Tęsknię jak cholera

Jak ja tęsknię za dawnymi czasami… Teraz mam 19 lat i pewnie powiecie mi, że najlepsze były lata 90-te, a 2000-2010 zaczęło się jebać. Ale właśnie te lata uważam za piękne, nawet mogą dociągnąć do 2012/13. Dlaczego? Bo byłem gówniarzem i niczym nie musiałem się przejmować. Pamiętam jak „śmialiśmy” się z kolegą, bo mój brat musiał chodzić już do zerówki, a my mieliśmy wolne. Wydaje się, że to było tak niedawno, a to już kilkanaście lat… Jakże było pięknie… Rano się wstawało, słychać było jak na dworze radośnie śpiewają ptaszki, a babcia z mamą rozmawiają z sąsiadami na ciekawe, fajne tematy śmiejąc się przy tym. Z kolegą i bratem przeżyliśmy tyle przygód… Mieliśmy taką fajną „bazę”, gdzie w poziomie rosło kilkanaście drzew. Przechodziliśmy je na czas, mieliśmy huśtawkę z opony na gałęzi, domek okryty liśćmi… Chodziło się do lasu na grzyby, jagody, maliny, jeżyny. Jeździło się na rowerach. Mieliśmy piekarnię/sklep w piaskownicy, z huśtawki skakaliśmy na odległość, rzucaliśmy małą piłeczkę na taki dość płaski dach, i kto pierwszy złapał wygrywał i tak aż się ściemniło. Oczywiście przedtem o 19 wieczorynka, Tabaluga, Smerfy, Gumisie, Muminki, Miś Uszatek, Salimali, Bracia Koala… Niezwykły klimat rodzinny, prawdziwa zima, emocje przy całej rodzinie kiedy leciał Adaś Małysz. Skakało się na nartach po 5 metrów, robiło się tamy w potoku. I chuj, nikt się nie przejmował że tatuś ogolił mu cały łeb na łyso, że ma dziadowskie ubrania. Każdy cieszył się z dnia na dzień, życie było jakieś takie fajniesze, ludzie grali w karty, rozmawiali ze sobą, nie było promowania jakichś imbecyli, ćpunów, blachar tak jak teraz, czytaj Daniel Magical, Marta Linkiewicz znana z obiągania kutasów. Świat się kurewsko zmienił, nie pasuję do niego. Nie umiem. Tęsknię, chciałbym wrócić i zostać tam na zawsze. Było zajebiście kurwa idealnie.

137
8
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Tęsknię jak cholera"

  1. tego Ci trzeba:
  2. mam to samo. 23 lata, juz pracuje.
    poczatek lat 2000 byl najlepszy i dziele pelno wspomnien z toba.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Także tęsknie za tym.
      Wtedy ludzie byli normalnie nie to co teraz bydło w chuj.

      1

      0
      Odpowiedz
  3. Ten świat istnieje jeszcze w Italii, wyjechałem tu 3 lata temu i choćby mi willę z basenem w generalnej guberni dawali to nie wróciłbym, czołgałbym się do najbliższej granicy, albo do najbliższego czynnego lotniska. Tutaj nastolatki na plaży grają dalej sobie z chłopakami w karty, a ludziem mają po domach dalej magnetowidy i bajki na kasetach video. Dodaj do tego pyszne jedzenie, piękną pogodę cały rok, najlepszą kawę na świecie i pierdolenie zabójczego globalizmu i niewolnictwa. Wybór nie pozostawia wątpliwości. Obejrzyjcie filmy gościa ‚absolutarianin’ na ty rurce. On stamtąd nadaje i to będzie szok mentalnościowy dla wielu hiperrobociarzy na terenach okupowanych.

    7

    1
    Odpowiedz
    1. Pierdolisz kurwo że głowa boli. Gdzie śmieciu widziałeś działające video ???

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Tu Arktos, władca Lodolandii.
    Tabaluga był kiedyś emitowany na TVP1 a ja też tam byłem 😀
    Chwała Lodolandii 😀

    4

    1
    Odpowiedz
  5. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak Ja. Zapewniam, że DA się to zrobić. Jest to czasochłonne, ale łatwe.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Proszę państwa! Właśnie dożyliśmy czasów, kiedy ludzie urodzeni po 2000 roku z sentymentem mówią o swoich czasach dzieciństwa „kurła, kiedyś to było” i psioczą na obecne czasy!

    12

    3
    Odpowiedz
  7. Takie są twoje odczucia, ponieważ dziecko zupełnie inaczej postrzega rzeczywistość i upływający czas. Ty niestety już dorosłeś. A życie dorosłego to głównie męka i upokarzająca walka o przetrwanie, żeby trochę dłużej się pomęczyc na tym skretyniałym świecie.

    21

    0
    Odpowiedz
  8. Wyczekujmy aż pierdolnie asteroida. Bo świat ten już do niczego dobrego się nie nadaje, o ludziach nie wspominając.

    13

    3
    Odpowiedz
    1. Racja niech pierdolnie i pozabija wszystkich.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Prędzej cegła ci na łeb spadnie…

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Dzięki tobie przypomniałem sobie misia uszatka i doszedłem do wniosku, że był zjebany (ale i tak się oglądało).

    3

    2
    Odpowiedz
  10. Dzieciaku ty jestes nienormalny, najlepsze lata przed Toba dopiero, skonczyles dziecinstwo ale teraz zaczyna sie mlodosc! Otrzasnij sie siuśmajtku bo mowisz jakby zycie ci sie juz skonczylo. pozdro 43 letni magazynier

    9

    10
    Odpowiedz
    1. Chyba żartujesz. Ta tzw młodość. Człowiek nie ma kasy i nikt go nie szanuje. Nic nie wie o życiu i wszyscy go robią od tyłu. Łącznie z aktualnym partnerem/ką.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. no jak jesteś smarkiem to tego nie kumasz, a do magazyniera spoko ziomek masz jeszcze 20 zanim się zaczniesz mocno zacinać, a może 30 zanim się rozpadniesz WYKORZYSTAJ TEN CZAS!

      0

      0
      Odpowiedz
  11. To samo terz chcial bym sie cofnoc do tamtych czasow i w niich zostac pami3ysm jetoxa naruto pilka na dworzu bazy na drzewach itd. meh…KURLA kiedys to bylo kurla teraz niema meh
    Pozdrawiam 19 lat

    2

    1
    Odpowiedz
  12. Jacieżpierdolękurwajaniemogę (tak, to było jedno słowo), dziewiętnastolatek wspomina stare czasy, ah ahahahahhaha. Idże chłopie ciesz się życiem, zarób kilka groszy, jedź gdzieś, daj komuś w ryja, niech później on ci da, zrób koleżankę w krzakach, a potem jej koleżankę, jedź na stopa do, poszukaj ulubionego miasta. „Życie prosto trzeba brać, jednych kochać drugich prać no i żadnej nie dać trzymać się na sznurze”. Jebać czasy, kształtujesz je swoją postawą, nic więcej nie możesz, trzymaj więc fason i nie pochwalaj promowania kurewstwa i ćpunów. Essa 😉

    4

    6
    Odpowiedz
    1. no ta kurestwa nieee! tylko jeb po krzakach 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Człowieniu! Weź się ogarnij! Młody jesteś. Ja mam 43 lata i jestem kierownikiem w Zjebanym Zakładzie Pracy. Zero perspektyw. Wszędzie kurwy. Połowa życia za mną. A Ty płaczesz, że kurła kiedyś to było….

    0

    0
    Odpowiedz
  14. lata 90te były zajebiste! to były czasy że ludzie jeszcze nie byli tak zabiegani jak poiebani mieli wiecej czasu dla siebie,ot aby spotkac się pogadac wysmiać jak chuj. Kapitalizm (ten skrzywiony w polskiej odmianie jaka mamy obecnie) dopiero raczkował ludzie już sie powoli czegoś skromniejszego dorabiali ale nie było jeszcze takich róznić w poziomie zycia między wszystkimi jak obecnie – co niweluje tylko współczesną agresję i wrogosć. I mieliśmy względnie dookoła POLSKIE usługi ,sklepy,pracowało się w polskim small biznesie który był skromny ale mimo wszystko BYŁ i był NASZ. Studia wówczas coś znaczyły i nawet najlichszy kierunek na państwowej uczelni (bo nie było czegos takiego jak „prywatne studia” które zabiły poziom naszego szkolnictwa wyższego) coś znaczyły i miało sie po nich pracę bez znajomości. Pracę godna i szanowaną,warunkiem tylko było sie dobrze uczyć bo nie przyjmowano masy tłuków jak obecnie, tylko 90 proc szło do zawodówek bo była po prostu słaba. Teraz zachodniacy wszystko praktycznie wykupili,poziom zycia się podniósł ale niestety,podniósł się tez jego koszt a płace mimo że idą w górę to są nadal niskie i nieadekwantne do cen rynkowych. Gimby nie znajo.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Pamiętam jakie kiedyś były niecenzuralne i zajebiste rapy z jeszcze lepszym przekazem np 3wymiar skamieniali a dzisiaj dzieciaki słuchają skrrt prrrt i tak do nieskończoności a w głowach sraka a nie mózg

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Gówno wiecie. Najlepsze były ’80. Zero telefonów, komputerów, jedna bajka na dzień. A później była już tylko chujnia

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Uśmiechnij się!
    Jutro będzie gorzej!

    0

    0
    Odpowiedz

Najpierw się wysiada!

