Srające Koty

Zacznę od tego, że mieszkam za granicą w domu z ogrodem. Mniejsza z tym gdzie dokładnie. Problem tyczy się niektórych kotów oraz ich właścicieli. Otóż sąsiedzkie koty nagminnie przychodzą wysrać się w moje warzywa i owoce które sobie posadziłem. Nie ma dnia żebym nie musiał latać ze szpadlem po ogrodzie wypierdalając tą kocią breję z kapusty czy rzodkiewki. W niektórych miejscach tak jebie amoniakiem że człowiek nie czerpie nawet przyjemności wychodzą na ogród. Jak tylko widzę sierściucha na ogrodzie tak od razu gonię a im częściej gonię tym częściej przychodzą po prostu się zesrać albo wyszczać. Aczkolwiek jeśli nie gonię jest to też przychodzą więc jest to bez znaczenia. Tak czy inaczej problem nie kończy się tylko na samych kotach ale tyczy się również i właścicieli. Sąsiedzi, którzy mają koty nie widzą w tym żadnego problemu gdy kot chodzi po cudzej posesji i niszczy rośliny czy czasem nawet ozdoby ogrodowe. Uwagi i dyskusja nie daje żadnych efektów. Ciągle ta sama śpiewka, „bo kot chodzi swoimi drogami i ma prawo oznaczyć swój teren”. Gdybym tak puścił psa ze smyczy a ten wpierdolił by się komuś do mieszkania / ogrodu i zesrał na ziemię tak zaraz skończyło by się to przyjazdem policji. I słusznie bo coś takiego było by lekkim przegięciem. Jednak w przypadku kotów wszystko jest ok. Kot w tym pierdolonym kraju ma więcej praw niż człowiek.

Tak czy inaczej, pałka się przegła. Odkopałem z gratów na poddaszu starą procę. Nie jest zbyt silna tak więc zabić nie zabije. Ba, nawet nie przebije skóry, ale jak jeszcze raz zobaczę rudego skurwysyna jak sra mi w moje rośliny to jak zasunę drewnianym korkiem w dupsko tak się zadymi i może więcej nie przyjdzie! Niech kurwa sra u siebie!

Ale to jest właśnie to… że tutaj kot w swoje nie narobi tylko przyjdzie najebać w czyjeś.

Ehh, śrut w kocią dupę.

91
35
Pokaż komentarze (60)

Komentarze do "Srające Koty"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Mam ten sam problem, zabije pierdolonego kota jak go złapie…. Zawsze w nocy sra mi tak samo na trawnik.

    1

    6
    Odpowiedz
  3. śrut w twoją

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Zajebałbym te koty i po kłopocie, niestety Państwo polskie jest zjebane i można pójść siedzieć za taką głupotę

    0

    5
    Odpowiedz
    1. Sam jesteś zjebany
      Koleś napisał, że mieszka zagranicą!

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Siebie zajeb świat zyska

      1

      0
      Odpowiedz
    3. Za dużo Uwagi się naoglądałeś.

      0

      0
      Odpowiedz
    4. O żesz kurwo

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Jak chłopczyk z procą będzie się czaił xD

    0

    2
    Odpowiedz
  6. „Zesrać i zeszczać”, to jest język pańszczyźnianego chłopstwa . Oduczcie się tego…

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Pisze się zejszczać.

      1

      1
      Odpowiedz
  7. Ty chuju jebany ! To Ty tam sie wpierdolilełeś na tereny zwierząt, więc podaj adres a Ci rozkurwie tępy ryj.

    8

    2
    Odpowiedz
    1. Dobry kot to martwy kot.
      Koty sa glupie I nie potrzebne.
      Przyjedz do arizony .

      .Baca.
      Phoenix. Az .USA.

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Jesteś nienormalny jak można strzelać z procy do kotów.
    Masz nie równo pod sufitem .
    Mam nadzieje ze już nigdy nie skrzywdzisz żadnego zwierzęcia.

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Koty nie powinny mieć praw.

      0

      1
      Odpowiedz
  9. Jesteś prymitywny. Jeszcze bardziej niż ja sam.

    3

    1
    Odpowiedz
  10. A jakbyś posadził rośliny, których zapachu koty nie tolerują, to możeby nie pprzychodziły.

    3

    0
    Odpowiedz
  11. Masz darmowy nawóz powinieneś zapłacić sąsiadowi nikczemniku

    6

    1
    Odpowiedz
  12. Sraj na koty!! Spuszczaj się. Ah

    2

    2
    Odpowiedz
  13. Mozesz kupić wiatrowkę i strzelac. Jak te koty bedą znikac wlascicielom w dziwnych okolicznosciach, to bedą je trzymac w domu

    2

    3
    Odpowiedz
    1. Strzel se w pusty łeb kutafonie

      1

      0
      Odpowiedz
  14. Stary… powiem Ci tak: różne rzeczy można mówić o kotach, ale kot… nigdy nie pokaże gdzie są narkotyki 🙂

    1

    4
    Odpowiedz
  15. Wystaw dupsko za plot pod oslona nocy i postaw taki totem zeby az sie koty przygaly ze smrodu

    5

    0
    Odpowiedz
  16. Pierdol UK i przeprowadz sie do jakiegos bardziej przyjaznego kraju.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Tylko patriotyzm i Wielka Polska.

      -1

      1
      Odpowiedz
  17. A Ty co ? Srasz jak krowa po krzakach i wielca ooo jaki to ja fajny… Kurw sie kurwiszonie !

    3

    1
    Odpowiedz
  18. Łoo ty gnojku jeden obsrany, zostaw koty zajmnij się doglądaniem swojej brukwi prostaku niemyty.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Ludzie którzy kochają koty bardziej, niż ludzi to patologia.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Ludzie to kurwy ja kocham koty

        0

        0
        Odpowiedz
  19. Chuj z tjebja.

    3

    1
    Odpowiedz
  20. Myślę, że Twoje podejście jest prymitywne.

    0

    1
    Odpowiedz
  21. Następny komentarz będzie chujowy.
    Poprzedni komentarz to dno.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. A wyobraź sobie co by powiedzieli gdybyś takiego kota na swojej posesji chwycił i wyruchal, czy wtedy tez byliby zadowoleni czy może raczej zaczeliby kota pilnować? Może warto sprawdzić.

    4

    2
    Odpowiedz
  23. Ale tak naprawdę kupno psa nie jest złym pomysłem. Budę w ogrodzie postawisz , tylko z trawki będziesz musiał fekalia sprzątnąć, jednak lepsze to niż obsrana kapusta.

