Wielkie miastowe gówno

Moją chujnia jestem ja sama. Mianowicie przez długi czas namawiałam chłopaka na przeprowadzkę do dużego miasta( pochodzimy oboje z małego miasteczka) harowaliśmy ile wlezie ( w szczególności on) i w końcu stało się. Przeprowadzki nadszedł czas. Od początku to jemu cała zmiana otoczenia przypadła bardziej do gustu, jego przyjaciel mieszka niedaleko, więc chłopak wydaje się być całkiem szczęśliwy i tutaj pojawia się problem, bo ja w tym miejscu w ogóle nie potrafię być szczęśliwa. Przytłacza mnie to wszystko i w ogóle wolałam życie w małym miasteczku( zawsze można wyskoczyć do lasu, gdzieś na jakieś piwko wyjść w plener, ładne widoczki, świeże powietrze, brak tłumów, przyjaciele) mieszkając tutaj czekam tylko na cud, na powrót do poprzedniego miejsca zamieszkania. Powoli to całe moje niezadowolenie zaczyna przechodzić na moją miłość. Nie chce martwić, ani zasmucać chłopaka, a czuje, że on powoli robi się zmęczony moim wiecznym niezadowoleniem. Niestety nie potrafię dostrzec zalet mieszkania w tym miejscu. Czuje się totalnie do dupy

37
31

Komentarze do "Wielkie miastowe gówno"

  1. Tak to już jest z kobietami. 10 razy zmienią zdanie, nie pomyślą, a później płacz. Chociaż samą chujnię doskonale rozumiem. Sam mieszkam w dużym mieście i nienawidzę go, człowiek czuje się jak nic nieznaczący pionek w ciągłym wyścigu szczurów. Tylko rzeczy materialne, a i tak przecież kiedyś wszyscy umrzemy, więc po co cały ten pęd, bezmyślność… Autorko, w każdym razie nie ma nic na siłę – porozmawiaj szczerze z chłopakiem o tym co czujesz. Szczera rozmowa (jak niewygodna by nie była) to podstawa związku.

    27
    4
    Odpowiedz
    1. Haha, w duzym miescie tylko wyscig szczurow i zycie materialne? A w malym nikt nie musi walczyc o zycie?
      A wedlug twojej pseudologiki to na wsi wyscigu szczurow nie ma, tylko spokoj i zycie duchowe.
      Wez sie ogarnij. W miescie spieszysz sie do pracy, a na wsi zapierdalasz o 5 do obory gnoj przewalac. Wiec roznica tylko w content

      15
      12
      Odpowiedz
      1. kolega widzę wieś uświadczył jedynie w hollywoodzkim wydaniu

        12
        2
        Odpowiedz
      2. Dalsza czesc komentarza: o godzinie 22, przeskakując przez bramki i przepychając ludzi, chociaż następne jest za 2 minuty. I tylko po to, zeby o 22(!) jechac w tloku ludzi ze smutnymi mordami. Ech… Inaczej trochę wygląda to w krajach zachodnich, ludzie się szanują, ale cóż. W Polsce jest jak jest. Ludzie w zjebanej polskiej pogodzie przy ciągłym deszczu i wietrze w mordę biegną jak popierdoleni do pracy za 3000 zł na rękę (co przy warszawskim poziomie cen to gówno), żeby później kupić sobie szrota na kredyt i stać w korku i się wkurwiać. A na wsi tak jak mówisz zapierdają od rana. Pytanie co gorsze. Niestety jesteśmy robolami Europy.

        10
        1
        Odpowiedz
      3. Na wsi mało kto pracuje na roli, w prawdziwej oborze. Ludzie tam mieszkają a do pracy zapierniczają do miasta. I to jest też chujnia. Pół dnia spędzasz na dojazdach. W domu tylko śpisz. Co z tego że Las, łąka i stepy akermańskie. Powietrze czyste i cisza aż w uszach dudni. Nie masz czasu żeby z tego korzystać.

