Podawanie przebiegu samochodu

O nie nie, tym razem nie chodzi mi o cofanie licznika, ale o inną wkurwiającą praktykę sprzedawców aut, mianowicie wkurwia mnie, jak ktoś sprowadza auto ze Stanów z przebiegiem np. 100000 mil, a w ogłoszeniu jednostką miary jest kilometr, więc wpisuje 100000 tys. kilometrów. Dopiero później, jak otwieram ogłoszenie, to się okazuje, że to nie 100k kilometrów, tylko 100k mil. Naprawdę tak trudno jest pomnożyć razy 1.609344? Niby mała rzecz, a wkurwia

9
3
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Podawanie przebiegu samochodu"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Tak samo idiotą jest ten kto w ogóle patrzy na przebieg w tych sprowadzanych do polski samochodach. Przecież każdy jest kręcony, a książeczka z przebiegiem podrobiona, więc chuj ma znaczenie, czy poda 100 tys. mil, czy km. I tak nie dowiesz się prawdy. Normą jest, że wszystkie używane auta, mają 170-190, żeby tylko nie przekroczyć magicznej liczby 200. A jaka jest różnica między 190 a 200? No, żadna. Typowy efekt psychologiczny, na który ta banda baranów, jaką jest ludzki gatunek się nabiera. No, ale nie dziwię się, skoro ludzie są tak durni, żeby się tym sugerować, jakby przebieg miał znaczenie. Wolę auto z przebiegiem 800 z Niemiec, niż 50 tys z Polski.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Dopóki będzie popyt na 20 letnie pasaty z 190tys na liczniku to takie będą dostępne. TDI u niemca ma 200 tys. po maksymalnie 4 latach.
      b2.

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    2
    Odpowiedz

Karygodne traktowanie uczniów w szkole

Przychodzę do szkoły i jest zimno.
Czuję się zażenowany zaistniałą sytuacją . Poziom tej szkoły jest po niżej krytyki ( ZS4 Nowy Sącz). Temperatura w naszej chujowej szkole wynosi 14 stopni co jest nie zgodnie z prawem , powinniśmy być zwolnieni do domu . Tynki odpadają i ranią uczniów w głowę podczas przerwy . Prace remontowe wykonywane są w trakcie zajęć , co zagraża życiu uczniów oraz czasem nauczycieli . Proszę pomóżcie nam .
POMOCY!!!!

Kamil Ciągło Zespół Szkół nr 4 W Nowym Sączu

6
15
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Karygodne traktowanie uczniów w szkole"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    6

    3
    Odpowiedz
  3. Na pewno Ci ktoś tutaj poleci walenie konia. Pomaga na wszystko.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. W takiej temperaturze się dobrze śpi, wiec do łóżka , pa…

    5

    0
    Odpowiedz
  5. To jest zaplanowana akcja selekcji naturalnej. Nie dało się was wytruć gumą mamba to teraz próbujemy inaczej…

    6

    0
    Odpowiedz

Urosły mi cycki… a jestem facetem!

Lat mam 25 już i urosło mi coś, co nie powinno mężczyźnie rosnąć, czyli piersi. Tak kurwa – piersi. Jak u kobiety.
Na szczęście jest zima i chodzę w kurtce, więc jest to niewidoczne. W pracy też na pierwszy rzut oka nie widać tego, ale na wszelki wypadek staram się nie pokazywać moich „piersi”, bo pewnie zaczęłyby się drwiny.
Aż wstyd mi do lekarza z tym iść (a nie powinno!)

Śrut.

9
5
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Urosły mi cycki… a jestem facetem!"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Hmmm… problemy z hormonami? Google: ginekomastia.

