Studia temat rzeka

Jak w temacie. Jebane jebaniutkie jebanniutenieczkie studia. Gówno jebane obesrane. Tylko stres i nic więcej. Uczę się zaocznie na technicznym kierunku. Jestem można powiedzieć w połowie. Pewnie nie ja pierwszy i nie ostatni tak mam że jest dylemat w stylu czy to jest to. Poszedłem chyba tylko żeby podnieść kwalifikacje które chuj wie czy się przydadzą i kiedy. Robię bo robię. Ale mam dosyć. Przez jebaną nerwicę która ciągnie się za mną a raczej rozwijała się już od lat najmłodszych do teraz. Zazwyczaj wchodzę na te stronkę żeby raczej poczytać niż dodawać wpis ale musiałem. Taka moja chujnia. Brak pracy, studia przez które tracę resztę siły i ochotę na cokolwiek, wymagania otoczenia i moje własne wobec siebie… Ech najlepsze jest to a raczej najgorsze ze nie umiem wyluzowac. Nie palę, nie piję lub rzadko z ruchaniem średnio. Masakra. Czasem wolałbym być tępym sebą ale szczęśliwym i mającym tzw wyjebane i żyć sobie z dnia na dzień. W każdym razie dzięki jeśli ktoś to przeczyta. Trzymajcie się

52
7

Komentarze do "Studia temat rzeka"

  1. wszystko dlatego ze masz zly toster. kup sobie
    diablo:

    3

    3
    Odpowiedz
  2. Sam przez te jebane studia się nabawiłem jakiś nerwic chyba, no ale koniec końców skończyłem na pare dni temu. Raz semestr ujebałem, raz musiałem się wznowić. O tym ile hajsu i nerwów w to wjebałem to aż szkoda gadać. Jarałem się tym, że udało mi się to skończyć przez całe 4 dni, teraz jest to wszystko jedno. Mam nadzieję, że chociaż kiedyś jakąś ciekawą prace uda mi się przez to wyhaczyć bo jak to japierdole. Tak czy inaczej, dobrze ze to już koniec bo studia w tym kraju to może być serio traumatyczne przeżycie. Pozdro

    12

    1
    Odpowiedz
    1. Dopóki nie nauczysz się, że pisze się jakichś nerwic (nie jakiś) to pracy nie znajdziesz.

      4

      7
      Odpowiedz
      1. Jak widać nie studiowałem jakiegoś humanistycznego popierdywania, po którym zgrywa się grammar- nazi na anonimowej stronce 😀

        0

        0
        Odpowiedz
  3. Te sesje sa pojebane. Przez pol roku nic nie ma, a potem kurwa nagle kolosy ze wszystkiego na raz. Powinno to być jakoś rozłożone do chuja.

    18

    0
    Odpowiedz
    1. Popieram, to jakiś pojebany żart; studia mają bardziej wymiar tradycyjny, czy kulturalny. Na dziennych dojebią Ci jeszcze wf; a spróbuj tylko kurwa nie przyjść chociaż na jeden!

      Sesja to w ogóle jakiś żart, to gówno generuje takie nerwy, że jak jesteś podatny na stres, to przez studia nie masz życia. Każdemu kto zaczął i się boryka z tym szajsem, życzę jak najszybszego i najlżejszego dotrwania do inżyniera. Magister to półtora roku – dwa, tu już można mieć wyjebane i robić to aż się zniżki zaczną kończyć.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. wszystko dlatego ze masz zly toster. kup sobie
    diablo:

    1

    8
    Odpowiedz
    1. Jak ja cię chłopie rozumiem…

      3

      0
      Odpowiedz
  5. Po 5 latach bedziesz juz rozstrojony nerwowo. Dodatkowo dojdzie może brak spełninonych oczekiwań przez srodowisko wywołane brakiem pracy. Czeka Cie zderzenie z niemila polska rzeczywistoscią jeśli nie zluzujesz i nie spuścisz troche ciśnienia z odbytnicy to tylko zepsujesz sobie zdrowie i gowno z tego bedzie.

    13

    0
    Odpowiedz
  6. Witam w klubie ,25 lat z czego 5 zmarnowane na huja warte mgr inż. po których wiem, że nic nie wiem prócz odporności psychicznej na wszystkie przeciwności losu i kłody pod nogi… Na początku zachacz się byle gdzie aby leciało doświadczenie bo bez tego huja zdziałasz! Powodzenia my

    17

    0
    Odpowiedz
    1. A ty myślałeś, że kurwa prezesem zostaniesz bo studia skończyłeś?

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Gościu nie zrozumiałeś mojej aluzji widzę. Nigdzie nie napisałem , że chce zostać prezesem , dyrektorem czy innym gównem bo mam tytuł. Chodzi o fakt utraconych lat i czasu tak naprawdę i 5 lat wkurwiania, gdzie przez ten czas mógłbym za granicą zarobić sporo i wrócić teraz jak normalny człowiek żyć i realizować się w praktyce poniekąd 5 letniego doświadczenia , a tak wszystko zrobiłem na odwrót.. Papiery są doświadczenia brak i po co mi to było? No ale masz rację huj mi do dupy

