Szkolne piekło

Witam. Chciałbym opowiedzieć pewną historię z przeszłości, opisać kilka wydarzeń których skutki odczuwam do dzisiaj. Zacznę od początku.
Pochodzę z małej wsi. Moi rodzice prowadzą gospodarstwo. Nasza sytuacja finansowa nigdy nie była ciekawa.. ale mimo tego rodzice robili wszystko aby zapewnić nam jak najgodniejsze warunki do życia. Mam dużą rodzinę i nie wstydzę się tego. Przez cały okres szkoły podstawowej trzymałem ze starszymi kolegami z mojej wsi i bliskich okolic. Moja szkoła była malutka. W całej szkole uczyło się może 20 uczniów. Może ciężko w to uwierzyć ale moja klasa przez te wszystkie lata, wraz ze mną liczyła 4 osoby 🙂 Wśród nich był pewien chłopak. Mój najlepszy kolega Krzysiek. On pochodził niestety z bardzo biednej rodziny.W jego rodzinie miała miejsce tragedia.. Jego tata umarł (spadł ze stromych schodów uszkadzając kręgosłup i głowę) gdy byliśmy w piątej klasie. Do dzisiaj pamiętam jego płacz w szkole. Podczas przerw między lekcjami wychodził sam na zewnątrz i płakał..ciągle płakał. Ukrywał to przed nauczycielami chodząc do łazienki i przemywając sobie twarz. Starałem się go pocieszać. Robić wszystko by o tym nie myślał. Czułem obowiązek by mu jakoś pomóc bo bardzo go lubiłem. Myślałem, że może potrzebuje więcej towarzystwa. Wierzyłem w to że gdy pójdziemy do gimnazjum, to poznamy nowych fajnych ludzi, którzy pomogą mi wyciągnąć go z tego dołka.Tak jednak nie było. Było wręcz przeciwnie.