    5

    0
    Odpowiedz
  3. Ale przecież cycki to fajna rzecz.

    1

    2
    Odpowiedz
  4. Pewnie jesteś otyły, otyłość prowadzi do tego że masz w organiźmie więcej estrogenów ( najważniejszych hormonów kobiecych), stąd rozwijają się u Ciebię kobiece cechy. Uprawiaj swój ulubiony sport ja np. ćwiczę na siłce i biegam, wtedy nie będziesz dalej zamieniał się w kobietę bo wzrośnie Ci testosteron- siła napędowa faceta, ogólnie niski poziom tłuszczu+aktywność fizyczna powoduje duży jego poziom i mały estrogenów. Mój ojciec też to ma bo się zaniedbał na starość. Ale nie przejmuj się tym to zawsze możesz odłożyć trochę kasy i usunąć to chirurgicznie jeśli nie odpowiada Ci taki „walor” estetyczny 🙂 Na koniec dodam że jak bierzesz za dużo sterydów też tak możesz mieć ginekomastie (ale nie w każdym przypadku) bo ciało nadwyżkę testosteronu zamienia w estrogeny, ot taka ciekawostka.

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Tak… ćwicz na siłce, żryj sterydy , a potem przestań ćwiczyć , zacznij pracować i powiększysz swój obfity biust ….

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Do lekarza koniecznie! Jeśli masz problemy hormonalne to później może być jeszcze gorzej…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Chłopie! Jakbym ja miał cyce to bym siedział cały dzieńw łazience i sie nimi bawił! Trafiłeś jak w lotka i jeszcze narzekasz! A może za dużo kurczaków jadłeś?

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Pedał zasrany. Cyce to mają kobiety, facet to ma być facet.

      1

      0
      Odpowiedz
  8. Ciesz się, masz za co potrzymać i jesteś w połowie drogi do samowystarczalności. Jak ci teraz urośnie p…..a będziesz ustawiony.

    3

    0
    Odpowiedz
  9. Zostan she-male i podaj swuj telefon.Jedziemy cie dupczyc.

    3

    0
    Odpowiedz
  10. Pożycz stanik od dziewczyny, zakładam że nie masz dziewczyny. Kup stanik.

    3

    0
    Odpowiedz
  11. Co za debile minusują ten mądry wpis. Najwyraźniej zwolennicy LGBT, bo facet to ma być facet, a nie kobieta z cyckami.

    1

    0
    Odpowiedz

Zawód inżyniera budownictwa

Zawód dla masochistów. Myślałem o medycynie lub prawie ale łatwość wchłaniania matematyki i fizyki zwyciężyła. No i … wybrałem politechnika. Mówili że łatwo jest się dostać, najciężej utrzymać na 1 roku. Nikt nie wspomniał że 1 rok to spacerek przy 2 roku. Na drugim niestety moja ekipa wybrała inną specjalność. Więc na trzecim roku na specjalizacji „konstrukcje inżynierskie i budowlane” zostałem sam. Dwa poprzednie lata to pierdnięcie w porównaniu do trzeciego. No i przyszedł czwarty rok jeszcze więcej ale chyba wtedy się przyzwyczaiłem do rzeźni bo pomimo że było ciężej to jakoś czwartego tak źle nie wspominam. A piąty to z górki bo jak wcześniej nie odpadłeś to widocznie ewolucyjnie nadawałeś się na inżyniera.

NO ALE Dlaczego było trudno?

Na zwykłych studiach masz parę miesięcy nauki i sesję egzaminacyjną gdzie zdajesz egzaminy. Na budownictwie prócz powyższego masz jeszcze tzw zajęcia projektowe z mnóstwa przedmiotów: geotechnika, mechanika budowli, stereomechanika, kilka do kilkunastu rodzajów konstrukcji żelbetowych, stalowych, są oczywiście jeszcze konstrukcje murowe, wiszące, powłoki, sprężone, droga, dwa z sanitarki, jeden do dwóch z technologi itd… W czasie semestru musisz na bieżąco robić projekt bo w czasie sesji oddajesz projekt z jego obroną i między czasie zdajesz jebutne egzaminy z czego niektóre to kosmosy jak tensorowe wyprowadzenia wzorów gdzie musiałem ze 3 tyg wkuwać od rana do nocy i to też miałem fuksa bo miałem dobra notatki. Projekt ma kilkanaście do 150 stron(hala żelbetowa ze stopą słupem ze wspornikiem, belką podsuwnicową i dźwigarem). Więc w sesji masz kilka kilkanaście ciężkich przepraw z projektami plus multum obliczeniowego materiału do oddania, zaliczenia i zdania. Nie wspomnę o takich banałach jak sprawdziany i kolokwia czy zalki z laborek. Czy po tej masakrze przyszedł czas na super pracę marzeń.

