogaczy kredytowych, którzy żeby przejechać paręset metrów to muszą mieć „profesjonalne” ubranka i markowy rower żeby „Zdziśka chuj strzelił jak zobaczy” i taka rodzinka wpierdala się swoimi klamotami na ścieżkę co chwilę się zatrzymując i tarasując przejazd bo Seba się zmęczył albo Brajanek nie umie równowagi utrzymać.
    Kolejną rzeczą są pijane szwagry w chińskich kolorowych koszulach wracających z miejskiego spędu którzy lezą całym chodnikiem i rozdarte ryje razem ze swoimi wytapetowanymi kozami swoim zachowaniem sprawiają, że wszyscy żeby ominąć wyelegantowane bydło muszą wchodzić na ścieżkę bo mafia pszenno – buraczana rządzi chodnikiem.
    Tylko brać pały i napierdalać. Komuna by im się przydała.
    Niektórzy po prostu nie umieją wspólnie żyć niezależnie od tego czy są rowerzystami, pieszymi czy kierowcami.

    10
    0
    Odpowiedz
  6. Bardzo śmieszna chujenka

    0
    0
    Odpowiedz
  7. Rowerzyści to POdludzie, mają jebane chodniki a wpierdalają sie na drogę, banda debili, a na chodnikach to jeszcze pretensje mają zamiast wymijać to sie walą do ludzi. Ja taki jestem, sucharkowi ryj rozwale

    5
    10
    Odpowiedz
  8. ścieżki rowerowe służą do popierdalania rowerami a chodniki są dla pieszych i kurwa tak powinno być.Inna gadka jak ktoś przejdzie nią parę sekund żeby ominąć korek ludzi na chodniku ale kurwa jak jakaś gromadka ludzi czy to młodszych czy moherów robi sobie ze ścieżki rowerowej chodnik i chodzą po nich spacerkowym krokiem na samym środku nie zważając na to,że jeżdżą tam jednoślady no to kurwa nic tylko jebnąć w pysk….

    7
    1
    Odpowiedz
  9. Ścieżki Ci nie pasują psi synu ? To son wypierdalać do lasu jak nie podoba się. A ze ścieżek spierdalaj bo ci kupa w dupe jebne jak będe jechał.

    0
    3
    Odpowiedz
  10. Poznania nie pokonacie. Rowerowy prezydent nie przebierał w środkach, i przy Rondzie Kaponiera ( to takie duże rondo ) CAŁY JEDEN PAS SAMOCHODOWY przerobił na ścieżkę rowerową. Ale, aby pikanterii dodać – to jest to pas wewnętrzny pośród pasów różnych.
    Oczekuję z utęsknieniem pierwszych ofiar śmiertelnych.

    1
    0
    Odpowiedz
  11. „Nie mam nic do rowerzyztów. Ale większość to jebane buraki” – Gratuluję. Początek Twojej wypowiedzi i już sam sobie zaprzeczyłeś.

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Gratuluję z robienia kurwy z logiki. Gdzie tu widzisz zaprzeczenie?

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Mam dla Ciebie poradę. Ścieżki rowerowe, czyli te na których jest namalowany wielki jak nie wiem co symbol w kształcie roweru, te przy których co kilka sekund masz postawiony znak, że ścieżka jest dla rowerów, jest dla rowerów. Tak. Ścieżka dla rowerów jest dla rowerów. Jeśli chodzisz po niej chodzisz, to nie dziw się, że Cię potrąca rower. A jeśli lubisz prowokacje, to zatrudnij się w Gazecie Wyborczej. Nawet będą Ci płacili za to, a nie marnujesz się poprzez wpierdalanie się pod rowery.

    0
    5
    Odpowiedz
  13. Ciekawe czy po ulicy też tak popierdalasz i masz pretęche do kierowcow że trabia?

    1
    1
    Odpowiedz
  14. A j pracuje jalo kurier rowerowy i powiem wam ze sciezki dla rowerow to dobra sprawa tylko projektuja je idioci. Na sciezce teorerycznie mam spokoj od samochodow. Ale nie kurwa. Bo po 1. wozkary z bachorami idace obok siebie(klasa srednia co to maz z zawodu jest dyrektorem to im wolno) 2. zjeby na wypozyczonych rowerach(patrza w niebo,jada lewa strona lub obok siebie) 3. debile z korpo zapierdalajacy ile wlezie plus wyprzedzanie na trzeciego (to chyba jakas forma odreagowanoa po osmiu godzinach plaszczenia die i lizania dupy szefostwo) 4. rodzina na wycieczce lub mamuska solo plus dzieciarnia.( mamuska zawsze na czele wiec chuj widzi co robia dzieciaki) 5. wytapetowane pizdy z fonami i bez.( taka zawsze ma go przed ryjem i nic nie widzi lub zacznie biec bo zobaczy nadjezdzajacy autobus/tramwaj) 6. plankton (ci co to ida jakby nie wiedzieli o istnieniu sciezek i chujki robiace to celowo). Widzicie wiec ze latwo nie jest i kiedy moge to jade sciezka,a kiedy nie to nie choc jazda po ulicy jest malo komfortowa. ale to juz inna historia. chodniki raczej omijam bo to krolestwo pieszych i niema co im sie wpieprzac. Generalnie jest tak ze niewazne w jaki sposob sie przemieszczamy. Jezeli ktos jest durna kurwa, zjebem czy zlosliwym chujem to nim pozostanie bez wzgledu na srodek lokomocji czy jego brak. I tyle. Hej.

    3
    0
    Odpowiedz

To tylko przyjaciel

Jestem pewien, że większość czytających chujowiczów, którzy posiadali albo nadal posiadają dziewczynę, usłyszali kiedyś te trzy magiczne słowa. Dziewczyny, nawet nie wiecie jakie dla nas jest to krzywdzące, kiedy macie „przyjaciela” faceta. Problem jest w tym, że nie możemy Wam tego powiedzieć wprost, bo nie chcemy wyjśc na słabych mężczyzn, zazdrośników czy pipki. Wyjaśnię Wam o co chodzi (przynajmniej z mojej strony, ale pewnie wielu się pod tym podpisze) Kiedy my jesteśmy Waszymi facetami, to chcemy właśnie żebyśmy byli tymi jedynymi mężczyznami w Waszym życiu. To my chcemy być tym facet, przez którego się smiejecie i płaczecie (oczywiście ze szczęścia). To my chcemy być jedyną osobą płci przeciwnej z którą chcecie spędzić swój cały wolny czas. I wkurwia mnie to niesamowicie, kiedy my absolutnie nie możemy mieć żadnych koleżanek, ale za to Wy, macie prawo do posiadania od zajebania tych przyjaciół.  Czy to jest takie trudno, aby zrozumieć drugiego? Naprawdę, trochę empatii i gwarantuję, że niektóre problemy znikną szybciej niż myślicie. Po prostu, trochę wyobraźni. Zamieńcie się rolą z nami i wejdźcie na chwilę w naszą skórę. Za każdym razem gdy mówicie do swojego faceta : „Wychodzę z XYZ do kina”, umieszczajcie się na naszym miejscu i pomyślcie jak byście się czuły, gdybyśmy to my mówili Wam podobne zdanie, tylko, że wychodzimy z jakąś inną dziewczyną. Boli, co?

Jestem bardzo ciekawy, czy gdybyście Wy, dziewczyny rzuciły się na szyje tego swojego przyjaciela, to czy on odepchnąłby Was i powiedział coś w stylu: „Nie nie, nie możemy tego zrobić, bo jesteśmy przyjaciółmi” Jak myślicie? Taka będzie reakcja? Normalny chłop, to zawsze będzie chciał sobie poruchać, bez względu na relacje. No przykro mi, taka rzeczywistość. Nie widzę najmniejszego sensu wprowadzenia osób trzecich do zamknietej relacji jakim jest związek dwóch osób. Życie i tak jest mega popierdolone, wiec w takim razie po co je dodatkowo komplikować?

66
16
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "To tylko przyjaciel"

  1. Łojezu, ten wpis bardziej krzywdzi moje oczy niż to, że konkubina ma przyjaciela. Pewnie, w związku trzeba się zaszyć, być tylko dla siebie i nie wpuszczać tam nikogo ani nikomu nie pozwolić z niego wyjść. Taki zamknięty układ, idziemy do pracy, później się pieprzymy, idziemy do pracy, później się pieprzymy, a niech no kto spróbuje porozmawiać sam na sam z moją drugą połówką, to się zwinę w kulkę i będę płakusiał, że on/ona może skoro jest tylko mój/moja. Ja od dawna w każdym z takich przypadków stosowałem bardzo starą zasadę/strategię, które była/jest wyjątkowo skuteczna, jednocześnie nie psując relacji (oczywiście jeśli nie przesadzimy, a wykonamy ruch o podobnej wadze do tego, na który odpowiadamy). Zasada brzmi: „Oko za oko, ząb za ząb”. Pozdrawiam i trzymajmy fason Panowie, nie pozwólmy by na nasze wyjątkowo zajebiste samopoczucie wpływały widzimisie tych rozklekotanych emocjonalnie istot, tzn. płci pięknej. 😉

    4
    2
    Odpowiedz
  2. Przyjaciol poznaje sie w dupie

    3
    0
    Odpowiedz
  3. Takie apele nie trafiają do bab. Do nich logika nie przemawia w ogóle. W kłótni z babą ona nigdy nie pojmie żadnego logicznego argumentu tylko przejmie się emocjami, które w niej wywołasz. Faceci teraz zmiękli i są dla bab za mili, a one rozumieją tylko jak się je opierdoli z góry na dół albo da klapsy – WÓWCZAS choćbyś nawet nie miał racji to i tak się posłucha ze strachu czy z podziwu dla agresji, która w Tobie tkwi. Piszę to na podstawie praktyki, a nie teorii z dupy, słuchaj się i ucz na cudzym doświadczeniu.