    2

    2
    Odpowiedz
  24. Ej serio po tej planecie chodzi taki zjeb którego sensem życia jest dodanie pod każdą chujnią tego gówna?!:

    „Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.”

    Tzn ziomek nie bierz tego do siebie ale zajmij się czymś innym bo to ci nie wychodzi…

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

      3

      0
      Odpowiedz
  25. Mam proste rozwiązanie Twojego problemu. Kup wiatrówkę (pistolet lub długa lufa), ładowany przez napinanie mechanizmu lub na nabój CO2. Na wiatrówki nie trzeba pozwolenia. Jesteś na swoim terenie. Jakim prawem ktoś nieupoważniony na niego wchodzi!? Jebany sierściuch wejdzie Ci na ogród to odjeb z wiatrówki i po problemie! Truchło zakop, będzie użyźniać ziemię pod warzywa. Zjeb – sąsiad nawet nie skapnie się co stało się z jego jebanymi kotami. Pozdrawiam, brachu

    1

    6
    Odpowiedz
  26. Nie lubisz zwierząt, chuju polskiej emigracji? Ponglisz u ciebie gwizda. Idź się tasuj.

    4

    0
    Odpowiedz
  27. Ksz… Ksz.. Kszon… Scheisse… Kszondamy sofort – my wypendzeni pszes Polnische-Litauische Wehrmacht – swrotu naszyh utraconyh majontkuw. Od Ordensburg Marienburg poczonwszy… /Deutscher Orden

    1

    0
    Odpowiedz
  28. 29 spierdolin chce sprzątac kocie gówna z trawnika tego pana

    1

    4
    Odpowiedz
  29. Czlowieku, zwierzeta to ty szanuj i nie krzywdz!!! Masz problem to gadaj z wlascicielem! Co zwierze ci zawinilo ze ma debila wlasciciela?

    4

    0
    Odpowiedz
  30. A nie można by tych gówien dostarczyś do sąsiadów w nocy? Na przykład za pomocą wspomnianej procy?

    5

    1
    Odpowiedz
  31. Zasadź sobie borówki czy cokolwiek co ptasoiry lubią. Zaczniesz doceniać koty.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Następny komentarz będzie chujowy
    Poprzedni komentarz to dno.

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Sam jesteś srajacy kot. Podziękuj właścicielom, że je wypuszczają samopas (tylko debil pozwala własnemu kotu biegać po okolicy, z wielu powodów nie powinno się tego robić).

    1

    0
    Odpowiedz
  34. A mnie wkurwiają srające cwele jak Ty w kibelkach wielkości pudełka moich zegarków (ceny zaczynają się od 70 tyś Euro)…

    5

    0
    Odpowiedz
  35. śrut w twoją dupę. przykryj warzywa i nie męcz dupy lusziom, bo koty są wolne i nic z tym nie zrobisz

    1

    0
    Odpowiedz
  36. Ten komentarz, jeśli go ten cudowny, wcale nie mizogin, wspaniały moderator w ogóle kiedyś opublikuje (bo ostatnio sobie w kulki leci z komenatrzami), brzmieć będzie tak: podziękuj właścicielom, że wypuszczają koty i celowo na twój śliczny ogródek, bo im się nie chce kuwety w domu czyścić, a potem ogrodz sobie ten ogródek, wysokim plotem, zeby wstępu nie mialy, wszedzie tam gdzie masz ziemię zamiast trawy zakryj czyms, a dookoła zasadź to zielsko ktore capi pomarańcza, jest takie, nie lubia tego zapachu. A sąsiadom posiej w ogródku kocimietke. Sprawa załatwiona 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Kup wiatrowke, ja taka mam i sobie nia do kotow, ptakow strzelam. Krzywdy nie zrobi ale zwierzaki zapamietaja. Walther p99

    1

    3
    Odpowiedz
    1. W łeb sobie strzel z tej wiatrówki buraku

      0

      0
      Odpowiedz
  38. i dobrze Ci tak

    0

    0
    Odpowiedz
  39. Jebnij go wiatrówka więcej nie przyleci. Ja tak robię jak moja suczka ma cieczke. Jeden tak dostał że kulał przez tydzień i był święty spokój.

    0

    2
    Odpowiedz
  40. No cóż, mam nadzieję, ze dostaniesz z procy w swoj zakuty łeb

    3

    0
    Odpowiedz
  41. Kocham Klaudię Jachirę

    4

    -1
    Odpowiedz
  42. Podobno pomaga powieszenie na płocie gumowego węża zabawki. Koty spierniczają w popłochu.