Rozdział nr 2 – Uprawnienia
Pomimo powyższej rzeźni wciąż zgodnie z przepisami polskiego praw mogłem na budowie niewiele więcej niż zwykły mietek podnietek spod budki z piwem. Aby nadzorować prace budowlane albo projektować potrzeba mieć tzw „uprawnienia”. Czyli papier który otrzymać możesz tylko z izby. Warunki do otrzymania takiego papiera to udokumentowana przez aktualnego członka izby praktyka przy budowie(nie mylić z wykończeniami, ociepleniami, instalacjami i pierdołami). Plus egzamin pisemno ustny przed komisją. W efekcie przez pierwszych parę lat po studiach szukasz roboty nie tam gdzie płacą najlepiej ale tam gdzie podpiszą ci praktykę. No dobra a co z egzaminem. No test to masakra 50 parę aktów prawnych do wyrycia na pamięć: ustawa prawo budowlane warunki techniczne budynków budowli dróg budowli rolniczych kodeks postępowania administracyjnego prawo wodne kodeks cywilny itd itp. Ustny jeszcze gorzej nawet jeśli nie robiłeś nigdy konstrukcji zespolonych możesz dostać pytanie w stylu co liczymy w stropie zespolonym.
No ale już zdobyłem uprawnienia jestem elitą będę miał kupę kasy itd itp.

OTÓŻ NIE
PRIMO Nie jesteś projektantem. Przez cały tok nauki w tym studiów nikt nie powiedział że inżynier w dzisiejszych czasach jest jedynie dostawką do architekta. To architekt projektuje bryłę, dach, okna, poziomy ba nawet izolacje i materiał przegród budowlanych(nie wiem po uj mnie przeczołgali z tych przedmiotów na politbudzie). A co za tym idzie najwięcej kasy bierze architekt według rozporządzenia minimum 50% konstruktor(inżynier) 20%. Inżynier ma zaprojektować konstrukcję do tej bryły architekta. Pół biedy jak architekt ma jakąś wiedzę z konstrukcji wtedy jest łatwo ale najczęściej potrzeba sie kłócić a parę razy zrezygnowałem bo fizycznie nie było możliwe aby konstrukcja była stabilna do wytworu architekta. I żeby była jasność inżynier nie może zaprojektować nawet domu jednorodzinnego nie wspominając o garażu czy adaptacji kupionego gotowego projektu od innego architekta.

DWA To konstruktor ma na sobie odpowiedźialność za bezpieczeństwo budynku. TAK TAK a jak się zawali to utrata zdobytych w rzeźni uprawnień plus paka na kilka do klikunastu lat nie wspominając o milionowych odszkodowaniach których często ubezpieczenie OC nie pokrywa.

No dobra ale przecież można kierować budową. No i zostawić rodzinę w poniedziałek o 4 rano wyjechać na drugi koniec Polski i nie uczestniczyć w życiu swojego dziecka nie wspominając o takich niuansach jak wierność żony. No ale może praca chociaż fajna. Praca fajna ale ludzie to skrwesyny. niestety za 100zł jeden drugiego jest gotów sprzedać. każdy walczy z każdym jedni by jak najmniej zrobić inni aby jak najmniej im zapłacić jedno wielkie szambo niegodne cywilizowanego człowieka. Na budowie bez słowa k#rwa to nawet aktualnej godziny się nie dowiesz.

No ale to nie koniec bo architekci cały czas wywalczają sobie coraz większe prawa kosztem inżynierów. I nie chcę umniejszać architektom bo wiem że nie jest łatwo zaprojektować funkcjonalny budynek i połączyć go z ładnym wyglądem i wpasować w ukształtowanie. Ale czuję nawet nie zazdrośc ale smutek. Bo kawał życia zmarnowałem a potrzeba było pouczyć się rysunku architektonicznego trójzbiegowego i mieć normalne życie a nie gwno.