Wkurwiają mnie „ludzie”, którzy za Chiny Ludowe nie mogą zrozumieć, że z autobusu lub tramwaju najpierw się wysiada, a później dopiero się do niego wsiada.
Wychodzący pasażerowie mają pierwszeństwo i to nie dlatego, że czują się wyżsi nad wsiadającymi, tylko dlatego że to jest po prostu logiczne i najbardziej komfortowe rozwiązanie. Jeśli pojazd jest zawalony pasażerami, to lepiej żeby kilka osób najpierw wysiadło na swoim przystanku, by pasażerowie wsiadający mogli się tam wcisnąć, nie tworząc przy tym kompletnego zamieszania i (opcjonalnie) wszczynać awantur. Ale nie, kurwa, ten motłoch wsiada dosłownie milisekundy po otworzeniu się drzwi. Zrozumcie, że te 5 sekund was nie zbawi i nie musicie generować niepotrzebnego zamieszania. Proste rzeczy, kurwa.
To nie jest fizyka kwantowa, nie transplantacja mózgu, nie Wielki Zderzacz Hadronów, tylko prosta zasada, które można jasno opisać w dwóch, maksymalnie w trzech zdaniach.

Po prostu chujnia ze śrutem! I jeszcze tona śmieci na to wszystko!

102
2
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Najpierw się wysiada!"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak Ja. Zapewniam, że DA się to zrobić. Jest to czasochłonne, ale łatwe.

    0

    6
    Odpowiedz
  3. Ziomuś, trafiłeś w sedno!
    Mnie też wkurwia to bydło, które się pcha do wejścia nie dając możliwości opuszczenia autobusu przez wysiadających. Jeszcze darcie ryja w stylu „Gdzie się pchasz”.
    Pluje na tą swołocz. Hhh…TFU! Macie!

    17

    1
    Odpowiedz
  4. Ludzie to jak bydło tylko w ubraniach, więc cudów nie oczekuj.

    11

    0
    Odpowiedz
  5. Mnie wkurwia, że jak wysiada człowiek z jakiegoś tam środka komunikacja miejskiej, to zawsze u jego wrót z obu stron ojebane ludzi jak dupa po sraniu, żesz kurwa, czy nie da się ustawić z jednej strony drzwi, tylko oblepiają się wokół jakby miał im autobus z miejsca spierdolić

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Pamiętaj! najpierw swołocz do środka, a później, patałachu, ty lufcikiem przez dach 😉

    4

    12
    Odpowiedz
  7. Też mnie to niezmiernie wkurwiało, takie bezrefleksyjne bydło, łeb w dół i od razu atak bo przeca nie może stracić 3 sekund. Jak wysiadam to wjeżdżam na pełnej kurwie przez samiuteńki środek drzwi prosto w bydło i nie przesuwam się nawet o centymetr. Takie zachowanie sprawia, że już mnie to nie wkurwia, a nawet zaczęło bawić bo widzę po twarzach bydła, że wiedzę, że źle robią, a i tak mają grymas i sapią pod nosem bo im wyjebałem bokiem aż musiała jedna z drugą podnosić torepkem i ajfon 😉 Załączam instrukcję: Bydło traktujemy jak bydło, a młode damy i młodych dżentelmenów z klasą ;)))

    3

    0
    Odpowiedz
  8. Kiedyś tak nie było bo ludzie myśleli.Dzisiaj mało kto myśli bo wpatruje się w ekran smartfona i pierdoli wszystko i wszystkich.Bo ma w dupie kulturę i zdrowy rozsądek.A teraz pojadę po nowobogackiej hołocie,która sprzedała „morgi” i sprowadziła się do Wawy.Uważają się za rodowitych warszawiaków i do chuja to oni wprowadzili chamskie zachowanie i wsiową kulturę do stolicy.Powtarzam raz jeszcze kiedyś tego nie było i niech mi nikt nie pierdoli,że kłamię.Żyję w tym mieście ponad 50 lat i było mi dane widzieć chyba wszystko co się działo na ulicach Wawy.Smutną prawdą jest,że rodowitych warszawiaków takich z dziada,pradziada to zostało może 15-20% a reszta to ludność napływowa.I to głownie oni wznieśli „kulturę na niebywale wysoki poziom”.Bo kurwa gdzie mieli nabrać ogłady w chlewie czy oborze?Wiem że dostanę kupę chujów za powyższą wypowiedź,za to wywyższanie się ponad innych ale to serdecznie pierdolę.I tak kurwa nie zmieniecie prawdy.Gierek miał rację,że nie wpuszczał hołoty do Wawy.Kto nie miał meldunku ten wypierdalał do siebie na wiochę.I tak powinno zostać.Tym,którzy mnie nawyzywają od chujów i kurew mam tyle do powiedzenia:PIERDOLCIE SIĘ.Chuj wam w dupę-zawsze wam będzie wystawać słoma z gumofilców nawet jak porobicie doktoraty na UW.I nie zmienicie tego nawet jak byście się posrali.Jebta się w czapkę!Wali mnie to co tu napiszecie.I tak jestem górą i za chuja tego nie zmienicie.Sram na was z 30-tego piętra Pałacu!Wypierdalać do siebie na wiochę!(To jest moja mowa „miłości” żeby nikt mnie nie zarzucił mowy nienawiści).

    18

    6
    Odpowiedz
    1. Polać mu!
      Mistrzostwo świata normalnie!

      0

      0
      Odpowiedz
    2. A mnie wnerwia to gadanie o ‚rodowitych warszawiakach’. Sami żeście doprowadzili do rozwalenia Wawy niepotrzebnym powstaniem. Poza tym to duże miasto, ba – stolica a narzekania jak w zapadłej dziurze, że ‚nowe się sprowadzajom i gadajom że one som stond. A mój dziadek z ich dziadkiem krów tu nie pasali’. Ogarnijcie się w tej Warszawie wreszcie.

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Dodam do tego jeszcze pociągi…

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Kurwa, batona i jebać na lewo i prawo, po jakichś 2 miesiąca codziennego wpierdolu albo Cię zamkną albo się nauczą żeby nie pchać ryja.

    4

    9
    Odpowiedz
    1. Po wywiadówce miałeś wpierdol gumową pałą że się tak na tym znasz czy jaki chuj?

      3

      0
      Odpowiedz
  11. Bo to tępaki i z bara ich trzeba. Raz chciałam wysiąść, to jakaś pinda dosłownie wsiadła na mnie, nie wiem jak to zrobiła, ale przekroczyła poziom mojego wkurwienia i zepchnęłam ją z bara ze stopnia tramwaju i ryknęłam, że najpierw się wysiada. Aż mi się jej żal zrobiło, bo była z chłopakiem, a ja potraktowałam ją jak szmate. Była zaskoczona, jej chłopak też. Nic się nawet do mnie nie odezwali. Może i za ostro ją potraktowałam, ale może to ją czegoś nauczy i na przyszłość nie będzie się pchała i deptała ludzi…

    10

    0
    Odpowiedz
  12. kto kogo zadepcze pierwszy ten lepszy!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Ja zawsze takich z bara traktuje, czy to jakiś gówniarz czy to stara baba.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Hamburg.

    Jako że to stolica światowego multikulti, to i wiele rzeczy przejmuje się wprost od przybyszy z zapyziałych pustynno-górzystych kraików o ruchu lewostronnym i średniowiecznej mentalności:

    1. Wymuszanie poruszania się LEWĄ stroną chodnika, bądź ścieżki rowerowej – wydaje mi się, że zlinczowano by ich w Warszawie, czy Krakowie w godzinach szczytu. Ostatnio jechałem ele-hulajnogą z max. prędkością i jeden z tej rzeszy idiotów prawie czołowo wjechał we mnie na rowerze, bo karwasz twarz, on wprowadza swoje zasady ruchu!

    2. Jaranie zawsze i wszędzie, a z największą lubością na przystankach i to zwłaszcza pod wiatami.

    3. Chrochanie na chodnik – tu przewodzą zwłaszcza nieeuropejczycy.

    4. Tak samo jak w Polsce pizdowate skamlenie przyjebanych niedouków, że mu przykro! Jak już chcesz się niedowartościowana pipciu pochwalić niewiarygodną stylówą i elokwencją cygańskiego gastarbeitera ze slumsów na przedmieściach dowolnego miasta w UK, to do ciężkiej cholery użyj chociaż ‚Excuse me’, a nie te twoje burackie ‚sory’ ehhh.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. tych 2 debili od ręki w dół najpierw wsiada i nic wam do tego! 😛

    0

    0
    Odpowiedz

Jak tu żyć ?

Czasami naprawdę żałuję, że pojawiłem się na tym świecie. Jakie to jest jednocześnie wkurzające i przygnębiające, że nie wiadomo, czy jest jakiś sens tego życia. Wszem i wobec jesteśmy zalewani potokami nakazów, zakazów, sugestii i myśli przez religie, filozofie, wierzenia i przekonania różnych ludzi. Całe życie bardziej lub mniej podporządkowujemy się do tychże. Już tego wszystkiego nie ogarniam. Być może jestem tak głupi, ale przestaję już to rozumieć, a wręcz czuję się uwięziony na tym świecie (można to porównać do uczucia przy zatrzasnieciu się w jakimś ciasnym pomieszczeniu – ale w niewielkim stopniu).
Nie chodzi mi o to, że chciałbym jakiejś „wielkiej wolności”. Zastanawiam się tylko, czy te różne normy są konieczne. Czy gdyby ludzie przestali podążać wzdłuż nich, byłby jakiś sens? W jakim kierunku idą różnorakie zmiany społeczne itp., czy nie powinno być inaczej, czy jest dobrze? Czy trzeba być powsciągliwym w wielu aspektach i rezygnować z nich, podąrzajac torami chociażby wychowania czy religi, nawet jeśli nie jesteś szczególnie wierzący, ale życie wpoiło ci pewne postawy, granice i sposób postrzegania? Szczególnie wtedy, kiedy pragniesz czegoś, ale szala przechyla się w stronę negatywną.
Wkurza mnie to, ze całe życie musimy wybierać i nigdy nie można być pewnym, ze wybór był słuszny, nawet jeżeli odczuwamy, że był, bo krążą różne opowieści o tym, czy po śmierci cos jest, czy nie i nie wiadomo, czy trzeba się o to martwić (bo sploniemy w piekle chociażby), czy nie ma czym i najlepiej w ogóle mieć to w dupie.
Czasem chciałbym porozmawiać z kimś szczerze i głęboko, ale nikt nie lubi takich rozmów, rzadko kto chcebsię otwierać i mówić o swoich lękach, przemysleniach i emocjach.
Przeważnie nie chcą rozmawiać, krytykują, albo sie wymądrzaja.
Mam nadzieje, ze chociaż jedna osoba to rozumie, chociaż nie życzę tego nikomu.

