Wyprzedzanie na pasach

To jest coś nieprawdopodobnego. Jak można jechać samochodem i kompletnie być w innym kurwa świecie. Wrodzona czy też wyniesiona z domu kultura powoduje, że zazwyczaj zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych aby ich przepuścić, zresztą takie są przepisy. Problem tylko w tym, że już wielokrotnie taki pieszy zostałby potrącony przez pojazdy, które po prostu nie zwracają uwagi na pasy i mijają mnie nie zważąjąc na tych ludzi. Bywa, że w bardziej ruchliwym miejscu mija mnie kurwa tabun pojazdów zanim któryś się zatrzyma. W ogóle, to pierwszą rzeczą jaką trzeba uczyć dzieci to bezwzględnie nie wchodzenie na jezdnię przed pojazdem, który zatrzymał się aby przepuścić bo tam gdzie droga jest np. dwu, trzypasmowa jest 99% pewności, że inne pojazdy się nie zatrzymają, ludzie po prostu nie myślą jak jadą, to nawet nie jest złośliwość z ich strony. Zresztą o tym, że kierowcy nie zwracają uwagi na znaki drogowe świadczy np. zwalnianie do 40-50 km/h przed stacjonarnym fotoradarem podczas gdy ograniczenie jest np. do 70 km/h. Oczywiście do tego lewy pas bo jakże inaczej. Ludzie jadą drogą i są kurwa wyłączeni. Nie wiedzą jaka jest dozwolona prędkość, nie wiedzą, że za kilkanaście metrów jest przejście dla pieszych, przed którym stoi samochód, nic nie wiedzą. Ale w samochodzie oczywiście, komórka przy uchu, nawigacje i tysiąc innych kurestw odwracających uwagę.
Kupię chyba kamerę i po prostu zacznę nagrywać tych wszystkich potencjalnych zabójców drogowych, innej rady nie ma.

93
11

Komentarze do "Wyprzedzanie na pasach"

  1. pieszy od dwóch lat nie ma już pierwszeństwa.
    poza tym chyba częściej widzę głupotę pieszych i rowerzystów, niż kierowców. wbiegnie sobie taki na jezdnię (jeszcze pół biedy jak po pasach przebiegnie, bo człowiek myśli o tym, że pasy są i coś może się na nich pojawić), nie rozgląda się i NIE POMYŚLI, że to on oberwie najbardziej na zderzeniu z samochodem. kierowcy nic się nie stanie fizycznie, a pieszemu/ rowerzyście owszem. ostatnio w moim mieście zginął 9 letni chłopak, z własnej winy (monitoring w miescie jest). wracał ze szkoły, chciał przejechać przez jezdnię (po pasach) to dawaj przyspieszył i wpadł pod samochód, który jechał przepisowo (nie wiecej niz 50 km/h), bo nawet sie nie rozejrzał, a miał sluchawki na uszach. no ale i tak wszystkie moherowe babcie obgadały kierowcę, BO PRZECIEZ MÓGŁ UWAZAĆ I CHYBA WIDZIAŁ TEGO CHŁOPAKA?!

    5

    10
    Odpowiedz
    1. Co ty pierdolisz? Pieszy zawsze ma pierwszeństwo (ale nie zawsze żyje heh).

      14

      3
      Odpowiedz
  2. Daruj sobie lepiej to przepuszczanie, żebyś czasem nie wyświadczył komuś niedźwiedziej przysługi. Kiedy idę pieszo i chcę przejść przez ulicę, to czekam na okienko, na dogodny moment. Po pierwsze, nie lubię zatrzymywać po kilka samochodów: „bo ja chcę przejść właśnie teraz”, a po drugie, na nic mi przepisy kiedy przypierdoli we mnie np. tona rozpędzonego żelastwa. Kiedy jadę to puszczam pieszych zależnie od sytuacji, czyli wtedy, kiedy uznam to za bezpieczne dla wszystkich. Jeśli pieszy przejdzie kilka sekund później to się od tego nie posra. Więcej luzu.