NIE!!! Studia miały się nijak do sytuacji budowy. Przede wszystkim budowa to dżungla bez silnej woli nikt ciebie nie posłuch

24
6
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Zawód inżyniera budownictwa"

  1. Zajebisty popis grafomanii…

    1

    1
    Odpowiedz
  2. Hehe dobrze się czytało ; racja na medycynie taki sam zap…. a kasy jak lodu wiem bo mam w rodzinie.

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Dobrze ze nie poszedłeś na prawo albo medycynę , bo chyba bym usnął od tego bełkotu …

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Potwierdzam powyższe, również jestem inżynierem budownictwa z uprawnieniami nieogr., ale szykuję się do przebranżowienia i przejścia na swoją działalność i zaznaczam z inną opcja oskłaskowania niz ZUS, ha!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Hehe, spoko. Jak budowałem dom. Wiadomo nie ja osobiście tylko moi niewolnicy, to architekt wziął 7k a kierbud 3k. A ten pierwszy z ciepłego okoju nawet nie wyszedł tylko siedział przy kompie z jabłkiem. Kierbud zaś u gumisiach zapierdalał o błocie po pas, a jak coś nie pasiło mi to zajebałem jak psa, hehe

    0

    0
    Odpowiedz

Cenzura w internecie

Słuchajcie, ja rozumiem że tak jak w pociągu, w kinie, na uczelni, a nawet na imprezie z kumplami nie krzyczy się bez sensu „chuj dupa cycki”, to i na różnych forach internetowych pewne zasady muszą być. Ale nie rozumiem tej całej jebanej cenzury, przez którą nie mogę praktycznie nigdzie nic sensownego napisać! Wszędzie jakieś pieprzone regulaminy, niekiedy dłuższe niż praca doktorska jakiegoś polonisty. Tego nie wolno, tamtego nie wolno, sramtego też nie… A nad wszystkim czuwa stado moderatorów, którzy niczym gestapowcy w III Rzeszy pilnują żeby przypadkiem ktoś się nie wychylił, a jak już to zrobi, to z całej siły walą go banhammerem przez łeb.

Niedawno na pewnym forum poświęconym grze, dostałem ostrzeżenie za post w temacie cudownych zmian zaproponowanych przez twórców gry, w którym mniej stwierdziłem tylko, że „nie wiem co ci devsi biorą, ale powinni zmienić dilera”. Kilka innych osób za podobne posty dostało długotrwałe bany. Najlepsze jest to, że moderator napisał że dostałem ostrzeżenie za „wyzwiska i ataki personalne”! To samo jest np. na FB, tyle że tam z kolei rządzą jebani komuniści, czerwoni jak sam towarzysz Lenin. Wystarczy napisać coś typu „nie chcemy muzułmanów w Polsce” i zaraz ban na 24 godziny albo np. blokada całej strony która ma kilkadziesiąt tysięcy lajków, a z kolei jakimś antifom itd. gdzie co chwila piszą rzeczy typu „wieszać narodowców” włos z głowy nie spada.

Tak jest praktycznie wszędzie. Ostatnio na pewnym forum sportowym na własne oczy widziałem jak ktoś dostał bana za uwaga „ironiczne komentarze pod adresem innych użytkowników”. No fajnie, już nawet ironia jest zakazana (szczególnie jak ktoś wypisuje idiotyzmy)! Gdzie indziej (w grze) raz wyrwałem bana, bo użyłem zakazanego słowa idiot, odnośnie gościa który celowo wypchnął mnie pod ostrzał. Efektem był ban na 3 dni za „wulgaryzmy i prowokacje”.

Najlepsze jest to, że jak gdzieś ktoś ośmieli się napisać „ale cenzura na tym forum” to zaraz stado pożytecznych idiotów odpowiada „to prywatne forum, administratorzy mogą wymyślić takie zasady jak im się podoba” albo jeszcze lepiej „to wynoś się na Pudelka i nie wracaj”! No zajebiście, tylko gdzie ja na Pudelku znajdę osoby, z którymi pogadam na temat broni w jakiejś strzelance?!

TL;DR Chuj w dupę wszystkim twórcom regulaminów i strzegącym ich moderatorom!!!

