Życie w cieniu brata

Moja chujnia związana jest ogólnie z moją rodziną. Zacznijmy od ojca. Alkoholik, nadużywajacy przemocy i znecajacy się psychicznie nad wszystkimi, którego nigdy na całe szczęście nie poznałam, bo moja mama wyprowadziła się od niego jak miałam 3 lata. Nie było jej łatwo. Trójka dzieci na utrzymaniu plus zero wykształcenia równa się bieda i ogólnie niezbyt zadowalające warunki do życia, ale jestem jej wdzięczna za to co zrobiła, bo gdybym wychowywała się z ojcem, byłoby jeszcze gorzej. Ale przejdźmy do rzeczy. Mam dwóch starszych braci, z czego ten najstarszy jest tym idealnym, do którego mnie i mojego drugiego brata zawsze porównywano. Wszystko mu w życiu wyszło. Dobre oceny w szkole. Teraz magister inżynier. Dobra praca. Rozwijająca się kariera muzyczna. Pierdyliard pasji i zaangażowania w tym co robi. Nie zazdroszczę, broń Boże. Cieszę się, że mu się układa. Wkurwia mnie natomiast stosunek mojej mamy do niego i jej wręcz nadmierne uwielbianie go. Chuj z tym, że mój drugi brat jest dobry w sporcie i zawsze osiągał w tym dobre wyniki. Wyjebane. Chuj z tym, że ja z roku na rok, będąc w bardzo wymagającym liceum mam świadectwo z paskiem. Piszę książkę, którą zmierzam kiedyś wydać. Kocham muzykę, ale nie robię nic w tym kierunku, mimo tego, że jako dziecko wykazywałam ogromne chęci, by coś z tym zrobić. Ale wyjebane. Nikt tego nie zauważał. Nikt nie próbował popchnac mnie do tego, bym się w tym realizowała, bo i po co jak jednego geniusza muzycznego już w rodzinie mamy i po co więcej. Zostałam stlamszona po całej lini. A najgorsze jest to, że to się nigdy nie skończy. Jestem już pełnoletnia, ale dalej, jak zrobię jakiś mały najmniejszy błąd, od razu zostaje obrzucona tekstami, że ze mnie nic nie ma, jestem stracona, nic w życiu nie osiągnę, że przynajmniej jedno dziecko jej się udało, a na resztę nie ma co liczyć… Wiem, że na niektórych takie porównywanie działa mobilizująco, ale ja z natury jestem wrażliwa i jak tylko coś takiego słyszę, załamuje się w sobie i myślę o tym, jaka jestem beznadziejna. Wiem, że nie mogę winić mamy za moją nieśmiałość, ale na pewno w dużym stopniu przyczyniła się do mojego gownianego poczucia własnej wartości. Dodam tylko, że to nie tylko moje odczucia. Mój drugi brat jest kompletnie inny niż ja – bardziej ekstrawertyk, mówi głośno, co myśli i też żyje w cieniu brata. W jego przypadku jest nawet jeszcze gorzej, bo między nim a panem idealnym jest mniejsza różnica wieku i to ich zazwyczj zestawia się jako tego dobrego, cudownego, a tego, który jest stracony i nic w życiu nie osiągnę. Współczuję mu, bo przez to idzie w ślady ojca – popada w alkoholizm, choć jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, bo jest za młody.
Nie wiem, jaka czeka mnie przyszłość. Prawdopodobnie wiele nie osiągnę ze względu na brak wiary w siebie, ale chciałam wyrzucić z siebie tę chujnie nie tylko po to, żeby zaspokoić mój wewnętrzny wkurw, ale również uświadomić wam, przyszłym lub obecnym rodzicom, że takie porównywanie nie jest niczym dobrym i naprawdę może zniszczyć psychikę waszemu dziecku. Każdy człowiek ma jakąś wartość i nie można nikomu wmówić, że jest gorszy od innych.
A i na koniec jeszcze dodam, że mój ojciec niedawno zmarł, co z jednej strony mało powinno mnie obchodzić, bo był skończona gnidą, ale z drugiej żałuję, że nie będę mogła nigdy siąść z nim i pogadać o tym co czuję. Myślę, że mimo wszystko miał w sobie coś z człowieka i by mnie zrozumiał.

83
5

Komentarze do "Życie w cieniu brata"

  1. Nie poddawaj się koleżanko, życie płata figle. Skup się na sobie i dąż do celu. A drugie to pewnie mądre słowa, które kiedyś w Twoim wieku usłyszałam od pewnego artysty: „Jak się nie pokażesz to Cie nikt nie zauważy”. Co w twoim przypadku oznacza mówienie o sukcesach, a nie czekanie na to aż mama, która wie mniej od ciebie doceci klasówke z chemii napisaną na pięć.
    po 3 już wam pisałam o teorii miłości: Twoja mamajest po przejściach, być może Twój najstarszy brat jest podobny do ojca z czasów kiedy jeszcze był dla was dobry, może kiedy on się urodził jeszcze jej się układało. Poza tym, kobieta która nie ułożyła sobie życia z facetem i to gdzieś głeboko w niej siedzi (nie u każdej) to przerzuca tę miłość właśnie na syna, tym bardziej,że jest tak zdolny i ma sukcesy. Trochę tak jakby podswadomie sobie mówiła: ” Może i nie wyszło mi z mężem, ale mam wspaniałego syna, który bez ojca jest wspaniałym chłopakiem”. Każdy ma swoje rany, kiedy ja patrze na moich rodziców to z wiekiem dostrzegam takie niuanse, jak np. to,ze nie są częścią mnie tylko innymi jedostakami, które też miały swoje bóle w młodosći, marzenia, frustracje i swoje problemy z ich rodzicami. To nazywamy w dorosłym swiecie „życiem”. K.