44
4
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Jak tu żyć ?"

  1. Sensem życia jest replikacja, bo życie istniej dzięki niej. A kształtuje nas zdobywanie pożywienia, ponieważ przeżywa ten kto może się najeść. I dlatego człowiek ma duży mózg bo nie mając pazurów ani wielkich kłów nagle znalazł się na stepie i jedyne co mogło mu się przydać to jego ówczesny pół kilowy kawałek mięsa w czaszce.

    2

    0
    Odpowiedz
  2. Rozumiem Ciebie kolego, serio.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Niestety wiem co czujesz. Czasem wolałabym nie istnieć, nic mnie nie cieszy, nie widzę sensu życia. Jakoś tak dziwnie zobojętniałam. Ciężko się o tym mówi. Czasem idąc ulicą, myślę sobie, że mogłoby mnie auto potrącić i nie miałabym czego żałować. To życie nie jest warte tego, by żyć…

    2

    1
    Odpowiedz
    1. A masz wygoloną?

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Ale pierdolisz, siuśmajtku

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Wiesz, mam podobnie. Praktycznie nie mam z kim porozmawiać na głębsze tematy. Mam wrażenie, że jestem jakimś wyobcowanym gatunkiem, stworzonym tylko po to, by przetestować jak sobie poradzę w tym już i tak zrujnowanym świecie. Najlepsze jest to, że czuję się tak od dziecka, i dosłownie nie spotkałam jeszcze nikogo, kto byłby choć w połowie podobny do mnie. Większość ludzi mnie zostawiła bez najmniejszego powodu.
    I tak żyje sobie z uczuciem pustki i beznadziejnosci. Każdy dzień to nowa szansa na zmianę, do której nie potrafię się przełamać, jednak mimo wszystko ta nadzieja trzyma przy życiu.

    1

    0
    Odpowiedz

Nie znoszę gości

nie znoszę mieć gości, wpada ci takie bydło do domu, wykręcić się nie ma jak bo rodzina, zawracają gitarę, w czasie gdy ty chcesz spać oni już na śniadanko czekają, chodzą ci po domu nie umiejąc obchodzić się z rzeczami często coś psują…najgorzej jak do tego jest jeszcze banda gówniaków któraż to już w ogóle nie ma szacunku do niczego, skacze po wszystkim, brudzą i śmiecą a do tego drą mordy…naprawdę ten kto wymyślił odwiedziny rodziny to musi być kurwa szatan we własnej osobie. śrut

63
5
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Nie znoszę gości"

  1. A ja nie lubię ludzi nieszczerych, którzy zamiast prosto w oczy kulturalnie i dosadnie powiedzieć co i jak brną dalej w fikcje kłamstwa, pływają w szambie toksycznych ludzi, sytuacji, myśli, plotek…..

    7

    1
    Odpowiedz
  2. Znam twój ból. Też tego nienawidzę i wiele moich znajomych też, więc sam nie jesteś. Najgorzej jak ci zaczynają kąty przeglądać, albo głupie uwagi robić typu: a tu możesz mieć to, tam postawić tamto, a to ci się przypaliło itp. Mam ochotę taką debilną
    osobę za kudly wywlec! Niech żrą ci im pod nos się stawia a nie kretyńskie uwagi! Albo wode na stół tylko postawić. A nastepnym razem drzwi na klucz zamknąć i nie wpuścić.

    6

    0
    Odpowiedz
  3. Niech się kurwa zapowiedzą, a jak nie to wymyślono coś takiego jak zamykanie drzwi na klucz, ewentualnie na zasuwę.

    4

    0
    Odpowiedz
  4. Szanowna Jebana pizdo, zamknij mordę. Jesteś pipeczką a pipeczki w tym świecie nie mają prawa głosu. Albo zmień swój status społeczny na człowieka a potem mężczyznę albo nie narzekaj bo wpadnę i Ci lodówkę opierdolę że lód i światło zostanie. A do koca nasram.

    3

    8
    Odpowiedz
    1. Spierdalaj. >:(

      1

      0
      Odpowiedz
  5. Jeśli jest tak jak piszesz, to masz chujową rodzinę

    0

    0
    Odpowiedz

Wszędzie oszuści

Moja chujnia jest prosta: wszyscy mnie ciągle dymają. A ja niec nie mogę z tym zrobić. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach spotkałem więcej niesprawiedliwości, niż ludzi uczciwych.

Do oszukiwania niektórych motywuje kasa. Innych miłość. A jeszcze inni po prostu są chyba bezdusznymi chamami, bo nie da się tego inaczej wyjaśnić. A ja nic nie mogę z tym zrobić!
Dymają mnie ludzie na poważnych stanowiskach, wykształceni. A mentalnie to jakieś janusze cwaniaki.

Doszedłem do konkluzji, że ja też muszę innych dymać, oszukiwać i być nieuczciwym. Tylko tak można coś osiągnąć w tym pieprzonym kraju. Muszę stać się tacy jak oni, bo to jedyny sposób by wspiąć się na drabinę sukcesów!
Smutne, ale taka prawda.

29
8
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Wszędzie oszuści"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. Gowno prawda, po jakiego ch* ja narzekasz a potem stwierdzasz ze będziesz taki sam! Mentalność, postawa gowno warta. Dlatego ten kraj, ten świat to syf, przez takie podejście

    6

    2
    Odpowiedz
  3. Mam podobne przemyślenia. Cywilizacja wchodzi na wyższy poziom i głównym celem pojebów jest opcja mieć. Reszta nie ma znaczenia (my na stanowiskach musimy mieć wyniki a po nas „spalona ziemia”.
    Mam wrażenie im człowiek więcej posiada tym jest większym chamem i kanalią .
    Mam sporo lat i mam w dupie wyścig szczurów, ale młode pokolenie zajebie się w tym chaosie.
    Niektórym łby się tak poprzestawiały, że jak mają szansę kogoś oszukać i zarobić judaszowe srebrniki to dostają ekstazy.
    Nawet bliska rodzina staje się festiwalem zajadłej nienawiści – wystarczy jakiś gówniany spadek. Każdy myśli jak ujebać konkurenta do mamony.
    Coraz mniej normalności, co raz więcej chujni.
    Bizancjum też upadło.

    13

    0
    Odpowiedz
  4. Też tak mam Byku, zdiagnozowałem to u siebie kilka lat temu. Jak mam zjebany humor lub jest na rzeczy jakaś niedokończona sprawa lub do chuja wafla wiem co mam robić by było lepiej, ale kurwa z dziwnych przyczyn tego nie robię. Wtedy myślę o złych rzeczach i na takie właśnie trafiam. Skupiam się na najgorszych cechach u ludzi. Dopiero jak zacząłem tresować swoją banię to zacząłem skupiać uwagę na najlepszych. Jest taka starożytna sowiecka fraszka na ten temat: „Pszczoła leci i widzi wszędzie kwiaty, a mucha leci i widzi wszędzie gówno”. Napraw swoją banię, a nie pierdol sukinkocie o oszustach, sam jesteś oszust, a tfuuuuuuuuuuu kurwa a tfuuuu tfu tfu karabin kurwa w tfuuuuuuuuuu

    3

    -1
    Odpowiedz
  5. Przeczytaj chujnię poniżej link:”Dajemy się dymać”.Tam rzeczowo jest objaśnione dlaczego Ciebie i nie tylko Ciebie dymają we wszyskie dziury i na wszelkie możliwe sposoby.
    Morał z tego płynie taki:Im ktoś wyżej jest nad Tobą tym jest większym sqrwysynem,im wyżej stoi tym bardziej Ciebie dyma.Dlaczego tak jest?Dlatego bo tym na dole do szczęścia niewiele potrzeba a tym na górze zawsze będzie mało.Nie ma chuja-natura nie znosi próżni,są dymani i są dymający.Żaden dymający nie doszedłby w życiu do majątku,pozycji społecznej i chuj wie czego jeszcze gdyby uczciwie na to pracował.Więc jest zmuszony dymać innych aby coś osiągnąć w swoim życiu.Natomiast Twoim zadaniem jest nie dać się dymać i dymać tych,którzy stoją niżej od Ciebie w hierarchi.Wybór jest prosty:albo Ciebie będą dymać albo Ty będziesz dymał innych.Zapomnij o moralności,uczciwości i tego typu zachowaniach bo zostaniesz pożarty.Życie to nie „je(st)bajka” to walka o przetrwanie.Tak czynią wszystkie stworzenia począwszy od bakterii a na człowieku skończywszy.Dlatego ci dymający są na górze a dymani na dole.I właśnie ci dymający wylegują się na Ibizie w swoich prywatnych willach a ci dymani zapierdalają całe życie na kawałek chleba.I oni rozbijają się swoimi Ferrari czy Lamborghini a ty rozbijasz się w autobusie bo jesteś wydymany.Być może to się zmieni w przyszłości i ci dymający będą dymani i na odwrót ci dymani będą dymać.Stare mądre przysłowie mówi:
    „Ruchał wilk razy kilka
    wyruchali wreszcie wilka”.
    (wersja nieco zmodernizowana w stosunku do oryginału).
    Na koniec życzę Ci abyś Ty wreszcie podymał-najlepiej tych którzy Ciebie do tej pory dymali aby powyższe przysłowie nabrało pełnej,wymiernej i realnej postaci.