        10
        1
        Odpowiedz
        1. Co ty pierdolisz. Mieszkałem na wsi. Dojazd do pracy zajmował mi 16 minut bez spiny w jedną stronę. Mieszkam w mieście dojazd z jednego końca do pracy zajmował mi 22 minuty przy dobrym układzie świateł. Miasto powyżej 100 tys. mieszkańców. Mam nadzieję, że wrócę na wieś.

          4
          1
          Odpowiedz
          1. Czyli z czarnej dziury przeniosłeś się na prowincję.

            1
            0
            Odpowiedz
    2. jedna słuszna rada jebnij to wszystko i wracaj tam gdzie Ci było dobrze po co masz się męczyć,na siłę to betoniarka chodzi.A chłopak jak kocha to zrozumie a jeśli nie to widocznie nie było Wam pisane…

      21
      1
      Odpowiedz
      1. Jak kocha to się wkurwi i skarci słownie bo nie po to harowali tyle, żeby ta nagle sobie zmieniła zdanie. Co ona ma? 5 lat że nie wie czego chce?

        14
        6
        Odpowiedz
        1. może i nie ma 5 lat ale na siłę nie będzie leżała na gwozdziu i udawała że jej nie boli kurwa

          9
          1
          Odpowiedz
          1. A kto jej kazał leżeć na gwoździu jak nie ona sama?

            0
            2
            Odpowiedz
      2. nie ma co TAM DOM TWÓJ GDZIE SERCE TWOJE i choćby nie wiem co to się tego nie zmieni

        12
        0
        Odpowiedz
  2. Na studiach wielu kolegów z mniejszych miast mówiło to samo. Potem zostali słoikami i maja się dobrze. Przejdzie Ci. Po prostu musisz obcykać, gdzie lokalnie pije się browara w plenerze, gdzie się na spacery chodzi itp. Bedzie gitara.

    19
    0
    Odpowiedz
    1. Tak bywa: „Uważaj o czym marzysz bo może się spełnić”.
      A tak serio to może jest Ci smutno dlatego, że Twój chłopak spotyka się z przyjacielem, a Ciebie zostawia samą w domu? Moglibyście zorganizować to tak, żeby spotykać się również w szerszym gronie. Przecież ten przyjaciel na pewno ma znajomych z którymi mogli byście się zapoznać. Nie zastąpią starych przyjaciół, ale może nie będą tacy źli.
      Grono moich znajomych i przyjaciół znacznie się powiększyło, kiedy poznałam mojego obecnego męża.
      A ze swoim miasteczkiem chyba nie pożegnałaś się tak ostatecznie? Możesz jeździć na weekendy czy święta? Początki w nowym miejscu bywają trudne, ale potem może być całkiem dobrze. W dużym stopniu to też kwestia nastawienia i wspólnego rozwiązywania problemów.

      4
      0
      Odpowiedz
  3. A ja mieszkam na totalnym zadupiu. Aż cud, że jest tu prąd. A tak poza tym nic nie ma, żadnych mediów. Pola, łąki, lasy i dziurawa droga, której nikt nie naprawia ani nie odśnieża. Psy dupami szczekają a diabeł mówi dobranoc. Marzę o mieszkaniu w wielkim mieście. Może nie powinnam? Dlaczego jest tak, że gdy w końcu jakieś marzenie się spełni człowiek jest nieszczęśliwy? Może nie powinniśmy składać sobie życzeń z okazji urodzin: „spełnienia marzeń”, bo jak rzeczywiście się spełnią to nas zabiją?

    19
    1
    Odpowiedz
    1. podaj kontakt, to Cie uratuję, chciałbym mieć taką jak Ty. POzdro

      0
      2
      Odpowiedz
      1. Nawet jej nie widziałeś romantyku.

        5
        1
        Odpowiedz
      2. Mówisz do autorki wpisu czy komentarza?

