Zacząć od nowa

No właśnie. Jak? Przez kretyńskie działanie kogoś na górze – prawdopodobnie cofną mi kwalifikacje do wykonywania zawodu. Chodzi o szkole. Mimo 10 lat nauki (studia i przygotowania przed nimi) – prędzej czy później stracę prace i nigdzie mnie nie przyjmą bo „nie mam kwalifikacji” (mimo że ja czuje inaczej bo robię to 10 lat)…
Mam tego dość. Mam dosc poniżania. Chce zacząć od nowa. Tylko jak? Jak 30kilku letnia osoba która robiła coś przez 10 lat ma robić coś nowego? Znowu studia? Szkoła zawodowa? Co za syf :/

60
9

Komentarze do "Zacząć od nowa"

  1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. I tak to sie żyje w tym chlewie obsranym gównem.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Wal chuja obszczymurze

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Zmień pracę i weź kredyt.

    2

    1
    Odpowiedz
  6. Państwowy papierek i potwierdzone kwalifikacje na piśmie, a wiedza i doświadczenie w Twojej zapewne ślicznej główeczce to dwie odległe od siebie rzeczy. Umiesz coś robić to po kiego Ci jeszcze jakiego potwierdzenie na papierze. Dodam jeszcze, że wiek 30-45 lat to okres najlepszy dla człowieka, wtedy najwięcej może, ma, jest zdrowy (no chyba że nakurwiał co weekend w kabel do 30stki) i może nawet zacząć studia dziennie, oczywiście jeśli równolegle może się utrzymywać w elastycznych godzinach. W sumie to musi być piękna sprawa, masz 30 parę lat, pracujesz kiedy chcesz on-line lub stacjonarnie i śmigasz sobie na studia dzienne 3-4 razy w tygodniu z dziedziny, która cię interesuje, kurwa sam sobie chyba tak strzelę za kilka lat tylko w jakimś ciepłym kraju ;)))). Tylko tutaj na tym nadwiślańskim łezpadole utarła się jakaś dziwna granica 30-tki, po której masz być przewidywalny, masz mieć stałą pensję i powolutku czekać na pochowanie, bo umiera się w okolicy 25 roku, a na pogrzeb czeka przez następne 40. Pierdol zdanie innych, pierdol narzucony schemat społeczny i rób swoje (to co chcesz, a nie to co wymagają lub co spowoduje miłe kizi-kurwa-mizi w brzusiu najbliższych). Żyjesz dla siebie, a nie dla kogoś, no chyba, że narobiłaś/eś sobie bękartów w każdym mieście wojewódzkim. Wtedy wszystko co napisałem porywa wielki chuj (tł. nie ma znaczenia). Pozdrawiam wszystkich polaków, witam was ciule 😉

    6

    2
    Odpowiedz
    1. Skoro tak, to ja sram na te arbitralnie narzucone przedziały wieku. Więc tak… najlepszy okres dla faceta (zawęziłem nieco, nie piszę „dla człowieka” bo młoda kobieta ma zazwyczaj inne priorytety, przynajmniej taka w miarę normalna) to wiek 40-55 lat. Konsekwentnie, jeśli chodzi pierdolenie zdania innych to 100% racji. Wasze zdanie na ten temat też mam w dupie. Pozdrawiam.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Daje łapkę w dół, bo w polsce to nie przejdzie – trzeba stąd wyjechać. Tu po 30 nie da się zacząć od nowa, roboty w nowym zawodzie nigdy nie znajdziesz, bo ni masz kurwa dośfiatczynia i góra 25 lat. Zostaje tyra na budowie albo w ochronie. Ewentualnie ŁWF, a i to pewnie nie koniecznie.

      1

      0
      Odpowiedz
  7. 10 lat to za mało.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Chcesz zacząć wszystko od nowa? To świetnie. Weź 3 stówy do łapy, CV w zęby (tylko tym razem własne, nie plagiatuj znowu) i staw się o 6 rano pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Odźwiernemu rzuć hasło „zacząć od nowa”.
    Tu zaczniesz wszystko od nowa. Twarda prycza i mała szafka w przyzakładowym baraku, gdzie za ścianą napierdalają maszyny, opary chemikaliów, rozpuszczalników, azbestu, gryzący dym z zakładowej spalarni odpadów stworzą niepowtarzalny klimat i nowe środowisko twojej ziemskiej wegetacji. Pensja wystarczy ci na Chleb Powszedni (z trocinami z zakładów Euromebel), Mielonkę Robola, Kaszankę Mesia, i na weekend butelkę Wódki Fabrycznej (pod tą marką kryje się najczęściej rozrobiony spirytus techniczny, rolniczy – w zależności, co jest na zakładzie, ale co ważne, zawsze pełne 40%). Wszystko to kupisz w przyzakładowym sklepiku.
    Jeśli potrafisz jebać ostro i pokornie, z mordą przy ziemi, dostaniesz tę tyrę. Tu nikt ci nie odbierze żadnych uprawnień. Zawsze możesz też zapisać się na termin do szorowania basenu i grabienia liści na ranczu Byczywąsa. W tej atrakcji możesz wziąć udział nie częściej niż raz na pół roku. Prezes każdego szczęściarza częstuje szklaneczką niebieskiego Johny Walkera /Mesio.
    P.S. Po co zrobiłeś plagiat? Bo coś się Panu twojemu wydaje, że to o to chodzi. Nie lepiej było przyłożyć się do magisterki czy tam inżynierki? U nas ci to nie grozi – jednak będziesz musiał pokornie jebać. Inaczej za bramę i kopa w dupę na rozpęd. No i weksel in blanco do spłaty.

    2

    2
    Odpowiedz
  9. Ty nieuku jebamy!!! Mózgu kurwo nie masz??? Dziś się dowiedziałeś?

    1

    1
    Odpowiedz