    15

    4
    Odpowiedz
  3. Nam na kursie podsumowali to krótko: bandytyzm.

    2

    2
    Odpowiedz
  4. Nie, nie takie są przepisy. Nie masz obowiązku zatrzymania się na pasach puki pieszy nie wtargnie na jezdnie albo widzisz że zmierza pewnym krokiem i nie ma zamiaru się zatrzymać. Dwa to chyba lepiej jakbyś się nie zatrzymywał, niż zatrzymał i widział śmierć pieszego

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Zadzwoń na stłaz miejską

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Większosc polskich kierowców to panszczyźniane chamy, co dorobiły sie czterech kółek – ale mentalnosc z czworaków została. To prostacy z manią ego i małego pytonga – on najszybszy, najsilniejszy, największy – kiedyś była chłosta – teraz ma się ich za idoli. Ale widzę, że Ty jesteś normalny i za to szacunek. Trzymaj się i kameruj buraczków

    13

    3
    Odpowiedz
    1. sam jesteś burak, to pieszy może pomyśleć a nie kierowca za kierownicą, który prowadzi samochód, nie zatrzyma Ci się nagle, bo jakiemuś tam pieszemu się spieszy i nawet nie zerknie na drogę

      0

      2
      Odpowiedz
  7. Pełna zgoda. Ile razy ja to już widziałem i sam znalazłem się w takiej sytuacji jako pieszy… To jedna z najniebezpieczniejszych sytuacji dla osoby ptzechodzącej przez ulicę. Dlatego zawsze patrzę przechodząc na pasach na drugi pas, czy przypadkiem zaraz nie śmignie mi jakiś skurwysyn bez wyobraźni, który prawo jazdy wygrał na wiejskiej loterii. Pieszy nie ma żadnych szans w takiej sytuacji. Wystarczy obejrzeć kilka filmików z fruwającymi ciałami i latającymi butami po zderzeniu. Zapamiętajcie, że „pieszym jest się najczęściej, kierowcą tylko okazjonalnie”.

    8

    1
    Odpowiedz
  8. To teraz poczytaj sobie baranie, przez takich właśnie debili którzy myślą że takie są przepisy są wypadki, zatrzymujesz się przed przejściem bo stoi jeden frajer który chce przejść i dzięki twojej inteligencji zatrzymuje się 10 pojazdów żeby przepuścić jednego frajer, blokujesz, tamujesz ruch, niech frajer poczeka przesada samochody to sobie bezpiecznie przejdzie, najgorsze są barany takie jak ty które się ciągną po mieście swoją Skoda 49km/h i zatrzymują się przed przejściem gwałtownie na lewym pasie, drugi Baran wchodzi w tym czasie na przejście a samochód jadący z prawej wali go prosto w durny łeb, niby jest pożytek bo jednego debila mniej, ale winny jesteś ty, blokers lewego pasa, który zatrzymuje 10 aut żeby przepuścić jednego frajer, czyli 40 ludzi stoi jak pizdy żeby przeszedł jeden nic nie znaczący frajer bez samochodu gratuluję Ci skodziarzu twojego myślenia, nie ma nic gorszego niż pieszy wpierdalajacy się na pasy, który wystarczyłoby że by poczekal 15 sekund bo za mną np nic nie jedzie i by sobie przeszedł spokojnie, ale nie kurwa on musi się wjebac już na pasy bo on ma PIERWSZENSTWO, i wyobrażenie na temat pierwszeństwa przez takich jebanych skodziarzu jak ty którzy się zatrzymują na każdych pasach nie zwracając na nic innego uwagi ani na sytuację dookoła, nie patrząc w lusterka wsteczne, wkurwiles mnie tak skodziarzu że jak cie kiedyś spotkam to ci dojebie

    7

    37
    Odpowiedz
    1. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz (albo chociaż twoje dzieci), że przepuszcza się ludzi na pasach nie po to, żeby było szybciej, tylko po to, żeby okazać zwyczajną ludzkość życzliwość i w pewien sposób okazać pewną kurtuazję wobec innych uczestników ruchu. Jeśli uważasz, że najważniejsze w przemieszczaniu się samochodem po mieście jest to, żebyś to właśnie ty jak najszybciej dotarł do celu, to życzę powodzenia w dalszym smutnym życiu skupionym na nieustannym, nerwowym wyścigu wszystkich ze wszystkimi – do kasy w mięsnym, do najlepszego miejsca w pociągu czy do okienka na poczcie.

      15

      3
      Odpowiedz
    2. Uważaj bo ci jeszcze żyłka pęknie

      3

      1
      Odpowiedz
    3. Heh, rozumiem Twój ból 🙂 . Sam jeźdżę dostawczakiem po mieście i piesi wkurwiają mnie na maxa. Ale znalazłem na to sposób. Otóż jeśli jest pusto, to nie przepuszczę takiego stojącego na pasach chuja. Niech stoi i moknie. Ale jak jadę dwu albo trzypasmówką i widzę przed zebrą, że sąsiednim pasem gdzieś z tyłu napierdala wyładowany tir, to wtedy daję po hamulcach, staję przed zebrą, uśmiecham się do pieszego i szerokim gestem zapraszam go na jezdnię. Chuj nic nie widzi zza dostawczaka i uśpiony moją uprzejmością napierdala dalej wprost pod rozpędzonego tira 🙂 . Na razie nie udało się jeszcze zgrac czasowo takiego tira z pieszym, ale było kilka emocjonujących sytuacji 🙂

      1

      8
      Odpowiedz
      1. No widzisz, jaki inteligentny jesteś….

        2

        0
        Odpowiedz
  9. Jeździsz na pewno Skoda

    0

    4
    Odpowiedz
  10. Mentalność chłopa pańsczyznianego zakorzeniona w polakach od setek lat nie ma nic wspólnego z komuną.To nie komuna ukształtowała taki a nie inny obraz polaka, tylko niewola pod butem pana szlachciana i plebana zapoczątkowana akurat wtedy jak do polski wszedł buldużer jachwizmu.