    1

    1
    Odpowiedz
  43. To jest mój kot i tylko ja go będę pierdolił!

    2

    2
    Odpowiedz
  44. Właśnie rozstałem się z moja loszka, 8 lat razem i wszystko w pizdu, wiecie dlaczego?
    Z POWODU YEBANEGO KOTA.
    AKT 1 PROLOG
    Na wstępie pragnę zaznaczyć, że ja naprawdę zawsze lubiłem zwierzęta, ba pochodzę z okolic wsi i zwierzęta były nieodłącznym obrazkiem codziennego życia. Na studiach zamieszkałem z dziewczyna z którą spotykałem się jeszcze w liceum. Po jakiś 3 latach mieszkania razem ona stwierdziła że chce mieć kota, bo jej koleżanka z roku (jebana kociara) ma kilka i jednego musi oddać a on ją bardzo lubi, tuli się i w ogóle rzyga tęczą na jej widok. Ja osobiście zawsze wolałem psa mieć w domu no ale chuj tam, czasami trzeba iść na kompromisy. I tak zaczęła się podróż Froda do Mordoru. Przygody Oliwiera Twista to tam chuj przy tym co się zaczęło odpierdalać w moim życiu przez tego kota.
    AKT 2 – OGÓLNE SPIERDOLENIE
    Zacznijmy od tego, że kot ten był przyzwyczajony do żarcia rodem z restauracji, bo jego pierwsza właścicielka (jebana kociara) kupowała mu tylko wyselekcjonowane mięso, jeździła na drugi koniec miasta po świeżą rybę, bo Pan Koteł tylko taką reflektuje w swoim majestacie i gardzi podmięsem z puszek whiskas. No i oczywiście moja musiała kontynuować festiwal spierdolenia i przejąć pałeczkę od jej psiapsiuły. Kot też widać przyzwyczaił się do takiego jadłospisu. Raz jak chciałem mu dać kawałek mielonego to spojrzał na mnie niczym ta ostatnia idiotka z youtuba na gościa który zarabia mniej niż 2000 na rękę. Obstawiam, ze gdyby ten kot był większy to wstałby na dwie łapy i zajebał mi liścia na odmułkę.
    Dobra idziemy spać, mam ochotę na sexy z locha. Locha w sumie też nie oponuje. No i zaczynamy bajlando w poziomie, a tu nagle wjeżdża z buta generał futrzasta spierdolina i jeb mi pazurami w plecy. Aż podskoczyłem z tym małym gównem na plecach. Żeby tego było mało to locha zaczela na mnie drzeć mordę abym nie wierzgał bo jeszcze spadnie i coś mu się stanie. Jezus już pomijam fakt, że koty zawsze lądują na 4 łapy, ale jebany Jinx urządził sobie na moich plecach rodeo a tamta jeszcze o niego się bardziej martwi. WTF.
    AK 3 – KONTROFENSYWA
    Inna sytuacja, piątek, moja robi babski wieczór. Winko, Myslovitz z gramofonu, ekologiczne ciasteczka owsiane na dojebkę i kot spierdolix w centrum uwagi. Wpadła również pierdolnięta kumpela – kociara – od której Pan Koteł do nas przywędrował.
    PS. Imię Pan Koteł nie jest zmyślone, on serio się tak nazywał.
    Robię sobie posiłek w kuchni ponieważ mojej starczyło tylko czasu i weny aby ogarnąć takowy dla zwierzaka. Chcąc nie chcąc słyszę pierdolenie niewiast w dużym pokoju, moją uwagę przykuły zwłaszcza słowa koleżanki kociary, która zwracala się do mojej loszki
    – NO Basia powiem Ci, że kot to jest najmądrzejszym zwierzęciem na świecie, to pan i władca ognisk domowych, prawdziwy drapieżca i salonowy łowca. Jednak musisz o niego dbać
    – No ale ja dbam o niego i kocham go motttzno, PACZ NAWED RYBKIE DLA NIEGO SMAŻE
    – BARBARA TO ZBYT MAŁO ZAKLINAM CIĘ. Pamiętaj, że to nie ty wybierasz kota, a kot Ciebie. Jeśli nie będziesz o niego odpowiednio dbać to pewnego dnia odejdzie!
    – TO CO MAM ROBIĆ? DO DIASKA!?
    – Po pierwsze musi mieć wystarczająco dużo zabawek, jestem gotowa się poświęcić i odsprzedać ci część moich, ponieważ moje koty już się nimi znudziły i muszę nabyć nowe.
    – Och jaka ty wspaniała! Oczywiście, wszystko dla Pana Koteła
    Już wtedy mnie ogarniał wkurw bo słyszałem jak ta idiotka robi wodę z mózgu mojej rożowej, która łyka wszystko jak młody pelikan. Jednak to jeszcze nic, w dalszej części rozmowy Kociara stwierdziła :
    – Poza tym kot to nie pies, który ma swoja budę i mu wystarczy, to pan i władca przestrzeni, prawdziwy arystokrata wśród zwierząt domowych, powinnaś mu wydzielić specjalnym pokój w którym będzie mógł panować, niczym Simba w królu lwie.
    Myśle, nie no, ochujała, odjebało jej od siedzenia z samymi kotami 24h na dobę. Jednak, o zgrozo, moja locha dalej słucha uważnie. Nie wiem czy to winko fresco jej uderzyło tak do łba czy pranie mózgu tak szybko postępowało ale ja już nie mogłem słuchać tego pierdolenia. Wszedłem do pokoju i zapytałem czy zdaniem kociary powinienem przepisać oszczędności na Pana Koteła i wynająć mu radcę prawnego w razie naszego wypadku losowego.
    Kociara spojrzała na mnie jak Korwin na bezrobotnego na zasiłku. Chwile później stwierdziła :
    – Dziwie się Basiu, że Pan Koteł miał tyle cierpliwości aby przebywać w tak antykociej atmosferze w tym mieszkaniu.
    CZO KURWEWNS?! XD
    Poszedłem do sypialni. Myślę – a olać to wszystko – tak mówiłem sobie w głowie do momentu aż zobaczyłem kota leżącego na pościeli. Na początku postawiłem na przekaz werbalny w rozmowie z nim :
    – wypierdalaj stąd – kot nic, nawet nie mrugnął.
    Następnie postawiłem na zdecydowanie działanie. Próbowałem ręką zepchnąć szumowinę z pościeli, a ten mały futrzak najpierw zafurkał, a następnie mnie ugryzł.
    – O TY KURWIU MAŁY!
    Myśle – o nie kurrrr, teraz zrobie show, Neil Patrick Harris by się nie powstydził takiej gry aktorskiej. To zaczynamy. Loca cały czas w dużym pokoju z kociarą i resztą ekipy, poszedłem do kuchni, wziąłem trochę sosu z patelki, posmarowałem nim kotu łapki, potem upieprzyłem pościel i lecę z tematem na voulme 10 :
    – TY SKURWIBĄKU, COŚ TY ZROBIŁ HURR DURR!!!
    – Kochanie co się tam stało?
    – WON MI STĄD JEBANY ZASRAŃCU!!! – Następnie chwyciłem kota za chabety i puściłem futrzaka niczym kule do kręgli po parkiecie. Przejechał cały odcinek od sypialni do salonu kończąc ten wspaniały drift słodkim jebnięciem o ścianę.
    Kociara zawał.
    Moja drze mordę i łzy w oczach.
    – CO TY ROBISZ HURRR DURRR!?
    – Patrz co ten kot odjebał! – Pokazuje jej całą ujebaną w sosie pościel.
    Kociara potrzebuje reanimacji, dusi si, nie może wydobyć słowa.
    Jakieś 20 min później babski wieczór się skończył. Nawet komedii romantycznej nie zdążyły odpalić.
    To był dobry dzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    AKT 4 OSTATNI – FINAŁ
    Generalnie ja i moja zarabiamy w miarę średnio ale biedy na pewno nie klepiemy. Każdy ma swoją kasę, jednak mamy tzw. fundusz wspólny z którego finansujemy wspólne sprawy typu rachunki, zakupy do domu i takie tam. Wracam ostatnio z roboty i spostrzegłem że w domu brakuje podstawowych produktów, typu woda mineralna, mleko, proszku do prania i tak dalej. Nie byłem w sumie zły na loszke że sama nie kupiła bo myślę sobie – ciężkie to wszystko będzie, może nie chciała tachać bo i to drobna dziewuszka jest. No nic, facet musi być facet. Wyruszyłem na polowanie do LIDLA.
    Wózek obładowany, dotoczyłem go ledwo do kasy. Dodajmy, że to piątek o godz. 17 był więc było od chuja klientów wszędzie a tylko 2 kasy czynne. Babka liczy moje produkty, taśma cała zajebana. No ale co tam, prędzej czy później i tak to będzie trzeba kupić, a tak za jednym razem sprawę załatwię i odciążę loszke. Ostatni produkt policzony.
    Kasjerka : – 215 zł się należy
    – już sekunda
    Sięgam do portfela i wyjmuje kartę debetową z naszego wspólnego rachunku na życie.
    -Proszę bardzo
    ERROR KURRRR 404
    BRAK ŚRODKÓW BIEDAKU
    -Ale to nie możliwe przecież, proszę jeszcze raz sprawdzić
    Włożyłem kartę drugi raz. TO SAMO.
    – To nie możliwe mówię…
    – Proszę Pana czy ma pan gotowke?
    – Nie mam niestety
    W tym momencie kasjerka gdyby mogła, zajebałą by mnie wzrokiem. Cały ten syf trzeba było spakować z powrotem do wózka, za mną z 20 innych klientów, każdy :
    – HURR DURR, PRZYSZEDŁ DO SKLEPU BEZ PIENIĘDZY, DURR!
    – ILE MOŻNA CZEKAĆ DO JASNEJ ANIELKI?!
    Jeszcze jakaś gruba świnia za mną stała, wózek cały obładowany frytkami, czipsami i innym gównem :
    – BOŻEEEEEEEE, DŁUGO JESZCZE, ŚPIESZE SIĘ!
    Tak oczywiście, już uwierzę że takie tłuste gówno mogło by się gdziekolwiek śpieszyć, chyba tylko do Maca jak burgery w promocji.
    Żeby było śmieszniej, portfel w którym mam swoją kartę zostawiłem w domu, wziąłem tylko tą naszą wspólną. Generalnie wszyscy byli na mnie wściekli, czułem się chujowo i jednocześnie rozkminiałem co się odjebało że nie mogłem zapłacić.
    Przychodzę do domu, siadam przed kompem, sprawdzam środki. Co się okazało? Z karty wyciągnięte rano zostało 750 zł, zostało 30 z hakiem. Co się odjebało? Tylko moja różowa mogła wyciągnąć te pieniądze, ale na co? Przecież rachunki zapłacone zostały na początku miesiąca, WTF.
    Tajemnica rozwiązała się godzinę później, jak moja wróciła do domu.
    TERAZ UWAGA