GIMNAZJUM… pierwsze dni w nowej szkole. Ja i Krzysiek wylądowaliśmy oczywiście w tej samej klasie. Pierwsza lekcja. Poznajemy naszego wychowawcę. Klasa już dużo większa ..24 osoby. Wychowawca każe każdemu wstać, przedstawić się i powiedzieć coś krótko o sobie. Siedzieliśmy z Krzyśkiem w pierwszej ławce, więc zaczęliśmy my. Pierwszy był Krzysiek. Podczas gdy on opowiadał o sobie, ja już zza pleców słyszałem szepty typu „co to za typy?”, „kto to kurwa jest?”. Wtedy zdałem sobie sprawę że chyba nie będzie tutaj zbyt kolorowo. Wszyscy pozostali rozmawiali ze sobą jakby znali się już długie lata. Tak też było. Okazało się że to cała klasa, z innej podstawówki. W całej grupie.
Prawie wszyscy nosili jakieś markowe buty, koszulki albo spodnie. U nas tak nie było i od razu zostaliśmy klasowymi „biedakami”. Po pewnym czasie zaczęli do mnie zagadywać. Pytali o różne rzeczy. Na początku cieszyłem się zainteresowaniem. Niestety nie cieszył się nim mój kolega.
Nie wpłynęło to oczywiście w żaden sposób na nasze stosunki ale starałem się mu powiedzieć że powinien spróbować bardziej się otworzyć. Pewnego dnia mieliśmy W-F. Nauczyciela nie było na hali. Zaczęliśmy grać w piłkę nożną. Krzysiek po moich namowach zagrał z nami. W pewnym momencie jeden z tych typków z klasy rzucił piłką prosto w głowę Krzyśka. On sztucznie się śmiejąc wybiegł z hali do łazienki. Pobiegłem za nim. Zobaczyłem go zapłakanego w łazience. Mówił że on Tu nie da rady. Że chce już to skończyć. Ja nie zastanawiając się długo wróciłem na halę, podszedłem do tego typa który rzucił mu tą piłką i przywaliłem mu z pięści prosto w pysk. Oczywiście reszta klasy rzuciła się na mnie krzycząc, bijąc i wyzywając mnie od najgorszych. Tego dnia uciekliśmy z lekcji wcześniej. Oczywiście nauczycielka zadzwoniła później do naszych rodziców skarżąc się że uciekamy z lekcji już w pierwszej klasie. Nam się oberwało, nie im.
Od tamtej pory byliśmy obaj jechani przez wszystkich. Kopanie plecaków, podkładanie nóg, wyzywanie. Nie podawanie ręki na powitanie gdy my podawaliśmy. Ale po mnie to po pewnym czasie spływało. Nie byłem sam. Byliśmy razem z Krzyśkiem i wierzyłem że przebrniemy przez to.
Niestety… miesiąc przed pierwszymi wakacjami Krzysiek poinformował mnie, że wyprowadza się z rodziną do innego miasta i innej szkoły. Wtedy się załamałem. U mnie nie było mowy o zmianie szkoły (z powodu dobrej opinii o tej szkole itp itd). Wiedziałem że kolejne dwa lata będę musiał walczyć z tym sam. Było to, czego się obawiałem. Już pierwszego dnia w drugiej klasie wszystko wróciło „do normy”, czyli wyzwiska, teksty typu „gdzie Twój przydupas” itp. Czasami się broniłem ale zazwyczaj zwyczajnie nie starczało mi sił i uciekałem z lekcji. To był czas kiedy przestałem o siebie dbać, podkradałem rodzicom pieniądze próbując „wkupić” się w łaski niektórych uczniów kupując im sok albo batona w sklepiku szkolnym. Rodzice złapali mnie na kradzieży. Nie dostałem wpierdolu… doświadczyłem czegoś znacznie gorszego. Mój tata prosto w twarz powiedział mi – ” nie wiedziałem że wychowamy złodzieja”.. to był cios w samo serce. Nigdy wiecej się to nie powtórzyło. Poźniej skradziono mi telefon. Pewnego dnia na lekcji biologii nauczycielka pytała ile mamy rodzeństwa. Ja mam siedmioro ( duża rodzinka 🙂 ) i to też powiedziałem. Po tej lekcji zaczęły się docinki na tle rodziny. Któregoś razu, przebierając się w szatni usłyszałem tekst „Ee, niech Twoja matka zmieni hobby”.. po raz kolejny nie wytrzymałem i uderzyłem typa w twarz.. dostając za to później od pięciu innych soczysty wpierdol.. Wiedziałem że po mnie cisną i byłem do tego przyzwyczajony ale nie mogłem pozwolić by ktoś bezkarnie tak bardzo obrażał moją mamę. Najczęściej dokuczał mi pewien gostek który był synkiem innej nauczycielki. On czuł się całkowicie bezkarnie. To z nim miałem najwięcej potyczek. Potem… no cóż… Tak samo wyglądała 3 klasa. Z Krzyśkiem ostatecznie straciłem kontakt.

Ostatni dzień szkoły w gimnazjum był dla mnie najszczęśliwszym dniem w życiu.
Idąc do szkoły średniej obiecałem sobie ,że będę starał się być twardy. Bałem się, że sytuacja z gimnazjum się powtórzy, ale mimo wszystko miałem nadzieje że moje życie się zmieni na lepsze. I tak było.
Cztery lata technikum były dla mnie najlepszym czasem w życiu i chętnie bym wrócił do tamtych czasów. Poznałem wiele wspaniałych i zabawnych ludzi. DOJRZALSZYCH ludzi.

Obecnie jestem już osobą pracującą. Radzę sobię bardzo dobrze. Mieszkam z narzeczoną a za rok planujemy ślub. Nie brakuje mi niczego. Niestety mimo tego że to obecne życie pędzi jak szalone.. to wciąż nie opuszczają mnie myśli o tym, co spotkało w gimnazjum. Wydaje mi się, że zostanie to w moim umyśle na zawsze.
Teraz, gdy widzę jakiekolwiek akty przemocy na mniejszych lub słabszych to reaguję niesamowicie agresywnie. Raz doszło do sytuacji gdzie mało brakowało a skrzywdził bym dotkliwie małą grupkę „kozaków” z gimnazjum którzy popychali w grupie jednego z rówieśników i kopali jego plecak. Uciekli, ja chłopaka podniosłem z chodnika i odwiozłem do jego domu. W takich momentach przypominam sobie siebie, w głębi wołającego o pomoc. Takie sytuacje, gdzie mam okazję kogoś uchronić odbudowują mnie od środka.
Takie przeżycie w dzieciństwie zmienia człowieka. Całkowicie..

