Współpracownicy

Mam dosyć tak zwanych kolegów z pracy, ludzi którzy dla kilku procent premii sprzedadzą Cie albo wejdą zwierzchnikowi w dupę bez mydła. Problem numero Uno: Jest u mnie na zmianie jeden taki, do dnia dzisiejszego traktowałem go jak kumpla, aż stal się cud – zupełnie przez przypadek miałem okazje usłyszeć jak razem ze swoją „przyjaciółką” kapuje na mnie brygadziście. Akurat znajdowałem się w pomieszczeniu obok, gdy ten zaczął swą tyradę, że nic nie robię, że nie pomagam, że sam musi ze wszystkim się męczyć. Zaczął skomleć jaki to on poszkodowany i w ramach sprawiedliwości powinno mi się dać najgorsza robotę jaka została albo dołożyć tej którą wykonywałem. Po moim wyjściu z pokoju kutas jak zwykle rozpoczął swą aktorska grę, i udawanie dobrego kolegi. Jest to ten typ faceta który do każdego się uśmiechnie, zagada, pożartuje, taki typowy sympatyczny gość, sympatyczny aż do porzygu. Każdemu przytakuje, z każdym się zgadza, nawet jeśli nie ma o czymś pojęcia i tak przyzna ci racje. Problem numero Dwa: Dałem się wrobić i za jego radami „Spokojnie mamy jeszcze mnóstwo czasu” zwalniałem tempo pracy, podczas gdy ten robił za dwóch(nie mamy możliwości obserwować się wzajemnie, ale nie ma problemów z kontaktem na hali), po czym znów nagadał przełożonym, iż to ja lecę w chuja tylko po to by pokazać jaki z niego przykładny i robotny pracownik a następnie koniec końców zgarnąć lepszą kasę. Problem numero Trzy: Trzymam się swoich zasad, jestem uczciwy, nie kapuje, nie obrabiam tyłka, jeśli ktoś jest wobec mnie nie lojalny i próbuje mnie wykorzystać przestaje mu pomagać, a przede wszystkim(czego chyba powinienem żałować) mowie ludziom prawdę w oczy. Efekt końcowy jest taki, że moi zwierzchnicy uważają mnie za zło wcielone a współpracownicy za egoistę i chama, gdyż nie raz wytykałem im fałsz, samolubstwo i dwulicowość. Waliłem prosto z mostu że włażą w tyłek przełożonym a poza halą jadą po nich jak po ruskiej kurwie, otwarcie mówiłem że nie pomogę choćby byli w ciemnej dupie, co oznaczało donos na mnie i problemy z szefostwem. Wytykam, że jednego dnia jadą po sobie jak ruski czołg po Niemcach w bitwie o Stalingrad a następnego traktują jak dobrzy koledzy. Konkluzja: nikt mnie nie lubi i większość ludzi stara się ze mną nie rozmawiać, a jeśli zdarzy się taka sytuacja to jest to rozmowa o dupie Maryni, wszelkie poważne sprawy są przede mną ukrywane, a rozmowy na ważkie tematy cichną gdy ktoś widzi, że się zbliżam. Nie ma absolutnie nikogo komu mógłbym zaufać, nie raz sparzyłem się mówiąc coś co miało zostać między nami a później roznosiło się to po całej zmianie. Przy okazji jestem chłopcem do bicia, czarną owca, zarówno dla współpracowników jak i szefostwa, cokolwiek złego się wydarzy na samym początku oskarżają mnie, gdy pytam dlaczego, odpowiedź jest zawsze ta sama „Bo ty kiedyś tam, coś tam… rozrabiałeś, buntowałeś się, bla bla bla i teraz zawsze będziemy Cie podejrzewać”. Oni uważani są za dobrych pracowników, przymyka się oczy na ich leserstwo i wygłupy ja natomiast nawet gdybym dwoił się i troił zawsze będę na przegranej pozycji. Problem numero Cztery: Jest pewna dziewczyna, na stanowisku, jak nie trudno się domyślić cholernie mi się podoba, szkopuł w tym ze mam u niej złą opinie, uważa że podburzam wszystkich przeciwko niej i obrabiam jej tyłek, to oczywiście zasługa moich uprzejmych „kolegów”. Szlag mnie trafia gdy widzę jak naiwnie wierzy we wszystko co jej mówią, jak udają jej kolegów/żanki tylko po to by być lepiej ocenianymi lub dostać lepsza robotę. Natomiast poza pracą określenia typu”pizda, suka”, są na porządku dziennym. Kiedyś chciałem jej o tym powiedzieć, ostrzec ją, ochronić przed tą fałszywą hołotą, dać do rozumienia że robię to dlatego bo jest dla mnie kimś więcej i nie mogę patrzeć gdy ja wykorzystują, ale to byłoby kapownictwo, poza tym i tak by nie uwierzyła i jeszcze bardziej spieprzyłbym nasze relacje. Chciałbym chociaż z nią porozmawiać, ale jestem miedzy młotem a kowadłem – ona twierdzi że robię wszystko przeciwko niej, wszystko byleby zrobić jej na złość, dokuczyć, uprzykrzyć prace więc traktuje mnie jak powietrze. Nawet gdy musi spytać o moje obowiązki prosi kogoś innego aby zapytał jak mi idzie i jej przekazał. Natomiast grupa sądzi, że skoro tak bardzo mi się podoba to jestem jej kablem i za każdym razem gdy idę do biura udaje się tam by kogoś sprzedać albo opowiedzieć jej co się dzieje na hali. Powoli tracę siły, rzuciłbym ta robotę w diabły ale to nie jest takie łatwe. Poradźcie coś.