    24
    2
    Odpowiedz
  4. Krótka piłka – znajdź sobie przyjaciółkę najlepiej ładną. Gwarantuje, że przyjaciel pójdzie w odstawkę jak kobitka poczuje konkurencję. A ci przyjaciele to w większości pizdusie liczący na sex. Jak piszesz przyjaźń damsko męska istnieje jedynie w teorii.

    11
    2
    Odpowiedz
    1. Świetny pomysł! Sama przyleci, gdy poczuje konkurencję.

      2
      1
      Odpowiedz
  5. Jeśli bym usłyszał że „Wychodzę z XYZ do kina” to byłoby pierwsze i ostatnie takie powiadomienie. Dostałaby kopa w dupę choćby była najpiękniejsza na ziemi. To jebany brak szacunku dla własnego faceta gdzie idzie się „wypróbować” orbitera czy nie będzie lepszą opcją od obecnego. Szanujcie się chłopy i gdy słyszycie o umawianiu się z jakimś „przyjacielem” to wykopcie lalkę w pizdu. Nie jest jedyna na świecie. Tego kwiata jest pół świata.

    17
    3
    Odpowiedz
    1. Naprawdę pouczasz pizdusiów na chujni? Myślisz, że oni kopną w dupę dziewczynę, która się do nich odezwała? Przecież 80% z nich to stuleje we friendzone. Tak to dobrze prawisz.

      1
      0
      Odpowiedz
  6. Kogoś tu chyba stuleja szczypie… ojojoj

    3
    4
    Odpowiedz
  7. Ameryki chłopie nie odkryłeś, ze baby lecą w chuja z przyjacielami. Pewnie masz max dopiero 20stkę i dopiero to zauważasz. Na przyszłośc – ucinaj takie coś od razu, jak ma przyjaciela, to niech spierdala do niego. Taka rada od bardziej doświadczonego towarzysza.

    9
    2
    Odpowiedz
  8. No mi to kolego wygląda na zalążki zdrady. Weź lepiej zbadaj ten temat dokładniej. Kolejna sprawa „To my chcemy być tym facet, przez którego się smiejecie i płaczecie” no owszem, ok, ale pytanie czy jesteś takim facetem? Bo samo chcieć nie wystarczy. Trzeba jeszcze być takim. Pytanie jak jest z tobą. „I wkurwia mnie to niesamowicie, kiedy my absolutnie nie możemy mieć żadnych koleżanek, ale za to Wy, macie prawo do posiadania od zajebania tych przyjaciół.” człowieku, miej jaja. Baba ci wchodzi na głowię i owija sobie ciebie wokół palca jak chce a ty nic z tym nie robisz? I być może dlatego ma tych „przyjaciół” bo nie widzi w tobie kogoś kto nie da sobą pomiatać. No takie są baby, z deka popierdolone. Testują samca czy się nada na ojca i męża jej dzieci. „gdybyśmy to my mówili Wam podobne zdanie, tylko, że wychodzimy z jakąś inną dziewczyną. Boli, co?” chciałem napisać, byś zrobił jej to samo, ale coś wątpię w to by to zadziałało. „Taka będzie reakcja? Normalny chłop, to zawsze będzie chciał sobie poruchać, bez względu na relacje.” owszem, też mam czasem ochotę zerżnąć takie zajęte, ale jak do mnie zajęta kobieta coś za dużo podbija z tematem to albo delikatnie daję jej do zrozumienia, że ma się odczepić albo ją ignoruje i/lub patrzę z politowaniem na nią. Nie chciałbym, żeby ktoś mi odbijał kobietę więc i ja komuś nie będę odbijał jego panienki. Możliwe jednak, że twoja kobieta to po prostu szmata (za mało szczegółów podałeś więc dla mnie to jest możliwe a nie wiem jak to wygląda rzeczywiście). Z ciebie chce frajera zrobić a innym będzie dawać na boku. Znam taki przypadek od strony mojego starego bliskiego znajomego. Też miał taką szmatę. Prawdę mówiąc nie wiem po co na nią poleciał, chyba dlatego, że nie może mieć dzieci (bo bezpłodny) a ona je miała (z kilkoma typami). Jak ja ją zobaczyłem kiedyś pierwszy raz w rzeczywistości (bo wcześniej widziałem ją na fejsie) to od razu stwierdziłem, że z nią jest coś nie tak. Mówiłem mu o tym no, ale on chciał widać spróbować. Głupi nie był, wiedział o co może biegać, ale chciał widać spróbować i się przekonać jak to będzie. To tyle. Pozdrawiam.

    7
    0
    Odpowiedz
  9. Dziwny jesteś… Ja tam mam dużo przyjaciółek, koleżanek, i jak się witamy to się przytulamy, buzi buzi i jakoś problemu nie ma…

    1
    8
    Odpowiedz
  10. Widac taki juz zazdrosny jestes, dla mnie to przesadzasz.

    1
    0
    Odpowiedz

Moda na wyciąganie w porę…

…powinna się już dawno skończyć! Jak czytam coś w stylu „Mówiłam mu, żeby wyciągnął… Ale przynajmniej będzie kasa z 500+” to po prostu ogarnia mnie zażenowanie.
Przecież w preejakulacie również są plemniki, a że społeczeństwo niedouczone, to tylko nieliczni o tym wiedzą. I powstają właśnie,
tego typu historyjki, oparte na niewiedzy i rozpowszechnione przez głupotę innych.
Tak więc łatwo jest sobie młodość zmarnować i marzeń nie spełnić, szczególnie, gdy ma się takie pstro w głowie. Powinno się w szkołach na biologii jakoś ten fakt wyszczególnić, najlepiej jak najwcześniej, żeby każdy o tym wiedział i zdążył sobie wbić do główki. Niektórym powinni wlepić komisa z tego przedmiotu, zero cackania się z przepusz#czaniem do następnej klasy. Może wtedy łaskawie zajrzeliby do podręcznika, natknęli się na podobny fragment i uchroniłoby to ich od tragedii. Albo lepiej – o wszystkim powinien decydować jeden egzamin, pod koniec każdego semestru, który decydowałby o tym, czy ktoś zda, czy nie i na którym po prostu NIE DAŁOBY się ściągać. A nie że jakieś lizusy ściągają przez cały rok, przymilają się nauczycielom i sprawa załatwiona. Nawet jeśliby nie zapamiętali, to mogłoby im to jakoś wejść do podświadomości, nabraliby podejrzeń, przez to może jakimś cudem by wpadli na to, żeby skorzystać z Google’a i dojść do wniosku, że jednak warto pójść do sklepu kupić parę prezerwatyw. A z resztą, co to za frajda, w najlepszym momencie wyskoczyć, a później zachlapać ścianę, zasłony, telewizor?
Swoją drogą ciekawe jak Polska wypada pod względem liczby nieplanowanych ciąż w porównaniu do innych krajów.

61
28
Pokaż komentarze (48)

Komentarze do "Moda na wyciąganie w porę…"

  1. Nie masz, kurwa, lepszych zmartwień niż to, gdzie ktoś inny się spuszcza??? To jesteś wyjątkowym pojebem.

    59
    7
    Odpowiedz
    1. Przeczytałem „że ktoś inny się spuszcza” 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Dlatego najlepiej walić konia, nie ma strachu, że się formę zaleje. 😉

    6
    1
    Odpowiedz
    1. Zalanie formy to jeszcze nic strasznego, w porównaniu z tym co ciekawego można złapać przez taki kontakt bez zabezpieczenia

      6
      0
      Odpowiedz
      1. Tys prowda. 😉

        2
        0
        Odpowiedz
  3. Dosyc słabo wypada, bo Polacy to z natury prostacy, a prostacy mnożą się bez opamiętania. Jedynie inteligentni ludzi potrafią okiełznąć instynkty – proste bydło spuszcza się bezrefleksyjnie do środka – jak zwierzątko.

    22
    5
    Odpowiedz
    1. Przecież mamy żałośnie niski przyrost naturalny co ty pieprzysz.

      7
      1
      Odpowiedz
    2. Tylko żydzi rodzą, tylko żydzi nie wyskrobują sie, tylko żydzi aborcji nie stosują na sobie. Naród wysrany

      0
      2
      Odpowiedz
  4. Dodałbym, że dotyczy to również sexu analnego, tu wyciągając snikersa też można napykać sobie biedy

    6
    1
    Odpowiedz
  5. Jak to dobrze że nie mam i nie będę miał w życiu takich problemów bo jestem 28letnim starym prawiczko-kawalerem, informatykiem z wieloma dyplomami. Tacy kobiet nie kręcą…

    16
    3
    Odpowiedz
  6. Zgadzam się

    2
    1
    Odpowiedz
  7. A potem: „szmata naciągnęła mnie na dziecko”

    27
    2
    Odpowiedz
  8. Czego chcieć od dzieciaków. Przerażająca liczba dorosłych wierzy w skuteczność takiego sposobu. Masz rację – kiepska przyjemność, a i skuteczność mocno wątpliwa. A wystarczy poszukać informacji o dostępnych metodach i wybrać coś dla siebie albo porozmawiać z lekarzem i cieszyć się seksem od początku do końca bez ryzyka niechcianej ciąży, a w każdym razie z minimalnym prawdopodobieństwem.
    100% pewności daje tylko szklanka zimnej wody, zamiast.

