Zlew

Nie wiem jak żyć, co o czymkolwiek myśleć, a związków nie ogarniam w ogóle. Raz coś chcę, później jakoś tego nie chcę. Nie wiem czy mieć własne uczucia, czy ich nie mieć. Jak na mężczyznę przystało – nie mieć. Ale jak wtedy być w związku.
Nie wiem czego chcę. Kiedyś wiedziałem czego chcę – ale rzeczywistość nie pozwoliła tego spełnić. No i rzeczywistość dojebała tak, że jestem w stanie obecnym.

Wyobrażam sobie za dużo, a rzeczywistość jest kompletnie inna. I potem się dziwię i nie ogarniam. I tak codziennie.

Podejmuję decyzje i są złe.

Pierdolnięty jestem, niezdatny do egzystowania z ludźmi. Karakan. Bezrobotny pasożyt. Najlepiej zaszyć się na jakiejś wsi, a przed domem napis – uwaga, pierdolnięta niezdecydowana pizda.

Patrzę oczami, słucham uszami i do mnie nie trafia. Nie umiem słuchać i patrzeć. I tak wszystko robię po swojemu.

Mam jakieś różowe okulary w mózgu. Uważam, że spotka mnie nie wiadomo co, będę nie wiadomo kim i mam przed sobą jakąś określoną drogę przez wyższe istoty. Tak nie jest. Nie jest tak. A i tak myślę, że jednak tak jest.

Jestem niezdatny do funkcjonowania. Nieprawidłowo reaguję na wszystko.

Ludzie mnie wykorzystują i robią jak chcą. Moje własne zdanie nie ma siły przebicia. Powinienem po prostu zamknąć ryj i nie przeszkadzać. Nie mieszać się.

Nie radzę sobie z relacjami międzyludzkimi. Każdą dyskusję przegram. Każdą kłótnię przegram. Już przestałem wyrażać własne zdanie. Nie umiem postawić na swoim. Wolę spokornieć, iść do rogu. Czuje się wykorzystywany. Kiedyś mówiłem swoje zdanie. Nic to nie dało. Niczego nie zmieniło.

Uprawianie sportu nie pomaga. Jest nawet gorzej.

Nie wiem jak to jest możliwe na tej 3 planecie od Słońca, że jest możliwe nieradzenie sobie z rzeczywistością. To jest absurd.

Nie wiem jak się dorwać do koryta. Nie wiem jak zarabiać pieniądze. Próbowałem, nie umiem ponownie wysłać CV.

Myślę o założeniu firmy. Fajnie gdyby się powiodło. Ale to jest fikcja. Ile osób już przegrało życie z wdupieniem się we własną firmę. Ale wolałbym zbankrutować niż wysyłać CV. To jest o wiele milsze. W mojej wyobraźni patrzącej na świat przez różowe okulary, nie potrafiącej prawidłowo ocenić rzeczywistości. Nie umiem. Zawsze się przeliczę. Od przedszkola zawsze pierdolnięty, tak już zostanie. Podstawówka, gimbaza, licbaza, studia. Tak już zostanie.

Chciałbym już utrzymywać się samodzielnie. To jest jedyne czego chcę. By mnie było stać na wynajem, dobre buty, jedzenie i proste rachunki. Zaszyć się i czymś zająć, nie rozmawiać z nikim, wyjechać do Finlandii i coś robić do śmierci, nie mając kontaktu z tą rzeczywistością w której jestem. Nie to życie, nie ta planeta.

Ulżyło mi.

58
11

Komentarze do "Zlew"

  1. Też tak mam stary, cóż poradzić

    16

    2
    Odpowiedz
    1. Nie poddawać się. Sport może jednak warto również.

      OP

      1

      2
      Odpowiedz
  2. Ja też jak chcesz pogadać pisz

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Oj kurwa, kurwa…
    Aż nie wiem co napisać… Mam praktycznie to samo. Myślę że spotka mnie chuj wie co. Mam ochotę wyjechać stąd i pojechać na jakieś zadupie. Tak samo jak Ty, mógłbym oddać się bez reszty jakiemuś zajęciu i zapomnieć.
    Tak się niby wydaje, że bycie na garnuszku rodziców/opiekunów jest wygodne i taka osoba jest szczęśliwa, a gdy tak na prawdę myśli o tym, jakim jest pasożytem i chce się usamodzielnić. Zawsze się dziwiłem w jaki sposób radzą sobie ludzie np. rodzeństwo straciło wszystkich bliskich, potrafią sobie poradzić i (o zgrozo) radzą sobie lepiej niż ja, mimo że straciły prawie wszystko. Ja bym sobie nie poradził.
    Pozdrawiam i trzymaj się.