75
64

Komentarze do "Współpracownicy"

  1. Rób doktorat

    0

    -1
    Odpowiedz
  2. W pracy nie ma kolegów.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Złap ją za dupe jak będziecie sami a odrazu zmieni o tobie zdanie

    1

    0
    Odpowiedz
  4. ech te problemy patałachów z Łódzkiego Wydziału Fabrycznego… Mesiu, musisz zrobić jakiś porządek z robolami, bo sam widzisz co się dzieje…

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Bo to takie pierdolone czasy mamy. Każdy chce robić karierę byle po trupach do celu. Nie martw się te spierdolone odpady i tak trafią do bram piekieł pod szatańską piłę szwadronu śmierci ];->

    2

    0
    Odpowiedz
  6. 3 stówy i do Łodzi

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Pierdol tą robotę Przyjecielu! Albo Ty albo oni, jestem w stanie Ci zagwarantować, że cokolwiek się nie wydarzy będziesz pierwszy do odstrzału – i co Ci z tego?! Chuj dupa i kamieni kupa – nie dość, że się wkurwisz to jeszcze zostaniesz z niczym. Takie mamy czasy, że dookoła same dwulicowe kurwy, wyjebkowicze i złodzieje – niezależnie czy pracujesz przy taśmie czy w korpo-srace – każdy szuka przede wszystkim korzyści dla siebie – nie przystajesz – to odstajesz i prędko wyrzucą Cię na margines towarzystwa i uczynią Cię chłopcem do bicia… Zasada numero uno – NIE UFAJ NIGDY NIKOMU ; zasada numer dwa – PATRZ WSZYSTKIM BEZ WYJĄTKU NA RĘCE I OBSERWUJ UWAŻNIE CO SIĘ DOOKOŁA CIEBIE DZIEJE; zasada numer trzy – W PRACY I INTERESACH NIE MA MIEJSCA NA SENTYMENTY; zasada numer cztery – Zacznij już dziś szukać innej pracy

    5

    0
    Odpowiedz
  8. Zapoznaj się ze sztuką Testovirona

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Spokojnie, bez paniki. W zyciu najwazniejsze sa zasady, ale to widac dopiero w dluzszym horyzoncie czasowym. Lepiej albowiem z madrym stracic, niz z glupim zyskac i podobnie lepiej stracic z ludzmi szlachetnymi, niz ubabrac sie dorabiajac w szambie. Pamietaj, ze kto jest na kierowniczym stanowisku glupi nie jest, wiec najprawdopodobniej i tak donosy Twoich kolezkow dziela przez 7, czego dowodem jest fakt, ze ciagle tam pracujesz. Kapusiow i dupowlazow nikt kolo siebie nie chce, ale oni sa przydatni jako roznosiciele informacji, ale nie tych, ktore im sie wydaje ze roznosza. Dlatego ich tez kierownictwo trzyma, lub z innych powodow wywalic ich nie moze. Z dziewczyna to nawet lepiej, bo nie od dzis wiadomo i ten temat tu byl wielokrotnie walkowany, ze dziewczyny leca na powsciagliwych facetow, czesto skurwysynow nawet, a gardza dupowlazami i tymi, co graja na pokaz. Wiec trzymaj morde na klodke i dzialaj po cichu. Jak bedzie odpowiedni moment, to po prostu sobie ja wezmiesz i ona pojdzie za Toba z wielka ulga.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Co do ostatniego problemu – sprawiasz wrażenie ogarniętego gościa, a ogarnięty gość nie zasługuje na tępą pizdę która nie jest w stanie przejrzeć manipulacji rodem z podstawówki.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Poradzę Ci dwie rzeczy: nie żyj tak tą robotą bo to tylko praca a nie samą pracą człowiek powinien żyć. Po drugie: NIGDY nie wyrywaj dziewczyn w pracy bo prędzej czy później stracisz jedno a potem drugie, choćby nie wiem jaka by była zajebista. A tak w ogóle jak to czytam to mam wrażenie, że chcą cię wypierdolić z tej roboty po prostu i być może to się stanie. Rób swoje i pierdol innych