    14
    -3
    Odpowiedz
  9. Jak to „co to za frajda”. Ja uwielbiam kończyć w ustach 😀

    113
    4
    Odpowiedz
    1. Pewnie we własnych.

      17
      0
      Odpowiedz
  10. Gdybyś nie był patałachem, patałachu, zarabiał 17 tysi netto miesięcznie, jeździł mesiem (W212) itd., to nie miałbyś takich problemów. Każda chciałaby, żebyś nigdy nie wyciągał, tylko lał i lał i lał… /Mesio

    PS. A z okazji dzisiejszego Międzynarodowego Dnia Seksu, Pan wasz, Mesio, zaprawdę powiada wam: pierdolcie się. 😛

    10
    8
    Odpowiedz
    1. a potem mył i mył tą gumową lalę 😀

      3
      0
      Odpowiedz
      1. „a potem mył i mył tą gumową lalę”

        Dobra odzywka, patałachu. Pan twój raczył się szczerze zaśmiać. 🙂 /Mesio

        PS. A „gumowe lale” to podobno przyszłość. 😉 Jest parę firm, które pracują nad tym, żeby zrobić coś w rodzaju super-realistycznego androida, który byłby „towarzyszką życia” (nie tylko w wyrku). Kwestia czasu i każdy nieudacznik sobie będzie mógł taką fundnąć.
        Ciekawym jest pytanie, co wtedy stanie się z kobietami…

        2
        5
        Odpowiedz
        1. A dla kobiet zostaną sami normalni mężczyźni.
          A jak któraś będzie chciała, to też se kupi androida.
          Super-realistycznego, który będzie towarzyszem życia.

          2
          0
          Odpowiedz
          1. „A dla kobiet zostaną sami normalni mężczyźni.”

            Żaden normalny nie wytrzyma z babskiem, zwłaszcza, gdy nie będzie musiał (wspomniany android idealnie skrojony do indywidualnych potrzeb).

            „A jak któraś będzie chciała, to też se kupi androida.
            Super-realistycznego, który będzie towarzyszem życia.”

            No zgoda, patałachu, tylko pamiętaj, że baterie nie dają dzieci. 😉
            I że androidek nie będzie na księżniczkę i jej potrzeby w robocie zapierdalał… Co najwyżej w chałupie posprząta i dobrze wyrucha. A kto na to wszystko (w tym na niego) zarobi?

            I nie opowiadaj Panu twojemu, jak to w dzisiejszych czasach pracujecie… Po pierwsze, najczęściej niewiele z tego jest – m. in. także z powodów wszego lenistwa i przyzwyczajenia, że facet przynosi na tacy. Po drugie, nadciąga, w miarę rozwoju technologii, gigantyczne i niemal nieodwracalne bezrobocie. Tym samym, kto was, lochy, zatrudni, skoro facet najczęściej jest lepszym pracownikiem pod każdym względem? A wtedy nie będzie stać na androidka… I do tego nawet na ulicy nie da się zarobić, bo każdy będzie miał w domu full wypas, a jak zechce, to i cały harem „gumowych lal” lepszych od was.
            A jak dodać do tego rozpowszechnienie się gender, gdzie coraz więcej będzie „dziewczyn z niespodzianką w majtkach”, które nie są genetycznie obciążone babskimi wadami, a do tego lubią być uległe, posłuszne, kobiece (czego dziś coraz mniej…; i nie mylić z fochami lochy, którą zdebilałe normy społeczne nauczyły, że ciosanie kołków (ewentualnie zrobienie z siebie czegoś w rodzaju Jolki Rutowicz) na głowie to kobiecość) i „lubią ten sport”, to już w ogóle kaplica…

            Ciężkie czasy dla was idą… A rozpowszechniony islam was może jeszcze dobić. To wcale nie jest takie niemożliwe, że każdy facet będzie trzymał gdzieś w zagrodzie ze cztery takie tylko i wyłącznie do rozpłodu przeznaczone -bo resztę zapewni właśnie androidka- i po „użyciu” zamknie gdzieś w oborze, gdzie nie będzie musiał znosić fochów, marudzenia, równouprawnienia, wizyt teściowej, itd. /Mesio

            PS. W sumie… Może rzeczywiście nigdy nie powinniśmy wyjść z jaskini… Było prościej, naturalniej, lepiej. Dopadało się jakąś, zaciągało w krzaki, robiło swoje, i wszyscy byli zadowoleni. Nie trzeba było martwić się teściową, ZUS-em, kredytem na norę w mrówkowcu na 40 lat, zanieczyszczeniem środowiska itd…

            0
            3
            Odpowiedz
          2. Mnie wystarczy co sobie sama zarobię, chociaż wielkich dochodów nie mam. Tak się składa, dupku, że to głównie ja utrzymuję rodzinę. Tak się złożyło. Facet potrafi być męski i wspierać nie tylko kasą (ale ty tego nie zrozumiesz).
            Z wieloma z was trudniej wytrzymać niż wam się zdaje (np. z tobą).
            Księżniczką to ja jestem niezależnie od facetów, a nawet bez was łatwiej bo niejeden i księżniczkę potrafi wyprowadzić z równowagi swoją głupotą i egocentryzmem (np. ty).
            O tym, że dzieci z tego nie będzie to i ty pamiętaj.
            Islam to i ciebie nie będzie rozpieszczał jako niewiernego.
            Co najwyżej jak się „nawrócisz” to będziesz miał daną szansę nie do odrzucenia, żeby udowodnić swoją wiarę i szybciutko zapracować na dziewice w raju.
            A w ogóle to jak zwykle – wypowiadasz się w sposób chamski, wulgarny i obcesowy. Już ci gdzieś pisałam: inteligentny to może
            i jesteś, ale głupi trep z ciebie. Jak zwykle, zresztą.
            Szkoda gadać i tak nic nie trafi.
            Ps. Jeśli chcesz to sobie odpowiadaj. Ja już nie dam się wciągnąć
            w dłuuugie i bezowocne dyskusje z tobą.
            Ps. Plujesz gównem bo żadna dotąd nie dała się wziąć pod but. Może to jednak z tobą coś nie tak?

            6
            2
            Odpowiedz
          3. „Mnie wystarczy co sobie sama zarobię, chociaż wielkich dochodów nie mam. ”

            Czytać ze zrozumieniem, patałachu płci odmiennej, także nie potrafisz… Wróć choćby do fragmentu, w którym Pan twój wspomina o nadchodzącym megabezrobociu (i nie musisz Panu twojemu wierzyć, masz dostęp do internetu, poczytaj na ten temat, przemyśl jego konsekwencje, to ci się włosy na głowie zjeżą -ludzie są nieświadomi tego, co ich czeka…).

            „Tak się składa, dupku, że to głównie ja utrzymuję rodzinę. (…) Facet potrafi być męski i wspierać nie tylko kasą (ale ty tego nie zrozumiesz).”

            Owszem, Pan twój tego nie zrozumie, bo to bzdety. „Męski facet” i brak dochodów na odpowiednim poziomie wzajemnie się wykluczają, bo prawdziwy facet potrafi zarobić -to jest jedno z podstawowych, fundamentalnych kryteriów jego oceny i nie ma zlituj się. Inaczej to ciota żałosna (pedałów tu nie obrażając; bo oni na ogół też potrafią zarobić).

            „Księżniczką to ja jestem niezależnie od facetów,”

            A czy Pan twój ci broni sobie jakieś bajki wmawiać… Możesz być nawet Potworem z Loch Ness. 😛

            „niejeden i księżniczkę potrafi wyprowadzić z równowagi swoją głupotą i egocentryzmem (np. ty).”

            Poprawka: to nie jest „głupota i egocentryzm”, to po prostu zabolała naga prawda w oczy.

            Bełkot o „głupocie i egocentryzmie” jest po to, by choćby w ten sposób piłeczka od ściany mentalnej, jaką masz w swojej, głowie mogła zostać odbita. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. (Pewnie i tak nie zrozumiesz…)

            „O tym, że dzieci z tego nie będzie to i ty pamiętaj.”

            Pan twój to pamięta. Tylko widzisz, jest olbrzymia grupa facetów, którzy nie chcą wychowywać dzieci. To skutek biologicznej konstrukcji faceta, wywodzący się z prahistorii, gdzie dopadało się przygodną cipę, by rozsiać swe geny i „po robocie” zapominało o niej, rozglądając się za kolejną. Normy kulturowo-cywilizacyjne odcisnęły swoje piętno na facetach, ale w głębi oni zostali tacy sami. Jeśli więc będą mieli możliwość życia bez biologicznej kobiety z jej wadami zastąpionej „androidką” pozbawioną tych wad a zachowującą cała resztę, to Pan twój powiada ci: 99% powie „pierdolić to, że nie mam dzieci”. Zresztą, faceci nadal będą mogli dopaść jakąś przygodną loszkę i ją zapłodnić, zapominając o sprawie po powrocie do domu, gdzie nawet nie będą musieli się tłumaczyć z tego maszynie.

            W przypadku kobiet tak się nie stanie, bo ponownie biologia i instynkt macierzyński się kłaniają. Same się przyjdą nadstawić (i ewentualnie w ten sposób dałoby się ten problem rozwiązać, ale przy masowym bezrobociu będzie problem, bo kto te dzieci utrzyma).