    4

    2
    Odpowiedz
    1. No i kurwa co dalej bo czytam ???

      1

      0
      Odpowiedz

Odwieczny pech

Mówi się, że jesteśmy kowalami własnego losu. Po części rzeczywiście namy wpływ na swoje życie, ale ogromną, rzekłbym przeważającą część stanowią nieprzewidziane zbiegi okoliczności, loteria i zwykły przypadek. I to jest właśnie mój kolec w dupie. Wszystko co do tej pory osiągnąłem, a jest tego niewiele zawdzięczam tylko i wyłącznie swoim uczciwym działaniom. Nigdy nie było tak, żeby ten jebany los się do mnie uśmiechnął i dał mi coś w gratisie. Jestem po prostu typem wiecznego pechowca. Tam gdzie możną stracić lub zyskać w zależności od szczęścia to ja tam zawszw tylko stracę. Gdybym miał chociaż jeden mały gratis od losu, który by mi ulżył. Jakieś parę stówek na konto…raz, jeden raz żeby zasilić budżet, ale nie…każdy normalny człowiek przynajmniej kilka razy w życiu ma szczęście. Tu coś wygra, tu ktoś go stuknie na mieście i odszkodowanie dostanie, tu jakiś spadek, tutaj trochę kasy babcia sypnie. U mnie takie coś to abstrakcja i krew mnie zalewa już od tego, żeby przez tyle lat, ani razu los nie przestawił zwrotnicy na moją korzyść. Powoli zaczynam wierzyć, że ciąży na mnie jakieś fatum. Pewnie zaraz zaczną się gadki, że podświadomie działam i wpływam tak na wydarzenia swoim działaniem. Tak tak i pewnie mam też wpływ na to, że jak gram z kimś w karty to on dostaje zawsze trzy asy a ja jednego. Jakoś niedawno brałem udział w zawodach sportowych, gdzie oprócz nagród za wyniki były też nagrody losowe. Czyli w ogóle nie miało znaczenia jakie miałeś wyniki, ale brali twój numer, losowali i dostawałeś coś fajnego. Sponsor się szarpnął i chyba więcej osób coś wygrało niż nie. Oczywiście mojego nazwiska nie wylosowano jako jednego z nielicznych. Właściwie to już od urodzenia towarzyszy mi niefart, bo urodziłem się 30 km od granicy niemieckiej po stronie polskiej. Dlaczego nie mogłem do cholery urodzić się te 31 km na zachód? Jeśli usłyszycie kiedyś o tym, że komuś spadł z nieba meteoryt na łeb to na pewno będę ja. Dlaczego do cholery chociaż raz nie mogę czegoś dostać fartem i lekkim chujem? Jeden mały uśmiech losu.

61
17
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Odwieczny pech"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Z tym stukaniem na mieście, to coś jest na rzeczy. 2 wypadki z obrażeniami ciała ( nie śmiertelnymi) za granicą i jesteś ustawiony. Mój przypadek.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. „Mówi się, że jesteśmy kowalami własnego losu.” dopóki upadły duch nie zacznie rządzić w twoim życiu. Zainteresuj się tzw. przekleństwami pokoleniowymi. Jest pewna możliwość, choć raczej nie wielka, że się pod takowym znajdujesz i dlatego nic ci nie wychodzi. Zainteresuj się również prawem przyciągania, po pierwsze dlatego, że siebie nieświadomie przeklinasz, myśląc o sobie jak o pechowcu, po drugie, by przyciągnąć to, czego chcesz, ale bez przesady, bo ma to też swoje ograniczenia, tak jak każde inne prawo. Na dobry początek polecam wrzucić w YouTube hasło Eddie Coronado Law of Attraction.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Nie wierz w zabobony.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Nie wierz swoim fizycznym zmysłom.

