Wszystko spieprzę. Wszystko!

Nie mogę już, kurwa, no. Szlag mnie trafia, kiedy kolejna relacja idzie się pierdolić. Niedosłownie wszystko pierdolę, wszelkie znajomości pretendujące do ewentualnego związku. Krok po kroku. Związki też spierdoliłam, a im więcej czasu mija, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jestem wyłączną winną. K u r w a, boję się. Boję się, że jestem toksyczną szmatą, ździrą, idiotką i debilką wyzbytą uczuć.
Nawet poszłam do specjalisty, bo nie wyrabiałam już ze stanem superbohaterki, który wolno przechodził w stan gówna i śmiecia. Okazało się, że mam chorobę afektywną dwubiegunową – chuj, leczę się. Nie odpierdalam, staram się. Lit do końca życia, kontrola poziomu pierwiastka we krwi przynajmniej raz w miesiącu, staram się. Ale, kurwa, jednak nie to jest przyczyną ciągłego, emocjonalnego padołu.

Mam pracę, kończę studia, mam mnóstwo znajomych, nie mam miłości. Tak bardzo chciałabym być kochana. Ostatni czas przyniósł mi złudną nadzieję, wtedy wydawało mi się, że mam przed sobą cały świat, który otwiera się na mnie, a ja biorę moją miłość za rękę i idziemy przed siebie. Odważna jestem, stanę murem, nic mnie nie pokona.
Nic? Facetowi zależało tylko na seksie, konflikt interesów, znajomość poszła się niedosłownie pierdolić.
Poprzedni? – hipochondryk.
Inny? – alkoholik
Jeszcze poprzedni? – agresor
Pierwsza miłość? – narkoman.

K u r w a to moja wina. Tylko problemowi ludzie mają taką dziwną głębię charakteru, mroczne strony siebie. To mnie chyba fascynuje, głupia idiotka ze mnie. Mój niedawny obiekt zainteresowań i poprzedni, hipochondryk, byli w miarę normalni. Albo… Kurwa… Nie wiem. Nic mi nie pasuje już, ja sobie sama nie pasuję. Przestaję wierzyć, życie to nie komedia romantyczna.

Mam problem z tym, że wartości w życiu mogą być różne, od pieniędzy począwszy, po zdrowie, na rodzinie skończywszy. Dla mnie najważniejsza jest pieprzona miłość. Jak ja mam to, kurwa, przewartościować w tym swoim głupim łbie. Jak przestać liczyć na bezgraniczne kochanie mnie. Jak nie pozwalać sobie na miłość do innych, skoro oni tego nie chcą.

K u r w a m a ć. Nie mam siły. Nie chce mi się pracować, studiować, spotykać ze znajomymi, mieć moje hobby, boję się samotności. Mieszkam z kotem od niedawna, od roku piję niemal codziennie, rok temu porzucił mnie facet dla innej. Niedawno udało mi się poznać kogoś, ale seks nie jest dla mnie, nie z osobą, której nie kocham. Znów zostałam w jakimś sensie porzucona. Nie mam siły. Niebawem idę do lekarza, niech mnie zamkną w psychiatryku, nim uschnę. Jestem beznadziejną kupą gówna.

16
11

Komentarze do "Wszystko spieprzę. Wszystko!"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Praktyczny każdy facet chce się zabawiać i ma to w głowie i mówię ci to ja męski charakter ludzie na mnie patrzą i uważają mnie za szaleńca bo nie mam dziewczyny o a może pedał a to nieprawda po prostu nie wezmę pierwszej lepszej baby aby mi zniszczyła moje samotne ale szczęśliwe życie wole głaskać kota niż się użerać albo mieć problemy z bachorami,znajdź se hobby szukaj tam gdzie nikt nie szuka a może trafisz na właściwego faceta podpowiem ci że dopasuj go do swojego znaku zodiaku będziesz mniej więcej wiedzieć z z kim masz do czynienia 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. idz na silownie, wez NIE PIERDOL i zyj

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wal chuja nieudolnie

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Daj chociaż żreć temu kotu i oczyść kuwetę locho

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Hej. Trochę Cię rozumie bo sam byłem w związku z taką kobietą. Jej chęć bliskości i miłości byla tak ogromna ze ona teskniła i wybuchała gniewem jak zadługo w kiblu przebywałem (kilka minut) . Ona też zawsze dokonoywała złych wyborów (bardzo destrukcyjnych dla nas i dla siebie). Ona zawsze wedlug siebie była ofiarą która nic złego nie robi nikomu a każdy ją krzywdzi. Oczywiście to było tylko jej wyobrażenie destrukcje jaką siała wokół siebie była niedozniesienia. Oczywiście nasz związek też spieprzyła bo takiej osobie nigdy niedogodzisz. Serio. Więc rozumie Cie bo ona niewiadomo jakby się starała to ta choroba zawsze z nią wygrywała.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Gdzie jest administratorze komentarz który wstawiłem pod tym postem? Nie pojawił sie bo był „normalny” bez przekleństw ?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Każdy jest, ale nie kupa gówna, tylko mięsa które zjedzą robale na śniadanie. A grunt to dobrze o sobie myśleć w każdej sytuacji, bo życie różnie się plecie, nic na to nie poradzisz, dobrze też mieć generalnie wszystko w chuju.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. To jest DEPRESJA. Są psycholodzy, którzy to wyleczą.

    0

    0
    Odpowiedz