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak Ja. Zapewniam, że da się to zrobić. Nie kłamię, sam tego dokonałem.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wazelina, dużo wazeliny i po problemie, niedługo przestaniesz czuć jak Cię dymają tylko będziesz czuł to przyjemne drapanie od wewnątrz 😀

    2

    1
    Odpowiedz
  8. W wojsku najbardziej dymane koty były potem skrajnie dymającymi … coś w tym jest ale nie koniecznie, to łatwe. Pytanie, czy warto chodzić po łatwych drogach .. ja lubię po górach. Spróbuj…

    0

    0
    Odpowiedz

Obsrane kible

Jak w temacie. Wkurwia mnie że idę do kibla w robocie a w połowie przypadków kibel jest obsrany. Kurwa, czy to tak trudno wziąć tę jebaną szczotkę i zmyć swój kał z muszli? I chuj, musisz to zmyć za takiego zjeba, bo jak nie zmyjesz i wyjdziesz to ci powiedzą, że to ty jesteś brudasem. Chujnia i śrut.

65
3
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Obsrane kible"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Ja tam lubie szczać na gówno i zmywać je strumieniem szczocha.

    15

    1
    Odpowiedz
  3. Morał taki, żeby srać w krzakach za firmą, albo donosić na pół-prykach do 17 i w domu skończyć.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. He,he!Niejaki Piłsudski onegdaj powiedział cyt.”Polska to wspaniały kraj tylko ludzie to kurwy”.Trudno się z nim nie zgodzić.

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Powiedział „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy” tłumoku…

      1

      0
      Odpowiedz
  5. A kto ci obsrał baranie

    1

    1
    Odpowiedz
  6. Sranie w banie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. U nas to się nazywa spotkanie z Panem Klockiem. Są dni kiedy te spotkania są notoryczne i wtedy jest na prawdę nieprzyjemnie .

    0

    0
    Odpowiedz

Szkolne piekło

Witam. Chciałbym opowiedzieć pewną historię z przeszłości, opisać kilka wydarzeń których skutki odczuwam do dzisiaj. Zacznę od początku.
Pochodzę z małej wsi. Moi rodzice prowadzą gospodarstwo. Nasza sytuacja finansowa nigdy nie była ciekawa.. ale mimo tego rodzice robili wszystko aby zapewnić nam jak najgodniejsze warunki do życia. Mam dużą rodzinę i nie wstydzę się tego. Przez cały okres szkoły podstawowej trzymałem ze starszymi kolegami z mojej wsi i bliskich okolic. Moja szkoła była malutka. W całej szkole uczyło się może 20 uczniów. Może ciężko w to uwierzyć ale moja klasa przez te wszystkie lata, wraz ze mną liczyła 4 osoby 🙂 Wśród nich był pewien chłopak. Mój najlepszy kolega Krzysiek. On pochodził niestety z bardzo biednej rodziny.W jego rodzinie miała miejsce tragedia.. Jego tata umarł (spadł ze stromych schodów uszkadzając kręgosłup i głowę) gdy byliśmy w piątej klasie. Do dzisiaj pamiętam jego płacz w szkole. Podczas przerw między lekcjami wychodził sam na zewnątrz i płakał..ciągle płakał. Ukrywał to przed nauczycielami chodząc do łazienki i przemywając sobie twarz. Starałem się go pocieszać. Robić wszystko by o tym nie myślał. Czułem obowiązek by mu jakoś pomóc bo bardzo go lubiłem. Myślałem, że może potrzebuje więcej towarzystwa. Wierzyłem w to że gdy pójdziemy do gimnazjum, to poznamy nowych fajnych ludzi, którzy pomogą mi wyciągnąć go z tego dołka.Tak jednak nie było. Było wręcz przeciwnie.

GIMNAZJUM… pierwsze dni w nowej szkole. Ja i Krzysiek wylądowaliśmy oczywiście w tej samej klasie. Pierwsza lekcja. Poznajemy naszego wychowawcę. Klasa już dużo większa ..24 osoby. Wychowawca każe każdemu wstać, przedstawić się i powiedzieć coś krótko o sobie. Siedzieliśmy z Krzyśkiem w pierwszej ławce, więc zaczęliśmy my. Pierwszy był Krzysiek. Podczas gdy on opowiadał o sobie, ja już zza pleców słyszałem szepty typu „co to za typy?”, „kto to kurwa jest?”. Wtedy zdałem sobie sprawę że chyba nie będzie tutaj zbyt kolorowo. Wszyscy pozostali rozmawiali ze sobą jakby znali się już długie lata. Tak też było. Okazało się że to cała klasa, z innej podstawówki. W całej grupie.
Prawie wszyscy nosili jakieś markowe buty, koszulki albo spodnie. U nas tak nie było i od razu zostaliśmy klasowymi „biedakami”. Po pewnym czasie zaczęli do mnie zagadywać. Pytali o różne rzeczy. Na początku cieszyłem się zainteresowaniem. Niestety nie cieszył się nim mój kolega.
Nie wpłynęło to oczywiście w żaden sposób na nasze stosunki ale starałem się mu powiedzieć że powinien spróbować bardziej się otworzyć. Pewnego dnia mieliśmy W-F. Nauczyciela nie było na hali. Zaczęliśmy grać w piłkę nożną. Krzysiek po moich namowach zagrał z nami. W pewnym momencie jeden z tych typków z klasy rzucił piłką prosto w głowę Krzyśka. On sztucznie się śmiejąc wybiegł z hali do łazienki. Pobiegłem za nim. Zobaczyłem go zapłakanego w łazience. Mówił że on Tu nie da rady. Że chce już to skończyć. Ja nie zastanawiając się długo wróciłem na halę, podszedłem do tego typa który rzucił mu tą piłką i przywaliłem mu z pięści prosto w pysk. Oczywiście reszta klasy rzuciła się na mnie krzycząc, bijąc i wyzywając mnie od najgorszych. Tego dnia uciekliśmy z lekcji wcześniej. Oczywiście nauczycielka zadzwoniła później do naszych rodziców skarżąc się że uciekamy z lekcji już w pierwszej klasie. Nam się oberwało, nie im.
Od tamtej pory byliśmy obaj jechani przez wszystkich. Kopanie plecaków, podkładanie nóg, wyzywanie. Nie podawanie ręki na powitanie gdy my podawaliśmy. Ale po mnie to po pewnym czasie spływało. Nie byłem sam. Byliśmy razem z Krzyśkiem i wierzyłem że przebrniemy przez to.
Niestety… miesiąc przed pierwszymi wakacjami Krzysiek poinformował mnie, że wyprowadza się z rodziną do innego miasta i innej szkoły. Wtedy się załamałem. U mnie nie było mowy o zmianie szkoły (z powodu dobrej opinii o tej szkole itp itd). Wiedziałem że kolejne dwa lata będę musiał walczyć z tym sam. Było to, czego się obawiałem. Już pierwszego dnia w drugiej klasie wszystko wróciło „do normy”, czyli wyzwiska, teksty typu „gdzie Twój przydupas” itp. Czasami się broniłem ale zazwyczaj zwyczajnie nie starczało mi sił i uciekałem z lekcji. To był czas kiedy przestałem o siebie dbać, podkradałem rodzicom pieniądze próbując „wkupić” się w łaski niektórych uczniów kupując im sok albo batona w sklepiku szkolnym. Rodzice złapali mnie na kradzieży. Nie dostałem wpierdolu… doświadczyłem czegoś znacznie gorszego. Mój tata prosto w twarz powiedział mi – ” nie wiedziałem że wychowamy złodzieja”.. to był cios w samo serce. Nigdy wiecej się to nie powtórzyło. Poźniej skradziono mi telefon. Pewnego dnia na lekcji biologii nauczycielka pytała ile mamy rodzeństwa. Ja mam siedmioro ( duża rodzinka 🙂 ) i to też powiedziałem. Po tej lekcji zaczęły się docinki na tle rodziny. Któregoś razu, przebierając się w szatni usłyszałem tekst „Ee, niech Twoja matka zmieni hobby”.. po raz kolejny nie wytrzymałem i uderzyłem typa w twarz.. dostając za to później od pięciu innych soczysty wpierdol.. Wiedziałem że po mnie cisną i byłem do tego przyzwyczajony ale nie mogłem pozwolić by ktoś bezkarnie tak bardzo obrażał moją mamę. Najczęściej dokuczał mi pewien gostek który był synkiem innej nauczycielki. On czuł się całkowicie bezkarnie. To z nim miałem najwięcej potyczek. Potem… no cóż… Tak samo wyglądała 3 klasa. Z Krzyśkiem ostatecznie straciłem kontakt.

Ostatni dzień szkoły w gimnazjum był dla mnie najszczęśliwszym dniem w życiu.
Idąc do szkoły średniej obiecałem sobie ,że będę starał się być twardy. Bałem się, że sytuacja z gimnazjum się powtórzy, ale mimo wszystko miałem nadzieje że moje życie się zmieni na lepsze. I tak było.
Cztery lata technikum były dla mnie najlepszym czasem w życiu i chętnie bym wrócił do tamtych czasów. Poznałem wiele wspaniałych i zabawnych ludzi. DOJRZALSZYCH ludzi.

Obecnie jestem już osobą pracującą. Radzę sobię bardzo dobrze. Mieszkam z narzeczoną a za rok planujemy ślub. Nie brakuje mi niczego. Niestety mimo tego że to obecne życie pędzi jak szalone.. to wciąż nie opuszczają mnie myśli o tym, co spotkało w gimnazjum. Wydaje mi się, że zostanie to w moim umyśle na zawsze.
Teraz, gdy widzę jakiekolwiek akty przemocy na mniejszych lub słabszych to reaguję niesamowicie agresywnie. Raz doszło do sytuacji gdzie mało brakowało a skrzywdził bym dotkliwie małą grupkę „kozaków” z gimnazjum którzy popychali w grupie jednego z rówieśników i kopali jego plecak. Uciekli, ja chłopaka podniosłem z chodnika i odwiozłem do jego domu. W takich momentach przypominam sobie siebie, w głębi wołającego o pomoc. Takie sytuacje, gdzie mam okazję kogoś uchronić odbudowują mnie od środka.
Takie przeżycie w dzieciństwie zmienia człowieka. Całkowicie..