        0

        0
        Odpowiedz
  4. W obozie przymusowej pracy, w którym będziecie jebać do końca życia będzie miał farta jeśli twoja stara dostanie batem wpierdol od strażnika, a nie ty.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Chłopie! Ogar, bo tego czytać nie można!!! W każdym zdaniu czuć niezadowolenie, brak motywacji do życia, wszystko jest be, świat jest be, Jezu wyluzuj!!!
    Mój drogi, do życia każdy się musi przystosować! Rozumiesz?! PRZYSTOSOWAĆ! Pozdro

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Kup szmelcvagena i jedź te 31 kilosów do roboty, jaki problem?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Po prostu karma.

    0

    2
    Odpowiedz
  8. Ziom witam w klubie nie jesteś sam mam identycznie i pewnie ten meteor spadł by na nas dwuch, bo na bank akurat byli bysmi dziwnym zbiegiem okoliczności o tej samej porze w tym samym miejscu, nie powinienem tego mówić, ale obyśmy się nie spotkali

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Meteoryt na pewno Ci nie spadnie na głowę bo drogo chodzą. Więc jeszcze byś się na tym wzbogacił.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Tak to właśnie wygląda mój drogi. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’a co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Od czasu do czasu wyruchasz może intensywnie jakąś zdrową Laskę. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!
    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    2

    1
    Odpowiedz
    1. No, kurcze…, tak sensownych dywagacji na temat bytu już dawno nie czytałem…
      – PEŁNY PODZIW !!!
      Szkoda tylko, że oddzielają nas ledowe ekrany, niewiadomo, jaka odległość i przypuszczam, że… ogromna różnica wieku…
      – ja już jestem „na wylocie” tego bezsensu, jako 60-latkowi nie pozostało mi już wiele…
      Tobie jednak współczuję….

      Serdecznie pozdrawiam

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Dostaniesz. Hemoroidy.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Kowal powinien Ci walnąć młotem w pałę.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Fart to tez teoretycznie twoje nastawienie do swiata. Moze ktos ci zle zyczy, albo brakuje ci szacunky do samego siebie. Polecam przeegzaminowac swoje zycie przy akompaniamencie psychodelikow, polecam dmt, grzyby lub ayahuasce. O lsd nie mam zdania. Ale dowiesz sie o swoich podstawowych przekonaniach bardzo duzo. I poczytaj o prawie przyciagania i zaleznosci miedzy swiatem materialnym a podswiadomoscia. Wszystko masz na dysku. To twoje zycie. Pozdro

    0

    2
    Odpowiedz
  14. No bo takie jest już to życie… pamiętaj, nic nie jest stałe. Będzie ok, będzie źle, będzie ok.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Żyjesz śmierdzielu.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Mam mówiąc szczerze podobnie

    0

    0
    Odpowiedz
  17. O czym ty chuju mówisz kurwa do mnie?

    0

    0
    Odpowiedz
    1. O tym że jesteś przygłupem.

      0

      0
      Odpowiedz

Słuch

Mam problemy ze słuchem od początku 2019. Nie ogarniam rozmów w grupie, w miejscach publicznych szczególnie. Moja rodzina mówi że to sobie wmawiam. Idąc dalej to nie tylko problemy z rozmowami. Niesłyszenie degraduje ośrodki mózgu odpowiadające za mowę. Możesz mówić niewyraźnie, zapominać słów, plątać się w zdaniach. Generalnie stajesz się głupi.
Dodam że przyczyną mojej wady słuchu jest stres, nerwica. Jeśli ktoś myśli że chodziłem do klubów czy byłem idiotą w słuchawkach dousznych to możecie mi possać.
Miłego dnia.

45
8
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Słuch"

  1. tego Ci trzeba:
  2. „Mam problemy ze słuchem od początku 2019” to na co czekasz? To nie są przelewki, że od ponad 7 miesięcy masz problemy ze słuchem. Idź do laryngologa – on powinien coś na to poradzić.
    „Dodam że przyczyną mojej wady słuchu jest stres, nerwica” – to jeszcze odwiedź neurologa, bo to może być związane z problemami z układem nerwowym.

    2

    1
    Odpowiedz
  3. „Moja rodzina mówi że to sobie wmawiam.” i tacy samy ludzie mówią np. ludziom z depresją „ogarnij się!” jakby to miało w ogóle pomóc. Czy twoja rodzina bierze ciebie w ogóle na poważnie? Bo może warto by ich zostawić w cholerę. Mówię serio, pomyśl o tym.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Też chodzę znerwicowany od paru lat i mam wrażenie, że słabiej słyszę, a w dodatku ostatnio włosy zaczęły mi masowo wypadać, i przerzedziły zakola

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ważne, że rodzina wie, że sobie wmawiasz. Kurwa, wypisałbym się z takiej „rodziny”…

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Mam to samo, w życiu żadnych słuchawek, miliona koncertów, klubów, a w tłumie słyszę niewiele. Zbadałem słuch i niby jest nawet lepiej niż w normie, ale słyszeć dobrze, nie słyszę. Prawdę mówiąc mam to gdzieś, ludzie w większości i tak gadają nic nie warte brednie. Siedzę sobie wtedy potakując głową i będąc myślami gdzieś daleko od otaczającej mnie rozmowy, a jeśli naprawdę chce spędzić z kimś czas, to w małej grupie, w cichym miejscu albo w cztery oczy.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Ja mam podobnie, ale akurat mam bardzo dobry słuch, aż nawet za dobry. Mam nadwrażliwość słuchu i wszystkie drażniące dźwięki mnie tak wkurwiają, że nie wytrzymuję. Gdy byłem mały miałem problem z uszami, nic nie słyszałem, jednak miałem operację która mi pomogła. Rodzina też myśli, że sobie to wmawiam aby zrobić z siebie wielce chorego, a to nie jest prawda.

    3

    0
    Odpowiedz
  8. Chodziłeś do klubów i w słuchawkach dousznych.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Współczuję

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ale pizda z ciebie

    0

    2
    Odpowiedz
  11. No, witaj w klubie. Najgorzej jest gadać przez telefon jak osoba z drugiej strony napierdala jak karabin maszynowy – wtedy ja mówię: „Halo, halo… nie słyszę pana/pani – no kurwa, chuj by strzelił tę telefonię!” i potem znowu: „Halo, halo, czy jest tam pan/pani jeszcze? Niech to chuj, rozłączyła się”. No i tak sobie radzę…
    Jakby kogoś to interesowała to pracuję na słuchawce w dużym koncernie medialnym.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Złóż wniosek o zasiłek dla niepełnosprawnych.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Myślę, że chodziłeś do klubów lub byłeś idiotą w słuchawkach dousznych… To co, u ciebie czy u mnie miśku?