    11
    1
    Odpowiedz
  2. Gdy skończyłem czytać, zrobiło mi się jakoś tak smutno.
    Moim zdaniem to niesprawiedliwe, że tak Cię traktują. Przecież to, że nie osiągnęłaś zadziwiających wyników życiu, szkole itd. nie znaczy, że do niczego się nie nadajesz. Według mnie osiągnięciem być przeciętniakiem. W końcu ktoś musi być przeciętny, by jednostki wybitne mogły się z nich wyróżnić. Chciałbym także zauważyć, że Twoja matka pewnie też jest przeciętną osobą.
    Powinnaś z nią szczerze porozmawiać, jednak nie oczekuj cudów.

    PS: Jakie ma zdanie o tej całej sytuacji ma Twój brat (ten młodszy)?

    5
    7
    Odpowiedz
    1. dlaczego tu tyle minusów? ja się opierdalam całe życie i mam w dupie jakiekolwiek osiągnięcia

      7
      1
      Odpowiedz
  3. trzymaj sie mocno

    6
    1
    Odpowiedz
    1. jakiejś prężnej pały chyba.

      2
      4
      Odpowiedz
    2. Ja uważam, że można pozazdrościć Twojej mamie takich dzieci. Szkoda, że ona tego nie zauważa. Może spróbuj porozmawiać z mamą o tym z czym Ci jest źle. Czasem rodzice nie są świadomi własnych błędów. Jeśli to nic nie da spróbuj nauczyć się nie oczekiwać uznania z zewnątrz za to co robisz. Żyj i działaj jak najlepiej. Dla siebie. Dla własnego dobrego samopoczucia, że chcesz i potrafisz. Wiem, jak to jest, kiedy inni są chwaleni, a człowiek stoi z boku i czuje się nic nie wart, ale to nie prawda. Jesteś fantastyczną młodą osobą. Wypowiadasz się mądrze, masz dobry styl pisania (widać, że dużo czytasz :)), fajnie, że piszesz książkę. Ja od lat o tym myślę i kończy się na myśleniu. Przy braku wsparcia i zauważania osiągnięć, szczególnie przez najbliższych, jest trudno i czasem na pewno przykro, ale nie daj się. To Twoje życie. Może kiedyś matka zobaczy i doceni. Jeśli nie – Ty miej satysfakcję z tego, że żyjesz jak najlepiej potrafisz i starasz się swojego życia nie zmarnować. Jak każdy – masz prawo do błędów i potknięć. Tego raczej nie da się uniknąć. Ale też uczysz się na własnych błędach. Szkoda mi tego młodszego brata. Matka i starszy brat tego nie widzą? Szkoda człowieka. Może jeszcze dało by się go uratować.

      6
      0
      Odpowiedz
  4. Przydałoby ci się spojrzeć na swoją sytuację z odpowiedniego dystansu i perspektywy. Jeszcze bym zrozumiał, gdyby ta twoja matka prostaczka cokolwiek w życiu osiągnęła, poza nastukaniem trójki dzieci z alkoholikiem, ale ktoś taki robi ci wyrzuty? Jakim prawem? Rodzic też z niej marny, bo po pierwsze: nastukanie trójki dzieci z alkoholikiem i z brakiem wykształcenia. Po drugie: porównywanie dzieci w taki sposób, jak to robi, to ciemnota ja cholera – już mi się tego nawet nie chce tłumaczyć, bo to żałość bierze. Z tym bratem to też pewnie jakaś wydmuszka, nie wiem co on takiego robi, co to za kariery. Magistrów inżynierów jest od metra. Kosi równowartość pensji niemieckiego turka jeżdżącego po hali na szmacie? Gra na keyboardzie w kapeli disco polo? A niech nawet i odnosi prawdziwe sukcesy, co to ma za znaczenie. Wszystkie te sukcesy są na jakąś miarę, zazwyczaj marniejszą, niż się zdaje i stukrotnie drożej opłacone, niż to warto – więc trochę luzu. Nie urodziłaś się w rodzinie Rockefellerów, żebyś się musiała takim ględzeniem przejmować i żeby ktokolwiek w twoim otoczeniu miał do niego prawo. Jasne, że to przykre i szkodliwe, ale, albo będziesz mądrzejsza od tego kołtuna (twojej matki), albo będziesz tylko cierpieć i wpędzać się w niepotrzebne kompleksy. I daruj sobie te myślowe manowce w stylu: „może ojciec by mnie zrozumiał” – tyran alkoholik gówno z życia rozumie, dlatego był tyranem alkoholikiem. Głowa do góry.