Teraz nie wiem co się z moją byłą klasą dzieje. Z nikim nie utrzymuję nawet najmniejszego kontaktu.
Może to brutalne… ale mam nadzieję, że kiedyś to oni będą potrzebować pomocy.. i jej nie dostaną. Będą cierpieć,tak jak ja i Krzysiek. Że któregoś dnia spotkam każdego z nich osobno i zmasakruje im twarze… mimo że nic by mi to dzisiaj nie dało oprócz problemów prawnych.

Jeżeli czyta to ktoś kto jest takim potworem dla swoich rówieśników w szkole..pamiętaj… Tacy jak Ty są najsilniejsi tylko w grupie. Życie jest nieprzewidywalne. Teraz możesz czuć się wygrany. Możesz bić , poniżać i mieszać z błotem słabszych od siebie… ale wiedz że kiedyś to Ty możesz być w potrzebie. Liczę na to, że życie Ciebie za to rozliczy .
Nie mam dla takich ludzi litości. Na każdego kozaka, zawsze znajdzie się większy kozak.

122
3
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Szkolne piekło"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Tak wyglądają szkoły. Ludzie to prymitywne zwierzęta i głupki, mają instynkt stadny, niszczenia tych którzy się wyróżniają, odstają, nie mają tępego, chujowego poczucia humoru, albo zostaną w tyle za stadem. Ludzie ich niszczą zbiorowo w grupkach, żeby sami nie znaleźć się w sytuacji gnębionego.

    15

    0
    Odpowiedz
  3. wyznanie twarde jak kościej w moich gaciach.

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Popieram autora. Miałem podobną historie w życiu (no może nie w takim dużym stopniu), ale do dziś nienawidzę takich gnojów i cwaniaków i pragnę najgorszego dla tego typu gówna (bo dla mnie ludźmi nie są).

    10

    0
    Odpowiedz
  5. Najpiękniejsza chujnia jaką czytałem. Znam podobną historię. Dziesięciu na jednego, a najgorsze to sprzedawczyki z tej samej podstawówki którzy gnębią swojego starego kumpla bo panicznie boją się tak zwanej kocówy, którą inicjalizują sami nauczyciele tymi swoimi głupimi otrzęsinami. Wielu myśli że są dojrzali bo podstawówkę skończyli. Dobrze że znieśli ten burdel bo szkołą tego nie można nazwać choć nie wiem jak sprawa wygląda w praktyce.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wróciłem do chujnia.pl po jakimś czasie, bo sporo tu było spamu, a nie treści.
    M. in. dla takiej chujni warto tu wracać. Każdy z nas miał kiedyś ciężko wśród rówieśników. Jeden lżej, drugi już nie. Miałem troszkę więcej szczęścia niż ty, ale też w kilku sytuacjach paliło mnie od środka i do tego ta dołująca niemoc. Dzisiaj zareagowałbym tak samo, widząc grupkę wyżywającą się na jednym, zwłaszcza że wychowuję berbecia i on też za jakiś czas będzie się wspinał po takiej samej drabince, a czasy obecnie nie wiem, czy nie są jeszcze bardziej skurwiałe.
    P.S.
    Jak Krzysiek? Zerowy kontakt?

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Wal chuja pincetplusie

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Najgorsi są ci polscy frajerzy co to, to nie oni, ale zawsze kurwa przewaga minimum 3:1 bo poza stadem to pizdy na strzała, jeszcze do tego patologiczna edukacja, gdzie prawie nigdy nauczyciele nie stają po stronie ofiary. Jebać tchórzy.

    13

    1
    Odpowiedz
  8. jesteś bardzo prawym człowiekiem. szacunek.

    5

    0
    Odpowiedz
  9. Jesteś Człowieku BOHATEREM ! Czytam chujnie 10 lat. Nigdy nie spotkałem kogoś kto potrafi tak opisać historie ze swego życia w taki sposób. Nie ujmując Innym. Duzo ludzi też Cierpi. Gratuluje Narzeczonej … Ja moge jedynie pomarzyć, bo zmagam sie z lękami od wielu lat. Życze Ci wszystkiego dobrego … Bo na to zasługujesz ..

    12

    0
    Odpowiedz
    1. Ale chujnia istnieje od 2011 (przynajmniej wpisy) bo tę poprzednia upadła a wpisy przenieśli tutaj.

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Dobry wpis. Kontroluj agresje i pamietaj, ze pomagac innym mozna takze pokojowo.

    2

    1
    Odpowiedz
  11. Jesteś wspaniałym, dobrym człowiekiem, nie zasłużyłeś na to piekło, a jednak go doświadczyłeś. To tak cholernie niesprawiedliwe… A co do tych dupków, to mam nadzieję, że teraz żałują tego, co Ci zrobili i że mają marne życie

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Gimnazja to gnój i patologia i tyle w temacie.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Jesteś bardzo wrażliwym na krzywdę innych człowiekiem. Ten ,,łomot w pysk”, który dałeś w gimnazjum, to była informacja niewerbalna dla tego klasowego ,,lalusia”,żeby przestał okazywać przemoc, bo to złe. Mimo, że zwrócenie uwagi, było niewłaściwym zachowaniem, to twoja reakcja obronna pokazała, że jesteś prawdziwym bohaterem. Myślę, że niektóre osoby chodzące z tobą do klasy bały się stanąć w obronie twojego kolegi, bo miały lęk przed tym, że będą wyśmiane tak jak twój kolega i stanęły w obronie tego ,,lalusia” ze strachu, a inni mogli tak zrobić, żeby utrzymać się z nim w jednej paczce. Według mnie nauczycielka powinna pogadać z tobą i z twoim kolegą na temat waszej ucieczki ze szkoły, a nie od razu pochopnie wzywać twoich i twojego kolegi rodziców. Gdyby wiedziała o tym co się stało to na pewno by jakoś zareagowała, jeśli nie, to oznaczało by jedno, że ma gdzieś krzywdę dziecka i woli ,,pić kawę i jeść precle” w pokoju nauczycielskim. Przez brak reakcji ze strony nauczycieli w Polsce dochodzi do licznych tragedii w szkołach. Szkoła średnia i dzisiejsze twoje życie jest tzw. zmianą losu na lepsze. Pamiętaj, szkolne ,,lalusie” zawsze będą mieli pod górke, a ci ,,słabsi” będą mieli usłane różami życie. I tutaj cytuje fragment twojego tekstu ,,pamiętaj… Tacy jak Ty są najsilniejsi tylko w grupie. Życie jest nieprzewidywalne. Teraz możesz czuć się wygrany. Możesz bić , poniżać i mieszać z błotem słabszych od siebie… ale wiedz że kiedyś to Ty możesz być w potrzebie. Liczę na to, że życie Ciebie za to rozliczy .” Twoje ostatnie słowa w tekście są potwierdzeniem moich ostatnich słów w komentarzu.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. O rany, to jest pierwsza chujnia, a czytam tę stronę od dobrych 10-ciu lat, która wycisnęła mi łzy.
    Dla mnie podstawówka to też było piekło. „Przechodziłam ” ją prawie zupełnie sama, po kątach. Bita, molestowana, odrzucona jako ta introwertyczna i inna. Teraz mam 35 lat, życie jest piękne i jestem względnie szczęśliwym człowiekiem, jednak to co przeżyłam już na zawsze pozostawiło ślad na moim poczuciu własnej wartości. Teraz boję się, że mój syn będzie musiał przechodzić przez to samo piekło. .

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Jak mu od razu zalatwisz nauczanie indywidualne to nie bedzie musial.

      0

      0
      Odpowiedz
  15. Ja szczerze mam nadzieję, że Twoi prześladowcy teraz śpią obszczani w zaśmieconych rowach albo siedzą cały dzień w tunelu na dworcu PKP i proszą o 2 złote na „chleb” – taki na jabłkach, z 14% zawartością alkoholu. Ewentualnie mieszkają w melinie 20m2 w obszczanej kamienicy, żyją z socjali za które chleją i jarają i dostają codziennie wpierdol na osiedlu.

    3

    0
    Odpowiedz

Śmierć dziewczyny

Zaznaczę że napiszę ten post w formie opowiadania kawałka mojego życia w latach 2011-2018

Była wiosna 2011, miałem 11 lat Nudziłem się i pogrywałem jak każdy inny w znaną klockową grę o nazwie „Minecraft”. Kiedyś na serwerach były popularne gierki typu: Konkurs skinów, rodzinka itp. W ten sposób poznałem dziewczynę o imieniu Wiktoria. Graliśmy właśnie w tą znaną „rodzinkę” i żeby było wygodniej się komunikować jak każdy w tamtych czasach podaliśmy sobie skype`a. Wymienialiśmy się coraz większą ilością informacji, poznaliśmy swoje imiona, po ile mamy lat lub w jakich województwach mieszkamy. Nic szczególnego, miała tyle samo lat co ja itd. W tym momencie przejdę do dalszej części historii.