            „Islam to i ciebie nie będzie rozpieszczał jako niewiernego.”

            W krajach islamskich mieszkają spokojnie nawet Żydzi pomimo nastawienia Arabów do Izraela. 😛 Facetowi będzie łatwiej się do tego dostosować niż kobiecie. A najwyżej formalnie zmieni się wiarę (Panu twojemu to wisi, bo i tak nie wierzy w ogóle). I nie strasz, dziecinko, koniecznością udowodnienia się w dżihadzie, bo takiej nie ma (zauważyłaś w ogóle, że te 2 miliardy wyznawców islamu jakoś nie wojuje, czy za głupia jesteś i na to?). Zresztą, jak ktoś już będzie nieuleczalnie chory, to co ma do stracenia? I sprawa załatwiona. 😉 A poza tym jeśli islam zaleje świat, to nie będzie potrzeby krzewienia dżihadu (chyba, że gdzieś u ufoludków), bo nie będzie kogo nawracać. 😛

            BTW, rozwiązuje to także problem nieposiadania dzieci, o którym było wyżej” -po prostu każdy w haremie będzie mógł trzymać 1-4 posłusznych loch. 😛

            Tak wiec Pan twój radzi, uszykuj sobie na gorące lato jakąś burkę i przyzwyczajaj się (zwłaszcza do posłuszeństwa…). 😛

            „A w ogóle to jak zwykle – wypowiadasz się w sposób chamski, wulgarny i obcesowy.”

            Ale za to prawdziwy, moja droga. 😛

            A że boli… Jak to mówią: don’t kill the messenger.

            „Plujesz gównem bo żadna dotąd nie dała się wziąć pod but.”

            Jeśli chodzi o to, czy Pan twój wzięcia nie miał, to tu się mylisz. A pod but to sobie, lochy, możecie brać jakąś zasmarkaną i zaplutą betę, a nie Pana twojego, Mesia. To Pan twój wybiera, „która trafi pod but”, i jest w tym skrajnie wybredny.

            Ale ponownie: „ściana mentalna i odbijająca się piłeczka…”.
            Poza tym kolejne argumentum ad personam dodatkowo udowadnia tylko twoją słabą pozycję w naszej rozmowie i totalny brak argumentacji.

            Tak więc bez względu na bełkot, który Pan twój, w łasce niezmierzonej swojej, raczył jednak skomentować, wychodzi na to, że racja jest po stronie Pana twojego i żadne płacze nie pomogą (zresztą, rzeczywistość ci to na twojej własnej skórze udowodni). /Mesio

            PS. Na PS-a Pan twój kaprysu nie ma.

            0
            7
            Odpowiedz
          4. Ale zabolało, że jakaś odważyła się odpowiedzieć na pytanie (wiem, retoryczne) „co wtedy stanie się z kobietami… ”
            Te twoje prawdy to dla mnie gówno prawdy.
            Dla mnie prawdą jest, że obok mężczyzny to ty nawet nie stałeś, dlatego nie masz pojęcia na co znaczy być mężczyzną.
            Na resztę bredni nie odpowiem bo szkoda klawiatury.

            3
            1
            Odpowiedz
          5. Mesiu, patałachu zaczynam cie lubić. Ty jednak masz olej we łbie…

            1
            5
            Odpowiedz
  11. Ludzkość chyba osiągnęła juz szczyt swoich możliwości i zaczyna się staczać, a przynajmniej tak to wygląda z obecnego punktu widzenia. No ale historia uczy że nawet największe cywilizacje w końcu upadały 😉 kiedyś i tak wszystko się skończy, życie, nasza planeta, nawet wszechświat nie będzie istniał wiecznie, więc po cholerę się przejmować tą chwilą patologia, ziarnkiem piasku na pustyni 😉

    4
    1
    Odpowiedz
    1. Ten świat się kończy na dobre. Poczytaj sobie choćby 2 Tm 3.

      0
      1
      Odpowiedz
  12. Chuj cię powinno obchodzić jak żyją inni i gdzie się spuszczają. Nie twoja sprawa.

    3
    3
    Odpowiedz
  13. Miałem kiedyś kumpla w pracy, który był koneserem filmów pornograficznych i opowiedział mi taką historię: Jego znajoma („już tu nie pracuje, ale pracowała – niezła laska”) postanowiła zagrać jakiś epizod w filmie pornograficznym z aktorem znanym jako Rocco Sifredi(wtedy dowiedziałem się, kto to jest). Gość kręcił coś akurat w Warszawie. Jako debiutantka zapytała go na planie, czemu nie założy gumki, na co podobno Rocco odparł: „Babe, I’m professional!”. I tym oto optymistycznym akcentem kończę swoją wypowiedź i idę płodzić potomstwo, bo wyjebali mnie z pracy i muszę z czegoś żyć.

    7
    0
    Odpowiedz
  14. A niech mają te dzieciory. Za głupotę trzeba płacić.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. Powiem, że dzieciaki, to nie taka zła zapłata, jak się potrafi być ojcem – to prawdziwe szczęście.

      2
      0
      Odpowiedz
  15. To się nazywa optymalizacja kosztów własnych kolego. Gumy kosztują.

    3
    1
    Odpowiedz
  16. Czyżby ktoś nie zdążył wyciągnąć i stąd ten wpis?

    3
    3
    Odpowiedz
    1. Ta… stary autora. 😉

      5
      3
      Odpowiedz
    2. „Czyżby ktoś…” Ale ciemnogród. Najlepiej kpić i drwić. Przy okazji różnych tematów mądrzycie się jaki to seks ważny w życiu i naturalny. Bo tak jest, ale powinno się mówić również o konsekwencjach i sposobach na to, żeby seks nie musiał kończyć się niechcianą ciążą. Jak by wam się chciało uchylić nieco mózgownice i wysilić, żeby poznać lepiej temat to byście wiedzieli, że nieskuteczność sposobu zapobiegania ciąży przez tzw stosunek „przerywany” to nie jest kwestia wyłącznie tego, że „nie wyjął w porę”, ale głównie to, że zdarza się, że facetowi „wymknie” się nieraz wcześniej kropla, której on nawet nie poczuje i nie ma na to wpływu.
      Ale, oczywiście lepiej wypisywać jakieś pierdolety bo przecież żadnego z was to nie dotyczy.

      5
      0
      Odpowiedz
  17. Za to na pewno lepsze są planowane mnogie ciąże muslimów.

    4
    1
    Odpowiedz
  18. A ty co? Kolejna laska co dała dupy na imprezie i ktoś jej nie wyciągną w porę?

    2
    4
    Odpowiedz
  19. KĄCIK POEZJI ROBOLSKIEJ IM. MESIA, PANA NASZEGO.
    (Albowiem zawsze podczas inspekcji wywołuje się z szeregu największego bałwana. Więc lepiej, żeby się czegoś nauczył na pamięć, niż ma mówić od siebie…)

    Ostatnia szychta

    Wydziale Fabryczny, Hajmacie mój, ty jesteś jak zdrowie;
    Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
    Kto przez niewyrobioną normę
    na mesiowych kopach za bramę wyleciał…
    Dziś piękność twą w całej ozdobie
    Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

    Odźwierny kochany, co wejścia do Ziemi Obiecanej bronisz
    I w podrdzewiałej sterczysz bramie! Ty, co Łódzki Wydział Fabryczny
    ochraniasz z jego wiernymi „Muminkami”!
    Jak mi, patałachowi, śmieciówkę załatwiłeś cudem
    Gdy do twej prężnej pałki przywołany,
    odbyt mój ofiarowany był deflorowany
    I zaraz mogłem pieszo, do Twych świątyń progu
    Iść z wdzięcznością zapierdalać w smogu.

    Tak nas powrócisz, Byczywąsie, cudem na Wydziału łono…
    Tymczasem, przenoś moją duszę utęsknioną
    Do tych kominów fabrycznych, do tych taśm upierdolonych,
    Szeroko pod szklanym oknem Mesia rozciągnionych;
    Do tych baraków robolskich malowanych syfem rozmaitem
    Wyzłacanych moczem, posrebrzanych nitem;
    Gdzie podśmierdły eintopf, pleśń jak śnieg biała,
    Gdzie z panieńskim rumieńcem wyrobnica i pała,
    A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
    Zasraną, na niej z rzadka pijane żule siedzą.

    Aniedam Mickiewicz; starszy robol, 6 brygada, nocna zmiana

    9
    9
    Odpowiedz
    1. Wzruszyłem się, naprawdę.

      2
      0
      Odpowiedz
  20. Im więcej niewolników, tym lepiej dla panów waszych.