28
2
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Cenzura w internecie"

  1. Nie masz pojęcia o gestapowcach ani komunistach, powinni ci dać bana na chujnie …

    1

    1
    Odpowiedz
  2. Masz racje z tą cenzurą, im chodzi o to, aby prawdy nikt nie ujawniał, prawdy o świecie, o tym że elity są umoczone w pedofilii i sataniźmie, tego nie chcą. Prawdy o szczepionkach, prawdy o pogodzie, prawdy o kosmosie, prawdy o Świętach Bożego Narodzenia, o postaci Mikołaja, pod którym kryje się szatan, po to jest im cenzura potrzebna, cenzura to miecz kłamstwa, cenzura zawsze chroni kłamstwo.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zrób tak: nie wypowiadaj się.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Niech zgadnę – gra, w której dostałeś bana to World of Tanks?

    0

    0
    Odpowiedz

Brak poczucia sensu życia

Straciłem sens życia, nie wiem co mam robić, bo nie mam swojego miejsca w świecie. Dookoła sami szczęśliwi ludzie, którzy od dziecka wiedzieli, co chcą robić i świetnie się poustawiali albo byli w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie i mają wspaniałe życie. Ja wszystko musiałem wyrywać i o wszystko zawsze walczyć, nic mi nie przychodziło samo ani łatwo. Denerwują mnie ludzie, bo nie doceniają tego co mają. Zaczynam nienawidzić samego siebie i tego co robię.

18
8
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Brak poczucia sensu życia"

  1. To mogą być początki depresji. Poczytaj sobie o tym i sprawdź czy tak nie masz.

    1

    0
    Odpowiedz
  2. żyjesz iluzją…

    1

    0
    Odpowiedz
  3. To tylko ludzie radosne maski. Udawanie że jest wesoło, a za zamkniętymi drzwiami rozpacz, niepokój i zgrzytanie zębami, bo do śmierci z kredytów się nie wydobedą .

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Czasem owszem, niektórzy mają szczęście i jeśli znajdą się we właściwym czasie i porze mogą mieć dobrze. Jednak wszystko do czasu. Karta zwykle się odwraca, a wtedy przyjdzie pora na twój ruch. Także nie trać trzeźwości umysłu. Wszystko w życiu jest na chwilę.

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Chujowe jak chujnia

    0

    0
    Odpowiedz

Cierpienia młodego samuraja

Na wstępie tylko zaznaczam, że piszę tę chujnię głównie dla siebie, a ci, którym po 5 linijkach tekstu odechciewa się czytać proszę o wyjście (np. poprzez kombinację klawiszy „Alt” i „F4”). Jeszcze coś: mam 28 lat.

Jak chciałbym żyć:
Japonia. Mieszkam w niewielkim, przytulnym domku. Rankiem, po zjedzeniu śniadania następuje krótka i spokojna ceremonia wypicia zielonej herbaty. Potem wychodzę do ogrodu, gdzie piękne kwiaty wiśni delikatnie kołyszą się na wietrze. Widzę zapierające dech w piersiach widoki oraz słyszę relaksującą muzykę Zen. Zaglądam do ogrodu, gdzie rosną dorodne warzywa z których zrobię wyborne danie. Następnie kładę miecz samurajski przed siebie, kłaniam się i medytuję, a promienie Słońca ogrzewają równomiernie całe moje ciało. Żyję według zasad Bushido i jestem spokojny o swoją przyszłość. Dożywam spokojnej starości, podczas której ciągle hardo trzymam się zasad moralnych.