Teraz nie wiem co się z moją byłą klasą dzieje. Z nikim nie utrzymuję nawet najmniejszego kontaktu.
Może to brutalne… ale mam nadzieję, że kiedyś to oni będą potrzebować pomocy.. i jej nie dostaną. Będą cierpieć,tak jak ja i Krzysiek. Że któregoś dnia spotkam każdego z nich osobno i zmasakruje im twarze… mimo że nic by mi to dzisiaj nie dało oprócz problemów prawnych.

Jeżeli czyta to ktoś kto jest takim potworem dla swoich rówieśników w szkole..pamiętaj… Tacy jak Ty są najsilniejsi tylko w grupie. Życie jest nieprzewidywalne. Teraz możesz czuć się wygrany. Możesz bić , poniżać i mieszać z błotem słabszych od siebie… ale wiedz że kiedyś to Ty możesz być w potrzebie. Liczę na to, że życie Ciebie za to rozliczy .
Nie mam dla takich ludzi litości. Na każdego kozaka, zawsze znajdzie się większy kozak.

126
3

Komentarze do "Szkolne piekło"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Tak wyglądają szkoły. Ludzie to prymitywne zwierzęta i głupki, mają instynkt stadny, niszczenia tych którzy się wyróżniają, odstają, nie mają tępego, chujowego poczucia humoru, albo zostaną w tyle za stadem. Ludzie ich niszczą zbiorowo w grupkach, żeby sami nie znaleźć się w sytuacji gnębionego.

    16

    0
    Odpowiedz
  3. wyznanie twarde jak kościej w moich gaciach.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Popieram autora. Miałem podobną historie w życiu (no może nie w takim dużym stopniu), ale do dziś nienawidzę takich gnojów i cwaniaków i pragnę najgorszego dla tego typu gówna (bo dla mnie ludźmi nie są).

    11

    0
    Odpowiedz
  5. Najpiękniejsza chujnia jaką czytałem. Znam podobną historię. Dziesięciu na jednego, a najgorsze to sprzedawczyki z tej samej podstawówki którzy gnębią swojego starego kumpla bo panicznie boją się tak zwanej kocówy, którą inicjalizują sami nauczyciele tymi swoimi głupimi otrzęsinami. Wielu myśli że są dojrzali bo podstawówkę skończyli. Dobrze że znieśli ten burdel bo szkołą tego nie można nazwać choć nie wiem jak sprawa wygląda w praktyce.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wróciłem do chujnia.pl po jakimś czasie, bo sporo tu było spamu, a nie treści.
    M. in. dla takiej chujni warto tu wracać. Każdy z nas miał kiedyś ciężko wśród rówieśników. Jeden lżej, drugi już nie. Miałem troszkę więcej szczęścia niż ty, ale też w kilku sytuacjach paliło mnie od środka i do tego ta dołująca niemoc. Dzisiaj zareagowałbym tak samo, widząc grupkę wyżywającą się na jednym, zwłaszcza że wychowuję berbecia i on też za jakiś czas będzie się wspinał po takiej samej drabince, a czasy obecnie nie wiem, czy nie są jeszcze bardziej skurwiałe.
    P.S.
    Jak Krzysiek? Zerowy kontakt?

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Wal chuja pincetplusie

      0

      2
      Odpowiedz
  7. Najgorsi są ci polscy frajerzy co to, to nie oni, ale zawsze kurwa przewaga minimum 3:1 bo poza stadem to pizdy na strzała, jeszcze do tego patologiczna edukacja, gdzie prawie nigdy nauczyciele nie stają po stronie ofiary. Jebać tchórzy.

    14

    1
    Odpowiedz
  8. jesteś bardzo prawym człowiekiem. szacunek.

    6

    0
    Odpowiedz
  9. Jesteś Człowieku BOHATEREM ! Czytam chujnie 10 lat. Nigdy nie spotkałem kogoś kto potrafi tak opisać historie ze swego życia w taki sposób. Nie ujmując Innym. Duzo ludzi też Cierpi. Gratuluje Narzeczonej … Ja moge jedynie pomarzyć, bo zmagam sie z lękami od wielu lat. Życze Ci wszystkiego dobrego … Bo na to zasługujesz ..