W 2013 roku znaliśmy się bardzo dobrze i byliśmy dobrymi przyjaciółmi, jedynymi przyjaciółmi. Dlaczego? Ponieważ żadne z nas nie miało żadnych przyjaciół poza sobą ja byłem agresywnym w szkole ale spokojnym poza chłopakiem a ona typową nieśmiałą dziewczyną. Mimo że dzieliła nas odległość 200 km, no właśnie dlaczego 2013…? Otóż tym roku wymieniliśmy się lokalizacjami zamieszkania, co ciekawe ona mieszkała dokładnie w tym samym mieście co mój tata. Już następnego roku podczas ferii zimowych spotkaliśmy się po raz pierwszy, nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Ona była śliczna ciut drobną blondynką z długimi włosami o niebieskich oczach a ja (dziwnie brzmi w tym miejscu opis siebie, wiem) trochę przygrubym chłopakiem o ciemnych blond włosach i niebiesko-szarawych oczach. Spotykaliśmy się codziennie gadaliśmy bawiliśmy się graliśmy razem, jak przyjaciele. Następne 3 lata wspominam bardzo ciepło. Niestety nic nie trwa wiecznie…

Nastała wiosna 2017 roku, Wtedy wiktoria przyjechała do mojego miasta, do Łeby. Było to 10 marzec, spotkaliśmy się około godziny 16 w parku i usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać jak zawsze, w końcu rozmowy ucichły siedzieliśmy tak przez 10 minut nic nie mówiąc patrząc się w niebo i rozmyślając, w końcu zapytała mnie co bym zrobił jeżeli by się we mnie zakochała, ja nie wiedziałem co odpowiedzieć więc po prostu siedziałem cicho. Po chwili wyznała mi miłość i mnie przytuliła; Siedziałem wtedy chicho i nie wiedziałem co powiedzieć ponieważ od kilku lat byłem dość nieśmiały; Odwzajemniłem to uczucie i oboje się przytuliliśmy oboje płacząc i nie wiedząc co do siebie nawet powiedzieć. Reszta dnia minęła bardzo szybko przez ilośc emocji w tamtym momencie nie pamiętam co robiliśmy, lecz rzecz która mi najbardziej zapadła w pamięć to spacery ulicą szkolną, nabrzeża oraz spacer plażą wieczorem. I tutaj właśnie ten wątek o tym że nic nie trwa wiecznie. Dwa dni później (13 marca, poniedziałek) wracając do swojego miasta na drodze Słupsk-Darłowo miała wypadek samochodowy. Kiedy dowiedziałem się o tym godzinę później od jej ojca wybiegłem ze szkoły ubrałem się i z jak największą prędkością pojechałem do szpitala w Słupsku. Była na oiomie. 13 godzin później wpuścili mnie do niej, Ja zdruzgotany wszystkimi emocjami w tamtym momencie. Nie wiedziałem co powiedzieć jak zawsze i żałuj tego z całego serca i nadal nie mogę się z tym pogodzić, jedyne co mogłem zrobić to przytuliłem się do niej i modliłem się by nic się nie stało niestety o godzinie około 3 pożegnaliśmy się po raz ostatni, Wiktoria O w wieku 17 lat odeszła z tego świata na zawszę. Popadłem w depresję próbowałem popełnić samobójstwo 7 razy. Teraz jest to huśtawka nastrojów nie wiem co ze sobą zrobić a psycholog ani psychoterapeuta mam wrażenie że mnie nie rozumieją.

Wyżaliłem się tu bo nie mam komu innemu, jestem beztalenciem który nie potrafi z siebie wyrzucić emocji. I mam pytanie teraz co ciebie osobo która to czyta, czy był byś w stanie mi dopomóc i mnie wesprzeć, może miałeś podobną sytuację w życiu, proszę jeżeli możesz podziel się nią, dziękuję bardzo.

86
1
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Śmierć dziewczyny"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Ona chce żebyś był silny, taki był cel jej życia na ziemi by zostawić piękny ślad, który powinien być dla ciebie kierunkowskazem w życiu, przypomnieniem o tym, ze mimo zła, niesprawiedliwości istnieje miłość. To powinno dać ci sile do życia. Jesteś szczęściarzem, koś szczerze oddał ci swoje serce, uczucie miłość. Nie ma w tym kszty zła. Jej smierć – na to nie znam odpowiedzi, ale wiem ze na pewno jest szczęśliwa i odchodząc z tego świata chciała żebyś i ty tez byl szczęśliwy. To jej testament. To jedyny kierunek – ku dobru, reszta to droga na manowce, donikad. Wypełnij jej wolę, nie poddawaj się złu.

    12

    0
    Odpowiedz
    1. historia jak z gry na smartfona

      1

      0
      Odpowiedz
  3. Kurwa. Przykro mi bardzo gosciu.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Nie możesz siebie karać za to, że nie miałeś wpływu na jej śmierć. Ona będąc w lepszym świecie na pewno chcę żebyś dalej żył.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Skąd wiesz co jest po życiu? I ze jest lepiej

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Napisałbym, że szkoda, że jej nie przebolcowałeś (chyba), ale chujnia jest dobra ,więc to daruję Ci to. Z czasem możesz o tym zapomnieć. Nie calkiem, ale po upływie czasu może mniej boleć niż na poczatku. Osoba, która zginęła na pewno chciałby, żebyś żył dalej pełnią życia niż się tym zadreczał. Nie zmienisz tego i dlatego powinieneś iść dalej ( coś podobnego było tylko, że lepiej napisane we Frankensteinie (poczytaj i zastosuj)).

    3

    6
    Odpowiedz
  6. Mozesz zapakowac wszystkie wspalaniale wspomnienia do szuflady i szufalda ta bedzie z Toba cale zycie. Ale jednoczesnie nie jest wykluczone, ze z kims innym zbudujesz rownie wartosciowe wspomnienia, te rzeczy da sie pogodzic.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. I to jest prawdziwa zyciowa chujnia, a nie jekies obsrane kible albo przepocone autobusy.

    12

    0
    Odpowiedz
  8. Na odzew ze strony innych użytkowników tego portalu bym nie liczył, zwłaszcza w takiej delikatnej kwestii. Kiedy dochodziłem do sedna Twojej wypowiedzi jakaś część mojego umysłu nie chciała przyjąć do siebie tego, co za chwilę przeczyta. Spotkało Cię wielkie nieszczęście i tragedia. Niesprawiedliwa tragedia. Los zabrał Ci osobę, którą kochałeś ze wzajemnością. Nie przeżyłem nigdy osobiście czegoś podobnego, więc jedynie mogę sobie wyobrazić Twój ból. Wyobrazić, bo żadne słowa nie wyrażą tego, przez co przechodzisz. Ale powiem Ci, że często ktoś tak zarządza (Bóg?), że właśnie tych najbardziej niewinnych zabiera z tego świata – nie po to, by komuś dokopać, ale po to, by uchronić tych ludzi przed czymś złym, co ich zapewne spotka. Kiedyś słyszałem taką historię, prawdziwą. Matka miała chorego syna. Modliła się o jego zdrowie i życie, prosiła, błagała Boga. Dzieciak odżył, a był w stanie ciężkim. Radość niesamowita… Za kilka lat zamordował człowieka. I ta matka po latach stwierdziła, że jednak źle, że on wtedy przeżył. Lepiej by było, by wtedy umarł, bo ona teraz (i inni ludzie też) cierpią przez niego. Nie wiem, czy jesteś wierzący – ja sam mam ostatnio lekkie zawirowania wokół wiary. Ale nadal wierzę, że istnieje jakaś siła, nazywajmy ją sobie jak chcemy, która jednak jest dobra i wie więcej niż my, widzi w przód to, czego my nie widzimy. I że u tej siły nic nie ginie. Anglicy mówią „Only the good die young”. Może ta własnie siła, ten Bóg wiedział, że kiedyś, za kilka lat coś się Wiktorii przydarzy – i zabrał ja teraz, by ją uchronić. Ja wiem, to boli. Ale ona u Niego jest bezpieczna, nic jej nie grozi tam. Ma wszystko, co potrzebuje. Ty masz do przejścia całe życie, zanim ją znowu zobaczysz – więc nie zmarnuj tego. Bądź dobrym człowiekiem. Wszystko, co robisz, dedykuj Wiktorii. Każde dobro, które uczynisz, nazwij jej imieniem. Módl się za nią – ona pewnie zrobi to samo za Ciebie, tylko nie zdążyła Ci tego powiedzieć. Byłeś dla niej ważny, przyjeżdżała do Ciebie. „Świętych obcowanie” istnieje. Przed Tobą bardzo trudne zadanie. Trudne, ale nie niemożliwe. Kochaj ją tak samo, jak wcześniej – tylko teraz w inny sposób, za pomocą swoich czynów. Rób tak, by była z Ciebie dumna tam, w Niebie. Ona przy Tobie jest. Kiedyś się spotkacie. Wspieram Cię w myślach, uda Ci się. / doktor Wiesław

    6

    4
    Odpowiedz
  9. Ale Ty mosz ostro przerąbane.ale jest takie powiedzenie „czas leczy rany” i tego sie trzymaj.nawet najgorsza chujnia kiedys mija i to sama z siebie. Czasem niespodziewanie.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Zmień psychoterapute i psychologa jeśli czujesz że cie nie rozumieją, poszukaj aż znajdziesz takich którzy cie zrozumieją(niestety najczęściej prywatnie, byle łachmany tylko przyjmują na nfz taka prawda).
    Recepta dla Ciebie to nowa dupa, zamoczysz i Ci przejdzie, brutalna smutna prawda – chujowicz z 40tka na karku.

    1

    3
    Odpowiedz
  11. 5/5.
    Psychoterapeuci to są wtedy przydatki, żeby załatwić żółte papiery, jak przeskrobałeś, ale masz zaplecze finansowe i znajomości, żeby to lekko naprostować. Ale czy ci pomogą w trakcie takiej godzinnej wizyty jak na roksie? Nie sądzę. Zegarek wybija godzinę i „następny!”.
    Trzymaj się!