    0

    2
    Odpowiedz
  14. Jesteś debilem

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Wmawiasz se hahaha debile. Maja smoka przed oczami i go nie widza. Obejrzyj bajke o smoku jordana petersona i im pokaz. A ty sam idz do jakiegos lekarza i wes jakies leki na k9ncentracje

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Pierdol się dupcyngierze

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Idź do lekarza. Moja koleżanka tak miała, nagle zaczęła tracić słuch zupełnie bez powodu. Zdiagnozowali ją, wszczepili jakieś implanty i problem z głowy. Ale to nie było w Polsce, nue wiem, na co tutaj możesz liczyć.

    0

    0
    Odpowiedz

Polityk z teczki

Jak mnie wkurwia przywożenie kolesi na wybory w teczkach. W Chełmie moim mieście na pierwszym miejscu PiS startuje Jacek Sasin, rodowity warszawiak. Powiedzcie mi co on ma wspólnego z lubelskim miastem. Ciekawy jestem czy chociaż wiedział wcześniej gdzie to miasto leży. Co on po wyborach dla miasta i regionu zrobi?? Pewnie będzie miał wyjebane tak jak większość. Ludzie patrzcie na listy wyborcze i czy to PIS, PO albo inne ścierwo nie głosujcie na takich patałachów z teczek bo nigdy nie będzie dobrze w tym pojebanym kraju.

80
6
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Polityk z teczki"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. Jak mówi starożytne sowieckie przysłowie „Albowiem kto się daje dymać, tego ktoś wydyma”. Z Panem Bogiem

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Ty to widzę, prosty chłopek i cham jesteś. Co to ma niby do rzeczy, że to rodowity warszawiak?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Stolica w chuju ma wasze chujowe miasteczko.

    0

    2
    Odpowiedz
  5. Po-laczki i tak nie zrozumiejom

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Ale oczywiście go wybiorą, bo „swój chłop” i „dobrze mówi”.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. PiS udaje prawicę

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’a co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Od czasu do czasu wyruchasz może intensywnie jakąś zdrową Laskę. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!
    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Problem jest. Rozwiązanie, to jedno-mandatówki. Tylko jakim cudem mają być przegłosowane, jak głosują kolesie właśnie „z teczki”? Mają sami sobie ukręcić bat na dupe? Jak ci przywieźli ciula w teczce, to na niego NIE GŁOSUJ. Głosuj na SWOJEGO a jeszcze lepiej, na takiego którego ZNASZ………

    0

    1
    Odpowiedz
  10. a najbardziej śmieszne jest to, że ludzie z Chełma będą na niego masowo głosować
    ROTFL

    2

    0
    Odpowiedz

Być czy nie być

Nie chce mi się nic moi drodzy, w sensie chce gdzieś pójść np do kina, ale.. Mi się nie chce co zrobić I jak żyć. Ostatnio dostałem zaproszenie do kina i wiesz co? Bardzo chciałem z nimi pójść ale z drugiej strony coś mnie ciągnie żeby zostać w łóżku i po prostu w nim zostać przez cały dzień.. Próbuję z tym walczyć ale nie daje rady to jest po prostu silniejsze. Nie ukrywam że mi to przeszkadza i czuję się bardzo źle z samym sobą kiedy wyjdę w końcu z tego cholernego domu, nie wiem co mam ze sobą zrobić.. 😔

41
9
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Być czy nie być"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. Ludzi, z natury, ciągnie do lenistwa. Zastanów się też, czy nie masz już początków depresji.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Koniecznie do psychologa/psychiatry, co najmniej początki depresji

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Zmuś się żeby znaleźć pracę, no chyba że masz tyle siana, że nic nie musisz to nic nie rób

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Idź się przebadać. Serio. Być może czegoś brakuje w twoim organizmie, a odpowiednią dietą lub postępowaniem coś się zmieni na lepsze.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Idz do lekarza i powiedz, że masz depresję

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Coś z rok temu uświadomiłem sobie, że jeśli lubię siedzieć w domu, to nie muszę słuchać tych, co lubią.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Skomentowałbym to jakoś ale tak mi się kurwa nie chce…

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Morrissey: Spędziłem dzień w łóżku -https://youtu.be/1rmAi9XmlIo

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’a co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Od czasu do czasu wyruchasz może intensywnie jakąś zdrową Laskę. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!
    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    2

    2
    Odpowiedz
  11. To symptom poczatkow depresji. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Musisz przestać oglądać pornografię.
    Spożywaj coś dla energii: kawa, napoje, suplementy.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. To jest początek depresji. Idź do psychologa. Wiem co mówię.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Idz do psychiatry. Ja mam to samo. To moze byc depresja

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To są objawy depresji. Nie lekceważ, nie szukaj porady na necie tylko leć do lekarza czym prędzej bo ci ta szmata depresja wykręci życie do góry nogami.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Racja, życie jest generalnie nic nie warte, bo co byś nie robil i jak żył i tak zdechniesz. Wszystko jest iluzją.

    0

    0
    Odpowiedz

Inwigilacja w wc

Jesteśmy inwigilowani przez sąsiadów i to we własnej toalecie! Gdy tylko udamy się do ustepu na wyróżnienie, od razu pojawia się głos, który komentuje nasze czynności intymne! To przestaje być zabawne! Ponadto coraz częściej mamy ochotę udać się do miejskiego szaletu aby w spokoju wyproznic się! Tak się nie da żyć! Bywa tak, że jest cicho aż tu nagle z wentylatora rozlega się wrzask!

16
21
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Inwigilacja w wc"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Rada dla ciebie – weź głośnik JBL (albo inny – ważne by był bezprzewodowy) przytrzymaj go przy tym wentylatorze i puść hardbass’a

    Zdrówko

    2

    0
    Odpowiedz
  3. „udamy się do ustepu na wyróżnienie” wiem, że chciałeś napisać „wypróżnienie”, ale i tak pasuje słowo „wyróżnienie”, nawet bardziej. Niemniej, trzeba ci się postawić, bo jaka to niby twoja wina, że ściany w bloku są dźwiękonośne a kanał od wentylatora jest do bani zbudowany.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Smeagolu jebany

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Zgadza się. Do mnie przemawia głos dobiegający z muszli klozetowej i namawia do picia…

    5

    0
    Odpowiedz
  6. Za to u mnie w akademiku podczas srania można było posłuchać pianino (przez rurę). Czasami też się odwdzięczałem, grając na owym pianinie poloneza Kilara lub polkę z Sakkijarvi z myślą, że umili to komuś wypróżnianie. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Hmm…może zbyt głośno walisz kloooooca? Albo masz rozpylacz z kakaowej rozety? To słychać.