A jak żyję:
Trzeba wstać przed świtem, ubieram się w sprane, znoszone ciuchy sprzed 3 lat (bo na nowe mnie nie stać) i zapierdalam do pracy przez zatęchłe, brudne ulice. Tyram za grosze wiedząc, że Państwo mnie w żaden sposób nie zabezpieczy na przyszłość i okrada z (i tak już nędznej) wypłaty poprzez składki ZUS. Pod koniec miesiąca zostaje mi niecałe 20 złotych na koncie, bo muszę opłacić raty kredytu za mieszkanie 30m2, na rachunki (net, prąd, woda, itp.), jedzenie oraz bilet miesięczny (bo na samochód mnie nie stać, a tyram 8-10 godzin dziennie – zależnie od dnia).
Jestem tylko trybikiem w tej machinie absurdu, któremu po 45 latach ciężkiej pracy się odwdzięczy, rzucając ochłapy, kilka stówek na 2 wypady do Biedronki po żarcie i tyle. Otaczają mnie wulgarni alkoholicy i niewykształceni palacze, dla których każdy, kto słucha czegoś innego niż disco-polo i mający własne hobby jest trędowatym. Jak nawet kulturalnie powiem, co mi się nie podoba i to jeszcze uzasadnię to każą mi wypierdalać. Chętnie bym „wypierdalał” tylko bilet do Japonii kosztuje ponad 2 tysiące złotych. A nawet gdybym znał japoński na poziomie natywnym i asymilował się z ich kulturą na 100 czy nawet 200% to byłbym osobą drugiego sortu, tym gorszym, tym „z zewnątrz”.
Kobiety nie mam i chyba mieć już nie będę, bo same wypindrzone, kapryśne i roszczeniowe księżniczki, które same nie mają zbyt wiele do zaoferowania sobą, ale szukają księcia z bajki, w ciuchach od Armaniego czy tam innego Gucci, własnego samochodu, domu nie na kredyt itd.
Po robocie nie mam ani siły, ani kasy na jakieś wyjścia (samemu – nie mam zbyt wielu znajomych, którzy by chcieli robić coś innego niż chlać) więc włączam swojego kompa (niezbyt mocnego, ale do gier na średnich wystarczy) i zatracam się w świecie wirtualnej rozgrywki, by choć na moment zapomnieć o tym skurwiałym świecie.
Taka moja chujnia – trwam w zawieszeniu, zero nadziei dla mnie i mi podobnych

P.S. do pewnych, specyficznych komentujących:
Walenie chuja (nawet z jękiem i chodzeniem łóżka) nic nie da, gumowanie na komisariacie też nie.

21
9
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Cierpienia młodego samuraja"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. huja wiesz o tej Japonii… tam byś był co jedynie nicnieznaczącym „hikikomori”, a nie królem życia jak Ci się błędnie wydaje…

    7

    2
    Odpowiedz
  3. Nie chcę Ci psuć Twojej wizji feudalnej Japonii, ale to nie wyglądało tak różowo. W czasach samurajów cały czas trwały wojny i musiał być on na każde skinienie swojego Pana. Przykładowo:
    – dałeś się pojmać do niewoli? Seppuku.
    – Splamiłeś swoją reputację poprzez zdradę? Seppuku.
    – Sprzeciwiłeś się woli swojego pana? Spoko, ale wtedy jesteś ronin bez honoru.

    Niemniej jednak z całego serca życzę Ci spełnienia swoich marzeń 🙂

    6

    0
    Odpowiedz
  4. Ja chciałbym się budzić ze ssaną pałą.

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Co za problem? Przeprowadz sie do mnie…na plebanie.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Że niby jako samuraj? Chłopaczku pewnie byś nie dożył 25 a łeb by Ci ucięli ale nie kurna fantazje rodem z Sekiro sobie wkręcił. Żałosne!

    3

    2
    Odpowiedz
  6. I w Polsce i w Japonii można żyć jak samuraj albo jak najtańszy robol. Żeby żyć jak Twój wymarzony samuraj trzeba najpierw zapracować na takie życie.
    b2

    1

    1
    Odpowiedz
  7. yhy yhy yhy. A potem byś się spierdział w obecności swojego daimio i musiałbyś rozpruć brzuch nakręcać flaki na wakizashi.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. Nie wiem czy wiesz ze w japonii ludzie zapierdalaja po kilkanascie godzin na dobę i nie maja w zasadzie zycia. Ich plan urlopowy sklada sie z 9 dni kyorych nie wykorzystuja.bo im honor nie pozwala. Do tego tamta japonska maszyna to nie polska maszyna. Tam ma byc wszystko dokladne co do setnej sekudny, wiec mobbing to normalka. Do tego przez ciagly stres mlodzi ludzie popelniaja tam samobojstwa na potęge. Lec do japonii bedziesz mial jak w raju