    0
    0
    Odpowiedz
  21. Najmilsza Siostro/Bracie/Androgynie, Twój pomysł na egzaminowanie ze spółkowania i certyfikację robienia dzieci jest grzeszny i zalatuje nam totalitaryzmem, któremu Religia Pokoju zawsze się sprzeciwiała. Niezależnie od wiedzy i przytomności stosunkujących, każde poczęcie jest planowane – jak nie przez nich, to przez miłosiernego Allaha (subhanahu wa ta’ala)
    Anus ibn Malik przekazuje w niezwykle wiarygodnym hadisie, te oto słowa Proroka (Pokój z Nim):
    „Allah wyznaczył anioła, który zamieszkuje w niewieścim łonie i anioł ów informuje Go na bieżąco: „O Panie, oto kropla nasienia”, „O Panie, oto grudka jakichś smarków”, „O Panie, oto kawałek mięsa”. A gdy Allah życzy sobie zakończyć formowanie grzdyla, anioł zapytuje Go: „Panie, czy to mężczyzna czy kobieta? Nędznik czy błogosławiony? Z czego będzie żył? I jak długo?” Anioł zapisuje to wszystko, gdy dzieciątko przebywa jeszcze w łonie matki.”*
    Ciąża nie jest więc rezultatem nierozumnego trykania czy oszczędzania na lateksie, ale Bożego Planu oraz poświęcenia anioła, który znosi w macicy wilgoć i przykre zapachy pilnując, żeby to co wyleci miało ręce i nogi. Każde poczęcie to prezent dla Ummy, ponieważ zarówno dżihad jak i ZUS wymagają zastępowalności pokoleń, a sztuka jest sztuka, nieważne czy po dyrygencie czy druciarzu.
    Widzisz zatem, że nie musisz się turbować tym, na kogo wyrośnie cudze dziecko, ponieważ pomyślał nad tym za Ciebie Allah (niech bedzie pochwalona Jego Chwała). Z Jego projektu dziecina otrzyma prawilny dżender, charakter i socjal, a w wyznaczonym dniu wyciągnie kopyta i wyląduje w stosownych zaświatach.
    Koran mówi bowiem: „Allah stworzył Was z pyłu i kropli nasienia, potem dobrał was w pary. I niewiasta nie pocznie ani nie złoży swojego brzemienia bez Jego wiedzy. Starcowi nie będą dodane ani zabrane dni żywota, jak tylko z Jego rozkazu. Wszystko to jest łatwe dla Allaha” (Al Fatir 35.11)
    Stosunek przerywany jest jednak wymieniony w tradycji jako dozwolony.
    Dżabir ibn Abdullah przekazuje, że kolega jego kolegi zapytał Apostoła Allaha: „Mam niewolnicę, bo potrzebujemy służacej i pomocy w ogrodzie. Sypiam z nią, ale boję się, że wpadniemy. Cóż mam czynić?”. Prorok odpowiedział mu: „Jeśli chcesz, to wychodź z niej przed zakończeniem stosunku. Otrzyma ona to, co jest jej przeznaczone.” Po pół roku kolega Dżabira ponownie przyszedł do Proroka i wyznał półgębkiem, że dziewczyna jest brzemienna. „No gratuluję” – odpowiedział Dżabirowi Prorok. Zaprawdę, Allah jest Wszechmocny i Łaskawy! ”
    Na nic nie zda się nawet zakładanie extrasejfów zamoczonych w pharmatexie, jeżeli wolą Boga jest poczęcie!
    Obyś dochował/a/o się potomstwa licznego jak podwórkowe koty, albowiem w dużej liczbie tkwi siła i powód do dumy! Pozdrawia emir Abu Janusz Al-Sieradzi.

    * Sahih Al-Buchari, 4:55:550, tłum. imam Czesław Al-Zayob (rahimahullah), 2022r., nakład Wydawnictwa Krytyki Politycznej.

    9
    2
    Odpowiedz
    1. Turbaniarzu, Pan twój, Mesio, nie wie, jak ty to klecisz, ale rób to jak najczęściej… /Mesio
      PS. I niech twe wielbłądy mają zawsze pełne garby. 😉

      3
      0
      Odpowiedz
    2. To było piękne… Brak mi słów.

      0
      0
      Odpowiedz
  22. A wiecie jak wolaja na faceta co wyciaga ? -„Tato”

    3
    0
    Odpowiedz
  23. Zapamiętaj! Prawdziwy maczo nie wyciąga, zanim nie skończy. Nigdy!

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Prawdziwy maczo nigdy nie kończy… Jak jedna się zedrze to wsadza w następną. 😉 /Mesio

      PS. Nie ma PS-a, Pan idzie „zedrzeć” parę… 😉

      0
      1
      Odpowiedz
  24. „Przecież w preejakulacie również są plemniki, a że społeczeństwo niedouczone, to tylko nieliczni o tym wiedzą. ”

    I kto tu wyszedł na niedouczonego? Preejakulat nie zawiera plemników, ponieważ nie takie jest zadanie gruczołu opuszkow0-cewkowego. On produkuje tylko wydzielinę nawilżającą (lubrykant), a plemniki w nim zawarte są skutkiem pozostałości w cewce moczowej po np. wcześniejszej masturbacji. Jeśli po ejakulacji oczyścimy cewkę oddaniem moczu, to nie ma zagrożenia, że będą się one znajdywały (plemniki) w naturalnym lubrykancie.

    PS./ Moda na wyciąganie w porę to stosunek przerywany. Sam z niego korzystam od dobrych 5 lat i zapewniam, że wszystkie wpadki są skutkiem elementarnej wiedzy oraz zbyt późnego „wyciągnięcia” /

    0
    3
    Odpowiedz
  25. wpadki są skutkiem elementarnej wiedzy? Strach pomyśleć co jest skutkiem niewiedzy, ty kurwa gruczole opuszkowy…

    5
    0
    Odpowiedz
  26. Swoją drogą, jeśli kobieta bierze tabletki antykoncepcyjne, to mało tego, że jest to dla niej niezdrowe (prawdopodobnie też dla przyszłego płodu), czasem nawet nieskuteczne, bo organizm potrafi płatać różne figle, to równie dobrze może ona Was w konia robić, co później nie da się w żaden sposób udowodnić i naciągnąć Was na alimenty. Taka przestroga dla przyszłych ojców 😛
    Druga sprawa, założenie tzw. spirali zależy w dużej mierze od umiejętności lekarza, a jak wiadomo człowiek nie jest nieomylny. A, i jeszcze coś dodam. Pani katechetka tłumaczyła nam, że nie jest absolutnie pewnie ile plemnik może żyć w organiźmie kobiety, powszechnie uważa się, że jest to kilka dni, jednak opisała pewną historyjkę, kiedy taka jedna zaciążyła po ponad 3 tygodniach od stosunku. Jej mąż podejrzewał ją o zdradę i źle ją traktował, a po narodzinach dziecka, po teście na ojcostwo okazało się, że to on jest ojcem. Po tym, że jej nie ufał, nie pogodziła się z nim i wzięła rozwód. Jednak to był jakiś wyjątkowy przypadek, kto wie, czy nawet nie interwencja sił wyższych. Tak więc nie jest to takie proste jak się niektórym wydaje.

    0
    0
    Odpowiedz

Chujnia biznesowa, czyli teoretyczne miliony w zasięgu ręki

Znacie ten kawał?
Jasiu przychodzi do taty i pyta:
– Tato, jak to jest w teorii i w praktyce?
– Idź, zapytaj mamy, czy dałaby murzynowi za 2 mln dolarów.
Jasiu poszedł i zapytał:
– Mamo, dałabyś murzynowi za 2 mln dolarów?
– No dałabym, bo można by zrobić mały remont i nowe meble kupić.
Jasiu wraca do taty i mówi, że mama by dała.
– To idź do siostry i zapytaj o to samo.
Jasiu idzie do siostry i pyta:
– Siostra, dałabyś murzynowi za 2 mln dolarów?
– Pewnie, że bym dała, mogłabym na imprezy chodzić, kupić sobie nowe ciuchy i kosmetyki.
Jasiu wraca do taty i mówi, że siostra też by dała.
– No to idź do dziadka i zapytaj o to samo.
Jasiu idzie do dziadka i pyta:
– Dziadku, dałbyś murzynowi za 2 mln dolarów?
– A dałbym, bo wiesz, renta nie za duża a na starość chciałbym sobie jeszcze coś kupić.
Jasiu wraca do taty i mówi że dziadek też by dał.
– No to widzisz, synku… W teorii, to my mamy 6 mln dolarów, a w praktyce, to 2 kurwy i pedała w rodzinie.

No i właśnie teoria i praktyka (czy też raczej rzeczywistość)…

Mam pomysł na biznes -nie mogę na razie zdradzać szczegółów, jeśli chodzi o konkret, mogę tylko powiedzieć, że opiera się na e-handlu. I pomysł jest fajny, wszystko da się bez większego trudu ogarnąć i może być z tego naprawdę niezły i rosnący dochód. Teoretycznie jak bajka.

Ale jest jeden problem na starcie… Tylko ten jeden i potem sky is the limit.

Z uwagi na, powiedzmy, specyfikę branży, nie mogę tego mojego handlu obsługiwać sam. Po prostu fizycznie nie da rady tego zrobić samemu. Tym samym największe koszty nie zamykają mi się w kosztach towaru i stworzenia strony internetowej. Dochodzą do tego płace dla przynajmniej 4 osób. Więc łącznie jest kilkanaście tys minimum, plus oczywiście wynajem lokalu, serwer, moja składka, podatek, księgowość itp. W związku z tym kupka topnieje znacznie szybciej, niż gdybym nie miał pracowników. Tym samym bardzo ograniczony staje się czas, zanim kasa się skończy. I tu jest pies pogrzebany…

Bo rzecz ma ręce i nogi i teoretycznie już w pierwszym miesiącu powinna dać spory zysk, ale bez rozreklamowania tego interesu, nic z tego. Gdybym nie był obciążony tymi 15-20 tysiącami miesięcznie na wypłaty, to mógłbym sobie to pomału rozkręcać przez rok czy nawet dwa, zbierając klientelę i popularność. A tak to kasy starczy na 2-3 miesiące i jeśli się biznes w tym czasie nie rozwinie i nie zacznie zarabiać, będzie po wszystkim, nawet jeśli jest obiecujący i potrzebowałby tylko więcej czasu na to, by przynieść zyski.