    3

    0
    Odpowiedz
  8. Somsiady to chuje. Straszne. Bryź szczególnie jezd wujem.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To znaczy, że macie wspólne szyby wentylacyjne. Rozwiązanie jest proste. Gaz pieprzowy albo lepiej łzawiący. Tylko po rozpyleniu, zatkaj swoją kratkę.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Rozkurw im drzwi siekierą następnym razem.

    2

    0
    Odpowiedz
  11. włączaj głośną muzykę, albo zakładaj słuchawki

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Slyszysz glosy? Oj to nie dobrze z toba

    1

    0
    Odpowiedz
  13. A ty sie nie zesrałes sie ? O najebał w nachy jak wracał od Tereski pod bramkq o śledziki wszystko sam wszystko kupiłeś sam będziesz jadł gruba świnia

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Początek komentarza był dobry i mnie rozpętała, ale dalej bez sensu.

      0

      0
      Odpowiedz
  14. Aby sie wypróżnić sie pod bramkq

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Jak sąsiedzi tacy rozmowni to też komentuj ich czynności fizjologiczne, może lubią pogadać o kupie. Jak nie, to się w końcu odpierdolą. Takie zwarcie charakterów w kiblu. Albo ty, albo oni.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Jak dobrze stać kiedy świt tralala lala. Zacznij opisywać kloce głośno i ze szczegółami usłyszysz może wtedy jak się jakiś sąsiedzki zjeb trzepie czy mlaszcze i sam będziesz miał zwałkę no chyba że ten niewydymek to tylko gawędziarz-teoretyk o tym też mu przez rurę głośno wspomij

    0

    0
    Odpowiedz

Psycho-farmacja utrudnia ludziom życie…

Nie pije, nie pale i nie cpam od malenkosci. Zlikwidowac nalezy wszystkie: papierosy, narkotyki, alkochole, PSYCHOTROPY. Wszystko. Żeby nie bylo niczego nie bylo. Siedze kurla se w domu do piguly jasnej wiksy szlaq mnie trafia do stu miliardow chojow zasranych zacpanych. Pytam sie komu, komu to potrzebne ? Co ja kurla mam to brac!? Co ja nozownik jakis zasyfialy do zatechlej cholery czarnobylskiej jestem kurna no czy jakies inne gowno. Precz. Precz z psychofarmacja. I tak na ulicy sie ciezko zyje, bez internetu. Ta strona dziala na Nokii to se mozna napisac posta. Piarwole to wszystko się odurzam tym wiszta wio oraj pole oraj pole *beq* ZERO MYŚLI, MARZEŃ, INTERNETÓW – nicość zupełna, pustka. Wy smiecie farmaceutyczne powinni byscie dawno zbankrutowac i skarbowka powinna sie wami zajac. Pieklo zacpane do piguly jasnej. Won z Polszy won spadkobiercy doktora Mengele. Kanalie. JB Rybnik i kurly polskie poselskie A sedzia choj no i czesc no i choj pozdro 600. ;*

10
64
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Psycho-farmacja utrudnia ludziom życie…"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Nie chcesz? Nie bierz , ale chuj ci do tego, że inni korzystają i robią na tym kase.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. taką spierdoline jebaną jak ty powinni zlikwidować

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Za wiele to ja nie zrozumiałem z tego twojego bełkotu, wybacz ale ten twój post jest tak posrany, że ciężko tu o jakąkolwiek logikę…
    Ale CHYBA!!! chodzi ci o to, że leki psychotropowe to czarna magia, zła chemia tak?
    Dużo by tu opowiadać bo to rozległy temat, ale jedno ci powiem… jak ktoś jest chory psychicznie, szczególnie gdy ma jakieś dziwne stany nietypowego pobudzenia czy spowolnienia to takie leki TRZEBA brać i tyle.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. no on chwilowo odstawił 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  5. No i to jest prawdziwa chujnia, a nie piski, w których przeplata się wulgaryzmy i pseudointelektualizmy rodem z wybiòrczej. Dobrze pojechałeś tych złodziei, autorze. Jebać sędziów.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Piłeś?
    Nie pisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Piłeś? Nie pisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Przeczytaj mój komentarz do Twojej chujni i chujni innych chujowiczów. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’a co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Od czasu do czasu wyruchasz może intensywnie jakąś zdrową Laskę. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!
    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    1

    2
    Odpowiedz
  9. Chlopie, ci juz nic nie pomoze. Nawet te leki

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Kononowicz ty sie od mengele odpierdol kurwa kutasie pierdolony KOMUNISTYCZNY CHUJU !!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. 00jor meldunek kupie sobie zupke dodam tam poruwke zgadzam sie ze wszystkim co jest tu napisane jebac was herterzy chcecie sprubowac norzu ?

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Najpierw sam przestań ćpać, trollu.

    0

    0
    Odpowiedz

Ku przestrodze – nie idźcie do korpo!