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Witaj w klubie ja w swojej robocie mam az 8 ludzi i powiem ci ze po 6 latach to sa tylko znajome twarze ,nic mnie z nimi nie łaczy w robocie kolegi na 10000% a po czy jak cie nie widza to tak ci dupe obrobia ze czasem w week mnie szczypie ,była kiedys taka menda co mnie robiła przed szefem ze nic nie umiem nie potrafie na niczym sie nie znam itp i tak latała co troche do szefa,o sobie wiedziałem wiecej od kogos obcego w robocie niz od rodziny czy bliskich znajomych echh
    Ciekawosc ludzka nie zna granic wszystko by o tobie chcieli wiedziec gdzie mieszkasz z kim zyjesz masz dzieci zdrowe chore masz jakies długi ,itp itd
    Nauczyłem sie ze w pracy sa tylko znajome twarze , w pracy nie ma kolegów takze po niej bo to co gdzies ktos usłyszy wykorzysta to przeciwko tobie.
    A najbardziej ludzi wkurwia jak masz usmiech na twarzy zaraz domniemanie kurwa co on taki wesoły za duzo kasy ma itp itd a i jeszcze jedno w pracy temety powinny dotyczyc tylko pracy a jak chcesz cos gadac to jak najmniej o sobie :))

    1

    1
    Odpowiedz
  13. Przestań się myć nie pierz ubrań. Gdy spodnie zaczną ci się szklić na dupie zyskasz szacun załogi i zostaniesz kierownikiem.

    0

    1
    Odpowiedz
  14. Jebnij ta robota bracie. Szkoda nerwo na uzeranie sie z baranami. Mialem tak samo.

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Morda w kubel, usmiech na morde i tancz. W podskokach ze zdublowana energia zapierdalaj na tasmie. Dostales 700 zl brutto, choc inni 800, bo jestes rudy. Taki jest rynek – rudych nizej ceni. Jak bedziesz pyskowal, to wylecisz na zbity pysk bez wyplaty. Nasi tasmowi robole sa mieszani z gownem kazdego dnia. Musza miec kogos gorszego, na kim sie wyzyja i wtedy szafa gra. Gbyby cie nie ruchali, to ucierpialby caly wydzial fabryczny, bo byloby wielu niezadowolonych roboli. A tak – wszystko co zle – kumuluje sie na jednym. Jakiekolwiek bys swoje robolskie ‚wartosci’ wyznawal, to przyznasz, ze to ok i optymalne.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Nie przejmuj się w fabrykach pracują same chuje z byłych PGRow… Skąd chłopaki jesteś u mnie w firmie luksusów nie ma ale za to zero frajerow i same buntowniko…

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Faktycznie w pracy nie ma kolegów i nie ma „miłości”. Radzę nie podrywać koleżanki z pracy bo potem jak nic nie wyjdzie to po co macie się dziwnie czuć w pracy, kłócić się itp. Tym bardziej, że laska nie chce z Tobą gadać, ostrzeżesz ją a ta pójdzie do nich i nakabluje, że im dupę obrabiasz.
    I co najważniejsze – to banda cwaniaków, lizusów i chamów. Spierdalaj stamtąd!
    i na przyszłość – czasem nie warto być szczerym i lepiej zachować coś dla siebie a swoje myśleć 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Ja, wielki mason, ogłaszam co następuje: komcie @7 i 12 zostały uznane za wartościowe, a co za tym idzie skopiowane dla potomności. Tak rzekłem, Wielki Mason

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Jakbym czytał swoją historię zycia sprzed kilku lat. Też „koledzy” szczerze się ze mną witali każdego poranka, a mi dupe obrabiali po za plecami. Na zebraniach szukanie oszczędności „bo premii nie będzie”, a kasa była i trafiała w odpowiednie kieszenie, narzekali, płakali, a to ja zawsze dostawałem po dupie. Chcesz rady? U mnie się to pojawiło nagle wstałem rano i powiedziałem sobie, że to pierdole. Zwolniłem się w pizdu i teraz jestem wolnym człowiekiem. Stare powiedzenie: Umiesz liczyć licz na siebie.

    3

    0
    Odpowiedz
  20. morduj go kurwa.

    0

    0
    Odpowiedz