Tak więc reklama… Reklama dźwignią handlu. A dziś, w dobie internetu, wydawałoby się, że nie ma nic łatwiejszego… Tylko, że wbrew pozorom jest z tym duży kłopot. Bo specyfika internetu jest taka, że albo masz nikłą ilość wejść albo jesteś drugim Onetem.

Kasy na kampanię reklamową nie mam. Kampanie reklamowe typu te robione przez Google też -przynajmniej na razie- nie wchodzą w grę, bo ich skuteczność jest wątpliwa a ja się nie mam z czym rozpędzać, nie mogę sobie pozwolić na wywalenie pieniędzy w błoto, wolę je przeznaczyć na np. utrzymywanie tego interesu o miesiąc dłużej.

Strony z darmowymi ogłoszeniami to jest pomysł. A raczej był, bo okazało się, że oni w regulaminach mają popisane, że ogłoszenia nie mogą mieć np. adresów stron internetowych. Tym samym skończy się usunięciem ogłoszenia i blokadą na umieszczanie następnych.

Facebook jest niezłym pomysłem, ale ma pewien haczyk. Na Fejsie możesz zaprosić kogoś do polubienia swojego fanpage’a i to by było idealne rozwiązanie… Byłoby, gdyby nie to, że żeby móc to zrobić, dana osoba musi najpierw zalajkować ci jakiegoś posta na takim fanpage’u. A ponieważ ta osoba nie ma bladego pojęcia o tym, że ten fanpage w ogóle istnieje, to rzecz jasna nie zalajkuje, tym samym nie możesz jej zaprosić do polubienia profilu i koło się zamyka.

I cóż, zostaje mi spam na np. forach internetowych, ale to gówniany sposób. Raz, że ludzi wkurwia, dwa, że niewielki jest odzew, trzy, że za to też ganiają.

No i mam fajny pomysł, ale nie mam specjalnie możliwości na rozreklamowanie go. A wystarczałoby mi, żeby codziennie przyszło 20+ osób i kupiło towaru za circa 100 zł każdy…

No i martwi mnie to, że utopię kasę, jeśli nie uda mi się tego poziomu kupujących klientów osiągnąć. A osiągnąć będę musiał praktycznie już w pierwszym miesiącu działania. Kurna, 20 osób… na 10 mln robiących zakupy w sieci, z czego większość w podobnych branżach. Gdybym miał możliwość dotarcia do choćby kilku procent z tych 10 mln, z których część robiłaby zakupy, to byłbym ustawiony do usranej śmierci a nawet dzień dłużej. I do tego wiem, że gdy to się zacznie kręcić to lawina ruszy i mogę nawet mieć nadmiar klienteli, którą ciężko będzie obsłużyć (o zyskach wtedy już nie wspominając…), co dodatkowo mnie dobija, bo jest niemal w zasięgu ręki… Internet to potęga i to potęga na wyciągniecie ręki. Ale gówno z tego będzie bez reklamy na początek i przeskoczyć tego nie ma jak…

No i siedzę od tygodnia i kombinuję jak koń pod górę, nie widząc rozwiązania. A jestem tak blisko… Chujnia i śrut. Z pomysłu nie zrezygnuję, za bardzo mi się podoba i ma naprawdę solidne perspektywy, ale jeśli szlag wszystko trafi przez to tylko, że tej reklamy mi zabraknie, to będzie mega kanał, z którego się nie wygrzebię.

17
73
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Chujnia biznesowa, czyli teoretyczne miliony w zasięgu ręki"

  1. mesiu, przestań wreszcie pierdolić, wszyscy tu wiemy że to ty pisałeś

    4
    0
    Odpowiedz
  2. Weź się za prawdziwy biznes zamiast zapodawać tutaj wydumane kocopoły. Utrzymanie czterech pracowników, koszt lokalu, serwera jest dla Ciebie wyzwaniem? Powszechnie wiadomo, że najlepszy biznes to projektowanie i montowanie takich zegarków z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.

    8
    1
    Odpowiedz
  3. Zwróć się do naszych braci Słowian zza Buga – internet jest zapierdolony ruskimi trollami, muszą znac jakiś sposób na tani trolling i spaming typu:

    „kupiłem lapka za 1 zł na aukcji komorniczej”

    albo

    „kutas większy o 7 cm”

    2
    0
    Odpowiedz
  4. Generalnie respekt za bycie przedsiębiorczym, ale ciężko się to czyta. Brzmi to tak, jakbyś czuł się oszukany przez rzeczywistość, bo masz zajebisty pomysł, ale ludzie się o nim nie dowiedzą, bo nie masz kasy na reklamę. Jesteś jak babcia, która piecze zajebisty chleb i która siedzi przed domem i narzeka, że gdyby miała piekarnie i piekarzy, to by wszyscy u niej kupowali. Na narzekaniu na rzeczywistość jeszcze nikt nie stworzył porządnego biznesu. Moja rada: nie zakładaj od razu skali globalnej, skup się na sprzedaniu swojej usługi przynajmniej jednej osobie. Jak wystawisz pierwszy rachunek, przekalkuluj sytuację i zdecyduj co dalej.

    9
    0
    Odpowiedz
    1. „Brzmi to tak, jakbyś czuł się oszukany przez rzeczywistość,”

      Nie, tylko wkurwia mnie to, że zawsze się znajdzie jakiś problem z gatunku tych niemal nie do przeskoczenia.

      „Moja rada: nie zakładaj od razu skali globalnej,”

      Kiesy to właśnie jest na małą skalę. A na jeszcze mniejszą traci rentowność. Zaś czy sprzedasz towar 1 osobie czy 1000 osób, najpierw musisz ponieść praktycznie wszystkie koszty.

      0
      0
      Odpowiedz
  5. Mesiu napisał kolejną chujnię, żeby był ruch na stronie? 😉 Pamiętaj, że przy rozkręcaniu interesu jest jeszcze zdrowie. Wielu o tym zapomina zwabieni zarabianiem pieniędzy a potem są nerwice czy depresje bo sporo nerwówki kosztuje utrzymanie wszystkiego w całości a przecież zdrowie to podstawa. Nie masz zdrowia to masz spadek wydajności, wszystko ciebie przytłacza, nie jesteś kreatywny, plujesz jadem na bliskich, skracasz sobie długość życia itd. Ja mam takie właśnie problemy ze zdrowiem to wiem jak to jest i nie jest to nic dobrego. Zamiast coś robić to czasem jak zombie siedzę i niemalże wegetuje. Ale wracając bardziej do tematu, miałem kiedyś też pomysł na e-handel, ale siana na to nie miałem, chociaż można by pewnie je zdobyć, może z dotacji UE by się udało tyle, że właśnie co z tego, jak z drugiej strony niestety konkurencja jest już obecnie tak duża, że nie widzę nawet sensu próbować. Nie dosyć, że nasze rodzime firmy się tym zajmują to jeszcze coraz więcej ludzi z Chin kupuje produkty więc mogła by być z tym mega chujnia by w ogóle wystartować. Tak więc, trzeba się naprawdę dobrze zastanowić nad tym by w ogóle podejmować jakiekolwiek ryzyko, ale to wiesz. To tyle i pozdrawiam.

    0
    0
    Odpowiedz
  6. Weź ludzi na umowę o dzieło, nie płać im 4 miesiące, ściemniaj że już zaraz, już jutro, a na koniec zwolnij. Oczywiście umowa ustna, potem jak pójdą do Sądu to ściemniaj że nigdy ich nie widziałeś.

    A tak serio…
    Dofinansuj się tj. kredyt albo wspólnik.

    1
    1
    Odpowiedz
  7. Szacun za to, że przynajmniej nie kombinujesz na jakichś dotacjach unijnych (to w sumie materiał na osobny wpis na chujni). Albo nie chcesz brać praktykantów za darmo tylko jak normalny człowiek czyli koń pod górę chcesz uczciwie płacić za pracę. Mam nadzieję, że Ci się powiedzie. Już lepiej być napalonym startapowcem niż zjebanym Januszem stulejarzem biznesu.
    Nie wiem co to jest za biznes, ale nie potrafię sobie wyobrazić co to jest za ehandel gdzie od razu potrzebujesz 4 pracowników? Po co? będziesz sprzedawał fortepiany i ktoś je na pocztę musi nosić do wysyłki? A może sprowadzał koce z Chin i każdy pracownik trzyma za jeden róg a Ty sprawdzasz czy te chińskie koce nie mają dziur? Dlaczego nie możesz Autorze ogarnąć wszystkiego sam na początek? Oczywiście nie wiem ile w tym prawdy, bo wyczytałem w internetach, ale ponoć Gołębiewski (ten od cukierni Tago) zaczynał od rozwożenia wafli do lodów na rowerze bo nie było kasy na samochód. Jak on dał radę to i Ty dasz radę.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. „Dlaczego nie możesz Autorze ogarnąć wszystkiego sam na początek?”

      Bo sprzedawany towar się nie powtarza, a każdy trzeba opisać, zrobić fotę itd. No i poświęć 10 minut na każdy i przerób tak parę tysięcy produktów (na mniejszą skalę się nie opłaca)… Do tego jeszcze pakować w paczki i zamówienia odbierać, jakąś reklamę skombinować, towar zamówić i odebrać…

      „Oczywiście nie wiem ile w tym prawdy, bo wyczytałem w internetach, ale ponoć Gołębiewski (ten od cukierni Tago) zaczynał od rozwożenia wafli do lodów na rowerze bo nie było kasy na samochód.”

