Za grosz zaufania do syna (do mnie)

Dzisiaj, po ciężkim dniu w szkole ucieszony, że jest tydzień wolnego postanowiłem wyjść do kolegi. Wyszedłem około 17 i tak się zagadaliśmy, że o 21 zjawiłem się w domu, trzeźwy na 100%, może trochę o zaczerwienionych spojówkach przez jebany wiatr, który wiał i porywał ze sobą kroplę z kałuż… I co słyszę? Teraz zacytuje ojca (ale to chyba nie jest mój ojciec bo mnie to chyba musieli w szpitalu podmienić):”Ty to jakiś podejrzany jesteś”… Ja wkurzony ironicznie odpowiedziałem „tak, wypiłem trzy browary marki tyskie i spaliłem grama trawki.” On na to „Nie pyskuj, zamknij gębę” i jeszcze później, że kupi tester na narkotyki…
Czemu on nie ma do mnie za grosz szacunku i zaufania.. Twierdzi, że top ja mam mieć szacunek do jego osoby, ale jak mieć szacunek do kogoś, kto na każdym kroku cię oczernia i stawia zawsze w czarnym świetle?? Rozumiem, niektórzy napiszą „martwi się o ciebie” ale do kurwy czemu zawsze stwierdza, że piłem albo ćpałem.. To że raz na miesiąc, czasem dwa razy czasem mniej, zdarzy mi się wypić te kilka browarów z kolegami i przyjść do domu lekko wstawiony nie świadczy o tym, że jak przychodzę o tej jebanej 21 to od razu jestem pijany…
Rzygać mi się chce jak na niego patrzę.. Za nic szacunku, zaufania i zainteresowania swoim synem.. Nie widzi moich problemów a jak widzi, to podchodzi do tego z takim żartem, że jeszcze bardziej mnie dobija…
Wiem rodziców się nie wybiera..
Ale wiem już jakim nie mogę być ojcem, tego mnie on przez całe 17 lat mojej jebanej egzystencji nauczył, to znaczy nie nauczył tylko pokazał, ze…
KONIEC…

28
60

Komentarze do "Za grosz zaufania do syna (do mnie)"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Mam dokładnie to samo, jestem w twoim wieku! KURWA DOKŁADNIE TO SAMO! Trzymaj się ziomek. Pozdrawiam!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Tak, zainteresowania swojemu synowi nie okazuje wogóle… Rozumiem Cię, no ale nie przesadzaj. Gdyby nie był Tobą zainteresowany to byś skończył 17 lat temu na śmietniku. Rodzicie jak to rodzice. Wychowywali się w innych czasach, w innych warunkach. Nie oczekuj od nich, że będa tacy jak Ty byś chciał. Sam mam problem ze swoimi, ze względu na brak akceptacji co do moich przekonań i ciągłe zmuszanie mnie do aktywnego życia katolickiego, ale ich rozumiem i jednocześnie uważam że są zbyt tępi żeby porozmawiać ze mną poważnie o moich problemach. Bo od nich moge liczyć jedynie na wsparcie materialne. Jak sam napisałeś „Nie widzi moich problemów a jak widzi, to podchodzi do tego z takim żartem, że jeszcze bardziej mnie dobija”, wszyscy są inni i nikt Cię nie zrozumie w 100%. Jeśli nie miał sam takich problemów to ciężko będzie mu zrozumieć Twoje (być może i poważne). Jak będziesz miał własne dzieci to gwarantuje Ci, że się nie dogadacie w pewnych kwestiach co do wychowania. Spróbuj najnormalniej w świecie nie przyhcodzić do domu pod wpływem i zachowywać się chociaż neutralnie w stosunku do swojego starego, żeby się nie czepiał.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Też tak miałam :p Ale już mam, na całe szczęście, spokój ;D

    0

    0
    Odpowiedz
  5. A po co się irytować? Chce Cię podejrzewać, to niech podejrzewa. Lej na to. Skoro nie masz nic do ukrycia, to nie powinieneś się tak stresować.
    ~kfjotek

    0

    0
    Odpowiedz