    4

    0
    Odpowiedz
  4. Nędzny robaku, słuchaj mnie, albowiem jam jest Pan Bóg twój, Alfa i Omega. Niezbadane są moje wyroki i nie tobie je kwestionować. Dałem ci życie na tym świecie i masz być za wszystko wdzięczny. Masz się do mnie modlić (tylko o nic nie proś). Masz codziennie dziękować mi za to, że żyjesz i mówić mi jak mnie kochasz (chyba, że jesteś brzydki, to kochanie sobie daruj) i że jestem wszechmocny, wszechpotężny, nieskończenie mądry i w ogóle zajebisty. A! i jeszcze nazywaj mnie ojcem! – wiem, że się nigdy nie widzieliśmy, ale nazywaj mnie tak, bo inaczej się wkurwię. Nie zapomnij się mnie bać – chyba wiesz, że jestem mordercą? Wiesz co będzie jak mnie wkurwisz? – Nie, nie wiesz i nie chcesz wiedzieć. Tak więc, jak widzisz, prochu marny, za bardzo tu się skupiasz na sobie, podczas gdy to JA jestem tu najważniejszy. Kończ to narzekanie i zaczynaj MI kadzić.

    6

    13
    Odpowiedz
    1. Niezłe. /Mesio
      PS. Szkoda, że motłoch, na kolanach przed (dowolnymi) boziami się modlący, tego nie rozumie -o ile lepiej by się żyło bez tego ‚opium dla mas”.

      5

      7
      Odpowiedz
  5. No z niektórymi punktami się zgadzam z innymi nie ale fajnie by było porozmawiać masz tu kontakt : policeman92@o2.pl 😉

    1

    1
    Odpowiedz
    1. z kimś kto ma taki gupi adres nawet nie gadaj…

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Tak samo 🙂 jak się odezwę źle, jak nic nie mówię jeszcze gorzej bo myślą że niemiła jakaś, uważa się za niewiadomo kogo.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Już po długości wpisu widać, że sam nie wiesz o co ci chodzi i po chuj to w ogóle piszesz. Ogarnij się, jak dasz radę streścić ten wpis, skrócić go do 1/4 długości, to będzie pierwszy krok do wyleczenia.

    8

    2
    Odpowiedz
    1. Bo właśnie o tym jest chujnia. Że sam nie wie o co mu chodzi.

      1

      0
      Odpowiedz
  8. No bo widzisz. Kiedyś jakiś prostaczek był pomywaczem, zamiataczem, kuchtą czy stajennym,ciurą i takim umierał. Nie miał roszczeń i pretensji do życia, dostał nahajką po grzbiecie od pana lub pańskich dragonów, hajduków i ani pysknął a dziś byle jaki chmyz chce być niewiadomo kim, bo mu wmówili że świat należy do niego, że ma walczyć o swoje, uczyć sie i inne a on ma po prostu pracować jak niewolnik, modlić sie do bozi i nic nie chcieć od życia. P.S. Czy ty nie wiesz że urodziłeś sie w feudalnej Wolsce? Bez układów, protekcji i znajomości nic nie zdziałasz wielkiego a nie jesteś rozwrzeszczanym agresywnym burakiem to ciężkie życie ciebie tu czeka. Wyjedź lepiej póki możesz.

    9

    2
    Odpowiedz
  9. Witaj bracie, wiem o czym piszesz, bo codziennie przeżywam to samo. Jestem zniechęcona do dalszej egzystencji. Bo jak tu przebrnąć przez tą ciągłą falę cierpienia i nie radzenia. No jak?

    3

    0
    Odpowiedz
  10. nie masz może zaburzeń schizofrenicznych?

    2

    2
    Odpowiedz
  11. Wiem o czym piszesz. Pójdź na psychoterapie, możesz mieć rozszczepioną osobowość.

    0

    0
    Odpowiedz