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Przesyłam wirtualnie dużo, dużo wsparcia i przytulenia. To bardzo ciężka sytuacja. Wiem, że trudno uwierzyć, że terapeuta rozumie, ale na pewno rozumie. Może chce Ci dać szansę na osobiste przepracowanie tej tragedii, której doświadczyłeś. Proszę, walcz, daj sobie szansę! Wiktoria miała Ciebie, byłeś przy niej do końca — to najlepsze, co mogłeś wtedy zrobić. Piszesz, że nie wiedziałeś, co powiedzieć. Czasami słowa są zbędne i sama obecność wystarczy. Nie obwiniaj się za to, że zabrakło słów. Widać, że jesteś wspaniałym, wrażliwym człowiekiem, z wielkim sercem. Zobaczyłam w Tobie tę wrażliwość, co znaczy, że wcale nie tak źle z tym „wyrzucaniem z siebie emocji” u Ciebie. Potrafisz to! Oby więcej takich osób jak Ty chodziło po tym świecie, to byłoby to cudowne miejsce! Wytrwaj! Piszę to, sama zmagając się z depresją, więc wiem, co czujesz. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i pozdrawiam ciepło.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Wiem że to moze i kiepska pomoc ale wszystko jest tak naprawde z gory zaplanowane , nie wiemy jaki jest sens tego ze ktos umiera , byc moze ma byc to dla ciebie jakas lekcja , pamietaj ze my tu jestesmy inkarnacjami ktore zyja po to zeby sie uczyc i moralnie wzrastac , nie ma smierci jestesmy niesmiertelnymi duchami ktore w memencie smierci opuszczaja swoje ciala i zyja dalej.Siegnij po ksiege Duchow Allana Kardeca tam mozesz znalezc odpowiedzi na trapiace cie pytania moze i nie przyswoisz od razu tej wiedzy ale wkoncu znajdziesz droge i nie probuj odbierac sobie zycia bo zabijesz tylko cialo i wyprzesz sie daru od Boga jakim jest zycie , bedziesz musial zaczac lekcje od nowa po pokucie.Nie ci jest dane decydowac o swoim zyciu nie wiesz jakie Bog ma wobec ciebie plany i nie wiesz jakie cele sobie wyznaczyles na to zycie , trwaj w modlitwie i pros o łaske i miłosierdzie a twoje prosby zostana wysluchane.My wszyscy cale zycie zmagamy sie z trudnosciami i szukamy drogi.Pokój bracie

    4

    2
    Odpowiedz
  14. Pewnie malo jest tu osob ktore przezyly to co Ty w tak mlodym wieku. Ja przezylem zalamanie nerwowe i wiem troche co to lęk i depresja. Czysta postac lęku. Zdrowy nie zrozumie jak na nic nie masz sily i boisz sie nawet zrobic zakupy. Po takiej traumie potrzeba czasu i lez na poprawe. Masz po co zyc chocby dla tych co zyja. Kurwa jakie to jest ciezkie czasem. Moze Oprocz terapi warto wlaczycz leczenie psychiatryczne albo zmienic ci leki jak bierzesz. Zdecydowanie powinienes szukac pomocy u lekarza. Moze lzy i osoba. Osoby przed ktorymi sie otworzysz pomoga za jakichs czas. Ja ostatnio placze bo wierze ze to pomaga. 37 lat ojciec i maz. Niech Bog uleczy Twoja dusze

    2

    2
    Odpowiedz
  15. Czas leczy rany jak to sie mowi..

    3

    0
    Odpowiedz
  16. Hej. Boli serce, jak czytam Twoją historię. Tak mi przykro…
    Może mogę pomóc. Też zmagam się ze stratą. Powoli wychodzę z tego, ale było strasznie. Napisz do mnie, jeśli chcesz. To mój tymczasowy mail: roska małpa mixbox pl

    3

    0
    Odpowiedz
  17. Zmarli są bliżej niż sądzimy. Może więc Wiktoria siedzi teraz obok ciebie i płacze bo jesteś nieszczęśliwy?

    0

    0
    Odpowiedz
  18. No niestety twoja dziewczyna odeszła i nikt z nas nic na to nie poradzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Strasznie mi cię szkoda dzieciaku. Mogę polecić ci grupę na fejsie, nazywa się „życie po życiu”, pomaga wszystkim, którzy stracili kogos bliskiego. Czasami wchodzę i czytam historie, które opisują ludzie, widzę jak im ciężko, a pomoc, jaką otrzymują naprawdę im pomaga. Ja żyję tak na dwa światy, trochę tu, trochę tam. To nie jest tak, że jest tylko to co nas otacza i widzimy, to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane. Nigdy tak naprawdę nie odchodzimy, energia jest wieczna, a twoja dziewczyna tak naprawdę żyje, tylko teraz trochę inaczej. Nie ma co bać się śmierci, mamy do odwalenia tu na ziemi swoją robotę, a potem robimy miejsce następnym, którzy też muszą się czegoś nauczyć. Trzymaj się cieplo. Czeka cię jeszcze wiele dobrych chwil w życiu. Jak powiedział wielki człowiek: załóż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie. Czy jakoś tak 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Kurczę, zajebiście ci współczuję

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Módl się, za siebie i swoją zmarłą tragicznie dziewczynę, Jezus pomoże Ci się podnieść, trzymaj się… Sam się za Ciebie będę modlił, bądź silny, wytrzymasz to…

    0

    0
    Odpowiedz

Dawca krwi

Moją pasją jest chodzenie do lekarza ale nie takie zwykłe żeby się zbadać ale o tym za chwilę. Żeby móc realizować swoją pasje musiałem kilka lat ciężko na to pracować oddając krew XD W dupie miałem chorych ludzi, chodziło tylko o profity a zwłaszcza o jeden konkretny. Co dwa miesiące punkt 8 byłem pierwszy w kolejce żeby spuścili ze mnie 450 ml czerwonej cieczy, nie policzę ile zeżarłem czekolad które za to dawali, dorobiłem się z czasem nawet darmowej komunikacji miejskiej jako zasłużony dawca żeby móc jeździć po wszystkich przychodniach w mieście za darmo.

Kiedy te pijawki wyssały już ze mnie 20 litrów krwi odebrałem swój artefakt, najcenniejszą rzecz jaką posiadam istny godmode mianowicie legitymacje honorowego dawcy krwi, spełniły się moje najskrytsze marzenia. Ludzie marzą o różnych rzeczach o domu za miastem, kochającej żonie czy mercedesie z salonu, moim celem było wchodzenie przed starymi babami do lekarza bez kolejki XD

Jako bonus mogłem też kupować w aptece po za kolejnością ale to nie cieszyło tak bardzo jak mój główny cel czyli wizyty u lekarza. Oczywiście kilka razy w miesiącu wpadałem do apteki, zazwyczaj w dni w które wypłacane są emerytury i renty, żeby wj*bać się staruchom w kolejke i delektować się ich bólem dupy.

Kupowałem zawsze paczkę prezerwatyw głośno prosząc o nią przy ladzie XD Kiedyś skończyło się to przyjazdem bagiet bo jakaś Janina oskarżyła mnie, że posługuje się sfałszowaną legitymacją. Po okazaniu mojego świętego grala wąsatemu policjantowi dostałem od nich wyrazy szacunku a wysuszonej mumii kazali mnie przeprosić i wj*bali mandat za nieuzasadnione wezwanie bagiet

Mam nadzieje, że przez to nie starczyło jej na leki XD Prezerwatyw oczywiście nie używałem bo jestem stulejem, w domu nadmuchiwałem je i robiłem z nich śmieszne dmuchane zwierzątka.

Do pierwszej wizyty u lekarza rodzinnego w lokalnej przychodni nie przygotowywałem się długo, postawiłem na klasykę. Przy wejściu byłem chwilę przed otwarciem licząc tylko wchodzące stare baby żeby mniej więcej oszacować liczebność kolejki, gdy ciasne pomieszczenie poczekalni wypełniło się wapnem postanowiłem działać. Otworzyłem drzwi i spokojnym krokiem wszedłem do środka, zgromadzone w środku kółko różańcowe nawet nie podejrzewało co tu się zaraz odjebie XD

Zamiast standardowego pytania „Kto ostatni?” zapytałem „Kto teraz wchodzi?” Staruchy zaczynały powoli odczuwać, że coś tu nie gra. W ciągu ułamku sekundy otyła 70 latka o kulach i z wąsem odpowiedziała „Ja wchodzę”.
Pomyślałem sobie no na pewno, wejść to możesz do zakładu pogrzebowego wybrać sobie trumnę XD
Postanowiłem zaregować błyskawiczną kontrą. Odpowiedziałem, że jestem honorowym dawcą krwi i jestem upoważniony do wejścia bez kolejki.

Hurr durr „Ale jak to? Ja się rejestrowałam telefonicznie na godzine” inna Jadwiga stwierdziła, że „Pan chyba żartuje, tu są starsi ludzie!” Oj są są, właśnie dlatego tu jestem ku*wo XD Powiedziałem tylko „Tak to, jestem upoważniony przez samego Ministra Zdrowia który wydał tą oto legitymację.”

Pomachałem im przed pomarszczonymi ryjami moją papierową supermocą i gdy obsługiwany aktualnie pacjent wyszedł z gabinetu kilka sekund później już sciągałem koszulkę przy miłej pani doktor w celu osłuchania. Zawsze narzekałem na lekki kaszel, notoryczny ból głowy czy inna dolegliwość przy której nie można mi udowodnić, że kłamię xD

Kiedyś przy jednej z wizyt starucha kłóciła się ze mną dobre 10 minut aż zaalarmowany odgłosami z poczekalni lekarz musiał interweniować, oczywiście nie weszła niczym koleś z filmiku „jestem hardkorem” XD po tej sytuacji byłem już gotowy na każdą bitwę i prócz legitmacji zacząłem nosić ze sobą wydrukowaną podstawe prawną XD

Ta starucha była albo bardzo chorowita albo nudziło jej się w domu bo praktycznie zawsze była obecna w poczekalni, stała się moim największym wrogiem i po tygodniu wiedziałem już o niej wszystko łącznie z miejscem zamieszkania. Do lekarza chodziła zazwyczaj w środy w godzinach porannych, lubiła dominować inne stare baby i być pierwsza w kolejce ale nie ze mną te numery. XD Pewnej środy punkt 7:30 byłem w okolicy jej klatki, siedziałem na ławce w kapturze w bezpiecznej odległości i czekałem aż odziana w beret i laskę pojawi się w zasięgu mojego wzroku, śledziłem ją w drodze do przychodni.