      Nawet jeśli, to był wtedy 1966 rok. Były inne czasy. No i chyba miał kogoś do pomocy albo gotowy towar kupował, bo przecież nie robił kilku rzeczy na raz.

      0
      1
      Odpowiedz
      1. Tu Gołębiewski, a w zasadzie dla ciebie pan Gołębiewski, patałchu. Nie do końca tak było. Rozwoziłem wafle ale tak naprawdę rozwoziłem podpaski maxi dla kobiet i dawałem im się przejechać moim rowerem bez siodelka za drobną opłatą. tak rozwinąłem biznes.

        1
        0
        Odpowiedz
  8. Może Mesio coś doradzi jak biznes prowadzić i skąd tanią siłę roboczą wziąć?

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Jak to skąd? Patałachy pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego same lezą jak ćmy do lampy. A gdy, tak dla jaj, Pan twój każe bramę uchylić (i zaraz zamknąć, coby tępe ryje gębami z impetem zaryły), to się robi przed nią kocioł jak przy wejściach do dyskontów w czasie wyprzedaży. /Mesio

      PS. A na biznes, patałachu, to trza najpierw mieć kasę.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem Panwaszem, nie mieszkałem w willi za dwie bańki z Mercedesem i miejscem dla kuca, też zastanawiałem się, skąd wziąć kasę i co rozkręcić. Podpierdalałem w marketach co się dało i opychałem towar po rodzinie i znajomych. Kiedy juz każdy spierdalał na mój widok uznałem że czas na prawdziwy byznes. Wziąłem plecak, jebnąłem setę i ogóra, wytarłem mordę w rękaw i zacząłem być przedstawicielem handlowym Amway. Chodziłem od drzwi do drzwi, przeważnie dostawałem wpierdol, ale trafiłem raz na starszego miłego pana, który wyjaśnił mi to i owo. Podarował ozdobną apaszkę i jedwabne rajstopy. Zawsze częstuje mnie winem i soczystymi owocami. Zrozumiałem, że pieniądze to nie wszystko, ważne jeszcze co się robi. Ja znalazłem swoje powołanie. Jestem profesjonalną męską kurwą. A LWF? To przykrywka…

        3
        0
        Odpowiedz
  9. Wyjaśnijcie mi skąd 60 komentarzy negatywnych, na razie uznaję, że po prostu zawistne z was chuje.

    2
    0
    Odpowiedz
  10. Osiołkowi w żłoby dano… To be continued

    0
    0
    Odpowiedz
  11. 20 sprzedaży dziennie i 4 pracowników? Niezła chujnia 🙂

    0
    0
    Odpowiedz
    1. 20 czy kilka tysięcy, zależy króra osobowość się uaktywni… Beautiful Mind po prostu…

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Biliony mówisz… A jak myślisz biznes ma się rozwijać jak nir ma reklamy ? Żeby biznes był wart czegoś musi być samowystarczalny. Miliony ? A co z kosztami, konkurencją, kosztem pozyskania klienta czy retencją. Każdy myśli że biznes to psikuś. Ciekawe po co studiujemy MBA w UK/US wydając po 250tyś za semestr…

    1
    0
    Odpowiedz
    1. „Ciekawe po co studiujemy MBA w UK/US wydając po 250tyś za semestr…”

      Bo kto umie, praktykuje.
      Kto nie umie, naucza, znajdując naiwnych baranów.

      1
      2
      Odpowiedz
  13. Kurwa, przyszly rockefeller na chujni sie wypowiada. Tego jeszcze nie bylo xD

    0
    0
    Odpowiedz

Po co te dzieci?

Zawsze zastanawiały mnie głupota niektórych kobiet, które decyduja się na posiadania potomstwa kiedy nie są w stanie zapewnić mu odopowiedniego bytu. Oczywiście faceci nie są tutaj bez winy, bo sami zdają sobie sprawy z obecnej sytuacji, a mimo to pchają się do rodzicielstwa. Nigdy nie byłem zwolennikiem rodzin wielodzietnej. Najgorsze chujostwo jakie tylko może być. Oto niektóre motywy jakie kierują się przyszli, tak zwani, rodzice:
– może nie wyszło mi w życiu, ale za to wyjdzie mi dziecko
– jest mi zajebiście źle, ale za to dziecko da mi szczęście
– Dlaczego nikt mnie nie słucha, nie szanuje i nikt się ze mną nie liczy? Wiem! Zrobię sobie dziecko! Ono będzie musiało mnie szanować, słuchać i się ze mną liczyć!
Trafia mnie szlag, kiedy widzę ciężką sytuację rodzinną, bo dzieci nie mają nowych butów, bo nie mają nawet czasem co jesć itd. W takim razie po chuja się je wogóle robiło? Jaki to ma sens? A może pozwolimy im przyjść na świat dopiero, kiedy będzimy w stanie zapewnić mu godne życie oraz wsparcie emocjonalne i miłość? Nie kurwa. Zdecydowanie woli się powiedzieć: „Dziecko da mi szczęście” Okej. Zajebiście. A co Ty dasz dziecku? W tym wypadku dzieci są traktowane dokładnie jak jakieś psy, zwierzęta a nawet i przedmiot,y skoro przyszły „rodzic” widzi w rodzicielstwie jedynie swój interes. Czy ludzie są naprawdę, aż tak tępi? Dla mnie jest to oczywita rzecz, że kiedy się klepie biedę, to nie zabiera się za robienie bachorów. Z ekonomicznego punktu widzenia. dzieciak jest jedną wielką bombą strat finansowych. Albo to wszyscy wokół mają kibel we łbie, albo to ja jestem oświecony. Bardziej jednak skłaniam się do do opcji numer jeden

124
30
Pokaż komentarze (33)

Komentarze do "Po co te dzieci?"

  1. „Czy ludzie są naprawdę, aż tak tępi?”

    Tak. /Mesio
    PS. Nie ma PS-a, jest prawie 3 w nocy…

    10
    1
    Odpowiedz
  2. Jak to po co? A co powie ciotka, wujek, babcia, mama z tatą, ksiądz, sąsiadka, znajomi i nie wiadomo jacy jeszcze Janusze od doradztwa życiowego. Kogo to obchodzi, że forsy nie masz, dachu nad głową, jeździsz hulajnogą czy chodzisz w połatanych gaciach, dziecior ma być aby naród bezmózgich cebulaków czasem nie wymarł i kolejne pokolenia mogły w beznadziei ciągnąć ten bezsensowny żywot, ucząc klepania tej samej biedy swoje dzieci. 😉
    W niewoli tylko patałachy się rozmnażają. 😉

    19
    3
    Odpowiedz
  3. Tal tak tak! W końcu chujnia z którą w 100% sie zgadzam. Brawa dla Ciebie chujowiczu.

    15
    1
    Odpowiedz
  4. My 10 lat temu zdecydowaliśmy siè tylko na jedno dziecko i widzàc jak ci co majà dwòjkè lub tròjkè dzieci stèkajà że ciàgle brakuje kasy na wszystko (mimo 500+), że cièżko z opiekà, że to i sramto i owamto ,to nie żałujemy że mamy jedno dziecko.

    9
    1
    Odpowiedz
  5. Słuchaj Gimbusie!

    Kobietą w pewnym wieku zaczynają „tykać jajniki” i wiedzą, że albo teraz albo wcale, więc normalne, że biorą co dają. Ty i twoi koledzy z Gimbazy nie wiedzą, że żyje się tylko raz i pewne rzeczy mogą przejść koło nosa.

    Z czasem zrozumiecie, oczywiście poza zjebami którzy:
    – wezmą „mocarza”
    – skoczą na baniak łamiąc kręgosłup
    – rozpierdolą się na chińskim motorku

    Oczywiście zawsze jest wybór, ale jaki to jest wybór to zaraz lepiej objaśni niejaki Mesio (też zjeb pierwszej wody, tyle, że inny niż wy gimbusy)

    12
    7
    Odpowiedz
    1. „Oczywiście zawsze jest wybór, ale jaki to jest wybór to zaraz lepiej objaśni niejaki Mesio (też zjeb pierwszej wody,”

      Dla ciebie PAN zjeb, patałachu… 😛 /Mesio

      PS. I w takiej konstrukcji zdania, pisze się ‚kobietom”, a nie „kobietą”, głąbie.

      Na pohibel dislektikom.

      4
      0
      Odpowiedz
  6. Socjalizm=niszczenie rodziny.
    Tyle w temacie.

    2
    3
    Odpowiedz
  7. „Dla mnie jest to oczywita rzecz, że kiedy się klepie biedę, to nie zabiera się za robienie bachorów. Z ekonomicznego punktu widzenia.” a 500+ to co? Narobić kilkoro dzieci i mieć co najmniej 2000+ od państwa, hehehe. Część z tych pieniążków pójdzie na jakieś pierdoły np. kupi się komputer dla dziecka do nauki chociaż tak naprawdę to będzie komputer dla rodziców. Poza tym wśród kobiet te dzieci się ma często dlatego bo przecież co ludzie powiedzą? Wszyscy mają a ja nie? Nie mogę być przecież gorsza i tyle.

