Wszystko rozchodzi się o zęby. Nigdy nie miałem z nimi problemów, a teraz zgrzyt, śrut i gomora. Nie da się ich normalnie umyć, bo po jednym przeciągnięciu szczoteczki krew zalewa pół mordy. Zawsze miałem ładne, równe i bezproblemowe zęby, a teraz co? Bunt sobie kurde zrobiły? Nigdy do dentysty nie chodziłem, a teraz będę musiał drylować żeby dał mi jakieś cudo-pasty, bo do tego, że krwawią to muszę jeszcze je wiecznie płukać i robić wszystko żeby mi nie jechało jak z klozetu! Dziąsła mi się obsuwają jak topniejący lodowiec... Na szczęście jest wróżka zębuszka i jak mi wszystkie wypadną to walne je pod poduszkę i jako szczerbaty 21 latek będę miał garnek złota. Tylko żebym nie musiał po niego drylować na koniec tęczy!
Komentarze:1. "Nigdy do dentysty nie chodziłem" - może jednak warto było?
2. Zgadzam się z pierwszym komentarzem. Do dentysty trzeba chodzić nawet jak nic ciebie nie boli. No, a teraz problem ;p
3. Jednak chyba wartałoby....
4. czyli to paradontoza,też mi się coś zaczeło od jakiegoś czasu pierdolić z zębami
5. Skąd ja to znam :)) Jak mi dentystka zagrozila, ze za 5 lat nie bede miec zadnego swojego zeba, założyłam aparat (u mnie parodontoza jest efektem wady zgryzu) :/ 22letnia laska z aparatem na zebach - chujnia i śrut!
6. ostra parodontoza
7. Zajebisty wpis, jestem pod wrażeniem (nie problemu, formy ;) )
8. Jak z zębami jest git to nie ma co do dentysty chodzić no chyba że co pół roku na kontrolę...sprawa genetyczna jeden przez 50 lat nie myje i ma zdrowe,drugi dba i się sypią.
Tak jak mówili w komentarzach-paradontoza jak chuj to jest sprawa do NATYCHMIASTOWEJ WIZYTY U STOMATOLOGA!!!
Ukryj komentarze