        0
        0
        Odpowiedz
    2. uważaj czego sobie życzysz, bo to może się spełnić

      1
      0
      Odpowiedz
    3. Duże miasto to takie trochę zbyt ogólne pojęcie po przecież są różne dzielnice, jedne mniej zatłoczone, inne bardziej, ale jeśli doliczyć dojazdy gdzieś tam no to tak, może być tłoczno. Życzę ci jednak zamieszkania w mieście, niekoniecznie jednak dużym (choć tutaj wyjaśniam, że duże miasto to nie jest dla mnie takie w którym mieszka powiedzmy 50 – 100 tys. ludzi tylko zdecydowanie więcej). Czasem są do wyboru różni dostawcy kablowego internetu a nie jakieś tam chujowe radiówki, blisko szpitale i przychodnie, szkoły dla dzieci, pełno sklepów, różne inne ważne punkty jak urzędy, być może blisko będziesz peronu gdzie non stop jeżdżą pociągi, masz full przystanków i pełno autobusów itd. itd. Uważaj jednak na to by mieć spokojnych sąsiadów, nie być za blisko miejsc gdzie są organizowane duże imprezy, nie być za blisko wszelkich syren z np. policji i z dala od zatłoczonych ulic gdzie hałas no i spaliny (coś o tym wiem) no i na ceny też rzecz jasna się patrzy a te są różne. Tu gdzie ja mieszkam to jest 400 zł za mieszkanie, ale 30 km dalej w innym większym mieście to już dużo więcej.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. chyba 400 za malutki pokój na zadupiu bez rachunków?

        0
        2
        Odpowiedz
        1. Miasto z liczbą ok. 50000 mieszkańców, mieszkanie ok. 31 m2, podana cena mniej więcej z rachunkami.

          0
          0
          Odpowiedz
          1. Czyli zadupie

            0
            2
            Odpowiedz
          2. Czyli cham i prostak, ty w sensie.

            2
            0
            Odpowiedz
    4. Ta do miasta sie zachciało, chyba tylko po to żeby sie kurwić po klubach nocnych.

      2
      6
      Odpowiedz
      1. heh a co znasz to z autopsji co

        6
        0
        Odpowiedz
    5. Zamienimy się?

      0
      0
      Odpowiedz
    6. Internet też masz więc nie tak źle 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Sama chciałaś się przeprowadzić do dużego miasta, co wtedy Tobą kierowało? Widocznie coś w Waszym małym mieście było nie tak, skoro chciałaś je opuścić. Sam pochodzę z małego miasta, spędziłem w nim 3/4 życia, teraz mieszkam w dużym i powiem Ci tak, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Małe miasta mają swoje zalety, ale jak dla mnie są dobre na starość. Wymieniane zalety są często przereklamowane. U mnie w miasteczku tworzą się korki, ludzie tu tak samo zapierdalają każdego dnia do pracy i w zakładach panuje wyścig szczurów. Ludzie wszędzie są tacy sami. Czyste powietrze to nie do końca, zimą te tępe chuje palą w piecach czym popadnie, dym jebie po płucach, smród. Przyjaciele rozjeżdżają się po świecie, zakładają rodziny, zostanie Ci kilka osób. Miejsc do wyjścia masz maksymalnie kilka, i po 10 razie już nimi rzygasz, ile można chodzić w jedno miejsce? Tłumy są tak samo, w marketach, w urzędach, u lekarza itp. Rozrywek żadnych. Ileż można do lasu chodzić? Duże miasto ma swoje wady, korki, odległości itd. ALE, zdecydowanie łatwiej tam o pracę, jak Ci się nie spodoba możesz szukać innej, jest duuuużo więcej ogłoszeń. Pensje są wyższe a koszty życia, pomijając kwestię wynajmu mieszkania, praktycznie takie same. Duże miasto zapewnia dużo rozrywek – kina, teatry, wystawy, muzea, ogrody, parki, restauracje, puby, obiekty sportowe, masa tego jest. Okazji i miejsc do wyjścia na piwko masz zdecydowanie więcej niż u siebie w miasteczku, zapewniam Cię. Poza tym możesz odwiedzać swoje rodzinne miasto co 2-3 tygodnie, spotkasz się ze znajomymi, pójdziesz do lasu, naładujesz baterie. Pytanie, jakie są Twoje priorytety. Przeprowadzki, zmiana miejsca zamieszkania z małego miasta na duże, to często szok. Ale daj sobie trochę czasu, pół roku wg mnie to minimum. Po tym czasie stwierdzisz, czy dalej chcesz wracać.

