Bułki, krawężnik i stary łysy debil

Bodajże 3 dni temu pojechałem sobie do sklepu rowerem po 2 bułki. Wchodzę do sklepu- nie ma kolejki, spoko. Mówię, że poproszę 2 kajzerki. I tu się chujnia zaczyna. Sprzedawca złapał je w brudne łapy i położył je na blacie. Zapłaciłem, czekam aż je zapakuje do torebki. Patrzę się na niego, na bułki. Nie da mi chuj jeden torebki. Lato jest, spocą mi się dłonie jak je będę trzymać. To wszystko przez tych ekologów, wprowadzają limity na torebki plastikowe. Może i dobrze, ale te papierowe są chyba droższe i niektórzy sprzedawcy ich nie zamawiają. Sęp pieprzony, Szkot jeden. Już mu miałem to wygarnąć gdyby nie to, że jest znajomym mojej matki i sprzedaje mi jak chcę na kreskę. I tu się chujnia nie kończy. Wsiadłem na rower trzymając 2 bułki w jednej ręce. Jadę 10 metrów, zjeżdżam z krawężnika i sam nie wiem jak to się stało ale te pieprzone pieczywo mi na asfalt spadło. Dostarczyłem do domu z lekka brudne, ze śladem potu. Nawet ich nie tknąłem.

22
46

Komentarze do "Bułki, krawężnik i stary łysy debil"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Bo to był zakamuflowany śrut przechuj, który na pewno pomyślał, że jesteś zakamuflowaną chujnią.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. no to nie żryj jak ci nie pasuje, kto powiedział że musisz wogóle żreć cokolwiek?

    0

    0
    Odpowiedz