    3

    2
    Odpowiedz
  11. Najgorsi są frajerzy, którzy niby zwalniają, a jak wychodzisz na pasy to przyspieszają i trąbią. Takich skurwysynów to tylko za jaja i na latarnie.

    16

    1
    Odpowiedz
  12. Problem tkwi w zajebistych egzaminach i wordach czytaj mafia zbierająca hajs.Szczerze to najbardziej z tych 2 egzaminów przydaje się teoretyczny bo to na nim musisz myśleć co w danej sytuacji zrobić a praktyczny to tak naprawdę w większości nauka trasy na pamięć i nie daj Boże coś niespodziewanego wyskoczy i nie dość,że zagrożenie na drodze to oblanie egzaminu.Wg mnie po 30 godzinach jazdy z instruktorem i zdanej teorii powinno się otrzymać prawo jazdy i jeździć z ograniczeniami oraz dobre by było wprowadzenie pojemności jak w przypadku motocykli a nie gówniarz dopiero po prawku zapierdalający swoją bmka 150 w mieście…

    3

    3
    Odpowiedz
  13. Ja nie mogę zrozumieć jednego. Życie ludzkie jest podobno bezcenne, dlaczego w takich miejscach, niebezpiecznych o dużym natężeniu ruchu nie można kurwa zrobić przejść podziemnych, tylko maluję się kurwa pare paseczków instaluje kamerki i nagrywa się fruwające zwłoki, ktoś ma ubaw potem pytam oglądając i analizujac czyja wina?

    9

    1
    Odpowiedz
  14. Niestety jest i druga strona medalu. Piesi potrafią wtargnąć na jezdnię, pomimo, że widzą nadjeżdżający samochód. No i chuj. A ty zahamuj w miejscu. Za tej paskudnej komuny uczono nas i to od pierwszej klasy szkoły podstawowej, że przed wejściem na pasy trzeba się ROZEJRZEĆ, czy nie nadjeżdża samochód. Dzisiaj wielu pieszych ma to w chuju, zwłaszcza tych z słuchawkami w uszach. Wchodzi na pasy i nawet kurwa nie SPOJRZY w prawo. Albo wchodzi na pasy i idzie jakby miał gluta w majtach, z prędkością staruszki poruszającej się o balkoniku. Nie rozgrzeszam kierowców ani rowerzystów, bo pojeby są wśród nas, ale kurwa, elementarny INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY nie powinien zanikać. Wchodzę na pasy i patrzę, czy na pewno ten nadjeżdżający kierowca a – jest w stanie b – chce się zatrzymać. Zawsze można trafić na pojeba, który jedzie i chuj, nawet nie ma zamiaru hamować.

    4

    2
    Odpowiedz
  15. Też mnie wkurwiają piesi i mam na to radę, którą tu już opisałem. Jak widzę takiego, że stoi i czeka, a nic dookoła nie jedzie, to go mijam. Ale staram się wyhaczac takie sytuacje, że jadę powiedzmy prawym pasem dwu albo trzypasmówki i gdzieś za mną z tyłu, sąsiednim pasem napierdala wyładowany tir, a przede mną są pasy i czeka pieszy. Wtedy daję po hamulcach, zatrzymuję się przed pasami, uśmiecham się i szerokim gestem zapraszam pajaca na przejście. Jeżdżę dostawczakiem, więc za mną nic nie widac. Jest więc szansa, że pieszy mnie minie i wpierdoli się wprostpod rozpędzonego tira, który nie zdąży wyhamowac. I masz wtedy jednego buca mniej. Najlepiej to robic z emerytami albo dzieciakami, bo najłatwiej takiego „zakręcic”, a poza tym są to grupy społeczne, które najbardziej ciągną kasę z budżetu. Emeryt bierzę emeryturę i nikt nic z tego nie ma, a dzieciak korzysta ze szkolnictwa, a i tak później wyjedzie na zmywak i będzie miał w dupie podatki w kraju. Próbujcie.

    1

    7
    Odpowiedz