    5
    0
    Odpowiedz
  5. Nic się z potęgą przyrody nie może równać,nawet najpiękniejsze i najcudowniejsze miasto świata,i dlatego my powinniśmy o nią dbać i ją szanować,bo inaczej ona się na nas srogo zemści,a poradzić to ona sobie bez doskonale poradzi,ale my nie.

    5
    1
    Odpowiedz
  6. Musimy szanować i pielęgnować przyrodę, to jest nasz obowiązek jeżeli gatunek ludzki chce przetrwać.Człowiek bez przyrody nie istnieje, po prostu go nie ma i jeśli tego nie pojmiemy to los ludzkości będzie przesądzony.Dlatego nie możemy całego świata zalać betonem, musimy zostawić jakiś skrawek dla łąk, rzek, lasów i jezior a urbanizacje zahamować i ograniczyć.

    4
    1
    Odpowiedz
  7. „Mianowicie przez długi czas namawiałam chłopaka na przeprowadzkę do dużego miasta”, to jest idealne podsumowanie waszej logiki. Najpierw skamlacie o coś, a na końcu i tak wychodzi, że mężczyzna ma rację. Nie macie takiego czegoś jak mózg.

    8
    4
    Odpowiedz
    1. On chyba też nie, skoro się nagiął do jej durnej woli.

      0
      0
      Odpowiedz
  8. To „duże miasto”, to Radom?

    0
    1
    Odpowiedz
      1. chyba chodzi o Toruń, albo Bydgoszcz

        0
        0
        Odpowiedz
  9. Wiele osób marzy żeby wyprowadzić się do miasta i zacząć nowe życie. Duże miasto zawsze oznacza dużo więcej perspektyw. Na prowincji i jakby to powiedzieć „w nizinach” przeważnie mieszkają ludzie którzy jeszcze stamtąd nie wyjechali albo nie mają już po co wyjeżdżać czyli ludzie poniżej 18 roku życia czy też emeryci. Zawsze tak jest że młodych zwłaszcza studentów ciągnie do miast bo to dla nich jedyny sposób żeby mieć dobry start i łatwiej ogarnąć życie.

    4
    1
    Odpowiedz
  10. Wróć do siebie na tydzień i znów będziesz chciała do miasta.

    4
    0
    Odpowiedz
  11. Co się martwisz co się smucisz ze wsi jesteś na wieś wrócisz hehehehe

    4
    1
    Odpowiedz
  12. Znajdź bogatego chłopaka ze wsi, który nie musi pracować

    1
    1
    Odpowiedz
  13. Poszukaj pustychpustych (niczyich/opuszczonych) pol otoczonych drzewami, to sa dobre plenery w miescie!

    1
    0
    Odpowiedz
  14. rozumiem Cię, też wyjechałam z chłopakiem do Londynu, oboje tego bardzo chcieliśmy, ale ja tam w ogóle nie mogłam się tam odnaleźć, on natomiast czuł się jak ryba w wodzie, od raz znalazł pracę i wtopił się w społeczeństwo, a mi ciągle było jakoś kurwa źle, nie potrafię tego opisać, miałam pracę, studia tam, kasy więcej niż potrzebowałam, ale w środku – pustka i jakaś beznadzieja
    po 2 latach ja wróciłam, a on został.
    gimbusy, co nie byli dalej niż smartfon – buzia w ciup i nie komentować

    3
    1
    Odpowiedz