Studia czyli wielka chujnia

Pod koniec kwietnia minie rok od chwili, kiedy otrzymałem świadectwo ukończenia liceum. Taki moment skłania do refleksji nad rokiem, który minął od tej chwili. Maturę zdałem bardzo dobrze, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby pójść na studia. Nic, oprócz mojej niechęci do uniwersytetu, studiowania itp. Miałem plany na życie całkowicie niezwiązane z życiem studenta. Jako że od zawsze fascynują mnie samochody, prawo jazdy zrobiłem zaraz po skończeniu osiemnastki (zdałem za pierwszym), chciałem zostać kierowcą zawodowym. Planowałem zaraz po maturze rozpocząć kurs na kategorię C, potem C+E, zdać egzaminy i zaczynać pracę. Przeszkoda była jedna – pieniądze. Mieszkam na takim zadupiu, gdzie znalezienie pracy przez 19-latka z maturą bez żadnych kwalifikacji zawodowych jest niemożliwe, praca w większym mieście nie wchodziła w grę, bo po odliczeniu pieniędzy na mieszkanie, utrzymanie itd. na kurs zarabiałbym ok. 2,5 roku, więc liczyłem na pomoc rodziców (pieniędzy im nie brakuje). No i się przeliczyłem, bo ich zdaniem, miałem OBOWIĄZEK iść na studia, a nie robić uprawnienia zawodowe. Powiedzieli, że jak nie pójdę na studia, to oni mnie nie będą utrzymywać itd. Efekt był taki, że po 5-miesięcznych wakacjach poszedłem na kierunek, który wydawał się najmniej nudny, ale i tak jest nudny do sześcianu. Co jest najgorsze? Fakt, że po skończeniu tego kierunku 1. nie dostanę jakiejś dobrze płatnej pracy, będę zarabiał o wiele mniej niż np. kierowca tira. 2. Aby pracować, będę musiał mieszkać w jakimś mieście, tak jak i na studiach, a miast nie znoszę. 3. Dla moich rodziców nie są ważne perspektywy jakie mam po studiach, no chyba że twierdzą, że jeśli jest się magistrem, to pracodawcy dzwonią do ciebie z ofertami pracy. Dla nich ważny jest ten jebany dyplom i to że się pochwalą synem na studiach, no bo przecież wszyscy studiują. Mieszkam w chujowym akademiku z chujowymi ludźmi, z chujowymi ludźmi studiuję, na równie chujowym kierunku. I tak przez kolejne 4 lata, o ile mnie nie wyjebią, na co mam cichą nadzieję. Wkurwia mnie gadanie, że studia to najlepszy okres w życiu. Jak dla kogo. Dla mnie to na razie najgorszy okres w moim życiu. Kończę bo muszę się pakować i jechać na stancję, żeby od jutra znowu słuchać o rzeczach, które mnie wcale nie interesują.

38
48

Komentarze do "Studia czyli wielka chujnia"

  1. Ja się Tobie dziwie. Podoba Ci się wieczne życie za kółkiem w trasie? Będąc kierowcą tira nie założysz rodziny, a nawet jeśli Ci się uda, to się rozpadnie w zajebiście szybkim tempie, bo Twoja żona, będzie miała dosyć tego, że w domu jesteś tylko gościem. Twoi rodzice mają rację.

    0

    2
    Odpowiedz
  2. Wielu ludzi nie rozumie tego, że niektórzy po prostu chcą żyć po swojemu. Robiąc w życiu to co się najbardziej kocha! Trzymaj się ziomek! Powodzenia ci życzę!

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Bo dziś jest taka wygoda, że nawet ostatniego głąba przyjmą na jakieś studia, więc przyjeło się w życiu społecznym ludzi, że studia trzeba mieć, bo można mieć je ławto. A papier, że dziecko ukończyło studia to już normlanie taka duma dla rodziny, że hej, mimo nawet, że papier jest za ukrainologie czy za jakiś inny bzdet, który można studiować jako hobby a nie dla pracy.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Do chujowicza z pierwszego komentarza: podoba mi się życie za kółkiem, nie mam jakichś większych ambicji, żeby założyć rodzinę, zresztą, nawet gdybym chciał nic by z tego nie wyszło, żadna dziewczyna nigdy mnie nie chciała i wątpię, żeby to się zmieniło. Poza tym, znam wiele rodzin kierowców ciężarówek i są to normalne rodziny, podobnie jak normalne są rodziny marynarzy itp.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. zgadzam się z komentarzem nr 1, coś w tym jest :). chociaż wiadomo, że niektórzy kierowcy tirów mają rodziny i udane związki, osobiście takich znam. z drugiej strony, mając nawet szczęśliwy związek, to czy jadąc ciężarówką chciałbyś za każdym razem zastanawiać się czy Twoja żona tej nocy jest sama, a jeśli nie sama, to z kim dzisiejszej nocy śpi Twoja żona? 😉 no chyba, że masz to w poważaniu, to nie było tematu.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ja tej, to nie jest temat o rodzinach tirowców, tylko o tym, że chłopak chce iść pod prąd, nie chce studiować i ma do tego prawo! Też mnie to denerwuje, ta mania studiowania, każdy MUSI studiować. Kolego, walcz o swoje marzenia, nie daj się! Może postaraj się znaleźć jakąś pracę, nawet kosztem studiów, rodzicom nic na razie nie mów, uzbieraj trochę kasy, porób kursy i rzuć w cholerę te studia. Wiem, że to oszukiwanie rodziców, ale cóż, skoro inaczej się nie da… Życzę szczęścia i wytrwałości!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. to chociaż spróbuj zmienić podejście, bo się zakatujesz! a co do zakładania rodziny: teraz tak mówisz, znając życie odmieni Ci się.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. A na jakie studia poszedłeś? Skoro Cię interesują samochody trzeba było iść na WAT na budowę maszyn – byś uczył się tego czym się interesujesz, przedłużyłbyś sobie młodość i beztroskie życie, a przy okazji zdobyłbyś wykształcenie, które jest cokolwiek warte.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Stary-pierdol starych bo debile,współczuję Ci,leć za marzeniami,zarejestruj się w Urzędzie jako bezrobotny,może C zrobisz za darmo,wtedy pojeździsz na ciężarówkach i na naczepy zrobisz już za swoje.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. KOCHAM CIĘ!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. To jest twoje życie, a nie twoich rodziców i z tego co widzę lepiej będzie dla ciebie jeśli coś w nim zmienisz, a z rodzicami o tym porozmawiaj. Najważniejsze by do nich dotarła jaka jest sytuacja w rzeczywistości, postaraj się im to przekazać spokojnie, jeśli z tego miałby wyjść konflikt to tym trudniejsza twoja sytuacja.

    0

    0
    Odpowiedz