    13

    0
    Odpowiedz
    1. Ale chujnia istnieje od 2011 (przynajmniej wpisy) bo tę poprzednia upadła a wpisy przenieśli tutaj.

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Dobry wpis. Kontroluj agresje i pamietaj, ze pomagac innym mozna takze pokojowo.

    2

    1
    Odpowiedz
  11. Jesteś wspaniałym, dobrym człowiekiem, nie zasłużyłeś na to piekło, a jednak go doświadczyłeś. To tak cholernie niesprawiedliwe… A co do tych dupków, to mam nadzieję, że teraz żałują tego, co Ci zrobili i że mają marne życie

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Gimnazja to gnój i patologia i tyle w temacie.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Jesteś bardzo wrażliwym na krzywdę innych człowiekiem. Ten ,,łomot w pysk”, który dałeś w gimnazjum, to była informacja niewerbalna dla tego klasowego ,,lalusia”,żeby przestał okazywać przemoc, bo to złe. Mimo, że zwrócenie uwagi, było niewłaściwym zachowaniem, to twoja reakcja obronna pokazała, że jesteś prawdziwym bohaterem. Myślę, że niektóre osoby chodzące z tobą do klasy bały się stanąć w obronie twojego kolegi, bo miały lęk przed tym, że będą wyśmiane tak jak twój kolega i stanęły w obronie tego ,,lalusia” ze strachu, a inni mogli tak zrobić, żeby utrzymać się z nim w jednej paczce. Według mnie nauczycielka powinna pogadać z tobą i z twoim kolegą na temat waszej ucieczki ze szkoły, a nie od razu pochopnie wzywać twoich i twojego kolegi rodziców. Gdyby wiedziała o tym co się stało to na pewno by jakoś zareagowała, jeśli nie, to oznaczało by jedno, że ma gdzieś krzywdę dziecka i woli ,,pić kawę i jeść precle” w pokoju nauczycielskim. Przez brak reakcji ze strony nauczycieli w Polsce dochodzi do licznych tragedii w szkołach. Szkoła średnia i dzisiejsze twoje życie jest tzw. zmianą losu na lepsze. Pamiętaj, szkolne ,,lalusie” zawsze będą mieli pod górke, a ci ,,słabsi” będą mieli usłane różami życie. I tutaj cytuje fragment twojego tekstu ,,pamiętaj… Tacy jak Ty są najsilniejsi tylko w grupie. Życie jest nieprzewidywalne. Teraz możesz czuć się wygrany. Możesz bić , poniżać i mieszać z błotem słabszych od siebie… ale wiedz że kiedyś to Ty możesz być w potrzebie. Liczę na to, że życie Ciebie za to rozliczy .” Twoje ostatnie słowa w tekście są potwierdzeniem moich ostatnich słów w komentarzu.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. O rany, to jest pierwsza chujnia, a czytam tę stronę od dobrych 10-ciu lat, która wycisnęła mi łzy.
    Dla mnie podstawówka to też było piekło. „Przechodziłam ” ją prawie zupełnie sama, po kątach. Bita, molestowana, odrzucona jako ta introwertyczna i inna. Teraz mam 35 lat, życie jest piękne i jestem względnie szczęśliwym człowiekiem, jednak to co przeżyłam już na zawsze pozostawiło ślad na moim poczuciu własnej wartości. Teraz boję się, że mój syn będzie musiał przechodzić przez to samo piekło. .

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Jak mu od razu zalatwisz nauczanie indywidualne to nie bedzie musial.

      0

      0
      Odpowiedz
  15. Ja szczerze mam nadzieję, że Twoi prześladowcy teraz śpią obszczani w zaśmieconych rowach albo siedzą cały dzień w tunelu na dworcu PKP i proszą o 2 złote na „chleb” – taki na jabłkach, z 14% zawartością alkoholu. Ewentualnie mieszkają w melinie 20m2 w obszczanej kamienicy, żyją z socjali za które chleją i jarają i dostają codziennie wpierdol na osiedlu.

    6

    0
    Odpowiedz