    8
    1
    Odpowiedz
    1. Skad tyle nienawisci? Obrazać i ponizac to takie rady daje sie zyby pocieszyc? Zastanow sie bez emocji, bo masz duzo racji wtym co napisales ale nie w taki sposob. N.A.C.

      4
      2
      Odpowiedz
    2. Glupi ten komentarz.
      „Nic nie osiagnela poza nastukaniem trojki dzieci”
      Ciekawe ile dzieci wychowales(as).Jak sie niema nic madrego do powiedzenia to lepiej siedz cicho.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Dokladnie. N.A.C.

        0
        0
        Odpowiedz
  5. Dasz przeczytać kawałek książki?

    3
    0
    Odpowiedz
  6. Podejrzewam, że ten faworyzowany synek jest innego ojca. 🙂 Nie folguj sobie tylko dlatego, bo masz głupich rodziców.

    5
    0
    Odpowiedz
  7. Ad2. „To że nie osiągnęłaś zadziwiających wyników w życiu itd. nie znaczy że do niczego się nie nadajesz”

    Seriously? O.o
    Ta dziewczyna ma 18 lub 19 lat, całe życie przed nią!
    Może jeszcze osiągnąć więcej niż jej cała rodzina..
    Droga autorko tej chujni, to nie są puste frazesy, na prawdę kawał życia jeszcze przed
    Tobą, ale to nie znaczy że możesz usiąść na laurach. Po prostu żyj po swojemu.
    Niech opinie innych nie będą wyznacznikiem Twojego sukcesu. Żyj po swojemu, realizuj się w tym czego Ty chcesz, i co podpowiada Ci serce. Bez znaczenia czy dla Twojej mamy to będzie sukces czy nie. Ty masz realizować siebie, a nie czyjeś oczekiwania. Tak jak osoba z pod 1 komentarza, jesteś już dorosłą jednostką, a nie przedłużeniem marzeń Twojej mamy.
    PS. Jesteś bardzo mądrą i wrażliwą osobą.

    Pozdrawiam.

    7
    0
    Odpowiedz
  8. Myślisz ze jestem ładna? – zapytała.
    | On powiedział „nie”.
    | Zapytała wiec jeszcze raz:
    | ” Jestem w twoim sercu?”
    | Powiedział „nie”.
    | Na koniec się zapytała: „Jakbym odeszła, to byś
    | płakał za mną?” Powiedział, ze „nie”.
    | Smutne – pomyślała i odeszła.
    | Złapał ja za rękę i powiedział: „Nie lubię Cię,
    | kocham Cię. Dla mnie nie jesteś ładna,
    | tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu,
    | jesteś moim sercem. Nie płakałbym za Tobą,
    | tylko umarłbym z tęsknoty.”

    7
    7
    Odpowiedz
    1. To jest piękne. Napisz, proszę czyje to.

      0
      0
      Odpowiedz
  9. Dobra, dobra, nie zmyślaj. Cieciu.

    1
    1
    Odpowiedz
  10. Wg mnie to wyglada tak ze najstarszy byl poczety z milosci twoich rodzicow. Drugi pewnie tez ale juz sie psulo. Bylas kolem ratunkowym, pewnie tak myslala tak twoja matka. Teraz ma ukryt zal do ciebie, ma w swojej podswiadomosci ze partner sie nie zmienil, ze zostala z trojka dzieci. Niema w tobie zadnej winy, nie miej do mnie zalu ze to napisalem, poprostu tak wywnioskowalem z twojej opowiesci. Nie dam ci zadnej madrej rady co masz zrobic, wazne jest tylko to abys zrozumiala co sie dookola ciebie dzieje, pogodzic sie z tym abys miala spokuj umyslu, zeby zniknely nerwy a reszta sie ulozy. N.A.C.

    6
    0
    Odpowiedz
  11. Dla mnie ktoś /szczególnie dziewczyna/,kto używa słowa „wyjebane” jest stracony na wieki…

    2
    3
    Odpowiedz
  12. Pociesz się tym że i tak wszyscy pójdą do piachu. I nie ważne czy masz plus 2 miliony na koncie czy dług 2mln i tak każdy pierdolnie. Rób swoje i tak jak chcesz żyj i najlepiej z dnia na dzień i cieszyć się życiem. Bo dziś jesteś na powierzchni a za dwa dni możesz być pod. Pzdr

    2
    1
    Odpowiedz
  13. Ciesz sie ,ze cie nie pierze po twarzy i w ogole, a mamusia zakochana w swoim synku i tak nie widzi nic w tym zlego , chociaz nic z niego nie ma, wrecz przeciwnie… Robi same klopoty! A ja wydostalam ta pseudo matke z gowna,ale to nic nie znaczy przeciez. Pobil mnie dzis tak ze chusteczek nie starcza na obtarcie krwi. A „mamusia” i tak za nim. Takiej szmaty jak ona nie spotkalam w zyciu.

    0
    1
    Odpowiedz