    5

    1
    Odpowiedz
  9. To może jedź do afryki., Zamieszkają w lepiance z krowiego gówna, biegaj po wodę codziennie po 30 km. I nie ma tam neta, jak będziesz miał szczęście to zje cię lew.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Nadzieja umiera ostatnia. Określ swoje zainteresowania i douczaj się na bezpłatnych kursach na Courserze. Tak, te szkolenia są za darmo jeżeli nie chcesz otrzymać certyfikatu (a nie chcesz, bo to kosztuje 50 USD). Jeżeli znasz słabo angielski to poszukaj bezpłatnych kursów finansowanych przez UE. Jest tego obecnie bardzo dużo. Jeżeli znasz angielski, to ucz się drugiego języka. Zapisz się na studia doktorskie, szkoła doktorska jest za darmo, obecnie dostaje się stypendium 2500 zł miesięcznie przez 4 lata. Jest też opcja doktoratu wdrożeniowego, czyli pracodawca mówi co chciałby aby opracować, ministerstwo zatwierdza i wtedy studiujesz zaocznie, a także Ci płacą.
    Jest też dużo studiów zaocznych, mój znajomy poszedł na fizykę teoretyczną w wieku 40+ lat.
    Jeżeli masz depresję, to są różne leki bez recepty pozwalające łagodniej przetrwać brak słońca w zimie. Poszukaj na Alle…
    A jeżeli nie stać Cię na lepszy komputer to przejdź się po restauracjach i zapytaj czy nie szukają kogoś do pomocy w weekendy. To nie jest praca marzeń, ale warto spróbować. Często szukają.

    1

    0
    Odpowiedz

Narzekanie

Wszyscy tu narzekacie jak małe dzieci, do roboty to się czegoś dorobicie lenie śmierdzący, pisać i płakać jak to wam źle, ja startowałem od zera, ciężko pracuję i mam dziś piękny dom, rodzinę; rodzice zawsze powtarzali ucz się, więc się uczyłem, dzięki temu mam bezpieczniejszą przyszłość, trza się było uczyć patałachy i trza być pracowity… a jak chcecie się użalać to wino w rękę i do parku wypierdalać.

11
35
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Narzekanie"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Chyba w Simsach synuś 😉 Tak naprawdę pracujesz jako kupa gówna w ŁWF Mesia, Pana twego i wielkiego! Na kolana, jak czytasz Jego Wielkie Imię! Dobra, nie chce mi się wymyślać dalej tekstu…

    7

    3
    Odpowiedz
  3. Skoro masz tak dobrze , to co robisz na chujni ja się pytam ? Czyżby w domku przestało grzać ?

    5

    1
    Odpowiedz
  4. Dobrze gadasz gościu, gnać to jebane ciałamajstwo! Pieprzone roszczeniowe gówniarstwo ala Greta Thunberg.

    3

    3
    Odpowiedz
  5. Dorobiłeś się co najwyżej kupy w majtach trepku marny wchodzący na chujnie pochwalić się zabezpieczoną przyszłością. Znalazł się cebulak polski, pionier sukcesu zasrany, pseudo zarobas. Do piekła k… wściekła.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Jestem na chujni bo kiedyś z nudów wpisałem sobie chujnia żeby zobaczyć jak zareaguje algorytm Google’a, z ciekawości wchodzę a tam narzekanie że za 3 tys to nikt nie będzie wstawać z łóżka…. więc napisałem co o tym myślę

      0

      1
      Odpowiedz
  6. Trza, trzea, cza. Taki chuj…

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Wynocha z chujni. Pewnie pracujesz w Biedronce.

    1

    0
    Odpowiedz

Czy faceci NAPRAWDĘ muszą generować taki hałas?

Siedzę wieczorem po kąpieli z kubkiem gorącej kawy, relaksuję się słuchając moich ulubionych piosenek, a za oknem JEBUT, JEBUT. Pan zmieniał koła na zimowe i nie potrafił położyć klucza na ziemi, tylko go za każdym razem rzucał. Koła również nie potrafił położyć, tylko puszczał luzem generując zupełnie niepotrzebny hałas. Oczywiście kilkadziesiąt razy musiał trzasnąć drzwiami i klapą od bagażnika. Następnie znosił koła do piwnicy tłukąc się po klatce schodowej, trzaskając drzwiami do piwnicy i tupiąc jak słoń. Panowie – nie jesteście sami. Trochę kultury, delikatności.

8
26
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Czy faceci NAPRAWDĘ muszą generować taki hałas?"