    7
    2
    Odpowiedz
  8. Jedno i drugie. Ludzie z natury to egoiści i nawet dzieci posiadają dla właśnej próżnej, egoistycznej przyjemności (zwłaszcza kobiety pod wpływem bomby hormonalnej). Ludzie przez posiadanie dzieci przede wszystkim: 1. dowartościowują się, 2. szukają na siłe sensu życia, 3. chcą się pochwalić – zwykłe próżniacze instynkty. Też tym wszystkim gardzę mocno. Aha, i jeszcze jedno – nie wymagaj od pospólstwa powstrzymania instynktów – hołota się rozmnaża jak robaki, ale tylko nieliczna elita (taka jak ja i Ty) to zrozumie. Pozdrawiam.

    19
    3
    Odpowiedz
    1. No i co tak minusujecie ? Przecież sama prawda.

      1
      0
      Odpowiedz
  9. Chłopie, jakby każdy tam myślał to już dawno byśmy wyginęli.

    5
    10
    Odpowiedz
    1. „Chłopie, jakby każdy tam myślał to już dawno byśmy wyginęli.”

      U czy to by było faktycznie takie złe…? /Mesio
      PS. PS-a nie będzie.

      4
      1
      Odpowiedz
  10. TTTTTTTAAAAAAAKKKK!!!! Szkoda, że nie mam skilla dawania 100łapek w górę :/ To jest to co najbardziej irytuje mnie w życiu. Nie wiedzą jak nadać mu treść to robią dziecko by mieć co robić – co za chujowe błędne koło! I to „mieć dziecko dla siebie”, a nie „być” dobrym rodzicem, mieć idee itp. Najpierw zrozum życie, zastanów się czy warto je przekazywać, czy twoje geny się nadają itp. Jak można z przekazywania życia czynić jego treść gdy poza tym ma się pustkę. No wkurw mnie dusi. Jebany popęd. Ile dzieci jest z wpadek, ile wymuszonych bo tak trzeba, ile bo ktoś nalegał, ile rodziców się nie nadaje. I to 500+ zniszczyło selekcję naturalną która wykluczała tych co nie powinni mieć dzieci. Wgl mało to nas po świecie chodzi? Wszędzie tłumy zasrane. Tak cholernie nienawidzę sprawy, że się gotuję i mogłabym hejtować całą noc. Sama usłyszałam od ojca, że nie chciał mieć dzieci ale mama nalegała i jak idzie się domyślić ojciec w dupie nas ma, hajs daje tylko. Wgl KK każe mieć małżeństwom dzieci, więc jako, że ludzkość nie jest chętna żyć dziewictwie to po prostu rodzimy się przez ten jebany popęd, przymus. Pułapka i błędne koło. Pa

    19
    1
    Odpowiedz
    1. Tobie bym dał sto łapek w górę. Bez kitu, aż przyjemnie się czyta jakąś ogarniętą kobietę! Poza wszystkim co już powiedziano warto jeszcze dodać do tego, że taka super mamusia i klawy tatuś oczywiście w chuju mając wychowanie swojego bachora, pozwalają mu z reguły na wszystko. Szlag mnie zalewa jak widzę te krowy w marketach wożące bachory w wózkach, nie zwracające uwagi na darcie mordy w miejscach publicznych, wózki na ścieżkach rowerowych, w autobusach, szczanie po krzakach bo się Brajanek nie wysiusiał przed wyjściem na spacer i tak mógłbym wymieniać od zajebiania. I potem od gnoja, któremu matka pozwala rękami gówna na trawniku dotykać, wyrasta młody szczyl, który nie myje rąk po sikaniu a potem dorosły pierdolony kucharz, który szykując potrawę w restauracji robi to rękami po sraniu a potem w tym pojebanym łańcuchu na końcu sraczki dostają często niewinni klienci.

      2
      0
      Odpowiedz
  11. Nie uogólniaj i nie dramatyzuj, a co powiesz na przykład z życia, rodziny z siedmiorgiem dzieci, każde z nich w życiu dorosłym zajmuje się dziś czymś innym, ponadto każde ma inne zainteresowania. Rodzice na medal, bo nawet jak czegoś nie rozumieli(prości ludzie z ciężką sytuacją finansową), to akceptowali, wspierali, rozumieli. Jutro piję Golden Locha z ich starym. Panie Antoni, o 18 u mnie…

    4
    4
    Odpowiedz
    1. Powiem, że sąsiedzi musieli dostawać kurwicy jak gnoje dorastały.

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Dokładnie ! Popieram w stu procentach.Szkoda tylko potem tych dzieci patologicznych rodziców

    9
    1
    Odpowiedz
  13. Jestem za. Twoja stara powinna cie wyskrobac. Byłeś jedna wielka bomba strat ekonomicznych i do tego nieudacznikiem.

    8
    9
    Odpowiedz
  14. Dzieci mają być po to ,żeby powstrzymać depopulacje i nwo. Muslimy rozmnażają się na potegę. Mogą mieć kilkanaście żon i z każdą kilkanaście dzieci.Nie jesteś w temacie nwo, depopulacji, i zagłady białej rasy. Takie myślenie jak twoje może przyczynić się do upadku ludzkości (muslimów nie nazywam ludzmi). Żeby w Polsce był dodatni przyrost naturalny 2 osoby (koleś i kobieta) muszą mieć co najmniej trójkę dzieci, jeśli będą mieli dwójkę przyrost będzie zerowy. Powstrzymanie nwo to zajebisty powód żeby mieć dzieci. Z ujemnym przyrostem naturalnym za kilkadziesiąt lat w Polsce będzie mieszkało kilka milionów polaków , a dodatkowo zadłużenie kraju będzie większe. Kilka milionów osób nie spłaci tych bilionów, a to doprowadzi do bankructwa Polski i wtedy chazarowie stworzą Judeopolonie. Po twojej chujni stwierdzam ,że nie masz pojęcia o czym piszesz bo nie wziąłeś pod uwagę wielu aspektów związanych z tematem, które wymieniłem.

    7
    8
    Odpowiedz
    1. Takie rasistowskie patałachy jak Ty tym bardziej nie powinny mieć dzieci. A jeśli je masz(choć pewnie Cię nie stać) to mi ich szkoda szpecu od nwo, co się głupot w necie naczytał i myśli, że może komuś mówić co ma robić a co nie. Po za tym jeśli to ma być powód do posiadania dzieci to ja serdecznie dziękuję. 😉

      3
      3
      Odpowiedz
  15. Też tego nie rozumiem, po co mieć dzieci? Z tego to widzę, to większość osób to z wpadki i żyją jak gówna.

    9
    1
    Odpowiedz
  16. Poczytaj o instynkcie podtrzymywania gatunku patalachu

    4
    2
    Odpowiedz
  17. Noi to nie zawsze tak jest ja np. mam pieniądze ze moglbym 10 dzieci miec. No ale pieniadze to jest ta jedyna rzecz jaką mam.. ;/

    0
    5
    Odpowiedz
    1. I tu sprawdza się powiedzenie,że bogaci ludzie nie są szczęśliwi. Dobrze,że nie jestem za bogata 🙂

      1
      3
      Odpowiedz
      1. Biedni raczej też nie są szczęśliwi…

        5
        0
        Odpowiedz
  18. Mam takie samo zdanie, ludzie mają w głowach gówno zamiast mózgu najprawdopodobniej. I jeszcze później liczą, że będę wspierać te bachory, które w swej bezmyślności wyprodukowali bo oni są biedni i nie dają rady.

    8
    2
    Odpowiedz
  19. Tak jest ten świat zbudowany. Pomocnik na budowie wraz ze sprzątaczka na pół etatu produkują dziecko któremu nie są w stanie zapewnić ani wykształcenia ani dobrego finansowego startu w dorosłe życie i w ten sposób produkują kolejnego robotnika. Gdyby dzieci mieli tylko ludzie zamożni, to nie byłoby komu pracować fizycznie w tym kraju, a ty pisał byś na chujni że gdzie nie pójdziesz to sami Ukraińcy i Rosjanie.

    12
    1
    Odpowiedz
    1. Ej,ale od sprzątaczek to się odpierdol. Moja mama sprzątała i wychowała mnie na porządnego człowieka! Nie to co teraz, gówniarze mają wszystko i w dupach się im przewraca.Nie mieliśmy prawie nic a mimo to byliśmy szczęśliwi.

      11
      1
      Odpowiedz
      1. Społecznie postrzegany „porządny człowiek” raczej nie przeklina. Zresztą, to nie tobie oceniać czy jesteś porządny czy nie. To raczej powinna być opinia osób postronnych.

        0
        1
        Odpowiedz
  20. Pewien pacan który sie zwie „rafalinformatyk” z demotów, zareklamował tą zacną stronę tam, i od teraz pełno debilnych i lewackich wpisów na tej stronie jest..

    6
    4
    Odpowiedz
    1. A ja sie zgadzam z Tobą i nigdy nie wybaczę rodzicom, że mnie poczęli oferujac biedę i brak perspektyw. Nie stać ich było na dobry start dziecka to trza było wkładać gumki albo skrobać. Ja swojemu dziecku takiej krzywdy nie zrobię…

      6
      2
      Odpowiedz
      1. Też miałam chujowe dzieciństwo, moi starzy nie powinni posiadać potomstwa. Szkoda, że korzystanie z umysłu boli niektórych.

        0
        0
        Odpowiedz
  21. Albo „Bog dal dziecko to I da na dziecko” katolicka wersja „jakos to bedzie, pomysle jutro”, Scarlet;)

    7
    1
    Odpowiedz