        0

        0
        Odpowiedz
      2. Raczej skończył studia, bez pracowania podczas nich, nie zdobył doświadczenia, za czasów jak uczelnia mu opłacała zus i teraz nie jest konkurencyjny wobec osób, które skończyły studia mając już doświadczenie oraz takich, którym uczelnia opłaca zus, bo wynagrodzenie dla takiego jest prościej zafundować z racji właśnie tego, że nie trzeba odprowadzać składek. Najlepsze co można zrobić to ciągnąć studia do 26 r/ż jednocześnie pracując aby leciały zniżki, a potem spakować się i wypierdolić na zachód by zarobić konkretne pieniądze.
        Do każdego seby, który nazywa emigrantów zarobkowych nieudacznikami – powiedzcie mi, kto jest większym frajerem; ten który uciekł, a za tą samą pracę dostaje 4x tyle czy dzielny bohater-patriota, który dumnie zarabia za 8h tyle ile by dostał na islandii za 2h i przy okazji państwo mu podpierdala 35-50% pensji?

        0

        0
        Odpowiedz
  7. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    2

    7
    Odpowiedz
  8. O mapie zapomniałeś zjebie

    9

    0
    Odpowiedz
  9. a po chuj chcesz byc wyluzowany, badz soba, badz wkurwiony, pyskuj, pluj , klnij , badz soba… teraz jest tyle luzakow ze az sie rzygac chce … przynajmniej jestes oryginalny

    5

    0
    Odpowiedz
  10. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Pamiętam, że na pierwszym semestrze (infa polibuba hir) było spokojnie, jedynie pod koniec semestru wykuć się jakichś całek i wzorków, przypomnieć z liceum i kolosa/egzamin zdać, a tak poza tym to granie w agar.io, slither.io, jedzenie rurek z kremem waniliowym, granie w wormsy, spoglądanie na studentki w spódniczkach.

    Potem na drugim semestrze zaczęła się fizyka, w której trzeba wykładowca kazał pisać trzy eseje, każdy na 5000 znaków. W sumie to nie było najgorsze, bo zaliczenie było za samo oddanie eseju, ale mieliśmy ćwiczeniowca, który był jednym z pierwszych absolwentów naszego wydziału (~1965 rok) i w ogóle nie słuchał wykładowcy, jeżeli chodzi o to, co ma być przerabiane. Kazał każdemu założyć portfolio, które cały czas sprawdzał, były minusy, jakieś plusy, cieszę się, że zdałem na 3,5…

    Potem było już tylko gorzej, trzeci semestr. Mnóstwo przedmiotów informatycznych mnóstwo materiału, zaledwie pół roku. Czwarty semestr podobnie, piąty był już kulminacją (jakiś konkurs kompilatorów, mnożenie macierzy 50000×50000).

    Dopiero na szóstym semestrze mogłem trochę odetchnąć, ale trzeba było już szukać praktyk, na szukanie których już nie miałem siły. Miałem 3 rozmowy kwalifikacyjne, ale te kurwy pracodawcy chcieli na pełen etat i całe szczęście, że jeden szef mniejszej firmy pozwolił mi na miesięczne praktyki. W ogóle zazdroszczę koledze, że dostał się do Coszmarchu bez żadnej rozmowy kwalifikacyjnej, bo ja jestem niestety zbyt szczery i nie mam zdolności komunikacyjnych (sprawiam wrażenie nieogarniętego), przez co te kurwy menedżerowie nie traktują mnie poważnie, mimo że prawie każdy nerd po przeszkoleniu nadaje się do pracy którą się wykonuje we większości firm…

    7

    0
    Odpowiedz
  12. Trzymaj się mordo

    0

    0
    Odpowiedz
  13. No jak ja Cię rozumiem. Dobrze, że nie jesteś na dziennych inżynierskich, na jednej ze znanych uczelni. Tam, to dopiero można dostać pierdolca. Od zapisów, po odbiór dyplomu jesteś bezustannie jebany w dupę.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Skąd przekonanie, że nie jesteś tępakiem (z nerwicą)?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Też mam nerwicę. Zdiagnozowaną. Da się to trzymać w ryzach.

    Mogę spróbować Ci pomóc. Napisz do mnie pod nickiem KurwoOdporny na wykopie. Gwarancji żadnej nie daję, bo każdy jest inny. Ale co Ci szkodzi spróbować?

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Z tej strony znowu KO. Moje kłopoty też dotyczyły studiów. Pierwsze rzuciłem jeszcze przed pierwsza sesją. Drugie mam nadzieję niedługo ukończyć. Mam już pracę w zawodzie.

    0

    0
    Odpowiedz