  1. Twoim celem powinno byc zapelnienie tej mapy:
  2. byś poszła i pomogła jebana księżniczko

    14

    6
    Odpowiedz
  3. Nie jesteście lepsze. Przez godzinę potraficie drzeć się przez telefon, że słychać zza ściany, już nie mówiąc o tym jak się sąsiadki spotkają i pod czyimś oknem rozmawiają o „ważnych sprawach”, albo jak koleżanki wsiądą do autobusu i omawiają wydarzenia mijającego tygodnia, kogo zdradza mąż i komu wyskoczył syf na dupie. Zanim zaczniesz uogólniać spójrz na swoją płeć.

    15

    3
    Odpowiedz
  4. Trzeba było zamknąć okno. A jak Ci się nie podoba życie w bloku to kup sobie dom.

    11

    1
    Odpowiedz
  5. Zaraz się porzygam od tej jebanej hipokryzji. W zeszłym tygodniu byłem w kfc, w kacie siedziało bydło płci żeńskiej. Cisza, cisza, lampią się jebane w ekran telefonu. I nagle kurwa ryk i pisk na cały lokal, pewnie golego penisa zobaczyły. I tak co chwila. Zachowywały się jak bydło w oborze, a Ty mi tu o facetach opowiadasz? Gdy to piuszę, moja żona od 40 minut naspierdala przez telefon ze swoją matką, gdzie tu kurwa kultura i cisza. Do garów kurwa!!

    18

    2
    Odpowiedz
  6. Przeprowadź się do stolycy, wiejska lampucero! Tam w hałasie nie zauważysz rzucania klucza od kół i trzaskanka klapą bagażnika. Tam będziesz słyszeć nieustanny szum samochodowy, wycie karetek, policji, pogotowia gazowego, rządowych limuzyn SOPu i chuj wie jeszcze czego, tramwaje, autobusy, napierdalanie malolatów z głośników bluetooth, no a nade wszystko, na każdej ulicy – napierdalanie przez komórkę takich tępych dziuń jak ty.
    Ewentualnie złóż CV do Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Tam będziesz słyszeć tylko napierdalanie taśmy i maszyn za ścianą w twoim baraku oraz świst nahajki Byczywąsa.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. Bo faceci to coorviarze i imbecyle, nie spodziewaj się po nich zbyt wiele

    0

    3
    Odpowiedz

Taktowność

Bardzo mi miło, że mój narzeczony jak byliśmy w kawiarni z jego znajomymi z młodości (których pierwszy raz widziałam na oczy) najpierw powiedział, że przecież lubię ciasto szpinakowe to mi weźmie do domu, ok. Jak byliśmy przy kasie (gdzie jedna z jego znajomych prowadzi ta kawiarnie + ktora była jego była..) najpierw powiedział, że nie wie, czy mogę ciasto, a potem wzial całe, bo powiedział, że napewno wpiedole pół blachy. Czaicie? Tak, mam nadwagę. Jestem na sterydach z powodu choroby, jadlam więcej niż powinnam, od miesiaca jestem na diecie, a jego koleżanki po prostu mnie wyśmiały. Pół dnia przeprasza i uważa, że chodziło tylko o to, że lubię to ciasto. Miło, przy znajomych, których widzę pierwszy raz. Będą myśleć, że jestem jakaś jebnieta, gruba krowa, która wpierdala pol blachy ciasta.

6
8
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Taktowność"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Zmień go na lepszy model.

    5

    3
    Odpowiedz
  3. I po tym nadal jest Twoim narzeczonym?

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Takiego sobie wybrałaś burasa to o co Ci chodzi?

    5

    0
    Odpowiedz
  5. Ale i tak wpierdoliłaś nie pół blachy, a całą. A narzeczonego serdecznie gratuluję. Na pewno będziecie żyć długo i szczęśliwie, bo on taki subtelny jest i dobrze wychowany…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. I ile w końcu zjadłaś tego ciasta?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Uwierz jemu, po co miał by cię oczerniać. Wziął więcej by ci sprawić radość. Źle się wysłowił i tyle.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Dieta to bzdura. Jedź ile chcesz. Pokaż mu kto rządzi, opierdol cała blachę. Niech się z tobą ożeni, a ty za kare przytyj mu 30 kg. Grubasy gora!!!

    0

    0
    Odpowiedz