Już ponad 4 lata temu zmieniłem miejsce zamieszkania z totalnego wypizdowa żeby szukać zatrudnienia, kwalifikacji i wykształcenia. Normalna rzecz, że człowiek chce się jakoś rozwijać i szukać nowości. Siłą rzeczy na czas nauki trzeba sobie jakoś dorobić, żeby opłacić czynsz lub czesne. W związku z tym, pracodawcy na portalach z ogłoszeniami łudzą zielonych młodziaków i milenialsów szturmujących metropolie każdego 1 października kiedy zaczyna się rok akademicki lub licealistów chcących dorobić na wakacje albo ferie utopijnymi warunkami pracy rodem z amerykańskich sitcomów i programów z MTV, takimi jaki impresski, żarcie, bankiety, laseczki i kumple. Z perspektywy czasu, zatrudnianie się w call-gówno-centrach i „pracach biurowych” z koniecznym naciskiem na to, że jest to biuro klimatyzowane (gdzie praca ta, niemająca nic wspólnego z zajęciami odpowiadającymi osobie z „mgr.” przed nazwiskiem, polega głównie na klikaniu, czytance i siedzeniu 8 h na czterech literkach, a szczytem możliwości jest kopiuj-wklejanie w Excelu, więc nie trzeba umieć właściwie nic), poza tymczasowym zarobkiem nie dało zupełnie nic, poza zrytą psychą. Rzecz w tym, że każda taka firemka ma jakąś centralę, gdzie jakiś pan feudalny (bo umowę o pracę zaoferują z rzadkością zważywszy na fakt, że pracownik posiadający jakieś prawa narzucane przez Kodeks Pracy to dla tego pospolitego złodzieja zbyt duży ciężar) uroi sobie w swojej głowie coś takiego jak „cele”. Czyli z kaprysu, jednym kliknięciem wymyśli normę, którą trzeba wyrobić choćbyś miał stanąć na chuju i na rzęsach. Oczywiście tego nie zrobisz, bo nie da się przystawić klientowi pistoletu do głowy, więc przeprowadza się pranie mózgu polegające na bombardowaniu coachingowymi pierdoleniami o braniu losu we własne ręce, robiąc z pracownika bezmózgiego zombiaka, który ma nie myśleć logicznie, a przynajmniej udawać z bananem na mordzie jak w Big Brotherze, że wszystko jest cacy, a reszta to już tylko jego wina. W ten sposób z miejsca pracy, jak już pewnie zdążyliście zauważyć, robi się wariatkowo. Presja czasu, ciśnienie na wynik, stres, krzyki, nerwy, rywalizacja zamiast współpracy (bo zawsze znajdzie się ktoś na twoje miejsce z racji na rotację jak w ulotkach), płacz i mobbing – masochizm to nieodłączny owoc zaadaptowania takiego „zachodniego modelu biznesowego”. Główny problem polega na tym całym złudzeniu, które zostało przeważnie przez media i portale społecznościowe wykreowane wokół korpo, przez co młodzi ludzie garną się tam jak muchy do gówna bo myślą, że praca fizyczna hańbi, a „w biurze” (xD) jest dla balangującej szlachty i supermodelek. A fakty są takie, że w pracy fizycznej np. na magazynie, w restauracji, na zmywaku, albo gdzieś indziej, praca polega na zrobieniu swojej roboty i pójściu na przysłowiowy fajrant. W kopro zaś – a mam już za sobą kilka epizodów od tele-gówno-marketingu, chujo-pracy w sieciówkach po windykację – jak to przylgnęło do jej beneficjentów, robią „korposzczury” (i dyrygujące im nadszczury), a słysząc „szczur” wyłania się obraz następujący: gryzoń zapierdalający na kołowrotku, który nic z tego nie będzie miał.

83
6
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Ku przestrodze – nie idźcie do korpo!"

  1. Masz rację – jebać korporację!

    1

    0
    Odpowiedz
  2. Te hamerykańske sitcomy powinni zniszczyć.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. To chyba nie pracowałeś w normalnym korpo, nie uwieżysz ale takie są. A to co wymieniłeś to ni chuja nie są korpo, tylko 3-cie firmy lokalne, do których korporacje wydelegowały chujowe prace, bo się okazało że jest taniej.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ojej jak ja ci3 szanuje

    0

    0
    Odpowiedz
  5. 4.lata robię w korporacji, a ty kolego przesadzasz. W korporacji jest fajnie tylko ty o lekach zapomniałeś i nie brałeś pigułek szczęścia.

    0

    0
    Odpowiedz

Uciążliwa tancerka

Trzy dni temu nad naszą głową zamieszkała młoda tancerka. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że wywija na parkiecie w szpilkach i to w późnych godzinach (21-02), bo wtedy łatwiej jej się skupić. Używa słuchawek co utrudnia nam działanie. Gdyby grała na głośnikach to wkrótce by wyleciała z pyskiem za swoje balangi. A tak słyszymy tylko szpile. A na to cenzura paragrafu nie ma.

32
7
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Uciążliwa tancerka"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Walenie chuja z jękiem i chodzeniem kaloryfera nie pomoże w tej sytuacji przez te słuchawki.

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Idź do niej i wyliż jej szpileczki

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Hehehehe, Dzień Świra człowieku! 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ruchaj w cipke

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wylizałbym jej szpilki od czubka po sam obcas i przy okazji jej spocone stópki

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Jest. Nie musi napierdalać muzą, żeby mieć wpływ na szpilki.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Jak nie ma paragrafu? Jeden chuj czy robi libację, tańczy albo rucha się klatce, zakłócanie spokoju to zakłócanie spokoju. Idź do urzędasa odpowiedzialnego za budynek albo codziennie dzwoń na policje.

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Zapytaj, czy nie mogłaby pociągnąć?

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Wal chuja, z jękiem i chodzeniem łóżka którym obijaj o kaloryfer. Wsadzaj też chuja między rurki c.o i piłuj.

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Podaj adres, pójdę ją wydymać to chociaż jedną noc prześpicie spokojnie.

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Słuchaj kolego w szpilkach to raczej nie baletnica. Jakbym pił to flaszkę bym postawił że wije się tam na rurce. Zamiast pierdolić że spać nie możesz idź pooglądaj jako widz, może jeszcze poruchasz, to lepiej spać będziesz…

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Nasraj jej na wycieraczkę parę razy! A niech ma lafirynda jedna!

    3

    0
    Odpowiedz
  14. wycisz sufit

    1

    0
    Odpowiedz
  15. To przeleć ją kurde

    1

    0
    Odpowiedz

Upały

Nienawidzę. Upały i duchota. I ci ludzie, co kochają upały. Jazda do Turcji kochać te wasze upały. Tu po co komu. Trawa sucha jak siano. Płonące lasy. Udary. Pocenie się. Rzygam tym. I tyle.

75
19
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Upały"

  1. Marudzisz jak taka kura. Po co to komu. Ja te mohery z marihunaen. Jazda do zimniejszych krajów.

    0

    1
    Odpowiedz
  2. Ci od minusów to debile

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Tydzień upałów a przez 3/4 roku bo pizdzi bo wieje bo śnieg bo deszcz bo sąsiad kupił lepszego passata a weź się jebnij w łeb

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Jazda do Turcji budować szariat dla Egdoğana. 😉 Jeden emigrant – jeden meczet. ☺

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Myj się częściej…

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Dołożę ci do biletu na koło podbiegunowe. Wybierz sobie, które chcesz i spierdalaj vamos!

    0

    1
    Odpowiedz
  7. z pogoda probujesz walczyc?

    0

    0
    Odpowiedz