Gdy tylko usiadła w poczekalni po kilku sekundach wchodziłem ja i już wiedziała, że to nie jest jej szczęśliwy dzień, musiała ustąpić i uznać moją wyższość XD Potrafiłem jej fundować bycie drugą średnio raz w tygodniu a gdy lekarka stwierdziła, że jestem tu za często i podejrzewać hipohondrię specjalnie otwierałem okno w nocy lub włączałem wiatrak żeby się lekko przeziębić.

Przegrałem tylko jeden raz, trafił mi się zbyt mocny przeciwnik. Gdy standardowo powiedziałem, że wchodzę pierwszy choć często już nawet nie musiałem tego mówić bo większość staruch mnie kojarzyło, odezwał się on. Waga szkieletu, chłodne przenikliwe spojrzenie i drewniana laska. Wyglądał jak starszy brat Bartoszewskiego. Zarówno legitymacją jak i podstawą prawną mogłem jedynie wytrzeć sobie dupe, miał dużo silniejszą broń. Legitymacja inwalidy wojennego, do tego był kombatantem i osobą represjonowaną, pi*rdolone combo, 3 przywileje w jednej wątłej, starczej osobie.

Wiedziałem, że jestem bez szans, wycofałem się i upokorzony tego dnia wróciłem do domu. Nawet zakupy w aptece mnie nie pocieszyły, doszedłem do siebie dopiero wieczorem podczas konkretnej openki w tibii i pieniężnym fapie w cottonworldy.

167
49
Pokaż komentarze (35)

Komentarze do "Dawca krwi"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Kurwa – następny kopiujący pasty na chujnię…

    11

    0
    Odpowiedz
  3. Pokręcone ale dziwnie śmieszne

    1

    0
    Odpowiedz
  4. I na chuj paste tutaj wrzucasz?

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Smutne masz życie

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Co za historia japierdole XD

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Znowu kolejny śmieć kopiujący pasty z wykopu
    I jeszcze jedno…SPIERDALAJ!

    6

    2
    Odpowiedz
  8. Zawsze trafisz na wyższego stopniem, patałachu.

    2

    0
    Odpowiedz
  9. O k*rwa, a moze po ostrej tyrce w niemczech u zaborcy i powrocie do kraju tez zaczne sie ubiegac o legitymacje kombatanta wojennego i osoby represjonowanej przez panstwo niemieckie( sciaganie podatkow ), genialny pomysl dzieki.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. opcja typie, od jutra oddaje krew, pozdro 500

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Tibia jprdl jebany stulej tfu

    2

    1
    Odpowiedz
  12. Gościu jesteś zajebisty..

    1

    2
    Odpowiedz
  13. Myślę że sie nie dziwisz że jesteś stulejem. Ale historia śmieszna czekam na dalsze części

    0

    1
    Odpowiedz
  14. Jesteś moim bogiem avatarze XDD

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak Ja. Da się to zrobić, zapewniam.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Genialnie napisałeś, uratowałeś mi chujową niedzielę.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Legendary. Ten wpis zdobędzie taka popularność jak słynna opowieść o starym, wędkarzu.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. trzeba być jebanym idiotą żeby się tym tak podniecać

    2

    0
    Odpowiedz
  19. Chujowa pasta gimbusie bez dziewczyny

    0

    1
    Odpowiedz
  20. Spierdziałam się.

    3

    0
    Odpowiedz
  21. To o tobie ten komiks – „Człowiek skurwiel”

    2

    1
    Odpowiedz
  22. Piękna opowieść. Uśmiałem się. Dzięki za poprawę humoru z rana przed pracą

    1

    1
    Odpowiedz
  23. Jestem lewicowcem o prawicowych poglądach. A autor jest żydo-nazistą 😀

    1

    1
    Odpowiedz
  24. Nie wiem czy znalazł się jakiś oszołom który by przeczytał cały ten CRAP! jeśli naprawdę masz problem który zajmuje tyle miejsca po spisaniu znaczy się że jesteś zwykłym looserem albo inną ciemięgą życiową

    3

    2
    Odpowiedz
  25. Szkoda że to zmyślona historia, ale chciałbym zobaczyć jej realizację chociaż w 10%. Pracuję w przychodni i widok tych nadmuchanych, wiecznie wiedzących lepiej bab które przyłażą do doktora wkurwiać i mówić mu jak ma leczyć- bezcenne. Gdyby trafiło na mnie, wylazłbym z tej białopłytkowej nory i z całego korytarza po imieniu zawołałbym poza kolejką. Wizyta standardowo trwająca do 15 minut przeciągnęła by się pewnie do godzinki 😉

    6

    1
    Odpowiedz
  26. Ale z Ciebie trol! Tylko ze w realu.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Co to jest? Czerwone i szkodzi na zęby?!

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Też bedziesz kiedyś stary… A karma wraca 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  29. no fajnie no i co

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Wielbię Cię :DDD

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Jesteś nieźle pierdolnięty!

    0

    0
    Odpowiedz

Pierdolone korpo

Witam, chciałbym wylać z siebie trochę żali odnośnie korporacji. Mianowicie nie jest to miejsce dla kogoś kto jest z natury dobrym człowiekiem, szanuje pracę i generalnie działa w interesie firmy. W korpo nie interesuje nikogo, że twoje działania wpływają dobrze na wyniki firmy – ważne jest to, że to co zrobiłeś nie należy do twoich obowiązków i masz siedzieć cicho i się nie wychylać. Kolejna sprawa: myślicie że odbijanie karty to archaizm? chuja. Jak wchodzisz do firmy to masz iść włączyć komputer i uruchomić specjalny program żeby dać znak, że przyszedłeś i pracujesz. Nikogo nie interesuje, że przyszedłeś przed czasem, włączony komputer akurat postanowił robić aktualizację i zalogowałeś się 20 minut po 8. Kolejna sprawa to niejasny podział obowiązków. Niby na umowie napisane jest jasno co robić, ale jak czegoś nie zrobisz bo to nie Twój obowiązek to dostaniesz zjeby, a jak już coś zrobisz to zjeby bo to nie Twój obowiązek. To jest dla mnie trochę pojebane… Niby werbują młodych ludzi do tych korporacji, zachęcają opieką medyczną, owocami, benefitami, ale potem szczerze mówiąc to po prostu chujowo się tam pracuje. Strach cokolwiek zrobić żeby znowu zjeby nie dostać xD Już lepiej chyba jest na budowie. Majster mówi co masz robić i dłubiesz cały dzień i fajrant. Pozdrawiam

91
6
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Pierdolone korpo"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Nic dodać, nic ująć. No może tylko to: większość mango w korpo to debile.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. No i na budowie zawsze mozesz ( a wrecz wypada ) upierdolic sie 0,7 z Mirkiem i Jarkiem, oczywiscie 0,7 na glowe bo jeszcze sie Majster zdziwi ze tak malo pijesz i pomysli ze pedal jestes.

    6

    1
    Odpowiedz
  4. Ale to mozesz ogladac pornosy w tyrce walac przy biurku czy nie? Bo jak tak to w czym problem? Jak moja ulubiona vlogerka wrzucila kiedys nagie foty na maxmodels to musialem w tyrce wyjsc do kibla zeby zwalic, nie moglem przy biurku

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Z tą budową to bym się tak nie zapędzał. Tam panuje często chamstwo, gnojenie, zapiernicz zima-lato i ryzyko utraty zdrowia lub nawet życia. Trzeba mieć do tego charakter. Zresztą w różnych firmach, tak jest, że uważa się, że gnojenie pracownika ma służyć temu by go motywować. Po prostu będziesz musiał zmienić pracę, nawet kilka razy pod rząd, zanim znajdziesz coś w miarę spokojnego.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Groksowie pokonani? Jeśli nie, to bierz się za ich rozwalanie.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Wszystko sprowadza się do możliwości swobodnego walenie konia w pracy lub też tej możliwości braku.

    5

    2
    Odpowiedz
  8. A pierdolony moze Ty jestes ? Pewnie w dupe przez bezdomnych !

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To zapierdalaj na budowę łosiu, będziesz tęsknił za klimatyzowaną klatką dla 20 takich nierobów jak Ty. Korpo uczy, Korpo bawi, Korpo nigdy Cię nie zbawi, tj nie zdradzi. 😀

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Dokładnie, i dlatego kurka ide na budowe mimo ze mam magistra z dobrymi ocenami!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. a czego się spodziewałeś? Korpo to nie są kółka różańcowe tutaj masz zasówac aż piszczy a firma ma zarabiać dzięki tobie i poniekąd na tobie. Nie podoba się? to mamę za rączkę i do domu zawsze można zostać jakimś gó…o zarabiajacym przegrywem.Wiem ze robota w takim miejscu jest mega wyczerpująca fizycznie i psychicznie ale niektózy tak lubią bo wszystko im wyrównuje kilkunastotysieczny przelew przy wypłacie. Coś za cos nie ma nic za darmo a w takim miejscu jak nie masz takiej trochę mentalności skurw….na to nie przetrwasz nawet tygodnia.A biznes i kasa się musi kręcić,kapitalizm stary.A to na pewno lepsze niż socjalizm któy jest systemem iście gó…ym.

    0

    0
    Odpowiedz